Trudniejsze spory firm polskich i brytyjskich
Koniec współpracy
Od 1 stycznia 2021 r. za kanałem La Manche przestały obowiązywać unijne rozporządzenia dotyczące wzajemnej współpracy sądowej (nr 1215/2012) oraz wyznaczające prawo właściwe dla dochodzenia roszczeń umownych i pozaumownych (tzw. Rome I, 593/2008 oraz Rome II, 864/2007).
Efekty mogą być dotkliwe, szczególnie poprzez wydłużenie procedury i jej skomplikowanie. Jeśli nawet orzeczenie brytyjskiego sądu jest pozytywne dla polskiego przedsiębiorcy, to nie będzie automatycznie uznawane w Unii Europejskiej. Będzie zatem wymagało przeprowadzenia odrębnej procedury sądowej w Polsce o uznanie wyroku sądu zagranicznego.
Zanim do korzystnego wyroku dojdzie, trzeba będzie pokonać inne trudności, których nie było od 2004 r. W przypadku spraw wszczętych po 1 stycznia 2021 r. datą skutecznego wpływu pisma procesowego do brytyjskiego sądu nie jest już data nadania go w naszym kraju na Poczcie Polskiej. Liczy się dzień, gdy rzeczywiście pismo zostanie doręczone do właściwego sądu w Wielkiej Brytanii. Trzeba też dostarczyć tłumaczenie przysięgłe na język angielski.
W trakcie postępowania trzeba ustanawiać lokalnych pełnomocników do doręczeń korespondencji sądowej – odpowiednio w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii, zależnie od jurysdykcji właściwej dla danej umowy. Takim pełnomocnikiem może być osoba fizyczna, ale w praktyce znacznie rozsądniejsze jest wynajęcie kancelarii prawniczej. Może się okazać, że „zwykły” Jan Kowalski w Polsce czy John Brown w Wielkiej Brytanii, niebędący prawnikami, mogą nie zdążyć przekazać na czas otrzymanego pisma i nie złożyć na czas dokumentów dowodowych.
Skuteczność kosztuje
Jak zauważa radca prawny Izabela Konopacka, radca prawny i wspólnik w kancelarii KS Law & Legal, wynagrodzenia brytyjskich prawników to co najmniej 200 funtów (ok. 1030 zł) za godzinę pracy.
Zdaniem mec. Konopackiej utrudnienia związane z nadawaniem z Polski pism procesowych nie muszą być istotną przeszkodą ze względu na elektronizację wymiaru sprawiedliwości w Wielkiej Brytanii.
– Na ogół brytyjskie sądy elastycznie podchodzą do doręczeń w formie elektronicznej. Akceptują nawet korespondencję wysłaną z prywatnego adresu e-mail, a na rozprawie wystarczające jest zazwyczaj oświadczenie pełnomocnika potwierdzające, że pismo zostało nadane w terminie – zapewnia prawniczka.
Beata Ordowska adwokat, partner w kancelarii TGC Corporate Lawyers
Jeśli polski przedsiębiorca dochodzi roszczeń przed sądem brytyjskim, najlepiej, aby zatrudnił tamtejszego prawnika lub kancelarię polską współpracująca ściśle z kancelariami brytyjskimi. Nawet bowiem po wyroku korzystnym dla strony polskiej wydanym przez brytyjski sąd trzeba będzie wszcząć osobną procedurę egzekucyjną w Wielkiej Brytanii. W takich okolicznościach, nawet jeśli dziś wszystkie relacje polskich przedsiębiorców z brytyjskimi kontrahentami układają się pomyślnie, warto przejrzeć zawarte już umowy handlowe. Dobrze bowiem wiedzieć, jaka jurysdykcja została w nich wskazana jako właściwa – optymalnie byłoby, gdyby to było prawo i jurysdykcja polska.
Pozorność umowy o pracę
Stan faktyczny
Sąd Okręgowy wyrokiem z 10.8.2016 r. oddalił odwołanie Skarżącego i Spółki z o.o. od decyzji ZUS z 24.8.2015 r. stwierdzającej, że nie podlega on obowiązkowym ubezpieczeniom: emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu od 1.4.2015 r. z tytułu zatrudnienia w tej Spółce na podstawie umowy o pracę z 27.3.2015 r.
SO ustalił, że Skarżący był zatrudniony na podstawie umowy o pracę z 6.6.2011 r. w firmie D.I., na czas nieokreślony, na stanowisku dyrektora zakładu w Bogdance. Odwołująca się Spółka, zawarła z firmą D.I. umowę zlecenia usług produkcyjnych z 1.8.2012 r., na mocy której pracownicy tej firmy wykonywali pracę na rzecz Spółki w jej zakładzie w Bogdance (tzw. outsourcing pracowniczy). Umowa ta została wypowiedziana przez firmę D.I. 7.11.2014 r., ze skutkiem na 31.3.2015 r., a następnie 3.6.2015 r. ogłoszono upadłości firmy D.I. Spółka zatrudniła wszystkie osoby zatrudnione w firmie D.I., wykonujące dotychczas obowiązki w Bogdance, a ze Skarżącym zawarła umowę o pracę z 27.3.2015 r., zatrudniając go na czas określony od 1.4.2015 r. do 31.12.2015 r. na stanowisku szefa produkcji. Z uwagi to, że Skarżący był niezdolny do pracy z powodu choroby od 30.3.2015 r. do 8.4.2015 r., nie podjął pracy w Spółce od 1.4.2015 r., lecz dopiero po zakończeniu zwolnienia lekarskiego. Porozumieniem zmieniającym z 31.8.2015 r. strony zmieniły umowę o pracę z 27.3.2015 r. w ten sposób, że od 1.9.2015 r. Skarżący miał pełnić obowiązki dyrektora zakładu na czas nieokreślony.
Z uzasadnienia SA
W ocenie SA apelacje Spółki i Skarżącego zależało oddalić z uwagi m.in. na okoliczność, iż sporna umowa o pracę z 27.3.2015 r. była pozorną czynnością prawną, ponieważ już od samego początku nie mogła zostać zrealizowana w umówionej dacie, tj. 1.4.2015 r., czego miały świadomość obie strony umowy. Ani w dacie zawarcia umowy, ani też w dacie ustalonej jako rozpoczęcie pracy Skarżący nie miał bowiem możliwości świadczenia pracy, ponieważ 27.3.2015 r. łączył go ważny stosunek pracy z innym pracodawcą – z firmą D.I., trwający do 31.7.2015 r. na podstawie umowy o pracę z 6.6.2011 r.
Skarga kasacyjna
Skarżący zarzucił naruszenie m.in. art. 22 ustawy z 26.6.1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320 ze zm., dalej: KP) polegające na stwierdzeniu, że w wyniku zawarcia umowy o pracę z 27.3.2015 r. nie doszło do nawiązania stosunku pracy, podczas gdy w rzeczywistości Skarżący został zatrudniony w tej Spółce; art. 83 ustawy z 23.4.1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740 ze zm., dalej: KC) w zw. z art. 300 KP przez uznanie, że ww. umowa o pracę jest pozorna, a o jej pozorności świadczą okoliczności niezależne od stron, powstałe po jej zawarciu; a także art. 6 ust. 1 pkt 1 i art. 12 ust. 1 w zw. z art. 13 ust. 1 ustawy z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 423 ze zm.) przez przyjęcie, że Skarżący nie podlegał ubezpieczeniom społecznym od 1.4.2015 r. z tytułu zatrudnienia w Spółce.
Z uzasadnienia SN
W ocenie SN, wbrew stanowisku SA, poczynione w sprawie ustalenia stanu faktycznego – choć nie jest jasne, czy niezdolność Skarżącego datowana od 30.3.2015 r. trwała tylko do 8.4.2015 r., jak przyjął SO, czy też nieprzerwanie aż do 18.8.2015 r., jak ustalił SA; nie do końca wiadomo też, w jakich okresach podjął pracę w Spółce w nienormowanym czasie pracy – nie dają podstaw do przyjęcia, że sporna umowa z 27.3.2015 r. miała charakter pozornej czynności prawnej.
SN wskazał, że wystąpienie wad oświadczeń woli powodujących ich nieważność powinno być oceniane przy uwzględnieniu okoliczności faktycznych towarzyszących złożeniu owych oświadczeń, a zatem zaistniałych w czasie, w którym były one składane. To wtedy strony czynności prawnej muszą mieć świadomość tego, że czynność ta nie będzie faktycznie realizowana. Oznacza to, że już 27.3.2015 r. strony tej umowy musiałyby mieć świadomość tego, że Skarżący jako pracownik nie będzie świadczyć pracy, a pracodawca nie będzie korzystać z jego pracy, czyli gdy strony z góry zakładają, że nie będą realizowały swoich praw i obowiązków wypełniających treść stosunku pracy. Tymczasem w okolicznościach sprawy Skarżący 27.3.2015 r. pozostawał wprawdzie w zatrudnieniu w firmie D.I., ale było już wówczas pewne, że w związku z ustaniem 31.3.2015 r. umowy zlecenia usług łączącej obu pracodawców, począwszy od 1.4.2015 r., nie będzie mógł faktycznie realizować tego zatrudnienia na dotychczasowych warunkach, czyli jako dyrektor zakładu w Bogdance. Zaświadczenie z 5.5.2015 r. potwierdzające dotychczasowe warunki zatrudnienia Skarżącego w firmie D.I. nie może zaś podważać tego wniosku, a co najwyżej świadczyć o tym, że po 31.3.2015 r. warunki zatrudnienia Skarżącego w firmie D.I. nie zostały formalnie zmienione.
Nie ulega też wątpliwości, że Skarżący w dacie zawarcia spornej umowy był zdolny do pracy, co potwierdzało zaświadczenie lekarza medycyny pracy z 26.3.2015 r. Stał się natomiast niezdolny do pracy już po zawarciu tej umowy, od 30.3.2015 r. Żaden przepis prawa pracy (poza szczególnymi regulacjami pragmatyk służbowych) nie zakazuje równoczesnego pozostawania przez pracownika w dwóch, a nawet w większej liczby stosunków pracy. Świadomość, że pracownik w momencie zawierania umowy o pracę jest już zatrudniony u innego pracodawcy, pozostaje zatem bez wpływu na ważność takiej umowy, jeśli będzie ona faktycznie realizowana w warunkach określonych w art. 22 § 1 KP. Ponadto przepis ten mówi jedynie o zobowiązaniu się przez pracownika do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Kładzie więc nacisk na zamiar pracownika i gotowość wykonywania przez niego pracy istniejącej w momencie zawierania umowy o pracę. Skutecznemu i ważnemu zawarciu takiej umowy nie stoi zatem na przeszkodzie późniejsza, spowodowana obiektywnymi przeszkodami niemożność faktycznego podjęcia pracy w terminie określonym w umowie o pracę zgodnie z art. 26 KP.
W ocenie SN nie może być mowy o pozorności umowy o pracę również wtedy, gdy pracownik zawiera umowę o pracę, będąc już czasowo niezdolnym do pracy, ale zakładając, że podejmie pracę niezwłocznie po ustąpieniu tej niezdolności. Niezdolność do pracy występująca w dacie zawarcia umowy o pracę nie niweczy bowiem zamiaru podjęcia pracy, choćby w późniejszym terminie. Zresztą, co wynika z ustaleń faktycznych, Skarżący podjął, choć nie do końca wiadomo kiedy, pracę w warunkach określonych w spornej umowie.
Nie ma więc racji SA, przyjmując, że pozostawanie przez Skarżącego w chwili zawarcia spornej umowy o pracę w zatrudnieniu w firmie D.I. oraz powstała od 30.3.2015 r. jego niezdolność do pracy potwierdzały pozorność tej umowy, która powodowała jej nieważność, a w konsekwencji niemożność podlegania pracowniczym ubezpieczeniom społecznym.
Dlatego SN uznał za uzasadnione zarzuty kasacyjne. SA nie dokonał oceny prawnej ustalonego przez siebie stanu faktycznego pod kątem ww. regulacji, choć z dokonanych przez ten Sąd ustaleń zdają się wynikać powiązania osobowe (a także kapitałowe) Spółki oraz firmy D.I., które mogły stanowić istotny element motywacyjny dla samego Skarżącego oraz reprezentującego odwołującą się Spółkę prezesa w celu doprowadzenia do sytuacji, w której Skarżący (choćby okresowo) podlegałby „podwójnej” ochronie ubezpieczeniowej. Definitywna ocena tej sytuacji, w szczególności pod kątem sprzeczności z zasadami współżycia społecznego, będzie możliwa dopiero wówczas, gdy zostanie oparta na stanowczych i wyczerpujących ustaleniach faktycznych, które dotychczas są niepełne, uniemożliwiając tym samym prawidłową subsumcję. Aby rozstrzygnąć te problemy, SA powinien odkryć motywację stron kryjącą się za dokonaną przez nie czynnością.
W analizowanym rozstrzygnięciu SN przedstawił stanowisko dotyczące wzajemnej relacji dwóch wydarzeń, następujących w różnych momentach czasu, tj.: zawarcia umowy o pracę i podjęcia pracy w późniejszym terminie, wskazanym w treści tej umowy. Zdaniem SN skuteczność i ważność zawarcia umowy nie jest uwarunkowana faktycznym podjęciem pracy w ustalonym terminie. Niemożność podjęcia i świadczenia pracy, spowodowana obiektywnymi przeszkodami (np. chorobą powodującą niezdolność do pracy), nie niweczy skutecznego zawarcia umowy o pracę i nie może świadczyć o jej pozorności. Jednocześnie, jak podkreśla się w orzecznictwie SN, o tym, czy strony pozostawały w stosunku pracy i stosunek ten stanowi tytuł ubezpieczeń społecznych decyduje faktyczne i rzeczywiste realizowanie elementów charakterystycznych dla stosunku pracy (postanowienie SN z 7.11.2019 r. I UK 26/19, Legalis).
Dostęp do danych osobowych w ramach postępowania karnego
Stan faktyczny
Estoński sąd skazał H.K. na karę dwóch lat pozbawienia wolności za popełnienie licznych kradzieży, posłużenie się kartą bankową należącą do innej osoby i dopuszczenie się przemocy wobec osoby uczestniczącej w postępowaniu sądowym. Protokoły, na których opiera się ustalenie popełnienia tych przestępstw, zostały sporządzone w szczególności na podstawie danych o łączności elektronicznej, zgodnie z § 1111 ust. 2 estońskiej ustawy o łączności elektronicznej (dalej: UŁE). Estoński Sąd Najwyższy wyraził wątpliwości, co do zgodności z prawem Unii warunków, w jakich organy dochodzeniowe uzyskały dostęp do tych danych. Dotyczą one kwestii tego, czy okres, w odniesieniu do którego organy dochodzeniowe miały dostęp do danych, stanowi kryterium pozwalające ocenić wagę ingerencji, jaką stanowi ten dostęp, w prawa podstawowe podmiotów danych. Ponadto, czy estońska prokuratura stanowi „niezależny” organ administracyjny w rozumieniu wyroku TSUE z 21.12.2016 r., C‑203/15 i C‑698/15, EU:C:2016:970 w sprawie Tele2 Sverige i Watson i in.?
Zakres dostępu
W odniesieniu do warunków, na jakich organy władzy publicznej mogą, do celów zapobiegania, dochodzenia, wykrywania i karania przestępstw, uzyskać dostęp do danych o ruchu i danych o lokalizacji zatrzymywanych przez dostawców usług łączności elektronicznej na podstawie środka podjętego zgodnie z art. 15 ust. 1 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2002/58/WE z 12.7.2002 r. dotyczącej przetwarzania danych osobowych i ochrony prywatności w sektorze łączności elektronicznej (dyrektywy o prywatności i łączności elektronicznej) (Dz.Urz. UE L z 2002 r. Nr 201, s. 37 ze zm.; dalej: dyrektywa 2002/58/WE), Trybunał orzekł, że taki dostęp może zostać przyznany tylko wtedy, gdy dane te są zatrzymywane przez tych dostawców w sposób zgodny z tym przepisem (wyrok TSUE z 6.10.2020 r., La Quadrature du Net i in., C‑511/18, Legalis, C‑512/18 i C‑520/18, EU:C:2020:791, pkt 167). Z orzecznictwa TSUE wynika również, że art. 15 ust. 1 w zw. z art. 7, 8 i 11 oraz art. 52 ust. 1 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (2012/C 326/02) z 26.10.2012 r. (Dz.Urz. UE C z 2012 r. Nr 326, s. 391; dalej: KPP) stoi na przeszkodzie regulacjom przewidującym w tych celach prewencyjne uogólnione i niezróżnicowane zatrzymywanie danych o ruchu i danych o lokalizacji (wyrok La Quadrature du Net i in., pkt 168). Z orzecznictwa TSUE wynika, po pierwsze, że dostęp organów władzy publicznej do danych osobowych zatrzymywanych przez dostawców usług łączności elektronicznej na podstawie środka zgodnego z tymi przepisami może być uzasadniony jedynie celem interesu ogólnego, dla którego ci dostawcy usług zostali zobowiązani do takiego zatrzymywania (wyrok La Quadrature du Net i in., pkt 166). Po drugie, Trybunał orzekł, że możliwość uzasadnienia przez państwa członkowskie ograniczenia praw i obowiązków przewidzianych zwłaszcza w art. 5, 6 i 9 dyrektywy 2002/58/WE należy oceniać, badając wagę ingerencji, jaką stanowi takie ograniczenie, oraz sprawdzając, czy znaczenie celu interesu ogólnego, do którego zmierza to ograniczenie, pozostaje jest proporcjonalne (wyrok La Quadrature du Net i in., pkt 131).
Zdaniem TSUE jedynie cele w postaci zwalczania poważnej przestępczości lub zapobiegania poważnym zagrożeniom dla bezpieczeństwa publicznego mogą uzasadniać dostęp organów władzy publicznej do zbioru danych o ruchu lub danych o lokalizacji, które mogą dostarczyć informacji o połączeniach wykonywanych przez użytkownika środka łączności elektronicznej lub o lokalizacji używanych przez niego urządzeń końcowych i umożliwiają wyciągnięcie precyzyjnych wniosków na temat życia prywatnego osób, których dane dotyczą (wyrok TSUE z 2.10.2018 r., C‑207/16, Ministerio Fiscal, EU:C:2018:788, pkt 54).
Trybunał orzekł, że art. 15 ust. 1 dyrektywy 2002/58/WE w zw. z art. 7, 8 i 11 oraz art. 52 ust. 1 KPP należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwia się on przepisom krajowym umożliwiającym dostęp organów władzy publicznej do zbioru danych o ruchu lub danych o lokalizacji, które mogą dostarczyć informacji o połączeniach wykonywanych przez użytkownika środka łączności elektronicznej lub o lokalizacji używanego przez niego urządzenia końcowego oraz umożliwić wyciągnięcie precyzyjnych wniosków na temat jego życia prywatnego, do celów zapobiegania, dochodzenia, wykrywania i karania przestępstw, bez ograniczania takiego dostępu do postępowań mających na celu zwalczanie poważnej przestępczości lub zapobieganie poważnym zagrożeniom bezpieczeństwa publicznego, niezależnie od długości okresu, na jaki wniesiono o dostęp do takich danych, oraz ilości i rodzaju danych dostępnych przez taki okres.
Zezwolenie udzielone przez prokuraturę
W celu zapewnienia w praktyce pełnej zgodności z tymi warunkami ważne jest, aby dostęp właściwych organów państwowych do zatrzymanych danych był uzależniony od uprzedniej kontroli sądu lub niezależnego organu administracyjnego, a decyzja tego sądu lub organu była wydawana na uzasadniony wniosek owych organów, złożony w szczególności w ramach postępowań mających na celu zapobieganie, wykrywanie lub karanie przestępstw.
Trybunał stwierdził, że zwłaszcza w przypadku dochodzenia karnego, taka kontrola wymaga, aby sąd lub organ był w stanie zapewnić właściwą równowagę pomiędzy z jednej strony interesami związanymi z potrzebami dochodzenia w ramach zwalczania przestępczości, a z drugiej strony prawami podstawowymi do poszanowania życia prywatnego i ochrony danych osobowych osób, których dane są udostępniane. Jeżeli kontrola ta jest dokonywana nie przez sąd, lecz przez niezależny organ administracyjny, musi on posiadać status pozwalający mu działać przy wykonywaniu swoich obowiązków w sposób obiektywny i bezstronny i w tym celu powinien pozostawać poza jakimkolwiek wpływem z zewnątrz (wyrok TSUE z 9.3.2010 r., C‑518/07 Komisja/Niemcy, EU:C:2010:125, pkt 25).
Trybunał podkreślił, że prokuratura ma za zadanie nie rozstrzyganie sporu przy zachowaniu całkowitej niezależności, ale, ewentualnie, jako strona postępowania, która wnosi akt oskarżenia, skierowanie sporu do właściwego sądu. Okoliczność, że prokuratura, zgodnie z przepisami regulującymi jej kompetencje i status, jest zobowiązana do weryfikacji okoliczności obciążających i odciążających, do zapewnienia zgodności z prawem postępowania przygotowawczego i działania wyłącznie zgodnie z ustawą i własnymi przekonaniami, nie może wystarczyć do przyznania jej statusu strony trzeciej w stosunku do spornych interesów. Zdaniem TS z powyższego wynika, że prokuratura nie jest w stanie przeprowadzić uprzedniej kontroli.
Trybunał orzekł, że art. 15 ust. 1 dyrektywy 2002/58/WE w zw. z art. 7, 8 i 11 oraz art. 52 ust. 1 KPP należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwia się on przepisom krajowym przyznającym prokuraturze, której zadaniem jest kierowanie postępowaniem przygotowawczym oraz sprawowanie, w stosownych przypadkach, funkcji oskarżyciela publicznego w ramach późniejszego postępowania, kompetencję do udzielania zezwoleń na dostęp organu publicznego do danych o ruchu i danych o lokalizacji do celów postępowania przygotowawczego.
Niniejszy wyrok TSUE jest bardzo ważny dla trwającej, również w Polsce, dyskusji dotyczącej dostępu organów krajowych do przechowywanych danych o łączności elektronicznej obywateli (obowiązek polegający na zatrzymywaniu i przechowywaniu danych o ruchu oraz danych dotyczących lokalizacji został przewidziany w polskim prawie w art. 180a ustawy z 16.7.2004 r. Prawo telekomunikacyjne (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2460 ze zm.).
W niniejszym wyroku TSUE kontynuuje dotychczasową linię orzeczniczą utrzymując, że dostęp do takich danych powinien być realizowany na podstawie obiektywnych kryteriów oraz musi być ograniczony celem interesu ogólnego, jakim jest przykładowo zwalczanie poważnej przestępczości. Trybunał szczegółowo wyjaśnił, że jeśli przepisy krajowe spełniają wymóg interesu ogólnego, to właściwe organy powinny dodatkowo zapewnić w każdym indywidualnym przypadku, aby zarówno dana kategoria, jak i okres, na jaki wniesiono o dostęp do nich, były ograniczone do tego, co jest ściśle niezbędne do celów danego dochodzenia.
W niniejszym wyroku TSUE analizował również pojęcie „niezależności” w odniesieniu do prokuratury jako organu, który jest odpowiedzialny za przeprowadzenie uprzedniej kontroli oraz udziela zezwolenia na uzyskanie danych osobowych od dostawcy elektronicznych usług telekomunikacyjnych. Z dotychczasowego orzecznictwa Trybunału wynika, że zwłaszcza w dziedzinie prawa karnego wymóg niezależności oznacza, że organ odpowiedzialny za tę uprzednią kontrolę, po pierwsze, nie jest zaangażowany w prowadzenie danego dochodzenia karnego, a po drugie, zajmuje neutralną pozycję wobec stron postępowania karnego. Wydaje się, że trafnie TS przyjął w niniejszym wyroku, poprzedzając swoje stanowisko szczegółową analizą, że prokuratura nie spełnia powyższe wymogu niezależności.
Dopłata do komunikacji miejskiej bez podatku
Wyrównanie strat
Sprawa dotyczyła spółki ze 100-proc. udziałem miasta. We wniosku o interpretację spółka wyjaśniła, że ma zapewnić ciągłość lokalnego transportu zbiorowego na terenie miasta oraz gmin, które zawarły porozumienie komunalne. Usługi mają charakter publiczny i wysokość cen (opłat) za nie ustala rada miasta. Ceny biletów nie są uzależnione od rzeczywistych kosztów powierzonego spółce zadania. Straty z tym związane są rekompensowane z budżetu samorządu. Spółka chciała się upewnić, że nie musi rekompensaty wliczać do podstawy opodatkowania VAT.
Fiskus doszedł jednak do przekonania, że opisane rekompensaty przyznane na zasadach rozporządzenia (WE) nr 1370/07 to wynagrodzenie za usługi zwiększające podstawę opodatkowania z art. 29a ust. 1 ustawy o VAT.
Rację spółce przyznał dopiero WSA w Krakowie. Przypomniał, że dotacje (subwencje) wchodzą do podstawy opodatkowania VAT wyłącznie wtedy, gdy w sposób bezwzględny i bezpośredni są związane ze świadczeniem usług i wpływają na jej cenę. Tymczasem sporna rekompensata ma na celu dofinansowanie ogólnych kosztów działalności operatora i nie można jej powiązać z konkretnymi czynnościami opodatkowanymi VAT.
Celem takich dofinansowań jest pokrycie strat związanych z tego rodzaju działalnością, ewentualnie uzyskanie rozsądnego zysku.
Brak związku
Wprawdzie wpływ rekompensaty na cenę świadczonych usług istnieje, ale, jak tłumaczył w pisemnym uzasadnieniu sędzia Piotr Głowacki, nie może być oceniany jako bezpośredni. Jest na tyle odległy, że w sposób bezpośredni nie kształtuje ceny usług na rzecz konkretnych nabywców, tj. pasażerów. W konsekwencji, zdaniem WSA, sporna rekompensata nie stanowi podstawy opodatkowania VAT.
Wyrok nie jest prawomocny.
Adam Bartosiewicz, radca prawny, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL
Prezentowany wyrok jest trafny. Prawidłowo sąd skonstatował, że otrzymywane przez przedsiębiorstwo dotacje nie wpływają „bezpośrednio” na cenę świadczonych usług. Dopłaty te mają charakter dofinansowania do kosztów. Wprawdzie odzwierciedlają one również wolumen wykonanych usług – dopłata do wozo- czy pociągokilometra. Jednak środki komunikacji w różnych godzinach jeżdżą w różny sposób zapełnione, a podróżni korzystają z różnych biletów, tj. czasowych, jednorazowych, okresowych. To powoduje, że nie jest możliwe określenie kwoty dopłat przypadających na poszczególne usługi. Sam zaś fakt, że dopłaty generalnie wpływają na cenę świadczonych usług, obniżając ją dla klientów końcowych, nie wystarcza do uznania ich za wchodzące do podstawy opodatkowania i w konsekwencji za opodatkowane. Podkreślił to TSUE choćby w wyroku w sprawie C-184/00.
Sygnatura akt: I SA/Kr 12/21
Wysokość wynagrodzenia podstawą wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne
Zarzuty skargi kasacyjnej
Wyrokiem z 26.4.2019 r. Sąd Apelacyjny oddalił apelację M. M. i D. W. (dalej: Skarżąca) od wyroku Sądu Okręgowego z 10.10.2018 r., którym oddalono ich odwołania od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z 30.10.2017 r., ustalającej podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie społeczne D. W. za okres od maja do sierpnia 2017 r., podlegającej ubezpieczeniom jako pracownik płatnika składek M. M.
Skarżąca zaskarżyła ww. wyrok w całości, wniosła o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu. W ocenie Skarżącej Sąd Apelacyjny przyjął za własne ustalenia faktyczne Sądu Okręgowego, podczas gdy te były sprzeczne ze zgromadzonym materiałem dowodowym.
Z uzasadnienia SN
W ocenie SN analiza uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia oraz wniesionej skargi kasacyjnej nie pozwala na stwierdzenie, że zachodzi przesłanka przedsądu w postaci oczywistej zasadności skargi. Należy bowiem podkreślić, że z mocy art. 39813 § 1 KPC. W niniejszej sprawie, we wniosku o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania, wskazano tylko na naruszenie przepisów prawa procesowego, powołując się na rażącą obrazę art. 233 § 1 w związku z art. 391 oraz art. 378 § 1 i art. 382 KPC i nie próbując powiązać zarzucanych uchybień z przepisami prawa materialnego, a tym samym wykazać wpływu zaistniałych – w ocenie Skarżącej – uchybień na wynik sprawy.
SN wskazał, że Skarżąca w istocie kwestionuje dokonaną przez Sąd drugiej instancji ocenę dowodów i ustalenia dotyczące określenia wysokości wynagrodzenia wnioskodawczyni w celu uzyskania wysokich świadczeń z ubezpieczenia społecznego. W myśl art. 3983 § 3 KPC oraz art. 39813 § 2 KPC, podstawą skargi kasacyjnej nie mogą być jednak zarzuty dotyczące ustalania faktów lub oceny dowodów, a SN związany jest ustaleniami faktycznymi stanowiącymi podstawę zaskarżonego orzeczenia.
Wzorzec godziwego wynagrodzenia w orzecznictwie SN
Następnie SN dodał, że istnieje utrwalone orzecznictwo odnoszące się do kwestionowania wysokości ustalonego przez strony wynagrodzenia za pracę i negowania – w ramach art. 41 ust. 12 i 13 ustawy z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 423) – przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych wysokości wynagrodzenia stanowiącego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, jeżeli okoliczności sprawy wskazują, iż zostało ono wypłacone na podstawie umowy sprzecznej z prawem, zasadami współżycia społecznego lub zawartej z zamiarem obejścia prawa (art. 58 KC.).
W uzasadnieniu uchwały SN z 27.4.2005 r., II UZP 1/05, Legalis SN zauważył, że umowa o pracę wywołuje skutki nie tylko bezpośrednie, dotyczące wprost wzajemnych relacji między pracownikiem i pracodawcą, lecz także dalsze, pośrednie, w tym w dziedzinie ubezpieczeń społecznych; kształtuje ona stosunek ubezpieczenia społecznego, określa wysokość składki, a w konsekwencji prowadzi do uzyskania odpowiednich świadczeń. Są to skutki doniosłe, zarówno z punktu widzenia interesu pracownika (ubezpieczonego), jak i interesu publicznego. Należy zatem uznać, że ocena postanowień umownych może i powinna być dokonywana również z punktu widzenia prawa ubezpieczeń społecznych. Godziwość wynagrodzenia – jedna z zasad prawa pracy (art. 13 KP) – zyskuje dodatkowy walor aksjologiczny. W prawie ubezpieczeń społecznych istnieje bowiem znacznie mocniejsza niż w prawie pracy bariera działania w ramach prawa, oparta na wymagającym ochrony interesie publicznym i zasadzie solidarności ubezpieczonych. Względność zasady godziwego wynagrodzenia, wyrażająca się koniecznością odniesienia się nie tylko do potrzeb pracownika, ale także świadomości społecznej oraz ogólnej sytuacji ekonomicznej i społecznej, nie powinna zresztą budzić wątpliwości. W związku z tym nadmiernemu uprzywilejowaniu płacowemu pracownika, które w prawie pracy mieściłoby się w ramach art. 3531 KC, w prawie ubezpieczeń społecznych, w którym pierwiastek publiczny zaznacza się bardzo wyraźnie, można przypisać – w okolicznościach każdego konkretnego wypadku – zamiar nadużycia świadczeń z tego ubezpieczenia. Trzeba pamiętać, że alimentacyjny charakter tych świadczeń oraz zasada solidarności społecznej wymagają, żeby płaca – stanowiąca podstawę wymiaru składki – nie była ustalana ponad granicę płacy słusznej, sprawiedliwej i zapewniającej godziwe utrzymanie oraz żeby rażąco nie przewyższała wkładu pracy, a w konsekwencji, żeby składka nie przekładała się na świadczenie w kwocie nienależnej. Powyższy pogląd jest kontynuowany w licznych wyrokach i postanowieniach SN.
Ponadto SN zauważył, że w orzecznictwie wskazano, iż wzorzec godziwego wynagrodzenia, który czyni zadość ekwiwalentności zarobków do rodzaju i charakteru świadczonej pracy oraz posiadanych przez pracownika doświadczenia i kwalifikacji zawodowych będzie uwzględniał między innymi takie czynniki, jak: siatka wynagrodzeń obowiązująca w zakładzie pracy, średni poziom wynagrodzeń za taki sam lub podobny charakter świadczonej pracy w danej branży, wykształcenie, zakres obowiązków, odpowiedzialność materialna oraz dyspozycyjność (wyrok SN z 23.1.2014 r., I UK 302/13, Legalis).
Zakwestionowanie wysokości wynagrodzenia przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych
W niniejszej sprawie Sąd Apelacyjny rozważył wymienione wyżej okoliczności i ustalił, że zarówno wykształcenie, jak i kwalifikacje oraz doświadczenie zawodowe Skarżącej, a także zakres i rodzaj powierzonych jej obowiązków pracowniczych, nie uzasadniały ustalenia wynagrodzenia na stanowisku szefa kuchni w wysokości uzgodnionej w umowie o pracę na kwotę 5 000 zł. Sąd drugiej instancji wziął pod uwagę, że wykształcenie Skarżącej w dziedzinie hotelarstwa nie wskazywało, aby nabyła ona specjalistyczną wiedzę dotyczącą technologii przygotowywania potraw, jaką musi legitymować się szef kuchni. Podkreślił, że inni pracownicy zatrudnieni byli z wynagrodzeniami w wysokości 1 000 zł brutto miesięcznie. Skarżąca zatrudniona była wcześniej przez M. M. na stanowisku recepcjonistki i dyrektora do spraw handlowych za wynagrodzeniem minimalnym. Umowa na czas nieokreślony za wynagrodzeniem w wysokości 5 000 zł została podpisana po powzięciu przez strony stosunku pracy wiadomości, że Skarżąca jest w ciąży. Zatrudnienie Skarżącej za spornym wynagrodzeniem, w kontekście sytuacji ekonomicznej pracodawcy i potrzeb pracodawcy, nie było racjonalne.
Dokonana przez Sąd drugiej instancji ocena okoliczności faktycznych i związana z tym wykładnia przepisów mieszczą się, zdaniem SN, w granicach uznania sędziowskiego. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku przedstawiono w tym zakresie spójną argumentację. Zważywszy na motywy, jakimi kierował się Sąd Apelacyjny, treść uzasadnienia wniosku o przyjęcie skargi oraz treść zarzutów zgłoszonych w ramach podstawy kasacyjnej, w tym również odnoszących się do niedopuszczalnego kwestionowania oceny dowodów, brak jest podstaw do przyjęcia, że Skarżąca skutecznie wykazała niewątpliwe i widoczne prima facie naruszenie przepisów prawa stanowiących podstawę skargi.
Z powyżej przytoczonych względów SN na podstawie art. 3989 § 2 KPC odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania.
W analizowanym wyroku SN ponownie wypowiedział się na temat relacji pomiędzy prawem pracy i prawem ubezpieczeń społecznych. Wskazał na ścisłą zależność pomiędzy wysokością wynagrodzenia ustalonego w umowie o pracę, a wysokością świadczeń wypłacanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. To właśnie wysokość wynagrodzenia stanowi podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie społeczne, a tym samym ma bezpośredni wpływ na wysokość przysługujących świadczeń. Kwestia ta stanowi przedmiot zainteresowania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zwłaszcza w sytuacji istotnej zmiany (wzrostu) ustalonej na gruncie umowy o pracę płacy bezpośrednio przed długim okresem wypłaty świadczeń (np. zasiłkiem macierzyńskim).
Od 1.4.2021 r. zmiany w JPK (w tym w GTU)
Projekt zmian w JPK
Od 1.10.2020 r, czyli wraz z wejściem w życie art. 109 ust. 3b ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej: VATU), zaczęły obowiązywać nowe zasady prowadzenia przez podatników VAT ewidencji w formacie pliku JPK_V7. Kluczowe aspekty związane z zakresem ewidencji określa jednak rozporządzenie Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z dnia 18.10.2019 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zawartych w deklaracjach podatkowych i w ewidencji w zakresie podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2019 r. poz. 1988; dalej: SzczegZakrDanDeklR).
Dużo już na temat aktu wykonawczego zostało powiedziane, napisane i poprzeklinane pod nosem. Boli fakt, że przepisy są zdecydowanie niejasne i rodzą dużo praktycznych wątpliwości. Boli nieporadny sposób, w jaki Dyrektor KIS próbuje łatać ewidentne w nich dziury. Boli świadomość, że SzczegZakrDanDeklR zostało opublikowane mniej więcej rok przed wejściem w życie. Było więc naprawdę dużo czasu na reakcję i poprawę tego, co złe. Boli wreszcie od tego wszystkiego głowa.
Minister Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej wreszcie sięga jednak po lekarstwo. Opublikował bowiem projekt rozporządzenia zmieniającego SzczegZakrDanDeklR. Idą więc zmiany. Przypatrzmy się złożonym propozycjom. W założeniu fiskusa, nowe zasady należy uwzględnić już w ewidencji za kwiecień 2021 r.
Zmiany w GTU
- GTU_01 – przepis utraci swój bliski związek z definicją napoju alkoholowego na gruncie ustawy z 6.12.2008 r. o podatku akcyzowym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 722, ze zm., dalej: AkcyzU). To ważne, znikną więc spory odnośnie wyrobów zawierających min. 1,2% alkoholu etylowego niebędących „napojami”. Wydaje się więc, że nie tylko płyny do dezynfekcji, ale np. lody z alkoholem wreszcie realnie z zakresu ww. przepisu wypadną;
- GTU_03 – niektóre oleje opałowe do tej pory oznaczane są zarówno GTU_02 jak i GTU_03. Ale koniec z tym, nie będzie już dublowania oznaczeń;
- GTU_06 – folia stretch jako urządzenie elektroniczne to pewien „znak jakości” przepisów SzczegZakrDanDeklR (i nie jest to „znak Q”). Dojdzie w tym zakresie do doprecyzowania, jednak sama folia nadal będzie oznaczana tym kodem;
- GTU_07 – niefortunny przepis dookreślono w zakresie kodów CN (bez „doprecyzowującej” podkategorii CN 8708 10) co w dużej mierze wynika też z faktu, że jego zakres rozszerzono do części do wszelkiego rodzaju pojazdów (nie tylko pojazdów samochodowych);
- GTU_08 – zmiany związane ze zmianą treści załącznika nr 12 do VATU;
- GTU_09 – przepis nie rozpoczyna się już wyliczanki od „leków oraz wyrobów medycznych”, co w założeniu ma zmniejszyć wątpliwości interpretacyjne;
- GTU_10 – oznaczenie będzie stosowane także dla lokali i udziałów w prawie własności. O dotychczasowych irracjonalnych próbach przekonywania, że podobnie było od zarania obowiązywania SzczegZakrDanDeklR. Dobrze, że fiskus przyznał się do błędu i wyjaśnił coś, co celowościowo było oczywiste ale z przepisu nijak nie wynikało;
- GTU_12 – „ulubione” oznaczenie właściwe dla usług niematerialnych doczekało się odwołania statystycznego do PKWiU w treści przepisu! Wreszcie! Zasadniczo, zakres jest zbliżony do sugestii wyrażonych przez MF na swojej stronie internetowej. Ale są też zastanawiające różnice:
- co ciekawe, brakuje w zestawieniu odwołania statystycznego dla usług doradztwa prawnego (konkretnie do PKWiU 69.10) – co póki co brzmi jak pomyłka i przeoczenie;
- przybyły za to w porównaniu do Q&A na stronie Ministerstwa Finansów usługi audytu finansowego;
- usługi szkoleniowe to wyłącznie pozaszkolne formy edukacji.
- GTU_13 – doprecyzowanie zakresu.
Zmiany w innych oznaczeniach
Ciekawa propozycja odnośnie transakcji między podmiotami powiązanymi. Oto bowiem oznaczenie „TP” ma dotyczyć jedynie transakcji, w których… kwota należności ogółem przekracza 15.000 PLN. To rodzi kilka kontrowersji:
- stawianie progu kwotowego jest niezrozumiałe, nie znajduje uzasadnienia w żadnych przepisach. Fiskus broni się wskazując, że drobnica go nie interesuje, więc i podatnikom będzie się żyło lepiej. Ale to nieprawda, zmiana mocno utrudni podatnikom życie. Ci w pocie czoła skalibrowali już swoje systemy odnośnie automatycznego stosowania kodu „TP” do każdej transakcji z podmiotem powiązanym. Czas na modyfikacje.
- wzmiankowany próg kwotowy dotyczy dostawy towarów lub świadczenia usług – zgodnie z „doprecyzowaniem” w przepisie rozumianych jako świadczenia wynikających z jednej umowy, niezależnie od wystawionych dowodów sprzedaży. Przypomina to trochę definicję transakcji na potrzeby rejestru białej listy. Ale życia z pewnością nie ułatwi (również w kontekście poprzedniej wątpliwości wyrażonej w punkcie powyżej).
Jeszcze „ciekawiej” ma być odnośnie oznaczenia „MPP”. Fiskus odstępuje od zasady, zgodnie z którą stosowane ma być ono wyłącznie w przypadku obowiązkowego charakteru split payment (czyli: załącznik 15 do VATU + kwota min. 15.000 PLN w relacji B2B).
Zgodnie z nową propozycją, oznaczenie „MPP” ma dotyczyć także transakcji objętych podzieloną płatnością dobrowolnie. Tak w ewidencji zakupów jak i sprzedaży. To brzmi jak pułapka. Strach pomyśleć, co lub kto ma o takich kryteriach decydować. Co zrobić np. z fakturą zakupu z fakultatywnym dopiskiem „mechanizm podzielonej płatności” od sprzedawcy, której nabywca wcale nie chce płacić w sposób podzielony (bo nie musi)? Albo odwrotnie, nabywca płaci w MPP za fakturę bez dopisku (bo może). Jest ambaras, dwoje nie chce naraz, tylko jak to oznaczyć?
Faktury uproszczone
Na koniec coś nieco bardziej optymistycznego. Projekt zakłada docelowe (jak się wydaje) rozwiązanie, zgodnie z którym nie trzeba będzie w ewidencji sprzedaży wyodrębniać paragonów z NIP uznawanych za fakturę uproszczoną (zgodnie z art. 106e ust. 5 pkt 3 VATU). Jak do tej pory, przepisy rozporządzenia Ministra Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej z 17.12.2020 r. zmieniającego rozporządzenie SzczegZakrDanDeklR określały w tym zakresie datę graniczną 30.6.2021 r.
Podobne dobrodziejstwo dotyczy też faktur za przejazd autostradą lub wystawianych w formie biletu.
W nowym projekcie, jak to w życiu. Część propozycji to spełnienie może nie marzeń, ale na pewno oczekiwań podatników (doprecyzowanie niektórych GTU, faktury uproszczone). Inne jednak budzą narastający niepokój (zwłaszcza „TP” i „MPP” mogą przysporzyć kłopotu). Póki co dobrze, że Minister Finansów przypomniał sobie, że zmiana rozporządzeń nie wymaga szczególnie wyrafinowanego procesu prawodawczego. Łatwiej po prostu zmodyfikować takie przepisy niż uskuteczniać dziwaczną ich wykładnię.
Prosty sposób na niższy podatek dla prawników
Przypomnijmy, że obowiązujące od 1.2021 r. przepisy dały wielu przedsiębiorcom możliwość płacenia ryczałtu: prostego podatku naliczanego od przychodu. Dotyczy to m.in. tych, którzy wykonują wolny zawód: adwokatów, radców prawnych, doradców podatkowych, lekarzy, tłumaczy, architektów czy nauczycieli dających korepetycje. Stawka podatku wynosi 17 proc. Spada jednak, z reguły do 15 proc. (u nauczycieli do 8,5 proc.), jeśli ich usługi nie są „świadczone w ramach wolnych zawodów”.
Wolne zawody
Co to oznacza? O to zapytał fiskusa prowadzący własną kancelarię doradca podatkowy. Nawiązał współpracę z adwokatem. Mecenas będzie mu pomagał w sprawach związanych z prawem cywilnym, ewentualnie wesprze go też w rozwiązywaniu problemów podatkowych.
Doradca podpisał z adwokatem umowę zlecenia. Nie przewiduje minimalnego wymiaru prac. Ma to zależeć od potrzeb kancelarii.
Czy w związku z przyjęciem na zlecenie adwokata mogę obniżyć podatek do 15 proc.? – zapytał doradca. Twierdzi, że jest to możliwe, ponieważ wolny zawód to działalność wykonywana osobiście „bez zatrudniania na podstawie umów o pracę, umów zlecenia, umów o dzieło oraz innych umów o podobnym charakterze osób, które wykonują czynności związane z istotą danego zawodu”. Skoro zatrudnia adwokata, to znaczy że nie wykonuje wolnego zawodu, może więc płacić niższy podatek.
Co na to skarbówka? Jeśli czynności adwokata są wykorzystywane do świadczenia usług doradztwa podatkowego, to właściciel kancelarii może płacić 15-proc. ryczałt. Niezależnie od wymiaru czasowego realizacji zlecenia – czytamy w interpretacji (nr 0113-KDIPT2-1.4011.976.202.2.AP).
– Nie jestem pewien, czy taki był zamiar ustawodawcy, w każdym razie wyszedł z tego prosty sposób na obniżenie podatku. Wystarczy podpisać umowę z osobą z tej samej branży. Nie musi to być nawet etat, wystarczy zlecenie albo umowa o dzieło – mówi Radosław Żuk, doradca podatkowy, partner w ECDP TAX.
– W branży prawniczej powszechne jest korzystanie z pomocy kolegów po fachu, choćby przy zastępstwie procesowym. W świetle nowych przepisów taka współpraca pozwala na obniżenie podatku – potwierdza Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy, właściciel firmy doradczej PBC. Zwraca uwagę, że w opisanej interpretacji dla fiskusa nie miało znaczenia, jaki jest wymiar zlecenia.
– Z tego wniosek, że usługa może być świadczona nieregularnie. Ale dobrze byłoby, żeby oprócz konkretnych zleceń czy dzieł strony miały też ogólną umowę o stałej współpracy – podkreśla Tomasz Piekielnik.
Radosław Żuk dodaje, że o interpretację wystąpił doradca podatkowy, ale konkluzja odnosi się też do innych wolnych zawodów, które mają możliwość płacenia niższego ryczałtu, np. lekarzy czy nauczycieli dających korepetycje.
Policz koszty
Komu się opłaca takie rozwiązanie? Tym, którzy dobrze zarabiają i mają niskie wydatki na działalność. Trzeba bowiem pamiętać, że na ryczałcie nie wolno odliczać kosztów.
– Ryczałt może zainteresować na przykład prawnika, który działa jako tzw. in-house, czyli prowadzi własną kancelarię, ale ściśle współpracuje z jedną firmą. Zapewnia mu ona z reguły biuro i wyposażenie: komputer, telefon, a nawet samochód. Ponosi więc niewielkie koszty – tłumaczy Radosław Żuk.
O możliwości obniżenia ryczałtowego podatku pisaliśmy już w „Rzeczpospolitej” z 11 października ub.r., powołując się na odpowiedź Ministerstwa Finansów na pytanie naszej redakcji.
Piotr Maksymiuk doradca podatkowy w kancelarii Baker McKenzie
Wolne zawody dostały możliwość płacenia zryczałtowanego podatku. Fiskus potwierdza w interpretacjach, że wolno go obniżyć, jeśli zatrudniamy kolegę z branży. Można powiedzieć: wszystko jasne, korzystajmy z tych możliwości. Musimy jednak pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze, skarbówka może sprawdzić podczas kontroli, czy umowa odzwierciedla rzeczywistość. Po drugie, wprawdzie w opisanej interpretacji fiskus potwierdza, że rozmiary zlecenia nie mają wpływu na opodatkowanie, obawiam się jednak, że może mieć wątpliwości, jaki jest rzeczywisty charakter umowy, jeśli usługa będzie świadczona tylko symbolicznie. Po trzecie, nie warto wchodzić w ryczałt, jeśli ponosimy wysokie wydatki na działalność. Z reguły nie ma też sensu, jeśli jesteśmy w pierwszym progu skali podatkowej.
Wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych – właściwość sądu
6.12.2019 r. Z.G. wniósł apelację wraz z wnioskiem o zwolnienie go z opłaty od kosztów postępowania apelacyjnego. Sąd II instancji skierował do Sądu Najwyższego pytanie prawne o następującej treści:
Czy wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych zawarty w apelacji podlega rozpoznaniu przez sąd I instancji czy sąd II instancji, a jeśli przez sąd II instancji, czy na postanowienie to służy zażalenie i do którego sądu: do innego składu sądu II instancji czy sądu przełożonego nad sądem II instancji?
W uzasadnieniu pytania stwierdzono, że wątpliwość dotyczy tego, czy wniosek taki podlega rozpoznaniu według przepisów KPC przed wejściem w życie ustawy z 4.7.2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2019 r., poz. 1469; dalej: ZmKPC19), czy też przepisów w brzmieniu obowiązującym od 7.11.2019 r. Zgodnie z art. 11 ust. 1 ZmKPC19, sprawy w których przed dniem wejścia w życie ZmKPC19 wydano nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, do czasu zakończenia postępowania w danej instancji podlegają rozpoznaniu zgodnie z przepisami, w brzmieniu dotychczasowym. Na mocy art. 9 ust. 4 ZmKPC19 do rozpoznania środków odwoławczych wniesionych i nierozpoznanych przed dniem wejścia w życie ZmKPC19 stosuje się przepisy KPC w brzmieniu dotychczasowym.
Sąd wskazał, że w rozpoznawanej sprawie 26.11.2018 r. wydano nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, więc można przyjąć, iż właściwym do rozpoznania wniosku pozostaje Sąd I instancji, na co wskazuje również treść art. 105 ust. 1 ustawy z 28.7.2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 755; dalej: KSCU), według którego wniosek składa się do sądu, w którym sprawa się toczy, a w dniu wniesienia apelacji sprawa toczyła się w sądzie I instancji. Drugie stanowisko opiera się na założeniu, że wniosek taki powinien być rozpoznany przez sąd II instancji, w ramach postępowania incydentalnego wobec postępowania apelacyjnego, zgodnie z obecnie obowiązującym art. 371 KPC i art. 9 ust. 4 ZmKPC19, który jednak odnosi się tylko do apelacji, a nie do wniosku o zwolnienie od kosztów postępowania apelacyjnego.
W uzasadnieniu pytania prawnego stwierdzono, że z art. 394 § 1 KPC a contrario, art. 3941a § 1 pkt 1 KPC i art. 3942 § 11 KPC a contrario wynika, iż na postanowienie o odmowie zwolnienia od kosztów wydane przez sąd I instancji przysługuje zażalenie tzw. równoległe, co może wskazywać, że intencją ustawodawcy było rozpoznawanie przez sądy I instancji wszelkich wniosków o zwolnienie od kosztów sądowych. W niektórych sądach, m.in. w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, przyjęto, że wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych składany wraz z apelacją rozpoznaje sąd II instancji, a skoro postanowienie to wydaje już „po raz pierwszy” sąd odwoławczy, to postanowienie to już nie jest zaskarżalne zażaleniem. Skoro jednak ustawodawca przewidział zażalenie do sądu równoległego na podobne instytucjonalnie postanowienie sądu II instancji o odmowie ustanowienia adwokata, to za przeoczenie ustawodawcy można uznać brak regulacji w zakresie zażalenia na postanowienie sądu II instancji o odmowie zwolnienia od kosztów sądowych. Sąd zadający pytanie podkreślił, że uzasadnienie projektu ZmKPC19 nie wskazuje na to, iż zamiarem ustawodawcy było doprowadzenie do wyłączenia w jakimkolwiek zakresie możliwości zaskarżenia odmowy zwolnienia od kosztów sądowych. W uzasadnieniu projektu ZmKPC19 wskazano wyłącznie jedno postanowienie, które w ramach nowelizacji przestało być zaskarżalne, czyli zarządzenie o wymiarze opłaty.
Sąd Najwyższy uznał, że wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych złożony z apelacją rozpoznaje sąd II instancji, odmawiając podjęcia uchwały w pozostałym zakresie. W ocenie Sądu Najwyższego irrelewantna dla sprawy jest okoliczność, że uprzednio sprawa została rozpoznana w postępowaniu upominawczym, w którym przed wejściem w życie ZmKPC19 doszło do wydania nakazu zapłaty. Do rozpoznania apelacji mają bowiem zastosowanie przepisy KPC w brzmieniu nadanym ZmKPC19. W uzasadnieniu uchwały wyjaśniono, że ustawodawca w ZmKPC19 odstąpił od dotychczasowego modelu podwójnej kontroli dopuszczalności apelacji w sądzie a quo i sądzie ad quem. Na skutek uchylenia art. 370 KPC i nadania nowego brzmienia art. 371 oraz art. 373 KPC, czynności wstępne związane z badaniem dopuszczalności apelacji, w tym kontrola uiszczenia opłaty od tego środka zaskarżenia, zostały skoncentrowane w sądzie II instancji.
Sąd Najwyższy uznał, że skoro rola sądu I instancji została ograniczona do zarejestrowania wpływu apelacji i czynności technicznej polegającej na przekazaniu akt sprawy sądowi II instancji, utrzymanie jego kompetencji do rozpoznania wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych byłoby rozwiązaniem nielogicznym i nieracjonalnym w świetle celów ZmKPC19. W konsekwencji regułę wyrażoną w art. 105 ust. 1 KSCU należy de lege lata rozumieć w ten sposób, że strona może zgłosić wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych z apelacją w sądzie I instancji, jednak podlega on przekazaniu w celu jego rozpoznania sądowi II instancji jako właściwemu do kontroli dopuszczalności i merytorycznego rozstrzygnięcia apelacji.
Odmawiając podjęcia uchwały w pozostałym zakresie Sąd Najwyższy wyjaśnił, że przedstawione zagadnienie prawne, na tym etapie postępowania, miało charakter jedynie hipotetyczny, a jego rozstrzygnięcie nie było niezbędne do rozstrzygnięcia sprawy w rozumieniu art. 390 § 1 KPC. Kwestia dopuszczalności zażalenia na postanowienie sądu II instancji o odmowie zwolnienia od kosztów sądowych mogłaby stać się istotną dopiero w razie oddalenia wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych i zaskarżenia postanowienia oddalającego wniosek.
Transakcje łańcuchowe: nowe spojrzenie, wnioski jakby niezmienne
Zgodnie z art. 22 ust. 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106, ze zm., dalej: VATU), w przypadku gdy te same towary są przedmiotem kolejnych dostaw oraz są wysyłane lub transportowane bezpośrednio od pierwszego dostawcy do ostatniego w kolejności nabywcy, wysyłkę lub transport przyporządkowuje się wyłącznie jednej dostawie. To (jedyna w chwili obecnej) próba definiowania tzw. transakcji łańcuchowych. Czyli zjawiska tyleż powszechnego, co budzącego od lat wiele wątpliwości interpretacyjnych.
Niewiele pomagają w tym zakresie kolejne próby upraszczania przepisów w tym zakresie. Co więcej, nawet do tej pory wydawać by się mogło czytelne łańcuchy dostaw stają się przedmiotem analizy Dyrektora KIS. Warto na takie przypadki zerkać. Dają bowiem wiele do myślenia odnośnie tego, jak interpretować zmieniające się reguły prawne. I czy rzeczywiście odnośnie transakcji łańcuchowych nastała jakaś rewolucja. Oddajmy to pod rozwagę czytelnika.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik (nazwijmy go „C”) jest wyłącznym dystrybutorem towarów światowego lidera w diagnostyce weterynaryjnej w zakresie produktów do diagnostyki. Podatnik będzie nabywał towary od zagranicznego producenta („A”) za pośrednictwem innego podmiotu krajowego („B”). Transakcje będą dokonywane zgodnie regułą Incoterms 2020 DAP (Delivered at Place; dostarczone do miejsca). W formule DAP towar musi zostać dostarczony do konkretnego miejsca. Strona sprzedająca odpowiada za dostarczenie towaru do ustalonego miejsca i o określonym czasie, natomiast odpowiedzialność rozładunku leży po stronie nabywcy.
To producent „A” dokonywać będzie wyboru formy transportu – pomiędzy transportem kołowym a lotniczym, pakować, etykietować opakowania do dostawy, wystawiać listy przewozowe, zamawiać przewoźnika. Natomiast podatnik „C” będzie odpowiedzialny za kontakt z biurem, składanie zamówień wskazując na ilość towarów, miejsce i datę dostawy, odpowiadać będzie za przyjęcie towaru w magazynie E. położonym w kraju, magazynowanie, sprzedaż towarów do ostatecznych odbiorców.
Zgodnie z przyjętymi zasadami, do przeniesienia prawa do dysponowania towarem jak właściciel dojdzie w przypadku obydwu transakcji (tj. między „A” i „B” oraz między „B” i „C”) na terenie kraju. W świetle odwiecznych wątpliwości odnośnie opodatkowania VAT transakcji łańcuchowych, a także w kontekście różnorakich zmian legislacyjnych w tym zakresie, podatnik nabrał jednak wątpliwości w jaki sposób rozliczyć swój zakup.
Stanowisko organu
Wydając interpretację indywidualną z 26.2.2021 r., 0111-KDIB3-3.4012.741.2020.2.PK, Legalis, Dyrektor KIS uznał, że w sytuacji gdy obie dostawy w ramach transakcji łańcuchowej mają miejsce w kraju zakończenia wysyłki (w Polsce), to ostatnia w kolejności dostawa nie może być dostawa ruchomą – skoro poprzedza ją dostawa która również ma miejsce w kraju. Tym samym za dostawę ruchoma należy uznać dostawę między podmiotami „A” i „B”. W konsekwencji powyższego, podatnik będzie uprawniony do odliczenia podatku naliczonego wynikającego z otrzymanej faktury dokumentującej sprzedaż towarów wystawionej przez podmiot „B” w łańcuchu.
Co jednak warte odnotowania, „na marginesie” organ zaznaczył, że powyższe rozstrzygnięcie nie wynika z faktu, że transakcja jest oparta na regule DAP Incoterms, lecz z warunków na podstawie których są dokonywane dostawy.
Na pierwszy rzut oka omawiana interpretacja nie jest przesadnie rewolucyjna. Potwierdza w swojej istocie praktykę podatkową kształtującą się na przestrzeni minionych lat. I jest zgodna z dziedzictwem TSUE w zakresie transakcji łańcuchowych. Ale…
… ale jednak pozmieniały się pewne okoliczności natury prawnej. Przede wszystkim, z dniem 1.7.2020 r. doszło do nowelizacji przepisów odnośnie transakcji łańcuchowych (w związku z implementacją tzw. pakietu quick fix). Przepisy te miały pomóc rozplątać choćby najbardziej zasupłane łańcuchy. Efekt nie jest jednak imponujący. Dobitnie widać, że omawiana interpretacja opiera się na tych samych pryncypiach co wydawane we wcześniejszym stanie prawnym. Wciąż zerkamy na „organizację transportu”. I moment przejścia własności towarów, wspomagany regułami Incoterms (co ciekawe jednak, organ się od nich w sposób wyraźny odżegnuje, to też jakiś znak).
Co więcej, wraz z wejściem w życie ustawy z 27.11.2020 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2419; dalej: ZmVATU20) a więc dla odmiany pakietu SLIM VAT (sporo tych pakietów…) uchylony został art. 7 ust. 8 VATU. Przy okazji publikacji interpretacji ogólnej Ministra Finansów z 15.2.2021 r., PT9.8101.3.2020 dowiedzieliśmy się, że dotychczasowe interpretacje wydawane na kanwie tego przepisu tracą moc ochronną (jakkolwiek autor uważa, że dla transakcji transgranicznych miało to miejsce już wcześniej). I rzeczywiście, rozstrzygnięcie omawianej interpretacji indywidualnej do tego przepisu ze zrozumiałych względów się nie odnosi (choć wnioskodawca się nań powoływał).
Co jeszcze istotniejsze, zapowiadany pakiet tzw. SLIM VAT 2 (to już ostatni wspominany w niniejszym tekście „pakiet”) ma w założeniu jeszcze dodatkowo uszczegółowić przepisy o transakcjach łańcuchowych. M.in. poprzez wskazanie skutków takich transakcji, gdy podmiot „A” organizuje transport.
Dużo się więc działo i jeszcze zadzieje w tej materii. Wygląda jednak na to, że nadal interpretacje indywidualne pozostaną najskuteczniejszym zabezpieczeniem w zakresie transakcji łańcuchowych. Cokolwiek by się nie działo w kwestii zmiany przepisów, kryteria pozostają bowiem niejasne. I będzie tak dopóki ktoś nie podejmie próby odnośnie zdefiniowania „organizacji transportu”. Te skądinąd trudne zadanie nie jest jednak niemożliwe. A wręcz pożądane, chociażby ze względu na definicję podmiotu pośredniczącego z art. 22 ust. 2d VATU. I w omawianej interpretacji kwestia ta wydaje się budzić obawy podatnika. Dość czytelnie wskazane zostało bowiem w opisie, że obowiązki okołotransportowe są dzielone między podmiotem „A” (wybór środka transportu, pakowanie itp.) i „C” (określanie miejsca dostawy, kontakty z przewoźnikiem). Taki podział to zresztą nic nadzwyczajnego. Pewnie dlatego podatnik posiłkuje się nieśmiertelnymi (sięgającymi lat trzydziestych dwudziestego wieku!) regułami Incoterms.
Ulga na smog: najpierw skończ dom, potem myśl o ekologii
Przekonała się o tym kobieta, która zainwestowała 50 tys. zł w instalację fotowoltaiczną. Chce odliczyć tę kwotę od dochodu. Nic z tego – stwierdziła skarbówka.
Dlaczego? Otóż ekologiczne ogrzewanie zostało zamontowane trzy dni przed złożeniem zawiadomienia o zakończeniu budowy i przystąpieniu do użytkowania. Wobec tego skarbówka uznała, że dom nie był jeszcze wybudowany. A ustawa o PIT stanowi, że od dochodu odliczamy wydatki na termomodernizację budynku, który już istnieje.
Opinia kierownika się nie liczy
Nie pomógł argument, że już trzy tygodnie wcześniej kierownik budowy złożył oświadczenie o zakończeniu robót, tym samym stwierdzając, że budynek nadaje się do użytkowania. Taki wpis znalazł się w dzienniku budowy. I wtedy też właścicielka domu przystąpiła do jego użytkowania.
Fiskus stwierdził, że nie ma to znaczenia. Powołał się na art. 54 prawa budowlanego. Zgodnie z tym przepisem do użytkowania można przystąpić po zawiadomieniu organu nadzoru budowlanego o zakończeniu budowy, jeżeli w ciągu 14 dni nie zgłosi sprzeciwu. Nie można uznać, że budowa została formalnie zakończona, jeśli inwestor nie złożył takiego zawiadomienia – podkreśliła skarbówka. Skoro więc wydatki na fotowoltaikę zostały poniesione wtedy, gdy dom był w budowie, jego właścicielce nie przysługuje odliczenie (interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej nr 0113-KDIPT2-2.4011.1003.2020.3.MK).
– To restrykcyjne podejście. Skarbówka uznała, że o tym, czy dom jest już zbudowany, nie przesądza faktyczne zakończenie prac, ale formalne przesłanki określone w przepisach prawa budowlanego – mówi Michał Piotrowski, doradca podatkowy, partner zarządzający w TPM Tax.
– Prawo budowlane jest skomplikowane, niełatwo określić moment decydujący o zakończeniu budowy. Niestety, w tej sprawie fiskus przyjął niekorzystną dla podatników wykładnię – podkreśla Andrzej Jagiełło, doradca podatkowy w kancelarii Sendero.
– Celem ulgi na walkę ze smogiem było promowanie inwestycji ekologicznych. Można mieć wątpliwości, czy takie rygorystyczne interpretacje w tym pomogą – dodaje Michał Piotrowski.
Trzeba dobrze zaplanować
Eksperci podkreślają jednak, że trudno będzie w tej sytuacji wywalczyć zmianę stanowiska fiskusa.
Co można więc poradzić osobom, które chcą założyć ekologiczne ogrzewanie w trakcie budowy domu i jednocześnie skorzystać z ulgi?
– Powinny tak zaplanować inwestycję, aby nie doszło do sporu ze skarbówką – mówi Michał Piotrowski. – Inwestor może przesunąć moment instalacji ekologicznego ogrzewania. Tak aby nastąpił już po załatwieniu wszystkich formalności związanych z zakończeniem budowy. Wtedy fiskus nie powinien mieć obiekcji – tłumaczy Andrzej Jagiełło.
Kto może skorzystać z ulgi? Zarówno osoby rozliczające się według skali (m.in. przedsiębiorcy, pracownicy czy zleceniobiorcy), jak i ryczałtem (np. zarabiający na prywatnym wynajmie). A także przedsiębiorcy, którzy płacą liniowy PIT.
Wydatki na ekologiczne ocieplenie domu można odliczyć od dochodu. Maksymalny limit ulgi to 53 tys. zł. Załóżmy, że korzysta z niej przedsiębiorca odprowadzający 19-proc. liniowy PIT. Jeśli wykorzysta cały odpis i obniży swój dochód o 53 tys. zł, zaoszczędzi na podatku 10 070 zł.
Większy zysk będzie wtedy, gdy z ulgi skorzysta kilka osób. Każda ma bowiem swój limit odliczenia.
Szczegółowy wykaz preferowanych ulgą zakupów znajdziemy w rozporządzeniu ministra inwestycji i rozwoju, określającym rodzaje materiałów budowlanych, urządzeń i usług związanych z realizacją przedsięwzięcia termomodernizacyjnego (DzU z 2018 r., poz. 2489).
Wydatki muszą być udokumentowane. Potrzebne są faktury wystawione przez podatnika VAT (który nie korzysta ze zwolnienia).
Monika Brzostowska doradca podatkowy w kancelarii KiB
Fiskus twierdzi, że osoba, która założy ekologiczne ogrzewanie jeszcze przed zawiadomieniem urzędników z nadzoru budowlanego o zakończeniu budowy, nie ma prawa do odliczenia. To surowe podejście i znacznie ogranicza zakres ulgi. Skarbówka jednak nie zmieni zdania, dopóki nie zmieni się ustawa o PIT. Uważam, że ustawodawca powinien dopuścić odliczenie także wydatków poniesionych w trakcie budowy. Państwu zależy przecież na walce ze smogiem, zachęty podatkowe też się przyczyniają do jego ograniczenia. Na razie jednak inwestorom nie pozostaje nic innego, jak zadbać o właściwą kolejność zdarzeń. Jeśli chcą skorzystać z ulgi, proces instalacji ekologicznego ogrzewania powinien zakończyć się już po dopełnieniu wszystkich związanych z wybudowaniem domu formalności. Oczywiście muszą też mieć fakturę, która to potwierdza.