Sądy frankowe nie tak prędko

Stolica zawalona…

Nie ma jednak w tych kwestiach decyzji. Jak powiedziała w piątek „Rzeczpospolitej” wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska, ewentualne stworzenie odrębnych wydziałów frankowych jest przedmiotem analizy i prac w MS, ale żadne decyzje w stosunku do żadnego sądu w Polsce nie zostały jeszcze podjęte. Także w stolicy, gdyż niezbędne jest rozporządzenie ministra sprawiedliwości, a takiego jeszcze nie ma.

Lwia część spraw frankowych wpływa dziś do Sądu Okręgowego w Warszawie. Konsument ma prawo wybrać sąd według swego miejsca zamieszkania bądź siedziby pozwanego banku – a w większości są one w Warszawie. Wszystkimi tymi sprawami zajmuje się w stolicy 51 sędziów, co oczywiście przedłuża sprawy. Po głośnym wyroku TSUE w sprawie Dziubaków sprzed ponad roku pozwów w sprawach frankowych jeszcze przybyło i jest ich teraz w całej Polsce ok. 35 tys. SO w Warszawie zaczął już przygotowania, gdy minister sprawiedliwości zapowiedział utworzenie specjalistycznego sądu dla spraw frankowych. Jak powiedziała „Rz” sędzia Sylwia Urbańska, rzecznik SO w Warszawie, w sądzie tym wykonywane są pierwsze czynności przygotowawcze w związku z nowym wydziałem, ale nie przydzielono jeszcze ekstraetatów, a i chętnych na razie nie ma, więc rozważany termin uruchomienia tego sądu 1 kwietnia nie jest taki pewny.

Na wieść o sądzie frankowym w Warszawie dziekani wszystkich rad adwokackich w Polsce zaapelowali do MS o utworzenie we wszystkich sądach okręgowych Polski takich wydziałów bądź sekcji ds. frankowych. Wskazują m.in., że gdyby wydział ds. frankowych był tylko w stolicy, prowadzący przed nim sprawy byliby uprzywilejowani w stosunku do innych frankowiczów.

– Takie pomysły mają sens, ale diabeł tkwi w szczegółach – mówi Mariusz Korpalski, radca prawny zajmujący się tymi sprawami.

Według jakich kryteriów będą dobierani sędziowie do tych wydziałów, czy i kto będzie ich szkolił, MS, stowarzyszenia sędziów, wydziały prawa, czy będzie uproszczona procedura? Doświadczenia Hiszpanii wskazują, że takie wydziały to dobry pomysł, ale szybko się zatykają.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta? Poznaj Beck KRS Sprawdź

…ale najkorzystniejsza

Inaczej na sprawę patrzy Kinga Strychalska, radca prawny z kancelarii Jedliński, Bierecki i Wspólnicy:

– Obłożenie warszawskiego SO sprawami frankowymi wynika z tego, że był uważany za najbardziej prokonsumencki w Polsce, bo większość jego wyroków była korzystna dla kredytobiorców. Podczas gdy orzeczenia zapadające w sądach np. we Wrocławiu czy Gdańsku uchodziły za kontrowersyjne. Od 7 listopada 2019 r. powództwo przeciwko bankowi można jednak wytoczyć przed sądem dla miejsca zamieszkania albo siedziby kredytobiorcy, co pozwoliło na odciążenie w części SO w Warszawie, a frankowicze zyskali możliwość pozywania banków przed najbliższym dla nich sądem. Niektórzy kierują jednak nadal sprawy do SO w Warszawie, gdyż widzą tu większe szanse na wygraną i unieważnienie umowy.

– A wynik sprawy nie może zależeć od położenia sądu – dodaje mec. Strychalska.

I tu wraca kwestia potrzeby ujednolicenia przez Sąd Najwyższy orzecznictwa w tych sprawach (szerzej o tym w: „Frankowicze: pora na przełom w sprawach kredytów”).

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Marcin Szymański adwokat, kancelaria Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy

Zgromadzenie spraw frankowych w odrębnych wydziałach prawdopodobnie spowoduje, że będą rozstrzygane jeszcze wolniej, ze względu na obciążenie „wydziału frankowego”, które jest większe, niż gdy sprawy są rozłożone między wszystkie wydziały. Spory związane z klauzulami niedozwolonymi w umowach kredytu wbrew pozorom nie wymagają z reguły specjalistycznej wiedzy prawniczej, lecz dobrego opanowania części ogólnej prawa cywilnego, a zwłaszcza zobowiązań, a więc tego, co jest codzienną pracą każdego sędziego wydziału cywilnego. Uważam natomiast, że na przyszłość wielu podobnym problemom zapobiegłoby stworzenie odrębnych, dobrze wyposażonych wydziałów do rozpoznawania pozwów zbiorowych. Takim problemom, jak nagromadzenie spraw frankowych, należy przede wszystkim zapobiegać.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Kara łączna w kontekście dyrektyw wymiaru kary

Opis stanu faktycznego

Wyrokiem łącznym z 10.11.2015r., III K 52/15, Sąd Okręgowy w Białymstoku wymierzył skazanemu M.T. karę łączną 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Po rozpoznaniu apelacji obrońcy skazanego, w której podniesiony został zarzut rażącej niewspółmierności kary łącznej pozbawienia wolności, Sąd Apelacyjny w Białymstoku wyrokiem z 12.5.2016 r., II Aka 59/16, zaskarżony wyrok Sądu pierwszej instancji utrzymał w mocy.

Wskutek kasacji wniesionej przez obrońcę skazanego Sąd Najwyższy wyrokiem z 7.12. 2017 r., III KK 175/17, uchylił zaskarżony nią wyrok Sądu odwoławczego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Białymstoku.

Procedując powtórnie Sąd Apelacyjny w Białymstoku wyrokiem z 13.3.2018 r., II AKa 3/18, zmienił wyrok w zaskarżonej części w ten sposób, że wymierzoną karę pozbawienia wolności obniżył do 4 lat.

Kasację od tego ostatniego wyroku wniósł obrońca skazanego zarzucając w niej rażące naruszenie prawa mogące mieć istotny wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie obrazę art. 85a KK przez jego niezasadne zastosowanie w realiach wyroków jednostkowych niniejszej sprawy, do których znajdują zastosowanie przepisy art. 85 i n. KK.

W oparciu o zarzuty skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd odwoławczy.

W pisemnej odpowiedzi na kasację prokurator Prokuratury Okręgowej w Białymstoku wniósł o oddalenie kasacji, jako oczywiście bezzasadnej i stanowisko to podtrzymał uczestniczący w rozprawie kasacyjnej prokurator Prokuratury Krajowej.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez obrońcę, oddalił kasację, jako oczywiście bezzasadną.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego rację przyznać należało oskarżycielowi publicznemu, że wniesiona w tej sprawie kasacja jest oczywiście bezzasadna. Jej oddalenie na rozprawie w oparciu o przepis art. 535 § 3 KPK zwalniało Sąd Najwyższy od sporządzenia pisemnego uzasadnienia z urzędu. Zważywszy wszelako na fakt, że skazany jest pozbawiony wolności, a w toku rozprawy kasacyjnej nie był reprezentowany przez przedstawiciela procesowego (obrońca z wyboru, który nie stawił się na rozprawę kasacyjną, został ustanowiony wyłącznie do sporządzenia i wniesienia kasacji), uznać należało za wskazane sporządzenie pisemnych motywów wydanego rozstrzygnięcia i to bez oczekiwania na złożenie przez skazanego wniosku, o którym mowa w art. 535 § 2 zd. 1 in fine KPK.

Analiza wniesionego nadzwyczajnego środka zaskarżenia nie pozostawia wątpliwości, że mimo wielości sformułowanych zarzutów nie tylko jest ona nietrafna, lecz nawet w odniesieniu do części z tych zarzutów mieści się wręcz na granicy dopuszczalności.

Tak ocenić należało te zarzuty, w których pod pozorem naruszenia prawa materialnego lub procesowego kwestionuje się w rzeczywistości ustalenia faktyczne albo też wskazując błędnie na naruszenie prawa podnosi się de facto niedopuszczalny na etapie postępowania kasacyjnego zarzut niewspółmierności kary (art. 523 § 1 zd. 2 KPK).

Ponadto skarżący powołuje się na okoliczności, które w toku postępowania o wydanie wyroku łącznego nie są, lecz nawet wręcz nie mogą być brane pod uwagę przy określaniu wysokości kary łącznej. Tak ocenić należy te twierdzenia autora kasacji, który odwołując się do pisma oskarżonego z 11.1.2016 r. wywodzi, że nie został przy wyrokowaniu uwzględniony fakt notoryjny, jakim był kryzys gospodarczy istniejący w Polsce w czasie objętym czynami przypisanymi skazanemu w wyrokach Sądu Rejonowego w Białymstoku z 31.1.2008 r., III K 4649/03 oraz Sądu Okręgowego w Białymstoku z 10.6.2009 r., III K 184/07, za które wymierzone zostały kary pozbawienia wolności objęte następnie w tym zakresie orzeczoną i kwestionowaną w apelacji, a obecnie w kasacji, karą łączną. Pomijając w tym miejscu nawet tę oczywistość, że przenoszenie kwestii kryzysu gospodarczego na przestępstwa oszustwa, popełniane z zamiarem bezpośrednim i to kierunkowym jest co najmniej nieporozumieniem, podkreślić należy, iż okoliczność taka mogłaby mieć znaczenie wyłącznie w toku postępowań merytorycznych zakończonych powołanymi wyżej prawomocnymi wyrokami, a nie przy orzekaniu kary łącznej w wyroku łącznym, w toku którego okoliczności wpływające na ocenę stopnia winy, czy szkodliwości społecznej czynów, co do których już prawomocnie orzeczono, uwzględniane być nie mogą.

Ocena nieskuteczności zarzutów naruszenia prawa materialnego (art. 53 § 2 KK w zw. z art. 86 § 1 KK w brzmieniu sprzed dnia 1.7.2015 r.) w powiązaniu z narzutem naruszenia prawa procesowego: art. 571 KPK, art. 424 § 1 i 2 KPK, art. 410 KPK w zw. z art. 168 KPK i art. 458 KPK została już dokonana w uzasadnieniu zapadłego w toku tego postępowania wyroku Sądu Najwyższego z 7.12.2017 r., III KK 175/17 i brak powodów, aby ją w tym miejscu powtarzać. Można wyrazić jedynie zdziwienie, że obecny obrońca, będący także autorem wcześniejszej kasacji, z uzasadnienia Sądu Najwyższego nie wyciągnął w tym przedmiocie odpowiednich wniosków, powtarzając wcześniejsze błędy, a w pozostałym zakresie zawartym tam wywodom sądu kasacyjnego nadał znaczenie i sens, który z nich absolutnie nie wynika.

Dotyczy to w szczególności kwestii wpływu stanu zdrowia skazanego na określenie wysokości kary w ramach wydawanego wyroku łącznego. Sąd Najwyższy wprost wskazał wówczas, że tego rodzaju okoliczności jak opinia o zachowaniu skazanego w okresie odbywania kary, jego warunki rodzinne, majątkowe i stan zdrowia, o których mowa w art. 571 § 1 k.p.k., mogą mieć znaczenie dla wymiaru kary łącznej, nie można im jednak nadawać nadmiernego znaczenia. Tak też, prawidłowo wskazanie zawarte w uprzednimi wyroku kasatoryjnym odczytał Sąd Apelacyjny w Białymstoku, a obecne twierdzenie skarżącego w tym przedmiocie stanowią niczym nieuzasadnione supozycje.

Sąd odwoławczy trafnie odniósł się do związku podmiotowo – przedmiotowego przestępstw, co do których zapadły prawomocne wyroki, a twierdzenie autora kasacji, że motywacja w tym zakresie jest wadliwa to nic innego jak wyłącznie jego subiektywne odczucie.,

Całkowicie bezpodstawny był podniesiony w kasacji zarzut naruszenia art. 108 KK. Pomijając nawet tę oczywistość, że zarzut taki nie był podnoszony w apelacji obrońcy, kategorycznie stwierdzić należy, że o zatarciu uprzednich skazań M.T., i to w sprawach, w których orzekano wyłącznie kary grzywny, nie może być mowy. Skarżący, powtarzając twierdzenia wyrażane przez skazanego w jego pismach całkowicie pominął, że pierwszym skazaniem, za jakie wymierzono wyżej wymienionemu karę grzywny, był wyrok Sądu Rejonowego w Białymstoku z 16.3.2004 r., III Ks 7/04, a orzeczona tym wyrokiem grzywna została wykonana dopiero 24.5.2013 r. Inne grzywny orzeczone w późniejszych wyrokach nie mogły więc, mimo wykonania tych kar, ulec zatarciu przed datą zatarcia skazania w tej pierwszej sprawie. W międzyczasie doszło do prawomocnych skazań na kary pozbawienia wolności orzeczone w sprawach, co do których zapadł wyrok łączny, zatem reguła ustanowiona w art. 108 KK uniemożliwia zatarcie wszystkich wcześniejszych skazań do czasu zatarcia skazania za wymierzoną M.T. karę łączną pozbawienia wolności.

Jedynym błędem popełnionym przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku było powołanie się w uzasadnieniu swojego orzeczenia na art. 85a KK. To uchybienie, wytknięte przez skarżącego w kasacji, nie ma jednak charakteru naruszenia prawa, a tym bardziej rażącego i mogącego mieć istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku i traktować należy je wyłącznie jako błąd metodologiczny. Prawdą jest, że w niniejszej sprawie miały zastosowanie przepisy dotyczące kary łącznej obowiązujące przed dniem 1 lipca 2015 r., ponieważ wszystkie skazania uprawomocniły się przed tą datą i tak też rozstrzygnął w swoim wyroku łącznym Sąd Okręgowy w Białymstoku. Nie mógł więc mieć również zastosowania art. 85a KK dodany ustawą z 20.2.2015 r. o zmianie ustawy – Kodek karny oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2015 r. poz. 396). Chodzi jednak o to, że nietrafnie powołując wskazany przepis Sąd odwoławczy w rzeczywistości korygując (zresztą na korzyść skazanego) wymiar kary łącznej pozbawienia wolności i odwołując się do takich desygnatów branych pod uwagę przy wymiarze tej kary, jak cele zapobiegawcze i wychowawcze, które kara ma osiągnąć w stosunku do skazanego, a także potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, nie musiał wcale stosować powołanej wyżej normy materialnoprawnej. Także bowiem pod rządami przepisów obowiązujących do 30.6.2015 r. przyjmowano, że skoro kara łączna jest formą wymiaru kary – wprawdzie specyficzną, ale jednak – zatem mają do niej zastosowanie dyrektywy wymiaru kary, w szczególności ogólne dyrektywy wymiaru kary określone w art. 53 § 1 KK (zob. J. Majewski: Kodeks karny. Komentarz do zmian art. 85a Kodeksu karnego, LEX 2015, teza 1 i powołane tam piśmiennictwo). Oczywiste jest przy tym, że nie wchodziły w grę dyrektywy odwołujące się do okoliczności przyjętych, jako podstawa wymiaru kary za poszczególne prawomocnie osądzone przestępstwa, takie jak stopień winy i stopień społecznej szkodliwości czynu, były bowiem one uwzględnione w ramach rozstrzygnięć zapadłych w wyrokach objętych następnie wyrokiem łącznym. Natomiast wskazane było uwzględnianie okoliczności prewencyjnych w odniesieniu do sprawcy oraz w zakresie społecznego oddziaływania. Pisemne motywy poddanego kontroli kasacyjnej wyroku nie pozostawiają wątpliwości, że wskazane w art. 85a KK dyrektywy, uwzględnione zostały przez sąd ad quem wyłącznie w dopuszczalnym również wcześniej aspekcie.

Zaprezentowane rozważania pozwalają na jednoznaczne twierdzenie,, że wbrew wywodom skarżącego Sąd odwoławczy nie dopuścił się w żadnym zakresie naruszenia prawa. Tym bardziej chybione było sugerowanie urzeczywistnienia rażącego naruszenia prawa, które mogło mieć wpływ na treść orzeczenia. Fakt ren w pełni uzasadniał decyzję Sądu Najwyższego o oddaleniu kasacji, jako oczywiście bezzasadnej w rozumieniu art. 535 § 3 KPK, którą należy uznać za słuszną.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Odmowa wydania interpretacji z uwagi na podejrzenie unikania opodatkowania

Opis stanu faktycznego

A. B. sp. z o.o. z siedzibą w M., zaskarżyła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie postanowienie Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z dnia (…) r. Nr (…), utrzymujące w mocy postanowienie tegoż organu z dnia (…) r. (…) w sprawie odmowy wydania interpretacji indywidulanej przepisów prawa podatkowego w sprawie z wniosku z 29.10.2019 r. o wydanie interpretacji przepisów prawa podatkowego dotyczącej podatku dochodowego od osób prawnych w zakresie ustalenia, czy w związku z planowanym podziałem spółki dzielonej i wydzieleniem do spółki przejmującej Działu Zarządu Hotelem wystąpi u spółki dzielonej dochód podlegający opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Z uzasadnienia Sądu

Istotą sporu w sprawie jest zasadność zastosowania przez organ interpretacyjny przepisów art. 14b § 5b pkt 1 i art. 14b § 5c ustawy z 29.8.1997 r.- Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1325; dalej: OrdPU) i, w konsekwencji – wydanie postanowienia o odmowie wydania interpretacji indywidualnej.

Według skarżącej, okoliczności zdarzenia przyszłego opisane we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej nie są objęte zakresem art. 119a § 1 OrdPU, a w konsekwencji – przepisy art. 14b § 5b pkt 1 i art. 14b § 5c OrdPU nie znajdowały zastosowania w sprawie, gdyż w sprawie nie dojdzie do powstania korzyści podatkowej i nie zostały uprawdopodobnione przesłanki uzasadniające przypuszczenie, że planowane czynności opisane we wniosku mogą być przedmiotem decyzji wydanej z zastosowaniem art. 119a OrdPU. Natomiast, według organu, opinia uzyskana w trybie art. 14b § 5c OrdPU uzasadnia przypuszczenie, że elementy zdarzenia przyszłego przedstawionego przez skarżącą mogą stanowić unikanie opodatkowania w rozumieniu art. 119a § 1 OrdPU, co uzasadniało odmowę wydania interpretacji indywidualnej.

Przepis art. 14b § 5b pkt 1 OrdPU, stanowi, że odmawia się, w drodze postanowienia, wydania interpretacji indywidualnej w zakresie tych elementów stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego, co do których istnieje uzasadnione przypuszczenie, że mogą stanowić czynność lub element czynności określonej w art. 119a § 1 OrdPU. W przepisie zaś art. 14b § 5c OrdPU przewidziano, że organ uprawniony do wydania interpretacji indywidualnej zwraca się do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej o opinię w zakresie, o którym mowa w § 5b, chyba że stan faktyczny lub zdarzenie przyszłe odpowiadają zagadnieniu, które było przedmiotem uzyskanej uprzednio opinii Szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Opinię Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, której przedmiotem jest zagadnienie odpowiadające stanowi faktycznemu lub zdarzeniu przyszłemu przedstawionemu we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej, wraz z wnioskiem organu uprawnionego do wydania interpretacji indywidualnej o jej wydanie, po usunięciu danych identyfikujących wnioskodawcę oraz inne podmioty w nich wskazane, dołącza się do akt sprawy. Natomiast, przepis art. 119a § 1 OrdPU stanowi, że czynność nie skutkuje osiągnięciem korzyści podatkowej, jeżeli osiągnięcie tej korzyści, sprzecznej w danych okolicznościach z przedmiotem lub celem ustawy podatkowej lub jej przepisu, było głównym lub jednym z głównych celów jej dokonania, a sposób działania był sztuczny (unikanie opodatkowania). (…)

Z przywołanych regulacji prawnych wynika, że na organ interpretacyjny, w trakcie prowadzenia postępowania w przedmiocie wydania interpretacji indywidualnej, nałożono obowiązek przeprowadzenia analizy, czy jakiekolwiek elementy stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego przedstawione we wniosku mogą stanowić unikanie opodatkowania. W razie uzasadnionego przypuszczenia, że stan faktyczny albo zdarzenie przyszłe mogą stanowić unikanie opodatkowania (i w konsekwencji – być przedmiotem decyzji wydanej na podstawie art. 119a), organ interpretacyjny zwraca się do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej o opinię w zakresie, o którym mowa w § 5b, a następnie odmawia wydania interpretacji, jeżeli opinia potwierdza jego przypuszczenie.

Zatem, dla prawidłowego zastosowania art. 14b § 5b OrdPU, konieczne jest wyczerpanie przez organ trybu określonego w art. 14b § 5c OrdPU, a więc zwrócenie się do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej o wskazaną opinię.

Wprawdzie ustawodawca nie wypowiedział się jednoznacznie co do charakteru ww. opinii, jednak w orzecznictwie sądowym wyjaśniono, że brak jednoznacznej wypowiedzi ustawodawcy w tym zakresie nie oznacza, że opinia ta nie ma charakteru wiążącego dla organu interpretacyjnego. Jeżeli Szef Krajowej Administracji Skarbowej potwierdzi w opinii uzasadnione podejrzenie organu interpretującego, ten ostatni, będąc związany nią, nie będzie mógł wydać interpretacji indywidualnej. Jeżeli natomiast opinia ta będzie negatywna, organ interpretujący nie będzie mógł odmówić jej wydania z powołaniem się na art. 14b § 5b OrdPU. Zatem, ustawodawca wyraźnie powiązał opinię Szefa Krajowej Administracji Skarbowej z postępowaniem organu interpretacyjnego. Opinia potwierdzająca istnienie uzasadnionego przypuszczenia, że okoliczności przedstawione we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej mogą stanowić czynność lub element czynności wpisanej w unikanie opodatkowania w rozumieniu art. 119a § 1 OrdPU zobowiązuje organ interpretacyjny do odmowy wydania interpretacji indywidualnej na podstawie art. 14b § 5b pkt 1 OrdPU. Natomiast ocena i ewentualna kontrola legalności tego, czy organ opiniujący wydał prawidłową opinię co do zasadności zastosowania art. 119a § 1 OrdPU w analizowanych okolicznościach, podlega rozstrzygnięciu w odrębnym trybie, także kontroli sądowej w innej sprawie. Zatem, merytoryczna prawidłowość stanowiska organu opiniującego nie jest weryfikowana w postępowaniu o wydanie interpretacji indywidualnej, ale przede wszystkim o wydanie opinii zabezpieczającej czy w dalszej kolejności w postępowaniu podatkowym w przypadku unikania opodatkowania.

Związanie organu interpretacyjnego opinią Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, wydaną na podstawie art. 14b § 5c OrdPU, oznacza także, że wystarczające będzie powołanie się na jej treść w uzasadnieniu postanowienia odmawiającego wydania interpretacji indywidualnej na podstawie art. 14b § 5b pkt 1 OrdPU. (…)

Uwzględniając powyższą opinię, w okolicznościach omawianego postępowania interpretacyjnego, organ prawidłowo zastosował przepis art. 14b § 5b pkt 1 OrdPU w rezultacie uzyskania opinii na podstawie art. 14b § 5c OrdPU, zaś organ odwoławczy nie naruszył art. 233 § 1 pkt 1 OrdPU utrzymując w mocy rozstrzygnięcie organu pierwszej instancji. Ponadto, wbrew zarzutom skargi, organy obu instancji nie naruszyły zasady zaufania do organów podatkowych (art. 121 § 1 OrdPU) oraz zasady legalizmu (art. 120 OrdPU), bowiem skoro prawidłowo wywiodły, że zaistniały przesłanki do odmowy wydania interpretacji indywidualnej, to adekwatne do tego ustalenia rozstrzygnięcia nie naruszają tych przepisu nawet, jeżeli strona skarżąca posiadała odmienne w tym zakresie oczekiwania.

Dodatkowo, na marginesie tylko, wskazać należy, że nawet gdyby w sprawie nie zaistniały ww. przesłanki do odmowy wydania interpretacji indywidualnej na podstawie przepisów art. 14b § 5b pkt 1 OrdPU i art. 14b § 5c OrdPU – skoro jednak skarżąca w uzupełnieniu wniosku wyjaśniła, że nie może bezpośrednio wskazać w opisie stanu

W analizowanym orzeczeniu, Sąd podkreślił, że jeżeli okoliczności przedstawione we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej mogą stanowić czynność lub element czynności wpisanej w unikanie opodatkowania, to organ interpretacyjny jest zobligowany do odmowy wydania interpretacji indywidualnej. NSA w wyroku z 21.3.2018 r., II FSK 3819/17, podkreślił, że w takiej sytuacji organ interpretacyjny traci uprawnienie do merytorycznej analizy okoliczności opisanych we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej i formułowania w tej mierze stanowiska prawnego. Natomiast okoliczności zaoferowane we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej mogą być przedmiotem analizy i rozstrzygania co do istoty w postępowaniu dotyczącym wydania opinii zabezpieczającej bądź określenia/ustalenia wysokości zobowiązania podatkowego, straty, nadpłaty.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Wygrają prawnicy elastyczni

Pomoc dla walczących

Optymizmowi temu sprzyjają prognozy ekonomiczne. Analitycy większości banków i innych instytucji finansowych prognozują, że polska gospodarka, podobnie jak inne, po trudnym 2021 roku odbije się i zacznie rosnąć. Rozbieżności w prognozach są spore: od 2,9 proc. PKB, jak przewiduje Morgan Stanley, aż po 6,1 proc. PKB według prognozy Goldman Sachs. Jednak o recesji raczej się nie mówi, a jeśli cała gospodarka rośnie, to i firmy mają więcej pieniędzy na zamawianie różnych usług, w tym prawniczych.

Jeden z najpomyślniejszych trendów w gospodarce dotyczy handlu przez internet. Jak już informowaliśmy w „Rz”, w 2020 roku wydatki internetowe polskich klientów tylko w pięciu głównych kategoriach produktów wyniosły 12 mld dol. To o 2,3 mld więcej niż w 2019 r., co oznacza skok aż o 25 proc. (według danych serwisu Statista.com). Zjawisko to, które zapewne się utrzyma niezależnie od sytuacji pandemicznej, przyspieszyło rozwój rozmaitych platform sprzedażowych używających nowoczesnego oprogramowania. Rozwijają się również nowe kanały komunikacji firm z klientami detalicznymi, np. poprzez tzw. chatboty, czyli automaty szybko odpowiadające na pytania klientów. A to wszystko wymaga przecież ochrony prawnej w odpowiednich umowach i spełnienia wymogów przewidzianych w przepisach o internetowym handlu.

Jednak i ci prawnicy, których klientami są dołujące obecnie branże, mogą dzięki kryzysowi zyskać nieco nowych zleceń. – Zanosi się na to, że przedsiębiorcy będą walczyli o swoje prawa, zarówno w pozwach przeciwko państwu, jak i w różnych procesach dotyczących rozliczeń biznesowych. Dlatego zachęcam kolegów i koleżanki obsługujących takie firmy, by pozytywnie spojrzeli na otaczającą rzeczywistość, bo przy odrobinie elastyczności zawodowej będzie można sobie poradzić – zachęca adwokat Anisa Gnacikowska, zastępca sekretarza Naczelnej Rady Adwokackiej.

Firmy nie tylko będą walczyły z państwem, ale i odbudowywały relacje biznesowe, zaburzone albo wręcz zerwane przez ograniczenia pandemiczne i kryzys gospodarczy. Jak zauważa Włodzimierz Chróścik, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, prawnicy mogą uświadamiać klientom, że nie zawsze najlepszą metodą rozwiązywania sporów jest proces sądowy.

– Po pierwsze dlatego, że sądy pracują dziś wolniej. Po drugie, alternatywne metody rozwiązywania sporów zwykle pozwalają lepiej wyważyć interesy obydwu stron i znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie – wylicza Chróścik. Jego zdaniem lepszymi metodami rozwiązywania wielu spraw są arbitraż, mediacja i negocjacje. I tu prawnicy mają pole do popisu.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnych Sprawdź

Pogoda dla finansistów

Dobre perspektywy mogą mieć przed sobą również prawnicy zajmujący się obsługą fuzji i przejęć, a także transakcji funduszy inwestycyjnych. Wynika to nie tylko z przewidywań prawników pytanych przez „Rz”, ale też z trendów w statystykach. W ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy 2020 r. globalny rynek fuzji i przejęć zanotował rekordową wartość transakcji równą 2,2 bln dolarów – wynika z badania firmy doradczej Deloitte. Do najdroższych transakcji doszło w telekomunikacji, mediach i technologiach. Z kolei fundusze inwestycyjne zrealizowały w Polsce w 2020 r. 244 transakcje – wynika z najnowszego raportu Fordata i Navigator Capital (w 2019 r. transakcji było około 190, w 2018 i 2017 r. po 211). Zresztą w dobie zaburzeń gospodarczych – mówiąc w uproszczeniu – jedni zyskują, a inni tracą. W rezultacie firmy bogatsze mają pieniądze na przejmowanie biedniejszych.

Jak zgodnie przyznają prawnicy pytani przez „Rz”, wiele firm będzie potrzebowało ekspertów od prawa pracy. Wprawdzie pandemia jeszcze nie zaowocowała masowymi zwolnieniami pracowników, ale wiele firm szykuje się na taką ewentualność. Już dziś dają zlecenia na zmiany umów w celu zwiększania elastyczności zatrudnienia, ale w dalszej perspektywie może dojść do poważniejszych operacji kadrowych. Zabezpieczenie interesów poszczególnych stron – nieraz złożonych – nie obejdzie się bez asysty prawnej.

Rozwody na fali

Ale nie tylko zjawiska biznesowe mogą generować pracę w pandemii. Wiele osób, nieprowadzących biznesu, a uwięzionych w domach, zaczyna więcej myśleć o sprawach domowych i rodzinnych. – To skłania ich do załatwienia wielu spraw, z których już wynikają i będą wynikały zlecenia dla adwokatów. Widać zwiększone zainteresowanie rozwodami, ale też chęcią uporządkowania spraw własności lokali i gruntów – wylicza Anisa Gnacikowska.

W nadchodzących miesiącach raczej nie zanosi się zatem, by kancelarie prawne zwalniały pracowników. Realia ostatnich miesięcy wykreowały natomiast popyt na tych, którzy umieją zaproponować klientom działania niestandardowe, służące rozwiązywaniu nieoczekiwanych problemów, wynikających np. z lockdownu. Takie kancelarie, nawet niewielkie, już dziś dobrze zarabiają, często nawet lepiej niż te zatrudniające setki prawników. Z kolei te, które proponowały jedynie standardowe usługi, oparte na powtarzalnych czynnościach, będą traciły klientów lub uzyskiwały niższe wynagrodzenia. Takie tendencje były widoczne już wcześniej, ale realia pandemiczne je nasiliły i prawdopodobnie utrwaliły.

Opinie dla „Rzeczpospolitej”

Andrzej Pośniak partner zarządzający w kancelarii CMS

Z pewnością będziemy świadkami sporego zapotrzebowania na usługi prawne związane z inwestycjami w energię odnawialną, co wynika z założeń polityki energetycznej oraz uruchomienia inwestycji w tym sektorze. Spodziewam się też utrzymania aktywności w segmencie magazynów i centrów logistycznych – choćby z powodu zwiększonego zainteresowania sprzedażą na odległość. Chociaż na szczęście nie obserwujemy na razie w polskiej gospodarce zwolnień pracowników na wielką skalę, utrzymuje się popyt na doradztwo w zakresie prawa pracy.

Marcin Studniarek partner zarządzający w kancelarii White&Case

W 2021 r. sporo pracy prawnikom mogą przysporzyć rynki kapitałowe. W środowisku niskich stóp procentowych inwestorzy szukają okazji do zarobku. Podstawowym powinna być giełda, na której może dojść do wielu debiutów oraz emisji obligacji. Inwestycje w papiery wartościowe mogą być zdecydowanie atrakcyjniejsze niż w nieruchomości czy lokaty bankowe. Na korzystne zlecenia mogą też liczyć obsługujący restrukturyzacje zadłużenia, a także fuzje i przejęcia. W realiach kryzysowych nieuchronna jest skłonność silniejszych do przejmowania słabszych.

Mariusz Mirosławski wspólnik w kancelarii Mirosławski Galos Mozes z Sosnowca

W 2021 r. na rynku prawniczym piętno odciśnie przeciwdziałanie skutkom epidemii, przez co może być więcej spraw z zakresu postępowań restrukturyzacyjnych (finansowych i organizacyjnych), transakcji przejęć i fuzji, a także podziałów przedsiębiorców. Będą też postępowania sanacyjne i upadłościowe. Wiele zleceń może jednak też pochodzić z dostosowania firm do zaistniałej sytuacji, np. z intensywnej sprzedaży za pośrednictwem internetu, ochrony danych osobowych i informacji, a także z zakresu logistyki, spedycji i przewozu.

Marta Kruk wspólnik w kancelarii VenaGroup z Wrocławia

Otoczenie prawne handlu towarami i usługami przez internet jest coraz bardziej złożone. Obowiązuje wprawdzie ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną i prawo telekomunikacyjne, ale niebawem zostaną zastąpione nową ustawą, kompleksowo regulującą działalność handlu elektronicznego. Pojawiają się też nowe rodzaje oprogramowania, które trzeba chronić odpowiednimi umowami. Firmy świadczące usługi i komunikujące się z klientami przez internet bez prawnika się nie obejdą. Jest to szansa nawet dla małych kancelarii, które mogą się w tym obszarze wyspecjalizować.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Kasacja w kontekście braku rzetelnej argumentacji skarżącego

Opis stanu faktycznego

Sąd Okręgowy w Warszawie, po rozpoznaniu apelacji obrońców oskarżonego Ł.B. wyrokiem z 22.11.2019 r., X Ka 881/19 utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Grodzisku Mazowieckim z 5.4.2019 r., II K 416/15, którym Ł.B. oraz R.A. i A.J. uznano za winnych tego, że działając wspólnie i w porozumieniu, w krótkich odstępach czasu, z wykorzystaniem takiej samej sposobności:

  1. 22.8.2013 r. w Sochaczewie  dopuścili się kradzieży z włamaniem mienia łącznej wartości 125.000 złotych na szkodę M. i D.K., przy czym R.A. i Ł.B. czynu tego dopuścili się w ciągu 5 lat po odbyciu kary co najmniej 6 miesięcy pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne;
  2. 14.8.2013 r. usiłowali dokonać kradzieży z włamaniem, wprawdzie zamierzonego celu nie osiągnęli z uwagi na uruchomienie systemu alarmowego, to jednak spowodowali stratę w wysokości 2.000 złotych na szkodę W.L., przy czym R.A. i Ł.B. czynu tego dopuścili się w ciągu 5 lat po odbyciu kary co najmniej 6 miesięcy pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne.

Sąd, przyjmując działanie w warunkach czynu ciągłego, przestępstwo popełnione przez Ł.B. zakwalifikował z art. 13 § 1 KK w zw. z art. 279 § 1 KK, w zw. z art. 64 § 1 KK i za to skazał na karę 10 lat pozbawienia wolności oraz karę grzywny w wysokości 500 stawek dziennych, ustalając stawkę dzienną na 20 złotych.

Wyrok Sądu odwoławczego zaskarżyli kasacjami dwaj obrońcy skazanego Ł.B.

Pierwszy zarzucił rażącą obrazę przepisów postępowania mającą istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku, a mianowicie naruszenie art. 433 § 2 KPK w zw. z art. 457 § 3 KPK polegającą na braku wszechstronnego i rzetelnego rozważenia zarzutu apelacji obrońców skazanego, dotyczącego dokonania przez Sąd I instancji obrazy przepisów postępowania, tj. art. 7 KPK i art. 410 KPK.

Wskazując powyższe uchybienia, skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie i uniewinnienie skazanego Łukasza Begiera od przypisanych mu czynów, uznając, iż jego skazanie jest oczywiście niesłuszne.

Drugi zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego, które miało istotny wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie art. 433 § 2 KPK w zw. art. 457 § 3 KPK, w zw. z art. 7 KPK przez dokonanie wadliwej kontroli instancyjnej wyrażającej się w nienależytym rozważeniu zarzutu obrazy art. 7 KPK.

Podnosząc powyższe, skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu.

W pisemnych odpowiedziach na kasacje prokurator wniósł o ich oddalenie, jako oczywiście bezzasadnych.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu z powodu kasacji wniesionych przez obrońców skazanego Ł.B., postanowił je oddalić, jako oczywiście bezzasadne.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego obie kasacje wywiedzione w imieniu skazanego Ł.B. okazały się oczywiście bezzasadne, co upoważniało do ich oddalenia na posiedzeniu w trybie art. 535 § 3 KPK.

W ocenie Sądu Najwyższego zarówno sposób zredagowania zarzutów kasacyjnych, jak i argumentacja wyrażona na ich poparcie wskazują wyłącznie na niepogodzenie się skarżącej z treścią wyroku Sądu I instancji, a nie wyroku Sądu odwoławczego. Wskazanie zaś, jako rzekomo naruszonych przepisów art. 433 § 2 KPK oraz art. 457 § 3 KPK miało na celu wyłącznie stworzenie pozorów naruszenia prawa procesowego przez Sąd odwoławczy. O prawidłowości zarzutu kasacyjnego nie decyduje wyłącznie formalne powołanie się skarżącego na naruszenie przepisów dotyczących postępowania odwoławczego, ale istota i realność uchybienia związanego, co do zasady, z procedowaniem sądu drugiej instancji. Rolą sądu kasacyjnego nie jest powtórna, dublująca kontrolę apelacyjną, weryfikacja prawidłowości orzeczenia sądu meriti. Postępowanie kasacyjne służy, właśnie, co do zasady, kontroli orzeczeń sądów odwoławczych z punktu widzenia dochowania norm prawa materialnego lub procesowego. Sąd Najwyższy nie jest natomiast uprawniony do ponownej, samodzielnej oceny dowodów i na tej podstawie – kontroli poprawności poczynionych w sprawie ustaleń faktycznych.

Uwzględniając argumentację mającą wspierać zarzuty nadzwyczajnego środka zaskarżenia akcent należy położyć także na drugą część przepisu art. 523 § 1 KPK uzależniającą możliwość uwzględnienia kasacji tylko w razie istotnego wpływu naruszeń prawa na treść orzeczenia. Przepis ten powinien być rozumiany w ten sposób, że uniknięcie przez sąd odwoławczy ewentualnych uchybień, na które wskazuje kasacja musi nieodzownie stwarzać realną perspektywę zapadnięcia orzeczenia odmiennego w swej treści. Nie musi to być przy tym orzeczenie odmienne, co do istoty, np. wyrok uniewinniający, zamiast skazującego. Jeżeli jednak skarżący upatruje w rozstrzygnięciu instancji odwoławczej tak dalece idących uchybień, które wprost dyskwalifikują prawomocny wyrok, o czym w niniejszej sprawie przekonuje podniesienie w kasacji także zarzutu rażącego naruszenia dyspozycji art. 440 KPK, obligującej do ingerencji z urzędu wobec rażącej niesprawiedliwości orzeczenia sądu I instancji, czy choćby wniosek kasacyjny domagający się uniewinnienia oskarżonego, co z mocy art. 537 § 2 in fine KPK możliwe jest tylko w razie niesłuszności skazania, oczywiste jest, że powinna iść za tym przekonująca, niedająca wręcz pola do dyskusji argumentacja.

Wywiedzione w niniejszej sprawie kasacje wymogów tych nie spełniają.

W odniesieniu do wywodów pierwszego obrońcy, bezzasadne w stopniu oczywistym są zarzuty wskazujące na „nienależyte” rozpoznanie wniesionej w imieniu Ł.B. apelacji. Powielenie tych zarzutów w nadzwyczajnym środku zaskarżenia, w zmienionej tylko redakcyjnie formie, z przerzuceniem ciężaru rzekomych uchybień na sferę poczynionych przez Sąd meriti i zaakceptowanych przez instancję ad quem ustaleń faktycznych przekonuje, że wyłączną intencją skarżącego była próba podania do kolejnej, alternatywnej wobec apelacyjnej, kontroli prawidłowości procedowania Sądu Rejonowego. W rzeczywistości Sąd Okręgowy przeprowadził prawidłową i wszechstronną kontrolę instancyjną zaskarżonego wyroku, w tym także w sferze prawidłowości gromadzenia i oceny przez Sąd meriti materiału dowodowego stanowiącego podstawę poczynienia niekorzystnych dla skazanego ustaleń faktycznych.

W świetle powyższego nie ma znaczenia, że sprawstwo oskarżonych nie zostało wykazane na podstawie niektórych dowodów o charakterze pomocniczym, niebezpośrednim, w tym wskazywanych w kasacji dowodach w postaci: analizy kryminalnej bilingów rozmów telefonicznych prowadzonych przez skazanych oraz logowań do stacji BTS, dowodów z opinii biegłych z zakresu badań traseologicznych, osmologicznych, daktyloskopijnych oraz biologicznych odnoszących się do licznych śladów ujawnionych na miejscu przestępstw opisanych w akcie oskarżenia, zeznań świadków. Mnożenie tych drugoplanowych okoliczności nie jest bowiem w stanie podważyć opisanych wyżej faktów zasadniczych dla odpowiedzialności oskarżonego, które nota bene podważają tezę obrony o poszlakowym charakterze procesu w części obejmującej zdarzenie z 22.8.2013 r. Dyskwalifikuje to zarazem także zarzut naruszenia art. 170 § 1 pkt 2 i 5 KPK mającego polegać na bezpodstawnym oddaleniu wniosku dowodowego obrońców oskarżonego Ł.B. o dopuszczenie i przeprowadzenie dowodu z uzupełniających wyjaśnień oraz dowodu z dokumentu w postaci grafików pracy funkcjonariuszy Policji, którzy mieli brać udział w wydarzeniach z 13-14.8.2013 r. oraz 21-22.8.2013 r., jako zmierzającego do udowodnienia okoliczności niemających znaczenia w niniejszym postępowaniu, a tym samym do przedłużenia postępowania. Tylko hipotetycznie można stwierdzić, że nawet w razie ustalenia, iż czynności policjantów były wykonywane poza „godzinami pracy”, co w odniesieniu do charakteru służby w tej formacji oraz wykonywania zadań operacyjnych nie jest najwłaściwszym sformułowaniem, to okoliczność taka w żaden sposób nie wpływa na wiarygodność, obszerność i szczegółowość zeznań przesłuchanych funkcjonariuszy i nie dyskwalifikuje procesowej przydatności ich depozycji. Brak jest również dowodów jednoznacznie wskazujących na przekroczenie, czy też niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie na szkodę Ł.B., teoretycznie mogących rzutować na wiarygodność ich depozycji. Fakt prowadzenia w przeszłości postępowania przygotowawczego w sprawie domniemanego przekroczenia uprawnień przez niektórych z funkcjonariuszy będących świadkami w niniejszej sprawie na szkodę Ł.B., które nie zakończyło się prawomocnym wyrokiem skazującym, w płaszczyźnie okoliczności ustalonych w niniejszej sprawie nie uchyla wiarygodności depozycji, które policjanci złożyli w obecnym postępowaniu.

Odnosząc się z kolei do zarzutów podniesionych przez drugiego obrońcę należało odeprzeć zarzut bezpodstawnego zaakceptowania przez Sąd ad quem oceny zeznań świadków. Zasadnie przyjęto, że zeznania te są wystarczająco spójne, znalazły pełne potwierdzenie w pozostałych dowodach, cechujących się wysokim stopniem obiektywizmu, zaś drobne nieścisłości z nich wynikające nie podważają ich przydatności dowodowej.

Podniesiony w apelacji zarzut obrazy dyspozycji art. 409 KPK w zw. z art. 411 § 1 i 2 KPK został przez Sąd odwoławczy rozpoznany w sposób kompletny i wszechstronny.

Sytuacja, w której dany dowód lub nawet ich grupa, nie świadczy o winie oskarżonego, nie w każdym wypadku jednocześnie dowodzi jego niewinności. Dlatego należało zdecydowanie odrzucić, co zresztą Sąd Najwyższy słusznie uczynił, hipotezę skarżącego, jakoby Sąd I instancji całkowicie pominął istotne fakty, które wykluczały udział oskarżonych w przestępstwach zarzucanych aktem oskarżenia, zaś Sąd Okręgowy podobno bezpodstawnie taki stan rzeczy zaaprobował. W istocie kasacje obrońców, ze względu na charakter argumentacji, miały na celu odwrócenie uwagi Sądu Najwyższego od istoty zagadnienia, bezspornie wskazującej na winę skazanego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Bezczynność organu w załatwieniu sprawy narusza godność człowieka

Stan faktyczny

WSA we Wrocławiu w trybie uproszczonym na posiedzeniu niejawnym rozpoznał sprawę ze skargi N.M. na bezczynność Wojewody w przedmiocie wniosku o zezwolenie na pobyt czasowy i pracę

Sąd stwierdził, że Wojewoda dopuścił się bezczynności, a bezczynność ta miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa. Nadto Sąd przyznał na rzecz skarżącej sumę pieniężną w kwocie 1.500 oraz rozliczył koszty postępowania.

Skarżąca wniosła w 4.2020 r. skargę na bezczynność Wojewody w związku ze sprawą z jej wniosku z 5.2018 r. o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy i pracę. Skarżąca zarzuciła Organowi rażące przekroczenie terminów do załatwienia sprawy w postępowaniu.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 150 zł netto/m-c Sprawdź

Stanowisko WSA

Na wstępie WSA wskazał, że samo pojęcie bezczynności zawarte jest w art. 37 § 1 pkt 1 KPA normującym instytucję ponaglenia. Zgodnie z ww. przepisem stronie służy prawo do wniesienia ponaglenia, jeżeli nie załatwiono sprawy w terminie określonym w art. 35 lub w przepisach szczególnych ani w terminie wskazanym zgodnie z art. 36 § 1. Zarówno doktryna, jak i orzecznictwo sądów administracyjnych są zgodne, że z bezczynnością organu mamy do czynienia wówczas, gdy w ustalonym przepisami terminie organ ten nie podjął żadnych czynności w sprawie lub wprawdzie prowadził postępowanie, ale mimo istnienia ustawowego obowiązku nie zakończył go wydaniem w terminie decyzji, postanowienia lub też innego aktu, albo nie podjął stosownej czynności materialnej (wymienionych w art. 3 § 2 pkt 1-4a PostAdmU).

Dla oceny zasadności skargi na bezczynność nie ma przy tym znaczenia czy i w jakim stopniu do nieterminowości działania organu przyczyniła się sama strona. Jedną z naczelnych zasad postępowania administracyjnego, wyrażoną w art. 12 § 1 i 2 KPA, jest zasada jego szybkości. Istota tej zasady sprowadza się do konstatacji, że organy administracji publicznej powinny działać w sprawie nie tylko wnikliwie ale i szybko, posługując się możliwie najprostszymi środkami prowadzącymi do jej załatwienia. Zwłaszcza sprawy, które nie wymagają zbierania dowodów, informacji czy wyjaśnień, powinny być załatwione niezwłocznie. Wskazać należy, że art. 35 § 1-3 KPA stanowi rozwinięcie ww. zasady, zobowiązując organy administracji publicznej do załatwienia sprawy bez zbędnej zwłoki.

Sąd wskazał, że z zebranego w sprawie materiału dowodowego, w sposób niebudzący wątpliwości, wynika, że organ znacznie przekroczył określony w art. 35 KPA termin do rozpoznania przedmiotowej sprawy. Analiza akt postępowania administracyjnego pokazuje, że strona skarżąca złożyła wniosek 24.5.2018 r. Pismem z 31.7.2018 r. strona skarżąca uzupełniła materiał dowodowy wniosku. Pismem z 13.3.2019 r. strona skarżąca zwróciła się do organu z prośbą o uzyskanie stempla do paszportu. Pismem z 1.4.2020 r. strona skarżąca złożyła ponaglenie w sprawie, które pismem z 10.4.2020 r. zostało przekazane zgodnie z właściwością do Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Pismem z 9.4.2020 r. Organ wystąpił do odpowiednich Służb o przekazanie informacji czy wjazd i pobyt Cudzoziemca stanowi zagrożenie dla obronności lub bezpieczeństwa państwa lub bezpieczeństwa i porządku publicznego. W tym samym dniu organ poinformował stronę skarżącą o przewidywanym terminie zakończenia postępowania oraz wezwał stronę skarżącą do uzupełnienia braków formalnych wniosku poprzez przedłożenie określonych dokumentów. Strona skarżąca została poinformowana również o możliwości uzyskania stempla do paszportu. W 27.5.2020 r. strona skarżąca uzupełniła braki formalne wniosku. Ostatecznie decyzją z 8.6.2020 r. Wojewoda udzielił zezwolenia na pobyt czasowy i pracę.

W przekonaniu Sądu, nie można zaakceptować sytuacji, w której organ administracji dokonuje wstępnej oceny formalnej wniosku, jego kompletności (zaczyna działać, podejmuje pierwszą w sprawie czynność) po upływie 22 miesięcy od dnia wniesienia wniosku i następuje to już po wniesieniu ponaglenia i skargi do Sądu. Organ po 22 miesiącach całkowitej bezczynności zwrócił się do odpowiednich Służb o udzielenie informacji o skarżącej oraz poinformował stronę o przewidywanym terminie zakończenia postępowania, a także wezwał do uzupełnienia braków formalnych wniosku. Następnego dnia organ przekazał ponaglenie zgodnie z właściwością. Czynności podjęte przez organ po prawie 2 latach od dnia złożenia wniosku są powtarzalne, nie wymagają wielkiego nakładu pracy i mogły zostać wykonane już w dniu złożenia wniosku.

Sąd zauważył także, że Wojewoda uchybił obowiązkowi wynikającemu z art. 36 KPA: nie zawiadamiał strony o niezałatwieniu sprawy w terminie i nie podawał przyczyn tego stanu rzeczy.

W niniejszej sprawie strona skarżąca w żaden sposób nie przyczyniła się do przedłużenia prowadzonego postępowania. Skarżąca na wezwanie organu przedłożyła brakujące dokumenty.

Rozstrzygnięcie WSA

W świetle zaistniałych w sprawie okoliczności, Sąd stwierdził, że organ dopuścił się bezczynności w prowadzonym postępowaniu (art. 149 § 1 pkt 3 PostAdmU), biorąc zaś pod uwagę czas trwania postępowania, jak i opisaną wyżej postawę organu (a więc nie tylko niewydanie przez tak długi okres decyzji), Sąd uznał, że bezczynność organu w prowadzonym postępowaniu miała miejsce z niewątpliwie rażącym naruszeniem prawa, przez które należy rozumieć oczywiste naruszenie obowiązku wynikającego z przepisów prawa (art. 149 § 1a PostAdmU).

Sąd zauważył przy tym, że stwierdzona bezczynność wynikała wyłącznie z postawy (zaniechań) organu oraz że do zaistniałej sytuacji w żaden sposób nie przyczyniła się strona skarżąca. W orzecznictwie sądów administracyjnych akcentuje się, że rażącym naruszeniem prawa będzie stan, w którym – bez żadnej wątpliwości i wahań – można stwierdzić, że naruszono prawo w sposób oczywisty. Kwalifikacja naruszenia, jako rażące, musi posiadać pewne dodatkowe cechy w stosunku do stanu określanego jako zwykłe naruszenie. Podkreśla się także, że dla uznania rażącego naruszenia prawa nie jest wystarczające samo przekroczenie przez organ ustawowych obowiązków, czyli także terminów załatwienia sprawy. Wspomniane przekroczenie musi być znaczne i niezaprzeczalne. Ponadto, rażące opóźnienie w podejmowanych przez organ czynnościach musi być w oczywisty sposób pozbawione jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia.

Sytuacja, w której strona czeka tak długo, jak w rozpoznawanej sprawie, na rozstrzygnięcie organu administracji publicznej nie da się pogodzić z regułami demokratycznego państwa prawa i jednoznacznie wskazuje na rażące naruszenie prawa. Zachowanie organu nie zasługuje na aprobatę i w sposób oczywisty podważa zaufanie jednostki do organów administracji publicznej.

Sąd na podstawie art. 149 § 2 PostAdmU przyznał stronie skarżącej sumę pieniężną w kwocie 1500,00 złotych. Sąd stwierdził, że kwota ta będzie adekwatna w kontekście zaistniałych w sprawie okoliczności, jak i trudności, z jakimi trzeba się zmagać, nie posiadając zezwolenia na pobyt i pracę na terytorium obcego państwa. Sąd wyraził nadzieję, że konieczność wypłaty ww. kwoty zdyscyplinuje Organ. W ocenie Sądu, zasądzona kwota z jednej strony, zrekompensuje stronie skarżącej negatywne przeżycia psychiczne i krzywdy moralne związane z bezczynnością organu oraz z naruszeniem prawa do rozpoznania sprawy bez zbędnej zwłoki; z drugiej, będzie stanowiła sankcję dla organu za wadliwe zorganizowanie i prowadzenie postępowania; po trzecie, jest potrzebna dla osiągnięcia celu orzeczenia rozstrzygnięcia skargi na bezczynność, tj. zwalczania bezczynności organu oraz jego zdyscyplinowania.

Zdaniem Sądu przyznając stronie skarżącej ww. sumę pieniężną należy zwrócić uwagę również na kolejną wartość jaką jest godność człowieka. Bezczynność organu czy przewlekłość postępowania o charakterze sankcyjnym, które stygmatyzuje stronę, może rodzić konsekwencje nie dające się pogodzić z zasadą wyrażoną w art. 30 Konstytucji RP.

Sąd wskazał, że nie może budzić wątpliwości, że negatywne odczucia strony związane z bezczynnością organu (przewlekłym prowadzeniem postępowania) są szczególnie dotkliwe w sytuacji, gdy bezczynność (przewlekłość) przybiera postać kwalifikowaną. Pogląd ten koreluje z orzecznictwem ETPC, według którego po pierwsze istnieje silne domniemanie, iż nadmiernie długie postępowanie powoduje szkodę moralną i domniemanie to może być obalone tylko przy należytym uzasadnieniu takiego stanowiska przez sąd krajowy, a po drugie konieczne jest zapewnienie stronie z tego tytułu słusznej rekompensaty (zob. wyrok NSA z 11.7.2019 r., I OSK 442/18).

Sąd postanowił odstąpić od wymierzenia Organowi grzywny. Powszechnie wiadomym jest bowiem, że ilość załatwianych przez organ wniosków w sprawie o wydanie decyzji zezwalającej na pobyt i pracę dla cudzoziemców jest bardzo duża oraz że czynione są starania dla poprawy mobilności organu w tym zakresie. I chociaż dla stwierdzenia bezczynności (przewlekłości) nie mają znaczenia przyczyny organizacyjne lub kadrowe leżące po stronie organu, to jednak – w pewnych sytuacjach – powinny one rzutować na rozstrzygnięcia Sądu wydawane na podstawie 149 § 2 PostAdmU.

Omawiane orzeczenie w sposób bardzo konkretny wskazuje na obowiązek Organu dotyczący szybkiego załatwienia sprawy administracyjnej. Odpowiedzialność za takie działanie spoczywa wyłącznie na Organie. Jeżeli terminy załatwienia sprawy nie są zachowane, może powstać sytuacja, w której stronie postępowania nie gwarantuje się konstytucyjnego prawa do załatwienia jej sprawy w demokratycznym państwie prawa.

Co najistotniejsze, WSA wskazał, że takie działanie Organu – cechujące się rażącym naruszeniem przepisów o terminach załatwienia sprawy – może stanowić naruszenie godności człowieka. Nie jest bowiem dopuszczalna sytuacja, w której strona postępowania i jej interesy prawne są ignorowane przez podmiot, którego stanowisko ma znaczenie dla życiowych spraw tej strony.

Orzeczenie ma szansę kształtować dobre standardy działania organów administracji publicznej. Sąd wyraził nadzieję, że konieczność zapłaty sumy pieniężnej będzie dyscyplinować Organ na przyszłość.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Komandytariusz płaci wszystko: CIT, PIT i ZUS

Efektywne opodatkowanie ich dochodów z działalności prowadzonej w formie spółki komandytowej znacznie przekracza obciążenia wspólników innych spółek osobowych czy kapitałowych. Zdaniem prawników to za dużo i rząd powinien się zastanowić nad tym, aby z części danin zrezygnować.

Gorsze traktowanie

– Zmiany w opodatkowaniu spółek komandytowych doprowadziły do absurdalnej sytuacji. ZUS nadal traktuje bowiem komandytariuszy jako wspólników spółki osobowej z wszelkimi negatywnymi konsekwencjami w postaci obowiązku płacenia składek. Ministerstwo Finansów widzi w nich natomiast wspólników spółek kapitałowych z podwójnym opodatkowaniem.

Sytuacja komandytariusza jest zatem gorsza niż wspólnika spółki z o.o. – musi bowiem płacić składki bez prawa ich odliczenia od dochodów ze spółki. Jest też mniej korzystna niż wspólnika spółki jawnej – ze względu na podwójne opodatkowanie – komentuje Konrad Piłat, doradca podatkowy w KNDP. – Komandytariusze nagle stali się zatem gorzej traktowani niż wspólnicy spółek kapitałowych. I nie ma winnych. Ministerstwo Finansów odsyła do Ministerstwa Rodziny. To zaś twierdzi, że z punktu widzenia składek nic się nie zmieniło. Co istotne, problem był sygnalizowany w czasie konsultacji publicznych projektu zmian podatkowych.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Potrzebne zmiany…

– Opodatkowanie komandytariusza niczym nie różni się od danin płaconych przez wspólnika spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, z tą jednak różnicą, że komandytariusz musi dodatkowo zapłacić składkę na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne. Mało tego. Gdy już tę składkę zapłaci, to nie może jej wliczyć do kosztów podatkowych. Jakby to było zupełnie niezwiązane z prowadzoną przez niego działalnością – podkreśla Cezary Szymaś, współzałożyciel ASCS-Consulting Biuro Rachunkowe. – Uważam więc, że skoro komandytariusze od strony podatkowej są traktowani tak samo jak wspólnicy spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, to powinni zostać zwolnieni z obowiązku zapłaty składek.

…nie są planowane

Wszystko jednak wskazuje, że komandytariusze nie mają co liczyć w najbliższym czasie na taryfę ulgową.

W odpowiedzi z Ministerstwa Finansów na pytanie o zasady opodatkowania komandytariuszy po zmianach usłyszeliśmy stanowcze: „przychody uzyskane przez wspólników z takiej spółki będą stanowiły przychody z tytułu udziału w zyskach osób prawnych (art. 5a pkt 31 w związku z pkt 28 lit. C ustawy PIT1). Przychody te zaliczane będą do źródła przychodów, o którym mowa w art. 10 ust. 1 pkt 7 w związku z art. 17 ust. 1 pkt 4 ustawy PIT – tj. do przychodów z kapitałów pieniężnych i będą opodatkowane zgodnie z art. 30a ust. 1 pkt 4 ustawy PIT, 19 proc. zryczałtowanym podatkiem dochodowym.

Zapłacone składki na ubezpieczenie społeczne przez wspólnika spółki komandytowej nie będą zatem mogły być odliczane od przychodów z kapitałów pieniężnych”.

Z kolei Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej odpowiedziało nam na pytania o ubezpieczenie komandytariuszy, że „spółka komandytowa jest spółką osobową. Wspólnicy spółki komandytowej (osoby fizyczne) podlegają obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym i są na gruncie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych traktowani jako osoby prowadzące działalność, podobnie jak wspólnicy innych spółek osobowych, tj. spółki jawnej lub partnerskiej. Na analogicznych zasadach ubezpieczeniu społecznemu podlega wspólnik jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością”.

Z odpowiedzi wynika też, że Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej nie planuje obecnie zmian legislacyjnych mających na celu odmienne traktowanie przy obejmowaniu obowiązkiem ubezpieczeń społecznych komandytariuszy, a inne wspólników spółek osobowych.

Wychodzi na to, że nikt w rządzie nie widzi tego problemu.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Rafał Kania, partner w kancelarii Sendero

Po nałożeniu CIT spółka komandytowa nie straciła swojego osobowego charakteru, a zatem należy przyjąć, że nie zmieniły się także przepisy nakładające obowiązek ubezpieczenia społecznego na komandytariuszy.

Dla takich osób obecny mechanizm jest jednak, jak się wydaje, niesprawiedliwy. Można wręcz powiedzieć, że nikt nie powinien się zdziwić, gdyby w niedalekiej przyszłości okazało się, że podobna zmiana obejmie również wspólników spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Bo rząd uzna, że obok podatków powinni także obowiązkowo zapłacić składki do ZUS, zwłaszcza gdy osobiście zajmują się sprawami spółki.

Dzisiaj składki ZUS płaci tylko wspólnik jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Sprawca oszustwa odpowiada za swoje czyny, niezależnie od intencji, którymi kierował się poszkodowany

Prawnik D.C., powołując się na wpływy u komorników sądowych przy Sądzie Rejonowym w B. oraz u jednego z sędziów tego Sądu, podjął się, w zamian za przekazaną przez J.J. i K.J. kwotę 13 tys. zł. oraz 15 tys. zł. przez M.M., załatwienia odroczenia licytacji, bądź niedopuszczenia do sprzedaży nieruchomości dłużników w drodze licytacji. Nawet po dokonaniu sprzedaży nieruchomości przekonywał małżonków J. i M.M., że może doprowadzić do ich odzyskania. Sąd Rejonowy w B. uznał oskarżonego za winnego zarzucanych mu czynów, a biorąc również pod uwagę fakt, że D.C. dopuścił się tego będąc uprzednio skazanym za przestępstwo umyślne i w ciągu pięciu lat od odbycia za nie kary pozbawienia wolności, wymierzył mu karę łączną 3,5 roku pozbawienia wolności oraz orzekł wobec oskarżonego D.C. środki karne w postaci zakazu wykonywania zawodu radcy prawnego, adwokata, sędziego, prokuratora oraz zakazu prowadzenia działalności gospodarczej związanej z udzielaniem porad prawnych na okres 10 lat. Sąd Okręgowy w P. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że wymierzył oskarżonemu karę łączną pozbawienia wolności w wymiarze 5 lat.

Obrońca skazanego wniósł kasacje zarzucając niedostateczne, zawierające braki, lapidarne merytorycznie oraz emocjonalne, ad personam wobec obrońcy, rozpoznanie i rozważenie zarzutów i argumentów apelacji obrończej i odniesienia się do nich w zakresie oceny materiału dowodowego, w szczególności dotyczącej zeznań świadków oraz wyjaśnień samego oskarżonego w przedmiocie tłumaczenia znaczenia i intencji jego wypowiedzi utrwalonych na audiodokumentach.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Sąd Najwyższy uznał, że kasacja jest bezzasadna, zaś obrońca, ignorując rzeczywistą treść uzasadnienia zaskarżonego wyroku, dążył do ponowienia kontroli odwoławczej na zasadach ogólnych. Jak wyjaśniono, kasacja jest nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia skierowanym przeciwko orzeczeniu wydanemu przez sąd II instancji na skutek rozpoznania środka odwoławczego. Celem postępowania kasacyjnego jest wyeliminowanie z obrotu prawnego orzeczeń dotkniętych poważnymi wadami w postaci bezwzględnych przyczyn odwoławczych lub innych kwalifikowanych naruszeń prawa. W toku postępowania kasacyjnego nie dokonuje się kontroli poprawności oceny poszczególnych dowodów, nie weryfikuje się zasadności ustaleń faktycznych i nie bada współmierności orzeczonej kary (zob. postanowienie SN z 13.5.2014 r., IV KK 125/14, Legalis). W uzasadnieniu postanowienia podkreślono, że Sąd II instancji zasadnie przyjął, iż znamieniem przestępstwa oszustwa jest wyłącznie obiektywna „niekorzystność” rozporządzenia mieniem w oderwaniu od celu tego rozporządzenia i oceny tego celu w kontekście jego zgodności z prawem czy godziwości. Jednocześnie wskazał, że choć rozporządzenie mieniem w wykonaniu zobowiązania o charakterze przestępnym może stać na przeszkodzie orzeczeniu obowiązku naprawienia szkody, to nie dezaktualizuje to samego faktu pokrzywdzenia przestępstwem oszustwa. Ustawodawca w art. 286 § 1 KK nie przewiduje wyłączenia odpowiedzialności karnej nawet w przypadku, gdy pokrzywdzony rozporządza mieniem w celu niegodziwym.

Sąd Najwyższy stwierdził, że Sąd II instancji rozważył wszechstronnie i rzetelnie zarzuty apelacyjne, które sprowadzały się do podważania prawidłowych ustaleń faktycznych polegających na przyjęciu, że zebrane dowody uprawniają do przypisania oskarżonemu sprawstwa zarzucanych mu czynów i nie zawierają zarzutów, które podważałyby co do zasady słuszność rozumowania Sądu I instancji. Wbrew twierdzeniom skarżącego nie doszło do zastąpienia zeznań świadków i wyjaśnień oskarżonego treścią nagrań zarejestrowanych przez świadków, gdyż miały one jedynie charakter wspierający i uzupełniający. Decydujące znaczenie miały dokumenty zgromadzone w aktach, z których jednoznacznie wynika jaki był przebieg zdarzeń, dodatkowo większość z tych, które miały znaczenie dla przedmiotu procesu, cechuje urzędowy charakter, co podnosi ich rangę dowodową.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Opłaty za przedszkole lub żłobek a koszty uzyskania przychodu

Przedmiotem skargi w omawianej sprawie była indywidualna interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 25.10.2019 r. (nr 0114-KDIP3-1.4011.443.2019.1.KP) w przedmiocie podatku dochodowego od osób fizycznych. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 15.10.2020 r. oddalił skargę MK (sygnatura wyroku III SA/Wa 18/20).

Stan faktyczny

MK zwrócił się do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o wydanie interpretacji przepisów prawa podatkowego w indywidualnej sprawie dotyczącej podatku dochodowego od osób fizycznych w zakresie zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów czesnego za przedszkole dziecka. MK prowadzi działalność gospodarczą w zakresie m.in. najmu znaków towarowych oraz pełni funkcję prezesa zarządu w spółce z o.o. zajmującej się handlem hurtowym paliwami, produktami naftowymi i ich pochodnymi. W związku z tym w ciągu dnia przebywa zazwyczaj poza miejscem zamieszkania. Jego żona, zatrudniona w spółce w ramach etatu, również przebywa w tym czasie poza domem. W związku z tym opiekę nad dwójką ich dzieci w czasie pracy MK i jego żony sprawuje przedszkole, za które MK ponosi opłaty. MK zwrócił się do organu podatkowego o wydanie opinii, czy „opłatę za przedszkole, udokumentowaną fakturami wystawionymi przez przedszkole, MK może uznać za koszt uzyskania przychodu w prowadzonej przez niego działalności gospodarczej w całości czy tylko w 50 proc.”.

W opinii MK opłata za przedszkole stanowi koszt uzyskania przychodu zgodnie z art. 22 ust. 1 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1426 ze zm., dalej: PDOFizU). Zdaniem MK opłata stanowi koszt poniesiony w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, niewymieniony w art. 23 PDOFizU. MK argumentował, że sprawowanie ciągłej opieki nad dziećmi przez niego i jego żonę uniemożliwiłoby im wykonywanie ich funkcji zawodowych, co wiązałoby się z niemożnością uzyskania przychodów z pracy. Zdaniem MK sprawowanie opieki na dziećmi prowadziłoby do rezygnacji z prowadzenia działalności gospodarczej i zarządzania spółką i utraty przychodów.

W związku z tym, że zarówno MK, jak i jego żona pracują i są zobowiązani w takim samym stopniu do opieki nad dziećmi, to w opinii MK słuszne jest uznanie wydatku na opłaty za przedszkole za koszt uzyskania przychodu w prowadzonej przez niego działalności gospodarczej w wysokości 50%. Dzięki zapewnieniu dzieciom opieki w przedszkolu MK mógł bowiem wygospodarować czas na aktywność zawodową.

W opinii MK wydatki na opłaty za przedszkole nie są wydatkami osobistymi w sytuacji, gdy małżonkowie są aktywni zawodowo. W opinii MK o tym, że wydatki te nie stanowią typowych wydatków osobistych przemawia wprowadzenie w 2016 r. do PDOFizU nowej kategorii wydatków, które mogą stanowić koszt uzyskania przychodów. Chodzi m.in. o koszty poniesione przez pracodawcę na utworzenie i prowadzenie zakładowego żłobka, zakładowego klubu dziecięcego lub zakładowego przedszkola czy też koszty dofinansowania pracownikowi wydatków związanych z objęciem dziecka pracownika opieką sprawowaną przez dziennego opiekuna lub uczęszczaniem dziecka pracownika do żłobka, klubu dziecięcego lub przedszkola.

Podatkowe i bilansowe zamknięcie roku 2020 + wzory dokumentów już w Systemie Legalis Sprawdź

Interpretacja indywidualna Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał stanowisko MK za błędne. Nie znalazł on podstaw do zaliczania do kosztów uzyskania przychodu prowadzonej przez MK działalności gospodarczej wydatków ponoszonych w związku z pobytem jego dzieci w przedszkolu. W opinii Dyrektora, aby wydatki te można było uznać za koszty uzyskania przychodów, musiałyby zostać poniesione w celu uzyskania przychodów lub zachowania (zabezpieczenia) źródła przychodów. Dyrektor nie znalazł jednak związku między opłatą za przedszkole, a prowadzoną przez MK działalności gospodarczą. Zdaniem Dyrektora opłata za przedszkole wynikała z realizacji przez MK i jego żonę ciążących na nich obowiązków zapewnienia prawidłowej opieki dzieciom, i związana jest z prywatną sferą ich życia.

MK złożył na powyższą interpretację skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Zarzucił organowi podatkowemu oparcie interpretacji przywołanych przepisów PDOFizU jedynie o wykładnię gramatyczną i brak analizy okoliczności sprawy.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie

Sąd oddalił skargę i uznał, że wydana w sprawie interpretacja indywidualna zgodna jest z prawem, a argumentacja organu podatkowego jest słuszna. WSA podkreślił, że w omawianej sprawie głównym problemem związanym z możliwością zaliczenia określonego wydatku do kosztów uzyskania przychodu jest zdefiniowanie koniecznego związku poniesionego wydatku z przychodem. Zdaniem sądu, „wątpliwości co do możliwości uznania wydatku za koszt w rozumieniu przepisów podatkowych wynikają przede wszystkim z ogólnikowości zapisu art. 22 ust. 1 PDOFizU definiującego koszt podatkowy. Zgodnie z tym uregulowaniem kosztami uzyskania przychodów są wszelkie koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów”. Aby ułatwić rozstrzygnięcie, czy dany koszt zalicza się do kosztów uzyskania przychodu, przyjmuje się koncepcję adekwatnego związku przyczynowego, zgodnie z która „istnienie związku (pomiędzy kosztem a przychodem), jest następstwem zewnętrznej, standardowej oceny współzależności między zastosowanym środkiem, a oczekiwanymi, zwykłymi – w danych warunkach – następstwami jego zastosowania”. Sprowadza się to do oceny kosztów pod względem następujących ustawowych kryteriów, które muszą wystąpić łącznie (wyrok NSA z 18.12.1996 r., SA/Łd 2752/95): kryterium celu, czyli dążenia do osiągnięcia przychodu i kryterium negatywnego, odnoszącego się do nie występowania danego kosztu w katalogu wyłączeń. Ponadto warto podkreślić, że „rozpatrując konkretne sytuacje, należy mieć na uwadze, że ustawodawca, posługując się definicją generalną, a ponadto celowo używając w definicji pojęć elastycznych, o pewnym stopniu niedookreślenia, sprawił, iż każdą sytuację należy rozpatrywać odrębnie, przy pełnym uwzględnieniu okoliczności danego przypadku”. Dlatego też WSA zaznaczył w uzasadnieniu, że „w zakresie kosztów uzyskania przychodów nie jest w zasadzie prawidłowe stawianie tez o charakterze generalnym, które mogłyby mieć zastosowanie do każdego przypadku. Może się bowiem okazać, że dany koszt, który u większości podatników stanowić będzie koszt uzyskania przychodu, u konkretnego podatnika nie będzie mógł być zaliczony do kosztów uzyskania przychodów. Na takich samych zasadach możliwe są przypadki odwrotne”.

Ponadto WSA zaznaczył, że zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych, w prawie podatkowym dominuje wykładnia gramatyczna, traktując pozostałe zasady wykładni, w tym wykładnię systemową i funkcjonalną, a także historyczną, jako subsydiarne (uchwała NSA z 20.3.2000 r., orzeczenie NSA z 9.8.2004 r., SA/Rz 1824/03, orzeczenie NSA z 25.6.2010 r., II FSK 445/09). W omawianej sprawie należy wobec tego uznać, że skoro ustawodawca nie zdefiniował, jak należy rozumieć terminy „zachowanie” oraz „zabezpieczenie”, to należy przypisać im znaczenie potoczne. Dlatego też WSA uznał, że „koszty poniesione w celu zachowania źródła przychodów są to koszty ponoszone w tym celu, aby utrzymać źródło przychodów w niezmienionym (niepogorszonym) stanie”. Kosztami tymi są więc, w opinii sądu, wszelkie wydatki ponoszone na źródło przychodów jako całość, choćby nie były one poniesione w celu uzyskania konkretnego przychodu.

Sąd analizując omawianą sprawę doszedł do takiego samego przekonania jak organ podatkowy – ponoszenie przez MK wydatków na opłaty za przedszkole nie spełnia przesłanek zawartych w art. 22 PDOFizU. Wydatki te wynikają bowiem, jak słusznie ocenił organ podatkowy, z wykonywania obowiązków rodzicielskich, i nie są ponoszone w celu uzyskania przychodu z działalności gospodarczej prowadzonej przez MK, bądź też w celu zachowania lub zabezpieczenia tego źródła przychodu. Ponadto Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie dodał, że uczęszczanie dzieci do przedszkola służy przede wszystkim celom edukacyjnym, a nie przechowywaniu dzieci w trakcie wykonywania przez rodziców ich zawodowej aktywności.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Twój e-PIT nie dla przedsiębiorców

Przypomnijmy, że akcja Twój e-PIT, czyli wypełnianie rocznych zeznań przez urzędników, rozpoczęła się w 2019 r. Dotyczyła przede wszystkim pracowników, zleceniobiorców czy wykonujących umowy o dzieło. Ministerstwo Finansów zapewniało, że w 2020 r. gotowe zeznania dostaną też przedsiębiorcy. Nie dostali.

Nie będzie deklaracji…

I nie dostaną też w 2021 r. Tak wynika z przepisów, potwierdza to Ministerstwo Finansów.

– Niestety, żadna z ustaw antykryzysowych, a było ich sporo i dotyczyły też przepisów o PIT, nie zmienia zasad rocznego rozliczenia dla przedsiębiorców – mówi Konrad Turzyński, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP.

Przedsiębiorcy muszą więc wypełnić zeznania sami. Czy mogą to zrobić już teraz, aby jak najszybciej dostać zwrot podatku?

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

… ani szybkiego zwrotu

O to też zapytaliśmy Ministerstwo Finansów. Odpowiedziało, że zeznanie PIT wywołuje skutek prawny od 15 lutego 2021 r. Termin do zwrotu nadpłaty dla zeznania złożonego przed 15 lutego 2021 r. będzie zatem liczony dopiero od tego dnia. Urząd ma trzy miesiące na jej oddanie, jeśli dostał deklarację papierową. Przy zeznaniach elektronicznych – 45 dni.

Może to być problem zwłaszcza dla tych, którzy stracili na epidemii, ale w pierwszych miesiącach zeszłego roku mieli jeszcze dochody i płacili fiskusowi zaliczki.

– W zeznaniach rocznych wykażą nadpłatę, ale na jej zwrot muszą czekać do końca marca albo nawet połowy maja. Wychodzi więc na to, że od początku zeszłego roku kredytują Skarb Państwa – dodaje Konrad Turzyński. Zauważa, że firmom, które w czasie epidemii nie mogły normalnie zarabiać, szybki zwrot podatku bardzo by się przydał. Wiele z nich ma bowiem olbrzymie kłopoty z płynnością finansową.

Oczywiście nadpłata może wyjść też tym przedsiębiorcom, którzy w zeszłym roku mieli dochody, ale korzystają z różnego rodzaju preferencji. Przykładowo wspólnego rozliczenia z małżonkiem czy też z ulgi na dzieci. Oni także odzyskają nadpłacone zaliczki dopiero po 15 lutego. Terminy składania rocznych zeznań mają też wpływ na możliwość rozliczania ubiegłorocznych strat. To ważne dla firm, które ucierpiały na epidemii koronawirusa. Przypomnijmy, że tarcza antykryzysowa wprowadziła możliwość odliczania strat z 2020 r. od dochodu z 2019 r. Korekty rozliczeń można składać już od 1 stycznia. Ale Krajowa Informacja Skarbowa twierdzi, że najpierw trzeba złożyć zeznanie za 2020 r.

Trzeba też zaczekać z rozliczeniem strat

To problem dla przedsiębiorców płacących PIT. U nich, jak podkreśla Ministerstwo Finansów, zeznanie roczne wywołuje skutki prawne dopiero 15 lutego. Jeśli uznamy, że wtedy mogą zrobić korektę 2019 r., cała operacja odliczenia straty i odzyskania podatku znacznie się opóźni.

– Taki warunek nie wynika wprost z przepisów. Niewykluczone jednak, że urzędy skarbowe będą zwlekać z rozpatrzeniem korekt zeznań PIT za 2019 r. Aż do otrzymania deklaracji za 2020 r., którą i tak zajmą się dopiero 15 lutego – mówi Marek Kanczew, radca prawny i doradca podatkowy w kancelarii Rymarz Zdort. Dodaje, że skarbówka powinna pamiętać o celu tarczy antykryzysowej, którym jest wsparcie przedsiębiorców poszkodowanych przez epidemię. I rozstrzygać wątpliwości na ich korzyść.

Więcej o zasadach rozliczania strat z ubiegłego roku pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 5 stycznia.

Jaki formularz

Przypomnijmy, że przedsiębiorcy płacący podatek według skali składają zeznanie na formularzu PIT-36. Rozliczający się stawką liniową na PIT-36L. Ministerstwo Finansów poleca korzystanie z aplikacji e-Deklaracje pod adresem: https://www.podatki.gov.pl/pit/e-deklaracje-pit/dla-osob-prowadzacych-dzialalnosc-gospodarcza/. Na razie na tej stronie są tylko wzory formularzy za 2019 r. i poprzednie lata.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA

Przedsiębiorcy już pytają o możliwość złożenia rocznego PIT. Na czasie zależy przede wszystkim tym, którzy jeszcze przed epidemią koronawirusa mieli wysokie dochody i nadpłacili fiskusowi podatek w zaliczkach. Wygląda jednak na to, że prędko go nie odzyskają. Z zeznaniem trzeba bowiem czekać do 15 lutego, nic nie da wcześniejsze przesłanie deklaracji skarbówce. Przedsiębiorcy nie mogą też na razie skompensować nadpłaty z innymi zobowiązaniami. Przykładowo, mimo że mają nadwyżkę w PIT, muszą do 25 stycznia zapłacić VAT. Oczywiście odbija się to na płynności finansowej, mocno przecież nadwerężonej przez epidemię.

Niekorzystne jest też to, że przedsiębiorcy mający dochody muszą do 20 stycznia zapłacić zaliczkę za grudzień. Nawet jeśli wiedzą już, że z zeznania rocznego wyjdzie im nadpłata, bo np. korzystają z ulg.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź