Opłata wstępna i roczna pobierana przez operatora portalu PPK nie podlega opodatkowaniu VAT

Wyrok WSA w Warszawie z 28.1.2020 r., III SA/Wa 1612/19, zapadł w następującym stanie faktycznym: Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (dalej: spółka) wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (dalej: Dyrektor KIS) z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej, wskazując, że pełni rolę operatora portalu PPK, utworzonego w celu gromadzenia i udzielania informacji o funkcjonowaniu Pracowniczych Planów Kapitałowych (dalej: portal PPK) na podstawie art. 77 ust. 1 i 2 ustawy z 4.10.2018 r. o pracowniczych planach kapitałowych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2215, dalej: PPKU18).

Spółka wskazała, że jej zadania w roli operatora portalu PPK, wynikają wprost z przepisów PPKU18. Instytucje finansowe, tj. towarzystwa funduszy inwestycyjnych, powszechne towarzystwa emerytalne, pracownicze towarzystwa emerytalne lub zakłady ubezpieczeń, których oferty są przedmiotem publikacji na portalu PPK, mają obowiązek wnoszenia opłat na rzecz spółki jako operatora portalu. Opłaty te obejmują opłatę wstępną za utworzenie i prowadzenie portalu, a także opłaty roczne z tytułu udziału w portalu PPK. Spółka podkreśliła, że wysokość obu opłat jest od niej niezależna, ponieważ określana jest w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw instytucji finansowych. Zgodnie z art. 79 ust. 1 PPKU18, opłaty mają zostać ustalone na takim poziomie aby uzyskać pokrycie kosztu założenia i funkcjonowania portalu, a operator portalu nie może osiągać zysku z ich tytułu. Ponadto, spółka podkreśliła, że informacje wyświetlane na portalu nie będą miały charakteru reklamy, a jedynie będą prezentowały ustandaryzowane informacje o instytucji finansowej.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Na tle powyższego stanu faktycznego, spółka zwróciła się z pytaniem do Dyrektora KIS, czy opłaty wstępna oraz roczna pobierane przez spółkę jako operatora portalu PPK podlegają opodatkowaniu na gruncie ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2174 ze zm., dalej: VATU18).

Spółka stanęła na stanowisku, że charakter czynności wykonywanych przez spółkę i pobieranych na podstawie PPKU18 opłat, przesądza o tym, że spółka nie świadczy na rzecz instytucji finansowych odpłatnych usług. Spółka podkreśliła, że pobierane przez nią, jako operatora portalu PPK opłaty wstępne i roczne stanowią swego rodzaju opłaty administracyjne, niezwiązane z żadną usługą świadczoną przez spółkę.

Dyrektor KIS uznał stanowisko spółki za nieprawidłowe, prezentując pogląd, że między spółką jako operatorem portalu a instytucją finansową dochodzi do zawarcia wzajemnego stosunku prawnego, na podstawie którego operator portalu wykonuje świadczenia na rzecz instytucji finansowej, za które otrzymuje wskazane opłaty będące wynagrodzeniem. W konsekwencji Dyrektor KIS uznał, że opisane we wniosku czynności wykonywane przez spółkę na rzecz instytucji finansowych, za które pobierane są opłaty wstępne i roczne, podlegają opodatkowaniu jako odpłatne świadczenie usług.

Spółka zaskarżyła interpretację do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który przychylił się do skargi spółki i uchylił interpretację Dyrektora KIS. Sąd nie podzielił poglądu organu i wskazał, że w związku z PPKU18, która reguluje relację między operatorem portalu PPK a instytucjami finansowymi, nie istnieje między nimi stosunek prawny pozwalający na kwalifikację przedmiotowej opłaty, jako wynagrodzenia za świadczenie usług w rozumieniu VATU18. Sąd wskazał, że istotną cechą usługi jest dobrowolność zawiązania stosunku zobowiązaniowego miedzy stronami, który nie występuje w relacji między spółką a instytucjami finansowymi, bowiem w związku z uiszczeniem spornych opłat, instytucjom finansowych nie przysługuje jakiekolwiek roszczenie o podjęcie jakichkolwiek czynności na ich rzecz przez spółkę.

Ocena relacji między podmiotami w zakresie jej kwalifikacji jako czynności odpłatnego świadczenia usług opiera się na wykładni art. 5 ust. 1 pkt 1 w zw. art. 8 ust. 1 VATU18. W analizowanej sprawie sąd uznał, że przepisy te nie znajdą zastosowania w relacji między spółką a instytucjami finansowanymi. WSA podkreślił, że dla celów opodatkowania czynności konieczne jest istnienie bezpośredniego związku o charakterze przyczynowym, pomiędzy jej wykonaniem a otrzymanym świadczeniem wzajemnym. Otrzymana zapłata powinna być konsekwencją wykonania świadczenia. Wynagrodzenie musi być należne za wykonanie tego świadczenia.

W komentowanym wyroku sąd opiera swoje stanowisko przede wszystkim na dorobku orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej: TSUE) dotyczącym interpretacji pojęcia „odpłatności”. Sąd opierając swoje stanowisko o europejską wykładnię wskazał, że odpłatne świadczenie usług ma miejsce wtedy, gdy między podmiotami istnieje relacja zobowiązaniowa pozwalająca na kwalifikację ponoszonych opłat jako wynagrodzenia za świadczenie usług.

Analizując kwestię kwalifikacji analizowanych czynności, sąd sprecyzował jakie warunki powinny być spełnione, aby dana transakcja mogła zostać uznana za świadczenie usług. W ocenie sądu w transakcji miedzy spółką a instytucją finansową:

  • brak jest bezpośredniego związku między opłatami a czynnościami wykonywanymi przez spółkę,
  • nie dochodzi do wymiany świadczeń wzajemnych,
  • brak jest stosunku prawnego między podmiotami, a także
  • nie ma możliwości wyodrębnienia usługi świadczonej przez spółkę na rzecz instytucji finansowych, ponieważ beneficjentami działań podejmowanych przez operatora portalu są przede wszystkim pracodawcy i pracownicy będący głównymi uczestnikami PPK.

W kontekście powyższego sąd uznał, że brak jest wzajemności świadczeń pomiędzy Stroną a instytucjami finansowymi wnoszącymi sporne opłaty, a tym samym czynności operatora portalu PPK pozostają poza zakresem stosowania przepisów VATU18.

System pracowniczych programów kapitałowych jest to nowa instytucja finansowa w polskim systemie prawnym, która budzi wiele wątpliwości na gruncie opodatkowania VAT dla podmiotów finansowych uczestniczących w obsłudze programu. Pozytywnie należy ocenić fakt, że mimo niewielu przykładów wykładni przepisów w zakresie opodatkowania PPK w orzecznictwie i doktrynie, sąd kierując się europejską wykładnią w zakresie podstawowych zasad opodatkowania VAT, ocenił okoliczności analizowanych czynności pod kątem obowiązku ich opodatkowania.

Jednocześnie zgodzić należy się z twierdzeniem sądu, który w komentowanym wyroku podkreślił, że dla celów oceny, czy transakcja podlega opodatkowaniu VAT, istotny jest całokształt okoliczności występujących w danej sprawie, a w szczególności istnienie świadczenia wzajemnego pomiędzy podmiotami. Tym samym w każdej sprawie odrębnie, należy badać okoliczności, które mogą przesądzić, iż nie mamy do czynienia ze świadczeniem usług podlegającym opodatkowaniu.

Komentowany Wyrok został zaskarżony do NSA, zatem rozstrzygnięcie nie jest ostateczne.

Opracowanie i komentarz: Wioleta Kosińska, konsultant.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Brak pełnomocnictwa usuwalnym brakiem formalnym

Zdaniem NSA skarga kasacyjna wniesiona przez A.B. (dalej: Skarżąca) ma usprawiedliwione podstawy, a większość zarzutów kasacyjnych koncentruje się wokół zagadnienia naruszenia przez orzekające w sprawie organy art. 64 § 2 ustawy z 14.6.1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 256, dalej: KPA). Zarzuty te zasługują na uwzględnienie.

Z akt administracyjnych niniejszej sprawy wynika, że w piśmie z września 2018 r., skierowanym do Zarządu Zlewni w Zamościu Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, pełnomocnik Skarżącej, radca prawny E. K., powołując się na udzielone ustne pełnomocnictwo, które miało zostać potwierdzone pisemnie przez Skarżącą niezwłocznie po jej powrocie do Polski z zagranicy, przedstawił wyjaśnienia do uwag zgłoszonych przez strony postępowania w piśmie z sierpnia 2018 r.

Z uzasadnienia WSA w Lublinie

W pierwszej kolejności wskazać trzeba, że Sąd I instancji w uzasadnieniu wydanego rozstrzygnięcia stwierdził, że nie podziela zarzutu naruszenia art. 64 § 2 KPA w zw. z art. 10 § 1 KPA przez uniemożliwienie Skarżącej czynnego udziału w postępowaniu na każdym jego etapie i uważa, że mają one związek ze zgłoszeniem się pełnomocnika Skarżącej w toku postępowania oraz z zawiadomieniem o rozprawie wodnoprawnej. Zdaniem Sądu I instancji, „nie ma racji Skarżąca, że organ nie mógł nadać sprawie dalszego biegu bez ustalenia, czy Skarżąca działa przez pełnomocnika, czy osobiście”. Sąd jednocześnie podziela stanowisko Skarżącej, że brak pełnomocnictwa stanowi brak formalny pisma procesowego, w którym pełnomocnik zgłasza swój udział w postępowaniu i powinien być zasadniczo usunięty w trybie art. 64 § 2 KPA, niemniej jednak stwierdza, że „okoliczności sprawy były jednak nietypowe”. Następnie wskazuje, że Skarżąca przebywała za granicą i nie było możliwości usunięcia braku formalnego pełnomocnictwa.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Braki formalne podania

Zgodnie z art. 64 § 2 KPA, „jeżeli podanie nie spełnia innych wymagań ustalonych w przepisach prawa, należy wezwać wnoszącego do usunięcia braków w wyznaczonym terminie, nie krótszym niż siedem dni, z pouczeniem, że nieusunięcie tych braków spowoduje pozostawienie podania bez rozpoznania”. W tym przepisie nałożono na organ obowiązek wezwania wnoszącego podanie do usunięcia braków. Charakter prawny tego obowiązku wskazuje, że zachodzi tu brak możności wyboru przez organ określonego działania. Przeciwnie, z art. 64 § 2 KPA wynika nakaz wezwania wnoszącego podanie do usunięcia braków w wyznaczonym terminie. Na organach ciąży zatem powinność podjęcia starań w celu zapewnienia realizacji obowiązku spełnienia wymagań formalnych podania określonych w KPA. Artykuł 64 § 2 KPA zawiera normę celowościową rozumianą jako dyrektywę zalecającą organowi ściśle określony sposób postępowania. Celem nadrzędnym sposobu postępowania organu, określonego w art. 64 § 2 KPA, jest zapewnienie udziału strony w postępowaniu. Wezwanie uregulowane w tym przepisie pełni jednocześnie funkcję gwarancji procesowej zapewniającej udział stronie w postępowaniu. W tym celu, dla zapewnienia skuteczności wezwania, wymagane jest w nim wskazanie terminu, w którym usunięcie braków musi nastąpić oraz pouczenia, skierowanego do wnoszącego podanie, że nieusunięcie wskazanych braków spowoduje pozostawienie podania bez rozpoznania.

Brak złożenia pełnomocnictwa

Skład NSA orzekający w niniejszej sprawie podziela pogląd orzecznictwa NSA, zgodnie z którym przepis art. 64 § 2 KPA dotyczy wezwania do usunięcia braków możliwych do usunięcia w postępowaniu administracyjnym, a do takich braków, które z łatwością mogą być usunięte należy niewątpliwie brak pełnomocnictwa. Przepisy KPA regulujące sprawy pełnomocnictwa cechuje znaczne odformalizowanie, co przejawia się m.in. w tym, że

Nie ulega wątpliwości, że pozostawienie podania bez rozpoznania w trybie art. 64 § 2 KPA następuje w drodze czynności materialno-technicznej, o której podjęciu należy powiadomić wnoszącego podanie na piśmie (uchwała 7 sędziów NSA z 3.9.2013 r. I OPS 2/13, Legalis).

Sąd I instancji skoncentrował swoją ocenę na kwestii braku złożenia pełnomocnictwa i błędnie ocenił, że „w specyficznych okolicznościach rozpoznawanej sprawy ten błąd nie wpłynął na pozbawienie Skarżącej możliwości udziału w rozprawie, skoro w tym czasie nadal przebywała za granicą (czego dowodzi fakt przedłożenia pełnomocnictwa podpisanego przez Skarżącą dopiero miesiąc później)”. Zaniechanie przez organ dokonania czynności procesowej w postaci wezwania na podstawie art. 64 § 2 KPA spowodowało kolejne negatywne dla Strony następstwa procesowe, które dostrzega Sąd I instancji, wskazując, że organ skierował wezwanie na rozprawę do Skarżącej, a nie do domniemanego w tym momencie pełnomocnika. Wskazać należy, że organ znając treść pisma procesowego z września 2018 r. wiedział również, że Skarżąca przebywa za granicą. Sąd I instancji prawidłowo zwraca również uwagę, że po zgłoszeniu pełnomocnika z prawidłowo udzielonym pełnomocnictwem (pismo z grudnia 2018 r.) organ odmówił przesłania kopii protokołu rozprawy powołując się na to, że wgląd do akt sprawy odbywa się w lokalu organu (art. 73 § 1a KPA). Sąd stwierdza, że stanowisko organu było o tyle błędne, że organ działał niekonsekwentnie, skoro wcześniej przesyłał stronom kopie protokołu. Mimo prawidłowo dostrzeżonych przez Sąd uchybień w postępowaniu organu I instancji, błędnie ocenia, że uchybienia to nie wpłynęły na możliwość zapoznania się Strony z materiałem dowodowy zgromadzonym w aktach sprawy. Obowiązkiem Sądu I instancji zgodnie z art. 145 § 1 pkt 1 lit. c ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325, dalej: PostAdmU) było zaś dokonanie oceny, czy stwierdzone inne naruszenia przepisów postępowania mogły mieć istotny wpływ na wynik sprawy, a nie czy uchybienia wpłynęły na możliwość zapoznania się strony z materiałem dowodowym zgromadzonym w aktach sprawy.

Rozstrzygnięcie NSA

W ocenie NSA nie można zgodzić się z konstatacją Sądu I instancji, przedstawioną w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że choć organ popełnił błędy w zakresie dotyczącym zawiadomienia o rozprawie i udostępnienia akt sprawy, błędy te nie wpłynęły realnie na prawo Strony do czynnego udziału w postępowaniu. Sąd I instancji nie przeprowadził prawidłowej oceny zasadniczego w niniejszej sprawie naruszenia przez organ art. 64 § 2 KPA, a pozostałe naruszenia, trafnie dostrzeżone przez Sąd, były konsekwencją naruszenia art. 64 § 2 KPA i stanowiły inne naruszenie przepisów postępowania, które mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Usprawiedliwieniem takich naruszeń nie może być podnoszony przez Sąd fakt, że Skarżąca miała świadomość toczącego się na jej wniosek postępowania, zatem wyjeżdżając na dłuższy czas za granicę, powinna była zadbać o taką organizację spraw na miejscu, aby zapewnić sobie wiedzę o stanie sprawy i możliwości udziału w czynnościach procesowych przez odpowiednio umocowanego pełnomocnika. Odnosząc się do tego stwierdzenia Sądu wskazać należy, że prawidłowo dostrzeżone inne naruszenie przepisów postępowania, które mogły mieć istotny wpływ na wynik sprawy, zostały błędnie zakwalifikowane przez Sąd jako takie, które nie miały wpływu na treść rozstrzygnięcia. Skarżąca kasacyjnie wykazała, że inne naruszenie przepisów postępowania mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy i w konsekwencji okazały się skutecznym zarzutem kasacyjnym.

Zdaniem NSA zarzuty skargi kasacyjnej dotyczące naruszenia art. 64 § 2 KPA w zw. z art. 10 § 1 KPA w zw. z art. 92 KPA w zw. z art. 151 PostAdmU okazały się zasadne. Dlatego zaistniały podstawy do uchylenia zaskarżonego wyroku WSA w Lublinie i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, zaś rozpoznając ponownie sprawę Sąd I instancji powinien dokonać ponownej oceny zaskarżonej decyzji administracyjnej Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w L. Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie z marca 2019 r. w przedmiocie pozwolenia wodnoprawnego.

W komentowanym rozstrzygnięciu NSA skoncentrował się na treści art. 64 § 2 KPA i uregulowanym na jego gruncie obowiązku organu administracji publicznej wezwania wnoszącego podanie do uzupełnienia braków formalnych. Zgodnie z ogólnymi zasadami postępowania administracyjnego, tj. zasadą udzielania stronie postępowania informacji (art. 9 KPA) i zasadą czynnego udziału strony w postępowaniu (art. 10 KPA) organ administracji ma obowiązek podjęcia czynności mających na celu usunięcie braków formalnych pisma, zaś w sytuacji, w której brak formalny ma charakter usuwalny nie jest możliwe uchylenie się przez organ od realizacji ww. nakazu ściśle określonego działania.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Najpierw zmiany informatyczne w sądach, potem obowiązki stron

Pandemia Covid-19 jedynie przyspieszyła poszerzenie sfer, w których cyfrowe sposoby komunikowania stają się podstawową formą relacji między uczestnikami postępowań służących stosowaniu prawa. Zmiany generują jednak poważne zagrożenia, trzeba je więc wprowadzać stopniowo i mądrze oraz konsultować z uczestniczącymi w sprawowaniu sprawiedliwości prawnikami. Jeśli zostaną oparte na paternalistycznym założeniu wszechwiedzy przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości, negatywne konsekwencje nieuchronnych komplikacji dotkną obywateli. Cyfryzacja stwarza bowiem pokusę ukształtowania rozwiązań ułatwiających działanie sądów kosztem uprawnień stron i ich pełnomocników. Wbrew bowiem przekonaniu niektórych, centralną postacią postępowania sądowego jest obywatel, nie sędzia. To właśnie obywatelowi sąd ma zapewnić realizację konstytucyjnego prawa do sądu, czyli do sprawiedliwego, jawnego, bezzwłocznego, bezstronnego i niezawisłego rozpatrzenia jego sprawy.

E-rewolucja już dziś

Niedawno zaalarmowała środowisko adwokackie uchwalona ustawa o doręczeniach elektronicznych, przewidująca do 2029 r. stopniowe wdrażanie doręczeń elektronicznych i elektronicznej komunikacji z sądem. Dziś zelektryzował rządowy projekt ustawy o zmianie kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw z 15 stycznia 2021 r. (druk nr 899), który bez przygotowania i wdrożenia jakichkolwiek narzędzi informatycznych miałby „doręczeniową e-rewolucję” wprowadzać już dziś. Najważniejsze zmiany dotyczą kodeksu postępowania cywilnego i ustawy covidowej z 2 marca 2020 r.

Przewidziano w nich m.in. jako zasadę odbywanie rozpraw i posiedzeń jawnych w formie odmiejscowionej, z uprawnieniem przewodniczącego do zarządzenia posiedzenia niejawnego. Posiedzenie jawne będzie mogło odbyć się w tradycyjnej formie (art. 9 pkt 1 projektu), tylko gdy sąd uzna to za konieczne i nie sprzeciwią się temu względy epidemiczne.

Wracają też „sprawy pilne” oraz propozycja wprowadzenia zasady rozpoznawania spraw przez sąd w składzie jednego sędziego. Skład trzyosobowy stanowiłby wyjątek, stosowany jedynie na zarządzenie prezesa sądu, o ile ten uzna to za wskazane ze względu na szczególną zawiłość lub precedensowy charakter sprawy. Podyktowane ma być to zagrożeniem epidemiologicznym, jakie zdaniem projektodawcy stwarzają sobie nawzajem trzy osoby zasiadające w składzie sądu, i uzasadnione zaskakującym spostrzeżeniem, że „nie ma obiektywnych i sprawdzalnych danych pozwalających na przyjęcie, że wyrok wydany w składzie jednego sędziego jest mniej sprawiedliwy niż wydany w poszerzonym składzie, czy też że sprawa została mniej wnikliwie zbadana przez jednego sędziego niż trzech”. Dodatkowo Sąd Najwyższy nie ma też być związany wnioskiem skarżącego o rozpoznanie skargi kasacyjnej na rozprawie.

Złapać w locie

Szczególne groźny wydaje się art. 9 pkt 4 projektu wprowadzający zasadę komunikacji elektronicznej między sądem i fachowymi pełnomocnikami. Na adwokatów i innych profesjonalnych pełnomocników nakłada w postępowaniu cywilnym obowiązek umieszczenia w piśmie procesowym adresu poczty elektronicznej i numeru telefonu. Podanie ich do wiadomości sądu ma być tożsame z wyrażeniem zgody na wykorzystywanie tych danych przez sąd w dalszym toku sprawy. Przewiduje też, że cyfrowe odwzorowania pism procesowych, zawiadomień, wezwań i orzeczeń uznaje się za doręczone w następnym dniu roboczym od chwili wprowadzenia ich przez sąd do środka komunikacji elektronicznej oraz że doręczenie takie wywołuje skutki procesowe określone w KPC właściwe dla doręczenia odpisu pisma procesowego, zawiadomienia, wezwania lub odpisu orzeczenia. Zmiany wynikające z art. 9 projektu mają „łapać w locie” postępowania w toku.

Zestawienie tych obowiązków ze skutkiem doręczenia „w następnym dniu roboczym od wprowadzenia przez sąd do środka komunikacji elektronicznej” budzić musi najgłębsze obawy. Tendencja sądów do przerzucania ciężaru prowadzenia postępowania na strony i adwokatów może znaleźć wyraz w automatycznym uznaniu skuteczności doręczenia i ograniczeniu badania prawidłowości w razie wniosku o przywrócenie terminu. Oznaczałoby to, że cały ciężar informatyzacji będzie spoczywał na barkach obywateli i adwokatów. Byłaby to niewłaściwa, niedopuszczalna i antyobywatelska droga. Kolejne pozorne przyspieszenie spraw kosztem jakości.

Z powodu obowiązujących regulacji prawnych umożliwiających wykonywanie zawodu adwokata osobom niezinformatyzowanym prace nad informatyzacją należy rozpocząć od standardu adwokata sądowego. Występują poważne różnice – od prawników e-wykluczonych po znakomicie funkcjonujących w sferze e-komunikacji prawników biznesowych. Procesu cyfryzacji nie da się już choćby z tego powodu przeprowadzić rewolucyjnie. W pierwszej kolejności trzeba stworzyć narzędzia informatyczne, w tym instrumenty dostępu odpowiadające skrzynce e-puap, gwarancje bezpiecznej transmisji danych, dostęp do zdigitalizowanych akt oraz mechanizmy gwarancyjne dla stron i ich adwokatów. Przewidzieć okres przejściowy, umożliwiający dostosowanie się adwokatów do nowych wymogów. Rozpocząć od zasady dobrowolności, nie obowiązku. Dostrzec, że wejście „maila na skrzynkę” nie powinno wywoływać automatycznego skutku doręczenia, lecz pozostawiać przestrzeń czasową dla adwokata na pobranie przesyłki z serwera. Procesu tego nie da się przeprowadzić rewolucyjnie, wywoła to tylko szkody, niestety w zasadniczej części po stronie obywatela.

Autorzy są profesorami prawa i adwokatami.

Zasada informowania stron a udzielanie przez organ porad prawnych

Wyrokiem z 29.5.2018 r., III SA/Kr 509/18 WSA w Krakowie uchylił postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Tarnowie (dalej: SKO) w przedmiocie stwierdzenia uchybienia terminu do wniesienia odwołania.

Stan faktyczny

Prezydent Miasta Tarnowa decyzją ze stycznia 2018 r. przyznał Skarżącemu dodatek mieszkaniowy (66,91 zł miesięcznie) na okres od 1.1.2018 r. do 30.6.2018 r. Przedmiotowa decyzja, zawierająca prawidłowe pouczenie o terminie wniesienia odwołania, została doręczona Skarżącemu 25.1.2018 r., o czym świadczy znajdujące się w aktach sprawy zwrotne potwierdzenie odbioru przesyłki. Czternastodniowy termin do złożenia odwołania upłynął 8.2.2018 r. Tymczasem Skarżący wniósł odwołanie 28.3.2018 r., tj. po upływie terminu do dokonania tej czynności.

Z ww. rozstrzygnięciem nie zgodził się Skarżący i wniósł skargę do WSA w Krakowie, a w jej uzasadnieniu wskazał na swój wiek (81 lat) i stan zdrowia (po przebytym udarze, trudności w poruszaniu się). Podkreślił również, że nie został poinformowany o możliwości wystąpienia z wnioskiem o przywrócenie terminu do wniesienia odwołania i – z uwagi na utratę pamięci wynikającą z zaawansowanego wieku i stanu zdrowia – zwrócił się o przywrócenie ww. terminu.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Z uzasadnienia WSA

WSA w Krakowie uwzględniając skargę podkreślił, że z formalnego punktu widzenia, ustalenia SKO co do daty doręczenia decyzji organu I instancji oraz daty złożenia odwołania wskazywały bezspornie na uchybienie 14-dniowego terminu do dokonania tej czynności.

Następnie WSA w Krakowie wskazał, że Skarżący nie zakwestionował ustaleń organu w powyższym zakresie ale wskazał przyczyny uchybienia terminu, tj. podeszły wiek i zły stan zdrowia. Te okoliczności, zdaniem Sądu, zostały zignorowane przez organ odwoławczy, który kontrolowane postępowanie przeprowadził w sposób formalny, w oderwaniu od indywidualnych okoliczności, jakie zaistniały w niniejszej sprawie, z rażącym naruszeniem słusznego interesu strony i z naruszeniem jednej z podstawowych zasad postępowania administracyjnego określonej w art. 9 ustawy z 14.6.1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j.: Dz.U. z 2020 r. poz. 256, dalej: KPA). Sąd zwrócił uwagę, że wniosek o dodatek mieszkaniowy został odebrany przez pracownika socjalnego w miejscu zamieszkania Skarżącego właśnie z uwagi na jego wiek i stan zdrowia. Te okoliczności, znane organowi z urzędu, nakładały na niego obowiązek „czuwania”, aby Skarżący nie poniósł szkody z powodu nieznajomości prawa.

Niezależnie od powyższego Sąd zauważył, że Skarżący w skardze zawarł wniosek o przywrócenie terminu, do którego rozpatrzenia właściwy jest organ administracyjny, tj. SKO. Wniosek ten powinien być rozpoznany w pierwszej kolejności, a następnie w zależności od sposobu jego rozpoznania, organ rozpozna odwołanie Skarżącego, najpierw pod względem formalnym, a ewentualnie potem – pod względem merytorycznym. W związku z tym, w ocenie Sądu, mając na uwadze całokształt okoliczności faktycznych sprawy, a w szczególności fakt złożenia przez Skarżącego formalnego wniosku o przywrócenie terminu do złożenia odwołania, należy stwierdzić, że organ odwoławczy wydając zaskarżone postanowienie, uczynił to przedwcześnie i z naruszeniem przepisów KPA. W ustalonych i bezspornych okolicznościach faktycznych i prawnych rozpatrywanej sprawy wskazujących na istnienie obiektywnych przeszkód w dotrzymaniu terminu do złożenia odwołania, organ skupił się wyłącznie na zestawieniu dwóch dat, tj. daty doręczenia Skarżącemu decyzji oraz daty złożenia odwołania. Tymczasem udokumentowana choroba jest powszechnie w orzecznictwie uznawana za okoliczność usprawiedliwiającą niedochowanie terminu do dokonania określonych czynności prawnych. Organ mając wiedzę o istnieniu tej okoliczności oraz o tym, że Skarżący działał sam, bez profesjonalnego pełnomocnika, nie uwzględnił słusznego interesu Skarżącego przy rozpatrywaniu jego sprawy i nie pouczył go o możliwości złożenia wniosku o przywrócenie terminu do złożenia odwołania naruszając zasadę wyrażoną w art. 9 KPA.

Skarga kasacyjna

Skargę kasacyjną od powyższego wyroku wniosło SKO zarzucając naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit. c ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j.: Dz.U. z 2019 r. poz. 2325, dalej: PostAdmU) w zw. z art. 9 KPA poprzez niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że w sprawie doszło do rażącego naruszenia art. 9 KPA, podczas gdy – wbrew stanowisku Sądu – nie została naruszona zasada informowania stron w postępowaniu administracyjnym. W uzasadnieniu wskazano, że obowiązki informacyjne ciążące na organie nie mogą być utożsamiane z obowiązkiem świadczenia pomocy prawnej, udzielania porad prawnych bądź instruowania stron o wyborze optymalnego sposobu postępowania. W ocenie SKO interpretacja art. 9 KPA dokonana przez Sąd I instancji jest nieprawidłowa, bowiem prowadziłaby do tego, że w tego typu sytuacji jak zaszła w niniejszej sprawie, organ stałby się swoistym „pełnomocnikiem” strony wskazującym stronie prewencyjnie jakie zachowanie procesowe będzie dla niej w danej sytuacji optymalne. W oparciu o przedstawione zarzuty SKO wniosło o uchylenie w całości wyroku WSA w Krakowie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Stanowisko NSA

NSA w pierwszej kolejności podkreślił, że art. 9 KPA istotnie nakłada na organy administracji państwowej obowiązek informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków oraz udzielania niezbędnych wyjaśnień i wskazówek w toku całego postępowania, tj. od wszczęcia do jego zakończenia decyzją. Jednakże NSA wskazał, że obowiązki informacyjne ciążące na organie administracji nie mogą być utożsamiane z obowiązkiem świadczenia pomocy prawnej, udzielania porad prawnych bądź instruowania stron o wyborze optymalnego sposobu postępowania, co w konsekwencji czyniłoby z organu pełnomocnika strony. Zasady ogólne, określone w KPA, mają wprawdzie chronić prawa strony w postępowaniu administracyjnym, lecz nie zwalniają strony z dbałości o własne interesy i nie nakładają na organ obowiązku instruowania strony o wyborze sposobu postępowania, czy też udzielania porad prawnych w każdym możliwym aspekcie (wyrok NSA z 29.9.2017 r., I OSK 2518/16, Legalis). Tylko w razie wątpliwości co do charakteru czy intencji pisma wnoszonego przez stronę organ obowiązany jest podjąć niezbędne kroki celem wyjaśnienia tych wątpliwości. Takich obowiązków nie można – zdaniem NSA – wywieść również z zawartej w art. 8 § 1 KPA zasady pogłębiania zaufania obywateli do władzy publicznej. Zadaniem organów administracji jest jedynie przekazanie stronie niezbędnych informacji, na podstawie których strona będzie mogła dokonać wyboru i zdecydować o swoich działaniach.

Przenosząc powyższe rozważania na grunt rozpatrywanej sprawy NSA wskazał, że decyzja orzekająca o przyznaniu dodatku mieszkaniowego zawierała prawidłowe pouczenie o terminie i sposobie wniesienia od niej odwołania, przy czym, na co zasadnie zwróciło uwagę SKO, w odwołaniu od ww. decyzji Skarżący nie złożył formalnego wniosku o przywrócenie terminu. W treści pisma Skarżący nie odniósł się bowiem w żaden sposób do okoliczności wniesienia odwołania z uchybieniem terminu. Pismo Skarżącego było jasne, czytelne i nie mogło budzić wątpliwości. Organ nie był zatem zobowiązany do udzielania dodatkowych wskazówek w zakresie toczącego się postępowania. Również z treści skargi nie wynika, aby Skarżący kwestionował prawidłowość ustaleń stanowiących podstawę wydanego postanowienia w przedmiocie stwierdzenia uchybienia terminu do wniesienia odwołania. Stanowisko WSA w Krakowie, że w takiej sytuacji organ powinien udzielić Skarżącemu dodatkowych wyjaśnień i porad, a w konsekwencji umożliwić rozpoznanie odwołania nie znajduje oparcia w obowiązujących przepisach.

W ocenie NSA, wbrew stanowisku WSA w Krakowie, w toku całego postępowania nie została naruszona zasada udzielania informacji, o której mowa w art. 9 KPA w sposób mający wpływ na wynik sprawy. Mając powyższe na uwadze i uznając, że istota sprawy została dostatecznie wyjaśniona NSA, na podstawie art. 188 PostAdmU i art. 151 PostAdmU uchylił zaskarżony wyrok i oddalił skargę.

Analizowany wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczy zakresu obowiązku ciążącego na organie administracji publicznej udzielania informacji stronom postępowania. NSA zaprezentował stanowisko, zgodnie z którym organ administracji publicznej jest z jednej strony zobowiązany do udzielania stronie całokształtu informacji związanej z załatwieniem danego rodzaju sprawy administracyjnej, w tym w szczególności o jej uprawnieniach i obowiązkach wynikających z przepisów prawa procesowego, których realizacja będzie miała wpływ na wynik sprawy, zaś z drugiej strony organ nie ma obowiązku (i nie powinien) udzielać stronie porad prawnych oraz poszukiwać optymalnych i adekwatnych dla niej rozwiązań prawnych. Podobny pogląd jest prezentowany także w innych orzeczeniach tak NSA (wyrok NSA z 27.7.2020 r., II OSK 511/20, Legalis), jak i wojewódzkich sądów administracyjnych (wyrok WSA w Łodzi z 28.4.2020 r. II SA/Łd 6/20, Legalis).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

VAT trzeba rozliczyć nawet po zakończeniu działalności. Tylko jak?

Zgodnie z art. 19a ust. 1 ustawy z 11.03.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm.; dalej: VATU), obowiązek podatkowy powstaje co do zasady z chwilą dokonania dostawy towarów lub wykonania usługi.

Organy podatkowe szczególnie niechętnie patrzą na sytuacje, w których strony danej transakcji „odsuwają” moment wykonania usługi (a więc rozliczenia VAT) w czasie, uzależniając go od pewnych zdarzeń przyszłych. Fiskus jakby nie zauważał przy tym, że najczęściej oznacza to także opóźnienie w uzyskiwaniu wynagrodzenia za takie usługi. Ale też fiskus patrzy na rzeczywistość przede wszystkim biorąc pod uwagę swój własny fiskalny interes (czemu nie można się dziwić). Zresztą, widać pewną odwilż w tym zakresie, chociażby na przykładzie wracających do łask protokołów zdawczo-odbiorczych (choć nie dla każdego rodzaju usług, o czym przykładowo Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 9.10.2020 r., 0114-KDIP4-1.4012.354.2020.3.MK, Legalis).

Istnieje na tym świecie pewna kategoria „podatników-hazardzistów”. Uzależniają oni możliwość dochodzenia wynagrodzenia za swoje usługi od osiągnięcia umówionego z klientem sukcesu. Działa to tak, że z reguły część wynagrodzenia płatna jest jedynie w przypadku spełnienia się określonego zdarzenia przyszłego niepewnego (np. wygrana przed sądem, uzyskanie pozytywnej interpretacji indywidualnej, otrzymanie dofinansowania itp.). Wówczas to sukces – jak się wydaje – decyduje o wykonaniu danej usługi (choć to temat sam w sobie niezwykle ciekawy). Problem w tym, że zanim osiągnie się planowany sukces, mogą pojawić się także porażki…

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa?

Podatnik wspierał swoich klientów w uzyskiwaniu odszkodowań od ubezpieczycieli. Zwyczajowo stosowany przez podatnika schemat współpracy zakładał rozliczenie w oparciu o tzw. wynagrodzenie za sukces, jako określony procent kwoty odszkodowania należnego klientowi od ubezpieczyciela.

Niestety, podatnik borykał się z problemami finansowymi. Przez to zmuszony został do zawieszenia swojej działalności. Po pewnym czasie, został zresztą wykreślony z rejestru podatników VAT, dokonał remanentu likwidacyjnego a także zdał kasę fiskalną do utylizacji. Jednym słowem: prowadzenie działalności gospodarczej uległo zakończeniu.

Pewnie niewielkim pocieszeniem dla (byłego już) podatnika był fakt, że po dokonaniu wszelkich formalności w zakresie likwidacji swojego biznesu okazało się, że wygrał on jednak dla jednego ze swoich klientów sprawę o odszkodowanie. A to oznacza, że zmaterializowało się należne wynagrodzenie (w wysokości 25% odzyskanej kwoty). Sukces nie miał jednak pełnego smaku. Okazuje się, że klient będzie w stanie zapłacić wynagrodzenie (tzw. success fee) jedynie na podstawie faktury VAT. A nie za bardzo jest ją komu (i jak) wystawić. Pojawił się więc pomysł wystawienia noty księgowej i rozliczenia sukcesu w kwocie netto. Czy jednak na takie rozwiązanie zgodziłby się fiskus? Na te i na inne pytania odpowiedzi znajdziemy w najnowszej interpretacji indywidualnej Dyrektora KIS.

Stanowisko organu

Jak nietrudno jest sobie wyobrazić, Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 18.1.2021 r., 0111-KDIB3-1.4012.813.2020.1.ABU nie podszedł z entuzjazmem do możliwości rozliczeń między stronami w ww. sytuacji z pominięciem swojego kawałka tortu (czyli: kwoty podatku należnego). Organ przypomniał przede wszystkim, że podatnik zobowiązany jest opodatkować daną czynność w momencie powstania obowiązku podatkowego. Gdy za podatek staje się wymagalny, powinien być rozliczony za ten okres bez względu na okoliczności.

Fiskus uznał, że (były) podatnik w momencie wykonania usługi nie prowadzi działalności gospodarczej. Jednak był nim w momencie świadczenia usługi, zatem ma obowiązek ją opodatkować i odpowiednio rozliczyć. Nie ma w tym zakresie znaczenia fakt, że po zakończeniu działalności gospodarczej i wykreśleniu z rejestru podatników VAT, podmiot ów nie ma możliwości wystawiania faktury za czynności wykonane, w stosunku do których obowiązek podatkowy powstał po zakończeniu działalności gospodarczej.

Innymi słowy: VAT powinien być zapłacony niezależnie od tego, że wykreślony z rejestru podatnik niespecjalnie ma techniczne możliwości spełnienia jakichkolwiek innych wymogów wynikających z przepisów VATU (np. wystawienia faktury, prowadzenia ewidencji, złożenia JPK_V7, nie wspominając o wpłacie na tzw. mikrorachunek itd.).

W czasach pandemicznych (a zapewne także w post-pandemicznych) niestety pewnie spora ilość prowadzonych przez podatników działalności gospodarczych ulegnie zamknięciu. Omawiana interpretacja, choć jej stan faktyczny jest dość specyficzny (tzw. success fee charakteryzuje zazwyczaj branże tzw. „usług profesjonalnych”, nie odmawiając profesjonalizmu nikomu), może więc mieć znaczenie także dla szerszego grona odbiorców (oby nie!).

Samo rozstrzygnięcie Dyrektora KIS aż tak bardzo nie bulwersuje. Jest zgodne z fundamentami systemu VAT oraz z praktyką unijną. Opiera się na logicznej zasadzie: skoro dokonałeś, podatniku, czynności opodatkowanej, powinieneś rozliczyć VAT z tego tytułu. Trudno więc z takim podejściem polemizować.

Patowość opisywanej sytuacji polega jednak na tym, że były już podatnik ma związane ręce tak co do należytego zaraportowania transakcji jak i jej uregulowania (względem fiskusa). Bo jak z czysto praktycznego punktu widzenia podejść do takiej zapłaty: oczyma wyobraźni widzimy rozważania pracowników działu rachunkowości właściwego urzędu skarbowego, próbujących odpowiednio przyporządkować taką wpłatę. A także lawinę dalszych działań organu w takim zupełnie niestandardowym przypadku.

Jeszcze większym problemem dla (byłego już) podatnika może być jednak rozliczenie z klientem. Ten oczekuje faktury, być może chciałby odliczyć podatek naliczony. Kto mu tę fakturę ma jednak wystawić? Jak? Z jakimi danymi? Czy taka faktura uprawnia do odliczenia, chociażby w kontekście art. 88 ust. 3a pkt 1 lit. a VATU?

Te wszystkie kwestie fiskus jakby przemilczał. Zresztą, wywody przedstawione w opisywanej interpretacji są mocno powściągliwe. A można by drążyć chociażby określenie momentu wykonania usługi doradczej (choć może i lepiej, że do tego nie doszło, jak widać problemów i tak jest mnogo). Pytanie więc brzmi, czy najlepszym rozwiązaniem (choć w cale nie idealnym, zważywszy chociażby na inne obciążenia publicznoprawne) nie byłoby w tej sytuacji po prostu ponowna rejestracja do celów VAT, chociażby tylko po to, by rozliczyć się z tej jednej transakcji… uciążliwe, ale przynajmniej jest szansa, że uda się uzyskać wynagrodzenie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Pieszy będzie miał pierwszeństwo

Z noweli wynikają ogromne zmiany w uprawnieniach i obowiązkach pieszych i kierowców.

Pieszy będzie miał pierwszeństwo już w momencie wchodzenia na pasy.

W czasie przechodzenia przez jezdnię nie będą jednak mogli korzystać z urządzeń elektronicznych – inaczej zapłacą mandat od 50 do 150 zł. Kwota jest jeszcze dyskutowana. Nowelizacja zakazuje też tzw. jazdy na zderzaku.

Jednym głosem

Dla kierowców szczególnie istotna jest regulacja pierwszeństwa nie tylko na przejściach dla pieszych, ale i tuż przed nimi. Od 1 czerwca 2021 r. pieszy na przejściu będzie miał pierwszeństwo przez każdym pojazdem. Nie ma zatem znaczenia, czy jest to samochód, motocykl czy tramwaj. Inaczej będzie z pieszymi zbliżającymi się do przejścia, którzy będą mieli pierwszeństwo przed każdym pojazdem oprócz tramwai. To ukłon w stronę miejskich przewoźników i bezpieczeństwa pasażerów.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Bez telefonu i tabletu

W myśl noweli pieszy na przejściu nie będzie mógł korzystać z telefonu ani innego urządzenia elektronicznego „w sposób, który prowadzi do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na jezdni, torowisku lub przejściu dla pieszych”. Otwartą kwestią pozostaje, jak traktować wszelkiego rodzaju zestawy głośnomówiące i słuchawkowe.

Kolejne zmiany dotyczą karania za tzw. jazdę na zderzaku na autostradach i drogach ekspresowych. Teraz odległość między samochodami ma wynosić minimum połowę wartości ich prędkości. Przykład: przy prędkości 120 km na godzinę – 60 m. A to oznacza, że na drogach takich jak autostrady możemy mniej więcej wyznaczyć tę odległość. Według danych policji z powodu jazdy na zderzaku w 2019 r. doszło do 94 wypadków, w których zginęło 13 osób.

Kolejna zmiana to zrównoważenie prędkości w terenie zabudowanym do 50 km na godzinę również nocą. Dziś jeszcze dozwolona prędkość od 23 do 5 rano wynosi 60 km na godzinę. Także w tym zakresie nowela ma zacząć obowiązywać dopiero od 1 czerwca 2021 r.

Egzekwowanie kar

Co o zmianach myślą eksperci? Mariusz Sztal, ekspert do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego, mówi „Rzeczpospolitej”, że nie jest pewny, czy nowe przepisy poprawią bezpieczeństwo pieszych na pasach.

– W tych sprawach, obawiam się, niewiele się zmieni. Przestańmy się bronić przed innowacjami – mówi.

Pytamy o wysokość możliwych mandatów dla pieszych z komórką w ręku na przejściach.

– Powinniśmy uregulować kwoty widełkowo, czyli od–do – mówi. I wyjaśnia, że inaczej należy potraktować zachowanie pieszego, który wprawdzie trzyma telefon przy uchu, ale z zachowaniem wszelkich zasad wchodzi na jezdnię, a inaczej osoby, które pisząc esemesa, wtargną na przejście, nie sprawdzając, co dzieje się na jezdni.

Instytut Transportu Samochodowego pomysł wprowadzenia zakazu ocenia pozytywnie. Podkreśla jednak, że wprowadzenie sankcji musi iść w parze z edukacją społeczną.

– Samo wprowadzenie kar i nawet szeroka informacja o nich na niewiele się zda, jeśli złamanie zakazu nie będzie egzekwowane – podkreśla Mariusz Sztal.

Bez kamerki ani rusz

Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców uważa z kolei, że życie zweryfikuje zmiany uchwalone przez parlament.

– Myślę, że liczba wypadków na przejściach dla pieszych i w ich okolicach wzrośnie. Część tych przepisów to jedynie kwiatek do kożucha – uważa i pyta: jak kierowca ma udowodnić tak intensywną rozmowę pieszego przez telefon, że zakłóciła ona przestrzeganie zasad bezpieczeństwa? Nawet kamery w autach nie pomogą. Nie mówiąc o tym, że nie każdy je ma.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Klaudia Podkalicka kierowca rajdowy

Zarówno kierowcy, jak i piesi w rejonie pasów powinni pamiętać o zasadzie ograniczonego zaufania. Choć nie mam złudzeń, że kiedy te zmiany już wejdą w życie, niektórzy i tak będą je mieli za nic. Potrzebna jest edukacja. Ona sprawi, że obywatel łamiący prawo na drodze – obojętnie, jako pieszy czy kierowca – będzie świadom nieuchronności kary. Bardzo dobrze oceniam też zrównanie dozwolonej prędkości w nocy i w ciągu dnia do 50 km/h. Polscy kierowcy bywają na bakier z prawem i mają skłonności do szarżowania po drogach. Najważniejsza jest więc edukacja i niezmienność przepisów. Nie ma powodu, by o północy jechać szybciej niż rano. Dobre nawyki to podstawa bezpiecznej jazdy. I kolejną zmianę oceniam bardzo dobrze – to piesi będą na cenzurowanym, jeśli podczas przechodzenia przez pasy zajmą się rozmową przez telefon lub przeglądaniem smartfona. Pieszy wpatrzony w ekran telefonu potrafi zatrzymać się, gestykulować lub wręcz odwracać i kierować w przeciwną stronę.

Etap legislacyjny: nowela trafi do Senatu.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Zabezpieczenie roszczenia o ukształtowanie stosunku prawnego uzasadnionego skutkami epidemii COVID-19

Podstawa prawna i faktyczna wniosku o zabezpieczenie

Zgodnie z art. 3571 KC: „jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym”. Trudności ekonomiczne spowodowane epidemią COVID-19 sprawiły, że wielu przedsiębiorców zdecydowało się wystąpić z roszczeniem wynikającym z tego artykułu. W omawianym przypadku, w pierwszej kolejności przedsiębiorca – najemca lokalu w galerii handlowej – wystąpił z wnioskiem o zabezpieczenie swojego roszczenia. We wniosku o zabezpieczenie uprawniony zażądał, aby sąd zakazał obowiązanemu podejmowania działań zmierzających do realizacji gwarancji bankowej, nakazał obowiązanemu obowiązek dokonania zwrotu kwoty wypłaconej z tytułu gwarancji gdyby doszło do jej realizacji, zakazał obowiązanemu dokonywania zaliczeń uiszczanych płatności na poczet zapłaty zaległego czynszu, zakazał obowiązanemu składania oświadczeń woli o wypowiedzeniu umowy najmu z powołaniem się na niewywiązywanie się przez wnioskodawcę ze swoich zobowiązań pieniężnych z tytułu obowiązku zapłaty zaległego czynszu oraz zakazał obowiązanemu składania oświadczeń oraz wniosków zmierzających do nadania klauzuli wykonalności aktowi notarialnemu zawierającemu oświadczenie uprawnionego o dobrowolnym poddaniu się egzekucji. W części uzasadnienia dotyczącej stanu faktycznego uprawniony wskazał, że jest najemcą lokalu w galerii handlowej. Wskutek epidemii COVID-19 wprowadzono czasowy zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w takich obiektach, a więc uprawniony w okresie od 13.3.2020 r. do 4.5.2020 r. nie był w stanie prowadzić swojej działalności w wynajmowanym lokalu. Jednak nawet mimo zniesienia zakazu doszło do istotnej zmiany zachowań konsumentów, co przełożyło się na znacznie mniejszą frekwencję potencjalnych klientów w centrach handlowych i znaczący spadek przychodów uprawnionego.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Stanowisko sądu

SO w Warszawie w uzasadnieniu postanowienia z 28.8.2020 r., XVI GCo 195/20 zaznaczył, że aby wniosek uprawnionego mógł być pozytywnie rozpatrzony, niezbędne było łączne uprawdopodobnienie czterech przesłanek:

  1. nadzwyczajnej zmiany stosunków;
  2. nadmiernej trudności w spełnieniu świadczenia lub groźby poniesienia rażącej straty;
  3. związku przyczynowego pomiędzy zmianą stosunków a utrudnieniami w wykonaniu zobowiązania czy groźbą straty;
  4. nieprzewidzenia przez strony przy zawieraniu umowy wpływu zmiany stosunków na wykonanie zobowiązania.

W uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia SO w Warszawie potwierdził, że epidemia COVID-19 i ogłoszenie stanu epidemii przez władzę państwową mogą być uznane za zdarzenie powodujące nadzwyczajną zmianę stosunków między stronami danego stosunku prawnego. Jest to bowiem niewątpliwie zdarzenie niezwykłe, wyjątkowe, a także niemożliwe do przewidzenia przez strony w momencie zawierania umowy. SO w Warszawie uznał również, że uprawdopodobniono brak możliwości przewidzenia w chwili zawierania umowy jaki wpływ na stosunek prawny wywoła zmiana okoliczności. Podkreślono przy tym, że przesłanka ma zastosowanie nie tylko wtedy, gdy strony faktycznie nie przewidziały znaczenia zmiany stosunków, ale także gdy przy zachowaniu należytej staranności nie można było tego przewidzieć.

Odnosząc się do pozostałych przesłanek SO w Warszawie pochylił się nad kwestią zaistnienia nadmiernej trudności w spełnieniu świadczenia lub groźby poniesienia rażącej straty wskutek zmiany stosunków. SO w Warszawie podkreślił, że przesłanki te należy zawsze oceniać w kontekście konkretnego zobowiązania, tak więc wnioskodawca powinien uprawdopodobnić, że spełnienie umówionego świadczenia w zmienionych warunkach groziłoby stronie rażącą stratą oraz że istnieje związek przyczynowego między taką stratą a nadzwyczajną zamianą warunków. O stracie „rażącej” można natomiast mówić w przypadku straty ponadprzeciętnej, nieobjętej ryzykiem gospodarczym. SO w Warszawie stwierdził, że w omawianej sytuacji faktycznej uprawniony takich okoliczności nie uprawdopodobnił. Przede wszystkim nie skorzystał z możliwości złożenia bezwarunkowej i wiążącej oferty woli przedłużenia obowiązywania umowy na dotychczasowych warunkach o okres obowiązywania zakazu przedłużony o sześć miesięcy, w zamian za wygaśnięcie zobowiązania objawiającego się poprzez uiszczanie umówionej kwoty czynszu na rzecz obowiązanego (art. 15ze ust. 1 w związku z art. 15ze ust. 2 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 374). SO w Warszawie stanął na stanowisku, że korzystając z ww. rozwiązań, uprawniony mógł znacznie zmniejszyć koszty wynikające z umowy najmu, a tym samym przeznaczyć te środki na pokrycie ewentualnych strat związanych z mniejszymi obrotami. Uprawniony nie skorzystał również z innych programów pomocowych, przeznaczonych dla pracodawców w celach przezwyciężenia ekonomicznych skutków epidemii COVID-19. Co więcej, obowiązany nie wystawiał uprawnionemu faktur za okres, w którym uprawniony nie mógł prowadzić działalności w wynajętym lokalu. Podsumowując tę część rozważań, SO w Warszawie wskazał, że uprawniony nie wskazał jaki skutek dla jego całego majątku ma spadek przychodu z działalności prowadzonej w najmowanym lokalu, zwłaszcza w kontekście prowadzenia przez niego działalności w innych lokalach i przez Internet. W związku z tym, SO w Warszawie stwierdził, że brak jest podstaw do przyjęcia, że spełnienie świadczenia przez uprawnionego, nawet przy uwzględnieniu nadzwyczajnej zmiany okoliczności, będzie połączone z nadmiernymi trudnościami lub spowoduje w majątku wnioskodawcy rażącą stratę. Tym samym uprawniony nie uprawdopodobnił również związku przyczynowego między taką stratą, a nadzwyczajną zamianą warunków.

Komentarz

Postanowienie SO w Warszawie z 28.8.2020 r., XVI GCo 195/20, a w szczególności treść jego uzasadnienia, ma doniosłe znaczenie dla podmiotów zamierzających wystąpić z roszczeniem opartym na art. 3571 KC, którego podstawą faktyczną są ekonomiczne skutki COVID-19. Szczególnie istotne jest podkreślenie przez SO w Warszawie, że sama nadzwyczajna zmiana stosunków, której z zachowaniem należytej staranności nie dało się przewidzieć, nie może być podstawą ukształtowania stosunku prawnego przez sąd na podstawie tego przepisu. Kluczowa jest bowiem nadmierna trudność w spełnieniu świadczenia lub groźba poniesienia rażącej straty pozostająca w związku przyczynowym z nadzwyczajną zmianą stosunków. W sytuacji, gdy strona żądająca ukształtowania stosunku prawnego miała możliwość uniknięcia tej rażącej straty, ale nie podjęła żadnych działań zmierzających w tym kierunki, nie sposób uznać tych przesłanek za spełnione.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Brak podpisu bezwzględną przyczyną odwoławczą

Opis stanu faktycznego

Sąd Okręgowy w L. orzeczeniem z 12.3.2019 r., stwierdził, że oświadczenie lustracyjne złożone przez M.J. 21.8.2017 r. jest zgodne z prawdą.

Od tego orzeczenia apelację na niekorzyść osoby lustrowanej złożył Prokurator Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w L.

Po rozpoznaniu apelacji, Sąd Apelacyjny w L. orzeczeniem z 30.5. 2019 r., zaskarżone orzeczenie utrzymał w mocy.

Od prawomocnego orzeczenia Sądu Apelacyjnego w L. kasację złożył Prokurator Generalny. Zaskarżył wymienione orzeczenie w całości na niekorzyść lustrowanego M.J. W kasacji Prokurator Generalny zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenie przepisów prawa materialnego, to jest art. 1 i 7 ust. 1 w zw. z art. 3a ust. 1 i 2 i art. 3a ust. 3 a contrario ustawy z 18.10.2016 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (tekst. jedn. Dz.U. z 2019 r. poz. 430), dalej: UjawDokIPNU20) , polegające na tym, że Sąd Apelacyjny w L. w wymienionym orzeczeniu dokonał nieprawidłowej wykładni językowej wymienionych przepisów, co doprowadziło do bezzasadnego przyjęcia, iż osoba będąca w okresie od 1.1.1984 r. do 31.7.1990 r. funkcjonariuszem Wydziału Łączności Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w R. nie pełniła świadomej i dobrowolnej służby w organie bezpieczeństwa państwa, w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 5 w zw. z art. 2 ust. 3 LustracjaU, albowiem nie dysponowała ona w czasie pełnienia służby świadomością o przynależności tej jednostki do Służby Bezpieczeństwa, jako organu bezpieczeństwa państwa, zgodnie z definicją zawartą w ustawie lustracyjnej, przy czym dopiero wiedza o istnieniu tak określonego kryterium umożliwiała mu dokonanie swobodnego wyboru o dobrowolnym podjęciu lub kontynuowaniu służby w Wydziale Łączności WUSW w R., jako organie bezpieczeństwa państwa, podczas gdy prawidłowe rozumienie art. 3a LustracjaU przemawia za przyjęciem, że świadomość pełnienia służby w organie bezpieczeństwa państwa oceniana jest w chwili składania oświadczenia lustracyjnego, a jedynym warunkiem niezbędnym dla ustalenia pełnienia służby jest brak obowiązku jej pełnienia wynikającego z ustawy.

Podnosząc taki zarzut, Prokurator Generalny wniósł o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w drugiej instancji Sądowi Apelacyjnemu w L.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego na niekorzyść, uchylił zaskarżone orzeczenie i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego, zgodnie z treścią art. 536 KPK regułą jest, że Sąd Najwyższy rozpoznaje kasację w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów. Ten kluczowy dla postępowania kasacyjnego przepis dotyczy zarówno kasacji wnoszonych przez strony, jak i podmioty wymienione w art. 521 KPK. Poza granicami zaskarżenia i podniesionych w kasacji zarzutów, Sąd Najwyższy, jak stanowi ten przepis, może orzekać tylko w trzech wypadkach, a mianowicie określonych w art. 435 KPK, art. 439 KPK i art. 455 KPK.

W niniejszej sprawie okazało się, że orzeczenie Sądu Okręgowego w L. z dnia 12 marca 2019 r., nie zostało podpisane przez sędziów biorących udział w jego wydaniu. Stanowi to uchybienie, o jakim mowa w art. 439 § 1 pkt 6 in fine KPK. Powyższe obligowało Sąd Najwyższy, w myśl art. 439 § 1 KPK, do uchylenia orzeczenia zaskarżonego kasacją, jak i poprzedzającego go orzeczenia Sądu Okręgowego w L. z 12.3.2019 r. i przekazania sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania. W orzecznictwie Sądu Najwyższego dominuje pogląd, że wypadek określony w art. 439 KPK, w rozumieniu unormowania z art. 536 KPK, zachodzi zarówno wówczas, gdy uchybienia wymienionego w art. 439 § 1 KPK, dopuścił się sąd odwoławczy, jak i wtedy, gdy ten sąd, wbrew bezwzględnemu nakazowi wynikającemu z tego przepisu, nie uchylił orzeczenia sądu pierwszej instancji dotkniętego takim uchybieniem.

Z uwagi na to, że do orzeczenia wydanego w postępowaniu lustracyjnym, stosuje się, w myśl art. 21a ust. 1 zdanie drugie LustracjaU, odpowiednio przepisy dotyczące wyroku, to orzeczenie takie powinno zostać podpisane przez wszystkich członków składu orzekającego (art. 113 KPK), a brak podpisu choćby jednego z członków składu orzekającego powoduje, że orzeczenie takie dotknięte jest bezwzględną przyczyną odwoławczą. Fakt, że orzeczenie wymaga pisemnego uzasadnienia, które sporządzane jest z urzędu (art. 21a ust. 2c LustracjaU), a następnie doręczane jest stronom z urzędu (art. 21b ust. 1 LustracjaU), nic w tej mierze nie zmienia. Kwestie tego rodzaju, jak to, czy sporządzenie pisemnego uzasadnienia następuje z urzędu, czy tylko na wniosek strony, a także to, kiedy pisemne motywy orzeczenia są sporządzane, nie mogą bowiem modyfikować zasad związanych z podpisywaniem orzeczenia. Ustawodawca tworząc przepisy karnoprocesowe wyodrębnił przecież czynność podpisania orzeczenia, ujętą właśnie w art. 113 KPK, od czynności podpisania jego uzasadnienia (art. 115 § 1 KPK), odnosząc te uregulowania zarówno do wyroków, jak i postanowień. O ile jeszcze praktyka złożenia podpisu jedynie pod uzasadnieniem postanowienia, przy założeniu, że jest ono sporządzone razem ze stanowiącym przedmiot postanowienia rozstrzygnięciem, znajduje wsparcie w treści art. 94 § 1 pkt 5 KPK, który traktuje uzasadnienie, jako jeden z elementów postanowienia, o tyle brak jest jakichkolwiek podstaw, by przyjąć, że uzasadnienie wyroku, a w drodze odpowiedniego stosowania przepisów kodeksu postępowania karnego, także uzasadnienie orzeczenia w postępowaniu lustracyjnym (por. też W. Kozielewicz, Stosowanie przepisów k.p.k. w postępowaniu lustracyjnym [w:] P. Hofmański [red.],Węzłowe problemy procesu karnego, Warszawa 2010, s. 344-353.), stanowi jego część (arg. ex art. 413 KPK, także w zw. z art. 21a ust. 1 zdanie drugie LustracjaU), a nie akt od niego odrębny (por. np. uchwała Sądu Najwyższego z 20.10.1999 r., I KZP 33/99; postanowienie Sądu Najwyższego z 26.8.2004 r., I KZP 15/04). Za potraktowaniem pisemnego uzasadnienia, jako odrębnego od orzeczenia dokumentu przemawiają nie tylko odpowiednio stosowane przepisy o wyroku, ale także treść art. 21b ust. 1 LustracjaU, w którym wskazuje się, że orzeczenie doręcza się stronom wraz z uzasadnieniem, gdyby natomiast uzasadnienie stanowiło jedynie część orzeczenia, to powołany przepis, w tym fragmencie, byłby zupełnie zbędny.

Odnosząc się natomiast do podniesionego w kasacji zarzutu, Sąd Najwyższy uznaje go za zasadny, chociaż nie podziela wszystkich argumentów przedstawionych w pisemnym uzasadnieniu nadzwyczajnego środka zaskarżenia.

Po pierwsze, nie mają racji bytu rozważania w pisemnych motywach kasacji związane z koniecznością zastosowania przepisów materialnoprawnych ustawy lustracyjnej wobec M.J., skoro Prokurator Generalny w kasacji podniósł zarzut błędnej wykładni przepisów prawa, a w tej sytuacji prawidłowość albo wadliwość zastosowania prawa ma charakter wtórny i zależy w głównej mierze od poprawności przeprowadzenia procesu interpretacyjnego. Od lat w orzecznictwie jednolicie wskazuje się, że uchybień o charakterze wtórnym nie powinno podnosić się w środku zaskarżenia.

Po drugie, nie ma racji Prokurator Generalny, gdy wskazuje, że współpraca, o której mowa w art. 3a ust. 1 i 2 LustracjaU nie musi mieć charakteru świadomego, a element świadomości odnoszony ma być wyłącznie do chwili składania przez osobę lustrowaną oświadczenia lustracyjnego. Takiemu poglądowi stoi wprost na przeszkodzie wynik wykładni językowej przepisów ustawy lustracyjnej. Ustawodawca, definiując postaci współpracy z organami bezpieczeństwa, wprost odwołuje się do tego kryterium podmiotowego, zastrzegając w art. 3a ust. 1 LustracjaU, że jest nią „świadoma i tajna współpraca”, a w art. 3a ust. 2 LustracjaU – „świadome działanie, którego obowiązek wynikał z ustawy (…) w związku z pełnioną funkcją, zajmowanym stanowiskiem, wykonywaną pracą lub pełnioną służbą”. Zatem już na płaszczyźnie językowej ustawa lustracyjna wymaga, aby zachowanie osoby lustrowanej „było świadome, a świadomość ta odnoszona jest w tych przepisach nie do czynności złożenia oświadczenia lustracyjnego, a do stanowiącego przedmiot współpracy zachowania. Odmienne stanowisko Prokuratora Generalnego, prezentowane w uzasadnieniu kasacji, a dotyczące tego aspektu wykładni przepisu art. 3a ust. 1 i 2 LustracjaU nie jest poprawne, albowiem pomija występujący w obu ustępach tego przepisu termin świadomości, co jest przecież sprzeczne z zakazem wykładni per non est. Analizując tę problematykę, pamiętać należy, że w realiach przedmiotowej sprawy kluczową kwestią jest ocena zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego, przede wszystkim w aspekcie pracy lub służby lustrowanego M.J. w organach bezpieczeństwa państwa w okresie od 22.7.1944 r. do 31.7.1990 r.

Na tle rozpoznawanej sprawy warto przywołać podobny pogląd, wyrażony przez Sąd Najwyższy w wyroku z 10.2.2017 r., IV KO 97/16. Wyrokiem tym wznowiono postępowanie lustracyjne oraz uchylono orzeczenie sądu odwoławczego z powodu wystąpienia bezwzględnej przyczyny odwoławczej określonej w art. 439 § 1 pkt 6 in fine KPK. Sąd Najwyższy słusznie podkreślił, że brak podpisu jednego z członków składu orzekającego pod orzeczeniem (sentencją, częścią dyspozytywną orzeczenia) powoduje, że orzeczenie wydane w postępowaniu lustracyjnym dotknięte jest bezwzględną przyczyną odwoławczą i to niezależnie od tego, Iż pisemne uzasadnienie tego orzeczenia zostało podpisane przez wszystkich członków składu orzekającego. Co prawda układ procesowy w tamtej sprawie powodował, że pogląd ten został wypowiedziany w odniesieniu do orzeczenia sądu odwoławczego, w wypadku którego uzasadnienia nie sporządza się jednocześnie z orzeczeniem (art. 21b ust. 5 zdanie drugie LustracjaU), jednakże nie zmienia to w niczym oceny, że orzeczenie, jako sui generis wyrok w postępowaniu lustracyjnym, wymaga odrębnego podpisania, niezależnie od tego, czy i kiedy oraz przez kogo podpisane jest jego uzasadnienie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Jak uzyskać alimenty na dziecko?

Alimenty od rodziców na rzecz dziecka należne są więc nie tyle do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności, ile do czasu, gdy będzie miało możliwość samodzielnego finansowania i zaspokajania swoich potrzeb. Oznacza to, że alimenty mogą okazać się nienależne już małoletniemu, który osiąga z danego źródła wystarczający dochód na własne utrzymanie, a w innych okolicznościach mogą być należne również po osiągnięciu pełnoletności, np. gdy osoba uprawniona kontynuuje naukę, więc nie podjęła jeszcze pracy.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły w Systemie Legalis Sprawdź

Potrzebny jest pozew

Gdy jeden z rodziców, w szczególności ten, pod którego bezpośrednią opieką nie znajduje się dziecko, odmawia partycypowania w kosztach jego utrzymania albo udział w tych kosztach jest niewystarczający, alimenty zasądzane są przez sąd rodzinny. Oznacza to, że pozew o alimenty należy wnieść do sądu rejonowego właściwego ze względu na miejsce zamieszkania dziecka, chociaż można również wybrać sąd właściwy ze względu na miejsce zamieszkania pozwanego. Nie ma znaczenia, czy dziecko jest już pełnoletnie, tylko czy nie ma jeszcze możliwości samodzielnego utrzymania się.

Stronami postępowania są: dziecko, jako powód, które przed osiągnięciem pełnoletności działa w sprawie przez jednego z rodziców jako przedstawiciela ustawowego, a także drugi z rodziców jako pozwany.

Również w sprawie rozwodowej sąd powinien orzec, jak każdy z małżonków zobowiązany jest do ponoszenia kosztów utrzymania i wychowania małoletniego dziecka, a więc właśnie o alimentach. Różnice są jednak istotne, jako że sprawa o rozwód rozpoznawana jest oczywiście przez sąd okręgowy, właściwy według ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania małżonków, jeżeli jeden z nich nadal posiada w tym okręgu miejsce zamieszkania lub zwykłego pobytu. W sprawie o rozwód istotne jest także, aby dziecko było małoletnie, ponieważ sąd rozwodowy zobowiązany jest orzec o alimentach jedynie na małoletnie dzieci. Stronami sprawy o rozwód są zawsze małżonkowie.

Podobny jest jednak sposób dochodzenia alimentów przed sądem rodzinnym i sądem rozwodowym. W pozwie należy bowiem sformułować wniosek o zasądzenie alimentów od drugiego rodzica na rzecz dziecka w konkretnej kwocie, płatnej zazwyczaj co miesiąc oraz do konkretnego dnia każdego miesiąca. Warto wskazać również sposób przekazywania alimentów oraz czy mają być płacone z góry, tj. wraz z początkiem miesiąca, czy z dołu, tj. za dany miesiąc po jego zakończeniu. W pozwie warto sformułować od razu sankcję, aby alimenty płacone z uchybieniem terminu zasądzone zostały z odsetkami ustawowymi za opóźnienie.

Na początku postępowania, tj. już w pozwie o alimenty albo w pozwie o rozwód, warto również wystąpić z wnioskiem o zabezpieczenie alimentów. Pozew o alimenty oraz pozew o rozwód muszą oczywiście spełniać wymogi formalne przewidziane w kodeksie postępowania cywilnego dla pisma procesowego oraz pozwu. Należy więc przede wszystkim wskazać sąd właściwy, do którego kierowany jest pozew, dane stron postępowania (również przedstawiciela ustawowego małoletniego powoda), tj. imiona, nazwiska, adresy zamieszkania oraz dodatkowo numer PESEL powoda.

W pozwie powinien znaleźć się opis faktów, na których oparte jest żądanie zasądzenia alimentów oraz wnioski dowodowe dla wykazania słuszności tego żądania. Warto pamiętać, że strona dochodząca alimentów nie musi ponosić kosztów postępowania, jakkolwiek za pozew o rozwód należy uiścić stałą opłatę sądową.

Przebieg postępowania

Pozwany w sprawie o alimenty (podobnie jak pozwany w sprawie o rozwód) uprawniony jest do wniesienia odpowiedzi na pozew, która również powinna spełniać wymogi formalne, a w której pozwany powinien odnieść się do twierdzeń pozwu, w tym wskazać, w jakim zakresie zgadza się, a w jakim sprzeciwia żądaniu zasądzenia alimentów.

W odpowiedzi na pozew pozwany powinien także przedstawić argumentację oraz wnioski dowodowe przemawiające za jego stanowiskiem w sprawie.

Sąd może skierować strony na mediację w celu doprowadzenia do wypracowania wspólnego stanowiska z pomocą mediatora. W toku postępowania wyznaczona zostaje natomiast rozprawa, na której każda ze stron zostaje wysłuchana.

Na rozprawie sąd przesłuchuje również świadków zgłoszonych przez strony. Przeprowadzane jest także całe postępowanie dowodowe, zmierzające do wykazania faktów decydujących o słuszności i wysokości roszczenia alimentacyjnego, a mianowicie: kosztów zaspokojenia usprawiedliwionych potrzeb dziecka oraz możliwości zarobkowych i majątkowych rodzica zobowiązanego do płacenia alimentów.

Rozstrzygnięcie sądu

Sprawa o alimenty oraz sprawa o rozwód kończą się wyrokiem sądu, w którym zasądzana jest kwota należnych świadczeń alimentacyjnych od rodzica zobowiązanego do ich płacenia na rzecz dziecka. W pewnych okolicznościach sąd może oddalić powództwo o alimenty, w szczególności gdy nie są należne, ponieważ dziecko osiąga dochód wystarczający na jego samodzielne utrzymanie.

Wyrok wydany w sprawie o alimenty uzyskuje rygor natychmiastowej wykonalności (może być wykonywany i egzekwowany) jeszcze przed uprawomocnieniem, podczas gdy alimenty zasądzone w sprawie o rozwód stają się wykonalne dopiero wraz z uprawomocnieniem się wyroku w części dotyczącej alimentów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Pożyczka bez PCC lecz w VAT (acz w zwolnieniu)

Zgodnie z art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. b) ustawy z 9.9.2020 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 815 ze zm.; dalej: PodCzynnCywPrU), umowy pożyczki pieniędzy lub rzeczy oznaczonych tylko co do gatunku podlegają opodatkowaniu PCC. Podatnikiem jest z tego tytułu pożyczkobiorca (art. 4 pkt 6 PodCzynnCywPrU) zaś stawka opodatkowania wynosi co do zasady 0,5% (art. 7 ust. 1 pkt 4 PodCzynnCywPrU) – choć może też w skrajnym przypadku być czterdzieści razy wyższa (art. 7 ust. 5 PodCzynnCywPrU).

W tym kontekście zupełnie przyjaźnie przedstawia się więc brzmienie art. 43 ust. 1 pkt 38 ustawy z 11.03.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm.; dalej: VATU), zgodnie z którym ze zwolnienia z VAT korzystają usługi udzielania pożyczek pieniężnych oraz usługi pośrednictwa w świadczeniu usług udzielania kredytów lub pożyczek pieniężnych, a także zarządzanie kredytami lub pożyczkami pieniężnymi przez kredytodawcę lub pożyczkodawcę.

Jak zwykle w tego typu sytuacjach, kluczowe pozostaje rozstrzygnięcie: które z ww. przepisów powinny być w danej sytuacji stosowane i jakie przesądzają o tym okoliczności. Temat opodatkowania pożyczek na gruncie ww. ustaw jest oczywiście znany właściwie od zarania dziejów. Niemniej, warto raz na jakiś czas go odświeżać zwłaszcza, gdy pojawiają się w tym zakresie interpretacje indywidualne.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa?

Podatnik zawarł umowę pożyczki, jak sam na wszelki wypadek twierdził w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Ten mało rozbudowany element sfery faktycznej skłonił do sformułowania pytania, czy czynność udzielania pożyczek podlega opodatkowaniu podatkiem VAT, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Podatnik twierdził, że czynność udzielania pożyczki podlega opodatkowaniu VAT, gdy podmiot ją wykonujący działa jako podatnik zgodnie z definicją z art. 15 ust. 1 VATU. Udzielanie pożyczek przez podatnika VAT może spełniać przesłanki uznania takiej czynności za podlegającą opodatkowaniu, niezależnie od częstotliwości i celu ich udzielania. A jeśli spełnia, zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 38 VATU czynność taka korzysta ze zwolnienia z opodatkowania.

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 23.12.2020 r., 0111-KDIB3-1.4012.973.2020.1.AB zgodził się ze stanowiskiem podatnika. Fiskus uznał, że udzielanie pożyczek przez podatnika VAT spełnia przesłanki uznania tych czynności za podlegające opodatkowaniu, niezależnie od częstotliwości i celu ich udzielenia, czy statusu nabywcy. Udzielanie bowiem pożyczek przez podmiot prowadzący działalność gospodarczą, w związku z jej prowadzeniem, można identyfikować i zaliczać do zawodowej płaszczyzny jednostki nawet, gdy te czynności nie znajdują się w jej zakresie przedmiotowym. Tym samym kwestia częstotliwości tego typu działania nie była w ogóle przedmiotem rozważań organu podatkowego.

Analiza praktyki podatkowej w zakresie rozgraniczania zasad opodatkowania czynności w zakresie udzielania pożyczek VAT lub PCC jest zasadniczo nadal dość optymistyczna. Co do zasady bowiem dominuje korzystniejsze podejście, zgodnie z którym w stosunkach profesjonalnych pożyczka podlega opodatkowaniu VAT (i jednocześnie zwolnieniu zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 38 VATU).

Mogłoby się zatem wydawać, że sam fakt zarejestrowania danego podmiotu jako podatnika VAT przesądza o możliwości opodatkowania VAT (a więc wyłączenia z PCC) tego rodzaju czynności. Nie zawsze tak jednak było. Drzewiej, nawet sądy administracyjne twierdziły, że ani formalny status podmiotu jako zarejestrowanego podatnika VAT, ani okoliczność, że dana czynność została wykonana wielokrotnie lub jednorazowo, lecz z zamiarem częstotliwości, nie mogą przesądzać o opodatkowaniu VAT tej czynności. Każdorazowo ustalić bowiem należy, czy w odniesieniu do danej konkretnej czynności podmiot występował w charakterze podatnika VAT (zob. wyrok NSA z 24.6.2016 r., II FSK 1493/14, Legalis, wyrok NSA z 22.1.2015 r., II FSK 3091/12, Legalis).

Co ciekawe, pogląd taki bywa prezentowany nadal przez organy podatkowe w toku czynności weryfikacyjnych (kontrolnych). Może to tłumaczyć, że opodatkowanie VAT pożyczek to nadal wdzięczny temat wielu wniosków o wydanie interpretacji indywidualnych.

Wydaje się jednak, że odpowiedź na pytanie „VAT czy PCC” w przypadku udzielania pożyczek jest jednak mniej kontrowersyjna niż np. dla umów cesji wierzytelności. Tam nadal decyduje ocena „trudności” wierzytelności (przykładowo interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 30.4.2020 r., 0111-KDIB2-3.4014.63.2020.2.ASZ, interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 6.5.2020 r., 0111-KDIB2-3.4014.37.2020.3.MD). A ciężar gatunkowy jest większy, dla takich czynności nie przewidziano bowiem zwolnienia z VAT.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź