Prawo do odszkodowania w przypadku lotów poza UE

Stan faktyczny

Za pośrednictwem biura podróży pasażerowie dokonali jednej rezerwacji u przewoźnika wspólnotowego Deutsche Lufthansa AG (dalej: DL) na lot łączony z Brukseli do San José (USA) z międzylądowaniem w Newark (USA). Cały lot łączony został wykonany przez United Airlines Inc. (dalej: UA) – przewoźnika lotniczego z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Pasażerowie ci dotarli do miejsca docelowego z 223-minutowym opóźnieniem. Spółka H., na którą przeniesiono wierzytelność tych pasażerów, wezwała UA do zapłaty odszkodowania w wysokości 600 EUR na osobę za to opóźnienie na podstawie rozporządzenia (WE) Nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11.2.2004 r. ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylającego rozporządzenie (EWG) Nr 295/91 (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 46, s. 1). UA podniosło, że to rozporządzenie nie ma zastosowania, ponieważ do opóźnienia doszło podczas drugiego etapu lotu.

Stosowanie rozporządzenia 261/2004

Trybunał przypomniał, że art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 261/2004 wyraźnie stanowi, że sytuacja pasażerów lotu łączonego, którzy odlatują z lotniska znajdującego się na terytorium państwa członkowskiego, jest objęta zakresem stosowania rozporządzenia 261/2004. Z utrwalonego orzecznictwa TSUE wynika, że lot obejmujący kilka segmentów, i będący przedmiotem jednej rezerwacji, stanowi jedną całość (dla celów prawa pasażerów do odszkodowania przewidzianego w rozporządzeniu 261/2004). Oznacza to, że możliwość stosowania tego rozporządzenia jest oceniana w świetle pierwszego miejsca odlotu i miejsca docelowego dla tego lotu – wyrok TSUE z 24.2.2022 r., Airhelp (Opóźnienie lotu alternatywnego), C-451/20, Legalis, pkt 26.

Trybunał wskazał również, że powyższy wniosek potwierdza cel ochrony konsumentów, realizowany przez rozporządzenie 261/2004. Rzecznik generalny podkreślił w pkt 41 opinii, że dokonanie rozróżnienia w zależności od tego, czy opóźnienie powstało na pierwszym, czy na drugim etapie lotu łączonego, będącego przedmiotem jednej rezerwacji, byłoby nieuzasadnione. Tego rodzaju lot łączony powinien bowiem zostać uznany za całość dla celów prawa do odszkodowania. Pasażerowie w obu przypadkach doznają tego samego opóźnienia w miejscu docelowym i w związku z tym również tych samych niedogodności. Wobec powyższego TSUE uznał, że lot łączony z UE, taki jak rozpatrywany w postępowaniu głównym, jest objęty zakresem stosowania rozporządzenia 261/2004 na podstawie art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 261/2004.

Iuscase - pierwszy polski system do zarządzania pracą w kancelarii. Wypróbuj bezpłatnie! Sprawdź

„Obsługujący przewoźnik lotniczy”

Analizując kwestię, czy przewoźnik lotniczy z państwa trzeciego, który nie zawarł umowy przewozu z pasażerami lotu łączonego, lecz który zrealizował ten lot, może być zobowiązany do zapłaty odszkodowania na rzecz pasażerów przewidzianego w rozporządzeniu 261/2004, TSUE wskazał na art. 5 ust. 1 lit. c) i art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004. Z ich treści wynika, że podmiotem zobowiązanym do zapłaty tego odszkodowania może być wyłącznie „obsługujący przewoźnik lotniczy” w rozumieniu art. 2 lit. b) rozporządzenia 261/2004. Pojęcie to oznacza „przewoźnika lotniczego wykonującego lub zamierzającego wykonać lot zgodnie z umową zawartą z pasażerem lub działającego w imieniu innej osoby, prawnej lub fizycznej, mającej umowę z tym pasażerem”. Trybunał wyjaśnił, że definicja ta ustanawia dwie kumulatywne przesłanki uznania przewoźnika lotniczego za „obsługującego przewoźnika”, a mianowicie z jednej strony wykonanie danego lotu, a z drugiej strony – istnienie umowy zawartej z pasażerem (wyrok TSUE z 11.7.2019 r., České aerolinie, C-502/18, pkt 23).

Trybunał wskazał, że pierwsza przesłanka zawiera pojęcie „lotu”, który stanowi jej główny element. Z orzecznictwa TSUE wynika, że pojęcie to należy interpretować jako „operację transportu lotniczego, stanowiącą tym samym w pewien sposób odcinek tego transportu, obsługiwany przez przewoźnika lotniczego, który wytycza swoją trasę” (wyrok TSUE z 4.7.2018 r., Wirth i in., C-532/17, Legalis, pkt 19). W związku z tym za obsługującego przewoźnika lotniczego należy uznać przewoźnika, który w ramach swojej działalności w zakresie transportu pasażerskiego podejmuje decyzję o przeprowadzeniu konkretnego lotu, włącznie z ustaleniem jego trasy, a tym samym o stworzeniu dla zainteresowanych oferty przewozu lotniczego. Podjęcie tego rodzaju decyzji oznacza bowiem, że ten przewoźnik ponosi odpowiedzialność za wykonanie tego lotu, w tym m.in. za ewentualne odwołanie lub duże opóźnienie w przylocie (wyrok Wirth i in., C-532/17, pkt 20).

Odnośnie drugiej przesłanki TSUE przypomniał, że art. 3 ust. 5 zd. 2 rozporządzenia 261/2004 stanowi, iż gdy obsługujący przewoźnik lotniczy, nie będąc związanym umową z pasażerem, wykonuje zobowiązania wynikające z tego rozporządzenia, uważa się, że działa w imieniu osoby związanej umową z danym pasażerem.

Z akt sprawy wynika, że z jednej strony UA wykonało lot łączony, będący przedmiotem postępowania głównego, a z drugiej strony został on przeprowadzony w ramach umowy o wspólnej obsłudze połączeń z DL. W tych okolicznościach zdaniem TSUE należy uznać, że UA jest obsługującym przewoźnikiem lotniczym w rozumieniu art. 2 lit. b) rozporządzenia 261/2004, ponieważ zrealizowało dany lot, działając w ramach umowy o wspólnej obsłudze połączeń w imieniu DL, tj. przewoźnika umownego.

Trybunał orzekł, że art. 3 ust. 1 lit. a) w zw. z art. 6 i 7 rozporządzenia 261/2004 należy interpretować w ten sposób, iż pasażer lotu łączonego, składającego się z dwóch etapów i będącego przedmiotem jednej rezerwacji u przewoźnika wspólnotowego, rozpoczynającego się na lotnisku znajdującym się na terytorium państwa członkowskiego, i kończącego się na lotnisku znajdującym się w kraju trzecim, poprzez inne lotnisko w tym kraju trzecim, jest uprawniony do odszkodowania od przewoźnika lotniczego z kraju trzeciego, który wykonał cały ten lot, działając w imieniu tego przewoźnika wspólnotowego, jeżeli pasażer ten dotarł do miejsca docelowego z ponad trzygodzinnym opóźnieniem powstałym na drugim etapie tego lotu.

System Informacji Prawnej Legalis dla radcy prawnego. Kup online, korzystaj od razu. Sprawdź

Ważność rozporządzenia 261/2004

Zdaniem TSUE stosowanie rozporządzenia 261/2004 nie narusza przesłanek stosowania zasady całkowitej i wyłącznej suwerenności państwa w przestrzeni powietrznej nad swoim terytorium, ponieważ dotyczy ono pasażerów odlatujących z lotniska znajdującego się na terytorium państwa członkowskiego, którzy z uwagi na taki łącznik mogą zostać objęci kompetencją Unii. Tego rodzaju lot i pasażerowie, którzy z niego korzystają, zachowują zatem ścisły związek z terytorium Unii, w tym w odniesieniu do etapu lotu wykonywanego poza Unią. W konsekwencji zdaniem TSUE nie można uznać, że przyjmując rozporządzenie 261/2004, instytucje Unii popełniły oczywisty błąd w ocenie przesłanek stosowania zasady międzynarodowego prawa zwyczajowego, zgodnie z którą każde państwo posiada całkowitą i wyłączną suwerenność w przestrzeni powietrznej nad swoim terytorium.

Powyższy wyrok TSUE jest dla pasażerów kolejnym korzystnym w zakresie prawa do odszkodowania w przypadku opóźnienia lotu na podstawie rozporządzenia 261/2004.

Trybunał uznał, że pasażer lotu łączonego, składającego się z dwóch etapów i będącego przedmiotem jednej rezerwacji u przewoźnika wspólnotowego, rozpoczynającego się na lotnisku znajdującym się na terytorium państwa członkowskiego, i kończącego się na lotnisku znajdującym się w kraju trzecim poprzez inne lotnisko w tym kraju trzecim, jest uprawniony do odszkodowania od przewoźnika lotniczego z kraju trzeciego, który wykonał cały ów lot, jeżeli ten pasażer dotarł do miejsca docelowego z ponad trzygodzinnym opóźnieniem powstałym na drugim etapie tego lotu. Tym samym TSUE konsekwentnie uznaje, że loty łączone, które były przedmiotem jednej rezerwacji, należy traktować jako całość dla celów prawa pasażerów do odszkodowania przewidzianego w rozporządzeniu 261/2004. Możliwość zastosowania tego rozporządzenia do pasażerów takich lotów należy oceniać w świetle pierwszego miejsca odlotu i miejsca docelowego dla tych lotów, a miejsce, w którym doszło do opóźnienia, nie ma żadnego wpływu na to zastosowanie.

Trybunał wyjaśnił również pojęcie „obsługujący przewoźnik lotniczy” w rozumieniu art. 2 lit. b) rozporządzenia 261/2004. W niniejszym wyroku zaprezentował on szeroką wykładnię tego pojęcia, ponieważ uznał, że objęty jest nim także przewoźnik lotniczy, który działa w imieniu przewoźnika lotu związanego umową z pasażerem. W ocenie TSUE nie ma przy tym znaczenia brak stosunku umownego między danym pasażerem a obsługującym przewoźnikiem lotniczym, o ile ten ostatni ustanowił swój własny stosunek umowny z przewoźnikiem lotniczym, który zawarł umowę z tymi pasażerem.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Popełnienie ciężkiego umyślnego przestępstwa przeciwko spadkodawcy

Opis stanu faktycznego

Sprawa dotyczyła powództwa J.K. i B.L. przeciwko Z.K. o uznanie za niegodnego dziedziczenia po zmarłej A.K., która posiadała troje dzieci: J.K., B.L., Z.K. Spadkodawczyni sporządziła przed notariuszem testament, w którym do całości spadku w częściach równych powołała wszystkie swoje dzieci. Powodowie wyjechali później z kraju i zamieszkali za granicą. Od tego czasu utrzymywali telefoniczne kontakty z matką lub poprzez wzajemne odwiedziny. Ze względu na stan zdrowia spadkodawczyni po 2008 r. kontakty te ograniczyły się do odwiedzin powodów matki w Polsce i rozmów telefonicznych. W kraju na stałe zamieszkiwał pozwany, który utrzymywał stały, osobisty kontakt ze spadkodawczynią i opiekował się nią. Powodowie mieli zastrzeżenia co do sposobu sprawowania opieki nad matką przez pozwanego, co było powodem konfliktu między rodzeństwem. Spadkodawczyni miała żal do powodów ze względu na rzadkie odwiedziny. Spadkodawczyni sporządziła nowy testament, którym odwołała uprzedni i do całości spadku powołała swojego syna Z.K. Podczas wizyty w kancelarii notarialnej zachowanie spadkodawczyni nie wzbudziło żadnych wątpliwości notariusza ani podejrzeń co do stanu jej kondycji psychicznej. Następnie została zawarta umowa dożywocia, na podstawie której spadkodawczyni przeniosła na pozwanego przysługujący jej udział w wysokości 5/8 części we współwłasności lokalu. W chwili sporządzenia testamentu spadkodawczyni była w stanie wyłączającym świadome i swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli. Wynika to z rozpoznanego otępienia mieszanego w chorobie Alzheimera.

Stanowisko SR

SR oddalił powództwo. Stwierdził, że spadek po A.K. na podstawie pierwszego testamentu notarialnego nabyli z dobrodziejstwem inwentarza powodowie i pozwany – każde z nich po 1/3 części spadku. Sąd wziął pod uwagę całokształt materiału dowodowego przedstawionego przez strony, w tym wszelką przedłożoną dokumentację, jak również zeznania wszystkich wskazanych przez nich świadków. Dowody te nie potwierdziły faktów, które w ocenie Sądu uzasadniałyby uwzględnienie powództwa. Sąd I instancji wskazał też, że nie ustalono, aby zostały spełnione przesłanki z art. 928 § 1 KC. Zdaniem powodów pozwany popełnił przestępstwo z art. 286 § 1 KK polegające na tym, że w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadził spadkodawczynię do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez sporządzenie przez nią drugiego testamentu. Sąd wskazał, że nie można uznać, aby pozwany działał w celu osiągnięcia korzyści i, wykorzystując stan zdrowia matki, pozwolił jej na sporządzenie testamentu. Jednocześnie Sąd zauważył, że nie można stwierdzić, że spadkodawczyni niekorzystnie rozporządziła swoim mieniem, bowiem testament ze swej natury zaczyna obowiązywać dopiero po śmierci spadkodawcy. Podważona przez powodów treść sporządzonego przez spadkodawczynię testamentu może być naturalną konsekwencją utraty zaufania i słabnącego kontaktu z powodami.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Stanowisko SO

SO zmienił wyrok jedynie w zakresie kosztów procesu, a w pozostałym zakresie oddalił apelację. Wskazał, że przyczynę niegodności dziedziczenia mogą stanowić także zachowania spadkobiercy, polegające na nakłonieniu spadkodawcy podstępem lub groźbą do sporządzenia lub odwołania testamentu, albo przeszkodzenia mu w taki sam sposób w dokonaniu jednej z tych czynności. W orzecznictwie podkreśla się, że przesłanka uznania za niegodnego dziedziczenia w postaci podstępnego działania spadkobiercy może być spełniona tylko wtedy, gdy spadkodawca sporządza lub odwołuje testament wbrew swojej rzeczywistej woli. Ustalenie rzeczywistego zamiaru spadkodawcy jest jednak niemożliwe, gdy sporządzając testament pozostawał on w stanie wyłączającym świadome podjęcie takiej decyzji. Sam fakt sporządzenia testamentu w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli nie może być utożsamiany z podstępnym nakłonieniem do sporządzenia lub odwołania testamentu. Fakty te mogą ze sobą współistnieć, ale wadliwość oświadczenia woli wynikająca z braku zdolności testowania sama z siebie nie dowodzi podstępu. Jak wynika z ustalonego stanu faktycznego w chwili sporządzenia drugiego testamentu spadkodawczyni była w stanie wyłączającym świadome i swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli. Samo ustalenie tego faktu nie może jednak świadczyć o podstępnym nakłanianiu spadkodawczyni do sporządzenia nowego testamentu.

W ocenie SO brak jest przesłanek do stwierdzenia, że do tej czynności prawnej doszło w warunkach dopuszczenia się przez pozwanego umyślnego, ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy. Powodowie nie udowodnili, że pozwany swym zachowaniem wyczerpał znamiona przestępstwa. Spadkobierca może być uznany przez Sąd za niegodnego dziedziczenia wtedy, gdy umyślnie dopuścił się ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy. Przepis art. 928 § 1 pkt 1 KC wymaga, aby przestępstwo uzasadniające niegodność dziedziczenia było przestępstwem ciężkim. Według jednolitego poglądu doktryny i orzecznictwa ocena zachowania spadkobiercy z punktu widzenia popełnienia przestępstwa powinna być dokonywana na podstawie przepisów prawa karnego. Prawo karne nie posługuje się jednak pojęciem przestępstwa ciężkiego. Stwierdzenie, czy dane przestępstwo umyślne nosi znamię „ciężkości” należy zatem do sądu cywilnego, który orzeka o uznaniu spadkobiercy za niegodnego. Jak wskazuje się w orzecznictwie, o tym, czy umyślne przestępstwo przeciwko spadkodawcy może być uznane za ciężkie, decydują okoliczności konkretnego przypadku.

Katalog ciężkich przestępstw, których popełnienie może być przesłanką do uznania spadkobiercy za niegodnego dziedziczenia, nie jest ograniczony wyłącznie do przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu spadkodawcy. Zgodnie z poglądem dominującym w doktrynie przyczyną niegodności dziedziczenia mogą być również przestępstwa przeciwko mieniu. Jednocześnie w orzecznictwie wskazuje się, że za niegodną dziedziczenia może być uznana osoba, która dopuszcza się wobec spadkodawcy czynu stanowiącego umyślne, ciężkie przestępstwo przeciwko jego mieniu, o ile jego konsekwencje godzą w podstawy egzystencji pokrzywdzonego. Podkreślenia wymaga także, że przestępstwo spełniające powyższe wymagania musi być skierowane przeciwko spadkodawcy. Popełnienie nawet najcięższego przestępstwa umyślnego, skierowanego przeciwko osobie innej niż spadkodawca, nie będzie stanowiło podstawy do uznania spadkobiercy za niegodnego. Warunkiem jest, aby zachowanie sprawcy było szkodliwe względem spadkodawcy, co nie zawsze musi pokrywać się ze społeczną szkodliwością takiego czynu.

Istotą uznania niegodności dziedziczenia jest m.in. popełnienie ciężkiego umyślnego przestępstwa przeciwko spadkodawcy. Katalog ten nie może być rozpatrywany tylko w kontekście karnoprawnym, ponieważ prawo karne nie posługuje się kategorią przestępstwa „ciężkiego”. W ujęciu cywilistycznym będzie to takie przestępstwo, które godzi w podstawy egzystencji spadkodawcy. Dlatego sam fakt sporządzenia testamentu w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli nie mogło być utożsamiane z działaniem podstępnym, ponieważ brak było związku przyczynowego między brakiem zdolności testowania po stronie spadkodawcy a jakimkolwiek działaniem pozwanego w sprawie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ojciec pozywa matkę, chroniąc dziecko

To sedno najnowszej uchwały Sądu Najwyższego, być może otwierającej większą liczbę podobnych procesów. W sprawie takiej musi natomiast występować kurator, by chronić interesy dziecka, ale to nie było sporne.

Rodzinny proces

Kwestia wynikła w sprawie wytoczonej w imieniu małoletniej dziewczynki przez jej ojca o nakazanie matce zaniechania naruszania jej dóbr osobistych, polegającego na zrywaniu więzi rodzinnej przez uniemożliwianie i utrudnianie kontaktów ojcu.

Sąd Okręgowy w Kielcach dwa lata wcześniej w innej sprawie powierzył wykonywanie władzy rodzicielskiej nad dziewczynką matce, pozostawiając ojcu prawo współdecydowania w istotnych sprawach dotyczących dziecka, takich jak wybór szkoły, kierunku kształcenia, sposobu leczenia.

Po wytoczeniu tego powództwa dla małoletniej powódki został ustanowiony w trybie art. 99 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego kurator w osobie adwokata, który ją reprezentuje w trakcie procesu.

Wyrokiem z 11 lipca 2019 r. Sąd Okręgowy w Kielcach zasądził od pozwanej matki na rzecz córki 2 tys. zł zadośćuczynienia, oddalając jej dalej idące roszczenie. Apelację wniosła córka reprezentowana przez kuratora, domagając się podwyższenia zadośćuczynienia.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Kto decyduje

Rozpoznając apelację, krakowski Sąd Apelacyjny (sędziowie Anna Kowacz-Braun, Paweł Czepiel, Wojciech Żukowski) powziął wątpliwość, czy wystąpienie z takim pozwem nie wymaga uprzedniej zgody sądu opiekuńczego w trybie art. 97 § 2 KRO. Stanowi on, że o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie, a jeśli nie mogą dojść do porozumienia, rozstrzyga sąd opiekuńczy.

Istota problemu, zdaniem SA, dotyczy zagadnienia, czy decyzję taką może samodzielnie podjąć jeden z rodziców, czy też powinien podjąć ją sąd opiekuńczy. SA skłaniał się do odpowiedzi, że zgoda sądu jest niezbędna. Inaczej takie sprawy, które mają większe znaczenie niż typowa sprawa o alimenty, mogą być okazją dla wytaczającego ją rodzica do realizowania własnych interesów, niekoniecznie zgodnych z obiektywnie rozumianym interesem dziecka. Rzecz w tym, że art. 97 § 2 KRO dotyczy rozstrzygania przez sąd o istotnych sprawach dziecka tylko w przypadku braku zgody rodziców. A jest oczywiste, że w sprawie przeciwko rodzicowi wytoczonej w imieniu dziecka przez drugiego nie może być mowy o porozumieniu.

Sąd Najwyższy nie podzielił stanowiska SA. Jego uchwała (sędziowie Joanna Misztal-Konecka, Marcin Łochowski i Maciej Kowalski) jest nieco lakoniczna i brzmi: wytoczenie przez rodzica w imieniu dziecka powództwa o ochronę dóbr osobistych przeciwko drugiemu z rodziców dziecka jest czynnością z zakresu reprezentacji dziecka (art. 98 KRO). Przepis ten mówi, że przy czynnościach prawnych między dzieckiem a jednym z rodziców dziecko reprezentuje kurator ustanowiony przez sąd opiekuńczy.

– Nie ma wątpliwości, że sprawa jest ciekawa, może precedensowa. Zwykle takie sprawy wyglądały tak, że sąd ustanawiał kuratora i zezwalał kuratorowi na wytoczenie powództwa. Nie wiem, czy jest dopuszczalna sytuacja, że rodzic wnosi pozew w imieniu dziecka, a sąd automatycznie ustanawia kuratora, i sprawa biegnie swoim torem, a kurator nie ma np. uprawnień do cofnięcia pozwu – komentuje sędzia rodzinna.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Rafał Wawąrek adwokat

Utrudnianie przez jednego rodzica kontaktów drugiego rodzica z dzieckiem, czyli alienacja rodzicielska, stanowi naruszenie dóbr osobistych dziecka, skutkiem czego rodzicowi małoletniego dotkniętego izolacją przysługuje prawo ochrony jego dóbr osobistych w procesie z art. 24 KC. Okolicznością powszechnie znaną jest zaś fakt, że przepisy o nakazaniu zapłaty za utrudnianie kontaktów nie funkcjonują należycie. Z tego względu alienowani rodzice starają się korzystać ze swoistych „protez” prawnych: zgłaszanie spraw z art. 207 KK (znęcanie się przez alienację) lub art. 24 KC (dobra osobiste naruszone przez alienację).

Sygnatura akt: III CZP 28/22

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Podstawa uwzględnienia wniosku o dobrowolne poddanie się karze

Opis stanu faktycznego

A.F. została oskarżona o popełnienie 78 przestępstw określonych w art.13 § 1 KK w zw. z art. 286 § 1 KK i art. 286 § 1 KK na szkodę określonych podmiotów gospodarczych udzielających wsparcia finansowego w postaci pożyczek, przy wykorzystaniu danych osobowych B.R. i S.G. Na rozprawie 1.4.2021 r. przed SR w G., z udziałem świadka i pokrzywdzonej, oskarżona złożyła wniosek o dobrowolne poddanie się karze i wymierzenie jej przy zastosowaniu art. 37a KK. Sąd nie zgodził się, uzależniając uwzględnienie wniosku od dokonania w nim zmian. Modyfikacja wniosku zaproponowana przez Sąd została zaakceptowana przez oskarżoną, prokuratora oraz osoby uznane przez Sąd za pokrzywdzone.

W konsekwencji SR w G. wyrokiem z 1.4.2021 r., II K 1488/20, uznał oskarżoną za winną popełnienia zarzucanych jej czynów w warunkach ciągu przestępstw z art. 91 § 1 KK, i za to na podstawie art. 286 § 1 KK wymierzył jej karę roku pozbawienia wolności, której wykonanie warunkowo zawiesił na okres próby 3 lat. Ponadto zasądził od oskarżonej tytułem naprawienia szkody na rzecz B.R. kwotę 140.553,50 zł i S.G. kwotę 2.672,61 zł. Wyrok ten uprawomocnił się bez postępowania odwoławczego.

Kasację od wyroku na niekorzyść skazanej wniósł Prokurator Generalny. Zarzucił on rażące i mające wpływ na treść wyroku naruszenie art. 387 § 1-3 KPK przez niezasadne uwzględnienie wniosku A.F. o skazanie jej bez przeprowadzenia postępowania dowodowego i wydanie wyroku skazującego. W konkluzji Skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy SR w G. do ponownego rozpoznania. Po rozpoznaniu kasacji Prokuratora Generalnego wniesionej na niekorzyść oskarżonej SN uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał SR w G. do ponownego rozpoznania.

Aktualne komentarze do Kodeksu karnego i Kodeksu postępowania karnego. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem SN kasacja była oczywiście zasadna, co umożliwiało jej rozpoznanie na posiedzeniu w trybie art. 535 § 5 KPK. Rozważania w odniesieniu do trafności zarzutów kasacji należało rozpocząć od wskazania, że Sąd I instancji, rozstrzygając wniosek oskarżonego złożony na podstawie art. 387 § 1 KPK, jest zobowiązany sprawdzić istnienie wszystkich warunków dopuszczalności takiego wniosku. Jednym z nich jest zgodność propozycji zamieszczonych w zgłoszonym wniosku, zaakceptowanych przez uprawnionych uczestników postępowania, w tym również tych co do oceny prawnokarnej zarzucanego oskarżonemu czynu, wymiaru kary bądź środków karnych, z obowiązującymi przepisami prawa karnego materialnego. W sytuacji, w której treść wniosku nie respektuje tych unormowań prawnych, obowiązkiem Sądu jest bądź to uzależnienie swojej decyzji o uwzględnieniu wniosku od dokonania w nim zmian konwalidujących dostrzeżoną jego wadliwość, bądź też rozpoznanie w dalszym ciągu sprawy na zasadach ogólnych. Sąd I instancji temu obowiązkowi nie sprostał i dopuścił się uchybień, które w sposób negatywny ukształtowały sytuację prawną pokrzywdzonych. Zgodnie z dyspozycją art. 387 § 2 KPK wniosek o dobrowolne poddanie się karze może zostać uwzględniony przez Sąd nie tylko wówczas, gdy okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości, a cele postępowania zostaną osiągnięte mimo nieprzeprowadzenia rozprawy w całości, ale niezbędne jest również, aby prokurator i pokrzywdzony, należycie powiadomieni o terminie rozprawy, nie sprzeciwili się takiemu wnioskowi. Jednakże pokrzywdzony będzie mógł skorzystać ze swojego uprawnienia jedynie w przypadku, gdy zostanie pouczony o możliwości zgłoszenia przez oskarżonego takiego wniosku oraz o prawie złożenia ewentualnego sprzeciwu przez pokrzywdzonego. W tej sprawie Sąd I instancji nie dopełnił obowiązku należytego pouczenia wszystkich pokrzywdzonych, a ponadto nie zawiadomił o rozprawie żadnego z podmiotów gospodarczych, które z racji niekorzystnego rozporządzenia mieniem uzyskały status pokrzywdzonego, mimo tego, że jako pokrzywdzeni byli zawiadomieni przez prokuratora o skierowaniu do Sądu aktu oskarżenia. W następstwie tego rażącego uchybienia Sąd niezasadnie uznał, że uwzględnienie wniosku oskarżonej było możliwe wobec braku sprzeciwu pokrzywdzonych, którzy prawidłowo zawiadomieni, nie stawili się na rozprawie.

Niewątpliwe uchybienie to miało istotny wpływ na treść zapadłego wyroku, ponieważ nie sposób wykluczyć, że pokrzywdzeni prawidłowo zawiadomieni o rozprawie oraz należnych im uprawnieniach wyraziliby sprzeciw wobec zgłoszonej propozycji dobrowolnego poddania się przez oskarżoną karze bez przeprowadzenia postępowania dowodowego, względnie uzależniliby zgodę na taki sposób procedowania od zobowiązania oskarżonej do naprawienia szkody.

Metodyka pracy adwokata i radcy prawnego w sprawach karnych. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Kontynuując rozważania należało dalej stwierdzić, że Sąd meriti popełnił kolejny rażący błąd mający wpływ na treść orzeczenia, w zakresie nałożenia na oskarżoną obowiązków naprawienia szkody na podstawie art. 46 § 1 KK. Nie budzi wątpliwości, że ten obowiązek związany jest z zaistnieniem w chwili wyrokowania szkody na mieniu, rozumianej jako rezultatu przestępstwa popełnionego przez oskarżonego, w znaczeniu uszczerbku w majątku pokrzywdzonego. Czynności sprawcze, które zostały przypisane oskarżonej w wyroku, sprowadzają się do wyrządzenia szkód w mieniu podmiotów gospodarczych świadczących usługi finansowe w zakresie pożyczek, które niekorzystnie rozporządziły swoim mieniem w postaci określonych sum pieniężnych, w efekcie oszukańczych działań oskarżonej. W konsekwencji to nie B.R. i S.G. ponieśli faktyczną szkodę majątkową, tylko podmioty udzielające pożyczek. Wykorzystując tożsamość wskazanych osób, oskarżona z pewnością naruszyła ich dobra osobiste. Natomiast z tytułu wypłaty oskarżonej pożyczek przez firmy pożyczkowe, po stronie tych osób nie doszło do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, a tylko taka szkoda mogła stanowić podstawę do zasądzenia środka kompensacyjnego z art. 46 § 1 KK. W tym kontekście należało także wskazać, że wniosek oskarżonej wskutek działania Sądu został zmodyfikowany przez zakwalifikowanie wszystkich jej czynów również z art. 190a § 1 KK (kradzież tożsamości osoby w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej), ale Sąd odstąpił w wyroku od dokonania takiej oceny prawnej zachowania oskarżonej. Zatem krąg podmiotów uprawnionych do uzyskania orzeczenia w przedmiocie obowiązku naprawienia szkody został błędnie określony przez Sąd, co niewątpliwie miało istotny wpływ na treść orzeczenia, albowiem na rzecz B.R. i S.G. zasądzony został nienależny im środek kompensacyjny, z jednoczesnym pominięciem podmiotów uprawnionych do wynagrodzenia poniesionych szkód majątkowych. Zgodnie z poglądem wyrażonym w judykaturze identyfikacja podmiotów pokrzywdzonych przestępstwem jest oczywistym obowiązkiem Sądu z tego powodu, że wadliwość orzeczenia w tym zakresie oraz jej konkretyzacja w orzeczeniach wydanych na podstawie art. 46 § 1 KK skutkują realnym ryzykiem zaistnienia określonych skutków procesowych, a więc bezwzględnym obciążeniem oskarżonego świadczeniami na rzecz podmiotów w rzeczywistości nieuprawnionych. Równocześnie nie wyklucza sytuacji, w której podmioty naprawdę pokrzywdzone przestępstwem będą dochodziły swoich roszczeń (por. wyrok SN z 9.1.2020 r., III KK 78/19, Legalis).

Nie sposób także wykluczyć, co słusznie podniesiono w kasacji, że niewłaściwe odczytanie natury prawnej instytucji wskazanej w art. 46 § 1 KK nie jako środka kompensacyjnego, a środka karnego, którym pierwotnie był obowiązek naprawienia szkody, doprowadziło Sąd do kolejnego uchybienia naruszającego dyspozycję art. 72 § 1 KK. Zgodnie z treścią tego przepisu warunkowe zawieszenie wykonania kary musi wiązać się z nałożeniem na oskarżonego pewnych obowiązków wskazanych w tym przepisie, przy czym orzeka się przynajmniej jeden z obowiązków probacyjnych. Rozstrzygnięcie takie jest obowiązkowe, chyba że sąd orzeka jednocześnie środek karny – wówczas jest fakultatywne. W tej sytuacji odniesienie przez oskarżoną nieuprawnionej korzyści w postaci instytucji warunkowego zawieszenia wykonania kary bez jednoczesnego obligatoryjnego nałożenia na nią jakiejkolwiek dolegliwości, czy to w postaci środka karnego, czy też środka probacyjnego, stanowiło rażące naruszenie prawa i miało istotny wpływ na treść orzeczenia.

Zasadne było uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez SR w G., w toku którego powinno dojść do odpowiedniej modyfikacji wniosku oskarżonej, a przy jej braku – rozpoznania sprawy w postępowaniu zwyczajnym.

W kasacji trafnie podniesiono, iż wydaniu wyroku w trybie art. 387 § 2 KPK sprzeciwiał się fakt, że okoliczności popełnienia przypisanych oskarżonej przestępstw, opisane w zarzutach aktu oskarżenia, zaakceptowane z nielicznymi zmianami przez Sąd, budzą szereg wątpliwości, które zostały szczegółowo wskazane w uzasadnieniu kasacji. Chodzi tu w szczególności o: kilkukrotne powielenie treści zarzutów, niewłaściwe określenie podmiotów pokrzywdzonych, błędne wskazanie dat zawarcia pożyczek, ich wysokości oraz numerów identyfikacyjnych tych pożyczek, odstąpienie w przypadku kilkunastu umów pożyczek od zasięgnięcia dokumentów źródłowych w celu ustalenia rzeczywistych treści tych umów. Powyższe musiało z natury rzeczy skutkować stwierdzeniem, że nie zostały wyjaśnione wszystkie istotne dla rozstrzygnięcia okoliczności, kształtujące zakres odpowiedzialności karnej oskarżonej. Nie ma wątpliwości, że decyzja SN jest słuszna.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Okazjonalna praca zdalna w Kodeksie pracy

Szczególna forma pracy zdalnej

Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw z 8.2.2022 r. (Druk UD318, dalej: projekt) przygotowany przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej przewiduje dodanie w ustawie z 26.6.1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320; dalej: KP) art. 6733. Konsekwencją tego będzie wprowadzenie w KP nowego rozwiązania prawnego, jakim będzie okazjonalna praca zdalna. Jak w skazano w uzasadnieniu do projektu za unormowaniem okazjonalnej pracy zdalnej opowiedziały się organizacje pracodawców.

Zgodnie z projektem praca zdalna będzie mogła być wykonywana okazjonalnie na wniosek pracownika złożony w postaci papierowej lub elektronicznej, w wymiarze nieprzekraczającym 24 dni w roku kalendarzowym. Okazjonalna praca zdalna będzie formą pracy zdalnej wykonywaną częściowo, która ze względu na swój szczególny charakter zostanie unormowana odmiennie. Wyróżniać ją będzie incydentalność oraz możliwość jej wykonywania wyłącznie ze względu na potrzeby pracownika. Projekt przewiduje, że z inicjatywą takiej formy pracy zdalnej będzie mógł wystąpić wyłącznie pracownik, składając stosowny wniosek. Jak wskazano w uzasadnieniu do projektu przykładem wykorzystania okazjonalnej pracy zdalnej może być konieczność opieki nad potrzebującym doraźnego wsparcia członkiem rodziny czy też potrzeba wyjazdu do innej miejscowości (poza stałe miejscem wykonywania pracy) w celu załatwienia spraw osobistych, które będą jednoczesne umożliwiać pracownikowi wykonywanie pracy zdalnej.

Okazjonalna praca zdalna znajdzie zastosowanie w okolicznościach incydentalnych i szczególnych, uzasadnionych wyłącznie interesem pracownika. Wymiar okazjonalnej pracy zdalnej w ciągu roku kalendarzowego nie będzie mógł przekraczać 24 dni.

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Wyłączenie stosowania przepisów o pracy zdalnej

Niezależnie od szczególnego charakteru okazjonalnej pracy zdalnej na pracodawcy nadal będzie spoczywał obowiązek zapewnienia pracownikowi w jej trakcie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy pracownikowi. Z uwagi na incydentalność tej szczególnej formy pracy zdalnej, interes w jej wykonywaniu leżący wyłącznie po stronie pracownika, oraz stosunkowo niewielkie koszty ponoszone przez pracownika w związku z wykonywaniem takiej pracy przez ograniczony okres 24 dni w ciągu roku kalendarzowego, w projekcie zaproponowano wyłączenie stosowania do okazjonalnej pracy zdalnej nowo wprowadzonych przepisów art. 6719–6724 oraz art. 6731 § 3 KP. Do okazjonalnej pracy zdalnej nie będą więc stosowane przepisy regulujące pracę zdalną, dotyczące m.in.:

Wskazane powyżej wyłączenia zapewniają większą elastyczność okazjonalnej formy pracy zdalnej i tym samym mogą się przyczynić do przychylności ze strony pracodawców w przedmiocie udzielania zgody na wykonywanie okazjonalnej pracy zdalnej przez pracownika.

Kontrola okazjonalnej pracy zdalnej

Kontrola wykonywania okazjonalnej pracy zdalnej, w tym w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz przestrzegania procedur ochrony danych osobowych, odbywać się na zasadach ustalonych z pracownikiem. Wynika to z przyjętego rozwiązania, iż zasady wykonywania okazjonalnej pracy zdalnej nie będą określone w aktach wewnątrzzakładowych. Projekt nie pozbawia pracodawców możliwość kontroli pracownika korzystającego z takiej formy pracy zdalnej, jednak wskazuje, że zasady kontroli będę ustalane z pracownikiem.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sądy są zbyt łaskawe dla oprawców czworonogów

Kilka dni temu Sąd Okręgowy w Rybniku skazał – już prawomocnie – m.in. za znęcanie się nad zwierzętami, właścicieli cyrku Katerynę S. i Sebastiana S., wymierzając im kary roku więzienia w zawieszeniu i grzywny.

W efekcie tego orzeczenia niedźwiedź Baloo, trzy żółwie i krokodyl nie wrócą już do cyrku. Kilka miesięcy wcześniej Sąd Rejonowy w Olsztynie skazał Edwarda O., właściciela ośmiu psów, które przetrzymywał w klatkach przyłożonych betonowymi płytami, na trzy miesiące pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres dwóch lat próby, 1 tys. zł nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt, przepadek należących do niego psów oraz środek karny w postaci dziesięcioletniego zakazu posiadania psów i kotów. Z kolei Patryk M. ze Szczecina za skopanie i uduszenie kilku psów usłyszał karę 3,5 roku bezwzględnego więzienia. Wszyscy pamiętamy też historię psa Filo, który jako szczeniak został skatowany przez właściciela i na zawsze pozostanie niepełnosprawny. Jego oprawca usłyszał wyrok 1,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności i dziesięcioletni zakaz posiadania zwierząt.

Z danych MS z lat 2016–2020 wynika, że systematycznie rośnie liczba prawomocnie skazanych za przestępstwa wobec zwierząt. Tylko w 2019 r. było to 779 osób. Rok później już o tysiąc więcej. Raport organizacji Otwarte Klatki wskazuje jednak, że prokuratura wciąż umarza wiele takich spraw. Gdzie tkwi problem?

Aktualne komentarze do Kodeksu karnego i Kodeksu postępowania karnego. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Katarzyna Topczewska, adwokat od lat reprezentująca organizacje przed sądami, mówi, że dziś problemem jest to, że sędziowie nie wykorzystują możliwości karania, jakie daje im obecna ustawa. I wyjaśnia, że zwiększają się wymagania społeczne w sprawie karania oprawców zwierząt. Dziś, jak zauważa adwokat, maksymalne zagrożenie w tych sprawach wynosi pięć lat pozbawienia wolności. Czyli tyle samo co za kradzież. – Tak ustawodawca określił wymiar maksymalnej kary, stawiając na równi: mienie i życie zwierzęcia. Sądy, jej zdaniem, nie tylko bardzo rzadko sięgają po surowe kary, ale w bardzo ograniczonym zakresie korzystają także z innych środków. Przykład? Za znęcanie się nad zwierzęciem sąd może orzec nawiązkę do 100 tys. zł. Tymczasem polskie sądy, jeśli już korzystają z tego środka, to jest to najczęściej kwota od tysiąca do kilku tysięcy złotych. Podobnie jest z zakazem posiadania zwierzęcia. Jeśli sprawa dotyczy znęcania się przez rolnika czy hodowcę, to sąd nie wymierzy takiego środka, bo uważa, że byłby on dla nich zbyt dolegliwy.

Dlaczego sądy są łagodne dla oprawców – zapytaliśmy sędziego Macieja Czajkę, Sąd Okręgowy w Krakowie. – Byłbym ostrożny z taką oceną. Generowanie opinii na temat łagodności jest bardzo niebezpieczne – mówi „Rzeczpospolitej”. Zgadza się, że mechaniczne podnoszenie kar na niewiele się zdaje. To zabieg czysto populistyczny – uważa sędzia. Zapewnia, że żaden z sędziów nie został zaprogramowany, by właśnie na podstawie tej ustawy karać łagodnie. – Każda sprawa jest indywidualna, a to na stronach ciąży obowiązek wykazania okrucieństwa działania sprawcy – zauważa.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wyrok TK jako podstawa skargi o wznowienie postępowania

Postępowanie kasacyjne przed NSA

Wyrokiem z 27.4.2021 r. NSA oddalił skargę kasacyjną „P.” S.A. od wyroku WSA w Bydgoszczy wydanego w sprawie ze skargi na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w T. w przedmiocie podatku od nieruchomości. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że zgodnie z art. 1a ust. 1 pkt 3 ustawy z 12.1.1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1170; dalej: PodLokU), przez grunty, budynki i budowle związane z prowadzeniem działalności gospodarczej rozumie się grunty, budynki i budowle będące w posiadaniu przedsiębiorcy lub innego podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą, z wyjątkiem budynków mieszkalnych oraz gruntów związanych z tymi budynkami, a także gruntów, o których mowa w art. 5 ust. 1 pkt 1 lit. b PodLokU, chyba że przedmiot opodatkowania nie jest i nie może być wykorzystywany do prowadzenia tej działalności ze względów technicznych. Odnosząc się do wyroku TK z 24.2.2021 r., SK 39/19, Legalis NSA stwierdził, że związek nieruchomości z prowadzeniem działalności gospodarczej, który – jak wskazał Trybunał – nie może opierać się na samym fakcie posiadania nieruchomości przez przedsiębiorcę lub inny podmiot prowadzący działalność gospodarczą, powinien być oparty na faktycznym lub nawet potencjalnym wykorzystywaniu nieruchomości w działalności gospodarczej. Dlatego grunty, budynki i budowle, będące w posiadaniu przedsiębiorcy lub innego podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą, które choćby pośrednio lub w ograniczonym zakresie służą lub mogą służyć do prowadzenia działalności gospodarczej tego podmiotu, są związane z prowadzeniem działalności gospodarczej w rozumieniu art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU.

Postępowanie wznowieniowe

„P.” S.A. wniosła skargę o wznowienie postępowania sądowoadministracyjnego, jako podstawę wznowienia wskazując wyrok TK z 24.2.2021 r., SK 39/19, Legalis. NSA uznał jednak ten środek zaskarżenia za oczywiście bezzasadny. Zgodnie z art. 272 § 1 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 329; dalej: PostAdmU), można żądać wznowienia postępowania również w przypadku, gdy TK orzekł o niezgodności aktu normatywnego z Konstytucją, umową międzynarodową lub z ustawą, na podstawie którego zostało wydane orzeczenie. W sprawie wymiarowej, której dotyczy skarga o wznowienie, zastosowanie miał art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU, w odniesieniu do którego TK orzekł, że przepis ten rozumiany w ten sposób, iż o związaniu gruntu, budynku lub budowli z prowadzeniem działalności gospodarczej decyduje wyłącznie posiadanie gruntu, budynku lub budowli przez przedsiębiorcę lub inny podmiot prowadzący działalność gospodarczą, jest niezgodny z art. 64 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 i art. 84 Konstytucji RP. W orzecznictwie NSA przyjęto, że pomimo tego, iż TK nie orzekł o derogacji art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU a uznał ten przepis za niezgodny z Konstytucją RP w przypadku dokonania jego określonej wykładni, to wyrok ten może stanowić podstawę do wniesienia skargi o wznowienie postępowania sądowoadministracyjnego na podstawie art. 272 § 1 PostAdmU (zob. wyrok NSA z 15.2.2022 r., III FSK 4046/21, Legalis oraz wyrok NSA z 2.2.2022 r., III FSK 4047/21, Legalis).

Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

NSA stwierdził jednak brak podstaw do merytorycznego uwzględnienia skargi o wznowienie postępowania. Przesądza o tym okoliczność, że Sąd orzekał już po wydaniu wyroku przez TK i w kwestionowanym orzeczeniu z 27.4.2021 r. odniósł się do jego sentencji i uzasadnienia uznając, że zawarta w sentencji tego wyroku wypowiedź TK odnosi się do gruntów, budynków i budowli będących w posiadaniu wszystkich przedsiębiorców lub innych podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, bez względu na formę prawną. Jak stwierdzono, powstaje problem doprecyzowania „związku” nieruchomości z prowadzeniem działalności gospodarczej, który nie może opierać się na samym fakcie posiadania nieruchomości przez przedsiębiorcę lub inny podmiot prowadzący działalność gospodarczą. Zdaniem Sądu, związek ten powinien być oparty na faktycznym lub nawet potencjalnym wykorzystywaniu nieruchomości w działalności gospodarczej. W konsekwencji oddalono skargę kasacyjną uznając, że grunty, budynki i budowle, będące w posiadaniu przedsiębiorcy lub innego podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą, które choćby pośrednio lub w ograniczonym zakresie służą lub mogą służyć do prowadzenia działalności gospodarczej tego podmiotu, są związane z prowadzeniem działalności gospodarczej w rozumieniu art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU.

W ocenie NSA nie można traktować skargi o wznowienie postępowania jako substytutu postępowania kasacyjnego. Są to bowiem dwa odrębne względem siebie postępowania i nie mogą być inicjowane przez stronę zamiennie. Ich celem jest zwalczanie odmiennych wadliwości orzeczenia sądowego, co wynika z odrębnych podstaw kasacyjnych i wznowieniowych. Oznacza to, że skoro rozpoznając skargę kasacyjną NSA odniósł się do sentencji i uzasadnienia orzeczenia TK, będącego podstawą skargi o wznowienie, właściwy dla postępowania o wznowienie NSA, nie może zakwestionować rozstrzygnięcia tego Sądu wydanego w trybie zwykłym.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Skargi nadzwyczajne w sprawach kredytów frankowych

Skargi nadzwyczajne Prokuratora Generalnego

W 2016 r. w dwóch sprawach o zapłatę o podobnym stanie faktycznym SO w B. oraz SO we W. wydały nakazy zapłaty uwzględniające powództwa Banków i zobowiązujące osoby fizyczne do zapłaty żądanych kwot. Roszczenia oparte były na zobowiązaniach wynikających z umów kredytów frankowych. Prokurator Generalny wniósł skargi nadzwyczajne od prawomocnych nakazów zapłaty, zarzucając naruszenie zasad: sprawiedliwości społecznej, równości wobec prawa, ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi oraz prawa do rzetelnej procedury sądowej poprzez wydanie w postępowaniu nakazowym nakazów zapłaty zgodnie z żądaniami Banków bez zbadania z urzędu potencjalnej nieważności części postanowień umów kredytu łączących strony. W skargach dowodzono, że treść i cel umów są sprzeczne z celem i naturą umowy kredytu, a także z zasadami współżycia społecznego. Umowy zawierały bowiem klauzule abuzywne, po usunięciu których nie można ustalić wysokości roszczeń oraz uznać za udowodnione kwot wskazanych w pozwach, obliczonych na podstawie nieważnych postanowień umownych. Prokurator Generalny podkreślił, że w treści spornych umów kredytu znajdują się postanowienia tożsame z niedozwolonymi klauzulami wpisanymi do rejestru klauzul niedozwolonych, prowadzonego przez Prezesa UOKiK pod numerami 3178, 5622, 3179, 5743.

Cele skargi nadzwyczajnej

SN wyjaśnił, że skarga nadzwyczajna jest instrumentem szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości, a jej celem jest wyeliminowanie z obrotu wadliwych, a jednocześnie naruszających zasady sprawiedliwości społecznej orzeczeń sądowych, które dotyczą zindywidualizowanych podmiotów (zob. wyrok SN z 16.12.2020 r., I NSNk 3/19, Legalis; wyrok SN z 9.12.2020 r., I NSNu 1/20, Legalis). Kontrola nadzwyczajna nie może jednak sprowadzać się do eliminowania wszystkich wadliwych orzeczeń. Wyjątkowy charakter tej instytucji przejawia się w tym, że orzekanie w jej ramach może dotyczyć tylko takich orzeczeń, które nie dadzą się pogodzić z podstawowymi zasadami demokratycznego państwa prawnego, będąc w sposób elementarny orzeczeniami niesprawiedliwymi (zob. wyrok SN z 15.12.2021 r., I NSNc 146/21, Legalis).

System Legalis dla kancelarii i działu prawnego każdej wielkości. Kup online, korzystaj od razu. Sprawdź

Ochrona konsumenta przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi

SN uchylił zaskarżone nakazy zapłaty i przekazał sprawy do ponownego rozpoznania odpowiednio SO w B. i SO we W. W uzasadnieniach wyroków wyraźnie podkreślono, że przyczyną uchylenia zaskarżonych nakazów zapłaty nie jest jednoznaczne stwierdzenie abuzywności wskazanych przez Prokuratora Generalnego postanowień umownych, ale brak ich zbadania w toku postępowania nakazowego. Z uzasadnień zaskarżonych nakazów zapłaty nie wynika bowiem, aby sądy meriti badały ważność i uczciwy charakter postanowień umowy zawartej przez strony. Obowiązek taki ciąży na sądzie w przypadku dochodzenia zapłaty na podstawie roszczeń wywodzonych z umowy zawartej z konsumentem. Z art. 221 KC wynika, że za konsumenta uważa się osobę fizyczną, dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Zgodnie z art. 76 Konstytucji RP władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Przy czym pojęcie „bezpieczeństwo”, o którym mowa we wskazanym przepisie, obejmuje również bezpieczeństwo prawne jednostki (zob. wyrok SN z 8.5.2019 r., I NSNc 2/19, Legalis).

SN wyjaśnił, że elementem zasady demokratycznego państwa prawnego jest zasada zaufania obywatela do państwa, która wyraża się m.in. w takim stosowaniu prawa, aby nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela, by mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i działań, które, podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem, będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny (zob. wyrok SN z 17.6.2020 r., I NSNc 47/19, Legalis). W konsekwencji wydanie nakazu zapłaty z naruszeniem przepisów prawa może zostać uznane za godzące w zasadę zaufania obywateli do państwa i prowadzić do zasadności skargi nadzwyczajnej.

Opłaty, ceny, wartości i odszkodowania w gospodarce nieruchomościami. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Badanie przez sąd abuzywności postanowień umownych w postępowaniu nakazowym

Zdaniem SN ocena abuzywności konkretnych postanowień kontraktowych zawsze należy do zakresu kognicji sądu meriti, z uwzględnieniem konkretnej umowy oraz całokształtu okoliczności danej sprawy. W każdym stanie sprawy Sąd ma obowiązek wziąć pod uwagę nieważność czynności prawnej, jednak tylko na podstawie zgromadzonego materiału (zob. uchwała SN z 17.6.2005 r., III CZP 26/05, Legalis). Przeprowadzenie tego badania przez sąd ma kluczowy charakter dla orzekania, bowiem sankcja nieważności bezwzględnej oznacza, że roszczenie dochodzone w sprawie, na podstawie bezwzględnie nieważnej umowy nie istnieje.

W uzasadnieniach wyroków podkreślono, że postępowanie nakazowe ma szczególny charakter, który przejawia się ograniczeniu dowodów, jakie są sądowi dostarczone. Jednak jego działalność jest działalnością orzeczniczą a nie rejestracyjną, zatem specyfika postępowania nakazowego nie zwalnia sądu od obowiązku zbadania zgromadzonych dowodów. Jeśli więc istnieją wątpliwości co do ważności umowy stanowiącej podstawę dochodzonego roszczenia, a w konsekwencji co do jego zasadności, sąd nie ma możliwości wydania nakazu zapłaty, lecz powinien skierować sprawę na rozprawę (zob. wyrok SN z 9.9.2021 r., I NSNc 43/20, Legalis).

Odwołując się do orzecznictwa TSUE (zob. postanowienie TSUE z 28.11.2018 r., C-632/17, PKO Bank Polski S.A., Legalis), SN stwierdził, że z prawa europejskiego wynika powinność przeprowadzania kontroli treści umów zawieranych z konsumentami, bez względu na tryb procedowania. Realizacją tego wymogu jest przyjęcie, że sąd z urzędu dokonuje takiej kontroli również w postępowaniu nakazowym. W konsekwencji należy uznać, że wydanie nakazów zapłaty bez dokonania oceny potencjalnej abuzywności postanowień umownych na gruncie art. 3851 § 1 KC stanowiło naruszenie prawa. Niezbędne było skierowanie spraw na drogę zwykłego postępowania, tak aby konsumenci mogli przedstawić dodatkowe argumenty i dowody istotne dla oceny abuzywnego charakteru postanowień zawartych z bankami umów. W razie dostrzeżenia ich niedozwolonego charakteru kredytobiorcy powinni też mieć możliwość zajęcia stanowiska co do ważności umowy. Rozpoznając sprawę ponownie, Sądy mają obowiązek dokonać analizy treści spornych umów kredytu, oceniając legalność i skuteczność ich poszczególnych postanowień.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Patrzymy na narodziny prawa platformowego

11.5.2022 r. opublikowano ostateczny tekst aktu o rynkach cyfrowych (ARC). Wśród operatorów największych platform budzi on zainteresowanie, ponieważ może, przynajmniej w założeniu, istotnie wpłynąć na ich modele biznesowe.

Big tech na celowniku

ARC będzie miał zastosowanie tylko do tzw. strażników dostępu, których wyznaczy Komisja Europejska. Kryteria ich wyznaczania zostały tak określone, by objąć tylko największych graczy. Strażnikami dostępu mają być spółki (a właściwie grupy kapitałowe) osiągające przynajmniej 7,5 miliarda euro przychodów w UE lub wyceniane na co najmniej 75 miliardów euro, jeżeli przynajmniej jedna z ich usług ma w Unii co najmniej 45 milionów użytkowników końcowych i co najmniej 10 tys. użytkowników biznesowych.

Niektórzy parlamentarzyści wprost wskazywali, że ARC ma mieć zastosowanie głównie do Google, Apple, Facebooka (obecnie Meta), Amazona i Microsoftu (tj. tzw. GAFAM). Wiele innych podmiotów może jednak teraz lub w przyszłości zbliżać się do powyższych progów, stąd w wielu miejscach trwają gorączkowe analizy. Dużo zależeć będzie od interpretacji załączonej do ARC metodologii liczenia użytkowników. Zawiera ona wiele kontrowersyjnych elementów (jak nakaz uwzględniania niezalogowanych użytkowników nawet w przypadku tych usług, z których nie można korzystać bez zalogowania) i nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nie poświęcono wiele czasu na jej dopracowanie.

Sercem ARC jest ok. 20 nakazów i zakazów wyraźnie inspirowanych postępowaniami antymonopolowymi prowadzonymi w ostatnich latach przeciwko operatorom dużych platform. Znajdziemy wśród nich m.in. nakaz przejrzystego, sprawiedliwego i niedyskryminującego plasowania, zakaz łączenia danych osobowych z różnych źródeł bez skutecznej zgody użytkownika czy też zakaz stosowania klauzul najwyższego uprzywilejowania.

Choć wspomniane zakazy i nakazy są inspirowane postępowaniami antymonopolowymi przeciwko bardzo konkretnym platformom, wiele z nich sformułowano tak, że dotyczą wszystkich kategorii usług objętych ARC. Nie zawsze wiadomo zatem, w jaki sposób określony obowiązek należy zrealizować, ani nawet czy ma on w ogóle zastosowanie do określonej usługi. Biorąc pod uwagę relatywnie głęboką ingerencję w model biznesowy, wydaje się to dość istotną wadą rozporządzenia. Kilku potencjalnych strażników dostępu rozmawia już zresztą nieformalnie z Komisją Europejską na temat rzeczywistego zakresu ich obowiązków.

Strażnicy dostępu będą też musieli zgłaszać Komisji wszystkie transakcje M&A dotyczące sektora cyfrowego lub gromadzenia danych – niezależnie od ich wielkości, wpływu na rynek unijny, siedziby stron itd. Co więcej, dzięki dość kreatywnej interpretacji istniejących przepisów, Komisja, jeśli tylko zyska wsparcie choć jednego państwa członkowskiego, będzie mogła zbadać, czy taka transakcja ogranicza konkurencję.

Iuscase - pierwszy polski system do zarządzania pracą w kancelarii. Wypróbuj bezpłatnie! Sprawdź

Konkurencja na sterydach

Po co zatem tworzyć nowe przepisy, skoro mamy już prawo konkurencji? Od jakiegoś czasu wśród unijnych prawodawców rośnie przeświadczenie, że postępowania antymonopolowe dotyczące rynków cyfrowych trwają zbyt długo. Przyczyny upatruje się w złożoności prawa konkurencji, które przejawia się w trudnościach z ustaleniem rynku właściwego oraz z przełożeniem klauzul generalnych na konkretne zakazy lub nakazy. W założeniu ARC omija te problemy – teoretycznie nie ma wątpliwości, kto jest zobowiązany (strażnicy dostępu wyznaczeni przez Komisję) i do czego jest zobowiązany (przestrzegania wskazanych zakazów i nakazów). „W założeniu” i „teoretycznie”, bo w praktyce wątpliwości może budzić zarówno zakres podmiotowy ARC, jak i jego zakres przedmiotowy. ARC może więc wymagać podobnie długich i żmudnych postępowań, co prawo konkurencji.

Nie ma jednak wątpliwości, że ARC wpłynie na strażników dostępu – choćby dlatego, że zawiera też takie nakazy i zakazy, które z prawa konkurencji wywieść byłoby trudno, np. obowiązek udostępnienia konkurencyjnym wyszukiwarkom danych dotyczących poprzednich wyszukiwań, obowiązek zapewnienia interoperacyjności z konkurencyjnymi komunikatorami, czy obowiązek raportowania do Komisji wszystkich koncentracji w sektorze cyfrowym. Stopień tego wpływu zależy od wielu czynników, jak kierunek wykładni przepisów oraz reakcja użytkowników na zmiany, jest więc obecnie bardzo trudny do przewidzenia.

Ochrona danych osobowych od A do Z w 16 krokach. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Są dwa „ale”

Przykładowo ARC przewiduje, że wiodące wyszukiwarki będą musiały przekazywać konkurentom dane dotyczące zapytań, kliknięć i odsłon generowane przez użytkowników końcowych, co ma ułatwić konkurentom poprawę jakości ich wyszukiwarek. Są jednak co najmniej dwa „ale”. Po pierwsze, dane muszą być zanonimizowane przed przekazaniem, co zmniejszy ich jakość. Po drugie, mają być udostępnione na „uczciwych, rozsądnych i niedyskryminujących warunkach”, a więc niekoniecznie za darmo.

Inny przykład to obowiązek zapewnienia interoperacyjności z konkurencyjnymi komunikatorami. Obowiązek ten jest bardzo rozbudowany, a Komisja może go rozbudować jeszcze bardziej. Ma on w założeniu umożliwić mniejszym graczom konkurowanie z największymi – nawet niszowy komunikator ma bowiem umożliwiać kontakt z najważniejszymi użytkownikami aplikacji. Ale tutaj też diabeł tkwi w szczegółach. Na przykład, użytkownicy końcowi głównego dostawcy będą mogli nie zgodzić się na to, by w takiej interoperacyjności brać udział, a zatem skontaktowanie się z nimi za pośrednictwem konkurencyjnych komunikatorów może ostatecznie być niemożliwe. To z kolei oznacza, że najbardziej atrakcyjnym w oczach użytkowników pozostanie główny komunikator.

Do tego dochodzą potencjalne zawiłości proceduralne. Potencjalni strażnicy dostępu będą bronić się przed nadaniem im tego statusu. A mają po temu wiele instrumentów – począwszy od wskazywania na wątpliwości związane z metodologią liczenia użytkowników, na kwestionowaniu samej legalności ARC skończywszy. Dlatego rzeczywisty wpływ ARC na tzw. big tech może okazać się mniejszy niż niektórzy zakładają.

Zanim ARC wywrze jakiekolwiek skutki, potrzeba jeszcze kilku kroków formalnych, w szczególności akceptacji Parlamentu Europejskiego. A pełną skuteczność ARC osiągnie pewne nie wcześniej niż ok. połowy 2024 r. Już teraz można jednak mówić o rewolucji.

Autor jest senior associate w Dentons, zespół prawa konkurencji.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pełnienie przez bank funkcji syndyka masy upadłości

Wymagania stawiane syndykowi

W standardowej procedurze insolwencyjnej funkcja syndyka masy upadłości może zostać powierzona osobie fizycznej alternatywnie spółce handlowej. Przepisy prawa ustanawiają jednakże szereg wymagań, których spełnienie determinuje uzyskanie tego statusu.

Odnosząc się do osoby fizycznej, przepis art. 157 ust. 1 PrUpad ustanawia po pierwsze konieczność posiadania przez nią pełnej zdolności do czynności prawnych. Taki przymiot może być zatem nadany osobom pełnoletnim, niebędących równocześnie ubezwłasnowolnionymi. Kolejnym wymaganiem jest posiadanie licencji doradcy restrukturyzacyjnego, o której mowa w ustawie z 15.6.2007 r. o licencji doradcy restrukturyzacyjnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 242; dalej: LicDoradU). Uzyskanie jej zdeterminowane jest łącznym spełnieniem przesłanek formułowanych przez art. 3 ust. 1 LicDoradU. Równocześnie w stosunku do osoby fizycznej ustawodawca feruje warunek ażeby posiadała ona konto doradcy restrukturyzacyjnego w Krajowym Rejestrze Zadłużonych, będącym systemem teleinformatycznym obsługującym postępowanie.

Drugi podmiot, który może zostać wyznaczony do pełnienia funkcji syndyka stanowi spółka handlowa. Również w tym przypadku przepisy formułują szereg wymagań koniecznych w tym celu. Pierwszy z warunków określonych przez art. 157 ust. 2 PrUpad stanowi o konieczności posiadania licencji doradcy restrukturyzacyjnego przez wspólników ponoszących odpowiedzialność za zobowiązania spółki bez ograniczenia całym swoim majątkiem albo członków zarządu reprezentujących spółkę. Dokonując dekodowania wskazanej normy, licencja jest wymagana w odniesieniu do wspólnika w spółce jawnej, partnera w spółce partnerskiej, komplementariusza w spółce komandytowej i komandytowo-akcyjnej, zaś w przypadku spółek kapitałowych wszystkich członków zarządu spółki akcyjnej, prostej spółki akcyjnej oraz spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Dodatkowo spółka ma obowiązek posiadać konto doradcy restrukturyzacyjnego w Krajowym Rejestrze Zadłużonych.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta? Wypróbuj Beck KRS! Sprawdź

Syndyk w upadłości banku

Odrębne postępowanie upadłościowe banku oraz spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej prócz licznych odstępstw do standardowej procedury insolwencyjnej również w omawianym zakresie zawiera odmienności. W przypadku bowiem tej procedury funkcja syndyka jest możliwa od objęcia nie tylko przez osobę fizyczną, czy spółkę handlową, ale również przez inny bank, co wynika z art. 427 ust. 3 PrUpad. Konkretyzując poprzez odwołanie się do art. 12 ustawy z 29.8.1997 r. – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 2439; dalej: PrBank) regulującego prawne formy działalności banku, syndykiem może zostać wyznaczony bank prowadzący działalność w formie spółki akcyjnej oraz bank spółdzielczy. Dyskusyjna, wobec braku ugruntowanej praktyki w tym zakresie pozostaje kwestia natomiast ostatniej formy działalności z art. 12 PrBank tj. banku państwowego, z uwagi na jego niekomercyjny, w porównaniu do innych podmiotów charakter. Jednakowoż w doktrynie pojawia się aprobata dozwalająca na przyznanie Bankowi Gospodarstwa Krajowego takowej funkcji. Równocześnie bank będący syndykiem, jako odstępstwo od art. 157 PrUpad nie jest zobowiązany do posiadania licencji doradcy restrukturyzacyjnego.

Procedura wyznaczenia

W aspekcie proceduralnym powołanie syndyka następuje poprzez jego wyznaczenie w postanowieniu w przedmiocie ogłoszenia upadłości. Jednakowoż nie stanowi to arbitralnego działania sądu. Prócz bowiem spełniania kryteriów normowanych przez art. 157 ust. 1 albo 2 PrUpad, powoływany jest on, co bezpośrednio wynika z art. 1571 ust. 1 PrUpad: (…) biorąc pod uwagę liczbę spraw, w których osoba posiadająca licencję doradcy restrukturyzacyjnego pełni funkcję nadzorcy sądowego lub zarządcy w postępowaniach restrukturyzacyjnych lub syndyka w innych postępowaniach upadłościowych, a także jej doświadczenie i dodatkowe kwalifikacje. Zatem istotne pozostają względy pozaprawne, które także składają się na proces uzyskania przez syndyka, w opinii sądu, rękojmi należytego wypełniania swoich obowiązków.

Postępowanie upadłościowe banku, z uwagi na szczególną rolę podmiotów objętych tą procedurą różni się także pod względem proceduralnym od wyżej opisanej metodyki powoływania syndyka. Determinantem możliwości wyznaczenia banku do pełnienia tej funkcji jest bowiem wskazanie go w treści wniosku o ogłoszenie upadłości, co wynika z literalnego brzmienia art. 426 ust. 2a PrUpad. Takowe wskazanie stanowi warunek możliwości przedsięwzięcia kolejnej czynności, którą jest uzyskanie w przedmiocie powołania aprobującego stanowiska wyrażonego przez Komisję Nadzoru Finansowego jeśli wniosek o ogłoszenie upadłości był składany przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, zaś jeśli pismo złożył Bankowy Fundusz Gwarancyjny pozytywna opinia winna być przedstawiona przez Komisję Nadzoru Finansowego. Zatem obopólny konsensus organu nadzoru nad rynkiem finansowym oraz organu gwarantującego implikuje możliwość zastosowania omawianej instytucji.

Upadłość i restrukturyzacja – Aktualna lista szkoleń Sprawdź

Argumenty za zmianą

Dokonaną zmianę w przepisach postępowania upadłościowego banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych należy ocenić, jako pozytywny wyraz roztropności ustawodawcy. Wielokrotnie w orzecznictwie podkreślano, iż procedura insolwencyjna banku powinna być prowadzona, będąc zreflektowaną na ochronę powierzonych depozytów oraz stabilność sektora bankowego. Z całą pewnością banki są uczestnikami obrotu, którzy poprzez posiadanie pogłębionego praktycznego rozeznania podbudowanego wiedzą merytoryczną w zakresie bankowości oraz powiązanych z nią procesów winny mieć możliwość sprawowania funkcji syndyka. Takie rozwiązanie w sposób pozytywny rzutuje na ewentualną sprawność oraz poprawność podejmowania czynności w postępowaniu, jak równie zwielokrotnia szansę na zmaterializowanie się jego celów.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź