SLIM VAT 2 – uproszczenia dla firm
Co w nim znajdziemy? Firmy dostaną więcej czasu na skorzystanie z ulgi na złe długi, czyli odzyskanie podatku z niezapłaconych przez kontrahentów faktur. Teraz mają dwa lata, będą trzy. Liczone od końca roku, w którym została wystawiona faktura dokumentująca wierzytelność.
Ministerstwo Finansów złagodzi też kryteria ulgi. To akurat efekt wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE (sygn. C 335/19), który uznał, że niektóre warunki znajdujące się w polskiej ustawie są niezgodne z prawem unijnym. Skarbówka musi więc te warunki zlikwidować. Przykładowo, prawo do ulgi nie będzie uzależnione od tego, czy kontrahent jest czynnym podatnikiem VAT. Powstanie też możliwość odzyskania podatku wtedy, gdy dłużnik jest w upadłości albo likwidacji.
– Przedsiębiorcy ucieszą się też ze zmian zasad rozliczania podatku należnego i naliczonego przy imporcie usług. Obecne przepisy powodują, że w firmie wykazującej import z opóźnieniem może powstać zaległość, którą trzeba zapłacić wraz z odsetkami – tłumaczy Radosław Żuchowski, senior consultant w Crido.
SLIM VAT 2 upraszcza zasady wystawiania faktur. Przykładowo, w fakturach korygujących nie trzeba będzie wskazywać przyczyny korekty. Zniesiony zostanie obowiązek sporządzania duplikatów. Faktury wolno będzie wystawiać nawet 60 dni przed transakcją. Teraz termin wynosi 30 dni. Jeśli w tym czasie nie dojdzie do transakcji, fiskus chce, żeby płacić VAT od tzw. pustej faktury. Wydłużenie terminu powinno ograniczyć takie sytuacje.
Radosław Żuchowski zwraca też uwagę na poszerzenie możliwości odliczenia VAT naliczonego poprzez korektę. Nie tylko poprzez skorygowanie miesiąca, w którym powstało prawo do odliczenia (tak jest obecnie), ale także jednego z trzech następnych (u przedsiębiorców rozliczających się kwartalnie będą to dwa następne kwartały). Powinno się to przyczynić do zmniejszenia liczby korekt.
Co jeszcze proponuje Ministerstwo Finansów? Wydłużenie terminu na zgłoszenie skarbówce firmowego samochodu, od którego chcemy odliczać 100 proc. VAT. Odliczenie podatku z biletów na pociąg albo autobus dokumentujących przejazdy na krótkich trasach. Złożenie oświadczenia o rezygnacji ze zwolnienia z podatku dostawy nieruchomości w akcie notarialnym. Możliwość przekazywania środków z rachunków VAT prowadzonych w różnych bankach.
– Nowy pakiet wygląda na przemyślany. I faktycznie powinien ułatwić życie przedsiębiorcom. Szkoda jednak, że Ministerstwo Finansów nie zdecydowało się na bardziej przełomowe zmiany – mówi Elżbieta Lis, radca prawny, doradca podatkowy, partner w Andersen Tax & Legal.
– Kolejne fale koronawirusa i ograniczenia w gospodarce powodują, że wiele firm nie może normalnie prowadzić działalności. Potrzebne są rozwiązania istotnie poprawiające płynność finansową. Przede wszystkim przyspieszenie zwrotów podatku. Pakiet SLIM VAT 2 to dobra okazja, aby wprowadzić choćby pomysł szybkiego zwrotu dla tych, którzy rozliczają się bezgotówkowo. Przydałoby się też szybsze uwalnianie środków ze split payment, które są blokowane przez skarbówkę na VAT-owskich rachunkach – podkreśla Elżbieta Lis.
Resort finansów zachęca do przesyłania opinii, można to zrobić do 1.3.2021 r.
Funkcja dowodu z opinii biegłego
Opis stanu faktycznego
Strona powodowa wystąpiła z powództwem przeciwko ubezpieczycielowi o zapłatę odszkodowania i zadośćuczynienia. W uzasadnieniu pozwu pełnomocnik powodów wskazał, że w 4.9.2013 roku, w wyniku wypadku, do którego doszło w miejscowości K., położonej w województwie (…), ponieśli śmierć A.G., K.G. i G.W., którzy wraz z J.W. znajdowali się w samochodzie osobowym marki M., staranowanym przez samochód ciężarowy marki V., prowadzony przez P.Z.. Przyczyną wypadku było awaryjne uszkodzenie zawieszenia lewego przedniego koła i układu kierowniczego, spowodowane awaryjnym rozdzieleniem resoru przedniego koła. Konsekwencją powyższego było zablokowanie układu kierowniczego przez pojazd marki V. i jego skręt w lewo na przeciwległy pas ruchu, po którym poruszał się samochód osobowy z A.G., K.G., G.W. i J.W. w środku. W odpowiedzi na pozew pozwany ubezpieczyciel wniósł o oddalenie powództwa. Sąd I instancji zasądził częściowo żądaną przez stronę powodową kwotę tytułem odszkodowania i zadośćuczynienia, zaś apelacja stron została oddalona przez Sąd II Instancji.
Z uzasadnienia Sądu
Wbrew stanowisku skarżącego – przeprowadzone w sprawie dowody były wystarczające dla ustalenia istotnych w sprawie okoliczności, w tym kwestii ewentualnego przyczynienia się G.W. do skutków wypadku. W sprawie przeprowadzono dowody z opinii dwóch biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków i dwóch biegłych z zakresu medycyny sądowej. Na rozprawie poprzedzającej wydanie wyroku biegły D.O. wyjaśnił, że siły kontaktowe działające na ciało G.W. w trakcie zderzenia M. z V., nawet przy zapiętych pasach były bardzo duże, porównywalne z upadkiem człowieka z wysokości 5-6 metrów. Składający po nim ustne wyjaśnienia biegły D.B. kategorycznie stwierdził, że przy tak dużych siłach działających na ciało – nawet w przypadku gdyby G.W. miał zapięte pasy – to doznałby na skutek wypadku obrażeń skutkujących jego śmiercią. Nie można zatem mówić – że przy tak kategorycznych wnioskach biegłych – Sąd Okręgowy powinien dopuścić dowód z dalszych opinii. Podstawą dopuszczenia takiego dowodu nie może być niezadowolenie strony z dotychczasowego przebiegu postępowania dowodowego. Wywołane w sprawie opinie są jednoznaczne, czytelne należycie umotywowane, przedstawiają zastosowaną metodologię i zawierają jednoznaczne wnioski i konkluzje. Dodatkowo opinie te zostały uzupełnione ustnymi wyjaśnieniami złożonymi przez biegłych na rozprawie poprzedzającej wydanie wyroku. Zarzut, że Sąd I instancji naruszył art. 233 ustawy z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1575; dalej: KPC) w związku z art. 278 KPC – nie może być ograniczony do odmiennej interpretacji dowodów zebranych w sprawie, przy jednoczesnym zaniechaniu wykazania, iż ocena przyjęta za podstawę rozstrzygnięcia przekracza granicę swobodnej oceny dowodów, którą wyznaczają czynniki logiczny i ustawowy, zasady doświadczenia życiowego, aktualny stan wiedzy, stan świadomości prawnej i dominujących poglądów na sądowe stosowanie prawa. Za ugruntowany w orzecznictwie należy uznać pogląd, że jeżeli z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów (art. 233 § 1 KPC) i musi się ostać, choćby w równym stopniu, na podstawie tego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub, gdy wnioskowanie sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo, wbrew zasadom doświadczenia życiowego, nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo-skutkowych, to przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważona.
