Czterdziestolatek plus zbada się dzięki pakietowi

 W ramach bonu zdrowotnego, który będzie można zrealizować we wszystkich lecznicach, jakie przystąpią do programu, zbadamy m.in. wzrost, wagę czy ciśnienie krwi. Prócz tego zarówno u kobiet, jak u mężczyzn, wykonana zostanie morfologia krwi obwodowej ze wzorem odsetkowym i płytkami krwi, stężenie cholesterolu całkowitego albo kontrolny profil lipidowy, stężenie glukozy, poziom hemoglobiny glikowanej HbA1c, poziom kreatyniny, badanie ogólne moczu, poziom kwasu moczowego we krwi oraz krew utajona w kale. Badanie dla mężczyzn będzie poszerzone o PSA, czyli badanie w kierunku raka prostaty – zakłada projekt rozporządzenia w sprawie programu pilotażowego „Profilaktyka 40 Plus”.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Badania mają pomóc wykryć choroby najbardziej zagrażające Polakom. Według uzasadnienia projektu za 43,3 proc. zgonów odpowiadają choroby układu krążenia, a na drugim miejscu – 25,8 proc. zgonów – są nowotwory.

Jak tłumaczył minister zdrowia Adam Niedzielski, równie ważnym komponentem programu jest zdjęcie limitów w dostępie do specjalistów. Takie rozwiązanie zakłada projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie świadczeń wymagających ustalenia odrębnego sposobu finansowania. Umożliwią one nielimitowane finansowanie świadczeń specjalistycznych, które dziś wyłączone są z ryczałtu systemu zabezpieczenia. Teoretycznie więc specjaliści przyjmujący pacjentów w ramach NFZ nie będą musieli oglądać się na limity i przyjmą tylu pacjentów, ile będzie potrzebowało ich pomocy. W razie bowiem, gdy interpretacja wyników lub sposób leczenia będą wykraczać poza kompetencje lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, pacjenta będzie musiał skonsultować specjalista.

Eksperci podkreślają jednak, że dostęp do specjalistów utrudniają nie limity, ale głównie brak lekarzy chcących pracować w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia. Wynagrodzenia w ramach poradni przyjmujących na NFZ i prywatnie różnią się bowiem kilkakrotnie na korzyść tych ostatnich.

Etap legislacyjny: konsultacje publiczne

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Tarcza Prawna w Polskim Ładzie czyli cyfryzacja, uproszczenie procedur i likwidacja barier administracyjnych oraz prawnych

Twórcy Polskiego Ładu dążą do nadania Polsce impulsu rozwojowego i napędzania wzrostu gospodarczego, które w ich opinii niezbędne są do odbudowy gospodarczej Polski po pandemii koronawirusa COVID-19. Jedną z przyczyn ograniczonego rozwoju konkurencyjności polskiej gospodarki jest ich zdaniem nadmiernie rozbudowany system prawny, a także negatywny stosunek obywateli do państwa i stanowionego w nim prawa. Stąd upatrują oni prorozwojowej szansy w zmianie tego stanu rzeczy poprzez reformę regulacji prawnych, tak aby zlikwidować nadmierne procedury obciążające obywateli i przedsiębiorców. Zaproponowana w Polskim Ładzie Tarcza Prawna ma właśnie w swoim podstawowym założeniu usuwać bariery administracyjne i prawne oraz stwarzać przyjazne obywatelom i przedsiębiorcom procedury.

Upadłość i restrukturyzacja – Aktualna lista szkoleń Sprawdź

W tzw. pierwszej odsłonie Tarczy Prawnej w Polskim Ładzie, zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii znaleźć mają się następujące rozwiązania:

Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii podało szereg korzyści, jakie przyniesie realizacja założeń Tarczy Prawnej. W pierwszej kolejności wskazuje na to, że Tarcza znacząco ograniczy zbędne i nadmierne obciążenia regulacyjne, co w opinii Ministerstwa wygeneruje oszczędności czasowe i kosztowe po stronie obywateli i przedsiębiorców. W rezultacie procedury administracyjne będą sprawniejsze i mniej czasochłonne, co z kolej powinno przełożyć się na większą efektywność prawy administracji publicznej, a także spore oszczędności finansowe. Ministerstwo podkreśla również, że ważną korzyścią z realizacji założeń Tarczy będzie postępująca elektronizacja procedur administracyjnych, szczególnie istotna w kontekście wciąż panującej w Polsce pandemii COVID-19. Ma to istotnie wpłynąć na jakość życia obywateli i prowadzenie działalności gospodarczej przez przedsiębiorców.

Twórcy Tarczy Prawnej podkreślają, że skorzystają na niej wszyscy, to znaczy zarówno obywatele, jak i przedsiębiorcy. Korzyści ma też odczuć administracja publiczna.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Anulowanie faktury za usługi budowlane a VAT

Między gminą, a spółką reprezentującą konsorcjum doszło do zawarcia umowy dotyczącej m.in. odpompowanie, przewiezienie, utylizację i inne czynności dotyczące osadów dennych. Ponieważ konsorcjum nie wywiązało się z obowiązku przedłożenia samorządowi terytorialnemu protokołów dokumentujących przebieg prac, ani ich odbioru, nie przedstawiło też żadnych świadectw częściowych płatności, co mogłoby stanowić dowód realizacji zlecenia, gmina nie przyjęła faktur końcowych. Ponieważ nie doszło do rozliczenia wynikających z nich płatności, spółka podjęła decyzję, że anuluje wystawione faktury, a co za tym idzie uznała, że nie ma obowiązku zapłacenia VAT z tego tytułu. Skarbówka uznała takie działanie za błąd. W opinii organu spółka nie miała podstaw, by anulować faktury. Co więcej, uznał on, że faktury zostały wprowadzone do obrotu prawnego, a przedsiębiorstwo popełniło także błąd wykazując nadwyżkę podatku naliczonego względem należnego. W konsekwencji źle wyliczyła także deklarowaną wysokość zobowiązania za dany okres.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Sprawa trafiła na sądową wokandę. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w wyroku z 27.1.2021 r., I SA/Gl 1175/20 Legalis stanął po stronie spółki. Organ uznał interpretację skarbówki za błędną. Uzasadniając swoje stanowisko WSA powołał się m.in. na wyrok WSA w Warszawie, III SA/Wa 2076/09, Legalis w którym stwierdzono, że „nie sposób przyjąć, iż faktura „zaistniała w obrocie prawnym”, gdy kontrahent odmówił jej przyjęcia i doręczony mu dokument zwrócił wystawcy, a w rezultacie takich działań kontrahenta, wystawca dysponuje zarówno oryginałem, jak i kopią spornej faktury”.

Sąd dodał, że „prawem podatnika nabywającego usługę lub towar jest możliwość skorzystania z uprawnienia, jakie daje art. 86 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), tj. pomniejszenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego. Aby podatnik miał taką możliwość, musi jednak otrzymaną fakturę VAT zaewidencjonować w księdze podatkowej. Zaewidencjonowanie faktury VAT w księgach podatkowych przez podatnika (wystawcę i nabywcę) jest zarazem pierwszym i jedynym sposobem, w którym można mówić o wprowadzeniu faktury VAT do obrotu prawnego. Przesłanka niewprowadzenia faktury VAT do obrotu prawnego, która warunkuje dopuszczalność anulowania faktury VAT, sprowadza się do tego, ażeby podatnik, który tę fakturę VAT wystawił, posiadał jej oba egzemplarze oraz szczegółowo opisał przesłanki jej anulowania, a w konsekwencji tego determinuje brak ryzyka bezpodstawnego pomniejszenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego wynikającego z faktury VAT anulowanej przez nabywcę. Autor szeroko tu powoływanego opracowania konstatuje, że tym samym nie ma podstaw do ewentualnego stwierdzenia i dowodzenia, że wystawca faktury VAT, anulując ją, naraża budżet państwa na uszczuplenia majątkowe”.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Wymogi formalne wniosku o wznowienie postępowania sądowego

Przedstawiony Sądowi Najwyższemu wniosek wynika z dostrzeżenia przez Rzecznika Praw Obywatelskich rozbieżności w wykładni przepisów prawa, tj. art. 540 § 1 pkt 1 KPK w zw. z art. 541 § 1 i 2 KPK, co spowodowało ukonstytuowanie się dwóch konkurencyjnych linii orzeczniczych.

 

Zgodnie z pierwszym stanowiskiem, wykładnia językowa i funkcjonalna art. 540 § 1 pkt 1 KPK w zw. z art. 541 § 1 i 2 KPK prowadzi do przyjęcia, że samo zaistnienie okoliczności wynikających z art. 17 § 1 pkt 5 – 11 KPK i art. 22 KPK, umożliwia wszczęcie lub dalsze prowadzenia postępowania, a tym samym dokonanie ustalenia w przedmiocie popełnienia czynu, o którym mowa w art. 540 § 1 pkt 1 KPK, a wniosek złożony w trybie art. 540 § 1 pkt 1 KPK w zw. z art. 541 § 1 i 2 KPK, zawierający stwierdzenie niemożności wydania wyroku skazującego z przyczyn wymienionych w art. 17 § 1 pkt 5-11 KPK lub art. 22 KPK powinien podlegać ocenie merytorycznej. Pogląd ten zarysował się na tle następujących postanowień: z 30.9.2009 r., V KO 63/08, Legalis; z 19.10.2006 r., V KO 77/05, Legalis; z 8.12.2011 r., III KO 41/11, Legalis; z 22.9.2016 r., IV KO 46/16, Legalis; z 5.12.2012 r., III KO 28/12, Legalis; z 1.9.1973 r., II KZ 176/73, Legalis; z 19.4.2007 r., II KO 54/06, Legalis; z 19.2.2015 r., III KO 104/14, Legalis czy wyroku z 8.2.2011 r., WO 1/11, Legalis, przy czym w prezentowanej linii orzeczniczej Sąd Najwyższy rozróżnił przesłanki formalne wniosku o wznowienie postępowania w trybie art. 540 § 1 pkt 1 KPK w zw. z art. 541 § 1 i 2 KPK od przesłanek merytorycznych uzasadniających wznowienie postępowania.
Pisma prokuratora w sprawach karnych, cywilnych, rodzinnych i administracyjnych. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź
W świetle konkurencyjnej wykładni art. 540 § 1 pkt 1 KPK .w zw. z art. 541 § 1 i 2 KPK znajduje zastosowanie wyłącznie wówczas, gdy mimo braku możliwości wydania wyroku skazującego w związku z treścią art. 17 § 1 pkt 5-11 KPK lub w art. 22 KPK, orzeczenie stwierdzające niemożność wydania takiego wyroku zawiera jednocześnie ustalenie zaistnienia czynu, o którym mowa w art. 540 § 1 pkt 1 KPK. Pogląd ten Sąd Najwyższy wyraził w postanowieniach z 16.1.2018 r., V KO 83/17, Legalis; z 1.6.2010 r., IV KO 56/10, Legalis; z 9.6.2008 r., III KO 26/08, Legalis; z 17.1.2008 r., V KO 88/07, Legalis czy z 30.10.2015 r., IV KO 81/14., Legalis.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich stanął na stanowisku, iż „art. 540 § 1 pkt 1 KPK w zw. z art. 541 § 1 i 2 KPK uprawnia do złożenia wniosku o wznowienie postępowania zawierającego wskazanie orzeczenia zapadłego w postępowaniu karnym, stwierdzającego niemożność wydania wyroku skazującego co do czynu, o którym mowa w art. 540 § 1 pkt 1 KPK i tym samym niestwierdzającego okoliczności, że czyn taki został w ogóle popełniony. Ewentualne nieuwzględnienie takiego wniosku o wznowienie postępowania winno opierać się na przyjęciu, że wnioskodawca nie sprostał spoczywającemu na nim obowiązkowi udowodnienia, że czyn, o którym mowa w art. 540 § 1 pkt 1 KPK, rzeczywiście wystąpił”.

 

W pisemnym stanowisku prokurator Prokuratury Krajowej wniósł o odmowę podjęcia uchwały, argumentując, iż wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich nie spełnia wymogów tzw. abstrakcyjnego pytania prawnego.

 

Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów na wstępie rozstrzygnął, czy przedstawione zagadnienie prawne spełnia wymogi określone w art. 83 § 1 i 2 ustawy z 8.12.2017 r. o Sądzie Najwyższym (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 825) . Aby skutecznie wystąpić z tzw. abstrakcyjnym pytaniem prawnym, wykazać należy bowiem nie tylko rozbieżność istniejącą w orzecznictwie, ale również to, że rozbieżność owa wynika z odmiennej wykładni prawa dokonywanej przez sądy. Drugorzędne znaczenie mają ewentualne rozbieżności w tym zakresie pomiędzy orzecznictwem a poglądami doktryny (zob. postanowienie SN z 25.2.2005, I KZP 33/04, Legalis).

 

Analizując orzeczenia SN zawierające wykładnię przepisów wskazanych w uzasadnieniu przedstawionego zagadnienia prawnego, potwierdzić należy, iż w odniesieniu do tych przepisów zarysowały się dwa przeciwstawne stanowiska. Przyjęcie któregokolwiek z nich powoduje istotne konsekwencje dla praktyki sądów rozpoznających wnioski o wznowienie postępowania, a także dla uprawnień osób składających wnioski na podstawie przesłanki wznowienia z art. 540 § 1 pkt 1 KPK.

 

Co do meritum, zaś SN zauważył, iż uregulowana w przepisie art. 540 § 1 pkt 1 KPK podstawa wznowienia postępowania stanowi, że postępowanie sądowe zakończone prawomocnym orzeczeniem wznawia się, jeżeli w związku z postępowaniem dopuszczono się przestępstwa, a istnieje uzasadniona podstawa do przyjęcia, że mogło to mieć wpływ na treść orzeczenia. Nie ulega wątpliwości (i nie jest to kwestionowane), iż przepis ten określa pierwszą z podstaw wznowienia postępowania. Warunkiem wznowienia postępowania propter falsa jest zatem najpierw popełnienie przestępstwa, następnie ustalenie faktu jego popełnienia, a w końcu przyjęcie, że popełnione przestępstwo miało wpływ na treść orzeczenia kończącego prawomocnie postępowanie, którego wznowienia domaga się autor wniosku.

 

Inny charakter ma regulacja art. 541 KPK. Przepis ten określa sposoby i tryb wykazania okoliczności stanowiących przesłanki stwierdzenia popełnienia czynu, o którym mowa w art. 540 § 1 pkt 1 KPK Z jego § 1 wynika, że czyn, o którym mowa w art. 540 § 1 pkt 1 KPK, musi być ustalony prawomocnym wyrokiem skazującym, chyba że orzeczenie takie nie może zapaść z powodu przyczyn wymienionych w art. 17 § 1 pkt 3-11 (RPO zawęził ziszczenie się negatywnych przesłanek procesowych do tych wymienionych w § 5-11) lub art. 22. W tym wypadku, jak stanowi z kolei § 2, wniosek o wznowienie postępowania powinien wskazywać wyrok skazujący lub orzeczenie zapadłe w postępowaniu karnym, stwierdzające niemożność wydania wyroku skazującego.

 

Nie ulega wątpliwości, że warunkiem ubiegania się o wznowienie postępowania na podstawie art. 540 § 1 pkt 1 KPK jest wykazanie, że „w związku z postępowaniem dopuszczono się przestępstwa”. Powołanie się na tę okoliczność uwarunkowane jest istnieniem prawomocnego wyroku skazującego za to przestępstwo albo orzeczenia stwierdzającego niemożność wydania takiego wyroku z przyczyn wymienionych w art. 17 § 1 pkt 3-11 lub art. 22 KPK. Orzeczenie umarzające postępowanie karne powinno w zasadzie zawierać ustalenie świadczące o popełnieniu przestępstwa, odpowiadające wymogom z art. 540 § 1 KPK, albo co najmniej przytaczać okoliczności wskazujące na (uprawdopodabniające) dokonanie takiego przestępstwa, skoro podstawą ubiegania się o wznowienie postępowania jest wykazanie, iż „w związku z postępowaniem dopuszczono się przestępstwa”. Nie będzie to możliwe w dwóch wypadkach: w razie wydania postanowienia o zawieszeniu postępowania karnego (art. 22 KPK) albo odmowy wszczęcia (lub umorzenia) postępowania karnego z przyczyn określonych w art. 17 § 1 pkt 3-11 KPK, wtedy gdy ujemna przesłanka procesowa zaistniała przed zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa. Wystąpienie wówczas negatywnej przesłanki procesowej obliguje organ śledczy do odmowy wszczęcia postępowania bez podejmowania czynności procesowych w celu ustalenia, czy rzeczywiście doszło do popełnienia przestępstwa. Z wydanego w tych warunkach postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania nie wynika wcale, że stwierdzono popełnienie przestępstwa, do którego doszło w związku z jakimkolwiek innym postępowaniem (postanowienie SN z 5.12.2012 r., III KO 28/12, Legalis).

