Polskie oddziały zagranicznych spółek mogą odzyskać miliony
Razem czy osobno
W sprawie chodziło o bank, który główny zakład ma w Danii, a w Szwecji prowadzi działalność za pośrednictwem oddziału. Zakład należy do duńskiej grupy VAT utworzonej na podstawie art. 11 dyrektywy VAT, a jego szwedzki oddział nie. Wątpliwości dotyczące podatkowego statusu centrali i oddziału miały związek z platformą informatyczną, z której bank korzysta w krajach skandynawskich. Koszty platformy – w większości wspólnej dla wszystkich – przypisywane są oddziałowi przez zakład główny.
Na tle takiej sytuacji pojawiło się pytanie, jak dla celów podatkowych traktować zakład główny należący do duńskiej grupy VAT i jego zagraniczny oddział – jako jednego podatnika czy dwóch odrębnych. Ostatecznie musiał się tym zająć TSUE, który 11 marca 2021 r. uznał, że do celów VAT zakład główny spółki znajdujący się w danym państwie UE, który należy do grupy VAT, oraz jej oddział z siedzibą w innym państwie Unii to odrębni podatnicy. Zakład główny bowiem świadczy na rzecz oddziału usługi, których koszty przypisuje temu oddziałowi.
Miliony do odliczenia
O tym, że wyrok TSUE dotyka istotnego problemu, przekonany jest dr Aleksander Słysz, doradca podatkowy, kierownik Katedry Prawa Administracyjnego i Finansowego Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie.
– To, czy oddział podmiotu zagranicznego jest podatnikiem w Polsce, czy też jest nim zagraniczna centrala, ma kolosalne znaczenie dla rozliczenia VAT. We wcześniejszym wyroku TSUE z 2006 r. w sprawie FCE Bank uznano, że oddział nie ma statusu podatnika, a wzajemne obciążenia pomiędzy oddziałem a centralą nie stanowią zasadniczo świadczenia usług. Obecny wyrok to podejście jeszcze bardziej koryguje – podkreśla Aleksander Słysz.
Trudniejsze rozliczenia
Michał Wojtas, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL, nie ma zaś wątpliwości, że wyrok może mieć poważny wymiar finansowy.
– Obecnie bardzo dużo firm prowadzi działalność w całej UE. W jednym kraju Wspólnoty działa ich centrala, a w innych oddziały zagraniczne. Dotyczy to także Polski. W takich strukturach działają głównie duże firmy, których rozliczenia idą w miliony. Wyrok TSUE otwiera możliwość odzyskania odliczeń VAT za okresy nieprzedawnione, czyli zasadniczo za pięć lat wstecz. A ze względu na skalę działalności prowadzonej przez takie firmy w grę mogą wchodzić wielomilionowe kwoty – potwierdza Wojtas.
Ekspert dodaje bowiem, że o ile przesunięcia towarów były raportowane jako WNT/WDT, o tyle usługi traktowano jako wykonane w ramach jednego podmiotu.
Kij ma dwa końce
– Uznanie centrali i zakładu za odrębnych podatników daje prawo do odliczenia VAT od transakcji między nimi, ale co do zasady oznacza też konieczność ich opodatkowania – przypomina Michał Wojtas. Wskazuje też, że fiskus może mieć bazę dla opodatkowania świadczeń między centralą a zagranicznym oddziałem lub przynajmniej ich weryfikację – na gruncie CIT centrala często przypisuje oddziałowi część swoich zysków wygenerowanych dzięki oddziałowi.
Również w ocenie Aleksandra Słysza podejście, które skutkować będzie zmianą statusu podatkowego niektórych oddziałów, otwiera worek problemów, m.in. w kwalifikacji pod VAT usług świadczonych między oddziałem a centralą czy też przeprowadzonych transakcji z udziałem oddziału i centrali, świadczonych dla klienta zewnętrznego, które mogą się stać transakcjami łańcuchowymi.
Patrycja Ozdowska-Sitek starszy konsultant w dziale podatków pośrednich EY
Wyrok TSUE w sprawie C-812/10 Danske Bank w praktyce przełoży się na podatkowe rozliczenia nie tylko banków działających w UE, ale wszystkich firm, w których centrala, będącą częścią grupy VAT, w jednym państwie członkowskim posiada oddziały, poza grupą VAT, w innych państwach. Trybunał potwierdził, że dla celów VAT podmiot należący do grupy VAT staje się w relacji z oddziałem odrębnym podatnikiem. Dla polskich oddziałów oznacza to przede wszystkim, że usługi pomiędzy nimi a zagraniczną centralą będącą częścią grupy VAT nie są czynnościami „wewnątrzzakładowymi”, ale opodatkowanymi. A jeżeli takie są świadczone przez oddział, to powinien on mieć prawo do odliczenia VAT z zakupów wykorzystywanych w tym celu. Kwoty do zwrotu mogą być znaczące. Niemniej oddziały, które nie rozpoznawały do tej pory swoich transakcji z centralą, powinny się zastanowić nad zmianami na przyszłość.
Sygnatura akt: C-812/19.
Norma blankietowa w prawie karnym
Pytanie prawne
TK rozpoznał pytanie prawne SR w Słupsku:
Czy art. 91a ustawy z 7.7.1994 r. Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1333; dalej: PrBud) w zakresie, w jakim penalizuje użytkowanie obiektu w sposób niezgodny z przepisami, bez skonkretyzowania uregulowań prawnych, z naruszeniem których ustawodawca wiąże odpowiedzialność karną, jest zgodny z: art. 2 i art. 42 ust. 1 Konstytucji RP, art. 7 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z 4.11.1950 r. (Dz.U. 1993 r. Nr 61, poz. 284; dalej: EKPCz), art. 15 ust. 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, otwartego do podpisu w Nowym Jorku 19.12.1966 r. (Dz.U. z 1977 r. Nr. 38, poz. 167; dalej: MPPOiP).
W 2007 r. Prezydent wydał decyzję, w której zatwierdził projekt budowlany i udzielił pozwolenia na budowę obiektu budowlanego przez spółkę, której prezesem jest oskarżony w sprawie zawisłej przed sądem. W decyzji Prezydent zobowiązał spółkę do uzyskania m.in. ostatecznej decyzji o pozwoleniu na użytkowanie przed przystąpieniem do użytkowania obiektu budowlanego. Zgodnie z ustaleniami prokuratury okręgowej obiekt budowlany, objęty decyzją Prezydenta, od 20.2.2009 r. do 4.6.2013 r., był użytkowany bez ostatecznej decyzji o pozwoleniu na użytkowanie. Wniosek o pozwolenie na użytkowanie został złożony 20.3.2013 r. a decyzja o udzieleniu pozwolenia na użytkowanie wydana została 4.6.2013 r.
Prokuratura zarzuciła oskarżonemu, że w ww. okresie kierowana przez niego spółka użytkowała obiekt budowlany w sposób niezgodny z art. 55 i art. 56 PrBud, to jest popełnienie występku określonego w art. 91a PrBud.
Sąd rejonowy umorzył postępowanie w sprawie na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 KPK, uznając, że zarzucony oskarżonemu czyn nie zawiera znamion przestępstwa. W uzasadnieniu sąd rejonowy wskazał, że niedopełnienie obowiązków wynikających z art. 55 i art. 56 PrBud nie wypełniało znamion czynu zabronionego określonego w art. 91a PrBud, gdyż takiej odpowiedzialności ustawodawca w tym przepisie nie przewidział. Sąd wskazał też, że niedopełnienie obowiązków wynikających z art. 55 i art. 56 PrBud skutkuje, na podstawie art. 57 PrBud, wymierzeniem przez właściwy organ kary administracyjnej, a zatem w tej sprawie należało ewentualnie wszcząć postępowanie administracyjne, a nie karne.
Prokuratura wniosła zażalenie na to postanowienie i wystąpiła o jego uchylenie. Podniosła, że Sąd rejonowy odniósł się jedynie do jednego ze znamion czynu zabronionego określonego w art. 91a PrBud, tj. niespełnienia określonego w art. 61 PrBud obowiązku utrzymania obiektu w należytym stanie technicznym, a pominął inne, istotne dla sprawy, znamię w postaci „użytkowania obiektu w sposób niezgodny z przepisami”.
Sąd okręgowy uchylił postanowienie sądu rejonowego w całości. Wskazał, że rolą Sądu rejonowego jest udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy niedopełnienie obowiązków określonych w art. 55 i art. 56 PrBud wyczerpuje, bądź nie, znamiona czynu zabronionego określonego w art. 91a PrBud, a także czy ewentualna pozytywna odpowiedź na to pytanie pozostaje niezależna od ewentualnego wszczęcia postępowania administracyjnego wobec oskarżonego w sprawie karnej.
Podczas ponownego rozpoznawania sprawy Sąd powziął wątpliwości, czy art. 91a PrBud w zakresie, w jakim penalizuje użytkowanie obiektu w sposób niezgodny z przepisami, bez skonkretyzowania uregulowań prawnych, z naruszeniem których ustawodawca wiąże odpowiedzialność karną, nie narusza konstytucyjnych zasad jednoznaczności, jasności i precyzji prawa wynikających z zasady zaufania obywatela do państwa i prawa (art. 2 Konstytucji RP).
Prokurator Generalny wniósł o stwierdzenie, że art. 91a PrBud w części zawierającej słowa „użytkuje obiekt w sposób niezgodny z przepisami”, jest niezgodny z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP przez to, że nie zachowuje wymaganej precyzji określenia znamion czynu zabronionego zagrożonego karą.
Tożsame stanowisko zaprezentował Marszałek Sejmu i RPO.