W konsekwencji trafne jest stanowisko Sądu Okręgowego, że w okolicznościach sprawy nie można przyjąć, że G.W. przyczynił się do szkody w rozumieniu art. 362 ustawy z 23.4.1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740 ze zm.; dalej: KC). Niezależnie od powyższego trzeba również pamiętać, że zgodnie ugruntowanym już poglądem judykatury, stwierdzenie przyczynienia poszkodowanego nie jest jednoznaczne z obowiązkiem obniżenia odszkodowania. Należy bowiem w każdym wypadku wziąć pod uwagę okoliczności zdarzenia, a krzywda związana ze śmiercią członka rodziny nie wiąże się w żaden sposób z ewentualnym przyczynieniem się poszkodowanego do jego zgonu lub rozstroju zdrowia.
W sprawie nie doszło do naruszenia norm prawa medialnego wymienionych w apelacji. W tym kontekście aktualna jest argumentacja podniesiona w ramach oceny zasadności zarzutów podniesionych w apelacji powodów. W tym miejscu należy jedynie dodać, że z uwagi na jednorazowy charakter świadczenia z art. 446 § 4 KC, jego wysokość powinna być tak ukształtowana, by w sposób pełny rekompensować całą krzywdę i obejmować wszelkie cierpienia doznane w związku z utratą osoby najbliższej. Jakkolwiek art. 446 § 4 KC nie zawiera kryteriów, którymi należy się kierować przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia, to w orzecznictwie ugruntowany jest pogląd, że przyznane na podstawie tego przepisu zadośćuczynienie pieniężne ma na celu zrekompensować krzywdę za naruszenie prawa do życia w rodzinie i ból spowodowany utratą najbliższej osoby. Ustalenie krzywdy ma zatem podstawowe znaczenie dla określenia odpowiedniej sumy, która miałaby stanowić jej pieniężną kompensatę. Dlatego kwestią wyjściową przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia jest ustalenie więzi, jakie łączyły osobę zmarłą i uprawnionych z art. 446 § 4 KC na podstawie całokształtu stosunków łączących bliskich ze zmarłym. Korygowanie wysokości zadośćuczynienia przez sąd odwoławczy uzasadnione jest jedynie wówczas, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy mających wpływ na tę postać kompensaty, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, jako rażąco wygórowane lub rażąco niskie.
W ocenie Sądu Apelacyjnego zasądzone na rzecz powodów zadośćuczynienie nie jest rażąco zawyżone, aczkolwiek zostało przygnane w górnych granicach. Nie można jednak pomijać, w wypadku jednocześnie zginęły trzy osoby z kręgu najbliższej rodziny powodów, co przełożyło się na skalę dramatyzmu ich przeżyć i tym samym ich krzywdę.
W odniesieniu do zarzutu pozwanego naruszenia art. 446 § 3 KC dodatkowo trzeba zaznaczyć, że w przypadku dziecka, do znacznego pogorszenia sytuacji życiowej prowadzi przede wszystkim utrata osobistych starań rodzica o jego utrzymanie i wychowanie, chodzi więc o niemożność uwzględnienia przy wymiarze renty świadczeń zmarłego rodzica spełnianych ponad obowiązek alimentacyjny, niemożność skorzystania z możliwości majątkowych zmarłego gdyby żył, w tym wsparcia materialnego w starcie w dorosłe życie, a także konsekwencje utraty rodzica, który współdziałał w wychowaniu i pieczy nad dzieckiem. Ocena zakresu pogorszenia sytuacji życiowej członka rodziny, nie może się odnosić tylko do stanu z dnia śmierci poszkodowanego, ale musi prowadzić do porównania hipotetycznego stanu odzwierciedlającego sytuację, w jakiej w przyszłości znajdowałby się bliski zmarłego, do sytuacji w jakiej znajduje się w związku ze śmiercią poszkodowanego. Zasądzona na rzecz J.W. kwota odszkodowania powinna zatem rekompensować – biorąc pod uwagę wiek powoda w dacie śmierci jego ojca – hipotetyczny wieloletni okres, w którym powód mógłby liczyć na pomoc i wsparcie finansowe zmarłego rodzica.
Zgodzić się należy z argumentacją Sądu Apelacyjnego w przedmiocie dowodu z opinii biegłego. Opinia wskazująca na zasadność argumentacji jednej ze stron postępowania nie jest równoznaczna z opinią niewłaściwie sporządzoną, czy też nierzetelną. Biegły de lege lata wypowiada się i ocenia to, czego nie widział wykorzystując wiadomości specjalne, jakimi z reguły nie dysponuje sąd. To powoduje, że nie można wobec rezultatów jego działań stosować kryteriów, jakie zwykle pozwalają oceniać zeznania świadka lub przesłuchanie strony. Opinią biegłego jest zdanie (osąd) wyrażone przed sądem co do okoliczności faktycznych sprawy przez postronne osoby posiadające specjalne wiadomości potrzebne do ustalenia tych okoliczności. Jest to zatem zdanie, zapatrywanie wyrażone przez osobę niezainteresowaną rozstrzygnięciem sprawy, która udziela fachowych informacji oraz wiadomości w celu ustalenia i oceny okoliczności faktycznych sprawy.
Przekształcenie jednoosobowej działalności w spółkę z o.o. a konsekwencje na gruncie PIT
Stan faktyczny
L.R. wykonywał jednoosobową działalność gospodarczą, prowadząc – ze względu na wysokość przychodów – księgi rachunkowe. Zdecydował się przekształcić tę działalność w jednoosobową spółkę z o.o. W ramach tego przekształcenia w spółce z o.o. utworzony zostanie, oprócz kapitału zakładowego, kapitał zapasowy, do którego wejdą zyski wypracowane w ramach dotychczasowej działalności, których L.R. nie przeniósł do majątku prywatnego. L.R. planuje następnie wypłatę tych środków z kapitału zapasowego do majątku prywatnego, co nastąpi na podstawie uchwały podjętej zgodnie z Kodeksem spółek handlowych. Nastąpi przelew z rachunku bankowego spółki na rachunek bankowy L.R. Jako że wypłata tej kwoty nie wiąże się z statusem L.R. jako wspólnika spółki, a jedynie z działalnością jaką prowadził przed przekształceniem, nie zmieni się zakres jego uprawnień jako udziałowca spółki, wypłata nie będzie się wiązać ze zmniejszeniem ilości ani wartości jego udziałów, a także nie wpłynie na poziom jego prawa do udziału w zyskach spółki.
L.R. złożył wniosek o wydanie interpretacji podatkowej, wnosząc o potwierdzenie, że powyższa wypłata z kapitału zapasowego spółki nie będzie stanowiła podlegającego opodatkowaniu przychodu, a więc będzie neutralna podatkowo.
Organ interpretujący uznał jednak, że stanowisko podatnika jest nieprawidłowe. Zdaniem organu, przychody udziałowca otrzymane z tytułu zmniejszenia kapitału zapasowego spółki kapitałowej na gruncie PIT stanowią przychód z tytułu udziału w zyskach osób prawnych, gdyż przychodem tym są wszelkie przysporzenia, jakie powstają w następstwie posiadanych przez podatnika praw do udziału w zyskach osoby prawnej i które faktycznie zostały przez niego osiągnięte.
L.R. zaskarżył interpretację do sądu.
Stan prawny
Zgodnie z art. 93a § 4 OrdPU „jednoosobowa spółka kapitałowa powstała w wyniku przekształcenia przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną wstępuje w przewidziane w przepisach prawa podatkowego prawa przekształcanego przedsiębiorcy związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, z wyjątkiem tych praw, które nie mogą być kontynuowane na podstawie przepisów regulujących opodatkowanie spółek kapitałowych”.
Jest to jedyny przepis, który wprost reguluje przekształcenie jednoosobowej działalności osoby fizycznej w jednoosobową spółkę kapitałową.
Za przychody z kapitałów pieniężnych uważa się m.in. dywidendy i inne przychody z tytułu udziału w zyskach osób prawnych faktycznie uzyskane z tego udziału (art. 17 ust. 1 pkt 4 PDOFizU).
Stanowisko WSA w Gliwicach
Sąd uznał, że stanowisko organu jest nieprawidłowe, wobec czego interpretację uchylił. Sąd wskazał, że pomimo przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę z o.o. źródłem uprawnienia L.R. do wypłaty środków z kapitału zapasowego spółki nie będzie status udziałowca spółki, lecz fakt, że prowadził przed przekształceniem działalność gospodarczą i wtedy wypracował zysk, który w następstwie przekształcenia stał się częścią kapitałów własnych spółki. Z uwagi na to, że zysk wypłacany przez spółkę jest zyskiem L.R. wypracowanym w ramach działalności gospodarczej przed przekształceniem, a nie zyskiem spółki, wypłata nie przybierze żadnej z form przewidzianych dla standardowej wypłaty środków spółki na rzecz udziałowca, takich jak wypłata dywidendy. W wyniku tej czynności nie zostaną umorzone ani zbyte żadne udziały w spółce, a zatem wypłata nie będzie stanowić wynagrodzenia z tytułu umorzenia udziałów, obniżenia nominalnej wartości udziałów lub innej formy odpłatnego zbycia udziałów.
Sukcesja podatkowa nie obejmuje tych praw i obowiązków, które dotyczą wspólników jako podatników PIT. Kluczowe jest to, że dochody uzyskiwane w ramach jednoosobowej działalności J.R. zostały już opodatkowane podatkiem dochodowym, a więc przyjęcie za zasadne stanowiska organu doprowadziłoby do podwójnego opodatkowania tego samego dochodu, co jest niedopuszczalne.
Komentarz
Organ podatkowy szeroko cytował przepisy KSH i ustawy o rachunkowości, by uzasadnić swoje stanowisko, a co zostało czytelnikom oszczędzone, lecz, na szczęście, nie zdołał tym przesłonić zakazu podwójnego opodatkowania tego samego przychodu. Sąd, uzasadniając trafne rozstrzygnięcie sprawy, oprócz powołania się na ten zakaz, oprał się na analizie porównawczej różnego rodzaju przekształceń formy organizacyjnej przedsiębiorców, a więc zainteresowani tą problematyką powinni zapoznać się z całym uzasadnieniem omawianego wyroku.
Przedsiębiorcy zaczekają na zeznanie
Od 15 lutego można składać zeznania podatkowe za zeszły rok. Przedsiębiorców, którzy chcieli skorzystać z urzędowych e-deklaracji, spotkała jednak niemiła niespodzianka. Na stronie Ministerstwa Finansów ciągle nie ma aktualnych interaktywnych formularzy PIT-36 i PIT-36L.
Pytaliśmy o nie resort finansów już pod koniec stycznia. Wtedy odpowiedział, że formularze interaktywne są w fazie testów i będą udostępniane sukcesywnie od 15 lutego br.
Po 15 lutego zapytaliśmy ponownie. Ministerstwo Finansów odpowiedziało: „planujemy udostępnić elektroniczny formularz PIT-36 za 2020 r. na podatki.gov.pl i w aplikacji e-Deklaracje na przełomie lutego i marca 2021 r.”. Komunikat w tej sprawie zamieściło też w serwisie podatki.gov.pl.
A co z formularzem PIT-36L? O tym poinformujemy w oddzielnym komunikacie – odpowiada resort finansów.
Jakie są skutki opóźnienia fiskusa? Przedsiębiorcy, którzy chcą wypełnić interaktywną deklarację, mogą później dostać nadpłatę. Termin na jej oddanie liczy się bowiem dopiero od złożenia zeznania. Jeśli przekażemy deklarację elektronicznie, fiskus ma 45 dni na zwrot.
– Zeznania składane w formie elektronicznej na formularzu PIT-36 za 2020 r. będą obsługiwane przez urzędy skarbowe w pierwszej kolejności – zapewnia jednak Ministerstwo Finansów.
Przypomnijmy, że PIT-36 składają przedsiębiorcy płacący podatek według skali. Natomiast PIT-36L rozliczający się stawką liniową.
Na stronie Ministerstwa Finansów jest już natomiast interaktywna e-deklaracja PIT-28 dla przedsiębiorców rozliczających się ryczałtem. Oni muszą złożyć zeznanie do 1 marca. Osoby rozliczające się według skali albo stawką liniową mają czas do 30 kwietnia.
Przedsiębiorcy muszą samodzielnie wypełnić swoje zeznania. A inni podatnicy? Oni mają łatwiej, bo dostali od fiskusa e-PIT. Od 15 lutego ich roczne deklaracje, wypełnione wstępnie przez skarbówkę, czekają na stronie Ministerstwa Finansów. Można do nich wejść przez e-Urząd Skarbowy. Z akcji Twój e-PIT mogą skorzystać m.in. pracownicy, wykonujący zlecenia czy umowy o dzieło. Przygotowane przez urzędników zeznania mogą oczywiście poprawiać. Jeśli nic przy nich nie zrobią, deklaracje zostaną automatycznie zaakceptowane.
Zakup oprogramowania jako koszt podatkowy biura rachunkowego
Stan faktyczny
Spółka akcyjna świadczy usługi outsourcingu finansowo-księgowego. Spółka rozpoczęła proces zmiany systemu finansowo-księgowego i w tym celu nabyła subskrypcję oprogramowania X na okres 5 lat (z wariantem automatycznego odnowienia) z datą rozliczenia na koniec każdego roku. Spółka będzie korzystała z tego oprogramowania w ramach modelu Software-as-a-service (SaaS), na zasadzie usługi świadczonej przez dostawcę drogą elektroniczną poprzez dostęp do właściwych aplikacji i funkcjonalności oprogramowania w tzw. chmurze obliczeniowej. Umowa z dostawcą przewiduje możliwość nadania klientom spółki statusu użytkownika, co podyktowane jest koniecznością udzielenia dostępu do niektórych funkcjonalności bezpośrednio klientom (np. system do rozliczeń wydatków pracowniczych, czy na potrzeby niektórych procesów u klientów, np. controllingowych).
Oprócz zakupu subskrypcji na spółce spoczywa wdrożenie całego systemu, które niesie ze sobą konieczność dostosowania jego funkcjonalności do indywidualnych potrzeb klientów (w szczególności specyfiki ich rozliczeń). Na koszty wdrożenia składają się wydatki na usługi wyspecjalizowanego podmiotu niebędącego dostawcą subskrypcji (w tym analiza przedwdrożeniowa i modelowanie procesów w nowym systemie, konfiguracja, usługi szkoleniowe czy tzw. modyfikacje systemu) oraz koszty własne spółki (głównie koszty pracy osób zaangażowanych w projekt).
Spółka złożyła wniosek o wydanie interpretacji podatkowej, pytając, czy koszty zakupu oraz wdrożenia subskrypcji należy zakwalifikować jako koszty bezpośrednie, czy pośrednie. Zdaniem spółki wszystkie powyższe koszty są kosztami bezpośrednimi.
Organ interpretujący uznał, że stanowisko spółki jest nieprawidłowe, gdyż opisane wydatki co prawda stanowią koszty podatkowe spółki, lecz są to koszty pośrednie.
Spółka zaskarżyła interpretację do sądu.
Stan prawny
Koszty uzyskania przychodów bezpośrednio związane z przychodami, poniesione w latach poprzedzających rok podatkowy oraz w roku podatkowym, są potrącalne w tym roku podatkowym, w którym osiągnięte zostały odpowiadające im przychody (art. 15 ust. 4 PDOPrU).
Koszty uzyskania przychodów, inne niż koszty bezpośrednio związane z przychodami, są potrącalne w dacie ich poniesienia (art. 15 ust. 4d PDOPrU).
Jak widać, ustawa wskazuje, kiedy należy potrącać koszty bezpośrednie (ust. 4), a kiedy pośrednie (ust. 4d), jednak pojęć tych nie definiuje.
Stanowisko WSA w Łodzi
Sąd uznał, że stanowisko organu jest prawidłowe, wobec czego skargę oddalił. Uzasadnienie rozpoczął od stwierdzenia, że ustawy podatkowe nie zawierają definicji kosztów bezpośrednich ani kosztów pośrednich. Należy przyjąć, że kosztami uzyskania przychodów bezpośrednio związanymi z przychodami są takie wydatki, których poniesienie przekłada się wprost (w sposób bezpośredni) na uzyskanie konkretnych przychodów. Koszty bezpośrednie muszą być identyfikowalne z określonym przychodem, co znaczy, że dostrzegalny jest ich związek z danym przychodem, jak i brak związku z pozostałymi przychodami. Koszty bezpośrednie są to wydatki, które pozostają w związku funkcjonalnym i konkretnymi przychodami osiąganymi przez podatnika, a poniesienie tych wydatków przyczynia się wprost do osiągnięcia konkretnych przychodów. A tego nie da się powiedzieć o wydatkach opisanych przez spółkę, skoro nabyta subskrypcja służy wszystkim usługom świadczonym przez spółkę.
Ponadto, spółka dysponowała już jakimś oprogramowaniem, a więc posiadała niezbędne narzędzia do świadczenia usług outsourcingu finansowo-księgowego. Nabycie subskrypcji oprogramowania i jej wdrożenie ma na celu ulepszenie istniejących rozwiązań, a więc jest działaniem w celu zachowania i zabezpieczenia źródła przychodów, co dodatkowo przemawia za oceną, że sporne wydatki są kosztami pośrednimi.
Klasyfikacja kosztów jako bezpośrednich albo pośrednich ma w księgowości firm i dla ich rozliczeń podatkowych duże znaczenie, a orzecznictwo dotyczące tej kwestii jest skąpe. Warto więc zapoznać się z powyższym orzeczeniem, które można zresztą odnosić nie tylko do działalności biur rachunkowych, ale także do wszelkich innych rodzajów działalności opierającej się na świadczeniu usług wielu klientom za pomocą jednolitego oprogramowania nabytego przez podatnika.
Spółka sprawę przed WSA przegrała, ale w naszej ocenie wielkiego dramatu nie ma, skoro prawo do zaliczenia omawianych wydatków do kosztów podatkowych nie budzi wątpliwości, a więc nie jest problemem „czy”, lecz „kiedy”. Ze względu na brak danych dotyczących rozliczeń spółki z klientami nie jesteśmy przy tym w stanie wskazać, czy i na ile rozstrzygnięcie sądu opóźni potrącanie omawianych kosztów w spółce.
Odpowiedzialność biegłego sądowego za błędną ekspertyzę
J.S. zawarł z „A.” S.A. umowę o roboty budowlane. Po stwierdzeniu, że prace zostały wykonane niezgodnie ze sztuką budowlaną, inwestor odmówił odbioru obiektu i wypłaty wynagrodzenia. W trakcie postępowania z powództwa „A.” S.A. Sąd oparł się na opinii biegłej sądowej I.K., która potwierdziła zgodność wykonanych prac ze sztuką budowlaną oraz projektem. W konsekwencji powództwo „A.” S.A. zostało uwzględnione w całości, oddalono natomiast powództwo wzajemne J.S., również apelacja inwestora została oddalona. W toku eksploatacji nieruchomości zaczęły się jednak ujawniać poważne wady wykonanych prac budowlanych, skutkujące m.in.: uchyleniem udzielonych pozwoleń na budowę i na kontynuowane robót oraz zgody na zmianę sposobu użytkowania nieruchomości, w sprawie interweniowały także organy nadzoru budowlanego. Ostatecznie nieruchomość została zbyta w ramach postępowania egzekucyjnego, w którym „A.” S.A. uzyskała kwotę ponad 989 tys. zł.
J.S. wystąpił z pozwem, w którym domagał się zasądzenia od I.K. odszkodowania za szkodę, którą wyrządziła mu sporządzając fałszywą opinię. Sądy I i II instancji uznały, że J.S. nie wykazał bezprawności działania pozwanej i jej winy, stanowiących niezbędne przesłanki odpowiedzialności deliktowej, jednak na skutek orzeczenia Sądu Najwyższego, sprawa trafiła ponownie do Sądu Okręgowego w G., który oddalił powództwo. Sąd Najwyższy stwierdził, że zarzucona przez inwestora wada wydanej przez pozwaną opinii, może stanowić przestępstwo przewidziane w art. 233 § 4 KK lub 271 § 1 KK, jednak ocena spornej kwestii przedawnienia dochodzonego roszczenia na podstawie art. 442 1 § 2 KC wymaga uwzględnienia całego materiału sprawy, zgromadzonego po jego uzupełnieniu. Na podstawie dodatkowych opinii Sąd I instancji ustalił, że opinia pozwanej zawierała istotne braki, nie sprawdziła ona bowiem najważniejszych wymagań dotyczących np. robót murarskich, dekarskich, wykończeniowych, zaś jej oceny nie były zgodne ze stanem faktycznym. Opinia pozwanej nie odpowiadała obowiązującym w dziedzinie budownictwa standardom wiedzy i nie uwzględniała ówczesnego stanu budynku. Na tej podstawie Sąd uznał, że ekspertyza była nierzetelna i sprzeczna z rzeczywistym stanem rzeczy oraz, że zostały spełnione przesłanki odpowiedzialności pozwanej wynikające z art. 415 KC. Sąd stwierdził jednak, że roszczenie uległo przedawnieniu, bowiem choć biegła popełniła wiele błędów, jednak z materiału dowodowego nie można było wysnuć wniosków, że godziła się na nie i przewidywała, iż w związku z tym jej oświadczenia mogą być nieprawdziwe. Termin przedawnienia roszczeń odszkodowawczych dochodzonych w ramach odpowiedzialności deliktowej wynosi 3 lata, chyba że szkoda wynikła z przestępstwa. W takim wypadku termin ten wynosi 20 lat, licząc od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia.
Sąd II instancji zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził od pozwanej na rzecz J.S. 80 tys. zł uznając, że I.K. sporządzając opinię naruszyła przepisy KK i miała nastawienie psychiczne uzasadniające przypisanie jej zamiaru popełnienia przestępstwa. Zgodnie z art. 9 § 1 KK, czyn zabroniony popełniony jest umyślnie, jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia, to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi. Pozwana będąc stałym biegłym sądowym i złożywszy uprzednio przyrzeczenie zobowiązujące do wykonywania funkcji z całą sumiennością i bezstronnością, miała świadomość ciążących na niej obowiązków, jednak ich nie dopełniła. Sąd wskazał, że biegła, będąca specjalistą w dziedzinie budownictwa, świadomie pominęła dostępne jej informacje istotne dla sporządzenia opinii i pomimo tego stwierdziła, że wykonane prace były zgodne ze sztuką budowlaną. W rezultacie Sąd uznał, że biegła co najmniej godziła się na to, iż wnioski przedstawione w jej opinii nie są prawdziwe i dopuściła się przestępstwa z art. 233 § 4 KK, popełnionego z zamiarem ewentualnym. Sąd podkreślił, że gdyby I.K. wykonała ciążące na niej obowiązki prawidłowo nie powstałoby roszczenie „A.” S.A. wobec J.S. o zapłatę wynagrodzenia za wykonane prace.
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi II instancji, podkreślając, że choć podstawa odpowiedzialności biegłego została już przesądzona w poprzednim orzeczeniu SN, to ustalone w ramach postępowania dowodowego okoliczności nie dają podstawy do przyjęcia, iż zostały wypełnione znamiona przestępstwa określonego w art. 233 § 4 KK w postaci zamiaru ewentualnego. W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że to, iż sąd powszechny wydał wyrok na podstawie kwestionowanej opinii, nie jest podstawą do uwolnienia biegłej od winy. Nie można jednak przyjmować domniemania dotyczącego odpowiedzialności karnej, zaś ocena, że spełnione zostały znamiona przedmiotowe i podmiotowe przestępstwa, musi być oparta na materiale dowodowym. Najpierw trzeba ustalić, czy sprawczyni czynu miała świadomość, że jej działania polegają na podaniu nieprawdy, a następnie czy godziła się na to, że nieprawdziwa opinia wywoła skutki w postaci przegranego przez inwestora procesu i zobowiązania do zapłaty za roboty budowlane. Chociaż biegła przy wydawaniu opinii popełniła szereg błędów, to wyraźnie wskazywała na braki w dokumentacji. W ocenie Sądu Najwyższego, ze zgromadzonego przez Sądy materiału dowodowego nie można było wysnuć wniosków, że godziła się na nieprawidłowości i przewidywała, że w związku z tym jej oświadczenia mogą być nieprawdziwe i przyczyni się do powstania szkody.
Naruszenie prawa a błąd w ustaleniach faktycznych
Stan faktyczny
Sąd Rejonowy w Zielonej Górze wyrokiem z 24.5.2019 r., II K 531/17, uznał G.Z. za winnego tego, że:
- wbrew przepisom ustawy z 29.7.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2050; dalej: NarkU) w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, działając czterokrotnie, uczestniczył w obrocie znaczną ilością substancji psychotropowej w postaci amfetaminy łącznej wagi 200 gramów oraz środka odurzającego w postaci konopi, innej niż włóknista, łącznej wagi 200 gramów, w ten sposób, że nabywał je od nieustalonej osoby, a następnie sprzedawał je M.S., w celu dalszej dystrybucji wśród innych ustalonych i nieustalonych osób, otrzymując dwukrotnie za 100 gram amfetaminy po 1 200 złotych oraz raz za 100 gram marihuany 2000 złotych, za kolejne 100 gram marihuany 1900 złotych, uzyskując łącznie korzyść pieniężną w wysokości najmniej 6 300 złotych, czyniąc sobie z popełnienia tego przestępstwa stałe źródło dochodu;
- posiadał wbrew przepisom NarkU, substancję psychotropową w postaci 30 tabletek Clonazepam.
Zarzucanych przestępstw G.Z. dopuścił się w ciągu pięciu lat po odbyciu co najmniej sześciu miesięcy kary pozbawienia wolności, za umyślne przestępstwo podobne, to jest popełnienia występku z art. 56 ust. 1 i 3 oraz art. 62 ust. 1 NarkU w zw. z art. 12 § 1 KK, w zw. z art. 65 § 1 KK i w zw. z art. 64 § 1 KK.
Na podstawie art. 85 § 1 i 2 KK i art. 86 § 1 KK Sąd połączył orzeczone wobec oskarżonego jednostkowe kary pozbawienia wolności i wymierzył mu karę łączną dwóch lat i dziesięciu miesięcy pozbawienia wolności.
Od tego wyroku apelację złożył G.Z. W swojej argumentacji kwestionował poczynione przez Sąd I instancji ustalenia faktyczne. Zwłaszcza podważał ocenę dowodu z jego wyjaśnień oraz dowodu z zeznań świadków, co z jego punktu widzenia doprowadziło do wydania niesłusznego wyroku skazującego.
Po rozpoznaniu tej apelacji, Sąd Okręgowy w Zielonej Górze wyrokiem z 10.12.2019 r., VII Ka 959/19, zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.
Adwokat Ł.M., obrońca skazanego G.Z. złożył kasację od wyżej wymienionego wyroku Sądu Okręgowego w Zielonej Górze. Zarzucił w niej rażące naruszenie przepisów prawa procesowego, które miało istotny wpływ na treść wyroku, a mianowicie art. 437 § 1 i 2 KPK w zw. z art. 410 KPK oraz art. 7 KPK, art. 433 § 2 KPK w zw. z art. 457 § 3 KPK, przez nierozważenie i nieustosunkowanie się przez Sąd Okręgowy w Zielonej Górze do wszystkich zarzutów i wniosków apelacji. Ten ostatni argument wytykający uchybienie Sądu miał, w rozumieniu obrońcy skazanego, decydować o istotnym wpływie na treść zaskarżonego wyroku. Ponadto w uzasadnieniu kasacji postawił zarzut naruszenia przepisów art. 4 KPK, art. 5 § 2 KPK oraz art. 7 KPK, przez zupełnie bezkrytyczne uznanie, że Sąd Rejonowy w Zielonej Górze dokonał prawidłowej oceny materiału dowodowego, bez przekroczenia granic zasady swobodnej oceny dowodów, a co za tym idzie podobno w sposób właściwy wykazał, iż G.Z. swoim działaniem wypełnił znamiona zarzucanych mu czynów, gdy tymczasem analiza całości materiału zebranego w sprawie nie pozwala na takie jednoznaczne i niebudzące żadnych wątpliwości ustalenia. W konkluzji wniósł, o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w Zielonej Górze i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd I instancji. Zastępca Prokuratora Rejonowego w Zielone Górze w pisemnej odpowiedzi na kasację wniósł o oddalenie kasacji obrońcy skazanego G.Z., jako oczywiście bezzasadnej.
W piśmie z 23.7.2020 r., skazany G.Z. nie zgodził się ze stanowiskiem przedstawionym w pisemnej odpowiedzi na kasację.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez obrońcę skazanego, postanowił oddalić kasację, jako oczywiście bezzasadną, a kosztami sądowymi postępowania kasacyjnego obciążyć skazanego.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja jest oczywiście bezzasadna w rozumieniu art. 535 § 3 KPK.
Autor kasacji przechodzi do porządku dziennego nad tym, że w polskiej procedurze karnej kasacja jest nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia. Kasacja strony może być złożona jedynie od niektórych prawomocnych orzeczeń sądu odwoławczego i można w niej podnieść uchybienie, o którym mowa w art. 439 KPK lub inne rażące naruszenie przepisów prawa materialnego bądź procesowego, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na treść zapadłego orzeczenia sądu odwoławczego. Przyjmuje się, że w świetle treści art. 523 § 1 KPK pojęcie „rażące naruszenie prawa”, jako podstawa kasacji, ma znacznie węższy zakres niż przyczyny apelacyjne wskazane w art. 438 pkt 1 i 2 KPK. Podstawą kasacji nigdy nie może być zarzut ujęty w art. 438 pkt 3 KPK. Zatem nietrafne nazwanie w kasacji „naruszeniem prawa” wadliwości polegającej na przyjęciu za podstawę wyroku błędnych ustaleń faktycznych, w rzeczy samej nie uprawnia Sądu Najwyższego, orzekającego przecież w postępowaniu kasacyjnym, do badania, pod pozorem rozpoznawania ,,zarzutu naruszenia prawa”, zasadności poczynionych w sprawie ustaleń faktycznych. Do tego zaś w istocie sprowadza się wywód kasacji obrońcy skazanego G.Z.
Przypomnieć należało, że w sporządzonej przez siebie apelacji G.Z. kwestionował ustalenia faktyczne poczynione przez Sąd Rejonowy w Zielonej Górze. Kwestie podniesione w jego apelacji miał na uwadze Sąd Okręgowy w Zielonej Górze, o czym świadczy treść, sporządzonego na odpowiednim formularzu, pisemnego uzasadnienia wyroku tego Sądu z 10.12.2019 r., VII Ka 959/19. Słusznie Sąd odwoławczy uznał, że w toku postępowania Sąd I instancji oceniając, między innymi, dowody z wyjaśnień G.Z. oraz zeznań uczestniczących w rozpoznawanej sprawie świadków, w żadnym razie nie przekroczył granic zasady swobodnej oceny dowodów określonej w dyspozycji art. 7 KPK. Z tego przepisu wynika, że wartościowanie (ocena) zgromadzonych dowodów, dla dokonania ustaleń faktycznych należy wyłącznie do sądu orzekającego mającego, co do zasady z tymi dowodami bezpośredni kontakt, którego przekonanie opiera się na całokształcie okoliczności ujawnionych w toku rozprawy. Oczywiście ocena ta musi uwzględniać zasady logiki, wskazania wiedzy oraz doświadczenia życiowego.
Odnosząc się zaś do zarzutów podniesionych przez obrońcę skazanego w uzasadnieniu kasacji należało stwierdzić, co następuje. Jeśli chodzi o zarzut obrazy przez Sąd odwoławczy art. 4 KPK, bezsporne jawi się twierdzenie, że zasada obiektywizmu, ujęta w tym przepisie, nie może stanowić samodzielnie podstawy zarzutu kasacyjnego (por. np. wyrok SN z 27.7.2000 r., IV KKN 532/99, Legalis). Przepis art. 5 § 2 KPK nie mógł zostać naruszony przez Sąd Okręgowy w Zielonej Górze, albowiem z przebiegu postępowania przed tym Sądem nie wynika aby ten Sąd powziął wątpliwości i rozstrzygnął je na niekorzyść skazanego G.Z. Pamiętać bowiem należy, że przedmiotem kategorycznego nakazu wyrażonego w art. 5 § 2 KPK nie są wątpliwości strony postępowania, lecz organu procesowego. W orzecznictwie kasacyjnym SN, już od wielu lat, wskazuje się, że skoro przepis art. 5 § 2 KPK dotyczy wątpliwości, jakie może powziąć sąd orzekający (nie zaś strona), to dopiero wówczas gdyby sąd je powziął, a nie rozstrzygnął ich na korzyść oskarżonego, zasadny byłby zarzut kasacyjny naruszenia tego przepisu (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z 20.4.2004 r., V KK 332/03, Legalis). Sąd Okręgowy w Zielonej Górze nie przeprowadzał postępowania dowodowego, nie mógł zatem naruszyć przepisu art. 7 KPK. Natomiast Sąd ten, działający jako organ kontrolujący przebieg postępowania w sprawie G.Z., które toczyło się przed Sądem Rejonowym w Zielonej Górze, zbadał czy Sąd I instancji, oceniając zgromadzony materiał dowodowy uczynił to w granicach zasady swobodnej oceny dowodów, o której mowa w art. 7 KPK. Pamiętać przy tym trzeba, że kontrola apelacyjna trafności takiej oceny, nie może objąć tej sfery przekonania sędziowskiego, jaka wiąże się wyłącznie z bezpośredniością przesłuchania, a siłą rzeczy musi ograniczyć się do sprawdzenia, czy ocena ta nie wykazuje błędów natury faktycznej lub logicznej albo czy nie jest sprzeczna z doświadczeniem życiowym i wskazaniami wiedzy. Sąd Okręgowy w Zielonej Górze trafnie, w realiach sprawy, uznał, że ocena dowodów dokonana przez Sąd Rejonowy w Zielonej Górze, pozostaje pod ochroną przepisu art. 7 KPK.
Znacząca nierównowaga między konsumentem a przedsiębiorcą
Pytania prejudycjalne
Wątpliwości niderlandzkiego sądu dotyczyły kwestii, czy zgodnie z przepisami dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29) w ramach umowy obarczonej ryzykiem, takiej jak rozpatrywane w postępowaniu głównym umowy leasingu akcji, warunek umowy ustalający z góry zysk, jaki uzyskuje przedsiębiorca w przypadku przedterminowego rozwiązania umowy, należy uznać za nieuczciwy z tego tylko powodu, że ten warunek– oceniany wyłącznie w świetle okoliczności towarzyszących zawarciu danej umowy – może powodować znaczącą nierównowagę wynikających z tej umowy praw i obowiązków stron? Ponadto, wątpliwości sądu krajowego dotyczyły zagadnienia, czy przedsiębiorca, który jako sprzedawca narzucił konsumentowi warunek uznany przez sąd krajowy za nieuczciwy, a w konsekwencji bezskuteczny, może dochodzić odszkodowania przewidzianego w przepisie prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym, który miałby zastosowanie w przypadku braku tego warunku?
Stanowisko TS
Znacząca nierównowaga
Na podstawie art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13 warunek umowy można uznać za „nieuczciwy”, jeśli powoduje on znaczącą nierównowagę wynikających z zawartej między konsumentem a przedsiębiorcą umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Powołując się na pojęcia „dobrej wiary” i „znaczącej nierównowagi” wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta, TS stwierdził, że art. 3 ust. 1 dyrektywy definiuje jednak jedynie w sposób abstrakcyjny elementy, które sprawiają, iż dany warunek umowy, który nie stanowił przedmiotu indywidualnych negocjacji, ma nieuczciwy charakter (wyrok TS z 14.3.2013 r., Aziz, C‑415/11, EU:C:2013:164, pkt 67). W związku z tym Trybunał uznał, że aby ustalić, czy dany warunek powoduje powstanie „znaczącej nierównowagi” wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta, należy w szczególności wziąć pod uwagę zasady, jakie mają zgodnie z prawem krajowym zastosowanie wobec braku porozumienia stron w tym zakresie. Przeprowadzając taką analizę porównawczą, sąd krajowy będzie w stanie ocenić, czy i, w odpowiednim przypadku, w jakim zakresie ta umowa stawia konsumenta w sytuacji gorszej niż ta przewidziana w obowiązujących przepisach krajowych. Podobnie właściwe w tym względzie wydaje się przeprowadzenie analizy sytuacji prawnej konsumenta pod kątem posiadanych przezeń zgodnie z prawem krajowym możliwości doprowadzenia do zaprzestania stosowania nieuczciwych warunków (wyrok TS z 26.1.2017 r., Banco Primus, C‑421/14, EU:C:2017:60, pkt 59).
Trybunał podkreślił również, że znacząca nierównowaga może wynikać z samego faktu wystarczająco poważnego naruszenia sytuacji prawnej, w której konsument, jako strona danej umowy, znajduje się na mocy właściwych przepisów krajowych, czy to w postaci ograniczenia treści praw, które zgodnie z tymi przepisami przysługują mu na podstawie tej umowy, czy przeszkody w ich wykonywaniu, czy też nałożenia na niego dodatkowego obowiązku, którego nie przewidują przepisy krajowe (wyrok TS z 3.10.2019 r., Kiss i CIB Bank, C‑621/17, Legalis, EU:C:2019:820, pkt 51). Ponadto Trybunał orzekł, że umowa powinna przedstawiać w sposób przejrzysty konkretne działanie mechanizmu, do którego odnosi się dany warunek, a także, w zależności od przypadku, związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach, w taki sposób, aby konsument był w stanie oszacować, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tej umowy konsekwencje ekonomiczne (wyrok TS z 20.9.2017 r., Andriciuc i in., C‑186/16, EU:C:2017:703, pkt 45).
W art. 4 ust. 1 dyrektywy 93/13 uściślono, że nieuczciwy charakteru warunków umowy jest oceniany z uwzględnieniem rodzaju towarów lub usług, których dana umowa dotyczy i wszelkich okoliczności związanych z wykonaniem umowy oraz innych warunków tej umowy lub innej umowy, od której ta jest zależna. Z przepisu tego oraz z art. 3 tej dyrektywy, zgodnie z ich wykładnią dokonaną przez Trybunał, wynika, że ocenę nieuczciwego charakteru warunków umowy należy przeprowadzać w odniesieniu do chwili zawarcia danej umowy (wyrok TS z 9.7.2020 r., Ibercaja Banco, C‑452/18, Legalis, EU:C:2020:536, pkt 48).
Trybunał orzekł, że przepisy dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że warunek znajdujący się w obarczonej ryzykiem umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, takiej jak umowa leasingu akcji, należy uznać za nieuczciwy, jeżeli w świetle okoliczności towarzyszących zawarciu umowy i występujących w chwili jej zawarcia ten warunek może spowodować znaczącą nierównowagę wynikających z tej umowy praw i obowiązków stron w trakcie wykonywania tej umowy, i to nawet wówczas, gdy ta nierównowaga może wystąpić tylko wtedy, gdy zachodzą pewne okoliczności lub też gdy w innych okolicznościach dany warunek mógłby przynieść korzyść konsumentowi. W tych okolicznościach do sądu odsyłającego należy zbadanie, czy warunek umowy ustalający z góry zysk, jaki uzyska przedsiębiorca w przypadku przedterminowego rozwiązania umowy, mógł w świetle okoliczności towarzyszących zawarciu umowy spowodować, od chwili zawarcia tej umowy, taką nierównowagę.
Odszkodowanie
Trybunał prezentuje jednolite stanowisko, że sądy krajowe są zobowiązane do zaniechania stosowania nieuczciwych warunków umowy, aby nie wywierały one, chyba że konsument się temu sprzeciwi, wiążących wobec niego skutków (wyrok TS z 3.3.2020 r., Gómez del Moral Guasch, C‑125/18, Legalis). Umowa powinna jednak w zasadzie nadal obowiązywać, bez jakiejkolwiek zmiany innej niż wynikająca z uchylenia nieuczciwych warunków umowy, jeżeli zgodnie z zasadami prawa krajowego takie dalsze obowiązywanie umowy jest prawnie możliwe (wyrok TS z 5.6.2019 r., GT, C‑38/17, Legalis). W konsekwencji jeżeli sąd krajowy stwierdzi bezskuteczność nieuczciwego warunku w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, ten sąd nie może uzupełnić umowy poprzez zmianę treści owego warunku (wyrok Gómez del Moral Guasch, pkt 59). Z orzecznictwa TS wynika, gdyby sąd krajowy mógł zmieniać treść nieuczciwych warunków zawartych w takich umowach, to takie uprawnienie mogłoby zagrażać realizacji długoterminowego celu ustanowionego w art. 7 dyrektywy 93/13. Uprawnienie to przyczyniłoby się do wyeliminowania zniechęcającego skutku wywieranego na przedsiębiorców poprzez zwykły brak stosowania takich warunków wobec konsumentów, ponieważ nadal byliby oni zachęcani do stosowania tych warunków, wiedząc, że nawet gdyby miały one zostać uznane za bezskuteczne, to jednak umowa mogłaby zostać uzupełniona w niezbędnym zakresie przez sąd krajowy, tak aby zagwarantować w ten sposób zaspokojenie interesu owych przedsiębiorców (wyrok TS z 14.6.2012 r., Banco Español de Crédito, C‑618/10, EU:C:2012:349, pkt 69).
Z akt niniejszej sprawy wynika, że rozpatrywane umowy leasingu akcji mogą nadal obowiązywać bez nieuczciwego warunku. Zatem w takim przypadku, zgodnie z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13, sąd krajowy nie jest uprawniony do zastąpienia nieuczciwego warunku przepisem prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym, ponieważ stwierdzenie bezskuteczności tego warunku nie zobowiązywałoby sądu do stwierdzenia nieważności całej umowy, z narażeniem tym samym konsumenta na szczególnie niekorzystne penalizujące go konsekwencje.
Trybunał orzekł, że przedsiębiorca, który jako sprzedawca narzucił konsumentowi warunek uznany przez sąd krajowy za nieuczciwy, a w konsekwencji bezskuteczny – w przypadku gdy umowa może dalej obowiązywać bez tego warunku – nie może dochodzić ustawowego odszkodowania przewidzianego w przepisie prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym, który miałby zastosowanie w przypadku braku tego warunku.
W niniejszym wyroku Trybunał dokonał wykładni pojęcia „znacząca nierównowaga” w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13. Chociaż to pojęcie nie zostało literalnie implementowane do polskiego prawa – w art. 3851 KC użyto określenia „rażące naruszenie interesów konsumenta” – to powyższe stanowisko TS dotyczące ustalania stanu równowagi kontraktowej oraz ocenie odchyleń od tego stanu na niekorzyść konsumenta będzie miało zastosowanie przed polskimi sądami.
W uzasadnieniu wyroku Trybunał szczegółowo wyjaśnił jakimi kryteriami powinien kierować się sąd krajowy przeprowadzając taką analizę dotycząca występowania ewentualnej znaczącej nierównowagi w postanowieniach umowy konsumenckiej. Przy czym trafnie TS zaznaczył, że badanie istnienia takiej „znaczącej nierównowagi” nie może sprowadzać się jedynie do ekonomicznej oceny o charakterze ilościowym, dokonywanej w oparciu o porównanie z jednej strony całkowitej kwoty transakcji będącej przedmiotem umowy, a z drugiej strony kosztów, które zgodnie z tym warunkiem obciążają konsumenta.
Koniec niepokojów wokół kart paliwowych? Interpretacja ogólna MF daje nadzieję
Rozliczenia za pomocą kart paliwowych
Zgodnie z art. 7 ust. 8 ustawy z 11.03.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej: VATU) w brzmieniu na 31.12.2020 r., w przypadku gdy kilka podmiotów dokonuje dostawy tego samego towaru w ten sposób, że pierwszy z nich wydaje ten towar bezpośrednio ostatniemu w kolejności nabywcy, uznaje się, że dostawy towarów dokonał każdy z podmiotów biorących udział w tych czynnościach.
Ministerstwo Finansów wraz z wejściem w życie ustawy z 27.11.2020 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2419; dalej: ZmVATU20) postanowiło ów przepis uchylić. Pod pretekstem „braku odpowiedniej podstawy w przepisach unijnych”, a więc w imię porządkowania systemu, usuwania zbędnych zapisów i tak już napompowanej do granic wytrzymałości VATU. A więc, by żyło się lepiej i „bardziej SLIM”.
Jednak już w samym uzasadnieniu do ZmVATU20 pojawił się niezwykle kontrowersyjny w tym kontekście wątek kart paliwowych. Powróciły więc obawy, że uchylenie art. 7 ust. 8 VATU postawi użytkowników tych kart w sytuacji daleko posuniętego dyskomfortu. Chodzi rzecz jasna o ryzyko reklasyfikacji transakcji towarowych na usługowe (w dodatku zwolnione z VAT), co wynika m.in. z wyroków TSUE z 15.5.2019 r. C-235/18, Legalis; w sprawie Vega International) i z 6.2.2003 r. C-185/01, Legalis w sprawie Auto Lease Holland), chętnie przyjętych przez wybrane orzecznictwo krajowe. Obawy potwierdziło same Ministerstwo Finansów ogłaszając to, co nieuniknione: moc ochronna interpretacji indywidualnych wydanych w zakresie tego przepisu (a odnośnie rozliczeń kart paliwowych były to setki interpretacji indywidualnych) od 1.1.2021 r. jest już tylko wspomnieniem.
Ale nie martwmy się… wraz z opublikowaniem interpretacji ogólnej Ministra Finansów z 15.2.2021 r., PT9.8101.3.2020 fiskus obiecuje nam, że:
- wyjaśni się jak prawidłowo kwalifikować dla celów VAT transakcje z wykorzystaniem kart paliwowych, realizowane w modelu trójstronnym;
- ustalenie charakteru transakcji dla celów VAT stanie się prostsze;
- zastosowanie się przez podatnika do interpretacji ogólnej umożliwi ochronę jego rozliczeń podatkowych.
Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tak entuzjastycznego podejścia nie chcieli zweryfikować.
Czego dotyczy problem
Problem z rozliczeniami za pomocą kart paliwowych w modelu trójstronnym jest znany od lat. Wywodzi się genetycznie z przywoływanych już wyroków TSUE ale także praktyki krajowej (całkiem głęboko już zakorzenionej, warto zwrócić uwagę chociażby na wyrok NSA z 14.8.2012 r., I FSK 1177/11, Legalis).
Zasadniczym modelem działania w opisywanym zakresie jest model towarowy. Podatnik „A” (stacja benzynowa) sprzedaje paliwo emitentowi karty (podatnik „B”) w momencie, w którym użytkownik karty (podatnik „C”) użyje karty przy okazji tankowania. W tym samym czasie, emitent karty dokonuje dostawy paliwa użytkownikowi. Klasyczna transakcja łańcuchowa (jeden towar, dwie dostawy, trzech podatników, wydanie bezpośrednio między pierwszym a ostatnim).
Rzecz w tym, że czasami model ten jest kwestionowany. Podatnik „B” bywa bowiem uznawany za podmiot świadczący usługę finansową zwolnioną z VAT (prefinansowanie nabycia paliwa). Zatem podatnik „C” nie ma prawa do odliczenia podatku naliczonego ze zbiorczych faktur towarowych wystawianych przez „B”. Również podatnik „B” nie ma prawa do odliczenia podatku z faktur otrzymywanych od „A” (bo nie nabywa paliwa). Ten zaś sprzedawca „A” potencjalnie… może być uznany za wystawiającego faktury „puste” (bo wystawia je na złego kontrahenta – powinien na „C”). Jednym słowem, może powstać spore zamieszanie, w którym każdemu uczestnikowi można coś zarzucić w myśl zasady „na każdego znajdzie się paragraf”.
Na tej kanwie wyrosła praktyka podatkowa, wskazująca m.in. na następujące aspekty potwierdzające, że transakcja w zakresie kart paliwowych ma charakter towarowy:
- emitent posiada koncesję na obrót paliwem;
- emitent kształtuje ceny towaru i warunki jego nabycia (np. udziela rabatu ale też określa limity wolumenowe, ogranicza zakres towarów nabywanych kartą itd.);
- emitent ponosi koszty reklamacyjne;
- ograniczony jest zakres miejsc (stacji), w których można realizować transakcje;
- możliwość zablokowania karty.
I wszystko to trafia niniejszym na strych jako pomnik burzliwej historii opodatkowania VAT w Polsce.
Stanowisko Ministra Finansów
No, może nie wszystko. W wydanej interpretacji ogólnej, Minister Finansów przebąkuje bowiem między wierszami o ww. zasadach (choć nie wprost). Zwraca uwagę m.in. na to, że trzeba ustalać komu pierwszy dostawca przekazuje prawo do rozporządzania towarem jak właściciel. Ważne jest więc, czy pośrednik ma swobodę w dysponowaniu towarem.
Znamienne jednak, że znacznie bardziej zdecydowanie Minister Finansów wypowiada się o przesłankach potwierdzających, że rozliczenia kartami paliwowymi mają charakter usługowy. Przesądza o takiej klasyfikacji łączne spełnienie następujących przesłanek.:
- nabywanie towaru przez odbiorcę (posiadacza karty) bezpośrednio od dostawców;
- decydowanie wyłącznie przez odbiorcę w szczególności o sposobach nabycia towaru (wybór miejsca nabycia), ilości oraz jakości towaru, momencie zakupu i sposobie wykorzystania towaru (sic!);
- ponoszenie przez odbiorcę (z wyłączeniem podmiotu pośredniczącego) całości kosztów związanych z nabyciem towaru;
- ograniczenie się podmiotu pośredniczącego do udostępnienia odbiorcy instrumentu finansowego.
Jednocześnie jednak nie unikamy standardowej formułki o „mnogości modeli funkcjonujących w praktyce” oraz o konieczności „analizy każdego stanu faktycznego osobno”.
Co autor miał na myśli? Trudno powiedzieć. Zwłaszcza, że tradycyjnie już interpretacja ogólna (podobnie jak objaśnienia podatkowe) przeładowana jest zarysem problemu i odwołaniem natury historycznej, które każdy zaznajomiony z tematem doskonale zna. Niemniej, z jednej strony nacisk na usługowy sposób rozliczeń jest dość wymowny. To bowiem mutacja omawianego zagadnienia znacznie mniej powszechna w praktyce. Z drugiej strony wnioskując przez zaprzeczenie można dojść do wniosku, że każdy model niespełniający szczegółowo opisanych przez Ministra Finansów (łącznie) przesłanek ma charakter towarowy.
Idąc tym tropem, transakcje mają charakter towarowy (i łańcuchowy) jeżeli z umowy wynika np., że:
- nabywcą paliwa jest emitent karty, lub
- karta może być wykorzystywana jedynie na wybranych stacjach, lub
- w związku z użytkowaniem karty przysługują rabaty względem ceny na dystrybutorze.
Przypomnijmy, że zgodnie z art. 14m i nast. ustawy z 29.08.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1325 ze zm., dalej: OrdPU), zastosowanie się do interpretacji ogólnej chroni podatnika. Ta konkretna budzi pewne wątpliwości. Jak zwykle też, kluczowe jest ustalenie w jakim zakresie dany konkretny stan faktyczny można „ubrać” w to, co z interpretacji wynika.
Tak czy owak, wydanie ww. interpretacji ogólnej należy docenić. Temat zaczął budzić kontrowersje. W projekcie objaśnień podatkowych do SLIM VAT został on zresztą skutecznie przemilczany. Jeśli więc Ministerstwo Finansów wsłuchując się w zaniepokojone głosy postanowiło te niepokoje przerwać – czapki z głów. Na tym powinna polegać idea SLIM VAT. Zwłaszcza, że stosowanie się do literalnego brzmienia interpretacji faktycznie może temat raz na zawsze rozstrzygnąć. Punkt dla Ministerstwa Finansów!
Pracodawca odliczy koszty epidemii
Zacznijmy od nakładów na wyposażenie do pracy w domu – komputery, skanery, drukarki czy telefony. Z ustawy o Covid-19 wynika, że w czasie epidemii pracodawca może polecić zatrudnionym osobom wykonywanie pracy zdalnej. Powinien też zapewnić potrzebne do niej narzędzia i materiały, a także obsługę logistyczną. To argument za tym, że poniesione wydatki można rozliczyć w podatkowych kosztach.
Podobnie jest, gdy pracownik sam kupił wyposażenie, np. biurko czy krzesło, a firma odda mu pieniądze. Może też przyznać zatrudnionemu stały ekwiwalent za zużycie urządzeń będących jego własnością, np. komputera. To także podatkowy koszt pracodawcy. Ekwiwalent jest bowiem wypłacany po to, aby zapewnić prawidłowe funkcjonowanie firmy.
Oczywiście zasady rozliczeń z pracownikiem powinny być udokumentowane, np. protokołem przekazania sprzętu.
Firmy nie powinny mieć też problemów z wydatkami na środki ochrony dla zatrudnionych osób. Do ich zapewnienia zobowiązują pracodawców przepisy kodeksu pracy. W wydanych w lipcu 2020 r. objaśnieniach resort finansów podkreślił, że w czasie epidemii przedsiębiorcy mają nowe obowiązki w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Mogą też z własnej woli stosować środki, które przeciwdziałają zagrożeniu Covid-19.
Pracodawcy kupują więc zakrycia twarzy (maseczki, przyłbice), żele i płyny do dezynfekcji, ochronne rękawice, fartuchy czy kombinezony. Jak czytamy w odpowiedzi Ministerstwa Finansów na pytanie „Rzeczpospolitej”: „tego rodzaju wydatki mają cechy kosztu podatkowego jako racjonalnie uzasadnione z punktu widzenia zapewnienia sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstwa”.
Firma zaliczy też do kosztów testy na koronawirusa fundowane załodze.
Podatkowo można także rozliczyć wydatki na zabezpieczenie firmowych budynków, np. przerobienie otwartych przestrzeni na gabinety, ustawienie nowych ścian czy założenie specjalnych systemów wentylacji. Trzeba jednak pamiętać, że niektóre z tych inwestycji powinny być amortyzowane (czyli rozłożymy koszt na wiele lat).
– Opisane wydatki są podatkowym kosztem także wtedy, gdy zostały sfinansowane środkami z tarczy Polskiego Funduszu Rozwoju. Może się oczywiście zdarzyć, że firma wydała pieniądze z tarczy niezgodnie z przeznaczeniem. Na przykład dostała wsparcie obrotowe, a kupiła komputery do pracy zdalnej. Może to stanowić problem w rozliczeniach z PFR, nie pozbawia jednak prawa do zaliczenia wydatków do podatkowych kosztów – podkreśla Paweł Kuźmiak, doradca podatkowy, partner w DSK Kancelaria.