 

Formalne przesłanki wniosku o wznowienie postępowania na podstawie art. 540 § 1 pkt 1 KPK spełnione będą w pierwszej kolejności wtedy gdy wskazany w nim będzie prawomocny wyrok skazujący za popełnienie przestępstwa w związku z postępowaniem objętym wznowieniem postępowania albo jeżeli w swojej treści wskazane zostanie orzeczenie zapadłe w postępowaniu karnym, stwierdzające niemożność wydania wyroku skazującego z powodu przyczyn wymienionych w art. 17 § 1 pkt 3-11 KPK lub w art. 22 KPK. W tym drugim przypadku z samej treści orzeczenia wynikać może fakt popełnienia przestępstwa, może być jednak także tak, że organ odmawiający wszczęcia, umarzający albo zawieszający postępowanie w ogóle nie wypowiedział się co do faktu popełnienia przestępstwa. Wówczas konieczne jest wskazanie we wniosku okoliczności świadczących o dopuszczeniu się tego przestępstwa. Wniosek nie może się bowiem ograniczać do samego powołania się na przesłankę z art. 540 § 1 pkt 1 KPK. Zadaniem autora wniosku jest wykazanie faktu dopuszczenia się przestępstwa. Z kolei zadaniem sądu rozpoznającego wniosek o wznowienie jest ocena, czy do wykazania tego doszło.

 

Przyjęcie stanowiska zaprezentowanego w części wskazanych wcześniej orzeczeń, w myśl którego wykazywanie przed sądem rozpoznającym wniosek o wznowienie, że doszło do popełnienia przestępstwa byłoby wykluczone w przypadku braku prawomocnego wyroku skazującego lub braku stwierdzenia w treści postanowienia o odmowie wszczęcia, umorzeniu lub zawieszeniu postępowania, faktu dopuszczenia się przestępstwa, istotnie ograniczyłoby uprawnienie stron do ubiegania się o wznowienie postępowania. Uprawnienie takie stanowi natomiast ważną część obywatelskiego prawa do sądu i rzetelnego procesu sądowego. Przyjęcie tak rygorystycznego stanowiska doprowadziłoby nadto do niezasadnego zróżnicowania wnioskujących o wznowienie postępowania propter falsa. Część z nich, dysponując postanowieniem, w którym potwierdzono fakt dopuszczenia się przestępstwa mogłaby domagać się wznowienia, część zaś, w przypadku postępowań, w których do odmowy wszczęcia lub umorzenia doszło z obiektywnych, niezależnych od stron przyczyn (np. śmierć sprawcy) i faktu dopuszczenia się przestępstwa w postanowieniu nie potwierdzono, byłaby pozbawiona możliwości ubiegania się o wznowienie.

 

Warunek formalny wniosku na podstawie art. 540 § 1 pkt 1 KPK będzie zatem spełniony wtedy, gdy wnioskodawca w warunkach określonych w art. 541 § 2 KPK wskaże przestępstwo związane z postępowaniem oraz okoliczności potwierdzające fakt jego popełnienia. W toku postępowania o wznowienie rzeczą sądu będzie wyeliminowanie sytuacji, w których wnioski takie byłyby gołosłowne lub wykorzystywane instrumentalnie. Warunek określony w art. 541 § 1 KPK, dotyczący wskazania orzeczenia stanowiącego przeszkodę do wydania wyroku skazującego, nie zawiera wymogu stwierdzenia przestępstwa w treści tego orzeczenia.

 

Komentarz

 

Pogląd wyrażony przez SN należy w pełni podzielić.

 

Wznowienie postępowania, obok kasacji i skargi na wyrok sądu odwoławczego, należy do nadzwyczajnych środków zaskarżenia i jest jednym ze sposobów eliminowania z obrotu prawnego wadliwych prawomocnych orzeczeń. Instytucja ta stanowi wyjątek od zasady stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych. Co do takich orzeczeń bowiem obowiązuje domniemanie ich prawidłowości i trafności. Dokonując wykładni przepisów procesowych dotyczących wznowienia postępowania, należy pamiętać o nadzwyczajnym i wyjątkowym charakterze tej procesowej konstrukcji. Oznacza to, że podstawy wznowienia interpretowane być powinny ściśle (zawężająco). Dotyczy to także wznawiania postępowań, w związku z którymi dopuszczono się przestępstwa – art. 540 § 1 pkt 1 KPK (propter falsa, propter crimina, ex delicto).

 

Prawidłowa wykładnia art. 540 § 1 pkt 1 w zw. z art. 541 § 1 i 2 KPK powinna prowadzić do konkluzji, że przedmiotowe unormowanie uprawnia do ubiegania się o wznowienie postępowania przy braku ustalenia przez organ procesowy w orzeczeniu innym, niż prawomocny wyrok skazujący, że sprawca popełnił czyn, o którym mowa w art. 540 § 1 pkt 1 KPK, przy czym u podstaw owego braku ustalenia leży jedna z przyczyn wymienionych w art. 17 § 1 pkt 3-11 lub w art. 22 KPK.

 

dr Andrzej Ważny, profesor EWSPA, adwokat
Kancelaria Adwokacka dr Andrzej Ważny

Polski Ład – stracą firmy na liniowym PIT

Ministerstwo Finansów jeszcze w poniedziałek twierdziło, że kwotę wolną w przyszłym roku dostaną wszyscy podatnicy. Poprosiliśmy o potwierdzenie, czy chodzi też o 700 tys. przedsiębiorców płacących liniowy PIT.

– Kwota wolna dotyczyć będzie wszystkich podatników rozliczających się na skali – odpowiedział resort finansów.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Stracą wszyscy

Spowoduje to, że wszyscy przedsiębiorcy na liniowym PIT na Polskim Ładzie stracą. Dlaczego? Przez nowe zasady rozliczania składki zdrowotnej. Po pierwsze, będzie liczona od dochodu. Po drugie, nie odliczymy jej od podatku. Teraz przedsiębiorcy, także na liniowym PIT, płacą składkę w stałej kwocie. Co miesiąc 381,81 zł, z czego 328,78 zł odliczają od podatku. Po zmianie przedsiębiorca, który ma np. 12 tys. zł dochodu miesięcznie, zapłaci na zdrowie 1080 zł, bo składka wyniesie 9 proc. jego dochodu. I nie odliczy jej od PIT.

Niekorzystnych zmian w składkach nie zrekompensują liniowcom podatkowe pozytywy. Oprócz tego, że nie dostaną kwoty wolnej, na ich rozliczenia nie ma też wpływu podniesienie progu dochodów uprawniających do 17-proc. PIT. Oni bowiem płacą 19 proc. podatku od każdej złotówki.

– Klienci już się szykują do zmiany formy rozliczeń i pytają, co będzie dla nich najlepsze – mówi Marcin Borkowski, radca prawny i doradca podatkowy w kancelarii Borkowski i Wspólnicy.

Po wprowadzeniu Polskiego Ładu dla wielu przedsiębiorców korzystniejsze od podatku liniowego stanie się rozliczenie według skali. Do tej pory przyjmuje się, że mający 100 tys. zł dochodu rocznie powinni się poważnie nad liniowym PIT zastanowić. W przyszłym roku na pewno będzie dla nich nieopłacalny. Także dla tych, którzy mają 120 tys. dochodu, oni bowiem będą w pierwszym przedziale skali i zapłacą 17 proc. PIT z kwotą wolną. Nawet jednak przekroczenie tego progu nie spowoduje, że liniowy stanie się korzystniejszy. Z wyliczeń przeprowadzonych na podstawie podanych do tej pory przez Ministerstwo Finansów informacji wynika, że 19-proc. PIT może być opłacalny dopiero dla tych, którzy mają około 180 tys. zł dochodu rocznie. Oczywiście im ten dochód będzie wyższy, tym korzyści będą większe.

Przy wyliczeniach trzeba pamiętać o różnych preferencjach, z których większość liniowcom nie przysługuje. Na przykład nie mogą skorzystać z rozliczenia z małżonkiem oraz ulgi na dzieci. Może się więc okazać, że także ci, którzy mają więcej niż 180 tys. zł dochodu rocznie, powinni przejść na skalę.

Zmiana formy opodatkowania jest bardzo prosta. Decyzję podejmujemy na początku roku. Informujemy o tym fiskusa do 20. dnia miesiąca następującego po uzyskaniu pierwszego przychodu.

– Po wprowadzeniu zapowiadanych zmian może się też okazać, że dla wielu przedsiębiorców bardziej opłacalna jest spółka z o.o. Jeśli mają przychody do 2 mln euro rocznie, zapłacą tylko 9 proc. CIT. A także 19 proc. PIT od dywidendy. W jednoosobowej spółce z o.o. płaci się wprawdzie składkę zdrowotną, ale w takiej, która ma dwóch udziałowców, już nie. Od dywidendy nie zapłacimy też 4 proc. daniny solidarnościowej, która obejmuje dochody powyżej 1 mln zł z działalności rozliczanej PIT – tłumaczy Marcin Borkowski.

Ryzykowne przenosiny

W ostatnich dniach pojawiło się też sporo ofert zachęcających do przeniesienia biznesu do innego kraju, np. Czech albo na Cypr.

– Klienci pytają o taką możliwość, ale to wcale nie jest proste rozwiązanie. Taka zmiana wiąże się bowiem z przeniesieniem tzw. rezydencji podatkowej. O ile łatwo ją nabyć w innym kraju, o tyle trudniej stracić w Polsce. I może się okazać, że dochody trzeba rozliczać nadal w Polsce, mimo że formalnie przenieśliśmy firmę – przestrzega Marcin Borkowski.

Pozostają jeszcze ryczałtowe formy opodatkowania. Resort finansów nie wie, jak będą wyglądały w przyszłym roku.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Milana Krzemień adwokat, partner zarządzający w kancelarii KZ Legal

Wszyscy przedsiębiorcy płacący liniowy PIT stracą na zmianach proponowanych w Polskim Ładzie. Zapłacą więcej składki zdrowotnej, a nic nie zyskają w podatkach. Po zsumowaniu PIT i składki odprowadzą do budżetu państwa aż 28 proc. swojego dochodu. Można powiedzieć, że o ile inni podatnicy dostaną w Polskim Ładzie marchewkę i kij, o tyle liniowców czeka tylko kij. Nie dziwi więc, że już szukają sposobów na złagodzenie negatywnych skutków proponowanych zmian. Najprościej jest przejść z liniowego PIT na skalę podatkową, wystarczy poinformować o tym urząd skarbowy na początku przyszłego roku. Oczywiście po przeliczeniu, czy się to opłaca. Wielu przedsiębiorców zastanawia się już nad przekształceniem w spółkę z o.o. O ile teraz jest mniej atrakcyjnym rozwiązaniem, o tyle po zmianie zasad rozliczeń stanie się interesującą alternatywą.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Otwarcie mieszkania przez komornika w celu ustalenia pobytu dłużnika

Opis stanu faktycznego

Komornik sądowy został oskarżony m.in. o to, iż wydał zarządzenie by przeszukać mieszkanie w celu ustalenia adresu dłużnika. Okolicznością łagodzącą było uchylenie przez niego wydanego zarządzenia. Sąd I instancji przy Krajowej Radzie Komorniczej uniewinnił komornika. Orzeczenie zostało zaskarżone przez Rzecznika Dyscyplinarnego przy Krajowej Radzie Komorniczej, który podniósł zarzut m.in. błędnej wykładni norm kodeksu postępowania cywilnego oraz art. 8 ust. 1 w związku z art. 10 ust. 1 ustawy z 22.3.2018 r. o komornikach sądowych (t.j. Dz.U. z 2021 r., poz. 850; dalej: KomSądU). Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił zaskarżone orzeczenie i sprawę przekazał Komisji Dyscyplinarnej przy Krajowej Radzie Komorniczej do ponownego rozpoznania.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły w Systemie Legalis Sprawdź

Z uzasadnienia Sądu

Po pierwsze, ma rację skarżący, że art. 7731 § 2 ustawy z 17.11.1964 r.Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 1575; dalej: KPC), przy zbiegu egzekucji, nakazuje komornikowi sądowemu, który później wszczął egzekucję niezwłoczne przekazanie sprawy komornikowi, który pierwszy wszczął egzekucję. Przepis w swej wymowie jest jednoznaczny. Całkowicie nieprzekonujące są sugestie Komisji Dyscyplinarnej, że zaniechanie obwinionego było usprawiedliwione informacjami o potencjalnej skuteczności egzekucji z innych należności dłużnika. W rzeczywistości bowiem przedmiotowe zaniechanie skutkowało brakiem egzekwowania należności na rzecz wierzyciela ze świadczenia, jakie dłużnik uzyskiwał. Trafnie zauważył skarżący, że ewentualnym usprawiedliwieniem dla obwinionego mogłaby być „wielość zbiegów egzekucji” do tego samego składnika majątku dłużnika, czy też fizyczny brak akt, ale takie przypadki w analizowanej sprawie nie wystąpiły. Nie można również pominąć tego, że brak działań ze strony obwinionego w omawianym zakresie obejmował okres aż 123 dni.

Po drugie, trafnie stwierdziła Komisja Dyscyplinarna, że obwiniony „wydał zarządzenie w trybie art. 814 KPK w sytuacji, gdy nie był pewien co do miejsca pobytu dłużnika, jednak po uzyskaniu jego potwierdzenia i odebraniu oświadczenia dłużnika, uchylił wydane zarządzenie”.

Konstatacja ta nie dawał jednak podstaw do uniewinnienia obwinionego, a winna jedynie wpłynąć na zmianę kwalifikacji prawnej i korektę opisu czynu. Komisja Dyscyplinarna pominęła bowiem to, że wspomnianym zarządzeniem obwiniony wyznaczył czynność otwarcia lokalu pod adresem znajdującym się we właściwości organów egzekucyjnych działających w obszarze Sądu Apelacyjnego w W., mimo iż był uprawniony do podejmowania działań jedynie w obszarze Sądu Apelacyjnego w P.. Co istotne, obwiniony miał pełną świadomość, że takie zarządzenie jest niezgodne z art. 8 ust. 1 w zw. z art. 10 ust. 1 KomSądU. Nadto, mając na uwadze treść art. 814 § 1 KPC, Sąd Apelacyjny za słuszny uznaje pogląd skarżącego, że przepis ten nie może być wykorzystywany (z pełną świadomością!) do wyznaczania czynności egzekucyjnych niezgodnie z obowiązującą właściwością miejscową po to, aby „ustalić miejsce pobytu dłużnika”.

Takie zachowanie z pewnością narusza powagę i godność urzędu komornika. Uwzględniając to, że obwiniony ostatecznie uchylił swoje zarządzenie i czynności otwarcia lokalu nie przeprowadził niezbędne było dokonanie zmiany opisu zarzuconego mu czynu (myślnik drugi w zarzucie) poprzez zastąpienie wyrazy „podjęcie” wyrazem „wyznaczenie” i zakwalifikowanie tego zachowania z art. 222 pkt 1 KomSądU, jako naruszającego powagę i godność urzędu komornika. Tak samo winno być zakwalifikowane zachowanie opisane w zarzucie pod myślnikiem trzecim (wydanie zarządzenia na podstawie art. 814 KPC, mimo iż przesłanki do jego zastosowania nie zostały spełnione i świadomym wykorzystaniu do celów, którym on nie służy). W tym kontekście zasadnym byłoby pominięcie w kwalifikacji prawnej art. 222 pkt 11 KomSądU, gdyż uchylenie przedmiotowego zarządzenia zapobiegło wystąpieniu negatywnych skutków po stronie uczestników postępowania egzekucyjnego. Nie sposób zatem dopatrywać się tu „rażącego naruszenia prawa”, które wchodziłoby w grę tylko wtedy, gdyby poza samą łatwością dostrzegalności tego naruszenia („na pierwszy rzut oka”) prowadziło ono do narażenia na szwank praw i interesów stron (uczestników postępowania) albo do wyrządzenia szkody będącej następstwem zapadłych niezgodnie z prawem decyzji lub działań komornika. Uzasadnione wydaje się bowiem odwołanie do rozumienia tego pojęcia na gruncie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

W tym miejscu wypada podkreślić, że naruszenie powagi lub godności urzędu komornika sądowego stanowią wszelkie zachowania komornika w służbie lub poza służbą, które z punktu widzenia kryteriów społeczno – etycznych należy ocenić jako nieetyczne, niemoralne, gorszące, czy nieodpowiednie, a zarazem przynoszące ujmę pełnionemu przez niego urzędu. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, do tego typu przypadków zalicza się rozmyślne wyznaczanie czynności egzekucyjnej z naruszeniem właściwości miejscowej i jednoczesne umyślne wydanie zarządzenia w tej kwestii na podstawie przepisu, który nie mógł być zastosowany po to, aby osiągnąć cel, któremu on nie służy. Uzasadnia ta zastosowanie kwalifikacji z art. 222 pkt 1 KomSądU.

W analizowanym orzeczeniu, sąd odwoławczy podkreślił, że obwiniony komornik wydał zarządzenie w trybie art. 814 KPC w sytuacji, gdy nie był pewien co do miejsca pobytu dłużnika. W myśl przywołanej regulacji, jeżeli cel egzekucji tego wymaga, komornik zarządzi otworzenie mieszkania oraz innych pomieszczeń i schowków dłużnika, jak również przeszuka jego rzeczy, mieszkanie i schowki. Gdyby to nie wystarczyło, komornik może ponadto przeszukać odzież, którą dłużnik ma na sobie. Komornik może to uczynić także wówczas, gdy dłużnik chce się wydalić lub gdy zachodzi podejrzenie, że chce usunąć od egzekucji przedmioty, które ma przy sobie. Choć komornik może dokonywać czynności otwarcia mieszkania, to jednakże czynności te ma uzasadniać cel egzekucji. Oznacza to, że najpierw komornik powinien wezwać dłużnika do wydania rzeczy, które w egzekucji mają mu być odebrane, lub do zaspokojenia egzekwowanego roszczenia. Dopiero w razie nieuczynienia zadość wezwaniu, gdy do tego komornik nie zastał dłużnika ani jego domowników, zarządzi otworzenie mieszkania oraz innych pomieszczeń i schowków, jak również przeszuka jego rzeczy, mieszkanie i schowki. W wyroku z 22.11.2006 r. SA w Białymstoku, I ACa 551/06, przyjął, że dopuszczalne jest użycie przez komornika środków przymusu w celu sforsowania przeszkód uniemożliwiających dostęp do pomieszczeń lub mieszkania dłużnika i to nawet wówczas, gdy znajdują się one wewnątrz większego obiektu należącego do osoby trzeciej. Przyzwolenie na to wymaga jednak zachowania ze strony komornika warunku posłużenia się środkami adekwatnymi do napotkanych przeszkód.

Okolicznością obciążają był również fakt, że obwiniony wyznaczył czynność otwarcia lokalu pod adresem znajdującym się we właściwości organów egzekucyjnych działających w obszarze Sądu Apelacyjnego w Warszawie, mimo iż był uprawniony do podejmowania działań jedynie w obszarze Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Ponadto, jak wynika z akt sprawy, obwiniony komornik miał pełną świadomość, że takie zarządzenie jest niezgodne z art. 8 ust. 1 w zw. z art. 10 ust. 1 KomSądU. Zgodnie z art. 8 KomSądU, komornik działa na obszarze rewiru komorniczego obejmującego obszar właściwości sądu rejonowego, przy którym działa. Komornik jest uprawniony również do działania poza tym obszarem pod warunkiem, że zostaną spełnione przesłanki ustawowe. Dopuszczalność działania poza rewirem istnieje w sytuacjach, w których wierzyciel dokona wyboru innego komornika na obszarze właściwości sądu apelacyjnego, na którym znajduje się siedziba kancelarii komorniczej. Zgodnie bowiem z art. 10 KomSądU, wierzyciel ma prawo wyboru komornika na obszarze właściwości sądu apelacyjnego, na którym znajduje się siedziba kancelarii komornika właściwego zgodnie z przepisami KPC.

Zgodzić się należy z tezą sądu odwoławczego, że naruszenie powagi lub godności urzędu komornika sądowego stanowią wszelkie zachowania komornika w służbie lub poza służbą, które z punktu widzenia kryteriów społeczno – etycznych należy ocenić jako nieetyczne, niemoralne, gorszące, czy nieodpowiednie, a zarazem przynoszące ujmę pełnionemu przez niego urzędu. Bezspornie, do takich zachowań zalicza się rozmyślne wyznaczanie czynności egzekucyjnej z naruszeniem właściwości miejscowej i jednoczesne umyślne wydanie zarządzenia w tej kwestii na podstawie przepisu, który nie mógł być zastosowany po to, aby osiągnąć cel, któremu on nie służy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Zarzut kasacyjny a ocena wiarygodności dowodów

Opis stanu faktycznego

Wyrokiem z 19.7.2019 r. w sprawie XIV K 110/18, w Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał A.S. za winnego tego, że 22.4.2018 r. w Gdańsku, działając z zamiarem bezpośrednim, usiłował pozbawić życia A.K. Za ten czyn, zakwalifikowany, jako przestępstwo z art. 13 § 1 KK w zw. z art. 148 § 1 KK, w zw. z art. 156 § 1 pkt 2 KK w zw. z art. 11 § 2 KK, Sąd wymierzył karę 9 lat pozbawienia wolności, a na podstawie art. 46 § 1 KK, art. 445 § 1 KC w zw. z art. 444 §1 KC orzekł obowiązek zadośćuczynienia za doznaną przez pokrzywdzonego krzywdę w postaci zapłaty kwoty 10 000 zł.

Orzeczenie Sądu I instancji zostało zaskarżone przez obrońcę, ówcześnie oskarżonego, który w apelacji podniósł zarzut naruszenia art. 4 KPK, art. 7 KPK oraz art. 410 KPK.

Po rozpoznaniu apelacji, wyrokiem z 21.8.2020 r., w sprawie II AKa 399/19, Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Obrońca skazanego zaskarżył wyrok Sądu Apelacyjnego w całości na korzyść oskarżonego i na podstawie art. 523 § 1 KPK zarzucił rażące naruszenie przepisów postępowania, mogące mieć istotny wpływ na rozstrzygnięcie, a mianowicie: art. 433 § 2 KPK, art. 410 KPK, art. 7 KPK i art. 5 § 2 KPK.

W konsekwencji wniesiono o uchylenie wyroku i uniewinnienie oskarżonego od zarzucanego mu czynu, względnie uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi II instancji do ponownego rozpoznania, z uprzednim wstrzymaniem wykonania wyroku do czasu rozpoznania kasacji.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez obrońcę skazanego, postanowił oddalić kasację, jako oczywiście bezzasadną.

Uzasadnienie SN

Zdaniem SN kasacja obrońcy skazanego A.S. okazała się bezzasadna w stopniu oczywistym, o jakim mowa w przepisie art. 535 § 3 KPK. Formalnie rzecz biorąc podniesiono w niej zarzuty obrazy przepisów prawa procesowego, do czego miało dojść w wyniku przekroczenia dyrektyw zawartych w normach art. 7 KPK i art. 410 KPK oraz art. 5 § 2 KPK, a także naruszenia obowiązku wynikającego z treści art. 433 § 2 KPK przez pobieżne i niewyczerpujące rozpoznanie zarzutów apelacyjnych.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Granice skargi kasacyjnej

Jednak już analiza treści tych zarzutów, a także części motywacyjnej skargi kasacyjnej, prowadzi do przekonania, że wywody zamieszczone w kasacji w ogóle nie spełniają ustawowych wymagań, jakie zostały sformułowane w odniesieniu do nadzwyczajnego środka zaskarżenia. Już sama konstrukcja kasacji i jej kierunek jednoznacznie wskazują, że w istocie autorowi chodziło o ponowną próbę podważenia trafności oceny materiału dowodowego i zakwestionowania ustaleń faktycznych poczynionych na tej podstawie przez Sąd I instancji oraz rozstrzygnięcia tego Sądu w przedmiocie winy. Stąd też istotą każdego ze stawianych w kasacji zarzutów uczyniono zagadnienie oceny bądź całości materiału dowodowego, bądź też poszczególnych źródeł dowodowych. Tymczasem, w świetle obowiązującej regulacji prawnej taki zabieg w postępowaniu kasacyjnym nie może być skuteczny. Stąd też chybione okazało się w niniejszej sprawie wskazywanie na przepisy art. 7 KPK i art. 410 KPK, jako podstawę zarzutów kasacyjnych. W sytuacji, gdy sąd odwoławczy nie zmieniał oceny materiału dowodowego i nie prowadził własnej analizy zmierzającej do zmiany ustaleń mającej uzasadniać modyfikację wcześniejszego rozstrzygnięcia, jego zadaniem było skontrolowanie wyroku Sądu I instancji z punktu widzenia zarzutów skargi apelacyjnej oraz okoliczności uwzględnianych z urzędu. W takim układzie procesowym, przepisy powołane przez skarżącego nie znajdują już realnego zastosowania, ponieważ nie dochodzi do zastosowania dyrektyw wynikających z treści art. 7 KPK ani obowiązku przewidzianego w art. 410 KPK. Natomiast, granice skargi kasacyjnej zostają wyznaczone ramami zakreślonymi w przepisach art. 433 § 2 KPK i art. 457 § 3 KPK. Kwestionować można zakres rozpoznania apelacji, trafność poglądów ustosunkowujących się do zawartych w niej wywodów oraz kompletność i poprawność argumentacji przedstawionej przez sąd odwoławczy. W tej fazie procesu, nadzwyczajny środek zaskarżenia nie może ograniczać się – jak to miało miejsce w niniejszej sprawie – do dalszego forsowania własnej wersji wydarzeń oraz odwoływania się do treści pojedynczych dowodów, które po ich rozważeniu przez sąd meriti, nie stały się podstawą jego ustaleń faktycznych, a ocena ta nie została skutecznie podważona w toku postępowania przed Sądem II instancji. Akceptacja dla zabiegu zmierzającego do ponownego dokonywania oceny wiarygodności poszczególnych relacji uzyskanych w toku procesu, wartościowania wiarygodności źródeł dowodowych oraz analizowania treści dokonanych ustaleń faktycznych, oznaczałaby kolejne rozpoznawanie tych samych zarzutów zwykłego środka odwoławczego i prowadziłaby wprost do przekształcenia postępowania kasacyjnego w ponowne postępowanie apelacyjne, co Sąd Najwyższy konsekwentnie wyklucza, jako dublowanie postępowania instancyjnego. Tymczasem, stosownie do dyrektywy płynącej z treści art. 523 § 1 KPK, przedmiotem kontroli kasacyjnej mają być – poza okolicznościami stanowiącymi bezwzględne przyczyny uchylenia wyroku – rażące naruszenia prawa zaistniałe w postępowaniu odwoławczym.

Analiza dowodów

W realiach tej sprawy zarzut obrazy art. 433 § 2 KPK należało uznać za oczywiście bezzasadny. W świetle wywodów przedstawionych przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku w pisemnych motywach jego rozstrzygnięcia samo posłużenie się takimi określeniami, jak „pobieżne” i „niewyczerpujące” rozpoznanie zarzutów apelacji, trzeba ocenić, jako pozbawione oparcia w realnie istniejącej rzeczywistości. Wręcz przeciwnie niż twierdzi się w kasacji, analiza przedstawiona przez sąd odwoławczy jest niezwykle pogłębiona i rozbudowana, a dostrzeżenie tego mogło utrudnić zastosowanie wymaganego formularza. W sposób zdecydowanie ponadstandardowy i nieczęsto spotykany (zwłaszcza w obecnym stanie obligującym do posługiwania się skrótowymi formularzami uzasadnień), Sąd Apelacyjny w Gdańsku przeprowadził analizę tych dowodów, które miały zasadnicze znaczenie zarówno dla ustalenia zamiaru, z jakim działał skazany, jak i dla przypisania mu przestępstwa usiłowania dokonania zabójstwa. Rozważył w szczególności zapis monitoringu obrazujący zachowanie skazanego oraz posiadanie przez niego fragmentu stłuczonej butelki, kolejność osób pojawiających się na poszczególnych ujęciach tego zapisu, a także zachowanie pokrzywdzonego. Ujawnione okoliczności zostały następnie powiązane z relacjami poszczególnych osób przesłuchanych w toku procesu, a także dowodami z dokumentów i opinii. Sąd Apelacyjny, podobnie zresztą, jak i Sąd Okręgowy miały w polu widzenia problem ograniczonej wiarygodności większości relacji składanych przez uczestników i bezpośrednich obserwatorów poszczególnych fragmentów zdarzenia. Dlatego też przy konstruowaniu stanu faktycznego i kontroli tych ustaleń, dowody osobowe były wykorzystywane w nad wyraz ograniczonym zakresie (z relacjami składanymi przez pokrzywdzonego włącznie). Nie sposób jednak nie zwrócić uwagi skarżącej na fakt, że zeznania świadka M.K. na temat posiadania przez skazanego stłuczonej butelki zostały zweryfikowane przez zapis monitoringu, co podkreślił Sąd Apelacyjny, a działanie narzędzia tego typu potwierdza opinia medyczna. Natomiast brak znaczenia eksponowanego w kasacji faktu obecności świadka A.B. zaopatrzonego w nóż kuchenny na klatce schodowej, staje się więcej niż oczywisty w świetle kolejności przemieszczania się w tym miejscu osób uwidocznionych w zapisie monitoringu.

Podsumowując powyższe rozważania skonstatować należy, że zarzuty kasacyjne zaprezentowane w niniejszej sprawie są w rzeczywistości skierowane przeciwko wyrokowi sądu I instancji. W istocie rzeczy nie odnoszą się one w ogóle do rozstrzygnięcia, jakie zapadło w wyniku przeprowadzonej kontroli apelacyjnej. Wbrew nakazowi wynikającemu z treści art. 523 § 1 KPK, wywody autora nadzwyczajnego środka zaskarżenia sprowadzały się w istocie do podważania ustaleń faktycznych poczynionych przez Sąd Rejonowy, co do roli skazanego B.K. w zdarzeniach objętych oskarżeniem. Dodatkowo umacnia to przekonanie, że stanowiły one próbę obejścia nakazu wynikającego z art. 519 KPK, zgodnie z którym przedmiotem skargi kasacyjnej ma być wyrok sądu odwoławczego. Taka ocena uzasadniała oddalenie kasacji w tej sprawie na posiedzeniu w trybie art. 535 § 3 KPK, jako oczywiście bezzasadnej.

Na kanwie rozpoznawanej sprawy jawi się bezsporne twierdzenie, że nie może stanowić skutecznego zabiegu samo przedstawianie w kasacji własnych wątpliwości skarżącego, jako tych, które powinny prowadzić do zastosowania dyrektywy wynikającej z treści art. 5 § 2 KPK. Przepis art. 5 § 2 KPK nie może być wykładany, jako źródło obowiązku czynienia ustaleń faktycznych w oparciu o najkorzystniejszą dla oskarżonego wersję zdarzeń bez wcześniejszego przeanalizowania wszystkich dostępnych dowodów i przedstawienia argumentów uzasadniających ocenę każdego z nich. Zatem nie jest sprzeczny z dyrektywą zapisaną w tym przepisie wybór wersji mniej korzystnej z punktu widzenia oskarżonego, jeżeli znajduje ona oparcie w dowodach, które oddają obraz zdarzenia, jako logiczne i zgodne z doświadczeniem życiowym. Natomiast w wypadku, gdy pewne ustalenie faktyczne jest zależne od dania wiary tej lub innej grupie dowodów przeprowadzonych w toku procesu, nie można w ogóle mówić o naruszeniu zasady in dubio pro reo. Wówczas obowiązkiem Sądu jest przede wszystkim dokonanie pogłębionej analizy poszczególnych dowodów, zajęcie stanowiska w zakresie ich wiarygodności, skonfrontowanie z innymi dowodami i dokonanie oceny, której wyniki w postaci wniosków doprowadzą do dokonania konkretnych ustaleń faktycznych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Frankowicze mają jasność przynajmniej co do podatku

Łaskawość fiskusa

Takie liberalne stanowisko władz skarbowych wynika z interpretacji wydanej 6 maja dla jednego z banków, które udzieliły takich kredytów. Szef Krajowej Informacji Skarbowej rozwiewa w tym dokumencie wątpliwości, jakie mogą być podatkowe skutki porozumień banków z frankowiczami.

Co do zasady, umorzenie kredytu oznacza, że kredytobiorca otrzymał przychód i powinien zapłacić od niego podatek dochodowy. Potwierdzały to zresztą wyroki sądów dotyczące umorzenia kredytów, np. wyrok NSA z 15 lipca 2020 r. (sygn. akt II FSK 1886/19). Wyjątkiem od tej reguły są kredyty zaciągnięte przed 15 stycznia 2015 r. na cele mieszkaniowe, zabezpieczone hipotecznie i nominowane w walucie obcej, a następnie umorzone. Od nich minister finansów zaniechał poboru PIT w związku z problemami frankowiczów.

W interpretacji potwierdzono, że w przypadku takiego umorzenia podatek się nie należy, a bank nie wystawia dla kredytobiorców formularzy PIT-11, informujących o osiągniętym przychodzie. Jednak dotyczy to tylko przypadków, w których bank jest w stanie uzyskać od kredytobiorców potwierdzenie, że kredyt wykorzystali na swoje cele mieszkaniowe. Powinni także oświadczyć, że nie skorzystali już raz ze zwolnienia z PIT dla umorzonego kredytu. Zasadę tylko jednego zaniechania formułuje bowiem rozporządzenie ministra finansów z 27 marca 2020 r.

Jeżeli natomiast bank nie ma informacji, z których by wynikało, że kredyt został przeznaczony na cele mieszkaniowe, to powinien wystawić PIT-11 z wyliczonym przychodem do opodatkowania, wynikającym z umorzonego kredytu. W interpretacji zaznaczono, że nie powoduje to automatycznie obowiązku zapłaty PIT przez kredytobiorcę. „To kredytobiorca w ostateczności odpowiedzialny jest za prawidłowe sporządzenie i złożenie zeznania podatkowego oraz potencjalne uiszczenie zobowiązania podatkowego” – głosi interpretacja. Ewentualne wyjaśnienie tego, na jakie cele został przeznaczony umorzony kredyt, to sprawa między kredytobiorcą a władzami skarbowymi.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualne lista szkoleń Sprawdź

Zmiana waluty bez podatku

Szef KIS potwierdził też, że przewalutowanie kredytu nie tworzy przychodu do opodatkowania, nawet jeśli wynikałaby z tego realna korzyść ekonomiczna dla kredytobiorcy. „Trudno bowiem przewidzieć, jaki kurs walutowy miałby zastosowanie w przyszłości do przewalutowanej kwoty kredytu, gdyby kredytobiorca nie zdecydował się na przewalutowanie” – czytamy w interpretacji. Zauważono w niej również, że kredyty hipoteczne są zwykle zaciągane na długi czas, nawet do 20–30 lat, a w tym czasie kurs walut może się zmieniać. Oznacza to, że banki nie muszą wystawiać dokumentów PIT-11.

Sytuacja się klaruje

Zdaniem Eweliny Stobieckiej, radcy prawnego i partnera w kancelarii Taylor Wessig, ta interpretacja zdecydowanie klaruje sytuację zarówno kredytobiorcy, jak i banku w zakresie potencjalnych skutków podatkowych ugód.

– Daje to obu stronom jasność, jak traktować podatkowo potencjalne przewalutowania kredytów, które mogłyby być kluczowym elementem ugód – zauważa ekspertka.

Jak jednak wskazuje Stobiecka, do zawarcia ugód może też skłaniać obecna sytuacja, gdy przedłuża się oczekiwanie na orzeczenie SN w sprawie frankowiczów.

– To skłoniło wielu zwlekających ze złożeniem pozwu frankowiczów do zainicjowania procesu ugodowego, tym bardziej że jeden z banków już wskazał, że w pierwszej kolejności chciałby oferować ugody klientom, których sprawy są już w sądzie – komentuje Ewelina Stobiecka.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Rafał Dostatni doradca podatkowy w kancelarii CMS

Interpretacja została wydana dla konkretnego banku, który już przygotowuje określone ugodowe rozwiązania dla swoich klientów. Jednak wyjaśnienie kwestii podatkowych związanych z przewalutowaniem kredytu po preferencyjnym kursie czy też jego umorzeniem może mieć znaczenie dla banków i ich klientów, którzy się nie zdecydowali na ugody. Korzystne stanowisko administracji skarbowej w tych sprawach może być wzięte pod uwagę przy podejmowaniu próby porozumienia między bankami i klientami mimo istnienia wielu trudnych kwestii związanych z samymi kredytami. W tym przypadku przynajmniej w sprawach podatkowych zajaśniało światełko w tunelu. Dla większej pewności warto uzyskać osobną interpretację we własnej, indywidualnej sprawie. Korzystne wydaje się tu zastosowanie procedury wniosku wspólnego, w którym bank wystąpiłby razem z kredytobiorcami.

Numer interpretacji: 0114-KDIP3-1.4011.125.2021.1.MK1

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Termin przedawnienia zobowiązań bezterminowych

Każda ze stron zawarła zwarła tę umowę w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Jej celem była współpraca w zakresie obrotu i handlu stalą poprzez działania powoda i pozwanego w sposób oznaczony, w tym poprzez wniesienie kwot gwarancyjnych. Wszystkie dochody miały być dzielone po połowie, a majątek miał być wspólny. Takie unormowanie zbliżało przyjętą pomiędzy powoda a pozwanym konstrukcję do modelu spółki cywilnej. Przedmiotowa umowa nie mogła być jednakże uznana za umowę spółki cywilnej, gdyż strony nie zobowiązały się do prowadzenia we wspólnymi imieniu na zewnątrz przedsiębiorstwa. Było wręcz odwrotnie, gdyż wobec kontrahentów na zewnątrz miał występować pozwany.

Opis stanu faktycznego

Powód J.A. wniósł o zasądzenie od pozwanego M.W. kwoty 300.000 zł z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 21.5.2013 r. W uzasadnieniu podniósł, że strony zawarły 28.5.2010 r. umowę o wspólnym przedsięwzięciu, związanym ze współpracą stron przy handlu stalą, zgodnie z którą pozwany miał zajmować się sprawami księgowymi, dlatego powód przekazał na rachunek bankowy pozwanego łączną kwotę 300.000 zł. Do faktycznego wykonywania umowy nie doszło, dlatego powód pismem z 9.5.2013 r. u wezwał pozwanego do rozliczenia umowy. Pismem z 21.5.2013 r. pełnomocnik pozwanego złożył oświadczenie o uchyleniu się pozwanego od skutków prawnych umowy zawartej pod wpływem podstępu. Powód był ofiarą procederu przygotowanego przez inne osoby, które w sprawie karnej mają status podejrzanych, nadto oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych zostało złożone po terminie i nie znajduje oparcia w stanie faktycznym. Powód nie zarządzał rachunkiem bankowym założonym w (…) Banku (…) S.A. Kwota została przekazana na rachunek bankowy pozwanego, nie na rachunek założony celem współpracy przez strony. Termin przedawnienia winien być liczony od daty wskazanej w wezwaniu do zapłaty dlatego twierdzenia co do przedawnienia są bezzasadne. Pozwany nie przedstawił rozliczenia umowy. Jako drugą podstawę prawną roszczenia powód wskazał bezpodstawne wzbogacenie po stronie pozwanego.

Sąd Okręgowy oddalił powództwo. Wyrok ten został zaskarżony przez powoda apelacją, którą jednak Sąd Apelacyjny oddalił.

Potrzebujesz zweryfikować wiarygodność kontrahenta? Poznaj Beck KRS Sprawdź

Z uzasadnienia Sądu

Powoda z pozwanym łączyła więź wewnętrzna, która nie była ujawniana na zewnątrz. Można zatem powiedzieć, że strony nie łączyły więzi organizacyjne charakterystyczne dla spółki cywilnej, związane z prowadzeniem wspólnych spraw, reprezentacją. W końcu też z uwagi na niewystępowanie powoda na zewnątrz nie ponosił on odpowiedzialności za zobowiązania, co jest istotą spółki cywilnej. Z tego względu łączącą stronę umowę należy zakwalifikować na podstawie art. 3531 ustawy z 23.4.1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r., poz. 1740; dalej: KC) jako umowę nienazwaną o wspólne przedsięwzięcie gospodarcze.

Skutkiem takiej kwalifikacji łączącego strony kontraktu jest przyjęcie założenia, że powód posiadał wobec pozwanego wierzytelność z tytułu rozliczenia we wzajemnym przedsięwzięciu gospodarczym, których zasady określały poszczególne postanowienia umowy. W rzeczy samej w ramach takiego rozliczenia powód domagał się kwoty 300.000 zł, czego wyrazem jest wezwanie z dnia 9 maja 2013 r. Jako, że prawo prywatne w takim przypadku nie określa termin przedawnienia zastosowanie będzie miała reguła ogólna z art. 118 KC Sedno sprawy sprowadza się do oceny jak liczyć trzyletni termin przedawniania, o którym mowa w tym przepisie. Powód łączy termin przedawnienia z § 7 umowy, a zatem wezwaniem do rozliczenia umowy, dokonanym na mocy oświadczenia z dnia 9 maja 2013 r. Powód uważa, że do tego nie rozpoczął się bieg terminu przedawnienia. W konsekwencji wniesienie pozwu do sądu w dniu 6.4.2016 r. miało miejsce w terminie przed zakończeniem biegu przedawnienia.

Na wymagalność roszczenia dochodzonego pozwem spojrzeń powinno się poprzez pryzmat art. 455 KC, a na przedawnienie według reguł zawartych w art. art. 120 § 1 KC. Jeśli zobowiązanie ma charakter terminowy przedawnienie ocenia się na podstawie art. 120 § 1 zdanie pierwsze KC, a gdy jest bezterminowe – według art. 120 § 1 zdanie drugie KC. Zapis zawarty w § 7 pkt 3 umowy nie określał terminu rozliczenia wniesionych kwot gwarancyjnych oraz zysków, a zatem mogło to nastąpić w dowolnym momencie, po sformułowaniu żądania jeden ze stron umowy. To postanowienie kontraktowe stanowiło jedynie, że rozwiązanie umowy mogło nastąpić tylko po tym rozliczeniu. Innymi słowy, rozliczenie pomiędzy stronami nie było warunkowane samym rozwiązaniem umowy. W tej sytuacji trzeba przyjąć, że zobowiązanie, o którym mowa w § 7 pkt 3 umowy ma charakter bezterminowy. Takie założenie wynika stąd, że termin płatności wierzytelności dochodzonej przez powoda nie był ściśle oznaczony, tudzież nie wynikał z jej właściwości. Sama umowa również nie wskazywała żadnych bliższych przesłanek umożliwiających rozwiązanie umowy, czy też dokonania rozliczeń pomiędzy stronami. Było to zależne wyłącznie od woli stron. Dlatego też datę rozpoczęcia biegu przedawnienia dochodzonej wierzytelności winno się oznaczać według art. 120 § 1 zdanie drugie KC.

W niniejszej prawie poza sporem pozostaje, że pismem z 9.5.2013 r. powód wezwał pozwanego do rozliczenia umowy, co w myśl art. 455 KC może być potraktowane jako postawienie dochodzonej w niniejszym postępowaniu wierzytelności w stan wymagalności. Rozważanie wszakże wymagało, czy tak czynność prawna została podjęta przez powoda w najwcześniejszej dacie, w której możliwe było postawienie wierzytelności w stan wymagalności w ujęciu art. 120 § 1 zdanie drugie KC. W ocenie Sądu Apelacyjnego wezwanie z 9.5.2013 r. było spóźnione w rozumieniu tego przepisu. Strony zawarły umowę 28.5.2010 r., niemniej jednak jak wynika z uzasadnienia apelacji ostatnia transakcja gospodarcza miała miejsce 25.8.2010 r. Po tej dacie nie strony nie kontynuowały współpracy, co oznacza, że nie było woli z ich strony do prowadzenia wspólnego przedsięwzięcia gospodarczego. Nastąpiło to zatem kilka miesięcy wcześniej, zanim Prokuratura zajęła rachunek bankowy 27.1.2011 r. Ostatecznie rachunek bankowy został zamknięty w dniu 26.10.2011 r. Dlatego też powód już bezpośrednio po dniu 25.8.2010 r. mógł dokonać czynności związanej z postawieniem wierzytelności w stan wymagalności i z pewnością mogło to nastąpić do 30.9.2010 r. Od tej daty winno się liczyć bieg terminu przedawnienia. Pozew został wniesiony 6.4.2016 r., a więc po upływie terminu określonego w art. 118 KC. Nawet gdyby przyjąć najkorzystniejszy dla powoda termin rozpoczęcia biegu przedawnienia – datę zamknięcia rachunku bankowego, kiedy od ponad roku strony nie prowadziły działalności gospodarczej, to i tak wierzytelność w dacie wniesienia pozwu była przedawniona. Dlatego też nie można podzielić stanowiska apelacji, że Sąd pierwszej instancji naruszył prawo materialne uznając, że w sprawie ma miejsce przedawnienie.

Przepis art. 120 § 1 zdanie drugie KC określa, że jeżeli wymagalność roszczenia zależy od podjęcia określonej czynności przez uprawnionego, bieg terminu rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjąć czynność w najwcześniej możliwym terminie. Regulacja ta nie odnosi się do wymagalności roszczenia, ale wyznacza początek biegu terminu przedawnienia roszczeń zobowiązań bezterminowych, określając, że chodzi o dzień, w którym ta wymagalność nastąpiłaby, gdyby wezwania dokonano w najwcześniejszym możliwym terminie. Art. 120 § 1 zdanie drugie KC wskazuje więc na hipotetyczny termin wymagalności wierzytelności na potrzeby obliczenia przedawnienia, którego bieg rozpoczyna się od najwcześniejszej daty, w jakiej roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność zmierzającą do postanowienia roszczenia w stan wymagalności. Tym samym, słusznie orzekł Sąd II instancji, że w zobowiązaniach bezterminowych termin przedawnienia rozpoczyna bieg, nie w dacie wymagalności wierzytelności wyznaczonej według dowolnego uznania wierzyciela, a w dacie, która mogłaby być taką datą, gdyby wierzyciel podjął najwcześniej jak to możliwe w określonych realiach stosunku zobowiązaniowego stosowną czynność zmierzającą do osiągnięcia takiego skutku. Należy jednocześnie zauważyć, że w sytuacji, w której data taka byłby sporna pomiędzy stronami, to datę tę sąd ustala w postępowaniu procesowym na podstawie całokształtu okoliczności danej sprawy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Polski Ład: Wspólne zeznanie małżonków nadal opłacalne

– To oznacza, że osoby, które pobrały się w 2021 r., mogłyby złożyć wspólny PIT już za 2021 r., a nie za 2022 r. Będzie tak oczywiście przy założeniu, że zmiany obejmą już rozliczenie za 2021 r. Na razie nie zostało to sprecyzowane – wyjaśnia Agata Malicka, księgowa i współwłaścicielka biura rachunkowego.

Dotychczas obowiązujące przepisy pozwalają na wspólne rozliczenie dopiero za pełny rok małżeństwa. Nie można z niego skorzystać za ten rok, w którym nastąpił ślub.

To jednak nie koniec korzyści wynikających z preferencyjnego rozliczenia. Podobnie jak teraz, osoby rozliczające się z małżonkiem będą mogły zaoszczędzić na podatku. To szczególnie istotne dla tych, którzy mogą po wprowadzeniu zmian zapłacić wyższy PIT. A taki efekt może dać planowany przez rząd zakaz odliczenia składki zdrowotnej.

Obecnie daninę wylicza się w podwójnej wysokości od połowy łącznych dochodów. Sumę dochodów (po odjęciu składek ZUS i ulg przysługujących każdemu z małżonków) dzieli się na dwa. Od takiej kwoty oblicza się podatek, stosując kwotę zmniejszającą dla ustalonej w ten sposób podstawy. Wyliczony PIT mnoży się następnie razy dwa.

– Należy mieć nadzieję, że ta zasada zostanie utrzymana w Polskim Ładzie. Zakładamy, że planowana kwota wolna w wysokości 30 tys. zł przełoży się na taki mechanizm rozliczenia, na którym małżonkowie zyskają w postaci odpowiednio wyższej niż dziś kwoty zmniejszającej podatek. Osoby zarabiające ponad 11 tys. zł brutto miesięcznie powinny przy wspólnym rozliczeniu otrzymać większy zwrot podatku – mówi Anna Misiak, doradca podatkowy, partner w MDDP.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Ochrona przed podwyżką

Sylwia Kulczycka, doradca podatkowy, partner w ALTO, przedstawia przykład menedżera zarabiającego 20 tys. zł brutto miesięcznie na podstawie umowy o pracę i jego niepracującej żony. W obecnym systemie, jeżeli menedżer rozliczałby się samodzielnie, zapłaciłby ok. 38 tys. zł podatku rocznie. Dzięki wspólnemu rozliczeniu małżonków roczna kwota podatku płaconego przez menedżera wyniosłaby ok. 26 tys. zł. Po wprowadzeniu Polskiego Ładu kwoty te wyniosłyby odpowiednio 41 tys. zł i 26 tys. zł.

– Mimo systemowego zwiększenia obciążeń podatkowych dla menedżera według Polskiego Ładu (z racji jego wysokich zarobków i braku możliwości odliczania składki zdrowotnej) mechanizm wspólnego rozliczenia może pozwolić zachować łączny poziom opodatkowania na dotychczasowym poziomie. Wynika to z podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł (obecnie osoba zarabiająca 20 tys. zł brutto nie ma praktycznie możliwości skorzystania z kwoty wolnej) oraz zwiększenia progu podatkowego do 120 tys. zł. Można więc powiedzieć, że negatywne zmiany wprowadzone Polskim Ładem nie dotkną w tak istotnym stopniu tych menedżerów i menedżerek, których małżonkowie nie pracują zawodowo. Ostateczne wnioski można jednak będzie wyciągnąć, gdy poznamy szczegółowe rozwiązania i projekty ustaw – komentuje Sylwia Kulczycka.

Nie zawsze warto

Co w sytuacji, gdy zarobki podatników są niższe?

– U osób, których wspólne roczne dochody wynoszą 60 tys. zł, a zaliczka będzie pobrana w trakcie roku, wspólne rozliczenie powinno umożliwić odbiór zaliczek w kwocie zmniejszającej podatek – uważa Anna Misiak. – Na razie nie ma jednak projektu zmian. Można odnieść wrażenie, że Ministerstwo Finansów dopiero zastanawia się, jak osiągnąć zakładane efekty – dodaje.

Według Agaty Malickiej wspólne rozliczenie z małżonkiem nadal powinno być dostępne dla przedsiębiorców, którzy wybrali opodatkowanie według skali. Wyłączeni pozostaną ci, którzy płacą ryczałt i liniowy PIT 19 proc.

– Preferencja pozostaje wyjątkiem od zasady samodzielnego rozliczania swoich dochodów. Nadal wymagane będzie spełnienie określonych warunków. Przede wszystkim oboje małżonkowie muszą być opodatkowani na zasadach ogólnych, czyli według stawek 17 i 32 proc. Nie wygląda na to, by planowane były w tym zakresie zmiany – mówi Agata Malicka.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź