SN wyłącza frankowicza z orzekania w sprawie frankowej
Przed tygodniem Sąd Najwyższy podjął uchwałę, że sędzia frankowicz nie jest z automatu wyłączany z orzekania w sprawie frankowej. Teraz w kolejnym orzeczeniu wskazał, kiedy to jest możliwe, a nawet konieczne.
Sędziemu SN została przydzielona przez prezesa Izby Cywilnej SN sprawa z powództwa banku przeciwko dwojgu frankowiczom o zapłatę w związku z umową kredytu denominowanego we franku. Sędzia sam wystąpił o wyłączenie go ze sprawy, wskazując, że w banku tym ma dwa kredyty mieszkaniowe, w tym jeden w CHF, i zlecił adwokatowi rozważenie zasadności wytoczenia bankowi procesu, a jego ewentualne roszczenia są tożsame z roszczeniami jak w przydzielonej mu sprawie.
SN w osobie sędziego Pawła Grzegorczyka zważył, że art. 49 KPC, podobnie jak art. 48 § 1 KPC, (którego dotyczyła wspomniana uchwała III CZP 83/22) ma nie tylko zabezpieczyć neutralny osąd w sprawie, ale także, aby osąd ten prezentował się jako bezstronny w ocenie opinii publicznej. Rozstrzygająca jest możliwość powstania uzasadnionej wątpliwości co do bezstronności sędziego, nie zaś to, czy sędziemu można postawić zasadny zarzut braku obiektywizmu.
Nie bez znaczenia mogą być także pozory lub przypuszczenia, jeśli są obiektywnie uzasadnione. Standard tej oceny powinien być wysoki, chodzi bowiem nie tylko o zapewnienie neutralnego rozstrzygnięcia, lecz także o dbałość o wizerunek sądu jako bezstronnego, co służy budowaniu zaufania społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości. Tożsama lub podobna do strony postępowania sytuacja prawna, np. jako konsumenta, ubezpieczonego, kredytobiorcy nie budzi zazwyczaj zastrzeżeń do jego bezstronności, gdyż od sędziego można i należy wymagać, aby potrafił zachować obiektywizm i neutralną postawę niezależnie od przynależności do określonej grupy społecznej, zawodowej itp.
Zwłaszcza jednak w sytuacji sędziego Sądu Najwyższego nie można wykluczyć obawy, że uczestnicząc w kształtowaniu orzecznictwa, byłby postrzegany jako kierujący się innymi względami niż wyłącznie merytoryczne, skoro kierunek ten może wpływać na zasadność jego roszczeń wobec banku wynikających z zawarcia analogicznej umowy, a tym samym na osobisty interes sędziego. Rzeczywista zasadność tej obawy nie ma znaczenia; rozstrzygająca jest możliwość jej powstania i obiektywnie niepodważalny charakter.
– Nie bez znaczenia jest także, że sędzia samodzielnie zwraca uwagę na ryzyko powstania uzasadnionej wątpliwości co do swojej bezstronności. Dostrzeżenie jej przez sędziego należy traktować jako argument przemawiający na rzecz wyłączenia, z zastrzeżeniem sytuacji, w których okoliczności wskazywałyby, że zawiadomienie może wynikać z niechęci do orzekania w konkretnej sprawie lub podane fakty jasno wybiegałyby poza krąg mogących usprawiedliwiać obiektywną obawę braku bezstronności – wskazał w uzasadnieniu sędzia Grzegorczyk.
Sygnatura akt: II CSKP 288/22
Notariusze dokonają wpisów do ksiąg wieczystych
- Skorzystanie z usług notarialnych w zakresie wpisu do księgi wieczystej ma być dobrowolne;
- Z uwagi na przekazanie notariuszom części zadań należących do sądów projekt ustawy przewiduje wzmocnienie systemu nadzoru, aby usprawnić wyciąganie wobec nich konsekwencji;
- Nowelizacja to wyjście naprzeciw zmieniającej się specyfice pracy sądów – nastąpi odejście od tradycyjnych ksiąg wieczystych na rzecz tych elektronicznych.
Od kilku lat można zaobserwować wzmożony obrót na rynku nieruchomości. Dodatkowo trwa właśnie proces przekształcania użytkowania wieczystego w prawo własności. Te dwa czynniki sprawiają, że do sądów wieczystoksięgowych wpływa coraz więcej wniosków o wpisy. Wydłużony czas rozpatrywania spraw powoduje wzrost kosztów kredytów hipotecznych, ponieważ banki naliczają dodatkowe opłaty związane z oczekiwaniem na wpis hipoteki. Zgodnie z danymi Ministerstwa Sprawiedliwości w 2020 r. do sądów wpłynęło łącznie około 5 mln spraw wieczystoksięgowych, przy prawie 2 mln dodatkowych, nierozpoznanych spraw z roku poprzedniego. Optymistyczne wyliczenia resortu mówią o prawie czteromiesięcznym czasie oczekiwania na załatwienie sprawy, w rzeczywistości jednak okres ten jest znacznie dłuższy.
Szczegółowe rozwiązania
Zgodnie z projektem ustawy notariusz, który prowadzi kancelarię notarialną co najmniej 3 lata, oraz nie wydano przeciwko niemu prawomocnego orzeczenia o nałożeniu kary dyscyplinarnej, może złożyć do Ministra Sprawiedliwości wniosek o wydanie zaświadczenia o upoważnieniu do wydawania notarialnych nakazów zapłaty i dokonywania wpisów w księdze wieczystej. Do ustawy z 14.2.1991 r. Prawo o notariacie (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1192; dalej: PrNot) zostanie dodany art. 105a PrNot, zgodnie z którym: „Na pisemny wniosek notariusz wydaje notarialny nakaz zapłaty obejmujący roszczenia w kwocie do 75 tysięcy złotych, jeżeli zasadność dochodzonego roszczenia nie budzi wątpliwości, w szczególności, gdy dochodzone roszczenie udowodnione jest dołączonym do wniosku:
- dokumentem urzędowym;
- zaakceptowanym przez dłużnika rachunkiem;
- wezwaniem dłużnika do zapłaty i pisemnym oświadczeniem dłużnika o uznaniu długu.
W przypadku braku podstaw do wydania nakazu zapłaty notariusz będzie mógł odmówić jego wydania – wówczas sporządzi protokół, którzy doręczy wnioskodawcy. Miesięcznie notariusz będzie mógł wydać nie więcej niż 200 takich nakazów.
Na mocy projektu nowelizacji ulegnie także ustawa z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1805; dalej: KPC), której art. 6268 § 8 KPC otrzyma brzmienie: „Wpis w księdze wieczystej podpisany przez sędziego, referendarza sądowego lub notariusza uważa się za dokonany z chwilą jego zapisania w centralnej bazie danych ksiąg wieczystych”.
Notariusze uzyskaliby prawo do dokonywania wpisów w księgach wieczystych przez wyodrębnienie nowej nieruchomości lokalowej z zabudowanej nieruchomości gruntowej, gdy zbywcą jest przedsiębiorca, i wpisów hipoteki. Aby nowe uprawnienie mogło być realizowane, za zgodą Ministra Sprawiedliwości uzyskaliby oni dostęp do systemu teleinformatycznego. Sporządzony przez notariusza wpis miałby być opatrzony dokumentami, stanowiącymi podstawę do jego wydania, i poświadczony kwalifikowanym e-podpisem. Doręczanie wnioskodawcy zawiadomienia o dokonaniu wpisu pozostałoby zaś w zakresie obowiązków sądów wieczystoksięgowych.
Obecnie bank pobierają marżę w okresie oczekiwania kredytobiorcy na wpis. Stanowi ona swoiste ubezpieczenie na wypadek odmowy wpisu hipoteki. W rzeczywistości jednak wnioski w znacznej mierze są rozpoznawane pozytywnie. Projekt ustawy zakłada więc, że pobierana opłata ma stanowić kaucję, która w przypadku nieziszczenia się ryzyka miałaby być wnioskodawcy zwracana lub zaliczana na poczet kredytu.
Nadzór nad funkcjonowaniem notariatu
Zgodnie z informacją Ministerstwa Sprawiedliwości, w celu zwiększenia ochrony praw obywateli konieczna jest reforma nadzoru nad notariuszami. Zlecone mają im być zadania, które dotychczas zarezerwowane były tylko dla sądów i orzekających w ich strukturach referendarzy sądowych. W celu sprawowania nadzoru nad notariatem ma zostać powołany nowy organ – Rzecznik Dyscyplinarny Notariatu. Zgodnie z dodanym art. 70a PrNot „prowadzi dochodzenia dyscyplinarne, składa wnioski o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, występuje w roli oskarżyciela przed sądami dyscyplinarnymi w sprawach, w których złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, oraz może przystąpić w charakterze oskarżyciela na każdym etapie postępowania dyscyplinarnego, w tym składać środki zaskarżenia”. Rzecznik ma być powoływany przez Ministra Sprawiedliwości na 5-letnią kadencję.
Standard uzasadnienia realizującego reguły sztuki
Opis stanu faktycznego
S.B. został oskarżony o to, że:
- 28.12.2018 r. w M. groził J.H. i T.H. spaleniem domu;
- 19.2.2019 r. podczas dwóch rozmów telefonicznych groził M.K. i A.K. zniszczeniem mienia, uszkodzeniem ciała i pozbawieniem życia ich oraz ich małoletnich dzieci;
- 2.7.2019 r. w P. groził Z.S. pozbawieniem życia;
- 2.7.2019 r. w P. groził M.K. i E.G. pozbawieniem życia. Wymienione groźby wzbudziły u pokrzywdzonych uzasadnioną obawę, że zostaną spełnione, wypełniając znamiona czynu z art. 190 § 1 KK.
Sąd Rejonowy w J. wyrokiem z 4.2.2021 r., II K 460/19, Legalis uznał oskarżonego S.B. za winnego popełnienia tych przestępstw, przy ustaleniu, że stanowią one ciąg z art. 91 § 1 KK i za to na podstawie art. 190 § 1 KK w zw. z art. 91 § 1 KK wymierzył mu karę 8 miesięcy pozbawienia wolności.
Wskutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego, Sąd Okręgowy w L. wyrokiem z 27.5.2021 r., IV Ka 197/21 zmienił nieznacznie opis czynu z pkt. 2. W pozostałym zakresie Sąd odwoławczy zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.
Kasację od wyroku Sądu odwoławczego wniósł obrońca skazanego S.B., który na podstawie art. 523 KPK zarzucił rażące naruszenie przepisów prawa procesowego, które miało istotny wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie art. 433 § 2 KPK w zw. z art. 457 § 3 KPK, w zw. z art. 7 KPK przez dokonanie wadliwej kontroli instancyjnej wyrażającej się w nienależytym rozważeniu zarzutu obrazy:
- art. 170 § 1 pkt 5 KPK w zw. z art. 170 § 1a KPK oraz
- art. 7 KPK w zw. z art. 4 KPK, w zw. z art. 410 KPK.
W konkluzji obrońca wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w L.
W odpowiedzi na kasację Prokurator Rejonowy w J. wniósł o jej oddalenie, jako oczywiście bezzasadnej.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez obrońcę skazanego, postanowił oddalić kasację, jako oczywiście bezzasadną.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja okazała się bezzasadna i to w stopniu oczywistym, o jakim mowa w art. 535 § 3 KPK. Analiza zarzutów kasacyjnych nie wykazała, aby w sprawie miało dojść do rażącego naruszenia prawa, które mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia, o którym mowa w art. 523 § 1 KPK.
Skarżący w głównej mierze podnosi, że to Sąd odwoławczy w sposób nienależyty rozpoznał zarzuty apelacyjne, przez brak ustosunkowania się do poszczególnych zagadnień podnoszonych w apelacji. Jednak analiza akt sprawy wykazała, że nie doszło do naruszenia art. 433 § 2 KPK w zw. z art. 457 § 3 KPK, bowiem Sąd odwoławczy rozpoznał wszystkie zarzuty i wnioski apelacji oskarżonego. Skarżący nie wykazał, że niektóre z zarzutów apelacyjnych nie zostały w ogóle rozpoznane (naruszenie art. 433 § 2 KPK), lub też jedynie w sposób niepełny (naruszenie art. 457 § 3 KPK). Oba te zarzuty wymagałyby nadto wykazania, że uchybienia takie, jeżeli faktycznie wystąpiły – miały istotny wpływ na treść zapadłego rozstrzygnięcia (por. wyrok Sądu Najwyższego z 21.3.2019 r., V KK 108/18, Legalis; postanowienie SN z 5.2.2019 r., V KK 613/18, Legalis). Przy tym stopień szczegółowości rozważań sądu odwoławczego, w wykonaniu obowiązku wynikającego z art. 457 § 3 KPK, uzależniony jest od jakości wywodów zawartych w uzasadnieniu wyroku sądu pierwszej instancji oraz we wniesionym środku odwoławczym i w zależności od meritum sprawy może przybrać formę bardziej lub mniej rozbudowanego wywodu (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 1.7.2021 r., II KK 175/21, Legalis). Dla wypełnienia zobowiązania wypływającego z art. 433 § 2 KPK w zw. z art. 457 § 3 KPK nie ma potrzeby odnosić się do każdego konkretnego dowodu, w tym zeznań świadka wymienionego w treści uzasadnienia apelacji. Wystarczającym standardem prawidłowości jest sformułowanie uzasadnienia w taki sposób, by wynikało z niego niezbicie, że sąd rzetelnie i prawidłowo rozpoznał postawione w apelacji zarzuty. Z kolei, w wypadku zarzutu obrazy art. 433 § 2 KPK w zw. z art. 457 § 3 KPK, na autorze kasacji spoczywa obowiązek wyraźnego, punktowego ukierunkowania podniesionego w kasacji zarzutu na wykazanie konkretnych błędów czy wad argumentacji sądu odwoławczego, w wyniku której uznał on zarzuty apelacyjne za niezasadne. Nie wystarczy natomiast powtórne odwołanie się do argumentacji apelacyjnej, zakończone konstatacją o nierzetelności kontroli odwoławczej (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 6.5.2021 r., IV KK 158/21, Legalis). Nie można przy tym zapomnieć, że powtórzenie w kasacji zarzutów apelacyjnych może być skuteczne jedynie wówczas, gdy Sąd odwoławczy nie rozpozna należycie wszystkich zarzutów i nie odniesie się do nich w treści uzasadnienia w sposób zgodny z wymogami art. 457 § 3 KPK (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 24.3.2021 r., III KK 71/21, Legalis). Jednak analiza argumentacji skarżącego wskazuje raczej na to, że w niniejszej sprawie nie tyle nie zostały rozpoznane zarzuty apelacji, co zostały rozpoznane niezgodnie z życzeniem obrońcy, co samo w sobie nie może uzasadniać zarzutu kasacyjnego.
Zauważyć na wstępie należy, że kasacja obrońcy nie zarzuca wyrokowi Sądu odwoławczego uchybień wskazanych w art. 439 KPK, ani żadnego innego naruszenia prawa, które przez swój rażący charakter i wpływ na treść orzeczenia musiałoby prowadzić do uchylenia orzeczenia Sądu odwoławczego. Kasacja ta jedynie pozornie odpowiada warunkom formalnym, jakie powinien spełniać ten nadzwyczajny środek zaskarżenia, wypełniając drugą z podstaw kasacyjnych wymienionych w art. 523 § 1 KPK. Kasacja ta nie wykazuje w istocie żadnych podniesionych w niej naruszeń prawa procesowego, a ogranicza się jedynie do polemiki z poczynionymi ustaleniami faktycznymi. Tymczasem podnoszenie w kasacji zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych – także w sposób zawoalowany przez zarzut rzekomego naruszenia przepisów prawa tak materialnego, jak i procesowego – a tym samym wymuszenie na Sądzie Najwyższym kolejnej kontroli tychże ustaleń faktycznych, wykluczone zostało przez wyraźną dyspozycję art. 523 § 1 KPK.
W żadnym razie nie jest wystarczającym do uwzględnienia kasacji oparcie się przez jej autora na prezentacji własnych ocen materiału dowodowego i własnych wniosków z tych ocen płynących, bez wykazania uchybień – i to rażących – w procedowaniu bądź rozumowaniu sądu odwoławczego, które w dodatku mogły mieć istotny wpływ na treść orzeczenia (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 27.7.2021 r., I KK 121/20). Kasacja jako nadzwyczajny środek zaskarżenia nie jest tzw. trzecią instancją, nie służy zatem do inicjowania powtórnej kontroli w zakresie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego ani ponownej kontroli poczynionych w sprawie ustaleń faktycznych, lecz ma na celu eliminację błędów wynikających z wadliwego w stopniu rażącym zastosowania przepisów prawa materialnego lub procesowego albo związanych z wystąpieniem przesłanek z art. 439 § 1 KPK, a więc bezwzględnych podstaw odwoławczych (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 13.5.2021 r., V KK 149/21, Legalis). Oczywista bezzasadność kasacji zachodzi w sytuacji, gdy już na pierwszy rzut oka, nawet z pobieżnej, a nie wnikliwej oceny podniesionych zarzutów w jasny sposób wynika, że są one nietrafne i nie mogą doprowadzić do oczekiwanego przez skarżącego rezultatu w postaci wzruszenia zaskarżonego orzeczenia (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 1.7.2021 r., II KK 184/21).
Sąd odwoławczy w tej sprawie odniósł się już do wszystkich wątpliwości podnoszonych obecnie w ramach zarzutów kasacyjnych. W szczególności Sąd ten nie popełnił żadnego naruszenia prawa, wyrażając stanowisko co do nieistotności dowodu w postaci „zeznań świadków będących ich [pokrzywdzonych] sąsiadami” dla czynienia ustaleń faktycznych. Wskazanie – „Nie miały także znaczenia dla rozstrzygnięcia w niniejszej sprawie zeznania świadków zamieszkujących w pobliżu domu pokrzywdzonej M.K., albowiem obawy pokrzywdzonej, o których wspominała ona i jej mąż w swoich zeznaniach nie musiały być okazywane na zewnątrz, co powoduje, że dowody te nie mogły wpływać na rozstrzygnięcie w tej sprawie” – było prawidłowe i nie doprowadziło do naruszenia prawa. Nie było potrzeby weryfikowania dowodu głównego dowodem nieistotnym i mało wiarygodnym – a dlaczego dowód ten byłby mało wiarygodny, Sąd wyjaśnił w uzasadnieniu wyroku.
W tej sytuacji nie można było uznać, że doszło do wskazanych w zarzutach kasacyjnych naruszeń przepisów dotyczących sposobu dokonywania kontroli apelacyjnej i w rezultacie, zarzuty kasacyjne jawią się jako całkowicie pozbawione podstaw, a więc słuszne było oddalenie kasacji jako oczywiście bezzasadnej w trybie art. 535 § 3 KPK. O kosztach sądowych postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 636 § 1 KPK w zw. z art. 637a KPK, obciążając nimi skazanego.
Na tle rozpoznawanej sprawy jawi się bezsporne twierdzenie, że Sąd odwoławczy odniósł się do wszystkich wskazanych w kolejnych punktach kwestii, oceniając ustalenia faktyczne poczynione przez Sąd I instancji, jako prawidłowe. Słusznie stwierdził Sąd Okręgowy, że Sąd I instancji prawidłowo wykazał także, w jakich częściach zeznania pokrzywdzonych były ze sobą spójne i na jakiej podstawie uznał, iż ukazują rzetelnie prawdziwy przebieg wydarzeń, wbrew twierdzeniom oskarżonego. W istocie, Sąd I instancji dokładnie omówił przedstawiony na rozprawie materiał dowodowy i wyraźnie wskazał, dlaczego zeznania świadków obciążających oskarżonego uznał za wiarygodne. Kluczowe okazało się nagranie inkryminowanej rozmowy telefonicznej, na co słusznie zwrócił uwagę Sąd odwoławczy w uzasadnieniu, wykazując dodatkowo, na jakiej podstawie należało uznać ten dowód za prawdziwy, co w istocie wykluczało manipulację. W konsekwencji decyzję Sądu Najwyższego należy uznać za trafną.
Ponowne wydanie tytułu wykonawczego
Wniosek o ponowne wydanie tytułu wykonawczego
Na podstawie nakazu zapłaty zaopatrzonego w klauzulę wykonalności w 2009 r. M.M. zwrócił się do komornika o wyegzekwowanie należności. Postępowanie egzekucyjne okazało się nieskuteczne i zostało umorzone. Kilkanaście lat później M.M. wystąpił o ponowne wydanie tytułu wykonawczego. Zgodnie art. 794 KPC może to nastąpić jedynie na mocy postanowienia sądu wydanego po przeprowadzeniu rozprawy. Na ponownie wydanym tytule wykonawczym czyni się wzmiankę o wydaniu go zamiast tytułu pierwotnego. W postępowaniu tym sąd ogranicza badanie do faktu utraty tytułu wykonawczego. Wierzyciel twierdził, że zwrócony mu przez komornika oryginał nakazu musiał zgubić w trakcie przeprowadzki. Dłużnicy, małżonkowie A.T. i R.T., domagali się oddalenia wniosku, wskazując, że wierzyciel nawet nie uprawdopodobnił utraty dokumentu czy faktu zmiany miejsca zamieszkania.
Sąd I instancji stwierdził, że doszło do utraty dokumentu. Pomimo tego uznał, że nie może uwzględnić wniosku wierzyciela z uwagi na fakt, iż doszło do przedawnienia roszczenia. Dotychczas w orzecznictwie przyjmowano, iż w postępowaniu o ponowne wydanie tytułu wykonawczego sąd rozpoznający wniosek powinien ustalić tylko, czy doszło do utraty tytułu wykonawczego, czy nie miało miejsca jego dobrowolne wydanie dłużnikowi, i czy należność wynikająca z tytułu nie została już zaspokojona (zob. postanowienie SN z 15.2.1974 r., II CZ 11/74, Legalis). Przy czym badanie zaspokojenia wierzyciela dotyczy jedynie sytuacji, gdy wynik dotychczasowej egzekucji w postaci zaspokojenia części należności został zaznaczony w utraconym tytule wykonawczym (zob. postanowienie SN z 27.7.1971 r., II CZ 87/71, Legalis). Poza zakresem uprawnień sądu pozostaje natomiast badanie przesłanek nadania tytułowi egzekucyjnemu klauzuli wykonalności i przesłanek materialnoprawych, dotyczących zasadności wydanego tytułu egzekucyjnego (zob. postanowienie SA w Poznaniu z 11.9.2014 r., I ACz 1425/14, Legalis).
Sąd I instancji wskazał jednak, że po wejściu w życie 21.8.2019 r. art. 7821 § 1 pkt 2. KPC w orzecznictwie sądów powszechnych pojawił się pogląd, iż rozwiązanie przyjęte w tej regulacji stanowi podstawę do badania w toku omawianego postępowania również kwestii przedawnienia roszczenia stwierdzonego tym tytułem. Na mocy art. 7821 § 1 ust. 2 KPC sąd odmawia nadania klauzuli wykonalności, jeżeli z okoliczności sprawy i treści tytułu egzekucyjnego wynika, że objęte tytułem wykonawczym roszczenie uległo przedawnieniu, chyba że wierzyciel przedstawi dokument, z którego wynika, że doszło do przerwania biegu terminu przedawnienia. Sąd stwierdził, że stosowanie tej regulacji w postępowaniu związanym z odtworzeniem utraconego tytułu wykonawczego wynika z faktu, iż jest ono w istocie zawsze postępowaniem w przedmiocie nadania klauzuli wykonalności.
Pytanie prawne
Sąd II instancji skierował do SN pytanie prawne o następującej treści: Czy w postępowaniu o ponowne wydanie tytułu wykonawczego zamiast utraconego, uregulowanym w art. 794 KPC sąd bada, czy roszczenie objęte tytułem wykonawczym uległo przedawnieniu?
W uzasadnieniu pytania Sąd wskazał, że zastosowanie wykładni językowej art. 794 zd. trzecie KPC prowadzi do wniosku, iż w omawianym postępowaniu działanie sądu nie może wykraczać poza ustalenie faktu utraty tytułu wykonawczego. Podkreślono też, że od wejścia w życie KPC brzmienie art. 794 KPC nie uległo zmianie, choć ustawodawca wielokrotnie nowelizował treści innych przepisów KPC. Brak zmiany treści art. 794 KPC należy więc postrzegać jako wyraz akceptacji przez ustawodawcę przyjętego sposobu wykładni tej regulacji. W konsekwencji, wprowadzając art. 7821 § 1 ust. 2 KPC, nie zamierzał on uprawniać sądu do badania przedawnienia roszczenia objętego tytułem wykonawczym w postępowaniu o ponowne wydanie tytułu wykonawczego. Sąd II instancji uznał również, że odmienna interpretacja nie wynika z wykładni językowej art. 7821 § 1 pkt 2 KPC. W przepisie tym wyraźnie jest mowa o odmowie nadania klauzuli wykonalności, a nie o ponownym wydaniu tytułu wykonawczego. Przedmiotem postępowania klauzulowego jest nadanie klauzuli wykonalności tytułowi egzekucyjnemu albo odmowa jej nadania. W postępowaniu o ponowne wydanie tytułu wykonawczego zamiast utraconego sąd nie może badać, czy zachodzą przesłanki do nadania tytułowi egzekucyjnemu klauzuli wykonalności, gdyż istnienie tych przesłanek było już przez sąd badane i zostało przesądzone w sensie pozytywnym przez wydanie wierzycielowi tytułu wykonawczego, który zaginął.
Sąd podkreślił jednak, że odmienny pogląd znajduje uzasadnienie w jednej z podstawowych zasad postępowania egzekucyjnego, według której przedawnienie roszczenia objętego tytułem egzekucyjnym jest przeszkodą do prowadzenia tego postępowania i wyklucza uzyskanie przez wierzyciela tytułu wykonawczego oraz wszczęcie postępowania egzekucyjnego lub jego kontynuowanie. Istotą postępowania uregulowanego w art. 794 KPC jest umożliwienie prowadzenia egzekucji przez wierzyciela, który utracił pierwotny tytuł wykonawczy, zaś celem art. 7821 § 1 pkt 2 KPC jest uniemożliwienie uzyskania przez wierzyciela takiego aktu w przypadku przedawnienia roszczenia objętego tytułem egzekucyjnym i tym samym wykluczenie jego przymusowego wykonania.
Stanowisko SN
Zasady tworzenia tytułu wykonawczego w egzekucji sądowej są sformalizowane, co powoduje, że za tytuł wykonawczy w rozumieniu KPC może być uważany tylko ten dokument, który został wierzycielowi wydany po zakończeniu postępowania klauzulowego. Tytuł wykonawczy jest podstawą dla wszczęcia przeciwko dłużnikowi postępowania egzekucyjnego w celu przymusowego wykonania obowiązku, którego dotyczy. Z uwagi na potrzebę zagwarantowania ochrony praw dłużnika ustawodawca limituje sytuacje, w których wierzycielowi może być wydany kolejny tytuł wykonawczy, dotyczący danego obowiązku. Nie jest to przy tym odpis tytułu wykonawczego, lecz kolejny tytuł wykonawczy opatrzony numerem, na którym sąd obowiązany jej zaznaczyć, w jakim celu może być użyty – art. 793 KPC, lub tytuł wykonawczy wydawany zamiast utraconego – art. 794 KPC (zob. postanowienie SN z 6.11.2013 r., IV CSK 22/13, Legalis). SN uznał, że w postępowaniu o ponowne wydanie tytułu wykonawczego zamiast utraconego sąd nie jest uprawniony do ustaleń w kwestii przedawnienia roszczenia objętego tytułem wykonawczym. Wynika to z celu tego postępowania oraz z faktu, że istnienie przesłanek nadania klauzuli wykonalności było już przez sąd badane i zostało pozytywnie przesądzone przez wydanie wierzycielowi tytułu wykonawczego, który zaginął.
Dopuszczalność cesji prawa do odszkodowania z tytułu wywłaszczenia nieruchomości
Skutki uznania opinii biegłego za rzetelną
Opis stanu faktycznego
W listopadzie 2007 r. w pozwanym Szpitalu powódka miała przeprowadzoną operację stawu skokowo-goleniowego lewego. Zabiegł przebiegł bez komplikacji i powódka była zadowolona z jego efektów, wobec czego zdecydowała się na taką samą operację na prawej stopie. Została poddana zabiegowi operacji artrodezy stawu skokowego-goleniowego prawego w pozwanym Szpitalu. Lekarze zlecali powódce wyższe ułożenie kończyny i okłady z lodu, ponadto podawano jej antybiotyki. Również włączono profilaktykę przeciwzakrzepową. Następnie powódce usunięto śrubę gąbczastą z okolicy kostki przyśrodkowej wszczepionej w trakcie spondylodezy stawu skokowego prawego, z powodu uczucia drażnienia w tej okolicy po uzyskaniu zrostu kostnego. Wskazał na opuchnięcie nogi i wystąpienie żylaków. Powódka nie była zadowolona z wyniku operacji, bowiem istniała różnica w ustawieniu obu stóp i powódka nie miała takiej stabilizacji stopy prawej, jak wcześniej operowanej lewej. Nie mogła prowadzić oczekiwanej rehabilitacji i pionizacji. Powódka w 2011 r. znalazła prywatną klinikę, gdzie wykonano u niej zabieg artrodezy stawu skokowego dolnego metodą artroskopową, w wyniku którego powódka mogła uzyskać poprawę stabilności i ustawienia stopy. Zabieg ten nie był tożsamy z zabiegiem przeprowadzonym przez pozwany Szpital.
Stanowisko SO
Sąd Okręgowy zasądził od pozwanych in solidum na rzecz powódki R.R. kwoty: 30.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz 30.618,30 zł tytułem odszkodowania – obie z ustawowymi odsetkami, a w pozostałym zakresie powództwo oddalił. W toku procesu dopuścił dowód z opinii biegłych. Jak wynika z opinii biegłego sądowego – specjalisty ds. chirurgii ogólnej, ortopedii i traumatologii, przedmiotowy zabieg operacyjny przeprowadzono prawidłowo, zgodnie z kwalifikacją i leczenie w związku z tym nie było przedłużone. Brak było zdaniem biegłego podstaw do stwierdzenia, że zabieg operacyjny był przygotowany nieprawidłowo. Podkreślił, iż jedynymi zastrzeżeniami co do operacji jest brak podaży powódce płynów od dnia poprzedzającego zabieg, co jednak nie miało wpływu na zwiększenie cierpień fizycznych powódki. Biegły podał, iż istotnie kąty zgięcia obu stóp u powódki nie są równe, ale różnica między nimi jest niewielka i nie powinna mieć wpływu na funkcje podporowe stóp.
W rozważaniach prawnych Sąd I instancji ocenił, iż spełnione zostały przesłanki zasądzenia odszkodowania i zadośćuczynienia na mocy art. 444 i 445 w zw. z art. 415 KC od obu pozwanych, którzy odpowiadają na zasadzie in solidum. W ocenie Sądu został wykazany zarówno fakt poniesienia szkody (krzywdy) przez powódkę, jak też istnienie związku przyczynowego pomiędzy tą szkodą (krzywdą), a działaniem pozwanej spółki. Wskazał przy tym, że postępowanie strony pozwanej wobec powódki było nie do końca właściwe i zgodne z obowiązującą w tym zakresie wiedzą medyczną i standardami leczenia. W szczególności wynik przeprowadzonego zabiegu nie został osiągnięty, bowiem nie uzyskano efektu podporowego stopy. W ocenie SO zasadniczym błędem było więc nieustawienie stopy prawej powódki pod takim samym kątem pod jakim ustawiona była lewa stopa. Pomimo zatem, że sama operacja polegająca na usztywnieniu stawu skokowego była przeprowadzona technicznie prawidłowo, to jej najważniejszy cel nie został osiągnięty.
Stanowisko SA
Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok i powództwo oddalił. Apelacja obu pozwanych zasługiwała na uwzględnienie i prowadziła do zmiany wyroku poprzez oddalenie roszczeń powódki.
Zakreślając materialnoprawny wzorzec rozpoznania niniejszej sprawy wskazać należy, że konsekwencją odszkodowawczego charakteru zgłoszonego w sprawie roszczenia jest to, że w sprawie znajduje zastosowanie także przepis art. 361 § 1 KC, zgodnie z którym, odpowiedzialność osoby zobowiązanej do odszkodowania uzależniona jest od wykazania zdarzenia (działania lub zaniechania), szkody oraz adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy tym zdarzeniem a szkodą. W rezultacie przyjąć należy, że odpowiedzialność strony pozwanej wobec powódki zależna jest od wykazania, że doszło do bezprawnego i zawinionego działania lekarzy wykonujących zabieg operacyjny oraz że szkoda powódki pozostaje w normalnym związku przyczynowym z tym działaniem. W tym stanie rzeczy zgodzić się należy z zarzutami pozwanych. Wymaga podkreślenia, że z uwagi na charakter sprawy i konieczność zbadania prawidłowości prowadzonego leczenia operacyjnego powódki w pozwanej placówce, niezbędne było skorzystanie z wiedzy specjalistycznej, a zatem oparcie się na wydanej w sprawie opinii przez biegłego specjalistę chirurgii ogólnej, ortopedii i traumatologii. Sąd I instancji poczynił prawidłowe ustalenia stanu faktycznego, w tym właściwie opisał wnioski opinii biegłego W.P., którą uznał za prawidłową i poprawną. Jednak następnie dokonał błędnej oceny zgromadzonych w sprawie dowodów, w tym opinii biegłego uznając, że twierdzenia powódki co do nieprawidłowości działań lekarzy były słuszne i opinia to potwierdzała. W rozważaniach prawnych podnosił, że postępowanie lekarzy strony pozwanej wobec powódki nie było do końca właściwe i zgodne z obowiązującą wiedzą medyczną i standardami leczenia. Tymczasem z opinii biegłego wynikały zgoła odmienne wnioski niż te, do jakich doszedł SO. Biegły wskazywał, że operacja z 2008 r. została przeprowadzona prawidłowo. Brak było podstaw do stwierdzenia, że sam zabieg operacyjny został przygotowany niewłaściwie. Zatem rozważania Sądu I instancji co do popełnienia błędu przez lekarzy pozwanego szpitala nie były właściwe i nie znajdowały potwierdzenia w sporządzonej na potrzeby postępowania opinii biegłego sądowego. Sąd dokonał niewłaściwej interpretacji wniosków opinii i w sposób dowolny określił na czym miał polegać cel operacji i jakie błędy w leczeniu pozostawały po stronie szpitala. Sąd dopuścił się naruszenia art. 233 § 1 KPC, art. 278 i 286 KPC przez dowolną ocenę dowodu z opinii biegłego.
Jak już wyżej wskazano, odpowiedzialność szpitala na zasadzie art. 415 KC w zw. z art. 444 i 445 KC jest odpowiedzialnością deliktową i musi dojść do kumulatywnego spełnienia wszystkich przesłanek tej odpowiedzialności: bezprawności, wyrządzenia szkody, zawinionego działania lub zaniechania lekarzy oraz normalnego związku przyczynowego pomiędzy tym działaniem lub zaniechaniem, a wyrządzoną szkodą. Ciężar wykazania wszystkich przesłanek odpowiedzialności zgodnie z art. 6 KC spoczywał na powódce. Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności należało uznać, że powódka nie wykazała bezprawności w działaniach pozwanej placówki medycznej i by doszło do błędu medycznego. Operacja z 2008 r. doprowadziła do zamierzonego celu jakim było usztywnienie stawu skokowego górnego prawego powódki, a nie doszło do uzyskania stabilnego podparcia na porażonej stopie prawej powódki z uwagi na porażenną wiotkość w pozostałych stawach. Zatem to nie działania medyczne lekarzy pozwanej uniemożliwiały w dalszej kolejności pionizowanie powódki, lecz schorzenia urazowe na jakie cierpiała niejako niweczyły osiągnięty efekt usztywnienia. Zabieg był objęty ryzykiem operacyjnym, gdzie lekarz jest zobowiązany do starannego działania zgodnie z aktualną sztuką i wiedzą medyczną, jednak nie jest w stanie zagwarantować, że zamierzony cel zabiegu zostanie z pewnością osiągnięty. Z kolei wykonanie u powódki kolejnego zabiegu w grudniu 2011 r. nie stanowiło reoperacji, poprawienia skutków działań lekarzy z 2008 r. Był to nowy, inny zabieg artrodezy.
Istota wniosków Sądu Apelacyjnego sprowadzała się do wykazania, że Sąd Okręgowy dokonał niewłaściwej oceny zgromadzonego materiału dowodowego. Sąd wprawdzie ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, ale na podstawie wszechstronnego i logicznego rozważenia materiału dowodowego. Jak słusznie wskazał SA, sąd nie ocenia wiarygodności opinii, lecz bada jej wnioski z punktu widzenia takich kryteriów jak: jasność wywodu, logika rozumowania, koherencja treści sprawozdania z badań z wnioskami końcowymi, poprawność metodologiczna i zgodność z aktualnym stanem wiedzy. W sytuacji, gdy sąd uznaje opinię za pełną, spójną, rzetelną i jasną, wskutek czego włącza jej wnioski do podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, nie może samodzielnie czynić ustaleń przeciwnych lub choćby niezgodnych z tymi wnioskami.
Skutki przekroczenia czasu trwania studiów doktoranckich
Postępowanie administracyjne
Wobec niezrealizowania regulaminowych obowiązków w 2011 r. Kierownik Studiów Doktoranckich skreślił A.B. z listy doktorantów ostatniego roku studiów, a Rektor Uniwersytetu utrzymał tę decyzję w mocy. Wyrokiem WSA w Krakowie z 2012 r. uchylono decyzje organów obu instancji. Prorektor poinformował A.B., że posiada on status doktoranta, jednak zaliczenie roku nie było możliwe z uwagi na skargę kasacyjną od tego orzeczenia. Gdy NSA oddalił skargę kasacyjną, Kierownik Studiów Doktoranckich umorzył postępowanie w sprawie skreślenia z listy doktorantów jako bezprzedmiotowe, a Rektor Uniwersytetu utrzymał w mocy to rozstrzygnięcie. Następnie A.B. był kilkukrotnie informowany, że okres trwania studiów doktoranckich w jego przypadku zakończył się, a z uwagi na niezłożenie wniosku o jego przedłużenie utracił status doktoranta. A.B. dwukrotnie wnosił skargi do WSA w Krakowie na pisma Rektora Uniwersytetu, jednak zostały one odrzucone. NSA oddalił skargi kasacyjne od tych postanowień.
A.B. złożył jednak sprawozdanie doktoranta za kolejny rok akademicki, a następnie wniósł do WSA w Krakowie skargę na bezczynność Kierownika Studiów Doktoranckich, domagając się zobowiązania organu do wydania decyzji w przedmiocie statusu doktoranta. A.B. twierdził, że na skutek niewydania decyzji przez Kierownika Studiów Doktoranckich o skreśleniu z listy doktorantów został on pozbawiony możliwości obrony swoich praw w postępowaniu odwoławczym. Jak wyjaśnił po odzyskaniu statusu doktoranta nie miał możliwości wypełnienia w danym roku akademickim wszystkich obowiązków i zakończenia doktoratu w terminie, co było spowodowane rozstrzygnięciem o tym statusie dopiero w toku postępowania przed sądem administracyjnym. Później Organ odmówił mu możliwości uczestnictwa w zajęciach, twierdząc, że nie jest już doktorantem z uwagi na upływ czasu trwania jego doktoratu. Organ nie wydał jednak żadnej decyzji – ani o przyjęciu na kolejny rok akademicki, ani o skreśleniu z listy doktorantów.
WSA: Kiedy można skreślić doktoranta z listy uczestników studiów?
WSA w Krakowie oddalił skargę. W uzasadnieniu wyroku wskazał, że zgodnie z art. 197 ust. 4 ustawy z 27.7.2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2183; dalej: PrSzkolWyż) doktoranci, którzy nie wywiązują się z obowiązków, o których mowa w art. 197 ust. 1 i 2 PrSzkolWyż, mogą zostać skreśleni z listy uczestników studiów doktoranckich, a decyzję tę podejmuje kierownik studiów. Sąd podkreślił, że każda sprawa administracyjna odznacza się swoją specyfiką, a w tym przypadku bardzo ważna jest chronologia przedstawionych powyżej zdarzeń i decyzji podejmowanych w tej sprawie przez władze uczelni. Z art. 195 ust. 4a PrSzkolWyż wynika, że studia doktoranckie trwają nie krócej niż dwa lata i nie dłużej niż cztery lata. Skarżący nie złożył wniosku o przedłużenie okresu odbywania studiów doktoranckich i ich okres upłynął z końcem roku akademickiego. Stosunek administracyjny, jaki zawiązuje się między doktorantem a uczelnią, może być rozwiązany na skutek niespełnienia wymogów statusu doktoranta do konkretnego roku akademickiego. Powinno to nastąpić z chwilą spełnienia się przesłanek do skreślenia z listy doktorantów. Jednak nie można skreślić osoby, która już z mocy prawa utraciła status doktoranta. Decyzja umarzająca postępowanie w przedmiocie skreślenia z listy doktorantów zakończyła postępowanie jako bezprzedmiotowe na podstawie art. 105 KPA. W konsekwencji nie można skutecznie zarzucać organom uczelni, że nie wydały one decyzji w przedmiocie statusu doktoranta, ani iż w tym zakresie pozostają w bezczynności.
NSA: Wygaśnięcie uprawnień związanych ze statusem doktoranta
NSA oddalił skargę kasacyjną A.B. Jak wyjaśniono przyjęcie na studia doktoranckie powoduje nawiązanie stosunku administracyjnego między organem a uczestnikiem studiów doktoranckich. Z art. 195 ust. 4a PrSzkolWyż wynika, że jest to stosunek terminowy i wygasa z upływem określonego czasu. Może on w szczególnych przypadkach zostać przedłużony na mocy odrębnej decyzji właściwego organu. Jednak Skarżący nie ubiegał się o jego przedłużenie, dlatego do czasu odbywania przez niego studiów ma zastosowanie termin wynikający z art. 195 ust. 4a PrSzkolWyż. NSA podzielił stanowisko Sądu I instancji, że skreślenie doktoranta z listy możliwe jest na podstawie decyzji tylko wówczas, gdy posiada on status uczestnika studiów doktoranckich. Upływ czasu, o którym mowa w art. 195 ust. 4a PrSzkolWyż, powoduje skutek w postaci wygaśnięcia wszystkich praw i obowiązków, które powstały w chwili przyjęcia na studia doktoranckie. Organ nie posiada wówczas kompetencji do orzekania o skreśleniu z listy doktorantów, bowiem istota prawna tej decyzji sprowadza się do m.in. pozbawienia jej adresata specjalnego statusu administracyjnoprawnego w trakcie trwania tego stosunku. W konsekwencji Sąd I instancji prawidłowo przyjął, że Organ nie miał obowiązku wydania decyzji o skreśleniu skarżącego z listy doktorantów, a tym samym brak było podstaw do przyjęcia, iż pozostawał bezczynny w tym zakresie.
8% stawka VAT na wyroby medyczne – doprecyzowanie przepisów
Zgodnie z art. 41 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 931 ze zm.; dalej: VATU), podstawowa stawka VAT w chwili obecnej wynosi 22% („tymczasowo” podwyższona do 23% VAT na podstawie art. 146aa ust. 1 VATU). Przepisy VATU przewidują też szereg przypadków stosowania obniżonych stawek VAT (w wysokości 8%, 5% a także 0% VAT). Obniżone stawki VAT określone zostały także (choć w zdecydowanie okrojonym zakresie) również w przepisach wykonawczych. Chodzi konkretnie o rozporządzenia Ministra Finansów z 25.3.2020 r. w sprawie towarów i usług, dla których obniża się stawkę podatku od towarów i usług, oraz warunków stosowania stawek obniżonych (t.j. Dz. U. z 2021 poz. 1696 ze zm., dalej: WarObnVATR).
Wyroby medyczne – 8% VAT
Krótki rys historyczny. Zgodnie z poz. 13, 69 i 73 załącznika nr 3 do VATU, 8% stawkę VAT stosuje się w odniesieniu do wyrobów medycznych w rozumieniu ustawy z 20.5.2010 r. o wyrobach medycznych, dopuszczonych do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1565 ze zm.; dalej: WyrobMedU). A dodatkowo także do usług napraw i konserwacji tych wyrobów oraz usług udzielenia licencji lub innych usług o podobnym charakterze w stosunku do tych wyrobów. Od 26.5.2021 r. obowiązują znowelizowane przepisy unijne dotyczące wprowadzania do obrotu, udostępniania na rynku lub wprowadzania do używania wyrobów medycznych stosowanych u ludzi oraz wyposażenia takich wyrobów (za wyjątkiem wyrobów medycznych do diagnostyki in vitro i wyposażenia wyrobów medycznych). Zaistniała więc konieczność zachowania dotychczasowej preferencji i zapewnienia stosowania takich samych zasad opodatkowania VAT dla pełnej kategorii wyrobów medycznych. Stosowne przepisy znalazły się więc w WarObnVATR z dniem 6.11.2021 r. (konkretnie w poz. 6-8 załącznika do WarObnVATR) i obowiązywały z mocą wsteczną od 26.5.2021 r.
W międzyczasie uchwalona została nowa ustawa z 7.4.2022 r. o wyrobach medycznych (Dz.U. z 2022 r. poz. 974). Nowelizuje ona także VATU w zakresie określania zakresu wyrobów medycznych korzystających z obniżonej 8% stawki VAT. Stawka ta znajdzie zastosowanie do wyrobów medycznych, wyposażenia wyrobów medycznych, systemów i zestawów zabiegowych, oraz wyrobów medycznych do diagnostyki in vitro i wyposażenia wyrobów medycznych do diagnostyki in vitro, dopuszczonych do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Celem zmiany jest więc utrzymanie dotychczasowego zakresu przedmiotowego preferencji, tj. zasadniczo takiego samego katalogu tych wyrobów objętych stawką obniżoną. Podobnie, stawka 8% VAT znajdzie zastosowanie do usług naprawy i konserwacji wyrobów medycznych. Z uwagi na powyższe, nie będzie już konieczności utrzymywania dualizmu przepisów obniżających stawkę VAT na tego rodzaju wyroby i usługi z nimi związane.
Przewiduje się, że projektowane rozporządzenie wejdzie w życie 26.5.2022 r., tj. z datą wejścia w życie zmian do VATU.
Omawiana zmiana ma charakter niewątpliwie techniczny i doprecyzowujący. Nie jest jednak jedyną zmianą, jaka czeka nas w odniesieniu do stawek VAT w nadchodzącej przyszłości. Organy UE, nauczone doświadczeniami pandemii COVID-19, widzą potrzebę poszerzania zakresu stosowania przez państwa członkowskie obniżonych stawek VAT w celu wzmocnienia odporności systemów opieki zdrowotnej. Z tego względu w Dyrektywie 2022/542 z 5.4.2022 r. w sprawie zmiany dyrektyw 2006/112/WE i (UE) 2020/285 w zakresie stawek podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 107, s. 1) rozszerzony został katalog wyrobów tego rodzaju, które będą mogły korzystać ze stawek obniżonych. Obejmuje on m.in. sprzęt medyczny, medyczne urządzenia wspomagające, wyroby medyczne, przedmioty medyczne i sprzęt pomocniczy oraz sprzęt ochronny (w tym maski ochronne), przeznaczone zwykle do użytku w opiece zdrowotnej lub do użytku osób z niepełnosprawnościami, towary niezbędne do kompensowania i przezwyciężania niepełnosprawności, jak również dostosowanie, naprawa, wynajem i dzierżawa takich towarów.
Oczywiście wszystko to nie oznacza, że wszelkiego rodzaju wyroby związane mniej lub bardziej ściśle z ochroną zdrowia skorzystają z preferencyjnej stawki VAT. Tworząc przepisy trzeba uważać, o czym przekonała się Polska już kilka lat temu. Konsekwencją był wyrok TSUE z 4.6.2015 r., C-678/13, Legalis stwierdzający nieuprawnione rozszerzenie przez Polskę zakresu wyrobów, do których stosowana była stawka obniżona. Oby historia nie powtórzyła się.
Obowiązki informacyjne sądu
Postępowanie przed Sądem I instancji
R.D. wniósł wniosek o przyznanie prawa pomocy w zakresie częściowym poprzez zwolnienie od kosztów sądowych, jednak referendarz sądowy odmówił jego uwzględnienia. Zgodnie z art. 73 § 4 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 329; dalej: PostAdmU) przesyłkę zawierającą odpis postanowienia uznano za doręczoną. Następnie Skarżący został wezwany do wykonania prawomocnego zarządzenia Przewodniczącego Wydziału o wezwaniu do uiszczenia wpisu sądowego w wysokości 9 tys. zł w terminie 7 dni pod rygorem odrzucenia skargi. Ponieważ wpis nie został uiszczony, WSA w Warszawie odrzucił skargę R.D. na decyzję Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w W.
Zarzuty zażalenia
R.D. wniósł zażalenie wyjaśniając, że odrzucenie skargi jest bezpodstawne. Po otrzymaniu wezwania do wykonania zarządzenia Przewodniczącego Wydziału wystosował on do Sądu pismo, w którym wskazał, że jego wniosek o przyznanie prawa pomocy nie został rozpoznany. Gdy został poinformowany o stanie sprawy, w tym o uznaniu adresowanej do niego przesyłki za doręczoną w trybie tzw. doręczenia zastępczego, bezzwłocznie złożył wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od postanowienia referendarza sądowego. Następnie R.D. wniósł zażalenie na postanowienie WSA w Warszawie o odmowie przywrócenia terminu, a niezwłocznie po oddaleniu przez NSA tego środka zaskarżenia udał się do Biura Obsługi Interesantów WSA w Warszawie celem uzyskania informacji co do trybu postępowania w sprawie wpłaty wpisu od skargi. R.D. twierdził, że został poinformowany, iż wpis należy uiścić dopiero po ponownym wezwaniu z Sądu. Wbrew tej informacji, zamiast wezwania do uiszczenia wpisu, otrzymał postanowienie o odrzuceniu skargi, co pozbawiło go prawa do merytorycznego rozpoznania istoty sprawy.
NSA: ustalenie uchybienia terminu
NSA uchylił zaskarżone postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania WSA w Warszawie. W uzasadnieniu podkreślono, że warunkiem odrzucenia skargi na podstawie art. 220 § 3 PostAdmU jest jednoznaczne ustalenie, iż doszło do uchybienia wskazanego przez sąd terminu do uiszczenia wpisu od skargi. Sąd I instancji nie wyjaśnił jednak, czy bieg terminu do wniesienia wpisu od skargi rozpoczął się po doręczeniu wezwania do wykonania zarządzenia o wezwaniu do uiszczenia wpisu, oraz czy złożenie wniosku o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od postanowienia referendarza sądowego zawiesiło lub przerwało bieg tego terminu. W uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia w żaden sposób nie odniesiono się także do tego, czy i jaki wpływ na bieg terminu do uiszczenia wpisu od skargi miało wydanie postanowienia WSA w Warszawie o odmowie przywrócenia terminu do wniesienia sprzeciwu oraz oddalenie przez NSA zażalenia na to postanowienie.
Sąd powinien udzielać stronie wskazówek i pouczać o skutkach zaniedbań
NSA podkreślił, że zgodnie z art. 6 PostAdmU sąd administracyjny powinien udzielać stronom występującym w sprawie bez adwokata lub radcy prawnego potrzebnych wskazówek co do czynności procesowych, oraz pouczać o skutkach prawnych tych czynności i skutkach zaniedbań. W ocenie NSA w tym przypadku realizacja obowiązków sądu powinna polegać m.in. na ponownym pouczeniu strony występującej bez profesjonalnego pełnomocnika o obowiązku uiszczenia wpisu od skargi po oddaleniu przez NSA zażalenia na postanowienie WSA w Warszawie o odmowie przywrócenia terminu do wniesienia sprzeciwu. Sytuacja procesowa, jaka zaistniała w rozpoznawanej sprawie dla strony, która nie korzysta z pomocy profesjonalnego pełnomocnika, może być niejasna i wywoływać usprawiedliwione wątpliwości. W szczególności należy uwzględnić fakt, że do odrzucenia skargi doszło ponad rok po wezwaniu do wykonania zarządzenia o wezwaniu do uiszczeniu wpisu. W orzecznictwie sądów administracyjnych uznaje się, że po rozpatrzeniu każdego zażalenia Skarżący winien być wzywany do uiszczenie wpisu. Takie postępowanie Sądu ma na celu ułatwienie działania stronie niemającej wiedzy z zakresu regulacji PostAdmU. Kolejne wezwanie o wpis, skierowane do skarżącego, nie otwiera mu nowej drogi do wnoszenia zażaleń, a tylko przypomina o obowiązku uiszczenia wpisu, gdyż zarządzenie o wezwaniu do uiszczenia wpisu stało się prawomocne (zob. postanowienie NSA z 10.2.2021 r., II FZ 438/20). Dlatego WSA w Warszawie, ponownie rozpoznając sprawę, powinien w pierwszej kolejności rozważyć kiedy upłynął termin do wniesienia wpisu od skargi. A następnie ocenić, czy wezwanie skarżącego do wykonania zarządzenia o wezwaniu do uiszczenia wpisu od skargi, uwzględniając sekwencję zdarzeń, które miały miejsce po tej dacie, stanowiło dostateczną podstawę do przyjęcia, że mimo prawidłowego wezwania skarżący nie uiścił należnego wpisu.
Zmiana kwalifikacji prawnej czynu a skład sądu odwoławczego
Stan faktyczny
S.S. został oskarżony o rozbój, tj. o czyn z art. 280 § 1 KK, zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 12. Postępowanie przygotowawcze prowadzono w formie śledztwa. SR skazał S.S., ale zmienił kwalifikację prawną jego czynu na wypadek mniejszej wagi, czyli na art. 283 KK, przewidujący karę pozbawienia wolności do lat 5.
Rozpatrując apelację wniesioną na korzyść oskarżonego, Sąd odwoławczy powziął wątpliwość co do należytego składu sądu, którą wyraził następującym pytaniem prawnym, skierowanym do SN:
„Czy na etapie postępowania apelacyjnego sprawa, w której zarzucono popełnienie przestępstwa z art. 280 § 1 KK, lecz sąd I instancji przypisał oskarżonemu odpowiedzialność za przestępstwo zakwalifikowane z przepisu przewidującego zagrożenie karą pozbawienia wolności, której górna granica nie przekracza 5 lat, jest, w myśl art. 14fa. 1 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz. U. z 2021 r. poz. 2095; dalej: KoronawirusU), sprawą o przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności, której górna granica nie przekracza 5 lat, w sytuacji gdy apelację wniesiono jedynie na korzyść oskarżonego, i w związku z tym podlega rozpoznaniu w postępowaniu apelacyjnym w składzie jednoosobowym?”.
Stan prawny
Zgodnie z przywołanym wyżej art. 14fa KoronawirusU w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, ogłoszonego z powodu COVID-19, oraz w okresie roku po ich odwołaniu, w sprawach rozpoznawanych według przepisów KPK o przestępstwa zagrożone karą pozbawienia wolności, której górna granica nie przekracza 5 lat, na rozprawie apelacyjnej sąd orzeka w składzie jednego sędziego, jeżeli w I instancji sąd orzekał w takim samym składzie.
Natomiast w myśl ogólnych regulacji procesowych sąd apelacyjny orzeka w składzie wieloosobowym (trzech albo pięciu sędziów – art. 29 KPK), a skład jednoosobowy możliwy jest wtedy, gdy postępowanie przygotowawcze zakończyło się w formie dochodzenia, oraz w sprawach z oskarżenia prywatnego (art. 449 § 2 KPK).
Poprawienie kwalifikacji prawnej na niekorzyść oskarżonego może nastąpić tylko wtedy, gdy wniesiono środek odwoławczy na jego niekorzyść (art. 455 KPK).
Stanowisko SN
SN wyodrębnił z zadanego pytania prawnego dwie kwestie, które ujął i rozstrzygnął następująco:
- Jaka okoliczność jest miarodajna dla ustalenia składu sądu właściwego do rozpoznania sprawy na rozprawie apelacyjnej? Czy za wiążące w tym zakresie należy przyjąć stanowisko aktu oskarżenia co do kwalifikacji czynu, czy też kwalifikację (subsumpcję) przyjętą przez sąd I instancji?;
- Czy działanie zakazu refomationis in peius rozciąga się także na kwestię składu sądu jako wynikającą z wchodzącej w grę zmiany kwalifikacji prawnej czynu na surowszą?
Ad. 1. SN wskazał, że od dekad stanowisko sądów w tej kwestii jest jednolite. Dla ustalenia składu sądu miarodajna jest aktualna kwalifikacja prawna czynu. Najczęściej dotyczy zestawienia kwalifikacji zaproponowanej przez oskarżyciela i kwalifikacji przyjętej później przez sąd I instancji. Chodzi tu jednak także o zestawienie kwalifikacji przyjętej przez sąd I instancji i kwalifikacji przyjętej później przez sąd II instancji. W obu układach decydujące znaczenie ma kwalifikacja późniejsza, czyli jak wspomniano – aktualna. W odniesieniu do tego drugiego układu SN dodał, że zarządzenie prezesa sądu (przewodniczącego wydziału, upoważnionego sędziego) w przedmiocie wyznaczenia składu nie ma charakteru wiążącego dla składu sądu wyznaczonego do merytorycznego rozpoznania sprawy. W każdym układzie procesowym sąd odwoławczy jest zobligowany do poddania dokładnej analizie kwestii prawidłowości kwalifikacji prawnej przyjętej przez sąd I instancji. Niezależnie więc od kierunku zaskarżenia i podniesionych w środku odwoławczym zarzutów kwalifikacja prawna jest zawsze obiektem kontroli ze strony sądu odwoławczego.
Ad. 2. Z tego, że dokonanie przez sąd prawnej modyfikacji wadliwie przyjętej kwalifikacji prawnej i ewentualne przeprowadzenie korekty w sferze stosowanych środków reakcji karnej jest w danym postępowaniu niedopuszczalne (z uwagi na dyspozycję art. 434 § 1 KPK bądź art. 455 zd. drugie KPK), bynajmniej nie wynika, że bariery te „promieniują” na kwestię dokonania kwalifikacji prawnej na użytek ustalenia właściwego składu sądu i wiążą przy tej właśnie ocenie. Ustalenie właściwego składu sądu orzekającego na rozprawie apelacyjnej (art. 14fa KoronawirusU) winno korespondować z obiektywnie prawidłową (i jak była mowa w pkt 1. – aktualną) kwalifikacją prawną czynu. Irrelewantne są tu więc bariery procesowe albo ograniczenia prawnomaterialne, blokujące dokonanie obiektywnej kwalifikacji prawnej na określonym etapie postępowania bądź wyłączające in concreto możliwość zastosowania określonych środków reakcji prawnokarnej.
Stanowisko SN w obu kwestiach jest trafne i starannie uzasadnione. Uzasadniając jednolitość omawianego kierunku orzeczniczego, SN przywołał nawet orzeczenie z 1919 r. Przywołanie to uzmysłowiło, że od kilku lat możemy już argumentować, że dana teza wyrażana jest w orzecznictwie polskim już od wieku (niech historycy prawa wybaczą tu niecofanie się ze względów praktycznych do orzecznictwa przedrozbiorowego).
Natomiast gwoli dokładności sprawozdawczej dodajmy, że SN uchylił się od udzielenia formalnej odpowiedzi na postawione pytanie, czyli odmówił podjęcia uchwały, co nie przeszkodziło mu wypowiedzieć się co do meritum w uzasadnieniu omawianego postanowienia.