Ławnicy zostaną upodmiotowieni
Jeszcze w tym roku ławnicy mogą doczekać się reformy, która wzmocni ich pozycję. Na stronach rządu opublikowano właśnie założenia projektu w tej sprawie. Zgodnie z nim ławnicy staną się oficjalnie sędziami społecznymi, będą mieli wyższe rekompensaty, zwiększy się rola samorządu ławniczego, pojawią się obowiązkowe szkolenia i wzrośnie liczba dni orzekania. Czy ta reforma sprawi, że pozycja ławników będzie silniejsza i zapomnimy już o obraźliwych „paprotkach” w sądzie?
Zdecydowanie tak. Zaproponowane zmiany upodmiotowią obywateli w wymiarze sprawiedliwości poprzez odejście od nieadekwatnej do pełnionej roli nazwy „ławnik” i nadanie im właściwej nazwy „sędziów społecznych”. Stanie się tak też poprzez zapewnienie im godnej rekompensaty, upodmiotowienie rad sędziów społecznych i wprowadzenie nowego systemu szkoleń sędziów społecznych. Mam na myśli obowiązek czterech szkoleń rocznie.
Sądy cierpią na brak sędziów społecznych. Przed rokiem było ponad 6,5 tys. wakatów ławniczych. Receptą ma być przede wszystkim planowany wzrost rekompensaty za udział w rozprawach z 231 zł do ok. 450 zł dziennie. Co na to ławnicy? Czy ta kwota jest wystarczająca i pomoże uporać się z zapaścią kadrową?
W projekcie zaproponowano, aby wysokość rekompensaty, która wynosi obecnie 2,64 proc. podstawy ustalenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego podnieść do 4,5 proc. czyli obecnie do ok. 450 zł. Z informacji od rad ławniczych, od ławników, jak i ze stowarzyszenia ławników wynika, że taka rekompensata byłaby w pełni satysfakcjonująca. Sama podwyżka rekompensaty sędziego społecznego może jednak nie wystarczyć do zwiększenia zainteresowania obywateli tą funkcją. Wierzę, że doprowadzi do tego dopiero realizacja wszystkich zmian zawartych w projekcie. To przecież oprócz rekompensaty: nowy model wyboru ławników, zapewnienie szkoleń, obniżenie wieku sędziego społecznego do 26 lat i podniesienie granicy do 75 lat, transparentny przydział spraw. Dzięki temu warunki pracy sędziów społecznych w sądach będą dużo lepsze, a oni będą lepiej przygotowani do pełnienia swojej roli, bardziej upodmiotowieni, z poczuciem, że są częścią wspólnoty w sądzie, która realizuje wymiar sprawiedliwości.
Kluczowe będzie przy tym poinformowanie obywateli o tych zmianach. Dlatego też w MS zaplanowano szeroką kampanię społeczną w tej sprawie przed nadchodzącymi w przyszłym roku wyborami, mam nadzieję, że już sędziów społecznych.
Resort sprawiedliwości chce objąć ławników czterema obowiązkowymi szkoleniami w roku. Eksperci postulowali, aby przeprowadzała je KSSiP. Kto będzie organizował te szkolenia i czego będą dotyczyły?
Sądzę, że system szkolenia sędziów społecznych powinien być tworzony przy udziale różnych podmiotów. Z inicjatywy rady minister sprawiedliwości podpisał już porozumienie z Państwową Inspekcją Pracy na przeprowadzenie 188 szkoleń w ciągu czterech lat. Eksperci z PiP będą co roku szkolić ławników z wydziałów pracy w każdym sądzie okręgowym. Niewykluczone, że w szkolenia włączy się też Urząd Ochrony Danych Osobowych i inne podmioty publiczne.
Reforma obejmie też rady ławnicze, które choć powinny być w każdym sądzie, to funkcjonują tylko w niektórych jednostkach. Co się zmieni w tym zakresie i jak wpłynie to na sytuację sędziów społecznych?
Upodmiotowienie rad sędziów społecznych to jeden z najważniejszych elementów reformy, ponieważ pozwoli na transformację miejsca ławników w sądach. Będą one uczestniczyły w ustalaniu zasad przydziału spraw sędziom społecznym. W kolegium sądu zasiądzie przewodniczący rady sędziów społecznych. Co roku rady te będą przekazywały informację z działalności radom miast. Będą też organizowały obchody Dnia Sędziego Społecznego, który ma zostać ustanowiony na dzień 14 czerwca. Dzięki tym zmianom sędziowie społeczni uzyskają pełniejszą reprezentację zarówno w sądzie, jak i poza nim.
Poza Warszawą ławnicy często nie mają swojego pomieszczenia socjalnego w sądzie, na rozprawy czekają na korytarzu, zdarza się, że brakuje dla nich togi – to słowa jednego z sędziów społecznych. Czy reforma odpowiada na te problemy?
Dwa lata temu o tych problemach informowała Martyna Skibniewska, przewodnicząca Stowarzyszenia Ławników Polskich. Od tego czasu udało się uporać z brakiem tóg w większości sądów. Niestety nadal nierozwiązanym problemem jest brak pomieszczeń dla ławników. Wiąże się to z trudną sytuacją lokalową polskich sądów, które mieszczą się nierzadko w starych budynkach. Mam nadzieję, że ministerstwo rozwiąże niebawem ten problem, tak aby sędziowie społeczni mieli swój pokój w każdym sądzie.
Przed rokiem postulował pan poszerzenie kognicji ławników o konkretne typy spraw z zakresu prawa karnego, prawa rodzinnego i prawa pracy. W złożeniach do projektu nie ma o tym ani słowa. Czy jest pan zawiedziony?
Nie jestem zawiedziony, ponieważ nikt nie rezygnuje z tego rozwiązania. Projekt, o którym rozmawiamy przygotowuje bowiem warunki do bezpiecznego dla sądownictwa poszerzenia kognicji sędziów społecznych. Obecnie w sądach obsadzone jest ok. 60 proc. stanowisk ławniczych i w takich warunkach zwiększenie zakresu spraw, w których orzekają ławnicy byłoby ryzykowne. Założenie jest takie, że poszerzenie kognicji sędziów społecznych będzie kolejnym krokiem. Gdyby jednak reforma miała się zakończyć na obecnym projekcie, to byłbym bardzo zawiedziony. Minister Waldemar Żurek publicznie wyrażał wolę zwiększenia kognicji sędziów społecznych i jestem przekonany, że będzie dążył do dotrzymania tej obietnicy.
Projekt zakłada też reformę wyborów sędziów społecznych. Mają być oni wybierani co roku w zmodyfikowanej procedurze, a nie co cztery lata. Po co te zmiany?
Mamy niestety taką sytuację, że przy ostatnich wyborach ławników trzeba było przeprowadzać wybory uzupełniające. Odbywało się to w różnym tempie, w różnych terminach. Po zmianach prezesi sądów będą mogli zgłaszać zapotrzebowanie co roku i zostanie to usystematyzowane. Wprowadzona ma zostać też rozmowa kwalifikacyjna z kandydatem na sędziego społecznego, którą przeprowadzać będą komisje rekomendujące. Poszerzony zostanie też skład tych komisji poprzez wprowadzenie do nich sędziego doświadczonego w orzekaniu z ławnikami, sędziów społecznych oraz przedstawicieli środowiska obywatelskiego.
Na pierwsze spotkanie z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem w sprawie reformy sędziów społecznych czekał pan kilka tygodni. Jak wyglądała współpraca przy tym projekcie z ministrem?
Pierwsze spotkanie z ministrem Żurkiem miałem 4 września, czyli nieco ponad miesiąc po objęciu przez niego stanowiska. Uważam, że to raczej szybko. Ze strony ministra sprawiedliwości jest zielone światło dla reformy systemu sędziów społecznych. Współpraca była bardzo dobra zarówno z kierownictwem ministerstwa, w szczególności z panem ministrem Arkadiuszem Myrchą, jak i z Departamentem Legislacyjnym oraz Departamentem Kadr i Organizacji Sądów. Oczywiście, decydując się na reformy wymagające zwiększenia nakładów finansowych, trzeba brać pod uwagę możliwość stopniowego wprowadzania koniecznych zmian, tak, by cegiełka po cegiełce budować obywatelski wymiar sprawiedliwości. Uważam, że skuteczność polega na realnym przybliżaniu się do wyznaczonego celu, a nie na czekaniu na chwilę, gdy od razu stanie się możliwe osiągnięcie wszystkiego, bo taka chwila zazwyczaj nigdy nie nadchodzi. A ci, którzy budują systematycznie, realnie dokonują zmian tu i teraz. Mam nadzieję, że projekt już wkrótce zostanie skierowany do konsultacji i że jeszcze w tym roku nowelizacja zostanie uchwalona. To niezwykle ważne, żeby reforma zaczęła funkcjonować na kilka miesięcy przed kolejnymi wyborami sędziów społecznych.
Czy wie pan, co o tych propozycjach sądzi ośrodek prezydencki?
Proponowane zmiany służą polskiemu wymiarowi sprawiedliwości i upodmiotowieniu w nim obywatelek i obywateli, Polek i Polaków. Mam nadzieję, że pan prezydent spojrzy na to w ten sam sposób i wesprze proobywatelskie zmiany.
Piotr W. Juchacz jest profesorem UAM, przewodniczącym Rady ds. Ławników przy ministrze sprawiedliwości, wiceprezydentem Europejskiej Sieci Stowarzyszeń Sędziów Społecznych, dyrektorem Centrum Transdyscyplinarnych Badań nad Sędziami Społecznymi i Sądami Dikastai.
Kontrola przedsiębiorcy na podstawie ustawy o systemach sztucznej inteligencji. Cz. I
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13.6.2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (akt w sprawie sztucznej inteligencji) (Dz.Urz. UE L z 2024 r. Nr 131, s. 1689; dalej: AIAct) ustanowiło pierwsze kompleksowe ramy prawne regulujące projektowanie, rozwój, wprowadzanie do obrotu oraz wykorzystywanie systemów sztucznej inteligencji na rynku Unii Europejskiej. Jednocześnie stworzyło nowy model nadzoru nad rynkiem AI, oparty nie tylko na obowiązkach nakładanych na uczestników rynku, ale również na skutecznych mechanizmach ich egzekwowania. Oznacza to, że przedsiębiorcy muszą przygotować się nie tylko do spełnienia wymagań wynikających z AIAct, lecz także do ewentualnej kontroli prowadzonej przez właściwy organ nadzoru.
Realizując obowiązek wynikający z AIAct, polski ustawodawca przyjął ustawę z 3.7.2026 r. o systemach sztucznej inteligencji (Dz.U. z 2026 r. poz. 1003; dalej: AIU), powierzając Komisji Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji funkcję organu nadzoru rynku oraz pojedynczego punktu kontaktowego w rozumieniu art. 70 AIAct. Do podstawowych zadań Komisji należy kontrola przestrzegania przepisów rozporządzenia i ustawy, prowadzenie postępowań w sprawach naruszeń oraz nakładanie administracyjnych kar pieniężnych.
Kontrola przedsiębiorcy jest jednym z najważniejszych instrumentów wykonywania nadzoru nad rynkiem systemów sztucznej inteligencji. Jej przeprowadzenie może wiązać się z daleko idącą ingerencją w działalność przedsiębiorcy, obejmującą dostęp do dokumentacji technicznej, systemów informatycznych, korespondencji elektronicznej czy danych wykorzystywanych w związku z funkcjonowaniem systemów AI. Jednocześnie ustawodawca, przyznając Komisji szerokie kompetencje kontrolne, wyposażył przedsiębiorców w szereg gwarancji procesowych, które mają zapewnić zachowanie proporcjonalności działań organu oraz ochronę praw kontrolowanego.
Kontrola jako podstawowe narzędzie nadzoru
Skuteczność systemu nadzoru ustanowionego przez AIAct zależy nie tylko od zakresu obowiązków nakładanych na uczestników rynku, lecz również od możliwości ich rzeczywistej weryfikacji. Z tego względu ustawodawca wyposażył Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji w kompetencje kontrolne pozwalające ocenić, czy przedsiębiorcy wykonują obowiązki wynikające zarówno z AIAct, jak i z ustawy o systemach sztucznej inteligencji. Zgodnie z art. 48 ust. 1 AIU Komisja sprawuje kontrolę przestrzegania przepisów obu tych aktów prawnych, co czyni kontrolę podstawowym instrumentem wykonywania funkcji organu nadzoru rynku.
Na uwagę zasługuje fakt, że ustawodawca nie uzależnił możliwości wszczęcia kontroli od uprzedniego stwierdzenia ani nawet uprawdopodobnienia naruszenia przepisów. Z art. 48 ust. 2 AIU wynika, że czynności kontrolne mogą być prowadzone zarówno na podstawie informacji uzyskanych przez Komisję, jak i w ramach zatwierdzonego planu kontroli oraz monitorowania przestrzegania przepisów AIAct. Oznacza to, że działalność kontrolna nie ma wyłącznie charakteru reaktywnego. Komisja może podejmować czynności również z własnej inicjatywy, niezależnie od tego, czy wobec konkretnego przedsiębiorcy pojawiły się wcześniej informacje wskazujące na możliwość naruszenia prawa. Rozwiązanie to odzwierciedla przyjęty w AIAct model nadzoru oparty na analizie ryzyka oraz systematycznym monitorowaniu rynku.
Kontrolę należy odróżnić od postępowania administracyjnego prowadzonego w sprawie naruszenia przepisów AIAct lub ustawy o systemach sztucznej inteligencji. Jej celem jest ustalenie stanu faktycznego oraz zgromadzenie materiału dowodowego pozwalającego ocenić zgodność działalności przedsiębiorcy z obowiązującymi przepisami. Sama kontrola nie prowadzi do rozstrzygnięcia o prawach lub obowiązkach kontrolowanego. Dopiero ustalenia poczynione w jej toku mogą stanowić podstawę wydania zaleceń pokontrolnych albo wszczęcia postępowania administracyjnego, którego rezultatem może być wydanie decyzji, w tym decyzji nakładającej określone obowiązki lub administracyjną karę pieniężną.
Zakres kontroli
Punktem wyjścia do określenia zakresu kontroli jest art. 48 ust. 1 AIU. Z przepisu wynika, że Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji kontroluje przestrzeganie zarówno AIAct, jak i przepisów samej ustawy. Ustawodawca nie zdecydował się jednak na stworzenie zamkniętego katalogu obowiązków podlegających kontroli. Oznacza to, że zakres czynności kontrolnych będzie zależał od tego, jaką rolę pełni przedsiębiorca na rynku sztucznej inteligencji i jakie obowiązki nakłada na niego AIAct.
W praktyce nie każdy przedsiębiorca będzie więc kontrolowany w takim samym zakresie. Innych obowiązków Komisja będzie oczekiwała od dostawcy systemu AI, innych od importera czy dystrybutora, a jeszcze innych od przedsiębiorcy wykorzystującego system sztucznej inteligencji w swojej działalności. Jest to konsekwencja samej konstrukcji AIAct, który rozdziela odpowiedzialność pomiędzy wszystkich uczestników łańcucha dostaw i użytkowania systemów AI.
Najszerszy zakres kontroli będzie dotyczył dostawców systemów AI wysokiego ryzyka. To właśnie oni odpowiadają za zapewnienie zgodności systemu z wymaganiami rozporządzenia. Komisja będzie mogła zatem zweryfikować, czy przedsiębiorca prawidłowo zarządza ryzykiem związanym z systemem AI, zapewnił odpowiednią jakość danych wykorzystywanych do jego trenowania i testowania, prowadzi wymaganą dokumentację techniczną oraz rejestry zdarzeń, a także spełnia wymagania dotyczące przejrzystości działania systemu, nadzoru człowieka, dokładności, odporności i cyberbezpieczeństwa. Kontroli podlegać będzie również sposób realizacji obowiązków związanych z oceną zgodności, oznakowaniem CE, monitorowaniem systemu po jego wprowadzeniu do obrotu oraz zgłaszaniem poważnych incydentów i wadliwego działania systemu.
Nieco inaczej wygląda zakres kontroli importerów i dystrybutorów. W ich przypadku Komisja będzie przede wszystkim sprawdzała, czy przed wprowadzeniem lub udostępnieniem systemu na rynku dopełniono obowiązków weryfikacyjnych przewidzianych w art. 23 i 24 AIAct. Kontrola może więc obejmować m.in. sprawdzenie, czy system przeszedł procedurę oceny zgodności, posiada wymaganą dokumentację i oznakowanie CE oraz czy przedsiębiorca właściwie reaguje na informacje o ewentualnej niezgodności systemu z wymaganiami rozporządzenia.
Odmienny charakter będzie miała również kontrola przedsiębiorcy wykorzystującego system AI w swojej działalności. W tym przypadku Komisja nie będzie oceniała procesu projektowania systemu, lecz sposób jego faktycznego używania. Przedmiotem kontroli będzie zatem m.in. korzystanie z systemu zgodnie z instrukcją dostawcy, zapewnienie odpowiedniego nadzoru człowieka, prowadzenie wymaganych rejestrów zdarzeń czy wykonywanie obowiązków związanych z monitorowaniem działania systemu. W określonych przypadkach kontrola może również obejmować wykonanie obowiązku przeprowadzenia oceny wpływu na prawa podstawowe.
Zakres kontroli nie ogranicza się jednak wyłącznie do systemów AI wysokiego ryzyka. Komisja może również weryfikować wykonywanie obowiązków dotyczących przejrzystości, o których mowa w art. 50 AIAct, w tym obowiązków związanych z informowaniem użytkowników o interakcji z systemem sztucznej inteligencji czy oznaczaniem treści wygenerowanych lub zmanipulowanych przez AI. Na warunkach określonych w AIU i AIAct Komisja będzie współpracowała z dostawcami modeli AI ogólnego przeznaczenia.
Skoro art. 48 ust. 1 AIU odsyła nie tylko do AIAct, ale również do przepisów krajowych, oznacza to, że Komisja może kontrolować także wykonywanie obowiązków wynikających z samej ustawy o systemach sztucznej inteligencji, zwłaszcza tych, które aktualizują się już w toku postępowania kontrolnego. Chodzi przede wszystkim o obowiązek współpracy z organem nadzoru, udzielania wyjaśnień oraz zapewnienia dostępu do dokumentów, danych i systemów informatycznych na zasadach określonych w art. 52 AIU.
W drugiej i trzeciej części artykułu
Zakres kontroli to tylko jeden z elementów nowego modelu nadzoru nad rynkiem AI. W drugiej części artykułu, która ukaże się na Legalis.pl 17.8.2026 r., omówione zostaną szczegółowe uprawnienia Komisji w toku kontroli, w tym możliwość żądania dostępu do dokumentów, danych, systemów informatycznych i korespondencji elektronicznej oraz uzyskiwania wyjaśnień od przedsiębiorcy. W trzeciej części, która zostanie opublikowana 18.8.2026 r., przedstawione zostaną obowiązki kontrolowanego, a także przysługujące mu prawa i gwarancje procesowe.
Gabriela Gąsior – radca prawny w Dziale Własności Intelektualnej/E-commerce/Nowoczesnych Technologii kancelarii MKZPartnerzy. Ekspertka w zakresie prawa nowych technologii, specjalizująca się również w prawie chińskim; zna język chiński.

Dopiero skuteczne doręczenie postanowienia otwiera termin do wniesienia zażalenia
Stan faktyczny sprawy
Wnioskiem z 21.5.2025 r. J.B. (dalej: Skarżący) zwrócił się do Burmistrza (dalej: Organ) o wydanie zaświadczenia potwierdzającego istnienie i funkcjonowanie „obiektów uciążliwych”, w tym: stacji paliw, stacji kontroli pojazdów i obiektu handlowego, w sąsiedztwie nieruchomości o wskazanych numerach ewidencyjnych.
Postanowieniem z 27.5.2025 r. Organ odmówił wydania wnioskowanego zaświadczenia, pouczając Skarżącego o prawie do wniesienia zażalenia do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (dalej: SKO). Postanowienie, podpisane odręcznie przez sekretarz gminy, działającą z upoważnienia Organu, zostało przesłane na skrytkę pocztową wskazaną przez Skarżącego, a jego niepodpisany cyfrowo skan przesłano dodatkowo – na prośbę telefoniczną Skarżącego – na jego elektroniczną skrzynkę podawczą na ePUAP.
2.6.2025 r. Skarżący wniósł za pośrednictwem platformy ePUAP zażalenie na powyższe postanowienie.
Postanowieniem z 3.7.2025 r. SKO stwierdziło niedopuszczalność zażalenia jako przedwczesnego, wskazując, że termin na jego wniesienie rozpoczął bieg od momentu odebrania przesyłki pocztowej 5.6.2025 r., podczas gdy zażalenie wniesiono już 2.6.2025 r.
Stanowisko WSA w Poznaniu
Na skutek rozpoznania skargi wniesionej przez Skarżącego, prawomocnym wyrokiem z 18.12.2025 r., II SA/Po 557/25, Legalis, WSA w Poznaniu uchylił zaskarżone postanowienie z 3.7.2025 r. W ocenie WSA w Poznaniu, skoro wniosek inicjujący postępowanie, tj. wniosek Skarżącego z 21.5.2025 r., został wniesiony przez ePUAP, Organ miał obowiązek doręczenia rozstrzygnięcia drogą elektroniczną, zgodnie z art. 39 § 1 KPA.
Tymczasem przesłanie tego rozstrzygnięcia pocztą tradycyjną oraz udostępnienie na ePUAP jedynie skanu dokumentu z odręcznym podpisem, zamiast prawidłowo podpisanego dokumentu elektronicznego, nie wywołało skutku prawnego doręczenia, wskutek czego postanowienie pierwszoinstancyjne nie weszło do obrotu prawnego.
W konsekwencji WSA w Poznaniu wskazał, że choć zażalenie rzeczywiście było niedopuszczalne, to jednak z innych przyczyn niż te, które wskazało SKO. Wobec braku skutecznego doręczenia postanowienia termin do wniesienia zażalenia w ogóle nie rozpoczął biegu.
Postanowienie SKO
Po ponownym rozpoznaniu sprawy SKO, postanowieniem z 14.4.2026 r., ponownie stwierdziło niedopuszczalność zażalenia Skarżącego. W ocenie SKO, z uwagi na:
- zasadę związania oceną prawną wyrażoną w uzasadnieniu prawomocnego wyroku WSA w Poznaniu, wynikającą z art. 153 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143; dalej: PostAdmU), oraz
- fakt, że postanowienie Organu z 27.5.2025 r. nadal, tj. na dzień orzekania przez SKO, nie zostało prawidłowo doręczone Skarżącemu,
- zażalenie wniesione przez Skarżącego 2.6.2025 r. było przedwczesne. Okoliczność ta obligowała SKO do wydania rozstrzygnięcia o charakterze procesowym, tj. stwierdzenia niedopuszczalności zażalenia.
Rozstrzygnięcie WSA w Poznaniu
6.5.2026 r. Skarżący wniósł do WSA w Poznaniu skargę na powyższe postanowienie SKO, w której zarzucił Kolegium naruszenie m.in. art. 153 PostAdmU, jak również umyślne działanie na zwłokę i powielanie błędnej argumentacji. Skarżący wniósł o merytoryczne rozpoznanie sprawy, zmianę składu orzekającego SKO, wymierzenie SKO grzywny i zasądzenie na jego rzecz zwrotu kosztów postępowania.
Odnosząc się do powyższego, WSA w Poznaniu w pierwszej kolejności przypomniał regulacje określające zakres kontroli sprawowanej przez sądy administracyjne, w szczególności art. 1 oraz art. 3 § 1 PostAdmU. WSA w Poznaniu podkreślił, że kontrola ta sprowadza się do badania działalności administracji publicznej pod względem zgodności z prawem, tj. oceny zgodności zaskarżonego aktu z przepisami postępowania administracyjnego, a także prawidłowości zastosowania i wykładni norm prawa materialnego.
Jednocześnie – jak wskazał WSA w Poznaniu – zgodnie z art. 134 § 1 PostAdmU sąd rozstrzyga w granicach danej sprawy, nie będąc jednak związany zarzutami i wnioskami skargi oraz powołaną podstawą prawną. W praktyce oznacza to, że sąd zobowiązany jest dokonać oceny zgodności z prawem zaskarżonego aktu także wtedy, gdy dany zarzut nie został podniesiony w skardze.
Mając na uwadze podniesione przez Skarżącego zarzuty, WSA w Poznaniu wskazał, że zgodnie z art. 153 PostAdmU ocena prawna i wskazania co do dalszego postępowania, wyrażone w orzeczeniu sądu, wiążą w sprawie organy, których działanie lub bezczynność były przedmiotem zaskarżenia, a także sądy, chyba że przepisy prawa uległy zmianie.
Reguła ta oznacza, że SKO było z mocy prawa związane oceną prawną WSA w Poznaniu, wyrażoną w wyroku z 18.12.2025 r., II SA/Po 557/25, Legalis. WSA w Poznaniu w tym wyroku przesądził, że postanowienie Organu nie zostało Skarżącemu prawidłowo doręczone, co oznaczało, że postanowienie nie weszło do obrotu prawnego.
Z tego powodu zażalenie wniesione przez Skarżącego od nieskutecznie doręczonego postanowienia nie mogło zostać merytorycznie rozpatrzone, gdyż przedmiot tego zażalenia nie zaistniał jeszcze w obrocie prawnym.
Jak bowiem wskazuje się w orzecznictwie NSA, jeśli nie nastąpiło skuteczne doręczenie postanowienia, w obrocie prawnym nie istnieje akt, na który strona mogłaby wnieść zażalenie. Brak prawidłowego doręczenia decyzji organu I instancji powoduje, że organ nie jest nią związany wobec strony w rozumieniu art. 110 § 1 KPA. W takim przypadku odwołanie wniesione od decyzji, która nie została skutecznie doręczona, należy uznać za niedopuszczalne na podstawie art. 134 KPA (wyrok NSA z 10.5.2022 r., II OSK 1375/21, Legalis).
Odnosząc powyższe rozważania do rozpoznawanej sprawy, WSA w Poznaniu uznał, że organ odwoławczy, tj. SKO, był zobowiązany do orzeczenia o niedopuszczalności zażalenia. Wszelkie odmienne działanie SKO, w tym postulowane przez Skarżącego merytoryczne rozpoznanie sprawy – w sytuacji gdy postanowienie Organu nie weszło do obrotu prawnego – stanowiłoby rażące naruszenie prawa.
Jedynie na marginesie WSA w Poznaniu odniósł się do kwestii składu orzekającego SKO. Skarżący w skardze z 6.5.2026 r. zarzucał, że SKO nie powinno orzekać dwukrotnie w tym samym składzie w tej samej sprawie, skoro wcześniejsze orzeczenie SKO zostało uchylone przez WSA w Poznaniu.
Zarzuty Skarżącego w tym zakresie nie były jednak zasadne. Przepisy KPA dotyczące wyłączenia pracownika lub członka organu kolegialnego nie mają zastosowania do sytuacji, w której organ ponownie rozpoznaje sprawę na skutek uchylenia jego wcześniejszego aktu – postanowienia lub decyzji – przez sąd administracyjny. Orzekanie przez te same osoby będące członkami SKO, które uczestniczyły w wydaniu wcześniej uchylonego postanowienia, jest więc dopuszczalne i nie stanowi naruszenia przepisów postępowania.
Podsumowując, WSA w Poznaniu wskazał, że zaskarżone postanowienie SKO odpowiada prawu, a skarga Skarżącego – jako oparta na chybionych i pozbawionych podstaw prawnych zarzutach – podlegała oddaleniu na podstawie art. 151 PostAdmU.
Komentarz
Rozpoznając analizowaną sprawę, WSA w Poznaniu zwrócił uwagę na zasady doręczania korespondencji drogą elektroniczną w postępowaniu administracyjnym. W tym kontekście podkreślił, że zasady te są uregulowane przepisami KPA, a – jak wskazuje się w orzecznictwie – nie ma podstaw do przyjęcia skuteczności doręczenia dokonanego w sposób inny niż określony w przepisach KPA (wyrok WSA w Gdańsku z 24.10.2024 r., III SA/Gd 245/24, Legalis).
Ponadto doręczenie stanowi czynność materialno-techniczną wywołującą określone skutki prawne. Z doręczeniem aktu wiążą się określone skutki procesowe, w szczególności rozpoczęcie biegu terminu do wniesienia środka zaskarżenia.
O wejściu decyzji do obrotu prawnego i związaniu nią organu wobec strony można bowiem mówić dopiero z chwilą jej skutecznego doręczenia lub ogłoszenia. Jeżeli decyzja nie zostanie skutecznie doręczona, nie rozpoczyna biegu termin do jej zaskarżenia, a w razie stwierdzenia tego faktu przez organ odwoławczy, do którego wpłynęło odwołanie, powinien on stwierdzić jego niedopuszczalność (wyrok WSA w Łodzi z 19.2.2025 r., II SA/Łd 756/24, Legalis). Tak też prawidłowo uczyniło SKO w niniejszej sprawie.
Wyrok WSA w Poznaniu z 8.7.2026 r., II SA/Po 399/26, Legalis
Od posiadania zależnego do zasiedzenia nieruchomości
Postanowieniem z 25.6.2026 r. wydanym w sprawie I CSK 652/26 SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. Podstawą skargi było orzeczenie wydane przez sąd II instancji, którym uznano, że skarżąca pozostawała w posiadaniu zależnym działek. Skarżąca wskazała na art. 172, 336 i 340 KC, uznając, że materiał dowodowy determinował przyjęcie jej posiadania samoistnego oraz oczywistą zasadność skargi kasacyjnej.
Przyczyny odmowy przyjęcia skargi do rozpoznania
SN nie podzielił stanowiska skarżącej. Przypomniał jednocześnie, że obowiązkiem wnoszącego skargę kasacyjną jest takie sformułowanie i uzasadnienie wniosku o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania, aby było możliwe dokonanie oceny przez SN, czy okoliczności powołane przez skarżącego pozwalają na przyjęcie bądź odmowę przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania w świetle podstaw kasacyjnych określonych w art. 3989 § 1 KPC. Tymczasem – w ocenie SN – skarżąca ograniczyła się w uzasadnieniu przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania jedynie do tego, że w jej ocenie jest ona posiadaczem samoistnym, a nie zależnym. Nie wykazała przy tym, aby sąd II instancji dopuścił się kwalifikowanego naruszenia przepisów prawa materialnego lub procesowego. SN nie dopatrzył się również we wniesionej skardze argumentów, które mogłyby świadczyć o oczywistej zasadności skargi, gdyż skarżąca nie uwzględniła ustaleń faktycznych albo wchodziła z nimi w polemikę.
Nabycie własności nieruchomości przez zasiedzenie wymaga samoistnego posiadania nieruchomości przez okres określony w ustawie, którego długość zależy od dobrej lub złej wiary posiadacza. SN podkreślił jednocześnie, że na etapie postępowania kasacyjnego przed SN nie dochodzi do rozstrzygania w zakresie prawidłowości oceny dowodów lub ustaleń stanu faktycznego. Zarzuty takie nie mogą nawet stanowić podstawy skargi kasacyjnej – zgodnie z art. 3983 § 3 KPC. SN był zatem związany podstawą faktyczną rozstrzygnięcia ustaloną przez sądy powszechne. Z materiału dowodowego wynikało z kolei, że skarżąca była w posiadaniu zależnym spornych działek, gdyż uzyskała od członka rodziny ustną zgodę na korzystanie z nich przez wypasanie bydła oraz koszenie. Powyższe ustalono na podstawie zeznań świadków, materiału dokumentarnego oraz ustaleń dotyczących tego, kto i kiedy zezwalał na postawienie na jednej z działek linii energetycznej.
Komentarz
Stanowisko i rozważania SN należy ocenić aprobująco. Sąd prawidłowo wskazał, że w postępowaniu kasacyjnym jest związany stanem faktycznym ustalonym przez sądy powszechne. Zgodnie z art. 3983 § 3 KPC podstawą skargi kasacyjnej nie mogą być zarzuty dotyczące ustalenia faktów lub oceny dowodów. Kontrola dokonywana przez SN w ramach skargi kasacyjnej polega na zbadaniu prawidłowości wykładni i zastosowania prawa materialnego oraz naruszeń przepisów postępowania. Wynika to z charakteru skargi kasacyjnej jako nadzwyczajnego środka zaskarżenia przysługującego od prawomocnego orzeczenia. W przypadku zarzutów dotyczących naruszenia przepisów postępowania konieczne jest przy tym wykazanie, że uchybienie mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy.
Bez znaczenia dla SN pozostają oczekiwania stron postępowania (por. wyrok SN z 22.12.2005 r., V CSK 46/05, Legalis). Rolą SN jest bowiem sprawowanie nadzoru judykacyjnego nad orzecznictwem sądów powszechnych, a nie ponowne dokonywanie ustaleń faktycznych. Dotyczy to również zarzutów, które jedynie pozornie odnoszą się do błędnej wykładni lub niewłaściwego zastosowania przepisów prawa materialnego, a w istocie stanowią polemikę z ustaleniami faktycznymi sądu meriti. Takie zarzuty są niedopuszczalne ze względu na ich sprzeczność z art. 3983 § 3 KPC (por. wyrok SN z 12.2.2010 r., II UK 195/09, Legalis).
Skarżąca zarzuciła naruszenie art. 172, 336 i 340 KC. Art. 172 § 1 i 2 KC reguluje przesłanki nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie. Posiadacz nieruchomości niebędący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od 20 lat jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze (art. 172 § 1 KC). Po upływie 30 lat posiadacz nieruchomości nabywa jej własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze (art. 172 § 2 KC).
Z kolei art. 336 KC wprowadza rozróżnienie na posiadanie samoistne i zależne. Posiadaczem samoistnym jest ten, kto faktycznie włada rzeczą jak właściciel, natomiast posiadaczem zależnym – ten, kto faktycznie włada rzeczą jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca albo na podstawie innego prawa, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą. Art. 340 KC ustanawia natomiast domniemanie ciągłości posiadania. Własność nieruchomości może zostać nabyta przez zasiedzenie po spełnieniu przesłanek określonych w art. 172 KC, a więc przede wszystkim przy samoistnym i nieprzerwanym posiadaniu przez wymagany okres. A contrario samo posiadanie zależne nie może prowadzić do nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie. Posiadacz samoistny powinien wykonywać faktyczne władztwo nad nieruchomością w sposób odpowiadający władztwu właściciela, a jego zachowanie powinno ujawniać wobec otoczenia wolę władania rzeczą dla siebie (por. postanowienie SN z 11.12.2025 r., I CSK 2867/25, Legalis).
Możliwa jest jednak zmiana charakteru posiadania z zależnego na samoistne. Zmiana taka musi zostać wyraźnie zamanifestowana na zewnątrz (por. postanowienie SN z 17.12.1999 r., III CKN 9/99, Legalis). W analizowanej sprawie skarżąca nie była właścicielem działek, lecz korzystała z nich na podstawie ustnej zgody członka rodziny, wypasając bydło i dokonując koszenia. Z ustaleń faktycznych wynikało zatem, że pierwotnie pozostawała w posiadaniu zależnym. Jest to zgodne z prezentowanym w judykaturze stanowiskiem, zgodnie z którym objęcie nieruchomości w posiadanie za zgodą właściciela oraz korzystanie z niej w określony, tolerowany przez właściciela sposób może świadczyć o posiadaniu zależnym (por. postanowienie SN z 18.12.2025 r., I CSK 3702/24, Legalis).
Aby doszło do zasiedzenia własności nieruchomości przez osobę, która początkowo władała nią jako posiadacz zależny, konieczne jest wyraźne i dostrzegalne dla otoczenia zamanifestowanie zmiany charakteru posiadania na samoistne. Sama wewnętrzna zmiana woli posiadacza nie jest wystarczająca (por. postanowienie SN z 7.10.1997 r., I CKN 224/97, Legalis). Co do zasady dopiero od chwili takiego uzewnętrznienia zmiany charakteru posiadania może rozpocząć się bieg terminu prowadzącego do zasiedzenia, jeżeli od tego momentu posiadacz przez wymagany okres włada nieruchomością jak właściciel.
Odrębnej oceny wymaga kwestia dobrej lub złej wiary posiadacza w sytuacji, w której wcześniejsze posiadanie zależne przekształca się w posiadanie samoistne. Powinna ona być dokonywana na tle okoliczności konkretnej sprawy, z uwzględnieniem domniemania dobrej wiary wynikającego z art. 7 KC. Jednocześnie przy wykładni przepisów o zasiedzeniu należy mieć na względzie konstytucyjną ochronę prawa własności oraz wyjątkowy charakter zasiedzenia jako sposobu nabycia własności przez osobę niebędącą właścicielem (por. postanowienie SN z 19.12.2025 r., I CSK 2089/25, Legalis).
Nie zmienia to faktu, że zasiedzenie jest instytucją prawnie dopuszczalną i pełni określoną funkcję porządkującą stosunki własnościowe, skłaniając właścicieli do wykonywania przysługujących im uprawnień. Prawo własności podlega bowiem silnej ochronie, nie ma jednak charakteru absolutnego (por. wyrok TK z 28.10.2003 r., P 3/03, Legalis).
Wysokie kary za podszywanie się pod prawników mogą nie wystarczyć
Problem ten dobrze ilustruje głośna sprawa serwisu internetowego Lexspace, wobec którego od marca toczy się śledztwo w krakowskiej prokuraturze. Portal ten, na którym można znaleźć zaczerpnięte z publicznych rejestrów dane tysięcy adwokatów i radców prawnych, oferował rzekome porady prawne, mając jednocześnie wprowadzać użytkowników w błąd co do osoby, która faktycznie ich miała udzielać.
Prawdziwy prawnik, ale w fałszywej kancelarii
Od 18 czerwca za bezprawne posługiwanie się tytułem „radca prawny” lub oznaczeniami „kancelaria radcy prawnego” i „kancelaria radców prawnych” grozi grzywna od 5 tys. do 200 tys. zł, kara ograniczenia wolności albo obie te kary łącznie. Taką samą ochronę w odniesieniu do adwokatów przewiduje uchwalona przez Sejm nowelizacja prawa o adwokaturze, którą po poprawkach Senatu czekają jeszcze dalsze prace legislacyjne.
O przepisy w tym kształcie zabiegały oba samorządy, przekonując, że w dzisiejszych czasach mają one ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa prawnego obywateli. Chodzi o to, że na rynku pojawiły się podmioty, które z jednej strony udzielają porad prawnych (często wykorzystując przy tym coraz doskonalsze narzędzia cyfrowe typu AI), a jednocześnie fałszywie przedstawiają się jako profesjonalne kancelarie prawne.
Sytuacja jest prosta, gdy osoba bez uprawnień sama przedstawia się klientowi jako radca prawny albo adwokat lub oznacza prowadzoną przez siebie działalność jako kancelarię. O wiele trudniej jest jednak w sytuacji, w której mający „pomysł na biznes” oszuści wykorzystują prawdziwe imię i nazwisko prawnika, jego tytuł zawodowy i dane, np. numer telefonu, które znajdują się w jawnym rejestrze, a jednocześnie bezpodstawnie sugerują, że ów prawnik współpracuje z prowadzonym przez nich portalem albo że przygotował sprzedawaną za jego pośrednictwem poradę.
NRA chce ochrony danych z rejestru
Uwagę na to zwróciła podczas prac parlamentarnych Naczelna Rada Adwokacka, przekonując, że choć wprowadzane przepisy chronią zawodowy szyld, to nie zawierają odrębnej normy, która wprost penalizowałaby samo przejmowanie danych prawdziwych prawników z jawnego rejestru i budowanie na ich podstawie pozornej kancelarii. Ten problem miał rozwiązać przyjęty przez Sejm art. 95p prawa o adwokaturze, zgodnie z którym za nieuprawnione gromadzenie i publiczne udostępnianie danych z list adwokatów i aplikantów groziłaby kara grzywny do 200 tys. zł lub ograniczenia wolności.
Warunkiem legalności takiego działania miała być zgoda okręgowej rady adwokackiej albo Naczelnej Rady Adwokackiej, według której znaczenie tej regulacji polega także na samej konstrukcji odpowiedzialności. Przedstawiciele Rady tłumaczyli, że w przypadku oszustwa lub podszywania się pod inną osobę trzeba wykazać dodatkowe znamiona czynu, podczas gdy art. 95p miałby charakter przestępstwa formalnego. To oznacza, że pozwalałby reagować już na samo nieuprawnione prowadzenie rejestru lub zestawienia, zanim konieczne stanie się wykazanie skutku konkretnego oszustwa.
Senat za wykreśleniem spornego przepisu
Senatorowie zdecydowali o wykreśleniu art. 95p z ustawy, ponieważ – ich zdaniem – regulacja ta jest zbyt szeroka i mogłaby obejmować także tworzenie rankingów, zestawień czy rekomendacji na podstawie informacji pochodzących z jawnego rejestru.
Poprawkę w tej sprawie zainicjował senator i były minister sprawiedliwości Adam Bodnar (KO). – Uważam, że ten przepis prawnokarny stwarza poważne ryzyko w sytuacji, kiedy rejestr ma charakter publiczny i kiedy każda osoba zasadniczo może z niego korzystać, sprawdzać, weryfikować informacje, ale także tworzyć różnego rodzaju rankingi czy zestawienia – mówił Bodnar, którego stanowisko wsparło Ministerstwo Sprawiedliwości. – Wyobraźmy sobie organizację pozarządową zajmującą się ochroną praw kobiet i ta organizacja publikuje ranking adwokatów, polecając tych, którzy są szczególnie sprawni w tej dziedzinie, korzystając z danych z publicznego rejestru i wychodzi na to, że na podstawie tego przepisu taka działalność byłaby penalizowana. To stanowiłoby przestępstwo, co jest jakimś absurdem – ocenił wiceminister Dariusz Mazur.
NRA odpowiada, że obawy o legalne rankingi są nieuzasadnione, ponieważ samorząd, co zapisano w art. 95p., mógłby zgodzić się na wykorzystanie danych przez wiarygodny podmiot, a niezależnie od tego każdy adwokat może też samodzielnie dysponować swoimi danymi.
Według ministerstwa jednak zamiast tworzyć kolejny typ przestępstwa należy skuteczniej wykorzystywać instrumenty, które już istnieją, czyli przepisy dotyczące oszustwa i podszywania się pod inną osobę. – W Polsce mamy około trzech tysięcy przepisów karnych – mówił podczas posiedzenia komisji Jacek Lachowicz z Departamentu Prawa Karnego MS, argumentując też, że art. 95p przesuwa odpowiedzialność karną na bardzo wczesny etap, zanim pojawi się konkretne zagrożenie dla chronionego dobra. – To jest przestępstwo formalne. Czyli my tak naprawdę kryminalizujemy pewne zachowania na bardzo dalekim przedpolu. My nawet nie widzimy tego dobra prawnego, nawet nie widzimy zagrożenia dla niego, ale już chcemy karać – mówił.
Podobne wątpliwości przedstawiał samorząd radców prawnych, a jego prezes Włodzimierz Chróścik wskazywał, że w przypadku działalności takiej jak Lexspace mamy przede wszystkim problem oszustwa i skuteczności działania organów państwa.
– Zaproponowaliśmy ewentualnie symetryczną, trochę poprawioną zmianę u nas, aczkolwiek tutaj dostrzegamy dosyć spore trudności z egzekwowaniem tego przepisu – zaznaczył. Prezes KRRP zwrócił też uwagę, że art. 95p jest zbyt szeroki, ponieważ „rejestrem lub zestawieniem” mogłaby stać się nawet niewielka lista prawników.
Co istotne, obowiązująca od 18 czerwca nowelizacja ustawy o radcach prawnych wprowadziła ochronę tytułu zawodowego i nazwy kancelarii, ale nie odpowiednik proponowanego przez adwokaturę art. 95p.
Spór wróci do Sejmu
Spór o ochronę jawnego rejestru adwokatów wróci podczas ponownego rozpatrywania ustawy przez Sejm, prawdopodobnie już we wrześniu. NRA zapowiada, że będzie zabiegała o odrzucenie poprawki Senatu i pozostawienie art. 95p, argumentując, że bez niego masowe przejmowanie danych prawdziwych adwokatów pozostanie bez koniecznej ochrony. Z argumentacji przeciwników tej regulacji wynika natomiast, że należy przede wszystkim skutecznie stosować istniejące przepisy lub ewentualnie wprowadzić takie narzędzie, które nie uderzy w tworzenie np. legalnych rankingów.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Przemysław Rosati, adwokat i prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Propozycja Senatu, by zrezygnować z penalizacji przestępstwa polegającego na wykorzystywaniu danych zgromadzonych w rejestrze adwokatów i aplikantów przez osoby nieuprawnione jest złym rozwiązaniem, ponieważ wykreślony przepis miał penalizować przestępstwo formalne, a nie materialne. Był realną ochroną rejestru, jego wiarygodności i przede wszystkim bezpieczeństwa obywateli. Przepis był pomyślany jako przestępstwo formalne. Ma duże znaczenie praktyczne, bo przy oszustwie czy podszywaniu się – generalnie rzecz ujmując – trzeba wykazać szereg dodatkowych znamion, m.in. działanie w określonym celu czy skutek. Tutaj konstrukcja jest prostsza: jeżeli ktoś bez uprawnienia prowadzi taki rejestr czy zestawienie, to samo to zachowanie może stanowić podstawę odpowiedzialności. Oczywiście, jeżeli mamy do czynienia z cudzoziemcem i elementem transgranicznym, żaden przepis krajowy nie rozwiąże wszystkich problemów. Wtedy trzeba korzystać z międzynarodowej pomocy prawnej albo doprowadzić do przejęcia postępowania lub korzystać z międzynarodowej pomocy prawnej. Ale to dotyczy każdej sprawy transgranicznej i nie jest argumentem za rezygnacją z odpowiedniego przepisu. Proszę sobie wyobrazić analogiczną sytuację w usługach medycznych: ktoś tworzy fałszywy serwis, wykorzystuje dane lekarzy i sprzedaje zdalne konsultacje, a pacjent jest przekonany, że rozmawia z konkretnym lekarzem, który w ogóle nie wie, że figuruje na tej stronie. U nas jest dokładnie ten sam problem. Ludzie korzystają z porad zdalnych i muszą mieć pewność, że rzeczywiście pomaga im konkretny adwokat. Zarówno zgłoszona poprawka prowadząca do skreślenia tego przepisu, jak i decyzja Senatu to przykład krótkowzrocznego działania. Jeżeli chodzi o legalne rankingi czy zestawienia, nie widzę tu problemu. Samorząd może wyrazić zgodę na wykorzystanie danych w określonym celu, a sam adwokat zawsze może dysponować własnymi danymi. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś kopiuje cały zbiór i później go nie aktualizuje lub podszywa się pod adwokata. W międzyczasie ktoś może przestać być adwokatem, utracić prawo wykonywania zawodu albo zostać wydalony z adwokatury, a w cudzym rejestrze nadal będzie figurował jako czynny adwokat. My odpowiadamy za aktualność własnego rejestru, ale nie mamy żadnej kontroli nad takim skopiowanym zbiorem. Państwo, jak widać gołym okiem, też nie działa systemowo w tym zakresie. I właśnie dlatego uważam, że potrzebne jest skuteczne narzędzie, które chroni nie tylko sam tytuł zawodowy, lecz także wiarygodność danych zawartych w rejestrze i bezpieczeństwo osób korzystających z pomocy prawnej.
Zawezwanie do próby ugodowej jako czynność sprzeczna z dobrymi obyczajami
Stan faktyczny
Powód domagał się od pozwanej zapłaty wynagrodzenia za wykonane prace remontowe. Uzasadniając przedmiotowe żądanie, wskazał, że w lipcu 2016 r. strony postanowiły, że powód, mając doświadczenie w branży budowlanej, wykona na rzecz pozwanej prace remontowe w dwóch nieruchomościach. Termin rozpoczęcia prac został ustalony na sierpień 2016 r., a ich zakończenie na początek września. Pozwana, pomimo wykonania prac zgodnie z umową i zasadami sztuki, uiściła jedynie część ustalonego i należnego powodowi wynagrodzenia.
Referendarz sądowy wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, uwzględniając żądanie pozwu w całości.
Pozwana złożyła sprzeciw od nakazu zapłaty, wnosząc o oddalenie powództwa w całości. Uzasadniając swoje stanowisko, podniosła w pierwszej kolejności zarzut przedawnienia roszczeń powoda dochodzonych pozwem. Strony zawarły umowę o dzieło w lipcu 2016 r., a prace powoda miały zostać ukończone do końca sierpnia 2016 r. W tym stanie rzeczy, zgodnie z art. 646 KC, roszczenia powoda uległy przedawnieniu przed wniesieniem pozwu. Jednocześnie pozwana wskazała, że powód nie podjął żadnych czynności mających na celu przerwanie biegu przedawnienia roszczeń z jej udziałem. W szczególności pozwana nie była uczestnikiem wspomnianego w pozwie postępowania pojednawczego. Nadto powód nie wykazał za pośrednictwem załączonych do pozwu dokumentów, że w istocie doszło do przerwania biegu okresu przedawnienia dochodzonych roszczeń, pomimo takiego procesowego obowiązku. Strona pozwana wskazała też, że informowała powoda o zmianie swojego miejsca zamieszkania pismem z 5.12.2019 r.
Stanowisko SR
SR Poznań – Grunwald i Jeżyce w Poznaniu w wyroku z 20.4.2026 r., I C 171/23, oddalił powództwo w całości.
Uzasadniając powyższe rozstrzygnięcie SR wskazał, że w pierwszej kolejności należało rozważyć zarzut przedawnienia roszczeń, jako najdalej idący. Poza sporem pozostawało, że pomiędzy stronami w lipcu 2016 r. doszło do zawarcia umowy, na mocy której powód zobowiązał się wykonać prace remontowe w dwóch nieruchomościach. W ocenie SR zawarta przez strony umowa była umową o dzieło, uregulowaną w art. 627 i n. KC.
Zgodnie z treścią art. 627 KC, przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do wypłaty wynagrodzenia. Jak wynika z art. 117 KC, z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu. Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi 6 lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – 3 lata. Jednakże koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż 2 lata (art. 118 KC).
SR wskazał, że art. 118 KC, w brzmieniu obowiązującym do 8.7.2018 r., przewidywał natomiast, że jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat 10, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – 3 lata. W brzmieniu obowiązującym od 9.7.2018 r. termin przedawnienia roszczeń, poza roszczeniami o świadczenia okresowe oraz związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, wynosi 6 lat. Ustawa z 13.4.2018 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2018 r. poz. 1104; dalej: ZmKC18), dokonująca powyższej zmiany, w art. 5 ust. 1 ZmKC18 przewiduje, że do roszczeń powstałych przed dniem wejścia w życie tej ustawy i w tym dniu jeszcze nieprzedawnionych stosuje się od dnia wejścia w życie ustawy przepisy ustawy zmienianej w brzmieniu nadanym ustawą zmieniającą.
Jednocześnie z art. 5 ust. 2 ZmKC18 wynika, że jeżeli zgodnie z ustawą zmienianą w brzmieniu nadanym ustawą zmieniającą, termin przedawnienia jest krótszy niż według przepisów dotychczasowych, bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy. Jeżeli jednak przedawnienie, którego bieg terminu rozpoczął się przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, nastąpiłoby przy uwzględnieniu dotychczasowego terminu przedawnienia wcześniej, to przedawnienie następuje z upływem tego wcześniejszego terminu.
SR podkreślił, że zgodnie z ogólną zasadą wyrażoną w treści art. 120 KC, bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Natomiast według art. 646 KC roszczenia wynikające z umowy o dzieło przedawniają się z upływem lat dwóch od dnia oddania dzieła, a jeżeli dzieło nie zostało oddane – od dnia, w którym zgodnie z treścią umowy miało być oddane. W przekonaniu SR, przy uwzględnieniu znowelizowanego brzmienia przepisu art. 118 KC termin przedawnienia roszczenia w niniejszej sprawie określony winien być na dzień 31.12.2018 r. Powyższe pozostaje aktualne niezależnie od przyjęcia jako daty planowanego odbioru dzieła dnia 31.8.2016 r. (zgodnie z pierwotnymi ustaleniami stron) czy też 7.9.2016 r. (zgodnie z późniejszymi uzgodnieniami).
Strona powodowa podnosiła, że w niniejszej sprawie doszło do przerwania biegu przedawnienia. W ocenie SR powyższy argument nie zasługiwał jednak na uwzględnienie.
Zgodnie z art. 123 § 1 pkt 1 KC bieg przedawnienia przerywa się tylko przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia.
SR wskazał, że w niniejszej sprawie strona powodowa pismem z 4.9.2018 r. zawezwała pozwaną do próby ugodowej. Wniosek został wówczas przez Sąd uznany za doręczony w drodze podwójnego awiza. Z ustalonych przez SR okoliczności wynika jednak, że wniosek ten (tak samo jak pozew w niniejszej sprawie) skierowany został do pozwanej na adres nieaktualny od 3.4.2018 r. W ocenie SR, okoliczność ta musiała być znana stronie powodowej. Należało zatem uznać, że zawezwanie do próby ugodowej miało charakter jedynie pozorny.
W przekonaniu SR, nieodpowiednie wykorzystywanie uprawnienia procesowego do wystąpienia z wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej, polegające na złożeniu tego wniosku do sądu wyłącznie w celu uzyskania przerwy biegu przedawnienia, a nie – co najmniej także – w celu realizacji roszczenia w drodze ugody, należy rozważać jako czynność procesową sprzeczną z dobrymi obyczajami (art. 3 KPC), a konkretnie podtyp takiej czynności, tj. czynność procesową, której dokonanie stanowi nadużycie uprawnienia do jej dokonania. Sprzecznie z dobrymi obyczajami – w znaczeniu procesowym – działa i jednocześnie nadużywa uprawnienia procesowego wierzyciel, który występuje z wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej nie w celu realizacji swojego roszczenia w drodze zawarcia ugody, lecz chcąc wyłącznie wydłużyć okres jego zaskarżalności przez doprowadzenie do przerwy biegu przedawnienia. Sprzeczność wniosku o zawezwanie do próby ugodowej z dobrymi obyczajami, która ma miejsce w razie, gdy wierzyciel nadużywa uprawnienia do wystąpienia z nim do sądu, dyskwalifikuje tę czynność oraz musi skutkować tym, że niedopuszczalne jest prowadzenie na jego podstawie postępowania pojednawczego (por. wyrok SN z 27.7.2018 r., V CSK 384/17, Legalis).
W ocenie SR w niniejszej sprawie nie doszło zatem do przerwania biegu przedawnienia, wobec czego pozew został złożony po upływie terminu przedawnienia.
Komentarz
Umorzenie postępowania z uwagi na przedawnienie występku zniesławienia ściganego z oskarżenia prywatnego
Droga do kasacji
Oskarżonemu zarzucono popełnienie czynów:
- z art. 226 § 1 KK, polegających na znieważeniu 15 i 18.7.2019 r. funkcjonariusza Straży Granicznej podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych;
- z art. 225 § 2 KK w zw. z art. 226 § 1 KK, polegających na utrudnianiu w okresie od 24.10.2019 r. do 12.12.2019 r. przeprowadzenia kontroli w zakresie legalności powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcom i wykonywania przez nich pracy, uniemożliwieniu dokonania określonych czynności kontrolnych oraz znieważeniu funkcjonariuszy Straży Granicznej podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych.
Ostatecznie sąd I instancji uznał oskarżonego za winnego tego, że 15.7.2019 r. i 18.7.2019 r. pomówił funkcjonariusza Straży Granicznej o właściwości mogące poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia służby, kwestionując jego kompetencje, profesjonalizm i zdolności intelektualne. Zachowania te zakwalifikowano z art. 212 § 1 KK. Sąd przyjął jednocześnie, że zostały popełnione w warunkach ciągu przestępstw z art. 91 § 1 KK, i wymierzył oskarżonemu karę grzywny w wysokości 100 stawek dziennych po 30 zł każda.
Ponadto oskarżony został uznany za winnego tego, że 24.10.2019 r., podczas kontroli legalności powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcom oraz wykonywania przez nich pracy, znieważył słowami powszechnie uznawanymi za obelżywe funkcjonariuszy Straży Granicznej podczas i w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych. Czyn ten zakwalifikowano z art. 226 § 1 KK i wymierzono za niego karę grzywny w wysokości 50 stawek dziennych po 30 zł każda.
Kasacja i odpowiedź prokuratora
Obrońcy oskarżonego wnieśli kasacje od wyroku sądu II instancji, zarzucając uchybienie stanowiące bezwzględną przyczynę odwoławczą określoną w art. 439 § 1 pkt 9 ustawy z 6.6.1997 r. – Kodeks postępowania karnego (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 490; dalej: KPK), polegające na naruszeniu art. 17 § 1 pkt 6 KPK w zw. z art. 101 § 2 KK i art. 102 KK. Wskazali, że sąd odwoławczy utrzymał w mocy rozstrzygnięcie dotyczące czynów z art. 212 § 1 KK, mimo że przed wydaniem wyroku przez sąd II instancji nastąpiło przedawnienie ich karalności.
Prokurator w odpowiedzi na kasacje wniósł o uchylenie w całości zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi II instancji do ponownego rozpoznania. Wskazał, że karalność czynów z art. 212 § 1 KK przypisanych oskarżonemu uległa przedawnieniu na etapie postępowania międzyinstancyjnego.
Rozstrzygnięcie i stanowisko Sądu Najwyższego
25.6.2026 r. SN wydał wyrok, II KK 187/26, Legalis, którym m.in. uchylił wyroki sądów I i II instancji w części dotyczącej przypisanych oskarżonemu czynów z art. 212 § 1 KK i w tym zakresie umorzył postępowanie karne.
SN uznał zarzuty podniesione przez obrońców oskarżonego za zasadne i uwzględnił kasacje na posiedzeniu bez udziału stron. Jednocześnie wskazał, że zostały one sporządzone nieprawidłowo zarówno w zakresie zaskarżenia, jak i sformułowanych wniosków. Autorzy kasacji koncentrowali się bowiem wyłącznie na przedawnieniu karalności czynów z art. 212 § 1 KK, nie odnosząc się do czynu z art. 226 § 1 KK. W ocenie SN objęcie zaskarżeniem całości wyroku sądu odwoławczego i żądanie jego uchylenia było zatem wynikiem niedostatecznie uważnego zredagowania kasacji. Istota podniesionych zarzutów dotyczyła wyłącznie przedawnienia czynów z art. 212 § 1 KK.
SN odniósł się również krytycznie do stanowiska prokuratora. Wskazał, że stwierdzenie przedawnienia karalności powinno prowadzić do wniosku o uchylenie orzeczeń sądów obu instancji w odpowiednim zakresie i umorzenie postępowania, a nie do przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.
SN zwrócił także uwagę, że choć postępowanie wszczęto w związku z czynami ściganymi z oskarżenia publicznego, dwa zachowania przypisane ostatecznie oskarżonemu zostały zakwalifikowane z art. 212 § 1 KK, a więc jako występki ścigane z oskarżenia prywatnego. Miało to bezpośrednie znaczenie dla ustalenia terminu przedawnienia ich karalności.
Oskarżony dopuścił się czynów z art. 212 § 1 KK 15 i 18.7.2019 r. w obecności funkcjonariuszy Straży Granicznej, a jego tożsamość była pokrzywdzonemu znana. Roczny termin przedawnienia, o którym mowa w art. 101 § 2 KK, upływał zatem odpowiednio 15 i 18.7.2020 r. Ponieważ postępowanie karne wszczęto 11.9.2019 r., termin ten – stosownie do art. 102 § 1 KK – uległ przedłużeniu o 5 lat. W konsekwencji karalność czynów z art. 212 § 1 KK ustała odpowiednio 15 i 18.7.2025 r. Tymczasem wyrok sądu odwoławczego zapadł dopiero 3.12.2025 r.
Komentarz
Zgodnie z art. 212 § 1 KK odpowiedzialności karnej podlega ten, kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej albo narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Czyn ten zagrożony jest karą grzywny albo ograniczenia wolności.
Z kolei zgodnie z art. 226 § 1 KK odpowiedzialności podlega ten, kto znieważa funkcjonariusza publicznego lub osobę przybraną mu do pomocy podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Czyn ten zagrożony jest grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
W przypadku przestępstwa z art. 212 § 1 KK dobrem prawnie chronionym jest cześć zewnętrzna pokrzywdzonego, rozumiana jako dobre imię i szacunek, jakim cieszy się on w otoczeniu. Natomiast w przypadku przestępstwa z art. 226 § 1 KK ochronie podlegają zarówno prawidłowe funkcjonowanie instytucji publicznej, jak i godność funkcjonariusza publicznego (por. S. Hypś, art. 212 KK, Nb 2 oraz R. Hałas, art. 226 KK, Nb 2 [w:] A. Grześkowiak (red.), K. Wiak (red.), Kodeks karny. Komentarz, C.H.Beck, Warszawa 2026, s. 1493, 1554, Legalis).
Zgodnie z art. 101 § 2 KK karalność przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu popełnienia przestępstwa. Z kolei art. 102 § 1 KK stanowi, że jeżeli w okresie, o którym mowa w art. 101 KK, wszczęto postępowanie, karalność przestępstw określonych w art. 101 § 1 KK ustaje z upływem 10 lat, a w pozostałych przypadkach – z upływem 5 lat od zakończenia tego okresu.
Z aprobatą należy zatem przyjąć omawiane rozstrzygnięcie SN w zakresie uchylenia orzeczeń sądów obu instancji w części dotyczącej przypisanych oskarżonemu czynów z art. 212 § 1 KK. Występki te, jako czyny ścigane z oskarżenia prywatnego, podlegały terminowi przedawnienia określonemu w art. 101 § 2 KK. Ponieważ pokrzywdzony znał osobę sprawcy już w chwili popełnienia czynów, zasadniczy roczny termin przedawnienia rozpoczął bieg odpowiednio 15 i 18.7.2019 r.
Postępowanie karne zostało jednak wszczęte przed upływem tego terminu, co – zgodnie z art. 102 § 1 KK – skutkowało przedłużeniem okresu karalności o dalsze 5 lat. W konsekwencji karalność obu występków ustała odpowiednio 15 i 18.7.2025 r. Nie było zatem dopuszczalne utrzymanie w mocy skazania za te czyny wyrokiem sądu odwoławczego wydanym 3.12.2025 r.
Odmiennie przedstawiała się sytuacja w zakresie czynu z art. 226 § 1 KK. Jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego, a w dacie orzekania przez sąd odwoławczy jego karalność nie uległa przedawnieniu. Nie było zatem podstaw do ingerencji SN w tę część prawomocnego rozstrzygnięcia.
Z aprobatą należy również ocenić umorzenie przez SN postępowania w zakresie czynów z art. 212 § 1 KK. Przedawnienie karalności stanowi bowiem bezwzględną negatywną przesłankę procesową, o której mowa w art. 17 § 1 pkt 6 KPK, i wyłącza możliwość dalszego prowadzenia postępowania co do czynu, którego karalność ustała.
Wyrok SN – Izba Karna z 25.6.2026 r., II KK 187/26, Legalis
Nowe zakazy dla przedsiębiorców i obowiązki informacyjne wobec konsumentów
Celem projektowanych zmian jest przede wszystkim ograniczenie praktyk, które mogą wprowadzać konsumentów w błąd co do rzeczywistego wpływu produktów i działalności przedsiębiorców na środowisko. Nowe przepisy mają utrudnić posługiwanie się ogólnymi i nieweryfikowalnymi hasłami ekologicznymi, a jednocześnie zapewnić konsumentom więcej rzetelnych informacji o trwałości produktów, możliwości ich naprawy, dostępności części zamiennych oraz aktualizacjach oprogramowania. W efekcie decyzje zakupowe mają być podejmowane na podstawie bardziej przejrzystych i porównywalnych danych.
Najważniejsze założenia projektu:
- ograniczenie stosowania niezweryfikowanych oznaczeń zrównoważonego charakteru oraz ogólnych twierdzeń środowiskowych,
- rozszerzenie katalogu praktyk uznawanych za nieuczciwe w każdych okolicznościach,
- zakaz zatajania negatywnego wpływu aktualizacji oprogramowania oraz ograniczeń trwałości i funkcjonalności towarów,
- nowe obowiązki informacyjne dotyczące gwarancji trwałości, naprawy, części zamiennych i aktualizacji,
- obowiązek przekazywania zharmonizowanej informacji o odpowiedzialności przedsiębiorcy za zgodność towaru z umową.
Projekt zmienia ustawę z 23.8.2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 845; dalej: NieuczPraktyRynkU) oraz ustawę z 30.5.2014 r. o prawach konsumenta (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1796; dalej: PrKonsU).
Stosowanie twierdzeń i oznaczeń środowiskowych pozostanie dobrowolne. Jeżeli jednak przedsiębiorca zdecyduje się na ich wykorzystanie, przekaz będzie musiał spełniać ustawowe warunki.
Twierdzenia i oznaczenia środowiskowe
Projektowany art. 2 pkt 13 NieuczPraktyRynkU definiuje twierdzenie środowiskowe jako niewymagany przez prawo komunikat lub oświadczenie sugerujące m.in., że produkt, marka albo przedsiębiorca wywierają pozytywny, zerowy lub mniej szkodliwy wpływ na środowisko albo że ich oddziaływanie poprawiło się w czasie. Komunikat może przybrać postać tekstu, grafiki, symbolu, nazwy handlowej lub nazwy produktu.
Natomiast nowy art. 2 pkt 14 wprowadza pojęcie ogólnego twierdzenia środowiskowego, którego szczegółowe znaczenie nie zostało przedstawione w jasny i wyraźny sposób za pomocą tego samego środka komunikowania się z konsumentami. Na podstawie projektowanego art. 7 pkt 4a formułowanie takiego twierdzenia będzie praktyką nieuczciwą w każdych okolicznościach, jeżeli przedsiębiorca nie wykaże uznanej wysokiej efektywności środowiskowej istotnej dla przekazu.
Z kolei art. 7 pkt 2a w proponowanym brzmieniu zakazuje stosowania oznakowania dotyczącego zrównoważonego charakteru, które nie opiera się na systemie certyfikacji ani nie zostało ustanowione przez organ publiczny. System certyfikacji ma zapewniać publiczną dostępność wymogów, przejrzyste zasady uczestnictwa i niezależne monitorowanie.
Nowe praktyki zakazane
Projektowany art. 7 pkt 4b zakazuje odnoszenia twierdzenia środowiskowego do całego produktu lub całej działalności przedsiębiorcy, gdy w rzeczywistości dotyczy ono jedynie określonej cechy produktu albo konkretnego rodzaju działalności. Art. 7 pkt 4c obejmuje natomiast twierdzenia uzasadniane kompensowaniem emisji gazów cieplarnianych, zgodnie z którymi produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na środowisko pod względem emisji.
Na podstawie zaproponowanego art. 7 pkt 10a przedsiębiorca nie będzie mógł przedstawiać wymogów prawnych obowiązujących wszystkie produkty z danej kategorii na rynku unijnym jako cechy wyróżniającej własną ofertę. Z kolei art. 5 ust. 2 pkt 7 obejmuje reklamowanie korzyści, które są nieistotne i nie wynikają z żadnej cechy produktu lub działalności przedsiębiorcy.
Zgodnie z projektowanym art. 5 ust. 2 pkt 6 twierdzenia o przyszłej efektywności środowiskowej będą mogły zostać uznane za wprowadzające w błąd, jeżeli nie opierają się na publicznie dostępnych i weryfikowalnych zobowiązaniach, szczegółowym planie wykonania, wymiernych celach oraz regularnej kontroli niezależnego eksperta.
Trwałość, aktualizacje i części zamienne
Projektowane art. 7 pkt 27–33 NieuczPraktyRynkU dotyczą produktów cyfrowych, trwałości oraz materiałów eksploatacyjnych. Zakazane będzie zatajanie informacji, że aktualizacja oprogramowania negatywnie wpłynie na funkcjonowanie towaru, treści cyfrowej lub usługi cyfrowej. Nie będzie też można przedstawiać aktualizacji jako niezbędnej, jeżeli poprawia ona jedynie funkcjonalność.
Do katalogu praktyk zakazanych trafi także przekaz handlowy dotyczący towaru zawierającego właściwość wprowadzoną w celu ograniczenia jego trwałości, jeżeli przedsiębiorca posiada informacje o tej właściwości i jej wpływie na trwałość towaru. Zakazane będą również nieprawdziwe twierdzenia o trwałości towaru, przedstawianie produktu jako nadającego się do naprawy, gdy nie ma takiej właściwości oraz nakłanianie do wymiany materiałów eksploatacyjnych wcześniej, niż jest to konieczne z przyczyn technicznych.
Projektowany art. 7 pkt 33 obejmuje zatajanie ograniczenia funkcjonalności towaru przy korzystaniu z części, materiałów eksploatacyjnych lub wyposażenia niedostarczonych przez pierwotnego producenta. Zakazane będzie także niezgodne z prawdą twierdzenie, że użycie takich elementów ograniczy funkcjonalność produktu.
Nowe informacje dla konsumenta
Proponowany art. 8 ust. 1 pkt 5 i art. 12 ust. 1 pkt 13 PrKonsU przewidują przekazywanie w widoczny sposób zharmonizowanej informacji o odpowiedzialności przedsiębiorcy za zgodność towaru z umową, zawierającej m.in. informację o minimalnym, dwuletnim okresie tej ochrony wynikającym z prawa UE.
Jeżeli producent udzieli bez dodatkowych kosztów gwarancji trwałości obejmującej cały towar przez okres dłuższy niż dwa lata, konsument ma otrzymać informację z wykorzystaniem zharmonizowanego oznakowania. Wynika to z przewidzianych w projekcie art. 8 ust. 1 pkt 6a i art. 12 ust. 1 pkt 14a. Sprzedawca będzie przekazywał tę informację, jeżeli udostępni mu ją producent.
Nowe art. 8 ust. 1 pkt 10–12 oraz art. 12 ust. 1 pkt 20a, 22 i 23 PrKonsU wprowadzają obowiązki dotyczące minimalnego okresu bezpłatnych aktualizacji oprogramowania, punktowej oceny możliwości naprawy, dostępności i szacunkowego kosztu części zamiennych, procedury ich zamawiania, instrukcji naprawy i konserwacji oraz ograniczeń dotyczących napraw. Informacje zależne od producenta będą przekazywane, jeżeli producent je udostępni.
W przypadku umów zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość przedsiębiorca będzie też informował o przyjaznych dla środowiska opcjach dostarczenia towaru, jeżeli są dostępne. Obowiązek ten wynika z projektowanego art. 12 ust. 1 pkt 8a PrKonsU.
Etap legislacyjny
15.7.2026 r. projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta (druk sejmowy nr 2799) został skierowany do I czytania w Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Termin przedstawienia sprawozdania wyznaczono na 28.7.2026 r., ale został przedłużony do 2.9.2026 r.
Kosztowna jazda na e-hulajnodze
Elektryczne rowery, będące często w rzeczywistości motorowerami lub motocyklami, to plaga na polskich drogach rowerowych, a nawet chodnikach. Pojazdy te, choć nie mogą się poruszać po drogach bez uzyskania homologacji i ich zarejestrowania, są nagminnie wykorzystywane przez dostawców jedzenia, a ostatnio zyskują coraz większą popularność wśród nastolatków.
Rodzice, którzy kupują takie pojazdy swoim dzieciom chyba nie do końca zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Po pierwsze z tego, że taka „zabawka” może być bardzo niebezpieczna zarówno dla ich pociech, jak i osób postronnych, w szczególności pieszych. W odróżnieniu od roweru elektrycznego, którego silnik pozwala na maksymalne wspomaganie do prędkości 25 km/h, niektóre z tych pojazdów mogą pędzić nawet do 75 km/h. Po drugie, nadal nie wszyscy dorośli są świadomi, że jest to niezgodne z prawem, za co może ich spotkać wysoka grzywna. Ostatnio głośnym echem odbiła się sytuacja z Białegostoku, gdzie matka czternastolatka jeżdżącego po drodze publicznej pojazdem, który należałoby zakwalifikować nie jako rower elektryczny, lecz właśnie jako motorower, została ukarana grzywną w wysokości 5 tys. zł.
Dziecko nie odpowiada za wykroczenie
Zarówno dopuszczenie do prowadzenia pojazdu osoby nieposiadającej uprawnień (art. 96 § 1 pkt 2 Kodeksu wykroczeń), jak i pojazdu pomimo braku wymaganych dokumentów stwierdzających jego dopuszczenie do ruchu (art. 96 § 1 pkt 4 KW) jest zagrożone karą ograniczenia wolności albo karą grzywny od 1 tys. do 5 tys. zł. Przy czym, w tym akurat przypadku nawet grzywnę w maksymalnej wysokości można nałożyć w formie mandatu karnego. Tak też postąpiła policja w Białymstoku.
Co do zasady dzieci do 17. roku życia nie ponoszą odpowiedzialności za wykroczenie w postępowaniu mandatowym. Mogą jedynie odpowiadać przed sądem rodzinnym, który na podstawie ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich ma prawo zastosować wobec nich środki wychowawcze. Postępowanie mandatowe może być natomiast zastosowane w stosunku do rodziców. W tym przypadku na podstawie wspomnianego art. 96 KW.
Trzeba uzyskać homologację
Co ważne, w takich sytuacjach sprawa nie musi się skończyć tylko na wystawieniu mandatu i wniosku do sądu rodzinnego. Policja może też usunąć z drogi taki pojazd, jak w każdym innym przypadku kierowania przez osobę, która nie posiada stosownych uprawnień. By go odzyskać, właściciel musi dodatkowo ponieść koszty związane z transportem i przechowywaniem na policyjnym parkingu.
Gdyby właściciel takiego elektrycznego jednośladu chciał go później legalnie używać na drodze publicznej lub udostępnić do używania np. dziecku, to musiałby wcześniej uzyskać homologację oraz go zarejestrować.
– Rodzaj rejestracji pojazdu zależy od jego konstrukcji i mocy silnika elektrycznego. W typowym przypadku, gdy mamy do czynienia z jednośladem o mocy silnika elektrycznego nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja pozwala na osiąganie prędkości nie większej niż 45 km/h, pojazd należy zarejestrować jako motorower. W konsekwencji można się nim poruszać po jezdni, a nie drodze dla rowerów, a kierująca nim osoba podlega wszystkim ogólnym zasadom ruchu drogowego, które obowiązują każdego kierującego. Wymagane jest oczywiście ubezpieczenie OC, a do jego prowadzenia niezbędne są uprawnienia – mówi komisarz Mariusz Kurczyk z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
W przypadku dzieci będzie to prawo jazdy kategorii AM, które można uzyskać od 14. roku życia. – Co ważne, o czym często zapominamy, do kierowania takim pojazdem niezbędny jest kask – dodaje ekspert.
Jazda e-hulajnogą bez karty rowerowej
Warto też pamiętać, że aby móc korzystać z hulajnogi elektrycznej lub urządzeń transportu osobistego (UTO) takich jak elektrycznie zasilane deskorolki, segway’e czy monocykle, trzeba mieć ukończone 13 lat oraz posiadać kartę rowerową.
– Gdy dziecko jeździ hulajnogą elektryczną, nie posiadając karty rowerowej, rodzic również może ponosić odpowiedzialność z art. 96 § 1 pkt 2 KW, ponieważ tu też mamy do czynienia z dopuszczeniem do kierowania osoby bez wymaganych uprawnień, co może się skończyć mandatem w wysokości do 5 tys. zł. W takiej sytuacji również istnieje możliwość usunięcia z drogi takiej hulajnogi elektrycznej. Analogiczna sytuacja jest wtedy, gdy hulajnogą elektryczną jedzie dziecko np. 10-letnie – zwraca uwagę Mariusz Kurczyk.
Dodatkowo od 3 czerwca dzieci do 16. roku życia jeżdżąc rowerem, hulajnogą elektryczną czy UTO mają obowiązek jazdy w kasku. Za niedopilnowanie tej kwestii także odpowiada rodzic, na którego zgodnie z art. 89a k.w. można nałożyć mandat w wysokości do 100 zł.
– Co więcej, nie jest to zagrożenie tylko teoretyczne, bo w praktyce działań policji ten przepis w takich sytuacjach jest również stosowany – przestrzega policjant dodając, że narzędzie, które daje kodeks wykroczeń i prawo o ruchu drogowym jest przez policjantów wykorzystywane.
Z kolei często spotykana jazda w dwie osoby na hulajnodze elektrycznej może skutkować mandatem w wysokości 300 zł.
– W toku codziennej służby przeprowadzane są kontrole, zarówno hulajnóg elektrycznych jak i tych jednośladów elektrycznych, które nie są zarejestrowane, a są użytkowane przez osoby nie posiadające uprawnień do ich kierowania. W wielu miastach są podejmowane konkretne działania ukierunkowane na te grupy użytkowników dróg. Chociażby w Warszawie podczas jednej z lipcowych akcji policjanci z komendy stołecznej skontrolowali ponad 300 pojazdów, nałożyli mandaty na łączną kwotę ok. 30 tys. zł, a kilka pojazdów zostało usuniętych z drodze – informuje policjant.
Mandat nie zawsze jest oczywisty
Warto jednak zaznaczyć, że odpowiedzialność karna rodzica ze wspomnianego art. 96 KW nie jest automatyczna.
– O ile sam przepis wskazuje, że odpowiedzialności podlega właściciel, posiadacz czy dysponent takiego pojazdu, który umożliwia poruszanie się po drodze osobie nieposiadającej uprawnień, to nie wystarczy ustalić, kto jest właścicielem pojazdu, ale też np. czy w danej sytuacji dziecko nie wzięło pojazdu bez wiedzy i zgody rodzica. W takiej sytuacji może być trudno przypisać odpowiedzialność z art. 96 KW. W przypadku pojawiających się wątpliwości takie sprawy są rozpatrywane przez sąd, który ma możliwość zbadania wszystkich okoliczności. W szczególnych przypadkach może być także mowa o kwalifikacji czynu jako wykroczenia polegającego na naruszeniu obowiązków rodzicielskich lub opiekuńczych z art. 105 KW, co również jest zagrożone karą grzywny w 5 tys. zł – tłumaczy kom. Kurczyk.
Policja apeluje do rodziców i opiekunów niepełnoletnich o rozsądek zawczasu.
– Zwracajmy uwagę na to, jakiego rodzaju sprzęt kupujemy swoim dzieciom. Przede wszystkim dbajmy o to, aby były bezpieczne. Nie sztuką jest kupić dziecku pojazd za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy zł, ale sztuką jest to, aby dziecko wyposażyć w wiedzę o tym, jak bezpiecznie poruszać się po drodze, jakie są przepisy ruchu drogowego oraz w możliwość przewidywania konsekwencji własnego, niestety często niebezpiecznego, postępowania na drodze – podkreśla Mariusz Kurczyk.
– Uczulajmy dzieci, aby nie szukały uznania wśród rówieśników poprzez niebezpieczne zachowania na drodze, ale przez odpowiedzialność, którą się mogą cechować. Dorośli niech dają dobry przykład – bezpiecznie i rozsądnie zachowując się na drodze – podsumowuje.
Granice sportowego wymiaru sprawiedliwości
Stan faktyczny
ZD był byłym prezesem, a MI byłym członkiem zarządu Juventus Football Club SpA (dalej: Juventus). W 2022 r. prokuratura Włoskiej Federacji Piłki Nożnej (FIGC) wniosła do organu orzekającego FIGC (dalej: sąd FIGC) powództwo przeciwko kilku włoskim klubom, w tym Juventusowi, oraz przeciwko kilku członkom ich kierownictwa. Oskarżyła ich o naruszenie zasad lojalności, fair play i uczciwości. W szczególności organ ten zarzucił ZD i MI, że uczestniczyli oni we wprowadzeniu systemu fikcyjnych zysków kapitałowych na łączną kwotę przekraczającą 60 mln euro poprzez dokonywanie lub zatwierdzanie w sprawozdaniach finansowych i bilansach księgowych Juventusu za lata 2020 i 2021 m.in. nieprawdziwych oświadczeń dotyczących transferów zawodników.
W toku postępowania sąd FIGC nałożył na ZD i MI karę dyscyplinarną polegającą na zakazie wykonywania działalności zawodowej w ramach FIGC przez okres 2 lat wraz z wnioskiem o rozszerzenie obowiązywania tej kary na FIFA, którą zaakceptował. ZD i MI zaskarżyli to orzeczenie do sądu administracyjnego dla Lacjum (sąd odsyłający).
Pytania prejudycjalne przedstawione przez ten sąd dotyczyły zgodności z prawem UE włoskich przepisów, które ustanawiają środki prawne zapewniające jednostkom ochronę sądową przed karami, jakie może na nie nałożyć krajowe stowarzyszenie sportowe. Ponadto odnoszą się do zgodności z prawem UE tych krajowych przepisów w zakresie, w jakim pozwalają one uprzednio takiemu stowarzyszeniu na wymierzenie takich kar.
Stanowisko TS
Stosowanie podstawowych swobód
Z utrwalonego orzecznictwa TS wynika, że art. 45 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (wersja skonsolidowana) (Dz.Urz. UE C z 2016 r. Nr 202, s. 47; dalej: TFUE), który jest bezpośrednio skuteczny, stoi na przeszkodzie jakiemukolwiek środkowi opartemu na przynależności państwowej lub mającemu zastosowanie niezależnie od przynależności państwowej, który może stawiać obywateli Unii w niekorzystnej sytuacji, w przypadku gdyby chcieli podjąć pracę na terytorium państwa członkowskiego innego niż państwo członkowskie pochodzenia, uniemożliwiając im opuszczenie tego państwa lub zniechęcając ich do tego (wyrok TS z 4.10.2024 r., FIFA, C-650/22, Legalis, pkt 86).
Postanowienie art. 56 TFUE, które ustanawia zarówno na rzecz usługodawców, jak i usługobiorców swobodę świadczenia usług, stoi na przeszkodzie jakiemukolwiek przepisowi, nawet stosowanemu bez rozróżnienia, który może ograniczać korzystanie z tej swobody przez to, że zakazuje, utrudnia lub czyni mniej atrakcyjną działalność tych usługodawców w państwach członkowskich innych niż te, w których mają oni siedzibę (wyrok TS z 21.12.2023 r., European Superleague Company, C-333/21, Legalis, pkt 247).
W ocenie TS w niniejszej sprawie rozpatrywane kary mogą ograniczać swobodę przepływu pracowników lub swobodę świadczenia usług przysługujące członkom kierownictwa, na których kary te zostały nałożone, w zależności od systemu prawnego, w ramach którego członkowie ci mogą wykonywać działalność zawodową w państwach członkowskich innych niż Republika Włoska.
Trybunał orzekł, że art. 45 i 56 TFUE należy interpretować w ten sposób, iż nie stoją one na przeszkodzie przepisom krajowym, które zgodnie z ich wykładnią dokonaną przez właściwe sądy krajowe pozwalają krajowemu stowarzyszeniu sportowemu – z uwagi na autonomię prawną, jaka mu przysługuje na podstawie prawa krajowego – na nałożenie na członków kierownictwa spółek sportowych kary polegającej na czasowym zakazie wykonywania działalności zawodowej wchodzącej w zakres kompetencji tego stowarzyszenia ze względu na fałszywe oświadczenia finansowe i księgowe złożone z naruszeniem zasad lojalności, fair play i uczciwości, do których przestrzegania członkowie kierownictwa takich spółek są zobowiązani na podstawie uregulowań, do których stosowania właściwe jest owo stowarzyszenie, pod warunkiem że:
- przyjęcie przepisów umożliwiających temu samemu stowarzyszeniu wymierzenie takiej kary służy osiągnięciu jednego lub większej liczby uzasadnionych celów interesu ogólnego zgodnych z TFUE, mających charakter inny niż czysto gospodarczy, oraz że
- przepisy te są zgodne z zasadą proporcjonalności, co oznacza, że są one odpowiednie do zapewnienia osiągnięcia tego celu lub tych celów w sposób spójny i systematyczny oraz że ustalenie w każdym konkretnym przypadku przewidzianych w nich kar jest obwarowane przejrzystymi, obiektywnymi i niedyskryminacyjnymi kryteriami, umożliwiającymi uwzględnienie wszystkich istotnych okoliczności i mogącymi podlegać skutecznej kontroli sądowej.
Kontrola sądowa kar
Art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE zobowiązuje państwa członkowskie do ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia jednostkom poszanowania ich prawa do skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Zasada skutecznej ochrony sądowej praw i wolności, jakie jednostki wywodzą z prawa Unii, do której to zasady odnosi się to postanowienie, stanowi ogólną zasadę unijnego prawa wynikającą z tradycji konstytucyjnych wspólnych państwom członkowskim, wyrażoną w szczególności w art. 47 Karty Praw Podstawowych UE (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP).
Trybunał przypomniał, że państwa członkowskie na podstawie art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE, powinny zapewnić, by wszystkie organy orzekające jako „sądy” w rozumieniu prawa Unii w kwestiach związanych ze stosowaniem lub wykładnią tego prawa i należące w związku z tym do systemu środków odwoławczych w dziedzinach objętych tym prawem czyniły zadość wszystkim wymogom immanentnie związanym ze skuteczną ochroną sądową.
Trybunał orzekł, że art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE w związku z art. 47 KPP należy interpretować w ten sposób, iż nie stoi on na przeszkodzie przepisom krajowym, które zgodnie z ich wykładnią dokonaną przez właściwe sądy krajowe ograniczają uprawnienia sądu krajowego mającego dokonać kontroli kary wymierzonej przez krajowe stowarzyszenie sportowe „po wyczerpaniu środków prawnych na wszystkich szczeblach krajowego sportowego wymiaru sprawiedliwości” do uprawnienia polegającego na przyznaniu odszkodowania, jeżeli uzna on, że ta kara jest niezgodna z prawem, z wyłączeniem uprawnień polegających, z jednej strony, na zarządzeniu środków tymczasowych do czasu wydania orzeczenia co do istoty sprawy, a z drugiej strony, na uchyleniu tej kary i spowodowaniu ustania jej skutków, pod warunkiem, że przynajmniej organ należący do tego „krajowego sportowego wymiaru sprawiedliwości”, który orzeka w ostatniej instancji:
- jest „sądem” w rozumieniu prawa Unii, który zapewnia wymagane gwarancje niezawisłości i bezstronności;
- z punktu widzenia jego istnienia, składu i organizacji jest on ustanowiony uprzednio na mocy ustawy;
- pełni rolę orzeczniczą;
- przestrzega procedury zapewniającej niezbędne gwarancje, w szczególności gwarancje dotyczące poszanowania prawa do obrony i poszanowania zasady kontradyktoryjności, oraz
- jest w stanie uprzednio przeprowadzić skuteczną kontrolę sądową samej kary.
Komentarz
„Dostosowując się” do trwającego Mundialu 2026 Trybunał rozstrzygnął w głośniej sprawie dotyczącej kierownictwa Juventusu, byłego prezesa oraz byłego dyrektora generalnego, na których w toku dochodzenia dotyczącego zysków kapitałowych nałożono kary zakazu wykonywania jakiejkolwiek działalności związanej z piłką nożną przez dwa lata we Włoszech, która została rozszerzona na poziom światowy przez FIFA.
W bardzo obszernym uzasadnieniu – które niewątpliwie znacząco wpłynie na wiele postępowań w sporcie – Trybunał po pierwsze, potwierdził, że nałożenie takich kar ogranicza możliwość korzystania z unijnych swobód: przepływu pracowników i świadczenia usług. Wydaje się, że dotyczy to również unijnej swobody przedsiębiorczości, ale do tego zagadnienia TS się nie odniósł. Ponadto, TS wyjaśnił szczegółowo, jakie kryteria powinien wziąć pod uwagę sąd krajowy, dokonując oceny, czy te ograniczenia są uzasadnione, czyli czy realizują uzasadniony cel interesu ogólnego oraz czy są zgodne z zasadą proporcjonalności. W tym zakresie uzasadnienie TS nie powinno budzić większych wątpliwości.
Dla niniejszego sporu, ale i wielu innych postępowań w różnych dziedzinach sportu, znaczenie będzie miała niejednolicie ujmowana w różnych państwach członkowskich kwestia „sądu” orzekającego omawianą karę dyscyplinarną. Według TS nie wystarczy jedynie nadać organowi funkcjonującemu w strukturach sportowych miana „sąd”, ale organ ten musi spełniać kryteria pozwalające uznać go za „sąd” w rozumieniu prawa UE, zgodnie z rozbudowanym orzecznictwem TS dotyczącym niezawisłości i skutecznej ochrony sądowej. Ponadto Trybunał, odwołując się do unijnego prawa do skutecznego środka prawnego (art. 19 TUE i art. 47 KPP) wymaga, aby właściwy sąd krajowy miał możliwość dokonania kontroli zasadności w świetle prawa UE, po pierwsze, prawnych i faktycznych powodów, dla których taka kara została nałożona na taką jednostkę, a po drugie, samej tej kary. Co istotne, ta ostatnia kontrola powinna dotyczyć warunków, w jakich owa kara została wymierzona, jej uzasadnienia oraz jej ustalenia.
Wyrok TS z 16.7.2026 r., FIGC i CONI, C-424/24 i C-425/24