Przewlekłość postępowania w czasie epidemii
Stan faktyczny
18.3.2019 r. KM i WM złożyli podanie do Wójta Gminy A, w którym na podstawie art. 59. ust. 3 ustawy z 27.3.2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 293; dalej: PlanZagospU) wnieśli o ustalenie, czy doszło do samowolnej zmiany sposobu zagospodarowania terenu nieruchomości, która sąsiaduje z nieruchomością KM i WM. W sytuacji, gdyby doszło do stwierdzenia takiej samowolnej zmiany, KM i WM wnieśli o zastosowanie odpowiednich sankcji. 7.1.2020 r. skarżący wnieśli o przyspieszenie postępowania. Organ, powołując się na to pismo, przedłużył termin załatwienia sprawy do 31.3.2020 r. Ostatnią znaną czynnością organu było wystosowanie 29.6.2020 r. zawiadomienia do właściwego miejscowo organu nadzoru budowlanego. Przy czym w kwietniu 2020 r. organ przedłużył ponownie postępowanie w sprawie do 30.6.2020 r.
Powyższe postępowanie nie zostało zakończone do chwili wniesienia przez KM i WM skargi, w której zarzucono zarówno bezczynność organu, jak i przewlekłość postępowania.
W podaniu KM i WM domagali się zastosowania jednej z sankcji przewidzianych przez wspomniany już art. 59 ust. 3 PlanZagospU. Obszar, na którym położona jest sporna nieruchomość, objęty jest miejscowym planem zagospodarowania terenu. Zgodnie z tym planem na obszarze tej nieruchomości powinny znajdować się tereny mieszkaniowe o podstawowym przeznaczeniu dla zabudowy jednorodzinnej z możliwością lokalizowania na tym terenie usług o ograniczonym charakterze.
Mimo iż w sprawie organ starał się zaangażować inne podmioty, to jego aktywność w opinii KM i WM okazała się niewystarczająca i doprowadziła nie tylko do znacznego przekroczenia terminów wynikających z ustawy z 14.6.1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 256 ze zm., dalej jako KPA), ale także terminu wyznaczonego przez sam organ. Czynności procesowe organu nie charakteryzowały się niezbędną koncentracją w rozumieniu art. 12 § 1 KPA.
3.4.2020 r. KM i WM wnieśli ponaglenie na przewlekłość Wójta. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uznało jednak to ponaglenie za niezasadne. W opinii Kolegium bowiem na podstawie § 1 rozporządzenia Ministra Zdrowia z 20.3.2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii SARS-CoV-2 (Dz.U. z 2020 r. poz. 491 ze zm.) w okresie od 20.3.2020 r. do dnia odwołania na obszarze Polski ogłasza się stan epidemii w związku z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. Stosownie do treści art. 15zzs ust. 10 pkt 1 ustawy z 2.3.2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842 ze zm.; dalej: KoronawirusU), przepisów o bezczynności organów oraz o obowiązku organu i podmiotu, prowadzących odpowiednio postępowanie lub kontrolę, do powiadamiania strony lub uczestnika postępowania o niezałatwieniu sprawy w terminie nie stosuje się.
Stanowisko Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi
WSA zważył już na samym wstępie, że zgodnie z art. 12 § 1 KPA organy administracji są zobowiązane do przestrzegania zasad ogólnych postępowania administracyjnego, a w szczególności organy powinny działać w sprawie wnikliwie i szybko, posługując się możliwie najprostszymi środkami prowadzącymi do jej załatwienia. Przy czym, w myśl art. 35 § 1 KPA, oznacza to, że powinny załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki. Wojewódzki Sąd Administracyjny podkreślił przy tym, że załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej – nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania, zaś w postępowaniu odwoławczym – w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania (art. 35 § 3 KPA). Oczywiście do terminów tych nie wlicza się czasu określonego w przepisach na dokonanie dokonanie niezbędnych czynności. Ponadto, jeżeli organ nie jest w stanie załatwić sprawy w terminie, powinien poinformować o tym wnioskodawcę, podając przyczyny zwłoki i nowy termin załatwienia sprawy.
Jak zauważył Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi, poprzez bezczynność organu należy rozumieć niewydanie w terminie decyzji lub postanowienia. Chodzi tu między innymi o przekroczenie terminu określonego na podstawie art. 35 KPA. Przy czym na gruncie art. 3 § 2 pkt 8 i pkt 9 oraz art. 149 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325 ze zm.; dalej: PostAdmU) sprowadza się to do badania kwestii ewentualnego naruszenia terminowości działania organów administracyjnych. Zatem przewlekłe prowadzenie postępowania można rozumieć zdaniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, jako „sytuację prowadzenia postępowania w sposób nieefektywny, przez wykonywanie czynności w dużym odstępie czasu, bądź wykonywanie czynności pozornych, powodujących, że formalnie organ nie jest bezczynny, ewentualnie mnożenie przez organ czynności dowodowych ponad potrzebę wynikającą z istoty sprawy”. Takie zachowanie organu obejmować może wobec tego opieszałe, niesprawne i nieskuteczne działanie organu w sytuacji, gdy sprawa mogła być załatwiona w terminie krótszym, jak również nieuzasadnione przedłużanie terminu załatwienia sprawy.
W związku z powyższym WSA orzekł, że Wójt Gminy A dopuścił się zarówno bezczynności, jak też przewlekłego prowadzenia postępowania zainicjowanego wnioskiem KM i WM. Organ naruszył obowiązek załatwienia sprawy w ustawowym terminie, określonym w art. 35 KPA. Przy czym WSA podkreślił, że niniejszej sprawie „trudno doszukać się uzasadnienia dla tak długo trwającego postępowania, szczególnie że w tym czasie organ nie podjął żadnej czynności w sprawie, która zmierzałaby do wyjaśnienia sprawy, a zatem do zakończenia postępowania. Postępowania nie cechowała bowiem wymagana dynamika, a czynności organu w jego ramach nie były należycie skoncentrowane”. Tym bardziej Sąd nie może uznać za przejaw prowadzenia postępowania w niniejszej sprawie podejmowanych przez organ prób zainteresowania sprawą, czy problemem, innych organów.
Co więcej, na gruncie postępowania prowadzonego w trybie art. 59 ust. 3 PlanZagospU żadna ze wskazanych okoliczności (kwestia przekroczenia norm hałasu, samowolnej zmiany sposobu użytkowania budynków czy zwiększenie ruchu samochodowego) nie wpływa na rozstrzygnięcie, zatem oczekiwanie przez Wójta Gminy na załatwienie tych spraw przez inne organy, nie znajduje uzasadnienia.
Podkreślenia wymaga także, że podnoszona przez organ kwestia związana z epidemią koronawirusa nie może także usprawiedliwiać bezczynności organu. Stan zagrożenia epidemiologicznego na terenie Polski został bowiem wprowadzony dopiero 14.3.2020 r., a stan epidemii – 20.3.2020 r. Postępowanie w niniejszej sprawie zostało zaś zainicjowane przez KM i WM około roku wcześniej, czyli 18.3.2019 r. Oznacza to, że w rzeczywistości w okresie od marca 2019 r. do marca 2020 r. organ nie podjął tak naprawdę żadnych czynności zmierzających do załatwienia sprawy, podczas gdy spraw powinna zakończyć się w okresie 2 miesięcy.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi ocenił ponadto, czy bezczynność i przewlekłość organu były rażące. Zdaniem Sądu, „rażącym naruszeniem prawa będzie stan, w którym wyraźnie, ewidentnie, bezdyskusyjnie i drastycznie naruszono treść obowiązku wynikającego z przepisu prawa. W orzecznictwie akcentuje się, iż rażącym naruszeniem prawa będzie stan, w którym bez żadnej wątpliwości i wahań można stwierdzić, że naruszono prawo w sposób oczywisty”. Wspomniane przekroczenie musi być znaczne i niezaprzeczalne oraz oczywiście pozbawione jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia.
Mając na uwadze powyższe WSA podkreślił, że postępowanie organu w niniejszej sprawie trwało ponad półtorej roku, podczas gdy powinno zakończyć się w czasie 2 miesięcy, i to w przypadku sprawy szczególnie skomplikowanej. W związku z tym Wojewódzki Sąd Administracyjny nie miał wątpliwości, że organ dopuścił się bezczynności w stopniu rażącym, a postępowanie prowadzone było w sposób rażąco przewlekły.
Dodać należy także, że WSA uwzględnił w niniejszej sprawie okoliczność, że w toku postępowania toczącego się przed organem ogłoszono stan zagrożenia epidemiologicznego, a następnie stan epidemii. Stan zagrożenia epidemicznego obowiązywał na obszarze Polski w okresie od 14 do 20.3.2020 r., natomiast stan epidemii trwa od 20.3.2020 r. Okoliczność ta nie była jednak w ocenie Sądu ani pierwotną, ani główną przyczyną pozostawania przez organ w bezczynności. Należy bowiem mieć na względzie, jak podkreślił Sąd, że zanim przywołane przepisy dotyczące COVID-19 weszły w życie, organ przez okres ponad roku nie podjął żadnej czynności postępowania zmierzającej do załatwienia sprawy. „W okresie stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii nie ma podstaw do stwierdzenia, by organy pozostawały bezczynne i za ten okres nie stwierdza się bezczynności, nie wymierza grzywien, ani nie zasądza sum pieniężnych. Nie stoi to jednak na przeszkodzie, aby orzekać o bezczynności organu, która miała miejsce przed ogłoszeniem stanu zagrożenia epidemicznego, niezależnie od tego, kiedy skarga na bezczynność została złożona”.
Spór o sądy może dotknąć także biznes i frankowiczów
Pojawia się pytanie, jaki będzie skutek orzeczeń TK, kwestionujących pierwszeństwo unijnego prawa. Co prawda eksperci są przekonani, że nie powinny mieć zastosowania np. w sporach o VAT czy frankowiczów z bankami, obawiają się jednak, że z czasem przełożą się negatywnie na sytuację firm i obywateli.
Stosowanie prawa UE
Przypomnijmy: pod koniec marca premier Mateusz Morawiecki wystąpił do TK w kwestii kolizji norm prawa europejskiego z Konstytucją RP. Z kolei już 28 kwietnia TK z inicjatywy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego ma się zająć inną sprawą z wątkiem unijnym. Obie w tle mają rozstrzygnięcia TSUE w sprawach dotyczących polskiego sądownictwa i możliwości ich wykonania ze względu na konstytucję. Tymczasem orzecznictwo TSUE od lat przekłada się na sytuację setek tysięcy rodzimych podatników VAT.
– Przyszłe wyroki TK nie mogą tego zmienić. VAT jest podatkiem zharmonizowanym. Wbrew powszechnemu przekonaniu polskie sądy nie stosują orzeczeń TSUE, ale dyrektywę unijną, która jest przez niego interpretowana. Obowiązywania dyrektywy VAT w Polsce chyba nikt na razie nie kwestionuje – zauważa Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski, Nikończyk, Dec & Partnerzy.
W świetle orzecznictwa TSUE, gdy polskie normy są niezgodne z dyrektywą VAT, zastosowanie ma rozwiązanie lepsze dla podatnika.
– Patrząc na sprawę zdroworozsądkowo, nie ulega wątpliwości, że VAT i inne podatki zharmonizowane leżą w sferze wspólnego rynku, czyli kompetencji UE. Narracja o potencjalnej niekostytucyjności zastosowania orzecznictwa TSUE nie dotyczy rozstrzyganych przez niego spraw podatkowych – tłumaczy Adam Bartosiewicz radca prawny, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii EOL.
Orzecznictwo unijne okazało się także zbawienne dla sporów frankowych. Marcin Szymański, adwokat, partner w kancelarii Drzewiecki Tomaszek, także jest przekonany, że orzecznictwo TK nie powinno negatywnie wpłynąć na sprawy frankowe.
– Abstrahując od zasadności wniosków do TK, zakres pytania dotyczy rozstrzygnięć TSUE zawierających wniosek o zabezpieczenie w sprawach powołania sędziów. Dlatego nie widzę możliwości zastosowania odpowiedzi, jakiej udzieli TK w sporach frankowiczów z bankami. Zwłaszcza że unijne przepisy dotyczące konsumentów zostały bezpośrednio implementowane do polskiego prawa i wyroki TSUE dotyczą ich wykładni – uważa Marcin Szymański.
Efekt mrożący
Krzysztof J. Musiał, doradca podatkowy, wspólnik w kancelarii Musiał i Wspólnicy, jest przekonany, że jeżeli TK uzna wyższość polskich przepisów nad unijnymi, to może doprowadzić do pomijania orzecznictwa TSUE przez niektóre sądy.
Eksperci są zgodni, że przeniesienie sporu o przepisy unijne do TK to zły pomysł.
– Nie można wykluczyć, że w przyszłości jakiś korzystny dla podatników wyrok TSUE dotyczący np. transakcji karuzelowych zostanie uznany za naruszający wyłączne kompetencje Polski. Ktoś może uznać, że TSUE nie pozwala w ten sposób ścigać oszustów, co kłóci się z polską racją stanu i suwerennością. Jak się powiedziało A, to można powiedzieć B – tłumaczy Adam Bartosiewicz.
Również Marcin Szymański jest przekonany, że w przyszłości mogą na takim gruncie nastąpić różne próby umniejszania czy podważania wyroków TSUE.
– To bardzo zły kierunek, bo orzecznictwo TSUE jest bardzo istotnym elementem ochrony praw setek tysięcy polskich obywateli, zawłaszcza konsumentów – podkreśla Marcin Szymański.
Krzysztof J. Musiał zwraca uwagę, że może też dojść do zwiększenia efektu mrożącego, bo sędziowie jeszcze rzadziej będą kierować pytania do TSUE.
prof. Ryszard Piotrowski konstytucjonalista WPiA, Uniwersytet Warszawski
W myśl konstytucji ma ona pierwszeństwo przed prawem unijnym. Według dotychczasowego orzecznictwa Trybunału, jeśliby doszło do sprzeczności miedzy prawem europejskim a konstytucją, to możliwe jest dokonanie jej zmiany, względnie wystąpienie z UE albo zmiana prawa europejskiego. Gdyby się zdarzyło, że z prawa europejskiego wynika obowiązek przestrzegania konstytucji nierespektowanej w krajowym porządku prawnym, to – także z jej mocy – reguły europejskie powinny mieć pierwszeństwo przed ustawami sprzecznymi z konstytucją. Trudno ocenić, jaki wpływ na stosowanie orzecznictwa i prawa unijnego będzie miał ewentualny wyrok TK, a zwłaszcza czy nie będzie stosowany w złej wierze. Wydaje się, że wniosek premiera odnosi się do konsekwencji wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE dla orzecznictwa NSA dotyczącego powoływania sędziów. Pojawia się ryzyko, że to, jak zostanie wykorzystany wyrok TK, może zależeć od potrzeb politycznych. Nie można wykluczyć, że po tym orzeczeniu pojawią się problemy ze stosowaniem wyroków TSUE na innych polach, np. w podatkach czy w sporach frankowych. Obawiam się, że przede wszystkim będzie to zagrożenie dla naszego członkostwa w UE.
Puste paragony nie istnieją – „najlepsza” interpretacja indywidualna w historii
Zgodnie z art. 113 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej: VATU), zwalnia się od podatku sprzedaż dokonywaną przez podatników, u których wartość sprzedaży nie przekroczyła łącznie w poprzednim roku podatkowym kwoty 200 000 zł. Niemniej, nawet podatnicy zwolnieni z VAT na podstawie tego przepisu mają obowiązek prowadzenia ewidencji przy pomocy kas rejestrujących – jeśli dokonują sprzedaży na rzecz osób fizycznych. O ile nie łapią się rzecz jasna na jedno z licznych zwolnień z obowiązku fiskalizacji. Ale to zupełnie inna historia.
Kombinacja tych dwóch zasad może jednak czasami skutkować problemami. Przekonał się o tym jeden z podatników. Choć też przeżył dzięki temu niesamowitą przygodę.
Czego dotyczyła sprawa?
Podatnik prowadzi gospodarstwo agroturystyczne i świadczy usługi w zakresie zakwaterowania i wyżywienia. Podatnik rozpoczął zgodnie z wymogami VATU ewidencję przychodów na kasie fiskalnej on-line.
Co ważne, podatnik korzysta ze zwolnienia podmiotowego na podstawie art. 113 ust. 1 VATU (roczny obrót podatnika nie przekracza 200.000 zł). W trakcie programowania kasy fiskalnej on-line wszystkie pozycje zostały jednak przez serwisanta omyłkowo wprowadzone z 8% stawką VAT. W związku z tym, do sprzedaży w styczniu i lutym 2021 r. został doliczony podatek VAT. Pomyłka została zauważona dopiero w marcu 2021 r. (co ciekawe przez pracownika urzędu skarbowego). Błędnie naliczony podatek VAT w żaden sposób nie został przez podatnika odprowadzony.
Podatnik postanowił więc zwrócić się z do Dyrektora KIS z prośbą o „nieobciążanie go koniecznością zapłaty podatku”. I choć rzecz jasna Dyrektor KIS nie jest odpowiednim adresatem tego rodzaju próśb, postanowił on wydać interpretację.
Stanowisko organu
Wydając interpretację indywidualną z 1.4.2021 r., sygn. 0114-KDIP1-3.4012.129.2021.1.PRM, Legalis Dyrektor KIS przyjął względem podatnika postawę pełną zrozumienia. Uznał bowiem, że w przypadku wystawienia paragonu fiskalnego, w którym wykazano kwotę podatku należnego, mimo że sprzedaż podlegała zwolnieniu, podatnik nie ma obowiązku zapłaty kwoty podatku VAT.
Żeby jednak nie było tak cukierkowo, podatnik zobowiązany jest prowadzić ewidencję korekt, z której wynika kwota korekty sprzedaży i podatku należnego oraz wskazanie przyczyny zaistniałej korekty.
Omawiana interpretacja Dyrektora KIS zostawia komentatorowi spore pole do popisu.
Na start małe przypomnienie: w wydanej nie tak całkiem dawno interpretacji indywidualnej z 30.9.2020 r., 0114-KDIP1-3.4012.461.2020.2.PRM, Legalis Dyrektor KIS wykazał w podobnej sprawie znacznie mniej życzliwości względem pewnej fryzjerki. Podatniczka z podobnych przyczyn (tj. błąd techniczny) raportowała swoje usługi zgodnie ze stawką podstawową (zamiast 8% VAT). Co ważne, skutkowało to jej zdaniem zubożeniem własnym (gdyż błąd nie wpływał na wysokość ceny brutto). Fiskus odmówił fryzjerce prawa do korekty. Nie do końca dowierzając chyba w brak wpływu zawyżonej stawki na kwotę brutto (słowem: nie wierząc w zubożenie). Wygodnym argumentem okazał się także brak możliwości korekty z uwagi na niespełnienie przesłanki „oczywistej omyłki”.
Co ciekawe, w omawianej interpretacji organ (a sądząc po sygnaturze, w praktyce najprawdopodobniej ten sam urzędnik) również nie widzi okoliczności właściwych dla „oczywistych omyłek”. Ale zauważa jednocześnie, że brak regulacji prawnych nie może pozbawić podatnika możliwości dokonania korekty, jeżeli możliwe jest wykazanie, że obrót z danej transakcji był inny niż kwota figurująca na paragonie, bądź też paragon nie odzwierciedla zaistniałego stanu faktycznego. To bardzo ważna myśl!
Dochodząc do sedna: podatnik nie sprecyzował bowiem, czy poprzez wystawianie paragonów z 8% stawką VAT w istocie pobierał tę kwotę od swoich klientów. Jeśli nie to faktycznie przyjęte podejście ma sens (nie trzeba wchodzić w dyskusje odnośnie „wzbogacenia” czy „zubożenia”). Ale czy taki scenariusz jest realny? Klient otrzymuje paragon z 8% stawką VAT, ale płaci jednocześnie jedynie kwotę netto… tego nie rozstrzygniemy. To jednak prawdopodobnie odróżnia sytuację fryzjera (czynnego podatnika VAT) od właściciela agroturystyki (podatnika VAT zwolnionego). I to mogło mieć kluczowe znaczenie przy wydawaniu interpretacji.
Drugi ciekawy wątek to samo nasuwające się skojarzenia z art. 108 VATU. Zgodnie z tym przepisem, w przypadku gdy podmiot wystawi fakturę, w której wykaże kwotę podatku, jest obowiązany do jego zapłaty. To wszem i wobec znany „bat” na puste faktury. Wypisz-wymaluj, można by przyłożyć tę zasadę w opisywanej sytuacji. Ale Dyrektor KIS nie widzi takiej opcji. Bo jego zdaniem, art. 108 VATU dotyczy wyłącznie faktur. W przypadku zaś wystawienia paragonu fiskalnego, w którym wykazano kwotę podatku należnego, mimo że sprzedaż podlegała zwolnieniu, wystawca paragonu nie ma obowiązku zapłaty wykazanej na paragonie kwoty podatku.
Zatem nie ma w praktyce czegoś takiego jak „pusty paragon”. Inna sprawa, że gdyby jednak podatnik wystawił fakturę do takiego paragonu to wnioski płynące z interpretacji mogłyby być inne. Temat sposobu interpretowania przez organy skarbowe art. 108 VATU jest ostatnio nagłośniony dzięki (pozytywnemu) rozstrzygnięciu TSUE w wyroku z 18.3.2021 r. w sprawie C-48/20, Legalis. Pewnie zbyt wcześnie by uznać, że wnioski płynące z tego wyroku są już widoczne w praktyce. Ale koincydencja czasowa zastanawiająca.
Inny ciekawy wątek to kwestie proceduralne. Np. sposób działania kas fiskalnych online. Jak na dłoni widać proces cyrkulacji danych związanych ze sprzedażą ewidencjonowaną w ten sposób. Już po dwóch miesiącach urzędnik skarbowy identyfikuje błąd i życzliwie sygnalizuje go podatnikowi. Podatnik zaś w ciągu dwóch (!) dni od tego zdarzenia jest już gotowy z wnioskiem interpretacyjnym do Dyrektora KIS. Ten zaś wydaje interpretację w niespełna miesiąc (!!). Nie dopytuje o newralgiczne elementy stanu faktycznego (!!!). Podchodzi z zauważalną życzliwością, wychodzi poza literalne brzmienie przepisów i tam szuka praw podatnika (!!!!) – co widać w wywodzie odnośnie oczywistych omyłek.
A już zupełnie na koniec: interpretacja została wydana 1.4.2021 r. Mam nadzieję, że z tej akurat koincydencji czasowej nie warto wyciągać daleko idących wniosków.
Sankcja VAT nie dla uczciwych firm
Sankcje dla firm, które zaniżają VAT, obowiązują od 1 stycznia 2017 r. Podstawowa wynosi 30 proc. kwoty zaniżenia zobowiązania (bądź zawyżenia zwrotu). Może być zmniejszona do 20 proc. Przykładowo wtedy, gdy przedsiębiorca po zakończeniu kontroli złożył korektę deklaracji uwzględniającą stwierdzone nieprawidłowości i oddał fiskusowi pieniądze. Tak wynika z art. 112b ust. 2 ustawy o VAT.
Tym przepisem zajął się unijny Trybunał. W rozpatrywanej sprawie spółka Grupa Warzywna kupiła nieruchomość. Sprzedawca uznał, że transakcja powinna być opodatkowana, i wystawił fakturę z podatkiem wynoszącym ponad 3 mln zł. Spółka zapłaciła, wykazała VAT naliczony w deklaracji i wystąpiła o jego zwrot.
Skarbówka wszczęła kontrolę i stwierdziła, że transakcja jest zwolniona z podatku, a jej strony nie złożyły wymaganego oświadczenia o rezygnacji ze zwolnienia. W konsekwencji fiskus uznał, że spółka nie miała prawa do odliczenia, i odmówił zwrotu podatku.
Korekta, jakiej chcieli urzędnicy
Spółka złożyła korektę deklaracji uwzględniającą ustalenia urzędników. Mimo to fiskus nałożył na nią sankcję w postaci dodatkowego zobowiązania wynoszącego 20 proc. kwoty zawyżenia zwrotu VAT. Wyszło ponad 0,5 mln zł.
Spółka nie zgodziła się z tą decyzją i zaskarżyła ją do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Ten zaś zapytał Trybunał Sprawiedliwości UE, czy unijne prawo pozwala nakładać sankcję wtedy, gdy Skarb Państwa nic nie stracił i nie ma podejrzenia oszustwa.
Unijny sąd przypomniał przede wszystkim, że zgodnie z art. 273 dyrektywy VAT państwa członkowskie są upoważnione do przyjęcia przepisów zapewniających prawidłowy pobór podatku i zapobieganie oszustwom. Mogą to być też sankcje za nieprzestrzeganie warunków odliczenia. Trzeba jednak pamiętać o poszanowaniu zasady proporcjonalności.
Sankcja nie może więc wykraczać poza to, co jest niezbędne do prawidłowego poboru podatku i zapobiegania oszustwom.
Nie ma przesłanek oszustwa
Trybunał Sprawiedliwości podkreślił, że nieprawidłowości, jakie powstały w rozpatrywanej sprawie, spowodowane są błędną oceną zasad rozliczania transakcji. Nie ma przesłanek wskazujących na oszustwo. Nie doszło też do uszczuplenia należności wobec państwa.
Przewidziany w polskich przepisach sposób ustalania sankcji nie daje jednak możliwości dostosowania jej do konkretnych okoliczności danej sprawy. Jest ona stosowana automatycznie, urzędnicy nie mogą jej zindywidualizować. Narusza to unijne prawo.
Artykuł 273 dyrektywy VAT i zasada proporcjonalności stoją na przeszkodzie przepisom nakładającym na podatnika sankcję bez rozróżnienia przyczyn nieprawidłowości – stwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE.
Przypomnijmy, że Ministerstwo Finansów, wprowadzając VAT-owskie sankcje, podkreślało, iż ich celem jest karanie za nieprawidłowości wynikające z udziału w nadużyciach i oszustwach. Nie powinny być wymierzane za zwykłe spóźnienie, oczywistą omyłkę czy też błąd, który został szybko naprawiony (tak wynika z odpowiedzi na interpelację poselską nr 8526).
Sygnatura akt: C-935/19
Roman Namysłowski doradca podatkowy, partner zarządzający w Crido
Trybunał Sprawiedliwości jednoznacznie uznał, że VAT-owska sankcja nie może być stosowana w każdej sytuacji, w której doszło do nieprawidłowości. Ważna jest ich przyczyna. Sankcja powinna być nakładana wtedy, gdy stwierdzono oszustwo. Jeśli jednak przedsiębiorca jedynie pomylił się w ocenie skutków transakcji i naprawił swój błąd, nie powinien być dodatkowo karany. Nakładanie sankcji w takiej sytuacji jest sprzeczne z unijnym prawem. Co ta konkluzja daje przedsiębiorcom? Ci, którzy zapłacili dodatkowy podatek z powodu zwykłych, niespowodowanych oszustwem błędów w rozliczeniu, mogą złożyć wnioski o stwierdzenie nadpłaty i jej zwrot. Trybunał zajmował się 20-proc. sankcją, ale wyrok można też stosować w sprawach, w których wymierzono ją w innej wysokości.
Pielęgniarki i położne będą kwalifikować do szczepień
- Nowelizacja przepisów art. 21c ZapobChoróbU umożliwi sprawniejsze przeprowadzenie akcji szczepień ochronnych przeciwko COVID 19, które stanowią kluczowy instrument w zwalczaniu pandemii COVID-19.
- Ustawa weszła w życie 2.4.2021 r.
Badanie nie tylko przez lekarza
Dotychczasowe przepisy ZapobChoróbU dopuszczają do wykonywania badań kwalifikacyjnych w celu wykluczenia przeciwwskazań do wykonania szczepienia ochronnego przeciw COVID-19 jedynie lekarzy. Dzięki omawianej nowelizacji przepisów ZapobChoróbU badania kwalifikacyjne będą mogły przeprowadzać również inne osoby wykonujące niektóre inne zawody medyczne. Chodzi tutaj szczególnie o pielęgniarki i położne.
Na podstawie zmienionego art. 21c ust. 5 ZapobChoróbU minister właściwy do spraw zdrowia będzie mógł wydać rozporządzenie wykonawcze, w którym określi kwalifikacje innych osób niż lekarze, które będą mogły przeprowadzać badania kwalifikacyjne w celu wykluczenia przeciwwskazań do wykonania szczepienia ochronnego przeciw COVID-19.
Ustawodawca zaakcentował w uzasadnieniu do omawianej ustawy, że określając kwalifikacje osób uprawnionych do przeprowadzania badania kwalifikacyjnego, minister właściwy do spraw zdrowia będzie kierował się koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa osób poddanych tym szczepieniom. Z tego względu, jak czytamy w uzasadnieniu, do przeprowadzenia badania kwalifikacyjnego w celu wykluczenia przeciwwskazań do wykonania szczepienia ochronnego przeciw COVID-19 zostaną uprawnieni wyłącznie przedstawiciele niektórych zawodów medycznych.
Dotychczasowe rozporządzenie wykonawcze, wydane na podstawie dotychczasowego brzmienia art. 21c ust. 5 ZapobChoróbU czyli rozporządzenie Ministra Zdrowia z 15.2.2021 r. w sprawie kwalifikacji osób przeprowadzających szczepienia ochronne przeciwko COVID-19 (Dz.U. z 2021 r. poz. 293), obowiązywać będzie do dnia wejścia w życie nowego rozporządzenia wykonawczego, jednak nie dłużej niż przez 6 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy.
Stomatolodzy, felczerzy, pielęgniarki
Dotychczas tylko lekarze mogą kwalifikować do szczepień na podstawie standardowego wywiadu przesiewowego wypełnianego przez pacjenta przed szczepieniem oraz badania fizykalnego pacjenta. Według nowych przepisów, na szczepienie przeciw COVID-19 być może kwalifikować będą mogli także stomatolodzy, felczerzy, pielęgniarki, położne, ratownicy medyczni, diagności laboratoryjni, farmaceuci, fizjoterapeuci czy też studenci ostatniego roku medycyny. Jak wspomniano, kwalifikacje tych osób określi rozporządzenie ministra właściwego do spraw zdrowia. Wcześniej, rozporządzeniem ministra właściwego do spraw zdrowia w sprawie kwalifikacji osób przeprowadzających szczepienia ochronne przeciwko COVID-19, umożliwiono niektórym z wymienionych osób (fizjoterapeutom, farmaceutom i diagnostom laboratoryjnym) wykonywanie szczepień ochronnych przeciwko COVID-19.
Ograniczenie praw i wolności konstytucyjnych
Opis stanu faktycznego
Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny (dalej: PWIS) po rozpatrzeniu odwołania A. W. od decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w M. (dalej: PPIS) wymierzającej A. W. karę pieniężną w kwocie 5.000,00 zł za nieprzestrzeganie zakazu przebywania na obszarze publicznym, tj. zakazu przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej poza miejscem zamieszkania – utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję organu i instancji.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznając sprawę ze skargi A. W. na decyzję Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie obowiązku przemieszczania stwierdził nieważność zaskarżonej decyzji i poprzedzającej jej decyzji organu pierwszej instancji.
Z uzasadnienia Sądu
Zasada ochrony wolności wyraża ogólną zasadę ustrojową, w myśl której wolność jest podstawową wartością, na której opiera się system prawa Rzeczypospolitej Polskiej. Jest zasadą ustrojową o istotnym znaczeniu dla charakterystyki państwa oraz stanowionego w nim prawa. Wolność oznacza swobodę podejmowania aktów woli i ich wyboru, inaczej mówiąc, oznacza swobodę decydowania o własnym postępowaniu. Jak podkreśla się w piśmiennictwie, art. 31 ust. 3 Konstytucji RP ma podstawowe znaczenie dla dopuszczalności ograniczania wszystkich konstytucyjnych wolności i praw. Dotyczy również przepisów, które formułują szczegółowe klauzule limitacyjne, np. art. 53 ust. 5 Konstytucji RP, oraz przepisów, które stanowią, że zakres i formy danego prawa określa ustawa, np. art. 67 ust. 1 Konstytucji RP. Komentowany przepis adresowany jest nie tylko do ustawodawcy, ale też do wszystkich organów stanowiących i stosujących prawo, o ile podejmują rozstrzygnięcia ograniczające wolności i prawa konstytucyjne. Odnosi się on do wszystkich rodzajów i form ich ograniczania.
Warunkiem formalnym zgodnego z Konstytucją RP ograniczania praw obywateli jest ustanawianie ich tylko w ustawie – konstytucyjna zasada, że wszelkie istotne kwestie związane z ograniczeniem praw powinny być rozstrzygnięte w ustawie. Przez ustawę należy też rozumieć rozporządzenie z mocą ustawy, chociaż w myśl art. 234 ust. 1 Konstytucji RP może ono regulować materię praw konstytucyjnych w ograniczonym zakresie. Dopuszczalne jest delegowanie na mocy art. 92 ust. 1 Konstytucji RP pewnych materii do rozporządzeń wykonawczych. Prawa obywatelskie, jako prawa podmiotowe, nie mając charakteru absolutnego, podlegają proporcjonalnym ograniczeniom przewidzianym przez ustawę (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Przepisy ograniczające takie prawa powinny być jednak traktowane, jako wyjątki od reguły, a co za tym idzie – interpretowane ściśle i literalnie. Same prawa wyborcze powinny zaś być interpretowane rozszerzająco, w sposób możliwie korzystny dla obywateli. Zgodnie zaś z art. 37 ust. 1 Konstytucji RP każdy, kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw zapewnionych w Konstytucji RP. Oznacza to zapewnienie każdemu obywatelowi prawa do nieskrępowanego korzystania z przyznanych mu praw i wolności, jeżeli w sposób zgodny z prawem to korzystanie nie zostało ograniczone. Zasada wyrażona w tym przepisie ustawy zasadniczej jest bezwzględnie obowiązująca. Art. 37 ust. 1 Konstytucji RP należy interpretować na tle całokształtu konstytucyjnego uregulowania statusu jednostki, jego praw i wolności. Zasada powszechności korzystania z praw konstytucyjnych nie ma charakteru samoistnego. O możliwości korzystania z poszczególnych wolności i praw decyduje przede wszystkim ich zakres podmiotowy. Rolą art. 37 ust. 1 Konstytucji RP jest podkreślenie powszechności ochrony gwarantowanej przez prawo konstytucyjne, rozstrzyganie wątpliwości dotyczących zakresu ochrony na rzecz jego rozszerzania. Zgodnie z art. 52 ust. 1 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu. Jest to tzw. zasada wolności przemieszczania się. Wolność przemieszczania się mogą podlegać ograniczeniom, ale wyłącznie określonym w ustawie (art. 52 ust. 3 Konstytucji). Jak podkreśla się w literaturze swoboda przemieszczania się jest tradycyjną, klasyczną wolnością jednostki, jako przejaw jej ogólnie wolnościowego statusu i „możności czynienia wszystkiego, co nie szkodzi drugiemu”.
Zasada swobody przemieszczania dotyczy wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w sposób swobodny i nieograniczony, wolności wyboru miejsca zamieszkania, wolności wyboru miejsca pobytu i wolności opuszczenia jej terytorium. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 27.5.2002 r., K 20/01 stwierdził, że znaczenie zasady proporcjonalności polega nie tylko na określeniu zakresu dopuszczalnych ograniczeń w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw, zawartym w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, dopuszczającym jedynie takie ograniczenia, które są konieczne dla realizacji wymienionych w tym przepisie celów. Zasada ta, stanowiąca zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego element państwa prawnego, ma znaczenie szersze, odnosi się bowiem do ogółu sytuacji, w których państwo za pomocą stanowionego przez siebie prawa oddziałuje na pozycję osoby pozostającej pod jego władzą. Zatem także przepisy określające zakres obowiązków ciążących na takich osobach podlegają ocenie z punktu widzenia zgodności z zasadą proporcjonalności, której podstawę w tej sferze stanowi ogólna zasada państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).
Zgodnie z ust. 3 art. 52 Konstytucji RP, wolność przemieszczania się może być ograniczona wyłącznie w ustawie. Nakaz konstytucyjny dotyczący tego, że ta wolność obywatelska może doznać ograniczeń, ale wyłącznie aktem prawnym rangi ustawowej, wiąże w sposób szczególny władzę ustawodawczą. Stanowiąc bowiem konstytucyjną gwarancję wolności przemieszczenia się, równocześnie przewiduje dopuszczalność jej ograniczenia, zawężając prawodawcy prawny sposób wprowadzenia ograniczenia.
Niezastosowanie się prawodawcy do dyspozycji art. 52 ust. 3 Konstytucji RP i dopuszczenie (przez ustawodawcę) oraz wprowadzenie (przez Radę Ministrów) ograniczenia wolności przemieszczania się aktem podustawowym jest więc niedopuszczalne konstytucyjnie i prowadzi w rzeczywistości do samodzielnego uregulowania w rozporządzeniu całego kompleksu zagadnień; do tego takich, co do których w tekście ustawy nie ma żadnych bezpośrednich unormowań czy wskazówek.
W konsekwencji, naruszenie przez prawodawcę ww. przepisu i ograniczenie praw i wolności obywatelskich, gwarantowanych art. 52 ust. 1 Konstytucji RP, nie w ustawie, ale w rozporządzeniu powoduje niezgodność takiego aktu prawnego z Konstytucją RP, co wprost prowadzi do wniosku, że rozporządzenie takie w zakresie, w jakim ogranicza prawa i wolności konstytucyjne, nie może być uznane przez sąd za skuteczną i poprawną podstawę prawną decyzji władczej organu administracji publicznej.
W analizowanym orzeczeniu, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie niezwykle wyraźnie wypowiedział tezę, że ograniczenie praw i wolności obywatelskich w rozporządzeniu powoduje niezgodność takiego aktu prawnego z Konstytucją RP. Wynika to z faktu, że prawa i wolności obywatelskie zawarte w Konstytucji RP (w tym między innymi wolność przemieszczania się) mogą być ograniczane wyłącznie przepisami rangi ustawowej. Niedopuszczalne prawnie jest przeniesienie przez ustawodawcę na organ stanowienia przepisów, ograniczających wolności i prawa obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, gwarantowanych ustawą zasadniczą. Jak wynika z ugruntowanego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, wyłącznie ustawa może określać podstawowe elementy ograniczenia danego prawa i wolności. Tym samym, tylko unormowania, które nie stanowią podstawowych elementów składających się na ograniczenie konstytucyjnych praw i wolności mogą być treścią rozporządzenia. W rozporządzeniu powinny być zamieszczane jedynie przepisy o charakterze technicznym, niemające zasadniczego znaczenia z punktu widzenia praw lub wolności jednostki.
Jednocześnie przypomnieć trzeba, że organy administracji publicznej nie są upoważnione do dokonywania oceny legalności i zgodności aktu prawnego niższej rangi niż ustawa z Konstytucją RP. W kompetencji organów administracji publicznej nie leży więc badanie tego, czy decyzja jaka ma zostać wydana ma ważną i skuteczną podstawę prawną. Powoduje to, że organy administracji publicznej są związane treścią wydanego rozporządzenia. Natomiast oceny podstaw legalności aktu rangi podustawowej może w ramach swojej kognicji dokonać np. sąd administracyjny. W ramach sądowej kognicji mieści się bowiem również ocena konstytucyjności i legalności rozporządzenia, jako aktu podstawowego, dokonana przez sąd rozpatrujący sprawy indywidualne, w których przepis taki mógłby być zastosowany.
Sprawna mediacja ma pomóc Temidzie
Przedsądowa próba
Po co komu ta zmiana? W ocenie Ministerstwa Gospodarki jedną z przyczyn niskiej konkurencyjności polskiej gospodarki jest zbyt długie i kosztowne dochodzenie przez przedsiębiorców praw i należności w obrocie gospodarczym. Stanowi to barierę dla rozwoju przedsiębiorczości. Problem widzą zarówno przedsiębiorstwa, jak i organizacje międzynarodowe oceniające warunki funkcjonowania przedsiębiorstw w różnych krajach.
Co to oznacza w praktyce?
Otóż w sprawach o: zniesienie współwłasności, dział spadku, podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej między małżonkami, w sprawach gospodarczych oraz z zakresu prawa pracy, przed pierwszym posiedzeniem wyznaczonym na rozprawę przewodniczący będzie musiał wezwać strony do udziału w spotkaniu informacyjnym dotyczącym polubownych metod rozwiązywania sporów, w szczególności mediacji. Spotkanie informacyjne może prowadzić stały mediator, ale też sędzia, referendarz sądowy, urzędnik sądowy, asystent sędziego.
„Obowiązujące dziś uregulowania, przyznające sądowi możliwość skierowania sprawy na spotkanie informacyjne, wymagają wzmocnienia poprzez wprowadzenie obowiązkowego udziału stron w spotkaniu informacyjnym w niektórych kategoriach spraw” – piszą w uzasadnieniu autorzy projektu.
Zmiana zakłada więc wprowadzenie obowiązku udziału stron w spotkaniu informacyjnym dotyczącym polubownych metod rozwiązywania sporów.
Krótko mówiąc – strona ma mieć prawny obowiązek przyjść na wezwanie sądu i porozmawiać o mediacji oraz szansach na zawarcie ugody, zanim sprawa zostanie skierowana na rozprawę.
– Jestem za, pod warunkiem że profesjonalnie podejdą do niej wszystkie strony. Dotąd, mimo że mediacja była dopuszczalna, rzadko z niej przecież korzystano – mówi „Rzeczpospolitej” adwokat Marta Lech.
Zaraza sprzyja
– Wskaźnik spraw załatwianych w mediacji osiągnął 1,6 proc. (rok wcześniej kształtował się na poziomie ok. 1,18 proc.) wszystkich spraw wpływających do sądów, w jakich mediacja może być zastosowana – ujawnia resort sprawiedliwości.
Nic więc dziwnego, że widzi w mediacji szansę dla wymiaru sprawiedliwości i obywateli. Dowód? W Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia w pionie pracy i ubezpieczeń społecznych w 2018 r. skierowano do mediacji trzy sprawy i zawarto dwie ugody. W 2020 r. jest już 325 spraw i 161 ugód. Do mediacji kieruje się tam 31,4 proc. spraw, a ugodami kończy się 11,2 proc. wszystkich wpływających do sądu, w których może być stosowana mediacja.
Wszystko jasne
Nowela ma również pomóc uregulować sprawy wynagrodzeń mediatorów. Zakłada wydanie rozporządzenia, w którym określona zostanie wysokość wynagrodzenia mediatora – w tym stałego – za prowadzenie postępowania mediacyjnego wszczętego na podstawie skierowania sądu.
Pojawić się w nim też mają zryczałtowane wydatki mediatora. Chodzi o zwrot wydatków, z uwzględnieniem m.in. rodzaju sprawy i wartości przedmiotu sporu, sprawnego przebiegu postępowania mediacyjnego, a także przeciętnych kosztów ponoszonych przez mediatora oraz liczby posiedzeń, które odbył.
Etap legislacyjny: uzgodnienia międzyresortowe.
Szykują się zmiany w ustawie o dokumentach paszportowych
- Zmianie ulegnie m.in. proces wnioskowania o dokument paszportowy oraz sposób odbioru wyrobionego dokumentu.
- Rejestr Dokumentów Paszportowych nie tylko usprawni proces wydawania dokumentów paszportowych, ale umożliwi udostępnienie obywatelom nowych e-usług, takich jak umożliwienie weryfikacji ważności paszportu czy też zgłoszenie utracenia paszportu.
Nowe zasady realizacji spraw paszportowych
Przepisy dotyczące dokumentów paszportowych ulegają ciągłym zmianom, które nie tylko mają zwiększyć bezpieczeństwo wydawanych dokumentów, ale także podążać się zmieniającymi się społecznymi oczekiwaniami względem nich. Oczywiście aspekt maksymalnego odformalizowania i usprawnienia procedur towarzyszących ubieganiu się o wydanie dokumentu paszportowego oraz przerzucenia obowiązku potwierdzenia pewnych danych obywatela na organ realizujący sprawę paszportową jest także nie pozostaje bez znaczenia, podobnie jak zwiększanie dostępności do dokumentów paszportowych dążenie do podnoszenia komfortu obywateli podczas składania wniosku i odbioru paszportu.
W ostatnich latach coraz widoczniej rosną oczekiwania obywateli, wynikające ze zmieniających się uwarunkowań społecznych, rosnących migracji zarobkowych czy coraz częstszych wyjazdów turystycznych. Zmienia się także podejście do informatyzacji spraw paszportowych, tak by opierały się one o nowoczesne sposoby komunikacji i nowe technologie informatyczne.
Wszystko to pociąga za sobą opracowanie zupełnie nowych zasad realizacji spraw paszportowych, co wiąże się z budową nowego Rejestru Dokumentów Paszportowych realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa na lata 2014-2020. Rejestr ten stanowić będzie element systemu e-usług bazujących na obecnym Systemie Rejestrów Państwowych SRP. System SRP połączył najważniejsze polskie rejestry (w tym m.in. rejestr PESEL, Rejestr Dowodów Osobistych, rejestr stanu cywilnego, czy Rejestr Danych Kontaktowych), dzięki czemu możliwa jest prostsza i szybsza realizacja wielu spraw obywateli polskich związanych z szeroko rozumianą administracją.
Rejestry i ewidencje
Rejestr Dokumentów Paszportowych będzie stanowił jeden z kluczowych elementów Systemu Rejestrów Państwowych ze względu na to, że dokumenty paszportowe są, obok dowodów osobistych, kluczowymi dokumentami potwierdzającymi tożsamość obywateli Polski i ich obywatelstwo, uprawniającymi do przekraczania granic państwa.
Aktualnie realizację procesów związanych z obsługą dokumentów paszportowych dla obywateli wspiera Paszportowy System Informacyjny, podzielony na dwa podsystemy: Centralnej Ewidencji Wydanych i Unieważnionych Dokumentów Paszportowych oraz Paszportowego Systemu Obsługi Obywatela. System ten zakłada istnienie dwóch odrębnych rodzajów ewidencji paszportowych, co generuje niepotrzebne koszty i wydłuża procedury. Projektowane w DokPaszportU zmiany mają na celu zastąpienie obu rejestrów Rejestrem Dokumentów Paszportowych i udostępnienie przy tym wydajnych e-usług dla obywateli.
Do planowanych e-usług zalicza się m.in. umożliwienie weryfikacji ważności paszportu, weryfikacji poprawności danych zgromadzonych w rejestrze paszportowym, a także, dzięki funkcjonalnościom Rejestru Danych Kontaktowych, zapewnienie bezpośredniego i bieżącego informowania obywateli o gotowości paszportu do odbioru oraz o zmianie statusu paszportu (np. obywatel otrzyma informację, że jego paszport utracił/lub utraci ważność). Możliwe stanie się też natychmiastowe zgłoszenie utraty paszportu, co z pewnością zwiększy poczucie bezpieczeństwa polskich obywateli.
Wniosek o paszport
Zmianie ulegnie też proces wnioskowania o wydanie dokumentu paszportowego, zmianie ulegnie również procedura odbioru paszportu. Wniosek o wydanie paszportu będzie można złożyć w formie elektronicznej w ramach zautomatyzowanego procesu. Formularz będzie częściowo automatycznie uzupełniony o dane zawarte w innych rejestrach państwowych, jak na przykład rejestr PESEL. Obywatel będzie musiał uzupełnić wniosek o zdjęcie, czy też złożyć podpis na dedykowanym do tego celu urządzeniu umożliwiającym odwzorowanie pisma własnoręcznego.
Nowelizacja DokPaszportU przewiduje ponadto złagodzenie przepisów dotyczących wymogu bezwzględnego legitymowania się ważnym paszportem lub dowodem osobistym przez osoby zamieszkujące w RP i ubiegające się o dokument paszportowy przed wojewodą. Często rodzi to bowiem problemy w sytuacji utracenia dowodu osobistego, gdy nowy nie jest jeszcze wyrobiony. Planowane jest odejście od rygorystycznego żądania legitymowania się dowodem osobistym przy składaniu wniosku o paszport. Poza tym wprowadzona zostanie możliwość potwierdzania tożsamości podczas odbioru paszportu za pomocą odcisku palca.
Projektowane zmiany przewidują ponadto usystematyzowanie i uproszczenie przepisów określających zasady naliczania opłat za wydanie dokumentów paszportowych, dostosowanie do aktualnych potrzeb obywateli przepisów związanych z wydawaniem paszportów tymczasowych, czy też zmiany zasad wydawania drugiego paszportu.
Uprawnienie organu do określania czasu trwania kwarantanny
Opis stanu faktycznego
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny (dalej: PPIS) w T. nakazał K.B. poddanie się obowiązkowej izolacji domowej od 16.5.2020 r. do uzyskania dwóch ujemnych wyników badań w kierunku SARS – Cov-2 w miejscu zamieszkania. Ponadto zakazał opuszczania miejsca izolacji, chyba że zaistnieją przesłanki do poddania hospitalizacji albo PPIS postanowi inaczej. Decyzji nadał rygor natychmiastowej wykonalności.
W odwołaniu od tej decyzji, skarżący podniósł, że nie zawiera ona uzasadnienia faktycznego i prawnego wskazującego na konieczność uzyskania dwóch kolejnych ujemnych wyników badań w kierunku SARS-CoV-2. Zarzucił, że nie otrzymał odpowiedzi ze strony PPIS w T. na prośbą skierowaną drogą elektroniczną, w sprawie złożenia odwołania oraz uzyskania przez stronę wyników badań w kierunku obecności koronawirusa SARS-CoV-2. Dalej podniósł, że pierwsze badanie w kierunku SARS-CoV-2, które dało wynik pozytywny przeprowadzono u niego w dniu 11.5.2020 r., a informację o tym wyniku otrzymał telefonicznie dopiero 20.5.2020 r. Wniósł także o zmianę decyzji dotyczącej izolacji do czasu uzyskania pojedynczego ujemnego wyniku badania.
Śląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny (dalej: ŚPWIS), nie znalazł podstaw do uwzględnienia odwołania. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach po rozpoznaniu sprawy ze skargi K.B. na decyzję Śląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Katowicach w przedmiocie obowiązkowej izolacji domowej oddalił skargę.
Z uzasadnienia sądu
Przedmiotem skargi, skarżący uczynił decyzję ŚPWIS utrzymującą w mocy decyzję PPIS, którą organ pierwszej instancji nakazał skarżącemu poddanie się obowiązkowej izolacji domowej od 16.5.2020 r. do uzyskania dwóch ujemnych wyników badań w kierunku SARS – Cov-2, zarzucając brak uzasadnienia faktycznego i prawnego wskazującego na konieczność uzyskania dwóch kolejnych ujemnych wyników badań w kierunku SARS-CoV-2. A zatem spór w niniejszej sprawie sprowadza się do kontroli zasadności decyzji nakładającej na skarżącego obowiązek przymusowej izolacji w okresie od 16.5.2020 r. do 19.6.2020 r.
Materialnoprawną podstawę zaskarżonej decyzji stanowią przepisy ustawy z 5.12.2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1845; dalej: ZapobChoróbU).
W ocenie Sądu orzekającego w sprawie, zaskarżona decyzja nie narusza prawa materialnego, które miałoby wpływ na wynik sprawy, jak również nie doszło w przedmiotowej sprawie do naruszenia przepisów postępowania, które mogłoby mieć istotny wpływ na wynik sprawy, ponadto nie zachodzą podstawy do stwierdzenia nieważności decyzji i tym samym uwzględnienia skargi.
Poza sporem jest, że u skarżącego wykonano w dniu 11.5.2020 r. badanie w kierunku SARS- CoV-2, które dało wynik pozytywny. Organ otrzymał wynik tego badania 16.5.2020 r., a w dniu 20.5.2020 r. wszczął postepowanie zakończone decyzją nakazującą skarżącemu obowiązek poddania się izolacji w warunkach domowych. W związku z tym skarżący miał obowiązek stosowania się do nakazów i zakazów organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej służących zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych. Takie rygory nakładają przepisy ww. ustawy w art. 5 ust. 1 pkt 1) i pkt 3), natomiast art. 33 ZapobChoróbU zawiera szczegółowe regulacje dotyczące nakazów i zakazów, które inspektor sanitarny może określić w decyzji.
Należy wskazać, że zgodnie z art. 33 ust. 3 w związku z art. 5 ust. 1 pkt 1) lit. j ZapobChoróbU państwowy powiatowy inspektor sanitarny lub państwowy graniczny inspektor sanitarny może, w drodze decyzji, nałożyć na osobę zakażoną lub chorą na chorobę zakaźną albo osobę podejrzaną o zakażenie lub chorobę zakaźną, lub osobę, która miała styczność ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego obowiązek poddania się izolacji. Decyzji takiej nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności. Co więcej, decyzje, o których mowa w art. 33 ust. 1 ZapobChoróbU, wydawane w przypadku podejrzenia zakażenia lub choroby szczególnie niebezpiecznej i wysoce zakaźnej, stanowiącej bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia innych osób:
- mogą być przekazywane w każdy możliwy sposób zapewniający dotarcie decyzji do adresata, w tym ustnie;
- nie wymagają uzasadnienia;
- przekazane w sposób inny niż na piśmie, są następnie doręczane na piśmie po ustaniu przyczyn uniemożliwiających doręczenie w ten sposób.
A zatem decyzja pierwszoinstancyjna mogła zostać przekazana skarżącemu w dowolny sposób i co więcej nie musiała zawierać uzasadnienia.
Ponadto, zgodnie z art. 34 ust. 1 ZapobChoróbU, w celu zapobiegania szerzeniu się zakażeń i chorób zakaźnych osoby chore na chorobę zakaźną albo osoby podejrzane o zachorowanie na chorobę zakaźną mogą podlegać obowiązkowej hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych. Ponadto, w myśl art. 34 ust. 4 pkt 1 ZapobChoróbU zakazuje się opuszczania miejsca izolacji lub izolacji w warunkach domowych chyba, że odpowiednio dana osoba wymaga hospitalizacji albo organ inspekcji sanitarnej postanowi inaczej. Ustawa ma na celu ochronę zdrowia i życia ogółu ludzi, a nie tylko zarażonej jednostki.
Prawidłowa decyzja
Zatem w niniejszej sprawie, należy stwierdzić, że decyzja została wydana przez właściwy organ na podstawie powołanych przepisów prawa. Wprawdzie ustawa nie określa czasu trwania izolacji w warunkach domowych, a w dacie podejmowania decyzji, przepisy rozporządzenia Ministra Zdrowia z 6.4.2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego (Dz.U. z 2020 r. poz. 607), również nie zawierały w tym zakresie regulacji, ale w ocenie Sądu oznaczało to obowiązek organu, który wydaje w tym przedmiocie decyzję, sprecyzowania czasu jej trwania.
Organ wyjaśnił, że czas trwania izolacji w warunkach domowych został ustalony w oparciu o zalecenia Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, Konsultanta Krajowego w dziedzinie chorób zakaźnych i Głównego Inspektora Sanitarnego dotyczące postępowania z chorymi zakażonymi SARS- CoV-2, którzy nie wymagają hospitalizacji, po uzyskaniu dwukrotnego wyniku ujemnego, wówczas pacjenta można zwolnić z izolacji. Taki schemat został wypracowany przez specjalistów i był aktualizowany w miarę poznawania i badania nowego wirusa.
Decyzja drugoinstancyjna wbrew postawionym zarzutom zawiera uzasadnienie faktyczne i prawne. Wyrażona w skardze subiektywna i odmienna ocena skarżącego co do działania organów inspekcji sanitarnej podejmujących decyzje w nowych i całkowicie atypowych warunkach, nie może stanowić podstawy do jej uwzględnienia.
Skarżący w uzasadnieniu skargi wskazał na naruszenie dóbr osobistych jego i członków jego rodziny oraz negatywne następstwa zdrowotne wywołane działaniami organów. Wniósł o zasądzenie zadośćuczynienia w kwocie 10 000 zł. Należy zatem stwierdzić, że tak zgłoszone roszczenia są sprawą cywilną należącą do właściwości rzeczowej sądu powszechnego. Roszczenia cywilne nie stanowią sprawy administracyjnej i nie podlegają kognicji sądu administracyjnego oraz kontroli sądowoadministracyjnej. Mogą być objęte powództwem wniesionym przez skarżącego do właściwego rzeczowo i miejscowo sądu powszechnego.
W przepisie art. 33 ZapobChoróbU ustawodawca dał prawo państwowemu powiatowemu inspektorowi sanitarnemu nałożenia kwarantanny na osobę zakażoną lub chorą na chorobę zakaźną, osobę podejrzaną o zakażenie lub chorobę zakaźną, lub osobę, która miała styczność ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego. Wskazał także w art. 34 ust. 2 ustawy, iż podlegają obowiązkowej kwarantannie osoby które pozostawały w styczności z osobami chorymi na choroby zakaźne. Przywołane regulacje dają zatem prawo do nałożenia obowiązku kwarantanny jak też ten obowiązek nakładają wyszczególniając ściśle sytuacje faktyczne, które kwarantannę powodują. Choć regulacje ustawowe nie określają czasu trwania izolacji w warunkach domowych, a w dacie podejmowania decyzji, przepisy rozporządzenia również nie zawierały w tym zakresie żadnych wytycznych, to jednak słusznie Sąd orzekł, że oznaczało to obowiązek organu, który wydaje w tym przedmiocie decyzję, sprecyzowania czasu trwania izolacji. Kwarantanna gwarantuje natomiast niezbędny okres obserwacji, stad też nadanie decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności.
Zażalenie skierowane do niewłaściwego sądu