Minister Sprawiedliwości ma 30 dni na wyrażenie sprzeciwu wobec wpisu na listę adwokatów
Stan faktyczny
J.W. zwrócił się do Okręgowej Rady Adwokackiej w B. z wnioskiem o wpis na listę adwokatów w trybie art. 68 ust. 1 ustawy z 26.5.1982 r. Prawo o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1651; dalej: PrAdw), w związku z ukończeniem aplikacji adwokackiej i zdaniem egzaminu adwokackiego. Okręgowa Rada Adwokacka w B. uznała, że wniosek zasługuje na uwzględnienie, zaś kandydat daje rękojmię prawidłowego oraz należytego wykonywania zawodu adwokata. Minister Sprawiedliwości 1.2.2019 r. na podstawie art. 69 ust. 2 PrAdw, zwrócił akta osobowe w celu ich uzupełnienia poprzez załączenie dokumentów dotyczących kandydata m.in. aktualnej informacji o niekaralności, postanowienia o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci zastosowania zawieszenia w czynnościach aplikanta adwokackiego oraz informacji, kiedy i w jakich okolicznościach samorząd adwokacki pozyskał informacje o tym fakcie. Jak ustalono, Prokuratura prowadziła śledztwo, w trakcie którego ustalono, że J.W. udzielił pozbawionemu wolności P.R. pomocy w ucieczce dostarczając mu do Aresztu Śledczego oraz wynosząc z niego listy, w których uzgadniane były szczegóły i plan przyszłej ucieczki, z pominięciem kontroli i pośrednictwa właściwych organów. Śledztwo zostało jednak prawomocnie umorzone z powodu uznania, że zgromadzony materiał dowodowy jest niewystarczający do wykazania zamiaru J.W., którym miało być ułatwienie ucieczki osadzonemu w areszcie klientowi, a zastosowany wcześniej środek zapobiegawczy w postaci zawieszenia w czynnościach aplikanta adwokackiego został uchylony.
Sprzeciw Ministra Sprawiedliwości
Minister Sprawiedliwości wniósł sprzeciw od wpisu na listę adwokatów uznając, że w tych okolicznościach nie można przyjąć, iż J.W. spełnia wymóg nieskazitelnego charakteru i daje swym dotychczasowym zachowaniem rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu adwokata, zgodnie z art. 65 pkt 1 PrAdw. Minister Sprawiedliwości podkreślił, że na tę ocenę ma wpływ fakt dopuszczenia się zachowania, do którego J.W. przyznał się w złożonych wyjaśnieniach, polegającego na dostarczaniu dokumentów dla i od P.R., które to zachowanie narusza nie tylko zasady etyki adwokackiej, ale również normy KKW. W ocenie Ministra, zachowanie kandydata podważa jego wiarygodność i przydatność do wykonywania zawodu adwokata, jako zawodu zaufania publicznego.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę podkreślając, że informacja o niekaralności kandydata nie jest równoznaczna ze spełnieniem wymogu dawania rękojmi prawidłowego wykonywania zawodu adwokata. Organ miał pełną wiedzę co do tego, że w stosunku do skarżącego nie zapadł wyrok karny, skazujący go za jakiekolwiek przestępstwo, wykroczenie, bądź orzeczenie dyscyplinarne. Pomimo tego, w ocenie Sądu, miał pełne podstawy, by przyjąć, że nie został spełniony wymóg nieskazitelnego charakteru oraz by skarżący dawał swym dotychczasowym zachowaniem rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu adwokata. Odnosząc się do zarzutu wniesienia sprzeciwu po terminie, Sąd wyjaśnił, że możliwość uzupełnienia akt o dodatkowe informacje lub dokumenty przewidziano w art. 69 ust. 2 PrAdw i do Ministra Sprawiedliwości należy ocena, czy i o jakie dokumenty lub informacje należy uzupełnić wniosek dla załatwienia sprawy administracyjnej w postępowaniu nadzorczym w stosunku do postępowania przed radą adwokacką.
Wpis na listę adwokatów
Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok Sądu I instancji oraz zaskarżoną decyzję. Jak wyjaśniono, zgodnie z art. 69a ust. 1 PrAdw, wpis na listę adwokatów lub aplikantów adwokackich uważa się za dokonany, jeżeli Minister Sprawiedliwości nie podpisze sprzeciwu od wpisu w terminie 30 dni od dnia doręczenia uchwały wraz z aktami osobowymi kandydata, przy czym jeżeli zawarty w aktach osobowych wniosek o wpis nie zawiera wszystkich wymaganych informacji lub dokumentów, Minister Sprawiedliwości zwraca uchwałę wraz z aktami osobowymi kandydata do właściwej okręgowej rady adwokackiej w celu uzupełnienia, wówczas bieg terminu liczy się od dnia ponownego doręczenia uchwały wraz z aktami osobowymi. Ustawodawca w art. 68 ust. 3 PrAdw wskazuje katalog dokumentów, informacji, oświadczeń i zaświadczeń, które osoba ubiegająca się o wpis na listę adwokatów jest zobowiązana załączyć do wniosku.
Naczelny Sąd Administracyjny wyjaśnił, że w postępowaniu sprzeciwowym Minister Sprawiedliwości kontroluje, czy zebrany w postępowaniu prowadzonym przed organami korporacji zawodowej materiał stanowi dostateczną podstawę faktyczną, aby dokonać wpisu na listę adwokatów, ale nie prowadzi on merytorycznego postępowania w sprawie tego wpisu na listę adwokatów. W rezultacie załączone do wniosku lub zawarte w aktach osobowych „wymagane informacje lub dokumenty”, to takie, które w odniesieniu do ustanowionych w art. 65 i art. 66 PrAdw wymogów wpisu na listę adwokatów są niezbędne, aby skontrolować w trybie nadzoru prawidłowość oceny ich spełniania dokonaną przez organ korporacyjny. W rezultacie zwrot uchwały wraz z aktami osobowymi w celu uzupełnienia musi mieć usprawiedliwione i przekonujące podstawy natury faktycznej. Jeżeli więc do wniosku o wpis na listę adwokatów J.W. dołączył wszystkie wymagane prawem dokumenty a także postanowienie o umorzeniu śledztwa, to w sytuacji, gdy decyzja Ministra Sprawiedliwości o sprzeciwie motywowana była wyłącznie argumentacją osadzoną na gruncie treści uzasadnienia tego postanowienia, czyli dokumentu pierwotnie pozostającego w dyspozycji organu nadzoru, to nie było usprawiedliwionych powodów do zwrotu uchwały wraz z aktami osobowymi. W konsekwencji taki zwrot nie spowodował przedłużenia terminu do podpisania sprzeciwu.
Sypią się mandaty z dronów
Policyjne statystyki z akcji, w których wykorzystano drony, świadczą, że jest to bardzo skuteczne urządzenie.
Lubelska drogówka podczas jednej akcji przeprowadziła przy wykorzystaniu drona 320 kontroli. Ujawniono 270 wykroczeń i zatrzymano 11 dowodów rejestracyjnych.
Pierwsza akcja warszawskiej drogówki z dronem zakończyła się dziesięcioma mandatami dla kierowców, którzy zignorowali sygnalizację świetlną, tzn. przejechali na czerwonym świetle, i dwoma mandatami dla pieszych, którzy przechodzili przez jezdnię w miejscach niedozwolonych.
W Katowicach mają największe doświadczenie w korzystaniu z dronów przez drogówkę. Tamtejszy Wydział Ruchu Drogowego rozpoczął testy drona zaprojektowanego przez Politechnikę Śląską już cztery lata temu. Efekt był zadowalający, dziś drony ma już każda komenda wojewódzka w kraju. Śląska policja ukarała już w ten sposób kilkuset kierowców za złamanie przepisów drogowych.
Gdzie trzeba na nie uważać? W okolicach przejść dla pieszych, skrzyżowań czy nad szybkimi odcinkami dróg.
– W miejscach, gdzie nie może się pojawić policjant, „cyfrowe oko” jest bardzo pomocne – mówi „Rzeczpospolitej” Robert Opas z Komendy Głównej Policji. I podaje przykłady odcinków dróg, na których obowiązuje zakaz wyprzedzania.
Jak policja wykorzystuje drony?
Urządzenie z góry, każdorazowo przez kilkadziesiąt minut, w kilku miejscach rejestruje zachowania uczestników ruchu drogowego. Oko kamery kierowane jest na użytkowników drogi, którzy stosują się lub nie do sygnalizacji świetlnej albo niewłaściwie przekraczają jezdnię. Drony wyłapują też wykroczenia związane z relacją kierujący–pieszy (nieprawidłowe omijanie, wymuszanie pierwszeństwa itd.). Na tym jednak nie koniec. Umieszczona w dronie kamera zarejestruje też brak zapiętych pasów bezpieczeństwa czy korzystanie przez kierowcę z telefonu komórkowego. To, co zarejestruje dron, jest przekazywane do komputera należącego do patrolu ulokowanego blisko skrzyżowania czy przejścia. Policjanci szybko dostają informację, kto złamał przepisy, i mogą zatrzymać pojazd.
W czym jeszcze drony mogą pomóc policji? Wykorzystywane są w poszukiwaniach osób zaginionych. Loty poszukiwawcze odbywają się najczęściej nad łąkami, polami, lasami i bagnami czy w pracy operacyjnej. Są także pomocne w monitorowaniu natężenia ruchu drogowego; zabezpieczaniu imprez masowych czy oględzinach miejsc, w których doszło do zamachu bombowego.
Notatka służbowa to za mało do wydania rozstrzygnięcia administracyjnego
Opis stanu faktycznego
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny decyzją z 17.4.2020 r. nałożył na K. M. administracyjną karę pieniężną w kwocie 5000 zł za naruszenie zakazu zgromadzeń, o którym mowa w § 14 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 31.3.2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. z 2020 r. poz. 566 ze zm.; dalej: OgrEpidemiiR20(1)).
Zgodnie z § 14 ust. 1 OgrEpidemiiR20(1), w okresie od 1.4.2020 r. do 11.4.2020 r. zakazano organizowania zgromadzeń.
Organ wskazał, że z notatki urzędowej Komendy Miejskiej Policji sporządzonej 6.4.2020 r. wynika, że K. M. nie zastosował się do zakazu zgromadzeń w ten sposób, że tego dnia o godzinie 18:05 w G., przebywał na S. w grupie powyżej dwóch osób, siedząc na ławce wraz z dwoma mężczyznami.
Zdaniem organu pierwszej instancji, w świetle treści art. 76 § 1 ustawy z 14.6.1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 256; dalej: KPA), ww. notatka służbowa Policji jest dokumentem wiarygodnym, rzetelnym i stanowi istotne kluczowe źródło do ustalenia stanu faktycznego.
Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. WSA w Gdańsku rozpoznając sprawę ze skargi K. M. na decyzję Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej uchylił zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.
Z uzasadnienia Sądu
Postępowanie administracyjne poprzedzające wydanie zaskarżonej decyzji dotknięte było szeregiem naruszeń przepisów KPA. Przede wszystkim doszło do mającego istotny wpływ na wynik sprawy naruszenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu wyrażonej w art. 10 § 1 KPA Zgodnie z tym przepisem organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań. W zakresie prawa do czynnego udziału w postępowaniu strona może realizować wiele uprawnień procesowych określonych wyraźnie przepisami KPA (np. art. 78 § 1, art. 79 KPA). W fazie wszczęcia postępowania organ powinien zawiadomić o wszczęciu postępowania wszystkie strony (art. 61 § 4 KPA), co ma istotne znaczenie z tego względu, że data wszczęcia postępowania jest datą aktualizacji prawa strony do czynnego udziału w postępowaniu. Szczególnie szeroki jest zakres obowiązków organów administracji w fazie postępowania wyjaśniającego.
W niniejszej sprawie organ nie powiadomił skarżącego o wszczęciu postępowania administracyjnego, ani też nie zapewnił mu możliwości wypowiedzenia się co do zebranych dowodów i materiałów. Sytuację tę organ tłumaczy tym, że załatwienie sprawy nie cierpiało zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego (art. 10 § 2 KPA), wskazując na utrwalenie w aktach sprawy, w drodze adnotacji, przyczyny odstąpienia od zasady określonej w § 1 (art. 10 § 3 KPA).
W ocenie Sądu organ dokonał błędnej wykładni powołanych przepisów. Chodzi w nich bowiem o takie obiektywne przypadki, kiedy istnieje konieczność natychmiastowego wydania decyzji. Chodzi przy tym o stan realnie istniejący, a nie o prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Wskazane przez organ okoliczności nie mogły uzasadniać odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu określonej w art. 10 § 1 KPA Jeżeli bowiem niebezpieczeństwo dla zdrowia, związane z zachowaniem skarżącego w danym dniu istniało, to ustało ono, zanim organ powziął o nim informację. Tymczasem odstąpienie od zapewnienia stronie czynnego udziału w postępowaniu może nastąpić wyłącznie wtedy, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną. Zdarzenie z udziałem skarżącego , które było podstawą faktyczną zastosowania kary było czynnością już dokonaną, a nie trwającą w czasie wydawania decyzji. Jeżeli skarżący faktycznie 6.4.2020 r. poprzez swoje zachowanie mógł narazić zdrowie bądź nawet życie innych osób, to stan ten w dniu wydawania decyzji o nałożeniu kary już nie istniał.
Wskazać też należy, że naruszenie przez skarżącego przepisów OgrEpidemiiR20(1) organy stwierdziły na podstawie notatki urzędowej, sporządzonej przez funkcjonariusza Policji i następnie przekazanej Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.
Stosownie do art. 15 zzzn ust. 1 i ust. 2 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842; dalej: KoronawirusU), stwierdzenie naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem lub zwalczaniem COVID-19, nałożonego przez właściwy organ lub wynikającego z przepisów prawa może nastąpić w szczególności na podstawie ustaleń Policji, innych służb państwowych lub innych uprawnionych podmiotów. W przypadku tego rodzaju postępowań ustawodawca przewidział zatem możliwość dokonywania ustaleń faktycznych w oparciu o ustalenia Policji. W przypadku postępowań w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za nieprzestrzeganie zakazu zgromadzeń ustawodawca nie przewidział tego szczególnego rodzaju środka dowodowego.
Notatka powinna być zweryfikowana
Tak więc notatka służbowa przekazana Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu nie mogła stanowić wyłącznej podstawy faktycznej wydania rozstrzygnięcia administracyjnego w niniejszej sprawie, choć mogła być potraktowana, po jej procesowym zweryfikowaniu, jako jeden z dowodów, które organ administracji publicznej bierze pod uwagę wydając decyzję administracyjną.
W rezultacie czyniąc ustalenia faktyczne wyłącznie na podstawie notatki urzędowej sporządzonej przez funkcjonariusza Policji organy sanitarne naruszyły art. 77 § 1 KPA, nakazujący organowi administracji publicznej w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały zebrany materiał dowodowy.
W analizowanym orzeczeniu WSA w Gdańsku słusznie stwierdził, że organy sanitarne naruszyły art. 77 § 1 KPA, nakazujący organowi administracji publicznej w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały zebrany materiał dowodowy. Wyłączne oparcie się przez organ administracji publicznej na notatce Policji nie może stanowić podstawy faktycznej wydania rozstrzygnięcia administracyjnego.
Realizację praw strony w postępowaniu administracyjnym zapewniają gwarancje zawarte w przepisach regulujących postępowanie dowodowe, w tym gwarancje opisane w art. 77 § 1 KPA, zgodnie z którym organ administracji publicznej jest obowiązany podjąć ciąg czynności procesowych mających na celu zebranie całego materiału dowodowego oraz rozpatrzyć cały materiał dowodowy. Przez materiał dowodowy należy rozumieć ogół dowodów, których zebranie jest konieczne dla dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy, a przez pojęcie dowodu należy rozumieć środek dowodowy, a zatem ten środek, który umożliwia dowodzenie, a więc pozwala na przekonanie się o istnieniu lub nieistnieniu oznaczonych faktów, a tym samym o prawdziwości względnie nieprawdziwości twierdzeń o tych faktach. Zebranie całego materiału dowodowego to zebranie dowodów dotyczących wszystkich mających znaczenie prawne dla sprawy faktów, czego w niniejszej sprawie zaniechały organy sanitarne. Podkreślenia wymaga, że w toku postępowania administracyjnego, określenia faktów mających znaczenie dla sprawy dokonuje organ administracji publicznej w oparciu o przepis prawa materialnego, będący podstawą prawną rozstrzygnięcia sprawy, w którym zapisany jest hipotetyczny stan faktyczny. Fakty zapisane w normie prawa materialnego składają się na fakty mające znaczenie prawne dla sprawy, do których ustalenia obowiązany jest organ administracji publicznej rozpoznając sprawę. Pominięcie ustalenia faktu mającego znaczenie dla sprawy stanowi naruszenie art. 7 i art. 77 § 1 KPA. W wyroku z 29.9.1997 r., I SA/Wr 700/97, Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że zaniechanie przez organ administracji podjęcia czynności procesowych zmierzających do zebrania pełnego materiału dowodowego, zwłaszcza gdy strona powołuje się na określone i ważkie dla niej okoliczności, jest uchybieniem przepisom postępowania administracyjnego, skutkującym wadliwość decyzji.
Źródło przychodu z tytułu udziału w zysku spółki komandytowej od 2021 r.
Stan faktyczny
Spółka komandytowa uzyska status podatnika CIT 1.5.2021 r. Obecnie (przed tą datą) spółka jest neutralna podatkowo, a opodatkowanie dochodów z jej działalności następuje na bieżąco na poziomie wspólników, którymi są dwie spółki z o.o. (rozliczające CIT) i osoba fizyczna (rozliczająca PIT). Spółka nie jest pewna, w jaki sposób – po uzyskaniu przez spółkę statusu podatnika CIT – należy rozliczać dochody spółki na poziomie wspólnika będącego osobą fizyczną. Złożyła więc wniosek o interpretację podatkową, pytając, do jakiego źródła przychodów należy zaliczyć dochód z zysku spółki wypłacony temu wspólnikowi i w konsekwencji – jakie obowiązki będą ciążyły na spółce jako płatniku. Zdaniem spółki będzie to przychód z kapitałów pieniężnych, od którego spółka będzie musiała pobrać podatek jako płatnik.
Stan prawny
Za przychody z kapitałów pieniężnych uważa się m.in. dywidendy i inne przychody z tytułu udziału w zyskach osób prawnych faktycznie uzyskane z tego udziału – art. 17 ust. 1 pkt 4 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1426; dalej: PDOFizU). Choć spółka komandytowa nie jest osobą prawną, to udział w zysku tej spółki traktowany jest – na gruncie PIT – jako udział w zyskach osób prawnych (art. 5a pkt 31 PDOFizU).
Od dywidend i innych przychodów z tytułu udziału w zyskach osób prawnych pobierany jest 19% podatek zryczałtowany (art. 30a ust. 1 pkt 4 PDOFizU). Do pobrania tego podatku zobowiązana jest spółka jako płatnik (art. 41 ust. 4 PDOFizU).
Ze zwolnienia z PIT korzystają „kwoty stanowiące 50% przychodów uzyskanych przez komandytariusza z tytułu udziału w zyskach w spółce komandytowej mającej siedzibę lub zarząd na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, nie więcej jednak niż 60 000 zł w roku podatkowym odrębnie z tytułu udziału w zyskach w każdej takiej spółce komandytowej, w której podatnik jest komandytariuszem” (art. 21 ust. 1 pkt 51a PDOFizU).
Stanowisko organu interpretującego
Organ uznał stanowisko spółki za prawidłowe, wyjaśniając, co następuje. Z dniem uzyskania przez spółkę komandytową statusu podatnika CIT zmieni się również kwalifikacja podatkowa przychodów czerpanych przez wspólników od spółki na przychody z udziału w zyskach osób prawnych – w udziale odpowiadającym wkładowi kapitałowemu każdego ze wspólników. W konsekwencji zmieni się moment opodatkowania tych przychodów – z obecnie obowiązujących zasad opodatkowania dochodów wspólników na bieżąco wraz z wygenerowaniem dochodu w spółce – na opodatkowanie w momencie faktycznego uzyskania przychodów przez wspólników, czyli w momencie wypłaty pieniędzy wspólnikom. Od tych wypłat spółka będzie musiała – jako płatnik – pobierać 19% podatek, uwzględniając przy tym zwolnienie z PIT przewidziane w art. 21 ust. 1 pkt 51a PDOFizU.
Opisany przez organ schemat opodatkowania wspólnika spółki komandytowej jako podatnika CIT jest oczywistą konsekwencją zmiany statusu podatkowego tych spółek. Analogiczny schemat obejmuje też wspólników będących podatnikami CIT. Również oni (w kazusie dwie spółki z o.o.) będą otrzymywali przychód już nie z działalności gospodarczej, ale przychód kapitałowy (ściślej – z zysków kapitałowych), opodatkowany 19% ryczałtem pobierany przez spółkę, tyle że na podstawie przepisów ustawy o CIT.
Przypomnijmy, że w art. 13 ust. 1 ustawy, która zmieniła status podatkowy spółek komandytowych (ustawa z 28.11.2020 r. o zmianie ustaw o podatku dochodowym – Dz.U. z 2020 r. poz. 2123) postanowiono, że do dochodów wspólników spółki komandytowej uzyskanych z udziału w zyskach takiej spółki, osiągniętych przed dniem, w którym spółka stała się podatnikiem CIT, stosuje się przepisy w brzmieniu obowiązującym przed tym dniem. Innymi słowy, wypłaty z zysku osiągniętego przed transformacją spółek komandytowych zachowały neutralność podatkową. Data wypłaty jest więc z tego punktu widzenia nieistotna, czyli może być całkiem odległa. Należy jednak zadbać o to, by zapisy ksiąg podatkowych nie pozostawiały wątpliwości co do tego, że wypłacany zysk został osiągnięty przed dniem, w którym spółka stała się podatnikiem CIT.
Przedawnienie roszczeń konsumenta
Stan faktyczny
W 2011 r. LH i PCS zawarli umowę o kredyt konsumencki. W 2017 r., po spłacie całości kredytu, LH został poinformowany przez prawnika, że w tej umowie zawarte były klauzule abuzywne. W związku z powództwem konsumenta PCS podniosła przedawnienie prawa LH do dochodzenia roszczeń. Zgodnie bowiem ze słowackim KC trzyletni okres przedawnienia rozpoczyna bieg i upływa nawet jeśli poszkodowany konsument nie był świadomy nieuczciwego lub niezgodnego z prawem charakteru postanowienia umowy będącego źródłem bezpodstawnego wzbogacenia.
Stanowisko TSUE
Termin rozpoczęcia biegu przedawnienia
Trybunał stwierdził, że badając, czy krajowy przepis regulujący przedawnienie, taki jak słowacki przepis, może zostać uznany za zgodny z zasadą skuteczności, należy wziąć pod uwagę nie tylko długości terminu przedawnienia, ale również zasady jego stosowania, w tym czynnika uruchamiającego rozpoczęcie jego biegu (wyrok TSUE z 9.7.2020 r., Raiffeisen Bank i BRD Groupe Société Générale, C-698/18, Legalis i C-699/18 (sprawy połączone).
W odniesieniu do terminu przedawnienia mającego zastosowanie do powództw wnoszonych przez konsumentów w celu dochodzenia praw, jakie wywodzą oni z unijnego prawa Unii, TSUE orzekł już, że samo istnienie przedawnienia nie jest jako takie sprzeczne z zasadą skuteczności, o ile jego stosowanie nie czyni w praktyce niemożliwym lub nadmiernie utrudnionym wykonywania praw przyznanych im w szczególności przez dyrektywę Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29; dalej: dyrektywa Rady 93/13/EWG) i dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z 23.4.2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylająca dyrektywę Rady 87/102/EWG (Dz.Urz. UE L z 2008 r. Nr 133, s. 66; dalej: dyrektywę 2008/48/WE. Trybunał przyznał bowiem, że ochrona konsumenta nie jest bezwarunkowa, a ustalanie rozsądnych terminów do wniesienia środków zaskarżenia pod rygorem prekluzji w interesie pewności prawa jest zgodne z prawem Unii (wyrok TSUE z 16.7.2020 r., C-224/19 i C-259/19, Legalis (sprawy połączone), Caixabank i Banco Bilbao Vizcaya Argentaria.
Jeśli chodzi o przewidzianą długość badanego terminu przedawnienia, który w niniejszej sprawie wynosi trzy lata, Trybunał orzekł już, że jeżeli taki termin jest ustalony i z góry znany, wydaje się co do zasady wystarczający, aby umożliwić zainteresowanemu konsumentowi przygotowanie i wniesienie skutecznego środka prawnego, zatem jego długość sama w sobie nie jest niezgodna z zasadą skuteczności (wyrok Raiffeisen Bank i BRD Groupe Société Générale, pkt 62 i 64).
Jednakże, zdaniem TSUE, jeśli chodzi o moment rozpoczęcia biegu badanego terminu przedawnienia, w okolicznościach, takich jak w niniejszej sprawie, zachodzi istotne niebezpieczeństwo, że zainteresowany konsument nie powoła się w wyznaczonym w tym celu terminie na uprawnienia, jakie przyznaje mu prawo UE (wyrok TSUE z 5.3.2020 r., C-679/18, OPR-Finance, Legalis). W konsekwencji powodowałoby to niemożliwość dochodzenia przez niego tych uprawnień.
Przewidziany w słowackim KC trzyletni termin rozpoczyna bieg od dnia, w którym nastąpiło bezpodstawne wzbogacenie, a uprawnienie do wniesienia powództwa przedawnia się nawet w wypadku, gdy konsument nie jest w stanie sam ocenić, czy warunek umowny ma nieuczciwy charakter lub nie miał świadomości nieuczciwego charakteru takiego warunku.
Trybunał podkreślił, że konsumenci znajdują się w gorszym położeniu niż przedsiębiorca, zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania oraz że możliwe jest, iż konsumenci nie mają świadomości zakresu przysługujących im praw wynikających z dyrektywy 93/13/EWG lub z dyrektywy 2008/48/WE lub ich nie rozumieją (wyrok Caixabank i Banco Bilbao Vizcaya Argentaria, pkt 90). Rzecznik generalny wskazał w pkt 71 – 73 opinii, że umowy kredytu, takie jak sporna umowa, są zazwyczaj wykonywane przez okres o znacznej długości, a w związku z tym, jeśli zdarzeniem rozpoczynającym bieg trzyletniego terminu przedawnienia jest każda płatność dokonana przez kredytobiorcę (ustalenie powyższego należy do sądu odsyłającego). Trybunał wskazał, że może się zdarzyć, iż w ramach umowy wykonywanej przez okres przekraczający trzy lata poszczególne roszczenia tego kredytobiorcy ulegną przedawnieniu, zanim umowa dobiegnie końca, co oznacza, że taki system przedawnienia może systematycznie pozbawiać konsumentów możliwości dochodzenia zwrotu płatności, dokonanych na podstawie warunków umownych sprzecznych z tymi dyrektywami.
W konsekwencji TSUE uznał, że zasady proceduralne takie jak będące przedmiotem postępowania głównego – które wymagają aby konsument wytoczył powództwo w terminie trzech lat od dnia, w którym nastąpiło bezpodstawne wzbogacenie, w sytuacji gdy do takiego wzbogacenia może dojść w trakcie wykonywania umowy przez okres o znacznej długości – czynią nadmiernie utrudnionym korzystanie z praw przyznanych konsumentowi przez dyrektywę 93/13/EWG lub przez dyrektywę 2008/48/WE, naruszając tym samym zasadę skuteczności (wyrok Raiffeisen Bank i BRD Groupe Société Générale, pkt 67 i 75).
Trybunał podzielił stanowisko rzecznika generalnego przedstawione w pkt 87 i 89 opinii, że zamiar przedsiębiorcy, który zastosował warunek umowny uznany za nieuczciwy nie ma wpływu na prawa, jakie przysługują konsumentom na podstawie przepisów dyrektywy 93/13/EWG oraz art. 10 ust. 2 dyrektywy 2008/48/WE. W konsekwencji konsument nie może być zobowiązany, w celu powołania się na prawa wynikające z tych przepisów, do wykazania umyślnego charakteru zachowania danego przedsiębiorcy.
Trybunał orzekł, że zasadę skuteczności należy interpretować w ten sposób, że stoi ona na przeszkodzie krajowemu uregulowaniu przewidującemu, że wytoczone przez konsumenta powództwo o zwrot kwot nienależnie wypłaconych na podstawie nieuczciwych warunków umownych w rozumieniu dyrektywy 93/13/EWG lub warunków sprzecznych z wymogami dyrektywy 2008/48 podlega trzyletniemu terminowi przedawnienia rozpoczynającemu bieg w dniu, w którym nastąpiło bezpodstawne wzbogacenie.
Wykładnia zgodna z prawem UE
W pkt 59 wyroku z 9.11.2016 r., C-42/15, Home Credit Slovakia, Legalis TSUE dokonał wykładni art. 10 ust. 2 lit. h) i i) dyrektywy 2008/48/WE. W ocenie TSUE umowa o kredyt na czas określony przewidująca spłatę kapitału w ramach następujących po sobie płatności nie musi określać w formie tabeli spłat, jaka część każdej płatności będzie przeznaczona na spłatę tego kapitału oraz że te przepisy w związku z art. 22 ust. 1 dyrektywy 2008/48/WE sprzeciwiają się temu, aby państwo członkowskie wprowadziło taki obowiązek w uregulowaniu krajowym.
W wyroku z 5.9.2019 r., C-331/18, Pohotovosť, Legalis TSUE potwierdził, że art. 10 ust. 2 lit. h)–j) w zw. z art. 22 ust. 1 dyrektywy 2008/48/WE należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie uregulowaniu krajowemu, zgodnie z którym w umowie o kredyt należy uściślić rozbicie każdej spłacanej kwoty na, w danym wypadku, spłatę kapitału, odsetki i pozostałe opłaty.
TSUE uznał, że w niniejszej sprawie do sądu odsyłającego należy dokonanie wykładni, przy użyciu metod uznanych w słowackim prawie, krajowych przepisów mających zastosowanie w dniu zawarcia przedmiotowej umowy, czyli w 2011 r., w najszerszym możliwym zakresie w sposób zgodny z wykładnią dyrektywy 2008/48/WE dokonaną w wyroku w sprawie Home Credit Slovakia.
Trybunał orzekł, że art. 10 ust. 2 i art. 22 ust. 1 dyrektywy 2008/48/WE, w wykładni nadanej im przez wyrok w sprawie Home Credit Slovakia, mają zastosowanie do umowy kredytu, która została zawarta przed ogłoszeniem tego wyroku i przed zmianą uregulowania krajowego dokonaną w celu zapewnienia zgodności z wykładnią przedstawioną w tym wyroku.
W niniejszym wyroku Trybunał przedstawił stanowisko co do dwóch zagadnień prawnych, istotnych zwłaszcza dla polskich kredytobiorców.
Po pierwsze, TS odniósł się do spornej,również w polskim obrocie prawnym, kwestii moment rozpoczęcia biegu przedawnienia roszczenia konsumenta. Trybunał konsekwentnie (zob. m.in. wyrok z 21.4.2016 r., C‑377/14, Radlinger i Radlingerová) przedstawia stanowisko, że istnieje realne niebezpieczeństwo, iż ze względu na brak świadomości konsument nie powoła się na przepis prawa, który ma go chronić. W konsekwencji trafnie TSUE uznał, że przepis krajowy, który stanowi, że termin przedawnienia roszczeń wynikających z umowy kredytu zawierającej nieuczciwe warunki umowne (w polskim prawie określane jako: niedozwolone postanowienia umowne – zob. art. 385¹ KC) rozpoczyna bieg od dnia, w którym nastąpiło bezpodstawne wzbogacenie, nawet gdy konsument nie jest w stanie sam ocenić, czy to postanowienie ma charakter niedozwolony lub nie miał świadomości jego niedozwolonego charakteru takiego, jest niezgodny z unijną zasadą skuteczności. Powyższe stanowisko Trybunału ma kluczowe znaczenie dla przedawnienia roszczeń „frankowiczów” i powinno być stosowane przez polski sąd przy interpretacji m.in. art. art. 1171 i 118 KC.
Po drugie, TSUE wyjaśnił sposób dokonywania zgodnej z prawem UE interpretacji krajowego uregulowania uznanego za niezgodne z wymogami dyrektywy 2008/48/WE, w wykładni nadanej mu przez wyrok TSUE. Trybunał powołał się w tym zakresie na swoje jednolite stanowisko, kwestionowane czasami w polskiej dyskusji dotyczącej praw konsumentów. Zgodnie z tym stanowiskiem dokonana przez Trybunał wykładnia przepisu prawa Unii wyjaśnia i precyzuje znaczenie oraz zakres tego przepisu, tak jak powinien lub powinien był on być rozumiany i stosowany od chwili jego wejścia w życie. Zatem sądy państw członkowskich, w tym polskie sądy, mogą i powinny stosować zinterpretowany w ten sposób przepis również do stosunków prawnych powstałych przed wydaniem orzeczenia w sprawie wniosku o dokonanie wykładni, jeżeli spełnione są wszystkie pozostałe przesłanki wszczęcia przed właściwym sądem postępowania w sprawie związanej ze stosowaniem takiego przepisu.
Zdalna praca nie wyklucza ulgi w PIT
Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą o PIT zwykłe koszty przysługujące pracownikowi (które pomniejszają jego przychód, dzięki czemu płaci niższy podatek) wynoszą 250 zł miesięcznie. Jeśli miejsce jego stałego lub czasowego zamieszkania położone jest poza miejscowością, w której znajduje się zakład pracy (i nie uzyskuje dodatku za rozłąkę), to ma prawo do wyższych – 300 zł miesięcznie.
– Te wyższe koszty pracodawca nalicza na podstawie oświadczenia składanego przez pracownika, z reguły na początku zatrudnienia. Podwyżka ma zrekompensować większe wydatki na dojazdy do firmy – tłumaczy Alicja Borowska-Woźniak, kierownik działu kadr i płac w biurze rachunkowym ASCS-Consulting.
Czy fiskus zaakceptuje wyższe koszty, jeśli pracownik nie ponosi wydatków na dojazdy, bo pracuje zdalnie? Tak.
– Osobie, która w związku z Covid-19 pracuje na polecenie pracodawcy zdalnie, a zakład pracy znajduje się poza miejscowością jej zamieszkania, przysługują podwyższone koszty – informuje Ministerstwo Finansów.
Skarbówka nie komplikuje
– To bardzo korzystne dla podatników stanowisko. Ministerstwo Finansów wyszło najwyraźniej z założenia, że nie ma sensu komplikować pracowniczych rozliczeń – mówi Alicja Borowska-Woźniak. Dodaje, że część osób pracuje w systemie mieszanym, np. tydzień w firmie, tydzień w domu. Gdyby fiskus kazał naliczać im koszty proporcjonalnie, byłaby to dla pracodawców (którzy odpowiadają za rozliczanie wynagrodzeń pracowników) olbrzymia biurokracja.
Podsumowując, wykonywanie pracy zdalnej nie wyklucza prawa do preferencji przysługującej dojeżdżającym.
Co ma jednak zrobić osoba, której pracodawca nalicza zwykłe koszty, mimo że przysługują jej wyższe? I te zwykłe koszty znalazły się w informacji PIT-11, na podstawie której fiskus przygotował dla niej zeznanie e-PIT?
– Ostateczną decyzję podejmuje sam podatnik. Informacja PIT-11 nie jest dla niego wiążąca. Jeśli jest przekonany, że ma prawo do wyższych kosztów, to może je poprawić w e-PIT – wyjaśnia Alicja Borowska-Woźniak.
Warto poprawić zeznanie
Pracownicy znajdą swój e-PIT na stronie Ministerstwa Finansów w serwisie e-Urząd Skarbowy. Jeśli nic w nim nie zrobią, to zostanie automatycznie wysłany 30 kwietnia. Warto jednak do niego zajrzeć, nie tylko po to, by zweryfikować wyliczenia pracodawcy. W e-PIT czasami są bowiem kwoty, które w ogóle nie powinny być zaliczone do przychodów (a fiskus wpisał je na podstawie informacji PIT-11). Przykładowo, jedna z czytelniczek napisała nam, że w deklaracji ma wykazaną kwotę stanowiącą zwrot kaucji, którą dostała z towarzystwa budownictwa społecznego. Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 8 marca, zwrócona kaucja nie jest przychodem. Czytelniczka powinna więc poprawić swoje zeznanie.
Przygotowaną przez fiskusa deklaracją powinni też zainteresować się ci, którzy mają prawo do odliczeń. W e-PIT są wprawdzie wykazane składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne oraz odpis na dzieci, ale pozostałe ulgi musimy wpisać sami. Chociażby na darowizny. Odliczymy je od dochodu w szerszym zakresie niż w poprzednich latach. W czasie epidemii koronawirusa ulga została bowiem znacznie zwiększona. Skorzystają z niej nie tylko wpierający działalność pożytku publicznego, ale także ci, którzy pomagają w walce z Covid-19.
Sprzęt do home office to nie przychód
Firmy, które wysłały zatrudnionych do domu, często zapewniają im wyposażenie niezbędne do zdalnej pracy. Albo same kupują sprzęt, np. ergonomiczne krzesła czy specjalistyczne komputery, albo zwracają wydatki za zakupy pracowników. Czy te świadczenia są opodatkowane? Nie. Możliwość korzystania ze służbowego sprzętu nie jest korzyścią majątkową pracownika. Wykorzystuje go przecież do wykonywania służbowych zadań. Pracodawca ma obowiązek mu ten sprzęt zapewnić. Tak wynika z ustawy o Covid-19. Artykuł 3 stanowi, że pracodawca w czasie epidemii może polecić zatrudnionym osobom wykonywanie pracy zdalnej. Musi też zapewnić potrzebne do niej narzędzia i materiały, a także obsługę logistyczną.
Na ten argument można się powołać niezależnie od tego, czy pracodawca sam kupuje wyposażenie i przekazuje je pracownikom, czy też zwraca im wydatki. Potwierdzają to interpretacje, np. dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 1 lutego 2021 r. (0115-KDIT1.4011.851.2020.1.KK).
Podstawa funkcjonowania zasady jednoczesnego zatarcia skazań
Opis stanu faktycznego
W.B. otrzymał zarzut popełnienia czynu z art. 178a § 1 i 4 KK i art. 180a KK w zw. z art. 11 § 2 KK, polegającego na tym, że: 22.1.2019r. w Głownie będąc uprzednio skazanym prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego w Brzezinach w sprawie II K 358/15 za przestępstwo z art. 178a § 1 KK, prowadził samochód osobowy marki Seat Ibiza drogą publiczną znajdując się w stanie nietrzeźwości wyrażonym wartościami: I-sza próba: 1,41 mg/l, II-ga próba: 1,41 mg/l, III-cia próba: 1,42 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, a tym samym nie zastosował się do decyzji Starosty Zgierskiego z 1.6.2012 r. nr K.M.5430.02733.2005/5 o cofnięciu uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi w zakresie kategorii ABT prawa jazdy.
Wyrokiem z 13.12.2019r., II K 179/19, Sąd Rejonowy w Zgierzu uznał W.B. winnym dokonania zarzucanego mu czynu art. 178a § 4 w zw. z §1 KK i art. 180a KK w zw. z art. 11 § 2 KK i wymierzył karę roku pozbawienia wolności, a dodatkowo na podstawie art. 42 § 3 KK orzekł wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, zaś na podstawie art. 43a § 2 KK świadczenie pieniężne w wysokości 10 000 zł. na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
Od orzeczenia, w części dotyczącej kary, apelację wywiódł obrońca skazanego, zarzucając jej rażącą niewspółmierność.
Wyrokiem z 30.7.2020 r., V Ka 231/20, Sąd Okręgowy w Łodzi zmienił zaskarżony wyrok uznając W.B. winnym popełnienia przestępstwa z art. 178a § 1 KK i art. 180a KK w zw. z art. 11 § 2 KK i za ten czyn wymierzył mu karę roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 32 godzin w stosunku miesięcznym. Na podstawie art. 42 § 2 KK Sąd orzekł zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 7 lat, na podstawie art. 43a § 2 KK zasądził na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej świadczenie pieniężne w wysokości 5.000 zł.
Kasację od orzeczenia, na niekorzyść skazanego, wniósł Prokurator Generalny, zarzucając w niej rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów prawa karnego procesowego, a mianowicie art. 410 KPK, art. 433 §1 i § 2 KPK w zw. z art. 440 KPK oraz art. 457 § 3 KPK polegające na dokonaniu wadliwej kontroli odwoławczej orzeczenia Sądu I instancji, zainicjowanej apelacją obrońcy oskarżonego, skutkującej bezzasadnym przekroczeniem granic podniesionego w niej zarzutu i w konsekwencji wyeliminowaniem z opisu przypisanego oskarżonemu czynu ustalenia, że był on uprzednio skazany za czyny z art. 178a § 1 KK prawomocnymi wyrokami: Sądu Rejonowego w Zgierzu w sprawie II K 541/15 oraz Sądu Rejonowego w Brzezinach w sprawie II K 358/15, gdzie w odniesieniu do pierwszego wskazanego wyżej wyroku Sąd ad quem czynił to całkowicie dowolnie, z jednoczesnym brakiem jakiegokolwiek ustosunkowania się do takiego postąpienia, natomiast w odniesieniu do wyroku II K 358/15 zmiana orzeczenia Sądu I instancji nastąpiła z rażącym naruszeniem prawa materialnego, a mianowicie art. 108 KK w zw. z art. 76 § 2 KK i art. 178a § 4 KK, wskutek wyrażenia błędnego poglądu, że w dacie orzekania przez Sąd ad quem nastąpiło zatarcie skazania w powołanej sprawie, podczas gdy do zatarcia skazania nie doszło, ponieważ zgodnie z art. 108 KK dopuszczalne jest jedynie jednoczesne zatarcie wszystkich skazań.
Podnosząc ten zarzut skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w Łodzi do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej na niekorzyść przez Prokuratora Generalnego, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w Łodzi do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja jest oczywiście zasadna w stopniu wymaganym przez art. 535 § 5 KPK w brzmieniu obowiązującym od dnia 5.10.2019 r., zmienionym przez art. 1 pkt 93 ustawy z 19.7.2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2019 r. poz. 1694).
Dokonując kontroli odwoławczej zaskarżonego orzeczenia Sąd Odwoławczy nie tylko całkowicie pominął okoliczności wynikające ze skazania W.B. wyrokiem Sądu Rejonowego w Zgierzu z 7.7.2015 r., II K 541/15, które stanowiło dla Sądu I instancji jedną z podstaw do zakwalifikowania popełnionego czynu z art. 178a § 4 KK, ale też oparł wydane rozstrzygnięcie na błędnym założeniu, że skazanie wyrokiem Sądu Rejonowego w Brzezinach z 9.12.2015 r., II K 358/15 uległo zatarciu.
Na mocy wyroku Sądu Rejonowego w Zgierzu z 7.7.2015 r., II K 541/15, W.B. został skazany za przestępstwo z art. 178a § 1 KK w zw. z art. 4 § 1 KK popełnione 6.4.2015 r., na karę roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 3 lat oraz karę grzywny w wymiarze 60 stawek dziennych po 10 zł. każda. Wyrokiem tym orzeczono wobec skazanego także zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym na okres 7 lat oraz zasądzono na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej świadczenie pieniężne w kwocie 500 zł. Orzeczenie to uprawomocniło się 30.10.2015 r. i, jak wynika z akt sprawy, w tym dniu rozpoczął się bieg okresu orzeczonego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, którego koniec ustalono na 30.10.2022 r. Jak wynika z informacji pozyskanych z Krajowego Rejestru Karnego, skazany 9.2016 r. wykonał karę grzywny oraz uiścił na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej świadczenie pieniężne, niemniej, zgodnie z treścią art. 76 § 1 i § 4 KK do zatarcia skazania w przedmiotowej sprawie dojdzie dopiero wówczas, gdy skazany wykona w całości środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów.
Do tego też czasu, stosownie do treści art. 76 § 1b KK w zw. z art. 108 KK, nie dojdzie także do zatarcia skazania w drugiej sprawie, w której, na mocy wyroku Sądu Rejonowego w Brzezinach z 9.12.2015 r., II K 358/15, W.B. skazano za czyn z art. 178a §1 KK, popełniony 22.3.2015 r. i wymierzono mu karę roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności, której wykonanie zawieszono na okres 4 lat próby. Powyższym wyrokiem orzeczono także wobec skazanego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym na okres 4 lat oraz zasądzono na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej świadczenie pieniężne w kwocie 2.000 zł. Orzeczenie to uprawomocniło się 17.12.2015 r. i gdyby nie zmiana dokonana ustawą nowelizującą z 20.2.2015 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2015 r. poz. 396), do zatarcia skazania tym wyrokiem doszłoby 17.6.2020 r. Jednakże na mocy nowej regulacji art. 76 KK obowiązującą od 15.4.2016 r.) do zatarcia skazania na karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania stosuje się art. 108 KK, określający nakaz jednoczesnego zatarcia skazań m.in. wobec sprawcy, którego skazano za dwa lub więcej niepozostających w zbiegu przestępstw. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przedmiotowej sprawie.
Dlatego rację ma skarżący, że nie można rozpatrywać kwestii zatarcia skazania w sprawie II K 358/15 w oderwaniu od okoliczności związanych z uprzednim prawomocnym skazaniem w sprawie II K 541/15.
Jest to o tyle istotne, że skazanie w tej sprawie stanowiło samodzielną podstawę pozwalającą ustalić, czy skazany wypełnił znamiona czynu z art. 178a § 4 KK i to zarówno z uwagi na charakter przypisanego skazanemu w tej sprawie przestępstwa, jak też dlatego, że na mocy wyroku Sądu Rejonowego w Zgierzu orzeczono wobec W.B. zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych w ruchu lądowym na okres 7 lat, który to zakaz, podobnie zresztą jak 4-letni zakaz orzeczony w sprawie II K 358/15, obowiązywał w czasie popełnienia czynu stanowiącego przedmiot postępowania przed Sądem Rejonowym w Zgierzu, w sprawie z 22.1.2019 r., II K 179/19. Jak słusznie wskazuje w treści kasacji skarżący, surowszej odpowiedzialności karnej przewidzianej w art. 178a § 4 KK podlega nie tylko ten, kto dopuścił się przestępstwa z art. 178a § 1 KK będąc uprzednio prawomocnie karanym m.in. za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, ale także wówczas, gdy dopuścił się tego czynu w okresie obowiązywania zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych orzeczonego w związku ze skazaniem za przestępstwo.
W tym stanie rzeczy kasację należało uznać za oczywiście zasadną i uchylić zaskarżony wyrok, a sprawę przekazać do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Łodzi w postępowaniu odwoławczym.
Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy Sąd Okręgowy winien rozpoznać wniesiony środek odwoławczy, zaś w razie uznania, że konieczne jest rozpoznanie sprawy w szerszym zakresie, powinien oprzeć się na pełnym materiale dowodowym ujawnionym w sprawie, przede wszystkim uwzględnić wszelkie okoliczności wynikające z wyroku skazującego wydanego przez Sąd Rejonowy w Zgierzu z 7.7.2015r., II K 541/15.
Sąd Odwoławczy nie tylko nie wskazał w uzasadnieniu wyroku, czym się kierował uznając, że w sprawie II K 358/15 doszło do zatarcia skazania. Tym samym uchybił nie tylko dyspozycji art. 433 § 1 i § 2 KPK w zw. z art. 440 KPK oraz art. 457 § 3 KPK, ale także art. 410 KPK, ponieważ, jak to zresztą wskazywano, rozpoznając sprawę całkowicie pominął okoliczności wynikające ze skazania W.B. w sprawie II K 541/15. Nie ma wątpliwości, że określone naruszenie przez Sąd Okręgowy sfery prawa procesowego należało uznać za rażące i niewątpliwie mające wpływ na treść zapadłego wyroku.
Spis inwentarza w postępowaniu upadłościowym
Stan faktyczny
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa K. sp. z o.o. z siedzibą w W. przeciwko Syndykowi masy upadłości L. sp. z o.o. z siedzibą w M. o wyłączenie ruchomości z masy upadłości, na skutek skargi kasacyjnej strony pozwanej odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania.
Z uzasadnienia Sądu
Sąd Najwyższy w ramach przedsądu bada tylko wskazane w skardze kasacyjnej okoliczności uzasadniające jej przyjęcie do rozpoznania, a nie podstawy kasacyjne i ich uzasadnienie, zaś cel wymagania przewidzianego w art. 3984 § 2 ustawy z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1575; dalej: KPC) może być osiągnięty jedynie przez powołanie i uzasadnienie przez skarżącego istnienia przesłanek o charakterze publicznoprawnym. Dla skutecznego powołania w skardze przesłanki określonej w art. 3989 § 1 pkt 4 KPC konieczne jest wykazanie przez skarżącego kwalifikowanej postaci naruszenia przepisów prawa materialnego lub procesowego mającej charakter oczywisty, widoczny prima facie przy wykorzystaniu podstawowej wiedzy prawniczej. Skarga jest oczywiście uzasadniona, jeżeli bez wątpliwości nastąpiły podnoszone w niej uchybienia lub gdy jest pewne, że miały one wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia lub też podniesione zarzuty oczywiście uzasadniają wniesioną skargę.
Skarżący powołując się na oczywistą zasadność skargi odwołuje się przede wszystkim do naruszenia przez Sąd drugiej instancji art. 69 § 1 ustawy z 28.3.2003 r. Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1228; dalej: PrUpad) i twierdzi, że skoro nie został jeszcze sporządzony spis inwentarza masy upadłości to wykluczone jest wyłączenie z niej określonych składników.
Brak rażących uchybień
Oczywista zasadność skargi kasacyjnej zachodzi wówczas, gdy z samej jej treści wynika w sposób jednoznaczny, że wskazane w skardze podstawy zasługują na uwzględnienie. Oznacza to, że z argumentów przedstawionych we wniosku o przyjęcie skargi do rozpoznania, bez konieczności dokonywania pogłębionej analizy prawnej lub czynności procesowych sądu, wynika jaskrawa sprzeczność wyroku z przepisami prawa niepodlegającymi różnej wykładni i niepozostawiającymi sądowi swobody oceny albo z podstawowymi zasadami orzekania obowiązującymi w demokratycznym państwie prawa. O ile bowiem do uwzględnienia skargi wystarczy, że jej podstawy są usprawiedliwione, o tyle do przyjęcia skargi do rozpoznania niezbędna jest jej oczywista zasadność w wyżej przedstawionym rozumieniu. Analiza wniosku nie pozwala na stwierdzenie, że zachodzi wskazana przesłanka. Skarżący w wywodzie cytuje niewielkie fragmenty orzeczeń pomijając ich faktyczny sens. Z cytowanego wyroku Sądu Najwyższego z 18.10.2012 r., V CSK 405/11, Legalis wynika, że spis inwentarza sporządzony na podstawie art. 69 ust. 1 PrUpad jest oświadczeniem wiedzy syndyka i nie zmienia statusu prawnego rzeczy. Przed wpisem do spisu inwentarza syndyk jest uprawniony do oceny czy dane prawo wchodzi w skład masy upadłości i ustala jej skład, a więc jest uprawniony do wyłączenia danych rzeczy na tym etapie postępowania. Z art. 68 PrUpad i art. 69 ust. 3 PrUpad wynika, że jeżeli na podstawie dokumentów upadłego lub dokumentów bezspornych albo w wyniku oceny posiadania uzasadnione jest ustalenie, że prawa majątkowe należą do osoby trzeciej, to nie podlegają one wciągnięciu do spisu. Domniemanie, że wszystkie rzeczy znajdujące się w posiadaniu upadłego należą do majątku upadłego zostało, zgodnie z ustaleniami dokonanymi przez Sąd odwoławczy, obalone chociażby protokołem przekazania majątku dzierżawcy, który syndyk mu przekazał wraz z rzeczami objętymi pozwem. Twierdzenia skarżącego w świetle motywów zaskarżonego wyroku nie pozwalają na przyjęcie, że nastąpiły uchybienia przepisom prawa o charakterze elementarnym, mającym charakter oczywisty i widoczny prima facie.
Ustalenie składu masy upadłości następuje przez sporządzenie spisu inwentarza oraz spisu należności. W spisie inwentarza syndyk ujmuje prawa, objęte ruchomości, nieruchomości oraz środki pieniężne zgromadzone w kasie i na rachunkach bankowych. Spis należności sporządza się na podstawie ksiąg upadłego oraz dokumentów bezspornych.
Jeżeli syndyk na podstawie ksiąg upadłego oraz dokumentów bezspornych ustali, że w skład masy upadłości wchodzą ruchomości, nieruchomości oraz środki pieniężne, których syndyk nie objął, sporządza ich spis. W miarę ich obejmowania albo uzyskiwania ich równowartości syndyk składa uzupełnienie spisu inwentarza.
1.7.2021 r. na mocy przepisu art. 69 ust. 1ca PrUpad, każdorazowy stan spisu objętych przez syndyka ruchomości, nieruchomości, środków pieniężnych oraz przysługujących upadłemu praw majątkowych będzie ujawniany w Krajowym Rejestrze Zadłużonych, podobnie jak i inne spisy, o których mowa w art. 69 ust. 1-1c PrUpad. Zawarte w spisie należności informacje o przysługujących upadłemu wierzytelnościach podlegają ujawnieniu dopiero z chwilą obwieszczenia w Rejestrze uchwały rady wierzycieli albo postanowienia sędziego-komisarza o wyrażeniu zgody na sprzedaż wierzytelności.
Podobnie, jeżeli syndyk na podstawie ksiąg upadłego oraz dokumentów bezspornych ustali, że w skład masy upadłości w dniu ogłoszenia upadłości wchodziły składniki majątku, których syndyk nie ujął w spisie inwentarza, to sporządzi uzupełnienie spisu inwentarza, które obejmuje składniki majątku nieujęte w spisie inwentarza (por. art. 69 ust. 1f PrUpad w brzmieniu od 1.7.2021 r.).
W ocenie projektodawców, system teleinformatyczny obsługujący postępowania sądowe pozwala na wprowadzenie rozwiązań, które zwiększą transparentność prowadzonych postępowań, zwłaszcza w zakresie zarządzania majątkiem upadłego oraz zwiększą efektywność sprzedaży prowadzonej przez syndyka. Z tego względu zostały wprowadzone przywołane powyżej zmiany.
W analizowanym orzeczeniu Sąd Najwyższy przyjął, że spis inwentarza jest oświadczeniem wiedzy syndyka i nie zmienia statusu prawnego rzeczy. W doktrynie przyjmuje się powszechnie, że objęcie spisem inwentarza określonych przedmiotów i praw nie przesądza o tym, że należą one do masy upadłości, tak samo jak ich pominięcie w inwentarzu nie niweczy praw upadłego i nie uzasadnia wyłączenia z masy upadłości. Spis inwentarza polega na „inwentaryzacji” wszystkich składników majątku upadłego, za wyjątkiem należności, co do których sporządza się odrębny dokument – spis należności. Powinien więc obejmować on wszystkie prawa, objęte ruchomości, nieruchomości oraz środki pieniężne zgromadzone w kasie i na rachunkach bankowych.
Choć ujęcie w spisie inwentarza nie tworzy żadnego nowego tytułu prawnego, a w szczególności nie powoduje przejścia prawa własności na masę upadłości. Pogląd taki dominuje w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Przykładowo w wyroku z 18.10.2012 r., V CSK 405/11, Legalis Sąd Najwyższy stwierdził, że większość przedstawicieli doktryny skłania się ku poglądowi, że nie ma on ani mocy dokumentu urzędowego, ani waloru orzeczenia lub czynności prawnej. Jest to spis z natury składników majątku upadłego, do których upadły posiada tytuł prawny. Spis inwentarza można zatem określić jako zdarzenie faktyczne, które należy traktować jako oświadczenie wiedzy. Pełni on rolę informacyjną, analityczną i sprawozdawczą, ale nie może zmienić statusu prawnego rzeczy. Umieszczenie danego składnika majątkowego w spisie inwentarza nie pozostaje jednak bez znaczenia dla dalszego biegu postępowania upadłościowego. Bezpośrednim skutkiem jest bowiem przyjęcie, że składniki majątkowe umieszczone w spisie wchodzą, wskutek ustalenia przez syndyka, w skład masy upadłości. Warto jednak zauważyć, że w doktrynie wyrażane są poglądy, że spis inwentarza nie może być traktowany informacyjnie, ale należałoby mu przyznać moc, z jakiej korzystają dokumenty urzędowe. Spis inwentarza dokonywany jest przez organ postępowania upadłościowego, który tę czynność dokonuje w ramach przyznanych kompetencji. Jednocześnie czynność dokonania spisu inwentarza jest obowiązkiem ustawowym syndyka (nadzorcy, zarządcy). W świetle powyższego takiemu spisowi należy przyznać moc, z jakiego korzystają dokumenty urzędowe. Zauważyć także należy, że w doktrynie prawa upadłościowego przyjmuje się, że spis inwentarza, ze względu na jego charakter, zbliżony jest do protokołu zajęcia komorniczego.
Warto zwrócić uwagę, że wraz ze spisem inwentarza dokonuje się oszacowania majątku wchodzącego do masy upadłości, jak również domniemywa się, że rzeczy znajdujące się w posiadaniu upadłego w dniu ogłoszenia upadłości należą do majątku upadłego. W realiach analizowanej sprawy, domniemanie, że wszystkie rzeczy znajdujące się w posiadaniu upadłego należą do majątku upadłego zostało- zgodnie z ustaleniami dokonanymi przez Sąd odwoławczy- obalone chociażby protokołem przekazania majątku dzierżawcy, co słusznie podkreślił Sąd kasacyjny.
E-paragony jeszcze nie teraz
Dwie formy do wyboru
Skarbówka zajęła takie stanowisko w odpowiedzi na pytanie podatnika, który prowadzi wysyłkową sprzedaż perfum. Jego klientami są osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej. Chce zachęcić ich proekologicznym podejściem, ograniczając drukowanie papierowych paragonów. Dlatego zamierza uzyskać zgodę nabywców na wystawianie paragonów fiskalnych w postaci elektronicznej i uzgodnić z nimi sposób przesyłania tych dokumentów. Będzie pobierać od klientów dane oraz adresy e-mail.
Paragony będą zapisywane w pliku pdf (uniemożliwiającym edycję) i przesyłane na adres e-mail. Zasady zostaną opisane w regulaminie sklepu. Zapytał, czy będzie miał prawo wystawiać je w takiej formie, bez konieczności drukowania. Jego zdaniem tak, pod warunkiem że uzyska zgodę klientów.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej zgodził się na takie rozwiązanie. Z interpretacji wynika jednak, że podatnik nie może na razie z niego skorzystać. Na podstawie art. 111 ust. 3a pkt 1 ustawy o VAT podatnicy prowadzący ewidencję przy zastosowaniu kas rejestrujących muszą wystawić i wydać nabywcy paragon fiskalny lub fakturę z każdej sprzedaży. Mogą to zrobić: w postaci papierowej lub za zgodą nabywcy w postaci elektronicznej, przesyłając ten dokument w sposób z nim uzgodniony.
Dyrektor KIS stwierdził na tej podstawie, że wydanie paragonu może nastąpić w postaci papierowej lub elektronicznej, pod warunkiem że nabywca wyrazi na to zgodę i dwie strony ustalą sposób przesłania paragonu.
„W chwili obecnej na rynku brak jest kasy online, która spełniałaby wymagania techniczne pozwalające na przesyłanie paragonów w postaci elektronicznej do konsumenta. Taka sytuacja będzie możliwa dopiero w przyszłości, gdy pojawią się na rynku kasy rejestrujące online, które będą posiadały potwierdzoną w decyzji przez Główny Urząd Miar taką funkcjonalność. Co do zasady paragon fiskalny powinien być wystawiony i wydany w postaci papierowej” – wyjaśnił dyrektor KIS.
Trzeba poczekać
– Pozytywna interpretacja skarbówki to dobra wiadomość, ale niestety na przyszłość. Sprzedawca skorzysta z niej dopiero wówczas, gdy na rynku będą już dostępne kasy o określonych parametrach. Jeśli teraz nie wystawi papierowego dokumentu, narazi się na zarzuty z kodeksu karnego skarbowego – mówi Agata Malicka, księgowa, współwłaścicielka biura rachunkowego.
Dodaje, że co do zasady sprzedaż wysyłkowa nie musi być dokumentowana paragonem, jeśli m.in. sprzedawca otrzyma całą zapłatę na rachunek bankowy. Zwolnienie z obowiązku ewidencjonowania nie dotyczy jednak perfum.
Numer interpretacji: 0114-KDIP1-3.4012.109.2021.1.JG.
Braki formalne skargi kasacyjnej
Wymogi formalne
W normalnym toku czynności skarga kasacyjna przesłana do Sądu Najwyższego powinna nadawać się do rozpoznania bez podejmowania dalszych czynności; w przeciwnym razie ustawodawca nie wymagałby, aby braki formalne każdorazowo uzupełniane były za pośrednictwem sądu drugiej instancji.
Stan faktyczny
Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku M.O. przy uczestnictwie S.N. o podział majątku wspólnego, na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej 26.2.2021 r., na skutek skargi kasacyjnej uczestnika, zwrócił skargę kasacyjną wraz z aktami sprawy Sądowi Okręgowemu w W. celem usunięcia braków skargi w postaci niewskazania uczestników postępowania i ich adresów oraz numeru PESEL skarżącego (art. 3984 § 3 zd. 1 in principio ustawy z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 1575; dalej: KPC) w zw. z art. 126 § 1 pkt 2 KPC oraz art. 126 § 2 pkt 1 i 2 KPC), a także wezwania skarżącego do wyjaśnienia wskazanej w skardze wartości przedmiotu zaskarżenia.
Z uzasadnienia Sądu
Zgodnie z art. 3986 § 1 KPC czuwanie nad tym, by w skardze kasacyjnej nie występowały braki formalne, należy w zasadzie do sądu drugiej instancji. W art. 3986 § 3 in fine KPC została wprawdzie przewidziana możliwość zwrócenia skargi kasacyjnej wraz z aktami sprawy przez Sąd Najwyższy w celu usunięcia dostrzeżonych braków, lecz podejmowanie takich działań powinno mieć charakter wyjątku. Korzystanie z opisanej możliwości, w ujęciu modelowym, należy ograniczać do rzadkich sytuacji, w których dane uchybienie zostało pominięte przez sąd drugiej instancji, względnie sąd ten dokonał odmiennej oceny spełnienia określonych wymagań formalnych skargi kasacyjnej i w przekonaniu o nieistnieniu braków przedstawił sprawę SN do dalszych czynności.
Zasadniczy ciężar kontroli tego, czy wymagania formalne zostały zrealizowane, spoczywa jednak na sądach drugiej instancji. Wniosek taki wynika z podziału kompetencji między sądami i z ustrojowej pozycji SN, a dodatkowe potwierdzenie znajduje w wyrażonej w art. 6 § 1 KPC zasadzie szybkości postępowania. Konieczność skorzystania przez SN z możliwości przewidzianej w art. 3986 § 3 in fine KPC każdorazowo prowadzi bowiem do istotnego przedłużenia toku postępowania zainicjowanego skargą kasacyjną.
Skarga kasacyjna, jako nadzwyczajny środek zaskarżenia, inicjuje nowe postępowanie, w nowej (w znaczeniu procesowym) sprawie. Z tego względu wskazanie w art. 3984 § 3 in principio KPC, że powinna ona czynić zadość wymaganiom przewidzianym dla pisma procesowego, należy rozumieć jako odesłanie m.in. do art. 126 § 1 i 2 KPC oraz art. 1261 KPC. Wymaga podkreślenia, że skarga kasacyjna jest pierwszym pismem w sprawie nie tylko w znaczeniu czysto formalnym – akta dokumentujące postępowanie w toku instancji trafiają do Sądu Najwyższego wyłącznie na czas trwania postępowania, natomiast tok czynności podejmowanych w postępowaniu ze skargi kasacyjnej odzwierciedlany jest w aktach własnych prowadzonych przez SN. Z tego względu niedopuszczalne jest, często spotykane w praktyce, poprzestanie na podaniu przez stronę skarżącą, w ramach rzekomego zadośćuczynienia wymaganiu wskazania adresów stron, na odesłaniu do akt sprawy głównej, np. przez zamieszczenie w komparycji skargi sformułowania „adresy stron w aktach”.
Akta postępowania ze skargi kasacyjnej, prowadzone w SN, rozpoczynają się bowiem w zasadzie od odpisu orzeczenia sądu drugiej instancji, przekazywanego na podstawie art. 3987 § 2 zd. 2 KPC, a zatem nie figurują w nich żadne adresy. Rzecz nie tylko w tym, że konieczność kierowania do stron korespondencji występuje nie tylko w toku postępowania kasacyjnego, lecz nierzadko także już po zwrocie akt głównych do właściwego sądu powszechnego, kiedy to szczególnie uwidocznia się ratio legis przywołanych wyżej unormowań – lecz w tym, że nie do sądu, w tym Sądu Najwyższego, powinna należeć weryfikacja, który adres powinien być (zwłaszcza w sytuacji możliwych zmian adresów) uznamy za realizujący wskazówkę strony co do „adresów w aktach”.
Obciążenie podmiotu inicjującego postępowanie ze skargi kasacyjnej obowiązkiem spełnienia określonych wymagań formalnych zawiera w sobie istotną funkcję gwarancyjną. To skarżącego obciąża ryzyko wskazania nieprawidłowego adresu stron lub uczestników postępowania. Ustalanie adresu przez sąd, na podstawie wcześniejszych informacji zawartych w aktach postępowania przed sądami pierwszej i drugiej instancji, sprawia, że to sąd podejmuje działania, których ewentualne niepowodzenie (na przykład w razie przyjęcia nieaktualnego już adresu) może prowadzić do nieważności postępowania. W toku postępowania kasacyjnego niepotrzebne perturbacje i opóźnienia mogą być skutkiem wcześniejszej tolerancji sądu w kwestii niewypełniania przez profesjonalnych pełnomocników wymagań formalnych skargi.
Obowiązek usuwania braków
Jest wprawdzie oczywiste, że niektóre z braków formalnych skargi mogłyby zostać usunięte czynnościami samego sądu, w pewnych przypadkach na podstawie samej tylko analizy akt głównych, jednak, po pierwsze, takie działanie byłoby sprzeczne z systemowymi założeniami postępowania cywilnego, zgodnie z którymi usuwanie braków formalnych należy do strony wnoszącej pismo procesowe, a nie do sądu. Po drugie natomiast, opisana praktyka pomijałaby, że wymagania formalne mają na celu także zapewnienie określonych gwarancji procesowych adwersarzowi skarżącego; obowiązek usuwania braków przez stronę wnoszącą skargę kasacyjną nie powinien być zatem wiązany wyłącznie z celem w postaci usprawnienia wewnętrznej działalności sądu. Określone, progowe wymagania stawiane skardze kasacyjnej, których wypełnienie poprzedza jej ocenę merytoryczną, obciążają więc podmiot wnoszący tę skargę. Ich spełnienie w zasadzie nie może być przy tym uznane za istotną barierę dostępu do wymiaru sprawiedliwości, zwłaszcza że w postępowaniu przed Sądem Najwyższym obowiązuje zastępstwo stron przez profesjonalnych pełnomocników. (…)
Ocena tego, czy dane wymaganie formalne powinno zostać spełnione, czy może być pominięte lub brak zdoła być usunięty dzięki aktywności samego sądu lub przewodniczącego, nie może zależeć od oceny charakteru konkretnej sprawy. Jednolitość praktyki wzywania do usuwania braków formalnych jest przejawem równego traktowania stron lub uczestników postępowania. Systemowe założenia dotyczące usuwania braków formalnych oraz praktyki sądowej, ukształtowanej w związku z tymi wymaganiami, byłyby więc – w kontekście jednakowego podejścia do stron (uczestników) postępowania – podważone w razie przyjmowania przez sąd, że uchybienie pełnomocnika wynikłe z niedopełnienia braków skargi kasacyjnej może być samodzielnie usunięte, w ramach czynności sądu lub przewodniczącego opartych na własnej ocenie. W pewnych przypadkach praktyka taka mogłaby prowadzić do poważnych konsekwencji, w razie podejmowania dalszych czynności orzeczniczych na podstawie niewłaściwego odczytania rzeczywistych intencji stron.
W analizowanej sprawie skarżący wniósł skargę kasacyjną, w której nie tylko nie wskazano adresów, ale nawet nie oznaczono samych uczestników postępowania. Zgodzić się więc należy z Sądem Najwyższym, że tak daleko idące odejście od wymagań formalnych skargi kasacyjnej nie znajduje żadnego usprawiedliwienia. Sąd kasacyjny słusznie zauważył, że w sprawie o podział majątku wspólnego zwykle nie powstają problemy z ustaleniem, komu przysługuje status uczestnika postępowania, jednak nie zwalnia to ani skarżącego, ani sądu drugiej instancji, od obowiązków – odpowiednio – prawidłowego skonstruowania skargi kasacyjnej oraz kontroli nad tym, czy skarżący zadośćuczynił wymaganiom formalnym wniesionego środka zaskarżenia. U podstaw takiego zapatrywania Sądu Najwyższego leżał pogląd, że zasady postępowania powinny być jednakowe względem wszystkich podsądnych. W uzasadnieniu orzeczenia Sąd kasacyjny słusznie zwrócił uwagę na konieczność rygorystycznego przestrzegania wymogów formalnych. Błędy formalne w sporządzonej skardze kasacyjnej dziwią tym bardziej, że zgodnie z przepisem art. 871 § 1 KPC, w postępowaniu przed Sądem Najwyższym obowiązuje zastępstwo stron przez adwokatów lub radców prawnych, a w sprawach własności intelektualnej także przez rzeczników patentowych. Zaakcentować także należy, że zastępstwo to dotyczy również czynności procesowych związanych z postępowaniem przed Sądem Najwyższym, podejmowanych przed sądem niższej instancji. Przepis art. 871 § 1 KPC ogranicza więc zdolność postulacyjną stron przed Sądem Najwyższym, wprowadzając przymus adwokacko-radcowski w postępowaniu przed tym sądem, co uzasadnione jest szczególnymi, wysokimi wymaganiami formalnymi, które muszą spełniać środki prawne wnoszone do Sądu kasacyjnego, wśród których wskazać można na skargę kasacyjną, czy też skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.