Duże zmiany w kształceniu aplikantów od 2022 r.

Przyjęte w zeszły weekend zmiany w aplikacji radcowskiej to ewolucja czy rewolucja?

Ciągle ewolucja. Jesteśmy na tej samej, dobrej, obranej dawno drodze. Od lat ulepszamy aplikację, weryfikujemy narzędzia dydaktyczne, programy, prowadzących, bo tego wymagają i rynek usług prawnych, i oczekiwania aplikantów. Jeśli chcemy z sukcesem przygotowywać aplikantów do zawodu, musimy ciągle zadawać sobie pytanie, co zrobić jeszcze lepiej. Przyjęte na ostatnim posiedzeniu Krajowej Rady Radców Prawnych zmiany w formule aplikacji są tego wyrazem. A to na pewno nie jest ostatnia zmiana, wiele ich czeka nas w kolejnych latach.

Na przykład co?

Zmieniamy organizację, metodologię i inwestujemy w narzędzia wspomagania procesu dydaktycznego. W 2022 r. szczegółowo przeanalizujemy program aplikacji, ale musimy się też np. przyjrzeć lepiej praktykom organizowanym w sądach i prokuraturze.

Mniejsze grupy, zamiast wykładów konwersatoria, zamiast ćwiczeń warsztaty. Kolokwia dostosowane do formy egzaminu. W dużych ośrodkach nie powinno być problemem z tymi zmianami. Co z małymi izbami o mniejszych budżetach?

Nie myślimy wyłącznie w kategoriach zysków. Dzięki tym zmianom zyskają wszyscy, którym zależy na rzetelnym kształceniu przyszłych radców prawnych: aplikanci, wykładowcy, a więc i przyszli klienci oraz system wymiaru sprawiedliwości. Modyfikacje w formule aplikacji zostały pomyślane tak, by m.in. optymalizować wydatki samorządu na zajęcia dla aplikantów – np. pilotażowe zajęcia online dostępne dla wszystkich izb nie obciążają budżetu żadnej z nich. Proponowane rozwiązania poszerzą ofertę dla aplikantów z całego kraju bez względu na to, w której izbie odbywają aplikację. Wzrasta rola koordynacyjna i merytoryczna Krajowej Izby Radców Prawnych.

Bezpieczeństwo danych i IT w kancelarii prawnej radcowskiej/adwokackiej/notarialnej/komorniczej. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Na czym ta koordynacyjna i merytoryczna rola centralnych władz ma polegać?

To my będziemy m.in. odpowiadać za przygotowanie próbnych egzaminów zawodowych, które odbędą się już w przyszłym roku. Na swoje barki weźmiemy rozbudowę bazy zajęć e-learningowych, zebranie i przygotowanie zbioru kazusów dostępnych dla aplikantów z całej Polski. Myślimy o wprowadzeniu wspólnych zajęć na szczeblu krajowym i zainicjowaniu międzyizbowych sekcji tematycznych dla aplikantów. Będziemy organizować mentoringowe spotkania z prawnikami międzynarodowymi czy warsztaty językowe dla aplikantów.

Na czym wzoruje się samorząd radcowski, proponując te rozwiązania?

To raczej autorskie propozycje, wynikające z naszych doświadczeń, ze zmieniających się potrzeb edukacyjnych aplikantów i ewoluującego rynku usług prawnych. Wytyczne do reformy płyną do nas ze zgłaszanych przez aplikantów potrzeb i opinii wykładowców i osób organizujących szkolenie, a także z ciągłej analizy rynku usług prawnych, który de facto rysuje nam charakterystykę prawników przyszłości: kompetentnych, z mocnymi podstawami ogólnej wiedzy prawniczej, gotowych pracować nad swoją specjalizacją, z wachlarzem umiejętności miękkich, uczących się zawodu pod okiem doświadczonych ekspertów służących realnym wsparciem. Takich właśnie chcemy kształcić.

A podpatrujecie i inspirujecie się tym, co robi adwokatura?

Nie, my raczej staramy się wyprzedzać potrzeby rynku i aplikantów, niż kopiować inne wzorce. Przypomnę, że aplikacja radcowska jest od lat najchętniej wybieraną przez absolwentów prawa. Chcemy utrzymać i umocnić się na pozycji lidera.

Samorząd chce, by aplikanci oceniali wykładowców.

Czy wyniki tych ocen będą dostępne dla zainteresowanych? Czy wykładowcy, którzy wypadną źle, zostaną wymienieni?

Tak, wykładowcy będą mieli dostęp do zagregowanych wyników anonimowych ankiet. To dobra praktyka w nauczaniu, doceniana zarówno przez uczestników zajęć, jak i prowadzących. Ankiety mają służyć ewaluacji i podnoszeniu jakości zajęć, a nie selekcji wykładowców. Przede wszystkim chcemy diagnozować obszary do poprawy i z doświadczenia wiemy, że zaangażowani, kompetentni wykładowcy sami chcą ciągle poprawiać swój warsztat pracy. Od lat pracują z nami świetni prowadzący, więc nie spodziewam się rewolucji, ale oczywiście, jeśli okaże się, że praca wykładowcy nie spełnia założonych standardów, współpraca będzie się musiała zakończyć. Jakość jest znakiem samorządu radcowskiego i tu nie może być kompromisów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Stawka 0% VAT przy WDT nawet, gdy towar leży w magazynie i czeka

Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm., dalej: VATU), przez wewnątrzwspólnotową dostawę towarów rozumie się wywóz towarów z terytorium kraju w wykonaniu dostawy towarów, na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju. Zgodnie zaś z art. 42 ust. 1 VATU, wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów podlega opodatkowaniu według stawki podatku 0%, pod warunkiem że podatnik dokonał dostawy na rzecz nabywcy posiadającego właściwy i ważny numer identyfikacyjny dla transakcji wewnątrzwspólnotowych, podatnik posiada dowody, że towary zostały wywiezione z terytorium kraju i dostarczone do nabywcy na terytorium innego Państwa UE. A dodatkowo, podatnik składając deklarację podatkową, w której wykazuje tę dostawę towarów, jest zarejestrowany jako podatnik VAT UE.

W praktyce podatkowej przyjęło się więc, że istnieją dwa zasadnicze meta-warunki opodatkowania WDT 0% stawką VAT. Pierwszy dotyczy aspektu prawnego transakcji – jego spełnienie ma gwarantować, że czynność ta zostanie potraktowana jako WNT w państwie przeznaczenia i zostanie tam faktycznie opodatkowana. Drugi dotyczy zaś aspektu faktycznego transakcji. Chodzi o udokumentowanie wywozu towaru oraz dostarczenia go nabywcy w ramach dostawy w państwie przeznaczenia. Podatnik musi więc udowodnić, że towary będące przedmiotem dostawy rzeczywiście opuściły terytorium kraju, ze względu na korzystniejsze niż w odniesieniu do dostaw krajowych skutki podatkowe.

Przyjęło się też, że między dostawą a transportem musi istnieć ścisły związek. Istnieją jednak sytuacje, gdy ciężko narysować taki związek na osi czasu. Transport może bowiem mieć miejsce długo po faktycznej sprzedaży. Rodzi to wątpliwości co do możliwości zastosowania preferencyjnej stawki VAT.

VAT. Komentarz 2021. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa

Podatnik prowadzi działalność w zakresie produkcji zbiorników, cystern i pojemników metalowych. Około 80% swojej produkcji podatnik sprzedaje na rynki europejskie. Z niektórymi kontrahentami z UE, w celu zabezpieczenia ciągłości dostaw oraz z powodu ich ograniczonych możliwości magazynowania,  podatnik zobowiązał się do utrzymywania w wydzielonym magazynie tzw. „żelaznej rezerwy”. Chodzi o  zapasy wyrobów gotowych w uzgodnionych ilościach. Wyrobów, warto dodać, które w praktyce zostały już sprzedane właściwemu kontrahentowi i została już wystawiona faktura VAT. Towary nie są jednak od razu transportowane do nabywcy, lecz cierpliwie czekają na stosowną dyspozycję w tym zakresie.

Wywóz jest organizowany przez podatnika w momencie podjęcia decyzji przez kupującego i na jego koszt. W praktyce może jednak się zdarzyć, że pomiędzy wystawieniem faktury a transportem wyrobów poza granicę Polski upłynie od kilku dni do kilku miesięcy.

Z uwagi na powyższe zdarza się więc, że przed upływem terminu do złożenia deklaracji podatkowej za dany okres rozliczeniowy, podatnik nie posiada dowodów, że towary zostały wywiezione za granicę. Trudno mieć taki dowód, gdy towar wciąż leży w magazynie sprzedawcy. Podatnik przyjął więc strategię, zgodnie z którą jeżeli w momencie sprzedaży nie jest znany czas wysyłki oraz miejsce dostawy, wystawia fakturę ze stawką 0%, ale wykazuje sprzedaż jako sprzedaż krajową i rozlicza w deklaracji JPK_V7M za miesiąc wystawienia faktury z krajową stawką 23%. Dopiero w momencie wysyłki towarów, podatnik dokonuje korekty deklaracji oraz wykazuje dostawę ze stawką 0%, za okres, w którym została ona dokonana. Podatnik nabrał jednak wątpliwości co do tego, że tego rodzaju podejście jest słuszne.

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 5.8.2021 r., 0111-KDIB3-3.4012.211.2021.2.PJ nie miał co do stanowiska podatnika zasadniczych obiekcji. Zauważył, że nabywca ma z zasady pełne prawo do dysponowania towarami kiedy wyroby te są zgodnie z jego dyspozycją magazynowane do czasu wydania dyspozycji o zamiarze ich odbioru. Nie sprawia to jednak, że transakcja uzyskuje od razu wieczysty charakter krajowej dostawy towarów. W momencie dokonania przemieszczenia ich na terytorium państwa członkowskiego, przedmiotowe transakcje spełniają bowiem znamiona wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów.

Oczywiście, samo przeniesienie prawa do rozporządzania towarem jak właściciel na kontrahenta unijnego na terytorium kraju (bez wywozu towaru) nie daje prawa do zastosowania 0% stawki VAT dla takiej transakcji i wykazania jej jako wewnątrzwspólnotowej dostawy towaru. Niezbędny jest bowiem wywóz do innego kraju UE, stosownie potwierdzony przez nabywcę. Jeśli jednak ów wywóz nastąpi – i od początku wiadomo, że nastąpi – podatnik może dokonać stosownej korekty podatku.

Fiskus zwraca uwagę na konieczność istnienia bezpośredniego związku między dostawą towaru a jej przemieszczeniem do innego kraju UE. Wykonaniu jednej ze ściśle sprecyzowanych w ustawie czynności (dostawy), towar opuszcza terytorium kraju w celu dostarczenia go do innego kraju UE. Przy czym nabywca tego towaru w wykonaniu tej czynności nabywa prawo do rozporządzania nim jak właściciel (warunek ten zasadniczo ziszcza się przez przeniesienie własności towaru). Niespełnienie którejkolwiek z wymienionych przesłanek powoduje, że nie dochodzi do WDT.

Nie odnosi się jednak Dyrektor KIS do terminu, w jakim towar powinien opuścić terytorium kraju, aby transakcja stanowiła WDT. Można na podstawie omawianej interpretacji dojść do wniosku, że czasokres ten nie ma większego znaczenia, o ile od początku wiadomo, że towar ma opuścić kraj. Dyrektor KIS powołał się na przepisy art. 42 ust. 12 pkt 2 VATU. Określają one jedynie czasokres do uzyskania przez dostawcę dokumentów potwierdzających wywóz, aby mogli zastosować 0% stawkę VAT. Przypomnijmy, że okres ten wynosi w praktyce trzy miesiące. A to dzięki zagmatwanej konstrukcji otrzymania dokumentów „przed upływem terminu do złożenia deklaracji za kolejny po następnym okresie rozliczeniowym”. Przekroczenie tego okresu nie daje możliwości zastosowania 0% stawki VAT. Ale nie oznacza, że nie mamy do czynienia z WDT. A to nie przekreśla definitywnie możliwości korekty podatku w oparciu o art. 42 ust. 12a VATU.

Rozstrzygnięcie jest więc pozytywne. Gdyby bowiem fiskus podchodził do tego rodzaju sytuacji pryncypialnie, mógłby doszukiwać się w istocie dwóch odrębnych transakcji. Po pierwsze – zwykłej krajowej dostawy towarów, o której mowa w art. 7 ust 1 VATU. Wtedy nie byłoby zmiłuj, w grę wchodziłaby stawka krajowa bez opcji na jej skorygowanie. Co gorsza, nabywca z innego kraju UE miałby następnie do rozpoznania tzw. nietransakcyjne WDT, o którym mowa w art. 13 ust. 3 VATU. A to rodziłoby obowiązek rejestracji do celów VAT w Polsce i stanowiłoby nie lada barierę administracyjną. Zupełnie bezsensowną, bo też taki podatnik nie płaciłby VAT a ewentualnie tylko odzyskiwał go z transakcji krajowych realizowanych na swoją rzecz. Na szczęście, tego rodzaju absurdów postawa fiskusa nie rodzi. I bardzo słusznie, nie tylko z uwagi na pandemiczną rzeczywistość.

Omawiana interpretacja daje też pozytywny impuls w nieco bardziej standardowych okolicznościach. Wielu sprzedawcom zależy, by wystawić fakturę dokumentującą WDT jeszcze przed końcem miesiąca (ah te wskaźniki finansowe!). Natomiast transport rozpoczyna się w takich przypadkach już w kolejnym miesiącu. Zgodnie z art. 20 ust. 1 VATU, w WDT obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wystawienia faktury przez podatnika. Nawet, jeśli transport rozpocznie się już w nowym miesiącu, nie powinno to wpłynąć na możliwość rozliczenia WDT w miesiącu wystawienia faktury. I ze stawką 0% VAT, choć najlepiej, by transport ten nie tylko rozpoczął ale i zakończył się do 25 dnia miesiąca następującego po miesiącu wystawienia faktury. A podatnik miał stosowny dowód dostawy w swojej kolekcji.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Równe traktowanie w ustalaniu wynagrodzeń pracowników

Obecny stan prawny – niewystarczająca ochrona dyskryminowanych pracowników

Naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu, w tym dyskryminujące ukształtowanie różnic w płacach w oparciu o kryterium płci, daje poszkodowanemu prawo do ubiegania się o odszkodowanie w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę. Z uwagi na formalizm procedury cywilnej, przeciążenie sądów i związaną z tym przewlekłość postępowań, a także znaczące koszty, jakie ponosi strona powodowa, rodzi się obawa co do możliwości skutecznego egzekwowania zgłaszanych przez pracownika żądań w sądzie powszechnym.

Przyznane przez sąd odszkodowanie pozwala ponadto na wyrównanie uszczerbku majątkowego za czas poprzedzający wniesienie powództwa – nie przyczynia się natomiast do zrównania wynagrodzeń za pracę pomiędzy poszkodowanymi pracownikami a pozostałymi zatrudnionymi w danym zakładzie pracy po zamknięciu sprawy kompensacyjnej. Remedium ustawodawcy na taki stan rzeczy miało by stanowić zatem wprowadzenie odformalizowanej i szybciej się toczącej procedury administracyjnej z udziałem i szerszymi uprawnieniami inspektora pracy.

Kodeks pracy. Komentarz BeckOk aktualizowany co kwartał. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Decyzje administracyjne z rygorem natychmiastowej wykonalności

Wraz z przewidzianym wejściem w życie projektowanej ustawy, włączona zostałby do PIPU norma nadająca szerokie uprawnienia organom państwowej inspekcji pracy, które w razie stwierdzenia naruszenia przepisów prawa pracy lub przepisów dotyczących legalności zatrudnienia byłyby władne do nakazania pracodawcy ukształtowania wynagrodzenia za pracę przysługującego określonemu pracownikowi w sposób zgodny z zasadą równego traktowania. Inspektor mógłby wszcząć procedurę, zarówno na wniosek pracownika, jak i z urzędu, zaś wydana w trybie administracyjnym decyzja mogłaby przewidywać mechanizmy zobowiązujące pracodawcę do unormowania sprawiedliwego sytemu płac, choćby w drodze zmiany regulaminu, czy w trybie wypowiedzenia dotychczasowych warunków pracy i płacy.

Co więcej, przewiduje się możliwość nadania takiej decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności – niezastosowanie się do jej treści oznaczałoby zatem skierowanie sprawy do postępowania egzekucyjnego w administracji, a nawet możność nałożenia na pracodawcę środka przymuszającego właściwego dla obowiązków niepieniężnych np. w postaci grzywny w celu przymuszenia.

Ochrona interesów pracodawcy

Zmiana miałaby wpłynąć korzystnie również na pozycję pracodawców. W prowadzonym postępowaniu administracyjnym dowodzenie obciążałoby inspektora pracy – to PIP jako organ administracji publicznej zobligowany byłby bowiem w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy, a także udowodnić zaistnienie dyskryminacji w zatrudnieniu polegającej na uzależnieniu wysokości wynagrodzenia od płci. Pracodawca jako strona postępowania miałby zapewniony czynny udział w jego biegu, mogąc wypowiadać się do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań, a także, mógłby zaskarżyć wydaną decyzję administracyjną wnosząc odwołanie, czy w dalszej kolejności – skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, o ile decyzji inspektora pracy nie zostałby nadany rygor natychmiastowej wykonalności.

Obowiązki informacyjne – wypełnienie luk prawnych

Inspektor pracy chcąc zainicjować procedurę, musiałby dysponować wiedzą, która wskazywały na występowanie zjawiska dyskryminacji płacowej. W obecnym stanie prawnym, póki nie zostanie powzięta kontrola, inspektor pracy nie jest w stanie określić skali, charakteru oraz struktury naruszeń równego traktowania w zatrudnianiu, nie mogąc prowadzić działań np. o charakterze interwencyjnym. W tym celu, projektowana ustawa przewiduje zwiększenie uprawnień członków PIP stanowiąc, że okręgowi inspektorzy pracy mogliby gromadzić dane dotyczące przestrzegania zasady równego traktowania w zatrudnieniu, w tym w szczególności – dotyczących zróżnicowania wynagrodzeń za pracę ze względu na płeć. Źródłem danych inspektorów byłyby informacje przekazywane przez pracodawców, co ustawodawca zaplanował poprzez włącznie nowego przepisu do KP konstytuującego obowiązek przekazania właściwemu okręgowemu inspektorowi pracy, na jego żądanie, danych dotyczących przestrzegania zasady równego traktowania w zatrudnieniu. Przekazywanie danych odbywać by się miało drogą elektroniczną w oparciu o urzędowy wzorzec, nie częściej jednak niż raz w roku. Kierowanie co roku żądania przekazania danych mogłoby odbywać się w stosunku do nie mniej niż 5% i nie więcej niż 10% pracodawców znajdujących się w ewidencji pracodawców działających na obszarze właściwości terytorialnej danego okręgowego inspektora pracy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Odliczenie VAT przez sponsora

Zgodnie z art. 86 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm., dalej: VATU), w zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego. To prawda stara jak świat VAT. I emanacja fundamentalnej zasady neutralności systemu VAT.

Jak powszechnie wiadomo, dla odliczenia podatku naliczonego wystarczy jedynie pośredni związek między wydatkiem a wykonywaniem czynności opodatkowanych. Z tego względu cała paleta wydatków związanych w sposób ogólny z prowadzoną działalnością może znaleźć się po stronie podatku naliczonego. Niemniej, pośredni charakter związku rodzi często szereg wątpliwości praktycznych. Zdaniem fiskusa, zbyt wątła i hipotetyczna relacja w tym zakresie to dla odliczenia za mało.

Ciekawą grupą wydatków są te związane z szeroko rozumianą reklamą i promocją. Czasami charakteryzują się one właśnie bardzo „naciąganym” związkiem z działalnością opodatkowaną. Zwłaszcza, gdy służą bądź służyć mogą także celom np. osobistym. Małe są więc szanse na odliczenie podatku naliczonego np. z leasingu jachtu pełnomorskiego, chociażby na żaglu miał wyhaftowane np. logo podatnika. Celem głównym jest w tym wypadku coś innego niż promowanie biznesu. Inaczej sprawa może się mieć w przypadku różnego rodzaju umów sponsorskich. Tego rodzaju umowa jest przedmiotem jednej z najnowszych interpretacji Dyrektora KIS.

Przegląd zmian podatkowych 2021 - poradnik. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa

Podatnik jest producentem maszyn, urządzeń, konstrukcji stalowych oraz kompletnych linii produkcyjnych dla wielu branż przemysłowych. W ramach reklamy swojego przedsiębiorstwa, podatnik zawarł umowę sponsoringu z podmiotem zajmującym się profesjonalną reklamą i obsługą zawodników podczas zawodów kartingowych w kraju i za granicą. Sponsorowany podmiot posiada wieloletnie doświadczenie w kompleksowej opiece serwisowej podczas zawodów i treningów (w kraju i zagranicą), zapewniając pełne zaplecze serwisowe i bezpośredni dostęp do wszystkich części zamiennych. Sponsorowany jest promotorem największej serii kartingowej w Polsce i pomaga najzdolniejszym kierowcom.

Sponsorowany zobowiązał się do działań reklamowych i promocyjnych, w tym m.in. do zamieszczania oznaczeń firmowych sponsora (m.in. logo) w określonych miejscach, zamieszczenia profilu podatnika na stronie internetowej sponsorowanego; dodania fanpage’a sponsora do ulubionych na oficjalnym fanpage’u sponsorowanego itp. Podatnik zobowiązał się zaś do zapłaty na rzecz sponsorowanego wynagrodzenia. Podstawę wystawienia faktury stanowi wykaz zrealizowanych czynności, uprzednio zaakceptowanych przez podatnika.

Zdaniem podatnika, przeprowadzone świadczenia wynikające z umowy sponsoringu mają związek z czynnościami opodatkowanymi. Mogą bowiem wpłynąć na potencjalny wzrost przychodów oraz rozpowszechniania informacji na temat podatnika – w myśl wyświechtanej acz wciąż aktualnej zasady: „reklama jest dźwignią handlu”. Zwłaszcza, że podatnik „ociera się” dość mocno w ramach swojej działalności o branże motoryzacyjną. Stąd też taki a nie inny dobór sponsorowanego. Inna sprawa, że oczywiście trudno jednoznacznie wskazać np. w ujęciu procentowym, jaka będzie przewidywana skuteczność świadczeń wynikających z zawartej umowy sponsoringu. Podatnik nabrał jednak wątpliwości co do tego, czy z tytułu nabycia usług świadczonych przez sponsorowanego przysługuje mu prawo do odliczenia podatku naliczonego.

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 22.7.2021 r., 0112-KDIL1-2.4012.194.2021.3.PG, Legalis uznał, że warunki uprawniające do odliczenia będą spełnione. Świadczenia wynikające z zawartej umowy sponsoringu mają bowiem związek z czynnościami opodatkowanymi. Zawarcie umowy ma zaś na celu przede wszystkim wpłynąć na potencjalny wzrost przychodów podatnika.

Nie bez znaczenia jest także to, że na fakturze wystawionej z tytułu zawartej umowy sponsoringu znajdować się będą pozycje dotyczące konkretnych działań w zakresie usługi reklamowej. Podatnik więc zarówno z treści faktury, jak i wykazu konkretnych wydatków poweźmie wiedzę, że faktura dotyczy konkretnej usługi reklamowej np. w kartingowych rozgrywkach pucharowych lub kartingowych mistrzostwach Polski.

W opisywanej sprawie podatnik oczywiście zakłada, że poprzez rozpowszechnianie informacji na swój temat a także promowanie marki zwiększy się krąg odbiorców oferowanych towarów oraz usług. Zawieranie umów sponsorskich nie jest zresztą niczym nadzwyczajnym. Specyfika każdej właściwie branży nakazuje w dzisiejszych realiach biznesowych pozyskiwać kontrahentów w sposób aktywny. Na korzyść podatnika z pewnością przemawia fakt, że wybór sponsorowanego nie wydaje się całkowicie przypadkowy. Jest zauważalne powiązanie między przedmiotem działalności podatnika a np. aktywnością sponsorowanego. Tu jednak istotna uwaga: podatnik nie zawarł umowy sponsoringowej bezpośrednio ze sportowcem. Ale z podmiotem zajmującym się profesjonalną reklamą i obsługą zawodników podczas zawodów kartingowych. Mamy więc do czynienia z klasyczną umową B2B o dwustronnym charakterze.

Sponsoring to w uproszczeniu finansowanie czegoś, często w zamian za reklamowanie własnej działalności. Sponsorowanie może wiązać się z otrzymywaniem świadczeń wzajemnych od podmiotu sponsorowanego. Ale może też mieć charakter jednostronny. Skutki podatkowe sponsoringu są uzależnione od treści tego stosunku prawnego. Gdy umowa zawarta między stronami przewiduje, że w zamian za przekazanie określonych środków pieniężnych, wartości rzeczowych lub świadczeń, sponsor otrzyma od podmiotu sponsorowanego ekwiwalentne świadczenie wzajemne o charakterze reklamowym, można mówić o tzw. sponsoringu właściwym. Stanowi on w istocie odpłatne nabycie usług reklamowych (tak np. Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 2.10.2017 r., 0111-KDIB3-2.4012.419.2017.1.SR, Legalis).

Gdy sponsor nie otrzymuje żadnego świadczenia wzajemnego od podmiotu sponsorowanego, poniesione przez niego wydatki mają charakter darowizny (tzw. sponsoring niewłaściwy). W przypadku umów sponsoringu, których istotą jest nieodpłatne świadczenie sponsora na rzecz sponsorowanego, celem sponsora jest zazwyczaj budowanie własnego wizerunku na rynku dzięki samemu faktowi świadczenia na pewien cel, przy czym skutek marketingowy osiągany jest bez aktywnego udziału sponsorowanego. W takim przypadku mamy tu do czynienia z umową darowizny. Sponsor nie otrzymuje więc faktury od sponsorowanego i nie ma dylematów w zakresie prawa do odliczenia podatku (co nie oznacza, że nie ma innych dylematów na gruncie VATU).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Nieszczepieni nadal bez przepisów

Trudno określić los projektu

Gdy zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia o to, na jakim etapie prac legislacyjnych są nowe regulacje ,w odpowiedzi usłyszeliśmy, że: „projekt nie został jeszcze przyjęty przez Radę Ministrów, zatem na chwilę obecną trudno określić dalszy przebieg prac legislacyjnych.”

Wszystko wskazuje więc na to, że problematyczna w nowej regulacji okazała się zapowiedziana przez rząd możliwość przesunięcia pracownika bez szczepienia czy aktualnego badania potwierdzającego przejście Covid-19 na bezpłatny urlop.

Biorąc pod uwagę, że obecnie zaszczepionych w Polsce jest około 19 mln osób, a około 10 mln nie poddało się jeszcze szczepieniu mogłoby to oznaczać nieprzewidywalne konsekwencje, gdyby pracodawcy zaczęli masowo korzystać z tego uprawnienia.

Kilka dni temu, Waldemar Kraska w rozmowie z RMF FM stwierdził, że po zmianie przepisów raczej nie dojdzie do sytuacji, w której pracodawcy będą mogli wysyłać niezaszczepionych przeciwko Covid-19 pracowników na bezpłatne urlopy. Projekt podlega więc ciągłym zmianom, co obrazuje najlepiej fakt, że ciągle dostępne są jedynie założenia tych zmian. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji nie ukazał się jednak jeszcze konkretny projekt zmian, który miał dać pracodawcom możliwość pytania zatrudnionych o to, czy się zaszczepili by móc np. oddzielić niezaszczepionych pracowników od klientów czy kontrahentów swojego przedsiębiorstwa. Dzięki temu lepiej przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Co prawda szczepionka nie chroni przed zarażeniem, ale podnosi odporność na niebezpiecznego wirusa.

Kodeks pracy. Komentarz + Aneks do specustawy Regulacje Covid-19 w prawie pracy – bieżąca aktualizacja w Systemie Legalis Sprawdź

Potrzebne narzędzia

– Pracodawcy nie są zainteresowani urlopami bezpłatnymi dla niezaszczepionych pracowników – deklaruje Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan. – Zależy nam tylko na narzędziach, które pozwolą na lepszą organizację pracy w czasie nadchodzącej fali koronawirusa.

Pracodawcy obawiają się, że jeśli te rozwiązania nie zostaną jeszcze we wrześniu przyjęte przez Sejm, a w ostatnich tygodniach takie deklaracje padały z ust urzędników, wtedy stracą one na znaczeniu przed nadchodzącą falą koronawirusa.

– Oznacza to także przerzucenie odpowiedzialności za przeciwdziałanie koronawirusowi na pracodawców – dodaje Lisicki. – Możliwość odpytania pracowników, czy są zaszczepieni, czy też nie, dawałby możliwość lepszej organizacji pracy i kontroli ryzyka związanego z transmisją koronawirusa w godzinach pracy.

Konsekwencją braku takich przepisów będą też przypadki, jak w jednej z firm produkujących okna, która od przedstawienia certyfikatu szczepienia uzależniła wypłatę premii za brak absencji w pracy. Dopiero po interwencji dziennikarzy z portalu Money.pl, przedsiębiorca zrezygnował z tych ograniczeń.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Agnieszka Fedor partner w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Nie jestem zaskoczona brakiem decyzji rządu. Zaskoczyłoby mnie szybkie działanie, dające pracodawcom uprawnienia do przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Przez ostatnie półtora roku epidemii pracodawcy nie otrzymali od rządu niemal żadnego wsparcia, ponieważ przepisy kolejnych tarcz antykryzysowych nie regulowały kwestii szczepień. Przedsiębiorcy nie wiedzą więc, jak skutecznie ograniczyć ryzyko. Formalnie wątpliwe jest nawet, czy mogą odsunąć od pracy niezaszczepionego pracownika z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Przykładem jest personel pokładowy linii lotniczych. Regulacje dotyczące obowiązku przedstawienia certyfikatu covid dotyczą tylko pasażerów, a nie obsługi. A zakażenie pasażerów w czasie podróży może oznaczać dla przewoźnika kłopoty. Jeśli rząd będzie dalej pracował w tym tempie nad przepisami, doczekamy się ich już po epidemii.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Opiniowanie aktów prawnych nie uprawnia do wpisu na listę radców prawnych

Wniosek o wpis na listę radców prawnych

W 2017 r. J.S. złożył do Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w O., wniosek o wpis na listę radców prawnych, jako podstawę wpisu powołując art. 24 ust. 2 w zw. z art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c ustawy z 6.7.1982 r. o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 75, dalej: RadPrU). Wniosek zawierał wskazanie kilkunastu aktów normatywnych opiniowanych przez kandydata. Do wniosku załączono m.in.: zaświadczenie Izby Administracji Skarbowej w O. o zatrudnieniu na stanowisku starszego eksperta skarbowego wraz z zakresami czynności na poszczególnych stanowiskach zajmowanych od 2005 r., dyplom ukończenia studiów magisterskich na kierunku prawo i dyplom doktora nauk. Rada Okręgowej Izby Radców Prawnych w O. odmówiła uwzględnienia wniosku uznając, że kandydat nie spełniania kryteriów określonych art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU, ponieważ wykonywane przez niego czynności legislacyjne nie stanowiły jego głównego zajęcia, a jedno z wielu na zajmowanym stanowisku. Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych utrzymując w mocy zaskarżoną uchwałę.

Rozpatrując odwołanie J.S. Minister Sprawiedliwości wyjaśnił, że kryterium określone w art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU, kierowane jest do zawodowych legislatorów, czyli osób wykonujących bieżącą pracę przy tworzeniu aktów prawnych, co oznacza bezpośredni proces formułowania treści przepisów. Z dołączonych do wniosków zakresów obowiązków wynika, że podstawowymi obowiązkami kandydata w ramach wykonywanej pracy jest: rozpatrywanie indywidualnych spraw podatników, opracowywanie projektów decyzji i innych pism w toku postępowań podatkowych, odpowiedzi na skargi wnoszone do sądów administracyjnych, rozstrzygnięć co do sporów o właściwość. Na jednej z ostatnich z kilkunastu pozycji każdego z zakresów obowiązków pojawia się „współpraca przy opiniowaniu projektów aktów prawnych”. W ocenie organu, opiniowanie przedkładanych gotowych projektów aktów normatywnych w istocie stanowi poboczne zajęcie kandydata.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnych – Aktualna lista webinariów Sprawdź

Zarzuty skargi

J.S. w skardze przekonywał, że bezpodstawne jest odejście przez organy samorządowe a następnie przez Ministra Sprawiedliwości od wykładni językowej art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU. Zgodnie z tym przepisem, wymogu odbycia aplikacji radcowskiej i złożenia egzaminu radcowskiego nie stosuje się do osób, które posiadają stopień naukowy doktora nauk prawnych oraz w okresie 5 lat przed złożeniem wniosku o wpis na listę radców prawnych, łącznie przez okres co najmniej 3 lat były zatrudnione w urzędach organów władzy publicznej lub w państwowych jednostkach organizacyjnych i wykonywały wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane z tworzeniem projektów ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego. Skarżący wskazał, że ustawodawca nie ustanawia wymogu, aby czynności, o których mowa w tym przepisie były wykonywane „intensywnie”, a jedynie aby w ogóle faktycznie były wykonywane.

Radca prawny jako zawód zaufania publicznego

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę stwierdzając, że zarówno ilość zaopiniowanych przez skarżącego projektów aktów prawnych – w okresie 3 lat jedynie 8 ustaw i 6 rozporządzeń, jak i zakresy obowiązków wskazują na incydentalny charakter „współpracy przy opiniowaniu projektów aktów prawnych”, jako zadania J.S. w ramach wykonywanej pracy zawodowej. Uznanie za słuszną językowej interpretacji art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU proponowanej przez skarżącego kwestionowałoby sens i cel tej regulacji, która powinna zapewnić, aby na listę radców prawnych wpisywane były osoby posiadające posiadają stosowną wiedzę i doświadczenie zapewniające właściwe wykonywania zawodu radcy prawnego. Wykonywanie czynności bezpośrednio związanych z tworzeniem projektów aktów prawa ma być ekwiwalentem dla aplikacji radcowskiej i egzaminu radcowskiego, nie może więc być to jeden z licznych obowiązków, które wykonuje kandydat na radcę prawnego, a zajęcie główne i wykonywane intensywnie przez określony w ustawie okres (zob. wyrok WSA w Warszawie z 10.7.2015 r., VI SA/Wa 4082/14, Legalis). Interes publiczny wymaga aby zawód radcy prawnego, będący zawodem zaufania publicznego, wykonywały osoby prawidłowo przygotowane prawniczo do należytego wykonywania tego zawodu, co pozwala zdaniem Sądu, na odejście od językowej interpretacji art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU i ustalenie znaczenia normy prawnej w oparciu o wykładnię systemową i funkcjonalną.

Stanowisko NSA

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną J.S. podkreślając, że zawody zaufania publicznego muszą być poddane stosownej reglamentacji oraz gwarancjom prawnym, ponieważ takiego ochronnego rozwiązania wymaga ochrona interesów odbiorców usług prawniczych. Wprowadzone przez ustawodawcę wymogi są wyrazem dbałości o odpowiedni poziom wiedzy i umiejętności członków korporacji, w rezultacie art. 25 ust. 1 RadPrU, jako wyjątek w stosunku do zasady odbycia aplikacji radcowskiej i złożenia egzaminu radcowskiego, należy interpretować zawężająco.

Choć ustawodawca w RadPrU nie zdefiniował użytego w art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU pojęcia „czynności bezpośrednio związane z tworzeniem projektów ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego”, zdaniem NSA, należy zaliczyć do nich czynności wymagające wiedzy prawniczej związane z bieżącą pracą przy tworzeniu projektów aktów prawnych oraz istotne z punktu widzenia wykonywanych zadań kandydata i czasu jego pracy. Nie mogą to być wyłącznie czynności opiniujące projekty aktów prawnych, lecz takie które wpływają w istotny sposób na treść projektowanych ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego. W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że nie jest konieczne, aby aktywność taka przejawiała się jako jedyne, główne zajęcie kandydata, jednak z czynności, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU należy wyłączyć te, które wykonywane są okazjonalne, incydentalne, mające charakter jednostkowy i wykonywane obok licznych obowiązków służbowych związanych ze stosowania prawa w sprawach indywidualnych. NSA stwierdził, że z materiału dowodowego oraz wyjaśnień J.S. jednoznacznie wynika, że wymagane ustawą zajęcie było w przypadku tego kandydata zajęciem pobocznym w ramach obowiązków pracowniczych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Spis umów o podstawowym znaczeniu dla prowadzenia przedsiębiorstwa dłużnika

Uniknięcie ogłoszenia upadłości dłużnika

Ideą leżącą u podstaw całego Prawa restrukturyzacyjnego jest założenie, że zainicjowanie postępowania upadłościowego jest ostatecznością dla przedsiębiorcy zmagającego się z kryzysem. Jeżeli istnieją szanse, że dłużnik zdoła przełamać finansowe przeciwności i ponownie odzyskać rentowność swojej działalności gospodarczej, trzeba go wspomóc, zapewniając mu otoczenie prawne umożliwiające m.in. przedstawienie swojej sytuacji wierzycielom i złożenie propozycji ułożenia wzajemnych stosunków. Dzięki temu dłużnik może skupić się na podjęciu wysiłku naprawy swojego przedsiębiorstwa, natomiast wierzyciele mogą podjąć racjonalną decyzję ekonomiczną dotyczącą swojej wierzytelności – czy wyrażą zgodę na jej restrukturyzację, złożą własne propozycje regulujące stosunki na linii dłużnik-wierzyciele, czy też przyczynią się do przestawienia procedury na tory upadłości.

Cel ochrony umów

Jednym ze środków prowadzących do osiągnięcia opisanego powyżej celu – uniknięcia ogłoszenia upadłości dłużnika – jest ochrona umów kluczowych dla przedsiębiorstwa dłużnika (art. 256 ustawy z 15.5.2015 Prawo restrukturyzacyjne (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 978 ze zm.; dalej: PrRestr). Ratio legis sprowadza się do wzmocnienia tych stosunków obligacyjnych, które są niezbędne dla dalszego funkcjonowania dłużnika. Gdyby nie zostały objęte szczególną ochroną, mogłoby dojść do ich wygaśnięcia, ergo dłużnik nie mógłby kontynuować prowadzenia działalności gospodarczej, a co za tym idzie, zasadniczo przekreślony zostałby sens dalszego prowadzenia postępowania – dłużnik i tak nie mógłby przywrócić rentowności swojego przedsiębiorstwa i wykonać postanowień układu zawartego z wierzycielami.

Dlatego też ustawodawca wzmocnił wybrane stosunki obligacyjne, których stroną jest dłużnik i uniemożliwił ich wypowiedzenie przez drugą stronę, bez zgody rady wierzycieli (ochrona nie jest oczywiście absolutna – wypowiedzenie jest dopuszczalne, jeżeli jego podstawą jest niewykonywanie przed dłużnika po dniu otwarcia postępowania zobowiązań nieobjętych układem lub inna okoliczność przewidziana w umowie, jeżeli zaistniała po dniu otwarcia postępowania; art. 256 ust. 3 PrRestr). Wybrał jednak metodę legislacyjną polegającą na wyliczeniu kontraktów objętych ochroną w katalogu o charakterze zamkniętym. W praktyce wywoływało to istotne problemy – z katalogu często wymykały się umowy, które w danym przypadku rzeczywiście były kluczowe dla przedsiębiorstwa dłużnika. Ich wygaśnięcie uniemożliwiało dalsze operowania dłużnika na rynku, a więc sprawiało, że restrukturyzacja kończyła się fiaskiem. Jako modelowy przykład ukazujący paradoks regulacji wskazywano to, że co prawda art. 256 ust. 1 PrRestr chroni przed wypowiedzeniem umowę najmu lokalu lub nieruchomości, w której prowadzone jest przedsiębiorstwo dłużnika, ale już nie umacnia więzi obligacyjnych, na mocy których do rzeczonej nieruchomości dostarczana jest energia elektryczna, woda, czyli mówiąc potocznie – tzw. media.

Upadłość i restrukturyzacja – Aktualna lista szkoleń Sprawdź

Nowela

Ustawa nowelizująca ma zaradzić problemom dostrzeżonym w praktyce. Środkiem do usprawnienia działania regulacji ma być wytrych umożliwiający otwarcie zamkniętego katalogu chronionych umów. Poza dotychczas wyliczonymi kontraktami, ochroną przed wypowiedzeniem otoczone zostaną również inne umowy „o podstawowym znaczeniu dla prowadzenia przedsiębiorstwa dłużnika”. Listę takich umów będzie sporządzał nadzorca sądowy powołany w przyspieszonym postępowaniu układowym albo postępowaniu układowym. Powinna ona zostać sporządzona i złożona do akt sprawy w terminie trzech tygodni od dnia otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego. W ten sposób specjalista – osoba legitymująca się tytułem doradcy restrukturyzacyjnego – będzie oceniała, które kontrakty są rzeczywiście kluczowe dla działalności gospodarczej dłużnika i bez których dalsze prowadzenie jego przedsiębiorstwa, a co za tym idzie i całe postępowanie restrukturyzacyjne, zakończy się fiaskiem.

Dzięki temu z jednej strony dłużnikowi zapewniona zostanie możliwość kontynuowanie prowadzenia działalności, co warunkuje przywrócenie jego zdolności konkurowania na rynku, a z drugiej strony chronione będą prawa wierzycieli – typowanie umów objętych ochroną powierzone zostało osobie wykwalifikowanej, pełniącej funkcję organu postępowania restrukturyzacyjnego. Implementowana zmiana ucieleśnia niektóre z głównych założeń dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Radę (UE) 2019/1023 (Dz.Urz. UE L z 2019 r. Nr 172, str. 18) w sprawie ram restrukturyzacji zapobiegawczej, umorzenia długów i zakazów prowadzenia działalności oraz w sprawie środków zwiększających skuteczność postępowań dotyczących restrukturyzacji, niewypłacalności i umorzenia długów, a także zmieniającej dyrektywę (UE) 2017/1132 (Dz.Urz. UE L z 2017 r. Nr 169, str. 46) – dotyczących wprowadzenia instrumentów umożliwiających wstrzymanie indywidualnych czynności egzekucyjnych (art. 7 ust. 4).

Podsumowanie

W konkluzji trzeba stwierdzić, że wprowadzone zmiany powinny usprawnić działanie omawianego instrumentu Prawa restrukturyzacyjnego. Dzięki noweli dłużnik powinien otrzymać ochronę przed wypowiedzeniem tylko (i aż) tych umów, które rzeczywiście mają podstawowe znaczenie dla jego działalności. Pierwotnie wybrana metoda legislacyjna okazała się być nieadekwatna do wyznaczonych celów. Chociaż zamknięty katalog chronionych umów wzmacniał pewność prawa, dzięki czemu uczestnicy obrotu dokładnie wiedzieli, które kontrakty zostaną objęte ochroną przed wypowiedzeniem w razie zainicjowania postępowania restrukturyzacyjnego, to jednak nie pozwalał na zmaterializowanie się ratio legis – w konkretnych przypadkach okazywało się, że umowy kluczowe dla dalszego operowania przedsiębiorstwa dłużnika są pozbawione ochrony. Póki co zmianę należy ocenić pozytywnie – czas pokaże, czy sprawdzi się w praktyce.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Sądy chcą, żeby sprawy online zostały

Od lipca 2020 r. w trybie zdalnym odbyło się ponad 146 tys. rozpraw – informuje Ministerstwo Sprawiedliwości. Czy będzie ich więcej? Jest nadzieja, że tak. Pojawiają się jednak przeszkody. Profesjonalni pełnomocnicy słyszą od klientów, że dostaną pełną gażę, jak pójdą do sądu. Sędziowie narzekają z kolei na słaby sprzęt: rozprawy są przerywane, bo zrywa się połączenie – mówią. Niewątpliwy sukces odniosły w postępowaniach penitencjarnych. Cieszą się też powodzeniem w gospodarczych i cywilnych.

Gdzie może, tam działa

Dzięki inwestycjom w wyposażenie sal rozpraw możliwe stało się uruchomienie rozpraw zdalnych w bardzo krótkim czasie. – Uchwalona 28 maja 2021 r. nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego przyjmuje jako zasadę prowadzenie rozpraw w sprawach cywilnych za pośrednictwem środków komunikowania się na odległość. Strony postępowania, a także świadkowie i biegli nie muszą stawiać się w sądzie. Osobom nieposiadającym urządzeń technicznych zostanie zagwarantowany dostęp do nich w sądzie – informuje „Rzeczpospolitą” Ministerstwo Sprawiedliwości.

Niestety, na pytanie, czy będą zmiany w rozprawach online, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Sprawdziliśmy więc, jak sytuacja wygląda w sądach w kraju.

I tak, w Sądzie Okręgowym w Kielcach rozprawy online nie zdominowały rozpraw stacjonarnych.

– Toczą się one w niewielkim zakresie – informuje Ryszard Sadlik, prezes tamtejszego sądu. Dlaczego? Powodów jest kilka. Po pierwsze, z powodu niechęci sędziów. Po drugie, z powodu niechęci sekretariatów, które muszą takie posiedzenia przygotować – krótko mówiąc, zorganizować. Czy jest szansa, że to się zmieni? – Tak, jeśli chodzi o sprawy, w których zaangażowani są profesjonalni pełnomocnicy. Bo oni bez problemu poradzą sobie z takim procedowaniem.

– W sprawach ubezpieczeniowych, w których ja orzekam, to raczej niemożliwe – twierdzi sędzia Sadlik. I dodaje, że w takich sprawach strony często nie dysponują internetem, własnym adresem itd.

Nadzieję widzi w sprawach cywilnych i gospodarczych.

W obu sądach okręgowych w Warszawie zainteresowanie rozprawami online jest umiarkowane. Są sędziowie, którzy wręcz sporadycznie sądzą stacjonarnie. Opór wśród pozostałych jest jednak spory.

– Nie wyobrażam sobie, żebym miała wydać wyrok, nie widząc na sali obu stron – mówi „Rz” jedna z sędziów. Za trzy lata przechodzi w stan spoczynku i twierdzi, że teraz już nie zamierza zmieniać zasad sądzenia.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Nie wszędzie jest różowo

– Nie ma szansy na zorganizowanie takiej rozprawy – mówi sędzia jednego z katowickich sądów rejonowych. I wyjaśnia, że jest zbyt wiele formalności, a i możliwości systemu pozostawiają wiele do życzenia.

– Raz nawet się udało połączyć. Sprawa była jednak trzykrotnie przerywana. Ponadto strony twierdziły, że siebie nie słyszą dostatecznie dobrze, uciekają im słowa, a to w czasie rozprawy może mieć kluczowe znaczenie. Zaprzestaliśmy więc. Kolejny termin rozprawy w listopadzie – mówi „Rz” sędzia.

Sędzia Rafał Terlecki, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, mówi „Rzeczpospolitej”, że rozprawy online działają. –Głównie w sprawach gospodarczych, własności intelektualnej i tam, gdzie występują profesjonalni pełnomocnicy. W sprawach penitencjarnych też. Głównie tam, gdzie stronom nie zależy na przeciąganiu procesu – dodaje. Gorzej jest ze sprawami rodzinnymi.

Prezes Terlecki pytany o to, czy chciałby, aby po pandemii ten sposób rozpoznawania spraw pozostał, mówi bez wahania: tak. – To dobry sposób na sprawne orzekanie – uważa.

Klient nasz pan

Zapytaliśmy też kilku profesjonalnych pełnomocników, którzy biorą udział w rozprawach online, co myślą o takiej formie prowadzenia rozpraw. Mówią, że dla nich bez znaczenia jest forma rozprawy. Wspominają też o kilku problemach. Zdarza się, że klienci nie chcą płacić za obsługę pełnej stawki w przypadku zdalnej rozprawy.

– Mówią, że będąc w sądzie i widząc się z sądem, pełnomocnik mógł ugrać więcej, niż siedząc w kancelarii i łącząc się zdalnie – twierdzą.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Krzysztof Kurosz prezes Sądu Rejonowego Łódź-Śródmieście

W ciągu ostatnich dwóch tygodni – przełom sierpnia i września – w Sądzie Rejonowym Łódź-Śródmieście w trybie zdalnym odbyło się 9 proc spraw. Gdyby ktoś się zastanawiał, czy to mało czy dużo, odpowiem: to liczba adekwatna do sytuacji i potrzeb stron, które mają do rozstrzygnięcia swoje procesy. Ta liczba jest, moim zdaniem, adekwatna do dzisiejszego zapotrzebowania ludności na tego typu rozprawy. Barier technicznych w sądzie nie mamy. Jeśli tylko jest możliwość prowadzenia rozprawy w systemie zdalnym, sąd się do tego przychyla. Co do przyszłości myślę, że takich rozpraw będzie więcej wraz z rozwojem gospodarki cyfrowej. Sądzę też, że nawet po pandemii taka forma procedowania w sądach pozostanie. Szczególnie w sprawach, w których występują profesjonalni pełnomocnicy, którzy wolą pozostać w kancelarii, zamiast dojeżdżać do sądów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Dofinansowanie wynagrodzenia pracowników w związku COVID-19

Wniosek o dofinansowanie

„B.” sp. z o.o. wystąpiła o przyznanie świadczeń na rzecz ochrony miejsc pracy na podstawie art. 15g ust. 1 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 374, dalej: KoronawirusU20). Zgodnie z tym przepisem m.in. przedsiębiorca w rozumieniu art. 4 ust. 1 lub 2 ustawy z 6.3.2018 r. Prawo przedsiębiorców (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 162; dalej: PrPrzed), u którego wystąpił spadek obrotów gospodarczych w następstwie wystąpienia COVID-19, może zwrócić się z wnioskiem o przyznanie świadczeń na rzecz ochrony miejsc pracy, o wypłatę ze środków FGŚP świadczeń na dofinansowanie wynagrodzenia pracowników objętych przestojem ekonomicznym albo obniżonym wymiarem czasu pracy, w następstwie wystąpienia СОVID-19, na zasadach określonych w ust. 7 i 10. Dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w W. poinformował wnioskodawczynię, że jako prowadząca placówki przedszkolne nie może zostać uznana za przedsiębiorcę w rozumieniu art. 4 ust. 1 lub 2 PrPrzed, w związku z czym nie może skutecznie wystąpić z wnioskiem o wypłatę świadczenia w trybie art. 15g ust. 1 KoronawirusU20.

Kodeks pracy. Komentarz. Red.: prof. dr hab. Wojciech Muszalski, dr hab. Krzysztof Walczak. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Odrzucenie skargi

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił skargę na pismo Dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w W., uznając, że nie mieści się ono w żadnej z wymienionych w art. 3 § 2 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325; dalej: PostAdmU) kategorii spraw należących do właściwości sądów administracyjnych. W ocenie Sądu ustawodawca świadomie zróżnicował sposoby przyznawania świadczeń w KoronawirusU20, jednoznacznie wskazując, w których przypadkach odmowa uwzględnienia wniosku następuje w formie władczej, czyli decyzji administracyjnej z możliwością jej skontrolowania środkami zaskarżenia, a w których nie ma takiego charakteru, bowiem samo przyznanie świadczenia następuje na podstawie umowy zawieranej w warunkach fakultatywności a nie obowiązku. Jak zaznaczono, choć w orzecznictwie ukształtowało się pojęcie tzw. hybrydowych postępowań czy sytuacji prawnych, w których pierwszy etap ma charakter administracyjnoprawny, a podejmowane na tym etapie czynności podlegają zaskarżeniu do sądu administracyjnego i dopiero pozytywne zakończenie tego etapu dla wnioskodawcy prowadzi do zawarcia cywilnoprawnej umowy, to jednak przepisy prawa regulujące określoną instytucję powinny dawać podstawę do wyprowadzenia takiej dwuetapowości udzielenia dofinansowania, co w rozpoznawanej sprawie sytuacja nie zachodzi. Sąd podkreślił, że w tym przypadku dofinansowanie wynagrodzeń następuje poprzez zawarcie umowy o charakterze cywilnoprawnym, a sądy administracyjne nie są właściwe do rozpoznawania zarzutów odnośnie prawidłowości zawierania umów o charakterze cywilnoprawnym.

Stanowisko NSA

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił zaskarżone postanowienie. W art. 15g ust. 17 KoronawirusU20 zawarto odesłanie, które stanowi, że do wypłaty i rozliczania świadczeń wypłacanych ze środków FGŚP, o których mowa w ust. 1 i 1a, oraz środków, o których mowa w ust. 2, stosuje się odpowiednio przepisy art. 7-16 ustawy z 11.10.2013 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 669; dalej: OchrMiejscPrU), z wyjątkiem art. 8 ust. 3 pkt 8 oraz art. 13 pkt 2 OchrMiejscPrU, oraz przepisy wykonawcze do tej ustawy. W ocenie NSA z przepisów OchrMiejscPrU wynika, że w tej sprawie nie mamy do czynienia z klasyczną umową cywilnoprawną, umowa ta została bowiem uregulowana w art. 9 ust. 2 OchrMiejscPrU, który to przepis znajduje się w obszarze prawa administracyjnego regulując stosunki pomiędzy państwem a jednostką. Zawieranie tej umowy wiąże się z realizacją określonych zadań dyrektora urzędu pracy jako organu administracyjnego. Umowa o dofinansowanie, nie jest umową nazwaną prawa cywilnego, a jedynie umową regulującą wypłatę należnych świadczeń. Działanie dyrektora urzędu pracy na podstawie art. 9 ust. 2 OchrMiejscPrU jest zatem działaniem z zakresu administracji publicznej, choć z wykorzystaniem pewnych konstrukcji cywilnoprawnych.

Według Naczelnego Sądu Administracyjnego, z uwagi na to, że mamy tu do czynienia ze środkami z FGŚP, nie zachodzi tu typowa relacja cywilnoprawna, ale administracyjnoprawna konstrukcja związana z podejmowaniem aktu. Jeżeli dyrektor dojdzie do wniosku, że chce przekazać pewne środki beneficjentowi wnosi do dysponenta FGŚP o przyznanie limitu wydatków na wypłatę świadczeń finansowanych na podstawie OchrMiejscPrU a jeżeli uzyska limit zawiera umowę z beneficjentem.

W konsekwencji, w działaniu jakim jest odmowa w formie pisemnej zawarcia umowy, należy dopatrywać się władczości administracyjnoprawnej, a rozstrzyganie o tym, że dany podmiot nie spełnia przesłanek, aby zawrzeć z nim umowę, na podstawie której otrzyma wsparcie, należy uznać za akt, o jakim mowa w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU. Stwierdzenie przez dyrektora urzędu pracy, że w konkretnym przypadku nie zawrze umowy na podstawie art. 9 ust. 2 OchrMiejscPrU w zw. z art. 15g ust. 1 i 15g ust. 17 KoronawirusU20 stanowi rozstrzygnięcie z zakresu administracji publicznej, które ponadto odnosi się do sytuacji prawnej podmiotu wnioskującego o zawarcie takiej umowy. W uzasadnieniu postanowienia wyjaśniono że dyrektor wojewódzkiego urzędu pracy, rozstrzygając o odmowie w formie pisemnej zawarcia z przedsiębiorcą umowy o wypłatę świadczeń, wydaje akt z zakresu administracji publicznej dotyczący uprawnień wynikających z przepisów prawa, czyli prawa do zawarcia umowy o dofinansowanie, zaskarżalny do sądu administracyjnego na podstawie art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU. Wbrew stanowisku zawartemu w zaskarżonym postanowieniu, w tej sprawie mamy do czynienia z dwuetapowością postępowania związanego z przyznaniem świadczenia. Pierwszy etap oparty jest o konstrukcje administracyjnoprawne, natomiast drugi etap to etap cywilnoprawny.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Aplikacja radcowska – zmiany od 2022 r.

– Aplikacja radcowska to rzetelny i efektywny system kształcenia, który w ostatnich latach bardzo dynamicznie się zmienia. Osiągnęliśmy wysoki poziom szkolenia i jesteśmy wysoko oceniani, co nie oznacza, że spoczniemy na laurach. Samorząd nie może sobie na to pozwolić – mówi Włodzimierz Chróścik, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. – Konieczność dostosowania kształcenia do potrzeb zmieniającego się rynku usług prawniczych czy rynku pracy powoduje, że stworzenie modelu idealnego jest niezmiernie trudne i wymaga od nas ciągłej pracy – dodaje.

Wiele ze zmian ma na celu przygotowanie aplikantów do egzaminu zawodowego. W tym celu ze wszystkich przedmiotów, które zdawane są podczas egzaminu, (prócz etyki) kolokwia będą pisemne. Forma i czas na ich rozwiązanie dostosowane będą również do czasu egzaminu radcowskiego.

– W formie ustnej przeprowadzane będzie wciąż kolokwium z prawa pracy. W miejsce prawa gospodarczego w tej formule sprawdzana będzie natomiast wiedza z kodeksu spółek handlowych – informuje prezes Chróścik.

I dodaje, że każda wystawiona ocena niedostateczna z kolokwium będzie musiała zostać przez egzaminatora opatrzona uzasadnieniem.

Dwa miesiące przed egzaminem zawodowym organizowany będzie również ogólnopolski próbny egzamin. Aplikanci będą mogli do niego podejść zarówno stacjonarnie w swoich macierzystych izbach, jak i online (w czasie rzeczywistym). Za jego przygotowanie odpowiadać będą władze centralne, sprawdzać będą już same izby.

Wykłady zostaną zastąpione konwersatoriami dającymi możliwość wymiany opinii między uczestnikami. Ćwiczenia ustąpią miejsca warsztatom w mniejszych grupach.

Przeszkoleni zostaną także prowadzący zajęcia na aplikacji, dla podwyższenia ich zdolności dydaktycznych. Będą też wymieniać się swoimi doświadczeniami.

Przynajmniej raz w roku aplikanci dokonywać mają oceny całej aplikacji, jak i poszczególnych przedmiotów, co pozwoli na dobór najlepszych wykładowców.

– Obecnie aplikacja radcowska to 240 godzin nauki. Oferta dydaktyczna będzie poszerzana o około 100 godzin szkoleń online rocznie. Do współpracy zaprosimy najlepszych prawników – mówi Bartosz Szolc-Nartowski, przewodniczący Komisji Aplikacji przy KRRP.

Premiowani mają być także patroni, którzy zatrudniają swoich aplikantów lub z nimi stale pracują.

– Dziś każdy patron musi wymyślać swoim podopiecznym szereg zadań, a z prowadzenia patronatu trzeba składać bardzo szczegółowe raporty. Jeżeli patron przyjmie do pracy aplikanta, z którym będzie pracował w pełnym wymiarze godzin, to będzie zobowiązany jedynie na koniec roku wystawić mu opinię podsumowującą jego postępy i zaangażowanie – opisuje mec. Szolc.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź