Wpływ zachowania darczyńcy na ocenę niewdzięczności obdarowanego

Opis stanu faktycznego

Powódka darowała należący do niej udział w nieruchomości wnuczce M.M. (pozwana). Pozwana darowiznę przyjęła. W treści aktu notarialnego zaznaczono, że w przedmiotowym lokalu mieszkalnym nadal będzie zamieszkiwała powódka. Pozwana nie zamieszkiwała w darowanym jej lokalu. Po dokonaniu darowizny za zgodą powódki wprowadziła się jej córka A.C. Podczas wspólnego zamieszkiwania dochodziło do licznych nieporozumień. A.C. oskarżyła powódkę o kradzież, doszło do szarpaniny, interweniowała Policja, wezwana została również pomoc medyczna. Wówczas w mieszkaniu pojawiła się pozwana, która w konflikcie pomiędzy powódką a A.C. opowiedziała się po stronie matki. Pozwana uwierzyła swojej matce, że babcia mogła dopuścić się takiej kradzieży. Policja odnalazła przedmiotową kwotę pieniędzy pod fotelem powódki. Po tym zdarzeniu córka powódki wyprowadziła się od matki. Następnie  powódka zdecydowała się na odwołanie darowizny z uwagi na rażącą niewdzięczność polegającą na zastraszaniu oraz na wymyślaniu, obelgach słownych, znęcaniu się psychicznym, braku jakiejkolwiek pomocy w życiu codziennym, a wręcz odmową pomocy, a także posądzaniu o kradzież. Powódka w pozwie wystąpiła o zobowiązanie pozwanej do złożenia oświadczenia woli przenoszącego na rzecz powódki prawo własności.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Stanowisko SO

Sąd Okręgowy oddalił powództwo. Zeznania stron zostały uznane za wiarygodne w zakresie w jakim dotyczyły one przyczyn i historii zaistniałego konfliktu. Sąd Okręgowy nie dał jednak wiary powódce co do okoliczności zawarcia aktu notarialnego umowy darowizny, niewiarygodne były bowiem twierdzenia, że przekonana była iż sporządza kolejny testament. Podstawę prawną żądania powódki stanowił przepis art. 898 § 1 KC, zgodnie z którym darczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności. Powódka wywodziła rażącą niewdzięczność wnuczki przede wszystkim z tego, że w konflikcie zaistniałym pomiędzy nią a jej córką, wnuczka opowiedziała się po stronie matki. Sąd Okręgowy ocenił relacje stron jako zwykłe problemy rodzinne, w których powódka również aktywnie uczestniczyła. Ponadto, pozwana próbowała doprowadzić babcię i matkę do pojednania. Powódka jest osobą konfliktową, często zmieniającą charakter relacji rodzinnych. SO uznał, że nie miało miejsca zachowanie pozwanej, które można byłoby określić jako rażąco niewdzięczne względem powódki. Oceny postawy pozwanej w żaden sposób nie można dokonywać przez pryzmat zachowania jej matki, a to stanowi główne źródło rozczarowania powódki.

Stanowisko SA

Sąd Apelacyjny w Warszawie nie uznał zarzutów apelacyjnych powódki. Zgodził się z twierdzeniem, że powódka przenosi na pozwaną swoją aktualną niechęć do własnej córki, co nie może być podstawą do uznania odwołania darowizny za skuteczne. To zachowanie obdarowanego bezpośrednio musi spełniać znamiona rażącej niewdzięczności. SA wskazał także, że zachowanie samej powódki w stosunku do matki pozwanej i jej samej, w istotny sposób mogły wpłynąć na stosunek pozwanej do babci. Oczekiwanie powódki, że w takiej sytuacji, gdy sama rozpoczyna akcje zaczepne i pomimo braku przeprosin, pozwana będzie ją wspierała i udzielała pomocy, nie znajduje racjonalnego uzasadnienia.

Umowa darowizny co do zasady wytwarza stosunek etyczny między darczyńcą i obdarowanym, rodząc po stronie obdarowanego obowiązek wdzięczności. Klauzula generalna z art. 898 § 1 KC opiera się na zasadzie, że wprawdzie darowizna jest umową nieodpłatną, jednak okazana przez darczyńcę hojność nakłada na obdarowanego obowiązki natury etycznej, a darczyńca ma prawo oczekiwać od niego wdzięczności. Niewdzięczność, jako przeciwieństwo wdzięczności, oznacza postępowanie nie liczące się z odczuciami, potrzebami i dobrem darczyńcy, które może mu przyczynić negatywnych odczuć i obiektywnych szkód. Sankcjonowany prawnie poziom niewdzięczności – niewdzięczność rażącą, uprawniającą do odwołania wcześniejszego rozporządzenia majątkowego, rozumieć należy w powiązaniu z opisanym powyżej etycznym charakterem obowiązku wdzięczności, jako podejmowanie nacechowanych złą wolą i nie znajdujących usprawiedliwienia w okolicznościach działań, które w sposób oczywisty muszą być boleśnie odczute przez darczyńcę. O rażącej niewdzięczności nie może zadecydować wyłącznie uwzględnienie kryterium subiektywnego; należy brać pod uwagę także kryteria obiektywne. Wśród nich najczęściej wskazuje się na stosunki panujące w danym środowisku społecznym oraz zwyczaje utrzymujące się na danym obszarze, czy indywidualne przymioty osób zainteresowanych.

Sąd Apelacyjny podkreślił jednak, że obecne relacje między stronami nie są właściwe. Pozwana nie utrzymuje kontaktu z babcią, nie odwiedza jej od dłuższego czasu, nie pomaga w ciężarach życia codziennego – choćby zakupach czy konieczności zawiezienia babci do lekarza. Jednakże, przy ocenie przesłanek odwołania darowizny nie można pomijać zachowania darczyńcy. W odniesieniu do zaniechania świadczenia pomocy na rzecz powódki wskazać należy, iż przy ocenie, czy stan ten nosi cechy rażącej niewdzięczności, należałoby najpierw ustalić jego konsekwencje. Powódka winna wykazać, że takiej pomocy faktycznie potrzebuje i nie może jej uzyskać we własnym zakresie, a także, że wskutek nieotrzymania pomocy niektóre istotne potrzeby życiowe powódki pozostają niezaspokojone.

Sąd Apelacyjny dokonując oceny okoliczności faktycznych sprawy uznał, że zachowanie pozwanej mogło nosić znamiona niewdzięczności, jednakże wobec konieczności oceny również zachowania darczyńcy – nie sposób było obciążyć wyłącznie pozwaną odpowiedzialnością za istniejący stan rzeczy. Jak słusznie zaznaczono, na gruncie relacji obdarowany – darczyńca zachowanie obu stron umowy ma znaczenie. Decydują tu nie tylko kryteria subiektywne, ale i obiektywne dla danego środowiska, relacji społecznych, a nawet przymioty indywidualne stron. Dlatego zachowanie pozwanej wobec powódki mogło być traktowane jako noszące cechy niewdzięczności, jednak nie w stopniu rażącym. Powódka bowiem nie tylko prowokowała niektóre sytuacje konfliktowe, ale również upatrywała niewdzięczności wnuczki przez pryzmat zachowania jej matki, co jest niedopuszczalne na gruncie art. 898 § 1 KC, bowiem to zachowanie samego obdarowanego musi stanowić o niewdzięczności kwalifikowanej jako rażąca. Rażącą niewdzięczność musi cechować znaczne nasilenie złej woli skierowanej na wyrządzenie darczyńcy krzywdy lub szkody majątkowej. Zachowanie obdarowanego skierowane jest bezpośrednio lub pośrednio przeciwko darczyńcy i – oceniając rzecz rozsądnie – musi być wysoce niewłaściwe i krzywdzące. Jednocześnie powinno wykraczać poza zwykłe konflikty życiowe, rodzinne, jak też nie być wywołane zachowaniem czy działaniem samego darczyńcy. A dokładnie taka sytuacja miała miejsce w rozpoznawanej sprawie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Zbycie przedsiębiorstwa a podatek VAT

Zakwestionowanie rozliczenia VAT

„K.” s.c. na jednej z dwóch należących do niej działek wybudowała obiekt handlowy i wynajmowała znajdujące się w nim lokale, natomiast druga nieruchomość zapewniała dojazd do budynku oraz miejsca parkingowe. J.S. nabył od „K.” s.c. obie nieruchomości, wstępując w prawa i obowiązki wynikające z zawartych przez zbywcę umów najmu. Organ podatkowy zakwestionował rozliczenie J.S. w zakresie podatku od towarów i usług uznając, że doszło do zbycia przedsiębiorstwa a nie nieruchomości, zaś zgodnie z art. 6 pkt 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685, dalej: VATU), przepisów VATU nie stosuje się do transakcji zbycia przedsiębiorstwa lub zorganizowanej części przedsiębiorstwa. W ocenie organu I instancji nabyty przez J.S. majątek należy ocenić jako samodzielnie funkcjonujące przedsiębiorstwo, bowiem w momencie zawarcia umowy sprzedaży generował on na rzecz sprzedającego zysk z najmu a podatnik w sensie ekonomicznym przejął prowadzoną przez zbywcę działalność gospodarczą.

W odwołaniu J.S. dowodził, że nie doszło do zbycia przedsiębiorstwa podkreślając, iż nie przekazano mu pracowników obsługi nieruchomości, otoczenia logistycznego, znaku towarowego, nazwy spółki, tajemnic przedsiębiorstwa, know-how, bazy klientów i dostawców czy ksiąg podatkowych spółki cywilnej lub jej wspólników. Organ II instancji utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję stwierdzając, że podniesione przez podatnika zarzuty są bezzasadne. „K.” s.c. nie zatrudniała pracowników, a prace wokół budynku wspólnicy wykonywali we własnym zakresie. Spółka cywilna nie posiadała znaku towarowego, a jej klientami byli najemcy. Podkreślono też, że mając na względzie zakres i rodzaj prowadzonej przez „K.” s.c. działalności gospodarczej, fakt braku przejęcia ksiąg podatkowych przez J.S. nie wpływa na ocenę, że przedmiotem zbycia było przedsiębiorstwo. W konsekwencji organ uznał, że podatnik zakupił zespół takich składników majątkowych, który umożliwił przejęcie spełnianej funkcji i kontynuowanie tego samego rodzaju działalności gospodarczej co zbywca, zatem J.S. nie ma prawa do rozliczenia podatku naliczonego wskazanego w fakturze dokumentującej transakcję.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Stanowisko Sądu I instancji

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylając decyzje organów obu instancji podkreślił, że J.S. w ramach transakcji udokumentowanej sporną fakturą nie nabył przedsiębiorstwa, a dwie nieruchomości, które same w sobie nie tworzą całości zdolnej do prowadzenia działalności gospodarczej. Na skarżącego poza własnością nieruchomości przeszły wyłącznie prawa ściśle z nimi związane pozwalające na ich użytkowanie oraz stał on się z mocy prawa stroną umów najmu zawartych przez zbywcę. Na J.S. nie przeszły prawa i obowiązki z zawartych przez zbywcę umów na media, musiał więc zawrzeć nowe umowy z dostawcami, to samo odnosi się do polisy ubezpieczeniowej. Ponadto „K.” s.c. uzyskiwała także przychody z usług doradczych i pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, której to działalności J.S. nie przejął. Sąd wskazał, że uwzględniając prowspólnotową wykładnię art. 6 pkt 1 VATU w świetle art. 19 dyrektywy Rady 2006/112/WE z 28.11.2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 347, s.1), nie można uznać skarżącego za następcę prawnego przekazującego.

Stanowisko NSA

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżony wyrok i oddalił skargę. Odwołując się do orzecznictwa TSUE i definicji przedsiębiorstwa zawartej w KC oraz posiłkując się wyjaśnieniem terminu „zorganizowanej części przedsiębiorstwa”, o którym mowa w art. 2 pkt 27e VATU, w uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że dla zbycia przedsiębiorstwa wystarczające jest przeniesienie na nabywcę minimum środków pozwalających na kontynuowanie realizowanej uprzednio w tym przedsiębiorstwie działalności gospodarczej (zob. wyrok NSA z 25.4.2018 r., I FSK 1204/16, Legalis). Umowa sprzedaży zawarta przez „K.” s.c. z J.S. objęła dwie funkcjonalnie powiązane ze sobą nieruchomości, na których zlokalizowany był budynek usługowy i miejsca parkingowe. Zbywca prowadził na tym terenie przedsiębiorstwo, czerpiące zyski z najmu powierzchni użytkowych w budynku, zaś z dniem zawarcia umowy skarżący wstąpił we wszelkie prawa i obowiązki wynikające z umów najmu zawartych między spółką cywilną a najemcami. W ocenie NSA, dla kompleksowej oceny przedmiotu transakcji nie miały znaczenia takie okoliczności jak: zawarcie nowych umów dotyczących dostawy mediów i umowy ubezpieczenia, nieprzejęcie ksiąg rachunkowych zbywcy, czy jego zobowiązań, braki te nie stanowiły bowiem przeszkody w prowadzeniu działalności gospodarczej w sposób samodzielny i niezależny, w ramach nabytego przez stronę przedsiębiorstwa. Jak podkreślono, zbywca nie posiadał znaku towarowego, nazwy w sensie przedmiotowym, pracowników, zaś baza kontrahentów ograniczała się do najemców „przejętych” przez nabywcę. Pomimo tego, że z zeznań wspólników spółki cywilnej wynikało, że zakres ich działalności obejmował budowę, komercjalizację, usługi doradcze w zakresie komercjalizacji, sprzedaż i wynajem budynków, to jednak sprzedane nieruchomości były jedynymi należącymi do zbywcy, a przychody z tytułu usług doradczych z zakresu komercjalizacji bądź pośrednictwa w obrocie nieruchomościami były sporadyczne.

Zdaniem Sądu, nieprzejęcie przez nabywcę działalności zbywcy o znaczeniu jedynie marginalnym na tle zasadniczej działalności polegającej na najmie powierzchni użytkowej i zapewnieniu warunków do realizacji umów najmu, nie mogło przesądzać o stwierdzeniu, że nie doszło do sprzedaży przedsiębiorstwa czerpiącego zyski z najmu. W rezultacie NSA uznał, że skarżący nabył od spółki cywilnej gotowy zespół, funkcjonalnie i organizacyjnie powiązanych, składników tworzących przedsiębiorstwo, które mogło służyć prowadzeniu działalności gospodarczej w zakresie najmu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Niewielka zmiana zablokuje pracę zdalną

Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii w najnowszej wersji nowelizacji kodeksu pracy, wprowadzającego na stałe możliwość zdalnego zatrudniania pracowników, znacząco zmieniło zasady powrotu do pracy stacjonarnej.

W pierwszej wersji projektu zarówno pracodawca, jak i pracownik mieli trzy miesiące od rozpoczęcia pracy zdalnej na decyzję o rezygnacji z niej. Po upływie tego terminu, gdy z taką inicjatywą występował pracownik, pracodawca mógł to uwzględnić „w miarę możliwości”. Wymagało to więc zgody pracodawcy.

Nieprzewidywalne i niepotrzebne koszty

W najnowszej wersji projektu pracownik będzie miał nieograniczoną w czasie możliwość złożenia wiążącego dla pracodawcy wniosku o zakończenie pracy zdalnej. Po upływie 30 dni wróci do pracy w biurze.

– Możliwość jednostronnej rezygnacji z uzgodnionej pracy zdalnej w każdym czasie to olbrzymi kłopot dla pracodawców. Oznacza to, że nawet jeśli umówią się z pracownikami na pracę spoza zakładu pracy lub pracę hybrydową, to i tak będą musieli być przygotowani, aby zapewnić im stałe stanowiska pracy stacjonarnej – komentuje Michał Lisawa, adwokat kierujący praktyką prawa pracy w Baker McKenzie. I dodaje: – W każdej chwili zatrudnieni będą bowiem mogli zażądać powrotu do pracy stacjonarnej. Komplikuje to planowanie zasad pracy w firmie i może generować znaczne koszty związane z utrzymywaniem większej powierzchni biurowej. Trudniej będzie także pracodawcom rozważającym całkowitą rezygnację z biura, bo zawsze ktoś z pracowników może się rozmyślić i wycofać z uzgodnionej pracy zdalnej.

– Dla grupy pracodawców nowa propozycja będzie oznaczała problemy logistyczne, wymaga bowiem w ich ocenie utrzymywania dwóch miejsc pracy, w tym jednego w biurze, które może zostać wykorzystane przez pracownika w przyszłości – komentuje Robert Lisicki, dyrektor departamentu prawa pracy w Konfederacji Lewiatan. – Może być też tak, że przedsiębiorca zrezygnuje z biura i gdy za jakiś czas grupa zatrudnionych zadecyduje o powrocie do pracy stacjonarnej, będzie musiał ponieść koszty adaptacji przestrzeni biurowej i odtworzenia tych miejsc pracy – dodaje.

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Gdzie się podoba

Nieograniczone uprawnienie do zmiany miejsca pracy ze zdalnej na stacjonarną wydaje się znacznie dalej idące niż np. uprawnienia osoby zatrudnionej stacjonarnie, która nie ma prawa decydować, w którym dokładnie miejscu w biurze lub w którym z budynków pracodawcy chce wykonywać pracę.

W praktyce zatrudnieni zdalnie zyskaliby więc możliwość nieskrępowanego decydowania, gdzie im się bardziej podoba pracować. Tym bardziej że z najnowszej wersji projektu wynika, iż zatrudniony zdalnie nie musi nawet uzasadniać swojej decyzji o rezygnacji z pracy w domu.

Wątpliwości pracodawców budzą także przewidziane w noweli terminy.

– Powrót zatrudnionych zdalnie w terminie 30 dni od złożenia wniosku do pracy stacjonarnej może być problematyczny – zauważa Lisicki z Konfederacji Lewiatan – Czasem będzie to wymagało od pracodawcy zorganizowania odpowiednio przestrzeni biurowej, zapewnienia warunków technicznych i organizacji stanowiska.

30 dni to za mało

Trudno będzie wykonać te zadania w tak krótkim terminie. W pierwotnej wersji projektu powrót pracownika do biura w ciągu 30 dni dotyczył wyłącznie okresu trzech miesięcy od rozpoczęcia pracy zdalnej, gdy obie strony mogły z niej zrezygnować, gdyby praca zdalna nie sprawdziła się w praktyce. Został on jednak rozszerzony bezterminowo. Pozwoli to więc nagle zrezygnować z pracy zdalnej, także po roku lub dwóch latach takiego zatrudnienia.

– Wydaje się, że rozsądnym kompromisem było rozwiązanie wynikające z poprzedniego projektu przepisów, które pozwalało na rezygnację z pracy zdalnej przez pierwsze trzy miesiące, a później jedynie na podstawie porozumienia stron lub wypowiedzenia zmieniającego pracodawcy – podpowiada Michał Lisawa. I dodaje, że podobne zasady obowiązują też obecnie przy telepracy.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Agnieszka Fedor, partner w kancelarii SKS

Uprawnienie do powrotu z pracy zdalnej do stacjonarnej bez żadnych ograniczeń nie jest dobrym rozwiązaniem, nie pozwala przedsiębiorcom niczego zaplanować na dłuższą metę. Wielu planuje bowiem odejście od pracy biurowej na rzecz zdalnej, a nawet w ogóle nie przewiduje posiadania biura i będzie zatrudniać wyłącznie zdalnie. Jeśli pracodawca nie będzie miał biura czy miejsca w biurze dla takiego pracownika, a ten będzie chciał wrócić, bo np. zmieniły się jego warunki lokalowe, powstanie pytanie, czy brak możliwości wykonywania pracy zdalnej leży po stronie pracownika, czy też pracodawcy. Jeżeli uznać, że przyczyna leży po stronie pracodawcy, może się okazać, że pracownikowi będzie przysługiwać wynagrodzenie postojowe. Pytanie, czy brak możliwości wykonywania pracy zdalnej z domu pracownika nie stanowi (w przypadku braku biura) okoliczności uzasadniającej rozwiązanie z nim umowy o pracę oraz czy przysługiwałaby mu odprawa. Problem powinien zostać rozwiązany już na etapie prac ustawodawczych. Projektowane rozwiązania stanowią w znacznym stopniu powielenie dotychczasowych przepisów o telepracy, które dla pracodawców były zbyt sztywne, aby z nich korzystać.

Etap legislacyjny: konsultacje

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Kara nałożona przez Prezesa UODO na Cyfrowy Polsat za niewdrożenie odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych

Ustalenia faktyczne

Spółka regularnie dokonywała zgłoszeń naruszeń ochrony danych osobowych klientów Spółki, które polegały m.in. na utracie przez kurierów dokumentów zawierających dane osobowe klientów lub na wydaniu przez kurierów niewłaściwej osobie dokumentów zawierających dane osobowe.

Prezes UODO dokonując analiz zgłoszeń naruszeń ochrony danych osobowych, w których Spółka wskazała, że wystąpiło wysokie ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, zwrócił uwagę na wzrost liczby zgłoszeń naruszeń tego typu w czerwcu 2020 r., w porównaniu z okresem od stycznia do maja 2020 r. Zwrócono także uwagę na znaczny upływ czasu od daty zaistnienia zdarzenia powodującego naruszenie ochrony danych osobowych do daty jego stwierdzenia przez Spółkę i w konsekwencji zawiadomienia osób, których dane dotyczą oraz Prezesa UODO o naruszeniu. Dokonywane przez Spółkę zgłoszenia w poddanym analizie okresie dotyczyły m.in. zdarzeń powodujących naruszenia ochrony danych osobowych z lutego oraz stycznia 2020 r., a nawet zdarzeń z 2019 r.

Prezes UODO, na podstawie  art. 58 ust. 1 lit. a RODO i art. 58 ust. 1 lit. e RODO, zwrócił się do Spółki o przekazanie informacji i wskazanie:

  1. działań mających na celu zminimalizowanie ryzyka ponownego wystąpienia naruszenia podjętych przez Spółkę w II kwartale 2020 r. w sprawach naruszeń mających związek z dostarczaniem przesyłek przez firmy kurierskie;
    2. czy, a jak tak, to jakie techniczne i organizacyjne środki ochrony zostały wdrożone przez Spółkę, by od razu stwierdzić naruszenie ochrony danych osobowych i bez zbędnej zwłoki zawiadomić organ nadzorczy i osobę, której dane dotyczą;
    3. czy Spółka dokonała analizy wpływu terminowości identyfikacji naruszeń ochrony danych osobowych na prawa oraz wolności osób, których dane dotyczą, jak tak, to jakie były wyniki ww. analizy.

Jednocześnie przedstawione zostały Spółce ogólne wyniki analizy zgłoszeń naruszeń ochrony danych osobowych dokonanych przez nią w czerwcu 2020 r.

Spółka w ramach składanych wyjaśnień nie wskazała, do którego z 3 pytań z pisma Prezesa UODO się odnosi, ani co w jej rozumieniu oznacza przekazanie danych osobowych osobie trzeciej – bliskiej, wskutek działania na życzenie lub na żądanie klienta. W zakresie określonym w pkt 1 pisma Prezesa UODO z lipca 2020 r. Spółka nie przedstawiła dostatecznych dowodów na podejmowane przez nią działania mające na celu zminimalizowanie ryzyka ponownego wystąpienia naruszenia. W zakresie określonym w pkt 2 pisma Prezesa UODO, w którym zwrócono się o wskazanie technicznych i organizacyjnych środków ochrony wdrożonych przez Spółkę, by od razu stwierdzić naruszenie ochrony danych osobowych i bez zbędnej zwłoki zawiadomić organ nadzorczy i osobę, której dane dotyczą, Spółka nie wskazując, czy wdrożone zostały środki techniczne bądź proceduralne poinformowała, że „wyjaśnia na bieżąco z przewoźnikiem przypadki naruszeń celem wyeliminowania problemu opóźnień w przekazywaniu informacji o utracie danych.

Spółka udzieliła wyjaśnień, z których wynika m.in., że została zapewniona przez przewoźnika o bieżącym monitorowaniu skali naruszeń, jak i podejmowaniu działań mających na celu wyeliminowanie lub co najmniej zminimalizowanie tego typu przypadków naruszeń. Spółka wskazała, że w drugim kwartale tego roku dla Spółki istotne było przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa i zdrowia klientów i kurierów w trakcie trwającej pandemii.

Spółka wskazała również, że wyjaśnia na bieżąco z przewoźnikiem przypadki naruszeń, celem wyeliminowania problemu opóźnień w przekazywaniu informacji o utracie danych. Spółka wyjaśniła dodatkowo, że istotny wpływ na terminowość zgłoszeń naruszeń ochrony danych osobowych dotyczących przedmiotowego postępowania w zakresie weryfikacji poprawności obsługi procesu dokumentów zwrotnych miał okres trwającej pandemii.

Zgromadzony materiał nie mógł potwierdzić wyjaśnień Spółki, że „istotny wpływ na terminowość zgłoszeń naruszeń danych osobowych dotyczących niniejszego postępowania Urzędu, dotyczących weryfikacji poprawności obsługi procesu dokumentów zwrotnych, miał okres trwającej pandemii”, ponieważ 60 % ogólnej liczby naruszeń ochrony danych osobowych zgłoszonych w czerwcu 2020 r. zostało zidentyfikowanych przez Spółkę powyżej 60 dni od daty zdarzenia powodującego naruszenie, zaś ponad 33 % ogólnej liczby zgłoszeń stanowiły zdarzenia zidentyfikowane przez Spółkę powyżej 90 dni od daty zdarzenia, tj. zdarzenia sprzed ogłoszenia stanu pandemii. Ponad 17 % ogólnej liczby naruszeń ochrony danych osobowych zgłoszonych w czerwcu 2020 r. dotyczyło zdarzeń ze stycznia 2020 r. oraz z 2019 r., co oznacza, że zostały zidentyfikowane przez Spółkę powyżej 120 dni od daty zdarzenia powodującego naruszenie ochrony danych osobowych. Ponadto, Spółka nie odniosła się do wniosku Prezesa UODO o wskazanie, czy dokonała analizy wpływu terminowości identyfikacji naruszeń ochrony danych osobowych na prawa oraz wolności osób, których dane dotyczą, a jeśli tak, to jakie były wyniki ww. analizy.

Zgromadzony materiał dowodowy wskazał na możliwość naruszenia przez Spółkę, jako administratora danych, przepisów RODO w zakresie:

  1. niewdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych, aby przetwarzanie odbywało się zgodnie z RODO i aby móc to wykazać oraz niepoddawanie przeglądom i uaktualnieniom tych środków, co stanowi naruszenie art. 24 ust. 1 oraz art. 32 ust. 1 i 2 RODO.
  2. niezawiadamiania bez zbędnej zwłoki osób, których dane dotyczą, o naruszeniu mogącym powodować wysokie ryzyko naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, co stanowi naruszenie art. 34 ust. 1 RODO.
  3. nieprzekazywania informacji zgodnie z wnioskiem Prezesa UODO, przekazywanie niepełnych bądź nierzetelnych informacji, nieprzekazywanie dowodów potwierdzających składane wyjaśnienia, co stanowi naruszenie art. 31 RODO.
Ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Uzasadnienie z decyzji Prezesa UODO

Decydując o nałożeniu na Spółkę administracyjnej kary pieniężnej Prezes UODO – stosownie do treści art. 83 ust. 2 lit. a-k RODO – wziął pod uwagę następujące okoliczności sprawy, wpływające obciążająco i mające wpływ na wymiar nałożonej kary finansowej.

Przede wszystkim wyżej przedstawione wyniki analizy zgłoszeń naruszeń ochrony danych osobowych dokonywanych przez Spółkę wskazują jednoznacznie na nadmierne opóźnienia w identyfikacji naruszeń i w konsekwencji opóźnienia w zawiadomieniu o naruszeniach osób dotkniętych tymi naruszeniami. Takie opóźnienia, wynikające z niewdrożenia przez Spółkę odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych zapewniających szybką identyfikację naruszeń ochrony danych osobowych, uznać należy za poważne i wymagające negatywnej oceny w kontekście ryzyka ponoszonego prze osoby, których dane osobowe naruszono.

Zgłoszenia naruszeń ochrony danych osobowych dotyczyły nieprawidłowości w dostarczaniu przesyłek zawierających dane osobowe w zakresie: imię, nazwisko, adres zamieszkania lub pobytu, numer identyfikacyjny PESEL, często adres e-mail, seria i numer dowodu osobistego bądź innego dokumentu tożsamości, numer telefonu oraz inne kategorie danych dotyczące łączących strony umów (np. ID kontraktu, numer umowy, numer dokumentu, numer sprzętowy, numer i kwota faktury VAT, numer konta do wpłat). Tak szeroki zakres danych osobowych ujawnianych osobom nieupoważnionym i pozostających w posiadaniu tych osób przez dłuższy czas – w konsekwencji naruszenia stwierdzonego niniejszą decyzją – bez wiedzy i bez możliwości jakiejkolwiek reakcji podmiotu tych danych, musi wpływać obciążająco na ocenę stwierdzonego naruszenia i na wysokość orzeczonej administracyjnej kary pieniężnej. Podkreślić należy, że naruszenie, którego dopuściła się Spółka, wiąże się z dużym ryzykiem naruszenia praw lub wolności osób dotkniętych naruszeniem.

Ustalając wysokość administracyjnej kary pieniężnej, Prezes UODO uwzględnił (jako okoliczność łagodzącą) stopień współpracy Spółki z organem nadzorczym w celu usunięcia naruszenia oraz złagodzenia jego ewentualnych negatywnych skutków. Na fakt zastosowania w niniejszej sprawie przez Prezesa UODO sankcji w postaci administracyjnej kary pieniężnej, jak również na jej wysokość, nie miały wpływu inne, wskazane  w art. 83 ust. 2 RODO okoliczności.

Przede wszystkim wskazać jednak należy, że wdrożenie wewnętrznych polityk oraz procedur ochrony danych osobowych związanych ze zgłaszaniem naruszeń, a także zawarcie umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych z podmiotem przetwarzającym, nie jest w ocenie organu nadzorczego wystarczające. Prezes UODO ocenia bowiem zastosowanie odpowiednich mechanizmów mających na celu kontrolę realizacji przez podmiot przetwarzający swoich zobowiązań.

Dodatkowo brak szybkiej reakcji ze strony podmiotu przetwarzającego nie zdejmuje z administratora danych odpowiedzialności za stwierdzenie naruszenia ochrony danych osobowych, ponieważ zdolność do wykrywania naruszeń stanowi kluczowy element środków technicznych i organizacyjnych.

Zgłaszając naruszenia należy liczyć się z tym, że  w celu kontroli przestrzegania prawa przez administratorów danych, w szczególności dla sprawdzenia, czy wypełniają oni obowiązki w procesie przetwarzania danych osobowych, Prezes UODO posiada uprawnienia do przeprowadzenia kontroli również w stosunku do tych podmiotów, z którymi prowadził korespondencję w sprawie naruszeń ochrony danych.

Nałożona administracyjna kara pieniężna spełni, zdaniem Prezesa UODO, funkcję represyjną, ale i prewencyjną, czyli zapobiegnie naruszeniom przepisów o ochronie danych osobowych w przyszłości zarówno przez Spółkę, jak i innych administratorów danych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Wpis na listę radców prawnych bez odbycia aplikacji radcowskiej

Postępowanie przed organami

K.G. wystąpiła do Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w W. o dokonanie wpisu na listę radców prawnych, wskazując, że zdała egzamin sędziowski i legitymuje się ponad 3-letnim okresem zajmowania w ciągu 5 lat przed złożeniem wniosku o wpis na listę radców prawnych – stanowiska aplikanta sądowego w rozumieniu art. 25 ust. 1 pkt 4 lit. a ustawy z 6.7.1982 r. o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 233 ze zm., dalej: RadPrU16). Kandydatka wyjaśniła, że odbyła 12-miesięczną aplikację ogólną, a następnie 30-miesięczne szkolenie na aplikacji sędziowskiej, jednak po zdanym egzaminie sędziowskim nie podjęła zatrudnienia na stanowisku referendarza sądowego w ramach 18-miesięcznego stażu włączonego do okresu aplikacji sędziowskiej, gdyż nie zaoferowano jej stanowiska w sądzie w miejscu gdzie mieszka i jest zameldowana.

Rada OIRP w W. odmówiła wpisu wnioskodawczyni na listę radców prawnych uznając, że faktycznie zajmowała stanowisko aplikanta aplikacji sędziowskiej jedynie przez 2,5 roku, bowiem okresu, w którym pomimo posiadania statusu aplikanta aplikacji sędziowskiej nie odbywała zajęć szkoleniowych ani też nie była zatrudniona na stanowisku referendarza, nie można zaliczyć do wymaganego przez RadPrU16 czasu zajmowania stanowiska aplikanta sądowego. Do okresu tego organ nie zaliczył również czasu zajmowania stanowiska aplikanta aplikacji ogólnej. Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych utrzymało w mocy zaskarżoną uchwałę potwierdzając, że wykładni art. 25 ust. 1 pkt 4 lit. a RadPrU16 należy dokonać w powiązaniu z celem odbycia aplikacji radcowskiej i złożenia egzaminu radcowskiego, jakim jest przygotowanie aplikanta do należytego i samodzielnego wykonywania zawodu radcy prawnego. Przepis ten, jako wyjątek od wymogu odbycia aplikacji radcowskiej i złożenia egzaminu radcowskiego, nie powinien być interpretowany rozszerzająco. Również Minister Sprawiedliwości uznał, że okres zajmowania stanowiska aplikanta sądowego w art. 25 ust. 1 pkt 4 lit. a RadPrU16 odnosi się do faktycznego, a nie tylko formalnego czasu pozostawania na danym stanowisku i rzeczywistego wykonywania funkcji z nim związanych. Takie jest ratio legis ustawy, której celem było określenie wymogów odpowiedniej praktyki, pozwalającej na samodzielne wykonywanie zawodu radcy prawnego. Organ stwierdził, że do tak rozumianej praktyki nie można zaliczyć okresu samego posiadania statusu aplikanta aplikacji sędziowskiej, bez pełnienia obowiązków z niego wynikających, a tym samym bez nabywania niezbędnego doświadczenia.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnych – Aktualna lista webinariów Sprawdź

Stanowisko Sądu I instancji

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę K.G. Jak wyjaśniono, zgodnie z przepisami obowiązującymi w czasie odbywania przez skarżącą aplikacji, warunkiem koniecznym do odbycia aplikacji sędziowskiej było ukończenie aplikacji ogólnej, jednak stanowiła ona odrębny rodzaj szkolenia i w żaden sposób nie może być zaliczona do aplikacji sędziowskiej. W ocenie Sądu okres zajmowania stanowiska aplikanta sądowego odnosi się do faktycznego czasu pozostawania na stanowisku aplikanta, gdyż chodzi tu o nabycie odpowiedniej praktyki zawodowej do wykonywania zawodu radcy prawnego, do którego to zawodu dochodzi się w sposób wyjątkowy bez odbycia aplikacji radcowskiej i zdania egzaminu radcowskiego.

NSA – wykładnia pojęcia „zajmowanie stanowiska aplikanta sądowego”

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok Sądu I instancji i zaskarżoną decyzję stwierdzając, że pojęcie „zajmowanie stanowiska aplikanta sądowego” w rozumieniu art. 25 ust. 1 pkt 4 lit. a RadPrU16, oznacza posiadanie przez daną osobą statusu aplikanta sądowego, bowiem zajmowanie stanowiska to okres służby, a nie okres rzeczywistej pracy. Taką interpretację potwierdza dodatkowo art. 25 ust. 1 pkt 4b RadPrU16, w którym użyto sformułowania „wykonywanie czynności”. Skoro ustawodawca posługuje się dwoma różnymi określeniami, to oznacza, że mają one różną treść. Nie ma zatem podstaw prawnych dla sformułowania tezy, że użyte w art. 25 ust. 1 pkt 4 lit. a RadPrU16 pojęcie „zajmowania stanowiska” odnosi się wyłącznie do okresu faktycznego wykonywania czynności aplikanckich.

NSA stwierdził też, że w dwuetapowym modelu kształcenia przygotowującego do zawodu sędziego, szkolenie które odbywała skarżąca rozpoczynała aplikacja ogólna, a następnie było ono kontynuowane w ramach aplikacji sędziowskiej. Szkolenie na aplikacji ogólnej i na aplikacji sędziowskiej obejmuje kształcenie teoretyczne i praktyczne, a nabyte w jego trakcie wiedza i umiejętności praktyczne są weryfikowane w ramach jednego egzaminu zawodowego – sędziowskiego, przeprowadzanego na zakończenie tego dwuetapowego szkolenia. Pojęcie „aplikacja sądowa” oznacza aplikację przygotowującą do zawodu sędziego, zaś w dwuetapowym modelu aplikacja sędziowska nie ma samodzielnego charakteru. W rezultacie nie można pojęcia „aplikanta sądowego” identyfikować z „aplikantem aplikacji sędziowskiej”, odnoszącym się do osoby odbywającej drugi etap szkolenia przygotowującego do zawodu sędziego. Dlatego za pozbawione podstaw prawnych NSA uznał stanowisko Sądu I instancji, że celem aplikacji ogólnej nie jest przygotowanie do zawodu sędziego i w konsekwencji pogląd, że okresu aplikacji ogólnej nie wlicza się do okresu zajmowania stanowiska „aplikanta sądowego”, o którym mowa w art. 25 ust. 1 pkt 4 lit. a RadPrU16.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Aplikacja radcowska pożegna się z wykładami

Takie zapowiedzi padają z ust szefa Krajowej Rady Radców Prawnych – Włodzimierza Chróścika.

– Dostrzegamy, że istnieją obszary kształcenia i przygotowywania do wykonywania zawodu, które z korzyścią dla aplikantów możemy zreformować. Mam na myśli likwidację jeszcze większej części obowiązkowych wykładów konwersatoryjnych na rzecz interaktywnych ćwiczeń i indywidualnych zadań. To zwiększy praktyczność szkolenia oraz dostosuje formę kolokwiów do formy egzaminu radcowskiego – wskazuje prezes Chróścik.

Reforma szkolenia ma być przeprowadzana etapami, a finalnie doprowadzić do wyeliminowania formuły wykładowej na aplikacji.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnych – Aktualna lista webinariów Sprawdź

Wyzwanie także dla wykładowców

– Oczywiście wiąże się to z większym zaangażowaniem organizacyjnym, ale w mojej ocenie każdy sposób na jeszcze lepsze przygotowanie kolejnych pokoleń radców prawnych wart jest wysiłku. W ramach proponowanych zmian stworzymy również system szkoleń, które pozwolą na doskonalenie wykładowców w zakresie umiejętności przekazywania wiedzy, oraz dostarczymy konkretne narzędzia dydaktyczne, jak podręczniki metodologiczne czy dedykowane programy i propozycje systemowe – ujawnia kolejne pomysły zmian szef samorządu radcowskiego.

Nowa formuła będzie trudniejsza do wprowadzenia w mniejszych izbach, które dysponują mniejszymi budżetami z uwagi na skromniejszą liczbę aplikantów. Dlatego też nie wyklucza się prowadzenia zajęć międzyizbowych.

Czy rezygnacja z wykładów to dobry pomysł? – Uważam, że tak. Skończyłem aplikację radcowską w Warszawie i jestem zadowolony z jakości kształcenia. Większa liczba ćwiczeń pozwoli natomiast jeszcze więcej wynieść z zajęć. Łatwiej pracuje się w kilkunastoosobowej grupie niż w kilkudziesięcioosobowej – wskazuje radca prawny Przemysław Dziąg, który zdał egzamin zawodowy w 2015 r.

Prawnik przyznaje, że bardzo dużo dały mu też kursy organizowane przez samorząd przed samym egzaminem zawodowym.

– Najważniejsze jest, by aplikacja była praktyczna. Przygotowała do zawodu i egzaminu końcowego. Bardzo wysoko ceniłem sobie zajęcia z sędziami – dodaje mec. Dziąg.

A samorząd deklaruje, że oceny, jakie m.in. wykładowcom wystawiać będą uczący się, będą miały duże znaczenie.

– Informacja o jakości zajęć czy stosowanych programów oraz postulaty aplikantów pozwolą udoskonalać dotychczasowe działania i podejmować nowe inicjatywy – mówi prezes Chróścik.

– Nie mamy wątpliwości, że nasi wykładowcy są wybitnymi fachowcami w swoich dziedzinach. Podjęliśmy już działania, dzięki którym będziemy wspierać rozwój ich umiejętności dydaktycznych. Organizujemy dedykowane zajęcia, za chwilę przekażemy im podręcznik zawierający rozmaite techniki, metody i narzędzia, które każdy z wykładowców będzie mógł dostosować do swojej osobowości, pomysłów i specyfiki konkretnych zajęć – mówi radca prawny Bartosz Szolc-Nartowski, przewodniczący Komisji Aplikacji KRRP. – Chodzi o to, by w ramach tzw. edukacji 2.0 odejść od zwykłego przekazywania wiedzy na rzecz tworzenia warunków do jej zdobywania, inspirowania do zadawania pytań i samodzielnego poszukiwania odpowiedzi, kształcenia umiejętności niezbędnych dobrym prawnikom: analizy, krytycznego myślenia i wartościowania, podejmowania i uzasadniania decyzji – dodaje.

Sprawdziany i języki

Samorząd zawodowy zapowiada również modyfikację formy, w jakiej dziś przeprowadzane są kolokwia, tj. sprawdziany z przedmiotów objętych programem aplikacji.

– Chcemy zdecydowanie odejść od modelu odpytywania z wiedzy dostępnej w podręcznikach czy znajomości tekstu aktów prawnych, na rzecz rozwiązywania zadań wymagających umiejętności analizy, budowy argumentacji i znalezienia trafnego rozwiązania czy rekomendacji. Szykujemy propozycję zmian w zakresie zmiany formy kolokwiów z ustnej na pisemną. Mam na myśli przede wszystkim kolokwium z prawa gospodarczego. Z kolei kolokwium z prawa spółek handlowych miałoby formę ustną – opisuje Bartosz Szolc-Nartowski.

Zmiany czekają również kompetencje językowe przyszłych radców. Uruchomione zostaną prowadzone w języku angielskim wideospotkania z prawnikami europejskimi.

W całym kraju powstać mają również sekcje specjalizujące się w poszczególnych dziedzinach, które tworzyć będą aplikanci zainteresowani daną tematyką, np.: prawem ochrony środowiska czy prawem rynku kapitałowego, zdobywający doświadczenia pod opieką uznanego specjalisty z danej dziedziny.

Temat zmian w aplikacji będzie przedmiotem wrześniowego posiedzenia radcowskich władz.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Kwalifikacja sprowadzonego samochodu jako odpadu

Sprowadzenie do Polski auta po wypadku

W związku ze sprowadzeniem z zagranicy auta P.K. złożył w Urzędzie Celnym w A. deklarację wewnątrzwspólnotowego nabycia pojazdu. W wyniku czynności kontrolnych i analizy załączonych do deklaracji dokumentów w związku z podejrzeniem, że pojazd może stanowić odpad, kierownik Urzędu Celnego zawiadomił Głównego Inspektora Ochrony Środowiska (dalej: GIOŚ). GIOŚ wezwał P.K. do zastosowania procedur określonych w art. 24 ust. 3 rozporządzenia Nr 1013/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z 14.6.2006 r. w sprawie przemieszczenia odpadów, poprzez zagospodarowanie odpadu (Dz.Urz.UE L z 2006 r. Nr 190, s. 1 ze zm.)  w postaci uszkodzonego pojazdu przez przedsiębiorcę prowadzącego stację demontażu pojazdów. P.K. w zażaleniu przekonywał, że pojazd nie stanowi odpadu, jest sprawny i nadaje się do naprawy, nie został sprowadzony do kraju w celu demontażu na części, ani oddany na złom. GIOŚ utrzymał w mocy własne postanowienie, podkreślając, że z akt sprawy wynika, iż poprzedni właściciel sprzedał pojazd znacznie poniżej jego wartości w stanie uszkodzonym, zaś w pismach kierowanych do Urzędu Celnego w A., P.K. twierdził, że z uwagi na poważne uszkodzenie pojazdu oraz jego konstrukcję naprawa na terenie kraju, z którego został sprowadzony była nieopłacalna bądź nawet niemożliwa, zaś stan auta zdiagnozowany po sprowadzeniu do Polski dyskwalifikuje go do jakiejkolwiek naprawy. P.K. zadeklarował przed Urzędem Celnym w A. zgodność składanych oświadczeń z prawdą pod rygorem odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy, dlatego bez znaczenia dla sprawy pozostają jego późniejsze pisemne wyjaśnienia, że pojazd został sprowadzony w celu naprawy i dalszej odsprzedaży.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Kwalifikacja auta w chwili przekroczenia granicy

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę uznając, że nabycie przez pojazd statusu odpadu uzależnione jest od tego, czy w momencie przekroczenia granicy może on być wykorzystywany zgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem, czyli czy może on poruszać się po drogach. W konsekwencji, w postępowaniu w sprawie dotyczącej międzynarodowego przemieszczania odpadów, nie bada się możliwości przywrócenia pojazdowi stanu technicznego umożliwiającego dopuszczenie do ruchu drogowego w przyszłości. Przedmiot staje się zatem odpadem z chwilą „pozbycia się” go przez dotychczasowego posiadacza, bowiem o tym, czy przedmiot może być uznany za nieprzydatny w określonym miejscu lub czasie, decyduje jego dotychczasowy posiadacz. W jednym z pism sam skarżący w sposób jednoznaczny stwierdził, że zakupił i sprowadził do kraju auto w celu jego dalszej odsprzedaży jako „wrak” pojazdu.

Sprowadzone auto jako odpad

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną P.K. podzielają pogląd Sądu I instancji, że nabycie przez pojazd statusu odpadu uzależnione jest od tego, czy w momencie przekroczenia granicy może on być wykorzystywany zgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem, zaś to co stanie się w przyszłości z pojazdem, nie ma wpływu na uzyskany przez niego status odpadu. Decydujące znaczenie dla uznania danego przedmiotu za „odpad” ma jego stan w chwili sprowadzenia na terytorium Polski, który w przypadku pojazdów wycofanych z eksploatacji, wynika ze statusu prawnego i stanu technicznego danego pojazdu oraz woli jego poprzedniego posiadacza. Z akt sprawy jednoznacznie wynika, że sporne auto zarówno w chwili nabycia go przez skarżącego, jak i w chwili sprowadzenia na terytorium Polski, należało zakwalifikować jako niezdolny do wykorzystania go zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem z uwagi na zakres i rodzaj uszkodzonych elementów jego wyposażenia. Okoliczność, że dotychczasowy posiadacz pojazdu odstąpił od jego naprawienia celem dalszego użytkowania w połączeniu z opisanym stanem technicznym samochodu potwierdza domniemanie, że wolą pierwotnego posiadacza było pozbycie się pojazdu w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 6 OdpadyU. Domniemanie to może zostać wzruszone w przypadku, gdy przypisywanego dotychczasowemu posiadaczowi pojazdu zamiaru wyzbycia się pojazdu w stanie powypadkowym (w znaczeniu trwałego wycofania pojazdu z eksploatacji) nie potwierdzałaby mała skala uszkodzeń, przez co eksploatacja pojazdu mogłaby zostać przywrócona niewielkim nakładem środków. Jedynie w takiej sytuacji odstąpienie przez posiadacza uszkodzonego pojazdu od jego naprawy tłumaczyć można brakiem zainteresowania w podjęciu działań przywracających pojazdowi pełną sprawność, a nie woli pozbycia się go jako odpadu. NSA podkreślił, że statusu odpadu nie pozbawia pojazdu ani zamiar przeprowadzenia jego remontu, ani fakt, iż przedmiot uznany za odpad posiada określoną wartość ekonomiczną.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Termin do złożenia wniosku o sporządzenie uzasadnienia

Przedwczesny wniosek o sporządzenie uzasadnienia

Wyrokiem wydanym na posiedzeniu niejawnym, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę „N.” Sp. z o.o. na decyzję Urzędu Patentowego RP w przedmiocie odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy. Odpis sentencji wyroku doręczono pełnomocnikowi skarżącej przesyłką pocztową nadaną 13.11.2020 r. a doręczoną 19.11.2020 r. Pismem z 17.11.2020 r., które wpłynęło do Sądu 19.11.2020 r. skarżąca wniosła o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku. WSA w Warszawie odmówił sporządzenia uzasadnienia wyroku, uznając wniosek za przedwczesny i bezskuteczny. Z art. 141 § 1 i 2 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325; dalej jako: PostAdmU) wynika, że wniosek o sporządzenie uzasadnienia może być złożony dopiero po doręczeniu sentencji wyroku wydanego na posiedzeniu niejawnym. Termin tygodniowy na zgłoszenie wniosku o sporządzenie uzasadnienia wyroku wydanego na posiedzeniu niejawnym rozpoczyna bieg od chwili doręczenia sentencji wyroku. Zdaniem Sądu, skoro wniosek skarżącej o sporządzenie uzasadnienia wyroku został wniesiony przed doręczeniem jej pełnomocnikowi odpisu sentencji wyroku, wydanego na posiedzeniu niejawnym, nie może zostać uwzględniony.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Prawo do sądu

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżone postanowienie wskazując, że prawo do poznania uzasadnienia rozstrzygnięcia sądu stanowi jedną z najważniejszych gwarancji realizacji konstytucyjnego prawa do sądu, określonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. W postępowaniu sądowoadministracyjnym sąd I instancji co do zasady sporządza uzasadnienie wyroku z urzędu w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia wyroku albo podpisania sentencji wyroku wydanego na posiedzeniu niejawnym. W sprawach, w których oddalono skargę, uzasadnienie wyroku sporządza się na wniosek strony zgłoszony w terminie 7 dni od dnia ogłoszenia wyroku albo doręczenia odpisu sentencji wyroku, w tym przypadku uzasadnienie wyroku sporządza się w terminie 14 dni od dnia zgłoszenia wniosku. Choć co do zasady wniosek o uzasadnienie wyroku złożony jeszcze przed jego ogłoszeniem należy uznać za przedwczesny, a tym samym za bezskuteczny, niewywołujący skutków procesowych, to w orzecznictwie ukształtował się pogląd, że konstytucyjna zasada prawa strony do sądu sprzeciwia się restrykcyjnemu pozostawianiu bez biegu, zwrotowi lub odrzucaniu „przedwczesnych” pism procesowych lub środków odwoławczych z nieistotnych lub trudno weryfikowalnych i budzących kontrowersje faktyczno-prawne przyczyn, które mogłyby prowadzić do konstytucyjnie nieproporcjonalnego pozbawienia strony prawa poddania sądowej kontroli odwoławczej kontestowanego orzeczenia sądowego (zob. postanowienie NSA z 13.4.2021 r., II GZ 100/21, Legalis; postanowienie SN z 10.3.2015 r., II UZ 80/14, Legalis). Drugie stanowisko znajduje potwierdzenie w wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącym sytuacji, w której sąd oddalił wniosek o uzasadnienie wyroku złożony na około godzinę przed ogłoszeniem wyroku. ETPCz stwierdził, że w tych okolicznościach dokonana przez sąd krajowy wykładnia przepisów dotyczących terminu do złożenia wniosku o sporządzenie uzasadnienia przestała służyć pewności prawa i należytemu sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości oraz stanowiła swoistą przeszkodę, która pozbawiła skarżącego możliwości rozpoznania jego sprawy przez sąd odwoławczy (zob. wyrok ETPCz z 13.12.2018 r., w sprawie Witkowski przeciwko Polsce, skarga nr 21497/14, Legalis).

Wniosek o uzasadnienie wyroku istniejącego

Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że w strona złożyła wniosek już po wydaniu wyroku na posiedzeniu niejawnym, czyli wniosła o sporządzenie uzasadnienia wyroku istniejącego. Przepisy procesowe, zwłaszcza dotyczące terminów, chronią prawa podmiotowe obywateli, zapewniają realizację konstytucyjnego prawa do sądu oraz gwarantują ścisłe przestrzeganie zasady równości stron. Warto jednak rozróżnić formalizm prawa procesowego od formalizmu jego stosowania (zob. uchwała SN z 22.5.2019 r., I KZP 3/19, Legalis). W swoich rozważaniach Sąd I instancji pominął istotną okoliczność, że ograniczenia formalnoprawne w zakresie dostępu do sądu są zasadne tak dalece, jak realizują one zasadę sprawnego, skutecznego i prawidłowego sprawowania wymiaru sprawiedliwości.

W rezultacie Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że co do zasady nie ma podstaw do negatywnej oceny postępowanie pełnomocnika skarżącej, który działając w dobre wierze i ze szczególną starannością, podejmował działania w interesie strony w celu poznania treści wyroku, który zapadł na posiedzeniu niejawnym, a później jego uzasadnienia. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego złożony przez pełnomocnika skarżącej wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku wydanego na posiedzeniu niejawnym był dopuszczalny. Został bowiem złożony już po wydaniu przez Sąd I instancji wyroku na posiedzeniu niejawnym i wpłynął do Sądu w dniu doręczenia pełnomocnikowi skarżącego odpisu wyroku. W takich okolicznościach odmowa sporządzenia uzasadnienia wyroku, prowadząca w konsekwencji do pozbawienia strony możliwości zaskarżenia wyroku, podważa zaufanie obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jest też sprzeczna z szeroko rozumianym poczuciem sprawiedliwości proceduralnej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

ZUS odmawia ulg przedsiębiorcom

Co dwudziesty

Do sądu odwołało się niewiele ponad 4,8 tys. firm, czyli co 20. mikroprzedsiębiorca z odmową wsparcia. Sąd potwierdził rozstrzygnięcie ZUS w 961 sprawach, a do ponownego rozpatrzenia wskazał w 669. Szczególnie w ostatnim okresie trudno znaleźć niekorzystne dla biznesu wyroki. Wynika z tego, że odwołać się do sądu powinni wszyscy, by tam sprawdzić, kto ma rację w interpretacji niejasnych przepisów.

Z analizy wyroków wynika, iż zwykle ZUS kwestionuje to, że choć przedsiębiorca ma obecnie odpowiedni PKD, to przed pandemią prowadził inną działalność, nie nastąpił więc wymagany przez przepisy spadek dochodów z aktualnej działalności; że nie złożył wniosku w terminie – choć przedsiębiorca upiera się, że włożył go do wrzutni stojącej przed oddziałem ZUS zamkniętym z powodu covidu; lub że nie złożył deklaracji rozliczeniowej składek, z czego mikroprzedsiębiorcy są zwolnieni przez inne przepisy.

Powszechne są też spory o to, że choć w rejestrze przedsiębiorca ma zgłoszony PKD niewymieniony w ustawie jako uprawniający do wsparcia, to faktycznie wykonuje taką działalność i powinien mieć prawo do ulgi.

Okazuje się, że sądy administracyjne inaczej niż ZUS odczytują przepisy antykryzysowe i uchylają odmowne decyzje.

Upadłość i restrukturyzacja – Aktualna lista szkoleń Sprawdź

Korekta przepisów

Trzeba jednak pamiętać, że w postępowaniu administracyjnym sąd nie może przyznać wsparcia. Sprawy wracają do ZUS, który może ponownie wydać decyzję odmowną.

– Pomimo licznych korzystnych dla przedsiębiorców wyroków sądów administracyjnych ZUS nadal stosuje niekorzystne dla biznesu interpretacje przepisów – podkreśla Justyna Tyc-Brzosko, radca prawny z kancelarii

Domański Zakrzewski Palinka. – Aby uzyskać korzystną dla siebie decyzję, przedsiębiorca musi iść ze sprawą do sądu. Wiele podmiotów rezygnuje z tej ścieżki, obawiając się dodatkowych kosztów. Ustawa w wielu przypadkach nie spełnia więc swojego celu i ten błąd powinien być jak najszybciej naprawiony. Zmiana powinna umożliwiać także ponowne rozpatrywanie wniosków, po decyzjach odmownych oraz składanie na nowo wniosków przedsiębiorcom, którzy w ogóle z tej opcji nie skorzystali, opierając się na wykładni przepisów prezentowanej przez ZUS – dodaje prawniczka.

– Specustawa byłaby najbardziej efektywnym rozwiązaniem, jednocześnie odciążającym sądy i zabezpieczającym interesy podmiotów, które zrezygnowały z prawa do odwołania od niekorzystnej decyzji – dodaje Jakub Bińkowski ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Adam Abramowicz rzecznik małych i średnich przedsiębiorców

Cieszy mnie linia orzecznicza sądów, która bierze pod uwagę konstytucję dla biznesu oraz interes publiczny. Ustawodawca miał na celu wsparcie firm zamkniętych z powodu pandemii, dlatego ważniejsza jest wykładnia celowościowa niż brzmienie przepisów. Urzędnicy jednak wymyślają własne interpretacje, odrzucając prawidłowe wnioski. Patrzę na praktykę stosowania przepisów covidowych i stwierdzam, że tam, gdzie to konieczne, powinny być przeprowadzone zmiany legislacyjne. Sądy orzekają chociażby, że wsparcie z tarcz należy się także tym zamkniętym przez lockdown przedsiębiorcom, którzy nie mieli właściwego dominującego kodu PKD. Dziś jednak organy przyznające pomoc, takie jak ZUS czy urząd pracy, nie mają podstawy prawnej do wypłacania im pomocy. To powinno się zmienić. Jako rzecznik MŚP składałem do parlamentu wnioski legislacyjne w tej kwestii. Niestety, nie zdobyły one poparcia ustawodawcy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Prezes UODO nałożył karę na PNP S.A. w wysokości 22 739 zł

Ustalenia faktyczne Prezesa UODO

Do UODO wpłynęła skarga na nieprawidłowości w procesie przetwarzania danych osobowych przez przez Bank A (dalej jako: Bank), polegające na przekazaniu danych osobowych Skarżącego bez jego zgody do Polskiego Domu Maklerskiego Spółki Akcyjnej z siedzibą w Warszawie (aktualnie: PNP Spółka Akcyjna z siedzibą w Warszawie, dalej: PNP albo Spółka).

Prezes UODO, w ramach wszczętego postępowania administracyjnego prowadzonego celem rozpatrzenia wniesionej skargi, zwrócił się do PNP o ustosunkowanie się w terminie 7 dni od chwili doręczenia wezwania do treści skargi oraz o odpowiedź na następujące pytania dotyczące sprawy: czy Spółka przetwarza dane osobowe Skarżącego, a jeśli tak, to na jakiej podstawie prawnej, w jakim zakresie i jakim celu oraz do kiedy dane te będą przetwarzane; z jakiego źródła Spółka pozyskała dane Skarżącego; czy Skarżący zgłaszał do Spółki sprzeciw w zakresie przetwarzania jego danych bez jego zgody, a jeśli tak, to jak Spółka ustosunkowała się do żądania Skarżącego.

Omawiane pismo zostało skierowane do Spółki za pośrednictwem Poczty Polskiej jednak nie zostało przez Spółkę odebrane (awizowane dwukrotnie). W związku z powyższym Prezes UODO uznał je za doręczone Spółce. W lutym 2020 r. Prezes UODO zwrócił się do Spółki z ponownym wezwaniem do ustosunkowania się do treści skargi oraz do złożenia wyjaśnień w sprawie. Wezwanie to, awizowane dwukrotnie nie zostało przez Spółkę odebrane. W związku z powyższym Prezes UODO uznał je za doręczone Spółce. W związku z brakiem odpowiedzi na powyższe wezwania Prezes UODO po raz kolejny – pismem z sierpnia 2020 r. – wezwał Spółkę do ustosunkowania się do treści skargi oraz do złożenia wyjaśnień w sprawie. Również i to wezwanie, skierowane do Spółki za pośrednictwem Poczty Polskiej, awizowane dwukrotnie nie zostało przez Spółkę odebrane.

W związku z nieudzieleniem przez Spółkę informacji niezbędnych do rozstrzygnięcia sprawy zainicjowanej skargą Skarżącego, Prezes UODO wszczął z urzędu wobec Spółki, w związku z naruszeniem przez nią przepisów art. 31 oraz art. 58 ust. 1 lit e RODO, postępowanie administracyjne w przedmiocie nałożenia na Spółkę administracyjnej kary pieniężnej. O wszczęciu postępowania Spółka poinformowana została pismem z listopada 2020 r. Pismo to, nie zostało przez Spółkę odebrane. W związku z powyższym Prezes UODO uznał je za doręczone Spółce. Pismem powyższym Spółka wezwana została również celem ustalenia podstawy wymiaru kary do przedstawienia sprawozdania finansowego Spółki za rok 2019 lub – w przypadku jego braku – oświadczenia o wysokości obrotu i wyniku finansowego osiągniętego przez Spółkę w 2019 r.

Ochrona danych osobowych od A do Z w 16 krokach. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Rozstrzygnięcie Prezesa UODO

Zgodnie z art. 57 ust. 1 lit. a RODO, Prezes UODO – jako organ nadzorczy w rozumieniu art. 51 RODO – na swoim terytorium monitoruje i egzekwuje stosowanie tego rozporządzenia. W ramach swoich kompetencji Prezes UODO rozpatruje m.in. skargi wniesione przez osoby, których dane dotyczą, w odpowiednim zakresie prowadzi postępowania w przedmiocie tych skarg i w rozsądnym terminie informuje skarżącego o postępach i wynikach tych postępowań (art. 57 ust. 1 lit. f RODO). Dla umożliwienia egzekwowania tak określonych kompetencji, Prezesowi UODO przysługuje szereg określonych  w art. 58 ust. 1 RODO uprawnień w zakresie prowadzonych postępowań.

Spółka przetwarzała pozyskane od Banku dane osobowe Skarżącego celem zaoferowania i przeprowadzenia procesu nabycia przez Skarżącego obligacji. W związku z powyższym stwierdzić należy, że Spółka przetwarzała dane osobowe Skarżącego albo jako administrator albo jako podmiot przetwarzający. To, w której z tych ról występowała i występuje aktualnie Spółka przetwarzając dane osobowe Skarżącego, nie ma żadnego wpływu na rozstrzygnięcie niniejszej sprawy. Obowiązki, o których mowa w art. 31 oraz art. 58 ust. 1 lit. e RODO, oraz odpowiedzialność za ich naruszenie są bowiem identyczne dla administratora i podmiotu przetwarzającego.

Celem ustalenia stanu faktycznego sprawy zainicjowanej skargą Skarżącego, Prezes UODO trzykrotnie zwrócił się do Spółki z wezwaniem do ustosunkowania się do treści skargi oraz do złożenia wyjaśnień przez udzielenie odpowiedzi na trzy pytania dotyczące sprawy. Żadne ze skierowanych do Spółki – na adresy ujawnione w Rejestrze Przedsiębiorców Krajowego rejestru Sądowego jako adresy lokalu jej siedziby nie zostało przez Spółkę odebrane pomimo dwukrotnego ich awizowania, w związku z czym uznane zostały za doręczone Spółce. W konsekwencji niepodejmowania przez Spółkę kierowanej do niej korespondencji Prezes UODO nie uzyskał informacji niezbędnych do rozpatrzenia sprawy. Stanu tego nie zmieniło również wszczęcie niniejszego postępowania w przedmiocie nałożenia na Spółkę administracyjnej kary pieniężnej. Również pismo informujące o wszczęciu tego postępowania nie zostało przez Spółkę odebrane.

Spółka przetwarzała – jako administrator lub podmiot przetwarzający – dane osobowe Skarżącego, a więc jest niewątpliwie w posiadaniu informacji niezbędnych do rozpatrzenia skargi Skarżącego, stwierdzić należy, że naruszyła ona ciążący na niej obowiązek zapewnienia Prezesowi UODO dostępu do informacji niezbędnych do realizacji jego zadań – w tym przypadku do merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy. Takie działanie Spółki stanowi naruszenie art. 58 ust. 1 lit. e RODO. Działanie to wyczerpuje jednocześnie znamiona naruszenia art. 31 RODO, który stanowi, że administrator i podmiot przetwarzający oraz – gdy ma to zastosowanie – ich przedstawiciele na żądanie współpracują z organem nadzorczym w ramach wykonywania przez niego swoich zadań. Współpraca z organem nadzorczym w ramach wykonywania przez niego swoich zadań, stanowiąca przedmiot obowiązku określonego w tym przepisie, obejmuje również (a nawet przede wszystkim) obowiązek przedstawienia organowi – na jego żądanie – wszelkich posiadanych przez administratora lub podmiot przetwarzający informacji związanych z prowadzonym przez niego postępowaniem.

Kary pieniężne

Mając na uwadze powyższe ustalenia, Prezes UODO stwierdził, że w niniejszej sprawie zaistniały przesłanki uzasadniające nałożenie na Spółkę – na mocy art. 83 ust. 5 lit. e in fine oraz art. 83 ust. 4 lit. a RODO – administracyjnej kary pieniężnej w związku z brakiem współpracy z organem nadzorczym w ramach wykonywania przez niego swoich zadań (art. 31 RODO ) oraz w związku z niezapewnieniem przez Spółkę dostępu do informacji niezbędnych Prezesowi UODO do realizacji jego zadań (art. 58 ust. 1 lit. e RODO).

Jednocześnie, wobec stwierdzenia naruszenia przez Spółkę przepisów dwóch przepisów RODO (art. 31 oraz art. 58 ust. 1 lit. e RODO), stosownie do treści art. 83 ust. 3 RODO, zgodnie z którym, jeżeli administrator lub podmiot przetwarzający narusza umyślnie lub nieumyślnie w ramach tych samych lub powiązanych operacji przetwarzania kilka przepisów tego rozporządzenia, całkowita wysokość administracyjnej kary pieniężnej nie przekracza wysokości kary za najpoważniejsze naruszenie, Prezes UODO ustalił wysokość orzeczonej administracyjnej kary pieniężnej w kwocie nieprzekraczającej wysokości kary za najpoważniejsze z tych naruszeń. W przedstawionym stanie faktycznym za najpoważniejsze Prezes UODO uznał naruszenie polegające na niezapewnieniu przez Spółkę dostępu do wszelkich informacji niezbędnych do realizacji jego zadań, tj. naruszenie przepisu art. 58 ust. 1 lit. e RODO. O powadze tego naruszenia świadczy to, że brak dostępu do informacji, których Prezes UODO żądał i żąda od Spółki, nie tylko stoi na przeszkodzie wnikliwemu rozpatrzeniu sprawy, lecz skutkuje również nadmiernym i nieuzasadnionym przedłużaniem postępowania, co stoi w sprzeczności z podstawowymi zasadami rządzącymi postępowaniem administracyjnym.

Stosownie do treści art. 83 ust. 2 RODO, Prezes UODO wziął pod uwagę następujące okoliczności wpływające obciążająco na ocenę naruszenia. Prezes UODO wziął pod uwagę działania Spółki w niniejszej sprawie, polegające na uchylaniu się od odbioru kierowanej do niej przez Prezesa UODO korespondencji, co skutkowało utrudnieniem i nieuzasadnionym przedłużeniem prowadzonego przez niego postępowania.

Należy więc uznać powyższe działania za godzące w system ochrony danych osobowych, i z tego względu mające dużą wagę i naganny charakter. Wagę naruszenia zwiększyła dodatkowo okoliczność, że dokonane przez Spółkę naruszenie nie było zdarzeniem incydentalnym. Działanie Spółki było ciągłe i długotrwałe. W ocenie Prezesa UODO dokonane przez Spółkę naruszenie miało charakter nieumyślny, jednakże w związku z tym, że było ono następstwem rażącego i długotrwałego zaniedbania przez Spółkę swojego podstawowego obowiązku (zapewnienia takiej organizacji odbioru pism, aby przebieg korespondencji urzędowej odbywał się w sposób ciągły i niezakłócony), okoliczność ta winna być oceniona negatywnie i uznana za obciążającą w kontekście ustalenia wysokości orzeczonej kary. W toku niniejszego postępowania w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej Spóła nie podjęła w żadnym stopniu współpracy z Prezesem UODO.

Decyzja ta jest kolejnym przykładem na to, w jaki sposób Prezes UODO ocenia brak współpracy z organem nadzorczym. Kara nałożona na Spółkę ma za zadanie ją zdyscyplinować do prawidłowej współpracy zarówno w dalszym toku postępowania, jak i w ewentualnych innych postępowaniach prowadzonych w przyszłości z udziałem Spółki przed Prezesem UODO. Kara jest bowiem jest jedynym środkiem, który umożliwi uzyskanie dostępu do informacji niezbędnych w prowadzonym postępowaniu.
Warto też wskazać, że w przypadku nieprzedstawienia żądanych przez Prezesa UODO danych finansowych, kara pieniężna zostaje ustalona w oparciu o szacunkową wielkość Spółki oraz specyfikę, zakres i skalę prowadzonej przez nią działalności.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź