Fiskus musi tłumaczyć, na czym polegają ułatwienia dla biznesu
Skarbówka ogłasza więc, że potrzebne są objaśnienia i prosi o konsultacje – mówi Radosław Żuk, doradca podatkowy, partner w ECDP TAX.
– Niestety, urzędnicy nie mają praktycznej wiedzy i nie są w stanie przewidzieć, ile dodatkowej pracy i wątpliwości przynoszą ich pomysły – dodaje Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting.
Jak korygować faktury
Najnowszy przykład to obowiązujący od 1.1.2021 r. SLIM VAT, którego sztandarowym rozwiązaniem są przepisy o korektach. – Uproszczenie i unowocześnienie rozliczeń – reklamuje je Ministerstwo Finansów. Co na to firmy?
– Wszyscy klienci bardzo negatywnie wypowiadają się o tych uproszczeniach i to w tzw. żołnierskich słowach – mówi Michał Piotrowski, doradca podatkowy, partner zarządzający w TPM Tax. Tłumaczy, że do tej pory stosowano potwierdzenia odbioru faktur korygujących, przysłowiowe żółte karteczki. Teraz korekta ma się opierać na tajemniczych uzgodnieniach między kontrahentami. Firmy różnie to interpretują, nie wiadomo, jak sprawę oceni skarbówka. Są wątpliwości co do terminów korekty, zarówno u sprzedawcy, jak i nabywcy.
– Na dodatek część przedsiębiorstw, np. duże sieci handlowe, stosuje jeszcze na podstawie przepisów przejściowych stare zasady, a część już nowe – podkreśla Michał Piotrowski.
Co na to resort finansów? Przygotował projekt objaśnień na 49 stron i ogłosił konsultacje.
Tylko dla odważnych
Druga sprawa: estoński CIT, czyli obowiązująca od 1 stycznia br. formuła rozliczenia, w której podatek płacimy dopiero przy wypłacie zysku. – Rozwój Twojej firmy, nowoczesny sposób opodatkowania, który promuje inwestycje i minimalizuje formalności – zachęca Ministerstwo Finansów.
– Zasady estońskiego CIT są jednak tak skomplikowane, że firmy nie chcą ryzykować – mówi Radosław Żuk. Chodzi m.in. o obowiązki przy wejściu w nowy system, choćby podatek wynikający z korekty rozliczeń. Trudne do spełnienia są warunki jego stosowania (np. poziom inwestycji), łatwo do niego stracić prawo (np. przy restrukturyzacjach).
Ministerstwo, żeby ośmielić zainteresowanych, przygotowało projekt objaśnień na… 123 strony. Zachęcało też przedsiębiorców do zgłaszania uwag. Dużo to nie pomogło, jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 28 stycznia br., niewiele spółek chce być pionierami nowych rozwiązań.
Kolejny przykład, z ubiegłego roku, to możliwość uznania paragonu do 450 zł za fakturę uproszczoną. Wprowadzona, cytując Ministerstwo Finansów, „w celu uproszczenia i ułatwienia”. – Zmiana przyniosła sporo problemów i wątpliwości, choćby z numerowaniem paragonów czy ewidencjonowaniem w JPK – mówi Radosław Żuk.
W połowie października ministerstwo wydało w tej sprawie objaśnienia. Na początku listopada zaproponowało, aby paragon do 450 zł z numerem NIP nabywcy nie był już fakturą uproszczoną i ogłosiło konsultacje. Pod koniec listopada zrezygnowało z tej propozycji.
Firmy też ciągle pamiętają, ile kłopotów sprawiły przepisy o białej liście (wykaz podatników VAT). Resort finansów zmuszony był wydać objaśnienia, w których przypominał, że biała lista ma na celu „ułatwienie i przyspieszenie dokonywania przez podatników płatności”. Potrzebna była też nowelizacja przepisów.
– Wprowadzane przez skarbówkę pod sztandarem ułatwień zmiany mają wspólny mianownik. Są niespójne, nieprecyzyjne i wystawiają na ryzyko przedsiębiorców, którzy muszą je stosować – podsumowuje Cezary Szymaś.
Ministerstwo Finansów wydało też objaśnienia w sprawie przepisów antykryzysowych. Zabrakło tam jednak najważniejszych rzeczy dotyczących rozliczania świadczeń dla firm. I wygląda na to, że w tej sprawie resort finansów nie pomoże. Na pytanie naszej redakcji o podatkowe rozliczenie postojowego, dofinansowania i dotacji z tarczy 6.0 Ministerstwo Finansów odpowiedziało „zagadnienia nie leżą w gestii naszego resortu”.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Patrycja Goździowska, doradca podatkowy i partner w kancelarii SSW Pragmatic Solutions, ekspert Konfederacji Lewiatan
Historia SLIM VAT czy estońskiego CIT to klasyczne przykłady tego, jak wygląda od jakiegoś czasu proces wprowadzania nowych przepisów. Wchodzą w życie po niezwykle krótkich konsultacjach, bez uwzględniania zgłaszanych w ich trakcie postulatów, a potem okazuje się, że są skomplikowane i przynoszą wiele wątpliwości. Ministerstwo Finansów próbuje więc łatać dziury objaśnieniami, ogłaszając kolejne konsultacje. Oczywiście dobrze, że skarbówka chce naprawić błędy. Lepiej byłoby jednak, gdyby nie musiała tego robić. Objaśnienia nie są bowiem potrzebne, jeśli mamy dobrze napisane przepisy. Pamiętajmy też, że najwięcej ryzykują tu przedsiębiorcy, którzy muszą stosować niejasne regulacje. Szkoda też ich czasu, zmarnowanego na rozwiązywanie różnych nowych dylematów.
Podstawa wpisu do rejestru sprawców czynów na tle seksualnym
Podstawa usunięcia z rejestru sprawców czynów na tle seksualnym
Postanowieniem z 8.3.2017 r., III K 121/16, Sąd Okręgowy w Świdnicy umorzył wobec J.K. postępowanie karne o czyny z art. 13 § 1 KK w zw. z art. 197 § 3 pkt 2 KK oraz z art. 190 § 1 KK i orzekł tytułem środka zabezpieczającego umieszczenie go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Następnie, postanowieniem z 23.2018 r., III K 121/16, SO w Świdnicy zmienił postanowienie SO w Świdnicy z 8.3.2017 r. i zastosował wobec J.K. środek zabezpieczający w postaci terapii w Centrum Zdrowia Psychicznego w S.
Pismem z 29.6.2018 r. J.K. wniósł o usunięcie jego danych z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym z dostępem publicznym, umieszczonych w związku z orzeczeniem Sądu Okręgowego w Świdnicy, w sprawie III K 121/16. Zarządzeniem Przewodniczącego III Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Świdnicy z 5.7.2018 r. wydanym w sprawie III Ko 114/18, na podstawie art. 122 § 1 KPK w zw. z art. 29 ust. 2 i 8 PrzestSekU16, odmówiono przyjęcia wniosku J.K. z 29.6.2018 r. o wyłączenie zamieszczenia jego danych w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym z uwagi na upływ dwumiesięcznego terminu wskazanego w art. 29 ust. 2 PrzestSekU16.
Pismem z 19.7.2018 r. J.K. wniósł o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o wyłączenie zamieszczenia danych o jego osobie z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, podnosząc, że nie wiedział, iż PrzestSekU16 weszła w życie 1.10.2017 r. i od wskazanej daty biegł okres 2 miesięcy na złożenie przedmiotowego wniosku.
Sąd Okręgowy w Świdnicy postanowieniem z 26.9.2018 r., 111 Ko 119/18 przywrócił J.K. termin do złożenia stosownego wniosku, lecz w konsekwencji nie uwzględnił oczekiwań w nim zawartych, ponieważ nie zachodzi wyjątkowy przypadek, uzasadniony dobrem małoletniego pokrzywdzonego.
Określone wyżej postanowienie zostało zaskarżone w całości przez skazanego J.K., który zarzucił mu przede wszystkim niesprawiedliwość, podnosząc, iż znalazł się w Rejestrze z najbardziej okrutnymi przestępcami, co uniemożliwia mu normalne życie i rozwój działalności gospodarczej.
Postanowieniem z 26.11.2018 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, II AKzw 2088/18, zmienił postanowienie SO w Świdnicy, w ten sposób, że uwzględnił wniosek J.K. i wyłączył dane skazanego z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.
Prokurator Generalny zaskarżył kasacją postanowienie Sądu II instancji w całości na niekorzyść J.K.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji Prokuratora Generalnego, postanowił uchylić zaskarżone postanowienie i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu we Wrocławiu.
Uzasadnienie SN
Zdaniem SN kasacja Prokuratora Generalnego jest zasadna w stopniu oczywistym.
W badanej sprawie, w pierwszej kolejności należało rozważyć dopuszczalność wniesienia kasacji nadzwyczajnej od orzeczenia w przedmiocie wyłączenia danych J.K. z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Zgodnie z art. 521 § 1 KPK przedmiotem zaskarżenia kasacją nadzwyczajną może być każde prawomocne orzeczenie sądu kończące postępowanie. Kluczowe jest rozstrzygnięcie, czy to zaskarżone kasacją postanowienie jest orzeczeniem kończącym postępowanie w sprawie nieumieszczenia danych J.K. w Rejestrze. W uchwale 7 sędziów z 29.11.2016 r., I KZP 6/16, Legalis Sąd Najwyższy stwierdził, że: „Ocena czy konkretne rozstrzygnięcie stanowi orzeczenie kończące postępowanie zależy od tego, czy po jego wydaniu możliwy jest jeszcze normalny (zwykły) bieg tego postępowania (…). Przesłanką prawa do kasacji jest niedopuszczalność zwykłego biegu postępowania w konkretnej sprawie”. Dokonując zatem w oparciu o to kryterium oceny zaskarżonego postanowienia zauważyć należy, że przepisy ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym nie zawierają regulacji pozwalających skorygować to postanowienie SA we Wrocławiu z 26.11.2018 r. przez jego uchylenie lub wydanie nowego postanowienia w tym przedmiocie. Prawomocne postanowienie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu o wyłączeniu w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym danych J.K. posiada zatem nie tylko atrybut prawomocności (wydane bowiem zostało wskutek zażalenia, o którym mowa w art. 9 ust.5 PrzestSekU16), ale także trwałości i stabilności, skoro nie może być podważone przez zwykłe środki odwoławcze oraz zmienione w toku zwykłego postępowania.
Ocena zasadności podniesionego w kasacji zarzutu pozwala na twierdzenie, że dla jej dokonania pierwszorzędne znaczenie mają dwie kwestie.
W pierwszej kolejności należało odnieść się do wykładni art. 29 i 30 PrzestSekU16, aby stwierdzić, czy przepisy te rzeczywiście – tak jak to przyjął Sąd Apelacyjny – wzajemnie się wykluczają. Zgodnie z art. 29 ust. 1 PrzestSekU16, w terminie 12 miesięcy od wejścia w życie wskazanej wyżej ustawy w rejestrze z dostępem ograniczonym zamieszcza się dane o osobach prawomocnie skazanych za popełnienie przestępstw, przeciwko którym prawomocnie warunkowo umorzono postępowanie karne w sprawach o przestępstwa oraz wobec których prawomocnie orzeczono środki zabezpieczające w sprawach o przestępstwa, jeśli w kwalifikacji prawnej przyjętej w prawomocnym orzeczeniu, które zapadło przed wejściem w życie niniejszej ustawy, powołano wymienione w art. 29 ust. 1 pkt 1 PrzestSekU16 przepisy (art. 197 § 3 pkt 2 lub § 4 KK, art. 197 § 1 KK – gdy pokrzywdzonym był małoletni, art. 168 § 1 KK z 1969 r. – gdy pokrzywdzonym był małoletni, art. 168 § 2 KK z 1969 r., jeśli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, art. 204 § 1 KK z 1932 r. – gdy pokrzywdzonym był małoletni). W punkcie 2 tego przepisu zawarta została regulacja dotycząca umieszczania na tych samych zasadach danych w rejestrze publicznym, ale tylko w odniesieniu do osób, których czyn został zakwalifikowany z art. 197 § 3 pkt 2 lub 4 KK lub art. 168 § 2 KK, jeśli sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem. Skoro wymieniony przepis dotyczy osób, wobec których prawomocne orzeczenia zapadły przed wejściem w życie ustawy, to tym samym odnosi się on do czynów popełnionych przed wejściem w życie PrzestSekU16. Przepis art. 30 PrzestSekU16 także dotyczy czynów popełnionych przed wejściem w życie PrzestSekU16. Zdanie drugie art. 30 PrzestSekU16 dotyczy natomiast czynów popełnionych przed wejściem w życie PrzestSekU16, gdy prawomocne orzeczenie kończące postępowanie zapadło po dniu wejścia w życie PrzestSekU16. Jeśli w przyjętej, w takim orzeczeniu, kwalifikacji prawnej powołano przepis wskazany w art. 29 ust. 1 pkt 1 PrzestSekU16, wówczas stosuje się odpowiednio art. 29 ust. 1 pkt 1 PrzestSekU16, czyli dane o takich osobach umieszcza się w rejestrze z dostępem ograniczonym.
Poszukując takiego znaczenia tych przepisów, które pozwoli na ich zastosowanie w sposób niewykluczający się, zwrócić należało uwagę na ich zakresy odniesienia. Oba przepisy odnoszą się do czynów popełnionych przed wejściem w życie PrzestSekU16, co do których prawomocne orzeczenie zapadło również przed wejściem w życie PrzestSekU16. Odmienny jest jednak katalog przepisów, które mają być powołane w kwalifikacji prawnej czynu, aby omawiane przepisy intertemporalne znalazły zastosowanie. Podczas gdy art. 30 zdanie pierwsze PrzestSekU16 dotyczy czynów, o których mowa w art. 2 PrzestSekU16, czyli czynów wypełniających znamiona przestępstw zawartych w rozdziale XXV Kodeksu karnego z 1997 r. z wyłączeniem wymienionych w art. 2 PrzestSekU16 przepisów, to w art. 29 ust.1 PrzestSekU16 wymienione zostały konkretne przepisy, a nawet wymagane okoliczności czynu. Ta różnica zakresów odniesienia prowadzi do wniosku, że art. 30 zdanie pierwsze PrzestSekU16 odnosi się do szerszego katalogu przepisów niż art. 29 ust. 1 PrzestSekU16. Z drugiej strony, niektóre z przepisów wymienionych w art. 29 ust. 1 PrzestSekU16 – przepisy zawarte w Kodeksie karnym z 1969 r. i 1932 r. – nie mieszczą się w katalogu przepisów wynikających z art. 30 zdanie pierwsze PrzestSekU16. Chociaż w odniesieniu do niektórych przepisów zakresy odniesienia tych dwóch przepisów intertemporalnych pokrywają się, to ich porównanie prowadzi do wniosku, że w odniesieniu do większości przepisów należących do tych katalogów tworzą one odrębne zbiory. Tylko w odniesieniu do prawomocnych orzeczeń, gdy w kwalifikacji prawnej powołano art. 197 § 3 pkt 2 lub § 4 KK albo art. 197 § 1 KK, jeśli pokrzywdzonym był małoletni, zastosowanie znajdują te dwa przepisy intertemporalne. Biorąc pod uwagę to, że w art. 29 ust. 1 PrzestSekU16 nadmienione przepisy zostały przez prawodawcę wyraźnie wyszczególnione w katalogu przepisów, a zastosowanie do nich art. 30 zdanie pierwsze PrzestSekU16 wynika z ogólnego odniesienia do art. 2 PrzestSekU16, to przyjąć należy, że przepis ten zawiera normę stanowiącą regułę, mającą charakter lex generalis. Z kolei w art. 29 ust. 1 PrzestSekU16 zawarto normę mającą charakter lex specialis. W odniesieniu do prawomocnych orzeczeń, gdy w kwalifikacji prawnej czynu powołano nadmienione przepisy, zastosowanie powinien znaleźć art. 29 ust. 1 PrzestSekU16. Tym samym, nie można zgodzić się ze stanowiskiem Sądu II instancji, jakoby wskazane przepisy wykluczały się.
Na tle rozpoznawanej sprawy poza sporem jawi się twierdzenie, że Sąd Najwyższy dokonał słusznego rozstrzygnięcia przez uchylenie zaskarżonego postanowienia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania. Niewątpliwie w toku postępowania odwoławczego Sąd powinien wziąć pod uwagę możliwość zastosowania takiej wykładni art. 29 ust. 1 i art. 30 zdanie pierwsze PrzestSekU16, która nie prowadzi do ich wzajemnego wykluczania, a następnie rozważyć możliwość dokonania wpisu do rejestru z perspektywy zasady nullum crimen sile lege poenali anteriori uwzględniając przy tym różnice między wpisem do rejestru publicznego i rejestru o ograniczonym dostępie.
Aplikacja do zamawiania taksówek jako „usługa społeczeństwa informacyjnego”
Czy aplikacja do zamawiania taksówek jest „usługą społeczeństwa informacyjnego”
Star Taxi App jest spółką prawa rumuńskiego z siedzibą w Bukareszcie zarządzającą aplikacją na smartfony, umożliwiającą nawiązanie bezpośredniego kontaktu między użytkownikami usług taksówkowych a kierowcami taksówek. Aplikacja dokonuje wyszukiwania, a następnie wyświetla listę dostępnych kierowców taksówek. Klient może wybrać jednego z kierowców z listy na podstawie komentarzy i ocen przyznanych wcześniej przez innych klientów, mając jednocześnie możliwość odmówienia zamówienia. Star Taxi App nie przekazuje zamówień kierowcom taksówek i nie określa ceny kursu, która jest płacona bezpośrednio na rzecz kierowcy taksówki po odbyciu kursu. Spółka świadczy tę usługę poprzez zawieranie umów o świadczenie usług bezpośrednio z kierowcami taksówek zawodowo uprawnionymi do wykonywania przewozów taksówkowych, przy czym nie dokonuje ich wyboru. Dodatkowo, spółka nie sprawuje kontroli nad jakością pojazdów i ich kierowców ani nad zachowaniem kierowców. Naczelna rada gminy Bukareszt 19.12.2017r. przyjęła uchwałę nr 626/2017, która rozszerzyła obowiązek posiadania uprzedniego zezwolenia na usługi dyspozytorskie na operatorów usług informatycznych. Z powodu naruszenia tego uregulowania na Star Taxi App została nałożona grzywna. Star Taxi App wniosła skargę do sądu okręgowego w Bukareszcie o uchylenie uchwały. Sąd rumuński postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi.
Aplikacja łącząca klientów z taksówkarzami, nie jest integralną częścią usługi transportowej
Pytania sądu odsyłającego dotyczyły ustalenia charakteru usługi świadczonej przez Star Taxi App. W pierwszej kolejności TSUE wskazał, iż usługa spełnia cztery kumulatywne przesłanki konieczne do kwalifikacji usługi jako „usługi społeczeństwa informacyjnego”: jest świadczona za wynagrodzeniem, na odległość, drogą elektroniczną oraz na indywidualne żądanie odbiorców tej usługi. TSUE wskazał, że bez znaczenia jest to, czy taka usługa jest świadczona nieodpłatnie na rzecz osoby, która zamierza dokonać lub dokonuje przewozu miejskiego, ponieważ wiąże się ona z zawarciem pomiędzy usługodawcą a każdym kierowcą taksówki posiadającym zezwolenie umowy o świadczenie usług połączonej z zapłatą abonamentu miesięcznego przez kierowcę. Jednak, jak wynika z dotychczasowego orzecznictwa TSUE, usługa pośrednictwa może nie zostać zakwalifikowana jako „usługa społeczeństwa informacyjnego” nawet jeśli spełnia wszystkie przesłanki powyższe. W szczególności, gdy okaże się, że owa usługa pośrednictwa stanowi integralną część złożonej usługi, której głównym elementem jest usługa objęta inną kwalifikacją prawną. TSUE orzekł, że w odróżnieniu od usługi świadczonej przez Ubera (sprawa Asociación Profesional Elite Taxi, C-434/15, Legalis), usługa świadczona przez Star Taxi App nie może być uznana za integralną część ogólnej usługi, której głównym elementem jest świadczenie przewozu. W ramach usługi pośrednictwa świadczonej przez Ubera stworzono i udostępniono świadczenie usług przewozu miejskiego wykonywanych przez kierowców niezawodowych uprzednio nieobecnych na rynku. Natomiast usługa rozpatrywana w postępowaniu głównym ogranicza się do umożliwienia nawiązania kontaktu między osobami chcącymi przebyć trasę miejską a kierowcami taksówek posiadającymi zezwolenie, których działalność istniała wcześniej i dla których owa usługa pośrednictwa stanowi wyłącznie jeden ze sposobów przyciągnięcia klientów, z którego nie muszą ponadto korzystać (opinia rzecznika generalnego M. Szpunara z 10.9.2020 r., ECLI:EU:C:2020:692, pkt 49). Po drugie, Star Taxi App nie wybiera kierowców taksówek, ani nie ustala i nie pobiera ceny za kurs, a ponadto nie sprawuje kontroli nad jakością pojazdów i ich kierowców, jak też nad ich zachowaniem.
Tym samym, TSUE orzekł, że usługi pośrednictwa takiej, jak usługa świadczona przez Star Taxi App, nie można uznać za integralną część ogólnej usługi, której głównym elementem jest świadczenie przewozu, i w konsekwencji należy ją zakwalifikować jako „usługę społeczeństwa informacyjnego”. Następnie, TSUE odniósł się do kwestii czy uchwała taka jak rozpatrywana w postępowaniu głównym jest zgodna z przepisami UE. Najpierw, TSUE ocenił czy uchwała stanowi „przepis techniczny” w rozumieniu art. 1 ust. 1 lit. f) dyrektywy 2015/1535 Parlamentu Europejskiego i Rady z 9.9.2015 r. ustanawiającej procedurę udzielania informacji w dziedzinie przepisów technicznych oraz zasad dotyczących usług społeczeństwa informacyjnego (Dz.Urz. UE L z 2015 r. Nr 241, s. 1). Dyrektywa 2015/1535 określa, że co do zasady państwa członkowskie niezwłocznie przekazują Komisji wszelkie projekty „przepisów technicznych”. Uregulowania krajowe wpływające na „usługę społeczeństwa informacyjnego” mogą zostać uznane za „przepisy techniczne”, jeżeli konkretnie dotyczą „usługi społeczeństwa informacyjnego” oraz są obowiązkowe, w szczególności w odniesieniu do świadczenia danej usługi lub korzystania z niej w państwie członkowskim względnie na znacznej jego części.Jeżeli przepisy rumuńskie w żaden sposób nie wspominają o usługach społeczeństwa informacyjnego, to mają one zastosowanie do wszystkich typów usług dyspozytorskich, niezależnie od tego, czy są one świadczone przez telefon, czy w jakikolwiek inny sposób, czyli np. przez aplikację informatyczną. TSUE orzekł, że takie uregulowanie nie stanowi „przepisów technicznych”, ponieważ dotyczy ono tych usług jedynie w sposób dorozumiany lub marginalny, a obowiązek uprzedniego powiadomienia Komisji o projektach „przepisów technicznych” nie ma zastosowania do takich uregulowań.
TSUE przypomniał, że dyrektywa o handlu elektronicznym zakazuje państwom członkowskim uzależnić podejmowanie i prowadzenie działalności przez podmiot świadczący usługi społeczeństwa informacyjnego od uzyskania uprzedniego zezwolenia lub od jakiegokolwiek innego wymogu mającego równoważny skutek. Zakaz ten odnosi się jedynie do przepisów, które dotyczą konkretnie i wyłącznie „usług społeczeństwa informacyjnego”. TSUE wskazał, że art. 9 i 10 dyrektywy 2006/123/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 12.12.2006 r. dotyczącej usług na rynku wewnętrznym (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 376, s. 36) pozwala na taki system pod pewnymi warunkami: system musi być niedyskryminacyjny, uzasadniony nadrzędnym względem interesu ogólnego i proporcjonalny, a także by kryteria udzielania zezwoleń przewidzianych w tym systemie odpowiadały art. 10 ust. 2 dyrektywy 2006/123/WE, a mianowicie były niedyskryminacyjne, uzasadnione nadrzędnym względem interesu ogólnego, proporcjonalne do celu związanego z interesem ogólnym, jasne i jednoznaczne, obiektywne, podane z wyprzedzeniem do publicznej wiadomości oraz przejrzyste i łatwo dostępne. Dodatkowo, ocena tych warunków, wymaga dokonania odrębnej i sukcesywnej oceny w pierwszej kolejności zasadności samej zasady ustanowienia tego systemu, a następnie przewidzianych w nim kryteriów udzielenia zezwoleń.Poza tym w związku z niewielką ilością informacji, to do sądu odsyłającego należy dokonanie oceny, w świetle wszystkich istotnych okoliczności, czy system uprzedniego zezwolenia ustanowiony w przepisach będących przedmiotem postępowania głównego rzeczywiście spełnia te wymogi. Natomiast system zezwoleń nie będzie uzasadniony nadrzędnym względem interesu ogólnego, gdy wydanie zezwolenia na świadczenie usługi uzależnione będzie od spełnienia wymogów technicznych nieodpowiednich dla danej usługi.
TSUE w omawianym wyroku orzekł, że usługa polegająca na umożliwianiu nawiązania bezpośredniego kontaktu, za pomocą aplikacji elektronicznej, między klientami a kierowcami taksówek, stanowi „usługę społeczeństwa informacyjnego” jeżeli ta usługa nie jest nierozerwalnie związana z usługą przewozu taksówką, w związku z czym nie stanowi ona jej integralnej części. Tym samym, TSUE przychylił się do argumentacji spółki, iż aplikacja łącząca klientów z taksówkarzami, nie jest integralną częścią usługi transportowej. TSUE przyjął, że w sytuacji, gdy aplikacja nie przekazuje zamówień, nie określa ceny za kurs, nie zapewnia poboru opłat od zainteresowanych osób, które uiszczają jej bezpośrednio u kierowcy taksówki, a ponadto dostawca nie sprawuje kontroli nad kierowcami i jakością ich pojazdów, to nie ma podstaw do traktowania dostawcy aplikacji jako dostawcy usługi transportowej. Warto w tym miejscu przypomnieć, że usługa pośrednictwa świadczona przez spółkę Uber została zakwalifikowana jako usługa transportowa. W wyroku Asociación Profesional Elite Taxi vs Uber Systems Spain SL z 20.12.2017 r., C-434/15, Legalis orzeczono, że usługę pośrednictwa, mającą na celu połączenie za pomocą aplikacji na smartfon i za wynagrodzeniem, kierowców nieprofesjonalnych, którzy korzystają z własnego pojazdu z osobami, które chcą odbywać podróże w mieście, należy uznać za nierozerwalnie związaną z usługami transportowymi, a zatem należy je sklasyfikować jako „usługę w dziedzinie transportu”. Taka kwalifikacja tej usługi wiąże się z koniecznością dostosowania się przez Ubera do krajowych przepisów dotyczących wykonywania usług przewozu, np. konieczności uzyskania licencji na wykonywanie transportu drogowego.
Nowy podatek – opłata od reklam
Wielu ma zapłacić
Nowa danina obejmie bardzo dużą grupę podmiotów.
– Składkę od reklamy konwencjonalnej uiszczą m.in. stacje telewizyjne, radiowe, wydawcy prasy, ale też domy mediowe, agencje PR, agencje 360 stopni (wykorzystujące różne narzędzia i kanały). Z kolei składka od reklamy internetowej ma być nałożona przede wszystkim na tzw. gigantów cyfrowych, jak Facebook i Google – mówi mec. Jacek Matarewicz, partner w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.
Obszerna jest też definicja samej reklamy. Będzie to m.in. materiał wideo, banner czy artykuł sponsorowany.
Stawka podatku zależy od wielu czynników. Przychody z reklamy konwencjonalnej (m.in. w telewizji) będą zwolnione do kwoty 1 mln zł rocznie. Stawka do progu 50 mln zł wyniesie 7,5 proc. i 10 proc. od nadwyżki. Stawki reklamy m.in. leków i suplementów diety wyniosą odpowiednio 10 i 15 proc.
Reklama w prasie będzie zwolniona do 15 mln zł. Stawka wyniesie 2 proc. do progu 30 mln zł i 6 proc. powyżej (4 i 12 proc. od suplementów diety).
Z kolei reklama internetowa będzie zwolniona do progu 5 mln euro. Zapłacą ją największe koncerny, o globalnych przychodach powyżej 750 mln euro. Stawka wyniesie 5 proc.
To więcej, niż proponowała w 2018 r. Komisja Europejska, która w projekcie dyrektywy o podatku cyfrowym zakładała 3 proc. daniny. Do wydania tej dyrektywy na razie nie doszło. Niektóre kraje, np. Francja, Hiszpania, Wielka Brytania i Włochy, już jednak wprowadziły ten podatek według podobnego modelu.
Eksperci są przeciwni takim rozwiązaniom.
Jasny cel fiskalny
– Konsekwentnie krytykujemy nakładanie jakichkolwiek nowych obciążeń fiskalnych w trakcie kryzysu wywołanego pandemią, a to już kolejny nowy podatek wprowadzany bądź zapowiadany przez rząd. Znaczną część ekonomicznego ciężaru tej daniny poniosą konsumenci – mówi Jakub Bińkowski, dyrektor departamentu prawa i legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Nie podoba mu się też używanie takich określeń, jak „daniny”, „składki” czy „opłaty”, choć mowa jest o podatkach wprowadzanych w celu fiskalnym.
Projekt określa wszystkie konstrukcyjne elementy podatku, np. podmiot, przedmiot, podstawę opodatkowania. Składka będzie wpłacana na konto Urzędu Skarbowego w Bielsku-Białej.
– Zaskakujący jest również wyjątkowo szeroki zakres projektowanych rozwiązań. Jesteśmy w trakcie analizowania, jakie mogą być skutki ich poszczególnych elementów – mówi Bińkowski.
Według mec. Matarewicza niepokojące jest, że 35 proc. składko-podatku trafi do nowo tworzonego Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów.
– Posługując się terminologią projektu, oznacza to de facto „składkę” całego rynku na media publiczne – mówi.
Co ważne, opłata reklamowa nie będzie kosztem uzyskania przychodu dla uiszczających ją firm, jak akcyza czy opłata targowa.
Małgorzata Sobońska-Szylińska, adwokat i partner w Gekko Taxens, zwraca uwagę, że rząd powołuje się na konieczność niwelacji szkód wywołanych przez pandemię. Tymczasem wydawcy prasy tradycyjnej również zostali nią dotknięci.
– Nałożenie na nich kolejnej daniny wydaje się sprzeczne z uzasadnieniem zmian – mówi. Pojawia się też wiele wątpliwości, jak będzie liczony przychód, który obejmuje także wymianę barterową i różnego rodzaju kompensaty. – Weryfikacja przychodu z reklam będzie wymagała analizy umów między podmiotami, nie wystarczą do tego np. pliki JPK. Być może więcej szczegółów poznamy, gdy pojawi się wzór formularza deklaracji – mówi mec. Matarewicz.
Projektodawcy wydają się nie dostrzegać, iż pandemia przynosi negatywne skutki całej gospodarce. To przełożyło się znacząco na ograniczanie wydatków reklamowych. Przychody wydawców prasy z reklam zmniejszyły się mniej więcej o 50 proc. Jeszcze kilka lat temu zapowiadano wprowadzenie podatku cyfrowego od megaplatform, które osiągają ogromne przychody z działalności reklamowej.
Tymczasem projekt nowego podatku obejmuje wszystkich dostawców usług medialnych. Dodatkowa danina wynosząca dla prasy nawet 12 proc., wraz z 23-proc. VAT, oznacza drastyczny spadek przychodów reklamowych całej branży. Beneficjentami tego rozwiązania będą platformy, które nie płacą w Polsce podatków, a które objąć ma składka wynosząca 5 proc. Zamiast zatem pomagać polskim firmom i wydawcom, proponuje się rozwiązanie, które zagrozi funkcjonowaniu niezależnej prasy.
Dodatkowy podatek przełoży się na wzrost ceny reklamy i spowoduje odpłynięcie reklamodawców z tradycyjnych mediów do internetu, gdzie reklamą zarządza tylko kilka ogromnych, światowych platform.
Zwrot kosztów związanych z pracą zdalną
W najnowszej wersji projektu zmian w kodeksie pracy Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii proponuje, aby zatrudnionemu zdalnie przysługiwał zwrot kosztów bezpośrednio związanych z pracą zdalną, w szczególności wydatków na energię elektryczną i internet. Na ostatnim posiedzeniu zespołu prawa pracy Rady Dialogu Społecznego toczyła się gorąca dyskusja związkowców z pracodawcami dotycząca wysokości tego zwrotu.
– Z wielkim zainteresowaniem obserwuję dyskusję między partnerami społecznymi, jak powinny wyglądać zasady wykonywania pracy zdalnej. Wspólnie dokonujemy ostatnich szlifów przepisów. Mam nadzieję, że porozumienie zostanie osiągnięte już w najbliższym czasie – powiedziała wiceminister rozwoju, pracy i technologii Iwona Michałek.
Ryczałt kontra wyliczenia
Okazało się, że związkowcy domagają się rozszerzenia przepisu o wskazanie w nim także kosztu mediów, jak woda czy ogrzewanie.
Padła propozycja wprowadzenia ryczałtu, który ułatwiłby wyliczenia. Jeden z pomysłów przewiduje ryczałt w wysokości 50 proc. stawki najniższego wynagrodzenia godzinowego – obecnie wynosi 18,30 zł, za dzień pracy zdalnej. Ryczałt byłby zwolniony ze składek i podatku.
Pracodawcy szybko obliczyli, że miesięcznie oznaczałoby to wydatki rzędu 180 zł na każdego tak zatrudnionego pracownika. Ich zdaniem spowodowałoby to rezygnację z pracy zdalnej przez przedsiębiorców, ze względu na dodatkowe koszty.
Przedsiębiorcy wolą zostać przy propozycji ministerstwa, która przewiduje indywidualne wyliczenia kosztów pracy zdalnej dla każdej osoby.
Okazuje się też, że punktów spornych między związkowcami i pracodawcami jest więcej.
Co będzie można robić w domu
– Nie będzie naszej zgody na swobodę pracowników w ustalaniu miejsca pracy zdalnej, bo to zdejmie z pracodawców odpowiedzialność za wypadki podczas takiej pracy – zauważa Henryk Nakonieczny z Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, przewodniczący zespołu prawa pracy w RDS. – Już teraz coraz częściej pracodawcy zlecają zatrudnionym do wykonania w domu prace inne niż biurowe czy informatyczne. Docierają do nas głosy, że coraz częściej podczas pracy zdalnej przygotowywane są półprodukty. W takich okolicznościach znaczenia nabierają także koszty urządzenia stanowiska do pracy zdalnej.
W tym tygodniu związkowcy mają przedstawić wspólne stanowisko w sprawie proponowanych modyfikacji projektu. Wszystko wskazuje, że nie osiągną porozumienia z przedsiębiorcami, co wydłuży prace nad zmianami o kolejne miesiące.
Robert Lisicki dyrektor departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan
W czasie negocjacji nie udało się nam uzgodnić wszystkich kwestii związanych z bezpieczeństwem i higieną pracy zdalnej, refundacją jej kosztów, a nawet samej definicji pracy zdalnej, jaka ma się znaleźć w nowych przepisach. Okazało się, że im bardziej analizowaliśmy poszczególne kwestie, tym więcej pojawiało się sporów. Szczególnie że pracujemy nad przepisami, które będą obowiązywały po pandemii, i okazuje się, że w każdej firmie ta praca zdalna może wyglądać inaczej. Problemy w negocjacjach biorą się też z tego, że nowe przepisy, inaczej niż te dotyczące telepracy, będą regulowały nie tylko pracę biurową czy IT, ale także każdy inny rodzaj pracy, jaki będzie mógł być świadczony w domu. Czyli także różne zajęcia techniczne czy manualne, poza pracami niebezpiecznymi, które nie będą mogły być wykonywane w domu.
Standard rzetelnego procesu zapewnia wnikliwość i poprawność argumentacji
Opis stanu faktycznego
Sąd Rejonowy w Tychach wyrokiem z 3.6.2019 r., II K 876/18, uznał D.Ż. za winnego czynu z art. 177 § 2 KK w zw. z art. 178 § 1 KK, za który, na podstawie art. 178 § 1 KK w zw. z art. 37b KK, w zw. z art. 34 § 1 i § 1a pkt 1 KK, w zw. z art. 35 § 1 KK, wymierzył mu karę 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz karę 2 lat ograniczenia wolności polegającą na obowiązku wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym.
Sąd Okręgowy w Katowicach wyrokiem z 11.10.2019 r., XXIII Ka 603/19, po rozpoznaniu apelacji oskarżyciela publicznego, zmienił zaskarżony wyrok, w części, w ten sposób, że za przypisane oskarżonemu przestępstwo z art. 177 § 2 KK w zw. z art. 178 § 1 KK wymierzył D.Ż. karę 2 lat pozbawienia wolności.
Od wyroku Sądu Okręgowego kasację wniósł obrońca skazanego zarzucając mu:
- rażące naruszenie przez sąd odwoławczy art. 37b KK i art. 178 § 1 KK, polegające na przyjęciu poglądu, w myśl którego skazanie za przestępstwo z art. 177 § 2 KK w zw. z. art. 178 § 1 KK wykluczone jest zastosowanie przepisu art. 37b KK;
- rażące naruszenie przez sąd odwoławczy art. 457 § 3 KPK w zw. z art. 3 KK, art. 53 § 2 i 3 KK, art. 60 § 2 pkt 1 KK, przez ich niezastosowanie;
- rażące naruszenie art. 438 pkt 4 KPK oraz art. 53 § 2 KK polegające na przyjęciu, że wymierzona skazanemu w I instancji kara 6 miesięcy pozbawienia wolności i 2 lat ograniczenia wolności jest karą rażąco łagodną w stosunku do kary, którą orzekł sąd odwoławczy.
Podnosząc powyższe zarzuty obrońca skazanego na podstawie art. 537 § 1 KPK wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Katowicach.
W odpowiedzi na kasację, Prokurator Rejonowy w Tychach wniósł o uznanie jej za oczywiście bezzasadną. Prokurator Prokuratury Krajowej obecny na rozprawie wniósł o uwzględnienie kasacji, uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi II instancji.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez obrońcę skazanego, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w Katowicach do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja okazała się zasadna. Konkretnie, jako zasadny należało uznać drugi zarzut kasacji i po części również pierwszy zarzut. Ponadto w uzasadnieniu wyroku dokonano nieprawidłowej wykładni art. 178 § 1 KK, co mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia.
Zgodnie z art. 457 § 3 KPK, sąd odwoławczy powinien w uzasadnieniu swego wyroku podać, czym kierował się wydając wyrok oraz dlaczego zarzuty i wnioski apelacji uznał za zasadne lub niezasadne. Sądowi Najwyższemu znana jest treść art. 537a KPK, zgodnie z którą nie można uchylić wyroku sądu odwoławczego z tego powodu, że jego uzasadnienie nie spełnia wymogów określonych w art. 457 § 3 KPK. W tej sprawie powodem uchylenia wyroku nie jest jedynie uznanie, że jego uzasadnienie nie spełnia wymogów kodeksowych. Rzeczywiście, Sąd Okręgowy nie wyjaśnił prawidłowo, dlaczego uznał apelację prokuratora za zasadną. Jednak, co istotniejsze i co słusznie podnosi obrońca, treść uzasadnienia zaskarżonego wyroku przekonuje, że w istocie doszło nie tylko do naruszenia samych formalnych wymogów ustawowych, dotyczących jakości uzasadnienia wyroku, ale po prostu do nieprawidłowego rozpoznania apelacji prokuratora.
Odnosząc się do pierwszego zarzutu apelacji Sąd Okręgowy ograniczył się do stwierdzenia, że prokurator ma rację uznając niedopuszczalność stosowania w sprawie art. 37b KK. Na poparcie tej tezy Sąd odwoławczy przytoczył jedynie pogląd przedstawicielki doktryny, Magdaleny Budyn-Kulig zawarty w aktualizowanym komentarzu do art. 178 § 1 KK. Sąd zaniechał jakiejkolwiek samodzielnej wykładni tego przepisu, próby określenia jego charakteru (który jest sporny), co mogło mieć wpływ na ocenę dopuszczalności stosowania w sprawie art. 37b KK. Nie jest zadaniem ani intencją Sądu Najwyższego rozpoznającego kasację narzucanie Sądowi Okręgowemu poglądu co do możliwej wykładni przepisu art. 178 § 1 KK w powiązaniu z art. 37b KK. Słusznie argumentuje prokurator w odpowiedzi na kasację, że przyjęcie jednej z możliwych wykładni przepisu prawa karnego materialnego nie może być uznane za rażące naruszenie prawa w rozumieniu art. 523 § 1 KPK, chyba że pogląd sądu orzekającego nie został logicznie i wyczerpująco uzasadniony. Właśnie z tą ostatnią sytuacją mamy do czynienia w tej sprawie. Sąd Okręgowy nie wyjaśnił w sposób logiczny i wyczerpujący, dlaczego jego zdaniem stosowanie w sprawie art. 37b KK jest niedopuszczalne. Sąd ten nie podjął nawet próby odparcia argumentów na rzecz tezy przeciwnej, zawartych w odpowiedzi obrońcy oskarżonego na apelację. Oparcie się jedynie na poglądzie jednego przedstawiciela doktryny bywa zawodne i nie może zastąpić własnej, sądowej analizy treści normatywnej stosowanych przepisów.
Ustosunkowując się do pierwszego zarzutu apelacji Sąd Okręgowy wyraził ponadto pogląd, że przepis art. 178 § 1 KK obliguje Sąd w razie skazania za przestępstwo z art. 177 § 2 KK do wymierzenia sprawcy kary pozbawienia wolności w wysokości nie niższej niż 2 lata. Przepis ten nie przewiduje możliwości odstępstwa od jego stosowania, możliwości takiej nie przewidują również inne przepisy kodeksu karnego. Także i tego poglądu Sąd Okręgowy nie uzasadnił w żaden sposób. Tymczasem nawet przy założeniu, że art. 178 § 1 KK stanowi instytucję nadzwyczajnego obostrzenia kary i nie statuuje kwalifikowanego typu przestępstwa z art. 173 KK, 174 KK i 177 KK, dopuszczalne wydaje się zastosowanie instytucji nadzwyczajnego złagodzenia kary w razie skazania za czyn zakwalifikowany z art. 177 § 2 KK w zw. z art. 178 § 1 KK.
Analiza uzasadnienia zaskarżonego wyroku w takim zakresie, w jakim odnosi się ono do wykazania rażącej łagodności kary orzeczonej przez Sąd I instancji, świadczy o nieprawidłowym rozpoznaniu drugiego zarzutu apelacji. Skoro Sąd zdecydował się zmienić karę orzeczoną przez Sąd I instancji, to powinien samodzielnie rozważyć wszystkie dyrektywy wymiaru tej kary. Nie powinna zostać pominięta żadna z okoliczności wskazanych w ustawie, która może mieć wpływ na jej wymiar. Tymczasem, jak słusznie wskazuje obrońca, Sąd Okręgowy w żaden sposób nie odniósł się do pism ujawnionych na rozprawie odwoławczej, które świadczyły o przystąpieniu przez oskarżonego do wykonania porozumienia zawartego między stronami (oskarżonym i oskarżycielką posiłkową, osobą najbliższą zmarłego pokrzywdzonego) 22.5.2019 r. Z ujawnionych na rozprawie odwoławczej dokumentów wynikało, że oskarżony przeprosił oskarżycielkę posiłkową na piśmie, jak również 12.6.2019 r. wypłacił na jej rzecz zadośćuczynienie zasądzone wyrokiem Sądu Rejonowego z 3.6.2019 r., którego kwotę strony uzgodniły na 5000 zł w rzeczonym porozumieniu. Zgodnie z treścią art. 53 § 3 KK wymierzając karę sąd bierze także pod uwagę pozytywne wyniki przeprowadzonej mediacji między pokrzywdzonym a sprawcą albo ugodę między nimi osiągniętą w postępowaniu przed sądem lub prokuratorem. W tej sprawie w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego, w którym na skutek apelacji wniesionej na niekorzyść Sąd ten na nowo wymierzał karę oskarżonemu, nie znalazło się żadne zdanie, które świadczyłoby o spełnieniu dyspozycji tego przepisu. Uprawniony jest zatem wniosek, że Sąd Okręgowy pominął tę okoliczność wymierzając oskarżonemu karę 2 lat pozbawienia wolności.
Realia sprawy ponad wszelką wątpliwość uzasadniały dokonanie przez Sąd Najwyższy określonego rozstrzygnięcia. Wszystkie okoliczności świadczą o zasadności kasacji obrońcy oskarżonego, konkretnie chodzi, co oczywiste, o zarzuty ujęte w punkcie 1 i 2 kasacji. Wobec zasadności tych zarzutów, przesądzających o konieczności uchylenia zaskarżonego wyroku, bezprzedmiotowe było ustosunkowywanie się do zarzutu określonego w punkcie 3 kasacji (art. 436 KPK w zw. z art. 518 KPK). Jest oczywiste, że ponownie rozpoznając sprawę Sąd Okręgowy w Katowicach powinien rzetelnie rozważyć zasadność zarzutów określonego środka zaskarżenia, mając na względzie argumenty zawarte w odpowiedzi obrońcy oskarżonego i uwagi poczynione przez Sąd Najwyższy.
Zaliczki na eksport a stawka 0% VAT, czyli faktycznie można coś uprościć
Zgodnie z art. 41 ust. 9a ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm.; dalej: VATU), jeżeli podatnik otrzymał zaliczkę (przedpłatę) przed dokonaniem eksportu towarów, stawkę podatku 0% VAT stosuje się w odniesieniu do otrzymanej zapłaty, pod warunkiem że wywóz towarów nastąpi w terminie 6 miesięcy, licząc od końca miesiąca, w którym podatnik otrzymał tę zapłatę, oraz podatnik w tym terminie otrzymał dokument IE-599. Ustawa z 27.11.2020 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2419; dalej: ZmVATU20) wydłużyła ten termin trzykrotnie.
Zgodnie jednak z art. 41 ust. 9b VATU, stawkę 0% VAT stosuje się również, jeżeli wywóz towarów nastąpi w terminie późniejszym, pod warunkiem że wywóz towarów w tym późniejszym terminie jest uzasadniony specyfiką realizacji tego rodzaju dostaw potwierdzoną warunkami dostawy, w których określono termin wywozu towarów. Pewien problem polega jednak a tym, że ową „specyfikę” oraz „warunki dostawy” przepisy niespecjalnie definiują. Dlatego też podatnicy muszą opierać się na praktyce podatkowej. Tak też chciał w bezpieczny sposób uczynić jeden z nich, występując z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej.
Czego dotyczyła sprawa?
Głównym przedmiotem działalności podatnika jest wytwarzanie maszyn do zgrzewania tworzyw sztucznych oraz maszyn wspierających zgrzewanie. Podatnik otrzymuje zlecenia i zawiera umowy z kontrahentami zagranicznymi, w tym spoza UE. Obok standardowych zgrzewarek podatnik realizuje indywidualne projekty maszyn dopasowanych do charakteru branży. Jak to często bywa, finansuje część realizacji zamówienia pobierając zaliczki (są one wręcz warunkiem uruchomienia produkcji specyficznych urządzeń „na zamówienie”).
Realizacja samego zamówienia jest złożonym i długotrwałym procesem, gdyż każdorazowo obejmuje fazę projektową, fazę zamawiania komponentów, fazę wyprodukowania i montażu oraz fazę testów. W zależności od przedmiotu zamówienia, ramy czasowe realizacji poszczególnych etapów produkcji bywają wydłużone. Przykładowo, sam projekt to kilka tygodni. Podobny czas jest niezbędny do zamówienia odpowiednich komponentów oraz ich montażu. A potem jeszcze testy jakościowe… cykl produkcyjny może więc trwać wiele miesięcy.
W zawieranych umowach podatnik wskazuje termin realizacji zamówienia, z możliwością wydłużenia. Już w momencie podpisywania umowy i wystawienia faktury zaliczkowej podatnik jest świadomy, iż maszyny będą przedmiotem eksportu a zarazem liczy się z tym, że dokumenty potwierdzające wywóz poza terytorium UE może uzyskać nawet po kilkunastu miesiącach od otrzymania zaliczki. Zrodziło to wątpliwość odnośnie możliwości stosowania 0% stawki VAT bez konieczności dokonywania korekty.
Stanowisko organu
Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 22.1.2021 r., 0114-KDIP1-1.4012.693.2020.1.RR uznał, że w odniesieniu do płatności zaliczek podatnik może stosować 0% stawkę VAT również po upływie terminu wskazanego w art. 41 ust. 9b VATU. Zdaniem fiskusa, realizacja przez podatnika zamówień jest procesem wystarczająco złożonym i długotrwałym (z uwagi na wskazane wyżej etapy i czas ich trwania). Co więcej, wszystkie powyższe etapy określone są w kontraktach i wymagają stałego kontaktu z nabywcą w celu dokonywania na bieżąco koniecznych uzgodnień i dopracowania szczegółów. W zawartej umowie wskazany jest też zawsze termin realizacji zamówienia.
Zatem, spełnione są warunki odnośnie „specyfiki” realizacji transakcji oraz „warunków” zamówienia.
Dotychczasowa praktyka ukształtowana wokół art. 41 ust. 9b VATU była raczej liberalna. Podatnicy zazwyczaj potwierdzali z pozytywnym skutkiem możliwość przedłużonego stosowania 0% stawki VAT z tytułu zaliczek. Kryteriami, które najczęściej decydowały o spełnieniu warunków były:
- skomplikowany, wieloetapowy i długotrwały (rozciągnięty w czasie) proces produkcji,
- ograniczenia wynikające z procesu logistycznego,
- zindywidualizowany charakter zamówienia,
- długotrwałe uzgodnienia techniczne,
- wieloetapowy harmonogram prac,
- konieczność sporządzania rozbudowanej dokumentacji.
Przepisy pakietu SLIM VAT nic w tym zakresie nie zmieniły. Zatem wydłużenie standardowego terminu dla zaliczek nie przekreśla możliwości dalszego wydłużania (ponad 6 miesięcy). A więc, „dobra zmiana” wynikająca z ZmVATU20. Nie wszystkie są takie dobre (ale nie znęcajmy się już), więc ten akurat przypadek należy pochwalić.
Rzecz w tym, że ww. kwestię Minister Finansów postanowił „objaśnić”. W przedstawionym projekcie objaśnień w zakresie SLIM VAT przedstawione zostały dość obszerne wywody w tym zakresie. Dowiadujemy się m.in., że pojęcie „specyfiki” realizowanej dostawy możne odnosić się zarówno do okoliczności związanych z procesem technologicznym, jak i do szczególnych warunków realizowanej dostawy, związanych ze specyfiką danego rynku lub danego rodzaju towarów. Kryteriami spełniającymi ww. warunki są, bazując na projekcie objaśnień, m.in. czas niezbędny do wyprodukowania towaru, zindywidualizowane kryteria produkcyjne, specyfika rynku (np. umowy typu off take).
Niestety, zdaniem Ministra Finansów nie spełniają tych warunków okoliczności wynikające z tzw. „czynników zewnętrznych” (m.in. wahania cen, możliwości podaży, kwestie logistyczne lub techniczne). Nie ma więc możliwości skorzystania z ww. preferencji np. w przypadku opóźnionego odbioru towaru przez nabywcę (wbrew przyjętemu harmonogramowi).
Ciekawe więc, czy praktyka organów podatkowych jednak się nie zaostrzy. Zwłaszcza w czasach COVID-19 czynniki logistyczne mogą bowiem odgrywać w takich dostawach znacznie. Oby problemy pandemiczne nie trwały długo. Tak czy owak, tym lepiej że standardowy okres został wydłużony. Eksporterzy naprawdę doceniają takie rozwiązanie. Szkoda jedynie, że nie uległy wydłużeniu terminy stosowania 0% stawki VAT przy dostawach eksportowych (oraz WDT) realizowanych bez pobierania zaliczek. Ale może pojawi się za jakiś czas SLIM VAT 2…
Wypowiedzenie umowy o pracę ze względu na likwidację stanowiska przed zakończeniem likwidacji
Cięcie składek w palestrze
Kolejną obniżkę składki deklarował też dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie Mikołaj Pietrzak podczas kampanii wyborczej. O wysokości składek będzie decydować jednak cała społeczność izb: po kolejnym zgromadzeniu w Warszawie śląscy adwokaci zagłosują nad uchwałą ws. składek za dwa tygodnie.
W Katowicach obniżka ma wynieść 50 zł i obowiązywać co najmniej rok, w Warszawie mowa o bezterminowym zmniejszeniu składki o 5 zł.
To kolejna odsłona wsparcia, jaką oferują samorządy.
– W kwietniu 2020 r., gdy epidemia spowodowała olbrzymie utrudnienia wykonywania zawodu, rada w Katowicach podjęła uchwałę o zawieszeniu obowiązku uiszczania składek. Był on zawieszony przez trzy miesiące – przypomina dziekan Kusz.
I deklaruje, że na nadchodzącym zgromadzeniu izby pod głosowanie trafi uchwała o umorzeniu zawieszonych w tym okresie składek.
– Niestety, sytuacja epidemiczna nadal uniemożliwia normalne funkcjonowanie gospodarki, stanowi też wielką uciążliwość w wykonywaniu zawodu adwokata. Pogorszenie sytuacji materialnej dotknęło większość kancelarii: mamy mniej klientów, spadają obroty, a koszty rosną. W takiej sytuacji czas na zdecydowane działania – mówi mec. Kusz.
Dlatego zaproponował, by śląscy adwokaci co najmniej rok płacili samorządowe składki w wysokości 120 zł (dziś na rzecz izby to 170 zł miesięcznie).
– Sytuacja budżetowa śląskiego samorządu jest stabilna, przez lata zgromadziliśmy duże oszczędności. Z wyliczeń, które przeprowadziliśmy, wynika, że obniżka składki nie zachwieje kondycją finansową izby – mówi Kusz.
Warszawska izba prócz deklarowanej przez dziekana obniżki składki do 130 zł przeznaczyła już na wsparcie adwokatów 500 tys. zł.
Adwokaci mogą się o nie ubiegać z Funduszu Wzajemnej Pomocy Koleżeńskiej wszyscy członkowie stołecznej palestry dotknięci skutkami pandemii. Jak informuje adwokat Michał Fertak, na koniec 2020 r. z funduszu wypłacono prawie 300 tys. zł.
Refundacja kosztów poniesionych w ramach realizowanego projektu a podstawa opodatkowania podatkiem VAT
Stan faktyczny
CR i Spółka z o.o. złożyli do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej przepisów prawa podatkowego i o ustalenie, czy rekompensata eksploatacyjna stanowi obrót podlegający opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług.
Skarżąca jest jednoosobową spółką z o.o., w której całość udziałów posiada Gmina C. Spółka prowadzi działalność statutową związaną z gospodarowaniem terenami sportowymi, rekreacyjnymi i turystycznymi, jak również administrowaniem urządzeniami sportowymi i rekreacyjnymi. Gmina C. planuje powierzenie spółce w celu realizacji zadań własnych, zadań związanych z kulturą i turystyką, w tym zadań związanych z terenami rekreacyjnymi i urządzeniami sportowymi, określonymi w art. 7 ust. 1 pkt 10 ustawy z 8.3.1990 r. o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 713 ze zm., dalej: SamGminU). Spółka może uzyskać od Gminy wsparcie w formie rekompensaty za świadczenie usług w ogólnym interesie gospodarczym, z uwagi na to, że zadania wykonywane przez Spółkę będą miały charakter usług świadczonych w ogólnym interesie gospodarczym. Przy czym relacje między Gminą a Spółką kształtowane będą na podstawie przepisów decyzji Komisji Europejskiej 2012/21/UE z 20.12.2011 r. w sprawie stosowania art. 106 ust. 2 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej do pomocy państwa w formie rekompensaty z tytułu świadczenia usług publicznych, przyznawanej przedsiębiorstwom zobowiązanym do wykonywania usług świadczonych w ogólnym interesie gospodarczym (Dz.Urz. UE L z 2012 r. Nr 7, str. 3). Trzeba dodać, że Spółka nie wykonuje żadnej innej działalności gospodarczej niż ta wspomniana wyżej, dlatego też nie mogłaby funkcjonować bez rekompensaty.
Zadania powierzone Spółce zostały ujęte w szczegółowym katalogu, dołączonym do umowy wykonawczej. Obejmują one m.in. udostępnianie obiektów sportowych i rekreacyjnych i organizowanie w ich imprez i wydarzeń z zakresu kultury fizycznej i turystyki, a także współpracę z Gminą, instytucjami krajowymi i międzynarodowymi podczas organizacji imprez masowych, sportowych i innych. Spółka za też za zadanie utrzymywanie infrastruktury sportowej i rekreacyjnej, zarządzanie nią, przeprowadzanie niezbędnych napraw, konserwacji i modernizacji. Większość powierzonych Spółce zadań wykonuje ona nieodpłatnie. Usługi wykonywane odpłatnie Spółka wykonywała po cenach ustalanych przez Radę Gminy i nie miała wpływu na ich wysokość. W związku z tym Spółka ma otrzymywać od Gminy rekompensatę eksploatacyjną i inwestycyjną. Rekompensata inwestycyjna będzie wypłacana jako podwyższenie kapitału zakładowego spółki w zamian za udziały obejmowane po cenie nominalnej, w wysokości określonej w decyzji Gminy w sprawie udzielenia rekompensaty rocznej, zgodnie z zatwierdzonym przez Gminę harmonogramem płatności. Rekompensata eksploatacyjna będzie wypłacana w ratach miesięcznych.
Spółka stoi na stanowisku, że dopłaty w formie rekompensaty eksploatacyjnej nie stanowią obrotu podlegającego opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług, a sama rekompensata ma być dopłatą do kosztów całkowitych, a nie zapłatą za usługi wykonywane przez Spółkę. Dlatego też Spółka jest zdania, że rekompensata ta nie podlega opodatkowaniu podatkiem VAT.
Indywidualna interpretacja podatkowa
Organ podatkowy w wydanej w 2020 r. Interpretacji indywidualnej nie podzielił powyższego stanowiska Spółki. Organ uznał, że „otrzymana przez Spółkę rekompensata eksploatacyjna jest przeznaczona tylko i wyłącznie na dofinansowanie ściśle określonych zadań, powierzonych przez Gminę i zawartych w umowie wykonawczej. Gdyby nie otrzymana rekompensata eksploatacyjna, skarżąca nie byłaby w stanie świadczyć usług. Zatem, otrzymane dofinansowanie w sposób zindywidualizowany i policzalny związane jest z wartością danego świadczenia, a więc jego ceną, bowiem możliwe jest zidentyfikowanie ekonomicznej i bezpośredniej zależności pomiędzy rekompensatą eksploatacyjną, a ostateczną wartością (ceną) świadczonych usług”. Spółka zaskarżyła wspomnianą interpretację.
Stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie
Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że istotę sprawy stanowi kwestia opodatkowania podatkiem od towarów i usług przyznanej Spółce od Gminy rekompensaty eksploatacyjnej, wypłacanej w miesięcznych ratach, która wraz z rekompensatą inwestycyjną składa się na tzw. rekompensatę roczną. Sąd ostatecznie zdecydował o uchyleniu niekorzystnej dla Spółki interpretacji indywidualnej.
Sąd zwrócił uwagę, że celem wsparcia finansowego w formie rekompensaty jest pokrycie części lub całości szczególnych kosztów. Podstawą udzielenia rekompensaty są zasady określone w art. 5 decyzji Komisji Europejskiej nr 2012/21/UE. Zdaniem sądu, powodem wypłaty refundacji nie jest świadczenie przez Spółkę konkretnych usług, ale finansowanie kosztów utrzymania danego podmiotu, tym bardziej, że rekompensata ma stanowić dopłatę do kosztów całkowitych i nie będzie miała wpływu na cenę, ani nie będzie zapłatą za żadną z usług wykonywanych przez skarżącą. Sąd uznał, że przewidziana umową refundacja nosi charakter „zakupowy”. Zdaniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego warunki przyznania rekompensaty wskazują, że otrzymane dofinansowanie, pokrywające określoną część kosztów poniesionych w związku z realizacją projektu, nie jest przyznawane jako dopłata do ceny usługi, a przeznaczone jest na pokrycie poniesionych kosztów w ramach realizowanego projektu. To, w opinii Sądu, przesądza o tym, że choć wpływ rekompensaty na cenę odpłatnie wykonywanych zadań istnieje z ekonomicznego punktu widzenia, nie może być oceniany jako bezpośredni, na gruncie art. 29a ust. 1 VATU. Powodem tego jest to, że celem refundacji jest pokrycie części lub całości ponoszonych przez skarżącą kosztów, a nie dopłata do ceny, o której wysokości skarżąca de facto nawet nie decyduje.