Polska gospodarka traci wiele szans

Jednym z pierwszych zadań dla nowego rządu i parlamentu będzie jak najszybsze przyjęcie ustawy o zarządzaniu danymi. (UC146 – obecnie na etapie konsultacji publicznych). Bez tego niemożliwe jest bowiem należyte stosowanie unijnego rozporządzenia o zarządzaniu danymi (Data Governance Act, dalej DGA). Każdy dzień zwłoki marnuje potencjał polskiej gospodarki.

Krajowy organ nadzoru

DGA dotyczy przede wszystkim zasad udostępniania i ponownego wykorzystywania danych z sektora publicznego, objętych ochroną np. ze względu na tajemnicę przedsiębiorstwa czy prawo własności intelektualnej. Przewiduje on jednak również wprowadzenie „pośredników danych”, którzy mieliby świadczyć usługi pozwalające na wymianę danych między dwoma lub więcej podmiotami. Tacy pośrednicy musieliby jednak zostać wpisani do specjalnego rejestru, prowadzonego przez organ wskazany w prawie krajowym. Dlatego, choć teoretycznie unijne rozporządzenie powinno być stosowane (od 24.9.2023 r.) bezpośrednio, bez odpowiedniej ustawy będzie to znacznie utrudnione. Zwłaszcza że organ nadzoru miał też wspierać instytucje sektora publicznego w dzieleniu się danymi.

– Skoro nie wyznaczono właściwych organów krajowych, to nie wiadomo, kto ma prowadzić rejestr pośredników danych i nadzór nad nimi. A bez pośredników, którym dane można przekazać w sposób bezpieczny, nie może też funkcjonować altruizm danych (dobrowolne ich przekazywanie) – mówi Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii i pracownik Akademii Leona Koźmińskiego.

I dodaje, że według projektu ustawy miał się tym zajmować UOKiK, co jest dobrym rozwiązaniem, choć najlepsze byłoby utworzenie odrębnego organu do zarządzania danymi, na co zdecydowało się kilka innych państw. Jednak UOKiK również jest w stanie spojrzeć na dane z perspektywy ich wpływu na rynek.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Problem dla start-upów

A wpływ ten może być znaczny. Cały system współdzielenia danych pozwala nie tylko na usprawnienia istniejących na rynku usług, ale i na tworzenie nowych – opartych na algorytmach czy AI.

– Brak implementacji to duży problem dla polskiego biznesu. Uniemożliwia dzielenie się w sposób bezpieczny danymi sektora publicznego, ale nie tylko – tłumaczy Michał Kanownik, prezes zarządu Związku Cyfrowa Polska. – Możliwe by było rozwijanie nowych usług czy produktów, choćby związanych z danymi medycznymi, bo DGA umożliwia ich przekazywanie np. do celów badawczych – dodaje.

I wskazuje, że trudno tę sprawę przeliczyć na złotówki, bo to kwestia raczej utraconych szans, możliwości, z których nie skorzystamy. Najwięcej na tym tracą małe i średnie przedsiębiorstwa, przede wszystkim start-upy technologiczne, opracowujące np. narzędzia na bazie AI w medycynie. Większe firmy „żywią się” danymi z całego świata, więc unijne przepisy mają dla nich mniejsze znaczenie.

– Samo DGA to nie wszystko, ale jego niewdrożenie, podobnie jak wiele innych działań niepodjętych przez Ministerstwo Cyfryzacji (np. brak ustawy o ponownym przetwarzaniu danych zdrowotnych), blokuje rozwój innowacji i start-upów – wskazuje Jan Oleszczuk-Zygmuntowski. – Pokazuje to, jak bardzo rząd zlekceważył kluczowe reformy. Zignorował też nasz raport „Uwolnić potencjał danych”. Jasno wskazuje, że bez istnienia zaufanych instytucji pośredniczących takie współdzielenie będzie niemożliwe.

MC prowadzi punkt informacyjny w którym publikowany jest wykaz zasobów chronionych danych (sukcesywnie uzupełniany przez dysponentów danych) do czego obliguje Polskę DGA.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Grzegorz Sibiga, profesor Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk

Z trzech obszarów regulowanych w DGA na pewno nie będą mogli zacząć działać pośrednicy danych oraz organizacje altruizmu danych w kształcie ustalonym w tym akcie. Nie zostały bowiem ustawowo wskazane w Polsce organy, które odpowiednio przyjmują ich zgłoszenia i rejestrują je, a to pozostaje warunkiem rozpoczęcia działalności. Inaczej jest w przypadku ponownego wykorzystywania danych chronionych, ponieważ stosowanie tych przepisów nie jest uzależnione od funkcjonowania nowych organów krajowych. Wskazane w unijnym akcie: podmiot właściwy oraz punkt informacyjny mają głównie kompetencje wspierające. Te przepisy DGA, obejmujące wszystkie jednostki sektora finansów publicznych, są skutecznie stosowane od 24.9.2023 r., ale bez wsparcia wyspecjalizowanych organów i ze szczątkową procedurą wnioskową określoną w DGA. Niestety, obecnej sytuacji stosowania DGA bez ustawy krajowej w żaden sposób nie wyjaśnił minister ds. informatyzacji, a to on odpowiada za wykonanie tego aktu.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kontrola zasadności wniosku o dobrowolne poddanie się karze

Opis stanu faktycznego

Sąd Okręgowy w W. wyrokiem z 3.8.2020 r., VIII K 4/20 skazał A.M. na karę 1 roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne oraz z obowiązkiem potrącania z wynagrodzenia 15% wysokości wynagrodzenia w stosunku miesięcznym na cel społeczny związany z przeciwdziałaniem narkomanii, a mianowicie na Stowarzyszenie Monar oraz orzekł przepadek równowartości osiągniętej korzyści majątkowej w kwocie 120.000 zł.

Od powyższego wyroku nie została wniesiona apelacja, co oznacza, że uprawomocnił się bez ingerencji środkami odwoławczymi.

Kasację na korzyść skazanego od wyroku Sądu Okręgowego wniósł Prokurator Generalny, który zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów prawa karnego procesowego, a mianowicie art. 387 § 1, 2 i 3 KPK, polegające na orzeczeniu poza zakresem złożonego przez oskarżonego A.M. i zaakceptowanego na rozprawie, po uprzedniej modyfikacji przez prokuratora, wniosku o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności karnej i wymierzenie oskarżonemu na podstawie art. 56 ust. 3 ustawy z 29.7.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1939; dalej NarkU) w zw. z art. 12 § 1 KK, w zw. z art. 60 § 4 i § 6 pkt 2 KK i art. 34 § 1 i la KK kary sekwencyjnej w postaci 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz 1 roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne, a ponadto z obowiązkiem potrącania z wynagrodzenia oskarżonego 15% wysokości wynagrodzenia w stosunku miesięcznym na cel społeczny związany z przeciwdziałaniem narkomanii, a mianowicie na Stowarzyszenie Monar, w sytuacji gdy zaakceptowany przez Sąd wniosek oskarżonego przewidywał jedynie potrącanie 15% wynagrodzenia, natomiast nie przewidywał równoczesnego obowiązku wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy.

Skarżący wniósł o uchylenie wyroku w zaskarżonej części w odniesieniu do oskarżonego A.M. i przekazanie sprawy w tym zakresie Sądowi Okręgowemu w W. do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej na korzyść skazanego przez Prokuratora Generalnego, uchylił wyrok w zaskarżonej części, w odniesieniu do oskarżonego A.M. i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w W. do ponownego rozpoznania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie prawne

Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja jest oczywiście zasadna, dlatego podlegała rozpoznaniu i uwzględnieniu na posiedzeniu bez udziału stron, zgodnie z art. 535 § 5 KPK.

Należy w pełni podzielić zarzut zawarty w kasacji Prokuratora Generalnego o rażącym naruszeniu przez Sąd Okręgowy przepisów prawa karnego procesowego.

W pierwszej kolejności należało wskazać, że w niniejszej sprawie obrońca oskarżonego A.M. złożył w jego imieniu wniosek o dobrowolne poddanie się karze i wymierzenie 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz kary 1 roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem potrącania z wynagrodzenia oskarżonego 15% jego wysokości oraz przepadek korzyści majątkowej w wysokości 120.000 zł. Prokurator wyraził zgodę na dobrowolne poddanie się karze przy zastosowaniu art. 60 § 4 KK, z zastrzeżeniem potrącania 15% wynagrodzenia, na co oskarżony i jego obrońca wyrazili zgodę. Sąd Okręgowy postanowił na podstawie art. 387 § 2 i 5 KPK uwzględnić wniosek A.M. o wydanie wyroku skazującego, albowiem zachodzą okoliczności wskazane w art. 387 § 2 KPK, uznając jednocześnie za ujawnione dowody wymienione w akcie oskarżenia.

Uzgodniony zatem wymiar kary wobec A.M. to kara 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz kara 1 roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem potrącania z wynagrodzenia oskarżonego 15% jego wysokości oraz przepadek korzyści majątkowej w wysokości 120.000 zł.

Sąd Okręgowy zaś wyrokiem z 3.8.2020 r. orzekł wobec oskarżonego karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, karę 1 roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne oraz obowiązek potrącania z wynagrodzenia oskarżonego 15% jego wysokości oraz przepadek korzyści majątkowej w wysokości 120.000 zł.

Należy wskazać, że złożenie wniosku w trybie art. 387 § 1 KPK nie obliguje sądu rozpoznającego sprawę do jego automatycznego uwzględnienia. Wniosek taki podlega kontroli w zakresie spełnienia wszystkich warunków dopuszczalności. Oznacza to, że Sąd akceptujący wniosek musi weryfikować nie tylko fakty, ale także zgodność ustaleń z aktualnym stanem prawnym. W sytuacji, w której treść wniosku tychże regulacji prawnych nie respektuje, niewątpliwym obowiązkiem sądu jest, bądź to uzależnienie swojej decyzji o uwzględnieniu tego wniosku od dokonania w nim zmiany konwalidującej dostrzeżoną jego wadliwość (vide art. 387 § 3 KPK), bądź też rozpoznanie w dalszym ciągu sprawy na zasadach ogólnych (por. wyrok SN z 12.7.2023 r., I KK 509/22, Legalis; wyrok SN z 14.6.2023 r., I KK 37/23, Legalis).

W niniejszej sprawie Sąd Okręgowy na podstawie art. 387 § 2 i 5 KPK uwzględnił wniosek zarówno A.M., jego obrońcy i prokuratora, o dobrowolne poddanie się karze, jednocześnie nie stwierdzając żadnych ku temu przeciwwskazań. Skoro zatem Sąd zaakceptował ten wniosek i nie stwierdził podstaw do jego modyfikacji, powinien orzec karę taką jaka została w niniejszej sprawie ustalona tj. karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, 1 roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem potrącania 15% wysokości wynagrodzenia na cele społeczne oraz przepadek równowartości osiągniętej korzyści majątkowej w kwocie 120.000 zł. Sąd Okręgowy zaś orzekł karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, karę 1 roku i 6 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne oraz obowiązek potrącania z wynagrodzenia oskarżonego A.M. 15% wysokości wynagrodzenia w stosunku miesięcznym na cel społeczny i przepadek równowartości osiągniętej korzyści majątkowej w kwocie 120.000 zł.

Zatem, podzielając stanowiska prokuratora, wskazać należy, że Sąd Okręgowy dopuścił się rażącego naruszenia przepisów wskazanych zarzucie kasacji, bowiem wniosek oskarżonego A.M. nie obejmował orzeczenia kary ograniczenia wolności z równoczesnym obowiązkiem potrącania 15% wynagrodzenia oraz obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne.

Ten ostatni element rozstrzygnięcia wykraczał więc poza uzgodnienia zawarte we wnioskach stron i jednocześnie zaakceptowane przez Sąd.

Błędnie zatem postąpił Sąd Okręgowy wydając (surowszy) wyrok w tym trybie, bowiem nie był uprawniony do dodatkowego orzeczenia obowiązku wykonywania przez oskarżonego nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne (nie określając przy tym wymiaru godzin tej pracy w stosunku miesięcznym).

Z tego względu należało uchylić zaskarżony wyrok i sprawę przekazać w zaskarżonym zakresie do ponownego rozpoznania, podczas którego Sąd Okręgowy powinien uwzględniając prawidłowość wniosku o dobrowolne poddanie się karze, orzec karę w takim wymiarze jak ta wskazana przez oskarżonego i jego obrońcę oraz zaakceptowana przez prokuratora.

Komentarz

Zgodnie z art. 387 § 2 i 5 KPK Sąd może uwzględnić wniosek o wydanie wyroku skazującego, gdy okoliczności popełnienia przestępstwa i wina nie budzą wątpliwości, a cele postępowania zostaną osiągnięte mimo nieprzeprowadzenia rozprawy w całości. Uwzględnienie wniosku jest możliwe jedynie wówczas, gdy nie sprzeciwia się temu prokurator, a także pokrzywdzony należycie powiadomiony o terminie rozprawy oraz pouczony o możliwości zgłoszenia przez oskarżonego takiego wniosku. Zgodnie z art. 387 § 3 KPK Sąd może uzależnić uwzględnienie wniosku oskarżonego od dokonania w nim wskazanej przez siebie zmiany. Zgodnie z art. 387 § 5 KPK przychylając się do wniosku, Sąd może uznać za ujawnione dowody wymienione w akcie oskarżenia lub dokumenty przedłożone przez stronę.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nie można żądać podatku od kradzieży

Oszuści polują nie tylko na zwykłe osoby, ale także na przedsiębiorców. I mogłoby się wydawać, że absurdem jest domaganie się od okradzionego podatku. Niestety, nie dla skarbówki. Na szczęście suchej nitki na jej wykładni prowadzącej do opodatkowania kradzieży nie zostawił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi.

Naciągacz w natarciu

Sprawa dotyczyła firmy z branży tekstylnej. We wniosku o interpretację wyjaśniła, że podczas targów nawiązała z nią kontakt osoba podszywająca się pod zagranicznego kontrahenta. Oszust podawał się za osobę działającą w imieniu spółki z Włoch będącej producentem i dystrybutorem tkanin. Z wniosku wynikało, że firma nie działała pochopnie. Prowadziła korespondencję mailową z osobą posługującą się pieczątkami firmowymi i podpisami przyszłego rzekomego odbiorcy. Był też kontakt telefoniczny. Dla zabezpieczenia interesów płatność została objęta ubezpieczeniem oferowanym przez jedno z towarzystw, które pozytywnie oceniło wiarygodność finansową firmy.

Ta podkreśliła również, że włoska firma była weryfikowana m.in. w systemie VIES. Dopiero gdy płatność nie przyszła na czas, okazało się, że towar zamówił oszust. Podejrzenie przestępstwa zostało zgłoszone. A od fiskusa firma oczekiwała potwierdzenia, że dostawy towarów na rzecz oszusta nie można uznać za transakcję opodatkowaną VAT.

Ku swemu zaskoczeniu dostała jednak odpowiedź, że od kradzieży jest… podatek. Fiskus tłumaczył, że choć firma najprawdopodobniej padła ofiarą oszustwa, to odkryto je po dokonaniu transakcji. Towary zostały przemieszczone do innego kraju, została zrealizowana dostawa i była faktura. W ocenie urzędników doszło zatem do wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów, podlegającej opodatkowaniu VAT w Polsce.

Poszkodowana po ratunek poszła do sądu i wygrała. WSA nie zgodził się, że przeniosła prawo do rozporządzania towarem. Podkreślił, że aby doszło do dostawy towaru, po stronie dostawcy musi istnieć wola przekazania innemu władztwa nad rzeczą. Musi być to zatem transakcja, którą strona chciała sfinalizować ze znanym kontrahentem – firmą włoską. Tymczasem na skutek wprowadzenia w błąd co do kupującego nie przeniosła prawa do rozporządzania towarem na znaną na rynku i wiarygodną firmę. Wydała go oszustowi, podszywającemu się pod rzeczywiście funkcjonującą na rynku włoskim firmę, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Oszukany nie płaci

W ocenie WSA w demokratycznym państwie prawa nie do pomyślenia jest przekonanie, że w wyniku spornej czynności przeniesiono prawo do rozporządzania towarem na rzecz oszusta. Zaakceptowanie tego prowadziłoby do uznania, że uprawnienie to można nabyć za pomocą czynu zabronionego.

I nie ma znaczenia, że ujawnienie oszustwa nastąpiło po dokonaniu transakcji i po tym, jak towary zostały przemieszczone z Polski na terytorium innego państwa UE.

Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Łd 553/23

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Robert Krasnodębski, radca prawny, doradca podatkowy

Biznes prowadzi się na zasadzie ryzyka, ale nie ma takich procedur, którymi da się wyeliminować je wszystkie. I nawet najlepiej chroniona firma, która stosuje najwyższe standardy należytej staranności, może zostać okradziona czy oszukana. A kradzież czy oszustwo to przestępstwo. Państwo zaś powinno je ścigać, a nie na nim zarabiać. WSA słusznie uznał, że aby podatnik mógł rozporządzić towarem, musi tego chcieć. Nie można uznać, że wydanie go pod wpływem błędu, na rzecz osoby, która podszywa się pod weryfikowanego przez podatnika kontrahenta, to dostawa towaru opodatkowana VAT. Stanowisko fiskusa jest absurdalne i nie do pogodzenia ze standardami państwa prawa. I szkoda, że nie jest w stanie tego zrozumieć.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Podatek od nieruchomości a działalność gospodarcza i najem

Naczelny Sąd Administracyjny zajął stanowisko w sprawie najmu długoterminowego. Do sporu będącego przedmiotem rozprawy doszło pomiędzy fiskusem a spółką, która domagała się stwierdzenia nadpłaty podatku od nieruchomości za 2005 r. W 2009 r. przedsiębiorstwo złożyło do miejscowego urzędu korektę deklaracji z 2005 r. dotyczącą gruntów, które pierwotnie zostały przez nią pod względem podatkowym zakwalifikowane do gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Po 4 latach od tej deklaracji spółka uznała, że popełniła błąd, kwalifikując do tej kategorii wskazane działki, stanowiące grunty po zlikwidowanej w latach 90. linii kolejowej. W opinii przedsiębiorstwa nie mogą one być wykorzystane w działalności gospodarczej ze względów technicznych. W konsekwencji takie grunty powinny podlegać opodatkowaniu jak dla gruntów pozostałych, a nie jak dla gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

W 2019 r. burmistrz odmówił stwierdzenia nadpłaty. Decyzja ta została zaskarżona do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, jednak organ ten oddalił skargę. Takie samo stanowisko zajął WSA w Bydgoszczy, na którego wokandę trafiła skarga przedsiębiorstwa na decyzję SKO. Spółka skierowała zatem sprawę do NSA, a ten uznał konkluzję WSA, że likwidacja linii kolejowej nastąpiła z przyczyn ekonomicznych, a nie ze względów technicznych, o których mowa w art. 1a ust. 1 pkt 3 ustawy z 12.1.1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 70; dalej PodLokU), za prawidłową. Mając to na uwadze, organ oddalił skargę kasacyjną jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw.

Dwa lata później spółka wniosła skargę o wznowienie postępowania zakończonego powyższym wyrokiem. Jako podstawę wskazano art. 272 § 1 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1634; dalej: PostAdmU) z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 24.2.2021 r., SK 39/19, Legalis), który stwierdził niekonstytucyjność art. 1a ust. 1 pkt 3 ustawy z 12.1.1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych z art. 64 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 i art. 84 Konstytucji RP w przypadku rozumienia go w ten sposób, że o związaniu gruntu, budynku lub budowli z prowadzeniem działalności gospodarczej decyduje wyłącznie posiadanie gruntu, budynku lub budowli przez przedsiębiorcę lub inny podmiot prowadzący działalność gospodarczą. Skarżąca wniosła o uwzględnienie skargi o wznowienie postępowania i uchylenie zaskarżonego orzeczenia w całości oraz przekazanie do ponownego rozpoznania przez WSA w Bydgoszczy.

W 2022 r. NSA przychylił się do wniosku przedsiębiorstwa (wyrok NSA z 16.3.2022 r., III FSK 3861/21, Legalis) na skutek czego spór znów trafił na wokandę niższej instancji. Pomimo starań spółki WSA w Bydgoszczy ponownie wydał wyrok niekorzystny dla przedsiębiorstwa (wyrok WSA z 19.7.2022 r., I SA/Bd 335/22, Legalis). Oddalając skargę, organ stwierdził, że „sama likwidacja i rozbiórka części budowli, w tym wypadku torów kolejowych, nie wyklucza możliwości wykorzystania gruntu i pozostałej infrastruktury do innych celów aniżeli transport kolejowy. Nie jest również niemożliwe przywrócenie np. nowocześniejszej linii kolejowej, w sytuacji dynamicznego rozwoju usług transportu kolejowego”. Sąd dostrzegł, że przedmiotem rozbiórki były tory stacyjne obejmujące szyny, podkłady drewniane i podkłady stalowe, ale część pozostałej infrastruktury była przedmiotem dzierżawy (użytkowania wieczystego) i sprzedaży, co koresponduje z przedmiotem działalności spółki, ujawnionym w KRS, w którym wymieniono m.in. wynajem i zarządzanie nieruchomościami własnymi lub dzierżawionymi oraz kupno i sprzedaż nieruchomości na własny rachunek.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Ponadto WSA w Bydgoszczy stwierdził, że sporne działki są związane z prowadzoną przez spółkę działalnością gospodarczą, której formą nie jest – zakwestionowane przez TK w powołanym wyżej wyroku – samo posiadanie przedmiotu opodatkowania.

Kolejny wyrok także został zaskarżony, ale i tym razem skarga została oddalona. NSA w wyroku z 12.7.2023 r., III FSK 250/23, Legalis, stwierdził, że „sąd I instancji prawidłowo zinterpretował art. 1a ust. 1 pkt 3 PodLokU w kontekście wyroku TK oraz ustalonych prawidłowo realiów faktycznych sprawy. Prawidłowo również ocenił ustalenia organów wskazujące na związek spornych gruntów z prowadzoną przez spółkę działalnością gospodarczą. Brak było bowiem podstaw do uznania, że sporne nieruchomości gruntowe nie mogą być wykorzystane do działalności gospodarczej z trwałych i obiektywnych przyczyn. Niemożność wykonywania usług w zakresie transportu kolejowego nie pozbawia tych gruntów związku z działalnością gospodarczą spółki”.

W uzasadnieniu wyroku NSA wskazał dla porządku, że: „od 2017 r. art. 1a ust. 1 pkt 1 w związku z art. 1a ust. 2a pkt 1 PodLokU nie pozwala na odnoszenie pojęcia «związane z działalnością gospodarczą» do budynków mieszkalnych oraz gruntów związanych z tymi budynkami, nawet gdyby znajdowały się w posiadaniu przedsiębiorcy, którego aktywność dotyczy wyłącznie prowadzenia działalności gospodarczej w rozumieniu art. 1a ust. 1 pkt 4 PodLokU. W konsekwencji dla zastosowania w takim przypadku do budynków mieszkalnych lub ich części najwyższej stawki opodatkowania przewidzianej w art. 5 ust. 1 pkt 2 lit. b PodLokU przesądzające i wyłączne znaczenie będzie miała okoliczność ich «zajęcia na prowadzenie działalności gospodarczej». Zdaniem rozpatrującego niniejszą sprawę składu orzekającego NSA, przesłanka «zajęcia na prowadzenie działalności gospodarczej» ma w tym kontekście autonomiczny i zakresowo węższy charakter w stosunku do pojęcia «związany z prowadzeniem działalności gospodarczej» oraz stanowi ona okoliczność faktyczną, a nie prawną”. Co za tym idzie – przez zwrot legislacyjny „zajęte na prowadzenie działalności gospodarczej” należy rozumieć okoliczność faktyczną polegającą na rzeczywistym wykorzystywaniu całości albo określonej części budynku mieszkalnego na prowadzenie działalności gospodarczej.

Natomiast za zajęte na prowadzenie działalności gospodarczej nie będą mogły być uznane te części budynku mieszkalnego, które są wykorzystywane (zajęte) na cele mieszkalne, przez co należy rozumieć trwałe zaspokajanie podstawowych potrzeb mieszkaniowych posiadacza lokalu, nawet wówczas, gdy ich oddanie przez podatnika (np. dewelopera, spółdzielnię mieszkaniową, spółkę komunalną, podmiot działający w formule społecznej agencji najmu albo społecznej inicjatywy mieszkaniowej lub innego właściciela będącego przedsiębiorcą) do korzystania osobom trzecim dla realizacji tej funkcji (zajęcie na cele mieszkalne) nastąpiło w ramach gospodarczej działalności podatnika (np. komercyjnego najmu). Istotne jest to, by w budynku (lokalu) mieszkalnym realizowany był cel polegający na zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych w przedstawionym wyżej rozumieniu. Bez znaczenia pozostaje natomiast okoliczność, czy funkcja ta (tzn. mieszkaniowa) realizowana jest przez podatnika, czy jego najemcę.

Sąd zwrócił także uwagę, że: „powtarzający się (w założeniu) krótkotrwały odpłatny najem lokali mieszkalnych (na dobę lub kilka dni), niezwiązany z zaspokajaniem potrzeb mieszkaniowych podatnika i jego rodziny lub osób trzecich, zbliżony jest w istocie do świadczenia usług hotelarskich (praktyka coraz bardziej popularna w kurortach oraz miejscowościach mających znaczenie turystyczne) i w związku z tym czynność taka skutkuje zajęciem lokalu (budynku) mieszkalnego na prowadzenie działalności gospodarczej w rozumieniu art. 5 ust. 1 pkt 2 lit. b PodLokU”.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pracodawcy liczą na duże zmiany

Polacy w niedzielnym głosowaniu wybrali 460 posłów i 100 senatorów. Wszystko wskazuje, że władzę przejmie opozycja (tj. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica). Wielkie nadzieje związane z nowym politycznym rozdaniem mają pracodawcy.

Duże nadzieje

– Podstawowym oczekiwaniem przedsiębiorców na najbliższe miesiące jest uruchomienie środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Pieniądze pomogą w rozpoczęciu inwestycji i przyspieszą oraz pobudzą gospodarkę i zwiększą jej odporność na wyzwania m.in. transformacji energetycznej. Prawdopodobna zmiana władzy daje podstawy do takich oczekiwań – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan zwraca natomiast uwagę na konieczność poprawy relacji nie tylko z UE, ale też z krajami członkowskimi, m.in. z Niemcami.

– To ważne w kontekście eksportu – uważa.

Katarzyna Siemienkiewicz z Pracodawców RP liczy z kolei na większą otwartość rządzących na dialog społeczny.

– Przez ostatnie lata bardzo tego brakowało. Dobrze byłoby zatem wrócić do lepszej współpracy pracodawców z rządem – argumentuje.

Zwraca też uwagę na kwestie legislacyjne.

– Warto postawić na stabilność prawa w prowadzeniu działalności gospodarczej. Rządzący powinni robić wszystko, aby uchwalane regulacje miały odpowiednio długie vacatio legis i nie zaskakiwały firm – dodaje.

Jak wskazuje, przedsiębiorcy liczą też na większą transparentność w obszarze finansów publicznych.

– Przykładowo środki z Funduszu Pracy, który jest zasilany przez pracodawców, były wielokrotnie wydatkowane na cele kompletnie niezwiązane z jego przeznaczeniem. Czas to zmienić – mówi Katarzyna Siemieniewicz.

Jeśli chodzi o zmiany na rynku pracy, pracodawcy liczą na rzetelne spełnienie przedwyborczych postulatów. Łukasz Kozłowski wskazuje na kwestię podnoszoną przez Koalicję Obywatelską i Trzecią Drogę, dotyczącą wypłaty świadczenia chorobowego.

– Od pierwszego dnia nieobecności pracownika powinien płacić je Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a nie pracodawca. Byłaby to duża ulga finansowa dla przedsiębiorców – wskazuje.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Chorobowe i składka

Postulat ten popiera także Katarzyna Siemienkiewicz.

– Zabiegamy o to od dawna – mówi ekspertka.

Dalej Łukasz Kozłowski podkreśla, że firmy liczą też na podjęcie kroków mających ujednolicić kwestie należności do ZUS.

– Chodzi m.in. o uporządkowanie i ujednolicenie zasad podlegania ubezpieczeniu społecznemu m.in. z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej oraz wykonywania umowy–zlecenia – mówi.

To nie wszystko. Jak podkreśla zarówno Łukasz Kozłowski, jak i Katarzyna Siemienkiewicz istotne jest też naprawienie składki zdrowotnej.

– Teoretycznie jest powiązana z dochodem przedsiębiorcy, ale w praktyce te kategorie się rozmijają. A to stwarza ogromne problemy z jej rozliczaniem. Cieszy, iż partie opozycyjne w swoich programach zwracały uwagę na konieczność zmian – dodaje Kozłowski.

Ekspert nie dostrzega natomiast ewentualnych punktów zapalnych w zmianach kierowanych do firm.

– Jeszcze przed wyborami FPP organizowała debatę liderów politycznych i z ich wypowiedzi można było wyciągnąć wniosek, że kierunek myślenia prawdopodobnych koalicjantów jest podobny – dodaje.

Przedwyborcze obietnice dla firm

Koalicja Obywatelska proponowała:

  • wprowadzenie urlopu dla prowadzących biznes (chodzi o jeden miesiąc wolny od składek na ubezpieczenia społeczne) oraz świadczenie urlopowe w wysokości połowy płacy minimalnej;
  • zasiłek chorobowy od pierwszego dnia nieobecności pracownika ma płacić ZUS;
  • powrót do ryczałtowego rozliczania składki zdrowotnej.

Trzecia Droga proponowała:

  • ZUS ma płacić zasiłek już od pierwszego dnia choroby pracownika;
  • cofnięcie zmian dotyczących rozliczania składki zdrowotnej;
  • VAT i PIT tylko od uregulowanych faktur.

Lewica proponowała:

  • systemowe wsparcie inwestycji zapewniających zatrudnienie w powiatach, w których stopa bezrobocia jest wysoka;
  • obniżenie stawki VAT i uproszczenie przepisów dotyczących podatku dochodowego.
Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wybory i referendum skontroluje Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy, a konkretnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, będzie badać, czy w zarzutach do przebiegu wyborów lub referendum skarżący wykazał nieprawidłowości oraz czy wpłynęły one na wynik wyborów lub referendum. W protestach wymagane są rygory jak przy pismach procesowych z dodatkowymi wymaganiami. Nic dziwnego, że wiele odpada z powodów formalnych.

Twarde rygory

Po poprzednich wyborach parlamentarnych na 279 protestów przeciw ważności wyborów do Sejmu lub Senatu SN pozostawił bez dalszego biegu z powodu niespełnienia warunków formalnych aż 88 proc.

W tym roku może być więcej protestów ze względu na połączenie wyborów z referendum, ale jak mówi „Rzeczpospolitej” prof. Aleksander Stępkowski, rzecznik SN, są to odrębne procedury i sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN są na nie przygotowani, choć zależy to też od ich liczby.

Protesty wyborcze wnosi się do SN na piśmie (nieważne będą te przesłane faksem czy mailem) w terminie siedmiu dni od ogłoszenia wyników wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą w Dzienniku Ustaw. Można to zrobić bezpośrednio w Punkcie Obsługi Interesantów SN lub nadając je w placówce Poczty Polskiej. Pismo nadane u innego operatora musi wpłynąć do SN przed upływem terminu, dlatego wysłanie protestu np. kurierem nie gwarantuje zachowania terminu. Wyborcy z zagranicy lub na polskim statku morskim mogą złożyć protest właściwemu terytorialnie konsulowi lub kapitanowi statku, ale muszą dołączyć zawiadomienie o ustanowieniu pełnomocnika zamieszkałego w Polsce.

Protest musi spełniać formalne wymogi określone w art. 126 i następne Kodeksu postępowania cywilnego dla pisma procesowego oraz dodatkowe określone w Kodeksie wyborczym. W szczególności ma zawierać oznaczenie wnoszącego protest, jego adres i PESEL; obwód głosowania (i okręgu wyborczego), w którego spisie wyborców był on umieszczony. Musi być podpisany.

Wniosek o stwierdzenie nieważności wyborów w danym okręgu wyborczym, wyboru posła lub senatora musi wskazywać zarzuty i uzasadnione dowody na ich poparcie.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Niejawnie i jawnie

Protesty SN rozpoznaje w składzie trzech sędziów na posiedzeniu niejawnym, ale ze względu na wagę protestu kieruje go na rozprawę, w której mogą wziąć udział przedstawiciele mediów, publiczność.

Może być prowadzone także postępowanie dowodowe, np. z przesłuchania świadków czy przeglądu zdjęć. Te pojedyncze postępowania SN kończy orzeczeniem zwanym opinią, że protest jest niezasadny bądź zasadny. W stwierdzeniu zasadności zarzutów trójkowy skład wskazuje, czy nieprawidłowości miały wpływ na wynik wyborów.

Po rozpoznaniu wszystkich protestów i na podstawie sprawozdania PKW, SN w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozstrzyga o ważności wyborów lub nieważności choćby w części (wyboru posła lub senatora), i wtedy nakazuje w tym zakresie ponowić czynności wyborcze. Może także stwierdzić wygaśnięcie mandatów parlamentarnych i postanowić przeprowadzenie wyborów ponownych.

Adwokat Marcin Radwan-Röhrenschef wskazuje, że rzadkie uwzględnianie protestów wynika z tego, że nie wystarczą same nieprawidłowości wyborcze (a teraz także referendalne). Należy także wykazać, że nieprawidłowości, np. utrudnienia podczas głosowania nawet wielu osób, mogły mieć wpływ na wyniki wyborów lub referendum.

Referendum

Podobne zasady obowiązują przy protestach referendalnych. Tu także żądanie stwierdzenia nieważności referendum, choćby w obwodzie, powinno zawierać dowody na jego poparcie. Gdyby unieważnienie głosowania w obwodzie lub w obwodach wpływało na wynik referendum, czyli odpowiedzi na pytania referendalne: na nie lub na tak, lub na frekwencję, od której referendum jest prawnie wiążące, SN wskazuje wadliwe czynności, dla których należy ponowić postępowanie, albo postanawia o przeprowadzeniu ponownego głosowania w danym obwodzie lub obwodach.

Wtedy PKW niezwłocznie zarządza ponowne głosowania w tym zakresie na dzień wolny od pracy przypadający w terminie 20 dni od dnia ogłoszenia uchwały SN.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sąd Najwyższy jest przygotowany na kontrolę wyborów

W wyborach parlamentarnych prezydent i Sejm nie będą czekać na wynik protestów wyborczych i uchwałę SN o ważności wyborów. Ile więc ta procedura może potrwać? Czy SN wykorzysta w pełni ustawowy czas?

Mamy 90 dni na wydanie orzeczenia o ważności wyborów. Nastąpi to po rozpoznaniu wszystkich protestów. Potem Państwowa Komisja Wyborcza oraz prokurator generalny składają swoje stanowiska w sprawie i wyznaczany jest termin posiedzenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Nie zamierzamy przedłużać tej procedury.

Czy podwójne głosowanie (wybory i referendum) nie obciąży zbytnio Izby przy badaniu protestów?

Na orzeczenie o ważności referendum Izba Kontroli ma 60 dni. Może to zatem nastąpić jeszcze przed uchwałą o ważności wyborów. Protesty referendalne są rejestrowane w odrębnym repertorium. Wszystko zależy od ich liczby, ale nie sądzimy, by ich rozpoznanie mogło sprawiać istotne problemy.

Już w trakcie kampanii sędziowie Izby rozpatrywali skargi np. na uchwały PKW o referendum. Czy spodziewa się pan jakichś nowych wątków, kwestii spornych po tych głosowaniach?

Jeszcze przed rozpoznaniem protestów Izba zamierza rozstrzygnąć w składzie powiększonym pewne rozbieżności w jej orzecznictwie. Rozpoznając jednak same protesty, będziemy korzystać z istniejącego już dorobku orzeczniczego. We wrześniu, podczas konferencji izbowej poświęconej wyborom i referendum, dokonany został przegląd tego orzecznictwa i wydaje nam się, że solidny dorobek pozwala na sprawne rozpoznanie protestów.

Wiele się mówi o ewentualnych trudnościach z głosowaniem za granicą. Jak to wygląda z pana perspektywy?

Wszystko się okaże. Jednak nagłaśniane w mediach trudności wydają się mocno przesadzone. Wynikają z ogromnych emocji. Będzie znacznie więcej komisji. W każdej zarejestrowanych jest mniej wyborców niż poprzednio. Statystycznie wszystko powinno przebiegać sprawniej niż w latach ubiegłych. Pamiętajmy też, że dla ważności wyborów istotne jest, czy nieprawidłowości mogły mieć wpływ na wynik wyborów. O ile więc każdy głos jest ważny, o tyle głosy, które zostaną oddane za granicą, mogą wpłynąć na podział mandatów tylko w jednym okręgu.

Czy SN ma jakieś narzędzia, tymczasowe zabezpieczenie, aby zareagować, gdyby dostał np. informację, że w jakimś lokalu doszło do kradzieży kart czy zamieszania w głosowaniu? Kiedy może zająć się taką sprawą?

Nad prawidłowością głosowania czuwa PKW i to ona dysponuje stosownymi środkami. Kompetencje kontrolne SN aktualizują się z chwilą ogłoszenia wyniku wyborów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

 

Numer KSeF na fakturach rozliczeniowych i korygujących

Zgodnie z art. 106f ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), faktury zaliczkowe powinny zawierać szczególny zakres danych (w tym m.in. otrzymaną kwotę zapłaty oraz kwotę podatku wyliczoną metodą „w stu”). Zgodnie z art. 106f ust. 3 VATU, jeżeli faktura zaliczkowa nie obejmuje całej zapłaty, w fakturze rozliczeniowej wystawianej po wydaniu towaru lub wykonaniu usługi sumę wartości towarów lub usług pomniejsza się o wartość otrzymanych części zapłaty, a kwotę podatku pomniejsza się o sumę kwot podatku wykazanego w fakturach dokumentujących otrzymanie części zapłaty. Z powyższej zasady wynika więc, że wystawienie faktury rozliczeniowej jest obowiązkowe jedynie wówczas, gdy zaliczka nie opiewa na pełną wysokość podstawy opodatkowania. Inna sprawa, że nawet w przypadku 100% zaliczki podatnicy często wystawiają faktury rozliczeniowe (co ma znaczenie chociażby na potrzeby rozliczeń podatku dochodowego). Z drugiej strony, od niedawna godnie z art. 106b ust. 1a VATU, podatnik nie jest obowiązany do wystawienia faktury zaliczkowej jeżeli całość lub część zapłaty, o której mowa w tym przepisie, otrzymał w tym samym miesiącu, w którym dokonał czynności, na poczet których otrzymał całość lub część tej zapłaty.

Numer KSeF na fakturach rozliczeniowych…

Zgodnie z art. 106na ust. 3 VATU, faktura ustrukturyzowana jest uznana za otrzymaną przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur w dniu przydzielenia w tym systemie numeru identyfikującego tę fakturę. Numer identyfikacyjny KSeF to co innego niż numer faktury (o którym mowa w art. 106e ust. 1 pkt 2 VATU). Jak do tej pory, faktura rozliczeniowa wystawiana do faktur zaliczkowych powinna referować w swojej treści do numerów tych faktur. Od 1.9.2023 r. wprowadzony został wymóg, aby zawierała ona numer identyfikujący w KSeF – jeżeli faktura zaliczkowa została wystawiona w sposób ustrukturyzowany (nie musi zawierać za to numeru faktury). Dodatkowo, w przypadku gdy wystawiono więcej niż jedną fakturę dokumentującą otrzymanie części zapłaty, a faktury te obejmują łącznie całą zapłatę, ostatnia z tych faktur powinna zawierać również numery identyfikujące poprzednie faktury w Krajowym Systemie e-Faktur – ponownie w zakresie faktur wystawianych w sposób ustrukturyzowany. W pozostałym zakresie nadal właściwe są numery poprzednich faktur.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

… i na fakturach korygujących

Zgodnie z art. 106j ust. 2 pkt 2 VATU, faktura korygująca powinna zawierać numer kolejny oraz datę jej wystawienia. Powinna także zawierać m.in. numer faktury korygowanej (to się zasadniczo nie zmieni). Zgodnie z art. 106j ust. 2 pkt 2a VATU, faktura korygująca powinna zawierać także numer identyfikujący w Krajowym Systemie e-Faktur fakturę, której dotyczy faktura korygująca. Zasada ta nie dotyczy jednak faktur korygujących wystawianych do faktur, dla których nie został nadany numer identyfikujący w Krajowym Systemie e-Faktur. Zasadę ww. stosuje się do faktur korygujących wystawionych od 1.9.2023 r. do faktur wystawionych przed tym dniem.

Trudno nazwać opisywane zmiany szczególnie rewolucyjnymi. Ich celem jest jedynie realne umożliwienie wystawiania w KSeF faktur korygujących do faktur pierwotnych, które były wystawione poza KSeF. Do tej pory było tak, że w przypadku wystawiania korekty w KSeF należało posługiwać się obligatoryjnie numerem KSeF faktury korygowanej. A to uniemożliwiało wystawianie korekty do faktur pozbawionych tego numeru. Faktem jest jednak to, że opisywane rozwiązania to tylko przygrywka i przygotowanie do systemu obligatoryjnego. Tam nie będzie już tego rodzaju dywagacji bo przecież KSeF z całym dobrodziejstwem inwentarza będzie jedyną słuszną metodą fakturowania dla większości podatników – w tym także w zakresie faktur korygujących i rozliczeniowych.

A skoro mówimy już o szczególnych rodzajach faktur, warto wspomnieć o rozwiązaniach które z KSeF wypadły. Chodzi przede wszystkim o znane i lubiane w obecnym systemie noty korygujące. Zgodnie z art. 106k ust. 1 VATU, nabywca towaru lub usługi, który otrzymał fakturę zawierającą pomyłki, z wyjątkiem pomyłek w zakresie danych określonych w art. 106e ust. 1 pkt 8-15 VATU, może wystawić fakturę nazywaną notą korygującą. Noty wymagają akceptacji wystawców faktur (choć praktyka w tej materii jest zdecydowanie bardziej liberalna niż wcześniej). Warto jednak pamiętać, że w projekcie przepisów wprowadzających obowiązkowy KSeF rezygnuje się z rozwiązania stosowania not korygujących. Zarówno wystawianych w KSeF jak i poza KSeF. Propozycja ta jest wynikiem uwag zgłoszonych w trakcie konsultacji publicznych projektu. Wskazywano tam na nadmiarowość takiego rozwiązania – zbyt wiele dokumentów księgowych. Po zmianach bez względu na przyczynę konieczności zmiany danych na fakturze będzie wystawiana faktura korygująca. Jednocześnie, zdaniem Ministerstwa Finansów należy oczekiwać, że wprowadzenie e-fakturowania i rozwinięcie procesu digitalizacji rozliczeń u podatników, przyczyni się do ogólnej poprawy jakości danych wprowadzanych na fakturach, które to dane dotychczas z uwagi na błędy podlegały poprawianiu na podstawie wystawianych przez nabywców not korygujących.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zaostrzanie kar musi być uzasadnione

Polska zgodnie z art. 2 Konstytucji RP jest demokratycznym państwem prawnym. Nowelizacja Kodeksu karnego budzi z tego punktu widzenia wiele wątpliwości.

Zmiany w Kodeksie karnym mają w zasadzie charakter zaostrzający odpowiedzialność i to zaostrzający w sposób drastyczny, niekiedy z naruszeniem zobowiązań międzynarodowych Polski.

Zaostrzenie odpowiedzialności karnej może być uzasadniane przede wszystkim tym, że w państwie wzrasta zagrożenie przestępczością, albo co do jej charakteru, albo liczby popełnianych przestępstw. W Polsce jednak od kilku lat przestępczość nie rośnie, a w wielu segmentach wręcz maleje.

Zapewne więc intencją ustawodawcy była chęć przypodobania się tej części społeczeństwa polskiego, które „lubi karać” w sensie ogólnym.

Populizm penalny

Wielu ludzi dobrze się czuje ze świadomością, że sprawca przestępstwa może być ukarany bardzo surowo, nie do końca uświadamiając sobie skutki bardzo surowych kar. Ludzie przecież od zawsze lubili oglądać egzekucje, stanowczo potępiali przestępców. Często uleganie takim postawom społecznym nazywane jest populizmem penalnym.

Nowelizacja dokonała zmiany katalogu kar, rozszerzając ogólną możliwość orzekania kary pozbawienia wolności do lat 30 i utrzymując jako karę szczególnego rodzaju tylko dożywotnie pozbawienie wolności. Dotychczas można było orzekać pozbawienie wolności w wymiarze od jednego miesiąca do 15 lat, a następnie Kodeks karny przewidywał dwie kary o szczególnym charakterze (25 lat pozbawienia wolności i karę dożywotniego pozbawienia wolności). Jednocześnie, jakby wykorzystując okazję w postaci zmiany katalogu kar, zaostrzono wiele sankcji karnych za poważne przestępstwa, np. za zabójstwo dotychczas groziła kara od ośmiu lat pozbawienia wolności do 15 lat albo 25 lat pozbawienia wolności lub kara dożywotniego pozbawienia wolności. Obecnie jest to kara od lat dziesięciu do 30 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności. Takich przykładów jest wiele.

Co więcej, znowelizowany Kodeks karny dopuszcza również orzekanie kary dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się przez skazanego o warunkowe przedterminowe zwolnienie (kara „prawdziwego dożywocia”). Takie bezwzględne pozbawienie wolności na resztę życia jest z pewnością karą zakazaną nie tylko przez akty prawa międzynarodowego przyjęte przez Polskę (europejska konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, karta praw podstawowych Unii Europejskiej), ale również przez Konstytucję RP. Konstytucja w art. 40 stanowi, że nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu… Pozbawienie skazanego nadziei na możliwość warunkowego przedterminowego zwolnienia jest z pewnością karaniem okrutnym i nieludzkim. Z drugiej strony tacy skazani stwarzają poważne zagrożenie w systemie penitencjarnym, nie licząc na możliwą zmianę swego losu, bywają gotowi na wszystko. To zagrożenie z pewnością doprowadzi do zaostrzenia reżimów więziennych i tak w Polsce surowych. Europejski Trybunał Praw Człowieka wypowiadał się już co do zgodności z konwencją kary bezwarunkowego dożywocia – zawsze uznawał ją za naruszenie europejskiej konwencji. Ale ewentualna sprawa przeciwko Polsce może mieć miejsce po wyborach. To jeden niebezpieczny nurt zmian. Innym jest podążanie drogą ograniczania swobody sędziowskiej. Demokracja stoi niezależnymi sądami, w których orzekają niezawiśli, sprawiedliwi sędziowie. Ustawa karna musi dawać sędziom możliwość sprawiedliwego orzekania. Jedną drogą do wymuszania na sędziach orzekania surowych kar jest podwyższanie dolnego progu zagrożenia karą za konkretny typ przestępstwa. I tak przy zabójstwie (art. 148 § 1 KK) było to osiem lat, obecnie jest dziesięć lat pozbawienia wolności, przy fałszywym oskarżeniu o popełnienie przestępstwa (art. 234 KK) dotychczas sankcja dawała możliwość wymierzenia grzywny, kary ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch (od jednego miesiąca) – po zmianie możliwa jest tylko kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu.

Dla tego nurtu charakterystyczna jest zmiana art. 53 KK dotyczącego dyrektyw sądowego wymiaru kary. Nie zmieniła się wprawdzie piękna deklaracja początkowa: „Sąd wymierza karę według swojego uznania, w granicach przewidzianych w ustawie…”, ale z ogólnych dyrektyw skreślono tę odwołującą się do wychowawczego celu kary. Poza tym wprowadzono katalog okoliczności obciążających i łagodzących (§ 2a i 2b). Katalog ten prowadzi wprost do tego, by sędzia uzasadniał, dlaczego jedne okoliczności uwzględnił, wymierzając karę jako obciążające lub łagodzące, a innych nie. Ważenie różnych okoliczności przez sędziego sprowadzono do konieczności ustosunkowania się do poszczególnych pozycji w katalogu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Pozycja prokuratora

Swobodę tę ustawodawca ogranicza już od jakiegoś czasu, między innymi zwiększając wpływ prokuratora na przebieg procesu karnego. Takim wpływem jest m.in. prawo do cofnięcia przez niego aktu oskarżenia ze skutkiem rzeczy osądzonej w art. 14 § 2 KPK.

Nowelizacja zwiększa zakres obowiązkowego orzekania niektórych środków karnych, m.in. zakazu zajmowania określonych stanowisk, wykonywania określonych zawodów, zakazu przebywania w określonych środowiskach.

Wprowadzono również obowiązek (przepis wchodzi w życie w marcu 2024 r.) orzeczenia przepadku pojazdu mechanicznego prowadzonego przez nietrzeźwego sprawcę lub równowartości tego pojazdu. I tu nie sposób powstrzymać się przez akcentem humorystycznym. Kodeks karny w nowym art. 44b § 2 określa, jak ustalać wartość takiego pojazdu przy przepadku jego równowartości. Mianowicie: za równowartość pojazdu uznaje się wartość pojazdu określoną w polisie ubezpieczeniowej na rok, w którym popełniono przestępstwo, a w razie braku polisy – średnią wartość rynkową pojazdu odpowiadającego, przy uwzględnieniu m.in. marki, modelu, roku produkcji, typu nadwozia, rodzaju napędu i silnika, pojazdowi prowadzonemu przez sprawcę, ustaloną na podstawie dostępnych danych, bez powoływania w tym celu biegłego. I tak zakres swobody sędziowskiej został zastąpiony koniecznością skorzystania z czasopisma „Auto Moto”.

Wydaje się, że żaden z trendów prezentowanych przez dużą nowelizację nie zasługuje na uznanie osób zajmujących się teorią lub praktyką wymiaru sprawiedliwości. Można zatem powrócić do przewijającej się w doktrynie myśli prawników karnistów: mieliśmy polski Kodeks karny z 1932 roku, wybitne dzieło legislacji karnej, a potem… Potem było (i nadal jest) tylko gorzej.

Autorka jest profesorem, prawniczką, specjalistką prawa i postępowania karnego oraz prawa karnego międzynarodowego. Dyrektorem Instytutu Prawa Uniwersytetu SWPS.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Podstawa wniesienia skargi do Sądu Najwyższego na wyrok sądu odwoławczego

Opis stanu faktycznego

M.K. został oskarżony o przestępstwo z art. 216 § 1 i 2 KK w zw. z art. 12 § 1 KK i z art. 212 § 1 i 2 KK w zw. z art. 12 § 1 KK.

Wyrokiem z 18.11.2022 r., XVI K 1117/20, Sąd Rejonowy w C. na podstawie art. 17 § 1 pkt 3 KPK w zw. z art. 1 § 2 KK postępowanie karne wobec oskarżonego M.K. co do zarzucanych mu czynów umorzył.

Apelację od tego wyroku wniósł pełnomocnik oskarżyciela prywatnego.

Po rozpoznaniu apelacji Sąd Okręgowy w C. wyrokiem z 10.3.2023 r., VII Ka 89/23, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Od powyższego wyroku sądu odwoławczego skargę na podstawie art. 539a § 1 KPK wniósł obrońca oskarżonego, który zarzucił rażące naruszenie prawa mające istotny wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie art. 437 KPK, przez uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w sytuacji nierozważenia wszystkich wniosków i dowodów oskarżonego M.K. i pominięcia jego wyjaśnień, tj. brak wszechstronnego i wyczerpującego odniesienia się do wszystkich faktów i okoliczności mających znaczenie w sprawie, a mianowicie faktu, że żaden dowód nie potwierdza, iż rzekome zniewagi słowne czy w postaci rysunku zostały stworzone czy wypowiedziane przez oskarżonego, jak również faktu, że grupa stworzona na Facebooku nie była grupą otwartą, jak próbuje to wskazać sąd okręgowy, i wyłącznie określone osoby mogły być jej członkami.

W konkluzji obrońca wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi odwoławczemu do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu skargi obrońcy oskarżonego postanowił oddalić skargę.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego skarga obrońcy oskarżonego okazała się niezasadna i należało ją oddalić.

Analiza treści uzasadnienia skargi wskazuje, że jej autor postuluje, aby Sąd Najwyższy w niniejszym postępowaniu w istocie rzeczy zbadał zasadność oceny materiału dowodowego dokonanej przez sąd odwoławczy. Zarówno w petitum skargi, jak i w jej motywach obrońca dokonuje wprost własnej oceny dowodów oraz własnych ustaleń faktycznych, które miałyby obecnie stać się przedmiotem analizy przez Sąd Najwyższy w ramach postępowania skargowego. W rzeczy samej treść skargi jest zbliżona swoją formą wprost do apelacji i nie podnosi wyraźnie okoliczności mogących stanowić podstawę skargi od wyroku sądu odwoławczego. Należy zdecydowanie podkreślić, że postępowanie w trybie skargi na wyrok sądu odwoławczego nie służy dublowaniu przeprowadzonej już w sprawie kontroli odwoławczej. Przedmiotem kontroli w tym postępowaniu jest tylko stwierdzenie, czy uchylając wyrok sądu I instancji z przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania, sąd odwoławczy kierował się podstawami wydania wyroku kasatoryjnego wskazanymi w art. 539a § 3 KPK oraz czy takie rozstrzygnięcie było w konkretnej sprawie konieczne.

Analizując apelację pełnomocnika oskarżyciela prywatnego, sąd odwoławczy krytycznie ocenił stanowisko sądu I instancji i przeprowadził w tym zakresie stosowne rozważania, uznając za trafny zarzut naruszenia przez ten sąd prawa materialnego, a mianowicie art. 115 § 2 KK. Podniósł między innymi, co następuje: „Sąd Rejonowy w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku w żaden sposób nie wykazał, że czyny zarzucane oskarżonemu cechują się znikomym stopniem społecznej szkodliwości, bowiem nie odniósł się do okoliczności determinujących uznanie występowania w realiach niniejszej sprawy takiego stopnia społecznej szkodliwości czynów zarzucanych oskarżonemu adekwatnie do treści art. 115 § 2 KK (…) Sąd Rejonowy nie uwzględnił w stopniu wystarczającym okoliczności mogących wskazywać na uznanie, że społeczna szkodliwość czynów nie jest znikoma. (…) Sąd Rejonowy, uzasadniając swoje rozstrzygnięcie, przedstawił okoliczności, które nie mają związku z możliwością umorzenia postępowania z uwagi na znikomy stopień społecznej szkodliwości zarzucanych czynów”. Dokonując krytycznej oceny stanowiska sądu I instancji, sąd odwoławczy podsumował: „W konsekwencji Sąd Rejonowy w czasie przeprowadzania na nowo przewodu w całości powinien ponownie wnikliwie przeanalizować i ocenić zgromadzony w sprawie materiał dowodowy z uwzględnieniem rozważań przedstawionych powyżej”.

Należy więc stwierdzić, że w układzie procesowym, jaki wystąpił w toku niniejszego postępowania, sąd odwoławczy nie miał możliwości wydania innego orzeczenia niż to, jakie ostatecznie zapadło, bowiem na przeszkodzie takiemu rozstrzygnięciu stał kategoryczny zakaz wynikający z art. 454 § 1 KPK (reguła ne peius). Ten przepis wprowadza nakaz określonego zachowania się przez sąd odwoławczy, a mianowicie sąd ten nie może skazać oskarżonego, który został uniewinniony w I instancji lub co do którego w I instancji umorzono postępowanie. Musi w tej sytuacji uchylić wyrok sądu l instancji i przekazać mu sprawę do ponownego rozpoznania. Tak zresztą zgodnie z art. 437 § 2 zd. 2 KPK uchylenie orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd odwoławczy może nastąpić wyłącznie w wypadkach wskazanych w art. 439 § 1 KPK oraz w art. 454 KPK lub jeżeli jest konieczne przeprowadzenie na nowo przewodu w całości. W sytuacji gdy zaistnieją przesłanki z art. 454 KPK, ich skutkiem musi być uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, gdyż sąd odwoławczy nie może skazać po raz pierwszy w II instancji. Innymi słowy, sąd odwoławczy nie może skazać oskarżonego, co do którego sąd I instancji umorzył postępowanie – i to niezależnie od tego, na jakiej podstawie prawnej doszło do takiego umorzenia (lub uniewinnił oskarżonego).

W niniejszej sprawie sąd odwoławczy, rozpoznając wniesioną na niekorzyść oskarżonego apelację, doszedł do wniosku, że umorzenie postępowania ze względu na przyjęcie znikomego stopnia społecznej szkodliwości zarzucanych czynów przez sąd I instancji było niezasadne. Jakkolwiek sąd II instancji nie powołał się wprost na regułę ne peius z art. 454 § 1 KPK, to analiza jego argumentów dowodzi jednoznacznie, że podstawą decyzji o uchyleniu zaskarżonego wyroku i przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania był wzgląd na unormowanie tego przepisu, związane z konstytucyjną zasadą dwuinstancyjności. Ten zaś przepis stanowi jedną z podstaw wydania orzeczenia kasatoryjnego wskazanych w art. 437 § 2 KPK. Chociaż sąd okręgowy stwierdził enigmatycznie, że w sprawie sąd I instancji powinien przeprowadzić „na nowo przewód w całości”, to nie ulega wątpliwości, że w zaistniałym układzie procesowym sąd ten musi ponownie ocenić wszystkie zebrane w sprawie dowody. A zatem stwierdzenie poprawności zastosowania przez sąd odwoławczy art. 454 § 1 KPK jest wystarczające do akceptacji wyroku tegoż sądu, a tym samym oddalenia skargi obrońcy oskarżonego.

Rozwijając zaprezentowaną w nagłówku tezę, należy wskazać, że niedopuszczalne jest, aby Sąd Najwyższy w trybie art. 539a KPK samodzielnie ponownie oceniał, czy zachowanie oskarżonego wyczerpuje znamiona czynu zabronionego, i w następstwie dojścia do odmiennych wniosków, z tego tylko powodu, uchylić zaskarżony wyrok (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 10.2.2017 r., IV KS 6/16, Legalis). Sąd Najwyższy w postępowaniu wywołanym wniesieniem skargi na wyrok sądu odwoławczego nie może oceniać, czy zaistniały merytoryczne podstawy określone w art. 454 KPK do wydania wyroku zmieniającego, nie jest wszak władny na podstawie art. 539a § 1 KPK do oceniania materiału dowodowego przedstawionego w sprawie. Rozpoznanie sprawy w tym zakresie z natury rzeczy należy do sądów powszechnych, natomiast ingerencja Sądu Najwyższego w ten zakres orzekania ponad wszelką wątpliwość stanowiłaby naruszenie ustawowych kompetencji. Poza sporem pozostaje fakt, że rozważania w kwestii, czy rację ma sąd odwoławczy, kwestionując przyjętą przez sąd I instancji ocenę stopnia społecznej szkodliwości zarzucanych M.K. czynów, czy też trafności umorzenia na tej podstawie postępowania, pozostaje poza zakresem kontroli Sądu Najwyższego orzekającego w przedmiocie skargi. Nie budzi zatem wątpliwości trafność decyzji w kwestii oddalenia, na podstawie art. 539e § 2 KPK, przedmiotowej skargi.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź