Ulga na złe długi: kończą się terminy na odzyskanie VAT
– Warto przejrzeć faktury i sprawdzić, czy możemy skorygować rozliczenia. W ciężkich czasach epidemii Covid-19 trzeba walczyć o każdą złotówkę – mówi Paweł Chrupek, radca prawny i doradca podatkowy w Biurze Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.
Warunki niezgodne z dyrektywą
Na czym polega ulga na złe długi w VAT? Otóż wierzyciel ma prawo zmniejszyć wykazany w swojej deklaracji podatek należny po 90 dniach od terminu płatności. Unijny Trybunał stwierdził jednak, że warunki ulgi w polskich przepisach są zbyt surowe. I niezgodne z VAT-owską dyrektywą.
Podkreślił m.in., że prawo do ulgi nie powinno być uzależnione od tego, czy kontrahent jest czynnym podatnikiem VAT. Nie zależy też od zachowania statusu podatnika przez wierzyciela. Dopuścił także możliwość odzyskania VAT wtedy, gdy dłużnik jest w upadłości albo likwidacji (sygn. C 335/19).
Wyrok TSUE został opublikowany 7 grudnia 2020 r. w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. I od tego dnia zaczęły biec ważne dla przedsiębiorców terminy. Uzależnione od tego, czy firma już wcześniej próbowała odzyskać VAT.
– Jeśli w tej sprawie toczyło się postępowanie i skarbówka odmówiła przedsiębiorcy ulgi z powodu zakwestionowanych przez Trybunał warunków, może teraz złożyć wniosek o jego wznowienie. Zgodnie z art. 241 § 2 pkt 2 ordynacji podatkowej ma na to miesiąc od publikacji sentencji orzeczenia. Ostatnim dniem terminu jest więc 7 stycznia – tłumaczy Paweł Chrupek.
– Możliwość wznowienia postępowania jest też w sprawach zakończonych wyrokiem sądu administracyjnego. Zgodnie z art. 277 w związku z art. 272 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi są na to trzy miesiące liczone od dnia, w którym strona dowiedziała się o podstawie wznowienia. Z orzecznictwa sądowego wynika, że termin biegnie od dnia publikacji orzeczenia Trybunału. Na wniosek o wznowienie postępowania w sprawach zakończonych wyrokiem sądu administracyjnego mamy więc czas do 8 marca – wyjaśnia Daniel Więckowski, doradca podatkowy, partner w kancelarii LTCA.
Skarbówka rozumie powagę orzeczenia
Co w sytuacji, gdy przedsiębiorca nie próbował wcześniej korzystać z ulgi na złe długi, właśnie ze względu na wspomniane warunki?
– Powinien złożyć korektę deklaracji VAT wraz z wnioskiem o stwierdzenie nadpłaty. Z art. 78 § 5 ordynacji podatkowej wynika, że jeśli taki wniosek złoży w ciągu 30 dni od publikacji wyroku trybunału, czyli do 6 stycznia, to odzyska VAT wraz z odsetkami liczonymi do dnia zwrotu. Jeśli zrobi to później, oprocentowanie będzie liczone tylko do 6 stycznia – tłumaczy Paweł Chrupek.
Eksperci podkreślają, że urzędy skarbowe powinny pozytywnie rozpatrywać wnioski przedsiębiorców i zwracać podatek. Nie mogą bowiem kwestionować znaczenia orzeczeń unijnego Trybunału.
Ministerstwo Finansów w piśmie nr PT8.812.17.2020 potwierdziło zresztą, że wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE są wiążące dla polskiego systemu prawnego. I zapowiedziało szybką zmianę przepisów.
Inne kryteria też kontrowersyjne
Zdaniem Daniela Więckowskiego firmy mogą spróbować zakwestionować także inne warunki ulgi na złe długi, nierozpatrywane przez TSUE. Przykładowo to, że korektę deklaracji można zrobić w ciągu dwóch lat, licząc od końca roku, w którym została wystawiona faktura dokumentująca wierzytelność.
– Wszystko wskazuje na to, że ten warunek też jest niezgodny z unijnym prawem. Przy takim założeniu przedsiębiorcy mogą odzyskać podatek nie tylko z faktur z dwóch lat, ale też wcześniejszych – podkreśla Daniel Więckowski.
Preferencje aż do końca epidemii
Ulga na złe długi jest też w PIT/CIT. To możliwość odliczenia od dochodu nieściągniętych od kontrahentów kwot (które firma wcześniej wykazała po stronie przychodów). Generalnie wolno z niej skorzystać po 90 dniach od upływu terminu płatności. Tarcza antykryzysowa skróciła ten termin do 30 dni dla tych, którzy ponieśli negatywne konsekwencje ekonomiczne epidemii. Z pierwszych przepisów wynikało, że tylko w 2020 r. Dzięki nowelizacji z 28 listopada 2020 r. (Dz.U z 2020 r., poz. 2123) przedsiębiorcy mogą dłużej korzystać z tej preferencji. Przyjęto w niej zasadę, że szybciej z ulgi można skorzystać w roku podatkowym, w którym obowiązywał stan epidemii. Co oznacza termin „negatywne konsekwencje ekonomiczne epidemii”? Przepisy tego nie precyzują. W wyjaśnieniach Ministerstwa Finansów zamieszczonych na stronie internetowej resortu czytamy, że mogą się przejawiać np. spadkiem dochodów, koniecznością ograniczenia działalności czy utratą płynności finansowej.
Darowizna jako czynność sprzeczna z zasadami współżycia społecznego
Opis stanu faktycznego
Sprawa dotyczyła powództwa G.D. przeciwko K.D. i I.G. o ustalenie nieważności umów darowizny sporządzonych w formie aktów notarialnych z 13.7.1984 r. oraz z 20.3.2003 r. Pierwsza umowa darowizny doprowadziła do przeniesienia własności nieruchomości przez J.G. na jego wnuka K.D. Na mocy zaś drugiej umowy darowizny K.D. przeniósł własność tej nieruchomości, w której wtedy mieszkał z żoną G.D. i trójką dzieci, na swego brata I.D.
Stanowisko SR
Sąd Rejonowy stwierdził brak jakichkolwiek podstaw do ustalenia nieważności obu aktów notarialnych. W ocenie SR nie były one sprzeczne z ustawą, ani nie miały na celu obejścia ustawy, a także nie były sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Sąd Rejonowy przyjął, że w żadnym z aktów notarialnych nie zaistniały wady oświadczenia woli. Odnośnie umowy darowizny z 13.7.1984 r. wskazał, że zgodnie z art. 59 KC nie można żądać uznania umowy za bezskuteczną po upływie roku od jej zawarcia, zaś co do umowy darowizny z 20.3.2003 r. podniósł, iż G.D. nie udowodniła, że wykonanie umowy uniemożliwiło zadośćuczynieniu jakiemukolwiek roszczeniu. Dalej wskazał, że okoliczność, iż powódka poniosła nakłady na nieruchomość jest bez znaczenia, bowiem jak podkreślił, wiedziała (lub powinna wiedzieć), że ta nieruchomość nie jest jej współwłasnością. Ponadto wskazał, że właściciel może rozporządzać swoją własnością w granicach określonych przez zasady współżycia społecznego (art. 140 KC), a cel czynności nie musi być szlachetny i zasługujący na uznanie. Sąd I instancji podniósł również, że nie dostrzegł by nastąpiło rażące naruszenie dobrych obyczajów oraz, że przeniesienie własności nieruchomości nie powoduje utraty przez powódkę i jej dzieci uprawnienia do zamieszkiwania w nieruchomości.
Na dalszym etapie SR wydał postanowienie o odrzuceniu apelacji G.D. Ostatecznie Prokurator Generalny wniósł skargę nadzwyczajną od wyroku Sądu Rejonowego oddalającego powództwo w sprawie. Wskazując szczególną podstawę skargi nadzwyczajnej, Prokurator Generalny połączył podstawę zawartą w art. 89 § 1 pkt 1 SNU (naruszenie zasad lub wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji) oraz podstawę zawartą w art. 89 § 1 pkt 2 SNU (rażące naruszenie prawa przez jego błędną wykładnię, a w konsekwencji niezastosowanie).
Stanowisko SN
Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w całości i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu. W ocenie SN uznanie bezwzględnej nieważności umowy darowizny z 20.3.2003 r. znajduje oparcie w stanie faktycznym i prawnym. Przedmiotowa umowa została zawarta w czasie trwania związku małżeńskiego K.D. i G.D., dotyczyła jednak nieruchomości wchodzącej w skład majątku odrębnego darczyńcy i jej sporządzenie nie wymagało zgody żony darczyńcy, pomimo, że ona i członkowie jej rodziny czynili na tę nieruchomość nakłady. K.D. nabył prawo własności wskazanej nieruchomości uprzednio od swojego wstępnego w drodze umowy darowizny do majątku odrębnego; umowa ta nie zawierała bowiem postanowienia, że przedmiot darowizny ma wejść do majątku wspólnego małżonków.
Przepis art. 58 § 2 KC stanowi, że nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Cały ten przepis wyznacza od strony negatywnej ogólne ramy dopuszczalnej treści oraz celów czynności prawnej. Funkcja tego przepisu zasadniczo polega na tym, aby zapobiegać powstawaniu stosunków społecznych sprzecznych z porządkiem prawnym i uznanymi normami moralnymi. Przepis ten odczytany a contrario może służyć także za formalną podstawę swobody czynności prawnych, wyznaczając granice tej swobody. Skarżący, w ocenie Sądu Najwyższego, słusznie założył, że umowa darowizny podlega ocenie z punktu widzenia zgodności z zasadami współżycia społecznego i sprzeczność ta pociąga za sobą nieważność czynności prawnej. Zasady współżycia społecznego, określane także mianem zasad słuszności, mają charakter klauzuli generalnej, której istotą i funkcją jest uelastycznienie systemu prawa w celu zapobiegania rażąco niesprawiedliwym skutkom zastosowania określonej normy prawa w określonym stanie faktycznym. Z konieczności zachowania równowagi między pewnością prawną a sprawiedliwością wynika postulat stosowania klauzuli generalnej zasad współżycia społecznego w przypadkach wyjątkowych, w których ma ono mocne uzasadnienie aksjologiczne. Należy wskazać, że skutki umowy darowizny z 20.3.2003 r. dotyczyły całej rodziny darczyńcy i spowodowały naruszenie jej dobra.
Obecność zasad współżycia społecznego jako klauzuli generalnej w art. 140 KC, która wyznacza granice uprawnień właściciela, w tym wypadku pozwanego darczyńcy, wskazuje na to, że rozporządzanie prawem własności może być poddane ograniczeniu, jeśli zostanie dokonane w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Taką okolicznością będzie naruszenie dobra rodziny i dobra dziecka jako wartości szczególnie chronionych przez ustawodawcę, bowiem okoliczności towarzyszące zawarciu czynności prawnej, które podlegają wartościowaniu w kontekście dyrektyw ochronnych w stosunku do rodziny i dziecka, mogą wpływać na ocenę, czy cel lub treść tej czynności jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Wobec powyższego wskazanie na dobro dziecka i dobro rodziny stanowi wystarczającą podstawę do oceny, czy cel lub treść czynności prawnej jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
Dobro rodziny jest przedmiotem ochrony rangi konstytucyjnej, ponieważ to właśnie w rodzinie dziecko znajduje najlepsze środowisko do prawidłowego rozwoju. Ochrona praw dziecka jest więc każdorazowo jednym z elementów ochrony rodziny, a zasada dobra dziecka jest wkomponowana w tę wartość jaką jest dobro rodziny. Zasada dobra dziecka wyznacza kryterium postępowania nie tylko dla członków rodziny, ale także tworzy wytyczne obowiązujące ustawodawcę oraz organy stosujące prawo. Ojciec dzieci – K.D., poprzez zawarcie umowy darowizny przekazującej bratu nieruchomość, na której wzniesiony został budynek mieszkalny zamieszkiwany przez rodzinę darczyńcy doprowadził do naruszenia dobra rodziny i dóbr dzieci wchodzących w jej skład. Klauzula generalna dobra rodziny i dobra dziecka należy do zasad współżycia społecznego, których naruszenie przez czynność prawną może doprowadzić do jej bezwzględnej nieważności. Według art. 140 KC zasady współżycia społecznego stanowią wewnętrzny wyznacznik dla treści prawa własności, wyznaczają jego granice. Wywiedziona z przepisów gradacja wartości tj. przyjęcie przez ustawodawcę ochrony zasad współżycia społecznego za istotniejszą, od ochrony prawa własności, stanowi podstawę do ograniczenia prawa własności, w tym ograniczenia rozporządzania rzeczą przez umowę darowizny i uznania tej umowy za nieważną w przypadku, gdy skutkuje ona naruszeniem dobra rodziny i dobra dziecka.
Istotą wyroku jest uznanie, iż umowa darowizny dokonana w konkretnych okolicznościach faktycznych jako sprzeczna z dobrem rodziny i dobrem dziecka nie może funkcjonować w obrocie prawnym i nie zasługuje na ochronę. Funkcją klauzul generalnych jest możliwość uwzględnienia rozmaitych okoliczności faktycznych, które nie mogą być oceniane abstrakcyjnie i schematycznie – każdorazowo musi następować indywidualizacja tych okoliczności. Wobec tego, że rozporządzanie rzeczą polegające na zawarciu umowy darowizny należy do treści prawa własności, ograniczenie w postaci sprzeczności z zasadami współżycia społecznego dotyczy również tej czynności prawnej. Mimo, że rozporządzenie prawem własności nie musi następować w szlachetnym celu – jak ujął to Sąd Rejonowy – to jednak granicą tego rozporządzenia są, obok ustaw i społeczno-gospodarczego przeznaczenia prawa, zasady współżycia społecznego, które w tym konkretnym przypadku został naruszone w sposób oczywisty. Co za tym idzie umowa darowizny prowadząca do naruszenia dobra rodziny i dobra dziecka może zostać uznana za bezwzględnie nieważną na mocy art. 58 § 2 KC.
TSUE o TAX FREE z bagażem osobistym podróżnego w tle
Procedura TAX FREE została uregulowana w art. 126-130 ustawy z 11.03.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej jako: VATU). W telegraficznym skrócie polega ona na tym, że ściśle określona kategoria podmiotów może ubiegać się o zwrot VAT zapłaconego w cenie nabywanych na terenie kraju towarów, zgodnie z właściwą stawką. Chodzi konkretnie o podróżnych z krajów poza UE, wywożących nabyte towary w swoim bagażu podróżnym.
Zwrotu VAT dokonuje sam sprzedawca towarów objętych procedurą TAX FREE lub też inny podmiot, prowadzący działalność w tym zakresie. Objęcie dokonywanej sprzedaży towarów procedurą TAX FREE skutkuje zaś zgodnie z art. 128 ust. 1 VATU możliwością zastosowania przez dostawcę 0% stawki VAT (podobnie jak przy WDT i eksporcie towarów). Z przepisów nie wynika to wprost, niemniej procedura TAX FREE wiąże się zasadniczo z obrotem towarami na cele prywatne. Pozwala ona na uniknięcie podwójnego opodatkowania konsumpcji (towary w kraju przeznaczenia są bowiem objęte VAT importowym).
Istota problemu
Bakati to podmiot z siedzibą na Węgrzech zajmujący się sprzedażą roślin ozdobnych. Spółka zaczęła jednak w pewnym momencie prowadzenie dodatkowej działalności w zakresie sprzedaży artykułów spożywczych i higienicznych na rzecz osób fizycznych z Serbii (korzystając z lokalizacji blisko granicy węgiersko-serbskiej). Nowy biznes szedł świetnie. W ciągu roku obrót spółki zwiększył się przeszło dwudziestokrotnie (!). Spółka jakby nie zwracała uwagi na mało istotny fakt, że odbiorcami jej towarów było łącznie nie więcej niż dwudziestu spokrewnionych ze sobą serbskich obywateli. Oraz że wolumen sprzedaży na ich rzecz wydawał się naprawdę spory.
Spółka dokonywała sprzedaży w systemie TAX FREE. Nabywcy serbscy korzystali więc z procedury zwrotu VAT podróżnym. Transportowali oni bowiem towary do Serbii prywatnymi samochodami, zgłaszając nabyte towary w ramach bagażu osobistego. Spółka Bakati zwracała im zaś VAT, który zapłacili przy zakupie. W efekcie, Spółka wykazywała wysokie kwoty VAT naliczonego do zwrotu, skoro dostawy takie korzystają z 0% stawki VAT.
Węgierskie organy podatkowe wzięły okoliczności sprzedaży spółki pod lupę. Stwierdziły, że transakcje wykraczały poza zakres potrzeb osobistych i użytku rodzinnego nabywców. A to wyklucza, by towary mogły stanowić bagaż osobisty podróżnego a co za tym idzie, by korzystały z procedury TAX FREE. A skoro sprzedaż Bakati nie była dokonywana w sposób zgodny z wymogami dla eksportu towarów, Spółka nie miała prawa do odliczenia (dość pokaźnych kwot) podatku naliczonego. Sprawa trafiła przed oblicze węgierskiego sądu, który zdążył zauważyć swoim zdaniem świadomy udział Spółki w oszustwie. Niemniej, finalnie TSUE sprawa znalazła swoje ujście przed obliczem TSUE.
Stanowisko TSUE
TSUE wypowiedział się obszernie i wielowątkowo. Co nie znaczy, że jakoś bardzo konkretnie.
Po pierwsze, odwołał się do samej definicji „bagażu osobistego podróżnego”. Stosowanie jej w rozumieniu przepisów TAX FREE wyklucza możliwość realizacji przez podróżnego celu handlowego. Procedura TAX FREE nie może więc służyć do wywozu towarów poza UE w celu ich odsprzedaży. Choć nie zostało to wypowiedziane w sposób jednoznaczny, takie podejście poddaje w dużą wątpliwość możliwość stosowania TAX FREE do towarów wywożonych w dużej ilości i z dużą częstotliwością.
Druga kwestia wydaje się jeszcze ważniejsza. Chodzi mianowicie o to jak zakwalifikować transakcję niespełniającą reżimu TAX FREE, jeśli faktycznie doszła ona do skutku a towar opuścił terytorium Wspólnoty. Nieco wymijająco TSUE uznał, że gdy organ podatkowy stwierdzi wywóz poza UE
z naruszeniem TAX FREE, to powinien on zbadać zaistnienie przesłanek do rozpoznania eksportu towarów (art. 2 pkt 8 VATU), niezależnie od spełnienia warunków związanych z przepisami celnymi.
Po trzecie wreszcie, jak to często w sprawach o lekkim zabarwieniu wyłudzeniowym bywa, na tapecie znalazła się kwestia wpływu dobrej wiary i należytej staranności podatnika naruszającego dane przepisy. Nie jest zdaniem TSUE zgodna z pryncypiami unijnymi praktyka organów podatkowych, zgodnie z którą automatycznie odmawiają podatnikowi skorzystania ze zwolnienia TAX FREE nawet jeśli podatnik w złej wierze sporządził formularz. Trzeba bowiem zawsze badać także przesłanki do skorzystania ze zwolnienia (0% stawki VAT) właściwe dla eksportu towarów. Skoro bowiem towary faktycznie opuściły UE, odmowa taka wymaga spełnienia dowodu wyższej kategorii. Ziści się on dopiero, gdy podatnik wiedział lub powinien był wiedzieć, iż dana transakcja stanowiła oszustwo zagrażające funkcjonowaniu wspólnego systemu VAT.
Zgodnie z art. 56 ust. 5 VATU, bagaż osobisty podróżnego to cały bagaż, który podróżny jest w stanie przedstawić organom celnym, wjeżdżając na terytorium kraju, jak również bagaż, który przedstawi on później organom celnym (…). Prezentowane przez TSUE rozumienie jest więc zasadniczo zbieżne tak z ww. definicją jak i sposobem, w jaki interpretują je polskie sądy administracyjne (przykładowo WSA w Białymstoku w wyroku z 13.2.2018 r. (I SA/Bk 1738/17) zauważył, że ilość i rodzaj towarów przewożonych w bagażu osobistym podróżnego wskazywać musi na niehandlowy ich charakter).
Co ciekawe, pogląd odnośnie konieczności weryfikacji przesłanek do zaistnienia eksportu również podnoszony był w naszym krajowym orzecznictwie – i to od dawna (przykładowo wyrok NSA z 4.6.2012 r., I FSK 1222/11).
Problem w tym, że procedura TAX FREE bywa wykorzystywana w różnego rodzaju schematach wyłudzeń podatkowych, w tym także karuzelowych (zob. przykładowo wyrok WSA w Białymstoku z 27.2.2019 r., I SA/Bk 722/18 i inne podobne wyroki, co niespecjalnie zaskakujące wydawane głównie przez sądy administracyjne zlokalizowane we wschodnich rubieżach naszego kraju).
Pewnie także i z tego względu, przepisy o TAX FREE w ostatnim czasie dość zauważalnie ewoluują. Pierwszym sygnałem była zmiana z dniem 1.7.2020 r. art. 126 ust. 7 VATU. Od tej daty, odstąpiono od warunku osiągnięcia przez sprzedawcę dokonującego zwrotu VAT podróżnemu minimalnej wysokości obrotów za poprzedni rok podatkowy w wysokości 400 000 PLN. To zresztą wcielenie w życie tezy wyrażonej przez TSUE w wyroku z 28.2.2018 r. (Stanisław Pieńkowski przeciwko Dyrektorowi Izby Skarbowej w Lublinie, C-307/16).
Dużo dalej idą propozycje zapowiedziane w tzw. pakiecie SLIM VAT, w zakresie TAX FREE mającym wejść w życie akurat wyjątkowo z dniem 1.1.2022 r. Proponowane zmiany przewidują w pełni elektroniczny i co ważne obowiązkowy obieg dokumentów TAX FREE oraz ewidencjonowanie w systemie informatycznym wystawionych dokumentów TAX FREE i wypłaconych kwot zwrotu podatku VAT podróżnym (w miejsce dziś funkcjonującego systemu mieszanego). System TAX FREE zyska nową definicję, w pełni odwołującą się do elektronicznej formy jego obsługi (za pośrednictwem PUESC). Toteż zastosowanie 0% stawki VAT będzie uzależnione od posiadania elektronicznego potwierdzenia wywozu towaru poza UE. W zamyśle powinno to znacząco utrudnić fałszowanie przez podróżnych pieczątek, co było jednym z powszechnie stosowanych „wytrychów” w różnego rodzaju przestępstwach wykorzystujących omawianą procedurę.
Zmiany w ustawie o umowie koncesji na roboty budowlane lub usługi
- Istotnym elementem nowelizacji UmowaKoncU są przepisy dotyczące przesłanek wyłączenia stosowania ustawy o umowie koncesji (art. 5 UmowaKoncU) oraz podstaw wykluczenia z postępowania o zawarcie umowy koncesji (art. 32 UmowaKoncU).
Progi
Nowelizacja UmowaKoncU utrzymuje stan, w którym reżimem ustawowym objęte są umowy koncesji, których wartość osiąga określone kwoty progowe. Ustawa przewiduje szacunkową kwotę (próg) wartość umowy koncesji w wysokości 130 000 zł powyżej której zamawiający ma obowiązek stosowania UmowaKoncU. Dotychczas kwota ta wyrażona była w euro i wynosiła 30 000. Powodowało to konieczność przeliczania kwot szacunkowych wyrażonych w zł na euro, po to aby upewnić się, czy zachodzi ustawowy obowiązek stosowania UmowaKoncU. W opinii ustawodawcy ułatwi to także dokonywanie przez inne organy ustaleń w zakresie obowiązku stosowania przez zamawiających przepisów UmowaKoncU.
Nowela UmowaKoncU wprowadza do art. 2 pkt 6a przepisy wprowadzające definicję progu unijnego. Przepis ten odsyłać będzie bezpośrednio do przepisów regulacji, zarówno art. 8 ust. 1 dyrektywy 2014/23/UE, jak i rozporządzenia Komisji Europejskiej wydawanego na podstawie art. 9 ust. 4 dyrektywy 2014/23/UE, zmieniającego co dwa lata ww. dyrektywę w odniesieniu do progu obowiązującego w zakresie procedur zawierania umów koncesji. Jednocześnie nowela nakłada na ministra właściwego do spraw gospodarki obowiązek informowania o aktualnym progu unijnym i jego równowartości w złotych w formie obwieszczenia ogłaszanego w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” oraz na stronie internetowej Urzędu Zamówień Publicznych.
Wyłączenia stosowania ustawy
Wyłączenia spod obowiązku stosowania ustawy uregulowane w art. 5 UmowaKoncU są ściśle określone i odzwierciedlają zapisy wspomnianej już dyrektywy 2014/23/UE. W celu ujednolicenia przepisów UmowaKoncU z przepisami dyrektywy 2014/23/UE i PZP omawiana nowelizacja rozszerze dotychczasowy katalog wyłączeń stosowania ustawy, zawarty w art. 5 UmowaKoncU.
Nowelizacja rozszerza wyłączenia na gruncie UmowaKoncU o zawieranie umów koncesji, których przedmiotem są usługi publiczne w zakresie transportu pasażerskiego. Obejmuje ono wszystkie rodzaje usług publicznych w zakresie transportu pasażerskiego, a nie tak jak w przypadku wyłączeń na gruncie PZP, usługi publiczne w zakresie transportu pasażerskiego ograniczone do usług publicznych transportu pasażerskiego koleją lub metrem.
Tajemnica przedsiębiorstwa
Zmiany objęły przepisy dotyczące możliwości zastrzeżenie przez wykonawcę, że niektóre przekazywane przez niego informacje nie mogą być udostępniane, gdyż stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa. To uprawnienie wykonawcy w postępowaniu o zawarcie umowy koncesji ma na celu doprecyzowanie momentu do którego możliwe jest zastrzeżenie przez wykonawcę informacji jako tajemnicy przedsiębiorstwa. Przepis art. 13 ust. 3 UmowaKoncU w nowym brzmieniu mówi, że „nie ujawnia się informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa w rozumieniu ustawy z 16.4.1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1913 ze zm.), jeżeli wykonawca, wraz z przekazaniem takich informacji, zastrzegł, że nie mogą być one udostępniane oraz wykazał, że zastrzeżone informacje stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa, z wyjątkiem informacji przekazywanych na podstawie ustawy, w szczególności na podstawie art. 38 ust. 1 oraz w ogłoszeniach”. Doprecyzowanie tego przepisu UmowaKoncU pozwoli uniknąć problemów związanych z oceną tego typu zastrzeżenia, gdy jest ono dokonywane w toku postępowania. Zmiany te służą także ujednoliceniu zapisów UmowaKoncU z analogicznymi przepisami PZP.
Komunikacja
Również zagadnienia komunikacji między zamawiającym i wykonawcami w postępowaniu o zawarcie umowy koncesji zostały na gruncie nowelizacji UmowaKoncU uregulowane analogicznie do nowego PZP. Ustawodawca zdecydował, że w postępowaniu o zawarcie umowy koncesji komunikacja między zamawiającym i wykonawcami, w tym przekazywanie wniosków o dopuszczenie do udziału w tym postępowaniu, ofert, oświadczeń i zawiadomień, odbywa się zgodnie z wyborem zamawiającego, za pośrednictwem operatora pocztowego w rozumieniu ustawy z 23.11.2012 r. – Prawo pocztowe (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1041 ze zm.), osobiście, przez posłańca, przy użyciu faksu lub środków komunikacji elektronicznej.
Ponadto nowelizacja UmowaKoncU przewiduje, że ofertę, wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu oraz oświadczenia, wykonawcy będą składać spod rygorem nieważności w formie pisemnej albo, za zgodą zamawiającego, w formie elektronicznej. Przy czym ustawodawca zastrzegł, że w postępowaniu o zawarcie umowy koncesji o wartości mniejszej niż próg unijny ofertę, wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu oraz oświadczenia, składa się pod rygorem nieważności w formie pisemnej albo, za zgodą zamawiającego, w formie elektronicznej lub w postaci elektronicznej opatrzonej podpisem zaufanym lub podpisem osobistym.
Wybór właściwych przepisów
Ustawodawca rozszerza przepisy dotyczące właściwego postępowania w przypadku, gdy umowa koncesji dotyczy różnych działalności. Nowy art. 11a UmowaKoncU mówi, że w sytuacji, gdy umowa koncesji służy jednocześnie wykonywaniu działalności sektorowej oraz wykonywaniu innych niż działalność sektorowa rodzajów działalności, zamawiający może zawrzeć odrębne umowy w celu wykonywania poszczególnych rodzajów działalności, stosując do zawarcia każdej z umów przepisy właściwe ze względu na rodzaj działalności, albo zawrzeć jedną umowę. Przy czym do zawarcia jednej umowy koncesji stosuje się przepisy właściwe dla działalności głównej.
Jeżeli natomiast umowa koncesji dotyczy równocześnie działalności sektorowej oraz zamówień publicznych lub działalności objętej art. 346 TFUE lub przepisami PZP dotyczącymi udzielania zamówień w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa, do zawarcia umowy stosuje się odpowiednio przepisy art. 10 ust. 2 pkt 1 i 2 UmowaKoncU. Zamawiający nie może przy tym zawrzeć jednej umowy w celu uniknięcia stosowania przepisów ustawy lub przepisów PZP.
W sytuacji, gdy nie jest możliwe określenie, którego rodzaju działalności zasadniczo dotyczy umowa, do zawarcia umowy stosuje się:
- przepisy PZP, jeżeli do jednego z rodzajów działalności, którego umowa dotyczy, mają zastosowanie te przepisy, a do drugiego przepisy ustawy;
- przepisy UmowaKoncU dotyczące zawierania umowy koncesji przez zamawiającego, o którym mowa w art. 2 pkt 11 lit. a UmowaKoncU, jeżeli do jednego z rodzajów działalności, której ta umowa dotyczy, mają zastosowanie te przepisy, a do drugiego przepisy ustawy dotyczące zawierania umowy koncesji przez zamawiającego;
- przepisy UmowaKoncU, jeżeli do jednego z rodzajów działalności, którego ta umowa dotyczy, mają zastosowanie przepisy ustawy, a do drugiego nie mają zastosowania przepisy UmowaKoncU ani przepisy PZP.
Minister Finansów objaśnia jak dokumentować WDT
Każdy podatnik dokonujący WDT doskonale zdaje sobie sprawę z konieczności zbierania dokumentów potwierdzających, że towar został przemieszczony do innego kraju UE. To fundamentalny warunek stosowania 0% stawki VAT, zgodnie z art. 42 ust. 1 pkt 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm. dalej jako: VATU). Każdy podatnik wie też doskonale, że czasem zebranie odpowiednich dowodów na czas to wyczyn nie lada.
I wiele się w tym zakresie w ostatnich latach w krajowej praktyce nie zmieniło. Oto bowiem przede wszystkim nie zmieniły się same przepisy. Również Dyrektor KIS w wydawanych interpretacjach indywidualnych nieprzerwanie liberalnie traktuje kryteria dowodowe, akceptując właściwie każdy sensowny dokument potwierdzający dostawę do innego kraju UE jako spełniający wymogi z art. 42 ust. 3 i ust. 11 VATU. Nadal jednak gdy przychodzi co do czego (tj. do kontroli podatkowej), organy okazują się drobiazgowe, wypominają brak każdej pieczątki i ochoczo 0% stawkę VAT kwestionują. A sądy takie podejście podtrzymują, często z dużym urokiem i eufemistycznie jak np. WSA w Opolu, który w wyroku z 10.3.2017 r., I SA/Op 9/17, Legalis uznał względem analizowanej transakcji, że „(…) nie była to najlepiej udokumentowana WDT, skoro faktura nie zawierała pieczątki i podpisu odbiorcy, na CMR bez numeru brak jest pieczątki i podpisu odbiorcy oraz daty odbioru. Wprawdzie jest on podpisany przez przewoźnika, ale brak jest potwierdzenia odbioru przez nabywcę”.
Skąd więc pomysł na publikację objaśnień podatkowych w tej akurat materii?
Sprawcą zamieszania jest tzw. pakiet quick fix, czyli kilka istotnych zmian w rozliczeniach VAT międzynarodowych transakcji towarowych. Jednym z fundamentów tych zmian jest Rozporządzenie Wykonawcze Rady UE 2018/1912 z 4.12.2018 r. w odniesieniu do niektórych zwolnień związanych z transakcjami wewnątrzwspólnotowymi (Dz.Urz. UE L z 2018 r. Nr 311, s. 10), zmieniające rozporządzenie wykonawcze Rady (UE) nr 282/2011 z 15.3.2011 r. ustanawiające środki wykonawcze do dyrektywy 2006/112/WE w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2011 r. Nr 77, str. 1, dalej: WykVATDyrR). Ustanawia ono reguły odnośnie sposobu dokumentacji WDT.
Reguły te, a zwłaszcza ich relacja do przepisów VATU budzą wątpliwości. Przepisy unijne ustanawiają bowiem domniemanie (wzruszalne), zgodnie z którym jeśli dostawca towaru do innego kraju UE posiada dany zestaw dokumentów, organy winny zakładać, że faktycznie doszło do WDT.
To dość zawiła konstrukcja prawna. Ministerstwo Finansów wskazuje więc , że celem objaśnień jest określenie relacji między przepisami unijnymi a tymi wynikającymi z VATU. Dodatkowo, dotykają one także kwestii interpretacji nowych przepisów (co do instytucji domniemania oraz samych zasad dokumentowania WDT). Co jeszcze ciekawsze jednak, Minister Finansów wskazuje także na interpretację przepisów VATU w zakresie dokumentowania transakcji unijnych.
Które przepisy ważniejsze: polskie, czy unijne?
To (zupełnie celowo) źle postawione pytanie. Wbrew pozorom, nie wolno bowiem szukać stosunku podrzędności albo nadrzędności między art. 45a WykVATDyrR a art. 42 ust. 3-5 i ust. 11 VATU. Przepisy te regulują bowiem coś zupełnie innego.
Art. 45a WykVATDyrR określa bowiem wspomniane już domniemanie. W przypadku spełnienia przewidzianych warunków można domniemywać, że doszło do WDT. Nie zwalnia to jednak podatnika ze spełnienia warunków z art. 42 VATU w zakresie odpowiedniej dokumentacji. Rodzi to oczywistą konkluzję, że najlepiej posiadać dokumentację spełniającą warunki z obydwu przepisów. Inna sprawa, że niespełnienie warunków unijnych nie oznacza wcale, że podatnik nie ma prawa do skorzystania ze stawki 0% VAT. Całe szczęście, bo spełnienie tych warunków bywa absurdalnie trudne. A czasem jest po prostu niemożliwe (np. w przypadku przewozu towaru własnym środkiem transportu).
Wniosek: dla zastosowania stawki 0% VAT nadal znaczenie mają wyłącznie przepisy VATU. Niektórzy przedstawiciele praktyki podatkowej twierdzą więc, że art. 45a WykVATDyrR w zasadzie w ogóle nie zmienia sytuacji dostawców unijnych. To jednak wniosek zbyt daleko idący. Spróbujmy wyjaśnić to w kolejnym akapicie.
Co z tym „domniemaniem”?
Domniemanie zawarte w art. 45a WykVATDyrR jest wzruszalne. Mówiąc po ludzku, nawet jeśli podatnik podejmie trud kolekcjonowania wszystkich dowodów wskazanych w tym przepisie, organ podatkowy może przyjść i względem 0% stawki VAT powiedzieć: non possumus.
Tyle tylko, że w takiej sytuacji organ podatkowy musi koniecznie przedstawić dowody, że towary wcale nie dotarły do innego kraju UE. Nie wystarczy jedynie „podejrzenie”. Ani – jak się wydaje – przykładowo także kwestionowanie celowości łańcucha dostaw. Jeśli podatnik posiada dowody określone w art. 45a WykVATDyrR, na fiskusa przeniesiony zostaje ciężar przeprowadzenia przeciwdowodu.
I to jest realna korzyść dla podatnika. Swoista tarcza chroniąca przed drobiazgową kontrolą. Inna sprawa, że fiskus może także weryfikować prawidłowość lub autentyczność dowodów. Jeśli stwierdzi stosowne naruszenia, domniemanie traci swą magiczną moc.
Dokumentowanie po europejsku
Minister Finansów poświęcił w objaśnieniach wiele miejsca na „praktyczną” analizę zasad dokumentowania WDT zgodnie z art. 45a WykVATDyrR (a więc w sposób skutkujący powstaniem domniemania). Mamy tam nawet klika przykładowych scenek rodzajowych „z życia”. W tym miejscu nie ma jednak sensu powielać tych przykładów. Zwłaszcza, że nie są one zbyt rewolucyjne i nie wnoszą wiele więcej wobec tego, co wynika z samych przepisów wprost. Kilka wniosków jest jednak ciekawych (co nie znaczy, że rewolucyjnych):
- możliwość posługiwania się zbiorczym oświadczeniem nabywcy transportującego towar – pod warunkiem, że oświadczenie zawiera wszystkie niezbędne dane odrębnie dla każdej z dokonanych dostaw, jednak bez konieczności powielania na jednym dokumencie danych wspólnych wszystkim dostawom;
- instrukcyjny charakter terminu doręczenia oświadczenia – przekroczenie go nie będzie problemem. Choć Minister Finansów między wierszami zdaje się ograniczać go terminem do złożenia deklaracji za dany okres (a więc 25 dzień miesiąca po);
- definiowanie niezależności wystawców dokumentów – w oparciu o pojęcie podmiotów powiązanych;
- dowolność formy dokumentacji (elektroniczne czy wydruki z ERP też są OK).
Dokumentowanie po polsku
Minister Finansów nie mógł powstrzymać się także od wygłoszenia kilku mądrości odnośnie zasad dokumentowania WDT na bazie VATU. Wspomina więc m.in. o relacji między dowodami głównymi (art. 42 ust. 3 VATU) a uzupełniającymi (art. 42 ust. 11 VATU). O formie dokumentów. A także o tym, że nie liczy się ilość, a jakość. Wszystko podlane (nie najświeższym) sosem powołującym się na orzecznictwo NSA, co ciekawe bowiem to orzecznictwo mniej więcej sprzed dekady.
Nie ma sensu się nad tą częścią objaśnień rozwodzić. Niczego nowego bowiem w tym miejscu się nie dowiadujemy.
Znamienna jest jednak pointa – swoiste memento: należy pamiętać, że w każdym przypadku właściwy organ podatkowy może dokonać oceny prawidłowości, w tym autentyczności poszczególnych dowodów posiadanych przez podatnika, jak również dokonać oceny czy posiadane dowody rzeczywiście potwierdzają dokonanie WDT. Czyli: teoria teorią, ale każda sytuacja jest indywidualna. Gdy dojdzie np. do kontroli podatkowej, organ może weryfikować daną transakcję z należytą drobiazgowością.
Może jednak te „domniemanie” opisywane kilka akapitów wyżej ma jakiś sens…
Faktem jest, że pewna część podatników niespecjalnie zrozumiała cel wejścia w życie art. 45a WykVATDyrR. Można więc przyjąć, że Minister Finansów wsłuchał się w te głosy i postanowił wyjaśnić wątpliwości w formie objaśnień podatkowych zgodnie z art. 14a § 1 pkt 2 ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U z 2019 r. poz. 900 ze zm., dalej: OrdPU). Przypomnijmy, że objaśnienia mają moc ochronną zgodnie z art. 14n § 4 pkt 1 OrdPU. Zatem – słowa uznania dla fiskusa.
Problem polega na tym, że treść omawianych objaśnień to tak naprawdę synteza samych przepisów VATU i WykVATDyrR, uzupełniona o zapisy uzasadnienia do ustawy wprowadzającej pakiet quick fix oraz (przede wszystkim) treść wydanych przez Komisję Europejską w grudniu 2019 r. not wyjaśniających w sprawie zmian w zakresie unijnego podatku VAT w odniesieniu do procedur magazynu typu call-off stock, transakcji łańcuchowych i zwolnień wewnątrzwspólnotowych dostaw towarów. Trudno więc w objaśnieniach znaleźć rozwiązanie jakiegoś praktycznego problemu bądź kontrowersji. W szczególności zaś, trudno w nich znaleźć coś, czego nie wiedzielibyśmy już wcześniej, śledząc losy legislacji wokół pakietu quick fix.
W dodatku, Ministrowi Finansów nie udało się uniknąć określeń niejednoznacznych. Przykładowo, na stronie 5 stwierdza, że w celu zastosowania zwolnienia (stawki 0%) dla WDT, podatnik nadal może udowodnić (podkreślenie autora) zgodnie z art. 42 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 42 ust. 3-5 i 11 VATU, że towary (…) zostały wywiezione z terytorium kraju (…) na zasadach i na podstawie dowodów wskazanych w tych przepisach. Bazując na treści przepisów VATU, samych objaśnień ale także znanej od zarania praktyki podatkowej doskonale wiemy, że podatnik musi udowodnić wywóz towarów.
Tak czy owak, każdy znaleziony pod choinką prezent świąteczny powinien nas cieszyć.
Doręczenie decyzji administracyjnej drogą elektroniczną
Postanowienie SKO
Przedmiotem skargi w niniejszej sprawie jest postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego stwierdzające niedopuszczalność odwołania od decyzji ustalającej opłatę z tytułu wzrostu wartości nieruchomości na skutek uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.vSKO stwierdziło, że na skutek przesłania Stronie – Syndykowi masy upadłości Przedsiębiorstwa A Spółki z o.o. w upadłości likwidacyjnej decyzji drogą elektroniczną nie doszło do jej doręczenia. Zdaniem SKO decyzja weszła do obrotu prawnego na skutek późniejszego jej doręczenia w trybie awizo w formie papierowej, na adres upadłej Spółki. Wobec tego odwołanie Strony wniesione od decyzji przesłanej drogą elektroniczną SKO uznało za przedwczesne, a tym samym niedopuszczalne.
Z uzasadnienia WSA w Łodzi
WSA w Łodzi w pierwszej kolejności podniósł, że doręczenie korespondencji jest czynnością procesową organu administracji publicznej, wywołującą skutki prawne przewidziane w przepisach KPA, zaś od daty doręczenia rozpoczynają bieg niektóre terminy do dokonania czynności procesowych, a ponadto doręczenie pisma może wywoływać także inne skutki prawne, w szczególności związanie organu rozstrzygnięciem jest skuteczne od chwili jego doręczenia. Ponadto w piśmiennictwie przyjmuje, że KPA wprowadza zasadę oficjalności doręczeń, która oznacza, iż obowiązek dokonywania wszelkich doręczeń z urzędu spoczywa na organie prowadzącym postępowanie administracyjne. Zasada ta znajduje zastosowanie w każdym postępowaniu, niezależnie od jego struktury podmiotowej.
WSA w Łodzi zwrócił także uwagę na konsekwencje wadliwego doręczenia przesyłki z pismem organu. Nieprawidłowe, czyli niezgodne z przepisami KPA doręczenie pisma, od którego rozpoczyna bieg termin procesowy, należy uznać za naruszenie zasady oficjalności doręczeń, mogące spowodować pozbawienie strony możliwości obrony swych praw. Niezgodne z przepisami postępowania administracyjnego doręczenie pisma (decyzji, postanowienia) może być uznane przez sąd administracyjny w konkretnych okolicznościach sprawy za pozbawione znaczenia prawnego i uzasadniać stwierdzenie, że do doręczenia doszło w innej dacie, niż to przyjmuje organ, albo że w ogóle nie doszło do doręczenia (wyrok NSA z 18.1.2017 r., I OSK 448/16, Legalis).
Następnie WSA w Łodzi zaznaczył, że jeżeli strona złoży podanie w formie dokumentu elektronicznego przez elektroniczną skrzynkę podawczą organu administracji publicznej, to zgodnie z art. 39¹ § 1 pkt 1 KPA, doręczenie pism stronie następuje za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu art. 2 pkt 5 ustawy z 18.7.2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 244). W orzecznictwie sądów administracyjnych podkreśla się, że doręczenie dokonywane w formie elektronicznej zastępuje doręczenie tradycyjne, a doręczenie dokumentu równocześnie w postaci zarówno papierowej, jak i elektronicznej jest w takim przypadku niedopuszczalne. Taki wniosek wynika z art. 46 § 3 KPA, który przewiduje kolejność sposobów doręczania: najpierw elektroniczne (jeżeli uczestnik złożył oświadczenie, o którym mowa w art. 391 § 1 KPA), a w dalszej kolejności tradycyjne, jednak tylko w przypadku braku skuteczności doręczenia elektronicznego.
Doręczenie decyzji za pomocą środków komunikacji elektronicznej
Jak wynika z akt niniejszej sprawy Strona nie poinformowała organu o zmianie adresu do doręczeń, a przynajmniej nie wynika to ze zgromadzonego materiału dowodowego. Strona nie wskazała konkretnie, w jakim piśmie wysłanym pocztą tradycyjną wskazany został adres zamieszkania Syndyka. Trudno za taką okoliczność uznać wskazanie w piśmie z 1.4.2020 r. miejscowości, w której sporządzono pismo zawierające stanowisko Syndyka w związku z wszczętym postępowaniem administracyjnym. Niezależnie od powyższych uwag rację należy – zdaniem WSA w Łodzi – przyznać Stronie, że nie została pouczona o konieczności poinformowania organu o zmiennie adresu zamieszkania.
Tymczasem to na organie ciąży, wynikający z art. 9 KPA, obowiązek pouczenia strony o powinności wynikającej z art. 41 § 1 KPA, który powstaje od daty wszczęcia postępowania lub zawiadomienia strony o wszczęciu postępowania administracyjnego. Zastosowanie konsekwencji powołanego przepisu w postaci uznania za skuteczne doręczenia pisma pod dotychczasowym adresem, jest możliwe jedynie wówczas, gdy strona została prawidłowo pouczona o skutkach wypływających z niedopełnienia obowiązku w nim unormowanego (wyrok WSA w Olsztynie z 24.10.2017 r., II SA/Ol 695/17, Legalis). Taka sytuacja nie miała jednak miejsca w niniejszej sprawie. Dla jej rozstrzygnięcia decydująca jest jednak okoliczność, że na skutek wniosku z 24.3.2020 r. o przesłanie drogą mailową operatu szacunkowego z uwagi na przebywanie Syndyka na kwarantannie, organ rozpoczął prowadzenie z nim korespondencji drogą elektroniczną. Zaakcentować należy, że przesyłając drogą elektroniczną wydaną w sprawie decyzję organ I instancji nie zaznaczył, że przekazuje jedynie kopię czy skan decyzji, nie poinformował też Syndyka, że oryginał decyzji został przesłany dodatkowo na adres upadłej Spółki. Mając zatem na uwadze wcześniejsze rozważania uznać należy, że doręczenie decyzji drogą elektroniczną było skuteczne. Tym bardziej, że ani ze zwróconej, po podwójnym awizowaniu, przesyłki, ani z listy adresatów wskazanych w końcowej treści decyzji I instancji, nie wynika aby jednym z tych adresatów był Syndyk masy upadłości Spółki. Tymczasem zgodnie z art. 144 ust. 1 2 ustawy z 28.2.2003 r. Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1228), wszelkie postępowania sądowe i administracyjne dotyczące masy upadłości mogą być wszczęte i prowadzone jedynie przez syndyka lub przeciwko syndykowi a postępowania te syndyk prowadzi na rzecz upadłego lecz w imieniu własnym (tzw. legitymację formalną lub jako podstawienie – substytucja – procesowe), natomiast stroną w znaczeniu materialnym, pomimo ogłoszenia upadłości, pozostaje upadły.
W ocenie WSA w Łodzi, SKO słusznie podnosi, że co prawda zgodnie z art. 107 § 1 pkt 8 KPA decyzja zawiera podpis z podaniem imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego pracownika organu upoważnionego do wydania decyzji, a jeżeli decyzja wydana została w formie dokumentu elektronicznego winna zawierać kwalifikowany podpis elektroniczny, to jednak warto zaznaczyć, że decyzja organu I instancji nie została wydana w formie dokumentu elektronicznego, zatem nie musiała być opatrzona kwalifikowanym podpisem elektronicznym (wyrok WSA w Olsztynie z 26.11.2019 r., II SAB/Ol 70/19, Legalis).
Podnieść również należy, że stosownie do art. 110 § 1 KPA organ administracji publicznej, który wydał decyzję, jest nią związany od chwili jej doręczenia lub ogłoszenia, o ile ustawa nie stanowi inaczej. Niewątpliwe w niniejszej sprawie Strona została poinformowana o ustaleniu opłaty z tytułu wzrostu wartości nieruchomości na skutek uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i argumentacji organu. Od decyzji tej Stronie przysługiwał środek zaskarżenia, o czym została prawidłowo pouczona w decyzji. Skoro zatem decyzja znalazła się w posiadaniu Strony, chociaż nie nastąpiło to zgodnie z przepisami regulującymi kwestię doręczeń, to należy przyjąć, że weszła ona do obrotu prawnego i wiąże organ, który ją wydał (wyrok WSA w Olsztynie z 26.11.2019 r., II SAB/Ol 70/19, Legalis). W przedmiotowej sprawie uznanie za skuteczne doręczenia decyzji w formie papierowej ograniczyłoby prawo Strony w zakresie ochrony jej interesów, a tym samym stanowiłoby mające istotne znaczenie naruszenie przepisów postępowania. W realiach niniejszej sprawy ogólne zasady KPA (działania na podstawie prawa – art. 6 KPA, zaufania do organów państwa – art. 8 KPA i udzielania informacji o okolicznościach faktycznych i prawnych – art. 9 KPA) nakazują przyjąć, że doręczenie decyzji drogą elektroniczną było skuteczne i wywołało skutek prawny w postaci rozpoczęcia biegu terminu do wniesienia odwołania. Doręczenie przez organ decyzji za pomocą środków komunikacji elektronicznej, wpłynęło bowiem na możliwość działania Strony i wynik sprawy. W takiej sytuacji, kiedy organ uchybia prawu, nie można przerzucać na stronę postępowania skutków tego uchybienia (wyrok NSA z 21.6.2017 r., II OSK 2629/15, Legalis).
Rozstrzygnięcie WSA w Łodzi
Mając na uwadze wszystkie powyższe okoliczności zaskarżone postanowienie należało uznać za wydane z naruszeniem art. 134 KPA i wyeliminować z obrotu prawnego. Wobec tego WSA w Łodzi, na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c PostAdmU, uchylił przedmiotowe postanowienie.
Ustawodawca – idąc z duchem czasu – przewidział możliwość dokonywania doręczeń pism w postępowaniu administracyjnym drogą elektroniczną. Art. 391 KPA został dodany już ustawą z 17.2.2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz.U. z 2005 r., poz. 565), która weszła w życie 21.11.2005 r. Zdaje się jednak, że tryb doręczenia elektronicznego nie cieszy się zbyt dużą popularnością ani powszechnym zastosowaniem, zaś zasady i przesłanki skorzystania z niego ciągle budzą wiele wątpliwości. Dopiero w 2020 r., z uwagi na trwającą pandemię COVID-19 i wprowadzone w związku z tym ograniczenia i szczegółowe regulacje prawne, wymiana pism pomiędzy organami administracji publicznej a stronami postępowania przeszła, w większym stopniu niż dotychczas, z trybu tradycyjnego na doręczenia elektroniczne, co jednak każdorazowo uzależnione jest od woli osoby, której doręczana jest korespondencja.
Faktyczna gotowość podjęcia pracy przesłanką prawa do wynagrodzenia z tytułu przestoju
Istota sporu
Spór rozstrzygany przez SR w Toruniu dotyczył tego, czy z końcem upływu okresu wypowiedzenia Strony pozostawały nadal w stosunku pracy. Zatem, czy Powód mógł żądać wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy za rok 2017 i dopuszczenia do pracy.
Powód oparł swoje roszczenie na twierdzeniu, że w okresie sprawowania funkcji Prezesa Zarządu korzystał z urlopu bezpłatnego w ramach umowy o pracę z 30.12.1995 r., co jego zdaniem uzasadniało istnienie dwóch umów o pracę łączących go z Pozwanym. Na poparcie swojego stanowisko Powód powołał się na treść uchwały Rady Nadzorczej Spółki (dalej: Pozwany), w której zawarto postanowienie, iż „(…) Na czas pełnienia funkcji Prezesa Zarządu Rada Nadzorcza udziela Panu N. urlopu bezpłatnego i zwalnia go z pełnienia funkcji Dyrektora (…) G. i (…) B.”.
Pozwany wskazał, że stosownie do art. 174 § 1 ustawy z 26.6.1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1040, dalej: KP), na pisemny wniosek pracownika pracodawca może co prawda udzielić urlopu bezpłatnego, niemniej jednak – powołując się na treść wydanego Powodowi świadectwa pracy (która nie została zakwestionowana) – poinformował, że Powód w okresie zatrudnienia nie korzystał z urlopu bezpłatnego.
W treści kolejno zawartych między Stronami umów o pracę tj.: w umowie z 11.2.1998 r. oraz w umowie z 15.2.2005 r. nie umieszczono klauzuli potwierdzającej udzielenie urlopu bezpłatnego. Do obu przywołanych wyżej umów została natomiast przeniesiona klauzula, zgodnie z którą zapewniono możliwość powrotu na stanowisko Dyrektora (…) G. i (…) B. w wypadku zakończenia kadencji lub rezygnacji z piastowanego stanowiska.
Urlop bezpłatny a rozwiązanie stosunku pracy
SR w Toruniu odnosząc się do twierdzeń przedstawionych przez Strony uznał, że wiąże je tylko aktualna treść umowy o pracę z 2005 r., w której nie ma zapisu o udzieleniu urlopu bezpłatnego.
Następnie SR w Toruniu powziął wątpliwości co do dwóch równoległych stosunków pracy. Zdaniem Sądu – w przypadku korzystania z urlopu bezpłatnego w ramach innej umowy o pracę – pracownik po rozwiązaniu jednej umowy wraca na drugie stanowisko pracy automatycznie po zakończeniu urlopu bezpłatnego. W ocenie tego Sądu logicznym jest przyjęcie, że Powód oceniał zapisy umowne podobnie. Powód bowiem w piśmie z 8.11.2016 r. złożył oświadczenie w przedmiocie gotowości objęcia pracy na stanowisku Dyrektora i wniósł o przygotowanie wypowiedzenia zmieniającego umowę o pracę, co świadczy o istnieniu jednej a nie dwóch umów o pracę. Sąd Najwyższy w wyroku z 14.2.2002 r. (I PKN 876/00, Legalis) uznał, że zawieranie z własnym pracownikiem drugiego angażu dopuszcza się tylko wyjątkowo, gdy chodzi o rodzaj pracy wyraźnie inny niż uzgodniony w podstawowym czasie pracy. Przenosząc powyższe na grunt rozpatrywanej sprawy wskazać należy, że umowy o pracę z 30.12.1995 r., jak i z 11.2.1998 r. (i zastępująca ją umowa z 15.2.2005 r.) przewidywały zatrudnienie Powoda w wymiarze pełnego etatu, a charakter obu stanowisk był zbliżony (sprawowanie funkcji zarządczych i kierowniczych).
SR w Toruniu miał także na uwadze, że – jak wynika z pisma Pozwanego z 23.11.2016 r., które Powód otrzymał w okresie wypowiedzenia, intencją Spółki było całkowite zerwanie więzi pracowniczej, tj. rozwiązanie całego stosunku pracy. Gdyby inna intencja przyświecała Pozwanemu – wówczas stosownie do art. 370 ustawy z 15.9.2000 r. Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2020 poz. 1526) – wraz z odwołaniem Powoda z funkcji Prezesa Zarządu – nie podjąłby uchwał i dalszych czynności zmierzających do rozwiązania stosunku pracy. Powód po zapoznaniu się z uzasadnieniem wypowiedzenia – mimo przysługujących mu w tym zakresie uprawnień – nie odwołał się do Sądu Pracy.
Powód wskazał, że nie mógł być zwolniony ze stanowiska Dyrektora, gdyż był na urlopie bezpłatnym, co traktował jako ochronę przed zwolnieniem. SR w Toruniu postanowił w tym miejscu wyjaśnić ogólne zasady prawa pracy, z których wynika, że prawna ochrona przed zwolnieniem wynikająca z art. 41 KP nie uniemożliwia wypowiedzenia czy rozwiązania umowy o pracę. Może być natomiast podstawą dla pracownika do zgłoszenia przed sądem skutecznego żądania o przywrócenie do pracy czy zasądzenie odszkodowania za sprzeczne z prawem rozwiązanie czy wypowiedzenie umowy o pracę.
Pozwany wystawił i wydał Powodowi świadectwo pracy (2.1.2017 r.), z którego treści wynikało, że Powód był zatrudniony w Spółce w okresie od 01.12.1987 r. do 31.12.2016 r., wykonywał pracę jako: Specjalista, Dyrektor, Prezes Zarządu – Dyrektor Spółki i nie korzystał z urlopu bezpłatnego. Treść ww. dokumentu potwierdza, że 31.12.2016 r. ustał stosunek pracy nawiązany 1.12.1987 r. Taki stan rzeczy potwierdził także Odział ZUS. Powód nigdy nie kwestionował świadectwa pracy.
Uzewnętrznienie przez pracownika gotowości do pracy
Powód kierował do Pozwanego pisma o gotowości do pracy. Zgodnie z ukształtowanym przez orzecznictwo rozumieniem pojęcia „gotowość do pracy” wyróżnia się cztery elementy wyznaczające ten stan:
- zamiar wykonywania pracy,
- wyraźny przejaw woli świadczenia pracy,
- psychiczna i fizyczna zdolność do jej świadczenia,
- pozostawanie w dyspozycji pracodawcy.
Gotowość do pracy to stan świadomości i woli pracownika obiektywnie zdolnego do wykonywania pracy polegający na rezygnacji z pełnej swobody dysponowania swoją osobą i czasem, na godzeniu się na ograniczenie tejże wolności na rzecz i przez pracodawcę (wyrok SN z 9.5.1959 r. II CR 262/59, PiZS 1960/7, s. 62), zaś pracownik może wykazać gotowość do pracy przez każde zachowanie ujawniające jego wolę w sposób dostateczny (telefonicznie, korespondencyjnie, osobiście – stawiając się na stanowisku pracy) (wyrok SN z 24.6.2015 r. I PK 230/14, Legalis). Częstotliwość potwierdzania gotowości do pracy nie jest wprawdzie określona prawnie, ale pracownik powinien ją „manifestować” szczególnie wtedy, gdy pracodawca jest przekonany o skutecznym rozwiązaniu stosunku pracy (wyrok SN z 14.10.2013 r. II PK 16/13, Legalis).
Ponadto SR w Toruniu wskazał, że art. 81 § 1 KP ma zastosowanie tylko wtedy, gdy nie zachodzą okoliczności uzasadniające brak obowiązku świadczenia pracy po stronie pracownika. Jeżeli powodem odmowy dopuszczenia do wykonywania pracy jest błędne przekonanie pracodawcy, że stosunek pracy został z pracownikiem skutecznie rozwiązany, sytuacja taka winna być kwalifikowana i oceniana prawnie według przepisów dotyczących roszczeń z tytułu wadliwego rozwiązania umowy o pracę (art. 48 § 1 KP), a pracownikowi, który podjął pracę w wyniku przywrócenia do pracy, przysługuje wynagrodzenie za czas określony w art. 47 KP; w takim przypadku art. 81 KP nie ma zastosowania (uchwała SN z 27.4.1977 r. I PZP 3/77, OSNCP 1977/9, poz. 163).
Na gruncie zaistniałego w sprawie stanu faktycznego SR w Toruniu uznał, że pisma Powoda ze wskazaniem gotowości do pracy były wysyłane co kilka lub co kilkanaście miesięcy, a Powód nigdy nie stawił się w Spółce i nie podjął żadnych rozmów osobiście czy przez pełnomocnika. Powód skierował natomiast szereg pozwów o zapłatę odszkodowania za: zakaz konkurencji, obniżenie podstawy obliczenia wynagrodzenia za zakaz konkurencji; skutki opóźnienia w zapłacie ekwiwalentu za urlop wypoczynkowy. Powód w toku ww. postępowań nigdy nie zgłaszał że jest nadal pracownikiem Pozwanego.
Rozstrzygnięcie SR w Toruniu
Mając powyższe na uwadze, a także rzadką w okresie kilku lat częstotliwość pism o gotowości do pracy, brak innych działań zmierzających do manifestowania chęci rozmów w sprawie dalszej pracy oraz okres kilku lat, jaki upłynął od wypowiedzenia umowy o pracę, SR w Toruniu ocenił, że faktyczna gotowość i chęć pracy Powoda u Pozwanego nie jest wiarygodna. Sądu nie przekonuje argument Powoda o braku możliwości rozmów z osobami decyzyjnymi z uwagi na ich zapracowanie i „rozjazdy”.
Niezależnie od przedstawionych wyżej okoliczności SR w Toruniu wskazał, że żądanie Powoda o dopuszczenie go do wykonywania pracy na stanowisku Dyrektora jest niemożliwe, gdyż to stanowisku już nie istnieje.
Zdaniem SR w Toruniu nie było podstaw do dopuszczenia Powoda do pracy ani zasądzenia wynagrodzenia za czas pozostawania przez niego bez pracy w myśl art. 81 § 1 KP. Stąd orzeczono – na mocy art. 355 ustawy z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1575) – o umorzeniu przedmiotowego postępowania w części.
Przedmiotem analizy SR w Toruniu były m.in. kodeksowe regulacje dotyczące gotowości pracownika do pracy (przestoju), które nabrały szczególnie istotnego znaczenia wobec ogłoszonego w związku z wirusem SARS-CoV-2 stanu epidemii. Kodeks pracy gwarantuje pracownikom za czas niewykonywania pracy, jeżeli byli gotowi do jej wykonywania, a doznali przeszkód z przyczyn dotyczących pracodawcy, prawo do wynagrodzenia. Jedną z przesłanek uzyskania prawa do takiego wynagrodzenia jest aktywne manifestowanie pozostawania w stanie permanentnej (stałej) gotowości do natychmiastowego podjęcia i świadczenia pracy w uzgodnionym miejscu, czasie i rozmiarze pracy. Oceny spełnienia tej przesłanki (stanu gotowości pracownika do pracy) dokonuje sąd, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności faktycznych konkretnej sprawy, jak miało to miejsce w postępowaniu toczącym się przed SR w Toruniu.
Pandemiczne paragrafy pożyteczne i szkodliwe
Chorobliwa legislacja
Nadzwyczajny stan naszego życia spowodowany epidemią nie skłonił władz do wprowadzenia żadnego ze stanów nadzwyczajnych. Przyczyna była niestety polityczna: niechęć rządu do odłożenia wyborów prezydenckich.
Specjalna ustawa dotycząca zwalczania skutków epidemii i kryzysu oraz rządowe rozporządzenia wprowadzające różne rygory epidemiczne miały niewątpliwie słuszny cel, ale były wprowadzane bez poszanowania konstytucji. Co więcej, różne ograniczenia wprowadzano (i wciąż się wprowadza) w sposób nieprzemyślany i chaotyczny. Najlepszym tego przykładem były osobliwe zakazy (np. wstępu do lasu czy godzina policyjna), często zresztą zmieniane. Rządowe rozporządzenie o nakazach, zakazach i ograniczeniach było zmieniane lub wydawane na nowo aż 40 razy. Specustawa o Covid-19 przeszła – nomen omen – 19 nowelizacji. Ta ostatnia jest mało czytelna m.in. za sprawą osobliwej numeracji artykułów. Jest tam np. art. 15zzzzzzze. To nie pomyłka, litera „z” pojawia się tam siedem razy.
Kulminacją tego chaosu było odwołanie – nieformalną decyzją polityków – planowanych w konstytucyjnym terminie 10 maja wyborów prezydenckich i urządzenie ich w lipcu na mocy wątpliwej podstawy prawnej.
Niemniej specustawa i inne akty prawne przyniosły realną pomoc wielu przedsiębiorcom. Postojowe dla samozatrudnionych i zleceniobiorców, bezzwrotna pożyczka w wysokości 5 tys. zł z urzędu pracy i odroczenie terminów na zapłatę zaliczek na PIT od pracowników pozwoliły wielu osobom przetrwać pierwsze uderzenie koronawirusa. Trudno jednak nie zwrócić uwagi na koszty tych rozwiązań, które wydrenowały finanse publiczne.
Regulacje o Covid-19 można zatem nazwać małą perłą. Słaby jest jednak jej połysk, a oprawa wyjątkowo tandetna, wykonana przez jubilera amatora.
Więcej lekarzy na rynku
Udało nam się znaleźć perłę w ustawodawstwie dotyczącym lekarzy, niezwykle potrzebnych dziś społeczeństwu. To nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, która umożliwia zdawanie państwowego egzaminu specjalizacyjnego na ostatnim roku specjalizacji oraz gwarantuje wynagrodzenie dla kierownika specjalizacji. W rezultacie osoby starające się o takie szlify zawodowe prędzej trafią na medyczny rynek, a obywatele będą mieli łatwiejszy do nich dostęp.
Ustawa ta jest zresztą spełnieniem części postulatów środowiska ze słynnego protestu głodowego w 2017 r. Domagano się wtedy ułatwień dla szkolących się lekarzy.
Fiskalne nadzieje
Plan wdrożenia zupełnie nowej ordynacji podatkowej, aktualny jeszcze jesienią 2019 r., został odłożony do lamusa. Jednym z najważniejszych postulatów był wówczas zakaz instrumentalnego wszczynania postępowań karnoskarbowych tylko w celu wydłużenia biegu przedawnienia podatków. Iskierką nadziei dla podatników może być jednak wyrok NSA z 2 sierpnia 2020 r., który napiętnował takie praktyki (sygn. akt: I FSK 42/20, I FSK 128/20). I choć nie jest to akt prawny, wyjątkowo zasługuje na miano perły w obszarze podatków.
Duże problemy w firmach sprawiła nowa formuła Jednolitego Pliku Kontrolnego, czyli elektronicznej ewidencji VAT. Za podatkowy bubel można też uznać tzw. mechanizm podzielonej płatności w rozliczeniach między firmami i z fiskusem. Mimo iż cel jest słuszny – walka z wyłudzeniami VAT – to zastosowanie MPP w praktyce powoduje wiele komplikacji.
Wielki mały ZUS
Od początku 2020 r. obowiązują korzystne przepisy dla osób prowadzących działalność gospodarczą o niskich dochodach. Zyskały popularne miano „Mały ZUS Plus”. Mikroprzedsiębiorcy o rocznych obrotach poniżej 120 tys. zł i miesięcznych dochodach mniejszych niż 6272,4 zł mogli liczyć w 2020 r. na zapłatę ulgowych składek ZUS, liczonych od ich zarobków z działalności.
Chociaż nowy system jest jeszcze niedoskonały, bo składki liczy się na podstawie przychodu i dochodu z poprzedniego roku, jest ważnym krokiem w stronę urealnienia składek płaconych przez przedsiębiorców. Na razie osoby osiągające wyższe dochody nie muszą płacić z tego tytułu wyższych składek, jednak należy się spodziewać, że w nieodległej przyszłości takie rozwiązania mogą się pojawić. Przedsiębiorcy zarabiający więcej, zwykle niechętni podwyżkom obciążeń, powinni jednak pamiętać, że z tych składek w przyszłości zostanie im przyznana wyższa emerytura.
Współpraca:
- Karolina Kowalska,
- Monika Pogroszewska,
- Marek Domagalski,
- Mateusz Rzemek,
- Przemek Wojtasik,
- Wojciech Tumidalski
Opinia dla Rzeczpospolitej
prof. Ryszard Piotrowski konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego
Do zwalczania epidemii konieczne było wprowadzenie wielu ograniczeń swobód obywatelskich. Niestety, rząd wprowadzał je na podstawie ustawy przewidzianej dla zwalczania chorób zakaźnych, zawierającej tylko ogólne upoważnienia, np. co do zakazu zgromadzeń. Można to było zrobić inaczej, wprowadzając stan klęski żywiołowej, ale z przyczyn politycznych na to się nie zdecydowano. W efekcie te ograniczenia są konstytucyjnie wątpliwe. Niemniej, jeśli są wprowadzane pod hasłem walki z pandemią, to taki styl prawodawstwa zyskuje dozę społecznego przyzwolenia. Niestety, to prowadzi do chaosu prawnego i utrwalania bezprawia konstytucyjnego, widocznego już wcześniej przy innych okazjach. Niekonsekwencja władz we wprowadzaniu i interpretowaniu niektórych ograniczeń, np. godziny policyjnej, obniża zaufanie społeczne do nich. Może to spowodować, że działania obliczone na zwalczanie epidemii przyniosą efekt zupełnie odwrotny, choćby w postaci nieufności do rządowego planu szczepień.
prof. Adam Mariański przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych
W ostatnich latach normą stało się zupełnie bezpodstawne wszczynanie postępowań karnoskarbowych przez urzędy skarbowe tylko po to, żeby sprawa się nie przedawniła. W 2020 roku, choć nie zmieniono przepisów, to doszło w końcu do długo oczekiwanego przełomu w tej kwestii za sprawą sierpniowego wyroku NSA. Uznał on, że takie działanie nie może wywoływać korzystnych skutków dla aparatu podatkowego, a jednocześnie niekorzystnych dla podatnika. Natomiast nowy jednolity plik kontrolny to przykład tego, jak nasza administracja potrafi utrudnić życie przedsiębiorcom i doradcom podatkowym pod płaszczykiem „upraszczania”. Choć autorzy tego pomysłu twierdzą, że jest łatwiej, bo zamiast dwóch od lipca wysyła się jeden plik, to jednocześnie ilość informacji, które przekazuje się do KAS w pliku JPK-VAT, jest tak duża, że znacznie wzrosło ryzyko popełnienia błędu.
Damian Patecki anestezjolog, współzałożyciel Porozumienia Rezydentów
Ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty wprowadziła wiele ułatwień, o które środowisko lekarskie postulowało od lat i które przełożą się bezpośrednio na bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów. Dzięki możliwości zdawania państwowego egzaminu specjalizacyjnego już na ostatnim roku szkolenia lekarz nie tylko szybciej zostaje specjalistą i może samodzielnie wykonywać wiele procedur, ale też nie ma kilkumiesięcznej przerwy w życiu zawodowym. Dotychczas po ukończeniu szkolenia i przed egzaminem taki lekarz bywał niezatrudnialny. Przyspieszenie procesu zostawania specjalistą przełoży się też na zmniejszenie kolejek do lekarzy. Dobrą zmianą jest wynagrodzenie dla kierowników specjalizacji za odpowiedzialną pracę, którą do tej pory wykonywali charytatywnie.
Zmiany dla pracujących za granicą
Nierówne zasady
Co ważne, niekorzystne zmiany nie dotyczą osób pracujących w takich krajach, jak Niemcy, Francja, Włochy i Czechy. W umowach z tymi państwami nadal obowiązywać będzie korzystna dla podatników metoda wyłączenia z progresją. W efekcie, jeśli ktoś ma tylko dochody z zagranicy, nie musi co do zasady dopłacać podatku w Polsce.
Ministerstwo Finansów tłumaczy w odpowiedzi na interpelację nr 12061, że zmiany podyktowała „konieczność zapobiegania nieprawidłowościom występującym przy wykorzystywaniu ulgi abolicyjnej w celu całkowitego unikania opodatkowania dochodów”.
Wyjaśnia też, że z analiz skutków finansowych wynika, że większość podatników – 61 proc. – będzie mogła dalej korzystać z ulgi abolicyjnej na niezmienionych zasadach. Ulga zostanie ograniczona do wysokości 1360 zł. W PIT za 2018 r. kwotę odliczenia z tytułu ulgi abolicyjnej przekraczającą 1360 zł wykazało 26 tys. podatników, czyli 39 proc. Ogółem z ulgi skorzystało 67 tys. podatników, na łączną kwotę 261 mln zł.
Przepisy zmieniające ulgę abolicyjną wchodzą w życie 1 stycznia 2021 r., co oznacza, że limit odliczenia ulgi abolicyjnej będzie stosowany dopiero na etapie rozliczenia rocznego za 2021 r., czyli w rocznych zeznaniach podatkowych składanych do końca kwietnia 2022 r. Według MF tak ustalony termin rozliczenia ulgi abolicyjnej da podatnikom czas na przygotowanie się do zmian.
Resort nie obawia się też, że Polacy pracujący za granicą będą rezygnować z polskiej rezydencji podatkowej.
– Zmiany w sposobie rozliczania ulgi abolicyjnej nie powinny uzasadniać przeniesienia rezydencji przez Polaków za granicę – uważa wiceminister finansów Jan Sarnowski.
Zapowiedział wydanie objaśnień podatkowych w zakresie ustalania kraju rezydencji.
Kto rozlicza się w kraju
– Ministerstwo Finansów planuje wydać w 2021 r. objaśnienia podatkowe, które w wiążący dla administracji sposób przedstawią zasady ustalania miejsca rezydencji podatkowej oraz jasne reguły rozliczania w Polsce dochodów osiąganych za granicą, bez ryzyka wystąpienia zjawiska podwójnego opodatkowania – wyjaśnił wiceminister Sarnowski.
Ma to zapewnić ochronę podatnikom, którzy „faktycznie osiągają dochody za granicą i nie uczestniczą w strukturach optymalizacyjnych ukierunkowanych na unikanie opodatkowania”.
Przypomnijmy, że polskim rezydentem podatkowym jest osoba fizyczna, która: ma na terytorium Polski centrum interesów osobistych lub gospodarczych (ośrodek interesów życiowych) albo przebywa tu 183 dni w roku. Wystarczy spełnienie jednego z tych warunków. Centrum interesów osobistych to wszelkie powiązania rodzinne, m.in. ognisko domowe, aktywność społeczna, polityczna, kulturalna, obywatelska, przynależność do organizacji. Z kolei centrum interesów gospodarczych to przede wszystkim miejsce prowadzenia działalności zarobkowej, źródła dochodów, inwestycje, majątek nieruchomy i ruchomy itp.
Ten, kto jest polskim rezydentem, rozlicza tu całość swoich dochodów, z kraju i z zagranicy. O szczegółach decydują umowy podatkowe. Stosuje się w nich dwie różne metody unikania podwójnego opodatkowania.
Podstawa prawna:
Nowelizacja ustaw z 28 listopada 2020 r. o PIT, CIT i ryczałcie (DzU z 2020 r., poz. 2123)
Opinia dla Rzeczpospolitej
Grzegorz Grochowina starszy menedżer w KPMG w Polsce
Skutkiem zmian w uldze abolicyjnej będzie wzrost liczby sporów podatkowych. Wiele osób będzie się starało udowodnić, że nie są już polskimi rezydentami i tym samym nie mają obowiązku rozliczania dochodów zagranicznych w Polsce. Jednak kryteria ustalania rezydencji, zwłaszcza pojęcie „centrum interesów życiowych” są na tyle nieprecyzyjne, że dają organom podatkowym duże pole do uznaniowości. Dlatego zapowiedź wydania objaśnień podatkowych to krok w dobrym kierunku. Inną kwestią pozostaje jednak nierówność opodatkowania w zależności od kraju, w którym dana osoba uzyskuje dochody. W niekorzystnej sytuacji znajdą się bowiem podatnicy pracujący w krajach, z którymi łączą nas umowy z metodą proporcjonalnego odliczenia.
Uprawnienia konsumentów dla przedsiębiorców, będących osobami fizycznymi
Zgodnie z art. 221 KC, za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową. Dalsze przepisy prawa cywilnego przewidują wiele „udogodnień” związanych z legitymowaniem się przez osobę fizyczną statusem konsumenta. Wynika to m.in. z uznania konsumentów za podmioty słabsze ekonomicznie, o generalnie gorszej pozycji rynkowej, stąd konieczna była ich szersza ochrona prawna. Przeciwnie zaś – w sytuacji, gdy umowa zawierana jest między dwoma osobami mającymi status przedsiębiorcy, przyjmuje się, że taka ochrona nie jest potrzebna i to bez względu na to, czy rzeczywiście dana czynność wiąże się z prowadzoną działalnością gospodarczą. Jednakże ustawa nowelizująca, niektóre aspekty ochrony przysługującej konsumentom rozszerza w pewnych sytuacjach również na przedsiębiorców jednoosobowych. Istotą zmian wprowadzonych do KC jest dodanie przepisów art. 3855, art. 5564,art. 5565 oraz art. 5765. Dotyczą one jednak tylko przedsiębiorcy, zawierającego umowę bezpośrednio związaną z jego działalnością gospodarczą, jednak gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla niego charakteru zawodowego.
Przepisy o klauzulach abuzywnych
Zgodnie z dodanym art. 3855, przepisy dotyczące konsumenta, zawarte w art. 3851–3853, stosuje się do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla niej charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o CEIDG (dalej także jako: przedsiębiorca-konsument). Oznacza to, że taki przedsiębiorca może korzystać z „dobrodziejstwa” oceny umowy pod kątem istnienia klauzul niedozwolonych, a tym samym wskazywać na brak indywidualnego uzgodnienia i rażące naruszenie jego interesów, spowodowane wprowadzeniem takich postanowień do treści umowy. Co więcej, korzysta z domniemania abuzywności, wynikającego z katalogu z art. 3853 KC.
Przepisy o rękojmi za wady przy sprzedaży
Z kolei stosownie do art. 5564 KC, również zawarte w dziale o rękojmi za wady przepisy dotyczące konsumenta, z wyjątkiem art. 558 § 1 zdanie drugie, stosuje się do przedsiębiorcy-konsumenta. Zgodnie zaś z art. 5565 KC, przepisów art. 563 oraz art. 567 § 2 dotyczących kupującego nie stosuje się do takiej osoby fizycznej.
Powyższe oznacza, że przedsiębiorca będzie także mógł korzystać z rękojmi za wady rzeczy sprzedanej, w zakresie dotychczas przysługującym konsumentom, z jednym wyjątkiem – modyfikacji odpowiedzialności, a dokładniej ograniczenie lub wyłączenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi jest dopuszczalne odnośnie przedsiębiorców nie tylko w przypadkach określonych w przepisach szczególnych. Zauważyć przy tym należy, że dodany art. 5565 KC powoduje, iż przedsiębiorca taki nie utraci uprawnień z tytułu rękojmi, jeżeli nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o wadzie. Po drugie, nawet gdy interes sprzedawcy tego wymaga – przedsiębiorca taki nie będzie obowiązany sprzedać rzeczy z zachowaniem należytej staranności, jeżeli istnieje niebezpieczeństwo pogorszenia rzeczy.
Przepisy o roszczeniach sprzedawcy w związku z wadą rzeczy sprzedanej
Następny dodany przepis art. 5765 stanowi o stosowaniu do przedsiębiorcy-konsumenta przepisów dotyczących konsumenta, zawartych w dziale o roszczeniach sprzedawcy w związku z wadliwością rzeczy sprzedanej. Zmiana ta ma jednak większe znaczenie dla sprzedawcy niż samego przedsiębiorcy-konsumenta. Jeżeli bowiem rzecz sprzedana nie miała właściwości, które powinna mieć zgodnie ze swoim przeznaczeniem lub zgodnie z publicznie składanymi zapewnieniami, o których mowa w art. 5561 § 2 KC, lub została wydana w stanie niezupełnym, sprzedawca, który poniósł koszty w wyniku wykonania uprawnień z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy przez takiego właśnie przedsiębiorcę, może żądać naprawienia poniesionej szkody od tego z poprzednich sprzedawców, wskutek którego działania lub zaniechania rzecz stała się wadliwa.
Prawa konsumenta
Co więcej, zmiany obejmują również przepisy ustawy z 30.5.2014 r. o prawach konsumenta (Dz.U. z 2019 r. poz. 134 i 730), w której dodaje się art. 38a: „Przepisy dotyczące konsumenta zawarte w niniejszym rozdziale stosuje się do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla tej osoby charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.”. To powoduje, że do przedsiębiorcy będą mieć też zastosowanie przepisy o prawie odstąpienia od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa. Zmiana ta jest komplementarna do zmian KC.
Przepisy intertemporalne
Wskazać również należy, że powyżej wymienionych przepisów, które zostaną wprowadzone do KC, nie stosuje się do umów zawartych przed dniem 1.1.2021 r. oraz do umów zawieranych przez przedsiębiorców będących osobami fizycznymi, w oparciu o które przedsiębiorcy otrzymują wsparcie pochodzące ze środków publicznych, środków Europejskiego Banku Inwestycyjnego i Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego lub innych środków o podobnym charakterze. Podobnie art. 38a, który zostaje wprowadzony do PrKonsU, nie stosuje się do umów zawartych przed dniem 1.1.2021 r.
Podsumowanie
Zmiany, które wejdą w życie z dniem 1.1.2021 r., implikują traktowanie przedsiębiorcy w określonych sytuacjach jak konsumenta, ale jedynie przy zawieraniu umów nieposiadających dla niego charakteru zawodowego. Dotyczy to więc tylko umów, których przedmiot nie zawiera się w ramach dokonywanych codziennie przez przedsiębiorcę jednoosobowego czynności wynikających z przedmiotu działalności gospodarczej. Zaznaczyć trzeba, że przedmiot ten jest najczęściej określony w CEIDG zgodnie z kodami PKD, jednakże nie jest to jedyne źródło określenia tego przedmiotu, zresztą sam prawodawca wskazuje zakres przedmiotowy w oparciu o CEIDG jako przykład („w szczególności”). Może wystąpić zatem potrzeba badania faktycznego przedmiotu prowadzonej działalności. W tym zakresie można się spodziewać sporów sądowych. Mimo bowiem, że „zawodowy charakter umowy” wynika głównie z powiązania tego pojęcia z przedmiotem działalności gospodarczej uwidocznionym w CEIDG to należy pamiętać, że ma to charakter formalny i nie determinuje automatycznie możliwości skorzystania przez przedsiębiorcę z nowych rozwiązań. Wartość, która przyświecała ustawodawcy przy wprowadzeniu zmian, wyraża się w przekonaniu, że przedsiębiorca dokonujący czynności prawnej z innym przedsiębiorcą i nie dysponujący odpowiednią wiedzą i doświadczeniem koniecznym do oceny przedmiotu konkretnej czynności, powinien korzystać z ochrony prawnej jak konsument.