Znowu będzie podatkowa ulga dla walczących z Covid-19
Przypomnijmy, że darowizny można odliczyć od dochodu, dzięki czemu zapłacimy fiskusowi niższy podatek. Generalnie ulga przysługuje tym, którzy wspierają organizacje prowadzące działalność pożytku publicznego, i jest limitowana. Ustawa antykryzysowa poszerzyła krąg beneficjentów i zwiększyła kwoty odliczenia, nawet do 200 proc. darowizny.
Maseczki dla szpitala
– Darczyńcy mogą odliczać przekazane od początku roku darowizny na rzecz służby zdrowia. A konkretnie dla podmiotów znajdujących się w wykazie prowadzonym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Przede wszystkim szpitali, ale także firm, które prowadzą przychodnie, laboratoria medyczne czy zajmują się transportem sanitarnym – wyjaśnia Mikołaj Duda, doradca podatkowy w Madejczyk Kancelaria Prawna. Dodaje, że ulgą są też objęte darowizny dla domów pomocy społecznej, ośrodków wsparcia, schronisk dla osób bezdomnych czy noclegowni.
– Potrzebującym można przekazać wszystko, co służy do walki z koronawirusem. Maseczki, przyłbice, płyny odkażające, testy, szczepionki na grypę. Także posiłki, artykuły codziennego użytku czy np. samochód do transportu chorych – wymienia Wojciech Jasiński, konsultant podatkowy w ATA Finance. – Oczywiście odliczymy także wsparcie finansowe. Ulga obejmuje też przekazywane szkołom, przedszkolom i innym placówkom oświatowym tablety i laptopy, nie starsze niż trzyletnie. Tyle że trzeba to zrobić za pośrednictwem organu prowadzącego taką placówkę, czyli przeważnie gminy – podkreśla Wojciech Jasiński.
Problem w tym, że zgodnie z przepisami wprowadzonymi przez ustawę antykryzysową do ustaw o PIT/CIT te preferencyjne zasady rozliczenia dotyczą tylko darowizn przekazanych do 30 września br. Pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej” z 14 października. Postulując, aby Ministerstwo Finansów rozważyło przedłużenie preferencji. Udało się. Poprawka wydłużająca termin korzystnego rozliczenia darowizn została wprowadzona do procedowanej przez Sejm nowelizacji ustaw o PIT/CIT, która została uchwalona 28 października.
– Wynika z niej, że na preferencyjnych zasadach będzie można rozliczyć też darowizny na walkę z Covid-19 przekazane po 30 września – mówi Mikołaj Duda.
W jakiej wysokości?
– Jeśli darowiznę dla szpitala, przychodni albo domu opieki społecznej przekażemy do końca roku, odliczymy od dochodu jej 200 proc. Później, do 31 marca 2021 r., 150 proc. Natomiast darowizny przekazane od 1 kwietnia do końca epidemii możemy odliczyć w 100 proc. Najlepiej więc wesprzeć potrzebujących jeszcze w tym roku – mówi Mikołaj Duda.
Z rozszerzonej ulgi mogą skorzystać osoby fizyczne płacące PIT lub ryczałt. A także firmy: spółki rozliczające się CIT oraz przedsiębiorcy odprowadzający PIT według skali, liniowy albo ryczałt.
Generalnie darowizny wykazujemy w zeznaniu rocznym. Ale przedsiębiorcy, a także zarabiający na wynajmie, mogą je już uwzględnić przy liczeniu miesięcznych zaliczek na podatek.
Czy ci, którzy przekazali darowiznę w październiku, mogą ją odliczyć do dochodu przy obliczaniu płaconej do 20 listopada zaliczki? Eksperci podkreślają, że zmiany dotyczące darowizn najprawdopodobniej niedługo wejdą w życie, z odliczeniem warto jednak się wstrzymać do zakończenia procesu legislacyjnego. – Bezpieczniej będzie dostosować się do obowiązującego w danym momencie prawa, a z ulgi skorzystać później. Czyli w grudniu przy liczeniu zaliczki za listopad, jeśli nowe przepisy będą już wtedy obowiązywały, albo w zeznaniu rocznym – radzi Wojciech Jasiński.
Omawiana nowelizacja jest już w Senacie. Są też w niej kontrowersyjne zmiany dotyczące opodatkowania spółek komandytowych.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Monika Brzostowska doradca podatkowy w kancelarii KiB
Dobrze, że preferencyjne zasady rozliczania darowizn zostaną przedłużone. Ulga podatkowa jest bowiem dodatkową zachętą do wspierania walki z koronawirusem. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że przepisy o darowiznach na przeciwdziałanie epidemii Covid-19 są zbyt skomplikowane. Darczyńcy muszą nie tylko znać ustawy podatkowe, ale też sięgnąć do innych gałęzi prawa, np. oświatowego, po to, żeby ustalić status beneficjenta. Są też dodatkowe warunki, chociażby to, że darowane laptopy czy tablety nie mogą mieć więcej niż trzy lata. Albo że nie można ich przekazać bezpośrednio szkole, trzeba podpisać umowę z gminą, która ją prowadzi. Kolejna komplikacja: kwoty odliczenia uzależnione są od daty przekazania darowizny. Darczyńcy, którzy nie znają tych niuansów, mogą łatwo wpaść w podatkową pułapkę.
Nowy sposób opłaty w sprawach cywilnych
12.11.2020 r. weszły w życie nowe zasady wnoszenia opłat sądowych w sprawach cywilnych. To ważna zmiana?
Do tej pory przewidziane były trzy metody uiszczania opłat sądowych: bezgotówkowa, gotówkowa i znaki sądowe. W przypadku formy bezgotówkowej rozporządzenie wskazywało dwa sposoby uiszczania opłat: przelewem na rachunek bieżący dochodów sądu i za pomocą mechanizmów gwarantujących nieodwołalne zainicjowanie procedury wpłaty oraz identyfikację wnoszącego opłatę, udostępnionych przez system teleinformatyczny Ministerstwa Sprawiedliwości obsługujący płatności. Te sposoby nadal obowiązują.
Od 12 listopada 2020 r. katalog sposobów bezgotówkowych będzie natomiast otwarty.
Co to znaczy ?
Użyte w § 3 pkt 3 rozporządzenia określenie „lub innego instrumentu płatniczego” oznacza, że inne metody płatności bezgotówkowej związane z nowymi technologiami będą dopuszczalne, o ile sąd zyska takie możliwości techniczne. Odnośnie do wpłaty gotówkowej oprócz wpłat w kasie sądu przewidziano też wpłaty w punkcie kasowym prowadzonym przez podmiot zewnętrzny na podstawie umowy zawartej z sądem lub za pomocą urządzenia elektronicznego zlokalizowanego w sądzie (wpłatomaty).
Która z tych zmian ma największe znaczenie?
Od strony praktycznej możliwość bezgotówkowego wnoszenia opłat oraz w formie znaków sądowych, które można wygenerować z systemu dostępnego na stronie ministerstwa. Znajomość wysokości opłaty pozwala na jej złożenie z widocznym na pierwszej stronie dowodem uiszczenia. Takie samo znaczenie ma przelew na rachunek sądu i dołączenie wydruku jako załącznika do pozwu. W tych przypadkach złożenie pozwu nie musi się łączyć z wizytą w sądzie. Dotyczy to jednak tylko osób, które wiedzą, jak ustalić wysokość opłaty od pozwu (wniosku).
A co z osobami działającymi bez adwokata, radcy?
Muszą poczekać na wezwanie sądu do uiszczenia opłaty (w takim piśmie wskazany jest numer konta). Dokonanie opłaty przelewem nie wymaga obecności w sądzie. Pozew może więc być złożony skutecznie pocztą.
A jeżeli ktoś składa pozew osobiście w sądzie i chce uiścić od razu opłatę od niego, bo uzyskał informację o jej wysokości, np. w biurze obsługi interesantów?
Może tego dokonać za pośrednictwem terminalu płatności elektronicznej, który daje możliwość albo wydrukowania znaku opłaty sądowej (dołącza się go do pierwszej strony pozwu), albo uiszczenia opłaty elektronicznie. Terminal taki jest w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Myślę jednak, że takie możliwości są jedynie w dużych sądach. W małych nadal dominuje wpłata gotówkowa lub przelewem.
Nowela nakłada też na dyrektorów sądów obowiązek informowania o sposobach płatności oraz jej szczegółach, np. numerach kont, mikrokont przypisanych do danego wydziału sądu.
Na wstępnym etapie, kiedy złożony pozew jest kierowany do systemu losowego przydziału spraw, mikrokonta nie mają praktycznego znaczenia, ponieważ nie wiadomo jeszcze, do którego wydziału sprawa trafi. Dlatego też opłaty sądowe uiszczane przelewem powinny trafić na rachunek bieżący dochodów sądu (jego numer jest podany na stronie internetowej sądu). Pracownicy sądu na specjalnym portalu ustalają, czy zadeklarowana przez stronę wpłata (przelewem) trafiła na rachunek sądu. Na dalszym etapie, jeżeli strona lub jej pełnomocnik są wzywani do wpłaty np. zaliczki na biegłego, to w piśmie Sądu Okręgowego w Warszawie wskazany jest numer mikrokonta (przynależnego do danego wydziału). To są jednak kwestie wpływające na pracę sekretariatu sądu. Dla strony mają one o tyle znaczenie, że numer konta może ulec zmianie. Trzeba więc zwracać na to uwagę przy czytaniu wezwań z sądu.
Podstawa prawna: rozporządzenie MS z 21 października 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie sposobu uiszczania opłat sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U. z 28 października 2020 r., poz. 1892)
Opodatkowanie podwykonawców służby medycznej
Stan faktyczny
W niniejszej sprawie, na tle niemieckiego prawa, doszło do sporu pomiędzy Finanzamt D. (dalej jako: „organ podatkowy”) a E. (dalej jako: pielęgniarka) w przedmiocie zwolnienia z podatku od wartości dodanej (VAT) w odniesieniu do usług realizowanych przez pielęgniarkę polegających na sporządzeniu opinii o potrzebie opieki nad ubezpieczonymi w kasie, w charakterze podwykonawcy służby medycznej, owej kasy ubezpieczenia pielęgnacyjnego.
Uszczegóławiając, w latach 2012–2014, pielęgniarka sporządzała dla służby medycznej ubezpieczenia zdrowotnego opinie w zakresie potrzeby opieki nad pacjentami w celu ustalenia zakresu ich praw do świadczeń opieki medycznej finansowanej przez kasę ubezpieczenia pielęgnacyjnego. Strony rozliczały się w okresach miesięcznych, bez wyszczególniania kwoty VAT, bowiem pielęgniarka wskazywała, że świadczone przez nią usługi są zwolnione z VAT. W sprawie doszło do kontroli podatkowej, wskutek której organ podatkowy uznał, że jednak działalność, którą prowadziła pielęgniarka nie jest zwolniona z VAT ani przez prawo krajowe, ani przez prawo UE. Organ podatkowy wydał decyzję, określając należny podatek (m.in. zaliczki z tytułu VAT jak i zwiększenie kwoty obrotu).
Stan prawny i postępowanie
Pielęgniarka odwołała się od powyższej decyzji, a sąd przyznał jej rację, wskazując na art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE. Sąd uznał, że zwolnione z VAT jest sporządzenie opinii w zakresie opieki zdrowotnej, jako „świadczenie ściśle związane z opieką i pomocą społeczną” w zakresie ww. przepisu. Organ podatkowy odwołał się od powyższego podtrzymując swoje stanowisko. Sąd odsyłający stwierdził, że usługi, które wykonywała pielęgniarka podlegają opodatkowaniu – w oparciu o prawo krajowe, niemniej jednak sąd ten, w oparciu o art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE rozważał dopuszczalność zwolnienia z VAT, jako że świadczona usługa być może mogłaby być potraktowana jako „świadczenie ściśle związane z opieką i pomocą społeczną”, które właśnie nie podlega VAT.
Zgodnie z art. 132 ust. 1 pkt c) i g) dyrektywy 2006/112/WE: Państwa członkowskie zwalniają następujące transakcje: świadczenie opieki medycznej w ramach zawodów medycznych i paramedycznych, określonych przez zainteresowane państwo członkowskie; świadczenie usług i dostawa towarów ściśle związanych z opieką i pomocą społeczną, wraz z usługami świadczonymi przez domy spokojnej starości, dokonywane przez podmioty prawa publicznego lub inne podmioty uznane za podmioty o charakterze społecznym przez dane państwo członkowskie. Ponadto, art. 134 dyrektywy 2006/112/WE stanowi, że dostawa towarów ani świadczenie usług nie korzystają ze zwolnienia przewidzianego w art. 132 ust. 1 lit. b), g), h), i), l), m) i n) w następujących przypadkach gdy nie są one niezbędne do dokonywania transakcji podlegających zwolnieniu.
Pytanie prejudycjalne
Sąd odsyłający zawiesił postępowanie i zwrócił się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi:
- Czy w okolicznościach takich jak rozpatrywane w postępowaniu głównym, w których podatnik na zlecenie sporządza opinię w zakresie potrzeby opieki nad pacjentami, występuje czynność, która wchodzi w zakres stosowania art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE?
- W razie udzielenia odpowiedzi twierdzącej na pytanie pierwsze:
a) Czy do uznania przedsiębiorcy za podmiot o charakterze społecznym w rozumieniu art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE wystarczy, jeżeli świadczy on usługi jako podwykonawca na zlecenie podmiotu uznanego zgodnie z prawem krajowym za podmiot o charakterze społecznym w rozumieniu art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE?
b) W razie udzielenia odpowiedzi przeczącej na pytanie drugie lit. a): czy w okolicznościach takich jak rozpatrywane w postępowaniu głównym przejęcie przez kasy chorych i kasy ubezpieczenia pielęgnacyjnego wszystkich kosztów podmiotu uznanego w rozumieniu art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE wystarczy, aby stwierdzić, iż podwykonawca tego podmiotu jest również uznanym podmiotem?
c) Jeśli na pytania drugie lit. a) i lit. b) należy udzielić odpowiedzi przeczącej: czy państwo członkowskie może uzależnić uznanie danego podmiotu za pomiot o charakterze społecznym od tego, by podatnik rzeczywiście zawarł umowę z instytucją pomocy lub opieki społecznej, czy też wystarczy do takiego uznania, że umowa mogłaby zostać zawarta na podstawie prawa krajowego?
Wyrok TSUE
TSUE w uzasadnieniu wyroku, podkreślił konieczność ścisłego interpretowania przepisów dyrektywy, ale jednocześnie zachowania jej celu. Odniósł się do innego istotnego wyroku TSUE z 21.1.2016 r., C-335/14, zgodnie z którym zwolnienie przewidziane w art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE, zapewniając bardziej korzystne traktowanie w zakresie VAT w odniesieniu do świadczenia pewnych usług użyteczności publicznej w sektorze społecznym, służy zmniejszeniu kosztów tych usług, a tym samym uczynieniu ich bardziej dostępnymi dla osób, które miałyby z nich skorzystać.
Dalej TSUE wskazał, że sformułowanie: „świadczenia usług muszą być ściśle związane z opieką i pomocą społeczną” należy rozumieć tak, aby dostawa towarów lub świadczenie usług były niezbędne do dokonywania transakcji w zakresie opieki i pomocy społecznej. Świadczenie usług przez pielęgniarkę, co do zasady, miało taki charakter, ponieważ było niezbędne dla prawidłowego wykonania przez kasę ubezpieczenia pielęgnacyjnego jej zadań w zakresie opieki i pomocy społecznej, wśród których znajdują się między innymi finansowanie opieki pielęgnacyjnej na rzecz jej ubezpieczonych. Świadczenie takich usług nie było jednak wykonywane bezpośrednio na rzecz osoby wymagającej opieki, lecz na rzecz innego podatnika, który ich potrzebuje, aby móc zrealizować własne podlegające zwolnieniu świadczenia. Chodzi więc o fakt, że pielęgniarka była podwykonawcą, dla innego podatnika. TSUE przytoczył jednak inny wyrok TSUE z 14.6.2007 r., C‑434/05, w myśl którego, do celów uznania świadczeń usług dotyczących sporządzenia opinii w zakresie potrzeby opieki za świadczenia ściśle związane z opieką i pomocą społeczną świadczenia te nie muszą być realizowane bezpośrednio wobec osób wymagających opieki.
Co do drugiej przesłanki, mianowicie zakresu podmiotowego, wskazującego że w celu skorzystania ze zwolnienia z podatku świadczenia usług muszą być dokonane przez podmioty prawa publicznego lub inne podmioty uznane za podmioty o charakterze społecznym przez dane państwo członkowskie. Pielęgniarka nie prowadziła działalności o charakterze publicznym, ale być może mogła mieć status, jako „inny podmiot uznany za podmiot o charakterze społecznym. Skoro jednak omawiany art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE nie wskazuje przesłanek jak i sposobów uznania podmiotów innych niż podmioty prawa publicznego za podmioty o charakterze społecznym, to do prawa krajowego każdego z państw UE należy ustalenie owych zasad i kwalifikacja poszczególnych podmiotów.
TSUE zaznaczył jednak, że wśród tych zasad powinno się m.in. znaleźć: „istnienie szczególnych przepisów, zarówno krajowych, jak i lokalnych, ustawodawczych lub administracyjnych, podatkowych lub z zakresu zabezpieczenia społecznego, interes publiczny wynikający z działalności danego podatnika, to, czy inni podatnicy prowadzący taką samą działalność zostali wcześniej uznani, oraz to, czy koszty danych świadczeń pokrywane są ewentualnie w znacznej części przez kasy chorych lub inne instytucje zabezpieczenia społecznego, w szczególności gdy prywatne podmioty gospodarcze mają stosunki umowne z tymi instytucjami”. W niniejszej sprawie do sądu krajowego należało ustalenie czy pielęgniarka mogła być uznana za podmiot o charakterze społecznym w rozumieniu niniejszych przesłanej i omawianego przepisu. Jednak TSUE zaznaczył, że „Okoliczności wskazane przez sąd odsyłający nie mogą zatem wykazać, że w sprawie rozpatrywanej w postępowaniu głównym Republika Federalna Niemiec przekroczyła granice przysługujących jej uprawnień dyskrecjonalnych w zakresie tego uznania na podstawie art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE.
Sporządzenie opinii w zakresie potrzeby opieki przez niezależnego eksperta (pielęgniarkę) dla służby medycznej kasy ubezpieczenia pielęgnacyjnego, które kasa ta wykorzystuje do celów oceny zakresu praw do świadczeń opieki i pomocy społecznej, z których mogą skorzystać jej ubezpieczeni, stanowi świadczenie usług ściśle związane z opieką i pomocą społeczną, pod warunkiem że jest ono niezbędne do zapewnienia prawidłowej realizacji transakcji dotyczących tej dziedziny. Przepis art. 132 ust. 1 lit. g) dyrektywy 2006/112/WE nie stoi na przeszkodzie temu, aby odmówiono owemu ekspertowi uznania go za podmiot o charakterze społecznym, pomimo że:
a) świadczy swoje usługi dotyczące sporządzenia opinii w zakresie potrzeby opieki jako podwykonawca na zlecenie rzeczonej służby medycznej, która jest za taki podmiot uznana;
b) koszty sporządzenia tych opinii ponosi pośrednio i ryczałtowo odnośna kasa ubezpieczenia pielęgnacyjnego oraz;
c) ów ekspert ma możliwość na mocy prawa krajowego zawrzeć bezpośrednio z tą kasą umowę o sporządzenie wspomnianych opinii, aby móc zostać uznanym za taki podmiot, ale nie skorzystał z tej możliwości.
Kara za brak cen na towarach
Opis stanu faktycznego
Zaskarżoną w tej sprawie decyzją z (…) października 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (dalej Prezes Urzędu) po rozpatrzeniu odwołania wniesionego przez J. S. A. z siedzibą w (…) (dalej skarżąca spółka), utrzymał w mocy decyzję (…) Wojewódzkiego Inspektora Inspekcji Handlowej z (…) lipca 2019 r. o nałożeniu na spółkę kary pieniężnej w wysokości 28 888 zł z tytułu niewykonania obowiązków, o których mowa w art. 4 ust. 1 ustawy z 9.5.2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 178 ze zm.; dalej jako: InfCenTiUU), w związku z naruszeniem § 3 oraz § 4 rozporządzenia Ministra Rozwoju z 9.12.2015 r. w sprawie uwidaczniania cen towarów i usług (Dz.U. z 2015 r. poz. 2121, dalej jako: CenyTowUsłR), to jest z uwagi na brak uwidocznienia w miejscu sprzedaży detalicznej cen oraz cen jednostkowych towarów.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę skarżącej spółki.
Z uzasadnienia Sądu
W ocenie Sądu organ wymierzając w niniejszej sprawie karę pieniężna w wysokości 28 888 zł wziął pod uwagę wszystkie wskazane w art. 6 ust. 3 InfCenTiUU kryteria, czemu dał wyraz w szczegółowej, wyczerpującej i przekonującej argumentacji zaskarżonej decyzji w tym względzie.
Zauważyć przede wszystkim należy, że niewykonanie obowiązków, o których mowa w art. 4 ust. 1 InfCenTiUU powoduje nałożenie kary pieniężnej w wysokości do 20 000 zł, natomiast kara pieniężna do 40 000 zł nakładana jest, jeżeli przedsiębiorca nie wykonał obowiązków, co najmniej trzykrotnie w okresie 12 miesięcy licząc od dnia, w którym stwierdzono naruszenie tych obowiązków po raz pierwszy. Wymierzona w niniejszej sprawie kara pieniężna w wysokości 28 888 zł przekracza o 8 888 zł karę, jaka jest możliwa do nałożenia w przypadku pierwszego, drugiego czy trzeciego naruszenia przez przedsiębiorcę obowiązku uwidaczniania cen oraz cen jednostkowych.
Jak podkreślał organ, naruszenie przez stronę przepisów o obowiązku uwidaczniania cen stanowi ósme z kolei następujące po sobie naruszenie, tym samym możliwe w niniejszej sprawie było wymierzenie kary do 40 000 zł.
W ocenie Sądu organ należycie wyjaśnił, że nieuwidacznianie cen i cen jednostkowych narusza prawo konsumenta do informowania, a w konsekwencji uniemożliwia porównanie cen towarów będących w obrocie. Ponadto, skoro cena i cena jednostkowa stanowią podstawowe kryterium informacji o wartości towaru wyrażonej w jednostkach pieniężnych, to – w przypadku naruszenia tego obowiązku dotyczącego 20 rodzajów towarów z 45 rodzajów towarów kontrolowanych-zasadnym było uznanie przez organ stopnia tego naruszenia, w przypadku ósmego z kolei następującego po sobie naruszenia, za bardzo poważny. Należy też zauważyć, że poprzednie decyzje nakładające na skarżącą spółkę kary pieniężne za naruszenie obowiązku uwidaczniania cen i cen jednostkowych, na które m.in. powołuje się skarżąca w skardze, były wydane w bardzo krótkim odstępie czasu, praktycznie kilku dni. Dlatego też w ocenie Sądu nie można, jak usiłuje skarżąca, procentowo przeliczać liczby partii towarów, których dotyczy naruszenie obowiązku z art. 4 InfCenTiUU, do partii towarów poddanych kontroli i odnosić tego do ilości towarów kontrolowanych i ilości towarów, przy których brak było uwidocznionych cen lub cen jednostkowych, w niniejszej sprawie.
Organ prawidłowo wziął również pod uwagę dotychczasową działalność strony – skarżącej spółki, tj. funkcjonowanie na rynku od 2004 r., wyniki dotychczasowych kontroli w zakresie przestrzegania obowiązków nakładanych przez InfCenTiUU, i zasadnie przyjął, że skarżąca nie dołożyła należytej staranności przy wykonywaniu działalności w celu przestrzegania przepisów istotnych z punktu widzenia praw i interesów konsumentów oraz nie wyeliminowała nieprawidłowości naruszających te prawa. Zaskarżona decyzji dotyczy naruszenia przepisów ustawy po raz ósmy w okresie 12 miesięcy licząc od dnia, w którym stwierdzono naruszenie objętych tym przepisem obowiązków po raz pierwszy. Oznacza to, że skarżąca nie tylko spełniła swoim zachowaniem warunek do nałożenia kary za to naruszenie, ale też kary w podwyższonej wysokości.
Trzeci z czynników wpływających na wymiar kary został również uwzględniony przez organ. Do protokołu kontroli dołączono oświadczenie zgodnie, z którym skarżąca spółka należy do kategorii pozostali przedsiębiorcy. Skoro skarżąca złożyła oświadczenie, że należy do kategorii pozostali przedsiębiorcy, to nie spełnia wymogów do uznania za mikro, małego czy średniego przedsiębiorcę, o jakich mowa w art. 7 ustawy z 6.3.2018 r. – Prawo przedsiębiorców (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1292 ze zm.; dalej jako: PrPrzed). Natomiast zgodnie z zgodnie z tym artykułem średni przedsiębiorca to taki, który w co najmniej jednym roku z dwóch ostatnich lat obrotowych spełniał łącznie następujące warunki:
a) zatrudniał średniorocznie mniej niż 250 pracowników oraz
b) osiągnął roczny obrót netto ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług oraz z operacji finansowych nieprzekraczający równowartości w złotych 50 milionów euro, lub sumy aktywów jego bilansu sporządzonego na koniec jednego z tych lat nie przekroczyły równowartości w złotych 43 milionów euro – i który nie jest mikroprzedsiębiorcą ani małym przedsiębiorcą.
Powyższe oznacza, że wskazane w ustawie liczby odnośnie zatrudnianych pracowników oraz wysokość osiągniętego rocznego obrotu netto ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług oraz z operacji finansowych lub sumy aktywów bilansu są u skarżącej jeszcze większe.
W ocenie Sądu wymierzona przez organ w stanie faktycznym niniejszej sprawy kara pieniężna w wysokości 28 888 zł jest skuteczna, proporcjonalna i odstraszająca, w myśl art. 8 dyrektywy 98/6/WE z 16.2.1998 r. Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony konsumenta poprzez podawanie cen produktów oferowanych konsumentom (Dz.Urz. UE L z 1998 r. Nr 80, s. 27 ze zm.). Nie może natomiast zostać uznana za rażąco niewspółmierną do wagi popełnionego naruszenia, jak podnosi to w skardze skarżąca. Skoro skarżąca spółka – jak wskazano wyżej – w ciągu 12 miesięcy naruszyła po raz ósmy przepisy dotyczące obowiązku uwidaczniania cen i cen jednostkowych towarów, to oznacza, że wcześniejsze kontrole i nakładane kary pieniężne nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Reasumując, Sąd stwierdził, że w niniejszej sprawie postępowanie zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy, a zgromadzony materiał dowodowy dawał podstawę do wydania zaskarżonej decyzji.
Cenę i cenę jednostkową należy uwidaczniać w miejscu dostępnym i dobrze widocznym dla konsumentów, na danym towarze, bezpośrednio przy nim lub w jego bliskości- uznał w swoim wyroku WSA w Warszawie. Wyrok ten zasługuje na akceptację. Brak uwidocznienia cen jednostkowych przy towarach uniemożliwia kupującym porównanie cen towarów z cenami towarów podobnych, lecz o innej masie czy objętości, a przez to utrudnia kupującym dokonanie optymalnego i właściwego dla nich wyboru towaru, naruszając ich interesy ekonomiczne oraz prawo do rzetelnej informacji o cenie.
Warto także zauważyć, że dokonując oceny dotychczasowej działalności skarżącej spółki, wzięto pod uwagę wyniki dotychczas przeprowadzonych kontroli w zakresie przestrzegania przepisów dotyczących uwidaczniania cen. Skarżąca spółka funkcjonuje na rynku od 2004 r., była niejednokrotnie kontrolowana, zatem winna wykazać się znajomością obowiązujących przepisów dotyczących prawidłowego uwidaczniania cen i cen jednostkowych, istotnych z punktu widzenia ochrony praw i interesów konsumentów. Jednakże organy kontrolne wskazały, że ujawniono ośmiokrotnie, licząc od dnia pierwszego stwierdzenia nieprawidłowości, naruszenie przez spółkę obowiązku właściwego oznaczania cen towarów. Tym samym, nie sposób zgodzić się z zarzutem skarżącej spółki, co do rzekomej dysproporcji wymierzonej kary pieniężnej w stosunku do przewinienia.