Stanowisko TK
Zgodnie z uzasadnieniem projektu ustawy, którą wprowadzono do systemu prawnego art. 91a PrBud, celem nowelizacji była potrzeba „zmian niektórych przepisów dotyczących utrzymania obiektów budowlanych oraz zasadniczej zmiany organizacji nadzoru budowlanego w Polsce”. Istotą wprowadzenia art. 91a PrBud było „objęcie dolegliwą sankcją karną zaniechania właścicieli lub zarządców obiektów budowlanych w zakresie utrzymania i użytkowania obiektu, w tym w szczególności w obszarze zapewnienia bezpieczeństwa użytkowania obiektu budowlanego.”
TK wskazał, że ogólna zasada jasności i określoności prawa znajduje rozwinięcie i konkretyzację w art. 42 ust. 1 Konstytucji RP, ustanawiającym fundamentalną dla prawa karnego zasadę nullum crimen sine lege. Jej rozwinięciem jest zasada nullum crimen sine lege certa, wymagająca formułowania znamion czynu zabronionego w sposób na tyle poprawny, jednoznaczny i precyzyjny, aby ryzyko karalności było rozpoznawalne dla adresatów normy i aby podczas stosowania prawa wykluczona była możliwość rozszerzenia zakresu odpowiedzialności karnej na czyny, które nie zostały zabronione w ustawie pod groźbą kary.
Nakazu określoności (nullum crimen sine lege) nie spełnia przepis ustawy karnej wówczas, gdy adresat normy prawnokarnej nie jest w stanie zrekonstruować, jedynie na jego podstawie, zasadniczych znamion czynu zabronionego. Przepis ustawy karnej musi stwarzać podmiotowi odpowiedzialności karnej realną możliwość takiej rekonstrukcji prawnokarnych konsekwencji zachowania” (zob. m.in. wyrok TK z 9.6.2010 r., SK 52/08, Legalis).
Przepis art. 91a PrBud ma następującą treść: „Kto nie spełnia, określonego w art. 61 PrBud, obowiązku utrzymania obiektu budowlanego w należytym stanie technicznym, użytkuje obiekt w sposób niezgodny z przepisami lub nie zapewnia bezpieczeństwa użytkowania obiektu budowlanego, podlega grzywnie nie mniejszej niż 100 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.
W art. 61 PrBud, do którego odwołuje się art. 91a PrBud, uregulowano dwie grupy obowiązków właściciela lub zarządcy obiektu budowlanego.
Ustawodawca w art. 91a PrBud wprowadził odpowiedzialność za:
- nieprzestrzeganie określonego w art. 61 PrBud obowiązku utrzymania obiektu budowlanego w należytym stanie technicznym,
- użytkowanie obiektu w sposób niezgodny z przepisami,
- niezapewnienie bezpieczeństwa użytkowania obiektu budowlanego.
Z treści pytania prawnego oraz leżącego u jego podstaw stanu faktycznego wynika, że problemem prawnym, który mógł być objęty kontrolą TK, jest wyłącznie fragment „użytkuje obiekt w sposób niezgodny z przepisami”.
Kwestionowane przez Sąd w art. 91a PrBud sformułowanie „użytkuje obiekt w sposób niezgodny z przepisami” jest przykładem przepisu blankietowego. Z punktu widzenia przywołanych przez Sąd wzorców kontroli i wskazanych wyżej wyroków TK, zastosowanie takiej konstrukcji jest dopuszczalne pod warunkiem spełnienia bardzo precyzyjnie określonych kryteriów, przy odrzuceniu jakiejkolwiek dowolności jej stosowania przez właściwe organy władzy.
Ustawodawca nie sprecyzował, jakie przepisy powinny być wzięte pod uwagę podczas interpretacji zawartego w art. 91a PrBud zwrotu „użytkuje obiekt w sposób niezgodny z przepisami”. Nie wskazał, czy chodzi wyłącznie o przepisy związane z bezpieczeństwem użytkowania obiektu określone w prawie budowlanym, czy też o wszystkie przepisy prawa budowlanego, czy też nawet o przepisy związane z użytkowaniem obiektów budowlanych, które wynikają z licznych ustaw wyszczególnionych przez sąd w pytaniu prawnym. Co więcej, ustawodawca, posługując się jedynie wyrażeniem „przepisy”, nie określił nawet, czy chodzi o przepisy o mocy ustawy, czy też dopuścił w tym wypadku stosowanie aktów podustawowych. Zastosowana technika blankietu zawiera ponadto odesłanie dynamiczne, co stanowi dodatkowe utrudnienie w jego interpretacji, ponieważ treść przepisów związanych z użytkowaniem obiektu może ulegać ewolucji wraz ze zmianami prawodawczymi.
W literaturze zwrócono uwagę, że skomplikowany sposób sformułowania tej regulacji i związana z tym niejasność przepisu karnego może powodować określone komplikacje i zarzuty związane z tym, że zwłaszcza w przypadku formułowania przepisów karnych wymagany jest wysoki stopień konkretności i jasności. Ponadto ustawodawca nie wymienia wprost, o jakie przepisy, których uchybienie rodzi odpowiedzialność karną, chodzi. Tym samym naraża się na zarzut naruszenia zasady, że przepis karny musi dokładnie określać, jakie czyny tej karze podlegają (nullum crimen sine lege certa).
Ustalenie rzeczywistej i pełnej treści kwestionowanej normy wynikającej z tego fragmentu art. 91a PrBud stanowi co najmniej trudne zadanie – nie tylko dla przeciętnego adresata prawa, lecz także dla profesjonalisty – co pokazał przebieg postępowania leżącego u podstaw pytania prawnego oraz zgodne opinie przedstawicieli nauki prawa i uczestników postępowania. Nie budzi wątpliwości, że zwrot „użytkuje obiekt w sposób niezgodny z przepisami” jest wyjątkowo szeroki i nieostry, a przez to uniemożliwia w praktyce, przy użyciu powszechnie przyjmowanych reguł interpretacji oraz metod wykładni, ustalenie precyzyjnej treści zakazu sformułowanego w tym przepisie.
Orzeczenie odnosi się do kwestii precyzyjnej określoności normy prawa karnego. Odesłanie do norm prawnych może dotyczyć jedynie przepisów w randze ustawowej. Gdy chodzi o przestępstwo w obszarze przepisów PrBud, to trudno o jednoznaczne wskazanie zakresu obowiązków – zwłaszcza jedynie w randze ustawy.
Orzeczenie dotyka także ważnego problemu kolizji norm prawa karnego i prawa administracyjnego. Wskazanie, że doszło do naruszenia przepisów prawa (administracyjnego) nie jest wystarczające dla karania na gruncie prawa karnego.
Użytkowanie obiektu niezgodnie z przepisami PrBud nie może być podstawą przypisania przestępstwa opisanego w art. 91a PrBud.
Rozliczenie kredytobiorcy frankowego z bankiem w razie nieważności umowy
W 2008 r. Z.F. zawarł z Bankiem „A.” S.A. umowę o kredyt hipoteczny indeksowany do franka szwajcarskiego, przy czym spłata kwoty kredytu miała następować z zastosowaniem kursu sprzedaży CHF obowiązującego w dniu płatności raty kredytu zgodnie z Tabelą Kursów Walut Obcych Banku, poprzez bezpośrednie potrącanie przez kredytodawcę należnych mu kwot z rachunku prowadzonego na rzecz Z.F. W 2012 r. kredytobiorca zawarł z Bankiem „A.” S.A. umowę zmieniającą umowę o kredyt hipoteczny w ten sposób, że zobowiązał się spłacić kwotę kredytu w walucie, do której kredyt był indeksowany, a następnie zażądał od Banku A. S.A. ponad 12 tys. zł wraz z odsetkami. Roszczenie obejmowało różnicę pomiędzy należnymi, a rzeczywiście spłaconymi przez powoda ratami kredytu w okresie od 2008 r. do 2012 r. Z.F. swoje roszczenie wywodził z niedozwolonego charakteru postanowień umowy o kredyt hipoteczny dotyczących indeksacji kredytu względem CHF, względnie z nieważności tych postanowień. Sąd I instancji uznał, że powództwo zasługiwało na uwzględnienie, część postanowień umownych dotyczących indeksowania zostało uznanych za niedozwolone w myśl art. 3851 § 1 KC. W ocenie Sądu art. 411 pkt 1 KC należy wykładać w taki sposób, aby za spełnienie świadczenia w wykonaniu nieważnej czynności prawnej w rozumieniu tego przepisu uznawać także spełnienie świadczenia w wykonaniu postanowienia umownego, które nie wiązało konsumenta ze względu na naruszenie art. 3851 § 1 KC.
Natomiast sąd II instancji postanowił zwrócić się do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie następującego zagadnienia prawego:
Czy w świetle art. 405 KC i art. 409 KC, w przypadku uznania umowy kredytu indeksowanego za nieważną na skutek zawarcia w niej klauzul abuzywnych, gdy bezpodstawne wzbogacenie ma miejsce po obu stronach umowy, kredytobiorca może skutecznie domagać się od banku zwrotu świadczenia w postaci rat kapitałowo-odsetkowych zapłaconych w walucie polskiej lub w walucie obcej, w sytuacji gdy nie doszło do zwrotu przez kredytobiorcę wypłaconej przez bank kwoty kredytu w nominalnej wysokości?
Sąd wskazał na dwa rozwiązania, czyli zastosowanie teorii dwóch kondykcji, lub teorii salda. Pierwsza z nich opiera się a założeniu, że w sytuacji, kiedy na skutek nieważności umowy obie strony stały się bezpodstawnie wzbogacone, każdej z nich przysługuje odrębne roszczenie, które może być dochodzone niezależnie od roszczenia drugiej strony. Takie roszczenie może zostać potrącone, jak również może być dochodzone w drodze powództwa wzajemnego (zob. wyrok SO w Warszawie z 21.11.2019 r., XXV C 505/19, Legalis; wyrok SA w Warszawie z 10.7.2019 r., VI ACa 1712/17; wyrok SA w Warszawie z 31.1.2019 r., VI ACa 7/18). Natomiast teoria salda zakłada porównanie wartości wzbogacenia obu stron nieważnej umowy i upatruje powstanie roszczenia jedynie po tej stronie, której wzbogacenie ma wyższą wartość. Wysokość tego roszczenia odpowiada różnicy pomiędzy większym i mniejszym wzbogaceniem (zob. wyrok SO w Warszawie z 26.6.2019 r., XXV C 139/19, Legalis; wyrok SO w Warszawie z 24.6.2019 r., XXV C 266/15, Legalis). Sąd podkreślił, że koncepcja salda wzajemnych rozliczeń uwzględnia istotę bezpodstawnego wzbogacenia, która sprowadza się do stanowiska, że zubożenie i wzbogacenie są dwoma stronami tego samego zjawiska, wzbogacenie stanowi zatem konsekwencję zubożenia po stronie innego podmiotu (zob. wyrok SN z 23.11.1998 r., II CKN 58/98, Legalis). Jednocześnie wychodzą naprzeciw zasadom słuszności, albowiem w przeciwieństwie do teorii dwóch kondykcji, gwarantują bardziej sprawiedliwe rozliczenie stron stosunku umownego, który jakkolwiek okazał się nieważny to generował określone przesunięcia majątkowe między stronami.
Sąd zastrzegł, że przeszkodą w stosowaniu teorii salda mogą być art. 405 KC, 406 KC i 409 KC albo konstrukcja zawarta w art. 496 w zw. z art. 497 KC, wskazujące, że nawet w przypadku nieważności umowy wzajemnej ustawodawca nie normuje świadczeń łącznie, a jedynie przyznaje prawo zatrzymania jako gwarancję, iż każde z nienależnych świadczeń zostanie zwrócone. O ile zastosowanie salda wzajemnych rozliczeń nie budzi wątpliwości, gdy stosunek zobowiązaniowy łączący strony jest ważny; w razie stwierdzenia nieważności łączącej strony umowy, zastosowanie tej teorii może pozostawać w sprzeczności z celami zastosowania sankcji nieważności, która ma umożliwiać zniwelowanie prawnych i faktycznych skutków zawarcia umowy, rozwiązanie bowiem (unieważnienie) umowy ze skutkiem ex tunc zmierza do powrotu do stanu istniejącego w chwili zawarcia umowy. Zastosowanie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu mogłoby natomiast wykluczyć osiągniecie skutku ze względu na przewidzianą w art. 409 KC zasadę zwrotu aktualnego wzbogacenia.
Sąd Najwyższy stwierdził, że w przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytowej, umowę należy rozliczyć zgodnie z teorią dwóch kondykcji. W rezultacie obu stronom umowy, czyli kredytobiorcy i bankowi przysługują dwa odrębne roszczenia. W ustnych motywach rozstrzygnięcie stwierdzono, że teoria salda nie ma uzasadnienia prawnego w sytuacji, gdy dojdzie do stwierdzenia nieważności umowy kredytowej. W takiej sytuacji kredytobiorca ma prawo domagać się zwrotu spełnionych świadczeń, należy je bowiem uznać za nienależne. Zgodnie z art. 410 KC, świadczenie jest nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia. W art. 410 § 1 KC ustawodawca przesądził więc, że samo spełnienie świadczenia nienależnego jest źródłem roszczenia zwrotnego, przysługującego zubożonemu i nie ma potrzeby ustalania, czy i w jakim zakresie spełnione świadczenie wzbogaciło odbiorcę ani czy na skutek tego świadczenia majątek świadczącego uległ zmniejszeniu. Samo bowiem spełnienie świadczenia wypełnia przesłankę zubożenia po stronie powoda, a uzyskanie tego świadczenia przez pozwanego – przesłankę jego wzbogacenia.
Waloryzacja świadczeń emerytalno – rentowych 2021
- Niezależnie od wartości wskaźnika waloryzacji, podług nowelizacji, minimalna kwota podwyżki najniższych świadczeń musi opiewać na kwotę 50 zł. W przypadku renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy i renty inwalidzkiej III grupy, kwota waloryzacji nie może być mniejsza niż 37,50 zł; emerytury zaś częściowej – niż 25 zł.
- Podpisana przez Prezydenta RP 25.2.2021 r. nowelizacja, weszła w życie 1.3.2021 r., z wyjątkiem przepisów nakładających na Prezesa Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego obowiązku ogłoszenia zwaloryzowanej kwoty emerytury podstawowej oraz tożsamej powinności względem Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych co do należnych miesięcznych kwot najniższych świadczeń (gwarantowanych ustawowo), wskutek przekroczenia wskaźnika waloryzacji – 104,16%. Regulacje te uzyskały moc obowiązującą 26.2.2021 r. tj. z dniem następującym po dniu ogłoszenia ustawy.
- Przewiduje się, że waloryzacja stanowić będzie obciążenie dla budżetu państwa w wielkości ok. 10,6 mld zł.
Dolne granice świadczeń emerytalno – rentowych
W uprzednim stanie prawnym, na podstawie art. 85 ust. 1 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 291; dalej: EmRentyFUSU) kwota najniższej renty z tytułu całkowitej bądź częściowej niezdolności do pracy plasowała się odpowiednio na poziomie 1200 zł albo 900 zł miesięcznie. Mocą zmian, kwoty te zostaną zwiększone do poziomu 1250 zł oraz 937,50 zł. Analogiczną kwotę tj. 1250 zł otrzymają emeryci uprawnieni do świadczeń w najniższym wymiarze oraz beneficjenci renty rodzinnej (wzrost stawki z 1200 zł wypłacanej w każdym miesiącu).
Wysokość świadczenia wyrównawczego i renty inwalidzkiej
Świadczeniobiorcy pobierający emeryturę lub rentę inwalidzką albo rentę z tytułu niezdolności do pracy, objęci ustawą z 20.3.2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 319 ze zm.), mają przyznane prawo do świadczenia wyrównawczego. W nowym roku, będą kontynuować korzystanie z tego przywileju, o ile łączna kwota uzyskiwanych przez nich „zasadniczych” świadczeń uplasuje się poniżej kryterium 2450 zł miesięcznie.
Podstawę zaś wymiaru renty inwalidzkiej stanowić będzie kwota 2851,27 zł, zgodnie z art. 11 ust. 1 ustawy z 29.5.1974 r. o zaopatrzeniu inwalidów wojennych i wojskowych oraz ich rodzin (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1790).
Świadczenie przedemerytalne i uzupełniające
Granicą, która będzie uprawniała do pobierania świadczenia uzupełniającego jest kwota nieprzekraczająca 1750 zł miesięcznie, zgodnie z art. 2 ust. 2 ustawy z 31.7.2019 r. o świadczeniu uzupełniającym dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1936). Jego wysokość nie może być wyższa niż 500 zł oraz przekroczyć bazowej wielkości pieniężnej – 1750 zł w rozliczeniu miesięcznym.
W brzmieniu art. 3 ust. 1 ustawy z 30.4.2004 r. o świadczeniach przedemerytalnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1725), wymiar objętego ustawą świadczenia został podniesiony o 50 zł tj. do kwoty 1260,99 zł miesięcznie. W przypadku zaś, gdyby uległ on zmniejszeniu wskutek przekroczenia przez uprawnionego dopuszczalnej kwoty przychodu, nowelizacja gwarantuje minimalny poziom wypłaty świadczenia uzupełniającego w kwocie – 630,50 zł (poprzednio obowiązująca stawka to 605,50 zł).
Zwiększona wypłata do 1260,99 zł nie dotyczy jednak osób, które zarejestrowały się we właściwym powiatowym urzędzie pracy w ciągu 30 dni od dnia ustania prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy, pobieranej nieprzerwanie przez okres co najmniej 5 lat, i do dnia, w którym ustało prawo do renty tj. ukończyły co najmniej 55 lat – kobieta oraz 60 lat – mężczyzna i osiągnęły okres uprawniający do emerytury, wynoszący co najmniej 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn – ich świadczenie nie może być wyższe niż ostatnio otrzymywana renta.
Metoda przeliczania świadczeń
Z racji faktu, że wskaźnik waloryzacji w 2021 r. jest wyższy niż 104,16% (który zapewnia kwotę podwyżki waloryzacyjnej na poziomie 50 zł w odniesieniu do najniższych świadczeń) względem najniższej renty z tytułu niezdolności do pracy dla osób całkowicie niezdolnych do pracy, kwoty najniższej emerytury, renty rodzinnej oraz świadczenia przedemerytalnego, stosowana będzie waloryzacja procentowa (nie kwotowa). Oznacza to, że waloryzacja przebiegnie z zastosowaniem rzeczywistego wskaźnika waloryzacji, zgodnie ze schematem zaproponowanym w art. 7 ust. 1 nowelizacji – świadczenia wzrosną o kwotę stanowiącą różnicę między kwotą świadczenia w wysokości przysługującej w dniu 28.2.2021 r. podwyższoną w ramach waloryzacji wskaźnikiem, a kwotą tego świadczenia podwyższoną o kwotę 50 zł. W praktyce, najniższa emerytura ukształtuje się na poziomie – 1250,88 zł i w takiej też wysokości wypłacane będzie, na stałe wprowadzone do sytemu, dodatkowe, roczne świadczenie uzupełniające (tzw. 13 emerytura).
Doręczenia pierwszych pism procesowych w postępowaniu cywilnym
Zanim wyjaśnię proponowane pewne rozwiązania, muszę nawiązać do nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, dokonanej na mocy ustawy z 4 lipca 2019 r., kardynalnie zmieniającej zasady doręczeń pierwszych pism procesowych w sprawach cywilnych. Nie sposób przy tym nie wspomnieć, że wprowadzone zmiany są szeroko komentowane zarówno w doktrynie, jak i piśmiennictwie prawniczym i nie brakuje wobec nich uwag krytycznych. Sam ustawodawca również pracuje nad nowelizacją niedawno uchwalonych przepisów celem usprawnienia zasad doręczeń.
Doręcza komornik
Nowelizacja doręczeń pierwszych pism procesowych w postępowaniu cywilnym polegała na wprowadzeniu art. 1391 KPC i art. 3a ustawy z 22..3.2018 r. o komornikach sądowych. Zgodnie z tym pierwszym przepisem, jeżeli pozwany pomimo awizowania pozwu lub innego pisma procesowego wywołującego potrzebę podjęcia obrony jego praw nie odebrał go, a na wcześniejszych etapach sprawy nie dokonano mu skutecznego doręczenia na adres podany w pozwie, to przewodniczący zawiadamia o tym powoda, zobowiązując go do doręczenia pisma za pośrednictwem komornika. Wobec tego zobowiązania powód może jednak zaoferować dowód, z którego wynikać będzie, że adres pozwanego podany w pozwie jest aktualny lub – jeśli takim dowodem nie dysponuje – może wskazać inny adres, na który sąd ponowi doręczenie za pośrednictwem operatora pocztowego. W sytuacji jednak, gdy powód nie dysponuje dowodem aktualności adresu pozwanego albo innym jego adresem, nie pozostaje mu nic innego, jak tylko wystąpić z wnioskiem o doręczenie pisma przez komornika. Jeśli w terminie dwóch miesięcy od daty przesłania zobowiązania powód nie dokona żadnej z wyżej wymienionych czynności, sąd z urzędu zawiesi postępowanie.
Na wniosek powoda komornik dokonuje doręczenia w terminie 14 dni od dnia otrzymania zlecenia (art. 3a ustawy z 22 marca 2018 r. o komornikach sądowych). W razie niezastania adresata przy próbie doręczenia ustala, czy zamieszkuje on pod wskazanym adresem. Jeżeli tak jest, to w oddawczej skrzynce pocztowej adresata umieszcza zawiadomienie o podjętej próbie doręczenia wraz z informacją o możliwości odbioru pisma w terminie 14 dni w kancelarii komornika. W przypadku bezskutecznego upływu tego terminu pismo uważa się za doręczone w ostatnim dniu wyznaczonym na jego odbiór (fikcja doręczenia przez komornika).
Potwierdzenie zamieszkania
Z dotychczasowej praktyki stosowania trybu doręczenia za pośrednictwem komornika można wyprowadzić wniosek, że nierzadko jego czynności prowadzą do potwierdzenia faktu zamieszkania pozwanego pod adresem wskazanym w pozwie. Inaczej mówiąc, postępowanie komornika pozytywnie weryfikuje adres pozwanego wskazany przez powoda. Protokół sporządzony przez komornika można zatem uznać za swoisty dowód – o jakim stanowi art. 1391 § 1 KPC – aktualności adresu pozwanego podanego w pozwie.
Skoro pozwany mieszka pod adresem wynikającym z pozwu – co bezsprzecznie ustalił komornik – to nasuwa się pytanie, jak ocenić fakt nieodebrania przez niego korespondencji kierowanej na ten sam adres, ale za pośrednictwem poczty. Jeżeli pozwany mógł pod adresem podanym przez powoda odebrać korespondencję od komornika (również na podstawie pozostawionego przez niego zawiadomienia), to dlaczego nie uczynił tego, kiedy doręczenia jej podejmował się operator pocztowy? Oczywiście przywołać można mnóstwo potencjalnych sytuacji, gdy w dacie doręczenia przez listonosza istniały po stronie adresata przemijające przeszkody w odbiorze dwukrotnie awizowanej przesyłki (te niezwiązane ze zmianą miejsca zamieszkania i tak nie powinny mieć znaczenia dla przyjęcia fikcji doręczenia na podstawie art. 139 § 1 KPC), ale zazwyczaj pozwany jednak celowo nie odbiera przesyłki sądowej. Truizmem jest twierdzić, że dla niektórych pozwanych konieczność doręczenia pozwu przez komornika stanowi dodatkowe „narzędzie” do obstrukcji postępowania sądowego.
W oparciu o powyższe wywody można przeprowadzić następujące wnioskowanie: gdy czynności komornika stanowią potwierdzenie aktualności adresu pozwanego podanego przez powoda w pozwie, to za skuteczne powinno być uznane już pierwsze doręczenie na ten adres, dokonane za pośrednictwem poczty. Polegałoby ono na fikcji doręczenia wynikającej z faktu nieodebrania przesyłki dwukrotnie awizowanej przez operatora pocztowego (art. 139 § 1 KPC). Znaczenia dla dalszego biegu sprawy nie miałoby natomiast późniejsze – ponowne – doręczenie przez komornika. W szczególności nie powodowałoby ono rozpoczęcia biegu terminów procesowych, te bowiem obliczane byłyby w oparciu o fikcję doręczenia przesyłki dwukrotnie awizowanej przez pocztę.
Wsparciem takiej argumentacji może być orzecznictwo Sądu Najwyższego, w którym przyjmuje się, że ponowne doręczenie pisma sądowego nie ma znaczenia procesowego, jeżeli już pierwsze doręczenie było skuteczne (wyrok Sądu Najwyższego z 27.9.2000 r., sygn. V CKN 1431/00, niepubl.; podobnie postanowienie Sądu Najwyższego z 15.7.2008 r., sygn. III SZ 1/08).
Dotychczasowa praktyka sądowa wskazuje natomiast, że nawet jeśli komornik potwierdzi aktualność adresu pozwanego wynikającego z pozwu, to za skuteczne sąd uznaje tylko doręczenie dokonane przez komornika.
W ślad za proponowaną wykładnią art. 1391 KPC postuluję zmianę rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 6 maja 2020 r. w sprawie szczegółowego trybu i sposobu doręczania pism sądowych w postępowaniu cywilnym, w zakresie dotyczącym określenia wzorów formularza zawiadomienia o pozostawieniu przesyłki, który obowiązany jest stosować operator pocztowy. Wydaje się, że aktualna treść pouczenia – zamieszczona na odwrotnej stronie zawiadomienia – jest nieadekwatna do obecnych zasad doręczeń pierwszych pism procesowych w sprawie. Z pouczenia wynika, że w razie nieodebrania przesyłki poleconej pomimo jej dwukrotnego awizowania zwraca się ją do sądu wysyłającego. W takim wypadku uznaje się, że doręczenie przesyłki nastąpiło w ostatnim dniu przewidzianym do jej odbioru i może powodować rozpoczęcie biegu terminów sądowych. A przecież, jeśli idzie o pierwsze pismo procesowe w sprawie, pouczenie powinno wskazywać, że wobec niepodjęcia przesyłki pomimo dwukrotnego awizowania jej doręczenie może być dokonane za pośrednictwem komornika sądowego. Powinno znaleźć się w nim również wskazanie, że komornik będzie uprawniony do podjęcia czynności zmierzających do potwierdzenia aktualności adresu, na który dokonuje się doręczenia. Zgodnie z proponowaną wykładnią art. 1391 KPC pouczenie musi również wyjaśniać, że w przypadku nieodebrania przesyłki pomimo jej dwukrotnego awizowania, a następnie potwierdzenia przez komornika aktualności adresu jej odbiorcy skuteczność doręczenia nastąpi już z chwilą upływu terminu na jej odebranie, wyznaczonego w zawiadomieniu operatora pocztowego. Należałoby również dodać, że doręczenie za pośrednictwem komornika rodzi dodatkowe koszty postępowania, które mogą obciążać adresata przesyłki. Co oczywiste, pouczenie – na samym wstępie – musi informować o możliwości przyjęcia fikcji doręczenia nawet bez uprzedniego udziału komornika, jeśli w sądzie złożony zostanie dowód aktualności adresu, na który następuje doręczenie. Jednocześnie korekty wymaga szata graficzna zawiadomienia (awiza) tak, aby pouczenie w wyżej zaproponowanej formule było umieszczone – przynajmniej częściowo – już na jego pierwszej stronie, a nie na jej odwrocie.
Zwięźle już nie będzie
Proponowane zmiany pouczenia niewątpliwie nie pozwolą na zachowanie jego dotychczasowej zwięzłości, ustawodawcy powinno jednak zależeć przede wszystkim na tym, aby było ono prawdziwe i adekwatne do możliwych sytuacji procesowych. Aktualne pouczenie moim zdaniem tych warunków nie spełnia.
Sugerowana wykładnia art. 1391 KPC, zgodnie z którą potwierdzenie przez komornika aktualności adresu pozwanego z pozwu stanowiłoby podstawę do przyjęcia za skuteczne wcześniejszego doręczenia, dokonanego na ten sam adres przez operatora pocztowego, pozwoliłaby na wyeliminowanie sytuacji, w których pozwany pod adresem wskazanym w pozwie skutecznie odbiera korespondencję, ale dopiero od komornika. Trudno bowiem znaleźć dla nich usprawiedliwienie. Jeśli pozwany mógł odebrać pismo w szczególności w oparciu o zawiadomienie komornika, to nie można z góry zakładać, że nie miał takiej możliwości na podstawie awiza operatora pocztowego.
Inne pouczenie
Za powyższą wykładnią art. 1391 KPC powinna iść zmiana pouczenia zawartego w zawiadomieniu, do którego stosowania zobowiązany jest operator pocztowy. Swoją drogą należało je zmienić już z chwilą wprowadzenia nowych zasad doręczeń pierwszych pism w sprawie. Chodzi o to, aby adresat nie był zaskoczony faktem przyjęcia fikcji doręczenia przesyłki, w związku z jej dwukrotną awizacją przez operatora pocztowego, w przypadku późniejszego potwierdzenia przez komornika sądowego aktualności jego miejsca zamieszkania.
Wprowadzenie omówionych rozwiązań nie musi polegać na nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, a biorąc pod uwagę pracę zdalną, nie wymaga nawet wychodzenia z domu.
Autor jest doktorem nauk prawnych i adwokatem.
Podstawa wniesienia skargi na wyrok do Sądu Najwyższego
Stan faktyczny
T.P. został oskarżony o to, że:
- wspólnie z innymi ustalonymi osobami brał udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się wymuszeniami rozbójniczymi i handlem ludźmi, tj. o przestępstwo z art. 258 § 1 KK;
- dopuścił się handlu ludźmi, tj. o przestępstwo z art. 189 a § 1 KK w zw. z art. 65 § 1 KK;
- uczestniczył w obrocie środkami odurzającymi, tj. o przestępstwo z art. 59 ust. 1 w zw. z ust. 3 ustawy z 29.7.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2050; dalej: NarkU);
- usiłował doprowadzić A.B. do rozporządzenia mieniem w postaci pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż 12 000,00 zł. tj. o przestępstwo z art. 13 § 1 KK w zw. z art. 282 KK przy zastosowaniu. art. 65 § 1 KK i art. 12 KK;
- za pomocą gróźb zamachu na życie lub zdrowie usiłował doprowadzić B.D. do rozporządzenia mieniem w postaci pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż 12.000,00 zł, tj. o przestępstwo z art. 13 § 1 KK w zw. z art. 282 KK w zw. z art. 65 § 1 KK przy zastosowaniu art. 12 KK.
Sąd Okręgowy w Katowicach wyrokiem z 31.1.2019 r., XVI K 46/18 uniewinnił T.P. od popełnienia czynów zarzuconych mu w punktach 1, 2, 3 i 5, natomiast uznał za winnego tego, że przyjął korzyść majątkową w kwocie 30 zł. za udzielenie M.S. środka odurzającego w postaci 1 g marihuany, przy czym czyn ten stanowi wypadek mniejszej wagi, tj. przestępstwa z art. 59 ust. 3 w zw. z art. 59 ust. 1 NarkU i za to wymierzył mu karę 50 stawek dziennych grzywny, ustalając wysokość jednej stawki na 30 zł;
Powyższy wyrok został zaskarżony przez prokuratora na niekorzyść T.P., który zarzucił obrazę przepisów postępowania mającą wpływ na treść wydanego orzeczenia, przez naruszenie art. 424 § 1 pkt 1 KPK, a także błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia mający wpływ na jego treść.
W związku z podniesionymi zarzutami wniósł o uchylenie wyroku w zaskarżonej części i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.
Wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 27.2.2020 r., II AKa 358/18, uchylono rozstrzygnięcie wyroku w części dotyczącej uniewinnienia oskarżonego T.P. i w tym zakresie przekazano sprawę Sądowi Okręgowemu w Katowicach do ponownego rozpoznania. W pozostałym zakresie zaskarżony wyrok utrzymano w mocy.
Skarga do SN
Wyrok Sądu Apelacyjnego został zaskarżony przez obrońcę oskarżonego T.P. skargą wniesioną na podstawie art. 539a § 1 i 2 KPK. Skarżący zarzucił w niej obrazę przepisów postępowania, a mianowicie art. 437 § 2 KPK w zw. z art. 427 § 1 i 2 KPK, art. 433 § 1 KPK, 434 § 1 pkt 1 i 2 KPK, art. 435 KPK w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, w zw. z art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Dz.U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284; dalej: EKPCz) z powodu wydania orzeczenia przez SA w Katowicach z przekroczeniem granic środka odwoławczego, a także obrazę przepisu art. 17 § 1 pkt 9 KPK w zw. z art. 439 § 1 pkt 9 KPK, wskutek wydania orzeczenia przez SA w Katowicach w zaskarżonym niniejszą skargą zakresie mimo braku skargi uprawnionego oskarżyciela. Zdaniem skarżącego wystąpiła bezwzględna przyczyna odwoławcza.
W oparciu o powyższe zarzuty, na zasadzie art. 539e § 2 KPK obrońca T.P. wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku we wskazanym zakresie i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu w Katowicach do ponownego rozpoznania.
Wyrok SN
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu skargi obrońcy oskarżonego, postanowił ją oddalić.
Zdaniem Sądu Najwyższego skarga nie jest zasadna.
Autor skargi tak naprawdę, za pomocą trzech sformułowanych w niej zarzutów, chce doprowadzić do tego, aby SN ocenił, czy SA nie naruszył przepisów wyznaczających granice rozpoznania środka odwoławczego oraz zakazu reformationis in peius. Tymczasem badanie tych kwestii nie jest możliwe w procedurze skargowej. Podstawy wniesienia skargi zostały przez ustawodawcę ujęte bardzo wąsko. Skarga może być wniesiona wyłącznie z powodu uchybień określonych w art. 439 § 1 KPK lub z powodu naruszenia art. 437 § 2 zd. drugie KPK. Może to nastąpić jedynie wówczas, gdy uchylenie wyroku sądu I instancji miało miejsce mimo, że nie zaistniała jedna z podstaw do wydania takiego orzeczenia, określonych właśnie w art. 437 § 2 KPK.
Jeżeli chodzi o zakres rozpoznania skargi, to SN, szanując treść art. 536 KPK, który to przepis znajduje odpowiednie zastosowanie w tym postępowaniu w myśl art. 539 f KPK, może ją rozpoznawać jedynie w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów, a w zakresie szerszym, tylko w wypadkach określonych w art. 435, 439 i 455 KPK, przy czym nie wymaga głębszego uzasadniania bezprzedmiotowość stosowania art. 455 KPK. w postępowaniu skargowym.
Wobec jednoznacznego wytyczenia przez ustawodawcę podstaw wniesienia skargi i granic jej rozpoznania, SN nie może dowolnie kształtować zakresu swojej kognicji przy rozpoznaniu tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia. A właśnie tego domaga się adwokat oskarżonego argumentując, że sposób ukształtowania kognicji SN w procedurze skargowej jest nieprawidłowy, konkretnie zbyt wąski. Trzeba podkreślić, że problem podniesiony w skardze był już przedmiotem wielu rozstrzygnięć Sądu Najwyższego, także rozbieżnych, co doprowadziło do wydania uchwały składu siedmiu Sędziów z 22.5.2019 r., I KZP 1/19, Legalis. Sąd Najwyższy stwierdził w niej, że „określone w art. 539a § 3 KPK podstawy skargi na wyrok kasatoryjny nie uprawniają – co do zasady – Sądu Najwyższego do badania naruszenia przez sąd drugiej instancji przepisów wyznaczających granice rozpoznania środka odwoławczego oraz granice możliwych następstw tego rozpoznania”. Pogląd ten podziela skład orzekający w tej sprawie. Słusznie wskazano w uzasadnieniu tej uchwały, że „skoro art. 539a § 3 KPK określa precyzyjnie podstawy skargi i skoro według art. 536 KPK, mającego odpowiednie zastosowanie w postępowaniu skargowym (art. 539f KPK), nie wolno wyjść – co do zasady – poza granice podniesionych w skardze zarzutów, to siłą rzeczy Sąd Najwyższy nie jest uprawniony do badania, czy sąd odwoławczy, wydając wyrok kasatoryjny, wykracza poza granice rozpoznania sprawy w postępowaniu drugoinstancyjnym oraz granice możliwych następstw tego rozpoznania. Postępowanie sądu ad quem wbrew tej regule, a więc zignorowanie przepisów zakreślających zakres rozpoznania środka odwoławczego lub zakres możliwych rozstrzygnięć będących skutkiem jego rozpoznania, żadną miarą nie sposób uznać za zdarzenie mieszczące się w kręgu podstaw, o których mowa w art. 539a § 3 KPK. Unormowanie w tym zakresie jest wyjątkowo jasne. Gdyby intencja ustawodawcy była inna, niż ukazuje ją rezultat wykładni językowej, brzmienie analizowanego przepisu byłoby zgoła odmienne. W żadnym razie za uprawnieniem do oparcia skargi samoistnie na zarzutach obrazy art. 433 § 1, art. 434 § 1, art. 435 i art. 440 KPK, nie przemawia wnioskowanie a fortiori, i to nawet wówczas, gdy niedozwolone wyjście przez sąd drugiej instancji poza granice zaskarżenia legło w głównej mierze (lub wyłącznie) u podstaw wyroku o charakterze kasatoryjnym”.
Należało przyznać, że sposób, w jaki skonstruowano apelację na niekorzyść oskarżonego T.P., był daleki od doskonałości. Wręcz przeciwnie, przyznając rację obrońcy oskarżonego trzeba stwierdzić, że jest to środek zaskarżenia niespójny. Wniosek apelacji ujęty był w sposób ogólny, a mianowicie „uchylenie wyroku w zaskarżonej części i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania”. Natomiast rzeczywiście, jak słusznie stwierdził w skardze obrońca, uzasadnienie apelacji nie zawiera żadnych argumentów na rzecz tezy, że uniewinnienie T.P. od popełnienia czynu było niezasadne.
W apelacji prokuratora wniesionej na niekorzyść oskarżonego sformułowany zarzut wprost dotyczył również rozstrzygnięcia uniewinniającego T.P. od popełnienia czynu zarzucanego mu w punkcie 2 aktu oskarżenia. W rezultacie, definiując zakres zaskarżenia przez pryzmat wskazanego w zarzucie apelacji uchybienia (tego, jakie rozstrzygnięcie ten zarzut atakuje), należało przyjąć, że prokurator zaskarżył również rozstrzygnięcie o uniewinnieniu oskarżonego od popełnienia czynu zakwalifikowanego, jako handel ludźmi. Toteż rozpoznając apelację w tym zakresie Sąd odwoławczy nie dopuścił się uchybienia, które skutkowałoby bezwzględną podstawą odwoławczą.
Zupełnie inną kwestią jest to, czy Sąd odwoławczy orzekał w granicach zaskarżenia, czy może skorzystał z prawnych możliwości wyjścia poza te granice, jak również to, czy respektował w tej sprawie zakaz reformationis in peius. Jak już wskazano, kwestia ewentualnego naruszenia przez Sąd Apelacyjny przepisów prawa karnego procesowego innych niż wymienione w art. 539a § 3 KPK, pozostaje poza zakresem kognicji Sądu Najwyższego w postępowaniu skargowym.
Wobec powyższych argumentów za niezasadny należało uznać zarzut skargi, w którym wskazano na naruszenie przez Sąd Apelacyjny art. 437 § 2 KPK w zw. z art. 427 § 1 i 2 KPK, art. 433 § 1 KPK, art. 434 § 1 pkt 1 i 2 KPK, art. 435 KPK w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP w zw. z art. 6 EKPCz. Wymienione w tym zarzucie przepisy KPK, poza art. 437 § 2 KPK, nie mogą być podstawą skargi. Natomiast obrońca oskarżonego nie wykazał, aby Sąd Apelacyjny rzeczywiście uchylił wyrok nie podając dla tej decyzji podstawy prawnej, która mieściłaby się w katalogu podstaw orzeczenia kasatoryjnego, wymienionych w art. 437 § 2 in fine KPK. Sąd Apelacyjny wyraźnie wskazał na art. 454 § 1 KPK, jako podstawę wydania wyroku kasatoryjnego, a ta jest wprost wymieniona w art. 437 § 2 KPK. Sąd ten ponadto uzasadnił, dlaczego inaczej niż Sąd Okręgowy ocenia zgromadzone w sprawie dowody.
Zarobki aplikantów zawodów prawniczych
Bez etatu
Tak niskie zarobki aplikantów tłumaczy fakt, iż 40,78 proc. respondentów pozbawiono dobrodziejstwa umowy o pracę. W tej grupie zawodowej popularne są alternatywne, mniej stabilne formy zatrudnienia (umowa zlecenia – 15,38 proc., własna działalność gospodarcza – 11,32 proc., umowa o patronat – 4,90 proc., umowa o dzieło – 0,99 proc.) czy też praca na czarno (8,19 proc.). Niskie zarobki i niestabilne formy zatrudnienia przekładają się na subiektywne odczucia aplikantów o ich sytuacji finansowej. 44,22 proc. wskazało, że ich sytuacja nie jest dobra i żyją „z dnia na dzień”, a zdecydowana większość (68,55 proc.) deklarowała, że korzysta ze wsparcia finansowego rodziny, bo inaczej nie związałaby końca z końcem (40,78 proc.). Aplikacja jest płatna, i to niemało (trzyletni koszt aplikacji, na który składa się roczna opłata za szkolenie i comiesięczna składka z tytułu członkostwa, to niemal 20 tys. zł).
Mimo to problem zarobków aplikantów środowiska prawnicze bagatelizują. Zwracanie na niego uwagi bywa traktowane jako przejaw roszczeniowości, rzekomo charakterystycznej dla całego pokolenia wchodzącego obecnie na rynek pracy. Twierdzi się, że aplikant zarabia adekwatnie do swych umiejętności. A że te, wyniesione z nadmiernie teoretycznych studiów prawniczych, są niewielkie, znajduje to odzwierciedlenie w wysokości zarobków. W warunkach wolnorynkowych zarobki wynikają bowiem z tego, ile pracownik umie wygenerować zysku dla pracodawcy. Jeśli nie chcemy powrotu do gospodarki centralnie planowanej, temat zarobków aplikantów należy zostawić mechanizmom rynkowym. Równocześnie wskazuje się, że pierwsze lata wykonywania zawodu w przypadku prawnika to nauka, a zarobki przyjdą z czasem.
Ta argumentacja opiera się na daleko idących uproszczeniach i jest ślepa na społeczne konsekwencje opisanego problemu. Po pierwsze, obraz aplikanta – jako osoby niezdatnej do pełnowartościowej pracy, po której trzeba nieustannie coś poprawiać – jest w dużej mierze nieprawdziwy. Jeśli w jakiejś mierze jest adekwatny, dotyczy wyłącznie aplikantów rozpoczynających szkolenie, nie mających żadnego doświadczenia zawodowego. A argument ten służy za uzasadnienie niskich zarobków aplikantów w ogóle, także tych z doświadczeniem, z drugiego i trzeciego roku (dane zebrane w toku badań pokazują, że struktura zarobków jest względnie trwała bez względu na rok szkolenia; na trzecim roku aplikacji ok. 30 proc. respondentów deklaruje zarobki poniżej 1500 zł miesięcznie na rękę, podczas gdy na pierwszym roku szkolenia odsetek ten wynosi tylko niecałe 3 pkt proc. więcej). Temu zaś, że aplikant po sześciu miesiącach realizowania aplikacji na ogół jest zdatny do zastępowania profesjonalnego pełnomocnika, dał wyraz sam ustawodawca, przewidując, że po upływie tego czasu aplikant może zastępować profesjonalnego pełnomocnika przed sądami powszechnymi oraz różnorakimi organami państwowymi.
Po drugie, argument niskiej produktywności opiera się na błędnym założeniu, że pracownik jest odpowiedzialny wyłącznie za to, ile generuje zysku dla pracodawcy. Tymczasem produktywność pracownika jest zawsze pochodną produktywności pracodawcy. Ten sam pracownik o stałej produktywności przyniesie różną wartość dla pracodawcy zależnie od tego, ile ten ostatni wytwarza wartości. Inaczej trudno byłoby wyjaśnić, dlaczego problem niskich zarobków dotyczy przede wszystkim zatrudnionych w najmniejszych kancelariach (dane zebrane do raportu wskazują, że ponad 60 proc. najsłabiej zarabiających respondentów pracowało w kancelarii do pięciu osób, przy ogóle respondentów deklarujących pracę w tej wielkości kancelariach wynoszącym 40 proc.). To, ile wyprodukuje aplikant, nie zależy zatem od niego samego i jego umiejętności, ale również od pracodawcy, a zwłaszcza od jego rozmiaru (efekt skali), posiadanego know-how (wiedza współpracowników, liczba gotowych wzorów pism), stopnia innowacyjności czy też bazy klientów.
Tak jak programista
Jeżeli tak, to być może argument z niskiej produktywności mówi nam więcej o samym sektorze usług prawniczych niż o pracujących w nim aplikantach. Niewykluczone, że młody prawnik nie jest mniej produktywny od młodego inżyniera czy programisty. A zarabia znacznie mniej od swych kolegów i koleżanek, bo sektor prawniczy jest mniej produktywny niż branża motoryzacyjna czy IT. Czemu? Trudno wyczerpująco odpowiedzieć. Obok odmiennej charakterystyki, struktury rynku i problemu niskiej skalowalności usług prawniczych ma to coś wspólnego z tym, że radcowie i adwokaci nie konkurują – jak zdają się sugerować obrońcy status quo – na „wolnym rynku”, ale, jako przedstawiciele zawodu zaufania publicznego, na rynku istotnie regulowanym (zakaz reklamy, stawki gwarantowane, obowiązujący adwokatów – choć nie aplikantów – zakaz zatrudnienia na umowę o pracę). Ograniczenia przyczyniają się do tego, że w sektorze usług prawniczych dominują małe podmioty.
Więc niska produktywność aplikanta, która ma tłumaczyć i uzasadniać jego niskie zarobki, niekoniecznie jest pochodną jego kompetencji. Determinują ją instytucjonalne ramy uprawiania zawodów prawniczych w Polsce, które, co warto powtórzyć, ograniczają (a nie urzeczywistniają) ideę wolnej konkurencji. Nie ma nic zdrożnego w postulowaniu takiego ukierunkowania regulacji, by przyczyniły się do wzrostu produktywności sektora – i płac aplikantów.
Niskie zarobki aplikantów mają realne i daleko idące konsekwencje społeczne. Uzyskanie uprawnień radcy prawnego lub adwokata, jak pokazują badania, nierzadko nie jest możliwe bez wieloletniego wsparcia rodziny i bliskich. W praktyce na zostanie profesjonalnym pełnomocnikiem mogą sobie pozwolić pochodzący z tzw. dobrych domów. Potwierdzają to badania: na aplikacje adwokacką i radcowską idą osoby z większych miast, których rodzice są bardzo dobrze wykształceni; bardziej egalitarny jest profil społeczny aplikanta sędziowskiego i prokuratorskiego – im wypłaca się stypendium pozwalające się samodzielnie utrzymać. Podobnie powinno się to rozwiązać w aplikacjach adwokackiej i radcowskiej.
Autor jest radcą prawnym, doktorem nauk prawnych.
Dokument wewnętrzny to też informacja publiczna
Stan faktyczny
R.S. wniósł do WSA w Gdańsku skargę na bezczynność Dyrektora Zakładu Karnego. Skarżący domagał się stwierdzenia bezczynności organu w sprawie udostępnienia informacji publicznej, nakazania organowi udostępnienia informacji publicznej zgodnie z wnioskiem, zasądzenia od organu na rzecz skarżącego kwoty 5 000 zł. zgodnie z art. 149 § 2 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325; dalej: PostAdmU) oraz zasądzenia od organu kosztów postępowania.
W uzasadnieniu skarżący wskazał, że złożył pismo do Dyrektora ZK o udostępnienie informacji publicznej w postaci kopii sprawozdań z wizytacji sędziego penitencjarnego z lat 2015 – 2020. Organ stwierdził, że żądana informacja nie jest informacją publiczną, bowiem sprawozdanie jest dokumentem wewnętrznym opisującym i podsumowującym przeprowadzone postępowanie nadzorcze i nie posiada waloru oficjalności.
W odpowiedzi na skargę Dyrektora ZK wniósł o jej oddalenie wskazując, że prawa i obowiązki skazanego, przebywającego w jednostce penitencjarnej, określają przepisy KKW. Zgodnie z art. 102 pkt 9 KKW skazany ma prawo do zapoznawania się z opiniami, sporządzonymi przez administrację zakładu karnego, stanowiącymi podstawę podejmowanych wobec niego decyzji. Ponadto, w myśl art. 102 pkt 10 KKW skazany ma prawo do składania wniosków, skarg i próśb organowi właściwemu do ich rozpatrzenia oraz przedstawiania ich, w nieobecności innych osób, administracji zakładu karnego, kierownikom jednostek organizacyjnych Służby Więziennej, sędziemu penitencjarnemu, prokuratorowi i RPO.
W ocenie Dyrektora sprawozdanie, o którym mowa powyżej, jest dokumentem wewnętrznym, opisującym i podsumowującym przeprowadzone postępowanie nadzorcze. Sprawozdanie nie posiada waloru oficjalności, więc jak podkreśla się w orzecznictwie sądów administracyjnych – informacje dotyczące dokumentów wewnętrznych nie stanowią informacji publicznej.
Stanowisko WSA
Przedmiotem skargi w niniejszej sprawie jest bezczynność Dyrektora ZK w zakresie udostępnienia informacji publicznej, wynikającej z wniosku skarżącego o udostępnienie kopii sprawozdań z wizytacji Zakładu Karnego przez Sędziego Penitencjarnego z lat 2015 – 2020.
We wstępnych uwagach Sąd wskazał, że bezczynność zachodzi wówczas, gdy w prawnie określonym terminie organ nie podjął żadnych czynności w sprawie lub gdy wprawdzie prowadził postępowanie lub też podejmował uzasadnione prawnie czynności, jednakże, mimo istnienia ustawowego obowiązku, nie zakończył postępowania wydaniem stosownego aktu lub nie podjęciem stosownej czynności. O bezczynności organu na gruncie ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2176; dalej: DostInfPubU) można mówić wyłącznie wówczas, gdy adresatem wniosku jest podmiot zobowiązany do udzielenia informacji publicznej. Niezbędnym warunkiem dopuszczalności skargi do sądu administracyjnego na bezczynność jest wniesienie tejże skargi przez podmiot, od którego pochodzi wniosek oraz w sytuacji, gdy żądana informacja ma charakter informacji publicznej.
Udostępnienie informacji publicznej na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku (art. 13 ust. 1 DostInfPubU). Jeżeli informacja publiczna nie może być udostępniona w tym terminie, podmiot obowiązany do jej udostępnienia powiadamia w tym terminie o powodach opóźnienia oraz o terminie, w jakim udostępni informację, nie dłuższym jednak niż 2 miesiące od dnia złożenia wniosku (art. 13 ust. 2 DostInfPubU).
Zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 5 DostInfPubU do udostępniania informacji publicznej zobowiązane są m.in. podmioty reprezentujące jednostki organizacyjne, które wykonują zadania publiczne lub dysponują majątkiem publicznym. Zgodnie z art. 1 ustawy z 9.4.2010 r. o Służbie Więziennej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 848; dalej: SłużbaWięzienU) Służba Więzienna jest umundurowaną i uzbrojoną formacją apolityczną podległą Ministrowi Sprawiedliwości, posiadającą własną strukturę organizacyjną. Służba Więzienna realizuje na zasadach określonych w KKW zadania w zakresie wykonywania tymczasowego aresztowania oraz kar pozbawienia wolności i środków przymusu skutkujących pozbawieniem wolności. Art. 7 pkt 3 SłużbaWięzienU stanowi, że organem Służby Więziennej jest dyrektor zakładu karnego. Zarazem, art. 8 ust. 1 pkt 3 SłużbaWięzienU stanowi, że jednostkami organizacyjnymi Służby Więziennej są m.in. zakłady karne. Z art. 6 SłużbaWięzienU wynika natomiast, że koszty związane z funkcjonowaniem Służby Więziennej są pokrywane z budżetu państwa. Zgodnie z art. 13 ust. 1 SłużbaWięzienU zakładem karnym kieruje dyrektor. Do zakresu działania dyrektora zakładu karnego należy w szczególności realizacja zadań wynikających z innych ustaw (art. 13 ust. 2 pkt 7 SłużbaWięzienU). Powyższe uregulowania prawne prowadzą do wniosku, że dyrektor zakładu karnego, jako jeden z organów Służby Więziennej, czyli formacji powołanej do realizacji zadań publicznych ze środków publicznych, jest podmiotem zobowiązanym do udostępnienia informacji publicznej w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt 5 DostInfPubU.
Oceniając z kolei, czy żądana w niniejszej sprawie informacja stanowi informację publiczną WSA wskazał, że stosownie do art. 1 ust. 1 i art. 6 DostInfPubU informacją publiczną jest każda informacja o sprawach publicznych, a w szczególności o sprawach wymienionych w art. 6 DostInfPubU. Informacją publiczną jest każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do władz publicznych, a także wytworzona lub odnoszona do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie zadań władzy publicznej i gospodarowania mieniem komunalnym lub mieniem Skarbu Państwa. Informacja publiczna dotyczy sfery faktów. Jest nią treść dokumentów wytworzonych przez organy władzy publicznej, treść wystąpień i ocen przez nie dokonywanych niezależnie, do jakiego podmiotu są one kierowane i jakiej sprawy dotyczą (wyrok NSA z 28.2.2013 r., I OSK 2904/12, Legalis; wyrok WSA w Rzeszowie z 17.1.2013 r., II SAB/Rz 48/12, Legalis). Udostępnieniu podlega zatem treść wszelkiego rodzaju dokumentów odnoszących się do organu władzy publicznej bądź w jakikolwiek sposób dotyczących organu, bez względu na to, co jest ich przedmiotem. W pojęciu informacji publicznej mieści się zarówno treść dokumentów bezpośrednio wytworzonych przez organ, jak i tych, których organ używa przy realizacji przewidzianych prawem zadań, nawet gdy nie pochodzą wprost od niego. Przykładowy katalog informacji publicznych zawiera art. 6 DostInfPubU. Użycie słów „w szczególności” w treści tego przepisu wskazuje, że nie jest to katalog zamknięty.
Stosownie do art. 33 § 1 i 2 KKW, sędzia penitencjarny wizytuje zakłady karne, areszty śledcze oraz inne miejsca, w których przebywają osoby pozbawione wolności. Ma on prawo wstępu w każdym czasie, bez ograniczeń, do tych zakładów, aresztów i miejsc oraz poruszania się po ich terenie, przeglądania dokumentów i żądania wyjaśnień od administracji tych jednostek. Sędzia penitencjarny ma prawo przeprowadzania podczas nieobecności innych osób rozmów z osobami pozbawionymi wolności oraz badania ich wniosków, skarg i próśb. Sposób, zakres i tryb sprawowania nadzoru penitencjarnego został określony w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 26.8.2003 r. w sprawie sposobu, zakresu i trybu sprawowania nadzoru penitencjarnego (Dz.U z 2003 r. Nr 152, poz. 1496; dalej: NadzórPenitR). Z § 7 ust. 1 i 2 NadzórPenitR wynika, że sędzia penitencjarny sporządza sprawozdanie z przebiegu wizytacji w terminie 14 dni od jej zakończenia. Sprawozdanie przechowuje się we właściwym sądzie okręgowym lub wojskowym sądzie garnizonowym, jego odpis zaś przesyła, w terminie 14 dni od zakończenia wizytacji, dyrektorowi kontrolowanej jednostki, a w razie potrzeby również właściwemu organowi nadrzędnemu nad tą jednostką, w celu podjęcia stosownych czynności.
Wobec treści art. 6 ust. 1 pkt 4 lit. a) DostInfPubU, który stanowi, że informację publiczną stanowią i podlegają udostępnieniu dane publiczne w tym treść i postać dokumentów urzędowych, w szczególności dokumentacja przebiegu i efektów kontroli oraz wystąpienia, stanowiska, wnioski i opinie podmiotów ją przeprowadzających, poprzez dane publiczne, o jakich mowa w tym przepisie należy rozumieć informacje i dokumenty, których treść odnosi się do postępowań kontrolnych prowadzonych względem podmiotów, o jakich mowa w art. 4 ust. 1 DostInfPubU. W konsekwencji, treść sprawozdań z wizytacji zakładów karnych może stanowić przedmiot wniosku o udzielenie informacji publicznej co do samej zasady (tak: wyrok WSA w Lublinie z 25.11.2020 r., II SAB/Lu 80/20, wyrok WSA w Gdańsku z 14.10.2015 r., II SAB/Gd 295/15).
Ponadto Sąd wskazał, że sprawozdanie niewątpliwie posiada charakter dokumentu wewnętrznego, gdyż nie jest ono skierowane do podmiotów zewnętrznych. Jednakże nie można mieć wątpliwości, że jest to dokument urzędowy w rozumieniu art. 6 ust. 2 DostInfPubU, ponieważ został wytworzony przez podmiot uprawniony (sędziego penitencjarnego, a więc funkcjonariusza publicznego) w ramach realizacji powierzonych mu zadań i służy do celów określonych w ustawie KKW (Rozdział V „Nadzór penitencjarny”). Dokumenty urzędowe zaś, nawet gdyby miały charakter wewnętrzny, nie są wyłączone z zakresu przedmiotowego ustawy o dostępie do informacji publicznej, a o ich udostępnieniu decyduje ich treść (zob. wyrok WSA w Bydgoszczy z 13.5.2015 r., II SAB/Bd 27/15, Legalis).
Omawiane orzeczenie to kolejne, które wprost wskazuje jaki dokument jest dokumentem, którego treść stanowi informację publiczną. WSA powtórzył także po raz kolejny, że okoliczność, że dokument ma walor dokumentu wewnętrznego (czyli z założenia nie jest skierowany do nieograniczonego kręgu odbiorców) nie powoduje, że nie może on być udostępniony jako informacja publiczna. To nie oznacza bowiem, że nie posiada on waloru dokumentu urzędowego. Zatem sprawozdanie z wizytacji zakładu karnego stanowi informację publiczną.
Przesunięcie terminu wykonania usługi z powodu COVID-19 nie zmienia daty uzyskania przychodu
Stan faktyczny
Podatnik, który jest fundacją, jest właścicielem sanatorium uzdrowiskowego, w którym prowadzi działalność gospodarczą. Działalność gospodarcza realizowana jest na podstawie umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia w zakresie leczenia uzdrowiskowego. Podatnik zmuszony był odwołać turnusy rehabilitacyjne w związku z ogłoszeniem na terytorium Polski stanu epidemii związanej z koronawirusem COVID-19 i wydaniem przepisów nakazujących wstrzymanie leczenia uzdrowiskowego. W tej sytuacji Narodowy Fundusz Zdrowia płaci podatnikowi ryczałt za zaplanowane turnusy, które się jednak z powodu epidemii COVI-19 nie odbyły. Podatnik generuje faktury z systemu Narodowego Funduszu Zdrowia po zakończeniu każdego zaplanowanego turnusu, przy czym data rozpoczęcia i zakończenia turnusu widniejąca na fakturze jest zgodna z przyjętym przez Narodowy Fundusz Zdrowia planem turnusów na rok 2020. Podatnik nie ma przy tym wpływu na treść i rodzaj faktury. W terminie do 14 dni od daty wystawienia faktur, na konto podatnika wpływa zapłata za faktury wystawiane za niezrealizowane turnusy sanatoryjne. Zgodnie z wytycznymi Narodowego Funduszu Zdrowia te niezrealizowane turnusy sanatoryjne muszą odbyć się do 30.6.2021 r.
Podatnik ma wątpliwości, jak traktować faktury za turnusy, które mają się odbyć do 30.6.2021 r., czy powinien zaliczyć je do przychodu podatkowego bieżących okresów, czy może okresów przyszłych. W opinii podatnika, środki, które otrzymał w 2020 r. Dotyczą usług, które będzie realizował w 2021 r., więc powinny być uznane za przychody dotyczące przyszłych okresów.
Stan prawny
Zgodnie z art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy z 15.2.2992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1406, dalej: PDOPrU) przychodami są w szczególności otrzymane pieniądze, wartości pieniężne, w tym również różnice kursowe. Za przychody związane m.in. z działalnością gospodarczą, osiągnięte w roku podatkowym, uważa się także należne przychody, choćby nie zostały jeszcze faktycznie otrzymane, po wyłączeniu wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont (art. 12 ust. 3 PDOPrU).
Co do zasady, sposób ustalania momentu uzyskania przychodu określa art. 12 ust. 3a PDOPrU, zgodnie z którym za datę powstania przychodu przyjmuje się dzień wydania rzeczy, zbycia prawa majątkowego lub wykonania usługi albo częściowego wykonania usługi, nie później niż dzień wystawienia faktury albo uregulowania należności.
Stanowisko organu interpretującego
Organ podatkowy uznał stanowisko przedstawione przez fundację za nieprawidłowe. Wykładnia powyższych przepisów PDOPrU prowadzi do wniosku, że do przychodów podatkowych zalicza się przychody należne, takie w stosunku do których podatnikowi przysługiwać będzie prawo do ich otrzymania i które stanowić będą jego trwałe przysporzenie majątkowe.
Przy czym za datę powstania przychodów można przyjąć datę dokonania jakiejś czynności, w szczególności – wydania rzeczy, zbycia prawa majątkowego, wykonania usługi lub jej częściowego wykonania. Jednak to dzień wystawienia faktury lub uregulowania należności jest w tym wypadku ostatecznym terminem, który przesądza o powstaniu przychodu.
W omawianej interpretacji, w sytuacji, jeśli usługa, jaką jest turnus rehabilitacyjny, nie została jeszcze wykonana, ale wygenerowana została już faktura, i co więcej, została już ona zapłacona, to należy przyjąć, że przychód po stronie fundacji powstanie w momencie wystawienia faktury – stosownie do art. 12 ust. 3a PDOPrU. Oznacza to, że przychody udokumentowane fakturami za niezrealizowane turnusy, które mają się dopiero odbyć do 30.6.2021 r., należy zaliczyć do przychodów podatkowych bieżących okresów. Przychodów tych nie można zaliczyć do przyszłych okresów.
Wypadki przy pracy będą droższe dla firm
Wyższa składka
Od tej informacji zależy wysokość składki na ubezpieczenie wypadkowe. Wystarczy jeden poważny wypadek przy pracy i przedsiębiorca musi płacić składkę wyższą o np. 1 pkt proc., co łącznie może kosztować go kilkaset tysięcy, jeśli nie kilka milionów złotych rocznie. System jest tak skonstruowany, że firmy muszą zgłosić co roku do końca stycznia – na druku ZUS IWA – czy zdarzyły się ciężkie lub śmiertelne wypadki. Na tej podstawie Zakład Ubezpieczeń Społecznych wylicza im wyższą składkę wypadkową. Ma to motywować przedsiębiorców do dbania o zdrowie i życie zatrudnionych.
– Obecnie przedsiębiorca może składać korekty deklaracji ZUS IWA w zasadzie bez ograniczeń czasowych. Przykładowo – kilka lat temu nastąpił wypadek, który został omyłkowo zakwalifikowany jako wypadek przy pracy, lub został zakwalifikowany jako wypadek ciężki, a takim nie był. Ma to wpływ na wysokość stawki ubezpieczenia wypadkowego – komentuje Krzysztof Gąsior, adwokat, partner w kancelarii Zawirska, Ruszczyk, Gąsior. – Po zmianach płatnik będzie mógł taką korektę złożyć maksymalnie do końca roku następującego po roku, za który ZUS IWA została złożona. Taki limit dotyczy jednak tylko przedsiębiorcy. ZUS nadal będzie mógł dokonywać zmian bez ograniczeń.
Nierówne uprawnienia
Prawnicy nie mają wątpliwości, że zmiana wynika wyłącznie z tego, że ZUS musi zwracać składki wypadkowe przedsiębiorcom nawet po kilku latach, gdy okaże się, że pracownik, który pierwotnie uległ wypadkowi uznanemu za ciężki, w wyniku rehabilitacji powrócił do zdrowia i do pracy. Wtedy takie zdarzenie nie jest już traktowane jako ciężki wypadek przy pracy, a ZUS odmawia wypłaty świadczeń z tego tytułu. Odmawia jednak zwrotu podwyższonych z tego powodu składek.
Zdaniem Konfederacji Lewiatan doprowadzi to do tego, że ZUS zawsze będzie mógł odzyskać niedopłatę składki wypadkowej, podczas gdy płatnik nie będzie miał możliwości odzyskania nadpłaty z tego samego tytułu.
Grzegorz Piliszek senior manager, adwokat – EY
Zmiany dotyczące ubezpieczenia wypadkowego w kształcie zaproponowanym w projekcie doprowadzą do niesprawiedliwego traktowania wielu przedsiębiorców. Nie powinno być tak, że ZUS dopuszcza korektę dokumentów rozliczeniowych takich jak ZUS DRA czy ZUS RCA do pięciu lat, natomiast dokumentów ZUS IWA tylko do końca danego roku rozliczeniowego – w praktyce 11 miesięcy. Zablokuje to wielu płatnikom możliwość odzyskania nadpłat w tym zakresie i spowoduje efekt odwrotny do zamierzonego przez ministerstwo – wzrost liczby spraw w sądzie. Już teraz, w razie np. wypadku zakwalifikowanego pierwotnie jako ciężki, w wyniku którego po odpowiednim okresie rekonwalescencji pracownik powrócił do pracy na wcześniej zajmowane stanowisko dostosowane przez płatnika lub podobne, ZUS potrafi odmówić wypłaty świadczeń dla poszkodowanego. Od przedsiębiorcy nadal żąda zapłaty podwyższonej po takim wypadku składki, choć w międzyczasie zmieniła się kwalifikacja tego zdarzenia. Dlatego wiele firm decyduje się skierować takie sprawy do sądu. A bywa, że chodzi o naprawdę duże kwoty. W jednym z takich przypadków po powrocie pracownika do pracy, odnotowaliśmy we współpracy z przedsiębiorcą powstanie nadpłaty na 6 mln zł! Z mojego doświadczenia wynika, że ZUS przegrywa regularnie w tego rodzaju sporach.
Etap legislacyjny: konsultacje społeczne.