Leczenie w Unii nie zawsze jest bezpłatne
Przed wakacyjnym wyjazdem warto odwiedzić NFZ, by wyrobić Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Upoważnia obywateli krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu – Islandii, Liechtensteinu, Norwegii i Szwajcarii – do skorzystania z nieodpłatnej opieki medycznej w tych krajach.
Dokument działa w placówkach publicznej ochrony zdrowia. Kartę można wyrobić osobiście w dowolnym oddziale lub delegaturze NFZ, składając wniosek przez ePUAP albo na Internetowym Koncie Pacjenta. Jeśli zamówimy kartę przez internet, NFZ wyśle ją pocztą pod wskazany adres.
Jeśli podczas wyjazdu za granicę turysta zachoruje, ale nie będzie miał ze sobą EKUZ, opłaci świadczenia samodzielnie. Możliwe jest jednak ubieganie się o zwrot kosztów leczenia nawet przez tych, którzy karty nie mają. Mogą złożyć do NFZ wniosek o zwrot poniesionych kosztów, załączając do niego rachunki, kopie recept i inne dokumenty związane z leczeniem.
Kwota zwrotu jest określana na podstawie prawa obowiązującego w państwie leczenia i jeśli funkcjonuje tam tzw. system współpłacenia, może być niższa od poniesionych kosztów.
Karta EKUZ nie pokrywa leczenia planowego i nie gwarantuje darmowej pomocy medycznej. Gwarantuje natomiast świadczenia na zasadach leczenia mieszkańców danego kraju. Także w przypadku zachorowania na koronawirusa.
Na przykład w Czechach za niektóre świadczenia trzeba zapłacić, mimo że w Polsce są bezpłatne. Ich kosztów nie zwraca wtedy NFZ. W Czechach leczenie na szpitalnym oddziale ratunkowym kosztuje 90 koron. Płatne jest też ratownictwo górskie i leki.
W popularnej wśród Polaków Chorwacji za wizytę u lekarza pierwszego kontaktu płaci się 10 kun. Pacjent pokrywa też 20 proc. kosztów leczenia specjalistycznego i szpitalnego. Także we Włoszech niektóre świadczenia kosztują, inaczej niż w Polsce.
Koszty transportu sanitarnego do Polski pokrywa jednak pacjent. Przed wyjazdem warto zatem sprawdzić na stronie NFZ, jakie płatności obowiązują w państwie, do którego się wybieramy.
Wyjeżdżając za granicę, warto więc zastanowić się nad wykupieniem ubezpieczenia turystycznego.
Przed wyjazdem na wakacje poza Unię Europejską zawsze należy zadbać o ubezpieczenie turystyczne, a jego zakres dobrać do aktywności, jakie zamierzamy podejmować. Więcej zapłacą osoby, które podczas wypoczynku chcą nurkować lub uprawiać kitesurfing, mniej te, które ograniczą się do opalania na plaży. Przed wykupieniem polisy warto dokładnie przeczytać ogólne warunki ubezpieczenia, by sprawdzić, co obejmuje.
Podczas upałów można nawet wstrzymać pracę
– Pracodawca powinien zapewnić pracownikom nieodpłatnie zimne napoje, gdy temperatura na stanowiskach pracy przekracza 28 st. C, a na otwartej przestrzeni 25 st. C. Napoje powinny być dostępne stale, w ilości zaspokajającej potrzeby zatrudnionych – przypomina główny inspektor pracy Katarzyna Łażewska-Hrycko.
Państwowa Inspekcja Pracy przypomina pracodawcom o konieczności utrzymywania w sprawności i czystości urządzeń wentylacyjnych oraz klimatyzacyjnych, a także zabezpieczeniu okien przed nadmiernym nasłonecznieniem, np. poprzez rolety i żaluzje. Klimatyzacja i wentylacja stosowana w pomieszczeniach pracy nie mogą powodować przeciągów ani wyziębienia pomieszczeń – strumień powietrza nie powinien być kierowany bezpośrednio na pracownika.
W razie pracy na otwartej przestrzeni zatrudnieni są narażeni na bezpośrednie oddziaływanie słońca, co może prowadzić do oparzeń słonecznych, a to zwiększa ryzyko raka skóry. W takim przypadku pracodawca powinien dbać, by pracownicy nosili koszule z długimi rękawami, nakrycia głowy, mieli częste przerwy na odpoczynek w cieniu. Organizowanie takich częstszych przerw czy skrócenie dnia pracy w czasie upałów nie może przełożyć się na obniżenie pensji zatrudnionych.
Pracodawca powinien też przeszkolić zatrudnionych w wykrywaniu i przeciwdziałaniu np. oparzeniom słonecznym czy przegrzaniu.
Objawy nadmiernego obciążenia termicznego to: suchość w ustach, mało śliny, spierzchnięte wargi, zaburzenia widzenia, zaparcia, oddawanie mniejszej ilości moczu, podwyższona temperatura, przyśpieszony oddech, utrata elastyczności skóry, bóle i zawroty głowy, skurcze, zmiany na skórze, nudności, wymioty, utrata orientacji, majaczenie, utrata przytomności.
Pierwsza pomoc przy przegrzaniu organizmu powinna polegać na jak najszybszym przeniesieniu pracownika do pomieszczenia z zapewnionym dopływem świeżego powietrza lub w zacienione miejsce. Przegrzany powinien rozluźnić ubranie, pić schłodzoną wodę, a nawet wziąć chłodną kąpiel, jednak nie lodowatą, by nie doszło do szoku termicznego.
Po oparzeniu słonecznym należy schłodzić miejsce uszkodzenia skóry pod bieżącą wodą o temperaturze ok. 15 st. C, z odległości 15 cm przez 15 minut. Oparzone powierzchnie zabezpieczyć przed zakażeniem jałowymi opatrunkami.
Sposób wykazania przesłanek określonych w art. 373 ust. 2 PrUpad
Stan faktyczny
Wierzyciel złożył wniosek o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek oraz pełnienia funkcji członka rady nadzorczej, reprezentanta lub pełnomocnika w spółce handlowej, przedsiębiorstwie państwowym, spółdzielni, fundacji lub stowarzyszeniu wobec prezesa zarządu spółki będącej jego dłużnikiem na okres dziesięciu lat na podstawie art. 373 ust. 1 ustawy z 28.2.2003 r. Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1228; dalej: PrUpad).
Rozstrzygający sprawę w I instancji SR uwzględnił wniosek o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej i wymierzył uczestnikowi ten zakaz w wymiarze 3 lat. Uczestnik wniósł apelację od tego orzeczenia. Po rozpoznaniu sprawy w II instancji przez SO postanowienie orzekające wspomniany zakaz zostało zmienione w ten sposób, że wniosek inicjujący sprawę został oddalony. W tej sytuacji wierzyciel zaskarżył orzeczenie Sądu II instancji skargą kasacyjną, którą SN rozpoznał postanowieniem wydanym 12.3.2021 r., I CSKP 49/21, Legalis. Postanowienie SO zostało uchylone w zakresie wskazanym w skardze kasacyjnej, a sprawę przekazano do ponownego rozpoznania.
Stanowisko sądów
Sąd I instancji przyjął, że uczestnik ponosi winę za niezłożenie w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości reprezentowanej przez siebie spółki w postaci niedbalstwa. Sąd ten nie zbadał jednak dokładnie, w jaki sposób niedbalstwo uczestnika i wynikające z tego niezłożenie w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości jego spółki przełożyło się na wystąpienie skutków określonych w art. 373 ust. 2 PrUpad, tj. na obniżenie się wartości przedsiębiorstwa spółki oraz rozmiar pokrzywdzenia jej wierzycieli. W tej materii poprzestał jedynie na konstatacji, że wskazane skutki wystąpiły, ale już nie ustalił, w jakim konkretnie rozmiarze.
Powyższe stanowiło dla SO podstawowy argument uzasadniający wydanie w sprawie w II instancji rozstrzygnięcia o charakterze reformatoryjnym. Zdaniem tego sądu niewystarczające bowiem było samo ustalenie zawarte w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia, iż w rozpoznawanej sprawie wystąpiły skutki zaniechań uczestnika w postaci pokrzywdzenia wierzycieli. Niezbędne było także wskazanie tych skutków (w tym również obniżenia wartości przedsiębiorstwa) przez wymierne i konkretne wartości, czyli kwotowo bądź procentowo. Ponieważ sąd meriti nie powziął takiego ustalenia, to, zważywszy na obowiązujący w postępowaniach o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej rozkład ciężaru dowodu co do przesłanek warunkujących orzeczenie tego zakazu, spoczywający zgodnie z art. 6 KC na wnioskodawcy, uwzględnienie wniosku inicjującego postępowanie zakazowe nie znajdowało uzasadnienia.
W skardze kasacyjnej wierzyciel zarzucił postanowieniu SO naruszenie art. 373 ust. 2 PrUpad przez błędną wykładnię, zgodnie z którą przepis ten wymaga, aby w sposób procentowy lub kwotowy określić obniżenie wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa upadłego oraz procentowe lub kwotowe wyliczenie rozmiaru pokrzywdzenia wierzycieli, podczas gdy z literalnego brzmienia tego przepisu wynika, że jedną z przesłanek koniecznych do orzeczenia zakazu prowadzenia działalności gospodarczej jest sam fakt obniżenia wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa upadłego oraz pokrzywdzenia wierzycieli. SN w postanowieniu rozpoznającym skargę kasacyjną uznał ten zarzut za trafny i podkreślił, że art. 373 ust. 2 PrUpad nie wymaga procentowego lub kwotowego określenia obniżenia wartości ekonomicznej przedsiębiorstwa lub rozmiaru pokrzywdzenia wierzycieli. W szczególności nie wynika to z orzecznictwa SN dotyczącego wykładni art. 373 ust. 2 PrUpad (zob. zwłaszcza postanowienie SN z 30.6.2020 r., III CZP 61/19, Legalis, oraz powołane tam orzecznictwo).
Pogląd przyjęty przez SN w postanowieniu z 12.3.2021 r., I CSKP 49/21, Legalis, kierunkowo należy uznać za trafny. Rzeczywiście z treści art. 373 ust. 2 PrUpad nie wynika, iż określone w nim skutki działań lub zaniechań osoby, wobec której toczy się postępowanie zakazowe, muszą zostać wykazane precyzyjnie co do konkretnej kwoty lub konkretnego procenta. Istotne jest jedynie udowodnienie, że skutki te po prostu wystąpiły, gdyż stanowi to konstytutywną przesłankę wydania przez sąd postanowienia o pozbawieniu praw wskazanych w art. 373 ust. 1 PrUpad (por. przykładowo postanowienie SN z 30.11.2011 r., III CSK 44/11, Legalis).
Mimo powyższego, do poglądu przyjętego przez SN w analizowanym postanowieniu trzeba podchodzić z pewną dozą ostrożności. Pogląd ten nie może bowiem stanowić swego rodzaju zachęty do zbyt pochopnego rozstrzygania o tak ważnej dla każdego uczestnika obrotu gospodarczego kwestii, jaką jest prawo prowadzenia działalności gospodarczej. Należy bowiem pamiętać, że w postępowaniach prowadzonych na podstawie art. 373 i n. PrUpad dowodem kluczowym dla ich rozpoznania jest dowód z opinii biegłego sądowego. Z dowodu tego musi wynikać, że wystąpiły przesłanki określone w art. 373 ust. 2 PrUpad, a stosowna w tym przedmiocie konkluzja musi być poprzedzona określonymi analizami. Ekspertyza biegłego nie może ograniczać się do lakonicznego stwierdzenia, że „w opiniowanym stanie wystąpiły przesłanki określone w art. 373 ust. 2 PrUpad”, a w ślad za tym, na tak lakonicznej konkluzji nie może swojego rozstrzygnięcia oprzeć sąd orzekający zakaz, uzasadniając to rozstrzygnięcie argumentem, że „zakaz orzeczono, bowiem opinia biegłego stwierdziła materializację przesłanek określonych w art. 373 ust. 2 PrUpad, a to w świetle poglądu wyrażonego przez SN w postanowieniu z 12.3.2021 r., I CSKP 49/21, dla orzeczenia wskazanego zakazu wystarcza”. Zresztą w praktyce często jest tak, że dobra, rzetelna opinia biegłego sądowego stanowi wystarczający materiał do tego, by sąd mógł na jej podstawie również kwotowo lub procentowo określić stopień obniżenia wartości przedsiębiorstwa. By ustalić, czy wystąpiło obniżenie tej wartości, należy się do czegoś odnieść – trzeba bowiem określić, jaką wartość miało badane przedsiębiorstwo w dacie, gdy zmaterializował się w nim stan niewypłacalności, obligujący uczestnika danego postępowania zakazowego do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, a następnie jaką wartość miało to przedsiębiorstwo w dacie, gdy wniosek ten ostatecznie został złożony (bądź w jakiejś innej dacie, jeżeli rzeczonego wniosku nie złożono). Podobnie rzecz ma się z ustaleniem rozmiaru pokrzywdzenia wierzycieli – należy ustalić, na jaką kwotę opiewały zobowiązania dłużnika w dacie, gdy ten popadł w stan niewypłacalności, a następnie na jaką kwotę opiewały one w dacie, gdy wniosek o ogłoszenie upadłości dłużnika został złożony. Można zatem stwierdzić, że pogląd przyjęty przez SN w postanowieniu z 12.3.2021 r., I CSKP 49/21, w wielu sprawach będzie miał znaczenie bardziej teoretyczne niż praktyczne. Sytuacja taka nie wystąpi jednak w każdym postępowaniu zakazowym. W niektórych z nich materiał dowodowy może być niewystarczający, by na jego podstawie można było dokładnie ustalić – na konkretnych liczbach, kwotach lub procentach, w jakim stopniu niezłożenie w terminie wniosku upadłościowego obniżyło wartość dłużnego przedsiębiorstwa oraz zwiększyło rozmiar pokrzywdzenia jego wierzycieli. Jeżeli jednak w takich sprawach rzeczony materiał dowodowy potwierdzi chociażby trend w postaci systematycznego spadku wartości przedsiębiorstwa, przy jednoczesnym przyroście sumy zobowiązań, wówczas orzeczenie zakazu z art. 373 ust. 1 PrUpad, dzięki komentowanemu tu poglądowi SN, znajdzie uzasadnienie. Dlatego ostatecznie, mimo pewnych zastrzeżeń, należy opowiedzieć się za trafnością tego poglądu.
Firmy mają problemy z nową ulgą na składki zdrowotne
Ponad 1,5 mln przedsiębiorców może już korzystać z nowej, wprowadzonej w korekcie Polskiego Ładu ulgi na składki zdrowotne. Do redakcji „Rzeczpospolitej” dociera jednak coraz więcej sygnałów, że z odliczeniem są spore problemy. Zwłaszcza przez rozbieżne wyjaśnienia urzędników.
Przypomnijmy, że nowa ulga przysługuje przedsiębiorcom na liniowym PIT, ryczałcie oraz karcie podatkowej. Ci pierwsi mogą zaliczyć składki do kosztów uzyskania przychodów albo odliczyć od dochodu (w 2022 r. do kwoty 8,7 tys. zł). Ryczałtowcy odliczają połowę od przychodu. Kartowicze odpisują 19 proc. od podatku.
Za grudzień w styczniu
Nowelizacja Polskiego Ładu weszła 1 lipca. Przedsiębiorcy mogą jednak też odliczyć składki zapłacone wcześniej. Tak wynika z przepisów przejściowych. Czy ulga przysługuje też na składkę za grudzień 2021 r. zapłaconą w styczniu 2022 r.? Stowarzyszenie Współpracujących Biur Rachunkowych poinformowało naszą redakcję, że skarbówka wydaje w tej sprawie sprzeczne wyjaśnienia.
– Pracownicy infolinii Krajowej Informacji Skarbowej twierdzą, że składkę za grudzień 2021 r. zapłaconą w styczniu 2022 r. można odliczyć. Ministerstwo Finansów uważa inaczej – alarmuje stowarzyszenie. Informuje, że resort finansów w piśmie przekazanym urzędom skarbowym uznał, iż nie wolno odliczać składek dotyczących okresów sprzed 1.1.2022 r. Nawet jeśli zostały zapłacone w 2022 r. Dlaczego? Chociażby z tego względu, że na wysokość składek należnych przed 1 stycznia 2022 r. nie miała wpływu zastosowana dla celów podatkowych forma rozliczenia – twierdzi ministerstwo we wskazanym piśmie.
Znajdujemy się w sytuacji, w której przedsiębiorcy, działając w dobrej wierze, stosują przepisy w uzgodnieniu z informacjami uzyskanymi na infolinii KIS. Jednocześnie wewnętrzną korespondencją urzędy skarbowe zostają informowane o innej interpretacji przepisów – pisze stowarzyszenie. Podkreśla, że jest to niezgodne z założeniami nowelizacji Polskiego Ładu, która miała uprościć i ustabilizować system podatkowy.
SWBR zwróciło się do premiera o wyjaśnienie sprawy. Podkreśla, że zarówno nowe przepisy, jak i uzasadnienie do nich wielokrotnie odnoszą się do składek opłaconych w danym roku. W żadnym miejscu nie ma ograniczenia wyłącznie do składek należnych po 1.1.2022 r.
Jeden dzień, dwie odpowiedzi
Drugą kontrowersję opisała nam Izabela Leśniewska, doradca podatkowy w kancelarii Alo-2. Chodzi o składki zdrowotne za osoby współpracujące. To najczęściej najbliższa rodzina (małżonek, rodzice, dzieci) pomagająca w prowadzeniu firmy. Z informacji przekazanych „Rzeczpospolitej” przez ZUS wynika, że obecnie do ubezpieczenia zdrowotnego zgłoszonych jest prawie 30 tys. takich osób.
Nowelizacja Polskiego Ładu stanowi, że przedsiębiorcy mogą odliczyć także składki za osoby współpracujące. Na takich zasadach jak płacone za siebie. Bez wątpienia taką możliwość mają liniowcy i ryczałtowcy. A kartowicze?
– Zapytaliśmy Krajową Informację Skarbową. Dostaliśmy tego samego dnia dwie odpowiedzi. Z jednej wynika, że przedsiębiorca na karcie może odliczyć składki zdrowotne za osoby współpracujące, z drugiej, że nie – mówi Leśniewska.
Faktycznie, w pierwszej odpowiedzi, z 11.7.022 r., czytamy: „Przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą opodatkowani liniowym PIT, ryczałtem i kartą mogą odliczyć od podstawy opodatkowania (od podatku w przypadku karty) zapłacone przez siebie i za osoby współpracujące składki na ubezpieczenie zdrowotne”. W drugiej, także z 11.7.2022 r., stwierdzono: „Odliczeniu podlegają składki opłacone na własne ubezpieczenie zdrowotne. Tylko w przypadku podatku liniowego bądź ryczałtu ustawodawca wprowadził możliwość odliczenia składek za osoby współpracujące”.
– Wydaje się, że także kartowicze powinni mieć możliwość korzystania z nowej ulgi w pełnym zakresie. Na to wskazują też interpretacje dotyczące starych przepisów pozwalających odliczać składki od podatku – mówi Izabela Leśniewska. – Skarbówka powinna ujednolicić stanowisko, nie komplikując dodatkowo i tak niełatwego Polskiego Ładu – podkreśla ekspertka.
Wątpliwości na ryczałcie
Kolejna sprawa, która budzi duże wątpliwości, to zasady obliczania składki zdrowotnej u korzystającego z nowej ulgi przedsiębiorcy na ryczałcie. Zgodnie z nowelizacją Polskiego Ładu może on odliczyć połowę składek od przychodu. Także zapłaconych za osoby współpracujące.
Czy od tego pomniejszonego przychodu uzależniona jest wysokość składki zdrowotnej? Konsultanci z infolinii ZUS początkowo twierdzili, że nie. Potem zmienili zdanie na korzyść przedsiębiorców. Potwierdzają, że odliczenie składki zdrowotnej od przychodu może spowodować obniżenie jej wysokości. Przedsiębiorca może bowiem spaść do grupy, w której płaci niższe składki. Przypomnijmy, że przynależność do poszczególnych grup zależy właśnie od wysokości przychodu.
Infolinia ZUS zapewnia, że to już utrwalone stanowisko, wynikające z wewnętrznych wytycznych. Inny pogląd w tej sprawie przedstawiło jednak Ministerstwo Finansów.
Mieszkanie bez wkładu własnego
Pod koniec maja weszły w życie rozwiązania rządowego programu „Mieszkanie bez wkładu własnego”, uchwalonego w specjalnej ustawie z 1.10.2021 r. o gwarantowanym kredycie mieszkaniowym (Dz.U. z 2021 r. poz. 2133), będącego jednym z elementów Polskiego Ładu. Głównym jego założeniem jest, by Państwo za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego gwarantowało wkład własny na zakup mieszkania do kwoty 100 tys. zł przez okres minimalnie 15 lat. Zdaniem ustawodawcy takie rozwiązanie sprawi, że szansę na własne mieszkanie otrzymają wszystkie osoby, które mogą sobie pozwolić na bieżące spłacanie kredytu hipotecznego, ale nie posiadają oszczędności, które umożliwiłyby sfinansowanie wkładu własnego. Specjaliści dostrzegają prodemograficzny aspekt pomysłu.
Na czym dokładnie polega program? Na możliwości objęcia gwarancją części kredytu hipotecznego zaciąganego na zakup mieszkania, co w pewien sposób zastępuje konieczność wniesienia wymaganego przepisami wkładu własnego. Część ta musi stanowić nie mniej niż 10% i nie więcej niż 20% wartości nieruchomości, a limit kwotowy wynosi 100 tys. zł. Kredyt może być udzielony wyłącznie w złotówce. De facto mamy zatem do czynienia z kredytem gwarantowanym, gdzie na brakujący wkład własny specjalnej gwarancji udziela BGK. W tym przypadku kredytobiorca nie dostaje od państwa żadnych pieniędzy, a sam musi zaciągnąć kredyt na 100% wartości inwestycji. Gwarancja służy tylko zabezpieczeniu interesu banku. Gdy kredytobiorca będzie miał problemy ze spłatą zobowiązania, to BGK przekaże ją do odpowiedniego banku.
Ustawodawca przewidział w programie działania mające na celu zahamowanie potencjalnego stymulowania wzrostu cen mieszkań. Zainteresowanych dotyczą bowiem ograniczenia cenowe za 1 m2 nieruchomości. I tak, w przypadku nowych mieszkań i domów kupowanych od dewelopera – cena za 1 m2 użytkowy lokalu nie może być większa niż kwota stanowiąca iloczyn średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych oraz współczynnika 1,3, a w przypadku mieszkań używanych – cena ta nie może być większa od kwoty stanowiącej iloczyn średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych oraz współczynnika 1,2. Wiadomo już, że wspomniane współczynniki będą z czasem dostosowywane do realiów rynkowych (dla lokali z rynku pierwotnego do 1,4, a dla tych z drugiej ręki – do 1,3).
Gwarantowanych kredytów mieszkaniowych będą udzielać banki, które zawrą w tym zakresie umowę z BGK. Na starcie projektu były to: Alior Bank S.A., Bank Pekao S.A., BPS S.A., PKO Bank Polski S.A.
Rozwiązanie to jest adresowane do trzech grup odbiorców. Pierwszą stanowią osoby, które planują zakup swojej pierwszej nieruchomości z rynku pierwotnego. Drugą grupą adresatów są ci, którzy szukają własnego lokum z drugiej ręki. Ostatnimi, którzy mogą skorzystać na nowych regulacjach są osoby planujące wybudować własny dom. Ustawodawca nie ograniczył adresatów przepisów pod względem statusu współżycia społecznego – z programu mogą skorzystać zarówno małżeństwa z dziećmi, jak i pary, a nawet osoby żyjące w pojedynkę. Ustawodawca przewidział jednak pewne preferencje dla rodzin – w miarę jak będzie się ona powiększać, BGK pomoże w spłacie części gwarantowanego kredytu mieszkaniowego. Tak zwana spłata rodzinna wyniesie w przypadku przyjścia na świat drugiego dziecka w rodzinie 20 tys. zł, a po urodzeniu się trzeciego dziecka i kolejnego 60 tys. zł.
Jedyne warunki, jakie należy spełnić, by móc przystąpić do programu (oprócz posiadania możliwości bieżącego spłacania kredytu) dotyczą posiadanych już nieruchomości. W przypadku singli, rodzin bezdzietnych lub tych z jednym potomstwem, potencjalny kredytobiorca, ani żaden z członków jego gospodarstwa domowego nie może być właścicielem innego mieszkania. Taryfa ulgowa jest przewidziana dla rodzin, które posiadają od 2 dzieci wzwyż. W ich przypadku akceptowane jest posiadanie mieszkania, ale istotną rolę odgrywa jego metraż. W przypadku rodzin z dwójką dzieci, mogą one skorzystać w programu nawet jeśli posiadają na własność mieszkanie, o ile jest ono nie większe niż 50 m2. Rodziny z trójką dzieci, chcąc uzyskać kredyt gwarantowany mogą już posiadać mieszkanie do 75 m2. Tych z czwórką potomstwa dotyczy limit powierzchni 90 m2, a w przypadku rodzin z większą liczbą dzieci, powyższe ograniczenie nie będą obowiązywały.
Widmo upadłości zaczyna krążyć nad gospodarką
Biura rachunkowe, które są w stałym kontakcie z tysiącami polskich przedsiębiorców, to papierek lakmusowy tego, co dzieje się w gospodarce. A nie dzieje się dobrze. Firmy mają coraz większy problem z bieżącymi płatnościami i płynnością.
Biznes jak rollercoaster
– Zatory płatnicze są już widoczne gołym okiem. Coraz częściej zdarzają się problemy z płatnościami za usługi biura rachunkowego, ale też między naszymi klientami. Firmy nie płacą sobie na czas. Mają poważny problem z regulowaniem rachunków za najem, prąd czy gaz. Zdarzają się już korekty VAT z powodu faktur nieopłaconych przez ponad 90 dni, a nawet upadłości konsumenckie – mówi Julia Dybkowska, wiceprezes Fundacji Wspierania i Rozwoju Biur Rachunkowych i właścicielka biura rachunkowego Clever Tax.
Jak dodaje Katarzyna Tomkowiak, właścicielka innego biura rachunkowego, klienci jeszcze płacą, ale coraz częściej odnotowujemy opóźnienia.
– Wcześniej znakomita większość klientów biura płaciła nawet przed terminem. Obecnie to się zmienia. Pojawiają się też coraz większe problemy z płatnościami między firmami, a w niektórych branżach, jak transportowa, stały się normą. Firmy nie inwestują. Widmo kryzysu wyraźnie krąży już nad polską gospodarką – ocenia Katarzyna Tomkowiak.
Zadyszkę polskiego biznesu potwierdza Michał Dec, radca prawny, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski, Nikończyk, Dec & Partnerzy.
– Nasi klienci zaczynają mieć problemy z płynnością finansową. To w dużej mierze efekt rosnących stóp procentowych, które dotykają nie tylko kredytów hipotecznych, ale również tych zaciąganych w związku z działalnością. Firmy muszą więc płacić więcej od kredytów zaciągniętych wcześniej i mają większy problem z pozyskaniem finansowania bieżącej działalności, bo banki zaostrzyły kryteria – tłumaczy Michał Dec.
Zdaniem Michała Wojtasa, doradcy podatkowego, wspólnika w kancelarii Wojtas i Zając, sytuacja będzie się pogarszać.
– Galopująca inflacja, drastyczny wzrost cen i niepewność powodują, że coraz więcej przedsiębiorców uzależnia realizację kontraktu od wpłacenia zaliczki. To nie ułatwia życia kontrahentom. Obawiam się, że wiele firm może stanąć na krawędzi bankructwa. Dotyczy to zwłaszcza branż mocno poturbowanych przez pandemię – prognozuje Michał Wojtas.
Podobnie uważa Mariusz Korzeb, doradca podatkowy, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.
– Na razie co prawda nie mamy sygnałów o problemach z płatnościami, ale nie oznacza to, że ich nie ma. O nadciągającym kryzysie mogą świadczyć informacje, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył niedawno kary na trzy firmy za przyczynianie się do zatorów płatniczych. A to może być czubek góry lodowej – ocenia Mariusz Korzeb.
Zdaniem eksperta kryzys może najbardziej uderzyć w firmy z branż poturbowanych już przez Covid-19, jak gastronomia, turystyka czy hotelarstwo, bo to z ich usług w pierwszej kolejności będą rezygnować konsumenci zmuszeni do oszczędności.
Optymizmem nie napawają też dane wynikające z raportu „European Payment Report 2022” przygotowanego przez firmę Intrum, który bazuje na badaniu przeprowadzonym w 29 krajach Europy między 14 stycznia a 12 kwietnia 2022 r.
Z informacji od przebadanych w Polsce 500 przedsiębiorstw jasno wynika, że klienci płacący po terminie są problemem już dla 77 proc. biznesów.
Jak wyjaśnia ekspert Intrum Tomasz Bala, wśród firm, czyli w sektorze B2B, luka płatnicza, czyli różnica między deklarowanym terminem płatności a realną spłatą, to 17 dni, a wzrost od ubiegłego roku to siedem dni.
– Z naszych analiz wynika, że już ośmiu na dziesięciu przedsiębiorców w ostatnich dwunastu miesiącach zostało poproszonych o wydłużenie terminu płatności. Przy czym aż 74 proc. firm wyraziło na to zgodę. Jednym z deklarowanych powodów takiej decyzji u prawie 50 proc. respondentów jest chęć uniknięcia ryzyka bankructwa. Podczas gdy w pierwszym kwartale 2020 r. było to zaledwie 30 proc. Takie ustępstwo ma jednak swoją cenę, bo firmy tracą przez nie płynność finansową i w konsekwencji same wpadają w zadłużenie – zauważa Tomasz Bala.
Będzie coraz trudniej
Niepokoją też inne tendencje.
– Przedsiębiorcy przestali planować długofalowo. Obawiają się nowych inwestycji, ograniczają zakupy, tną koszty. Ich strategie ograniczają się do miesięcy. Wielu balansuje na granicy bankructwa. Do tego dochodzi lęk przed kolejną falą pandemii. Wiele firm obawia się, że jeśli nawet rząd przygotuje jakieś programy osłonowe, to nie będą mogły z nich skorzystać, bo już brakuje im na podatki i ZUS. A z takim zadłużeniem na pomoc nie mają co liczyć – mówi Julia Dybkowska.
A do tego dochodzi jeszcze niestabilne prawo.
– Horror, jaki w tym roku podatnikom zafundował ustawodawca, nie zachęca do inwestycji. A ich brak to prosta droga do zapaści i recesji – przestrzega Michał Wojtas.
Procedowane są zmiany w zakresie umowy dożywocia oraz orzekania o ubezwłasnowolnieniu
Aktualny stan prawny
W obowiązującym stanie prawnym umowa dożywocia zakłada przeniesienie przez świadczeniobiorcę (zbywcę) prawa własności nieruchomości na świadczeniodawcę (nabywcę) w zamian za pokrycie kosztów utrzymania, w szczególności poprzez przyjęcie zbywcy jako domownika, dostarczenie mu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła, opału, zapewnienie pielęgnacji w chorobie. Stanowi o tym art. 908 § 1 KC. Funkcją dożywocia jest zatem zaspokojenie potrzeb osobistych uprawnionego. Ustanowienie dożywocia może nastąpić jedynie na rzecz osoby fizycznej. Zobowiązanym z tytułu umowy dożywocia może być natomiast osoba fizyczna, osoba prawna, a także jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, której ustawa przyznała zdolność prawną.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, zmiana lub uchylenie postanowienia sądu w zakresie ubezwłasnowolnienia może nastąpić jedynie na wniosek osób uprawnionych do wnioskowania o jego ustanowienie oraz samej osoby ubezwłasnowolnionej bądź poprzez podjęcie przez sąd działania z urzędu, o czym stanowi art. 559 KPC.
Projektowane zmiany
Zmiany regulacji prawnej umowy dożywocia dotyczą ograniczenia katalogu osób, które mogą być jej stroną. Po nowelizacji w kręgu tym znajdą się małżonek, wstępni, zstępni, rodzeństwo, powinowaci w tej samej linii lub stopniu, dzieci rodzeństwa, ojczym, macocha, przysposabiający oraz jego małżonek, przysposobiony oraz jego małżonek, a także osoby pozostające faktycznie we wspólnym pożyciu, jeżeli stale zamieszkiwała z dożywotnikiem w chwili zawarcia umowy dożywocia. W ten sposób, bazując na zaufaniu, jakim darzą się osoby najbliższe, zabezpieczone zostaną interesy obu stron stosunku zobowiązaniowego.
Projektodawca wskazał, że aktualnie w praktyce umowa dożywocia jest wykorzystywana przez seniorów, aby zapewnić sobie dostatnie życie w czasie, w którym nie są już czynni zawodowo. Wielu z nich zawiera umowy z tzw. funduszami hipotecznymi, które traktują ten stosunek prawny jako formę inwestycji. Bazują one na założeniu, że wartość środków przekazanych dożywotnikowi będzie mniejsza, niż wartość nieruchomości.
Ryzyko zawierania tego typu umów polega głównie na tym, że działają one bez ustawowej regulacji, nadzoru ani tym bardziej gwarancji państwa. Najbardziej niebezpieczne dla beneficjenta są sytuacje, gdy przeciwko właścicielowi nieruchomości (funduszowi hipotecznemu) toczy się postępowanie egzekucyjne, w wyniku czego może dojść do zmiany właściciela nieruchomości. Wówczas podmiot odpowiedzialny za wypłatę renty może przestać wypłacać na rzecz seniora świadczenia. Podobnie, niebezpieczne są sytuacje, w których przedsiębiorca, będący właścicielem mieszkania, ogłosi upadłość. W przypadku tego typu umów brak jest również możliwości jakiegokolwiek rozliczenia wartości nieruchomości ze spadkobiercami dożywotnika, nawet w przypadku znacznie krótszego od przyjętego statystycznie życia klienta funduszu hipotecznego. Ocena dotychczasowej praktyki prowadzi do wniosku, że regulacja kodeksowa w obecnym kształcie nie zapewnia wystarczającej ochrony świadczeniobiorcom. W ocenie projektodawcy, instytucja umowy dożywocia nie powinna stanowić podstawy do wykonywania działalności gospodarczej, a służyć przede wszystkim przekazywaniu nieruchomości na rzecz osób najbliższych.
W projekcie przewidziano również wprowadzenie do systemu prawnego regulacji wymuszającej weryfikację przez sąd dalszego istnienia przesłanek ubezwłasnowolnienia. W znowelizowanym art. 557 KPC przewidziano wskazanie, że o ubezwłasnowolnieniu – zarówno częściowym, jak i całkowitym – sąd orzeka na określony w postanowieniu czas, który nie może przekraczać pięciu lat. Nadto, ma zostać dodany art. 5571 KPC, określający, że postępowanie w zakresie weryfikacji orzeczonego ubezwłasnowolnienia powinno zostać wszczęte nie później niż na 6 miesięcy przed upływem czasu określonego w postanowieniu o ubezwłasnowolnieniu. Celem przedmiotowych zmian jest zapewnienie sądowi realnej możliwości zgromadzenia niezbędnego materiału dowodowego niezbędnego do zweryfikowania, czy dana osoba w dalszym ciągu znajduje się w stanie uniemożliwiającym bądź ograniczającym możliwość samodzielnego podejmowania decyzji. Sąd, poprzez odpowiednie stosowanie art. 557 KPC, będzie miał możliwość podtrzymania (utrzymania w mocy) orzeczenia wydanego uprzednio, jego zmiany co do zakresu (z ubezwłasnowolnienia całkowitego na częściowe bądź z częściowego na całkowite) i powodu ubezwłasnowolnienia. Będzie mógł też uchylić postanowienie o ubezwłasnowolnieniu, w przypadku stwierdzenia, że przesłanki jego orzeczenia odpadły.
Ocena projektowanej regulacji
Proponowane w projekcie zmiany zasadniczo zasługują na aprobatę. System prawny powinien chronić słabszych uczestników obrotu gospodarczego, w tym również seniorów. Nowelizacja mająca na celu wyeliminowanie niekorzystnych zjawisk gospodarczych z ich udziałem, wskutek których niejednokrotnie tracą dorobek swojego życia oraz środki niezbędne do egzystencji, jest konieczna. Podobnie, zasadne jest wprowadzenie obligatoryjnej kontroli przez sąd dalszego istnienia przesłanek ubezwłasnowolnienia w czasie jego trwania. Uchroni to bowiem osoby ubezwłasnowolnione przed bezpodstawnym trwaniem w tym stanie. Należy jednak podkreślić, że kluczowe z punktu widzenia oceny regulacji jest poznanie ostatecznego kształtu wprowadzanych przepisów.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw pojawił się w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów (nr projektu UD395). Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to IV kwartał 2022 r.
Wydłużenie terminu do wniesienia apelacji w postępowaniu karnym
- Wydłużenie terminu do wniesienia apelacji ma mieć miejsce w sprawach, w których sąd skorzystał z możliwości przedłużenia czasu do sporządzenia uzasadnienia wyroku;
- Senacki projekt ustawy przewiduje nowy, 30-dniowy termin na złożenie apelacji;
- Nowelizacja została opracowana na podstawie stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich.
Ważna przyczyna przedłużenia terminu
Prace nad projektem ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego zostały rozpoczęte w wyniku inicjatywy Rzecznika Praw Obywatelskich. Zwrócił się on do Komisji Ustawodawczej Senatu z prośbą o rozpoczęcie procesu legislacyjnego, który poskutkuje wydłużeniem terminu do wniesienia apelacji w sprawach postępowania karnego, które są zawiłe i skomplikowane, a uzasadnienia w sprawach obszerne. Sporządzenie apelacji w takim przypadku niesie ze sobą znaczne utrudnienia.
Art. 445 § 1 KPK przewiduje jeden, 14-dniowy termin na wniesienie apelacji, który biegnie od dnia doręczenia wyroku wraz z uzasadnieniem. Zgodnie ze zmianą proponowaną przez Senat w szczególnym przypadku termin ten może zostać wydłużony do 30 dni. Ma to związek z art. 423 § 1 KPK, zgodnie z którym „w sprawie zawiłej lub z innej ważnej przyczyny, w razie niemożności sporządzenia uzasadnienia w terminie, prezes sądu może przedłużyć ten termin na czas oznaczony”. Nierzadko zdarza się, że uzasadnienia w sprawach karnych są bardzo obszerne i liczą nawet kilkaset stron. 14-dniowy termin na dokładną analizę takiego uzasadnienia oraz sporządzenie środka zaskarżenia może być wówczas niewystarczające.
Kształt proponowanych zmian
Projekt ustawy przewiduje dodanie do KPK art. 445 § 1a: „W wypadku przedłużenia terminu do sporządzenia uzasadnienia wyroku termin, o którym mowa w § 1, wynosi 30 dni. O terminie tym sąd zawiadamia stronę doręczając jej wyrok z uzasadnieniem. Jeżeli w zawiadomieniu termin ten wskazano błędnie, a strona się do niego zastosowała, apelację uważa się za wniesioną w terminie”. Zgodnie z uzasadnieniem projektu ustawy u podstaw nowelizacji legły następujące przepisy:
- Art. 369 § 11 KPC, zgodnie z którym „w przypadku przedłużenia terminu do sporządzenia pisemnego uzasadnienia wyroku termin, o którym mowa w § 1, wynosi trzy tygodnie”. Przepis ten, podobnie jak zmiana proponowana w nowelizacji, uzależnia termin do wniesienia apelacji od czasu wyznaczonego na sporządzenie uzasadnienia wyroku w sprawie;
- Art. 423 § 1 KPK, dopuszczający przedłużenie przez prezesa sądu terminu na sporządzenie uzasadnienia w sprawie zawiłej lub z innej ważnej przyczyny.
Art. 2 projektu ustawy wprowadza przepis przejściowy, zgodnie z którym wydłużenie terminu do wniesienia apelacji byłoby możliwe także w postępowaniach wszczętych przed wejściem w życie omawianych zmian.
Nowelizacja i zawarta w niej propozycja przedłużenia terminu na wniesienie apelacji może wzmocnić dodatkowo poczucie zagwarantowania oskarżonemu prawa do obrony. W sytuacji, w której akta sprawy składają się z wielu tomów, wyrok ma rozbudowaną strukturę, a uzasadnienie liczy kilkadziesiąt lub kilkaset stron, takie rozwiązanie wydaje się być niezbędne i należy je ocenić jako słuszne. W praktyce nierzadko zdarzają się też sytuacje, w których oskarżony udziela pełnomocnictwa obrońcy już po wydaniu wyroku – właśnie w celu opracowania środka zaskarżenia. Czas na sporządzenie apelacji zostaje wtedy spożytkowany na zapoznanie się z aktami sprawy.
Skutkiem nowelizacji jest wydłużenie omawianego terminu ex lege dla wszystkich stron, bez uprzedniej konieczności składania odpowiednich wniosków. Projekt ustawy spotkał się z entuzjazmem środowiska prawniczego.
Wynajem auta na wakacjach – trzeba bardzo uważać
Aby odwiedzić wszystkie interesujące miejsca w Trójmieście i okolicach, przyda się samochód. Można wypożyczyć też auto w Szczecinie i pojechać nim nad jeziora, w góry albo za granicę. Nie wszystkie firmy wyrażają na to zgodę, a przekroczenie granicy z pominięciem zapisów regulaminu i umowy może grozić poważnymi konsekwencjami. Dotyczy to nowych i stałych klientów.
Wiele firm pozwala na przekraczanie granicy, jednak pobiera opłatę za większy limit kilometrów. Czasem tylko 50 zł, ale niekiedy nawet kilkaset.
Wyjazd wypożyczonym samochodem do krajów UE jest możliwy, gdy: wynajmujący wyrazi oficjalną zgodę, zostanie uiszczona dodatkowa opłata, a najemca zadeklaruje, że miejscem docelowym jest wyłącznie państwo w UE .
Wypożyczalnie mogą same ustalać swoje ceny i warunki w poszczególnych krajach UE w oparciu o ponoszone koszty. Kiedy wynajmujemy auto przez internet albo bezpośrednio w wypożyczalni, zastosowanie mają też przepisy prawa UE zakazujące dyskryminacji ze względu na obywatelstwo lub kraj zamieszkania.
Przykład? Na stronie internetowej firmy podana była np. cena w wysokości 70 euro. Jednak kiedy Stefanie przekazała wypożyczalni, gdzie mieszka, cena od razu wzrosła do ponad 140 euro. Jako powód podano fakt, że nie mieszka w Irlandii.
Zanim więc wynajmiemy samochód, upewnijmy się, że rozumiemy warunki umowy. Niektóre wypożyczalnie oferują bowiem akceptację tych warunków na elektronicznym ekranie, co może być wygodne dla konsumenta i skrócić czas oczekiwania na auto, ale też sprowadzić taką czynność do mechanicznego akceptowania warunków bez zapoznania się z ich treścią. W niektórych przypadkach nawet przy wyborze odpowiedniej marki samochodu w warunkach umownych można odnaleźć postanowienia, że wypożyczalnia jest zobowiązana zapewnić tylko podobne auto. Szczególnie należy zwrócić uwagę, że każdy wynajęty pojazd musi mieć ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, ważne we wszystkich państwach UE. Powinno być ujęte w cenie wynajmu. Można też skorzystać z nieobowiązkowego ubezpieczenia od innych ryzyk, np. obrażenia kierowcy, uszkodzenia lub kradzieży pojazdu i jego zawartości i pomocy prawnej.
Jeśli planujemy pojechać wynajętym samochodem w podróż po krajach UE i krajach spoza niej – np. ze Szwajcarii do Niemiec czy Francji – musimy wcześniej poinformować o tym wypożyczalnię. Wtedy może ona udostępnić samochód zarejestrowany w UE, który będzie spełniać wymogi unijnego prawa celnego. Większość wypożyczalni, np. w Szwajcarii, udostępnia samochody na unijnych tablicach rejestracyjnych, aby zapewnić zgodność z unijnymi przepisami celnymi. Wypożyczalnia musi też zagwarantować, że samochód spełnia wymogi kodeksu celnego i drogowego obowiązującego w kraju, w którym będziemy nim jeździć.
Jak zmieni się treść umowy o pracę?
Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej przygotowało projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw (druk nr UC118, dalej: projekt). Związane jest to z ciążącym na Polsce obowiązkiem wdrożenia dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1152 z 20.6.2019 r. w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE L z 2019 r. Nr 186, s. 105, dalej: dyrektywa 2019/1152/UE). Zgodnie z art. 1 ust. 1 dyrektywy 2019/1152/UE jej celem jest poprawa warunków pracy poprzez popieranie bardziej przejrzystego i przewidywalnego zatrudnienia.
Porównanie obecnych i proponowanych elementów umowy o pracę
Ustawę z 26.6.1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320; dalej: KP) czeka zmiana dotycząca treści umowy o pracę, która stanowi główną podstawę nawiązania stosunku pracy. Poniżej przedstawiono porównanie obecnych i proponowanych elementów treści umowy o pracę.
| Obecne elementy treści umowy o pracę | Proponowane elementy treści umowy o pracę |
Umowa o pracę określa strony umowy, rodzaj umowy, datę jej zawarcia oraz warunki pracy i płacy, w szczególności:
Ponadto w przypadku zawarcia umowy o pracę na czas określony niezaliczanej do limitów umów na czas określony, w umowie określa się cel lub okoliczności tego przypadku, przez zamieszczenie informacji o obiektywnych przyczynach uzasadniających zawarcie takiej umowy. |
Umowa o pracę określać będzie strony umowy, adres siedziby pracodawcy, a w przypadku pracodawcy będącego osobą fizyczną nieposiadającego siedziby – adres zamieszkania, a także rodzaj umowy, datę jej zawarcia oraz warunki pracy i płacy, w szczególności:
|
Zaprezentowane nowe brzmienie przepisów w zakresie treści umowy o pracę wynika z konieczności wdrożenie art. 4 ust. 2 lit a‒d, g, k dyrektywy 2019/1152/UE. Zgodnie z unijnymi przepisami informacje o zasadniczych aspektach stosunku pracy obejmować powinny:
- tożsamość stron stosunku pracy;
- miejsce pracy, a w przypadku braku stałego lub głównego miejsca pracy zasadę, że pracownik będzie zatrudniony w różnych miejscach lub że będzie miał swobodę określenia swojego miejsca pracy, oraz siedzibę pracodawcy lub, w stosownych przypadkach, adres zamieszkania pracodawcy;
- jeden lub obydwa poniższe elementy:
- tytuł, stopień, charakter lub kategorię pracy, do wykonywania której pracownik jest zatrudniony; lub
- krótką charakterystykę lub opis pracy;
- datę rozpoczęcia stosunku pracy;
- czas trwania i warunki ewentualnego okresu próbnego;
- wynagrodzenie, w tym początkowe wynagrodzenie podstawowe pracownika, wszelkie inne mające zastosowanie elementy składowe wskazane oddzielnie oraz częstotliwość i sposób wypłacania wynagrodzenia, do którego pracownik jest uprawniony.
Zmienione i nowe elementy umowy o pracę
Wdrożenie dyrektywy 2019/1152/UE spowoduje, że część elementów treści umowy o pracę zostanie zmieniona. Pojawią się także nowe elementy.
Do zmodyfikowanych elementów umowy o pracę należeć będą:
- Określenie stron stosunku pracy. W obecnym stanie prawnym obowiązuje wymóg określenia stron umowy o pracę. Nowelizacja ma polegać na rozwinięciu art. 29 § 1 KP poprzez wskazanie także siedziby pracodawcy, a w przypadku pracodawcy będącego osobą fizyczną – adresu zamieszkania.
- Dzień rozpoczęcia pracy. Zgodnie z projektem proponuje się zastąpienie wyrazu ,,termin” rozpoczęcia pracy, określeniem ,,dzień” rozpoczęcia pracy. W związku z tym w projekcie nastąpiła także modyfikacja brzmienia art. 26 KP, zgodnie z którym stosunek pracy nawiązywać się będzie w dniu określonym w umowie jako dzień rozpoczęcia pracy, a nie jak dotychczas w terminie określonym w umowie jako dzień rozpoczęcia pracy, a jeżeli terminu tego nie określono w dniu zawarcia umowy.
Do nowych elementów umowy o pracę zgodnie z projektem zalicza się:
- Warunki umowy na okres próbny. Nastąpi dodanie pkt 6 w art. 29 § 1 KP. Stanowić to będzie wdrożenie wymogu dyrektywy 2019/1152/UE, zgodnie z którym istnieje obowiązek informowania pracownika o czasie trwania i warunkach okresu próbnego. Nowelizacja uwzględnia również sytuację, kiedy strony stosunku pracy postanowią o przedłużeniu okresu próbnego o czas urlopu, a także o czas usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy lub o wydłużeniu umowy o pracę na okres próbny nie więcej niż o 1 miesiąc, jeżeli jest to uzasadnione rodzajem pracy. Postanowienie takie powinno zostać zawarte w treści pisemnie sporządzonej umowy o pracę. W przypadku zawierania umowy o pracę na okres próbny projekt przewiduje w związku z tym dodanie do niezbędnych elementów umowy o pracę na okres próbny obowiązku określenia czasu trwania lub dnia jej zakończenia oraz, gdy strony tak uzgodnią, postanowienia o przedłużeniu tej umowy o czas urlopu, a także o czas innej usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy lub postanowienia o wydłużeniu umowy nie więcej niż o 1 miesiąc, jeżeli jest to uzasadnione rodzajem pracy. W przypadku umowy o pracę na okres próbny trwającej krócej niż 12 miesięcy, w umowie będzie podawało się także okres, na który strony mają zamiar zawrzeć umowę o pracę na czas określony. Motyw 3 dyrektywy 2019/1152/UE stanowi bowiem, że pracownicy mają prawo otrzymać w momencie nawiązania stosunku pracy pisemną informację o ich prawach i obowiązkach wynikających ze stosunku pracy, w tym w trakcie okresu próbnego. Samą umowę o pracę okres próbny również czekają zmiany.
- Czas trwania umowy o pracę na czas określony. Nastąpi dodanie pkt 7 w art. 29 § 1 KP. Dyrektywa 2019/1152/UE wymaga, aby w przypadku stosunku pracy na czas określony, pracownik był informowany o spodziewanym czasie trwania stosunku pracy lub dacie jego zakończenia.