Dostarczanie oprogramowania informatycznego drogą elektroniczną

Stan faktyczny

CA jest spółką, która sprzedaje oprogramowanie do automatyzacji aplikacji serwisowej, mające na celu rozmieszczenie i zarządzanie aplikacjami za pośrednictwem centrum danych. CA udzielała swoim klientom drogą elektroniczną licencji na korzystanie ze spornego oprogramowania na określonym terytorium dla dozwolonej liczby użytkowników końcowych.

W marcu 2013 r. CA zawarła umowę ze spółką SI. Zgodnie z którą SI działała na rachunek CA w celu kontaktowania się z potencjalnymi klientami w Zjednoczonym Królestwie i w Irlandii na potrzeby promocji, wprowadzania do obrotu i sprzedaży tego oprogramowania. Zgodnie z tą umową SI nie była uprawniona do przenoszenia prawa własności tego oprogramowania. W październiku 2013 r. CA rozwiązała umowę zawartą z SI. SI wniosła pozew o odszkodowanie. CA zakwestionowała zakwalifikowanie jej stosunku z SI jako umowy przedstawicielstwa handlowego, podnosząc, że dostarczenie drogą elektroniczną oprogramowania komputerowego do klienta, które wiąże się z udzieleniem bezterminowej licencji na korzystanie z tego oprogramowania, nie stanowi „sprzedaży towarów” w rozumieniu art. 1 ust. 2 dyrektywy Rady 86/653/EWG z 18.12.1986 r. w sprawie koordynacji ustawodawstw Państw Członkowskich odnoszących się do przedstawicieli handlowych działających na własny rachunek (Dz.Urz. UE L z 1986 r. Nr 382, s. 17; dalej: dyrektywy 86/653/EWG).

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Stanowisko TSUE

W art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG zdefiniowano pojęcie „przedstawiciel handlowy” jako pośrednika pracującego na własny rachunek, któremu powierzono stałe pośredniczenie przy sprzedaży lub kupnie towarów na rzecz innej osoby, zwanej dalej „zleceniodawcą”, lub zawieranie transakcji w imieniu i na rachunek zleceniodawcy. Trybunał wskazał, że przepis ten ustanawia trzy przesłanki, które są zarazem konieczne i wystarczające do tego, aby dana osoba mogła zostać zakwalifikowana jako „przedstawiciel handlowy”. Po pierwsze, osoba ta musi posiadać status niezależnego pośrednika. Po drugie, powinna ona być związana umownie w sposób trwały ze zleceniodawcą. Po trzecie, musi prowadzić działalność polegającą albo na negocjowaniu sprzedaży lub zakupu towarów dla zleceniodawcy, albo na negocjowaniu i zawieraniu tych transakcji w jego imieniu i na jego rachunek (wyrok TSUE z 21.11.2018 r., C-452/17, Zako, Legalis).

W dyrektywie 86/653/EWG nie zdefiniowano pojęcia „sprzedaż towarów”. Trybunał przypomniał, że ustalenia znaczenia i zakresu pojęć, których definicji prawo UE nie zawiera, należy dokonywać zgodnie z ich zwykłym znaczeniem w języku potocznym, przy jednoczesnym uwzględnieniu kontekstu, w jakim zostały użyte, i celów uregulowania, którego są częścią (wyrok TSUE z 4.6.2020 r., C-828/18, Trendsetteuse, Legalis). To właśnie w świetle tych elementów należy ustalić, czy pojęcie „sprzedaży towarów” zawarte w art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG może obejmować dostarczenie klientom, w zamian za zapłatę ceny, oprogramowania informatycznego drogą elektroniczną, jeżeli dostawie tej towarzyszy udzielenie bezterminowej licencji na korzystanie z tego oprogramowania.

Odnosząc się do treści art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG TSUE wskazał, że odsyła on w sposób ogólny do pojęcia „sprzedaż towarów”, nie definiując pojęć „sprzedaży” lub „towarów”. Z orzecznictwa TSUE wynika, że pojęcie „towar” oznacza produkt, którego wartość może być wyrażona w pieniądzu i który jako taki może stanowić przedmiot transakcji handlowych (wyrok TSUE z 26.10.2006 r., C-65/05, Komisja/Grecja, Legalis). Zdaniem TSUE to pojęcie, ze względu na jego ogólną definicję, może obejmować oprogramowanie informatyczne, takie jak sporne oprogramowanie, jeżeli ma ono wartość handlową i może być przedmiotem transakcji handlowej. Ponadto TSUE uściślił, że oprogramowanie może zostać zakwalifikowane jako „towar” niezależnie od tego, czy jest ono dostarczane na nośniku materialnym, czy też, tak jak w niniejszej sprawie, drogą elektroniczną, poprzez jego pobranie.

Trybunał przypomniał, że sprzedaż jest umową, w której jedna strona przenosi na drugą, w zamian za zapłatę ceny, prawo własności do należącego do niej dobra materialnego lub niematerialnego (wyrok TSUE z 3.7.2012 r., C-128/11, UsedSoft, Legalis). W szczególnym przypadku sprzedaży kopii oprogramowania, z orzecznictwa TSUE wynika, że pobranie kopii programu komputerowego i zawarcie związanej z nią umowy licencji na korzystanie są ze sobą nierozerwalnie powiązane. W rzeczywistości bowiem pobranie kopii programu komputerowego jest pozbawione użyteczności, jeśli posiadacz tej kopii nie może z niej korzystać. Trybunał uznał, że udostępnienie kopii oprogramowania komputerowego w drodze jego pobrania oraz zawarcie powiązanej z nią umowy licencji na korzystanie mają na celu umożliwienie bezterminowego korzystania z tej kopii przez klientów w zamian za zapłatę ceny mającej umożliwić podmiotowi praw autorskich uzyskanie wynagrodzenia odpowiadającego wartości gospodarczej kopii dzieła, którego jest on właścicielem, z czym wiąże się przeniesienie prawa własności tej kopii (wyrok UsedSoft, pkt 45, 46).

Odnosząc się do kontekstu, w jaki wpisuje się art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG, TSUE wskazał, że art. 1 ust. 3 i art. 2 dyrektywy 86/653/EWG przewidują pewne wyraźnie określone wyłączenia w odniesieniu do, odpowiednio, pojęcia „przedstawiciela handlowego” i zakresu stosowania dyrektywy 86/653/EWG (wyrok TSUE z 21.11.2018 r., C-452/17, Zako, Legalis). Jednak żadne z tych wyłączeń nie dotyczy charakteru „sprzedaży towarów” będącej przedmiotem działalności „przedstawiciela handlowego”, o której mowa w art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG.

Trybunał wskazał również na cele dyrektywy 86/653/EWG, która zmierza, zgodnie z jej motywami drugim i trzecim, do ochrony przedstawicieli handlowych w ich stosunkach ze zleceniodawcami, zwiększenia bezpieczeństwa transakcji gospodarczych i ułatwienia obrotu towarowego pomiędzy państwami członkowskimi przez zbliżenie ich systemów prawnych w dziedzinie przedstawicielstwa handlowego (wyrok Zako, pkt 26). Zdaniem TSUE skuteczność ochrony przyznanej przez dyrektywę 86/653/EWG byłaby zagrożona, gdyby dostawa oprogramowania na ww. warunkach była wyłączona z zakresu pojęcia „sprzedaż towarów” w rozumieniu art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG. Taka wykładnia wyłączałaby bowiem z zakresu tej ochrony osoby wykonujące za pomocą nowoczesnych środków technologicznych zadania porównywalne z zadaniami wykonywanymi przez przedstawicieli handlowych, których zadanie polega na sprzedaży towarów materialnych, w szczególności poprzez poszukiwanie klientów i akwizycję.

Reasumując TSUE orzekł, że pojęcie „sprzedaży towarów”, o którym mowa w art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG, należy interpretować w ten sposób, że może ono obejmować dostarczanie klientom, w zamian za zapłatę ceny, oprogramowania komputerowego drogą elektroniczną, jeżeli dostawie tej towarzyszy udzielenie bezterminowej licencji na korzystanie z tego oprogramowania.

W niniejszym wyroku po raz pierwszy TSUE dokonał wykładni pojęć „sprzedaż” i „towary” w rozumieniu art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG, czyli przepisu definiującego pojęcie „przedstawiciela handlowego”. W rozpatrywanej sprawie sporna mianowicie była kwestia, czy dyrektywa 86/653/EWG znajduje zastosowanie do przedstawiciela zaangażowanego w promocję danego oprogramowania komputerowego, tak aby podnoszone przez niego roszczenie odszkodowawcze oparte na dyrektywie 86/653/EWG  mogło zostać zaspokojone?

Należy zaznaczyć, że w samej dyrektywie 86/653/EWG nie zdefiniowano pojęcia „sprzedaży towarów” w rozumieniu art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG. A z niniejszego wyroku wynika, że to pojęcie stanowi autonomiczne pojęcie prawa Unii, którego zakres nie może być określony poprzez odniesienie do pojęć znanych prawu państw członkowskich lub klasyfikacji dokonanych na płaszczyźnie krajowej. Formułując swoje stanowisko w uzasadnieniu niniejszego wyroku TSUE dokonał wykładni językowej, systemowej oraz celowościowej pojęcia „sprzedaż towarów” w rozumieniu art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG. Z przeprowadzonej interpretacji wynika, że dostarczenie klientowi, w zamian za zapłatę ceny, oprogramowania komputerowego drogą elektroniczną, jeżeli dostawie tej towarzyszy udzielenie bezterminowej licencji na korzystanie z tego oprogramowania, może być objęte zakresem pojęcia „sprzedaży towarów” w rozumieniu tego przepisu. Ponadto TSUE uznał, że może ono obejmować oprogramowanie informatyczne, i to niezależnie od nośnika, na którym oprogramowanie to jest dostarczane.

W polskim prawie art. 1 ust. 2 dyrektywy 86/653/EWG został transponowany w przepisach KC (co ciekawe jeszcze przed oficjalnym przystąpieniem Polski do UE). Należy zwrócić uwagę, że zastosowana została odmienna terminologia: w prawie unijnym: „przedstawiciel handlowy”, a w polskim prawie „agent”. Ponadto, w art. 758 KC pojęcie „umowa agencyjna” zostało w ujęte szerzej niż w dyrektywie 86/653/EWG. O ile w dyrektywie pośredniczenie dotyczy „sprzedaży lub kupna towarów”, to agencja w KC obejmuje pośrednictwo przy zawieraniu wszelkich umów, a nie tylko sprzedaży, lub stałe zlecenie zawierania takich umów w imieniu dającego zlecenie (art. 758 § 1 KC). Tym samym dostarczenie klientowi, w zamian za zapłatę ceny, oprogramowania komputerowego drogą elektroniczną, jeżeli dostawie tej towarzyszy udzielenie bezterminowej licencji na korzystanie z tego oprogramowania, objęte będzie art. 758 § 1 KC.

Na marginesie należy wskazać, że Trybunał nadal pozostaje właściwy do orzekania w trybie prejudycjalnym w przedmiocie wniosków sądów Zjednoczonego Królestwa złożonych przed końcem okresu przejściowego, określonego na dzień 31.12.2020 r., co miało miejsce w rozpatrywanej sprawie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Dyrektor KIS zgadza się na pełne odliczenie VAT od wydatków samochodowych

Zasady odliczeń wydatków na samochody

Zgodnie z art. 86a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), w przypadku wydatków związanych z pojazdami samochodowymi kwotę podatku naliczonego do odliczenia stanowi 50% kwoty podatku wynikającej z faktury otrzymanej przez podatnika. Chodzi m.in. o wydatki dotyczące nabycia, importu lub wytworzenia tych pojazdów lub ich części składowych, używania tych pojazdów na podstawie umowy najmu, dzierżawy, leasingu lub innej umowy o podobnym charakterze, nabycia lub importu paliw silnikowych, oleju napędowego i gazu, wykorzystywanych do napędu tych pojazdów, usług naprawy lub konserwacji tych pojazdów oraz innych towarów i usług związanych z eksploatacją lub używaniem tych pojazdów.

Ww. zasada nie dotyczy samochodów osobowych wykorzystywanych wyłącznie do celów działalności opodatkowanej. To m.in. takie samochody, których sposób wykorzystywania wyklucza ich użycie do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Co dodatkowo podatnik powinien również odpowiednio zaewidencjonować.

Dość powszechną praktyką stosowaną przez podatników jest oddawanie swoich samochodów w odpłatne używanie na podstawie umowy najmu, dzierżawy, leasingu lub innej umowy o podobnym charakterze. Pojazdy takie służą wówczas w całości do działalności opodatkowanej (w postaci najmu, dzierżawy itp.) a co za tym idzie, uprawnione jest pełne odliczenie podatku naliczonego z tytułu ponoszonych wydatków. I taka właśnie sytuacja była przedmiotem opisywanej sprawy.

Czego dotyczyła sprawa?

Podatnik prowadzi działalność gospodarczą niezwiązaną z branżą motoryzacyjną. Niemniej, posiada on w swoim rejestrze również wpis PKD 77.11.Z – wynajem i dzierżawa samochodów osobowych i furgonetek. W związku z powyższym, podatnik zamierza wziąć w leasing samochód osobowy, który będzie przeznaczony wyłącznie do oddania w odpłatne używanie na podstawie umowy najmu.

Podatnik będzie ponosił związane z pojazdem wydatki dotyczące jego użytkowania i eksploatacji. Chodzi przykładowo o wydatki na ubezpieczenie samochodu, wykonanie badania technicznego, zakup ewentualnych części i napraw.

Podatnik posiada także inne samochody osobowe i ciężarowe, wpisane do ewidencji środków trwałych, które wykorzystuje do działalności gospodarczej oraz prywatnie (w tym na cele swoich pracowników). Od wydatków dotyczących tych aut, podatnik odlicza jedynie 50% podatku naliczonego. Z nowym autem będzie jednak inaczej. Będzie ono znajdowało się pod pełnym nadzorem podatnika a jego najemca będzie miał wyłączny kontakt właśnie z podatnikiem. Nie będzie możliwe, aby np. pracownicy zatrudnieni w firmie podatnika chociażby przez pomyłkę skorzystali z tego samochodu. Pojazd parkowany będzie wyłącznie pod adresem prowadzenia działalności. W okresach pomiędzy kolejnymi umowami najmu samochód ten nie będzie wykorzystywany do innych celów służbowych ani prywatnych. Sposób wykorzystywania samochodów na wynajem określony został w ustalonych zasadach używania samochodów na wynajem w formie regulaminu wypożyczalni samochodów.

Zdaniem podatnika w sytuacji, gdy samochód osobowy przeznaczony będzie wyłącznie na wynajem i nie będzie wykorzystywany do innych celów służbowych ani prywatnych, istnieje możliwość odliczenia 100% podatku naliczonego od ponoszonych na te auto wydatków. Dodatkowo, prawo takie nie jest warunkowane koniecznością prowadzenia ewidencji przebiegu tego pojazdu i zgłoszenia do urzędu skarbowego na druku VAT-26. Podatnik postanowił jednak upewnić się co do tego stanowiska, zadając stosowne pytanie Dyrektorowi KIS.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 12.10.2021 r., 0113-KDIPT1-3.4012.606.2021.2.KS, generalnie ze stanowiskiem podatnika się zgodził. Zauważył, że do celów pełnego odliczenia podatku, fakt wykorzystywania samochodu osobowego wyłącznie do działalności musi być rozpatrywany w kategoriach obiektywnych. W celu dokonania pełnego odliczenia muszą zostać spełnione łącznie dwa warunki, tj. sposób wykorzystania tych pojazdów przez podatnika musi wykluczać ich użycie do celów prywatnych. A także, wykluczenie użytku prywatnego musi zostać potwierdzone prowadzoną przez podatnika dla tych pojazdów ewidencją przebiegu pojazdu.

Inna jednak sprawa, że ewidencji przebiegu pojazdu nie stosuje się w przypadku pojazdów samochodowych przeznaczonych wyłącznie do oddania w odpłatne używanie na podstawie umowy najmu, dzierżawy, leasingu lub innej umowy o podobnym charakterze, jeżeli oddanie w odpłatne używanie tych pojazdów stanowi przedmiot działalności podatnika.

Zdaniem organu, w przedmiotowej sprawie ww. warunki będą spełnione, ponieważ wynajem i dzierżawa samochodów osobowych stanowi przedmiot prowadzonej przez podatnika działalności. A także, pojazd wskazany we wniosku będzie przeznaczony wyłącznie do oddania w odpłatne używanie na podstawie umowy najmu – do czynności opodatkowanych podatkiem VAT. A skoro tak, to podatnikowi będzie przysługiwało prawo do odliczenia pełnej kwoty podatku naliczonego od miesięcznych rat leasingu, opłaty wstępnej oraz od wydatków związanych z użytkowaniem i eksploatacją tego samochodu bez konieczności prowadzenia ewidencji przebiegu tego pojazdu oraz obowiązku złożenia druku VAT-26.

To wcale nie jest taka częsta sytuacja, gdy Dyrektor KIS aprobuje prawo do pełnego odliczenia podatku naliczonego z tytułu wydatków na samochód osobowy. W dużej mierze to (wątpliwa) zasługa przepisu art. 86a ust. 4 pkt 1 VATU. Stawia on warunek, że sposób wykorzystywania pojazdów ma wykluczać ich użycie do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Kryterium „wykluczenia” jest bardzo kategoryczne. Fiskus lubi sobie w tym zakresie często stawiać hipotezy. Nawet choćby teoretyczna możliwość wykorzystania pojazdu do celów innych niż działalność gospodarcza wyklucza (nomen omen) pełne prawo do odliczenia. A taką teoretyczną możliwość oczywiście nietrudno sobie wyobrazić. Zwłaszcza, jeśli np. samochody służbowe parkowane są w miejscu zamieszkania pracownika.

W niniejszej sprawie samochód będzie przedmiotem najmu krótkoterminowego. Podatnik wskazuje bowiem, że będą istniały okresy między zawarciem poszczególnych umów. Zarzeka się jednak, że w tzw. międzyczasie samochód nie posłuży do celów prywatnych. I co ciekawe, fiskus to przyjmuje. Co można przyjąć za dobrą wróżbę na przyszłość w podobnych sprawach. Warto jednak pamiętać, że stosowny wpis do KRS o prowadzeniu działalności w zakresie wynajmu samochodów wciąż jest ważnym kryterium. Które warto spełnić.

Osobną kwestią jest jeszcze, czy najemca pojazdu – jeśli jest podatnikiem VAT – będzie miał pełne prawo do odliczenia podatku naliczonego z tytułu czynszu najmu (i np. kosztów paliwa). To trudno przesądzić, nie jest to zresztą temat omawianej interpretacji ani problem jej wnioskodawcy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Rząd przejmuje trasę Marszu Niepodległości

W obliczu niezrozumiałej decyzji prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego odmawiającej legalności Marszowi Niepodległości, a także krzywdzących organizatorów Marszu orzeczeń sądów, w poczuciu odpowiedzialności za to społeczne wydarzenie i bezpieczeństwo wszystkich, którzy 11 listopada chcą obchodzić w tej formule Święto Niepodległości, podjąłem decyzję, aby nadać uroczystości status państwowy – ogłosił szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

Jako podstawę prawną wskazał art. 2 ust. 1 Prawa o zgromadzeniach, który stanowi, że ustawy tej nie stosuje się do zgromadzeń organizowanych przez organy władzy publicznej.

Mieliśmy już podobny przypadek trzy lata temu, kiedy na kilka dni przed 11 listopada ówczesna prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała Marszu Niepodległości, a kilka godzin później prezydent i premier ustalili, że uroczystości państwowe (a była to 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości) i Marsz Niepodległości odbyły się na tej samej trasie mostu Poniatowskiego i w tym samym czasie.

Już wtedy zwracano uwagę, że tą drogą władze państwowe mogą zablokować czy choćby zdominować obywatelskie manifestacje. A nie ma wyraźnego przepisu dającego pierwszeństwo zgromadzeniu państwowemu, zwłaszcza w miejscu zarezerwowanym już przez jakąś grupę manifestantów.

Zdaniem prof. Huberta Izdebskiego należy odwołać się tu do art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Wskazuje on, kiedy w drodze ustawy można ograniczyć korzystanie z konstytucyjnych wolności. Między innymi gdy jest to konieczne dla porządku publicznego albo wolności i praw innych osób. Można zatem oczekiwać ich wskazania w uzasadnieniu decyzji Urzędu ds. Kombatantów.

Dr Kamil Stępniak, zajmujący się tymi kwestiami konstytucyjnymi, wskazuje, że zgromadzenie organizowane przez władzę publiczną nie korzysta z wolności zgromadzeń przewidzianej w art. 57 Konstytucji RP. Trzeba więc te działania władzy potraktować jako wykonywanie zadań administracji i, ważąc te wartości, pierwszeństwo dać wolności zgromadzeń obywatelskich. Ale zdaje sobie sprawę z niedopowiedzenia w prawie, i trudno byłoby zarzucić administracji rządowej nielegalne działanie w zorganizowaniu patriotycznej manifestacji.

Zgodę na cykliczne organizowanie przez środowiska narodowe marszu 11 listopada wydał wojewoda mazowiecki, ale decyzję uchyliły sądy, nie honorując zeszłorocznego marszu wbrew rygorom antycovidowym i zakazowi magistratu. A to był warunek cyklicznego pozwolenia.

Po raz drugi zatem władze centralne zadecydowały, jak rozwiązać „tłok” w Alejach Jerozolimskich i na moście Poniatowskiego 11 listopada, które mają pomieścić wszystkich chętnych. Oby było bezpiecznie, a bezpieczeństwo ma zapewniać policja i Żandarmeria Wojskowa.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Kancelarie frankowe dalej pod lupą

Trwa korespondencja z ośmioma kancelariami. To efekt postępowania wyjaśniającego, które zostało wszczęte w lipcu 2021 r. Pierwotnie objętych nim było 15 firm prawniczych – dowiadujemy się w UOKiK.

Postępowanie wskazało na zasadność podjęcia dalszych działań wobec 13 kancelarii. Skierowaliśmy do nich wystąpienia w sprawie ochrony konsumentów. Zdecydowana większość pozytywnie zareagowała na te pisma i podjęła usuwanie wskazanych nieprawidłowości – wyjaśnia biuro prasowe urzędu.

I informuje, że pięć wystąpień zostało już zakończonych – kancelarie zarówno zmieniły treść wzorców umów, jak i usunęły skutki naruszeń poprzez poinformowanie konsumentów.

Z pozostałymi ośmioma trwa korespondencja dotycząca m.in. usunięcia skutków naruszeń, zmiany kwestionowanych warunków umowy lub propozycji wprowadzenia do wzorców umowy zmodyfikowanych klauzul – podaje urząd.

Jakie klauzule i praktyki wzbudziły jego zastrzeżenia? Chociażby określanie wynagrodzenia i innych świadczeń w stawce netto czy ograniczenia odpowiedzialności kancelarii. Okazało się bowiem, że profesjonalni pełnomocnicy w umowach z konsumentami ograniczali kwotowo swoją odpowiedzialność za wykonywanie umowy np. do wysokości aktualnej polisy OC. W niektórych przypadkach dążono również do zwolnienia się z odpowiedzialności, gdyby uzyskane od konsumentów informacje okazały się niezgodne z rzeczywistością lub przekazane dokumenty były niekompletne. Nie miało przy tym znaczenia, jakiego rodzaju były to braki i czy konsument był lub powinien być ich świadomy.

Oznaczało to przerzucenie na konsumenta ciężaru weryfikacji dokumentów i informacji, choć brakowało mu wiedzy – podnosi UOKIK.

Zakwestionowane zostały również klauzule, które zabraniały konsumentowi m.in. ujawniania osobom trzecim wszelkich informacji i dokumentów uzyskanych bezpośrednio lub pośrednio w związku z wykonywaniem umowy z kancelarią. W efekcie – jak uznał UOKiK – konsument mógł zostać pozbawiony możliwości konsultacji, czy np. zawarta przez niego umowa o świadczenie usług prawnych lub zaproponowana przez przedsiębiorcę strategia dochodzenia roszczeń nie jest dla niego niekorzystna.

Uwagę urzędu przykuły też zastrzeżenia, na mocy których bezpodstawne wypowiedzenie umowy lub wypowiedzenie umowy bez ważnej przyczyny nie zwalniało klienta z zapłaty tzw. success fee.

Premia od sukcesu w takich wypadkach miałaby zostać uiszczona niezależnie „od związku przyczynowo-skutkowego działań kancelarii z uzyskaniem świadczenia przez konsumenta (np. na mocy prawomocnego wyroku sądu)”.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Dokumenty o przebiegu kariery zawodowej mogą stanowić informację publiczną

Stan faktyczny

WSA w Rzeszowie rozpoznał sprawę ze skargi na bezczynność Komendanta Powiatowego Policji w przedmiocie udostępnienia informacji publicznej i zobowiązał Komendanta Powiatowego Policji do rozpoznania wniosku skarżącego w terminie 14 dni od dnia zwrotu akt sprawy organowi wraz z prawomocnym wyrokiem. Stwierdził także, że bezczynność nie miała miejsca z rażącym naruszeniem prawa.

Jak wynika z akt sprawy, skarżący za pośrednictwem wiadomości elektronicznej zwrócił się do Komendanta Policji z żądaniem o udzielenie informacji publicznej dotyczącej wskazanego z imienia i nazwiska policjanta tj.: życiorysu, kopii dyplomu ukończenia szkoły średniej, wyższej i szkoły policyjnej, informacji o przebiegu drogi zawodowej, kopii mianowania na Policjanta, kopii oświadczenia majątkowego oraz kopii badań psychiatrycznych.

Komendant poinformował stronę, że zakres żądanych informacji wykracza poza pojęcie informacji publicznej, określonej w art. 6 ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2176 ze zm.; dalej: DostInfPubU). Wobec tego brak jest podstaw do udzielenia wnioskowanych informacji.

Skarżący w skardze na bezczynność Komendanta podniósł, że w trybie informacji publicznej wnosił o udostępnienie informacji dotyczących pracy wskazanego z imienia i nazwiska policjanta w formie skanów wskazanych dokumentów po anonimizacji. Wbrew twierdzeniu Komendanta w ocenie Skarżącego miał on obowiązek udostępnić żądane informacje po anonimizacji danych wrażliwych. W razie odmowy udzielania informacji organ powinien był to uczynić w formie decyzji, zgodnie z art. 16 ust. 1 DostInfPubU. Skoro zatem organ nie wydał decyzji i nie udzielił informacji, co do których posiada ustawowy obowiązek ich udostępnienia, to nie ulega wątpliwości, że pozostaje on w bezczynności.

W odpowiedzi na skargę Komendant wniósł o jej oddalenie.

Stanowisko WSA

WSA uznał, że skarga zasługiwała na uwzględnienie, gdyż Komendant pozostaje w bezczynności błędnie uznając, że przedmiotem żądania skarżącego jest jedynie udostępnienie dokumentów prywatnych a zatem odpowiednią formą załatwienia wniosku będzie udzielenie informacji, że przedmiotem żądania są informacje, które nie stanowią informacji publicznej w rozumieniu DostInfPubU.

Funkcjonariusz publiczny

Stosownie do art. 115 § 13 KK, funkcjonariuszem publicznym jest:

  1. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej;
  2. poseł, senator, radny, poseł do Parlamentu Europejskiego;
  3. sędzia, ławnik, prokurator, funkcjonariusz finansowego organu postępowania przygotowawczego lub organu nadrzędnego nad finansowym organem postępowania przygotowawczego, notariusz, komornik, kurator sądowy, syndyk, nadzorca sądowy i zarządca, osoba orzekająca w organach dyscyplinarnych działających na podstawie ustawy;
  4. osoba będąca pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba w zakresie, w którym uprawniona jest do wydawania decyzji administracyjnych;
  5.  osoba będąca pracownikiem organu kontroli państwowej lub organu kontroli samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe;
  6. osoba zajmująca kierownicze stanowisko w innej instytucji państwowej;
  7. funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego albo funkcjonariusz Służby Więziennej;
  8. osoba pełniąca czynną służbę wojskową, z wyjątkiem terytorialnej służby wojskowej pełnionej dyspozycyjnie;
  9. pracownik międzynarodowego trybunału karnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe.

Katalog osób będących funkcjonariuszami publicznymi jest w pewnym sensie otwarty, z uwagi na szerokie określenie zakresu pojęć w pkt 4–6. Zatem wniosek jest taki, że funkcjonariuszem publicznym jest każda osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą RP umowę międzynarodową.

Funkcjonariuszem publicznym jest osoba pełniąca funkcję publiczną rozumianą jako wykonywanie zadań publicznych polegających na podejmowaniu działań wpływających bezpośrednio na sytuację prawną innych osób (lub łączących się, co najmniej z przygotowywaniem decyzji dotyczących innych podmiotów) lub gospodarowanie mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa. Nie ma przy tym znaczenia, czy realizacją funkcji publicznej zajmują się podmioty publiczne, czy też niepubliczne.

W przypadku funkcjonariuszy publicznych chodzi tu o podmioty, którym przysługuje co najmniej wąski zakres kompetencji decyzyjnej w ramach instytucji publicznej, przy czym nie muszą to być jedynie osoby uprawnione do wydawania decyzji administracyjnych. Chodzi o takie stanowiska i funkcje, których sprawowanie jest równoznaczne z podejmowaniem działań wpływających bezpośrednio na sytuację prawną innych osób lub łączy się co najmniej z przygotowywaniem decyzji dotyczących innych podmiotów. Spod zakresu funkcji publicznej wykluczone są stanowiska, które – choćby pełnione w ramach organów władzy publicznej – mają charakter usługowy lub techniczny.

Mając na względzie tak przyjęte rozumienie funkcjonariusza publicznego przyjąć należy, że policjant jest osobą pełniącą funkcje publiczne.

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Informacja publiczna

Sąd uznał, że żądanie udostępnienia wskazanych we wniosku dokumentów w wersji anonimizowanej w formie skanów nie dotyczy dokumentów prywatnych, jak argumentował Komendant w odpowiedzi na skargę. Skoro policjant należy do kategorii osób pełniących funkcje publiczne, to co do zasady informacje dotyczące podejmowanych przez niego w ramach obowiązków służbowych działań – mieszczących się w ustawowych kompetencjach Policji – są informacją publiczną.

Informacje publiczne mogą wynikać nie tylko z dokumentów urzędowych sporządzonych przez uprawnionego funkcjonariusza publicznego w ramach jego kompetencji oraz skierowanych do innego podmiotu lub złożonych do akt sprawy (art. 6 ust. 2 DostInfPubU), lecz także z innych dokumentów, którymi podmioty publiczne posługują się w celu wykonywania powierzonych im zadań publicznych. W związku z powyższym informacje publiczne mogą wynikać również z dokumentów nieurzędowych wytworzonych w związku z rozpoczęciem, trwaniem lub zakończeniem stosunku służbowego funkcjonariusza publicznego (np. policyjnego), jeśli tylko dokumenty te stanowią część bazy informacyjnej wykorzystywanej przez dany podmiot publiczny. Do grupy powyższej zaliczyć można informacje o przebiegu drogi zawodowej policjanta.

Ograniczenie prawa do prywatności

Nie oznacza to, że nawet jeżeli wskazany przez skarżącego policjant należy do kręgu osób pełniących funkcję publiczną, to wszystkie informacje z nim związane (w tym objęte wnioskiem) podlegają bezwarunkowemu udostępnieniu z całkowitym wyłączeniem ochrony jego prywatności. Stosownie do art. 5 ust. 2 DostInfPubU, prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa.

Zatem w celu ograniczenia prawa do prywatności musi zachodzić związek pomiędzy informacją o osobie pełniącej funkcję publiczną oraz pełnieniem tej funkcji. Musi to być ścisły związek między informacją odnoszącą się do osoby pełniącej funkcję publiczną i jej funkcjonowaniem w sferze publicznej. Z wykładni art. 5 ust. 2 DostInfPubU wynika zresztą wprost, że udostępnieniu podlega informacja o osobach pełniących funkcje publiczne, mająca związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji. Kryterium tych warunków spełniają informacje nt. posiadanego wykształcenia i doświadczenia zawodowego, przebiegu kariery zawodowej oraz stanu zdrowia, dające obraz kompetencji (kwalifikacji i predyspozycji) do pracy na określonym stanowisku, w które co do zasady (z zastrzeżeniem co do oświadczenia majątkowego) wpisuje się żądanie skarżącego udzielenia wnioskowanych informacji. Oznacza to, że życiorys, kopia dyplomu ukończenia szkoły średniej, wyższej i policyjnej, informacja o przebiegu drogi zawodowej, kopia aktu mianowania na policjanta oraz kopia aktualnych badań psychiatrycznych stanowią informację publiczną podlegającą udostępnieniu.

Nie oznacza to jednak, że dokumenty objęte wnioskiem Skarżącego podlegają bezwarunkowemu udostępnieniu. Mogą bowiem zawierać dane dotyczące prywatności policjanta wskazanego we wniosku. W takim przypadku dokumenty urzędowe nie tracą charakteru informacji publicznej, gdyż stanowią nadal informację publiczną z tym jednak zastrzeżeniem, że podlegają ograniczeniom wynikającym z art. 5 ust. 2 DostInfPubU. W myśl tego przepisu, prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy.

Prawo do informacji publicznej nie jest prawem absolutnym, niczym nieograniczonym. Podstawą ograniczenia prawa do informacji publicznej mogą być okoliczności związane z prywatnością osoby, której dane dotyczą. Nie jest zatem tak, że takie prywatne dane powodują, że w danej sytuacji nie mamy do czynienia z informacją publiczną.

Ww. ograniczenie nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji.

Konieczne jest także odróżnienie zabiegu anonimizacji informacji od odmowy jej udostępnienia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

0% VAT dla zaliczki na eksport w wydłużonym terminie

Zgodnie z art. 41 ust. 9a ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), jeżeli podatnik otrzymał całość lub część zapłaty przed dokonaniem eksportu towarów, stawkę podatku 0% VAT stosuje się w odniesieniu do otrzymanej zapłaty, pod warunkiem że wywóz towarów nastąpi w terminie 6 miesięcy, licząc od końca miesiąca, w którym podatnik otrzymał tę zapłatę, oraz podatnik w tym terminie otrzymał dokument potwierdzający wywóz towaru poza UE. Niemniej, stawkę 0% VAT można stosować do zaliczek na eksport również, jeżeli wywóz towarów nastąpi w terminie późniejszym niż sześciomiesięczny, pod warunkiem że wywóz towarów w tym późniejszym terminie jest uzasadniony specyfiką realizacji tego rodzaju dostaw potwierdzoną warunkami dostawy, w których określono termin wywozu towarów.

Półroczny termin obowiązuje od 1.1.2021 r., a więc od wejścia w życie przepisów ustawy z 27.11.2020 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2419; dalej: ZmVATU20). To jeden z elementów tzw. pakietu SLIM VAT, upraszczającego (w założeniu) życie podatników i zdejmującego z ich barków obciążenia administracyjne. ZmVATU20 zmieniła tylko długość terminu (z dwóch do sześciu miesięcy). Nie zmieniły się zaś okoliczności ani kryterium „specyfiki realizacji dostaw”.

Czego dotyczyła sprawa

Podatnik prowadzi działalność gospodarczą w zakresie badań naukowych oraz prac rozwojowych w dziedzinie biotechnologii. W ramach tej działalności wytwarza również towary (np. substancje czynne, banki komórek, itp.), na zamówienie swoich klientów.

Podatnik zawarł umowę na dostawę towarów na rzecz kontrahentów zagranicznych, nie posiadających siedziby, ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terenie Polski. Dostawy będą odbywały się m.in. na warunkach Incoterms FCA. Przy czym intencją stron jest aby poszczególne serie towaru po wyprodukowaniu były przedmiotem dostawy w dniu odbioru towaru lub po 30 dniach od uzyskania stosownej certyfikacji i zwolnienia. W tym drugim przypadku, towary formalnie będą więc własnością klienta. Lecz pozostaną przechowywane w magazynach podatnika do momentu wywiezienia poza terytorium Unii Europejskiej.

Towar wytwarzany przez podatnika ma specyficzny charakter. Przykładowo, istnieje konieczność przechowywania go w ściśle w określonych i kontrolowanych warunkach. Sam w sobie ma on też bardzo dużą wartość. Wiąże się to m.in. z bardzo długim czasem dostawy materiałów, przy wykorzystaniu, których towar jest produkowany (istnieje bardzo złożony łańcuch dostawców). Również sam proces wytwarzania, testowania i certyfikacji towaru jest długi i skomplikowany. Podatnik musi m.in. odpowiednio dostosować miejsce produkcji, między innymi poprzez zakup, instalację oraz przeprowadzenie testów jakościowych maszyn, narzędzi i pozostałej, niezbędnej infrastruktury. A także, ma obowiązek prowadzenia pełnej i szczegółowej dokumentacji wszystkich prac rozwojowych i produkcyjnych wykonanych w ramach umowy.

Specyfika zamówionego produktu nie pozwala na jego inne przeznaczenie (np. sprzedaż do odbiorcy na terenie UE), towary produkowane są na specjalne zamówienie i przeznaczone są do dalszej obróbki poza terytorium UE. Także i z tych względów, klient podatnika zobowiązuje się do wpłacenia przedpłat (zaliczek). Może zdarzyć się, że wywóz towarów następował będzie w okresie dłuższym niż 6 miesięcy od momentu otrzymania pierwszej transzy zaliczki. Podatnik zaczął zastanawiać się, czy w takim przypadku będzie miał prawo do stosowania 0% stawki VAT w odniesieniu do otrzymywanych zaliczek.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 20.9.2021 r., 0113-KDIPT1-2.4012.560.2021.1.AJB, Legalis uznał, że stawka 0% VAT jak najbardziej znajdzie zastosowanie. Wywóz towaru w terminie przekraczającym sześć miesięcy od końca miesiąca, w którym uzyskano zaliczkę uzasadniony będzie specyfiką towaru. Oraz warunkami realizowanych dostaw.

Fiskus nie odniósł się wprost do objaśnień podatkowych z 23.4.2021 r., które dość obszernie odnoszą się do kwestii wydłużonego okresu do rozliczania zaliczek na eksport ze stawką 0% VAT. Można jednak uznać, że zostało to uczynione w sposób dorozumiany. A czego nie dopowiedział fiskus, dopowiemy my w komentarzu poniżej.

Objaśnienia Ministra Finansów z 23.4.2021 r. poświęcają kwestii rozliczeń zaliczek eksportowych ze stawką 0% VAT dość dużo miejsca. I słusznie. Przepisy VATU nie precyzują bowiem pojęcia „specyfiki realizacji dostaw”. Fiskus zaznaczał więc, że może taki stan skutkować powstaniem niepożądanych wątpliwości interpretacyjnych. Choć inna sprawa, że interpretacje indywidualne wydawane na kanwie art. 41 ust. 9b VATU były jak do tej pory raczej podatnikom przychylne. Niemniej, na pewno nie można uznać, że każda zaliczka na poczet eksportu towaru wywożonego w terminie przekraczającym 6 miesięcy może zostać objęta stawką 0% VAT.

Zgodnie z objaśnieniami, pojęcie „specyfiki” realizowanej dostawy możne odnosić się zarówno do okoliczności związanych z procesem technologicznym, jak i do szczególnych warunków realizowanej dostawy, związanych ze specyfiką danego rynku lub danego rodzaju towarów. Fiskus podaje kilka pomocnych przykładów w tym zakresie. I tak, o „specyfice” świadczyć może np. czas niezbędny do wyprodukowania towaru na eksport. A wpływ na to mają np. wieloetapowy proces produkcji, udział innych podmiotów, konieczność stosowania zaawansowanej technologii, prób itp.

Innym kryterium jest konieczność dostosowania towaru do indywidualnych potrzeb zamawiającego. Rodzi to zazwyczaj konieczność kompletacji, odejścia od standardowego podejścia technologicznego itp. To cenna przesłanka w katalogu wydłużenia stosowania 0% stawki VAT do zaliczek eksportowych. Właśnie w przypadku zindywidualizowanych zamówień zaliczki to chleb powszedni. Producent zabezpiecza się w ten sposób przed ryzykiem inwestycji w produkcję towaru, którego w przypadku fiaska transakcyjnego nie kupi nikt inny. Jeszcze inne kryterium to specyfika rynku towarów, co do branży farmaceutycznej też może znaleźć odniesienie.

Nie uzasadniają zaś specyfiki wydłużonych dostaw z zasady tzw. czynniki zewnętrzne. Może to być np. nierzetelność kontrahenta, spóźniającego się z odbiorem towaru. Ale też problemy natury logistycznej. To akurat, zwłaszcza w dobie COVID-19 podejście rozczarowujące. Inna sprawa, że np. przerwanie łańcuchów dostaw to okoliczność trudna do antycypowania na etapie poboru przedpłaty.

Ale w tym wszystkim rodzi się jeszcze jedna refleksja ważna dla eksporterów. Wydłużony dla zaliczek na eksport okres stosowania 0% stawki VAT wprowadził pewne zamieszanie interpretacyjne związane z brakiem zdefiniowania samego pojęcia zaliczki. Pokażmy to na przykładzie. Wyobraźmy sobie, że eksporter pobrał 31.8.2021 r. przedpłatę na poczet eksportu towarów. Wywóz miał nastąpić w wrześniu 2021 r. więc i fakturę eksportową (ze stawką 0% VAT) wystawił podatnik we wrześniu 2021 r. Z przyczyn logistycznych, wywóz opóźnił się aż do grudnia 2021 r. (podatnik uzyskał IE-599 w 1.2022 r.). Przyjęcie, że w ww. sytuacji płatność stanowi zaliczkę pozwala podatnikowi na spokojne oczekiwanie na IE-599 aż do lutego 2022 r. (sześć miesięcy od końca miesiąca, w którym wpłynęła zaliczka). Gdyby zaś nie była to „zaliczka”, to możliwość zastosowania 0% stawki VAT kończy się dokładnie 25.11.2021 r. a transakcję trzeba (czasowo, ale jednak) opodatkować stawką krajową. Przepisy VATU nie definiują „zaliczki”, choć posiłkowo można za nią uznać każdą zapłatę dokonaną przed dokonaniem dostawy towaru lub wykonaniem usługi. Zatem potencjalnie eksporterzy pobierający wynagrodzenie nawet na dzień przed dokonaniem dostawy mogą w praktyce dość znacząco zoptymalizować swoje rozliczenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Dodatki covidowe liczone od godziny

To duża zmiana, bo do tej pory dodatek za cały miesiąc przysługiwał nawet medykom, którzy opiekowali się chorym na Covid-19 lub zakażonym wirusem SARS-CoV-2 przez pół godziny – wyjaśnia Narodowy Fundusz Zdrowia. Według Funduszu nowe zasady przyznawania dodatków to zmiana oczekiwana przez szefów szpitali, którzy mieli trudności z doborem kryteriów, po spełnieniu których personel medyczny kwalifikował się do otrzymania dodatkowego wynagrodzenia.

„Wątpliwości budziła tzw. incydentalność w udzielaniu pomocy pacjentom hospitalizowanym ze względu na podejrzenie i zakażenie koronawirusem” – precyzuje NFZ. Do tej pory NFZ wypłacił już ponad 8,2 mld zł na dodatki covidowe dla personelu medycznego i niemedycznego, w tym 8,06 mld zł dla personelu medycznego i 219 mln zł dla pozostałego personelu.

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Skomplikowane zasady

Dodatki w wysokości 100 proc. wynagrodzenia z tytułu umowy o pracę lub z umowy cywilnoprawnej, należnego za każdą godzinę pracy, przysługują osobie, która wykonuje zawód medyczny, uczestniczy w udzielaniu świadczeń zdrowotnych i ma bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 oraz pracuje na oddziale, w którym placówka medyczna zapewnia łóżka dla pacjentów z podejrzeniem oraz potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2 na tzw. II poziomie zabezpieczenia covidowego. Maksymalna wysokość dodatku to 15 tys. zł.

Warunkiem otrzymania przez medyka dodatku było zgłoszenie go przez kierownictwo szpitala do oddziału wojewódzkiego NFZ. I, choć pieniądze nie obciążają budżetu szpitala, wielu szefów placówek nie wpisywało na listęyNFZ–owskie wszystkich medyków, którzy leczyli zakażonych, powołując się właśnie na przywołaną przez NFZ incydentalność. Inni zaś wpisywali także tych, którzy z zakażonymi i podejrzewanymi o zakażenie w ogóle nie mieli do czynienia.

Zdaniem dr. Łukasza Jankowskiego, prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, próba uporządkowania kryteriów przyznawania dodatków to krok w dobrą stronę, jednak nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z dodatkami.

Tylko jeden poziom

– Nie jest dla nas jasne, dlaczego dodatki należą się tylko personelowi szpitali sklasyfikowanych na II poziomie zabezpieczenia covidowego. Przecież medycy pracujący w placówkach I poziomu zabezpieczenia również leczą chorych na Covid-19 i podejrzewanych o zakażenie wirusem. Podobnie jak np. personel szpitali psychiatrycznych, gdzie dziś leżą pacjenci z covid – mówi dr Jankowski.

Zauważa, że brak dodatków w szpitalach I poziomu powoduje odpływ personelu do placówek sklasyfikowanych na II poziomie i do szpitali tymczasowych. W efekcie pacjenci lecznic na I poziomie pozostają bez medyków.

Z kolei szefowie placówek nie rozumieją, dlaczego chcąc uszczelnić system, Narodowy Fundusz Zdrowia nie zdecydował się ograniczyć dodatku covidowego tylko do jednego miejsca pracy medyka: – Dziś można go brać w kilku miejscach i w każdym dostawać 15 tys. zł za sam fakt pracy z pacjentami covidowymi, choćby przepracowało się tam kilkadziesiąt godzin. Naliczanie godzinowe diametralnie tego nie zmieni, jeśli wziąć pod uwagę, że niektórzy lekarze zarabiają dziś po 200 zł za godzinę – mówi.

Zgadza się z nim wicedyrektor innej placówki, który przekonuje, że dodatki covidowe z kilku miejsc podwyższyły oczekiwania płacowe personelu medycznego.

– Gdyby urzędnikom resortu zdrowia i Funduszu rzeczywiście zależało na racjonalnym wydatkowaniu środków, ograniczyłyby możliwość otrzymywania dodatku do podstawowego miejsca pracy – przekonuje.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Juliusz Krzyżanowski adwokat, praktyka Life Sciences, Baker McKenzie

Dodatki od początku budziły emocje ze względu na nieostre kryteria ich przyznawania. Według analizy przedkontrolnej NIK dyrektorzy niektórych podmiotów wskazywali do rozliczenia dodatku większość personelu, nawet przy niewielkiej liczbie pacjentów z podejrzeniem lub z zakażeniem wirusem. Medycy podnosili zaś, że dodatki otrzymywali z opóźnieniem lub wcale. Rozliczenie godzinowe jest zmianą oczekiwaną przez placówki, które miały trudności z doborem kryteriów kwalifikacji do otrzymania dodatkowego wynagrodzenia. Powinno to ułatwić wskazanie osób, które powinny otrzymać dodatek oraz określić jego wysokość. Pytanie, jak w praktyce będzie wyglądało rozliczanie tych dodatków i czy czytelniejsze reguły przełożą się na sprawniejsze ich wypłacanie personelowi medycznemu w tych podmiotach, w których problem ten był podnoszony.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Do zatrzymania prawa jazdy nie wystarczy zdjęcie z fotoradaru

Opis stanu faktycznego

Główny Inspektor Transportu Drogowego powiadomił Prezydenta m. st. Warszawy, iż ujawnił popełnione naruszenie kierującego pojazdem B.K., polegające na kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o 78 km/h w obszarze zabudowanym i skierował wniosek o ukaranie do Sądu. Prezydent zatrzymał skarżącemu prawo jazdy na okres 3 miesięcy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało decyzję w mocy. Stwierdziło, że organ ewidencyjny obligowany jest do wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy w każdym przypadku, gdy kierujący pojazdem przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym. Organ zatrzymujący prawo jazdy nie ma kompetencji do badania faktu przekroczenia przez stronę prędkości, jest bowiem w tym zakresie związany wnioskiem skierowanym przez organ ujawniający popełnione naruszenie.

Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Stanowisko WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję SKO oraz poprzedzającą ją decyzję Prezydenta w przedmiocie zatrzymania prawa jazdy. Stwierdził, że z przepisów wynika, iż podstawą wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy jest jedynie informacja uzyskana od podmiotu, który ujawnił kierowanie pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym. W konsekwencji organ wydający decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy rzeczywiście zasadniczo nie prowadzi własnych ustaleń dotyczących faktu rażącego przekroczenia prędkości. WSA wskazał jednak, że argumentacja SKO dotyczyła innej sytuacji, w której sprawca wykroczenia jest zatrzymywany przez Policję bezpośrednio na miejscu zdarzenia. W rozpoznawanej sprawie informację będącą podstawą wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy przesłał natomiast Główny Inspektor Transportu Drogowego. Z pisma tego wynika, że organ ujawnił popełnienie wykroczenia oraz skierował przeciwko skarżącemu wniosek o ukaranie, jednak pismo to nie jest jednoznaczne i nie wskazuje, że ujawniono kierowanie przez skarżącego pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o ponad 50 km/h na obszarze zabudowanym. Mowa jest jedynie o tym, że takie naruszenie ujawniono i że wobec skarżącego skierowano wniosek o ukaranie. Podstawą do sporządzenia tego pisma było zdjęcie z fotoradaru.

Sąd I instancji podkreślił, że sprawca wykroczenia w chwili wykonania zdjęcia fotoradarem nie jest znany. Ustalenie sprawy jest rolą organu w trakcie postępowania wyjaśniającego, poprzez skierowanie pisma do właściciela pojazdu o podanie osoby kierującej w chwili wykroczenia. Sama informacja organu była więc niewystarczająca do wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy, w sytuacji kwestionowania faktu kierowania pojazdem przez jego właściciela.

Stanowisko NSA

Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie. Z art. 102 ust. 1 pkt 4 ustawy z 5.1.2011 r. o kierujących pojazdami (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1212; dalej: KierujPojU) wynika, że starosta wydaje decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy w przypadku, gdy kierujący pojazdem przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym. Przywołany przepis stanowi, w warunkach w nim określonych, podstawę nałożenia sankcji administracyjnej w postaci zatrzymania prawa jazdy, co następuje w drodze decyzji administracyjnej adresowanej – co trzeba podkreślić – do kierującego pojazdem, który przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym. Jakkolwiek podstawę wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy oraz podstawę wszczęcia postępowania w tej sprawie stanowi informacja o ujawnieniu wymienionego wykroczenia, która ma walor dokumentu urzędowego, zaś konwencja językowa, którą ustawodawca operuje wskazuje na to, iż podejmowane na jego podstawie rozstrzygnięcie ma charakter związany, to jednak nie może to jednocześnie oznaczać, że w tak inicjowanym postępowaniu organ administracji publicznej zwolniony jest z obowiązku stosowania zasad ogólnych jurysdykcyjnego postępowania w administracji, w tym zwłaszcza zasady prawdy obiektywnej – nie zostały one bowiem w żaden sposób wyłączone, ani też nie doszło do ograniczenia zakresu ich stosowania – a w konsekwencji, że podstawą wydania wymienionej decyzji może być każda informacja, o której mowa w przywołanym przepisie prawa, a więc również taka, która na przykład, a nie można tego przecież stanowczo wykluczyć, nie koresponduje z rzeczywistym stanem rzeczy lub jest niejednoznaczna lub niejasna i to w odniesieniu do zasadniczej kwestii, a mianowicie sprawcy popełnienia ujawnionego naruszenia. W tej mierze bowiem, za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że istotą treści wymienionej informacji – zważywszy na jej dowodowe funkcje w inicjowanym na jej podstawie postępowaniu w sprawie zatrzymania prawa jazdy – jest i powinno być, nie dość, że ujawnienie samego naruszenia prawa to również sprawcy tego naruszenia. Brak zaś tych koniecznych elementów jej treści lub ich niejednoznaczność będzie mógł siłą rzeczy powodować konieczność podjęcia przez organ administracji publicznej stosownych działań zmierzających do usunięcia jej deficytów.

Uwzględniając powyższe trzeba stwierdzić, że jakkolwiek zdjęcie z fotoradaru – bo tak w rozpatrywanej sprawie ujawniono popełnienie naruszenia prawa – wobec zidentyfikowania numerów rejestracyjnych pojazdu utrwalonych na obrazie tego zdjęcia uprawdopodabnia popełnienie wykroczenia przez daną osobę, a mianowicie właściciela pojazdu, to jednak zawsze osoba sprawcy wykroczenia powinna podlegać jednoznacznemu wskazaniu w przywołanej powyżej informacji inicjującej postępowanie w sprawie cofnięcia prawa jazdy, albowiem w chwili wykonania zdjęcia – co zasadnie podniósł WSA – sprawca wykroczenia nie jest znany.

W rozpatrywanej sprawie, informację o ujawnieniu wymienionego powyżej naruszenia Sąd I instancji uznał za niewystarczającą dla wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie oraz wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy. Ocenił bowiem, że organ od którego ona pochodzi, ujawnił popełnienie wykroczenia oraz, że skierował przeciwko stronie skarżącej wniosek o ukaranie, a nie wynika z niej jednoznacznie, że ujawniono kierowanie przez stronę skarżącą pojazdem z przekroczeniem o ponad 50 km/h dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym, co z uwagi na tego rodzaju jej deficyty uzasadniało uchylenie zaskarżonej oraz poprzedzającej ją decyzji organu I instancji.

Z analizowanego wyroku wynika, iż samo zdjęcie z fotoradaru nie tylko nie wyczerpuje materiału dowodowego w sprawie zatrzymania prawa jazdy, ale jest dowodem niewystarczającym. Niewątpliwie podstawą wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy jest informacja o ujawnieniu popełnienia naruszenia. Jak wynika jednak z uzasadnienia NSA, przepis ten stosowany musi być przy uwzględnieniu okoliczności konkretnej sprawy, gdyż podstawa wydania decyzji w postaci informacji organu nie zawsze musi oznaczać, że jest to wyłączny i nieweryfikowalny dowód na przekroczenie przez kierującego pojazdem prędkości o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym. Poprzestanie jedynie na takiej informacji może budzić uzasadnione wątpliwości w zakresie zaufania obywateli do działalności organów administracji. Jak bowiem słusznie podkreślono, zdjęcie z fotoradaru wobec identyfikowania numerów rejestracyjnych pojazdu utrwalonych na obrazie tego zdjęcia jedynie uprawdopodabnia popełnienie wykroczenia przez właściciela pojazdu, a osoba sprawcy wykroczenia powinna podlegać jednoznacznemu wskazaniu w przywołanej powyżej informacji bo w chwili wykonania zdjęcia sprawca wykroczenia nie jest znany. Odmienne uznanie prowadzi do przyjęcia, że podstawą zatrzymania prawa jazdy jest nie faktyczne ustalenie sprawcy, a jedynie informacja o przekroczeniu prędkości.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Organ właściwy do nałożenia sankcji po nabyciu znacznego pakietu akcji

Stan faktyczny

Austriacki organ nadzoru rynku finansowego (dalej: FMA), który jest „centralnym właściwym organem administracyjnym” w rozumieniu dyrektywy 2004/109/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 15.12.2004 r. w sprawie harmonizacji wymogów dotyczących przejrzystości informacji o emitentach, których papiery wartościowe są dopuszczane do obrotu na rynku regulowanym oraz zmieniającej dyrektywę 2001/34/WE (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 390, s. 38 ze zm; dalej: dyrektywa 2004/109/WE) nałożył sankcje finansowe na spółki i osoby fizyczne w związku z naruszeniem obowiązku zawiadomienia emitenta, którego akcje zostały dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym w Austrii, o nabyciu przez nie pakietu akcji osiągającego próg 30% ogólnej liczby głosów tego emitenta.

Sąd odsyłający wskazał, że austriacka ustawa, transponująca dyrektywę 2004/109/WE, nakłada obowiązki zawiadomienia na osoby posiadające znaczny pakiet akcji, tj. rzędu 30% i więcej ogólnej liczby głosów emitenta i że obowiązki te są bardziej rygorystyczne niż obowiązki przewidziane w tej dyrektywie. Sąd odsyłający zastanawia się nad zgodnością tych bardziej rygorystycznych wymogów dotyczących zawiadamiania z art. 3 ust. 1a akapit czwarty pkt (iii) dyrektywy 2004/109/WE w zakresie, w jakim zgodnie z tym przepisem wymogi te powinny być nie tylko przewidziane w przepisach ustawowych, wykonawczych lub administracyjnych przyjętych w szczególności w odniesieniu do ofert przejęcia, lecz również nadzorowane przez organy wyznaczone przez państwa członkowskie zgodnie z art. 4 dyrektywy 2004/25/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 21.4.2004 r. w sprawie ofert przejęcia (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 142, s. 12; dalej: dyrektywa 2004/25/WE).

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Stanowisko TSUE

Wyjątek

Z treści art. 3 ust. 1a akapit czwarty dyrektywy 2004/109/WE wynika, że macierzyste państwo członkowskie nie może stosować wobec akcjonariusza albo osoby fizycznej lub prawnej, o których mowa w art. 10 lub art. 13 dyrektywy 2004/109/WE wymogów bardziej rygorystycznych niż określone w tej dyrektywie. Jednakże zakaz ten podlega trzem wyjątkom, wymienionym w ppkt (i)–(iii) akapitu czwartego dyrektywy 2004/109/WE.

Wyjątek zawarty w akapicie czwartym ppkt (iii) art. 3 ust. 1a dyrektywy 2004/109/WE umożliwia macierzystemu państwu członkowskiemu zastosowanie względem akcjonariuszy, bądź osób fizycznych lub prawnych, o których mowa w art. 10 lub art. 13 dyrektywy 2004/109/WE, przepisów ustawowych, wykonawczych lub administracyjnych przyjętych w odniesieniu do ofert przejęcia, transakcji łączenia i innych transakcji mających wpływ na własność spółek lub ich kontrolowanie, nadzorowanych przez organy, wyznaczone przez państwa członkowskie na mocy art. 4 dyrektywy 2004/25/WE. Pierwsza przesłanka przewidziana w ppkt (iii), od której uzależnione jest stosowanie bardziej rygorystycznych wymogów niż te określone w dyrektywie 2004/109/WE, polega na tym, że takie wymogi, w tym dotyczące zawiadamiania o nabyciu znacznego pakietu akcji, zostały przewidziane w przepisach ustawowych, wykonawczych lub administracyjnych dotyczących ww. transakcji.

„Osoby działające w porozumieniu”

Trybunał wskazał, że przepisy dyrektywy 2004/25/WE regulują obliczanie progu znacznego pakietu akcji w spółce posiadanej przez osobę fizyczną lub prawną, powyżej którego osoba ta jest zobowiązana do ogłoszenia publicznej oferty przejęcia, w celu ochrony akcjonariuszy mniejszościowych tej spółki. Przepisy te przewidują, w odniesieniu do nabycia pośrednich pakietów akcji, wymogi bardziej rygorystyczne niż wymogi regulujące obliczanie wysokości progów nabycia znacznych pakietów akcji, które prowadzą do powstania obowiązku zawiadomienia o nabyciu lub zbyciu znacznego pakietu akcji na mocy dyrektywy 2004/109/WE. Zgodnie bowiem z art. 5 ust. 1 dyrektywy 2004/25/WE do celów tego obliczenia uwzględnia się pakiety akcji posiadane przez „osoby działające w porozumieniu” w rozumieniu art. 2 ust. 1 lit. d) dyrektywy 2004/25/WE. Trybunał wskazał, że w dyrektywie 2004/109/WE nie posłużono się pojęciem „osób działających w porozumieniu”. W art. 10 lit. a) dyrektywy 2004/109/WE bierze się pod uwagę, dla celów obliczania progów udziałów rodzących obowiązek zawiadamiania o nabyciu znacznego pakietu akcji, umowy zawarte między zainteresowanymi osobami, które zobowiązują te osoby do „przyjęcia, poprzez wspólne i zgodne wykonanie praw głosu będących w ich posiadaniu, długoterminowej wspólnej polityki”. W ocenie TSUE przepisy państwa członkowskiego przyjęte w ramach dyrektywy 2004/25/WE, które opierają się na pojęciu „osób działających w porozumieniu” spełniają pierwszą przesłankę przewidzianą w art. 3 ust. 1a akapit czwarty ppkt (iii) dyrektywy 2004/109/WE dla celów stosowania wobec akcjonariuszy, względnie osób fizycznych lub prawnych, o których mowa w w art. 10 lub art. 13 dyrektywy 2004/109/WE.

Organ wyznaczony

Drugi wyjątek zawarty w art. 3 ust. 1a akapit czwarty ppkt (iii) dyrektywy 2004/109/WE, od którego uzależnione jest stosowanie – względem akcjonariuszy, bądź osób fizycznych lub prawnych, o których mowa w art. 10 lub art. 13 dyrektywy 2004/109/WE – bardziej rygorystycznych wymogów niż wymogi wskazane w dyrektywie w zakresie zawiadamiania o nabyciu znacznego pakietu akcji w danej spółce, wskazanej w art. 1 ust. 1 dyrektywy 2004/109/WE, polega na nadzorowaniu tych bardziej rygorystycznych wymogów przez organy wyznaczone przez państwa członkowskie na podstawie art. 4 dyrektywy 2004/25/WE. Z tego ostatniego przepisu wynika, że te organy są właściwe do nadzoru nad ofertami przejęcia celem stosowania przepisów, ustanowionych lub wprowadzonych na mocy dyrektywy 2004/25/WE. W związku z tym wymogi, których przestrzeganie zapewniają, muszą być przewidziane w przepisach ustawowych, wykonawczych lub administracyjnych, które dotyczą w szczególności ofert przejęcia i mogą należeć wyłącznie do zakresu stosowania dyrektywy 2004/25/WE, a nie do zakresu stosowania dyrektywy 2004/109/WE. W ocenie TSUE art. 3 ust. 1a akapit czwarty ppkt (iii) dyrektywy 2004/109/WE nie może być interpretowany w ten sposób, że organ wyznaczony na podstawie art. 24 ust. 1 dyrektywy 2004/109/WE, odpowiedzialny za nadzór nad stosowaniem przepisów prawa krajowego dokonujący transpozycji tej dyrektywy, jest materialnie właściwy do nadzoru nad przestrzeganiem bardziej rygorystycznych wymogów, o których mowa, jakkolwiek wymogi te wchodzą w zakres stosowania dyrektywy 2004/25/WE. Rzecznik generalny wskazał w pkt 37 opinii, że harmonizacja dokonana przez dyrektywę 2004/109/WE może zostać dokonana wyłącznie w zakresie stosowania tej dyrektywy. Właściwy organ na podstawie art. 24 ust. 1 dyrektywy 2004/109/WE, odpowiedzialny za czuwanie nad stosowaniem przepisów przyjętych zgodnie z tą dyrektywą, nie może zatem posiadać kompetencji wykraczającej poza uprawnienia, które wywodzi z tego przepisu i które dotyczyłyby dziedziny nieobjętej tą harmonizacją, a mianowicie dziedziny ofert przejęcia, łączenia i innych operacji mających wpływ na własność i kontrolę przedsiębiorstw.

Zdaniem TSUE wykładnia art. 3 ust. 1a akapit czwarty ppkt (iii) dyrektywy 2004/109/WE, zgodnie z którą jest możliwe, że organy te, które są właściwe w zakresie nadzorowania wymienionych w nim transakcji, nie posiadają w tym celu uprawnienia do zapewnienia przestrzegania „bardziej rygorystycznych wymogów” w zakresie zawiadamiania o nabyciu znacznego pakietu akcji przewidzianych w przepisach ustawowych, wykonawczych lub administracyjnych dotyczących tych transakcji nie byłaby zgodna ze zwykłym znaczeniem w języku potocznym pojęcia „nadzoru”, które odsyła do „kontroli”, a tym samym do działania polegającego na „zapewnieniu przestrzegania” pewnych norm lub wymogów.

Reasumując TSUE orzekł, że art. 3 ust. 1a akapit czwarty ppkt (iii) dyrektywy 2004/109/WE należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie przepisom państwa członkowskiego, które nakładają na akcjonariuszy, bądź na osoby fizyczne lub prawne, o których mowa w art. 10 lub 13 dyrektywy 2004/109/WE, bardziej rygorystyczne wymogi w rozumieniu tego akapitu czwartego w zakresie zawiadamiania o nabyciu znacznego pakietu akcji niż przewidziane w tej dyrektywie, a które wynikają z przepisów ustawowych, wykonawczych lub administracyjnych przyjętych w szczególności w odniesieniu do ofert przejęcia, nie przyznając przy tym uprawnień do zapewnienia poszanowania tych wymogów organowi tego państwa członkowskiego, wyznaczonemu zgodnie z art. 4 dyrektywy 2004/25/WE.

W niniejszym wyroku TSUE dokonał szczegółowej wykładni przesłanek stosowania wyjątku uregulowanego w art. 3 ust. 1a akapit czwarty ppkt (iii) dyrektywy 2004/109/WE (tzw. dyrektywy o przejrzystości). Z przepisu tego wynika możliwość objęcia akcjonariuszy lub posiadaczy innych instrumentów finansowych bardziej rygorystycznymi wymogami w zakresie zawiadamiania o nabyciu znacznego pakietu akcji, niż wymogi przewidziane w dyrektywie 2004/109/WE. Jedną z przesłanek od której uzależnione jest stosowanie tego wyjątku polega na nadzorowaniu tych bardziej rygorystycznych wymogów przez organy wyznaczone przez państwa członkowskie na podstawie art. 4 dyrektywy 2004/25/WE. W sytuacji gdy dane państwo członkowskie, tak jak w rozpatrywanej sprawie w Austrii, podzieliło kompetencje nadzorcze wynikające z dyrektywy w sprawie przejrzystości informacji o emitentach i dyrektywy w sprawie ofert przejęcia między (co najmniej) dwa organy (w prawie polskim tym organem jest Komisja Nadzoru Finansowego) zapewnienie przestrzegania tych bardziej rygorystycznych wymogów musi zostać powierzone organowi, który został wyznaczony zgodnie z art. 4 dyrektywy 2004/25/WE, a nie na podstawie art. 24 dyrektywy 2004/109/WE.

Należy zauważyć, że rozważając pytanie prejudycjalne na gruncie dyrektywy 2004/109/WE TSUE posłużył się pojęciem „osób działających w porozumieniu”. Chociaż nie pojawia się ono w tej dyrektywie, to TSUE trafnie wskazał w tym zakresie na treści art. 10 lit. a) dyrektywy 2004/109/WE.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Kłótnie są najczęściej o pieniądze i opiekę

Jakich spraw dotyczą najczęściej konflikty rodzicielskie?

Najczęściej to kwestie związane z alimentami i ich wysokością, kwestie ograniczenia lub pozbawienia praw rodzicielskich, a także sprawy ustalenia miejsca pobytu dziecka (przy matce czy przy ojcu) czy kwestie kontaktów – zazwyczaj z ojcem czy dziadkami.

Czy konflikty dotyczą także wyboru szkoły albo wyjazdu za granicę z jednym rodzicem?

Tak, ponieważ mimo rozwodu i zamieszkania dziecka przy jednym z rodziców oboje powinni wspólnie decydować o kwestiach związanych z wyborem szkoły, opłacania dodatkowej nauki czy hobby. Rodzic, przy którym zostaje dziecko, bardzo często ma przeświadczenie, że teraz on decyduje o wszystkim i ten rodzic „dochodzący” lub mieszkający w innym mieście ma się podporządkować. Jeżeli oboje rodzice angażują się w wychowanie, to wybór szkoły i ścieżki dalszej nauki jest przecież bardzo ważny.

Często kartą przetargową jest też zgoda na paszport dziecka. Pamiętajmy, że brak zgody może na długo uniemożliwić np. wyjazd dziecka na wakacje czy na wycieczkę szkolną itp. Często rodzice boją się, że jeżeli dziecko będzie mieć paszport, to drugi rodzic z nim wyjedzie i nie wróci.

Kodeks cywilny, Kodeks postępowania cywilnego. Komentarze BeckOk aktualizowane co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Które sprawy budzą najwięcej emocji?

Niewątpliwie kwestie opieki i uregulowania kontaktów. Znam sprawę, w której kartą przetargową był ukochany pies dziecka, który pozostał z jednym z rodziców.

Czy warto skorzystać z mediacji?

Oczywiście, że warto. Mediacja jest coraz bardziej popularna choćby ze względu na oszczędność czasu i szybkość postępowania. Sądy szybko kończą sprawy, w których mamy ugodę zawartą przed mediatorem albo ustalone istotne kwestie.

Ważne jest też, żeby po prostu dojść do porozumienia. Przecież poprzez nasze dziecko będziemy związani z drugim rodzicem na zawsze. Wkrótce mogą pojawić się kolejne kwestie sporne i kolejne konflikty do rozwiązania.

W jakich sytuacjach sprawę warto skierować do sądu?

Przede wszystkim w sprawach o rozwód i separację, a także w tych, w których nie jesteśmy w stanie dojść do porozumienia, a są najważniejsze dla rodziny czy dzieci.

Z jakimi kosztami trzeba się liczyć?

Koszty sądowe często nie są duże, np. w sprawach o rozwód opłata sądowa to 600 zł, a pozew o alimenty jest wolny od opłat. Dużo większe mogą być koszty ustanowienia pełnomocnika, zwłaszcza w sprawach skomplikowanych, gdzie strony są w dużym konflikcie, sprawa jest wielowątkowa i długo trwa.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź