Pracodawcy liczą na duże zmiany

Polacy w niedzielnym głosowaniu wybrali 460 posłów i 100 senatorów. Wszystko wskazuje, że władzę przejmie opozycja (tj. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica). Wielkie nadzieje związane z nowym politycznym rozdaniem mają pracodawcy.

Duże nadzieje

– Podstawowym oczekiwaniem przedsiębiorców na najbliższe miesiące jest uruchomienie środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Pieniądze pomogą w rozpoczęciu inwestycji i przyspieszą oraz pobudzą gospodarkę i zwiększą jej odporność na wyzwania m.in. transformacji energetycznej. Prawdopodobna zmiana władzy daje podstawy do takich oczekiwań – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan zwraca natomiast uwagę na konieczność poprawy relacji nie tylko z UE, ale też z krajami członkowskimi, m.in. z Niemcami.

– To ważne w kontekście eksportu – uważa.

Katarzyna Siemienkiewicz z Pracodawców RP liczy z kolei na większą otwartość rządzących na dialog społeczny.

– Przez ostatnie lata bardzo tego brakowało. Dobrze byłoby zatem wrócić do lepszej współpracy pracodawców z rządem – argumentuje.

Zwraca też uwagę na kwestie legislacyjne.

– Warto postawić na stabilność prawa w prowadzeniu działalności gospodarczej. Rządzący powinni robić wszystko, aby uchwalane regulacje miały odpowiednio długie vacatio legis i nie zaskakiwały firm – dodaje.

Jak wskazuje, przedsiębiorcy liczą też na większą transparentność w obszarze finansów publicznych.

– Przykładowo środki z Funduszu Pracy, który jest zasilany przez pracodawców, były wielokrotnie wydatkowane na cele kompletnie niezwiązane z jego przeznaczeniem. Czas to zmienić – mówi Katarzyna Siemieniewicz.

Jeśli chodzi o zmiany na rynku pracy, pracodawcy liczą na rzetelne spełnienie przedwyborczych postulatów. Łukasz Kozłowski wskazuje na kwestię podnoszoną przez Koalicję Obywatelską i Trzecią Drogę, dotyczącą wypłaty świadczenia chorobowego.

– Od pierwszego dnia nieobecności pracownika powinien płacić je Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a nie pracodawca. Byłaby to duża ulga finansowa dla przedsiębiorców – wskazuje.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Chorobowe i składka

Postulat ten popiera także Katarzyna Siemienkiewicz.

– Zabiegamy o to od dawna – mówi ekspertka.

Dalej Łukasz Kozłowski podkreśla, że firmy liczą też na podjęcie kroków mających ujednolicić kwestie należności do ZUS.

– Chodzi m.in. o uporządkowanie i ujednolicenie zasad podlegania ubezpieczeniu społecznemu m.in. z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej oraz wykonywania umowy–zlecenia – mówi.

To nie wszystko. Jak podkreśla zarówno Łukasz Kozłowski, jak i Katarzyna Siemienkiewicz istotne jest też naprawienie składki zdrowotnej.

– Teoretycznie jest powiązana z dochodem przedsiębiorcy, ale w praktyce te kategorie się rozmijają. A to stwarza ogromne problemy z jej rozliczaniem. Cieszy, iż partie opozycyjne w swoich programach zwracały uwagę na konieczność zmian – dodaje Kozłowski.

Ekspert nie dostrzega natomiast ewentualnych punktów zapalnych w zmianach kierowanych do firm.

– Jeszcze przed wyborami FPP organizowała debatę liderów politycznych i z ich wypowiedzi można było wyciągnąć wniosek, że kierunek myślenia prawdopodobnych koalicjantów jest podobny – dodaje.

Przedwyborcze obietnice dla firm

Koalicja Obywatelska proponowała:

  • wprowadzenie urlopu dla prowadzących biznes (chodzi o jeden miesiąc wolny od składek na ubezpieczenia społeczne) oraz świadczenie urlopowe w wysokości połowy płacy minimalnej;
  • zasiłek chorobowy od pierwszego dnia nieobecności pracownika ma płacić ZUS;
  • powrót do ryczałtowego rozliczania składki zdrowotnej.

Trzecia Droga proponowała:

  • ZUS ma płacić zasiłek już od pierwszego dnia choroby pracownika;
  • cofnięcie zmian dotyczących rozliczania składki zdrowotnej;
  • VAT i PIT tylko od uregulowanych faktur.

Lewica proponowała:

  • systemowe wsparcie inwestycji zapewniających zatrudnienie w powiatach, w których stopa bezrobocia jest wysoka;
  • obniżenie stawki VAT i uproszczenie przepisów dotyczących podatku dochodowego.
Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wybory i referendum skontroluje Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy, a konkretnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, będzie badać, czy w zarzutach do przebiegu wyborów lub referendum skarżący wykazał nieprawidłowości oraz czy wpłynęły one na wynik wyborów lub referendum. W protestach wymagane są rygory jak przy pismach procesowych z dodatkowymi wymaganiami. Nic dziwnego, że wiele odpada z powodów formalnych.

Twarde rygory

Po poprzednich wyborach parlamentarnych na 279 protestów przeciw ważności wyborów do Sejmu lub Senatu SN pozostawił bez dalszego biegu z powodu niespełnienia warunków formalnych aż 88 proc.

W tym roku może być więcej protestów ze względu na połączenie wyborów z referendum, ale jak mówi „Rzeczpospolitej” prof. Aleksander Stępkowski, rzecznik SN, są to odrębne procedury i sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN są na nie przygotowani, choć zależy to też od ich liczby.

Protesty wyborcze wnosi się do SN na piśmie (nieważne będą te przesłane faksem czy mailem) w terminie siedmiu dni od ogłoszenia wyników wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą w Dzienniku Ustaw. Można to zrobić bezpośrednio w Punkcie Obsługi Interesantów SN lub nadając je w placówce Poczty Polskiej. Pismo nadane u innego operatora musi wpłynąć do SN przed upływem terminu, dlatego wysłanie protestu np. kurierem nie gwarantuje zachowania terminu. Wyborcy z zagranicy lub na polskim statku morskim mogą złożyć protest właściwemu terytorialnie konsulowi lub kapitanowi statku, ale muszą dołączyć zawiadomienie o ustanowieniu pełnomocnika zamieszkałego w Polsce.

Protest musi spełniać formalne wymogi określone w art. 126 i następne Kodeksu postępowania cywilnego dla pisma procesowego oraz dodatkowe określone w Kodeksie wyborczym. W szczególności ma zawierać oznaczenie wnoszącego protest, jego adres i PESEL; obwód głosowania (i okręgu wyborczego), w którego spisie wyborców był on umieszczony. Musi być podpisany.

Wniosek o stwierdzenie nieważności wyborów w danym okręgu wyborczym, wyboru posła lub senatora musi wskazywać zarzuty i uzasadnione dowody na ich poparcie.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Niejawnie i jawnie

Protesty SN rozpoznaje w składzie trzech sędziów na posiedzeniu niejawnym, ale ze względu na wagę protestu kieruje go na rozprawę, w której mogą wziąć udział przedstawiciele mediów, publiczność.

Może być prowadzone także postępowanie dowodowe, np. z przesłuchania świadków czy przeglądu zdjęć. Te pojedyncze postępowania SN kończy orzeczeniem zwanym opinią, że protest jest niezasadny bądź zasadny. W stwierdzeniu zasadności zarzutów trójkowy skład wskazuje, czy nieprawidłowości miały wpływ na wynik wyborów.

Po rozpoznaniu wszystkich protestów i na podstawie sprawozdania PKW, SN w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozstrzyga o ważności wyborów lub nieważności choćby w części (wyboru posła lub senatora), i wtedy nakazuje w tym zakresie ponowić czynności wyborcze. Może także stwierdzić wygaśnięcie mandatów parlamentarnych i postanowić przeprowadzenie wyborów ponownych.

Adwokat Marcin Radwan-Röhrenschef wskazuje, że rzadkie uwzględnianie protestów wynika z tego, że nie wystarczą same nieprawidłowości wyborcze (a teraz także referendalne). Należy także wykazać, że nieprawidłowości, np. utrudnienia podczas głosowania nawet wielu osób, mogły mieć wpływ na wyniki wyborów lub referendum.

Referendum

Podobne zasady obowiązują przy protestach referendalnych. Tu także żądanie stwierdzenia nieważności referendum, choćby w obwodzie, powinno zawierać dowody na jego poparcie. Gdyby unieważnienie głosowania w obwodzie lub w obwodach wpływało na wynik referendum, czyli odpowiedzi na pytania referendalne: na nie lub na tak, lub na frekwencję, od której referendum jest prawnie wiążące, SN wskazuje wadliwe czynności, dla których należy ponowić postępowanie, albo postanawia o przeprowadzeniu ponownego głosowania w danym obwodzie lub obwodach.

Wtedy PKW niezwłocznie zarządza ponowne głosowania w tym zakresie na dzień wolny od pracy przypadający w terminie 20 dni od dnia ogłoszenia uchwały SN.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sąd Najwyższy jest przygotowany na kontrolę wyborów

W wyborach parlamentarnych prezydent i Sejm nie będą czekać na wynik protestów wyborczych i uchwałę SN o ważności wyborów. Ile więc ta procedura może potrwać? Czy SN wykorzysta w pełni ustawowy czas?

Mamy 90 dni na wydanie orzeczenia o ważności wyborów. Nastąpi to po rozpoznaniu wszystkich protestów. Potem Państwowa Komisja Wyborcza oraz prokurator generalny składają swoje stanowiska w sprawie i wyznaczany jest termin posiedzenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Nie zamierzamy przedłużać tej procedury.

Czy podwójne głosowanie (wybory i referendum) nie obciąży zbytnio Izby przy badaniu protestów?

Na orzeczenie o ważności referendum Izba Kontroli ma 60 dni. Może to zatem nastąpić jeszcze przed uchwałą o ważności wyborów. Protesty referendalne są rejestrowane w odrębnym repertorium. Wszystko zależy od ich liczby, ale nie sądzimy, by ich rozpoznanie mogło sprawiać istotne problemy.

Już w trakcie kampanii sędziowie Izby rozpatrywali skargi np. na uchwały PKW o referendum. Czy spodziewa się pan jakichś nowych wątków, kwestii spornych po tych głosowaniach?

Jeszcze przed rozpoznaniem protestów Izba zamierza rozstrzygnąć w składzie powiększonym pewne rozbieżności w jej orzecznictwie. Rozpoznając jednak same protesty, będziemy korzystać z istniejącego już dorobku orzeczniczego. We wrześniu, podczas konferencji izbowej poświęconej wyborom i referendum, dokonany został przegląd tego orzecznictwa i wydaje nam się, że solidny dorobek pozwala na sprawne rozpoznanie protestów.

Wiele się mówi o ewentualnych trudnościach z głosowaniem za granicą. Jak to wygląda z pana perspektywy?

Wszystko się okaże. Jednak nagłaśniane w mediach trudności wydają się mocno przesadzone. Wynikają z ogromnych emocji. Będzie znacznie więcej komisji. W każdej zarejestrowanych jest mniej wyborców niż poprzednio. Statystycznie wszystko powinno przebiegać sprawniej niż w latach ubiegłych. Pamiętajmy też, że dla ważności wyborów istotne jest, czy nieprawidłowości mogły mieć wpływ na wynik wyborów. O ile więc każdy głos jest ważny, o tyle głosy, które zostaną oddane za granicą, mogą wpłynąć na podział mandatów tylko w jednym okręgu.

Czy SN ma jakieś narzędzia, tymczasowe zabezpieczenie, aby zareagować, gdyby dostał np. informację, że w jakimś lokalu doszło do kradzieży kart czy zamieszania w głosowaniu? Kiedy może zająć się taką sprawą?

Nad prawidłowością głosowania czuwa PKW i to ona dysponuje stosownymi środkami. Kompetencje kontrolne SN aktualizują się z chwilą ogłoszenia wyniku wyborów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

 

Numer KSeF na fakturach rozliczeniowych i korygujących

Zgodnie z art. 106f ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), faktury zaliczkowe powinny zawierać szczególny zakres danych (w tym m.in. otrzymaną kwotę zapłaty oraz kwotę podatku wyliczoną metodą „w stu”). Zgodnie z art. 106f ust. 3 VATU, jeżeli faktura zaliczkowa nie obejmuje całej zapłaty, w fakturze rozliczeniowej wystawianej po wydaniu towaru lub wykonaniu usługi sumę wartości towarów lub usług pomniejsza się o wartość otrzymanych części zapłaty, a kwotę podatku pomniejsza się o sumę kwot podatku wykazanego w fakturach dokumentujących otrzymanie części zapłaty. Z powyższej zasady wynika więc, że wystawienie faktury rozliczeniowej jest obowiązkowe jedynie wówczas, gdy zaliczka nie opiewa na pełną wysokość podstawy opodatkowania. Inna sprawa, że nawet w przypadku 100% zaliczki podatnicy często wystawiają faktury rozliczeniowe (co ma znaczenie chociażby na potrzeby rozliczeń podatku dochodowego). Z drugiej strony, od niedawna godnie z art. 106b ust. 1a VATU, podatnik nie jest obowiązany do wystawienia faktury zaliczkowej jeżeli całość lub część zapłaty, o której mowa w tym przepisie, otrzymał w tym samym miesiącu, w którym dokonał czynności, na poczet których otrzymał całość lub część tej zapłaty.

Numer KSeF na fakturach rozliczeniowych…

Zgodnie z art. 106na ust. 3 VATU, faktura ustrukturyzowana jest uznana za otrzymaną przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur w dniu przydzielenia w tym systemie numeru identyfikującego tę fakturę. Numer identyfikacyjny KSeF to co innego niż numer faktury (o którym mowa w art. 106e ust. 1 pkt 2 VATU). Jak do tej pory, faktura rozliczeniowa wystawiana do faktur zaliczkowych powinna referować w swojej treści do numerów tych faktur. Od 1.9.2023 r. wprowadzony został wymóg, aby zawierała ona numer identyfikujący w KSeF – jeżeli faktura zaliczkowa została wystawiona w sposób ustrukturyzowany (nie musi zawierać za to numeru faktury). Dodatkowo, w przypadku gdy wystawiono więcej niż jedną fakturę dokumentującą otrzymanie części zapłaty, a faktury te obejmują łącznie całą zapłatę, ostatnia z tych faktur powinna zawierać również numery identyfikujące poprzednie faktury w Krajowym Systemie e-Faktur – ponownie w zakresie faktur wystawianych w sposób ustrukturyzowany. W pozostałym zakresie nadal właściwe są numery poprzednich faktur.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

… i na fakturach korygujących

Zgodnie z art. 106j ust. 2 pkt 2 VATU, faktura korygująca powinna zawierać numer kolejny oraz datę jej wystawienia. Powinna także zawierać m.in. numer faktury korygowanej (to się zasadniczo nie zmieni). Zgodnie z art. 106j ust. 2 pkt 2a VATU, faktura korygująca powinna zawierać także numer identyfikujący w Krajowym Systemie e-Faktur fakturę, której dotyczy faktura korygująca. Zasada ta nie dotyczy jednak faktur korygujących wystawianych do faktur, dla których nie został nadany numer identyfikujący w Krajowym Systemie e-Faktur. Zasadę ww. stosuje się do faktur korygujących wystawionych od 1.9.2023 r. do faktur wystawionych przed tym dniem.

Trudno nazwać opisywane zmiany szczególnie rewolucyjnymi. Ich celem jest jedynie realne umożliwienie wystawiania w KSeF faktur korygujących do faktur pierwotnych, które były wystawione poza KSeF. Do tej pory było tak, że w przypadku wystawiania korekty w KSeF należało posługiwać się obligatoryjnie numerem KSeF faktury korygowanej. A to uniemożliwiało wystawianie korekty do faktur pozbawionych tego numeru. Faktem jest jednak to, że opisywane rozwiązania to tylko przygrywka i przygotowanie do systemu obligatoryjnego. Tam nie będzie już tego rodzaju dywagacji bo przecież KSeF z całym dobrodziejstwem inwentarza będzie jedyną słuszną metodą fakturowania dla większości podatników – w tym także w zakresie faktur korygujących i rozliczeniowych.

A skoro mówimy już o szczególnych rodzajach faktur, warto wspomnieć o rozwiązaniach które z KSeF wypadły. Chodzi przede wszystkim o znane i lubiane w obecnym systemie noty korygujące. Zgodnie z art. 106k ust. 1 VATU, nabywca towaru lub usługi, który otrzymał fakturę zawierającą pomyłki, z wyjątkiem pomyłek w zakresie danych określonych w art. 106e ust. 1 pkt 8-15 VATU, może wystawić fakturę nazywaną notą korygującą. Noty wymagają akceptacji wystawców faktur (choć praktyka w tej materii jest zdecydowanie bardziej liberalna niż wcześniej). Warto jednak pamiętać, że w projekcie przepisów wprowadzających obowiązkowy KSeF rezygnuje się z rozwiązania stosowania not korygujących. Zarówno wystawianych w KSeF jak i poza KSeF. Propozycja ta jest wynikiem uwag zgłoszonych w trakcie konsultacji publicznych projektu. Wskazywano tam na nadmiarowość takiego rozwiązania – zbyt wiele dokumentów księgowych. Po zmianach bez względu na przyczynę konieczności zmiany danych na fakturze będzie wystawiana faktura korygująca. Jednocześnie, zdaniem Ministerstwa Finansów należy oczekiwać, że wprowadzenie e-fakturowania i rozwinięcie procesu digitalizacji rozliczeń u podatników, przyczyni się do ogólnej poprawy jakości danych wprowadzanych na fakturach, które to dane dotychczas z uwagi na błędy podlegały poprawianiu na podstawie wystawianych przez nabywców not korygujących.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zaostrzanie kar musi być uzasadnione

Polska zgodnie z art. 2 Konstytucji RP jest demokratycznym państwem prawnym. Nowelizacja Kodeksu karnego budzi z tego punktu widzenia wiele wątpliwości.

Zmiany w Kodeksie karnym mają w zasadzie charakter zaostrzający odpowiedzialność i to zaostrzający w sposób drastyczny, niekiedy z naruszeniem zobowiązań międzynarodowych Polski.

Zaostrzenie odpowiedzialności karnej może być uzasadniane przede wszystkim tym, że w państwie wzrasta zagrożenie przestępczością, albo co do jej charakteru, albo liczby popełnianych przestępstw. W Polsce jednak od kilku lat przestępczość nie rośnie, a w wielu segmentach wręcz maleje.

Zapewne więc intencją ustawodawcy była chęć przypodobania się tej części społeczeństwa polskiego, które „lubi karać” w sensie ogólnym.

Populizm penalny

Wielu ludzi dobrze się czuje ze świadomością, że sprawca przestępstwa może być ukarany bardzo surowo, nie do końca uświadamiając sobie skutki bardzo surowych kar. Ludzie przecież od zawsze lubili oglądać egzekucje, stanowczo potępiali przestępców. Często uleganie takim postawom społecznym nazywane jest populizmem penalnym.

Nowelizacja dokonała zmiany katalogu kar, rozszerzając ogólną możliwość orzekania kary pozbawienia wolności do lat 30 i utrzymując jako karę szczególnego rodzaju tylko dożywotnie pozbawienie wolności. Dotychczas można było orzekać pozbawienie wolności w wymiarze od jednego miesiąca do 15 lat, a następnie Kodeks karny przewidywał dwie kary o szczególnym charakterze (25 lat pozbawienia wolności i karę dożywotniego pozbawienia wolności). Jednocześnie, jakby wykorzystując okazję w postaci zmiany katalogu kar, zaostrzono wiele sankcji karnych za poważne przestępstwa, np. za zabójstwo dotychczas groziła kara od ośmiu lat pozbawienia wolności do 15 lat albo 25 lat pozbawienia wolności lub kara dożywotniego pozbawienia wolności. Obecnie jest to kara od lat dziesięciu do 30 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności. Takich przykładów jest wiele.

Co więcej, znowelizowany Kodeks karny dopuszcza również orzekanie kary dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się przez skazanego o warunkowe przedterminowe zwolnienie (kara „prawdziwego dożywocia”). Takie bezwzględne pozbawienie wolności na resztę życia jest z pewnością karą zakazaną nie tylko przez akty prawa międzynarodowego przyjęte przez Polskę (europejska konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, karta praw podstawowych Unii Europejskiej), ale również przez Konstytucję RP. Konstytucja w art. 40 stanowi, że nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu… Pozbawienie skazanego nadziei na możliwość warunkowego przedterminowego zwolnienia jest z pewnością karaniem okrutnym i nieludzkim. Z drugiej strony tacy skazani stwarzają poważne zagrożenie w systemie penitencjarnym, nie licząc na możliwą zmianę swego losu, bywają gotowi na wszystko. To zagrożenie z pewnością doprowadzi do zaostrzenia reżimów więziennych i tak w Polsce surowych. Europejski Trybunał Praw Człowieka wypowiadał się już co do zgodności z konwencją kary bezwarunkowego dożywocia – zawsze uznawał ją za naruszenie europejskiej konwencji. Ale ewentualna sprawa przeciwko Polsce może mieć miejsce po wyborach. To jeden niebezpieczny nurt zmian. Innym jest podążanie drogą ograniczania swobody sędziowskiej. Demokracja stoi niezależnymi sądami, w których orzekają niezawiśli, sprawiedliwi sędziowie. Ustawa karna musi dawać sędziom możliwość sprawiedliwego orzekania. Jedną drogą do wymuszania na sędziach orzekania surowych kar jest podwyższanie dolnego progu zagrożenia karą za konkretny typ przestępstwa. I tak przy zabójstwie (art. 148 § 1 KK) było to osiem lat, obecnie jest dziesięć lat pozbawienia wolności, przy fałszywym oskarżeniu o popełnienie przestępstwa (art. 234 KK) dotychczas sankcja dawała możliwość wymierzenia grzywny, kary ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch (od jednego miesiąca) – po zmianie możliwa jest tylko kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu.

Dla tego nurtu charakterystyczna jest zmiana art. 53 KK dotyczącego dyrektyw sądowego wymiaru kary. Nie zmieniła się wprawdzie piękna deklaracja początkowa: „Sąd wymierza karę według swojego uznania, w granicach przewidzianych w ustawie…”, ale z ogólnych dyrektyw skreślono tę odwołującą się do wychowawczego celu kary. Poza tym wprowadzono katalog okoliczności obciążających i łagodzących (§ 2a i 2b). Katalog ten prowadzi wprost do tego, by sędzia uzasadniał, dlaczego jedne okoliczności uwzględnił, wymierzając karę jako obciążające lub łagodzące, a innych nie. Ważenie różnych okoliczności przez sędziego sprowadzono do konieczności ustosunkowania się do poszczególnych pozycji w katalogu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Pozycja prokuratora

Swobodę tę ustawodawca ogranicza już od jakiegoś czasu, między innymi zwiększając wpływ prokuratora na przebieg procesu karnego. Takim wpływem jest m.in. prawo do cofnięcia przez niego aktu oskarżenia ze skutkiem rzeczy osądzonej w art. 14 § 2 KPK.

Nowelizacja zwiększa zakres obowiązkowego orzekania niektórych środków karnych, m.in. zakazu zajmowania określonych stanowisk, wykonywania określonych zawodów, zakazu przebywania w określonych środowiskach.

Wprowadzono również obowiązek (przepis wchodzi w życie w marcu 2024 r.) orzeczenia przepadku pojazdu mechanicznego prowadzonego przez nietrzeźwego sprawcę lub równowartości tego pojazdu. I tu nie sposób powstrzymać się przez akcentem humorystycznym. Kodeks karny w nowym art. 44b § 2 określa, jak ustalać wartość takiego pojazdu przy przepadku jego równowartości. Mianowicie: za równowartość pojazdu uznaje się wartość pojazdu określoną w polisie ubezpieczeniowej na rok, w którym popełniono przestępstwo, a w razie braku polisy – średnią wartość rynkową pojazdu odpowiadającego, przy uwzględnieniu m.in. marki, modelu, roku produkcji, typu nadwozia, rodzaju napędu i silnika, pojazdowi prowadzonemu przez sprawcę, ustaloną na podstawie dostępnych danych, bez powoływania w tym celu biegłego. I tak zakres swobody sędziowskiej został zastąpiony koniecznością skorzystania z czasopisma „Auto Moto”.

Wydaje się, że żaden z trendów prezentowanych przez dużą nowelizację nie zasługuje na uznanie osób zajmujących się teorią lub praktyką wymiaru sprawiedliwości. Można zatem powrócić do przewijającej się w doktrynie myśli prawników karnistów: mieliśmy polski Kodeks karny z 1932 roku, wybitne dzieło legislacji karnej, a potem… Potem było (i nadal jest) tylko gorzej.

Autorka jest profesorem, prawniczką, specjalistką prawa i postępowania karnego oraz prawa karnego międzynarodowego. Dyrektorem Instytutu Prawa Uniwersytetu SWPS.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Podstawa wniesienia skargi do Sądu Najwyższego na wyrok sądu odwoławczego

Opis stanu faktycznego

M.K. został oskarżony o przestępstwo z art. 216 § 1 i 2 KK w zw. z art. 12 § 1 KK i z art. 212 § 1 i 2 KK w zw. z art. 12 § 1 KK.

Wyrokiem z 18.11.2022 r., XVI K 1117/20, Sąd Rejonowy w C. na podstawie art. 17 § 1 pkt 3 KPK w zw. z art. 1 § 2 KK postępowanie karne wobec oskarżonego M.K. co do zarzucanych mu czynów umorzył.

Apelację od tego wyroku wniósł pełnomocnik oskarżyciela prywatnego.

Po rozpoznaniu apelacji Sąd Okręgowy w C. wyrokiem z 10.3.2023 r., VII Ka 89/23, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Od powyższego wyroku sądu odwoławczego skargę na podstawie art. 539a § 1 KPK wniósł obrońca oskarżonego, który zarzucił rażące naruszenie prawa mające istotny wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie art. 437 KPK, przez uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w sytuacji nierozważenia wszystkich wniosków i dowodów oskarżonego M.K. i pominięcia jego wyjaśnień, tj. brak wszechstronnego i wyczerpującego odniesienia się do wszystkich faktów i okoliczności mających znaczenie w sprawie, a mianowicie faktu, że żaden dowód nie potwierdza, iż rzekome zniewagi słowne czy w postaci rysunku zostały stworzone czy wypowiedziane przez oskarżonego, jak również faktu, że grupa stworzona na Facebooku nie była grupą otwartą, jak próbuje to wskazać sąd okręgowy, i wyłącznie określone osoby mogły być jej członkami.

W konkluzji obrońca wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi odwoławczemu do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu skargi obrońcy oskarżonego postanowił oddalić skargę.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego skarga obrońcy oskarżonego okazała się niezasadna i należało ją oddalić.

Analiza treści uzasadnienia skargi wskazuje, że jej autor postuluje, aby Sąd Najwyższy w niniejszym postępowaniu w istocie rzeczy zbadał zasadność oceny materiału dowodowego dokonanej przez sąd odwoławczy. Zarówno w petitum skargi, jak i w jej motywach obrońca dokonuje wprost własnej oceny dowodów oraz własnych ustaleń faktycznych, które miałyby obecnie stać się przedmiotem analizy przez Sąd Najwyższy w ramach postępowania skargowego. W rzeczy samej treść skargi jest zbliżona swoją formą wprost do apelacji i nie podnosi wyraźnie okoliczności mogących stanowić podstawę skargi od wyroku sądu odwoławczego. Należy zdecydowanie podkreślić, że postępowanie w trybie skargi na wyrok sądu odwoławczego nie służy dublowaniu przeprowadzonej już w sprawie kontroli odwoławczej. Przedmiotem kontroli w tym postępowaniu jest tylko stwierdzenie, czy uchylając wyrok sądu I instancji z przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania, sąd odwoławczy kierował się podstawami wydania wyroku kasatoryjnego wskazanymi w art. 539a § 3 KPK oraz czy takie rozstrzygnięcie było w konkretnej sprawie konieczne.

Analizując apelację pełnomocnika oskarżyciela prywatnego, sąd odwoławczy krytycznie ocenił stanowisko sądu I instancji i przeprowadził w tym zakresie stosowne rozważania, uznając za trafny zarzut naruszenia przez ten sąd prawa materialnego, a mianowicie art. 115 § 2 KK. Podniósł między innymi, co następuje: „Sąd Rejonowy w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku w żaden sposób nie wykazał, że czyny zarzucane oskarżonemu cechują się znikomym stopniem społecznej szkodliwości, bowiem nie odniósł się do okoliczności determinujących uznanie występowania w realiach niniejszej sprawy takiego stopnia społecznej szkodliwości czynów zarzucanych oskarżonemu adekwatnie do treści art. 115 § 2 KK (…) Sąd Rejonowy nie uwzględnił w stopniu wystarczającym okoliczności mogących wskazywać na uznanie, że społeczna szkodliwość czynów nie jest znikoma. (…) Sąd Rejonowy, uzasadniając swoje rozstrzygnięcie, przedstawił okoliczności, które nie mają związku z możliwością umorzenia postępowania z uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości zarzucanych czynów”. Dokonując krytycznej oceny stanowiska sądu I instancji, sąd odwoławczy podsumował: „W konsekwencji Sąd Rejonowy w czasie przeprowadzania na nowo przewodu w całości powinien ponownie wnikliwie przeanalizować i ocenić zgromadzony w sprawie materiał dowodowy z uwzględnieniem rozważań przedstawionych powyżej”.

Należy więc stwierdzić, że w układzie procesowym, jaki wystąpił w toku niniejszego postępowania, sąd odwoławczy nie miał możliwości wydania innego orzeczenia niż to, jakie ostatecznie zapadło, bowiem na przeszkodzie takiemu rozstrzygnięciu stał kategoryczny zakaz wynikający z art. 454 § 1 KPK (reguła ne peius). Ten przepis wprowadza nakaz określonego zachowania się przez sąd odwoławczy, a mianowicie sąd ten nie może skazać oskarżonego, który został uniewinniony w I instancji lub co do którego w I instancji umorzono postępowanie. Musi w tej sytuacji uchylić wyrok sądu l instancji i przekazać mu sprawę do ponownego rozpoznania. Tak zresztą zgodnie z art. 437 § 2 zd. 2 KPK uchylenie orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd odwoławczy może nastąpić wyłącznie w wypadkach wskazanych w art. 439 § 1 KPK oraz w art. 454 KPK lub jeżeli jest konieczne przeprowadzenie na nowo przewodu w całości. W sytuacji gdy zaistnieją przesłanki z art. 454 KPK, ich skutkiem musi być uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, gdyż sąd odwoławczy nie może skazać po raz pierwszy w II instancji. Innymi słowy, sąd odwoławczy nie może skazać oskarżonego, co do którego sąd I instancji umorzył postępowanie – i to niezależnie od tego, na jakiej podstawie prawnej doszło do takiego umorzenia (lub uniewinnił oskarżonego).

W niniejszej sprawie sąd odwoławczy, rozpoznając wniesioną na niekorzyść oskarżonego apelację, doszedł do wniosku, że umorzenie postępowania ze względu na przyjęcie znikomego stopnia społecznej szkodliwości zarzucanych czynów przez sąd I instancji było niezasadne. Jakkolwiek sąd II instancji nie powołał się wprost na regułę ne peius z art. 454 § 1 KPK, to analiza jego argumentów dowodzi jednoznacznie, że podstawą decyzji o uchyleniu zaskarżonego wyroku i przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania był wzgląd na unormowanie tego przepisu, związane z konstytucyjną zasadą dwuinstancyjności. Ten zaś przepis stanowi jedną z podstaw wydania orzeczenia kasatoryjnego wskazanych w art. 437 § 2 KPK. Chociaż sąd okręgowy stwierdził enigmatycznie, że w sprawie sąd I instancji powinien przeprowadzić „na nowo przewód w całości”, to nie ulega wątpliwości, że w zaistniałym układzie procesowym sąd ten musi ponownie ocenić wszystkie zebrane w sprawie dowody. A zatem stwierdzenie poprawności zastosowania przez sąd odwoławczy art. 454 § 1 KPK jest wystarczające do akceptacji wyroku tegoż sądu, a tym samym oddalenia skargi obrońcy oskarżonego.

Rozwijając zaprezentowaną w nagłówku tezę, należy wskazać, że niedopuszczalne jest, aby Sąd Najwyższy w trybie art. 539a KPK samodzielnie ponownie oceniał, czy zachowanie oskarżonego wyczerpuje znamiona czynu zabronionego, i w następstwie dojścia do odmiennych wniosków, z tego tylko powodu, uchylić zaskarżony wyrok (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 10.2.2017 r., IV KS 6/16, Legalis). Sąd Najwyższy w postępowaniu wywołanym wniesieniem skargi na wyrok sądu odwoławczego nie może oceniać, czy zaistniały merytoryczne podstawy określone w art. 454 KPK do wydania wyroku zmieniającego, nie jest wszak władny na podstawie art. 539a § 1 KPK do oceniania materiału dowodowego przedstawionego w sprawie. Rozpoznanie sprawy w tym zakresie z natury rzeczy należy do sądów powszechnych, natomiast ingerencja Sądu Najwyższego w ten zakres orzekania ponad wszelką wątpliwość stanowiłaby naruszenie ustawowych kompetencji. Poza sporem pozostaje fakt, że rozważania w kwestii, czy rację ma sąd odwoławczy, kwestionując przyjętą przez sąd I instancji ocenę stopnia społecznej szkodliwości zarzucanych M.K. czynów, czy też trafności umorzenia na tej podstawie postępowania, pozostaje poza zakresem kontroli Sądu Najwyższego orzekającego w przedmiocie skargi. Nie budzi zatem wątpliwości trafność decyzji w kwestii oddalenia, na podstawie art. 539e § 2 KPK, przedmiotowej skargi.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Cisza wyborcza nadal obowiązuje

Państwowa Komisja Wyborcza przypomniała, że godzina zero kampanii wyborczej i referendalnej wybije w piątek o północy. Od tej chwili aż do zakończenia głosowania trwa cisza wyborcza, co w praktyce oznacza zakaz prowadzenia agitacji w jakiejkolwiek formie, m.in. zwoływania zgromadzeń, organizowania pochodów i manifestacji, wygłaszania przemówień, co tyczy się też kampanii referendalnej. Złamanie zakazów grozi sankcją karną.

PKW przypomina, że zachęcanie lub zniechęcanie do udziału w wyborach nie jest agitacją wyborczą, a takie działania mogą być prowadzone po zakończeniu kampanii przez podmioty nieuczestniczące w wyborach, oczywiście pod warunkiem, że taka aktywność nie będzie nosiła znamion agitacji. Gdyby takie działania w czasie ciszy wyborczej podejmowały uczestniczące w wyborach komitety lub partie polityczne, naruszyłoby to zakaz prowadzenia agitacji. Inaczej sprawa się ma z referendum. PKW podaje, że zachęcanie lub zniechęcanie do udziału w nim stanowiłoby element kampanii referendalnej. Frekwencja w tym przypadku ma bowiem decydujące znaczenie dla jego wyniku.

Nie wolno zniechęcać

Jak przypomina Wojciech Hermeliński, były szef PKW, sędzia TK w stanie spoczynku, aby referendum miało charakter wiążący, musi wziąć w nim udział ponad połowa uprawnionych. Można zatem uznać, że gdyby ktoś prowadził działalność do tego zniechęcającą, to w konsekwencji wpłynęłaby ona na jego ważność. A tym samym trzeba potraktować taką aktywność jako rodzaj agitacji, której nie powinno być.

– Kiedy przewodniczyłem PKW, przed każdymi wyborami dyskutowaliśmy, czy cisza wyborcza powinna zostać utrzymana. Komisja nie ma jednak żadnej inicjatywy ustawodawczej, więc nasze rozmowy do niczego nie prowadziły. Zbieraliśmy jednak różne głosy, a część sędziów optowała za jej zniesieniem – mówi Wojciech Hermeliński. – Cisza wyborcza wprowadzona została w czasach, kiedy internet był w powijakach i nikt nie domyślał się jeszcze, w jaki sposób wykorzystywany będzie w czasie wyborów.Dlatego uważam, że powinna zostać zlikwidowana, a jeśli zostanie, to tylko na czas między rozpoczęciem a zakończeniem głosowania – uważa Wojciech Hermeliński.

Wiesław Kozielewicz, sędzia SN, były przewodniczący PKW, uważa, że cisza wyborcza powinna zostać zniesiona, a agitacja wyborcza trwać także w dniu głosowania.

– Oczywiście trzeba byłoby doprecyzować przepisy, tak żeby nie mogła ona odbywać się bezpośrednio przy lokalu wyborczym. Warto by zachować około 50 metrów odległości – mówi Wiesław Kozielewicz.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

To nie jest agitacja

– Zachęcanie obywateli, by wszyscy poszli do wyborów i w nich głosowali, jest jak najbardziej możliwe, nawet w czasie obowiązywania ciszy wyborczej. Zachęcanie lub zniechęcanie do udziału w wyborach nie stanowi agitacji wyborczej w rozumieniu przepisów kodeksu wyborczego – uważa Dariusz Lasocki, członek PKW.

– Natomiast podejmowanie aktywności zachęcających do udziału w referendum w trakcie trwania ciszy referendalnej dozwolone już nie jest, bo dla ich ważności kluczowe znaczenie ma frekwencja. Zasada ta dotyczy wszystkich obywateli. Dziś, kiedy podlegamy dużemu wpływowi nowoczesnych technologii informacyjnych, a sfera działalności internetowej pozostaje niedoregulowana, należy jasno wskazać, że te reguły obowiązują wszystkich uczestników procesu wyborczego. A są nimi nie tylko organy administracji rządowej i samorządowej, organizacje pozarządowe, kandydaci oraz komitety wyborcze, ale też sami wyborcy – uważa Dariusz Lasocki.

Cisza wyborcza w społeczeństwie posługującym się mediami społecznościowymi i czerpiącym wiedzę z portali informacyjnych może być uznana za relikt przeszłości. – Należałoby się zastanowić, czy nie lepiej byłoby ją znieść. Wydaje mi się jednak, że zarówno po stronie ustawodawcy, jak i społeczeństwa wciąż panuje zgoda na jej obowiązywanie. Kampania trwa bowiem bardzo długo, więc zmęczeni są nie tylko wyborcy, ale też kandydaci, dla których bywa ona fizycznie wyczerpująca – dodaje Dariusz Lasocki.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Jarosław Flis, profesor UJ, socjolog, komentator polityczny

Odpowiedź na pytanie, czy cisza wyborcza powinna zostać utrzymana, przy każdych wyborach jest taka sama. Uważam ją za anachronizm pochodzący z czasów, kiedy niektórym wydawało się, że w ostatniej chwili mogą pojawić się newsy dotyczące poszczególnych partii, a wszyscy wyborcy będą kierować się nimi przy wyborze. Dziś już wiemy, że potrzebują oni co najmniej kilku dni, żeby przedyskutować ze znajomymi każdą nową wiadomość, w związku z tym te, które ukazują się w sobotę, i tak nie wpływają na dokonywane w niedzielę wybory. Obowiązywanie ciszy wyborczej powoduje, że w mediach społecznościowych trwają podchody, co świadczy raczej o ośmieszaniu prawa, bo pożytku z tego nie ma żadnego. Nie jest to najbardziej palący problem, ale niepotrzebne utrudnienie. Ciszę wyborczą wprowadzono w latach 90., a przecież rozwoju nie da się powstrzymać, więc jej utrzymywanie nie ma sensu. W spodniach, z których się wyrosło, nie wygląda się zbyt poważnie.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Prezes UODO nałożył karę na Spółdzielnie Mieszkaniową

Stan faktyczny

Do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (dalej: Prezes UODO) w sierpniu 2021 r. wpłynęła od osoby trzeciej informacja wskazująca na udostępnienie jej – jako osobie nieuprawnionej – zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które ujawniało dane osobowe w postaci: imienia, nazwiska, numeru ewidencyjnego PESEL oraz adresu zamieszkania osoby wskazanej w tym zawiadomieniu (dalej: podmiot danych) przez Spółdzielnie Mieszkaniową (dalej: Administrator lub Spółdzielnia Mieszkaniowa). Osoba trzecia, która jako osoba zawodowo związana z mediami informacyjnymi stała się nieuprawnionym odbiorcą tego dokumentu. Osoba ta wyjaśniła, że nie wnioskowała o udzielenie tych informacji.

W związku z powyższym, Prezes UODO, na podstawie art. 58 ust. 1 lit. a i e rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO), zwrócił się do Administratora o wyjaśnienie, czy w związku z zaistniałą sytuacją dokonana została analiza zdarzenia pod kątem ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych niezbędna do oceny, czy doszło do naruszenia ochrony danych skutkującego koniecznością zawiadomienia Prezesa UODO oraz osób, których dotyczy naruszenie. W piśmie tym zawarto również informacje o treści art. 33 ust. 1 i 3 RODO oraz o możliwych sposobach dokonania zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych.

Wobec braku zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych organowi nadzorczemu oraz braku zawiadomienia o naruszeniu ochrony danych osobowych osoby, której dotyczyło naruszenie, Prezes UODO wszczął z urzędu wobec Administratora postępowanie administracyjne w tym przedmiocie. W piśmie tym dodatkowo zwrócono się do Administratora o przedstawienie rejestru naruszeń oraz oceny poziomu ryzyka przeprowadzonej przez Inspektora Ochrony Danych.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Z uzasadnienia decyzji Prezesa UODO

Gdy dojdzie do wykrycia przez administratora naruszenia ochrony danych osobowych, w pierwszej kolejności konieczne jest przeprowadzenie analizy pod kątem wystąpienia ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych. Administrator zwolniony jest z obowiązku powiadamiania organu nadzorczego o naruszeniu, jeśli w wyniku przeprowadzonego badania okaże się, że istnieje co najwyżej małe prawdopodobieństwo wystąpienia ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych. Wnioski z przeprowadzonej analizy należy odnotować w wewnętrznej ewidencji naruszeń.

Sama ocena naruszenia przeprowadzona przez administratora pod kątem ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych niezbędna do stwierdzenia, czy doszło do naruszenia ochrony danych skutkującego koniecznością zawiadomienia Prezesa UODO (art. 33 ust. 1 i 3 RODO) oraz osób, których dotyczy naruszenie (art. 34 ust. 1 i 2 RODO), powinna być dokonana przez pryzmat osoby dotkniętej naruszeniem. W przedmiotowej sprawie Administrator nie wykazał jednak, by taka ocena ryzyka w ogóle została dokonana – w reakcji na dwukrotne wezwanie do przedstawienia takiej oceny, przekazał jedynie dokument, który miał charakter ogólny i nie odnosił się do konkretnego (rozpatrywanego w niniejszej decyzji) przypadku naruszenia ochrony danych osobowych podmiotu danych.

Prezes UODO ustosunkował się do wyjaśnień Administratora i wskazał, że w związku z przedmiotowym naruszeniem ochrony danych osobowych, polegającym na udostępnieniu podmiotowi nieuprawnionemu dokumentu zawierającego dane osobowe członkini Spółdzielni Mieszkaniowej, nie jest istotne to, czy osoba ta faktycznie dokonała czynów, o których mowa w złożonym przez Spółdzielnię zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Nawet gdyby potwierdzono zasadność podnoszonych przez Administratora zarzutów wobec tej osoby, nie oznacza to, że jej dane osobowe nie powinny podlegać takiej samej ochronie, jak każdej innej osoby fizycznej w podobnej sytuacji. Z późniejszych wyjaśnień Spółdzielni Mieszkaniowej nie wynika, że podmiot danych sam udostępnił swoje dane osobowe znajdujące się w zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Nie można więc przyjąć, iż okoliczność taka mogłaby być w ogóle brana pod uwagę przy ocenie prawidłowości postępowania Administratora.

Stosownie do treści art. 83 ust. 2 RODO, administracyjne kary pieniężne nakłada się, zależnie od okoliczności każdego indywidualnego przypadku, oprócz lub zamiast środków, o których mowa w art. 58 ust. 2 lit. a-h oraz lit. j RODO. Decydując o nałożeniu administracyjnej kary pieniężnej Prezes UODO – stosownie do treści art. 83 ust. 2 lit. a-k RODO – wziął pod uwagę następujące okoliczności sprawy.

W sprawie stwierdzono naruszenie przepisu art. 33 ust. 1 RODO oraz art. 34 ust. 1 RODO. Naruszenie to miało znaczącą wagę i poważny charakter. Opisywane zdarzenie może bowiem doprowadzić do szkód majątkowych lub niemajątkowych dla osoby, której dane zostały naruszone, a prawdopodobieństwo ich wystąpienia zostało ocenione jako wysokie.

W omawianej sprawie naruszenie ochrony danych osobowych dotyczyło tylko jednej osoby, lecz za okoliczność obciążającą Prezes UODO uznał długi czas trwania naruszenia przez Administratora przepisów RODO. Od powzięcia przez Administratora informacji o naruszeniu do dnia wydania niniejszej decyzji upłynęło kilkanaście miesięcy, w trakcie których ryzyko naruszenia praw lub wolności osoby dotkniętej naruszeniem mogło się zrealizować, a czemu osoba ta nie mogła przeciwdziałać ze względu na niewywiązanie się przez Spółdzielnię z obowiązku zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych Prezesowi UODO oraz z obowiązku powiadomienia o nim osoby, której dane dotyczą.

Ponadto Administrator podjął świadomą decyzję, by nie zawiadamiać o naruszeniu Prezesa UODO, jak i osoby, której dane dotyczą. Nie ulega wątpliwości, że Administrator, przetwarzając dane osobowe na masową skalę, musi mieć wiedzę w zakresie ochrony danych osobowych, obejmującą wiedzę o konsekwencjach stwierdzenia naruszenia ochrony danych osobowych skutkującego wysokim ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych (a wiedzy tej wymagać można nie tylko od Administratora lecz również od powołanego przez niego inspektora ochrony danych). Będąc tego świadomym, Administrator podjął jednak decyzję o rezygnacji z dokonania zgłoszenia naruszenia Prezesowi UODO i powiadomienia osoby, której dane dotyczą, pomimo faktu, że Prezes UODO w pierwszej kolejności informował Administratora o obowiązkach ciążących na Administratorze w związku z naruszeniem ochrony danych. W końcu samo wszczęcie przez Prezesa UODO niniejszego postępowania w przedmiocie obowiązku zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych organowi nadzorczemu i zawiadomienia o naruszeniu osoby, której dane dotyczą, powinno nasunąć Administratorowi co najmniej wątpliwości co do słuszności przyjętego przez niego stanowiska.

W ocenianej sprawie Prezes UODO uznał współpracę z Administratorem za niezadowalającą. Ocena ta dotyczy reakcji Administratora na pisma Prezesa UODO informujące o obowiązkach ciążących na administratorze w związku z naruszeniem ochrony danych, czy wreszcie wobec wszczęcia postępowania administracyjnego w przedmiocie obowiązku zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych i zawiadomienia o naruszeniu osoby, której dane dotyczą. Prawidłowe w ocenie Prezesa UODO działania (zgłoszenie naruszenia Prezesowi UODO i zawiadomienie o nim osoby, której dotyczyło naruszenie) nie zostały podjęte przez Administratora nawet po wszczęciu przez Prezesa UODO postępowania administracyjnego w sprawie.

Dodatkowo dane osobowe udostępnione osobie nieuprawnionej nie zostały przez Prezesa UODO zakwalifikowane do szczególnych kategorii danych osobowych, o których mowa w art. 9 RODO, jednakże fakt, iż w udostępnionym dokumencie (zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa) zawarto szeroki ich zakres (imię i nazwisko, adres zamieszkania, numer ewidencyjny PESEL), wiąże się z wysokim ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych. Numer PESEL jest daną o szczególnym charakterze i takiej szczególnej ochrony wymaga. Nie ma innej, zdaniem Prezesa UODO, tak konkretnej danej, która by w sposób jednoznaczny identyfikowała osobę fizyczną. Nie bez powodu numer PESEL służy jako dana identyfikująca każdą osobę i jest powszechnie używany w kontaktach z różnymi instytucjami oraz w obiegu prawnym. Numer PESEL wraz z imieniem i nazwiskiem w sposób jednoznaczny identyfikuje osobę fizyczną, w sposób pozwalający przypisać negatywne skutki naruszenia (np. kradzież tożsamości, wyłudzenie pożyczki) tej konkretnej osobie.

Ustalając wysokość administracyjnej kary pieniężnej, Prezes UODO nie znalazł podstaw do uwzględnienia okoliczności łagodzących, mających wpływ na ostateczny wymiar kary.

Z powyższego rozstrzygnięcia wynika, że nadal podkreślenia wymaga, że wykonanie przez Administratora obowiązku wnikającego z art. 34 ust. 1 RODO nie może być uzależniane od zaistnienia naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, których danych dotyczy naruszenie ochrony danych osobowych. Powyższe łączy się z obowiązkiem określonym w art. 33 RODO. Już samo wystąpienie naruszenia ochrony danych osobowych, z którym wiąże się ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, oznacza wystąpienie po stronie administratora obowiązku zgłoszenia naruszenia właściwemu organowi nadzorczemu, chyba że jest mało prawdopodobne, by naruszenie to skutkowało ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.
Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Odszkodowanie za urlop w Izraelu

Wojna wywołana atakiem Hamasu na Izrael, zupełnie niespodziewana, zastała na miejscu wielu turystów z całego świata, którzy od momentu jej rozpoczęcia poważnie niepokoją się swoim losem. Wśród nich byli także Polacy, w ostatnich dniach ewakuowani wysłanymi przez polskie władze samolotami wojskowymi.

W obliczu tych wydarzeń warto się zastanowić, jak w takich okolicznościach prezentują się prawa naszych turystów – zarówno tych, którzy byli wtedy w Izraelu, jak i tych, którzy wykupili wycieczki, zanim wybuchł konflikt, a teraz nie mogą odbyć swoich wyjazdów wakacyjnych. Czy mają możliwość rozwiązania umowy z biurem podróży?

Wakacji w Izraelu nie będzie

– Oczywiście, jest to możliwe – komentuje Piotr Henicz, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki. – Nie ma jednak takiej potrzeby, kiedy biuro podróży odwołuje wyjazd z powodu nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności (tzw. NNO), występujących w miejscu docelowym. Te okoliczności należy rozumieć jako sytuację pozostającą poza kontrolą organizatora, której skutków nie można było uniknąć, nawet gdyby zostały podjęte wszelkie rozsądne działania – dodaje wiceprezes Henicz.

– Tutaj warto podkreślić, że organizatorzy wyjazdów chronią swoich klientów w takich sytuacjach na wielu płaszczyznach – zapewnia w rozmowie „Rzeczpospolitą”. – Od zorganizowania pomocy na miejscu, sprawnego przeprowadzenia ewakuacji w razie jej konieczności aż do gwarancji zwrotu wpłaconych pieniędzy w przypadku odwołania imprezy – dodaje.

Wszystko to nie jest oczywiste, gdy wyjazd został zorganizowany na własną rękę. Potwierdza się zatem opinia, że wyjazdy zorganizowane przez biura podróży są najbezpieczniejszą formą wyjazdów turystycznych.

Niezwykle istotny w tym kontekście jest fakt, że biuro mimo całkowitego braku wpływu na NNO zobowiązane jest do zapewnienia na miejscu pomocy klientowi na przykład poprzez zapewnienie powrotu do kraju, w sytuacji wystąpienia niebezpieczeństwa.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zwroty pieniędzy dla niedoszłych turystów

– Przypadek wojny w Izraelu jest bezdyskusyjny – komentuje wiceprezes Henicz.

– Zarówno oświadczenia rządu Izraela, jak i komunikaty Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz odwoływanie wylotów sprawiają, że wyjazdy turystyczne do Izraela są aktualnie niemożliwe i zostaną wznowione, kiedy będzie można zapewnić turystom pełne bezpieczeństwo w czasie podróży. Nie pozostawiamy klientów bez pomocy także w przypadku odwołania wyjazdu: poza gwarancją zwrotu wpłaconych środków, przygotowujemy ofertę alternatywną, Klient może także sam zdecydować o wyborze innego terminu wyjazdu lub zmienić kierunek podróży.

W tym konkretnym przypadku ustawa o imprezach turystycznych przewiduje, że organizator jest zobowiązany zwrócić klientom wpłacone pieniądze.

Podobny zapis znajduje się także w „Warunkach uczestnictwa”. Zwroty realizowane są w ciągu czternastu dni od rozwiązania umowy.

Specjalne polisy na wojnę

– Ogłoszenie stanu wyjątkowego, jaki wiąże się z działaniami wojennymi czy zamachami terrorystycznymi, uniemożliwia funkcjonowanie asystorów (firm organizujących pomoc w imieniu ubezpieczyciela) na danym terytorium. Organizacja pomocy przez ubezpieczyciela może być niemożliwa z uwagi np. na niedostępność placówek medycznych czy transportu. Ubezpieczyciele muszą podporządkować się decyzjom lokalnych władz (w tym wojskowych, które przejmują administrację na danym terenie). Standardowe ubezpieczenia turystyczne najczęściej mają klauzulę wyłączającą odpowiedzialność ubezpieczyciela w sytuacji konfliktu zbrojnego czy aktów terroru – mówi „Rz” Agnieszka Durska, rzeczniczka Polskiej Izby Ubezpieczeń. Radzi, by czytać ogólne warunki ubezpieczenia. Są polisy specjalne dla osób, które z racji zawodu muszą być na terytorium objętym działaniami wojennymi. Ryzyko kalkuluje się indywidualnie.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Niedostępność systemu KSeF

Zgodnie z założeniami zaprezentowanymi przez Ministerstwo Finansów, niedostępność KSeF to pojęcie związane z zaplanowanymi pracami serwisowymi systemu. Należy odróżnić taką sytuację od awarii KSeF (a więc zdarzenia, które pojawiło się w sposób niespodziewany). Oraz od braku możliwości wystawienia e-faktury przez podatnika z przyczyn leżących po jego stronie (np. z uwagi na awarię lub prace serwisowe po stronie podatnika), chociaż w tym przypadku podobnie jak przy niedostępności mamy do czynienia z działaniem w tzw. „tryb offline”. W przypadku niedostępności KSeF związanej z serwisem systemu, odpowiednio wcześniej, będzie opublikowany komunikat na BIP MF, że w danym okresie będą prowadzone prace serwisowe. Niedostępność systemu – zgodnie z założeniami – powinna być krótkotrwała i przez to nieuciążliwa dla podatników. Miejmy nadzieję, że prace serwisowe nie będą planowane zwłaszcza w okolicach ustawowych terminów wystawiania faktur KSeF (np. w okolicach 15 dnia miesiąca). To jednak tylko przewidywania. Zastanówmy się, w jaki sposób wystawiać faktury gdy KSeF podlega akurat przeglądowi technicznemu.

Prace serwisowe

Zgodnie z art. 106nh ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), w okresie trwania niedostępności Krajowego Systemu e-Faktur, podatnik powinien wystawiać faktury w postaci elektronicznej zgodnej z wzorem faktury ustrukturyzowanej. Podatnik powinien uzgodnić ze swoim kontrahentem sposób przesyłania faktur w czasie prac serwisowych KSeF. Podatnik jest też obowiązany do oznaczenia faktury kodem umożliwiającym dostęp do tej faktury w Krajowym Systemie e-Faktur, umożliwiającym weryfikację danych na niej zawartych oraz umożliwiającym zapewnienie autentyczności pochodzenia i integralności treści tej faktury.

Datą wystawienia faktury w ww. sposób jest data wskazana przez podatnika na tej fakturze w pozycji P_1. Za datę otrzymania faktury uznaje się datę jej faktycznego otrzymania przez nabywcę. W przypadku gdy data otrzymania faktury jest późniejsza niż data przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w Krajowym Systemie e-Faktur, za datę otrzymania tej faktury przez nabywcę uznaje się datę przydzielenia tego numeru. Fakturę korygującą fakturę wystawioną w czasie prac serwisowych wystawia się po przydzieleniu tej fakturze numeru identyfikującego w Krajowym Systemie e-Faktur. Można ją więc wystawić dopiero po zakończeniu serwisu. Jeśli zaś zdarzy się tak, że faktura wystawiona w czasie prac serwisowych ulegnie zniszczeniu albo zaginie, podatnik na wniosek nabywcy udostępnia ponownie tę fakturę, jeżeli ponowne udostępnienie faktury następuje przed jej przesłaniem do Krajowego Systemu e-Faktur. A ewentualnie, wystawia ponownie fakturę zgodnie z danymi zawartymi na fakturze będącej w posiadaniu nabywcy, przy czym faktura wystawiona ponownie może zawierać datę wystawienia i wyraz „DUPLIKAT”.

Co jednak najważniejsze, faktura wystawiona w czasie serwisu KSeF w sposób opisany wyżej powinna zostać wysłana do systemu KSeF w celu przydzielenia numeru identyfikującego te faktury. Czas na taką wysyłkę jest krótki. Należy to bowiem uczynić nie później niż w następnym dniu roboczym po dniu zakończenia okresu niedostępności Krajowego Systemu e-Faktur (w przypadku awarii termin ten wynosi 7 dni roboczych od ustania awarii). Jeżeli podatnik nie wypełni ww. obowiązków (a więc wystawi w okresie prac serwisowych fakturę niezgodną ze wzorem tudzież nie wyśle do KSeF faktury w następnym dniu roboczym po ustaniu prac), naczelnik urzędu skarbowego nakłada, w drodze decyzji, na podatnika karę pieniężną w wysokości do 100% kwoty podatku wykazanego na tej fakturze wystawionej poza Krajowym Systemem e-Faktur. W przypadku faktur bez wykazanego podatku, kara pieniężna może być nałożona w wysokości do 18,7% kwoty należności ogółem wykazanej na tej fakturze wystawionej poza Krajowym Systemem e-Faktur. Karę pieniężną uiszcza się, bez wezwania naczelnika urzędu skarbowego, na rachunek bankowy właściwego urzędu skarbowego w terminie 14 dni od dnia doręczenia decyzji o nałożeniu tej kary. Tyle dobrego, że kary te mogą być nakładane dopiero od 1.1.2025 r.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Komentarz

Niedostępność systemu KSeF ma być planowana, krótkotrwała i uzależniona od zapotrzebowania na prowadzenie prac serwisowych. Ponad wszystko, ma być także anonsowana z wyprzedzeniem (choć nie wiadomo z jakim) w BIP Ministerstwa Finansów. Zdecydowanie warto więc zadbać o to, aby system finansowo-księgowy podatnika w sposób automatyczny weryfikował komunikaty w tym zakresie. Równie ważne jest weryfikowanie momentu zakończenia prac serwisowych. Wysłanie faktury do KSeF będzie wówczas obwarowane bardzo krótkim terminem.

Wniosek z tego taki, że najlepiej będzie być może całkowicie unikać wystawiania faktur w okresie serwisu. Za duże obciążenie administracyjne a i ryzyko spore. To zatem kolejny powód aby dobrze zaplanować wewnątrzfirmową rzeczywistość po wejściu w życie przepisów o obowiązkowym KSeF. Znów widać więc, że wdrożenie KSeF to nie tylko techniczne aspekty zgodności faktury ze schematem. Przede wszystkim to porządkowanie procesów wewnątrz firmy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź