GIP daje narzędzie do samokontroli

Czy pracodawca prawidłowo wybrał podstawę zatrudnienia? Główny inspektor pracy Janusz Krasoń przygotował projekt listy samokontroli, która ma pomóc przedsiębiorcom odpowiedzieć na to pytanie. Ma ona związek z reformą PIP, która weszła w życie 8 lipca 2026 r. i która umożliwia inspektorom zmianę umów cywilnoprawnych i B2B na stosunek pracy.

Po co lista samokontroli?

Narzędzie pozwala przeanalizować rzeczywiste warunki wykonywania pracy i sprawdzić, czy zawarta umowa cywilnoprawna czy kontrakt B2B nie ma w praktyce cech stosunku pracy. Jest to na razie wstępna propozycja, która jest obecnie konsultowana w Radzie Ochrony Pracy. Jako pierwszy napisał o niej portal Prawo.pl. „Rzeczpospolita” również znalazła się w jej posiadaniu (pełną treść listy publikujemy na rp.pl).

Punktem wyjścia jest zasada, zgodnie z którą umowy cywilnoprawne są dopuszczalne, o ile w relacji łączącej strony nie przeważają cechy charakterystyczne dla stosunku pracy. O rodzaju zatrudnienia nie decyduje więc wyłącznie nazwa umowy. Znaczenie ma przede wszystkim to, jak współpraca wygląda w rzeczywistości.

GIP proponuje pracodawcom proste narzędzie, które ma pomóc im samodzielnie zweryfikować, czy dokonali prawidłowego wyboru formy zatrudnienia. Lista obejmuje 30 pytań dotyczących m.in. sposobu organizacji pracy, podporządkowania, czasu i miejsca jej wykonywania, osobistego świadczenia pracy, odpowiedzialności za ryzyko gospodarcze oraz zasad obowiązujących w zakładzie.

Nie jest to oczywiście formalny test przesądzający o istnieniu stosunku pracy. Ma być pomocą w dokonaniu oceny własnej sytuacji. Jak wskazano w projekcie, udzielenie odpowiedzi „tak” na większość pytań, w szczególności na pytania od 9 do 13, może wskazywać na wysokie prawdopodobieństwo, że w rzeczywistości strony łączy stosunek pracy.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Pomocna, ale…

Zdaniem Łukasza Chruściela, radcy prawnego, partnera w CSP Chruściel Szybak Polewka, nowa lista samokontroli niewątpliwie zawiera pytania pomocne w ustalaniu, czy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, czy ze zleceniem.

W ocenie mecenasa GIP słusznie wskazuje, że „umowy cywilnoprawne są dopuszczalne, pod warunkiem, że w relacji, która łączy strony, nie przeważają cechy stosunku pracy. Wola stron umowy jako decydująca ma znaczenie tylko wówczas, gdy we wzajemnej relacji występują zarówno cechy umowy o pracę, jak i umowy cywilnoprawnej, a te pierwsze nie dominują”.

W związku z tą listą mecenas ma natomiast trzy podstawowe uwagi.

– Po pierwsze, kluczem nie będzie to, jakie pytania zostaną zadane, tylko to, jak zostaną zinterpretowane odpowiedzi. Udzielanie wytycznych pracobiorcy jeden inspektor uzna za cywilnoprawne, a inny za oznaczające kierownictwo pracodawcy – wyjaśnia.

I podaje przykład pytania nr 2: „Czy na etapie rekrutacji o wyborze umowy cywilnoprawnej zadecydowały okoliczności związane z sytuacją osobistą pracobiorcy, np. był studentem do 26. roku życia, emerytem lub rencistą, posiadał ubezpieczenie w KRUS, korzystał z ulg oferowanych przedsiębiorcom, był zadłużony?”, które może sugerować, że skorzystanie z preferencji podatkowo-zusowskich jest czymś niewłaściwym.

– Po drugie, na liście brakuje pytań o wolę stron, np. „czy w trakcie rekrutacji oferowali państwo zatrudnienie na umowę o pracę lub umowę cywilnoprawną i to pracobiorca wybrał umowę cywilnoprawną?”. Albo: „czy pracobiorca oświadczył, że zainteresowany jest tylko umową cywilnoprawną i jeżeli jej nie otrzyma, to nie zawrze umowy o pracę?” – mówi mec. Łukasz Chruściel.

Po trzecie, jak wskazuje ekspert, jakakolwiek lista samokontroli by nie powstała i jakkolwiek by nie interpretować woli stron, zasadniczy problem nie został usunięty, a mianowicie bardzo nieprecyzyjna kodeksowa definicja stosunku pracy.

– Jeżeli bowiem tym, co różni umowę o pracę od cywilnoprawnej, jest wykonywanie pracy pod kierownictwem, a nie ma precyzyjnych kryteriów jego wyodrębnienia, to zawsze będzie problem – mówi mec. Łukasz Chruściel.

Ekspert ubolewa nad tym, że ustawodawca nie zdecydował się na uporządkowanie tego tematu, a jedynie przekazał większe uprawnienia inspektorom.

– Ci zaś w wielu przypadkach będą mieli przed sobą niezwykle trudne zadanie – ocenia.

…do poprawki

Mec. Katarzyna Zwierz-Wilkocka z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka uważa z kolei, że przedłożona lista samokontroli, będąca na etapie konsultacji, ujawnia szereg niedoskonałości zarówno natury prawnej, jak i metodologicznej, które wymagają pilnego usunięcia przed jej ewentualnym upublicznieniem.

– Przede wszystkim dokument adresowany jest wyłącznie do podmiotu zatrudniającego, co zawęża jego potencjalny zasięg i pomija perspektywę drugiej strony stosunku prawnego. Tymczasem decyzja o wyborze formy zatrudnienia jest często wynikiem zgodnej woli obu stron, a nie jednostronnego działania pracodawcy. Jednocześnie lista opiera się na założeniu, że samo zdecydowanie się na umowę cywilnoprawną wymaga uzasadnienia i weryfikacji, co metodologicznie odwraca ciężar dowodu – tymczasem to dopiero wystąpienie konstytutywnych cech stosunku pracy, nie zaś sam wybór formy umowy, powinno być punktem wyjścia dla oceny prawidłowości zawartej relacji prawnej – mówi.

Ekspertka zwraca uwagę, że lista ma stanowić pomocnicze narzędzie do weryfikacji prawidłowości wyboru formy zatrudnienia, jeśli zdecydowano się na umowę cywilnoprawną, jednak nie zawiera żadnego mechanizmu ważenia poszczególnych kryteriów ani wyraźnego progu liczby odpowiedzi „tak”, który przesądzałby o kwalifikacji danej relacji jako stosunku pracy.

Zasadniczy zarzut mec. Katarzyny Zwierz-Wilkockiej dotyczy jednak wadliwości samej metodologii przyjętej przy konstruowaniu listy.

– Zgodnie z art. 22 § 1 kodeksu pracy stosunek pracy definiowany jest przez trzy konstytutywne cechy: podporządkowanie pracownika i wykonywanie pracy pod kierownictwem pracodawcy, osobiste świadczenie pracy oraz jej wykonywanie za wynagrodzeniem i na ryzyko pracodawcy. Tymczasem pytania zawarte w liście zostały ułożone w sposób nieuporządkowany i niepogrupowany według tych trzech ustawowych kryteriów, co sprawia, że narzędzie traci walor testu prawnego w ścisłym tego słowa znaczeniu. Prawidłowo skonstruowana lista samokontroli powinna dzielić pytania na trzy odrębne bloki tematyczne odpowiadające każdej z cech stosunku pracy z osobna, a stwierdzenie istnienia stosunku pracy powinno być uzależnione od uzyskania odpowiedzi twierdzących w  każdej z tych kategorii łącznie, nie zaś od sumarycznej liczby odpowiedzi „tak” w dowolnych pytaniach, jak zdaje się sugerować obecna konstrukcja dokumentu. Przyjęta metodologia prowadzi do sytuacji, w której można uzyskać dużą liczbę odpowiedzi twierdzących wyłącznie w jednej kategorii cech, nie spełniając warunków w pozostałych, a mimo to odnieść mylne wrażenie, że stosunek pracy zaistniał. Z perspektywy prawnej jest to błąd fundamentalny, który podważa użyteczność całego narzędzia jako instrumentu kwalifikacji prawnej – wyjaśnia.

Zdaniem mec. Katarzyny Zwierz-Wilkockiej część pytań sformułowana jest w sposób na tyle ogólny, że niemal każda relacja zatrudnienia – w tym ta ewidentnie cywilnoprawna – mogłaby skutkować odpowiedzią twierdzącą.

Zbyt ogólne sformułowania

– Dotyczy to zwłaszcza pytania nr 8: „Czy pracobiorca ma wyznaczony zakres obowiązków (ustny lub pisemny)?”, do którego nie dołączono żadnych wskazówek interpretacyjnych – mówi.

Podobnie wątpliwe, zdaniem mecenas, jest umieszczenie w liście pytań odnoszących się do okoliczności osobistych pracobiorcy (takich jak bycie studentem do 26. roku życia, emerytem, rencistą czy osobą zadłużoną), gdyż sam fakt uwzględnienia sytuacji osobistej przy wyborze formy współpracy nie przesądza jeszcze o nieprawidłowości tej decyzji.

– Dokument pomija również perspektywę pracobiorcy, który nierzadko sam preferuje formę cywilnoprawną z przyczyn finansowych lub organizacyjnych; jednostronność listy zniekształca tym samym obraz rzeczywistości rynku pracy – przyznaje.

Zdaniem mecenas lista, będąca wstępną wersją konsultowaną w Radzie Ochrony Pracy, wymaga gruntownego dopracowania pod kątem precyzji językowej i normatywnej spójności.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Drzewa nie przetrwały. Susza nie wystarczy, by uniknąć opłaty

W 2016 r. Starosta Lubiński wydał Gminie Ścinawa zezwolenie na usunięcie kilkuset drzew w związku z planowaną inwestycją. Część wycinki została zwolniona z opłat, natomiast w pozostałym zakresie naliczono opłatę przekraczającą 11,6 mln zł, której zapłatę odroczono pod warunkiem wykonania nasadzeń zastępczych. Decyzja zobowiązywała gminę do posadzenia nowych drzew o określonych gatunkach, liczbie i parametrach oraz do utrzymania ich żywotności przez trzy lata. Przewidywała również, że jeśli nasadzenia zostaną wykonane zgodnie z warunkami decyzji i drzewa przetrwają wymagany okres albo obumrą z przyczyn niezależnych od gminy, opłata zostanie umorzona. Podstawę rozstrzygnięcia stanowiły przede wszystkim art. 83–85 ustawy z 16.4.2004 r. o ochronie przyrody (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 13; dalej: OchrPrzyrodU).

Niewłaściwie wykonane nasadzenia zastępcze

Po upływie okresu kontrolnego Starosta przeprowadził oględziny i stwierdził, że znaczna część nasadzeń nie spełnia warunków decyzji. Wiele drzew obumarło, część nie osiągnęła wymaganych parametrów, a inne zostały posadzone niezgodnie ze wskazaniem dotyczącym doboru gatunkowego. W rezultacie w 2022 r. Starosta umorzył opłatę jedynie w części odpowiadającej drzewom, które zachowały żywotność i spełniły wymagania, natomiast zobowiązał Gminę Ścinawa do zapłaty ponad 3,5 mln zł za niewłaściwie wykonane nasadzenia zastępcze.

Samorząd nie zgodził się z decyzją i wniósł odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Legnicy. Gmina twierdziła, że obumarcie drzew nastąpiło z przyczyn od niej niezależnych, przede wszystkim z powodu długotrwałej suszy oraz szkód wyrządzonych przez zwierzynę. Zarzucała także organowi nieprawidłowe przeprowadzenie postępowania dowodowego oraz błędne ustalenie wysokości należnej opłaty. SKO utrzymało jednak decyzję Starosty w mocy. Uznało, że zgodnie z art. 84 ust. 3–8 OchrPrzyrodU odroczenie i późniejsze umorzenie opłaty jest możliwe tylko wtedy, gdy nasadzenia zastępcze zostaną wykonane zgodnie z warunkami zezwolenia. W przeciwnym razie opłata podlega proporcjonalnemu przeliczeniu i pobraniu.

Kolegium podkreśliło, że to na gminie spoczywał obowiązek zapewnienia właściwej pielęgnacji nowych drzew. W ocenie organu okresowa susza nie zwalniała z tego obowiązku, lecz wymagała podjęcia dodatkowych działań, takich jak podlewanie czy odpowiednie zabezpieczenie sadzonek. Organ wskazał również, że gmina mogła dochodzić roszczeń wobec wykonawcy nasadzeń, choć okoliczność ta nie wpływała na jej odpowiedzialność administracyjną wobec organu ochrony przyrody.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Ocena wpływu suszy

Gmina zaskarżyła decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Zarzuciła naruszenie przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego dotyczących postępowania dowodowego, twierdząc, że organy oparły się na opinii eksperckiej sporządzonej z naruszeniem procedury. Domagała się także powołania biegłego do oceny wpływu suszy na stan drzew oraz przekonywała, że spełnione zostały przesłanki z art. 84 ust. 4 OchrPrzyrodU, ponieważ drzewa obumarły z przyczyn od niej niezależnych.

WSA we Wrocławiu oddalił skargę. Sąd uznał, że zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, iż większość drzew nie zachowała żywotności z przyczyn leżących po stronie gminy. Oględziny wykazały między innymi niestabilne palikowanie, brak odpowiednich zabezpieczeń przed zwierzyną oraz niewystarczającą pielęgnację. Sąd zwrócił uwagę, że także ekspertyza przedstawiona przez samą gminę wskazywała na niezadowalający stan nasadzeń oraz potrzebę lepszego zabezpieczenia drzew przed suszą i zwierzyną. Obie ekspertyzy prowadziły więc do podobnych wniosków, dlatego nie było podstaw do powoływania kolejnego biegłego. WSA podkreślił, że art. 84 ust. 4 OchrPrzyrodU przewiduje umorzenie opłaty jedynie wtedy, gdy utrata żywotności nastąpi z przyczyn rzeczywiście niezależnych od posiadacza nieruchomości. Sama susza nie wystarcza do zwolnienia z odpowiedzialności, jeżeli właściciel lub posiadacz nie podejmuje działań ograniczających jej skutki. Zdaniem sądu gmina jako profesjonalny podmiot dysponujący odpowiednimi służbami, miała obowiązek monitorowania stanu nasadzeń i reagowania na zmieniające się warunki pogodowe.

Gmina wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Oprócz ponowienia wcześniejszych zarzutów twierdziła, że sprawa nie powinna zostać rozpoznana przez WSA w trybie uproszczonym oraz że organ niewłaściwie ustalił swoją właściwość i zakres odpowiedzialności gminy za część nieruchomości objętych decyzją. W toku postępowania kasacyjnego powoływała się także na późniejsze rozstrzygnięcia dotyczące ważności wcześniejszych decyzji Starosty.

Wyrok NSA

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 21.7.2026 r., III OSK 2917/23, Legalis, uznał, że zarzut dotyczący trybu uproszczonego jest bezzasadny. Organ w odpowiedzi na skargę złożył wniosek o rozpoznanie sprawy na posiedzeniu niejawnym, a gmina, mimo prawidłowego pouczenia wynikającego z art. 119 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143), nie zażądała przeprowadzenia rozprawy. Tym samym zostały spełnione ustawowe warunki rozpoznania sprawy w trybie uproszczonym.

Następnie NSA wyjaśnił, że zdecydowana większość zarzutów kasacyjnych w rzeczywistości zmierzała do podważenia ustaleń faktycznych dokonanych przez WSA, choć nie sformułowano skutecznych zarzutów naruszenia przepisów postępowania. Tymczasem zarzut błędnego zastosowania prawa materialnego nie może służyć kwestionowaniu ustalonego stanu faktycznego. Jeżeli ustalenia faktyczne nie zostały skutecznie podważone, sąd kasacyjny jest nimi związany i ocenia jedynie prawidłowość zastosowania prawa do tak ustalonego stanu faktycznego.

NSA zgodził się z oceną, że art. 84 ust. 4 OchrPrzyrodU nie zwalnia automatycznie z odpowiedzialności w razie wystąpienia suszy czy szkód wyrządzonych przez zwierzynę. Warunkiem umorzenia opłaty jest wykazanie, że mimo zachowania należytej staranności drzewa obumarły z przyczyn całkowicie niezależnych od posiadacza nieruchomości. W tej sprawie ustalenia organów wskazywały natomiast na brak odpowiednich działań pielęgnacyjnych i zabezpieczających, dlatego przesłanki umorzenia nie zostały spełnione.

W konsekwencji NSA przyznał rację organom niższej instancji, a skarga kasacyjna została oddalona.

Wyrok NSA z 21.7.2026 r., III OSK 2917/23, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Elektrownie jądrowe szybciej. Wstępne roboty przed pozwoleniem na budowę

Cel i ratio legis ustawy

Dotychczasowy art. 15 ust. 3 ustawy z 29.6.2011 r. o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1156; dalej: InwestEnergJądrU) umożliwia uzyskanie pozwolenia na budowę obejmującego całe zamierzenie budowlane albo jego część. Jednocześnie zastosowanie znajdował art. 33 ust. 1 ustawy z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 524; dalej: PrBud), zgodnie z którym w przypadku zamierzenia obejmującego więcej niż jeden obiekt pozwolenie może dotyczyć wybranych obiektów lub ich zespołu mogących samodzielnie funkcjonować zgodnie z przeznaczeniem.

Warunek ten nie odpowiada specyfice inwestycji jądrowych. Poszczególne elementy obiektu często mogą uzyskać zdolność do funkcjonowania zgodnie z przeznaczeniem dopiero po zakończeniu kolejnych etapów całego procesu budowlanego. Nowelizacja ma umożliwić etapowanie także takich części inwestycji.

Drugim kierunkiem zmian jest stworzenie podstawy prawnej do wcześniejszego wykonywania części robót budowlanych i innych prac przed rozpoczęciem zasadniczej budowy obiektu. Według uzasadnienia pozwoli to wykorzystać okres potrzebny na przygotowanie kompletnej dokumentacji inwestycji do realizacji prac mniej zależnych od jej ostatecznych rozwiązań technicznych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Szersze możliwości etapowania budowy obiektu energetyki jądrowej

Nowelizacja zmienia art. 15 InwestEnergJądrU, przesądzając, że pozwolenie na budowę obiektu energetyki jądrowej może obejmować całe zamierzenie budowlane albo jego część.

Kluczowe znaczenie ma wyłączenie stosowania art. 33 ust. 1 PrBud do budowy obiektu energetyki jądrowej. Możliwość uzyskania pozwolenia dotyczącego części inwestycji nie będzie więc uzależniona od tego, czy dany obiekt albo zespół obiektów może samodzielnie funkcjonować zgodnie z przeznaczeniem.

Wstępne roboty budowlane – nowa instytucja w InwestEnergJądrU

Nowy art. 17a InwestEnergJądrU umożliwia inwestorowi, przed uzyskaniem pozwolenia na budowę obiektu energetyki jądrowej, wystąpienie o pozwolenie na budowę w zakresie wstępnych robót budowlanych.

Pojęcie to obejmuje zarówno roboty budowlane w rozumieniu art. 3 pkt 7 PrBud, jak i inne prace, również niedotyczące obiektów budowlanych, do których przepisy prawa budowlanego dotyczące robót budowlanych stosuje się odpowiednio.

Do robót niewymagających zezwolenia Prezesa PAA zaliczono m.in. roboty ziemne, odwodnienie terenu, wykonanie zbiorników przeciwpożarowych i na wody opadowe, a także budowę określonych elementów zaplecza budowy, dróg, bocznic kolejowych i komór startowych.

W tej kategorii może znaleźć się także budowa systemu wody cyrkulacyjnej, jeżeli inwestor uzyska ogólną opinię Prezesa PAA, że system nie ma istotnego znaczenia dla bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Wstępne roboty budowlane wymagające zezwolenia Prezesa PAA

Ustawodawca wyodrębnia również roboty, których wykonanie wymaga zezwolenia Prezesa PAA w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Rozróżnienie obu kategorii opiera się na znaczeniu prac z punktu widzenia dozoru jądrowego. W odniesieniu do robót istotnych dla bezpieczeństwa jądrowego wydanie pozwolenia na budowę w zakresie wstępnych robót musi zostać poprzedzone uzyskaniem zezwolenia Prezesa PAA.

Wstępne roboty będą zatem podlegać odpowiednio nadzorowi budowlanemu, a w przypadkach mających znaczenie dla bezpieczeństwa jądrowego – również dozorowi jądrowemu.

Pozwolenie na budowę w zakresie wstępnych robót budowlanych

Pozwolenie na budowę w zakresie wstępnych robót budowlanych stanowi szczególną kategorię decyzji o pozwoleniu na budowę. Inwestor może wystąpić o jego wydanie jeszcze przed uzyskaniem pozwolenia na budowę zasadniczego obiektu energetyki jądrowej.

Dla robót objętych takim pozwoleniem nie będzie wydawane odrębne pozwolenie na prace przygotowawcze. Zakres wstępnych robót został przy tym określony ustawowo i obejmuje również działania, które nie mieszczą się w definicji robót budowlanych z art. 3 pkt 7 PrBud, lecz ze względu na ich znaczenie dla inwestycji zostały objęte nowym reżimem.

Pozwolenie wydaje wojewoda na zasadach i w trybie określonym w PrBud, z uwzględnieniem regulacji szczególnych InwestEnergJądrU. W przypadku robót wymagających zezwolenia Prezesa PAA inwestor musi przedłożyć je przed wydaniem pozwolenia, przy czym może to zrobić również w toku postępowania.

Zezwolenie Prezesa PAA na wykonanie wstępnych robót budowlanych

Równolegle nowelizowana jest ustawa z 29.11.2000 r. – Prawo atomowe (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 1; dalej: PrAtom). Wprowadza ona nową decyzję – zezwolenie w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej na wykonanie wstępnych robót budowlanych przy obiekcie energetyki jądrowej.

Inwestor może wystąpić o nie przed złożeniem wniosku o zezwolenie na budowę obiektu jądrowego, a organem właściwym jest Prezes PAA. Uzyskanie tej decyzji jest wymagane wyłącznie w odniesieniu do robót zakwalifikowanych przez ustawodawcę jako istotne z perspektywy dozoru jądrowego.

Zezwolenie może określać warunki wykonywania działalności. PrAtom reguluje także odstępstwa od tych warunków, rozróżniając sytuacje, w których wymagają one zgody Prezesa PAA oraz przypadki, w których wystarczające jest jego uprzednie poinformowanie.

Równoległe prowadzenie postępowań

Nowy art. 17c InwestEnergJądrU umożliwia równoległe prowadzenie postępowania w sprawie pozwolenia na budowę obiektu energetyki jądrowej oraz postępowania dotyczącego wstępnych robót budowlanych dla tego samego obiektu.

W tym zakresie wyłączono stosowanie art. 97 § 1 pkt 4 oraz art. 156 § 1 pkt 3 KPA. Prowadzenie jednego z postępowań nie będzie zatem wykluczało wszczęcia, prowadzenia ani zakończenia drugiego.

Zmiany dotyczące pozwolenia na użytkowanie

Nowelizacja dostosowuje także zasady uzyskiwania pozwolenia na użytkowanie do etapowego charakteru inwestycji.

Na wniosek inwestora pozwolenie na użytkowanie obiektu energetyki jądrowej będzie mogło zostać wydane dla części obiektu, przy wyłączeniu wskazanych przepisów PrBud wymagających samodzielnego funkcjonowania określonej części zamierzenia.

Wprowadzono ponadto odrębne pozwolenie na użytkowanie w zakresie wstępnych robót budowlanych. Może ono obejmować również część zamierzenia objętego pozwoleniem na wstępne roboty, która nie jest obiektem budowlanym.

Znaczenie zmian dla procesu inwestycyjnego

Nowelizacja tworzy dwa uzupełniające się mechanizmy: szersze etapowanie właściwej budowy obiektu energetyki jądrowej oraz możliwość wcześniejszego wykonywania wstępnych robót budowlanych.

Część prac będzie mogła być prowadzona w czasie, gdy trwają jeszcze procedury dotyczące zasadniczej budowy obiektu. W przypadku robót mających znaczenie dla bezpieczeństwa jądrowego zachowany zostanie udział Prezesa PAA i kontrola w ramach dozoru jądrowego.

Według uzasadnienia rozwiązania te mogą skrócić proces inwestycyjno-budowlany nawet o dwa lata.

Etap legislacyjny i wejście w życie

Ustawa z 3.7.2026 r. została ogłoszona 18.8.2026 r. Nowelizacja wejdzie w życie 2.9.2026 r., tj. po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zmiany w rejestrze zastawów – wykreślenie zastawu z mocy prawa po 20 latach

Cel i ratio legis ustawy

Obowiązujący dotychczas art. 18a ZastRejU przewiduje wygaśnięcie zastawu rejestrowego z upływem 20 lat od chwili wpisu, chyba że strony postanowią o jego utrzymaniu na dalszy okres. Pomimo wygaśnięcia zastawu konieczne jest jednak przeprowadzenie postępowania prowadzącego do jego wykreślenia z rejestru.

Problem dotyczy w szczególności zastawów wpisanych przed 11.1.2009 r. Przed tą datą ustawa nie przewidywała obowiązku powiadamiania sądu o zmianie adresu przez strony umowy zastawniczej. Sądy rejestrowe stoją obecnie przed koniecznością wykreślenia kilkuset tysięcy zastawów rejestrowych wpisanych 20 lat temu, a w wielu przypadkach doręczenie postanowienia o wykreśleniu jest niemożliwe m.in. ze względu na zmianę adresu lub śmierć strony. Prowadzi to do zawieszania albo umarzania postępowań, mimo że zastaw wcześniej wygasł z mocy prawa.

Uznanie zastawu za wykreślony będzie następowało z mocy prawa, a w systemie teleinformatycznym prowadzonym dla rejestru zastawów zostanie zamieszczona odpowiednia adnotacja.

Zastaw po 20 latach uznawany za wykreślony z mocy prawa

Nowe brzmienie art. 18a ZastRejU przewiduje, że zastaw rejestrowy wygasa i uznaje się go za wykreślony po upływie 20 lat od chwili wpisu. Dotychczas przepis wiązał z upływem tego terminu wygaśnięcie zastawu, natomiast jego usunięcie z rejestru wymagało odrębnej czynności sądu.

Uznanie zastawu za wykreślony będzie następowało bezpośrednio na podstawie ustawy i nie będzie wymagało wydania orzeczenia przez sąd ani dokonania wpisu o wykreśleniu.

Konsekwencją zmiany jest również modyfikacja zasad właściwości sądu. Sąd, który dokonał wpisu zastawu rejestrowego, pozostanie właściwy dla dalszych wpisów dotyczących tego zastawu do chwili jego wykreślenia albo uznania za wykreślony na podstawie art. 18a.

Przedłużenie zastawu rejestrowego maksymalnie o 10 lat

Upływ 20 lat nie musi prowadzić do wygaśnięcia zastawu. Strony będą mogły postanowić o jego utrzymaniu na dalszy okres, jednak nie dłuższy niż 10 lat.

Dla skutecznego utrzymania zastawu nie wystarczy samo porozumienie stron. Zgodnie z nowym art. 18a ZastRejU konieczne będzie również złożenie do rejestru zastawów zmiany umowy zastawniczej.

W przypadku niespełnienia tych warunków upływ 20-letniego okresu będzie powodował zarówno wygaśnięcie zastawu, jak i uznanie go za wykreślony.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Adnotacja zamiast postanowienia o wykreśleniu

Nowy art. 41 ust. 2aa ZastRejU określa sposób ujawnienia skutków wynikających z art. 18a ZastRejU. Sąd nie będzie wydawał postanowienia ani dokonywał wpisu w rejestrze zastawów. Zamiast tego zarządzi zamieszczenie w systemie teleinformatycznym adnotacji, że zastaw wygasł i uznaje się go za wykreślony na podstawie art. 18a.

Adnotacja będzie uwzględniana również przez centralną informację o zastawach rejestrowych. Informacje, odpisy i zaświadczenia dotyczące zastawów wygasłych i uznanych za wykreślone będą wydawane także na podstawie danych wynikających z tych adnotacji.

Jeżeli wniosek o wykreślenie zastawu zostanie złożony po wydaniu zarządzenia o zamieszczeniu adnotacji, sąd umorzy postępowanie.

Zastaw na statku powietrznym lub prawach własności przemysłowej

Szczególne rozwiązanie dotyczy zastawu rejestrowego ustanowionego na cywilnym statku powietrznym lub prawach własności przemysłowej.

Jeżeli taki zastaw wygaśnie i zostanie uznany za wykreślony na podstawie art. 18a ZastRejU, sąd będzie obowiązany niezwłocznie poinformować o zamieszczeniu adnotacji organ prowadzący rejestr cywilnych statków powietrznych albo rejestr danego prawa własności przemysłowej. Do informacji zostanie dołączony wydruk z systemu teleinformatycznego zawierający informację o zamieszczeniu adnotacji.

Dane stron umowy i weryfikacja

Nowelizacja wprowadza także zmiany dotyczące danych stron umowy zastawniczej oraz danych ujawnianych w rejestrze. Umowa zastawnicza ma określać m.in. imię lub imiona i nazwisko albo nazwę oraz miejsce zamieszkania lub siedzibę i adres zastawnika, zastawcy oraz dłużnika, jeżeli nie jest on zastawcą.

W przypadku osoby fizycznej wpis do rejestru będzie obejmował imię lub imiona i nazwisko oraz numer PESEL, natomiast w odniesieniu do innego podmiotu – nazwę (firmę) i numer identyfikacyjny REGON. Jeżeli zastawca, zastawnik albo dłużnik ma miejsce zamieszkania lub siedzibę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, wpis będzie obejmował także adres do doręczeń w Polsce.

Sąd będzie badał, czy dane wskazane we wniosku o wpis są zgodne z danymi wynikającymi z rejestru PESEL lub REGON.

Rejestr zastawów i akta rejestrowe

Ustawa przesądza na poziomie ustawowym, że rejestr zastawów jest prowadzony przez sądy rejonowe – sądy gospodarcze – w systemie teleinformatycznym.

Dla każdego zastawu będą prowadzone odrębne akta rejestrowe. Obejmą one dokumenty stanowiące podstawę wpisu, inne dokumenty złożone w toku postępowania dotyczącego danego zastawu, dokumenty wytworzone w tym postępowaniu oraz odpis z rejestru.

W przypadku wniosku i dokumentów złożonych za pośrednictwem systemu teleinformatycznego sąd sporządzi ich odpisy w postaci wydruków ze wskazaniem osób, które je podpisały, w celu doręczenia uczestnikom postępowania.

Centralna informacja o zastawach rejestrowych

Do zadań centralnej informacji o zastawach rejestrowych będzie należało m.in. prowadzenie zbioru informacji z rejestru oraz udzielanie informacji, wydawanie odpisów i zaświadczeń. W przypadku zastawów wygasłych i uznanych za wykreślone na podstawie  art. 18a ZastRejU czynności te będą wykonywane również na podstawie adnotacji zamieszczonych w systemie teleinformatycznym.

Ustawa przewiduje możliwość złożenia wniosku za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. W takim przypadku centralna informacja będzie za pośrednictwem tego systemu udzielała informacji oraz wydawała odpisy i zaświadczenia.

Odpisy i zaświadczenia wydawane w postaci papierowej przez centralną informację o zastawach rejestrowych zachowają moc dokumentów urzędowych.

Zmiany w Prawie o ruchu drogowym

Mechanizm uznawania zastawu za wykreślony wymagał również zmiany w ustawie z 20.6.1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1251) w zakresie danych gromadzonych w centralnej ewidencji pojazdów.

Do katalogu danych dotyczących zastawu rejestrowego zostanie dodana data zamieszczenia adnotacji o wygaśnięciu zastawu i uznaniu go za wykreślony na podstawie art. 18a ZastRejU.

Centralna informacja o zastawach rejestrowych będzie przekazywała dane do centralnej ewidencji pojazdów za pośrednictwem systemu teleinformatycznego Ministra Sprawiedliwości niezwłocznie po dokonaniu przez sąd wpisu zastawu albo zamieszczeniu odpowiedniej adnotacji.

Postępowania i umowy sprzed 11.5.2027 r.

Do postępowań o wpis do rejestru zastawów wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie nowelizacji będą stosowane przepisy dotychczasowe.

W przypadku umów o ustanowienie zastawu rejestrowego zawartych przed 11.5.2027 r., na podstawie których do tego dnia nie dokonano wpisu, strony będą zobowiązane dostosować ich postanowienia do zmian wynikających z nowelizacji. Wpisy dokonane na podstawie dotychczasowych przepisów pozostaną natomiast w mocy.

Do postępowań o wykreślenie zastawu, który wygasł na podstawie art. 18a ZastRejU w dotychczasowym brzmieniu, wszczętych i niezakończonych przed wejściem w życie nowelizacji, będą stosowane przepisy dotychczasowe.

Jeżeli zastaw rejestrowy wygasł przed 11.5.2027 r. na podstawie dotychczasowego art. 18a ZastRejU i nie toczy się postępowanie o jego wykreślenie, sąd rejestrowy zarządzi zamieszczenie adnotacji o wygaśnięciu i uznaniu zastawu za wykreślony.

Sąd rejestrowy będzie obowiązany zarządzić zamieszczenie adnotacji nie później niż w terminie 5 lat od dnia wejścia w życie ustawy.

Etap legislacyjny i wejście w życie

Ustawa z 17.7.2026 r. została ogłoszona 10.8.2026 r. Prezydent podpisał ustawę 7.8.2026 r. i zapowiedział jednocześnie skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.

Ustawa wejdzie w życie 11.5.2027 r., tj. po upływie 9 miesięcy od dnia ogłoszenia. Dziewięciomiesięczne vacatio legis jest związane przede wszystkim z koniecznością wdrożenia zmian w systemie teleinformatycznym, w którym prowadzony jest rejestr zastawów.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Udział fundacji rodzinnej w zagranicznej spółce osobowej a zwolnienie z CIT

Postępowanie zostało zainicjowane wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej złożonym przez osobę planującą utworzenie fundacji rodzinnej. Wnioskodawca zamierzał zostać jej fundatorem oraz jednym z beneficjentów, a następnie wnieść do fundacji prawa udziałowe w dwóch zagranicznych spółkach osobowych, tj. spółce prawa luksemburskiego typu Société en Commandite Spéciale oraz spółce osobowej prawa Kajmanów typu limited partnership.

Obie spółki były transparentne podatkowo. Osiągane przez nie dochody nie podlegały opodatkowaniu na poziomie samych spółek, lecz były przypisywane ich wspólnikom. Zdaniem wnioskodawcy sposób opodatkowania tych podmiotów nie wykluczał jednak uznania ich za podmioty o charakterze podobnym do polskich spółek osobowych.

Wnioskodawca wskazywał, że art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy z 26.1.2023 r. o fundacji rodzinnej (Dz.U. z 2023 r. poz. 326; dalej: FundRodzU) pozwala fundacji przystępować do spółek handlowych oraz innych podmiotów o podobnym charakterze, mających siedzibę w kraju albo za granicą. Przepis ten nie uzależnia dopuszczalności takiej działalności od posiadania przez zagraniczną spółkę statusu podatnika CIT. W konsekwencji dochody uzyskiwane przez fundację z udziału w tych podmiotach powinny korzystać ze zwolnienia przewidzianego w art. 6 ust. 1 pkt 25 w zw. z art. 6 ust. 7 ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 554; dalej: PDOPrU).

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej nie podzielił tego stanowiska. W interpretacji z 9.9.2024 r., sygn. 0114-KDIP2-1.4010.414.2024.1.KW, przyjął, że zagraniczny podmiot może zostać uznany za podobny do polskiej spółki handlowej jedynie wówczas, gdy sam podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych w państwie swojej siedziby. Ponieważ spółki luksemburska i kajmańska były transparentne podatkowo, organ uznał, że uczestnictwo fundacji w tych podmiotach wykraczałoby poza zakres dozwolonej działalności gospodarczej, a uzyskiwane z tego tytułu dochody podlegałyby opodatkowaniu według stawki 25%.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z 16.1.2025 r., III SA/Wa 2557/24, uchylił interpretację. Sąd uznał, że organ bez podstawy prawnej sprowadził ocenę podobieństwa zagranicznych spółek do jednego kryterium, jakim było posiadanie statusu podatnika CIT. Dyrektor KIS wniósł od tego rozstrzygnięcia skargę kasacyjną.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną organu, uznając wykładnię przyjętą przez WSA za prawidłową. Sąd podkreślił, że przedmiotem sprawy nie był sposób opodatkowania zagranicznych spółek, lecz skutki podatkowe uczestnictwa w nich przez fundację rodzinną. Rozstrzygnięcie wymagało więc ustalenia, czy taka forma lokowania majątku mieści się w katalogu działalności dopuszczonej przez ustawę o fundacji rodzinnej.

Art. 6 ust. 7 PDOPrU wyłącza zwolnienie fundacji rodzinnej w zakresie działalności gospodarczej wykraczającej poza katalog zawarty w art. 5 FundRodzU. Ustawodawca w ustawie podatkowej odwołał się zatem bezpośrednio do regulacji określającej zasady funkcjonowania fundacji rodzinnej.

Z kolei art. 5 ust. 1 pkt 3 FundRodzU nie przewiduje, aby warunkiem uznania zagranicznego podmiotu za podobny do spółki handlowej było opodatkowanie jego dochodów na poziomie tego podmiotu. NSA odwołał się również do Kodeksu spółek handlowych, wskazując, że status podatnika CIT nie stanowi cechy definiującej spółkę osobową. Objęcie niektórych polskich spółek osobowym podatkiem dochodowym wynika z regulacji podatkowych i nie przesądza o ich charakterze na gruncie prawa handlowego.

W ocenie NSA Dyrektor KIS posłużył się więc kryterium, którego ustawodawca nie przewidział. Organ nie przeanalizował konstrukcji prawnej zagranicznych spółek, ich struktury organizacyjnej, zasad reprezentacji, odpowiedzialności wspólników ani sposobu uczestnictwa w zyskach i stratach. Ocena podobieństwa została w istocie zastąpiona ustaleniem, czy spółka jest podatnikiem CIT w państwie swojej siedziby.

Takie podejście prowadziłoby do nieuprawnionego zawężenia zakresu działalności dozwolonej fundacjom rodzinnym. Jeżeli ustawodawca zamierzałby wyłączyć ze zwolnienia dochody pochodzące z udziału w zagranicznych spółkach transparentnych podatkowo, ograniczenie takie powinno zostać wyraźnie przewidziane w ustawie. Organ interpretacyjny nie może uzupełniać przepisów o dodatkowe warunki, zwłaszcza gdy ich zastosowanie prowadzi do opodatkowania dochodu stawką 25%.

NSA zwrócił również uwagę na projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych z 2025 r., który przewidywał wyraźne wyłączenie ze zwolnienia przychodów fundacji rodzinnej osiąganych z udziału w spółkach niebędących osobami prawnymi oraz innych podmiotach transparentnych podatkowo. Ustawa ta ostatecznie nie weszła w życie, co dodatkowo potwierdzało, że podobne ograniczenie nie wynikało z dotychczasowego brzmienia przepisów.

Sąd odwołał się ponadto do zasady swobodnego przepływu kapitału wynikającej z art. 63 ust. 1 Traktatu z 25.3.1957 r. o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (Dz.U. 2004 Nr 90, poz. 864). Wykładnia prezentowana przez organ prowadziłaby bowiem do odmiennego traktowania fundacji rodzinnej w zależności od tego, czy inwestowałaby ona w polską spółkę osobową, czy w odpowiadający jej podmiot zagraniczny.

Komentarz

Wyrok NSA ma istotne znaczenie dla fundacji rodzinnych posiadających udziały w zagranicznych spółkach osobowych lub rozważających taką formę inwestowania. Sąd zakwestionował praktykę organów podatkowych polegającą na utożsamianiu podobieństwa zagranicznego podmiotu do polskiej spółki handlowej z jego statusem na gruncie podatku dochodowego. Nie każdy udział w zagranicznej spółce transparentnej podatkowo zmieści się jednak w katalogu dodatkowej działalności gospodarczej. Niezbędne pozostaje wykazanie, że dany podmiot rzeczywiście ma charakter podobny do spółki handlowej.

Wyrok NSA z 22.1.2026 r. potwierdza, że o zachowaniu zwolnienia powinien rozstrzygać charakter prawny zagranicznego podmiotu oraz jego rzeczywiste podobieństwo do spółek handlowych. Organy podatkowe nie mogą wprowadzać dodatkowych warunków ograniczających zakres zwolnienia, jeżeli nie znajdują one podstawy w przepisach. Rozstrzygnięcie wzmacnia bezpieczeństwo podatkowe fundacji rodzinnych inwestujących w zagraniczne spółki osobowe, choć każda tego rodzaju struktura nadal wymaga indywidualnej analizy prawnej i podatkowej.

Monika Wolska-Bryńska, radca prawny, menedżer w Zespole Postępowań

Kancelaria Prawno-Podatkowa Mariański Group sp.k.
Wyrok NSA z 22.1.2026 r., II FSK 553/25, Legalis.

Więcej opracowań ius.focus® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jest sposób na uratowanie ryczałtu

Ryczałt staje się coraz popularniejszy, w tej formie rozlicza się z fiskusem już 1,26 mln przedsiębiorców. Rząd najwyraźniej jednak uznał, że niektórym jest za dobrze. I postanowił ich z ryczałtu wyrzucić.

Sposób jest prosty – obniżenie limitu przychodów. Teraz wynosi 2 mln euro rocznie. Oblicza się go według średniego kursu euro z pierwszego roboczego dnia października. W 2026 r. prawo do ryczałtu mają ci, których przychody w 2025 r. nie przekroczyły 8 517 200 zł.

Rząd chce, aby limit wynosił tylko 250 tys. euro (czyli niewiele ponad 1 mln zł). Dlaczego? Bo system musi być bardziej sprawiedliwy – argumentuje minister finansów.

– Ta sprawiedliwość polega na tym, że ci, którzy stracą prawo do ryczałtu, zapłacą wyższy podatek i składkę zdrowotną – mówi dr Piotr Sekulski, doradca podatkowy w kancelarii Outsourced.pl.

– Nie muszą to być wcale najbogatsi przedsiębiorcy, jak sugeruje rząd. Wysoki przychód niekoniecznie bowiem oznacza wysoki zysk, np. w firmach handlowych, które mają niską marżę – tłumaczy Izabela Leśniewska, doradca podatkowy w kancelarii Alo-2.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Skala albo liniowy PIT

Przypomnijmy, że ryczałt to prosta forma rozliczeń, która kusi przedsiębiorców niskimi stawkami podatku (uzależnionymi od rodzaju działalności) oraz stałą składką zdrowotną (z podziałem na trzy grupy). Przedsiębiorcy, którzy stracą do niego prawo, będą musieli przejść na skalę albo liniowy PIT. I zupełnie inaczej się rozliczać. Na skali oraz linówce zapłacą podatek od dochodu (na ryczałcie liczymy go od przychodu). Może wynieść 19 proc. (stawka liniowa) albo nawet 32 proc. (na skali przy wysokich dochodach). Od dochodu uzależniona jest też składka zdrowotna. I nie ma górnego ograniczenia (jak na ryczałcie). Po zmianie formy rozliczeń przedsiębiorcom grozi też danina solidarnościowa.

– Skoro ktoś jest teraz na ryczałcie, to znaczy, że jego obciążenia (podatek i składka) są mniejsze niż na skali albo liniówce. Jak zostanie z niego wyrzucony, daniny wzrosną – mówi Piotr Sekulski. Wskazuje, że na zmianie mogą stracić m.in. lekarze, informatycy, analitycy finansowi, pośrednicy, budowlańcy, handlowcy.

Podział firmy na części

Co zrobić, żeby zostać na ryczałcie? – Podzielić firmę. Przykładowo zostawić część biznesu w działalności jednoosobowej i przerzucić resztę do spółki cywilnej albo jawnej. Załóżmy, że przedsiębiorca świadczy usługi remontowe i sprzedaje materiały budowlane. Może z jednego biznesu zrobić dwa. Podział można też zrobić w firmie handlowej, przerzucając część asortymentu do innej – tłumaczy Izabela Leśniewska.

Co to daje? – Limit przychodu jest wyliczany odrębnie dla działalności wykonywanej samodzielnie i prowadzonej w formie spółki (z tym że przychody wspólników się sumuje). Przykładowo, wysokość przychodów uzyskanych w poprzednim roku przez spółkę cywilną nie ma wpływu na możliwość opodatkowania ryczałtem działalności prowadzonej indywidualnie – wyjaśnia Piotr Sekulski.

Fiskus potwierdza to w interpretacjach. W jednej z nich (nr 0113-KDIPT2-1.4011.591.2025.2.MAP) czytamy: „dla każdego z rodzajów działalności (formy jej prowadzenia – samodzielnie, czy w spółce) limit przychodów uprawniający do opodatkowania ryczałtem jest liczony odrębnie”.

Izabela Leśniewska dodaje, że najłatwiej podzielić firmę na rodzinę. Na przykład z biznesu męża robimy działalność męża i żony. I obie firmy zostają na ryczałcie.

Czy urzędnicy nie uznają, że podział działalności jest obejściem przepisów? – Nie powinni, przedsiębiorca ma bowiem prawo wybrać najkorzystniejszą dla siebie formę prowadzenia biznesu. I może przecież uznać, że lepiej jest, nie tylko ze względu na podatek i składkę, przerzucić część firmy np. na małżonka albo dzieci – mówi Izabela Leśniewska. Wskazuje, że problematyczne będzie podzielenie działalności u przedsiębiorców, którzy sprzedają własną specjalistyczną wiedzę. Trudno bowiem scedować unikalne kompetencje na kogoś innego.

– Wyrzucenie z ryczałtu może też skłonić przedsiębiorców do założenia spółki z o.o. albo komandytowej – dodaje Piotr Sekulski.

A co z tymi, którzy dopiero rozpoczynają prowadzenie biznesu? W pierwszym roku mogą płacić ryczałt bez względu na wysokość przychodów (chyba że dotyczą ich inne wyłączenia).

– Jeśli jednak okaże się, że przekroczyli limit, w następnym roku ryczałt jest wykluczony – tłumaczy Piotr Sekulski.

Zmiany mają wejść w 2027 r. Na razie podatnicy dowiadują się o nich z rządowych konferencji i komunikatów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Brak współdziałania z organem może uzasadniać odmowę świadczenia

Stan faktyczny

K.Ś. (dalej: Skarżący) wniósł do WSA w Poznaniu skargę na decyzję SKO z 27.2.2026 r. utrzymującą w mocy decyzję Prezydenta Miasta (dalej: Organ I instancji) z 2.1.2026 r. w przedmiocie odmowy przyznania dodatku mieszkaniowego.

Stan prawny

WSA w Poznaniu w pierwszej kolejności wskazał, że tryb i zasady przyznawania tego dodatku reguluje ustawa z 21.6.2001 r. o dodatkach mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1335; dalej: DodMieszkU),  a decyzje w sprawach dodatków mieszkaniowych nie mają charakteru uznaniowego.

Przewidziany w DodMieszkU dodatek mieszkaniowy jest świadczeniem pieniężnym, które ma pomóc najemcy lub właścicielowi mieszkania, gdy nie jest w stanie samodzielnie pokryć wydatków na jego utrzymanie. Celem przyznawania dodatku mieszkaniowego jest zrekompensowanie osobom uzyskującym niskie dochody, które nie są w stanie ponieść pełnych kosztów utrzymania mieszkania, skutków większego obciążenia ich budżetów domowych, wynikających ze zwiększonych wydatków na mieszkanie i podwyżki czynszów. Świadczenie to jest adresowane do osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej, a spełniających wymogi DodMieszkU, dotyczące pokrycia kosztów utrzymania lokalu, w którym osoby te zamieszkują. DodMieszkU określa normatywne kryteria, które muszą być spełnione, aby dodatek mieszkaniowy mógł zostać przyznany.

Zgodnie z art. 7 ust. 1 DodMieszkU co do zasady dodatek mieszkaniowy przyznaje, na wniosek osoby uprawnionej do dodatku mieszkaniowego, wójt, burmistrz lub prezydent miasta, w drodze decyzji administracyjnej. Do wniosku dołącza się deklarację o dochodach gospodarstwa domowego za okres 3 miesięcy poprzedzających dzień złożenia wniosku oraz dokumenty potwierdzające wysokość ponoszonych w miesiącu poprzedzającym dzień złożenia wniosku wydatków związanych z zajmowaniem lokalu mieszkalnego.

DodMieszkU pozwala jednak organom administracji na weryfikowanie składanych wniosków o przyznanie dodatków mieszkaniowych w sytuacjach, gdy wnioskodawcy formalnie spełniają wymogi DodMieszkU, a więc między innymi, gdy ich niskie dochody wykazane we wniosku przemawiają za przyznaniem takiego wsparcia finansowego. W świetle bowiem art. 7 ust. 3 pkt 1 DodMieszkU organ, o którym mowa w ust. 1, odmawia przyznania dodatku mieszkaniowego, jeżeli w wyniku przeprowadzenia wywiadu środowiskowego ustali, że występuje rażąca dysproporcja pomiędzy niskimi dochodami wykazanymi w złożonej deklaracji, a faktycznym stanem majątkowym wnioskodawcy, wskazującym, że jest on w stanie uiszczać wydatki związane z zajmowaniem lokalu mieszkalnego (domu jednorodzinnego) wykorzystując własne środki i posiadane zasoby majątkowe.

Zgodnie natomiast z art. 7 ust. 3a DodMieszkU niewyrażenie zgody na przeprowadzenie wywiadu środowiskowego stanowi podstawę do odmowy przyznania dodatku mieszkaniowego.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Ponadto jak stanowi art. 7 ust. 4 DodMieszkU upoważniony przez organ, o którym mowa w ust. 1, pracownik przeprowadzający wywiad środowiskowy może żądać od wnioskodawcy i innych członków gospodarstwa domowego złożenia, pod rygorem odpowiedzialności karnej, oświadczenia o stanie majątkowym, zawierającego w szczególności dane dotyczące posiadanych: 1) ruchomości i nieruchomości; 2) zasobów pieniężnych. Odmowa złożenia oświadczenia stanowi podstawę do wydania decyzji o odmowie przyznania dodatku mieszkaniowego.

Dalej WSA w Poznaniu wskazał, że sposób przeprowadzenia wywiadu środowiskowego określa rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z 26.4.2013 r. w sprawie sposobu przeprowadzenia wywiadu środowiskowego, wzoru kwestionariusza wywiadu oraz oświadczenia o stanie majątkowym wnioskodawcy i innych członków gospodarstwa domowego, a także wzoru legitymacji pracownika upoważnionego do przeprowadzenia wywiadu (t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 589). Z § 1 ust. 1 i 2 tego rozporządzenia wynika, że wywiad środowiskowy przeprowadza się w miejscu zamieszkania wnioskodawcy i na jego podstawie ustala się jego faktyczny stan majątkowy. Podczas wywiadu upoważniony pracownik bada aktualną sytuację dochodową, zawodową, zdrowotną i rodzinną wnioskodawcy oraz może żądać od niego i innych członków gospodarstwa domowego złożenia oświadczenia o stanie majątkowym, obejmującego dane o posiadanych nieruchomościach, składnikach mienia ruchomego, zasobach pieniężnych oraz o innych dodatkowych informacjach o stanie majątkowym.

Podsumowując WSA w Poznaniu wskazał, że z powołanych przepisów jednoznacznie wynika, że na stronie ubiegającej się o przyznanie dodatku mieszkaniowego spoczywa obowiązek umożliwienia przeprowadzenia wywiadu środowiskowego i złożenia oświadczenia o stanie majątkowym. W konsekwencji, WSA w Poznaniu stwierdził, że dodatek mieszkaniowy jest przyznawany na podstawie wniosku oraz dołączonych do niego dokumentów. Nie wyklucza to jednak możliwości przeprowadzenia wywiadu środowiskowego, celem uzyskania informacji o sytuacji dochodowej, zawodowej, zdrowotnej i rodzinnej wnioskodawcy, jeżeli organ prowadzący postępowanie uzna takie działanie za zasadne. Wywiad środowiskowy przeprowadzany jest wyrywkowo, gdy organ poweźmie wątpliwości co do sytuacji ubiegającego się o dodatek mieszkaniowy. Zgodnie z art. 7 ust. 3 i 4 DodMieszkU oświadczenia o stanie majątkowym można żądać wyłącznie w toku przeprowadzenia wywiadu środowiskowego.

Stanowisko WSA w Poznaniu

Przenosząc powyższe przepisy na grunt rozpoznawanej sprawy WSA w Poznaniu wskazał, że skoro Organ I instancji powziął wątpliwość co do sytuacji dochodowej, to miał nie tylko prawo, ale i obowiązek przeprowadzić wywiad środowiskowy. W tym celu 16.12.2025 r. upoważniony pracownik stawił się pod lokalem Skarżącego, którego nie zastano w domu. W tym samym dniu Skarżący stawił się w Urzędzie, gdzie podczas próby umówienia się na wywiad środowiskowy nie wyraził na to zgody, jak również na złożenie oświadczenia o stanie majątkowym (pisemne oświadczenie Skarżącego z 16.12.2025 r.). WSA w Poznaniu stwierdził więc, że Skarżący swoim zachowaniem uniemożliwił przeprowadzenie wywiadu środowiskowego, a tym samym uniemożliwił zażądanie przez organ złożenia przez niego oświadczenia majątkowego. Powyższy fakt stanowi samodzielną przesłankę wydania decyzji o odmowie przyznania dodatku mieszkaniowego, co wprost wynika z art. 7 ust. 4 DodMieszkU.

W tym kontekście WSA w Poznaniu wyjaśnił, że na osoby starające się o przyznanie im świadczeń ze środków publicznych został nałożony obowiązek czynnego współdziałania z organem przy ustalaniu sytuacji majątkowej wnioskodawcy i jego rodziny, bowiem celem DodMieszkU jest wsparcie osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej, które nie są w stanie, wykorzystując własne możliwości, pokryć bieżących wydatków związanych z zajmowaniem mieszkania. W tej sytuacji nie mogą odnieść zamierzonego skutku prawnego podniesione przez Skarżącego argumenty, dotyczące jego braku dochodów i stałych środków utrzymania, a także zmniejszenie się stanu majątkowego o koszty utrzymania mieszkania oraz inne związane z nim opłaty.

Skoro Skarżący odmówił poddania się wymogom nałożonym na niego przepisami prawa i z tego powodu organ orzekający w sprawie nie mógł zgromadzić materiału dowodowego, który miałby walor kompletności, to pod jego adresem nie może być skutecznie wysuwany zarzut, że decyzja odmowna jest krzywdząca. Wręcz przeciwnie. WSA w Poznaniu podkreślił, że to na skutek działań Skarżącego, a w zasadzie uniemożliwienia przeprowadzenia wywiadu środowiskowego, nie było możliwe podjęcie decyzji o innej treści niż zaskarżona decyzja (niezgodna z wnioskiem). W konsekwencji, Organ I instancji nie miał – zdaniem WSA w Poznaniu – wyboru co do określenia konsekwencji prawnych w zaistniałej sytuacji faktycznej. Z tych względów, WSA w Poznaniu oddalił skargę na podstawie art. 151 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143).

Komentarz

Na tle stanu faktycznego ustalonego w analizowanej sprawie WSA w Poznaniu wypowiedział się na temat konsekwencji prawnoprocesowych postawy wnioskodawcy w sprawie, polegającej na braku zgody na prawnie przewidziane działania organu administracji, mające na celu ustalenie stanu faktycznego sprawy (tu: rzeczywistej sytuacji finansowej, majątkowej, zdrowotnej, itp. wnioskodawcy). WSA w Poznaniu podkreślił, że strona postępowania prezentująca taką postawę, tj. braku współdziałania, bierności, braku zgody na czynności organu czy sabotowania ich, nie może następnie skutecznie podnosić zarzutów związanych z nieprawidłowościami w ustaleniu stanu faktycznego. Stanowisko to jest zbieżne z konsekwentnie prezentowanym w orzecznictwie poglądem o konieczności aktywnego uczestnictwa strony w postępowaniu administracyjnym, celem ochrony swoich praw, a zwłaszcza przyznawanych w trybie wnioskowym uprawnień.

Wyrok WSA w Poznaniu z 9.7.2026 r., III SA/Po 489/26, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dowód pozyskany z naruszeniem RODO nie podlega automatycznemu wyłączeniu

Spór o sprzedaż firmowego mienia

Spór powstał między niemiecką spółką NTH Haustechnik GmbH a jej byłą pracownicą EM, będącą żoną członka zarządu. Stosunek pracy ustał 31.10.2019 r., jednak do separacji małżonków 26.6.2022 r. EM nadal miała dostęp do pomieszczeń przedsiębiorstwa i znajdujących się tam komputerów.

Po separacji NTH ustaliła, głównie za pośrednictwem pracownika F. – syna EM i członka zarządu – że była pracownica sprzedawała przez eBay rzeczy, które spółka uważała za swoją własność. Wartość odsprzedaży określono na 13 217,09 euro, a dochodzoną szkodę – na 46 567,91 euro.

EM zaprzeczała, aby sprzedaż odbywała się bez wiedzy spółki. Twierdziła, że były to głównie zwrócone przez klientów, wadliwe albo przestarzałe towary, które NTH przekazała jej nieodpłatnie, aby mogła sprzedawać je na potrzeby gospodarstwa domowego prowadzonego z członkiem zarządu.

Źródłem informacji o transakcjach było prywatne konto EM na eBay, do którego F. uzyskał dostęp przy użyciu jej identyfikatora i hasła. Według NTH informację o koncie odnaleziono w historii przeglądarki firmowego komputera, a hasło – w „folderze rodzinnym” na serwerze spółki. EM zaprzeczała, aby przechowywała tam hasło. Twierdziła, że członek zarządu uzyskał nową kartę SIM do używanego przez nią telefonu, a następnie zmienił hasło do konta z wykorzystaniem powiązanego z nim numeru.

TSUE nie rozstrzygnął, która wersja była prawdziwa, ani nie przesądził, że NTH pozyskała dane niezgodnie z prawem. Sąd odsyłający wskazał jedynie, że nie można tego wykluczyć.

Wątpliwości niemieckiego sądu pracy

Landesarbeitsgericht Niedersachsen dążył do ustalenia, czy krajowe przepisy procesowe stanowią dostatecznie precyzyjną podstawę przetwarzania danych przez sąd, jakie znaczenie ma bezprawność wcześniejszego zebrania lub przechowywania danych oraz czy art. 17 ust. 3 lit. e rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO), może samodzielnie legalizować czynności sądu.

Bundesarbeitsgericht przyjmował, że sądowe przetwarzanie danych może być dopuszczalne także wtedy, gdy strona zebrała je wcześniej niezgodnie z prawem. Zarazem uznawał art. 17 ust. 3 lit. e RODO jedynie za wyjątek od prawa do usunięcia danych. Sąd odsyłający oczekiwał więc wyjaśnienia podstawy prawnej i pozostałych warunków przetwarzania.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Przetwarzanie przez sąd wymaga własnej podstawy prawnej

TSUE przypomniał, że prawo Unii nie harmonizuje zasad dopuszczalności i oceny dowodów. Określają je państwa członkowskie. Sąd pozostaje jednak związany RODO: włączenie dokumentów do akt, a w przypadku materiałów elektronicznych także ich przeglądanie, pobieranie, przechowywanie lub wykorzystywanie może stanowić przetwarzanie danych.

Podstawą czynności sądu związanych z wnioskami dowodowymi jest przede wszystkim art. 6 ust. 1 lit. c RODO. Sąd wykonuje bowiem prawny obowiązek rozstrzygnięcia o dopuszczalności wniosku, a po jego dopuszczeniu – uwzględnienia dowodu przy orzekaniu. Źródłem tego obowiązku powinno być, zgodnie z art. 6 ust. 3 RODO, prawo Unii albo prawo krajowe.

Podstawa krajowa nie musi szczegółowo opisywać wszystkich okoliczności wykorzystania takich dowodów. Ogólne reguły ustawowe mogą wystarczyć, jeżeli uzupełnia je jasne, precyzyjne i przewidywalne orzecznictwo określające warunki ich wykorzystywania. Regulacje te muszą służyć celowi interesu publicznego i być proporcjonalne. Spełnienie tych wymagań oceni sąd krajowy.

Artykuł 17 ust. 3 lit. e RODO nie stanowi podstawy przetwarzania

Trybunał odrzucił możliwość traktowania art. 17 ust. 3 lit. e RODO jako samodzielnej podstawy zgodności przetwarzania z prawem. Przepis ten jedynie wyłącza prawo do usunięcia danych, gdy przetwarzanie jest niezbędne do ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń. Nie uzupełnia natomiast zamkniętego katalogu przesłanek zawartych w art. 6 ust. 1 RODO.

Potrzeba zachowania danych na użytek sporu może zatem uzasadniać odmowę ich usunięcia, lecz nie przesądza o legalności ich zebrania, przekazania ani dalszego wykorzystania. Każda operacja musi mieć podstawę w art. 6 ust. 1 RODO.

Brak automatycznego zakazu dowodowego

Najistotniejsza teza wyroku dotyczy skutków wcześniejszego naruszenia. Zdaniem TSUE ani art. 5 ust. 1 RODO, ani inne zasady i prawa określone w rozdziałach II i III rozporządzenia nie ustanawiają ogólnego i bezwzględnego zakazu uwzględniania przez sąd danych, które strona przekazująca wcześniej przetwarzała niezgodnie z prawem. Jeżeli dowód jest dopuszczalny według prawa krajowego, sąd może go wykorzystać, nawet gdy zawiera dane pozyskane z naruszeniem prawa do prywatności i ochrony danych, a przedstawiająca go strona nie wykazuje interesu wykraczającego poza zwykły interes w udowodnieniu przywołanych okoliczności.

Uzasadnieniem jest prawo do rzetelnego procesu wynikające z art. 47 Karty Praw Podstawowych UE (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP). Sąd musi móc zbadać dopuszczalność materiału, a po jego dopuszczeniu uwzględnić go przy orzekaniu. Nie usuwa to jednak ewentualnej bezprawności wcześniejszych działań strony. Wyrok rozdziela zatem odpowiedzialność za pozyskanie lub przechowywanie danych od możliwości ich późniejszego przetwarzania przez sąd.

Wyrok nie rozstrzyga natomiast zasad przetwarzania szczególnych kategorii danych. TSUE uznał pytania dotyczące art. 9 RODO za niedopuszczalne, ponieważ materiał sprawy nie obejmował takich informacji. Wniosków z orzeczenia nie należy więc automatycznie przenosić np. na dowody zawierające dane dotyczące zdrowia bez odrębnej oceny wymagań art. 9 RODO.

Minimalizacja danych na kolejnych etapach postępowania

Sąd pozostaje związany zasadą minimalizacji z art. 5 ust. 1 lit. c RODO i powinien korzystać wyłącznie z danych adekwatnych, stosownych i niezbędnych. TSUE nie wymaga jednak odrębnego, kompleksowego testu proporcjonalności dla każdej operacji, jeżeli podstawa przetwarzania sama spełnia warunek proporcjonalności z art. 6 ust. 3 RODO.

Kontrola powinna odpowiadać etapowi postępowania. Na potrzeby oceny dopuszczalności sąd może zapoznać się z materiałem, który strona uważa za istotny. Przed włączeniem dopuszczonego dokumentu do akt powinien zbadać, czy cały zakres danych jest konieczny, i rozważyć anonimizację, o ile nie naruszy ona praw stron. Przy ujawnianiu danych stronom lub osobom trzecim, w tym w związku z doręczeniem albo publikacją wyroku, potrzebna jest ponowna ocena zakresu oraz ewentualne zastosowanie anonimizacji lub pseudonimizacji.

Naruszenie obowiązku informacyjnego przez stronę lub osobę trzecią także nie tworzy samoistnego zakazu wykorzystania danych przez sąd. Sąd musi jednak przestrzegać RODO w odniesieniu do danych osób trzecich. Prawo Unii nie wymaga, aby strona mogła powołać się na naruszenie ich praw przez przeciwnika. Tę kwestię może regulować prawo krajowe.

Komentarz

Wyrok nie ustanawia zasady, zgodnie z którą „cel procesowy uświęca środki”. Potwierdza, że naruszenie RODO przy pozyskaniu danych i dopuszczalność dowodu to odrębne zagadnienia. Zarzut bezprawnego źródła danych nie powinien prowadzić do ich automatycznego pominięcia, lecz wniesienie materiału do sądu nie usuwa wcześniejszego naruszenia ani jego konsekwencji na gruncie RODO.

Dla pełnomocników praktyczne znaczenie ma ograniczenie materiału przed jego złożeniem. Z korespondencji, historii kont, logów lub zestawień transakcji należy wyodrębnić informacje potrzebne do wykazania tezy dowodowej, a zbędne dane osób postronnych anonimizować. Trzeba też osobno ustalić podstawę zebrania, zachowania i przekazania materiału; art. 17 ust. 3 lit. e RODO nie wystarczy.

Dla sądów orzeczenie oznacza potrzebę rozróżnienia oceny dopuszczalności materiału, włączenia niezbędnych danych do akt oraz ich ujawnienia. Na każdym etapie zakres danych może być inny. Szczególnej ostrożności wymagają dokumenty obejmujące dane osób trzecich, ponieważ sąd odpowiada za własne czynności przetwarzania.

Znaczenie wyroku nie ogranicza się do niemieckich sporów pracowniczych. W polskiej praktyce nie jest on uniwersalną podstawą przyjmowania każdego materiału zdobytego z naruszeniem prawa. Wskazuje natomiast, że z samego RODO nie można wyprowadzać automatycznego zakazu dowodowego. Sąd powinien stosować krajowe reguły dowodowe, mieć własną podstawę przetwarzania i ograniczyć dane do zakresu koniecznego dla rzetelnego rozpoznania sprawy.

Wyrok TSUE z 18.6.2026 r., C-484/24

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Cesja roszczeń z ubezpieczenia OC

Stan faktyczny

Wskutek wypadków komunikacyjnych, w których uszkodzono pięć pojazdów mechanicznych, osoby, które poniosły w nich szkody majątkowe, otrzymały odszkodowania mające na celu zrekompensowanie tych szkód, wypłacone przez zakłady ubezpieczeń, z którymi sprawcy tych wypadków zawarli umowy ubezpieczenia OC. Poszkodowani uznali jednak, że wypłacone odszkodowania nie rekompensują szkód w pełnej wysokości. Zawarli więc z przedsiębiorcami zajmującymi się zasadniczo nabywaniem i dochodzeniem wierzytelności umowy przelewu (cesji). Na ich podstawie przedsiębiorcy nabyli za wynagrodzeniem wierzytelności, które – zdaniem poszkodowanych – nadal przysługiwały im wobec zakładów ubezpieczeń. W następstwie zawarcia tych umów cesjonariusze wnieśli do Sądu Rejonowego w Gdyni (sąd odsyłający), powództwa wobec zakładów ubezpieczeń mające za przedmiot zobowiązanie ich do zapłaty wierzytelności nabytych od cedentów na podstawie tych umów. Pozwane utrzymują, że odszkodowania już przez nie wypłacone cedentom stanowią całość przysługujących tym ostatnim odszkodowań. Ponadto, kwestionują one legitymację procesową czynną cesjonariuszy.

Sąd Rejonowy w Gdyni sformułował następujące pytania prejudycjalne: 1) Czy art. 3, 18 i 28 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/103/WE z 16.9.2009 r. w sprawie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych i egzekwowania obowiązku ubezpieczania od takiej odpowiedzialności (Dz.Urz. UE L z 2009 r. Nr 263, s. 11) należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie uznaniu za ważną i wykonalną umowy zawartej z poszkodowanym, który nie otrzymawszy uprzednio pełnej kompensacji szkody poniesionej w wypadku, przelewa na rzecz osoby trzeciej jego prawo do uzyskania pełnego odszkodowania od zakładu ubezpieczeń chroniącego sprawcę wypadku spowodowanego ruchem pojazdu? 2) Czy wskazane wyżej artykuły należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie uznaniu osoby trzeciej, opisanej w pytaniu pierwszym, za wskazaną w art. 1 pkt 2 dyrektywy 2009/103 osobę, której przysługuje odszkodowanie z powodu szkód spowodowanych przez pojazdy? 3) Czy wskazane wyżej artykuły dyrektywy 2009/103 należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie uznaniu osoby trzeciej, opisanej w pytaniu pierwszym, za legitymowaną do wystąpienia z roszczeniem bezpośrednim wobec wskazanego zakładu ubezpieczeń?.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko TS

Trybunał podkreślił, że żaden przepis dyrektywy 2009/103 nie reguluje przelewu na osobę trzecią wierzytelności powstałej z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych przez osoby, które poniosły szkody majątkowe wskutek wypadków drogowych, ani legitymacji procesowej czynnej cesjonariuszy do występowania przed sądami krajowymi w celu dochodzenia zapłaty takich wierzytelności.

Trybunał zaznaczył, że obowiązek objęcia ochroną ubezpieczeniową odpowiedzialności cywilnej z tytułu szkód wyrządzonych osobom trzecim w związku z ruchem pojazdów mechanicznych jest jednak odrębny od zakresu odszkodowania za te szkody z tytułu odpowiedzialności cywilnej ubezpieczonego. Pierwsza kwestia jest bowiem zagwarantowana w prawie UE, druga natomiast jest, co do zasady, regulowana przez prawo krajowe. Zatem, zdaniem TS, na obecnym etapie rozwoju prawa UE państwa członkowskie zachowują zasadniczo swobodę w określaniu w szczególności, jakie szkody wyrządzone przez pojazdy mechaniczne muszą obowiązkowo być przedmiotem odszkodowania, zakresu prawa do odszkodowania oraz uprawnionych do niego osób.

Trybunał wskazał, że z art. 1 pkt 2 w zw. z art. 3 ak. 1 dyrektywy 2009/103 wynika, iż ochrona, jaką należy zapewnić na mocy tej dyrektywy, obejmuje każdą osobę uprawnioną zgodnie z krajowym prawem odpowiedzialności cywilnej do naprawy szkody spowodowanej przez pojazdy mechaniczne. Zdaniem TS żaden z przepisów tej dyrektywy nie pozwala stwierdzić, iż prawodawca Unii pragnął ograniczyć ochronę, jaką zapewnia ta dyrektywa, jedynie do osób bezpośrednio uczestniczących w zdarzeniu powodującym szkodę.

Z postanowienia odsyłającego wynika zaś, że cesjonariusze wywodzą swe roszczenia do rozpatrywanych wierzytelności nie z polskiego prawa regulującego odpowiedzialność cywilną, lecz z samych umów cesji zawartych przez nich na podstawie Kodeksu cywilnego z osobami, które poniosły szkody majątkowe w następstwie wypadku drogowego. W tych okolicznościach, i ze względu na cel ochrony poszkodowanych w wypadkach drogowych oraz na strukturę dyrektywy 2009/103, a także na okoliczność, że ta dyrektywa nie reguluje cesji wierzytelności powstałych z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych, TS uznał, iż cesjonariusz, który nabył taką wierzytelność, nie może zostać zrównany z „osobą poszkodowaną” w rozumieniu art. 1 pkt 2 dyrektywy 2009/103. W konsekwencji art. 18 dyrektywy 2009/103, który przewiduje, że państwa członkowskie zapewniają, aby poszkodowanemu w wypadku spowodowanym przez pojazd objęty ubezpieczeniem, o którym mowa w art. 3 dyrektywy 2009/103, przysługiwało bezpośrednie roszczenie wobec zakładu ubezpieczeń chroniącego sprawcę wypadku w zakresie odpowiedzialności cywilnej, nie ma zastosowania do powództw wniesionych przez takich cesjonariuszy.

Trybunał stwierdził, że powyższą wykładnię potwierdza również motyw 30 dyrektywy 2009/103, zgodnie z którym prawo powołania się na umowę ubezpieczenia i wystąpienia z roszczeniem bezpośrednio wobec zakładu ubezpieczeń ma wielkie znaczenie dla ochrony poszkodowanych w wypadkach drogowych. W motywie tym sprecyzowano zatem, że w celu ułatwienia skutecznej i szybkiej likwidacji szkody oraz uniknięcia w takim stopniu, w jakim to możliwe, kosztownych postępowań sądowych prawo do bezpośredniego pozwania zakładu ubezpieczeń chroniącego sprawcę wypadku w zakresie odpowiedzialności cywilnej powinno zostać rozszerzone na poszkodowanych we wszystkich wypadkach drogowych. Wobec tego TS podkreślił, że cesjonariusze nie są poszkodowanymi w wypadkach i nie mogą zostać z nimi zrównani.

Z powyższego, zdaniem TS, wynika, że żaden przepis dyrektywy 2009/103 nie stoi na przeszkodzie możliwości wprowadzenia przez państwa członkowskie systemu cesji wierzytelności wynikających ze zdarzenia objętego umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych ani możliwości występowania przez cesjonariusza przed sądem we własnym imieniu i na swój rachunek w celu dochodzenia wierzytelności, która została na niego przeniesiona.

Trybunał orzekł, że art. 1 pkt 2 oraz art. 3, 18 i 28 dyrektywy 2009/103 należy interpretować w ten sposób, iż nie stoją one na przeszkodzie uregulowaniom krajowym pozwalającym osobie, która poniosła szkody majątkowe w następstwie wypadku drogowego i otrzymała od zakładu ubezpieczeń, chroniącego sprawcę wypadku w zakresie odpowiedzialności cywilnej, odszkodowanie w tym zakresie, lecz uważa, że owo odszkodowanie nie stanowi pełnej kompensacji owych szkód, przenieść na osobę trzecią za wynagrodzeniem swoją wierzytelność będącą różnicą między z jednej strony szacunkową wartością całkowitego naprawienia owych szkód a z drugiej strony odszkodowaniem już wypłaconym tej osobie przez ów zakład ubezpieczeń, skutkiem czego ta osoba trzecia może występować przed sądem we własnym imieniu i na swój rachunek, by dochodzić od tego zakładu zapłaty tej wierzytelności.

Komentarz

Z niniejszego wyroku wynika, że żaden przepis dyrektywy 2009/103 nie zakazuje osobom, które poniosły szkody majątkowe wskutek wypadków drogowych, przeniesienia na osobę trzecią wierzytelności powstałych na ich rzecz z tytułu ubezpieczenia OC za szkody powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych. Stąd reguły dotyczące umowy przelewu takich wierzytelności są zasadniczo regulowane w prawie krajowym (zob. art. 509 KC). Zatem osoba, która poniosła szkody majątkowe wskutek wypadku komunikacyjnego i uważa, że nie otrzymała pełnej kompensacji tych szkód, może przenieść na osobę trzecią część swej wierzytelności, która jej zdaniem nadal jej przysługuje wobec danego zakładu ubezpieczeń. Cesjonariusz może więc dochodzić przed sądem we własnym imieniu i na swój rachunek wierzytelność, która została na niego przeniesiona. Niemniej jednak TS uznał, że skoro cesjonariusze (przedsiębiorcy skupujący wierzytelności) nie są poszkodowanymi w wypadkach, to nie mogą zostać z nimi zrównani co do praw, które przysługują tym ostatnim.

Przy czym należy podkreślić, że w niniejszym wyroku TS nie odnosił się do kwestii ważności umowy cesji, w tym spełniania obowiązków informacyjnych przez cesjonariusza wobec cedenta, np. co do wysokości kwot odszkodowania. Kwestię tę, na gruncie prawa UE, należy oceniać na podstawie m.in. dyrektywy 93/13.

Wyrok TS z 25.6.2026 r., Helpfind Funding i in., C-277/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Patostreaming przestępstwem – nowe przepisy w Kodeksie karnym

Cel i ratio legis ustawy

Uchwalona nowelizacja stanowi odpowiedź na rozwijające się w ostatnich latach zjawisko patostreamingu, polegające na publicznym transmitowaniu lub rozpowszechnianiu w internecie treści przedstawiających zachowania o charakterze patologicznym, często połączonych z przemocą, poniżaniem innych osób, agresją słowną albo okrucieństwem wobec zwierząt. Jak wskazano w uzasadnieniu projektu, rozwój technologii cyfrowych i mediów społecznościowych doprowadził do powstania nowych form aktywności internetowej, które w wielu przypadkach stały się źródłem zysków osiąganych kosztem ludzkiej godności oraz podstawowych norm społecznych.

Projektodawcy podkreślali, że patostreaming nie jest już zjawiskiem marginalnym. Według danych przywołanych w uzasadnieniu ponad jedna trzecia nastolatków w wieku 13-15 lat miała kontakt z tego rodzaju treściami, a znaczna część odbiorców styka się z nimi regularnie. Jednocześnie zdecydowana większość młodych ludzi uważa takie materiały za szkodliwe i opowiada się za ich zakazaniem.

Szczególne obawy ustawodawcy wzbudził wpływ patotreści na dzieci i młodzież. W uzasadnieniu zwrócono uwagę, że odbiorcy nie zawsze potrafią prawidłowo identyfikować tego rodzaju materiały, a część twórców internetowych zachęca do powielania prezentowanych zachowań w rzeczywistym życiu. Zjawisko to zostało uznane za społecznie szkodliwe i wymagające reakcji prawnokarnej.

Czym jest patostreaming według ustawodawcy?

W uzasadnieniu wskazano, że pojęcie patostreamingu powstało z połączenia słów „patologia” oraz „stream”, oznaczającego transmisję internetową. Patostreamami określane są najczęściej materiały nadawane na żywo, pozbawione tradycyjnego scenariusza, których celem jest przyciągnięcie uwagi odbiorców poprzez prezentowanie zachowań budzących szok, kontrowersje lub oburzenie.

Projektodawcy wskazywali, że do najczęściej spotykanych form patostreamingu należą transmisje prezentujące przemoc fizyczną i słowną, awantury, poniżanie innych osób, nadużywanie alkoholu lub środków odurzających, a także inne zachowania naruszające powszechnie akceptowane normy społeczne. W wielu przypadkach treści te są dodatkowo monetyzowane poprzez reklamy, darowizny od widzów lub inne formy zarobkowania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nowe przestępstwo w KK

Centralnym elementem ustawy jest dodanie do KK nowego art. 255b. Przepis przewiduje odpowiedzialność karną osoby, która w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej publicznie rozpowszechnia za pośrednictwem sieci teleinformatycznej treści przedstawiające określone zachowania wskazane przez ustawodawcę.

Przestępstwo ma charakter umyślny i może zostać popełnione wyłącznie za pośrednictwem internetu. Ustawodawca przyjął, że samo rozpowszechnianie określonych treści nie będzie wystarczające do poniesienia odpowiedzialności karnej. Konieczne będzie również wykazanie, że sprawca działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. Rozwiązanie to ma ograniczyć zakres penalizacji do przypadków typowych dla działalności patostreamerów, którzy wykorzystują kontrowersyjne treści dla budowania popularności lub osiągania zysków.

Przemoc wobec zwierząt i poniżanie ludzi

Nowy art. 255b KK obejmuje trzy podstawowe kategorie treści.

Pierwsza dotyczy materiałów przedstawiających popełnienie czynu zabronionego zagrożonego karą pozbawienia wolności, jeżeli przedmiotem zamachu jest dobro osobiste. Druga obejmuje przemoc wobec zwierząt z naruszeniem obowiązujących przepisów. Trzecia odnosi się do poniżającego traktowania innej osoby, nawet wtedy, gdy osoba ta wyraziła zgodę na udział w takim zachowaniu.

Szczególnie istotne znaczenie ma ostatnia z wymienionych kategorii. Ustawodawca uznał bowiem, że zgoda osoby uczestniczącej w nagraniu nie może automatycznie wyłączać społecznej szkodliwości zachowań polegających na publicznym upokarzaniu, ośmieszaniu czy poniżaniu człowieka dla rozrywki odbiorców.

Odpowiedzialność za pozorowane patostreamy

Nowelizacja nie ogranicza odpowiedzialności wyłącznie do sytuacji, gdy prezentowane zachowania rzeczywiście miały miejsce. Karalne będzie również rozpowszechnianie materiałów mogących wywołać przekonanie, że przedstawiają zachowania objęte ustawowym zakazem.

Oznacza to, że odpowiedzialność karna może objąć również osoby publikujące wyreżyserowane lub upozorowane materiały, jeżeli odbiorcy mogą uznać je za autentyczne. Rozwiązanie to stanowi odpowiedź na praktykę polegającą na inscenizowaniu przemocy lub poniżania innych osób wyłącznie w celu przyciągnięcia uwagi widzów.

Surowsza odpowiedzialność za treści z udziałem małoletnich

Ustawodawca przewidział kwalifikowany typ przestępstwa w sytuacji, gdy treści określone w art. 255b KK przedstawiają małoletniego. W takim przypadku sprawcy grozić będzie kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Rozwiązanie to wynika z konieczności zapewnienia szczególnej ochrony dzieci i młodzieży przed wykorzystywaniem ich w materiałach internetowych prezentujących przemoc, upokorzenie lub inne zachowania objęte zakazem. Ustawodawca uznał, że udział małoletniego w takich materiałach zwiększa społeczną szkodliwość czynu i uzasadnia surowszą odpowiedzialność.

Kiedy odpowiedzialność karna nie powstanie?

Istotnym elementem nowelizacji jest wprowadzenie wyraźnych wyłączeń odpowiedzialności karnej. Zgodnie z art. 255b § 4 KK nie stanowi przestępstwa czyn podjęty w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, informacyjnej, prasowej lub naukowej albo w celu ochrony interesu publicznego.

Przepis ten ma zabezpieczać przed nieuzasadnioną ingerencją w wolność słowa, działalność mediów oraz twórczość artystyczną. Dzięki temu odpowiedzialność karna nie będzie grozić dziennikarzom relacjonującym ważne wydarzenia społeczne, twórcom filmów dokumentalnych czy osobom prowadzącym działalność edukacyjną dotyczącą zagrożeń występujących w internecie.

Znaczenie nowych przepisów dla praktyki internetu

Nowelizacja stanowi pierwszą w polskim prawie karnym próbę bezpośredniego odniesienia się do zjawiska patostreamingu. Wprowadzenie nowego typu czynu zabronionego ma umożliwić skuteczniejsze ściganie osób budujących popularność i osiągających korzyści dzięki rozpowszechnianiu treści opartych na przemocy, upokarzaniu ludzi lub okrucieństwie wobec zwierząt.

Etap legislacyjny

Ustawa z 11.6.2026 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny (Dz.U. z 2026 r. poz. 988) weszła w życie 23.8.2026 r.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź