Legitymacja ubezpieczeniowa dowodem w postępowaniu z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych
Rozstrzygnięcie SO
Sąd Okręgowy w Płocku – VI Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych (dalej: SO) po rozpoznaniu sprawy z odwołania A.K. (dalej: Odwołująca) przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych Oddziałowi w P. (dalej: ZUS) o prawo do świadczenia przedemerytalnego, zmienił zaskarżoną decyzję w ten sposób, że przyznał Odwołującej prawo do przedmiotowego świadczenia od 29.4.2021 r.
Stan faktyczny
Odwołująca złożyła 28.4.2021 r. w ZUS wniosek o świadczenie przedemerytalne. Od 7.5.2020 r. była zarejestrowana w Powiatowym Urzędzie Pracy w P. jako osoba bezrobotna i po upływie 180 dni pobierania zasiłku dla bezrobotnych wystąpiła o wnioskowane świadczenie. W okresie pobierania zasiłku dla bezrobotnych nie odmówiła bez uzasadnionej przyczyny przyjęcia propozycji odpowiedniego zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w rozumieniu ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy albo zatrudnienia w ramach prac interwencyjnych lub robót publicznych.
Odwołująca ostatnio była zatrudniona w ROM-T. S. I S-KA sp. j. z siedzibą w P. od 2.4.2002 r. do 30.4.2020 r. w pełnym wymiarze czasu pracy na stanowisku dziewiarza szydełkarek płaskich. Umowa o pracę została rozwiązana przez ww. pracodawcę z zachowaniem okresu wypowiedzenia zgodnie z art. 30 § 1 pkt 2 KP.
ZUS uznał za udowodnione 30 lat, 5 miesięcy i 23 dni okresów składkowych oraz 2 lata, 7 miesięcy i 11 dni okresów nieskładkowych, tj. 33 lata, 1 miesiąc i 4 dni łącznego stażu ubezpieczeniowego Odwołującej. Mając powyższe na uwadze ZUS 13.5.2021 r. wydał zaskarżoną decyzję, którą odmówił Odwołującej prawa do świadczenia przedemerytalnego z powodu nieudowodnienia wymaganego, 35-letniego okresu składkowego i nieskładkowego. Kolejną decyzją z 11.6.2021 r. ZUS – po rozpatrzeniu dokumentów złożonych wraz z odwołaniem – ponownie odmówił Odwołującej prawa do świadczenia przedemerytalnego. Do stażu pracy nadal nie doliczono okresu zatrudnienia od 1.9.1981 r. do 15.6.1984 r. w sklepie w G. (w ramach Gminnej Spółdzielni (…) w B.; dalej: Sklep) jako pracownika młodocianego, ponieważ nie przedłożono żadnych dokumentów pośrednich potwierdzających ww. zatrudnienie, a zeznania tylko jednego świadka były – zdaniem ZUS – mało wiarygodne.
Przedmiot sporu
SO wskazał, że spór w sprawie dotyczył możliwości zaliczenia pracy Odwołującej, jako pracownika młodocianego, w Zakładach (…) w P. (dalej: Zakłady) oraz w Sklepie w okresie od 1.9.1981 r. do 15.6.1984 r. i uzupełnienia o ww. okres niespornego, łącznego stażu ubezpieczeniowego wynoszącego 33 lata, 1 miesiąc i 4 dni, tak aby Odwołująca legitymowała się co najmniej 35-letnim okresem uprawniającym do emerytury i nabyła prawo do świadczenia przedemerytalnego.
W przedmiotowej sprawie brak było dokumentów osobowych Odwołującej ze spornego okresu. W tym miejscu SO wskazał, że w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych nie obowiązują ograniczenia dopuszczalności dowodów przewidziane w art. 246 KPC i art. 247 KPC w zw. z art. 304 KPC. Oznacza to, że w postępowaniu sądowym nie obowiązują ograniczenia co do środków dowodowych stwierdzających m.in. fakt zatrudnienia i jego okres.
Stan prawny
SO wskazał, że w myśl art. 2 ust. 1 pkt 5 ustawy z 30.4.2004 r. o świadczeniach przedemerytalnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1867; dalej: ŚwPrzedEmU) prawo świadczenia przedemerytalnego przysługuje osobie, która do dnia rozwiązania stosunku pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy, w rozumieniu przepisów ustawy o promocji zatrudnienia, w którym była zatrudniona przez okres nie krótszy niż 6 miesięcy, posiada okres uprawniający do emerytury, wynoszący co najmniej 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn. Zgodnie natomiast z art. 2 ust. 3 ŚwPrzedEmU, świadczenie przedemerytalne przysługuje osobie określonej w ust. 1 po upływie co najmniej 180 dni pobierania zasiłku dla bezrobotnych, o którym mowa w ustawie o promocji zatrudnienia, jeżeli osoba ta spełnia łącznie następujące warunki:
- nadal jest zarejestrowana jako bezrobotna;
- w okresie pobierania zasiłku dla bezrobotnych nie odmówiła bez uzasadnionej przyczyny przyjęcia propozycji odpowiedniego zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej, w rozumieniu ustawy o promocji zatrudnienia, albo zatrudnienia w ramach prac interwencyjnych lub robót publicznych;
- złoży wniosek o przyznanie świadczenia przedemerytalnego w terminie nieprzekraczającym 30 dni od dnia wydania przez powiatowy urząd pracy dokumentu poświadczającego 180-dniowy okres pobierania zasiłku dla bezrobotnych.
Z kolei w myśl art. 6 ust. 2 ustawy z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 291; dalej: EmRentyFUSU) za okresy składkowe uważa się również przypadające przed 15.11.1991 r. następujące okresy, za które została opłacona składka na ubezpieczenie społeczne albo za które nie było obowiązku opłacania składek na ubezpieczenie społeczne:
- zatrudnienia po ukończeniu 15 lat życia na obszarze Państwa Polskiego – w wymiarze nie niższym niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy, jeżeli w tych okresach pracownik pobierał wynagrodzenie lub zasiłki z ubezpieczenia społecznego: chorobowy, macierzyński lub opiekuńczy albo rentę chorobową (art. 6 ust. 2 pkt 1 lit. a EmRentyFUSU);
- zatrudnienia młodocianych na obszarze Państwa Polskiego na warunkach określonych w przepisach obowiązujących przed 1.1.1975 r. (art. 6 ust. 2 EmRentyFUSU).
Z uzasadnienia SO
W niniejszej sprawie sporna była przesłanka posiadania przez Odwołującą okresu uprawniającego do emerytury, wynoszącego co najmniej 35 lat. W ocenie ZUS udowodniła ona łączny okres zatrudnienia wynoszący 33 lata, 1 miesiąc i 4 dni okresów składkowych i nieskładkowych. Pozostałe warunki przyznania świadczenia przedemerytalnego były bezsporne.
Odwołująca wniosła o zaliczenie jej pracy, jako pracownika młodocianego, w Zakładach oraz w Sklepie w okresie od 1.9.1981 r. do 15.6.1984 r. Zeznania Odwołującej, które SO uznał za wiarygodne w całości, dały podstawę do oceny, że pracowała ona u ww. pracodawców w maksymalnie dopuszczonym wymiarze czasu pracy pracownika młodocianego, tj. w Zakładach – po sześć godzin dziennie, mając wówczas 15 i 16 lat, natomiast po ukończeniu 16 roku życia świadczyła pracę w Sklepie – po osiem godzin dziennie. Ustalenie, że Odwołująca świadczyła pracę u ww. pracodawców i określenie okresów zatrudnienia, wobec braku innych dokumentów osobowych, nie byłoby możliwe bez jej legitymacji ubezpieczeniowej. Zdaniem SO wymaga podkreślenia, iż w myśl § 1 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 6.10.1959 r. w sprawie legitymacji ubezpieczeniowych (Dz.U. z 1959 r. Nr 56 poz. 388), legitymacje ubezpieczeniowe dla pracowników były jedynymi dokumentami uprawniającymi do uzyskiwania świadczeń wchodzących w zakres pomocy leczniczej, ustalonych w przepisach o ubezpieczeniu na wypadek choroby i macierzyństwa, oraz do uzyskiwania zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy. Legitymacje te służyły również do rejestracji okresów zatrudnienia i zarobków oraz do dokonywania wpisu o sposobie rozwiązania stosunku pracy. W świetle powyższych uregulowań SO wskazał, że Zakłady wydały Odwołującej przedmiotową legitymację 22.5.1982 r., co wynika wprost z oznaczenia na pierwszej ww. legitymacji. Zatem wobec faktu, że legitymacje te były wydawane wyłącznie pracownikom, zasadny jest wniosek, że ww. pracodawca traktował Odwołującą jak pracownika co najmniej od daty wystawienia tej legitymacji. Powyższe dało SO przekonanie, że Odwołująca w okresie co najmniej od 22.5.1982 r. do 15.6.1984 r. była zatrudniona jako pracownik młodociany w Zakładach oraz w Sklepie i w tym czasie pobierała wynagrodzenie. Wobec tego SO stwierdził, iż Odwołująca wykazała, że posiada okres uprawniający do emerytury, wynoszący co najmniej 35 lat. Bezsporny, łączny okres składowy i nieskładkowy wynoszący 33 lata, 1 miesiąc i 4 dni uzupełniła bowiem o okres zatrudnienia po ukończeniu 15 lat życia, w trakcie którego pobierała wynagrodzenie od 22.5.1982 r. do 15.6.1984 r.
Mając na uwadze stan faktyczny ustalony w rozpatrywanej sprawie i stan prawny znajdujący do niego zastosowanie SO dokonał analizy zasad postępowania z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, a w szczególności reguł dotyczących postępowania dowodowego prowadzonego w tego typu kategorii spraw. SO wskazał, że specyfika ww. spraw polega na tym, że nie obowiązują w nich ograniczenia dopuszczalności dowodów przewidziane w KPC (art. 246 KPC i art. 247 KPC w zw. z art. 304 KPC in fine) i środków dowodowych stwierdzających fakty (tu: okoliczność zarówno samego zatrudnienia, jak i jego okresu). W konsekwencji wyżej zaprezentowanego stanowiska, SO uwzględnił jako dowód legitymację ubezpieczeniową Odwołującej i na jej podstawie ustalił, że w spornym okresie istniało zatrudnienie. Przedmiotowe ustalenie miało bezpośredni wpływ na przyznanie Odwołującej uprawnienia, tj. prawa do świadczenia przedemerytalnego z uwagi na spełnienie przez nią ustawowej przesłanki w postaci „posiadania okresu uprawniającego do emerytury, wynoszącego co najmniej 35 lat”.
Polski Ład do pilnej naprawy. Oto najważniejsze problemy
Czarę goryczy przelało wydane w weekend rozporządzenie ministra finansów, które całkowicie zmienia zasady liczenia pracowniczych pensji. Wynika z niego, że wynagrodzenia do 12,8 tys. zł trzeba przeliczać na dwa sposoby: według Polskiego Ładu oraz przepisów obowiązujących w zeszłym roku. Jeśli okaże się, że nowe zasady są gorsze, należy zastosować stare.
Nierealne rozwiązania
Eksperci nie mają wątpliwości, że to nierealne.
– Systemy płacowe są już ustawione zgodnie z pierwotną wersją Polskiego Ładu. Czy ustawodawca chce zatem, żeby księgowi przeliczali każdą pensję dodatkowo na kalkulatorze? – pyta Piotr Popek, starszy menedżer w zespole ds. PIT w KPMG.
Zdaniem Krajowej Izby Doradców Podatkowych rozporządzenie powinno być jak najszybciej uchylone. Jest niekonstytucyjne, bo nie można rozporządzeniem zmieniać ustawy. I niemożliwe do wykonania.
Co w takim razie zrobić z rozliczeniami pracowników, którzy mieli zyskać na Polskim Ładzie (albo przynajmniej nie stracić), a wychodzą im niższe pensje?
Rozwiązanie tego problemu wskazuje Federacja Przedsiębiorców Polskich. Jej zdaniem minister finansów powinien zwolnić pracodawców z obowiązku poboru zaliczki na PIT od pracowników aż do przekroczenia kwoty wolnej od podatku. Zatrudnieni powinni jedynie oświadczać, że nie korzystają z kwoty wolnej w innym zakładzie. Podobnie byłoby z osobami na zleceniach.
Ale pensje to niejedyny problem, który dotknie przedsiębiorców. Kolejne zaczną się przy liczeniu składki zdrowotnej. Najgorsze czeka przedsiębiorców na księdze przychodów i rozchodów sprzedających towary, które im zostały na koniec 2021 r. Nowe zasady rozliczeń powodują, że zapłacą bardzo wysoką składkę zdrowotną (nawet jeśli na transakcji nie zarobią). Przy liczeniu podstawy wymiaru składki nie uwzględnia się bowiem różnic remanentowych.
– Rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie do Polskiego Ładu przepisu przejściowego stanowiącego, że przy liczeniu dochodu na potrzeby składki uwzględnia się remanent sporządzony na 31 grudnia 2021 r. – podpowiada Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting.
Przedsiębiorcy zapłacą też dużą składkę przy sprzedaży firmowego majątku, np. samochodu czy nieruchomości. Będzie ona liczona na gorszych zasadach niż podatek. – Tutaj także przydałby się przepis przejściowy pozwalający uwzględniać poniesione przed zmianą przepisów koszty – mówi Cezary Szymaś.
Problem jest także ze składką zdrowotną za styczeń dla przedsiębiorców na liniowym PIT. Z przepisów wynika, że powinna wynieść już, zgodnie z nowymi zasadami, 4,9 proc. podstawy wymiaru. ZUS twierdzi jednak, że składki za styczeń dotyczą stare zasady, czyli wynosi 9 proc. podstawy wymiaru.
Jak to rozwiązać? Zmianę zasad naliczania składki zdrowotnej proponuje rzecznik małych i średnich przedsiębiorców. Jego zdaniem składka powinna być odprowadzana w stałej wysokości (na podstawie minimalnego wynagrodzenia). Ostateczne rozliczenie następowałoby wraz ze złożeniem zeznania o rocznym dochodzie.
W Polskim Ładzie powinno się też zrezygnować z uciążliwego dla najmniejszych przedsiębiorców obowiązku składania co miesiąc deklaracji do ZUS.
Błędów jest dużo
Na niedoskonałości nowych przepisów zwraca też uwagę Konfederacja Lewiatan.
– Błędów, którymi trzeba się pilnie zająć, jest dużo więcej. Chociażby przepisy o podatku minimalnym, który miał obciążyć duże firmy, a ostatecznie dotknie mniejsze spółki, w których niższa zyskowność jest wynikiem tego, że działają na niewielkich marżach albo są w trudnej sytuacji spowodowanej przez pandemię – podkreśla Przemysław Pruszyński, dyrektor departamentu podatkowego Lewiatana.
I apeluje do rządu: trzeba zebrać uwagi krytyczne oraz propozycje poprawek i jak najszybciej naprawić to, co się da.
Trzy nowelizacje i rozporządzenie
Podatkowo-składkowy Polski Ład ma 140 stron. Ukazał się w Dzienniku Ustaw z 23 listopada 2021 r., zdecydowana większość regulacji weszła w życie już 1 stycznia 2022 r. Przedsiębiorcy mieli więc bardzo mało czasu na przygotowanie się do reformy rozliczeń. Na dodatek Polski Ład został w grudniu trzy razy znowelizowany. I to w ustawach, które wcale się z nim nie kojarzą, np. o zdrowiu publicznym. Ostatnia nowelizacja ukazała się w Dzienniku Ustaw z 30 grudnia 2021 r.
Nic nie przebije jednak rozporządzenia ministra finansów zmieniającego zasady rozliczania zaliczek na podatek od wynagrodzeń pracowników i zleceniobiorców. W piątek wieczorem został przedstawiony projekt. Tego samego dnia rozporządzenie znalazło się w Dzienniku Ustaw i od następnego (czyli soboty 8 grudnia) już obowiązuje. W podmiotach, które wypłacają wynagrodzenia 10 stycznia, księgowi dostali więc na wdrożenie nowych zasad rozliczania pensji… całą niedzielę.
Rodzinny Kapitał Opiekuńczy – nowe świadczenie od 2022 r.
- Wnioskodawcy mogą otrzymać świadczenie finansowe na drugie i każde kolejne dziecko, w wysokości nawet do 12 000 zł na dziecko.
- Świadczenie przysługuje bez względu na dochód rodziny.
- Rząd na podstawie danych z Głównego Urzędu Statystycznego szacuje, że przewidywana liczba dzieci objętych wsparciem wyniesie 410 tys. Ponadto od 1.4.2022 r. zwiększy się wsparcie systemu opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 oraz wprowadzone zostanie dofinansowanie do pobytu dziecka w żłobku, klubie dziecięcym lub u dziennego opiekuna w wysokości 400 zł.
Celem wdrożenia dodatkowych środków dla rodzin jest częściowe pokrycie wydatków wiążących się z wychowaniem dziecka, w tym z jego opieką i zaspokojeniem jego podstawowych potrzeb życiowych.
Kto jest uprawiony do świadczenia?
O świadczenie z Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego może starać się każda rodzina bez względu na stan cywilny rodziców. Świadczenie mogą zatem otrzymać rodzice, którzy są w związku małżeńskim, rodzice pozostający w nieformalnych związkach, jak i osoby samotnie wychowujące dziecko. W szczególności świadczenie przysługuje, jeżeli jest się matką dziecka, ojcem czy też jeśli przyjęło się na wychowanie dziecko i wystąpiło do sądu opiekuńczego z wnioskiem o wszczęcie postępowania w sprawie jego przysposobienia (z zastrzeżeniem, że dziecko wspólnie mieszka z osobą występującą o świadczenie oraz jest przez nią utrzymywane).
Jeżeli zgodnie z orzeczeniem sądu rodzice sprawują opiekę naprzemienną, świadczenie może otrzymać jeden i drugi rodzic w wysokości połowy przysługującej im kwoty. Jeśli rodzice są po rozwodzie — kapitał na dane dziecko przysługuje temu z rodziców, który z dzieckiem zamieszkuje i na którego utrzymaniu pozostaje dziecko. Świadczenie przysługuje również osobie samotnie wychowującej dziecko: panna, kawaler, wdowa, wdowiec, osoba w separacji orzeczonej prawomocnym wyrokiem sądu. Świadczenie przysługuje też cudzoziemcowi posiadającemu zezwolenie na pobyt stały, jednak cudzoziemiec musi zamieszkiwać z dziećmi w Polsce.
Co ważne, nie dojdzie do wypłaty Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego jeżeli: osoba starająca się o świadczenie została pozbawiony władzy rodzicielskiej, dziecko zostało umieszczone w pieczy zastępczej czy też jeżeli osobie uprawnionej lub członkowi jej rodziny przysługuje za granicą na dziecko świadczenie o podobnym charakterze (z wyłączeniem pewnych państw).
Zasady wypłaty świadczenia
Istnieją dwie formy wypłacania Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego. Uprawnieni mogą otrzymywać świadczenie:
- w wysokości 500 zł co miesiąc, przez okres 24 miesięcy, czy też
- w wysokości 1000 zł miesięcznie przez okres 12 miesięcy.
Świadczenie przysługuje tylko na dzieci w wieku od 12. do 35. miesiąca życia i jest wypłacane na drugie i każde kolejne dziecko. We wniosku należy zatem wskazać pierwsze dziecko w rodzinie.
Aby otrzymać rodzinny kapitał opiekuńczy w maksymalnej kwocie, tj. 12 000 zł, rodzic powinien złożyć wniosek w okresie od pierwszego dnia miesiąca, w którym dziecko kończy 9 miesięcy do końca miesiąca, w którym dziecko kończy 13 miesięcy. W przeciwnym razie kapitał będzie należny od miesiąca złożenia wniosku. Upływ każdego kolejnego miesiąca będzie powodował zmniejszenie całkowitego wymiaru kapitału (12 000 zł) o 500 zł za każdy miesiąc.
Co ważne, Rodzinny Kapitał Opiekuńczy przysługuje również na dzieci urodzone przed 1.1.2022 r., zatem przed dniem wejścia w życie RodzKapOpiekU. Jeżeli uprawnieni, przed 1.1.2022 r. mają drugie i kolejne dzieci w wieku od 12. do ukończenia 35. miesiąca życia świadczenie należy się proporcjonalnie za okres od 1.1.2022 r. do ostatniego dnia miesiąca, w którym drugie lub kolejne dziecko ukończy 35. miesiąc życia.
Wnioski, decyzje i odwołania
To ZUS jest odpowiedzialny za przyjmowanie wniosków, ich rozpatrywanie oraz wypłatę Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego.
Aby otrzymać świadczenie należy złożyć wniosek:
- RKO-R – jeśli jest się rodzicem dziecka czy też
- RKO-O – jeśli wystąpiło się do sądu opiekuńczego z wnioskiem o przysposobienie dziecka.
Wniosek można złożyć jedynie w postaci elektronicznej, za pomocą portali: Emp@tia MriPS; PUE ZUS; bankowości elektronicznej (z tym, że daty składania wniosków są różne w zależności od banków, np. w Alior Bank S.A., BPS S.A., Santander, BNP Paribas S.A. wnioski można złożyć dopiero od 1.2.2022 r. a w Banku PKO BP, ING Bank Śląski S.A., mBank S.A., Millenium S.A., PEKAO S.A. już od 4.1.2022 r.
Wypłata świadczenia ma formę bezgotówkową, tj. odbywa się na wskazane we wniosku konto bankowe. Maksymalny termin dla ZUS na rozpatrzenie wniosku o świadczenie wynosi 2 miesiące od dnia złożenia wniosku wraz z wymaganymi dokumentami. Z kolei wypłata przysługującego kapitału nastąpi nie wcześniej niż w miesiącu, od którego przysługuje prawo do kapitału. Jeżeli wniosek będzie wypełniony nieprawidłowo ZUS wezwie do jego poprawienia w ciągu 14 dni, podobnie ZUS wyznaczy termin od 14 do 30 dni na uzupełnienie braków formalnych. Jeżeli nie dojdzie do złożenia wymaganych dokumentów czy uzupełnienia braków ZUS nie rozpatrzy wniosku.
Co do zasady ZUS nie wydaje decyzji. Jeśli bowiem ZUS przyzna Rodzinny Kapitał Opiekuńczy nie wydaje decyzji a wnioskodawca informację w tej sprawie otrzyma na swój profil na PUE ZUS a także mailem na adres, który podał we wniosku.
Jednak ZUS wyda decyzję i to wyłącznie w postaci elektronicznej (na PUE ZUS) w przypadku: odmowy przyznania świadczenia; uchylenia prawa do rodzinnego kapitału opiekuńczego czy też zmiany wysokości świadczenia. Od decyzji można odwołać się do Prezesa ZUS w ciągu 14 dni od doręczenia decyzji, a od decyzji Prezesa ZUS przysługuje skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego w ciągu 30 dni od doręczenia decyzji.
Należy zauważyć, że RodzKapOpiekU wprowadza również zmiany w zakresie opieki nad dziećmi w wieku do lat 3. Dofinansowanie w maksymalnej kwocie 400 zł miesięcznie na dziecko, będzie przysługiwało rodzicom, opiekunom prawnym oraz innym osobom, którym sąd powierzył sprawowanie opieki nad dzieckiem. Będzie ono przysługiwało w związku z pobytem nieobjętego rodzinnym kapitałem opiekuńczym dziecka w instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 i będzie polegało na obniżeniu przez podmiot prowadzący taką instytucję miesięcznej opłaty ponoszonej za pobyt (bez wyżywienia, ale z uwzględnieniem zniżek zapewnionych przez podmiot prowadzący). Zmiany wchodzą w życie od 1.4.2022 r.
Nadużycie prawa do uzyskania informacji publicznej
Skarga na bezczynność organu
W lipcu 2020 r. M.J., reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika – adw. P.L., za pośrednictwem elektronicznej skrzynki podawczej zwrócił się do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego (dalej: PPIS) w P. o udostępnienie odpisów dwóch postanowień. Organ udostępnił żądaną informację 2 dni po upływie ustawowego terminu. Jednak już dzień wcześniej pełnomocnik M.J. złożył w jego imieniu skargę na bezczynność organu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu żądając, aby Sąd nie tylko stwierdził, że organ dopuścił się bezczynności, która miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa, ale również wymierzył organowi grzywnę i zasądził od niego na rzecz skarżącego określoną sumę pieniężną.
Wyjaśnienia organu
W odpowiedzi na skargę organ wyjaśnił, że powodem opóźnienia było nadmierne obciążenie organu ilością obowiązków związanych z szerzącą się epidemią COVID-19. Szczegółowo przedstawiono też sytuację kadrową oraz obłożenie pracą poszczególnych oddziałów Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w P. po wpływie wniosku. Dodatkowo PPIS w P. wskazał, że M.J. składa wiele podań o udostępnienie informacji publicznej miesięcznie. W odpowiedzi na wnioski złożone jednego dnia przekazano mu łącznie kilkadziesiąt różnych dokumentów dotyczących różnej materii m.in.: odpisy raportów o zakażeniach szpitalnych, protokoły kontroli rozkładu zajęć lekcyjnych, odpisy sprawozdań finansowych, odpisy decyzji o stwierdzeniu chorób zawodowych. Dokumenty te musiały zostać przez pracowników organu wyselekcjonowane, skserowane, zanalizowane, zanonimizowane, zeskanowane i wysłane przez ePUAP. Organ stwierdził, że ilość składanych przez M.J. wniosków prowadzi wręcz do paraliżu pracy poszczególnych komórek organizacyjnych.
WSA – wnioski strony zakłócają działanie organu
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu oddalił skargę uznając, że M.J. nadużył prawa do uzyskania informacji publicznej. Między stronami nie było sporu co do charakteru żądanej informacji, obowiązku PPIS w P. do udostępnienia informacji oraz tego, że organ wykonał go z dwudniowym opóźnieniem. Sąd stwierdził jednak, że obywatelskie prawo do informacji publicznej nie ma charakteru absolutnego, a jego nadużycie oznacza próbę korzystania z dostępu do informacji publicznej dla osiągnięcia celu innego aniżeli troska o dobro publiczne, np. zakłócenia funkcjonowania organów administracji. Udostępnienie informacji publicznej wiąże się z zaangażowaniem personelu urzędniczego i środków technicznych, co wpływa na efektywność wykonywania powierzonych mu zadań publicznych, w tym w zakresie udostępniania informacji innym podmiotom.
W uzasadnieniu wyroku wskazano, że z akt sprawy oraz informacji znanych Sądowi z urzędu wynika, iż M.J. tylko w lipcu 2020 r. złożył do PPIS w. P. kilkadziesiąt wniosków o udostępnienie informacji publicznej, później wpłynęły kolejne wnioski dotyczące kilkuset dokumentów. W WSA w Poznaniu jest już zarejestrowanych kilkadziesiąt skarg M.J. na bezczynność PPIS w. P. sporządzonych przez adw. P.L. Zdaniem Sądu okoliczności sprawy, w tym treść i ilość złożonych wniosków, wnoszenie skarg na bezczynność w razie choć jednego dnia opóźnienia wskazują na to, że skarżący w rzeczywistości ma na celu utrudnienie funkcjonowania PPIS w P. Domaganie się ukarania organu grzywną i zasądzenia sumy pieniężnej oraz wynagrodzenia pełnomocnika zwielokrotnionego przez ilość skarg świadczą przy tym o motywacji ekonomicznej skarżącego i jego pełnomocnika.
Braki skargi kasacyjnej
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną podkreślając istotne braki tego środka zaskarżenia. Pełnomocnik zawodowy reprezentujący skarżącego nie wskazał czy zarzuca naruszenie przepisów prawa materialnego czy przepisów postępowania, zaś argumentacji zawartej w uzasadnieniu skargi kasacyjnej nie powiązano z poszczególnymi zarzutami i wskazanymi w nich przepisami. Przede wszystkim jednak w skardze kasacyjnej nie doszło do skutecznego podważenia stanu faktycznego ustalonego przez Sąd I instancji i nie zarzucono mu błędnej wykładni pojęcia nadużycia prawa dostępu do informacji publicznej, która to okoliczność stała się podstawą oddalenia skargi.
NSA – nadużycie prawa do uzyskania informacji publicznej
NSA wyjaśnił, że do nadużycia prawa dochodzi w sytuacjach, gdy strona podejmuje prawnie dozwolone działania dla celów innych, niż przewidziane przez ustawodawcę. Prawo dostępu do informacji publicznej powinno służyć do zachowania jawności życia publicznego czy uzyskania informacji mającej znaczenie dla większej liczby osób a nie zaspokajaniu osobistej ciekawości osoby wnoszącej o udostępnienie informacji publicznej lub też załatwieniu jej osobistych interesów (zob. wyrok NSA z 21.11.2013 r., I OSK 895/13, Legalis). W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że prawo do informacji publicznej ma rangę konstytucyjną a przepisy ustawowe regulujące dostęp do informacji publicznej w zasadzie nie zawierają systemowych ograniczeń przeciwdziałających nadużywaniu prawa do uzyskania informacji. Dlatego ewentualne powołanie się na nadużycie prawa do informacji musi być zastrzeżone wyłącznie do przypadków skrajnych, w których wnioskodawca wykazuje się dużą dozą złej woli, a ilość i zakres objętych wnioskami informacji może utrudnić normalne funkcjonowanie i wypełnianie swoich ustawowych kompetencji przez organ administracji publicznej (zob. wyrok NSA z 16.3.2021 r., III OSK 86/21, Legalis).
Na podstawie niepodważonych przez M.J. ustaleń Sądu I instancji, NSA uznał, że skarżący nadużywa swojego prawa dostępu do informacji publicznej, zakłóca bowiem funkcjonowanie PPIS w P. i zmniejsza efektywność jego działania w zakresie wykonywania powierzonych mu ustawowych zadań. W odpowiedzi na skargę organ szczegółowo przedstawił swoją trudną sytuację kadrową w lipcu 2020 r. i zwiększone obowiązki wynikające z sytuacji epidemiologicznej. Model działania skarżącego i jego pełnomocnika oraz liczba, seryjność i treść złożonych wniosków o udostępnienie informacji publicznej a także podobieństwo skarg, akcentowanie w ich żądaniach kwestii ekonomicznych, okoliczność czasowa między wnoszeniem skarg a zaistnieniem bezczynności, nie świadczą o zamiarze uzyskania informacji publicznej w celu jej wykorzystania dla dobra wspólnego, lecz mają na celu wywołanie dolegliwości u adresata i utrudnienie jego funkcjonowania.
Takie postępowanie nie zasługuje na ochronę prawną ze strony sądu ponieważ może uniemożliwiać realizację podstawowych zadań organu stanowiąc w rezultacie zagrożenie dla życia i zdrowia publicznego. Prowadzi też do zagrożenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji tych osób, które składają wnioski niestanowiące nadużycia prawa. Jeśli więc wniosek o informację publiczną stanowi, w kontekście faktycznym sprawy, niebudzący wątpliwości przejaw nadużycia prawa do tej informacji, to jego adresat nie popada w bezczynność wymagającą interwencji sądu administracyjnego.
Powiadom fiskusa, jak chcesz się rozliczać
Wielu przedsiębiorców zastanawia się, w jaki sposób w tym roku płacić podatek. Dotyczy to też tych, którzy do tej pory byli na karcie podatkowej. Przypomnijmy, że to najprostsza forma rozliczeń z fiskusem. Podatek płacimy w kwocie, jaka została nam określona w decyzji naczelnika urzędu skarbowego.
Kartowiczom nie przysługują ulgi i niektórzy z nich zastanawiają się, czy nie lepiej zmienić formę rozliczeń i skorzystać z wprowadzanych przez Polski Ład preferencji. Przykładowo z wyższej kwoty wolnej od podatku na skali czy zwolnienia dla wielodzietnych rodzin (skala, liniowy PIT oraz ryczałt).
Ale uwaga – kartowicze, którzy chcą zmienić formę rozliczenia, mają mniej czasu niż inni przedsiębiorcy. Muszą powiadomić fiskusa już do 20 stycznia, a nie, jak pozostali, do 20. dnia miesiąca następującego po uzyskaniu pierwszego przychodu (czyli z reguły do 20 lutego, a w tym roku do 21, bo 20. dzień miesiąca przypada w niedzielę).
– Kartowicz może wskazać w zawiadomieniu, że wybiera liniowy podatek albo ryczałt. Jeśli poinformuje fiskusa jedynie o tym, że rezygnuje z karty, będzie rozliczał się według skali – wyjaśnia Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.
Czy podjętą do 20 stycznia decyzję można zmienić? Z objaśnień Ministerstwa Finansów wynika, że tak. Do 21 lutego wolno jeszcze zmienić wybór na inny.
Przykład
Przedsiębiorca w 2021 r. rozliczał się w formie karty podatkowej. Przed 20 stycznia 2022 r. poinformował fiskusa, że przechodzi na ryczałt. Potem jednak doszedł do wniosku, że bardziej opłacalny będzie dla niego podatek liniowy. Może zmienić formę opodatkowania do 21 lutego (jeśli pierwszy przychód uzyskał w styczniu).
Zawiadomienie o zmianie sposobu opodatkowania składamy w urzędzie skarbowym albo za pośrednictwem CEIDG (Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej).
A co z tymi, którzy wskutek Polskiego Ładu stracili prawo do karty podatkowej? Przykładowo lekarzami, którzy współpracowali ze szpitalami bądź przychodniami?
– Mogą wybrać ryczałt albo liniowy PIT. Jeśli tego nie zrobią, wpadną na skalę podatkową, co dla lepiej zarabiających może być nieopłacalne – tłumaczy Grzegorz Gębka.
Żeby przejść na ryczałt albo liniowy PIT, trzeba złożyć zawiadomienie do urzędu skarbowego. Ale do kiedy? 20 stycznia czy 21 lutego? Pojawiają się w tej sprawie różne opinie.
– Z przepisów wynika, że termin 20 stycznia dotyczy tych, którzy mogą być nadal na karcie, ale chcą z niej zrezygnować. Wydaje się, że przedsiębiorcy, którzy stracili do niej prawo, mają czas na decyzję do 21 lutego – mówi Grzegorz Gębka.
Zapytaliśmy o to też Krajową Informację Skarbową. Przyznała, że przepisy w tej sprawie są dość niejasne. Bezpieczniej jest więc zdaniem KIS złożyć zawiadomienie już do 20 stycznia. Jeśli przedsiębiorca później zmieni zdanie, ma czas na poinformowanie urzędu do 21 lutego.
Przy wyborze formy rozliczenia trzeba wziąć pod uwagę nie tylko wysokość podatku, ale także składki zdrowotnej. Jest ona zróżnicowana w zależności od sposobu opodatkowania. Dla lepiej zarabiających atrakcyjny pod tym względem może być ryczałt.
Brak rozliczenia straty przy daninie solidarnościowej
Zgodnie z art. 30h ust. 1 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1128 ze zm.; dalej: PDOFizU), osoby fizyczne są obowiązane do zapłaty daniny solidarnościowej w wysokości 4% podstawy obliczenia tej daniny. Podstawę obliczenia daniny solidarnościowej stanowi zaś nadwyżka ponad 1.000.000 zł sumy dochodów podlegających opodatkowaniu na zasadach określonych w art. 27 ust. 1, 9 i 9a, art. 30b, art. 30c oraz art. 30f PDOFizU, po ich pomniejszeniu o składki na ubezpieczenie społeczne oraz kwotę odpowiadającą dochodowi zagranicznej jednostki kontrolowanej (art. 30h ust. 2 PDOFizU). Podatnicy są obowiązani składać deklarację o wysokości daniny solidarnościowej, według udostępnionego wzoru, w terminie do 30 kwietnia roku kalendarzowego i w tym terminie wpłacić daninę solidarnościową. Przy ustalaniu wysokości podstawy obliczenia daniny solidarnościowej uwzględnia się dochody i kwoty pomniejszające te dochody wykazywane w zeznaniach, których termin złożenia upływa w okresie od dnia następującego po dniu upływu terminu na złożenie deklaracji o wysokości daniny solidarnościowe.
Danina solidarnościowa pojawiła się w porządku prawnym 1.1.2019 r. wraz z wejściem w życie przepisów ustawy z 23.10.2018 r. o Funduszu Solidarnościowym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1878 ze zm.; dalej: SFWONU). Celem tej ustawy było wprowadzenie do porządku prawnego państwowego funduszu celowego nieposiadającego osobowości prawnej, ukierunkowanego (ujmując rzecz na dużym stopniu ogólności) na wsparcie społeczne, zawodowe lub zdrowotne osób niepełnosprawnych. Danina solidarnościowa to jedno z głównych źródeł finansowania ww. Funduszu.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik jest wspólnikiem w spółce komandytowej i posiada w niej status komandytariusza. Podatnik wybrał zasady opodatkowania dochodu z działalności prowadzonej w formie spółki komandytowej na podstawie art. 30c PDOFizU. A więc według stawki liniowej w wysokości 19%. Nie w każdym jednak roku prowadzonej działalności, podatnik osiągał dochody, a więc nie zawsze też płacił podatek. W niektórych latach podatkowych wykazywał bowiem w składanych zeznaniach rocznych PIT-36L stratę podatkową.
Obecny rok będzie jednak dla podatnika zdecydowanie dochodowy. Do tego stopnia, że przekroczony zostanie próg daniny solidarnościowej, o której mowa w art. 30h ust. 1 i 2 PDOFizU. Podatnik powziął przy tej okazji wątpliwość, czy przy ustalaniu podstawy obliczenia daniny solidarnościowej za dany rok podatkowy może odliczyć stratę podatkową wykazaną w latach ubiegłych. Uwzględniając fakt, że straty te powstały i zostały wykazane w latach, w których nie obowiązywały przepisy dotyczące daniny solidarnościowej (a więc przed 1.1.2019 r.).
Zdaniem podatnika, powinien on być uprawniony do odliczenia straty podatkowej wykazanej w latach ubiegłych w odpowiedniej części. Wynika to z konstrukcji PDOFizU i „sekwencji referencji” do poszczególnych przepisów ustawy w zakresie daniny solidarnościowej.
Stanowisko organu
Dyrektor KIS wydając interpretację indywidualną z 14.12.2021 r., 0113-KDIPT2-3.4011.908.2021.1.NM, uznał stanowisko podatnika za nieprawidłowe. Na start przypomniał, że podstawę obliczenia daniny solidarnościowej stanowi nadwyżka ponad 1.000.000 zł sumy dochodów podlegających opodatkowaniu m.in. stawką liniową. Przy ustalaniu podstawy obliczenia daniny solidarnościowej od sumy dochodów podlegających opodatkowaniu daniną solidarnościową podlegają odliczeniu wyłącznie składki na ubezpieczenie społeczne, o których mowa w art. 26 ust. 1 pkt 2 i 2a PDOFizU oraz kwoty wymienione w art. 30f ust. 5 PDOFizU. Zatem przy obliczaniu podstawy obliczenia daniny solidarnościowej literalnie nie uwzględnia się straty z lat ubiegłych, gdyż nie została ona wymieniona w art. 30h ust. 2 PDOFizU. Wobec tego, podatnik nie może uwzględnić straty z działalności gospodarczej poniesionej w latach ubiegłych na potrzeby ustalenia podstawy obliczenia daniny solidarnościowej.
Fiskus dodał także, że przepisy regulujące zasady ustalania podstawy obliczenia daniny solidarnościowej, stanowią przepisy szczególne, określające możliwe do zastosowania przy tej daninie odliczenia i stanowią autonomiczne regulacje odrębne od przepisów regulujących zasady ustalania podstawy opodatkowania podatkiem PIT. Art. 30h ust. 2 PDOFizU odwołuje się do art. 30c ust. 2 PDOFizU, który nie zawiera definicji dochodu. A wskazuje tylko podstawę obliczenia podatku. Jednym z elementów tej podstawy jest dochód wyliczony w sposób określony w tym przepisie – dla potrzeb określenia podstawy obliczenia podatku. Definicji dochodu należy szukać w art. 9 ust. 2 PDOFizU. To ten przepis określa, że gdy koszty uzyskania przekraczają sumę przychodów, różnica jest stratą ze źródła przychodów. W przepisie tym nie ma odniesienia do art. 30h PDOFizU (właściwym dla daniny solidarnościowej).
Zatem strata podatkowa na podstawę obliczania daniny solidarnościowej nie wpływa (co dodatkowo wspiera zdaniem fiskusa konstrukcja deklaracji DSF-1).
Fiskus jest konsekwentny co do braku możliwości rozliczania straty przy kalkulacji daniny solidarnościowej (podobnie wypowiedział się przykładowo w interpretacji indywidualnej z 1.9.2021 r., 0115-KDIT1.4011.453.2021.1.MT).
Nieco mniejszą konsekwencję – albo raczej większą niepewność – można zauważyć analizując orzecznictwo sądów administracyjnych. Przykładowo, WSA w Warszawie w wyroku z 12.10.2021 r., I SA/Bd 477/21, Legalis podzielił prezentowany wyżej konserwatywny pogląd organów podatkowych. Odmienne zdanie zaprezentował jednak WSA w Gorzowie Wielkopolskim w wyroku z 29.12.2020 r., I SA/Go 398/20, Legalis (na który chętnie powołują się podatnicy w swoich sprawach indywidualnych). Wskazał w nim, że art. 30c ust. 2 PDOFizU odwołuje się między innymi do art. 9 ust. 2 i 3 PDOFizU. Co więcej, w art. 30h ust. 2 PDOFizU brak jest zastrzeżenia, że na potrzeby ustalenia podstawy obliczenia daniny solidarnościowej nie stosuje się tych przepisów. Brak jest więc podstaw do przyjęcia, że ustalając podstawę obliczenia daniny solidarnościowej dla dochodów z działalności opodatkowanej podatkiem liniowym nie można dochodu obniżyć o stratę z lat poprzednich. W innym przypadku stosowało by się inne zasady do obliczenia podstawy opodatkowania podatkiem liniowym i inne zasady obliczenia dochodu do podstawy obliczenia daniny solidarnościowej od dochodu opodatkowanego podatkiem liniowym, na co nie pozwala brzmienie przepisów. Skoro więc podstawę obliczenia daniny solidarnościowej ustala się na podstawie zasad określonych m.in. w art. 30c PDOFizU, to zastosowanie ma również art. 9 ust. 3 tej ustawy. Tym samym dochód można obniżyć o wysokość straty z lat poprzednich z tego źródła przychodu.
Ww. orzeczenie jest w swej istocie precedensowe, ale nadal nieprawomocne. Wiele wskazuje więc na to, że dla uzyskania jako takiej pewności orzeczniczej trzeba poczekać na rozstrzygnięcie NSA. A do tego czasu, podatnicy są w kwestii możliwości rozliczania straty przy okazji określania podstawy obliczania daniny solidarnościowej raczej na straconej pozycji (w starciu z fiskusem).
Danina solidarnościowa nie dotyczy podatników prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, rozliczających się na zasadach ustanowionych ustawą z 20.11.1998 r. o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1993 ze zm.; dalej: RyczałtU). W przededniu wejścia w życie przepisów w ramach tzw. Polskiego Ładu, szczególnie dla tych lepiej „zarabiających” przedsiębiorców danina solidarnościowa jest więc dość istotną zmienną. Przykładowo, w przypadku podatnika osiągającego przychód na poziomie 2.000.000 zł i kosztach uzyskania przychodu na poziomie 500.000 zł, wysokość daniny solidarnościowej w 2021 r. wyniesie 19.521 zł. Uwzględniając fluktuację poziomu obciążeń publicznoprawnych związanych z nowym podejściem do składki zdrowotnej, istnienie bądź brak istnienia daniny solidarnościowej może stać się języczkiem u wagi. O którym w różnego rodzaju kalkulacjach nie można zapominać.
Pojęcie „zwykłego pobytu” w przypadku rozwodu
Stan faktyczny
IB (francuski obywatel) i FA (irlandzka obywatelka) zawarli związek małżeński w 1994 r. w Irlandii. Mają oni troje obecnie pełnoletnich dzieci. W 2018 r. IB wniósł pozew o rozwód do sądu w Paryżu. Zgodnie z żądaniami FA, ten sąd stwierdził, że nie jest właściwy miejscowo do orzekania w przedmiocie rozwodu małżonków. Uznał, że samo ustanowienie miejsca pracy IB we Francji nie może być wystarczające do wykazania jego zamiaru ustanowienia tam swojego zwykłego pobytu, niezależnie od skutków podatkowych, administracyjnych i wynikających z tego zwyczajów życiowych. IB wniósł apelację podnosząc, że wykonuje swoją działalność zawodową we Francji od 2010 r., a od ponad 6 miesięcy w sposób stały i trwały oraz prowadzi tam życie codzienne.
Stanowisko TS
Kryteria jurysdykcji
W art. 3 rozporządzenia Rady (WE) Nr 2201/2003 z 27.11.2003 r. dotyczącego jurysdykcji oraz uznawania i wykonywania orzeczeń w sprawach małżeńskich oraz w sprawach dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej, uchylającego rozporządzenie (WE) Nr 1347/2000 (Dz.Urz. UE L z 2003 r. Nr 338, s. 1) ustanowiono ogólne kryteria jurysdykcji w sprawach dotyczących rozwodu, separacji i unieważnienia małżeństwa. Trybunał wskazał, że o ile art. 3 ust. 1 lit. a) tiret od pierwszego do czwartego rozporządzenia 2201/2003/WE zawiera wyraźne odesłanie do kryterium miejsca zwykłego pobytu małżonków, o tyle art. 3 ust. 1 lit. a) tiret piąte i art. 3 ust. 1 lit. a) tiret szóste dopuszczają stosowanie reguły jurysdykcyjnej forum actoris (wyrok Mikołajczyk, pkt 41). Te ostatnie przepisy przyznają bowiem, pod pewnymi warunkami, sądom państwa członkowskiego, na którego terytorium ma zwykły pobyt powód lub wnioskodawca, jurysdykcję w zakresie orzekania o rozwiązaniu związku małżeńskiego. W art. 3 ust. 1 lit. a) tiret szóste rozporządzenia 2201/2003/WE ustanowiono taką jurysdykcję, jeżeli powód lub wnioskodawca przebywał tam przynajmniej od sześciu miesięcy przed wniesieniem pozwu lub wniosku i jest obywatelem tego państwa członkowskiego lub, w przypadku Irlandii i Zjednoczonego Królestwa, tam rezyduje (wyrok Mikołajczyk, pkt 42).
Pojęcie „zwykły pobyt”
Trybunał wskazał, że rozporządzenie 2201/2003/WE nie zawiera definicji pojęcia „zwykły pobyt”, w szczególności zwykłego pobytu małżonka, w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE. Wobec braku takiej definicji w rozporządzeniu 2201/2003/WE lub wyraźnego odesłania do prawa państw członkowskich, z orzecznictwa TS wynika, że w celu ustalenia znaczenia i zakresu tego pojęcia należy dążyć do jego autonomicznej i jednolitej wykładni z uwzględnieniem kontekstu, w jaki wpisują się posługujące się nim przepisy, oraz celów tego rozporządzenia (wyrok TS z 28.6.2018 r., C-512/17, Legalis).
Po pierwsze, TS podkreślił, że ani art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE, ani żaden inny przepis tego rozporządzenia nie odnosi się do tego pojęcia w liczbie mnogiej.
Po drugie, z orzecznictwa TS wynika – w ramach wykładni przepisów rozporządzenia 2201/2003/WE – że z jednej strony z użycia przymiotnika „zwykły” można wnioskować, iż pobyt musi charakteryzować pewna trwałość lub regularność, a z drugiej strony przeniesienie przez daną osobę miejsca zwykłego pobytu do danego państwa członkowskiego odzwierciedla chęć ustanowienia tam przez tę osobę – z zamiarem nadania mu trwałego charakteru – stałego bądź zwykłego ośrodka swych interesów życiowych (wyrok TS z 22.12.2010 r., C-497/10).
Po trzecie, celem, któremu służą przepisy o jurysdykcji określone w art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE, jest zapewnienie równowagi między mobilnością osób w obrębie Unii Europejskiej a pewnością prawa. Trybunał uznał, że przyznanie danemu małżonkowi możliwości jednoczesnego posiadania zwykłego pobytu w więcej niż jednym państwie członkowskim, zdaniem TS, może naruszyć pewności prawa poprzez zwiększenie trudności w określaniu z wyprzedzeniem sądów mogących orzekać w przedmiocie rozwiązania związku małżeńskiego oraz utrudnienie sądowi, do którego wniesiono sprawę, zweryfikowania własnej jurysdykcji.
Po czwarte, TS stwierdził, że wykładnia przepisów jurysdykcyjnych, o których mowa w art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE, powoduje konsekwencje, które nie ograniczają się do samego rozwiązania związku małżeńskiego, ale oznaczają również jurysdykcję pomocniczą sądu, do którego wniesiono sprawę, do orzekania w przedmiocie niektórych roszczeń alimentacyjnych lub kwestii majątkowych. I tak uznanie, że dany małżonek może posiadać wielość jednoczesnych miejsc zwykłego pobytu, mogłoby również osłabić wymóg przewidywalności przepisów jurysdykcyjnych, który jest wspólny dla wymienionych rozporządzeń (wyrok TS z 4.6.2020 r., C-41/19, Legalis).
W ocenie TS z całości powyższych rozważań wynika, że o ile nie wyklucza się, iż dany małżonek może jednocześnie posiadać kilka miejsc pobytu, ten małżonek może mieć w danym momencie tylko jedno miejsce zwykłego pobytu w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE. Ponieważ pojęcie „zwykłego pobytu” odzwierciedla w istocie kwestię faktyczną (wyrok TS z 8.6.2017 r., C-111/17, Legalis), TS uznał, że do sądu odsyłającego należy zweryfikowanie na podstawie całokształtu okoliczności faktycznych danej sprawy, czy terytorium państwa członkowskiego sądu krajowego, do którego wystąpił IB, odpowiada miejscu zwykłego pobytu lub znajduje się w miejscu zwykłego pobytu wnioskodawcy w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. a) tiret szóste rozporządzenia 2201/2003/WE (wyrok TS z 28.6.2018 r., C-512/17, Legalis).
W niniejszym przypadku bezsporne jest, że IB, będący obywatelem państwa członkowskiego francuskiego sądu, do którego wniósł on sprawę, spełnił warunek pobytu na terytorium Francji przez co najmniej sześć miesięcy bezpośrednio przed wniesieniem powództwa o rozwiązanie związku małżeńskiego, zgodnie z art. 3 ust. 1 lit. a) tiret szóste rozporządzenia 2201/2003/WE. Zostało również wykazane, że IB w ciągu tygodnia, w sposób stały i trwały, od 2017 r., wykonywał działalność zawodową na czas nieokreślony we Francji, na której terytorium zajmował mieszkanie w celu wykonywania tej działalności. W ocenie TS te okoliczności zdają się ukazywać, że pobyt IB na terytorium tego państwa członkowskiego ma charakter stały, i pozwalają ponadto na wskazanie przynajmniej jego integracji w środowisku społecznym i kulturowym tego państwa członkowskiego. O ile okoliczności te sugerują a priori, że warunki określone w art. 3 ust. 1 lit. a) tiret szóste rozporządzenia 2201/2003/WE mogą być spełnione, TS wskazał, że do sądu odsyłającego należy jednak zweryfikowanie, czy wszystkie okoliczności faktyczne właściwe dla danej sprawy rzeczywiście pozwalają uznać, że IB przeniósł miejsce swojego zwykłego pobytu na terytorium państwa, z którego pochodzi ten sąd.
Reasumując TS orzekł, że art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE należy interpretować w ten sposób, iż małżonek, który dzieli swoje życie między dwa państwa członkowskie, może mieć miejsce zwykłego pobytu tylko w jednym z tych państw, co oznacza, że jedynie sądy państwa, na którego terytorium znajduje się to miejsce zwykłego pobytu, posiadają jurysdykcję do orzekania w przedmiocie wniosku o rozwiązanie związku małżeńskiego.
W niniejszym wyroku Trybunał Sprawiedliwości dokonał analizy pojęcia „zwykły pobyt” w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE co do małżonka, który wnosi pozew o rozwód. A precyzyjnie zagadnienie rozważane przez TS dotyczyło kwestii, czy ten przepis należy interpretować w ten sposób, że taki małżonek może mieć w danym momencie tylko jedno miejsce zwykłego pobytu. Z wyroku TS w sprawie Hadadi (C‑168/08) wynika zasada, że ta sama podstawa jurysdykcji może być spełniona w przypadku dwóch państw członkowskich. Jednakże w niniejszym TS podzielił stanowisko rzecznika generalnego (pkt 92 opinii), że ze względu na stan faktyczny i prawny, ta zasada nie ma zastosowania w prezentowanym wyroku („jest niezwiązana” z wykładnią art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE).
Przed wszystkim TS wskazał, że pojęcie „zwykły pobyt” w rozumieniu art. 3 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 2201/2003/WE jest autonomicznym pojęciem prawa UE. Przedstawiając w uzasadnieniu niniejszego rozporządzenia szereg argumentów i odwołując się m.in. do wykładni językowej, celowościowej oraz unijnych zasad, w tym zasady pewności prawa, TS uznał, że pojęcie to należy utożsamiać ze zwykłym miejscem pobytu wyłącznie w jednym państwie członkowskim. Z niniejszego wyroku wynika, że małżonek, który powołuje się na podstawę jurysdykcji przewidzianą w art. 3 ust. 1 lit. a) tiret piąte lub szóste rozporządzenia 2201/2003/WE, powinien przenieść miejsce swojego zwykłego pobytu na terytorium państwa członkowskiego innego niż państwo poprzedniego wspólnego miejsca zwykłego pobytu i w ten sposób, po pierwsze, wyrazić zamiar ustanowienia w tym innym państwie zwykłego ośrodka swoich interesów życiowych oraz, po drugie, dowieść, że jego obecność na terytorium tego państwa wykazuje wystarczający stopień stabilności. TS wsparł swoje stanowisko odwołując się obszernie do dotychczasowego orzecznictwa dotyczącego miejsca zwykłego pobytu dziecka w rozumieniu rozporządzenia 2201/2003/WE.
Nowy system tax free w 2022 r.
Od 1.1.2022 r. obowiązują nowe przepisy regulujące system odzyskiwania VAT od towarów wywożonych poza granice Unii Europejskiej przez podróżnych. W takim niebiznesowym obrocie wciąż można efektywnie korzystać z zerowego podatku (jak przy biznesowym eksporcie), jeśli podróżny kupi towar za co najmniej 200 zł w sklepie, który zgłosił się do nowego systemu tax free.
Ponowne zgłoszenie
Rejestracja takich sklepów wciąż jest możliwa poprzez Platformę Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych pod adresem internetowym www.puesc.gov.pl. Podczas tej rejestracji następuje weryfikacja dwóch podstawowych warunków używania systemu tax free: status czynnego podatnika VAT oraz posiadane co najmniej jednej kasy rejestrującej działającej w formie online. Zgłoszenie do systemu w ten sposób jest wystarczające. Dotychczas trzeba było osobno zawiadamiać o takiej działalności naczelnika swojego urzędu skarbowego, ale teraz ten obowiązek znikł.
Przedsiębiorca po rejestracji wskazuje miejsca, w których będzie dokonywał sprzedaży i zwrotu podatku w procedurze tax free. W porównaniu z obecnym systemem nie musi dołączać do dokumentu wywozowego paragonu z kasy rejestrującej.
Według danych Ministerstwa Finansów do 31 grudnia zarejestrowało się około 1550 przedsiębiorców prowadzących sprzedaż z opcją zwrotu VAT podróżnym. Prawdopodobnie liczba ta wzrośnie, bo w 2020 r. taką sprzedaż prowadziło 3,2 tys. firm. Wcześniej, w 2019 r., ta liczba wynosiła około 4,7 tys., ale pandemia Covid-19 ograniczyła ruch turystyczny, a to z kolei spowodowało wycofanie się wielu przedsiębiorców z systemu zwrotu VAT podróżnym.
Nowy system w zasadzie eliminuje papierowe potwierdzenia sprzedaży, umożliwiające odzyskanie VAT. Podróżny otrzymuje teraz potwierdzenie sprzedaży drogą elektroniczną, na przykład na swój telefon. Na granicy owo potwierdzenie należy okazać celnikom wraz z towarami. Następnie elektroniczny system tax free generuje potwierdzenie wywozu towarów poza zewnętrzną granicę UE. To z kolei umożliwia sprzedawcy zwrot kwoty VAT zawartej w cenie wywożonych towarów na konto bankowe podróżnego.
Szczelniejszy system
Dotychczas stosowane papierowe dokumenty sprzedaży w systemie tax free wciąż będą jednak honorowane. Mogą się okazać wręcz niezbędne, jeśli podróżny opuszcza teren Unii Europejskiej przez przejście graniczne poza Polską (na przykład gdy podróżny zmierzający na Ukrainę jedzie przez Słowację). Nowy elektroniczny system jest bowiem powiązany tylko z polskimi urzędami celno-skarbowymi. W takich przypadkach urząd taki potwierdza wywóz towarów tak jak dotychczas, pieczęcią.
Ministerstwo Finansów gwarantuje, że nowy system zapewni przedsiębiorcom szybki i łatwy dostęp do danych o transakcjach w nim przeprowadzanych. Elektroniczny obieg dokumentów ma im ułatwić także rozliczenia zarówno z podróżnymi, jak i z organami podatkowymi. Z kolei podróżni zyskają na skróceniu czasu obsługi i szybciej otrzymają zwrot zapłaconego VAT przy transakcjach przeprowadzanych w formie bezgotówkowej.
Najwyższa Izba Kontroli w październiku 2020 r. stwierdziła poważne niedoskonałości w dotychczasowym systemie tax free. Według jej raportu był nieszczelny i sprzyjał oszustwom VAT typu karuzelowego, a poza tym prowokował urzędników do korupcji.
Jak zapewnia Ministerstwo Finansów, elektronizacja zagwarantuje większą szczelność systemu.
Podstawa prawna: Ustawa z 27.11.2020 r. (Dz.U. z 2020 r. poz. 2419).
Archiwizacja faktur w postaci dokumentów elektronicznych
Wniosek o interpretację
„E.” S.A. we wniosku o interpretację indywidualną prawa podatkowego wskazała, że w ramach prowadzonej działalności gospodarczej w zakresie udzielania leasingu operacyjnego oraz finansowego samochodów osobowych i dostawczych, maszyn, urządzeń, sprzętu elektronicznego oraz nieruchomości, otrzymuje dużą ilość faktur oraz innych dokumentów księgowych. Określone w prawie podatkowym terminy ich przechowywania powodują, że archiwizacja dokumentów generuje wysokie koszty. W celu ich ograniczenia „E.” S.A. zamierza przechowywać faktury tylko w formie elektronicznej. W związku z powyższym zadała pytanie:
Czy dokumenty księgowe przechowywane w formie dokumentów elektronicznych, dokumentów zdygitalizowanych przez kontrahenta i dokumentów zdygitalizowanych otrzymanych pierwotnie w formie papierowej, która to papierowa forma następnie zostanie zniszczona, będą uprawniać „E.” S.A. do zaklasyfikowania udokumentowanych nimi wydatków do kosztów uzyskania przychodów, przy spełnieniu ogólnych warunków, o których mowa w art. 15 ust. 1 ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1406 ze zm.; dalej: DOPrU)?
Organ interpretacyjny odmówił wszczęcia postępowania uznając, że nie jest uprawniony do interpretacji przepisów ustawy z 29.9.1994 r. o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 217 ze zm.; dalej: RachunkU). Treścią pytania nie jest bowiem sensu stricto zagadnienie związane z przedmiotem, podmiotem, powstaniem zobowiązania podatkowego, podstawa opodatkowania, rozliczeniem podatku, ale zagadnienie techniczne związane ze sposobem/procedurą przechowywania dokumentów wymagających dokonania oceny materiału dowodowego, co nie należy do kompetencji organu interpretacyjnego. Zgodnie z art. 14b § 2a ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1540 ze zm.; dalej: OrdPU) z interpretacji wyłączone są zagadnienia, które – choć unormowane przez przepisy prawa podatkowego – dotyczą właściwości, a także uprawnień i obowiązków organów podatkowych. To organ podatkowy prowadząc postępowanie rozstrzyga, jakie dokumenty i okoliczności mogą być uznane za dowód w sprawie podatkowej.
Stanowisko WSA
Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu uchylił postanowienie organu stwierdzając, że wątpliwość skarżącej sprowadza się do formy dokumentowania wydatków w kontekście art. 9 ust. 1 PDOPrU przy założeniu, że wszystkie warunki z art. 15 ust. 1 PDOPrU są spełnione. Wbrew twierdzeniom organu, poza wnioskiem o interpretację pozostaje zagadnienie klasyfikowania przedmiotu tych wydatków jako kosztów uzyskania przychodu. Ocena, czy opisana we wniosku o wydanie interpretacji forma przechowywania dokumentów odpowiada wymogom dokumentacji podatkowej, które wynikają z art. 9 ust. 1 PDOPrU i pozwalają na zastosowanie art. 15 ust. 1 PDOPrU, nie wymaga prowadzenia postępowania dowodowego, zastrzeżonego do ustawowych kompetencji innego organu podatkowego. Zdaniem Sądu, wydanie interpretacji w odpowiedzi na wniosek skarżącej pozwoliłoby na wyjaśnienie jej wątpliwości co do prawidłowości planowanego przez nią sposobu dokumentowania (przechowywania) wydatków. Podkreślono przy tym, że ocena, czy opisana we wniosku o wydanie interpretacji forma dokumentu księgowego spełnia wymogi dokumentacji podatkowej, nie jest kwestią czysto techniczną, lecz ma znaczenie prawnopodatkowe. Zakwalifikowanie wydatku do kosztu uzyskania przychodu zależy bowiem od jego prawidłowego udokumentowania.
NSA – uznanie wydatków za koszty a sposób ich dokumentowania
Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania WSA we Wrocławiu stwierdzając, że skarżąca w istocie dążyła do uzyskania z góry oceny możliwości przechowywania dokumentów podatkowych w postaci plików elektronicznych, a nie do uzyskania interpretacji przepisu prawa podatkowego. Przepisy PDOPrU w żadnym miejscu nie odnoszą się wprost do kwestii sposobu przechowywania dokumentów księgowych, a art. 9 ust. 1 PDOPrU zobowiązuje podatników do prowadzenia ewidencji rachunkowej, zgodnie z odrębnymi przepisami. Organ nie mógł odnieść się do kwestii przechowywania dokumentów księgowych w formie cyfrowej, bowiem oczekiwanie analizy przepisów RachunkU, poprzez wykładnię art. 9 ust. 1 PDOPrU, jest zbyt daleko idące.
W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że w badanej sprawie należy odróżnić pojęcie uznania określonych wydatków za koszty uzyskania przychodów, od sposobu właściwego ich udokumentowania, a w konsekwencji udowodnienia poniesienia tych kosztów. Obowiązek przedstawienia dowodów potwierdzających prawidłowość operacji gospodarczych nie jest wprost elementem zastosowania art. 15 ust. 1 PDOPrU. Z reguły pojawia się on dopiero na etapie późniejszych postępowań podatkowych. Dlatego udzielenie odpowiedzi na pytanie „E.” S.A. musiałoby być uzależnione od oceny konkretnych dokumentów przechowywanych w systemie informatycznym podatniczki w postaci plików elektronicznych, na podstawie których zostały ewidencjonowane określone koszty uzyskania przychodów. Zdaniem NSA taka pełna i wiążąca ocena może być przeprowadzona wyłącznie w ramach postępowania dowodowego, które nie jest możliwe w trybie wydawania interpretacji indywidualnych na podstawie art. 14b § 1 OrdPU.
NSA podkreślił, że ma świadomość funkcjonowania w obrocie dokumentów elektronicznych jednak nie można z góry założyć, iż wszystko co podlega archiwizacji w sposób opisany we wniosku dokumentuje taki wydatek, który bez analizy tych dokumentów można uznać go za koszt uzyskania przychodu. Opisane we wniosku „E.” S.A. okoliczności dotyczące właściwego udokumentowania wydatku podlegają ocenie w postępowaniu podatkowym. Dlatego kwestie związane z technikami rachunkowości, w tym opisanego sposobu przechowywania przez „E.” S.A. w systemie informatycznym dokumentów w postaci plików elektronicznych, nie mogą być zweryfikowane w postępowaniu interpretacyjnym.
Udostępnienie informacji prostej czy przetworzonej?
Odmowa dostępu do informacji z uwagi na prywatność osoby fizycznej
Prezes Sądu Rejonowego w R. odmówił udzielenia R.S. informacji publicznej poprzez nadesłanie kopii wszystkich wyroków wraz z uzasadnieniami wydanych w 2018 r., rejestrowanych w rep. C pod symbolem nr 056 i 056s. Są to sprawy, w których rozpoznawane są roszczenia o ochronę dóbr osobistych. Prezes Sądu Okręgowego w Ł. utrzymał w mocy tę decyzję wskazując, że zgodnie z art. 5 ust. 2 zd. 1 ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2176 ze zm.; dalej: DostInfPubU) prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Organ wyjaśnił, że sprawy dotyczące ochrony dóbr osobistych są sprawami szczególnymi – zawierają opisy stanu faktycznego, których skutkiem było naruszenie dóbr osobistych, czyli wartości podlegających ochronie w najwyższym stopniu, takich jak: zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek czy tajemnica korespondencji. W ocenie Prezesa SO w Ł. samo zanonimowanie danych osobowych nie jest wystarczające do zapewnienia skutecznej ochrony prywatności osób fizycznych. Istnieje bowiem ryzyko „rozszyfrowania” życiowych sytuacji poszczególnych osób z racji charakterystyki postaci czy zdarzeń, społeczności w jakiej dana sytuacja miała miejsce. Usuniecie zaś całych fragmentów, aby uniknąć takiego ryzyka spowoduje, że uzasadnienie przestałoby być de facto uzasadnieniem.
Uzasadnienie decyzji administracyjnej
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi uchylił zaskarżoną decyzję. W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że uzasadnienie zaskarżonej decyzji ogranicza się jedynie do wskazania możliwości ograniczenia prawa do informacji publicznej ze względu na prywatność osoby fizycznej. Organ nie przedstawił jednak powodów wyłączenia jawności żądanych informacji publicznych w tym konkretnym przypadku. W ocenie Sądu, tak sporządzone uzasadnienie decyzji nie pozwala przyjąć, że organ dokonał wyważenia dwu kolidujących ze sobą konstytucyjnych wartości, czyli prawa skarżącego do informacji publicznej i prawa do ochrony prywatności osób fizycznych. Ponadto uniemożliwia ono stronie poznanie motywów załatwienia jej wniosku i sformułowanie zarzutów skargi, a sądowi administracyjnemu przeprowadzenie kontroli zasadności odmownej decyzji. Organ, w kontekście przesłanek do odmowy udzielenia informacji publicznej, powinien więc przeanalizować i przedstawić okoliczności takie jak m.in.: wyłączenie jawności postępowania, wielość stron lub osób trzecich w postępowaniu, ilość orzeczeń do zanonimizowania i obszerność ich uzasadnień, a także postawę samego wnioskodawcy, w tym ilość i częstotliwość jego wniosków oraz ich wpływ na normalną pracę organu – sądu powołanego do rozstrzygania spraw.
Informacja prosta i przetworzona
Zdaniem Sądu organ powinien ponadto ustalić, czy wnioskodawca żąda informacji prostej, czy informacji przetworzonej i to w znacznym zakresie. Okoliczność ta ma istotne znaczenie dla rozpoznania wniosku skarżącego, bowiem w przypadku informacji przetworzonej ustawodawca wprowadził dodatkową przesłankę warunkującą jej udostępnienie w postaci interesu publicznego. Sąd wyjaśnił, że informacja prosta to taka, której treść nie ulega zmianie przed jej udostępnieniem. Natomiast pojęcie informacji przetworzonej uwzględnia dwa aspekty: aspekt jakościowy zmian wprowadzanych w odniesieniu do informacji prostych, lub aspekt techniczny i ilościowy, traktując przetworzenie informacji prostych w kategoriach czynności, jakim muszą zostać poddane, aby uzyskać dane podlegające udostępnieniu (zob. wyrok NSA z 17.9.2020 r., I OSK 396/20, Legalis; wyrok NSA z 18.12.2019 r., I OSK 1056/18, Legalis).
NSA – organ ocenia czy wniosek dotyczy informacji przetworzonej
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną organu stwierdzając, że uzasadnienie zaskarżonej decyzji jest lakoniczne i ogólnikowe, nie uwzględnia okoliczności konkretnego przypadku do tego stopnia, że zaprezentowane rozważania mogą odnosić się do każdej sprawy. Uzasadnienie decyzji powinno zawierać wskazanie konkretnych dowodów, ich oceny oraz przyjętego stanu faktycznego pozwalających na przyjęcie, że udostępnienie danej informacji publicznej może naruszyć prawo do prywatności określonych osób fizycznych. Na skutek braku ustaleń faktycznych i ich oceny organ naruszył przepisy art. 7, art. 77 § 1 oraz art. 80 KPA, co w konsekwencji doprowadziło do braku w decyzji uzasadnienia faktycznego, a tym samym naruszenia przepisu art. 107 § 3 KPA.
Za zasadny, ale niewystarczający do uchylenia zaskarżonego wyroku uznano natomiast zarzut dotyczący kwalifikacji informacji publicznej. NSA stwierdził, że ocena ta jest zastrzeżona dla organu. Dopiero kwalifikacja przez organ danego wniosku jako wniosku o udostępnienie informacji przetworzonej może podlegać kontroli i ocenie sądu administracyjnego. W konsekwencji sąd administracyjny nie jest uprawniony do sformułowania wskazań co do dalszego postępowania w taki sposób, aby nałożyć na organ obowiązek zakwalifikowania danej informacji jako przetworzonej albo obowiązek prowadzenia w tym kierunku postępowania przez organ.
Ochrona prawa do prywatności wyłącza udzielenie informacji
Za błędne uznano również twierdzenia Sądu I instancji o konieczności rozstrzygnięcia przez organ konfliktu między prawem do informacji publicznej a prawem do prywatności osoby fizycznej lub ochrony tajemnicy przedsiębiorcy. Konflikt ten został a limine przecięty przez ustawodawcę, który w art. 5 ust. 2 DostInfPubU uznał prywatność osoby fizycznej oraz tajemnicę przedsiębiorcy za wartości wyżej chronione niż prawo do informacji publicznej, wyłączając możliwość rozstrzygania go przez organ a następnie sąd administracyjny na gruncie konkretnego stanu faktycznego i interpretacji przepisów przy zastosowaniu zasady proporcjonalności, o której mowa w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Dlatego stwierdzenie na gruncie konkretnej sprawy, że udostępnienie wnioskowanej informacji publicznej może naruszyć konstytucyjnie chronione prawo do prywatności osoby fizycznej, obliguje organ do odmowy jej udostępnienia.