Będzie więcej czasu na postępowania online

Tego rodzaju zmiany planuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Projekt jest już gotowy.

Co się zmieni

Będzie to zmiana do ustawy covidowej, którą zajmuje się obecnie Senat. Zostanie wniesiona w formie poprawki na najbliższym posiedzeniu tej izby. To odpowiedź na prośbę samorządowców. Od wtorku z powodu pandemii urzędy pracują przede wszystkim zdalnie.

– Z tego powodu dotrzymanie terminów nie zawsze będzie możliwe. W ubiegłym tygodniu na spotkaniu z przedstawicielami rządu zaproponowaliśmy wydłużenie niektórych, co spotkało z pozytywną reakcją MSWiA. To nas bardzo cieszy – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta lub ocenić ryzyka? Poznaj Beck KRS Sprawdź

MSWiA potwierdza

– Mamy już gotową propozycję. Nie będzie tak jak podczas pierwszego lockdownu, który automatycznie zawiesił wszystkie terminy. Chcemy, by urzędnicy sami decydowali, czy jest taka konieczność. Będą mogli wydłużyć postępowanie o 30 dni. Jeżeli to nie wystarczy, to już zadecyduje wojewoda – wyjaśnia Paweł Szefernaker, wiceminister spraw wewnętrznych.

Takie mamy czasy, ale…

Eksperci nie mają wątpliwości. Zawieszenia terminów są konieczne. Ale wydłuży to załatwianie spraw. Są jednak i dobre strony pandemii. Urzędy otwierają się na cyfryzację.

– Wprowadzenie zawieszenia biegu terminów prawa administracyjnego jako rozwiązania jedynie opcjonalnego to byłaby nowość w stosunku do tego, co obowiązywało w pierwszej fazie pandemii. Na wiosnę zawieszono, a następnie – w maju – odwieszono bieg terminów administracyjnego prawa materialnego i procesowego z mocy samego prawa – wyjaśnia Jacek Liput, radca prawny z kancelarii Gawroński & Partners.

– W sumie to dobrze, chociażby dlatego, że jest wiele postępowań administracyjnych, które przecież mogą toczyć się mimo pandemii. Na tym może czasem zależeć samym stronom. Z drugiej strony ocena tego rozwiązania będzie zależeć od skonstruowania przepisów – tłumaczy mec. Jacek Liput. – Jaki będzie mechanizm zastosowania zawieszenia. Jakie konkretnie będą przesłanki zawieszenia. I czy na tyle jasne, że będzie to sprzyjać jednolitości w ich interpretacji. Jeżeli przepisy zostaną sformułowane niewystarczająco jasno, to w podobnych, albo nawet takich samych stanach faktycznych w jednym przypadku bieg terminu zostanie zawieszony, a w drugim nie – twierdzi Jacek Liput.

Według niego problemów może być więcej i powinniśmy uczyć się na błędach popełnionych wiosną. Trzeba jasno określić, których terminów zawieszenie dotyczy – terminów materialnych czy terminów postępowania administracyjnego.

Wtóruje mu Bartosz Kosek, adwokat, szef praktyki prawa gospodarczego w Kancelarii Prawnej Kochański & Partners

– Wszelkie formy zawieszania biegu terminów administracyjnych czy samych postępowań są niezbędne w stanie wyższej konieczności. Jednocześnie nie sposób nie zauważyć negatywnych skutków, z jakimi wiążą się takie zawieszenia – spowolnienie postępowań, piętrzenie się spraw, które w końcu trzeba będzie załatwić. Aparat administracyjny już powinien zacząć przygotowywać się na walkę z opisanymi zjawiskami – uważa Bartosz Kosek.

– Niewykluczone, że konieczne będą inicjatywy ustawodawcze mające na celu redukcję formalizmu ścieżek administracyjnych, ponieważ może się okazać, że zachowanie dawnych wymogów formalnych w różnego rodzaju postępowaniach nie będzie możliwie bez absolutnego paraliżu systemu.

Mecenas Bartosz Kosek widzi też pozytywne skutki

– Następuje otwarcie organów administracyjnych na praktyczne wykorzystanie nowoczesnych metod komunikacji z uczestniczkami postępowań administracyjnych. Obecnie komunikacja mailowa czy też nawet czasami kontakt telefoniczny zaczynają stawać się standardem, który znacząco przyspiesza postępowania. Takie działania pozwalają częściowo zredukować negatywny skutek utrudnień związanych z pandemią, z którymi spotykamy się w praktyce postępowań administracyjnych – dodaje Bartosz Kosek.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Witaminy i szczepionki w kosztach CIT

Wystąpiła o nią spółka zajmująca się produkcją okien. Mimo epidemii nie zaprzestała działalności. Chce jednak jak najlepiej zabezpieczyć swoich pracowników przed chorobą. Dlatego kupuje dla nich różne medykamenty wzmacniające odporność, np. witaminę C. Zamierza też ich zaszczepić przeciwko grypie.

Czy może zaliczyć wydatki do podatkowych kosztów? Spółka twierdzi, że tak. Podkreśla, że serwowane pracownikom preparaty mają obniżyć ryzyko zachorowania. Ograniczy to absencję w pracy. Spółka argumentuje, że im więcej osób przebywa na zwolnieniu albo kwarantannie, tym mniejsze firma ma możliwości produkcyjne. W efekcie maleją jej obroty i przychody. Wydatki są więc związane z działalnością gospodarczą.

Podobne argumenty przemawiają za rozliczeniem w kosztach wydatków na szczepionki na grypę. Spółka powołała się m.in. na rekomendację głównego inspektora sanitarnego, z której wynika, że zmniejszają one prawdopodobieństwo zakażenia się wirusem Covid-19.

Fundując pracownikom szczepienia, firma ogranicza więc ryzyko wystąpienia choroby. Wysoka absencja mogłaby bowiem negatywnie odbić się na jej wynikach finansowych.

Firma powołała się na wcześniejsze interpretacje skarbówki (jeszcze sprzed epidemii), z których wynikało, że zakupy witamin i szczepionek są podatkowym kosztem.

Co na to fiskus?

Przypomniał, że podatkowym kosztem są nie tylko wydatki wpływające bezpośrednio na przychód, ale także związane z zabezpieczeniem jego źródła. Potwierdził, że takimi wydatkami są zakupy preparatów na odporność i szczepionek dla pracowników. Dzięki tym zakupom spółka ogranicza absencję w zakładzie i zapobiega obniżeniu produktywności. Ma to wpływ na jej wyniki ekonomiczne. Może więc zaliczyć opisane wydatki do kosztów uzyskania przychodów.

Jakie jeszcze zakupy związane z zabezpieczeniem przed koronawirusem da się rozliczyć? Przede wszystkim środki ochrony dla pracowników: maseczki, przyłbice, rękawiczki, fartuchy, płyny do dezynfekcji. Pisaliśmy o tym już w „Rzeczpospolitej” z 2 marca, kiedy koronawirus coraz bardziej się rozprzestrzeniał i wiele firm zaczęło w nie inwestować. Powoływaliśmy się na przepisy kodeksu pracy. A konkretnie na art. 207 § 2, który mówi, że pracodawca musi chronić zdrowie i życie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Powinien reagować na bieżące potrzeby, biorąc pod uwagę zmieniające się okoliczności. Kodeks pracy stanowi też, że koszty podejmowanych działań nie mogą obciążać pracowników.

