Granice sportowego wymiaru sprawiedliwości
Stan faktyczny
ZD był byłym prezesem, a MI byłym członkiem zarządu Juventus Football Club SpA (dalej: Juventus). W 2022 r. prokuratura Włoskiej Federacji Piłki Nożnej (FIGC) wniosła do organu orzekającego FIGC (dalej: sąd FIGC) powództwo przeciwko kilku włoskim klubom, w tym Juventusowi, oraz przeciwko kilku członkom ich kierownictwa. Oskarżyła ich o naruszenie zasad lojalności, fair play i uczciwości. W szczególności organ ten zarzucił ZD i MI, że uczestniczyli oni we wprowadzeniu systemu fikcyjnych zysków kapitałowych na łączną kwotę przekraczającą 60 mln euro poprzez dokonywanie lub zatwierdzanie w sprawozdaniach finansowych i bilansach księgowych Juventusu za lata 2020 i 2021 m.in. nieprawdziwych oświadczeń dotyczących transferów zawodników.
W toku postępowania sąd FIGC nałożył na ZD i MI karę dyscyplinarną polegającą na zakazie wykonywania działalności zawodowej w ramach FIGC przez okres 2 lat wraz z wnioskiem o rozszerzenie obowiązywania tej kary na FIFA, którą zaakceptował. ZD i MI zaskarżyli to orzeczenie do sądu administracyjnego dla Lacjum (sąd odsyłający).
Pytania prejudycjalne przedstawione przez ten sąd dotyczyły zgodności z prawem UE włoskich przepisów, które ustanawiają środki prawne zapewniające jednostkom ochronę sądową przed karami, jakie może na nie nałożyć krajowe stowarzyszenie sportowe. Ponadto odnoszą się do zgodności z prawem UE tych krajowych przepisów w zakresie, w jakim pozwalają one uprzednio takiemu stowarzyszeniu na wymierzenie takich kar.
Stanowisko TS
Stosowanie podstawowych swobód
Z utrwalonego orzecznictwa TS wynika, że art. 45 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (wersja skonsolidowana) (Dz.Urz. UE C z 2016 r. Nr 202, s. 47; dalej: TFUE), który jest bezpośrednio skuteczny, stoi na przeszkodzie jakiemukolwiek środkowi opartemu na przynależności państwowej lub mającemu zastosowanie niezależnie od przynależności państwowej, który może stawiać obywateli Unii w niekorzystnej sytuacji, w przypadku gdyby chcieli podjąć pracę na terytorium państwa członkowskiego innego niż państwo członkowskie pochodzenia, uniemożliwiając im opuszczenie tego państwa lub zniechęcając ich do tego (wyrok TS z 4.10.2024 r., FIFA, C-650/22, Legalis, pkt 86).
Postanowienie art. 56 TFUE, które ustanawia zarówno na rzecz usługodawców, jak i usługobiorców swobodę świadczenia usług, stoi na przeszkodzie jakiemukolwiek przepisowi, nawet stosowanemu bez rozróżnienia, który może ograniczać korzystanie z tej swobody przez to, że zakazuje, utrudnia lub czyni mniej atrakcyjną działalność tych usługodawców w państwach członkowskich innych niż te, w których mają oni siedzibę (wyrok TS z 21.12.2023 r., European Superleague Company, C-333/21, Legalis, pkt 247).
W ocenie TS w niniejszej sprawie rozpatrywane kary mogą ograniczać swobodę przepływu pracowników lub swobodę świadczenia usług przysługujące członkom kierownictwa, na których kary te zostały nałożone, w zależności od systemu prawnego, w ramach którego członkowie ci mogą wykonywać działalność zawodową w państwach członkowskich innych niż Republika Włoska.
Trybunał orzekł, że art. 45 i 56 TFUE należy interpretować w ten sposób, iż nie stoją one na przeszkodzie przepisom krajowym, które zgodnie z ich wykładnią dokonaną przez właściwe sądy krajowe pozwalają krajowemu stowarzyszeniu sportowemu – z uwagi na autonomię prawną, jaka mu przysługuje na podstawie prawa krajowego – na nałożenie na członków kierownictwa spółek sportowych kary polegającej na czasowym zakazie wykonywania działalności zawodowej wchodzącej w zakres kompetencji tego stowarzyszenia ze względu na fałszywe oświadczenia finansowe i księgowe złożone z naruszeniem zasad lojalności, fair play i uczciwości, do których przestrzegania członkowie kierownictwa takich spółek są zobowiązani na podstawie uregulowań, do których stosowania właściwe jest owo stowarzyszenie, pod warunkiem że:
- przyjęcie przepisów umożliwiających temu samemu stowarzyszeniu wymierzenie takiej kary służy osiągnięciu jednego lub większej liczby uzasadnionych celów interesu ogólnego zgodnych z TFUE, mających charakter inny niż czysto gospodarczy, oraz że
- przepisy te są zgodne z zasadą proporcjonalności, co oznacza, że są one odpowiednie do zapewnienia osiągnięcia tego celu lub tych celów w sposób spójny i systematyczny oraz że ustalenie w każdym konkretnym przypadku przewidzianych w nich kar jest obwarowane przejrzystymi, obiektywnymi i niedyskryminacyjnymi kryteriami, umożliwiającymi uwzględnienie wszystkich istotnych okoliczności i mogącymi podlegać skutecznej kontroli sądowej.
Kontrola sądowa kar
Art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE zobowiązuje państwa członkowskie do ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia jednostkom poszanowania ich prawa do skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Zasada skutecznej ochrony sądowej praw i wolności, jakie jednostki wywodzą z prawa Unii, do której to zasady odnosi się to postanowienie, stanowi ogólną zasadę unijnego prawa wynikającą z tradycji konstytucyjnych wspólnych państwom członkowskim, wyrażoną w szczególności w art. 47 Karty Praw Podstawowych UE (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP).
Trybunał przypomniał, że państwa członkowskie na podstawie art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE, powinny zapewnić, by wszystkie organy orzekające jako „sądy” w rozumieniu prawa Unii w kwestiach związanych ze stosowaniem lub wykładnią tego prawa i należące w związku z tym do systemu środków odwoławczych w dziedzinach objętych tym prawem czyniły zadość wszystkim wymogom immanentnie związanym ze skuteczną ochroną sądową.
Trybunał orzekł, że art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE w związku z art. 47 KPP należy interpretować w ten sposób, iż nie stoi on na przeszkodzie przepisom krajowym, które zgodnie z ich wykładnią dokonaną przez właściwe sądy krajowe ograniczają uprawnienia sądu krajowego mającego dokonać kontroli kary wymierzonej przez krajowe stowarzyszenie sportowe „po wyczerpaniu środków prawnych na wszystkich szczeblach krajowego sportowego wymiaru sprawiedliwości” do uprawnienia polegającego na przyznaniu odszkodowania, jeżeli uzna on, że ta kara jest niezgodna z prawem, z wyłączeniem uprawnień polegających, z jednej strony, na zarządzeniu środków tymczasowych do czasu wydania orzeczenia co do istoty sprawy, a z drugiej strony, na uchyleniu tej kary i spowodowaniu ustania jej skutków, pod warunkiem, że przynajmniej organ należący do tego „krajowego sportowego wymiaru sprawiedliwości”, który orzeka w ostatniej instancji:
- jest „sądem” w rozumieniu prawa Unii, który zapewnia wymagane gwarancje niezawisłości i bezstronności;
- z punktu widzenia jego istnienia, składu i organizacji jest on ustanowiony uprzednio na mocy ustawy;
- pełni rolę orzeczniczą;
- przestrzega procedury zapewniającej niezbędne gwarancje, w szczególności gwarancje dotyczące poszanowania prawa do obrony i poszanowania zasady kontradyktoryjności, oraz
- jest w stanie uprzednio przeprowadzić skuteczną kontrolę sądową samej kary.
Komentarz
„Dostosowując się” do trwającego Mundialu 2026 Trybunał rozstrzygnął w głośniej sprawie dotyczącej kierownictwa Juventusu, byłego prezesa oraz byłego dyrektora generalnego, na których w toku dochodzenia dotyczącego zysków kapitałowych nałożono kary zakazu wykonywania jakiejkolwiek działalności związanej z piłką nożną przez dwa lata we Włoszech, która została rozszerzona na poziom światowy przez FIFA.
W bardzo obszernym uzasadnieniu – które niewątpliwie znacząco wpłynie na wiele postępowań w sporcie – Trybunał po pierwsze, potwierdził, że nałożenie takich kar ogranicza możliwość korzystania z unijnych swobód: przepływu pracowników i świadczenia usług. Wydaje się, że dotyczy to również unijnej swobody przedsiębiorczości, ale do tego zagadnienia TS się nie odniósł. Ponadto, TS wyjaśnił szczegółowo, jakie kryteria powinien wziąć pod uwagę sąd krajowy, dokonując oceny, czy te ograniczenia są uzasadnione, czyli czy realizują uzasadniony cel interesu ogólnego oraz czy są zgodne z zasadą proporcjonalności. W tym zakresie uzasadnienie TS nie powinno budzić większych wątpliwości.
Dla niniejszego sporu, ale i wielu innych postępowań w różnych dziedzinach sportu, znaczenie będzie miała niejednolicie ujmowana w różnych państwach członkowskich kwestia „sądu” orzekającego omawianą karę dyscyplinarną. Według TS nie wystarczy jedynie nadać organowi funkcjonującemu w strukturach sportowych miana „sąd”, ale organ ten musi spełniać kryteria pozwalające uznać go za „sąd” w rozumieniu prawa UE, zgodnie z rozbudowanym orzecznictwem TS dotyczącym niezawisłości i skutecznej ochrony sądowej. Ponadto Trybunał, odwołując się do unijnego prawa do skutecznego środka prawnego (art. 19 TUE i art. 47 KPP) wymaga, aby właściwy sąd krajowy miał możliwość dokonania kontroli zasadności w świetle prawa UE, po pierwsze, prawnych i faktycznych powodów, dla których taka kara została nałożona na taką jednostkę, a po drugie, samej tej kary. Co istotne, ta ostatnia kontrola powinna dotyczyć warunków, w jakich owa kara została wymierzona, jej uzasadnienia oraz jej ustalenia.
Wyrok TS z 16.7.2026 r., FIGC i CONI, C-424/24 i C-425/24
Radny pyta o wynagrodzenia w szpitalu. Sąd wyznacza granice dostępu
Wnioskodawca – radny powiatu – w trybie dostępu do informacji publicznej zwrócił się do szpitala o udostępnienie:
- skanów dokumentów księgowych (rachunków/faktur), zestawienia obejmującego dane lekarzy, liczbę wypracowanych godzin na oddziałach chirurgii ogólnej, chirurgii urazowo-ortopedycznej, otolaryngologicznym, chorób zakaźnych, pediatrycznym, anestezjologii i intensywnej terapii, ginekologii, chorób wewnętrznych o profilu kardiologicznym oraz na bloku operacyjnym – za grudzień 2025 r.,
- skanów dokumentów księgowych (rachunków/faktur), jak również zestawienia obejmującego dane ratowników medycznych oraz liczby godzin przez nich przepracowanych na podstawie kontraktów bądź umów cywilnoprawnych – za grudzień 2025 r.,
- skanów dokumentów księgowych (rachunków/faktur), jak również zestawienia obejmującego dane pielęgniarzy i pielęgniarek oraz liczby wypracowanych przez nich godzin we wszystkich poradniach szpitala – za grudzień 2025 r.
Wnioski dotyczyły łącznie 25 pielęgniarek i pielęgniarzy, 19 ratowników medycznych oraz 62 lekarzy. Udostępnienie informacji zgodnych z wnioskiem wymagałoby anonimizacji, przeanalizowania i opracowania ponad 100 dokumentów księgowych.
Uzasadniając szczególną istotność żądanych informacji dla interesu publicznego, wnioskodawca wskazał, że dane umożliwią mu dokonanie rzeczywistej analizy przyczyn zadłużenia, oceny skuteczności działań naprawczych, co stworzy podstawę do racjonalizacji działań i pozwoli na podejmowanie decyzji przez wnioskującego radnego w sposób odpowiedzialny i świadomy.
Odmowa udzielenia informacji publicznej
Szpital częściowo odmówił udzielenia informacji publicznej. Udostępnił zestawienie obejmujące wysokość wynagrodzenia pracowników medycznych. Zestawienie nie zawierało danych wystawców dokumentów ani informacji o liczbie przepracowanych godzin.
W zakresie odmowy udzielenia informacji szpital wskazał, że zakres oczekiwanych danych i sposób ich udostępnienia (zestawienia) oznaczają, że jest to informacja przetworzona.
Dodatkowo radny nie ma wpływu ani na tworzenie programu naprawczego, ani jego realizację. Sytuacja finansowa szpitala (prowadzonego w formie spółki kapitałowej) wynika ze sprawozdania finansowego, do którego radny ma dostęp.
W uzasadnieniu swojej decyzji szpital podnosił także, że wnioskodawca nadużywa prawa do informacji publicznej – był to 53. wniosek w czasie około roku, z którym radny wystąpił do szpitala. Procedowany wniosek pokrywa się z innymi, złożonymi wcześniej, różniąc się konfiguracją oddziałów, których ma dotyczyć informacja. Organ wskazał, że wnioski powodują zakłócenie funkcjonowania administracji szpitala i mają na celu udręczenie jego pracowników.
Wskazano, że lekarz/pielęgniarka/ratownik medyczny zatrudniony na podstawie kontraktu nie jest wyłączony z ochrony prywatności (art. 5 ust. 2 DostInfPubU). Dotyczy to wysokości wynagrodzenia oraz wykazu godzin pracy, niezależnie od tego, czy zadania wykonywane są na podstawie umowy o pracę czy też na podstawie kontraktu.
Skargi połączone do wspólnego rozpoznania
Wnioskodawca złożył 7 skarg, wskazując na naruszenia DostInfPubU oraz KPA. W zarzutach wskazywał, że:
- skoro personel medyczny otrzymuje wynagrodzenie w ramach kontraktu ze środków publicznych, to nie korzysta z prawa do prywatności w zakresie wysokości wynagrodzenia;
- żądana informacja nie jest przetworzona, lecz prosta;
- nie wyjaśniono wszystkich okoliczności sprawy;
- wadliwie została wydana jedna decyzja, pomimo że złożył więcej wniosków.
Skargi zostały połączone do wspólnego rozpoznania.
Rozstrzygnięcie sądu
Sąd oddalił skargę wskazując, że zaskarżona decyzja odpowiada prawu.
W uzasadnieniu podał, że:
- szpital, stanowiący spółkę akcyjną, w której pozycję dominującą posiada powiat, jest podmiotem zobowiązanym do udzielenia informacji publicznej na podstawie art. 4 ust. 1 pkt 5 ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 902; dalej: DostInfPubU);
- szpital dysponuje majątkiem publicznym i wykonuje zadania publiczne, a w związku z tym jest podmiotem zobowiązanym do udzielenia informacji publicznej;
- żądana informacja stanowi informację publiczną – stosownie do treści art. 1 ust. 1 i art. 6 DostInfPubU udostępnieniu podlegają między innymi informacje dotyczące działalności podmiotów, o których mowa w art. 4 ust. 1 DostInfPubU w zakresie wykonywania zadań publicznych i dysponowania majątkiem publicznym;
- sąd podzielił stanowisko szpitala, że skarżący domagał się wytworzenia rodzajowo nowych informacji, wymagających zgromadzenia znacznej liczby danych i dokumentów, ich analizy i zestawienia według schematu przedstawionego przez skarżącego, a do jego przygotowania konieczne byłoby zaangażowanie pracownika, który nie wykonywałby w tym czasie swoich obowiązków służbowych;
- z tego względu wniosek dotyczy informacji przetworzonej, w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 1 DostInfPubU, jednym z kryteriów uznania informacji za przetworzoną może być pracochłonność realizacji wniosku;
- suma informacji prostych, w zależności od wiążącej się z ich pozyskaniem wysokości nakładów, jakie musi ponieść organ, czasochłonności, szerokiego zakresu wniosku powodującego konieczność przekształcenia (zanonimizowania) wielu dokumentów, co może zakłócić normalny tok działania podmiotu zobowiązanego i utrudnić wykonywanie przypisanych mu zadań, może być uznane za przetworzenie informacji prostych w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 1 DostInfPubU;
- informacja przetworzona jest przygotowana „specjalnie” dla wnioskodawcy, gdy podmiot zobowiązany do udzielenia informacji nie dysponuje na dzień złożenia wniosku gotową informacją;
- sąd zakwestionował również intencję wnioskodawcy w uzyskiwaniu informacji – żądane informacje nie dają podstawy do poznania powodów, a tym bardziej formułowania działań naprawczych służących do rozwiązania trudnej sytuacji finansowej szpitala, która wymagałaby kompleksowej analizy;
- sama informacja o wynagrodzeniu personelu medycznego i przepracowanych godzinach za jeden miesiąc nie daje informacji o finansach szpitala na tyle, żeby przygotować program naprawczy;
- żądane dane nie mogą posłużyć realnie celowi powoływanemu przez skarżącego, co uzasadnia przyjęcie braku szczególnej istotności dla interesu publicznego, a co za tym idzie – zasadność nieuwzględnienia wniosku;
- odnosząc się do statusu wnioskodawcy (radny) sąd stwierdził, że nie wynikają z niego dodatkowe uprawnienia, jak i ograniczenia w dostępie do informacji publicznej;
- w procedurze udostępnienia informacji publicznej, radny jest traktowany tak samo, jak każdy inny wnioskodawca.
Jak oznaczać treści AI? Kodeks postępowania wskazuje standardy
- Kodeks jest dobrowolnym instrumentem soft law, ale ma służyć jako praktyczny punkt odniesienia przy wykazywaniu zgodności z art. 50 AIAct.
- Dokument szczegółowo opisuje nie tylko samo oznaczanie treści AI, lecz także mechanizmy ich wykrywania, testowania i monitorowania.
- W odniesieniu do podmiotów stosujących AI Kodeks koncentruje się na oznaczaniu deepfake’ów oraz tekstów generowanych lub modyfikowanych przez AI, publikowanych w celu informowania społeczeństwa o sprawach interesu publicznego.
- Obowiązki transparentności określone w art. 50 AIAct są stosowane od 2.8.2026 r.
Charakter Kodeksu
Kodeks postępowania został przygotowany jako dokument wspierający stosowanie art. 50 AIAct. Jego pierwsza część odnosi się do dostawców systemów generatywnej AI, o których mowa w art. 50 ust. 2 i 5 AIAct. Druga część dotyczy podmiotów stosujących systemy AI, objętych art. 50 ust. 4 i 5 AIAct.
Dokument nie tworzy nowych obowiązków prawnych i nie zastępuje rozporządzenia. Ma służyć jako narzędzie pomocnicze przy wykazywaniu zgodności, przy czym przystąpienie do niego nie jest równoznaczne z automatycznym wykazaniem zgodności z AIAct. Jego znaczenie polega więc na wskazaniu praktycznych standardów realizacji obowiązków transparentności.
W porównaniu z samym art. 50 AIAct Kodeks schodzi na bardziej operacyjny poziom. Opisuje techniki oznaczania treści, zasady udostępniania mechanizmów detekcji, dokumentowanie zgodności oraz sposób komunikowania odbiorcom, że dana treść została wygenerowana albo zmodyfikowana przez AI.
Art. 50 AIAct jako punkt wyjścia
Art. 50 ust. 2 AIAct przewiduje, że dostawcy systemów AI generujących syntetyczne treści audio, obrazu, wideo lub tekst mają zapewnić oznaczenie wyników działania systemu w formacie nadającym się do odczytu maszynowego oraz ich wykrywalność jako treści sztucznie wygenerowanych lub zmanipulowanych. Rozwiązania techniczne mają być skuteczne, interoperacyjne, odporne i niezawodne w zakresie, w jakim jest to technicznie możliwe.
Art. 50 ust. 4 AIAct obejmuje obowiązek ujawnienia, że obraz, dźwięk lub wideo stanowiące deepfake zostały sztucznie wygenerowane lub zmanipulowane. Dotyczy też tekstów generowanych lub modyfikowanych przez AI, jeżeli są publikowane w celu informowania społeczeństwa o sprawach interesu publicznego. Art. 50 ust. 5 AIAct wymaga, aby informacja była jasna, odróżnialna, dostępna i przekazana najpóźniej przy pierwszym kontakcie z treścią.
Co Kodeks doprecyzowuje
Najważniejsza różnica między samym art. 50 AIAct a Kodeksem polega na poziomie szczegółowości. AIAct formułuje zasadę: określone treści mają być oznaczone, wykrywalne i odpowiednio ujawnione odbiorcom. Kodeks opisuje natomiast, jak realizacja tego obowiązku może wyglądać w praktyce.
Dotyczy to czterech obszarów: technik oznaczania treści, mechanizmów detekcji, organizacji procesu zgodności oraz zasad oznaczania deepfake’ów i wybranych tekstów publikowanych w sprawach interesu publicznego. Realizacja obowiązków z art. 50 AIAct nie powinna być więc sprowadzana wyłącznie do etykiety „AI” przy treści. Potrzebne mogą być także przypisanie odpowiedzialności, testy skuteczności oraz procedura reagowania na błędne albo brakujące oznaczenia.
Oznaczanie i wykrywanie treści AI
Sekcja 1 Kodeksu dotyczy dostawców systemów generatywnej AI. Dokument rozwija obowiązek zapewnienia, aby treści generowane lub modyfikowane przez system AI były oznaczone w sposób maszynowo odczytywalny i możliwe do wykrycia jako sztucznie wygenerowane lub zmanipulowane.
Jako podstawowe rozwiązania Kodeks wskazuje cyfrowo podpisane metadane oraz niewidoczne znaki wodne. Metadane mają zawierać informację, czy treść została wygenerowana albo zmodyfikowana przez AI, i powinny być podpisane cyfrowo oraz, jeżeli system na to pozwala, opatrzone znacznikiem czasu. Znak wodny ma być osadzony w treści w sposób niewidoczny dla człowieka i trudny do oddzielenia od samej treści.
Finalna wersja Kodeksu pozostawia jednak elastyczność technologiczną. Dopuszcza wykazywanie zgodności za pomocą alternatywnych technik oznaczania, także pojedynczych, jeżeli dostawca potrafi wykazać wymagany poziom odporności, niezawodności, skuteczności i interoperacyjności. W określonych przypadkach pojedyncza warstwa oznaczenia może być wystarczająca.
Istotną część Kodeksu poświęcono detekcji. Dostawca powinien udostępnić rozwiązanie pozwalające sprawdzić, czy dana treść została wygenerowana lub zmodyfikowana przez jego system. Może to być publiczna specyfikacja, oprogramowanie albo usługa chmurowa dostępna przez API. Wynik detekcji powinien być jasny, zrozumiały i dostępny dla osób fizycznych.
Compliance, testowanie i prywatność
Kodeks rozbudowuje część organizacyjną. Przewiduje ustanowienie, utrzymywanie i aktualizowanie procesów zgodności, testowania, weryfikacji i monitorowania w odniesieniu do obowiązków wynikających z art. 50 ust. 2 i 5 AIAct. Proces zgodności powinien opisywać, w jaki sposób wdrożono środki przewidziane w Kodeksie.
Jeżeli dostawca korzysta z rozwiązań oznaczania lub detekcji zapewnianych przez podmiot trzeci albo dostawcę modelu, może posługiwać się ich dokumentacją. Nie wyłącza to jednak jego własnej odpowiedzialności za zgodność z AIAct. Kodeks przewiduje też testowanie rozwiązań przed wprowadzeniem systemu do obrotu lub oddaniem go do używania, a następnie regularnie w trakcie cyklu życia systemu.
W przypadku usług detekcji wymagających przesłania treści do sprawdzenia Kodeks wskazuje na potrzebę minimalizacji danych, ograniczenia celu przetwarzania, zapewnienia poufności i integralności danych oraz usuwania treści po zakończeniu detekcji. Dokument odwołuje się także do zasady zero retention.
Deepfake i teksty dotyczące spraw publicznych
Sekcja 2 Kodeksu dotyczy podmiotów stosujących systemy AI. Obejmuje przypadki, w których deployer generuje lub modyfikuje obraz, dźwięk albo wideo stanowiące deepfake, a także teksty generowane lub modyfikowane przez AI, publikowane w celu informowania społeczeństwa o sprawach interesu publicznego.
Definicja deepfake’u przywołana w Kodeksie odpowiada art. 3 pkt 60 AIAct. Chodzi o wygenerowane lub zmanipulowane przez AI treści obrazu, dźwięku lub wideo, które przypominają istniejące osoby, obiekty, miejsca, podmioty lub zdarzenia i mogłyby fałszywie wydawać się odbiorcy autentyczne albo prawdziwe.
W odniesieniu do tekstów Kodeks doprecyzowuje, że obowiązek nie dotyczy każdego materiału przygotowanego z pomocą AI. Chodzi o tekst wygenerowany lub zmanipulowany przez AI, publikowany w celu informowania społeczeństwa o sprawach interesu publicznego, jeżeli nie został objęty ludzką kontrolą lub kontrolą redakcyjną i żadna osoba fizyczna albo prawna nie ponosi odpowiedzialności redakcyjnej za jego publikację.
Sposób oznaczania treści
Kodeks przewiduje, że ujawnienie sztucznego pochodzenia lub modyfikacji treści może być realizowane przez publicznie dostępną ikonę UE albo równoważną ikonę lub etykietę. W przypadku oznaczeń wizualnych głównym elementem ma być akronim „AI”. Dokument rozróżnia treści w pełni wygenerowane przez AI i treści częściowo zmodyfikowane przez AI. W załączniku przedstawiono warianty ikon dla treści „AI GENERATED”, „AI MODIFIED” oraz podstawową ikonę „AI”. Dla wideo Kodeks wskazuje na oznaczenie na początku materiału oraz, gdy to możliwe, w regularnych odstępach lub po przerwach. W przypadku treści audio przewidziano krótki komunikat dźwiękowy.
Znaczenie praktyczne
Publikacja Kodeksu nie zmienia treści AIAct, ale wskazuje praktyczne standardy realizacji obowiązków transparentności. Dokument pokazuje, że art. 50 AIAct ma znaczenie nie tylko dla dostawców systemów generatywnej AI, ale również dla organizacji publikujących lub rozpowszechniających treści tworzone z użyciem AI.
Z perspektywy praktyki compliance najważniejsze jest to, że obowiązki transparentności nie kończą się na graficznym oznaczeniu treści. Równie ważne stają się: ustalenie odpowiedzialności za decyzję o oznaczeniu, dokumentowanie zgodności, testowanie skuteczności oznaczeń, reagowanie na błędy oraz zapewnienie, że osoby pracujące z narzędziami AI rozumieją obowiązki wynikające z art. 50 AIAct. Choć Kodeks nie ma charakteru wiążącego aktu prawnego i nie zastępuje rozporządzenia, może stać się istotnym punktem odniesienia przy ocenie zgodności.
KNF zarzuca małym instytucjom płatniczym ryzykowne powiązania
Małe instytucje płatnicze (MIP) powinny zniknąć z rynku. Zaś prowadzący je przedsiębiorcy powinni dostać okres przejściowy na wygaszenie działalności w obecnej formie. Taką propozycję, przy okazji konsultacji i opiniowania projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu rozwoju rynku finansowego oraz zwiększenia stabilności finansowej na tym rynku (nr z wykazu: UC132) złożyła Komisja Nadzoru Finansowego (KNF).
Według niej „osoby lub podmioty kontrolujące MIP bardzo często posiadają powiązania międzynarodowe wysokiego ryzyka, obejmujące m.in. Federację Rosyjską, Republikę Białorusi, czy kraje Unii Euroazjatyckiej. MIP często wykorzystywane są również do obsługi płatniczej podmiotów z branż wysokiego ryzyka, w szczególności hazardu (także dostawców działających nielegalnie w Polsce) i obrotu kryptowalutami”.
Podejrzana działalność zamiast innowacji
MIP-y to spółki oferujące np. portfele elektroniczne, aplikacje do rozliczeń między użytkownikami albo przekazy pieniężne na rynku krajowym. Do porządku prawnego MIP-y zostały wprowadzone w 2018 r. jako mniej sformalizowana alternatywa dla krajowych instytucji płatniczych (do ich założenia jest wymagane zezwolenie KNF oraz kapitał).
W OSR do wprowadzającej to rozwiązanie ustawy wskazywano, że „nowa forma działalności może zainteresować start-upy, które nie są w stanie spełnić wymogów typowych dla instytucji płatniczych, ale chcą przetestować swoje rozwiązania zanim trafią one do szerokiego grona odbiorców”. Przekonywano również, że „status MIP pozwoli im sprawdzić się na rynku, by później starać się o licencję KIP lub znaleźć inwestora czy partnera biznesowego, który posiada odpowiednie zezwolenie”.
W piśmie do resortu finansów KNF wskazuje, że po 8 latach obowiązywania nowych przepisów można stwierdzić, że „rozwiązania te nie spełniły założeń regulacyjnych, a otrzymywane w ostatnich kilku latach wnioski o wpis MIP do rejestru nie posiadają w ogóle waloru innowacyjności finansowej”. KNF zauważa również, że „początkowe zainteresowanie tą formą działalności przez start-upy, ustąpiło miejsca tworzeniu podmiotów szelfowych (na sprzedaż) oraz podmiotów faktycznie nieprowadzących działalności w zakresie usług płatniczych lub prowadzących ją w bardzo ograniczonym zakresie, a wykorzystujących wpis do rejestru jako MIP do uwiarygodnienia swojej działalności”. Nie sprawdziły się również prognozy co do przejściowego charakteru prowadzenia działalności jako MIP.
KNF podkreśla, że „analiza powiązań osób zarządzających lub kontrolujących MIP oraz głównych obszarów aktywności biznesowej MIP (także w zakresie ich działalności hybrydowej) wskazuje na bardzo wysokie ryzyko wykorzystywania działalności tych podmiotów w procederze prania pieniędzy i obchodzenia sankcji oraz w obsłudze transakcji oszukańczych”.
KNF skarży się również na brak wystarczających mechanizmów umożliwiających jej skuteczny nadzór nad podejrzanymi podmiotami. Proponuje 18 miesięcy na zakończenie działalności MIP, chyba że ta w terminie roku od wejścia w życie ustawy złoży wniosek o zezwolenie na działalność jako KIP.
Zmiany tak, ale nie likwidacja
Julia Mysłowska, adwokat i senior associate w kancelarii KKG Legal wskazuje, że choć wątpliwości KNF mają uzasadnienie, bo struktura MIP bywa nadużywana, to nie jest przekonana, czy całkowita likwidacja MIP-ów jest konieczna.
– Funkcjonują bowiem na rynku podmioty mające status MIP, które działają zgodnie z prawem, zaś ze względu na rozmiary prowadzonej działalności nie są w stanie spełnić wszystkich wymogów, jakie są przewidziane dla KIP. Mało tego, w mojej ocenie MIP jest formą, która powinna być „dostępna” dla podmiotów we wczesnej fazie rozwoju, które w tym celu poczyniły już znaczne nakłady i poniosły istotne koszty – stwierdza mec. Mysłowska.
Przekonuje, że należy wyeliminować ryzyka, o których pisze KNF, ale pozostawić możliwość prowadzenia działalności jako MIP. Odmiennego zdania jest Rafał Wojciechowski, adwokat z kancelarii RightWayLegal.
– Stanowisko UKNF jest odpryskiem szerszego problemu – ułatwień dla niektórych instytucji do wejścia na rynek finansowy lub kapitałowy określonych w sposób, który jest nieadekwatny do ryzyka działalności. Mówimy o podmiotach uzyskujących stosowne uprawnienia na podstawie tzw. „wpisu do rejestru”. Przykładem, oprócz MIP, są również Zarządzający Alternatywnymi Spółkami Inwestycyjnymi (ZASI), którzy posiadają uprawnienia do zarządzania aktywami klientów określonymi w sposób podobny do Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (TFI) wobec funduszy inwestycyjnych – wylicza mec. Wojciechowski.
Nasz rozmówca wskazuje, że w ostatnich latach doszło do m.in. uregulowania rynku crowdfundingu (de facto jego likwidacji). O potrzebie daleko posuniętych ograniczeń przekonaliśmy się również przy okazji kryptowalut.
Konsumenci będą lepiej chronieni
– Z praktyki działania KNF oraz zmian przepisów w ostatnich latach wynika jasno, że nadzór w Polsce powinien być ścisły i skuteczny, nakierowany na ochronę uczestników rynku. Można się zgadzać z tym kierunkiem lub nie, ale jest to fakt. Utrzymywanie zatem w systemie prawa instytucji, które posiadają istotne uprawnienia do świadczenia usług na rzecz klientów rynku finansowego lub kapitałowego, a jednocześnie nie muszą spełniać wyśrubowanych kryteriów organizacyjnych, prawnych lub finansowych i nie podlegają pełnemu nadzorowi – jest więc nielogiczne. Jeśli do tego dodamy fakt, że zakres działalności MIP i ZASI na poziomie obsługi mniej doświadczonych inwestorów i na mniejszych wolumenach jest podobny do KIP i TFI, naturalne wydaje się pytanie o utrzymywanie takiego dualizmu – stwierdza Rafał Wojciechowski.
Według niego naruszenia i ryzyka, o których pisze KNF, są konsekwencją niższych wymogów regulacyjnych i wąskiego nadzoru, które dziś próbuje się zaostrzyć. Nasz rozmówca stwierdza, że aby przeciwdziałać ryzykom wymienionym przez KNF nie wystarczy poprawienie nadzoru. Konieczna jest likwidacja bardziej liberalnych form prowadzenia działalności finansowej.
– Wiem, że to dość kontrowersyjna opinia, lecz kilkanaście lat doświadczeń na rynku finansowym i kapitałowym wzmacnia we mnie przekonanie, że nie ograniczenia dla konsumentów (np. dolny limit dla objęcia obligacji) a właśnie profesjonalizacja podmiotów rynku jest właściwym sposobem eliminacji lub ograniczenia ryzyka. Silne, dobrze zorganizowane instytucje finansowe są silnymi ogniwami rynku i zwiększają poziom ochrony dla najmniej doświadczonych jego uczestników – mówi Wojciechowski.
Zmiany w VAT przy imporcie towarów
Zgodnie z art. 2 pkt 7 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), import towarów to przywóz towarów z terytorium państwa trzeciego na terytorium Unii Europejskiej. Import towarów jest pełnoprawną czynnością opodatkowaną VAT. Z uwagi na swoją specyfikę cechuje się jednak zestawem szczególnych przepisów określających zasady opodatkowania.
Ministerstwo Finansów co pewien czas nowelizuje te przepisy, często w celu odformalizowania oraz „zachęcania” podatników do korzystania z procedur importowych na terytorium kraju. Pamiętajmy, że miejscem importu towarów jest terytorium państwa członkowskiego, na którym towary znajdują się w momencie ich wprowadzenia na terytorium Unii Europejskiej. Zatem często nie jest to terytorium kraju i istnieje szereg rozwiązań umożliwiających względnie sprawne zaimportowanie towaru wykorzystywanego w Polsce w innej jurysdykcji (np. procedury tranzytowe, procedura 4200, przedstawiciele podatkowi). Przyjrzyjmy się zaproponowanym przez Ministerstwo Finansów zmianom przepisów VATU dotyczących importu towarów.
Dokumenty do rozliczenia VAT importowego
Od czerwca 2025 r. w związku z modyfikacjami systemu AIS/IMPORT PLUS zmianie uległ m.in. zakres danych wymaganych dla zgłoszeń uproszczonych. Zgłoszenie uproszczone nie zawiera danych dotyczących należności celnych i podatkowych. Należności są wyliczone dopiero w zgłoszeniu uzupełniającym, analogicznie do zgłoszeń realizowanych w ramach pozwolenia na wpis do rejestru zgłaszającego. Proponowana zmiana w art. 33 ust. 1 VATU ma na celu doprecyzowanie katalogu dokumentów, w których podatnik obowiązany jest do obliczania i wykazywania kwoty podatku z tytułu importu towarów i jednoznaczne wskazanie, że w przypadku stosowania uproszczeń, o których mowa w art. 166 i art. 182 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 952/2013 z dnia 9.10.2013 r. ustanawiającego unijny kodeks celny (Dz.Urz. UE L z 2013 r. Nr 269, s. 1; dalej: UKC), podatnik obowiązany jest do obliczenia i wykazania kwoty podatku w zgłoszeniu uzupełniającym w rozumieniu przepisów celnych.
Analogiczne zmiany, polegające na dodaniu wyrazów „zgłoszenie uzupełniające”, zostały zaproponowane w art. 33 ust. 2a i 3 oraz w art. 33a ust. 2 pkt 3, ust. 5, 7 i 8 VATU.
Zmiany w procedurze uproszczonej z art. 33a VATU
Z obecnego brzmienia art. 33a ust. 7 VATU wynika, że podatnik traci prawo do rozliczenia w deklaracji podatku należnego z tytułu importu towarów wykazanego w zgłoszeniu celnym, w odniesieniu do którego nie rozliczył w całości podatku w deklaracji podatkowej. Przepis ten odnosi się tylko do zgłoszenia celnego.
W praktyce podatnicy obliczają i wykazują podatek z tytułu importu towarów w rozliczeniu zamknięcia, a nie w zgłoszeniu celnym. Zatem proponuje się, aby w przepisie tym po wyrazach „w zgłoszeniu celnym” dodać wyrazy „albo w rozliczeniu zamknięcia”. Konsekwentnie analogiczne zmiany powinny być wprowadzone w art. 33a ust. 2 pkt 3 oraz ust. 8 VATU.
Ograniczenie poboru odsetek z tytułu importu towarów
Odsetki określone w art. 37 ust. 1a VATU mają charakter zbliżony do odsetek pobieranych na podstawie art. 114 ust. 2 UKC. Są one pobierane w przypadku, gdy kwota podatku z tytułu importu towarów została określona w decyzjach, o których mowa w art. 33 ust. 2–3 oraz w art. 34 VATU, z uwzględnieniem wysokości i zasad obowiązujących na potrzeby odsetek za zwłokę od zaległości podatkowych, z tym że ich wysokość jest liczona od dnia następującego po dniu powstania obowiązku podatkowego do dnia powiadomienia o wysokości należności podatkowych. Oznacza to, że odsetki te pobierane są w każdym przypadku, gdy zostanie wydana decyzja określająca podatek VAT z tytułu importu towarów lub decyzja domiarowa.
Przepisy UKC ograniczają zaś obowiązek naliczenia odsetek liczonych od kwoty należności celnych od dnia powstania długu celnego do dnia powiadomienia o tym długu do przypadku, gdy dług celny powstał na podstawie art. 79 lub 82 UKC lub jeżeli powiadomienie o długu celnym jest wynikiem kontroli po zwolnieniu towarów. Ograniczenie to powoduje, że w przypadkach wydawania decyzji w sytuacjach retrospektywnego księgowania należności celnych mającego charakter „wymiaru pierwotnego”, płatność należności celnych następuje w terminie 10 dni od dnia powiadomienia o długu (tj. doręczenia decyzji określającej te należności). W takim przypadku od należności celnych wynikających z decyzji nie są pobierane odsetki liczone od dnia powstania długu celnego (tj. od przyjęcia zgłoszenia celnego) do dnia powiadomienia o tych należnościach (doręczenia decyzji).
W VATU nie ma jak do tej pory przepisu uwzględniającego przypadki wydawania decyzji w sytuacjach retrospektywnego księgowania należności celnych mającego charakter „wymiaru pierwotnego”. W konsekwencji w sytuacjach, gdy domiar podatku spowodowany jest koniecznością doliczenia do podstawy opodatkowania np. cła antydumpingowego lub tymczasowego, które nakładane jest później (już po złożeniu zgłoszenia celnego), pobierane są odsetki, o których mowa w art. 37 ust. 1a VATU.
Projektowana zmiana zakłada więc wprowadzenie w VAT rozwiązań analogicznych do obowiązujących w prawie celnym. Ma ona na celu ograniczenie obowiązku naliczenia odsetek liczonych od niepobranej kwoty podatku od dnia następującego po dniu powstania obowiązku podatkowego do dnia powiadomienia o wysokości należności podatkowych do przypadków, gdy podatek został określony w decyzji w związku z powstaniem długu celnego na podstawie art. 79 UKC lub w wyniku kontroli.
Komentarz
To nie koniec zmian w VATU w zakresie rozliczeń importowych.
Co najmniej jedna dodatkowa zmiana ma zostać wprowadzona w kolejnej nowelizacji, kojarzonej przede wszystkim z liberalizacją warunków stosowania stawki 0% VAT w eksporcie towarów. Dotyczyć ona będzie odprawy scentralizowanej. Deklaracja importowa składana jest przez podatników dokonujących importu towarów, stosujących odprawę scentralizowaną, o której mowa w art. 179 UKC, w której realizację są zaangażowane administracje celne z co najmniej dwóch państw członkowskich. Obecnie takie deklaracje składane są w postaci papierowej, a wzór takiej deklaracji określają przepisy wykonawcze wydane na podstawie upoważnienia zawartego w art. 33b ust. 5 VATU. W związku z tym, że planowane jest unowocześnienie sposobu składania deklaracji importowej poprzez wprowadzenie obowiązku składania jej wyłącznie za pomocą środków komunikacji elektronicznej, zaistniała potrzeba odpowiedniego dostosowania w tym zakresie przepisów art. 33b VATU. Na Platformie Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych (PUESC) będzie dostępny elektroniczny formularz takiej deklaracji.
Nowe reguły rynku danych. Dostęp, pośrednictwo i altruizm
Krajowe ramy stosowania DGA
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/868 z 30.5.2022 r. w sprawie europejskiego zarządzania danymi i zmieniające rozporządzenie (UE) 2018/1724 (akt w sprawie zarządzania danymi) (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 152, s. 1; dalej: DGA) jest stosowane bezpośrednio w państwach członkowskich od 24.9.2023 r. Polska ustawa nie zastępuje jego przepisów ani nie ustanawia od podstaw zasad zarządzania danymi. Wskazuje natomiast właściwe organy, reguluje tryb rozpatrywania wniosków oraz określa zasady nadzoru i nakładania sankcji.
Zakres regulacji wykracza poza ochronę danych osobowych. Obejmuje również dane nieosobowe, ponowne wykorzystywanie chronionych zasobów sektora publicznego, działalność pośredników danych oraz dobrowolne udostępnianie danych w interesie ogólnym. DGA tworzy warunki do wykorzystywania danych w działalności gospodarczej, badaniach naukowych, rozwoju innowacji i realizacji przedsięwzięć społecznych.
Nowy model pośrednictwa w wymianie danych
Jednym z głównych elementów DGA jest regulowany model usług pośrednictwa danych. Jego celem jest ułatwienie nawiązywania relacji między podmiotami posiadającymi dane lub uprawnionymi do ich udostępnienia a podmiotami zainteresowanymi ich wykorzystaniem.
Istotą usługi objętej DGA jest ustanawianie relacji między posiadaczami danych lub osobami, których dane dotyczą, a potencjalnymi użytkownikami. Może to następować za pomocą platform, baz danych, infrastruktury wymiany informacji lub innych rozwiązań technicznych i organizacyjnych.
Do tej kategorii mogą należeć m.in. usługi pośredniczące między przedsiębiorstwami posiadającymi dane a ich potencjalnymi użytkownikami, rozwiązania ułatwiające osobom fizycznym udostępnianie danych oraz usługi spółdzielni danych. Nie każda platforma przetwarzająca lub sprzedająca dane będzie jednak pośrednikiem w rozumieniu DGA. Znaczenie ma rzeczywista funkcja podmiotu oraz sposób organizacji działalności.
Pośrednik ma działać w sposób neutralny wobec stron wymiany. DGA ogranicza możliwość wykorzystywania danych do innych celów i wymaga odpowiedniego oddzielenia usług pośrednictwa od pozostałej działalności. Rozwiązanie ma zwiększać zaufanie podmiotów, które chcą zachować kontrolę nad warunkami udostępnienia danych.
Dostawca zamierzający rozpocząć działalność objętą DGA powinien dokonać zgłoszenia do właściwego organu. W Polsce jest nim Prezes UODO. Zgłoszenie w jednym państwie członkowskim pozwala świadczyć usługi na całym rynku unijnym. Po uzyskaniu potwierdzenia spełniania wymagań DGA dostawca może posługiwać się oznaczeniem „uznany w Unii dostawca usług pośrednictwa danych” i wspólnym logo.
Nowy model może stworzyć dodatkowe możliwości dla przedsiębiorców budujących platformy i infrastrukturę wymiany danych. Nie zwalnia jednak stron z obowiązków wynikających z przepisów o ochronie danych osobowych, tajemnicach prawnie chronionych i własności intelektualnej.
Dobrowolne udostępnianie danych w interesie ogólnym
DGA reguluje również altruizm danych, czyli dobrowolne udostępnianie danych osobowych lub nieosobowych do celów leżących w interesie ogólnym, bez wynagrodzenia wykraczającego poza zwrot kosztów związanych z ich przekazaniem.
Dane mogą być udostępniane m.in. na potrzeby badań naukowych, ochrony zdrowia, przeciwdziałania zmianom klimatu, poprawy mobilności, statystyki publicznej, rozwoju usług publicznych lub kształtowania polityk publicznych. W przypadku danych osobowych podstawą jest zgoda osoby, której dane dotyczą, a w przypadku danych nieosobowych – pozwolenie ich posiadacza.
Organizacja zajmująca się altruizmem danych może ubiegać się o wpis do publicznego krajowego rejestru uznanych organizacji altruizmu danych. Rejestracja jest dobrowolna. Podmiot niezarejestrowany może prowadzić działalność polegającą na nieodpłatnym udostępnianiu danych, ale nie może używać zastrzeżonego unijnego oznaczenia.
Uzyskanie wpisu wymaga spełnienia warunków określonych w DGA i oznacza poddanie się nadzorowi. Status uznanej organizacji jest ważny we wszystkich państwach członkowskich. Może mieć znaczenie dla instytucji naukowych, organizacji społecznych i innych podmiotów realizujących projekty zależne od dostępu do odpowiednio dużych zbiorów danych.
Dostęp do danych chronionych
Ważną częścią ustawy jest procedura dostępu do określonych kategorii danych znajdujących się w posiadaniu podmiotów sektora publicznego. Chodzi o dane chronione ze względu na prawa lub interesy osób trzecich, w tym tajemnicę przedsiębiorstwa, prawa własności intelektualnej i ochronę danych osobowych.
Dane te nie są tym samym co otwarte dane publiczne, które mogą być swobodnie ponownie wykorzystywane na zasadach określonych w odrębnych przepisach. DGA i ustawa nie tworzą również bezwarunkowego prawa do uzyskania każdego zbioru znajdującego się w zasobach administracji.
Nowe przepisy ustanawiają jednolitą ścieżkę ubiegania się o ponowne wykorzystywanie danych chronionych. Z procedury mogą korzystać obywatele, przedsiębiorcy, jednostki naukowe i organizacje społeczne. Wniosek składa się do podmiotu sektora publicznego posiadającego dane, ale za pośrednictwem ministra właściwego do spraw informatyzacji. Powinien on wskazywać m.in. dane objęte wnioskiem, cel ich ponownego wykorzystywania oraz rodzaj działalności, produktu lub usługi, w których mają zostać użyte.
Minister przekazuje prawidłowo skierowany wniosek właściwemu podmiotowi niezwłocznie, nie później niż w ciągu siedmiu dni. Jeżeli wnioskodawca nie wskaże podmiotu posiadającego dane, wniosek zostanie mu zwrócony.
Po rozpoznaniu sprawy podmiot publiczny może poinformować o braku danych, przedstawić ofertę udzielenia dostępu albo odmówić go w drodze decyzji. Oferta określa warunki ponownego wykorzystywania oraz ewentualną opłatę. Wnioskodawca ma 14 dni na jej przyjęcie albo wniesienie sprzeciwu. Brak odpowiedzi oznacza wycofanie wniosku.
Dostęp może wymagać zastosowania anonimizacji, pseudonimizacji, bezpiecznego środowiska przetwarzania lub innych zabezpieczeń. Powinien odbywać się z poszanowaniem poufności, praw osób trzecich i przepisów o ochronie danych.
Punkt informacyjny i wsparcie Prezesa GUS
Minister właściwy do spraw informatyzacji prowadzi pojedynczy punkt informacyjny oraz wykaz zasobów dostępny w portalu danych. Rozwiązanie ma ułatwiać identyfikację właściwych instytucji oraz uzyskiwanie informacji o danych, które mogą być ponownie wykorzystywane.
Minister nie decyduje jednak samodzielnie o udostępnieniu danych. Merytoryczne rozstrzygnięcie należy do podmiotu sektora publicznego posiadającego dany zasób. Minister pełni funkcję pośredniczącą i rozpatruje odwołania od decyzji o odmowie dostępu.
Podmioty publiczne mogą korzystać ze wsparcia Prezesa GUS w zakresie technicznych i organizacyjnych warunków udostępniania danych oraz zapewnienia odpowiedniego środowiska ich przetwarzania.
Nadzór i sankcje
Prezes UODO jest organem właściwym w sprawach usług pośrednictwa danych, rejestracji organizacji altruizmu danych oraz naruszeń dotyczących przekazywania określonych danych nieosobowych do państw trzecich.
Za brak wymaganego zgłoszenia dostawcy usług pośrednictwa danych grozi kara do 200 tys. zł, a za naruszenie warunków świadczenia takich usług do 2 mln zł. Uznanej organizacji altruizmu danych za naruszenie warunków rejestracji może zostać wymierzona kara do 20 tys. zł. Sankcja do 2 mln zł może dotyczyć również naruszeń obowiązków związanych z przekazywaniem danych nieosobowych do państw trzecich.
Komentarz
Przedsiębiorcy działający w obszarze danych powinni zweryfikować, czy ich model działalności podlega regulacjom DGA. Samo przetwarzanie danych, prowadzenie platformy czy oferowanie produktów opartych na danych nie przesądza bowiem o świadczeniu usług pośrednictwa danych w rozumieniu DGA.
Jeżeli działalność mieści się w zakresie tych regulacji, konieczne jest ustalenie m.in. obowiązku zgłoszenia, zasad współpracy z posiadaczami i użytkownikami danych oraz reguł dotyczących przepływu danych nieosobowych poza Unię. Organizacje zainteresowane statusem uznanej organizacji altruizmu danych powinny przygotować dokumentację potwierdzającą spełnienie wymagań DGA. Podmioty publiczne muszą natomiast uporządkować informacje o posiadanych zasobach i procedury rozpoznawania wniosków.
Ustawa ma ułatwiać wykorzystywanie danych, ale nie znosi ograniczeń wynikających z ochrony danych osobowych, tajemnicy przedsiębiorstwa ani praw własności intelektualnej. Praktyczne znaczenie regulacji będzie zależało od połączenia szerszego dostępu do danych z zachowaniem kontroli nad sposobem ich wykorzystania.
Weryfikacja wieku w serwisach pornograficznych. TSUE ogranicza kompetencje państw
Stan faktyczny
Sprawa C-188/24 dotyczyła spółek WebGroup Czech Republic i NKL Associates, mających siedziby w Czechach i prowadzących strony pornograficzne dostępne także we Francji. Francuski organ regulacyjny ARCOM wezwał je do zastosowania środków uniemożliwiających małoletnim dostęp do tych treści.
Prawo francuskie penalizowało udostępnianie małoletnim pornografii; odpowiedzialności nie wyłączało samo oświadczenie użytkownika o ukończeniu 18 lat. Po bezskutecznym wezwaniu ARCOM mógł żądać przed sądem zablokowania strony albo zakończenia jej indeksowania.
Spółki zakwestionowały wezwania przed sądem w Paryżu, a przed Radą Stanu (Conseil d’État) domagały się stwierdzenia nieważności dekretu wykonawczego. Podnosiły, że jako usługodawcy z Czech podlegają zasadniczo prawu tego państwa, a Francja pominęła warunki dyrektywy 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 8.6.2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (dyrektywa o handlu elektronicznym) (Dz.Urz. UE L z 2000 r. Nr 178, s. 1).
Sprawa C-190/24 dotyczyła usługi Coyote System i zakazu retransmitowania informacji o kontrolach drogowych. Wiąże się z nią odrębna teza o ochronie hostingowej, nie zaś kwestia wieku.
Rada Stanu zawiesiła postępowania i zadała pytania prejudycjalne. TSUE nie rozstrzygnął sporów krajowych ani nie ocenił konkretnej technologii ustalania wieku. Przedstawił wykładnię prawa UE dla sądu odsyłającego.
Stan prawny
Art. 3 dyrektywy 2000/31/WE ustanawia zasadę państwa pochodzenia. Państwo siedziby usługodawcy zapewnia, aby świadczone przez niego usługi społeczeństwa informacyjnego były zgodne z wymaganiami należącymi do dziedziny podlegającej koordynacji. Pozostałe państwa co do zasady nie mogą z takich powodów ograniczać swobodnego przepływu usług.
Dziedzina podlegająca koordynacji obejmuje wymagania dotyczące podejmowania i wykonywania działalności usługowej. TSUE oceniał, czy należy do niej również przepis karny wymagający uniemożliwienia małoletnim dostępu do pornografii.
Art. 3 ust. 4 dyrektywy 2000/31/WE pozwala państwu odbioru podjąć działanie wobec określonej usługi między innymi w celu ochrony porządku publicznego. Usługa musi naruszać chroniony cel lub stwarzać poważne i znaczne ryzyko jego naruszenia, a środek powinien być proporcjonalny. Państwo odbioru powinno najpierw zwrócić się o działanie do państwa siedziby. Jeżeli reakcja nie nastąpi albo jest niewystarczająca, musi powiadomić to państwo i Komisję o planowanym ograniczeniu. Art. 3 ust. 5 dyrektywy 2000/31/WE pozwala działać pilnie, lecz wymaga możliwie szybkiej notyfikacji i uzasadnienia pilności.
Generalny obowiązek nie może być stosowany do dostawców z innych państw UE
TSUE zaliczył wymóg zapobiegania dostępowi małoletnich do pornografii do dziedziny podlegającej koordynacji. Umieszczenie obowiązku w prawie karnym tego nie zmienia; w przeciwnym razie zasadę państwa pochodzenia można byłoby łatwo obchodzić.
Trybunał odróżnił normę generalną i abstrakcyjną od środka przyjętego po zbadaniu konkretnej usługi. Odstępstwo z art. 3 ust. 4 dyrektywy 2000/31/WE jest dopuszczalne tylko w drugim wariancie, ponieważ przepis dotyczy „określonej usługi społeczeństwa informacyjnego”.
Francja nie mogła więc stosować powszechnego obowiązku do wszystkich dostawców z innych państw UE tylko dlatego, że ich strony były dostępne na jej terytorium. Zmuszałoby to usługodawcę do przestrzegania wymagań każdego państwa odbioru i podważało podział kompetencji. Sam cel ochrony dzieci nie uzasadnia odstąpienia od tych zasad.
Indywidualny nakaz weryfikacji wieku może być dopuszczalny
Zakaz stosowania normy generalnej nie pozbawia państwa odbioru instrumentów ochrony dzieci. Art. 3 ust. 4 dyrektywy 2000/31/WE należy odczytywać z uwzględnieniem godności człowieka i praw dziecka z art. 1 i 24 Karty Praw Podstawowych UE (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP). Ograniczenie musi jednak dotyczyć oznaczonej usługi.
Indywidualny nakaz może zobowiązać konkretnego dostawcę z innego państwa UE do weryfikacji wieku, jeżeli nie podjął on odpowiednich środków wymaganych przez art. 28b ust. 1 i ust. 3 lit. f dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/13/UE z 10.3.2010 r. w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich dotyczących świadczenia audiowizualnych usług medialnych (dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych) (Dz.Urz. UE L z 2010 r. Nr 95, s. 1). Organ musi też ustalić naruszenie celu ochrony małoletnich albo poważne i znaczne ryzyko takiego naruszenia.
W takiej sytuacji TSUE uznał wymóg weryfikacji wieku za proporcjonalny. Nie jest to jednak ogólne upoważnienie wobec całej kategorii serwisów. Konieczne pozostają indywidualizacja, przesłanki art. 3 ust. 4 dyrektywy 2000/31/WE i współpraca z państwem pochodzenia, z możliwością użycia trybu pilnego z Art. 3 ust. 5 dyrektywy 2000/31/WE.
Procedura warunkuje skuteczność środka
Uprzedni wniosek daje państwu pochodzenia możliwość wykonania własnych kompetencji, a notyfikacja pozwala jemu i Komisji ocenić ograniczenie przed jego zastosowaniem. To gwarancje podziału kompetencji, a nie formalności.
TSUE podkreślił istotny charakter obowiązków notyfikacyjnych. Nienotyfikowany środek nie może być egzekwowany wobec jednostki. Organ powinien udokumentować ryzyko, proporcjonalność żądania oraz czynności wobec państwa siedziby i Komisji. Procedura jest samodzielnym obszarem kontroli legalności nakazu.
Art. 15 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1083 z 11.4.2024 r. w sprawie ustanowienia wspólnych ram dla usług medialnych na rynku wewnętrznym i zmiany dyrektywy 2010/13/UE (europejski akt o wolności mediów) (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1083) ustanawia ponadto uporządkowaną współpracę organów krajowych w sprawach usług medialnych. Brak rozwiązania w tym trybie nie zwalnia państwa odbioru z warunków i procedury art. 3 dyrektywy 2000/31/WE.
TSUE nie przesądził, jaka technologia weryfikacji jest wystarczająca ani jak równoważyć ochronę dzieci z prywatnością użytkowników. Wyrok określa kompetencje państwa odbioru oraz warunki zastosowania takiego środka. Nie zatwierdza jednak każdego krajowego rozwiązania nazywanego weryfikacją wieku.
Poboczna teza: algorytmiczna kontrola treści
W części dotyczącej Coyote System TSUE uznał, że dostawca nie korzysta z wyłączenia odpowiedzialności właściwego dla hostingu, jeżeli, działając we własnym interesie lub w interesie usługi, za pomocą algorytmu kontroluje warunki, sposób i kolejność rozpowszechniania informacji użytkowników, wykraczając poza ich kategoryzowanie lub indeksowanie.
Ta część wyroku dotyczy art. 14 i 15 dyrektywy 2000/31/WE w brzmieniu właściwym dla sporu. Obecnie zagadnienia te regulują art. 6 i 8 DSA. Nie jest to więc bezpośrednia wykładnia DSA, choć rozumowanie TSUE może mieć znaczenie przy ocenie roli dostawcy.
Samo stosowanie algorytmu nie przesądza o utracie ochrony ani o odpowiedzialności. Utrata wyłączenia hostingowego nie tworzy jej podstawy. Ocenę prowadzi się według właściwego prawa materialnego. W świetle wyroku TS z 22.6.2021 r., YouTube i Cyando, C-682/18 i C-683/18, Legalis, liczy się rzeczywisty zakres sterowania rozpowszechnianiem informacji.
Komentarz
Wnioski te należy uwzględnić przy ocenie rządowego projektu (druk nr 2697). Art. 1 ust. 2 projektu przewiduje stosowanie ustawy do usługodawców świadczących usługi drogą elektroniczną usługobiorcom znajdującym się w Polsce, niezależnie od miejsca prowadzenia działalności przez usługodawcę. Natomiast zgodnie z art. 3 ust. 1 projektu, usługodawca umożliwiający dostęp do wskazanych w ustawie treści ma stosować mechanizm weryfikacji wieku i uniemożliwiać dostęp do nich małoletnim.
W świetle wyroku TSUE powstaje istotna wątpliwość, czy tak ukształtowany obowiązek będzie mógł być stosowany bezpośrednio i generalnie do usługodawców mających siedziby w innych państwach UE. Trybunał dopuścił wobec takich podmiotów środek wymagający weryfikacji wieku, ale pod warunkiem, że dotyczy on określonej usługi oraz spełnia materialne i proceduralne wymagania art. 3 ust. 4 lub 5 dyrektywy 2000/31/WE. Ograniczenie to nie odnosi się natomiast na tej samej podstawie do usługodawców z państw trzecich.
Przewidziana w uzasadnieniu projektu notyfikacja przepisów technicznych Komisji Europejskiej nie zastępuje procedury odnoszącej się do konkretnego środka, wymaganej przez art. 3 ust. 4 lit. b dyrektywy 2000/31/WE. Są to odrębne mechanizmy prawne. Ustawodawca powinien zatem określić sposób stosowania projektowanych przepisów do usług świadczonych z innych państw UE z uwzględnieniem wymagań przedstawionych przez TSUE.
W wyroku TSUE z 16.6.2026 r., w sprawach połączonych C-188/24 i C-190/24, Legalis
Rozwiedzeni podzielą się opieką nad dzieckiem, ale z wyjątkami
Projekt nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w sprawie pieczy współdzielonej przeszedł konsultacje publiczne i – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” – ma wkrótce trafić pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów, a następnie rządu. Resort, który przygotował przepisy na podstawie założeń opracowanych przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Rodzinnego, liczy na szybkie skierowanie go do Sejmu. To sztandarowa część pakietu pięciu projektów reformy prawa rodzinnego, podporządkowanych – jak zapewnia ministerstwo – najlepszemu interesowi dziecka.
Sąd ma zacząć od pieczy
Obecnie kodeks rodzinny i opiekuńczy nie definiuje pieczy współdzielonej, powszechnie określanej jako opieka naprzemienna, ani nie wskazuje wprost, kiedy sąd powinien ją zastosować. Sąd może już dziś ustalić, że dziecko będzie przebywało na zmianę u obojga rodziców, korzystając z ogólnych przepisów o wykonywaniu władzy rodzicielskiej. Jednak brak szczegółowej regulacji, co podkreśla resort, staje się coraz bardziej odczuwalny wraz ze współczesnym kryzysem relacji rodzinnych.
Nowelizacja ma wprowadzić do kodeksu definicję pieczy współdzielonej jako odrębnego sposobu wykonywania opieki po rozstaniu. – Przepis mówi, że sąd ustanawia pieczę współdzieloną. Co oznacza, że sąd ma obowiązek zbadać w pierwszej kolejności, czy możliwa jest piecza współdzielona – wyjaśnia w rozmowie z „Rz” Dorota Łopalewska, sędzia rodzinna delegowana do MS, gdzie kieruje Departamentem Spraw Rodzinnych i Nieletnich.
Dziecko miałoby przebywać u każdego z rodziców w powtarzających się, lecz niekoniecznie równych okresach. Nie musi to być tydzień u matki i tydzień u ojca, lecz możliwy byłby podział np. 60 do 40 albo 70 do 30 proc. Sąd miałby uwzględniać m.in. wiek i zdrowie dziecka, jego opinię, dotychczasowy podział obowiązków, szkołę lub przedszkole, odległość między domami, sytuację zawodową rodziców oraz ich zdolność do współpracy.
Według Ministerstwa Sprawiedliwości, zakres pieczy powinien zapewniać więź z obojgiem rodziców i ich rodzinami, ale zarazem odpowiadać rozwojowi, potrzebom i możliwościom organizacyjnym w zakresie opieki nad dzieckiem.
Propozycja wyklucza bezwzględne stosowanie pieczy. – W naszych przepisach nie wprowadzamy automatyzmu, choć piecza ma być dla sądu podstawową zasadą w sytuacji, gdy oboje rodzice mają władzę rodzicielską i pomimo rozstania chcą i mogą sprawować opiekę nad dzieckiem – zaznacza Łopalewska.
Brak porozumienia między rodzicami ma jednak nie zamykać drogi do takiego rozwiązania. – Jeżeli rodzice nie są w stanie się porozumieć, rolą sądu będzie wspieranie ich w wypracowaniu porozumienia i zachęcanie do współpracy w sprawach dotyczących dziecka. Zależy nam, aby mimo rozstania rodzice potrafili osiągnąć choćby minimalny poziom porozumienia, komunikować się wzajemnie i wspólnie podejmować najważniejsze decyzje dotyczące dziecka – zapowiada dyrektorka.
Jak dokonać współdzielenia?
W Polsce od wielu lat toczy się spór, który dotyczy tego, czy piecza współdzielona ma być podstawową i już w punkcie wyjścia przyjmowaną zasadą, czy tylko jedną z możliwości. Np. niedawno ogłoszony w Sejmie projekt posłów Konfederacji zakłada, że sąd powinien wychodzić od podziału pieczy po równo, także przy konflikcie rodziców. Odstępstwo byłoby możliwe dopiero wtedy, gdy wymagałyby tego szczególne okoliczności. Konfederacja oceniła też, że projekt MS może okazać się nieskuteczny, ponieważ uzależnia pieczę współdzieloną od zdolności rodziców do porozumienia. Ich zdaniem przy silnym konflikcie, który często towarzyszy rozwodowi, rozwiązanie to czyni z opieki naprzemiennej „martwą instytucję”.
Różnica w tej sprawie dotyczy zatem przede wszystkim siły związania sądu określonymi przepisami. Ministerialna propozycja definiuje pieczę współdzieloną, nakazuje zbadać ją w pierwszej kolejności i wskazuje kryteria oceny, ale pozostawia sądowi decyzję, czy zastosowanie tego modelu służy dziecku. Konfederacja chce domniemania równej pieczy, gdzie sąd miałby uzasadniać przede wszystkim odejście od niej.
– W naszej ocenie automatyzm w przyznawaniu pieczy pomijałby sytuację dziecka, skalę konfliktu i możliwości rodziców. Np. jeżeli spór dotyczy podstawowych zasad wychowania, leczenia, szkoły czy codziennej organizacji życia dziecka, które mogłoby funkcjonować w dwóch sprzecznych porządkach. Sąd musi też uwzględnić wiek, zdrowie, więzi rodzinne, zajęcia i odległość między domami – mówi „Rz” Mateusz Korzeniowski, kurator specjalista również delegowany do MS, gdzie jest wicedyrektorem Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich.
– Te sprawy bardzo często charakteryzują się wysokim stopniem skomplikowania. Jest wiele sytuacji i wiele okoliczności. Dlatego przepisy muszą pozostawić sądowi możliwość oceny sytuacji i wydania rozstrzygnięcia podyktowanego najlepszym interesem dziecka – dodaje, podkreślając też, że przemoc, uzależnienia, które do niej doprowadzają i inne przeszkody faktyczne lub prawne mają wykluczać pieczę współdzieloną.
– Piecza współdzielona ma być wspólną pieczą obojga rodziców nad dzieckiem, mimo różnych miejsc zamieszkania, a nie tworzeniem dwóch odrębnych światów norm i zasad. Tam musi być współpraca – podkreśla dla „Rz” biegła z zakresu psychologii sądowej Małgorzata Wojciechowska z MS. Ostrzega też, że przy ostrym konflikcie konieczność częstych kontaktów, przekazywania informacji i uzgadniania spraw dziecka może nasilić spór i pogorszyć jego sytuację.
Przemoc, alimenty i jeden adres
Nowelizacja kodeksu ma wprost nakazać sądowi zbadanie, czy w rodzinie występowała przemoc, co ma zapobiec pominięciu tej okoliczności przez błędne rozumienie dobra dziecka. Resort podkreśla, że piecza współdzielona nie może prowadzić do powierzenia dziecka sprawcy przemocy tylko dlatego, że formalnie zachował władzę rodzicielską.
Samo wszczęcie postępowania dotyczącego przemocy nie ma jednak automatycznie wykluczać pieczy. Sąd ma zbadać dowody i okoliczności sprawy, co ma ograniczać skutki instrumentalnych zawiadomień składanych podczas konfliktu rodziców. Natomiast ustalona przemoc pozostanie przeszkodą do sprawowania wspólnej pieczy.
Co ważne, ochronę ma uzupełniać pozostała część pakietu, w tym projekt ustawy o postępowaniu wykonawczym w sprawach rodzinnych i opiekuńczych i wzmocnienie roli kuratora sądowego, o czym w ubiegłym tygodniu pisała „Rzeczpospolita”. Kurator ma otrzymać sformalizowane narzędzia do rozpoznawania symptomów krzywdzenia dziecka i przekazywania sądowi informacji mogących uzasadniać ograniczenie albo pozbawienie władzy rodzicielskiej.
Piecza współdzielona nie zniesie też automatycznie alimentów. – Sąd może zasądzić alimenty krzyżowe albo orzec, że koszty utrzymania dziecka ponosi każdy z rodziców w okresie, w którym dziecko u niego przebywa – przypomina dyrektor Łopalewska. Rozliczenie ma uwzględniać zarówno proporcje czasu opieki, jak i różnice w dochodach oraz możliwościach majątkowych rodziców.
Ponadto jeden adres zamieszkania dziecka nie ma oznaczać nadrzędnej pozycji jednego z rodziców. Przedstawiciele resortu wyjaśniają, że ustalenie jednego adresu wynika głównie z kwestii urzędowo-administracyjnych np. rejonizacji szkoły, lekarza czy poradni.
Zmiana praktyki
Ministerstwo Sprawiedliwości zakłada też, że przepisy mają zmieniać sposób myślenia o rozstaniu i odpowiedzialności za wychowanie. Rodzice powinni oddzielić swój spór od prawa dziecka do relacji z obojgiem z nich.
Sama definicja nie ujednolici jednak praktyki orzeczniczej. – Kolejną odsłoną pracy nad pieczą współdzieloną będzie edukacja decydentów: sędziów rodzinnych i kuratorów sądowych oraz wyposażenie ich poprzez szkolenia w odpowiednie umiejętności – podsumowują przedstawiciele ministerstwa.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
dr Robert Tabaszewski
adwokat, Katedra Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego KUL
Wprowadzenie przepisów dotyczących pieczy współdzielonej jest zdecydowanie krokiem w dobrym kierunku, ale niewystarczającym. Jeżeli nie zmieni się logika procesu, zwłaszcza rozwodowego, w którym dziecko bywa traktowane jak trofeum, a rodzice myślą kategoriami zwycięzcy i przegranego, to przyszła piecza współdzielona może funkcjonować dokładnie tak samo jak dzisiejsza opieka naprzemienna. Największym plusem jest rozwiązanie procesowe przewidziane w art. 756¹a kodeksu postępowania cywilnego. Jeżeli jeden z rodziców wnosi pozew i trzeba ustalić kontakty oraz sposób sprawowania pieczy, sąd ma od razu uregulować pieczę współdzieloną na czas postępowania. To trafne, bo dziecko od początku zachowuje kontakt z obojgiem rodziców i jest mniej narażone na naciski czy nastawianie przeciwko mamie albo tacie. To może obniżyć temperaturę sporu. Chodzi o to, że dziś w różnych częściach Polski inaczej ustala się kontakty, miejsce pobytu dziecka czy proporcje opieki. Jeżeli przepis będzie mówił tylko, że sąd „może” ustanowić pieczę współdzieloną, a tak właśnie jest w projekcie, może się okazać, że będzie ją orzekał w niewielu sprawach. W ministerialnej propozycji poważnym zagrożeniem jest również przesłanka braku możliwości porozumienia się rodziców. To kryterium nieostre i łatwe do wykorzystania instrumentalnie. Wystarczy, że jedna strona konsekwentnie odmawia współpracy, choć druga zachowuje się ugodowo, a sąd uzna, że warunków do pieczy współdzielonej nie ma. W ten sposób ten, kto blokuje porozumienie, może odnieść korzyść procesową. Dlatego piecza współdzielona powinna być zasadą, od której sąd odstępuje dopiero po wykazaniu konkretnych przeszkód związanych z dobrem dziecka.
Etap legislacyjny: trafi do Stałego Komitetu Rady Ministrów
Uzupełnienie braków po terminie nie przekreśla pozwolenia na budowę
Stan faktyczny i przebieg sprawy
NSA wyrokiem z 16.7.2026 r., II OSK 1995/25, oddalił skargę kasacyjną. Sprawa dotyczyła decyzji o zatwierdzeniu projektu zagospodarowania terenu i projektu architektoniczno-budowlanego oraz udzieleniu pozwolenia na budowę dwóch dwulokalowych budynków mieszkalnych jednorodzinnych w zabudowie wolnostojącej. Inwestycja obejmowała także doziemną instalację elektryczną i gazową.
Prezydent Miasta Rzeszowa wydał decyzję o pozwoleniu na budowę na rzecz spółki będącej inwestorem. Wojewoda Podkarpacki utrzymał tę decyzję w mocy. Przeciwnik inwestycji, właściciel nieruchomości sąsiedniej, zakwestionował rozstrzygnięcie, podnosząc przede wszystkim dwa zagadnienia.
Po pierwsze, zarzucał, że inwestor nie dochował terminu wyznaczonego do doprowadzenia projektu do zgodności z wymaganiami. W jego ocenie uchybienie temu terminowi powinno skutkować odmową zatwierdzenia projektu i wydania pozwolenia na budowę.
Po drugie, kwestionował zapewnienie dostępu inwestycji do drogi publicznej. Wskazywał na treść służebności obciążających jego nieruchomość, podważał możliwość wykorzystania ich dla potrzeb planowanego dojazdu i infrastruktury oraz odwoływał się do faktycznego stanu terenu. Podnosił m.in., że szlak nie został odpowiednio urządzony, a on sam nie wyraża zgody na określony sposób korzystania z działki obciążonej.
WSA w Rzeszowie wyrokiem z 12.3.2025 r., II SA/Rz 906/24, Legalis oddalił skargę na decyzję wojewody. Uznał, że termin do uzupełnienia projektu nie jest terminem, którego przekroczenie definitywnie zamyka drogę do uzyskania pozwolenia. Jednocześnie przyjął, że inwestor wykazał dostęp do drogi publicznej przez przedstawienie aktu notarialnego ustanawiającego służebność gruntową.
Skarżący wniósł następnie skargę kasacyjną.
Ratio decidendi
NSA oddalił skargę kasacyjną i podzielił ocenę WSA. Potwierdził, że późniejsze niż wyznaczony termin uzupełnienie braków projektu nie musi prowadzić do wydania decyzji odmownej. Decydujące jest to, czy przed rozstrzygnięciem sprawy inwestor skutecznie usunął wskazane nieprawidłowości. Analizowanym w sprawie przepisem był art. 35 ust. 3 w zw. z art. 35 ust. 5 pkt 1 ustawy z 7.7.1994 r. Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 524; dalej: PrBud).
Kluczowe znaczenie miała wykładnia przepisów regulujących usuwanie braków projektu budowlanego. NSA przyjął, że termin wyznaczony inwestorowi na uzupełnienie dokumentacji ma charakter procesowy, a konkretnie instrukcyjny. Nie jest to termin prekluzyjny, po którego upływie uprawnienie inwestora wygasa, ani termin powodujący bezskuteczność spóźnionej czynności.
W konsekwencji samo przekroczenie terminu nie tworzy automatycznego obowiązku wydania decyzji odmownej. Sąd zaakcentował, że organ ma ocenić stan sprawy przed wydaniem rozstrzygnięcia. Jeżeli inwestor ostatecznie usunął braki projektu, a dokumentacja odpowiada wymaganiom, brak jest podstaw do odmowy zatwierdzenia projektu wyłącznie z powodu przekroczenia terminu na uzupełnienie dokumentacji.
W tej sprawie organy dodatkowo poinformowały inwestora o potrzebie ostatecznego uzupełnienia materiału przed wydaniem decyzji. NSA uznał takie działanie za dopuszczalne. W ocenie Sądu służy ono sprawnemu zakończeniu postępowania i nie wymaga stosowania nadzwyczajnych instrumentów wyłącznie dlatego, że pierwotny termin upłynął.
Ratio decidendi nie sprowadza się zatem do prostego stwierdzenia, że terminy w postępowaniu budowlanym są nieistotne. Przeciwnie, inwestor pozostaje zobowiązany do dochowania terminu wyznaczonego w toku postępowania. Jego naruszenie nie może jednak zastępować merytorycznej oceny kompletności i zgodności projektu z prawem w chwili wydawania decyzji.
Praktyczne wnioski
Dla inwestorów podstawowy wniosek jest korzystny, ale wymaga ostrożności. Spóźnione uzupełnienie dokumentacji nie przekreśla automatycznie wniosku o pozwolenie na budowę. Jeżeli braki wskazane przez organ zostaną skutecznie usunięte przed wydaniem decyzji, organ powinien ocenić kompletny materiał według stanu aktualnego na dzień rozstrzygnięcia.
Nie oznacza to jednak, że inwestor może bez konsekwencji ignorować wezwania lub postanowienia organu. Opóźnienie zwiększa ryzyko przedłużenia postępowania, powstania kolejnych wątpliwości albo wydania decyzji negatywnej, jeżeli dokumentacja nadal pozostaje niezgodna z wymaganiami. Praktycznie bezpieczniejsze jest uzupełnienie braków w terminie, a gdy jest to niemożliwe, możliwie szybkie przedstawienie pełnej dokumentacji wraz z wyjaśnieniem przyczyn opóźnienia.
Komentarz
NSA nie uznał, że termin do uzupełnienia projektu nie ma znaczenia. Przyjął tylko, że jego przekroczenie nie wywołuje automatycznej, nieodwracalnej sankcji w postaci odmowy pozwolenia. Inwestor nadal musi ostatecznie przedłożyć dokumentację spełniającą wymagania.
Wyrok NSA z 16.7.2026 r., II OSK 1995/25
Wcześniejsze postępowanie w innym państwie nie zmienia jurysdykcji upadłościowej
Stan faktyczny
Na podstawie pozwu z marca 2024 r. niemiecka spółka A. wytoczyła przeciwko austriackiej spółce B. powództwo przed niemieckim sądem o zapłatę wierzytelności w wysokości 57 tys. euro z tytułu niezapłaconych faktur.
Postanowieniem z września 2024 r. austriacki sąd (sąd odsyłający) wszczął postępowanie upadłościowe wobec B., co spowodowało, że postępowanie wszczęte przed niemieckim sądem zostało przerwane. W grudniu 2024 r. A. wniosła do sądu odsyłającego powództwo w przedmiocie ustalenia wierzytelności wobec C., działającego w charakterze syndyka masy upadłości B. Powództwo to ma na celu stwierdzenie wobec syndyka i ogółu wierzycieli istnienia wierzytelności w celu jej zgłoszenia w postępowaniu upadłościowym. Kwota tej wierzytelności, ustalona na 74 tys. euro, obejmuje kwotę główną w wysokości 57 tys. euro z tytułu niezapłaconych faktur oraz odsetki, koszty przedsądowe i koszty postępowania wszczętego przed niemieckim sądem.
Sąd odsyłający powziął wątpliwości, czy w świetle art. 6 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 2015/848 z 20.5.2015 r. w sprawie postępowania upadłościowego (Dz.Urz. UE L z 2015 r. Nr 141, s. 19) jurysdykcja międzynarodowa do orzekania w przedmiocie tego powództwa należy do sądów austriackich, czy sądów niemieckich?
Stanowisko TS
Zgodnie z orzecznictwem TS, w zakresie, w jakim rozporządzenie Nr 2015/848 uchyliło i zastąpiło rozporządzenie 1346/2000, dokonana przez Trybunał wykładnia przepisów tego ostatniego rozporządzenia obowiązuje również w odniesieniu do przepisów pierwszego rozporządzenia, jeżeli przepisy te można uznać za równoważne (wyrok TS z 18.4.2024 r., Luis Carlos i in., C-765/22 i C‑772/22, Legalis, pkt 49).
W art. 3 ust. 1 rozporządzenia 2015/848 przyznano w zakresie wszczęcia postępowania upadłościowego jurysdykcję wyłączną sądom państwa członkowskiego, na którego terytorium znajduje się główny ośrodek podstawowej działalności dłużnika. Na podstawie art. 6 ust. 1 rozporządzenia 2015/848 sądy państwa członkowskiego, na którego terytorium wszczęto zgodnie z art. 3 rozporządzenia 2015/848 postępowanie upadłościowe, mają jurysdykcję w sprawach wynikających bezpośrednio z tego postępowania i z nim ściśle powiązanych.
Trybunał wyjaśnił, że chociaż art. 6 ust. 1 rozporządzenia 2015/848 nie odpowiada żadnemu przepisowi rozporządzenia 1346/2000, to jednak kodyfikuje on zasadę jurysdykcji międzynarodowej wynikającą z orzecznictwa TS dotyczącego wykładni art. 3 ust. 1 rozporządzenia 1346/2000, a w szczególności z wyroku z 12.2.2009 r. w sprawie Seagon, C-339/07, Legalis, pkt 2. Powtórzono w nim dwa kryteria, które były już ujęte w motywie 6 tego rozporządzenia (wyrok TS z 14.11.2024 r., Oilchart International, C-394/22, Legalis, pkt 35). Zgodnie z orzecznictwem TS te dwa kryteria mają charakter kumulatywny (wyrok TS z 4.12.2019 r., Tiger i in., C-493/18, Legalis, pkt 26).
Jeżeli chodzi o pierwsze kryterium, dotyczące tego, czy powództwo wynika bezpośrednio z postępowania upadłościowego, TS wskazał, że rozstrzygającym elementem przesądzającym o zidentyfikowaniu dziedziny, do której należy takie powództwo, nie są ramy proceduralne, w które się ono wpisuje, lecz jego podstawa prawna. Tym samym należy badać, czy źródłem uprawnienia lub zobowiązania, które służy jako podstawa powództwa, są ogólne przepisy prawa cywilnego i handlowego, czy też stanowiące od nich odstępstwo przepisy szczególne dla postępowań upadłościowych (wyrok C-493/18, pkt 27). Co się tyczy drugiego kryterium, dotyczącego ścisłego powiązania między powództwem a postępowaniem upadłościowym, TS wyjaśnił, że to intensywność związku istniejącego między tym powództwem a postępowaniem upadłościowym ma decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia, czy powództwo to należy do jurysdykcji międzynarodowej sądów państwa członkowskiego, na którego terytorium postępowanie upadłościowe zostało wszczęte (wyrok C-493/18, pkt 28).
Trybunał orzekł już, że powództwo o ustalenie wierzytelności w celu zgłoszenia jej w postępowaniu upadłościowym, takie jak powództwo przewidziane w austriackim prawie, spełnia te dwa kumulatywne kryteria. Takie powództwo wchodzi bowiem w zakres uregulowań prawa upadłościowego i może być wytaczane w ramach postępowania upadłościowego przez uczestniczących w nim wierzycieli w przypadku zakwestionowania prawidłowości lub kolejności zaspokajania wierzytelności zgłoszonych przez tych wierzycieli (wyrok TS z 18.9.2019 r., Riel, C-47/18, Legalis, pkt 37, 38). W związku z tym TS uznał, że takie powództwo jest objęte, na podstawie art. 6 ust. 1 rozporządzenia 2015/848, jurysdykcją międzynarodową sądów państwa członkowskiego wszczęcia postępowania upadłościowego.
Trybunał wskazał, że rozporządzenie 2015/848 nie przewiduje żadnego przepisu przyznającego jurysdykcję międzynarodową, który powierzałby sądom państwa członkowskiego innego niż państwo członkowskie wszczęcia postępowania upadłościowego jurysdykcję do rozpoznawania powództw o ustalenie wierzytelności do celów jej zgłoszenia w tym postępowaniu, jeżeli powództwa te wynikają bezpośrednio z postępowania upadłościowego i są z nim ściśle powiązane. Co więcej, wyłączność tej jurysdykcji międzynarodowej, która znajduje odzwierciedlenie w motywie 35 rozporządzenia 2015/848, jest wyłączona w systemie tego rozporządzenia jedynie w sytuacji wyraźnie wskazanej w art. 6 ust. 2 rozporządzenia 2015/848. Wyłączenie to dotyczy sytuacji, w której powództwo, które wynika bezpośrednio z postępowania upadłościowego i jest z nim ściśle powiązane, jest związane z innym powództwem opartym na ogólnych przepisach prawa cywilnego i handlowego, jak zauważył rzecznik generalny N. Wahl w opinii w sprawie Wiemer & Trachte (wyrok TS z 14.11.2018 r., C-296/17, Legalis, pkt 66, 67). Niemniej taka sytuacja, w której zarządca ma możliwość wytoczenia dwóch powództw przed sądami państwa członkowskiego miejsca zamieszkania pozwanego, zdaniem TS, nie występuje w niniejszej sprawie.
Trybunał wskazał, że sytuacja, w której różne sądy miałyby jurysdykcję do rozpoznania powództw wszczętych w różnych państwach członkowskich i bezpośrednio powiązanych z upadłością, mogłaby osłabić realizację tego celu (wyrok C-296/17, pkt 35). Wynika z tego, zdaniem TS, że jurysdykcja międzynarodowa sądów państwa członkowskiego wszczęcia postępowania upadłościowego do rozpoznania powództw, które wynikają bezpośrednio z tego postępowania i są z nim ściśle powiązane, jest jurysdykcją wyłączną.
W niniejszej sprawie, ponieważ postępowanie upadłościowe będące przedmiotem postępowania głównego zostało wszczęte w Austrii, powództwo takie jak wytoczone przed sądem odsyłającym należy zdaniem TS, z zastrzeżeniem ustaleń, których powinien on dokonać, do wyłącznej jurysdykcji sądów austriackich.
Reasumując, TS orzekł, że art. 6 ust. 1 rozporządzenia 2015/848 należy interpretować w ten sposób, iż sądy państwa członkowskiego wszczęcia postępowania upadłościowego mają wyłączną jurysdykcję do rozpoznania powództwa o ustalenie wierzytelności do celów zgłoszenia tej wierzytelności w owym postępowaniu, nawet jeśli w chwili wszczęcia tego postępowania toczyło się już postępowanie mające ten sam przedmiot przed sądami innego państwa członkowskiego.
Komentarz
W niniejszym wyroku TS dokonał wykładni art. 6 ust. 1 rozporządzenia 2015/848 regulującego jurysdykcję w sprawach wynikających bezpośrednio z postępowania upadłościowego i ściśle z nim powiązanych. Wynika z niego, że aby ustalić swoją właściwość sąd państwa członkowskiego wszczęcia postępowania upadłościowego powinien w pierwszej kolejności zweryfikować, czy powództwo o ustalenie wierzytelności w celu zgłoszenia jej w postępowaniu upadłościowym spełnia łącznie dwa kryteria wymagane w art. 6 ust. 1 rozporządzenia 2015/848. Odwołując się do dotychczasowego orzecznictwa, TS wyjaśnił też, jak należy interpretować każde z tych kryteriów, czyli po pierwsze, dotyczące tego, czy powództwo wynika bezpośrednio z postępowania upadłościowego oraz po drugie, odnoszące się do ścisłego powiązania między powództwem a postępowaniem upadłościowym. W konsekwencji TS przyjął, że przewidziana w art. 6 ust. 1 rozporządzenia 2015/848 jurysdykcja międzynarodowa do rozpoznania powództwa, które wynika bezpośrednio z postępowania upadłościowego i jest z nim ściśle powiązane, ma charakter wyłączny.
Uzasadniając stanowisko przemawiające za koncentracją wszystkich powództw bezpośrednio związanych z upadłością przedsiębiorstwa przed sądami państwa członkowskiego właściwego do wszczęcia postępowania upadłościowego, Trybunał powołał się również na potrzebę przeciwdziałania tzw. forum shopping. Odmienny pogląd mógłby bowiem skłaniać zainteresowanych do przenoszenia majątku lub postępowania sądowego z jednego państwa członkowskiego do innego w celu uzyskania korzystniejszej sytuacji prawnej ze szkodą dla ogółu wierzycieli.
Ze względu na bezpośrednie stosowanie rozporządzenia 2015/848 powyższą wykładnię powinny uwzględniać również polskie sądy.
Wyrok TS z 11.6.2026 r., shopping24, C-292/25, Legalis