Długotrwałe zatrudnienie tymczasowe
Stan faktyczny sprawy
Na tle przedmiotowej sprawy, toczył się w sądzie spór o uznanie J.H. – pracownika tymczasowego, oddanego do dyspozycji K.G. przez agencję pracy tymczasowej, za pracownika zatrudnionego na czas nieokreślony u K.G., m.in. ze względu na przekroczenie maksymalnej liczby przedłużeń umów o pracę tymczasową. W okresie od 3.3.2014 r. do 30.11.2016 r. J.H. został oddany do dyspozycji przedsiębiorstwa użytkownika K.G. na podstawie szeregu kolejnych umów o pracę tymczasową (łącznie ośmiu) i różnych przedłużeń tych umów (łącznie siedemnastu). W procesie, J.H. podnosił, że przepisy prawa włoskiego jak i prawo wewnętrzne obowiązujące u K.G. są niezgodne z dyrektywą 2008/104/WE, ponieważ nie przewidziano w nich żadnego ograniczenia kolejnych okresów skierowania pracowników oddanych do dyspozycji tego samego użytkownika. J.H. powołał się na art. 5 ust. 5 zdanie pierwsze dyrektywy 2008/104/WE, wskazując, że zobowiązuje on państwa członkowskie do podjęcia niezbędnych środków, aby uniknąć stosowania kolejnych okresów skierowania w celu obejścia jej przepisów, jak i na dekrety prawa włoskiego. W sprawie chodziło więc m.in. o ustalenie, czy to, że wprawie włoskim nie ograniczono liczby kolejnych okresów skierowania, jakie ten sam pracownik tymczasowy może ukończyć w tym samym przedsiębiorstwie użytkowniku, jest słuszne i zgodne z dyrektywą 2008/104/WE.
Stan prawny sprawy i pytanie prejudycjalne
Sąd odsyłający powziąwszy wątpliwości co do zgodności ustawodawstwa krajowego z art. 5 ust. 5 dyrektywy 2008/104/WE w zakresie jej motywu 15, postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Sąd wskazał, że prawo włoskie nie umożliwia żadnej kontroli sądowej powodów korzystania z pracowników tymczasowych i nie przewiduje ograniczenia kolejnych okresów skierowania tego samego pracownika tymczasowego do tego samego przedsiębiorstwa użytkownika. TSUE miał więc rozstrzygnąć: czy art. 5 ust. 5 dyrektywy 2008/104/WE należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie stosowaniu [dekretu ustawodawczego nr 276/2003], który:
a) nie przewiduje ograniczeń w kolejnych skierowaniach tego samego pracownika do tego samego przedsiębiorstwa użytkownika;
b) nie uzależnia zgodności z prawem korzystania z pracowników tymczasowych od wskazania przyczyn technicznych, produkcyjnych, organizacyjnych lub związanych z zastępstwem, z powodu których korzysta się z tego oddelegowania;
c) nie przewiduje wymogu tymczasowego charakteru własnego zapotrzebowania produkcyjnego przedsiębiorstwa użytkownika jako warunku zgodności z prawem korzystania z takiej formy umowy o pracę?
Analiza prawna i wyrok TSUE
Motyw 15 dyrektywy 2008/104/WE wskazuje, że najczęstszą formą stosunku pracy są umowy o pracę na czas nieokreślony. W przypadku pracowników, którzy zawarli z agencją pracy tymczasowej umowę na czas nieokreślony, i w związku ze szczególną ochroną, jaką zapewnia ten rodzaj umowy, należy przewidzieć możliwość stosowania odstępstw od zasad obowiązujących w przedsiębiorstwie użytkowniku. Jednocześnie istotą pracy tymczasowej i wiążącej się z tym ochrony, jak i celem dyrektywy 2008/104/WE jest zapewnienie ochrony pracownikom tymczasowym oraz poprawa jakości pracy tymczasowej poprzez zagwarantowanie, że zasadę równego traktowania, o której mowa w art. 5, stosuje się do pracowników zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej oraz poprzez uznanie agencji pracy tymczasowej za pracodawcę. Jednocześnie należy mieć na uwadze konieczność utworzenia właściwych uregulowań prawnych w zakresie korzystania z pracy tymczasowej, co powinno skutecznie przyczynić się do tworzenia miejsc pracy i rozwoju elastycznych form zatrudnienia.
Z drugiej strony dyrektywa 2008/104/WE wprowadza jedynie minimalne standardy i wymagania, których istotą jest zapewnienie poszanowania zasady równego traktowania pracowników tymczasowych ustanowionej w art. 5 dyrektywy 2008/104/WE. Ogólnie wyznaczone ramy prawne co do zakazów lub ograniczeń dotyczących korzystania z pracowników tymczasowych stanowią jedynie podwalinę, na której powinna się rozwijać działalność ustawodawcza państw członkowskich.
TSUE dokonał ponadto analizy art. 5 ust. 5 zdanie pierwsze dyrektywy 2008/104, w którym również określono te wymogi minimalne. Niemniej państwa członkowskie zgodnie ze swoimi przepisami lub praktyką podejmują odpowiednie środki w celu zapobiegania niewłaściwemu stosowaniu tego artykułu, a w szczególności stosowaniu kolejnych skierowań w celu obchodzenia przepisów tej dyrektywy 2008/104/WE. TSUE podkreślił, że: „Przepis ten nie zobowiązuje zatem państw członkowskich do ograniczenia liczby kolejnych okresów skierowania tego samego pracownika do tego samego przedsiębiorstwa użytkownika ani do uzależnienia korzystania z tej formy pracy na czas określony od wskazania powodów o charakterze technicznym lub związanych z wymogami produkcji lub organizacji lub z zastępstwem. Ponadto przepis ten ani też żaden z pozostałych przepisów wspomnianej dyrektywy 2008/104/WE nie przewidują żadnego szczególnego środka, jaki państwa członkowskie powinny by przyjąć w tym celu. Powyższe stwierdzenie potwierdza art. 4 ust. 1 dyrektywy 2008/104, który stanowi, że gdy państwa członkowskie ustanawiają w swoim ustawodawstwie zakazy lub ograniczenia dotyczące korzystania z pracy tymczasowej, zakazy lub ograniczenia powinny być uzasadnione względami interesu ogólnego związanymi w szczególności z ochroną pracowników tymczasowych, wymogami zdrowia i bezpieczeństwa w pracy lub potrzebą zapewnienia właściwego funkcjonowania rynku pracy i zapobiegania nadużyciom.”.
Pomimo powyższej nie korzystnej dla J.H. interpretacji, TSUE rozważał również, czy słusznym jest, że ustawodawstwo włoskie nie przewiduje środków ochronnych w sytuacji, w której możliwe jest stosowanie kolejnych okresów skierowania tego samego pracownika do tego samego pracodawcy użytkownika, w sytuacji kiedy w oczywisty sposób zmierza to do obejścia prawa i nie zawarcia umowy na czas nieokreślony. Istotą pracy tymczasowej jest bowiem to, że zakłada ona tymczasowy (przejściowy lub ograniczony czasowo) a nie stały, charakter oddania pracownika do dyspozycji pracodawcy użytkownika. TSUE analizował więc możliwość zakazania przez państwo członkowskie, na gruncie prawa krajowego, ale w oparciu o dyrektywę 2008/104/WE, nieograniczonego przedłużania okresów skierowania zaspokajającego w rzeczywistości stałe potrzeby kadrowe danego przedsiębiorstwa użytkownika. Wydaje się, że możliwość wprowadzenia takiego zakazu, mogłaby wręcz wynikać z obowiązku podjęcia niezbędnych środków w celu uniknięcia, po pierwsze, nadużywania odstępstw od zasady równego traktowania dopuszczonych przez sam art. 5, i po drugie, stosowania kolejnych okresów skierowania w celu obejścia przepisów dyrektywy 2008/104/WE Byłby zatem zgodny z art. 5 ust. 5 dyrektywy 2008/104/WE.
W konsekwencji, celem dyrektywy 2008/104/WE jest zagwarantowanie, by państwa członkowskie zapewniły, aby praca tymczasowa w tym samym przedsiębiorstwie użytkowniku nie stała się dla pracownika tymczasowego sytuacją stałą. Aby tego uniknąć, pracownicy tymczasowi muszą być informowani o wolnych miejscach pracy w przedsiębiorstwie użytkowniku, aby mieć takie same możliwości uzyskania stałego zatrudnienia jak pozostali pracownicy tego przedsiębiorstwa i aby nie doszło do dyskryminacji. „Jeżeli kolejne okresy skierowania tego samego pracownika tymczasowego do tego samego przedsiębiorstwa użytkownika powodują, że okres pracy w tym przedsiębiorstwie jest dłuższy niż okres, który można racjonalnie określić jako „tymczasowy”, może to wskazywać na niewłaściwe stosowanie kolejnych okresów skierowania w rozumieniu art. 5 ust. 5 zdanie pierwsze dyrektywy”.
W podsumowaniu TSUE uznał, że w zakresie przedmiotowej sprawy sąd odsyłający powinien przeprowadzić kontrolę kwalifikacji prawnej stosunku pracy rozpatrywanego w postępowaniu głównym, zarówno w świetle samej dyrektywy 2008/104/WE jak i prawa krajowego transponującego tę dyrektywę do włoskiego porządku prawnego, w celu ustalenia, czy – jak wskazuje J.H. – chodzi o stosunek pracy na czas nieokreślony, któremu sztucznie przypisano formę kolejnych umów o pracę tymczasową, aby obejść cele dyrektywy 2008/104/WE, a w szczególności tymczasowy charakter pracy tymczasowej. TSUE uznał, że art. 5 ust. 5 zdanie pierwsze dyrektywy 2008/104/WE nakazuje państwom członkowskim – w sposób jasny, precyzyjny i bezwarunkowy – podjęcie niezbędnych środków w celu zapobiegania nadużyciom polegającym na stosowaniu kolejnych okresów skierowania do pracy tymczasowej w celu obejścia przepisów tej dyrektywy. Z powyższego wynika, iż przepis ten należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie niepodejmowaniu przez państwo członkowskie żadnego środka w celu zachowania tymczasowego charakteru pracy tymczasowej. Aby osiągnąć pełną skuteczność prawa UE, w stosunku do wszystkich organów państw członkowskich i sądów istnieje więc powinność podjęcia wszelkich właściwych środków w celu zapewnienia wykonania tego zobowiązania.
Unijny mechanizm monitorowania inwestycji zagranicznych rozpoczął swoją działalność
- Ogólnounijna współpraca w zakresie monitorowania inwestycji zagranicznych gwarantować ma bezpieczeństwo gospodarcze.
- Mechanizm monitorowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych opiera się o rozporządzeniu w sprawie monitorowania BIZ, przyjęte w marcu 2019 r. Dopiero w październiku 2020 r. udało się państwom członkowskim wypracować niezbędne do wprowadzenia w życie wymogi operacyjne dotyczące monitorowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych na obszarze Unii Europejskiej.
Wspomniane rozporządzenie zawiera jedynie ogólne ramy dotyczące zasad monitorowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych na obszarze Unii Europejskiej. Szczegółowe zasady monitoringu BIZ przyjęto dopiero w 2020 r. Wspólne mechanizmy monitoringu opracowano w oparciu o informacje o krajowych mechanizmach monitorowania inwestycji, przekazane przez poszczególne państwa członkowskie. Dzięki temu w każdym państwie członkowskim, a także w ramach Komisji Europejskiej, ustanowiono formalne punkty kontaktowe oraz bezpieczne kanały wymiany informacji i analiz na temat bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
Opracowano także specjalne procedury umożliwiające państwom członkowskim i Komisji Europejskiej szybkie reagowanie na obawy dotyczące bezpośrednich inwestycji zagranicznych i wydawanie opinii ich dotyczących. Ponadto państwa członkowskie Unii Europejskiej zgodziły się na nieformalną współpracę w zakresie monitorowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych, w sytuacji gdy dana inwestycja zagraniczna może mieć wpływ na jednolity rynek UE.
Aktualnie w Unii Europejskiej obowiązują następujące zasady pozwalające monitorować prowadzone na terenie jej państw członkowskich bezpośrednie inwestycje zagraniczne:
- utworzono mechanizm współpracy, w ramach którego państwa członkowskie Unii europejskiej i Komisja europejska będą mogły wymieniać informacje i w razie potrzeby sygnalizować obawy związane z konkretnymi inwestycjami;
- dano Komisji Europejskiej możliwość wydawania opinii, gdy dana inwestycja zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi publicznemu w więcej niż jednym państwie członkowskim, lub gdy może zaszkodzić realizacji projektu lub programu będącego przedmiotem zainteresowania całej Unii Europejskiej, takiego jak „Horyzont 2020” czy Galileo;
- określono terminy współpracy między Komisją Europejską a państwami członkowskimi Unii Europejskiej oraz między państwami członkowskimi, z poszanowaniem zasady niedyskryminacji i surowych wymogów poufności;
- ustanowiono pewne podstawowe wymogi dla państw członkowskich, które ze względów bezpieczeństwa lub porządku publicznego utrzymują lub przyjmują mechanizm monitorowania na szczeblu krajowym;
- wezwano do międzynarodowej współpracy w zakresie monitorowania inwestycji, m.in. poprzez wymianę doświadczeń, najlepszych praktyk i informacji będących przedmiotem wspólnego zainteresowania.
Warunki uznania zagadnienia prawnego
Opis stanu faktycznego
Przekazane składowi siedmiu sędziów Sądu Najwyższego zagadnienie prawne powstało w następującej sytuacji procesowej. Wyrokiem Sądu Rejonowego w M. z 13.11.2018 r., wydanym w trybie art. 335 § 1 KPK, D.S. został uznany winnym ciągu przestępstw z art. 209 § 1a KK, za który wymierzono mu karę 10 miesięcy ograniczenia wolności połączonej z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin w stosunku miesięcznym. Ponadto oskarżonego zobowiązano do łożenia na utrzymanie małoletniego syna. W sprawie tej orzekał asesor sądowy.
Od wyroku apelację na niekorzyść oskarżonego wniósł Prokurator Rejonowy w M., zarzucając zaskarżonemu orzeczeniu obrazę przepisów prawa materialnego, a mianowicie art. 209 § 1 KK. Wyrokiem Sądu Okręgowego w C. z 27.2.2019 r., wyrok Sądu I instancji został uchylony, a sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania. Od orzeczenia prokurator wniósł skargę na wyrok sądu odwoławczego, zarzucając temu rozstrzygnięciu obrazę przepisów postępowania, mającą wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie art. 437 § 2 KPK in fine.
Sąd Najwyższy, rozpoznając 6.11.2019 r. skargę na posiedzeniu w sprawie IV KS 22/19, powziął wątpliwości, co do wykładni przepisów prawa będących podstawą wydanego rozstrzygnięcia i na podstawie art. 82 SNU postanowił odroczyć rozpoznanie sprawy i przedstawić składowi 7 sędziów Sądu Najwyższego zagadnienie prawne, wyrażone w pytaniu: „Czy zgodnie z art. 30 § 1 Kodeksu postępowania karnego, sąd może na posiedzeniu orzekać w składzie jednego asesora sądowego wydając wyrok skazujący po 1.1.2016 r.?”
W pisemnym stanowisku odnoszącym się do przedstawionego zagadnienia prawnego, prokurator reprezentujący Prokuraturę Krajową wniósł o podjęcie uchwały, o następującej treści: „Zgodnie z art. 30 § 1 KPK, sąd może na posiedzeniu orzekać w składzie jednego asesora sądowego wydając wyrok skazujący po 1.1.2016 r.”
Pisemne stanowisko przedstawiło również Stowarzyszenie Absolwentów i Aplikantów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, które – w razie zaistnienia warunków do podjęcia uchwały – wnioskowało o udzielenie pozytywnej odpowiedzi na kluczowe pytanie.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu przedstawionego następującego zagadnienia prawnego: „Czy, zgodnie z art. 30 § 1 KPK, sąd może na posiedzeniu orzekać w składzie jednego asesora sądowego wydając wyrok skazujący po 1.1.2016 r.?”, postanowił odmówić podjęcia uchwały.
Uzasadnienie SN
Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów podkreślił, że zagadnienie prawne zostało przedstawione na podstawie art. 82 SNU. Przepis ten stanowi, że: „Jeżeli Sąd Najwyższy, rozpoznając kasację lub inny środek odwoławczy, poweźmie poważne wątpliwości co do wykładni przepisów prawa będących podstawą wydanego rozstrzygnięcia, może odroczyć rozpoznanie sprawy i przedstawić zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia składowi 7 sędziów tego sądu”. W konsekwencji bezspornym jest, że kluczowym warunkiem dla skutecznego przedstawienia zagadnienia prawnego Sądowi Najwyższemu w trybie art. 82 SNU jest to, aby przepis (lub przepisy) prawa, którego wykładnia prawna budzi wątpliwości, stanowił podstawę rozstrzygnięcia sprawy zawisłej przed Sądem Najwyższym rozpoznającym kasację lub inny środek odwoławczy; nie budzi wątpliwości, że zagadnienie takie można przedstawić także w trybie postępowania skargowego uregulowanego w rozdziale 55a KPK.
Z uzasadnienia postanowienia z 6.11.2019 r. (IV KS 22/19, niepubl.) wynika, że Sąd Najwyższy rozpoznając skargę na wyrok kasatoryjny swoje rozstrzygnięcie uzależnił od wykładni przepisu art. 30 § 1 KPK. Ocenił, że gdyby przepis ten zawierał normę, której treść nie uprawnia asesora sądowego do orzekania wyrokiem na posiedzeniu, to taka wykładnia tego przepisu stanowiłaby przesłankę do oddalenia skargi na wyrok kasatoryjny, nawet gdyby skarga prokuratora była zasadna. W uzasadnieniu postanowienia podkreślono, że wówczas kierunek orzeczenia sądu II instancji był trafny, lecz jego motywacja już taka by nie była. Z tego powodu należało w pierwszej kolejności ustalić, czy do rozstrzygnięcia skargi na wyrok sądu odwoławczego w tej sprawie kwestia składu sądu I instancji, a więc wydania wyroku przez asesora sądowego ma znaczenie. Pozytywne ustalenie w tym zakresie, w sytuacji spełnienia innych przesłanek, skutkowałoby istnieniem warunku do podjęcia uchwały. Brak spełnienia takiego warunku powodowałby zaś wydanie postanowienia o odmowie podjęcia uchwały.
Badając istnienie tego warunku należało stwierdzić, co następuje. Przepis art. 539a § 3 KPK zawiera dwie podstawy skargi na wyrok sądu odwoławczego. Pierwsza podstawa dotyczy naruszenia przez sąd odwoławczy przepisu art. 437 § 2 KPK, zaś druga uchybień określonych w art. 439 § 1 KPK. Nie budzi wątpliwości, że druga podstawa skargi obejmuje li tylko postępowanie odwoławcze, a więc zaistnienie na etapie tego postępowania uchybienia wymienionego w art. 439 § 1 KPK. Przedmiotem skargi jest przecież wyrok sądu odwoławczego (art. 539a § 1 KPK), a zatem przepis art. 439 § 1 KPK – wymieniony, wprost jako podstawa skargi – może dotyczyć tylko postępowania odwoławczego. Uchybienie z art. 439 § 1 KPK musi zaistnieć na tym etapie postępowania i dotykać wyroku sądu odwoławczego. W tym układzie procesowym określona podstawa skargi ma więc służyć temu, aby wyrok kasatoryjny nie był obarczony rażącym błędem, zaś zarzut skargi skierowany jest przeciwko wyrokowi sądu odwoławczego nie z tego powodu, że wadliwie dopatrzył się on uchybienia z art. 439 § 1 KPK w postępowaniu przed sądem I instancji i niezasadnie uchylił wyrok, a sprawę przekazał do ponownego rozpoznania (w tym zakresie zarzut dotyczy naruszenia art. 437 § 2 KPK), ale dlatego, iż w samym procedowaniu przed sądem odwoławczym zaistniało uchybienie, które mieści się w art. 439 § 1 KPK (S. Steinborn, Skarga na wyrok kasatoryjny sądu odwoławczego na tle systemu środków zaskarżenia w polskim procesie karnym [w:] Verba scripta manent. Proces karny, prawo karne skarbowe i prawo wykroczeń po zmianach z lat 2015-2016. Księga pamiątkowa poświęcona Profesor Monice Zbrojewskiej, red. T. Grzegorczyk, R. Olszewski, Warszawa 2017, s. 425; J. Zagrodnik, Instytucja skargi na wyrok sądu odwoławczego (rozdział 55a) – zarys problematyki [w:] Verba scripta manent. Proces karny, prawo karne skarbowe i prawo wykroczeń po zmianach z lat 2015-2016. Księga pamiątkowa poświęcona Profesor Monice Zbrojewskiej, red. T. Grzegorczyk, R. Olszewski, Warszawa 2017, s. 528-529; D. Świecki [w:] Kodeks postępowania karnego. Komentarz, t. II, red. D. Świecki, Warszawa 2017, s. 602-603). W tym zakresie skarga bezpośrednio nie ma na celu ochrony reformatoryjnego orzekania przez sąd odwoławczy, skoro nie kwestionuje się w niej powodu uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. Skarga w tym zakresie ma przyspieszyć tok postępowania karnego, albowiem skoro wskutek kasatoryjnego wyroku sądu odwoławczego miałoby się toczyć postępowanie przed sądem I instancji, zaś wyrok taki nie mógłby być kwestionowany w drodze kasacji lub wznowienia postępowania, to uchylenie wyroku kasatoryjnego w trybie skargi pozostawia proces karny dalej na etapie postępowania odwoławczego. Objęcie wyroku kasatoryjnego skargą opartą na uchybieniach z art. 439 § 1 KPK ma także ten skutek, że daje instrument zapobiegający dalszemu toczeniu się postępowania karnego wskutek wydania wyroku, który w obrocie prawnym nie powinien zaistnieć, co z kolei zapobiega także określonym reperkusjom, które mogłyby zaistnieć, gdyby postępowanie karne toczyło się przed sądem I instancji (por. J. Matras [w:] Kodeks postępowania karnego. Komentarz, red. K. Dudka, Warszawa 2018, s. 1237).
Skarga w niniejszej sprawie nie dotyczy jednak uchybienia z art. 439 § 1 KPK zaistniałego przed sądem odwoławczym, albowiem jej podstawą jest art. 437 § 2 KPK. Rozważając możliwe zastosowanie (odpowiednie) art. 439 § 1 KPK w postępowaniu zainicjowanym wniesioną skargą na wyrok kasatoryjny (art. 539a § 3 KPK) podkreślić wypada, że w piśmiennictwie ujmuje się trzy płaszczyzny odpowiedniego stosowania przepisów odniesienia do tej instytucji, w której zawarto przepis odsyłający do tych przepisów odniesienia. Jest to stosowanie tych przepisów wprost, bez żadnych zmian, dalej – stosowanie przepisów z pewnymi modyfikacjami oraz trzecia płaszczyzna, którą trudno uznać za stosowanie, skoro wskazuje się, iż przepisy te nie mogą być stosowane z uwagi na ich bezprzedmiotowość lub sprzeczność z przepisami ustanowionymi dla tych stosunków, dla których miałyby być odpowiednio stosowane. Zważywszy na ten podział oraz treść art. 539f KPK stwierdzić należy, że odpowiednie stosowanie może polegać na stosowaniu przepisów odniesienia w dwóch pierwszych płaszczyznach. Nie sposób przyjąć, aby ustawodawca odesłał do przepisów prawa, które nie mogą być w ogóle stosowane.
Zaprezentowane rozważania jawią twierdzenie, że Sąd Najwyższy słusznie zdecydował odmawiając podjęcia uchwały. Chodzi o to, że rozstrzygnięcie przedstawionego zagadnienia prawnego nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy na etapie postępowania skargowego, ponieważ kwestia obsady sądu I instancji, w tym orzekanie przez asesora sądowego, nie może być w tym postępowaniu badana z urzędu na podstawie art. 439 § 1 KPK. Kwestia ta natomiast mogłaby stanowić przedmiot rozstrzygania w postępowaniu skargowym, gdyby powodem uchylenia wyroku sądu I instancji było zastosowanie art. 439 § 1 pkt 2 KPK i uznanie, że asesor nie może wydać wyroku, a w skardze pogląd ten był podważany zarzutem obrazy art. 439 § 1 KPK w zw. z art. 437 § 2 KPK. Godne podkreślenia jest trafne uznanie przez Sąd Najwyższy niecelowości prowadzenia rozważań merytorycznych w aspekcie argumentów przedstawionych w postanowieniu, z uwagi na kluczowe zagadnienie, jakim w rzeczy samej jest prymat sprawności postępowania.
Miejsce zamieszkania konsumenta w chwili wytoczenia powództwa a jurysdykcja w sprawach konsumenckich
Stan faktyczny
Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym dotyczy wykładni rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1215/2012 z 12.12.2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.Urz. UE L 351 z 2012 r., s. 1, Rozporządzenie Bruksela bis I, dalej: Rozporządzenie).
Przedmiotowy wniosek został złożony w ramach sporu pomiędzy przedsiębiorcą – mBank S.A. – bankiem z siedzibą w Polsce, prowadzącym działalność w Republice Czeskiej za pomocą oddziału, a konsumentem – PA w przedmiocie wierzytelności wynikającej z niezapłaconych rat kredytu konsumenckiego. 21.7.2014 r. Strony postępowania zawarły za pomocą środków elektronicznych umowę o kredyt konsumencki, na podstawie której kredyt w wysokości 50 000 CZK (koron czeskich), tj. około 1820 EUR, został przyznany PA – osobie fizycznej mającej przymiot konsumenta.
Z uwagi na fakt wielokrotnych spóźnień Konsumenta w spłacie rat i braku ich spłaty pomimo kilkukrotnych wezwań do zapłaty, a także braku przyjęcia propozycji instytucji kredytowej w zakresie zawarcia ugody przedsądowej, mBank wytoczył powództwo o zasądzenie zapłaty kwoty głównej wraz z odsetkami od kwoty głównej oraz skapitalizowanymi odsetkami.
Dla uzasadnienia jurysdykcji Obvodní soud pro Prahu 8 (Sądu Rejonowego nr 8 w Pradze, Republika Czeska, dalej: Sąd odsyłający) mBank wskazał, że Konsumenta należy postrzegać jako zamieszkałego w Pradze, co wynika z adresu wskazanego we wniosku o przyznanie kredytu oraz w samej umowie.
Sąd odsyłający zauważył jednak, że na dzień wytoczenia powództwa miejsce zamieszkania Konsumenta znajdowało się na terytorium Republiki Słowackiej a nie na terytorium Republiki Czeskiej. Ponadto wszelkie próby doręczenia pism sądowych w tym ostatnim państwie były bezskuteczne, a Konsument oświadczył (zgodnie z art. 26 ust. 2 Rozporządzenia), przedstawiając odpowiednie dowody, że w dniu wytoczenia powództwa jego stałe miejsce zamieszkania znajdowało się na terytorium Słowacji. Następnie zakwestionował jurysdykcję sądu czeskiego, do którego wpłynął pozew.
Pytania prejudycjalne
W powyższych okolicznościach Sąd Odsyłający postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do Trybunału z następującymi pytaniami prejudycjalnymi:
- Czy pod pojęciem „miejsca zamieszkania konsumenta” w rozumieniu art. 17 ust. 1 lit. c Rozporządzenia rozumieć należy miejsce zamieszkania konsumenta w dniu wniesienia powództwa, czy też w dniu powstania stosunku zobowiązaniowego między konsumentem a jego kontrahentem (a więc np. w dniu zawarcia umowy), czyli, czy chodzi o umowę konsumencką w rozumieniu art. 17 ust. 1 lit. c cytowanego Rozporządzenia także w przypadku, gdy konsument na dzień wniesienia powództwa ma miejsce zamieszkania na terytorium innego państwa członkowskiego niż państwo, w którym kontrahent konsumenta prowadzi swoją działalność zawodową lub gospodarczą?
- Czy konsument mający miejsce zamieszkania w innym państwie członkowskim może, zgodnie z art. 7 Rozporządzenia zostać pozwany przed sąd miejsca, w którym zobowiązanie zostało wykonane albo miało zostać wykonane (niezależnie od art. 18 ust. 2 i art. 26 ust. 2 tego Rozporządzenia), z tego powodu, że kontrahent konsumenta nie prowadzi działalności zawodowej lub gospodarczej w państwie, w którym konsument ma miejsce zamieszkania w dniu wniesienia powództwa?
Miejsce zamieszkanie konsumenta
W pierwszej kolejności TS podkreślił, że Sąd odsyłający dąży w istocie do ustalenia, czy art. 18 ust. 2 Rozporządzenia należy interpretować w ten sposób, że pojęcie „miejsca zamieszkania konsumenta” oznacza miejsce zamieszkania konsumenta w chwili zawarcia danej umowy czy też miejsce zamieszkania konsumenta w chwili wytoczenia powództwa.
Następnie TS, odnosząc się do regulacji o jurysdykcji szczególnej w dziedzinie umów konsumenckich, wskazał, że w sytuacji gdy – jak w niniejszej sprawie – przedsiębiorca wytoczył powództwo przeciwko konsumentowi, art. 18 ust. 2 Rozporządzenia zawiera normę ustanawiającą jurysdykcję wyłączną, zgodnie z którą powództwo może być wytoczone wyłącznie przed sądami państwa członkowskiego, na którego terytorium konsument ma miejsce zamieszkania.
Ze stanu faktycznego rozpatrywanej sprawy wynika, że Konsument, który w momencie zawierania umowy kredytu miał miejsce zamieszkania na terytorium Republiki Czeskiej, zmienił od tego czasu swoje miejsce zamieszkania, nie informując o tym ani kontrahenta, ani władz czeskich.
Jurysdykcja szczególna w dziedzinie umów konsumenckich
Mając na uwadze powyższe TS wskazał, że:
- brzmienie art. 18 ust. 2 Rozporządzenia (w szczególności w wersjach językowych: czeskiej, niemieckiej, angielskiej, polskiej, rumuńskiej i fińskiej) jest jasne i wymienia „państwo członkowskie, na którego terytorium konsument ma miejsce zamieszkania”. W związku z tym literalna wykładnia przedmiotowego przepisu prowadzi do wniosku, że powództwo może zostać wytoczone przez przedsiębiorcę przeciwko konsumentowi jedynie przed sądami państwa członkowskiego, na którego terytorium konsument ma miejsce zamieszkania w chwili wytoczenia powództwa;
- „[w] przypadku powództwa wytoczonego przez sprzedawcę lub kredytodawcę jurysdykcja jest dość trudna do ustalenia, gdy kupujący lub kredytobiorca osiedlił się za granicą po zawarciu umowy” i „troska o ochronę tych osób oznacza, że należy je pozywać wyłącznie przed sądy państwa, w którym ustanowiły swoje nowe miejsce zamieszkania” – co wynika ze sprawozdania P. Jenarda na temat Konwencji z 27.9.1968 r. o jurysdykcji i wykonywaniu orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych i handlowych (Dz.Urz. UE C 59 z 1979 r., s. 1). Uprzywilejowanie rzeczywistego miejsca zamieszkania w chwili wniesienia powództwa względem adresu wskazanego w umowie stanowiło więc rozwiązanie rozważane już w czasie, kiedy zawierano ową konwencję;
- odmienna wykładnia ww. przepisu mogłaby stworzyć niepewność prawa co do sądu właściwego w sytuacjach, w których konsument zmienił miejsce zamieszkania, jedno- lub wielokrotnie w trakcie trwania danego stosunku prawnego. Takie mnożenie sądów, przed którymi można by wytoczyć powództwo, byłoby sprzeczne z celem Rozporządzenia, wyrażonym w jego motywie 15, zgodnie z którym przepisy jurysdykcyjne powinny być w wysokim stopniu przewidywalne.
Wobec tego TS stwierdził, że sądy państwa członkowskiego nie mają jurysdykcji do rozpoznania sporu dotyczącego umowy, którą zawarł konsument, zgodnie z warunkami przewidzianymi w art. 17 ust. 1 Rozporządzeni, w wypadku gdy – tak jak w niniejszej sprawie – ostatnie znane miejsce zamieszkania konsumenta nie znajduje się na terytorium tego państwa członkowskiego.
Rozstrzygnięcie TS
TS stanął na stanowisku, zgodnie z którym pojęcie „miejsca zamieszkania konsumenta”, o którym mowa w art. 18 ust. 2 Rozporządzenia należy interpretować w ten sposób, że oznacza ono miejsce zamieszkania konsumenta w chwili wytoczenia powództwa.
Przedmiotem analizowanego rozstrzygnięcia TS była kwestia jurysdykcji w sprawach umów konsumenckich, określona w art. 18 ust. 2 Rozporządzenia, zgodnie z którym kontrahent może wytoczyć powództwo przeciwko konsumentowi tylko przed sądy państwa członkowskiego, na którego terytorium konsument ma miejsce zamieszkania. TS stwierdził, że okoliczności faktyczne w postaci miejsca zamieszkania konsumenta, które decydują o wskazaniu jurysdykcji, powinny być oceniane według stanu rzeczy aktualnego w chwili wytoczenia powództwa.
TS podkreślił, że zasady te należy interpretować ściśle z uwagi na ich wyjątkowy charakter (jurysdykcja wyłączna) w stosunku do ogólnej reguły przyznającej jurysdykcję sądom państwa członkowskiego, na którego terytorium pozwany ma miejsce zamieszkania (art. 4 ust. 1 Rozporządzenia), jak i od zasady jurysdykcji szczególnej w sprawach dotyczących umowy, zgodnie z którą jurysdykcję mają sądy miejsca wykonania danego zobowiązania (art. 7 pkt 1 Rozporządzenia). Takie rozwiązanie jest uzasadnione także charakterem przepisów prawa konsumenckiego, których nadrzędnym celem jest ochrona praw konsumenta uznawanego za słabszą stronę stosunku prawnego, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i prawnym, niż zawodowy kontrahent (przedsiębiorca, tu: bank).
Z dotychczasowe orzecznictwa TS wynika zaś, że właściwy jest sąd tego państwa członkowskiego, na którego terytorium znajduje się ostatnie znane miejsce zamieszkania konsumenta. W praktyce oznacza to, że w przypadku występowania kilku sukcesywnych miejsc zamieszkania jedynie ostatnie znane w chwili wytoczenia danego powództwa miejsce zamieszkania konsumenta jest decydujące dla ustalenia jurysdykcji międzynarodowej sądu państwa członkowskiego (wyrok TS z 17.11.2011 r., Hypoteční banka, C‑327/10, EU:C:2011:745). Poza powyższym wyjątkiem, miejsce zamieszkania konsumenta powinno być co do zasady rozumiane w sposób rzeczywisty, nie zaś fikcyjny.
Prawidłowe rozumienie przedmiotowych regulacji jest szczególnie istotne z uwagi na fakt, że mają one pierwszeństwo przed krajowymi przepisami postępowania cywilnego.
Nowy JPK: grzywna za niepotrzebne oznaczenia
Za każdy błąd w nowym jednolitym pliku kontrolnym skarbówka może wymierzyć 500 zł grzywny. Tak mówią przepisy. Z odpowiedzi Ministerstwa Finansów na pytanie „Rzeczpospolitej” wynika, że takim błędem jest też oznaczenie towaru/usługi kodem GTU, gdy nie ma takiego obowiązku. Fiskus zapewnia jednocześnie, że nie będzie nakładać kar automatycznie. Każda sytuacja zostanie odrębnie oceniona.
Przypomnijmy, że nowy jednolity plik kontrolny, składany razem z deklaracją VAT, należy przesłać fiskusowi do 25 listopada. Wpisujemy w nim dane z październikowej sprzedaży i zakupów.
Przybywa problemów z kodami
– Składają go przedsiębiorcy będący czynnymi podatnikami VAT. W nowym pliku muszą się znaleźć dodatkowe oznaczenia niektórych sprzedawanych towarów, usług i specjalnych procedur. Firmy mają duże problemy z nadawaniem nowych kodów, a wątpliwości ciągle przybywa – mówi Aneta Lech, doradca podatkowy i wykładowca Stowarzyszenia Księgowych w Polsce.
Część problemów, m.in. z częściami samochodowymi, szkoleniami, usługami IT czy transakcjami z podmiotami powiązanymi, opisywaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 13 października. Pojawiają się jednak ciągle nowe.
– Przykładowo, przedsiębiorcy nie wiedzą, jak oznaczać leki i wyroby medyczne, drukarki czy kosze z prezentami, w których jest też alkohol. Sprawy nie załatwiają broszury Ministerstwa Finansów, które czasami są sprzeczne z odpowiedziami Krajowej Informacji Skarbowej, choćby w sprawie sprzedaży towarów wraz z transportem – podkreśla Aneta Lech.
Nie będzie automatu
Za każdy błąd w JPK grozi 500 zł kary. Zapytaliśmy Ministerstwo Finansów, czy takim błędem jest też oznaczenie towaru bądź usługi kodem mimo braku takiego obowiązku. Z odpowiedzi wynika, że tak. Resort finansów podkreśla jednak, że kary nie będą nakładane automatycznie.
– Każda sytuacja dotycząca zidentyfikowanego błędu w JPK_VAT, również oznaczenia kodami GTU, będzie wymagać odrębnej oceny przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności danej sprawy. W przypadku stwierdzenia przez organ błędów, które uniemożliwiają weryfikację prawidłowości transakcji – co każdorazowo będzie analizowane w kontekście stanu faktycznego danej sprawy – naczelnik urzędu skarbowego będzie mógł nałożyć karę. Należy podkreślić, że ma ona charakter fakultatywny. Kary będą nakładane na tych podatników, którzy poprzez celowe, uporczywe działania i wprowadzane błędy będą uniemożliwiać weryfikację transakcji – pisze Ministerstwo Finansów. Dodaje, że przed nałożeniem grzywny urzędnicy wezwą przedsiębiorcę do złożenia korekty. Jeśli zrobi ją w ciągu dwóch tygodni, sankcji nie będzie.
– Nie wiadomo jednak, czy wzywając przedsiębiorców do korekty, urzędnicy wyjaśnią, kiedy powinien być stosowany dany kod. Jeśli nie będzie takiej informacji, samo wezwanie nie poprawi specjalnie sytuacji podatnika. Nadal bowiem nie będzie wiedział, jak oznaczać sprzedaż i czy w ogóle ma taki obowiązek – podkreśla Aneta Lech.
– Gdyby przepisy dotyczące kodów były jasne i zrozumiałe, wprowadzenie kar za uporczywe ich niestosowanie byłyby uzasadnione. Skoro jednak nowe obowiązki budzą tyle wątpliwości, należałoby najpierw je wyjaśnić – podsumowuje ekspertka.
Zapłaci przedsiębiorca
Kto może dostać karę za błąd w jednolitym pliku kontrolnym, sam przedsiębiorca czy jego księgowy? Przepisy mówią o podatniku, grzywna zostanie więc nałożona na przedsiębiorcę. Więcej o tym pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 24 września.
Ministerstwo Finansów poinformowało też, że przesłanie ewidencji sprzedaży i zakupów oraz deklaracji VAT za październik na starych zasadach (czyli odrębnie) będzie nieskuteczne (pisaliśmy o tym 2 listopada).
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Elżbieta Lis radca prawny, doradca podatkowy, partner w Andersen Tax & Legal
W nowym Jednolitym Pliku Kontrolnym należy oznaczać kodami GTU sprzedaż towarów i usług zaliczanych do tzw. wrażliwych, przy których jest większe ryzyko nadużyć. Przykładowo części samochodowych, urządzeń elektronicznych czy usług niematerialnych. Celem wprowadzenia tego obowiązku jest ułatwienie fiskusowi zaplanowania kontroli. Oczywiste jest więc, że urzędnicy będą uważali za błąd nie tylko brak oznaczenia, ale także nadanie kodu wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby. Oznaczanie towarów czy usług „na wszelki wypadek” nie jest więc dobrym rozwiązaniem. I także grozi karą. Pozostaje mieć nadzieję, że fiskus nie będzie wymierzał grzywny za każdy błąd, tylko za, jak pisze Ministerstwo Finansów, „celowe i uporczywe działania”. Choć to mocno niedookreślone pojęcia i obawiam się, że decyzja skarbówki w tej sprawie będzie bardzo uznaniowa.
Anulowanie faktury błędnie wygenerowanej w bazie danych
Stan faktyczny
Czynny podatnik VAT wystawia w swoim systemie informatycznym faktury sprzedaży dokumentujące świadczone przezeń usługi. Proces wystawiania faktur jest ściśle określony i kończy się zatwierdzeniem dokumentu w systemie informatycznym. Zatwierdzona faktura sprzedaży, mimo że nie została przekazana komukolwiek w jakikolwiek sposób (w formie elektronicznej ani papierowej) nie może być zmodyfikowana ani usunięta. Zdarza się, że osoba odpowiedzialna za zatwierdzenie faktury w wyniku błędu wygenerowała w bazie danych i zatwierdziła fakturę, która nie powinna być wystawiona, gdyż np. usługa nie została jeszcze wykonana, została wykonana w innym terminie (błędna data sprzedaży), błędnie otrzymała niewłaściwy numer dokumentu albo transakcja niepodlegająca opodatkowaniu została udokumentowana fakturą a nie notą księgową. W związku z faktem, że nie ma technicznych możliwości usunięcia faktury z systemu, jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest wystawienie faktury korygującej wartościowo odpowiadającej błędnej fakturze pierwotnej, jednak z wartością ujemną. Taka faktura korygująca będzie miała w swojej treści analogiczne dane, jednak w powiązaniu z fakturą pierwotną wartość transakcji udokumentowana łącznie tymi dwoma dokumentami będzie po zsumowaniu równa zero. Zarówno błędna faktura pierwotna jak i faktura korygująca wystawiona do niej nie będą wysyłane w jakikolwiek sposób do kontrahenta, a jedynie będą zapisami w bazie danych podatnika.
Podatnik złożył wniosek o wydanie interpretacji podatkowej, pytając, czy takie postępowanie jest prawidłowe.
Stan prawny
Żaden przepis nie reguluje czynności anulowania faktury. Art. 106j VATU określa przypadki, w których podatnik może wystawić fakturę korygującą, ale nie ma w nim mowy o przypadku błędnego wystawienia faktury w ogóle (jako takiej).
Stanowisko organu interpretującego
Organ wskazał, że najczęściej wystawienie faktury utożsamia się z jej sporządzeniem jako dokumentu oraz przekazaniem innemu podmiotowi, a przez to wprowadzeniem do obrotu prawnego. Jednak wystawienie faktury w znaczeniu literalnym odnosi się do fizycznego utworzenia dokumentu, który zawiera dane wynikające z art. 106e ust. 1 VATU. Wystawienie faktury, chociaż samo w sobie nie powoduje powstania obowiązku podatkowego, to może powodować zapłatę podatku wykazanego na fakturze (art. 108 ust. 1 VATU) oraz obowiązek wykazania danych z faktury w ewidencji, informacji podsumowującej czy też deklaracji podatkowej. Zatem wystawienie faktury związane jest z pewnymi konsekwencjami w sferze podatkowoprawnej.
W rozpatrywanej sprawie mamy do czynienia z fakturami, które nie zostały wprowadzone do obiegu prawnego – wystawiona faktura w żaden sposób nie została nikomu przekazana. Faktury, o które chodzi, nie powinny zostać wystawione. Tym samym uznać należy, że z wystawieniem takiej faktury nie wiążą się żadne obowiązki ani prawa, ponieważ nie dokumentuje zdarzenia gospodarczego pomiędzy podmiotami wskazanymi na tej fakturze. Z tego względu faktura powinna zostać wyeliminowana z obrotu.
Jednakże przepisy nie regulują kwestii dotyczącej anulowania wystawionych faktur. Tym niemniej, praktyce – w drodze wyjątku – dopuszcza się anulowanie faktury, sprowadzające się do przekreślenia oryginału i kopii faktury oraz dokonaniu na nich adnotacji uniemożliwiających ich powtórne wykorzystanie. Oczywiście, pod warunkiem, że faktura nie została wprowadzona do obrotu prawnego i dokumentuje czynność niedokonaną. Anulowanie powinno odbyć się poprzez opatrzenie faktur odpowiednią adnotacją o przyczynie i okolicznościach anulowania i pozostawienie ich w dokumentacji podatkowej, bez wprowadzania ich do ewidencji i wykazywania wynikających z nich kwot w deklaracji VAT. Ponadto należy zaznaczyć, że anulowanie faktury VAT powinno być traktowane w sposób wyjątkowy i wykorzystywane tylko w przypadku zaistnienia takiej konieczności. Tym samym podatnik powinien dołożyć należytej staranności przy dokumentowaniu zaistniałych zdarzeń gospodarczych.
Reasumując, podatnikowi przysługuje prawo do anulowania pomyłkowo wystawionej faktury. Nie czyni tego jednak poprzez wystawienie faktur korygujących z wartością ujemną, ale poprzez anulowanie pierwotnie wystawionej faktury. Na to rozstrzygnięcie nie może mieć wpływu fakt, że podatnik nie ma możliwości innego wyzerowania transakcji, jak tylko poprzez wystawienie faktury korygującej, co jest związane ze stosowanym przez podatnika programem księgowym. Techniczne uwarunkowania wynikające z przyjętych rozwiązań informatycznych nie mogą uzasadniać postępowania niezgodnego z obowiązującymi w tym zakresie zasadami, ponieważ wystawienie faktury korygującej w rozpatrywanej sprawie naruszałoby art. 106j VATU.
Rozstrzygnięcie organu zasługuje na aprobatę. Trochę gorzej już z uzasadnieniem, w którym organ trzyma się uparcie rozwiązań aktualnych na gruncie faktur papierowych, a więc aktualnych w coraz mniejszym stopniu. Nie otrzymujemy więc wskazówek, jak anulować faktury elektroniczne. Może dlatego, że w tym celu wystarczy wykonać komputerową czynność „usuń” (delete) i jest po sprawie, o ile czynność taka nie jest blokowana informatycznie, jak w niniejszym kazusie.
Jeśli chodzi o sytuację podatnika, który wniósł o interpretację, to z jednej strony (tej ważniejszej) może być on z interpretacji zadowolony, bo organ wyraźnie wskazał, że wystawienie błędnej faktury niewprowadzonej do obrotu prawnego nie grozi mu żadnymi konsekwencjami podatkowymi. Z drugiej strony, musi zdawać sobie sprawę, że przyjęty przezeń sposób „anulowania” błędnych faktur został uznany za nieprawidłowy, a więc, by spać spokojnie i mieć czyste sumienie, powinien odpowiednio zmienić swój informatyczny system fakturowania.