Przedsiębiorca rozliczy też w podatkowych kosztach wydatki na testy na koronawirusa fundowane załodze. Nie tylko pracownikom, także osobom zatrudnionym na podstawie umów cywilnoprawnych (pisaliśmy o tym w „Rzeczpospolitej” z 25 sierpnia).

Numer interpretacji: 0111-KDIB1-3.4010.423.2020.1.APO

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Wyrok łączny w kontekście tożsamych rodzajowo środków karnych

Opis stanu faktycznego

Zagadnienie prawne, sformułowane w postanowieniu Sądu Okręgowego w R., wyłoniło się na tle następujących okoliczności. Mianowicie, Sąd Rejonowy w R., wyrokiem łącznym z 21.5.2019 r., m.in., na podstawie art. 569 § 1 KPK w zw. z art. 85 § 1 i 2 KK, art. 85a KK, art. 86 § 1 i 2 KK oraz art. 90 § 2 KK, orzeczone wobec M.Z. trzema jednostkowymi wyrokami trzy środki karne w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okresy 3 lat, 2 lat i roku połączył i orzekł łączny środek karny zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 6 lat, na poczet którego, na podstawie art. 53 § 4 KK, zaliczył okres jego wykonywania w sprawie najwcześniej zakończonej od 9.8.2017 r., jako pierwszego wprowadzonego do wykonania w sprawach połączonych. Apelację od wskazanego wyroku łącznego wniósł obrońca, zarzucając m.in. naruszenie art. 90 § 2 KK przez skumulowanie wszystkich zakazów, „podczas gdy sytuacja skazanego po wyroku łącznym nie może być gorsza, gdyby wykonywał jednostkowe wyroki oddzielnie” oraz błędne określenie daty początkowej wykonywania środka karnego w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 3 lat i ustalenia daty początkowej tego środka karnego na dzień 18.1.2017 r.

Sąd Okręgowy w R. przy rozpoznawaniu apelacji obrońcy uznał, że wyłoniło się zagadnienie prawne wymagające zasadniczej wykładni ustawy, a zatem 29.10.2019 r. wystąpił do Sądu Najwyższego o udzielenie odpowiedzi na przytoczone na wstępie pytanie prawne. Prokurator Prokuratury Krajowej, w piśmie z 18.12.2019 r., wniósł o odmowę podjęcia uchwały, wskazując, że nie zostały spełnione wszystkie przesłanki określone w art. 441 § 1 KPK.

Sąd Najwyższy w sprawie M.Z., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na posiedzeniu 26.5.2020 r., przekazanego na podstawie art. 441 § 1 KPK przez Sąd Okręgowy w R., postanowieniem z 29.10.2019 r. zagadnienia prawnego wymagającego zasadniczej wykładni ustawy: Czy art. 577 KPK ,stosowany odpowiednio na podstawie art. 90 § 2 KK, w przypadku połączenia w wyroku łącznym zakazów prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych orzeczonych za pozostające w zbiegu realnym przestępstwa, pozwala na zaliczenie na poczet łącznego zakazu prowadzenia pojazdów kilku okresów, które w części biegną „równolegle”?,

podjął następującej treści uchwałę: Tożsame rodzajowo środki karne orzeczone w jednostkowych wyrokach, które mogą być łączone (art. 90 § 2 KK), do czasu ich prawomocnego połączenia w wyroku łącznym podlegają odrębnemu wykonaniu według reguł przewidzianych w art. 43 § 2, 2a, 3 KK. Okresy, w jakich środki te zostały odrębnie wykonane przed ich prawomocnym połączeniem w wyroku łącznym, należy wymienić, jako zaliczone na poczet orzeczonego łącznego środka karnego (art. 577 KPK w zw. z art. 90 § 2 KK).

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta lub ocenić ryzyka? Poznaj Beck KRS Sprawdź

Uzasadnienie SN

Wprawdzie krytyczne uwagi prokuratora pod adresem motywacyjnej części postanowienia Sądu pytającego nie były do końca pozbawione racji, Sąd Najwyższy – podzielając kierunek interpretacyjny zarysowany przez prokuratora – zdecydował się podjąć uchwałę zawierającą odpowiedź na postawione pytanie prawne.

W pierwszej kolejności, przed dokonaniem wykładni art. 577 KPK, w rozważanym tu zakresie, wskazać należało – co ugruntowane jest w judykaturze i doktrynie (zob. postanowienie SN z 20.12.2007 r., I KZP 34/07, OSNKW 2008, z. 1, poz. 2, z glosami aprobującymi: T. Krawczyk, OSP 2009, Nr 5, s. 375-380 i J.A. Kulesza, WPP 2009, Nr 4, a. 151–159; wyrok SN z 7.3.2012 r., III KK 306/11, Legalis; por. także D. Kala, M. Klubińska, Kara łączna i wyrok łączny, Kraków 2017, s. 122-123) – że środki karne, o jakich mowa w art. 39 pkt 2–3 KK, które nie zostały połączone, nie są wykonywane kumulatywnie, ale według zasad określonych w art. 43 § 2 KK, co oznacza, że okresy, na jakie je orzeczono, biegną odrębnie dla każdego środka karnego od momentu uprawomocnienia się danego wyroku, chyba że skazany odbywa karę pozbawienia wolności, chociażby orzeczoną za inne przestępstwo, albo też – w wypadku zakazu prowadzenia pojazdów – skazany nie wykonał nałożonego przez sąd obowiązku zwrotu dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdu; wówczas okres, na jaki orzeczono środek karny, nie biegnie (art. 43 § 2a i § 3 KK).

Co prawda pogląd wyrażony w wymienionych wyżej orzeczeniach odnoszono do środków karnych niepodlegających ze swej istoty łączeniu, a więc takich, które nie są tożsame rodzajowo czy zakresowo, ale niewątpliwie należy go odnosić także do sytuacji skazanych, wobec których orzeczono środki karne tego samego rodzaju, które podlegają łączeniu, tyle że nie zostały jeszcze połączone w wyroku łącznym w jeden łączny środek karny. Trzeba silnie podkreślić, że unormowanie przewidziane w art. 43 § 2 KK wyklucza możliwość przyjęcia przerwania biegu okresu obowiązywania zakazu z przyczyn innych niż określone w tym przepisie, np. z powodu obowiązywania zakazu tego samego rodzaju orzeczonego w innej sprawie (zob. wyrok SN z 11.9.2008 r., IV KK 282/08, OSNKW 2008, z. 12, poz. 97).

Warto zaakcentować, że żaden przepis ustaw karnych (KK, KPK, KKW) nie stanowi, aby bieg okresów, na jakie orzeczono co najmniej dwa środki karne zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, które stosownie do dyspozycji art. 90 § 2 KK podlegałyby łączeniu, miałby ulegać swoistemu zawieszeniu do czasu wydania wyroku łącznego albo – alternatywnie – aby środki te miały być wykonywane kumulatywnie, a więc jeden po drugim, a dopiero po orzeczeniu łącznego środka karnego ich efektywny okres wykonywania mógłby (w razie zastosowania zasady absorpcji albo asperacji) ulec skróceniu.

Modyfikacji w zakresie wykonywania kilku środków karnych, których nie połączono według reguł z art. 90 § 2 KK, nie wprowadza art. 80 KKW, bowiem normuje on jedynie wykonywanie kilku kar skutkujących pozbawienie wolności, a także kar porządkowych i środków przymusu oraz środków zabezpieczających, które taki skutek powodują. Nie odnosi się natomiast do wykonywania środków karnych. Użyte w art. 80 § 2 KKW pojęcie „środki” nie obejmuje swoim zakresem środków karnych (zob. szersze rozważania w tym zakresie zawarte w postanowieniu SN z 20.12.2007 r., I KZP 34/07, Legalis).

Przechodząc już wprost do wykładni przepisu wskazanego w pytaniu prawnym, trzeba przypomnieć, że art. 577 KPK nakazuje wymienienie w wyroku łącznym, w miarę potrzeby, okresów zaliczonych na poczet kary łącznej. Nie powinno nastręczać jakichkolwiek wątpliwości, że unormowanie to należy odpowiednio stosować – w celu uniknięcia podwójnego wykonania środka karnego, to znaczy najpierw jednostkowego środka, a następnie łącznego – gdy wyrok łączny zawiera orzeczenie o łącznym środku karnym. Okresy, o których mowa w komentowanym przepisie, to również okresy zatrzymania prawa jazdy lub innego odpowiedniego dokumentu, zgodnie z dyspozycją art. 63 § 3 i 4 KK. Rzecz jasna, ustalenie okresów, w jakich wykonywane były środki karne zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych, musi się odbywać przy uwzględnieniu treści art. 43 § 2, 2a i 3 KK). Przedstawianego punktu widzenia nie są w stanie skutecznie podważyć wyrażane od lat krytyczne uwagi co do trafności obowiązujących obecnie, ale także i pod rządami Kodeksu postępowania karnego z 1969 r., unormowań oraz zgłaszane w tym zakresie postulaty de lege ferenda, skoro kwestia ta była i jest niezmiennie przez ustawodawcę regulowana. Wszelkie próby skorygowania tego stanu rzeczy w drodze orzeczniczej musiałyby polegać na sięgnięciu po analogię legis, która – zważywszy na kierunek wykładni (na niekorzyść oskarżonego) – jest w prawie karnym niedopuszczalna.

Ewentualnych niesprawiedliwości, na które zwraca uwagę w swoim postanowieniu Sąd Okręgowy w R., a związanych z iluzorycznością dolegliwości wynikających z jednoczesnego wykonywania kilku tożsamych rodzajowo środków karnych, przy braku ingerencji ustawodawczej w tym zakresie, uniknąć będzie można nie w drodze dokonywania niedopuszczalnej kreatywnej wykładni, ale w sprawnym podejmowaniu przez sąd właściwy z urzędu oraz przez podmioty uprawnione do inicjowania postępowania w przedmiocie wydania wyroku łącznego (głównie prokuraturę) działań zmierzających do wyrokowania łącznego obejmującego jednostkowe środki karne.

Przedstawione rozważania skłoniły Sąd Najwyższy do podjęcia uchwały o treści uwidocznionej w części dyspozytywnej. Sąd odwoławczy, rozstrzygając sprawę w postępowaniu apelacyjnym i uwzględniając treść niniejszej uchwały (art. 441 § 3 KPK), rozważy także z urzędu, czy i w jakim zakresie możliwe będzie w dacie wyrokowania połączenie orzeczonych wobec skazanego jednostkowych środków karnych zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych z uwagi na treść art. 85 § 2 KK w zw. z art. 90 § 2 KK, zabraniających połączenia tych środków karnych, których wykonanie zostało w całości zakończone (zob. wyroki SN z 9.1.2019 r., V KK 499/18, Legalis i 27.6.2019 r., V KK 235/18, Legalis).

Komentarz

Sąd Najwyższy, podejmując uchwałę, zajął słuszne stanowisko. Zagadnienie prawne, wbrew twierdzeniom Prokuratora, wymagało zasadniczej wykładni prawa. Uchwała ma walor uniwersalny. Z jednej strony, rozwiewa wątpliwości, które w toku postępowania sprzyjają jedynie nieuzasadnionym wypowiedziom stron, których zadaniem jest przekonanie organu orzekającego o słuszności wygłoszonej tezy. Z drugiej strony gwarantuje jednolitą i słuszną zarazem linię orzeczniczą.

Uchwała SN z 26.5.2020 r., I KZP 13/19, Legalis.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

COVID-19 to nie powód odmowy wydania dokumentów

Opis stanu faktycznego

Skarżący od 2,5 roku czekał na możliwość przejrzenia akt sprawy. W związku z COVID-19 otrzymał informację, że bezpośredni wgląd w akta jest niemożliwy ze względu na pandemię. Wystąpił więc o wydanie skanów akt sprawy lub odpłatnych kserokopii. W odpowiedzi organ wskazał, że podstawowym zadaniem wydziału infrastruktury urzędu wojewódzkiego jest prowadzenie postępowań administracyjnych i badanie obszernej dokumentacji projektowej, zaś skanowanie i przesyłanie drogą elektroniczną (lub wykonywanie kserokopii i przesyłanie pocztą) akt postępowania dla stron prowadzonych obecnie postępowań całkowicie sparaliżuje prace wydziału i uniemożliwi jego pracownikom wykonywanie podstawowych obowiązków.

Skarżący wniósł skargę do WSA w Warszawie. Powołał się w niej m.in. na art. 51 ust. 3 Konstytucji RP. Zgodnie z nim każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych.

Skarżący wskazał w skardze, że obecna sytuacja związana z Covid-19 ma charakter nadzwyczajny i uniemożliwia bezpośrednie wykonywanie wielu czynności, ale nie uzasadnia to odmowy dostępu do akt. Wyposażenie wojewódzkiego urzędu w nowoczesne sprzęty: komputery, kopiarki, skanery, powinno służyć obywatelom i umożliwić im załatwienie sprawy pomimo pojawiających się trudności – w tym przypadku w bezpośrednim przejrzeniu akt postępowania. WSA w Warszawie uznał skargę za zasadną.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Z uzasadnienia Sądu

W ustnym uzasadnieniu orzeczeniu wskazano, że ze względu na szczególne ograniczenia wynikające z pandemii zarówno strona, jak i urząd wojewódzki korzystali z komunikacji elektronicznej. Organ udzielił odpowiedzi na żądanie udostępnienia akt administracyjnych, nie wydał jednak postanowienia. Uniemożliwił więc stronie skorzystanie z zażalenia. Takie postępowanie organu ogranicza możliwość poddania jego działań kontroli poprzez wniesienie zażalenia. Sąd dodał, że skoro organy administracji funkcjonują, to strona może podejmować czynności w sprawie.

Komentarz

W swojej skardze skarżący powoływał się przede wszystkim na przepis art. 51 ust. 3 Konstytucji RP. Przywołany przepis stanowi, że każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenie tego prawa może określić ustawa. Zapewnienie informacji jest przesłanką skorzystania przez jednostki z wynikającego z art. 51 ust. 3 Konstytucji RP prawa dostępu do urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Co do zasady, wszystkie zgromadzone i przetwarzane przez władze publiczne dane o jednostce – chociażby nawet nie tworzyły jednego zorganizowanego zbioru – powinny być udostępniane tej osobie, jeżeli wystąpi ze stosownym żądaniem. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi w art. 61 ust. 1, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (ust. 2). Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego Państwa (ust. 3 – zob. wyrok WSA w Warszawie z 30.9.2016 r., II SA/Wa 849/16, Legalis).

Zwrócić także należy na przepis art. 15 zzr ust. 1 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19 (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.; dalej jako KoronawirusU). Artykuł 15zzr KoronawirusU dodany został ustawą z 31.3.2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 568), która weszła w życie 31.3.2020 r. Przywołana regulacja stanowiła, że w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 bieg przewidzianych przepisami prawa administracyjnego terminów:

  1. od zachowania których jest uzależnione udzielenie ochrony prawnej przed sądem lub organem,
  2. do dokonania przez stronę czynności kształtujących jej prawa i obowiązki,
  3. przedawnienia,
  4. których niezachowanie powoduje wygaśnięcie lub zmianę praw rzeczowych oraz roszczeń i wierzytelności, a także popadnięcie w opóźnienie,
  5. zawitych, z niezachowaniem których ustawa wiąże ujemne skutki dla strony,
  6. do dokonania przez podmioty lub jednostki organizacyjne podlegające wpisowi do właściwego rejestru czynności, które powodują obowiązek zgłoszenia do tego rejestru, a także terminów na wykonanie przez te podmioty obowiązków wynikających z przepisów o ich ustroju

– nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu na ten okres.

Artykuł 15zzr KoronawirusU uchylony ustawą z 14.5.2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U. z 2020 r. poz. 875), która weszła w życie 16.5.2020 r.

Artykuł 15zzr KoronawirusU wprowadził zasadę, że w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 terminy prawa administracyjnego nie rozpoczynają się, a rozpoczęte ulegają zawieszeniu. Lege non distinguente wstrzymanie biegu terminów dotyczyło w okresie obowiązywania przepisu zarówno terminów prawa administracyjnego materialnego, jak i procesowego. W piśmiennictwie wskazuje się, że warunkiem wstrzymania biegu terminu prawa administracyjnego było to, by spełniał on co najmniej jeden z wymogów wskazanych w przywołanym przepisie, tj. aby od zachowania terminu było uzależnione udzielenie ochrony prawnej przed sądem lub organem; od terminu było uzależniona możność dokonania przez stronę czynności kształtujących jej prawa i obowiązki; termin dotyczył przedawnienia; niezachowanie terminu powodowało wygaśnięcie lub zmianę praw rzeczowych oraz roszczeń i wierzytelności, a także popadnięcie w opóźnienie; termin miał charakter zawity, a z jego niezachowaniem ustawa wiązałaby ujemne skutki dla strony; względnie by termin dotyczył dokonania przez podmioty lub jednostki organizacyjne podlegające wpisowi do właściwego rejestru czynności, które powodują obowiązek zgłoszenia do tego rejestru, a także terminów na wykonanie przez te podmioty obowiązków wynikających z przepisów o ich ustroju. Nasuwa się pytanie, czy w okresie zawieszenia biegu terminów organ administracji publicznej miał obowiązek zawiadomić strony o każdym przypadku niezałatwienia sprawy w terminie. Odpowiedź na powyższe pytanie wynika z obowiązującej w tym samym okresie, co komentowana regulacja, normy art. 15zzs ust. 10 pkt 1 KoronawirusU, zgodnie z którą w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii nie stosuje się przepisów o bezczynności organów oraz o obowiązku organu i podmiotu, prowadzących odpowiednio postępowanie lub kontrolę, do powiadamiania strony lub uczestnika postępowania o niezałatwieniu sprawy (W. Piłat, Art. 15zzr, Legalis 2020).

WSA w Warszawie wskazał jednak na błędy proceduralne, a więc brak wydania postanowienia, jako postawę uwzględnienia skargi.

Wyrok WSA w Warszawie z 2.11.2020 r., VII SAB/Wa 84/20

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Wynagrodzenia minimalne dla pracowników zatrudnionych w Unii Europejskiej

  • Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca ustanowienia płacy minimalnej wynika między innymi z tego, że kryzys gospodarczy, spowodowany pandemią koronawirusa COVID-19, dotknął wiele sektorów, w których dominują nisko opłacani pracownicy.
  • Propozycja wiąże się między innymi z sytuacją takich branż jak: usługi sprzątania, handel detaliczny, opieka zdrowotna i długoterminowa oraz opieka rezydencjalna.
  • Komisja Europejska stanęła na stanowisku, że zapewnienie pracownikom godnego życia i ograniczenie ich ubóstwa może mieć duży wpływ na ożywienie gospodarcze, sprzyjające włączeniu społecznemu, zwłaszcza po pandemii koronawirusa COVID-19.
  • Komisja Europejska podkreśliła, że problem ubóstwa i niemożności utrzymania się za wynagrodzenia za świadczoną pracę może dotyczyć nawet 10 proc. Pracujących Europejczyków.

Propozycja Komisji Europejskiej, ustanowienia ram minimalnego wynagrodzenia dla pracowników zatrudnionych w państwach członkowskich Unii Europejskiej, zawiera także elementy poszanowania krajowych tradycji w tym zakresie, jak również szanuje swobodę działania partnerów społecznych zaangażowanych w to zagadnienie. Partnerzy społeczni mogą pełnić szczególnie ważną rolę w procesie negocjowaniu płac na szczeblu krajowym i lokalnym. Negocjacje zbiorowe wysokości wynagrodzenia, tak aby korespondowało ono ze wzrostem innych płac i cen, powinny być normą w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Tym bardziej, że gwarantuje to szósta zasada Europejskiego filaru praw socjalnych z 2017 roku.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta lub ocenić ryzyka? Poznaj Beck KRS Sprawdź

Ramy minimalnych wynagrodzeń przy pełnym poszanowaniu kompetencji i tradycji krajowych

Warto wspomnieć, że minimalne wynagrodzenia ustalane są obecnie we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Ustawowe wynagrodzenie minimalne obowiązuje w 21 państwach członkowskich. W kolejnych sześciu państwach członkowskich (Dania, Włochy, Cypr, Austria, Finlandia i Szwecja) ochrona pracownika w postaci minimalnego wynagrodzenia jest zapewniona wyłącznie na mocy układów zbiorowych pracy. Komisja Europejska zauważyła, że mimo to w większości państw członkowskich Unii europejskiej minimalne wynagrodzenia nie są jednak odpowiednie w stosunku do obowiązujących w tych państwach cen żywności czy też wynajmu mieszkania lub też nie wszyscy pracownicy są nimi objęci.

Dlatego też Komisja Europejska zaproponowała w projekcie dyrektywy, aby stworzyć w unijnym prawodawstwie specjalne ramy prawne służące zapewnieniu adekwatności minimalnych wynagrodzeń do obowiązujących w konkretnych państwach cen i opłat, a także zapewniające pracownikom dostęp do tego rodzaju ochrony.

Komisja Europejska jest zwłaszcza zainteresowana upowszechnieniem w Unii Europejskiej negocjacji zbiorowych w sprawie wynagrodzeń. Bardzo dobrze sprawdzają się one już w części unijnych państw, zapewniając pracownikom wyższe wynagrodzenie minimalne i wyrównane płace. Przyczyniają się tym samym do zmniejszenia liczby źle opłacanych pracowników.

Komisja Europejska chce, by państwa członkowskie stworzyły przejrzyste warunki ustalania płacy minimalnej, oparte między innymi o jasne i stabilne kryteria ustalania minimalnego wynagrodzenia, orientacyjne wartości referencyjne służące do oceny adekwatności oraz regularną i terminową aktualizację wynagrodzeń. Komisja Europejska chce ponadto zobowiązać państwa członkowskie do zapewnienia proporcjonalnego i uzasadnionego różnicowania stawek i stosowania odliczeń oraz skutecznego zaangażowania partnerów społecznych w ustalanie i aktualizację ustawowego minimalnego wynagrodzenia.

Propozycja nowej dyrektywy przedstawiona przez Komisję Europejską zawiera także propozycję mechanizmów egzekwowania i monitorowania ochrony pracowników w postaci minimalnego wynagrodzenia. Omawiana propozycja przewiduje między innymi obowiązek składania Komisji Europejskiej przez państwa członkowskie Unii Europejskiej rocznych sprawozdań dotyczących ochrony w postaci minimalnego wynagrodzenia.

Podstawa prawna

Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca ustanowienia ram płacy minimalnej w Unii europejskiej opiera się na art. 153 ust. 1 lit. b) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (Dz.U. 2004 Nr 90, poz. 864), dotyczącym warunków pracy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Spadające wokandy pogrążają sądy

Zaległości rosną

– Jeden sędzia czy urzędnik mający kontakt z osobą zakażoną powodują wewnętrzną kwarantannę dla co najmniej kilku osób – żali się jeden z prezesów. Poranki w sekretariatach bywają więc nerwowe. Na szybko zapadają decyzje, kto musi zostać w domu i które sprawy spadają. A jest ich całkiem sporo.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Przykłady?

Sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie, mówi „Rzeczpospolitej”, że w ostatnim tygodniu nie pracowało kilka wydziałów: jeden z karnych, penitencjarny i jeden z cywilnych.

W efekcie 3 listopada spadło z wokandy 15 spraw; 4 i 5 listopada zdjęto 10 kolejnych, a 6.11 – następnych 5. Nie odbędą się 34 sprawy w sekcji penitencjarnej.

Rzeszów nie jest wyjątkiem, gdzie Covid-19 dezorganizuje pracę sądów. Podobnie jest w Szczecinie – tam od września z wokand zdjęto 180 spraw, w tamtejszych sądach rejonowych (w sumie ośmiu) jest ich jeszcze więcej.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie we wrześniu wyznaczono w sumie 5760 spraw (w tym w pionie cywilnym 2681; karnym – 1467; gospodarczym – 164; ubezpieczeń społecznych – 462).

A ile z nich zdjęto z wokand?

Nie ma rady

Sędzia Sylwia Urbańska, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie, informuje „Rzeczpospolitą”, że od końca sierpnia do 2 października zdjęto z wokandy w sumie 819. Najwięcej spraw nie odbyło się w pionie cywilnym – 461. W pionie karnym – 147; gospodarczym – 164, a ubezpieczeń – 47.

Dużo gorzej było od 5 do 30 października. Z wokand spadło w tym czasie prawie 1,5 tys. spraw. I znów najwięcej w pionie cywilnym – 799.

Z kolei w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieście (to drugi co do wielkości sąd rejonowy w kraju) od 9 do 27 listopada 2020 r. przeprowadzane będą jedynie najpilniejsze rozprawy. Ograniczenia mają na celu ochronę zdrowia i życia ludzi, a także utrzymanie funkcjonowania sądu.

W sądach poznańskich także widać spowolnienie. W marcu 2020 r. odbyły się 824 rozprawy i posiedzenia w sprawach cywilnych, a rok wcześniej w tym samym czasie było ich 2057.

Robią swoje

Zapytaliśmy sędzię Barbarę Piwnik z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, ile spraw musiała do tej pory zdjąć z wokandy z powodu Covid-19.

– Dla mnie dotąd jest to problem marginalny – mówi „Rzeczpospolitej” sędzia Piwnik. Zastrzega też, że orzeka w sprawach karnych, które wymagają obecności wszystkich na sali rozpraw.

– Niech nikt sobie nie wyobraża, że można człowieka osądzić zdalnie – podkreśla. Przyznaje jednak, że kiedy popatrzymy na wymiar sprawiedliwości jako całość, to niebawem może się okazać, że problem rzeczywiście się pojawi.

– Bo przecież procesy to także kwestie doręczeń, biegłych, świadków, stron itd. I jeśli któryś z tych elementów zawiedzie, same sądy nie będą w stanie nic zrobić – zauważa sędzia.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Kto się podszywa pod doradcę, będzie ukarany

Policja wzywa księgowego

W ostatnich dniach wielu księgowych otrzymało wezwania na policję, które przyprawiły ich o ciarki.

Wzywa się panią/pana do osobistego stawiennictwa w komendzie jako świadka w sprawie z zawiadomienia Krajowej Izby Doradców Podatkowych, dotyczącej podejrzenia prowadzenia działalności z naruszeniem art. 81 ust. 2 ustawy o doradztwie podatkowym – tak mniej więcej brzmi treść wezwania.

To pierwsze efekty akcji samorządu doradców w sprawie nielegalnego prowadzenia działalności zastrzeżonej tylko dla licencjonowanych doradców podatkowych. KIDP w ostatnich miesiącach powołała specjalny zespół, który monitoruje rynek i wyławia firmy oferujące usługi doradcze pomimo braku uprawnień. Jak podaje samorząd doradców, do dziś zidentyfikowano i udokumentowano ok. 500 takich firm. Do prokuratury trafiło już 60 zawiadomień przeciwko konkretnym firmom, a kolejne 50 ma trafić w najbliższy poniedziałek. W przygotowaniu jest jeszcze ok. 350 takich przypadków.

Wśród księgowych zawrzało. Kierownictwo Stowarzyszenia Księgowych w Polsce uważa, że to akcja zupełnie niepotrzebna, wręcz populistyczna (patrz wypowiedź w ramce). Księgowi w dyskusjach na forach sieciowych tłumaczą, że ograniczyli się do nieopatrznych zapisów na swoich stronach internetowych.

– Napisałem tylko o „prowadzeniu doradztwa w zakresie swoich kompetencji” – pisze księgowy z Mazowsza, który właśnie otrzymał wezwanie na policję.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta lub ocenić ryzyka? Poznaj Beck KRS Sprawdź

Ścigani tylko niektórzy

Jak tłumaczy przewodniczący samorządu doradców podatkowych prof. Adam Mariański akcja nie jest wymierzona generalnie przeciw wszystkim biurom rachunkowym, ale tym, które łamią prawo.

– Przed każdym zawiadomieniem do prokuratury starannie badaliśmy zarówno ofertę danego biura rachunkowego, jak i jego rzeczywiste działania. Gdy stwierdziliśmy, że prowadzi doradztwo podatkowe zastrzeżone tylko dla osób z uprawnieniami, a takich uprawnień nikt w tej firmie nie posiada – wzywaliśmy do zaprzestania działań. Dopiero gdy to nie poskutkowało, zawiadamialiśmy prokuraturę – relacjonuje prof. Adam Mariański.

Grzywna za naruszenie

Według ustawy o doradztwie podatkowym za taką działalność uważa się m.in. „udzielanie porad, opinii i wyjaśnień z zakresu obowiązków podatkowych i celnych”, a także reprezentowanie podatników przed urzędami i sądami. Doradztwem jest też prowadzenie ksiąg rachunkowych i podatkowych. Jednak ta ostatnia czynność może być prowadzona bez uprawnień doradcy podatkowego. Za nieuprawnione posługiwanie się tym tytułem oraz wykonywanie czynności doradztwa, do których trzeba mieć państwową licencję, grozi grzywna do 50 tys. zł.

Jak zaznacza prof. Adam Mariański, jest dość powszechne, że wiele biur rachunkowych prowadzi także doradztwo podatkowe.

– Aby to robić legalnie, nie mając licencji, trzeba zastrzec w ofercie np. „współpracujemy z doradcami podatkowymi” – sugeruje Mariański. Dodaje, że korzystanie z nielegalnego doradztwa może przynieść nieprzyjemne konsekwencje nie tylko takiemu biuru, ale też jego klientom. – Każdy się czasem myli i płaci odszkodowania za swoje błędy. Tyle że ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej biur rachunkowych nie obejmuje doradztwa podatkowego. Klient może zatem nie otrzymać odszkodowania – zauważa szef samorządu doradców.

Według ustawy z 1996 r. doradcą podatkowym może być osoba, która ma wykształcenie wyższe, jest niekarana, odbyła praktykę zawodową oraz zdała państwowy egzamin organizowany przez Ministerstwo Finansów. Każdy doradca podatkowy ma obowiązek posiadania polisy OC oraz uzupełniania swojej wiedzy.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Jerzy Koniecki prezes Stowarzyszenia Księgowych w Polsce

W biznesie jest normalną rzeczą, że biuro rachunkowe obsługujące daną firmę sporo o niej wie i cieszy się jej zaufaniem. Dlatego to właśnie księgowego prezes takiej firmy najpierw pyta o sugestie co do rozliczeń podatkowych. Niestety, ustawa o doradztwie podatkowym nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości gospodarczej. Jeśli ją czytać literalnie, to nawet proste konsultacje z księgowym, czyli biznesowa codzienność, jeśli jest wykonywana bez uprawnień doradcy podatkowego może być uznana za złamanie prawa. Dlatego akcję kierownictwa samorządu doradców związaną z zawiadamianiem prokuratury o rzekomo nielegalnym doradztwie prowadzonym przez biura rachunkowe uważam za niepotrzebną, a wręcz populistyczną. Na rynku jest miejsce dla obu zawodów, na szczeblu lokalnym nasze organizacje znakomicie współpracują. Lepiej współpracować, niż się zwalczać.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Dopuszczalność skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku nie zależy od skargi nadzwyczajnej

Prezes Sądu Najwyższego kierujący Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wystąpił z wnioskiem o rozstrzygnięcie w składzie 7 sędziów zagadnienia prawnego: Czy strona wnosząca skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia (art. 4241 KPC) ma obowiązek wykazać, że złożyła do uprawnionego organu wniosek o wniesienie skargi nadzwyczajnej i nie został on uwzględniony (art. 4245 § 1 pkt 5 KPC) oraz czy niewykazanie tej okoliczności powoduje odrzucenie skargi na podstawie art. 4248 § 1 KPC?

3.4.2018 r. weszła w życie ustawa z 8.12.2017 r. o Sądzie Najwyższym (t.j. Dz.U. z 2019 r., poz. 825; dalej jako: SNU), która wprowadziła do systemu prawnego skargę nadzwyczajną jako kolejny nadzwyczajny środek zaskarżenia. Wówczas w orzecznictwie pojawiła się rozbieżność co do relacji skargi nadzwyczajnej ze skargą o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, której celem jest uzyskanie prejudykatu umożliwiającego dochodzenie roszczeń odszkodowawczych za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem wykonywanie władzy publicznej. Zgodnie z art. 4241 § 1 KPC, jest ona dopuszczalna tylko wtedy, gdy zmiana lub uchylenie zaskarżonego orzeczenia w drodze przysługujących stronie środków prawnych nie było i nie jest możliwe, odpowiedzialność Skarbu Państwa może mieć miejsce tylko wtedy, gdy strona poszkodowana uczyniła wszystko, aby nie dopuścić do powstania szkody.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta lub ocenić ryzyka? Poznaj Beck KRS Sprawdź

W orzecznictwie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego dominuje stanowisko, że po wejściu w życie SNU strona wnosząca skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia powinna wykazać, że złożyła do uprawnionego organu wniosek o wniesienie skargi nadzwyczajnej i nie został on uwzględniony (zob. postanowienie SN z 3.7.2019 r., IV CZ 46/19; postanowienie SN z 11.6.2019 r., I CNP 25/18; postanowienie SN z 11.1.2019 r., V CNP 44/17; postanowienie SN z 30.8.2018 r., III CNP 9/18, www.sn.pl). Podkreśla się przy tym, że relacji obu skarg nie zmienia to, że strona nie może sama wnieść skargi nadzwyczajnej, wyłączna legitymacja przysługuje bowiem podmiotom określonym w art. 89 § 2 SNU, a w odniesieniu do orzeczeń, które uprawomocniły się przed 3.4.2018 r. – w art. 115 § 1a SNU. Pomimo tego, że podmiot uprawniony, do którego zwróciła się strona nie ma przy tym obowiązku wniesienia skargi, w ocenie Sądu Najwyższego aktywność strony jest jednak nieodzowna, gdyż czyni ona w ten sposób zadość wymaganiu wykorzystania wszelkich dostępnych dla niej prawnych mechanizmów służących wzruszeniu prawomocnego orzeczenia (zob. postanowienie SN z 20.12.2018 r., III CNP 19/18). Warto wskazać, że profesjonalni prawnicy, którzy w imieniu klientów składali skargi bez wykazania, iż wcześniej próbowali zwrócić się o wniesienie skargi nadzwyczajnej, po zawiadomieniu przez Izbę Cywilną Sądu Najwyższego samorządu adwokackiego lub radcowskiego, byli karani dyscyplinarnie.

W praktyce orzeczniczej Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego nie ma bezpośrednich wypowiedzi dotyczącej tej problematyki, jednak wprowadzenie do porządku prawnego skargi nadzwyczajnej nie wypłynęło na rozpoznawanie skarg o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Są one rozpoznawane tak jakby SNU nie wprowadziła nowego, nadzwyczajnego środka prawnego (zob. postanowienie SN z 16.1.2020 r., II BU 2/19; wyrok SN z 5.3.2019 r., I BP 10/17; wyrok SN z 7.2.2019 r., I BP 9/17).

W orzecznictwie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego dokonuje się wykładni art. 89 § 1 SNU w kontekście oceny, czy orzeczenie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Rozpoznając skargę nadzwyczajną, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie orzeka na podstawie art. 4248 KPC. Przyjmuje się, że skarga nadzwyczajna ustępuje innym, zarówno zwyczajnym, jak i nadzwyczajnym środkom zaskarżenia (zob. uchwała SN [7] z 22.10.2019 r., I NSNZP 2/19, OSNKN Nr 2/2020, poz. 11; wyrok SN z 3.6.2019 r., I NSNc 7/19).

Sąd Najwyższy uznał, że strona nie ma obowiązku skorzystania ze skargi nadzwyczajnej przed wniesieniem skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Jak podkreślono w art. 4241 § 1 KPC ustawodawca wyraźnie wskazuje, że chodzi o przysługujące stronie środki prawne, podczas nie jest ona legitymowana do wniesienia skargi nadzwyczajnej. Strona może jedynie zwrócić się do uprawnionego podmiotu z podaniem o jej wniesienie, nie ma przy tym żadnego wpływu na to czy i kiedy uzyska odpowiedź od uprawnionego podmiotu. W przypadku skargi nadzwyczajnej uprawniony organ ma 5 lat od uprawomocnienia się orzeczenia na jej wniesienie, przy czym nie ma określonego terminu do udzielenia odpowiedzi na wniosek o zainicjowanie takiego postępowania, natomiast skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia strona może wnieść jedynie w terminie 2 lat od dnia jego uprawomocnienia się.

Sąd Najwyższy wskazał, że skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia służy dochodzeniu od Skarbu Państwa odszkodowania za szkody judykacyjne wywołane bezprawnymi działaniami sądów jako organów władzy publicznej, realizując uprawnienie strony wynikające z art. 77 Konstytucji RP. W rezultacie przyjęcie, że warunkiem dochodzenia takiego odszkodowania jest wykazanie, iż strona złożyła do uprawnionego organu podanie o wniesienie skargi nadzwyczajnej i nie zostało ono uwzględnione, stanowiłoby ograniczenie drogi do dochodzenia odszkodowania od Państwa i naruszało prawo zagwarantowane w Konstytucji RP.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Sędziowie niechętni procesom online

Strach przed nowym

Rafał Terlecki, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, przyznaje:

– Takich rozpraw jest rzeczywiście niewiele – kilkanaście, kilkadziesiąt tygodniowo. Powodów jest kilka – tłumaczy i wylicza: – Brak przyzwyczajenia zarówno sędziów, jak i stron, niedostatek sal przystosowanych do prowadzenia takich rozpraw czy nawet sprzętu oraz oprogramowania. Mam jednak nadzieję, że w sprawach cywilnych czy gospodarczych taka formuła prowadzenia procesu będzie zyskiwała na popularności.

Podobnie jest w sądach warszawskich. Dwa tygodnie temu na ok. 1 tys. rozpraw w tygodniu 50–80 prowadzi się zdalnie, a 300 spada z wokandy (z powodu Covidu i innych).

Sędziowie w stolicy zostali jednak wyposażeni w służbowe laptopy i przeszkoleni. Są też sale rozpraw, na których można takie sprawy prowadzić. Czemu jest więc ich tak mało? Sędziowie ich nie lubią.

Ryszard Sadlik, prezes Sądu Okręgowego w Kielcach, twierdzi, że w jego sądzie rozpraw zdalnych jest kilkanaście tygodniowo. Główna przeszkoda to niechęć sędziów, ale bywają też kłopoty techniczne – połączenie się zrywa lub system się zawiesza i pojawia się kłopot.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Nie jest źle

W Sądzie Okręgowym we Wrocławiu rozprawy zdalne stanowią od jednej szóstej do jednej piątej wszystkich.

– To naprawdę nieźle – mówi „Rzeczpospolitej” sędzia Wojciech Łukowski, prezes SO. Przyznaje, że patrzy na to optymistycznie, bo nigdy nie zakładał, że zdalny proces rozwiąże problem rozpraw w czasie pandemii. Wylicza, że mogą się one odbywać tylko w niektórych kategoriach spraw – jak cywilne, gospodarcze czy penitencjarne. Bez spraw karnych. W grę wchodzi także opór stron czy niechęć przed nowością. Nie pomagają kłopoty techniczne, nieprzygotowanie stron do zdalnej rozprawy – testy są przeprowadzane w ostatniej chwili – itd.

Prezes Łukowski zwraca też uwagę, że zdalnych rozpraw nie przybywa, bo mają one najczęściej zastosowanie w postępowaniach odwoławczych. A w ich przypadku idealnie zadziałały posiedzenia niejawne. Nie ma więc potrzeby organizować rozpraw zdalnych.

Wszyscy prezesi liczą, że z czasem rozpraw zdalnych będzie przybywało. Tym bardziej że nie wiadomo, co dalej z pandemią. I jakie polski rząd zastosuje obostrzenia. Premier w środę ogłosił kolejne. Zachęca w nich do pracy zdalnej tam, gdzie to tylko jest możliwe. W rozporządzeniu dotyczącym pracy urzędów wyłączył jednak sądy i prokuratury.

Sędziowie apelują

Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia zaapelowało w tej sprawie do premiera i ministra sprawiedliwości. W apelu pisze o dyskryminacji z powodu wyłączenia z możliwości pracy zdalnej sądów i prokuratur.

– Naraża to na coraz większe niebezpieczeństwo epidemiczne nie tylko pracowników tych instytucji, ale przede wszystkim obywateli masowo wzywanych na rozprawy i posiedzenia – czytamy w piśmie do władz.

Sędziowie podnoszą też, że możliwości techniczne polskich sądów i prokuratur wciąż nie pozwalają na zdalne przeprowadzanie większości czynności procesowych. To minister sprawiedliwości jest odpowiedzialny za stworzenie bezpiecznych warunków funkcjonowania sądów. Odpowiedzialności tej nie może przerzucać na reprezentujących go w sądach prezesów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Kryterium nieracjonalności zatrudnienia jako podstawa uznania pozorności umowy o pracę

Opis stanu faktycznego

Zakład Ubezpieczeń Społecznych stwierdził, że K.L. jako pracownik płatnika składek (…) J.B., nie podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu od 1.10.2016 r. Dnia 30.09.2016 r. płatnik składek zawarła z K.L. umowę o pracę w pełnym wymiarze czasu pracy, za miesięcznym wynagrodzeniem 5.000,00 zł netto. Ubezpieczona miała zająć stanowisko menadżera. Podpisując umowę o pracę ubezpieczona była w ciąży. W ocenie ZUS zatrudnienie miało charakter pozorny. Pomimo zawartej formalnie umowy o pracę, pomiędzy jej stronami nie nastąpiło nawiązanie stosunku pracy. Zawierając umowę strony nie miały zamiaru wzajemnego wywiązania się z zobowiązań wynikających ze stosunku pracy – ubezpieczona ze zobowiązania do świadczenia pracy, a pracodawca do zlecania pracy.

Odwołująca nie zgadzając się z powyższą decyzją wskazała m.in., że przeszła szkolenie BHP, zostały dla niej utworzone akta osobowe, przeszła wstępne badania lekarskie. Nadmieniła też, iż jest osobą obcą w stosunku do płatnika składek.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta lub ocenić ryzyka? Poznaj Beck KRS Sprawdź

Stanowisko SO

Sąd pierwszej instancji oddalił odwołanie. Uznał, iż osoba zgłaszająca się do ubezpieczenia musi wykazać istnienie stosunku prawnego. Gdy chodzi o ubezpieczenie pracownicze, nawiązanie stosunku pracy wykazuje się umową o pracę, przy czym okoliczności zawarte w takiej umowie, chociażby została sporządzona na piśmie, nie są dla organu rentowego wiążące. Istotą tegoż stosunku jest – w świetle art. 22 § 1 KP – uzewnętrznienie woli umawiających się stron, z których jedna deklaruje chęć wykonywania pracy określonego rodzaju w warunkach podporządkowania pracodawcy, natomiast druga – stworzenia stanowiska pracy i zapewnienia świadczenia pracy za wynagrodzeniem. Dla skuteczności umowy o pracę wystarczy zatem zgodna wola stron, wyrażona w umowie o pracę. Podleganie ubezpieczeniu społecznemu wynika z prawdziwego zatrudnienia, a nie z samego faktu zawarcia umowy o pracę. Fakt, iż ubezpieczona w momencie zawarcia umowy o pracę była w ciąży nie miałby znaczenia, gdyby strony faktycznie wywiązywały się z warunków zawartych w umowie o pracę. Ubezpieczona, poza własnymi twierdzeniami nie przedstawiła żadnych wiarygodnych dowodów, w oparciu o które można byłoby poczynić ustalenia faktyczne zgodne z jej argumentacją. Dokumenty w postaci umowy o pracę, listy płac i listy rocznej obecności Sąd Okręgowy uznał za wiarygodne jedynie w zakresie ich faktycznego sporządzenia, uznając jednocześnie, że nie stanowią one potwierdzenia treści w nich wskazanych.

Zdaniem SO, ustalenia dokonane w sprawie prowadzą do wniosku, iż umowa o pracę miała charakter umowy pozornej w rozumienia art. 83 § 1 KC. Zawierając umowę o pracę strony miały na celu jedynie pozyskanie wysokich świadczeń z ubezpieczenia społecznego w związku z macierzyństwem.

Stanowisko SA

Sąd Apelacyjny oddalił apelację uznając, że ocena zeznań świadków i stron powinna opierać się na zestawieniu treści zeznań z pozostałymi dowodami naświetlającymi okoliczności sprawy w sposób odmienny i na dokonaniu prawidłowego wyboru, po rozważeniu wynikłych sprzeczności w świetle zasad logiki i doświadczenia życiowego. W nawiązaniu do inicjatywy dowodowej i aktywności procesowej stron w niniejszym procesie podkreślenia przy tym wymaga, że zgodnie z treścią art. 6 KC, ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. SA podkreślił, że do zawarcia umowy o pracę stosuje się odpowiednio na podstawie w art. 300 KP przepisy części ogólnej KC (w tym art. 82-88 KC.). Nieważne jest oświadczenie woli złożone drugiej stronie za jej zgodą dla pozoru, a taka sytuacja miała miejsce w niniejszym postępowaniu.

Nie może być tolerowana sytuacja, w której osoba zainteresowana w uzyskaniu świadczeń z ubezpieczenia społecznego, do których nie ma tytułu, z pomocą płatnika składek wytwarza dokumenty służące wyłącznie do tego celu. Dokument w postaci umowy o pracę nie jest więc niepodważalnym dowodem na to, że osoby podpisujące go, jako strony umowy, faktycznie złożyły oświadczenia woli o treści zapisanej w dokumencie. Treść oświadczeń woli złożonych przez strony przy zawieraniu umowy o pracę nie ma więc rozstrzygającego znaczenia dla kwalifikacji danego stosunku prawnego jako stosunku pracy. Następnie Sąd Apelacyjny znaczną część uzasadnienia wyroku poświęcił wskazaniu, że racjonalny pracodawca nie zatrudnia osoby nieznającej w ogóle charakteru pracy od razu w ramach umowy o pracę z tak wysokim wynagrodzeniem. W jego ocenie płatnik składek nie wykazała, że ubezpieczona dysponowała jakimiś wyjątkowymi przymiotami, które pozwalałyby pracodawcy na tak „szczególne” docenianie jej pracy. Ubezpieczona nie legitymowała się też żadnym konkretnym doświadczeniem zawodowym w branży, w której działał płatnik. Płatnik składek musiałaby dopiero przyuczyć ubezpieczoną do wykonywanej funkcji. Poza tym, ani wcześniej, ani później nie potrzebował pracownika na takie stanowisko.

SA podkreślił, że żaden przepis nie przyznaje sądom ani organowi rentowemu prawa do oceniania działań pracodawcy z punktu widzenia ich racjonalności i zgodności z zasadami prawidłowego zarządzania. Jednakże nie można tracić z uwagi tego, iż działania podejmowane przez pracodawcę nie mogą godzić w system ubezpieczeń społecznych i prowadzić do nadmiernego uprzywilejowania określonego kręgu osób. Ubezpieczenie społeczne przysługuje nie tym podmiotom, które kreują doraźne podstawy faktyczno-prawne tylko po to, by przy znikomym nakładzie własnym na system ubezpieczenia społecznego pozyskać rażąco nadmierne korzyści, lecz tym podmiotom, które dysponują realnym tytułem ubezpieczenia, w związku z którym systematycznie i sumiennie opłacają składki, czyli w istocie budują ten system, a nie tylko konsumują.

Najbardziej znaczącym twierdzeniem uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego było wskazanie, że takie podejście do systemu świadczeń społecznych, jakie zostało ujawnione w toku postępowania dowodowego w analizowanej sprawie, przeczy zasadzie solidaryzmu ubezpieczonych i prowadzi do nadmiernego uprzywilejowania wąskiej grupy szczególnie zaradnych beneficjentów, którzy uzyskują rażąco wysokie świadczenia przy niewspółmiernym, w zasadzie znikomym własnym wkładzie w funkcjonowanie tego systemu. Dzieje się to kosztem pozostałych ubezpieczonych, którzy uczciwie pracują przez długie lata i z tego tytułu odprowadzają składki.

Strony postępowania nie zdołały sprostać ciężarowi dowodu, iż ubezpieczona w spornym okresie pozostawała w stosunku pracy rodzącym konieczność objęcia jej obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi. Wyraźnie podkreślona została przy tym kwestia racjonalności działań pracodawcy, który nie widział konieczności zatrudnienia innego pracownika w tym samym co ubezpieczona charakterze przed jej zatrudnieniem i w czasie jej następczej nieobecności. Wskazuje to zdaniem SA, że zatrudnienie ubezpieczonej nie było uzasadnione rzeczywistymi potrzebami pracodawcy. I mimo, że co do zasady sąd nie jest uprawniony do oceniania działań pracodawcy z perspektywy ekonomii zarządzania przedsiębiorstwem, to jego działania nie mogą jednocześnie godzić w system ubezpieczeń społecznych i jako takie muszą liczyć się z negatywną oceną sądową.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź