Odstąpienie od ogólnych reguł rozliczania kosztów procesu ze względów słuszności
Opis stanu faktycznego
Powód J.P. wniósł o zobowiązanie pozwanego L.W. do zaprzestania zachowań naruszających dobra osobiste powoda, zobowiązanie pozwanego do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych powoda poprzez nakazanie pozwanemu przeprosin i odwołania zarzutów stawianych powodowi w formie złożenia na ręce powoda pisemnego oświadczenia o następującej treści: „Przepraszam Szanownego Pana dr hab. J.P., lekarza medycyny komplementarnej za naruszenie jego dóbr osobistych poprzez podważanie jego kwalifikacji zawodowych oraz za nieprawdziwe informacje odnoszące się do jego wykształcenia zawarte w wiadomości 15.10.2016 r. przesłanej za pośrednictwem poczty elektronicznej, naruszające Jego dobra osobiste. Oświadczam jednocześnie, że twierdzenia podważające wyższe wykształcenie i tytułu naukowe J.P. są nieprawdziwe i jako takie niniejszym wszystkie je odwołuje”, nakazanie pozwanemu złożenia powyższego oświadczenia w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się wyroku w niniejszej sprawie, zobowiązanie pozwanego do zapłaty na rzecz powoda kwoty 60 000 zł wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, jakiej doznał powód w wyniku naruszenia jego dóbr osobistych przez pozwanego oraz zasądzenie kosztów procesu. Z ostrożności procesowej powód wniósł, na wypadek oddalenia powództwa, o nieobciążanie powoda kosztami procesu.
Wyrokiem z 5.11.2019 r. Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił powództwo, zasądził od powoda na rzecz pozwanego kwotę 6120 zł tytułem zwrotu kosztów procesu oraz przyznał adwokatowi E.G. od Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Krakowie kwotę kosztów pomocy prawnej udzielonej powodowi z urzędu.
Po rozpoznaniu apelacji, Sąd Apelacyjny oddalił apelację, zasądził od powoda J.P. na rzecz pozwanego L.W. kwotę 4590 zł (cztery tysiące pięćset dziewięćdziesiąt złotych) tytułem kosztów postępowania apelacyjnego oraz przyznał adwokatowi E.G. od Skarbu Państwa – Sądu Okręgowego w Krakowie kwotę 3653,10 zł tytułem kosztów pomocy prawnej udzielonej powodowi z urzędu.
Z uzasadnienia Sądu
Powód podważa stanowisko Sądu I instancji dotyczące oceny działań powoda, który zdaniem Sądu Okręgowego, wytaczając powództwo nie miał na celu ochrony naruszonych dóbr osobistych, ale akcję zaczepną wymierzoną przeciw pozwanemu motywowaną chęcią wzięcia na nim odwetu. W ocenie Sądu I instancji takie zachowanie powoda stanowi nadużycie prawa podmiotowego sprzeczne z zasadami współżycie społecznego w rozumieniu art. 5 KC a wobec czego nie zasługuje na ochronę.
Sąd I instancji wskazał na to, że wzajemność naruszenia dóbr osobistych co do zasady nie znosi odpowiedzialności za ich naruszenie i przedstawił argumentacje związaną z zastosowaniem w sprawie art. 5 KC. W tym kontekście apelacja wskazując na to, że co do zasady ochrona dób osobistych nie zostaje zniesiona w przypadku wzajemnego naruszenia dóbr osobistych zawiera trafny pogląd, jednak w sprawie istota rozstrzygnięcia dotyczy przyjęcia wzajemności naruszeń prowadzącej do zastosowanie art. 5 KC. Sąd I instancji trafnie przyjął, że skorzystanie przez powoda ze środków ochrony dóbr osobistych przewidzianych w art. 24 § 1 KC. podlega ocenie w świetle unormowania art. 5 KC. Ten bowiem kto sam narusza zasady współżycia społecznego nie może powoływać się na nie, ani żądać na ich podstawie udzielenia ochrony sądowej.
O przyjęciu nadużyciu prawa decydują kryteria obiektywne w postaci sprzeczności zachowań strony z zasadami współżycia społecznego. Trafnie Sąd I instancji wskazał na chronologię wydarzeń, oraz intensywność zachowań powoda dodatkowo ocena ta uległa wzmocnieniu przez zachowania powoda w sądzie opisane w uzasadnieniu.
Sąd I instancji trafnie rozważył zachowania obu stron dochodząc to konkluzji, że intensywność naruszeń dóbr osobistych pozwanego przez powoda była zdecydowanie większa niż intensywność naruszeń, których dopuścił się pozwany. Ponadto należy podkreślić, że zachowanie powoda doprowadziło do eskalacji konfliktu słownego między stronami i wzajemnej wymiany inwektyw. Określenia używane przez powoda były zdecydowanie bardziej obraźliwe niż te, które pozwany kierował w stronę powoda.
W całym kontekście sytuacyjnym przedmiotowych zdarzeń, biorąc pod uwagę proporcje wzajemnych naruszeń skierowanych przeciwko dobrom osobistym obu stron, należało uznać, że roszczenie powoda o ochronę dóbr osobistych stanowi nadużycie prawa podmiotowego w rozumieniu art. 5 KC jako roszczenie niedające się pogodzić z zasadami współżycia społecznego. Tym samym ocena dokonana przez Sąd I instancji była prawidłowa a sąd ten nie dopuścił się naruszenia prawa materialnego. Zasadnie podkreślił także że naruszenia wzajemne miały miejsce w korespondencji e mailowej niedostępnej dla innych osób niż strony sporu.
Sąd Najwyższy w orzecznictwie wskazuje ponadto, że istotne znaczenie ma krąg osób do których dotarła wypowiedź naruszająca dobra osobiste, co ma znaczenie dla ujęcia i zakresu działań dla usunięcia skutków naruszenia. W sprawie korespondencja dotyczyła wyłącznie stron. Tym bardziej w takiej sytuacji, gdy nadto wypowiedzi powoda były dalej idące i „ prowokujące” zasadnym jest stanowisko Sądu I instancji. W konsekwencji trafnie wskazał Sąd I instancji na to, że w okolicznościach sprawy doszło do nadużycia prawa podmiotowego, a jego konsekwencją może być utrata możliwości jego dochodzenia także w przyszłości co do zdarzeń objętych pozwem. Powyższe stanowisko koresponduje z poglądami Sądu Najwyższego wyrażonymi w wyroku z 8.5.2019 r. (I PK 35/18, Legalis) a także poglądem orzecznictwa według którego konstrukcja nadużycia prawa ma zastosowanie w dziedzinie ochrony dóbr osobistych. Przyjmuje się, że w wyjątkowych wypadkach można odmówić poszkodowanemu ochrony ze względu na zasady współżycia społecznego. Chociaż wzajemność naruszeń nie stanowi okoliczności wyłączającej bezprawność i ochronę na podstawie art. 24 KC, nie jest okolicznością irrelewantną, której sąd nie powinien brać pod uwagę. Należy w szczególności ustalić, czy pierwsze naruszenie dobra osobistego nie stanowiło motywacji do kolejnych naruszeń. Chociaż w przypadku wzajemnego naruszenia dóbr osobistych roszczenia z art. 24 § 1 KC nie znoszą się i okoliczność ta nie implikuje automatycznego oddalenia roszczeń wywodzonych z tego przepisu, to jednak – jak wskazano wyżej – nie jest ona irrelewantna dla oceny tych roszczeń. Sąd Najwyższy podkreśla, ze możliwość odmowy ochrony może mieć miejsce wyjątkowo i jest zależne od konkretnych okoliczności sprawy; a w ocenie Sądów obu instancji tak właśnie jest w rozpoznawanej sprawie.
Nie można podzielić także zarzutu naruszenia art. 100 KPC związku z niezastosowaniem przez Sąd I instancji do rozstrzygnięcia o kosztach postępowania art. 102 KPC.
W ocenie Sądu Apelacyjnego w sprawie nie istnieją podstawy, aby nie obciążać powoda kosztami. Odstąpienie od ogólnych reguł rozliczania kosztów procesu ze względów słuszności jest rozwiązaniem o wyjątkowym charakterze, wymagającym proporcjonalnego wyważenia interesów stron postępowania w świetle okoliczności sprawy. Przywołany przez apelującego argument w postaci dopuszczenia się przez pozwanego bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda w świetle całokształtu okoliczności, w tym konkretnych bezprawnych zachowań powoda, nie pozwala na uznanie, aby obciążenie go kosztami postępowania było rażąco niesprawiedliwe.
W pełni zaaprobować należy powyższe rozstrzygnięcie sądu odwoławczego. Wyłącznie w wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami. Natomiast analiza przedmiotowej sprawy wyraźnie wskazuje na brak zasadności powództwa, co tym bardziej uzasadnia niezastosowanie regulacji art. 102 KPC.
Za wadliwe pozwolenie na budowę odpowiada powiat
Stan faktyczny
W sprawie zostało ustalone, że decyzją z 26.3.2003 r. Prezydent Miasta zatwierdził projekt budowlany i wydał pozwolenie na budowę. Projekt dotyczył I etapu budowy budynku mieszkalnego wielorodzinnego z garażem podziemnym wielostanowiskowym oraz niezbędnymi instalacjami. 14.3.2006 r. Wojewoda wydał decyzję, mocą której stwierdził nieważność ww. decyzji. Przyczyny nieważności stanowiły zasadnicze wady udzielonego pozwolenia na budowę: decyzja została skierowana do osoby niebędącej stroną w sprawie (art. 156 § 1 pkt 4 KPA), inwestorzy będący adresatami decyzji nie posiadali wydanej na ich rzecz decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (art. 156 § 1 pkt 2 KPA), a także z dokumentów załączonych do wniosku o pozwolenie na budowę nie wynikało, aby inwestorzy posiadali prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane (art. 156 § 1 pkt 2 KPA).
Od powyższej decyzji powodowie wnieśli odwołanie. 21.7.2006 r. Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego nie uwzględnił odwołania i zaskarżoną decyzję utrzymał w mocy. Rozstrzygnięcie to było dalej skarżone przez strony sporu, a ostateczne rozstrzygnięcie, potwierdzające prawidłowość stwierdzenia nieważności pozwolenia na budowę wydał NSA 29.4.2015 r.
Rozstrzygnięcia
W odniesieniu do Gminy Miejskiej, Sąd I instancji ustalił, że decyzja stwierdzająca nieważność udzielonego pozwolenia na budowę stała się prawomocna w 2006 r. Powodowie nie podejmowali względem tej pozwanej żadnych czynności prowadzących do przerwania biegu terminu przedawnienia. Czynności były podejmowane jedynie względem drugiej ze stron pozwanych – Skarbu Państwa, a pomiędzy samymi pozwanymi nie występowały stosunki prawne powodujące przeniesienie skutków przerwania biegu przedawnienia wobec jednego podmiotu na drugi.
Sąd Apelacyjny podkreślił, że starosta wydając decyzję o pozwoleniu na budowę realizuje zadania własne powiatu i działa w ramach imperium, przysługującego powiatowi, jako jednostce samorządu terytorialnego. Oznacza to, że za działania powiatu realizowane w ramach zadań własnych, Skarb Państwa nie ponosi odpowiedzialności.
Podstawę roszczenia w stosunku do powiatu stanowił art. 160 § 1, 2, 3 i 6 KPA, który utracił moc 1.9.2004 r., zaś Sąd I instancji prawidłowo ustalił, że decyzja stwierdzająca nieważność decyzji o pozwoleniu na budowę stała się ostateczna w 26.7.2006 r. w związku z wydaniem przez Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego decyzji odmawiającej uchylenia decyzji nadzorczej wojewody. W związku z powyższym, termin przedawnienia wskazany w art. 160 § 6 KPA rozpoczął bieg 27.7.2006 r., a zakończył 27.7.2009 r. W okresie tym powodowie nie podejmowali wobec Gminy Miejskiej – działającej na prawach powiatu – żadnych czynności wskazanych w art. 123 § 1 KPC. Zawezwania do próby ugodowej kierowane wobec Skarbu Państwa, z przyczyn powołanych wyżej, nie mogły odnieść skutku wobec Gminy Miejskiej, a roszczenie powodów uległo przedawnieniu.
Powodowie opisując na czym polegała szkoda, podali, iż uzyskawszy decyzję o pozwoleniu na budowę zakupili między innymi część nieruchomości, których dotyczyło zgłoszenie. Tymczasem, w procesie budowlanym powodowie winni dokonać tego zakupu przed wystąpieniem do starosty z wnioskiem o pozwolenie na budowę i to właśnie fakt, że tego nie uczynili, przesądził o stwierdzeniu nieważności przedmiotowej decyzji. Działanie powodów przełamuje zatem związek przyczynowy pomiędzy wydaniem niezgodnej z prawem decyzji, a hipotetyczną szkodą powodów i także z tego względu prowadzenie postępowania dowodowego, celem wykazania wysokości szkody, było bezprzedmiotowe.
Powodowie wywiedli skargę kasacyjną do SN.
Stanowisko SN
Co do meritum sprawy, Sąd Najwyższy wskazał, że zgodnie z art. 80 ust. 1 PrBud zadania administracji architektoniczno-budowlanej wykonują, z zastrzeżeniem ust. 3 i 4, następujące organy:
1) starosta,
2) wojewoda,
3) Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego.
W myśl art. 81 ust. 1 pkt 2 PrBud do podstawowych obowiązków organów administracji architektoniczno-budowlanej i nadzoru budowlanego należy wydawanie decyzji administracyjnych w sprawach określonych ustawą. Z kolei, art. 82 ust. 2 PrBud stanowi, że organem administracji architektoniczno-budowlanej pierwszej instancji, z zastrzeżeniem ust. 3 i 4, jest starosta. Zgodnie z ust. 3 wojewoda jest organem administracji architektoniczno-budowlanej wyższego stopnia w stosunku do starosty oraz organem pierwszej instancji w sprawach obiektów i robót budowlanych.
Zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 11 SamPowiatU powiat wykonuje określone ustawami zadania publiczne o charakterze ponadgminnym w zakresie administracji architektoniczno-budowlanej.
W myśl art. 38 SamPowiatU:
1. W indywidualnych sprawach z zakresu administracji publicznej należących do właściwości powiatu decyzje wydaje starosta, chyba że przepisy szczególne przewidują wydawanie decyzji przez zarząd powiatu.
2. Starosta może upoważnić wicestarostę, poszczególnych członków zarządu powiatu, pracowników starostwa, powiatowych służb, inspekcji i straży oraz kierowników jednostek organizacyjnych powiatu do wydawania w jego imieniu decyzji, o których mowa w ust. 1.
2a. Decyzje wydane przez zarząd powiatu z zakresu administracji publicznej podpisuje starosta. W decyzji wymienia się imiona i nazwiska członków zarządu, którzy brali udział w wydaniu decyzji.
3. Od decyzji, o których mowa w ust. 1 i 2, służy odwołanie do samorządowego kolegium odwoławczego, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej.
Zgodnie z art. 2 ust. 1 SamPowiatU powiat wykonuje określone ustawami zadania publiczne w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność.
W nauce prawa podkreśla się, że użyte w powyższym przepisie sformułowanie, że: „Powiat wykonuje określone ustawami zadania publiczne w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność” oznacza, że powiat w swej działalności jest samodzielny i ponosi odpowiedzialność za skutki czynności lub bezczynności swych organów. Konkretna postać odpowiedzialności powiatu, jego organów czy funkcjonariuszy określana jest w przepisach szczegółowych. Omawiany przepis nie może być zatem uznany za samodzielną podstawę do odpowiedzialności administracyjnej i odszkodowawczej czy też konstytucyjnej i politycznej. Jest to raczej generalna deklaracja ustawodawcy i zasada porządku prawnego, że powiat nie jest biernym przekaźnikiem rozstrzygnięć podejmowanych przez inne organy publiczne. Jest samodzielnym decydentem i z tego powodu musi liczyć się z poniesieniem odpowiedzialności za podjęte rozstrzygnięcia.
Starosta wydając decyzję o pozwoleniu na budowę, czyni to w imieniu własnym powiatu i na jego odpowiedzialność. Powyższej tezy nie podważa okoliczność, że wojewoda jest organem administracji architektoniczno-budowlanej wyższego stopnia w stosunku do starosty, co mogłoby sugerować ewentualną odpowiedzialność Skarbu Państwa. Otóż, po pierwsze, art. 38 ust. 3 SamPowiatU stanowi, że od decyzji m.in. starosty służy odwołanie do samorządowego kolegium odwoławczego, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej. Należy przyjąć, że art. 82 ust. 3 PrBud stanowi taką szczególną regulację, która w żadnej mierze nie wpływa na normę wynikającą z art. 2 ust. 1 SamPowiatU Po drugie, zgodnie z art. 4 ust. 1 SamPowiatU powiat wykonuje określone ustawami zadania publiczne o charakterze ponadgminnym. Z przepisu tego wynikają dwa wnioski:
a) powiat wykonuje zadania publiczne,
b) powiat wykonuje zadania o charakterze ponadgminnym. Pierwszy wniosek wskazuje na podmiotowy zakres zadań powiatu. Zadania publiczne bowiem, to każde działania administracji, które realizuje ona na podstawie ustaw i wobec wszelkich podmiotów prawa. Z kolei, pojęcie – zadania o charakterze ponadgminnym, wskazuje na zakres wykraczający poza strukturę administracji samorządowej. Tym niemniej, pomimo tak zakreślonego szeroko zakresu podmiotowo- przedmiotowego, dalej są to zadania własne powiatu, wykonywane na własną jego odpowiedzialność.
Rozważane problemy były już przedmiotem zainteresowania Sądu Najwyższego, który uznał, że za szkodę spowodowaną wydaniem przez starostę wadliwej decyzji administracyjnej w ramach administracji architektoniczno-budowlanej (art. 4 ust. 1 pkt 11 SamGminU) odpowiada powiat (art. 417(1) § 2 KC) – por. wyrok SN z 25.6.2015 r., III CSK 384/14, Legalis.
W obrębie administracji architektoniczno-budowlanej powiat nie wykonuje zadań ani z zakresu administracji rządowej, ani zleconych przez ustawy, ani też zadań powierzonych. Wykonuje zaś określone ustawami zadania publiczne o charakterze ponadgminnym w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność. Ponadto, pojęcie zadań publicznych jest różne od pojęcia zadań z zakresu administracji rządowej.
Z uzasadnienia omawianego wyroku SN wynika nadto, że zgodnie z przepisem art. 94 ustawy z 13.10.1998 r. – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną (Dz.U. z 1998 r. Nr 133, poz. 872 ze zm.) do właściwości starosty przechodzą, jeżeli przepisy szczególne nie stanowią inaczej, jako zadania z zakresu administracji rządowej, określone w przepisach zadania urzędów rejonowych rządowej administracji ogólnej oraz zadania i kompetencje kierowników tych urzędów. Starosta przejął określone zadania z zakresu administracji rządowej i zostały one objęte uregulowaniem wynikającym z art. 2 ust. 1 SamPowiatU, gdyż przepis szczególny musiałby stanowić inaczej, a w odniesieniu do administracji architektoniczno-budowlanej takowego brak.
Podstawą rozstrzygnięcia był nie tylko brak legitymacji czynnej Gminy, ale także fakt przedawnienia roszczenia.
Wyrok w sposób jednoznaczny wskazuje na charakter zadania powiatu w zakresie wydawania pozwoleń na budowę i w konsekwencji na odpowiedzialność powiatu związaną z wydaniem wadliwej decyzji – pozwolenia na budowę.
Firmy mają problemy z nowym JPK
– Przedsiębiorcy nie spodziewali się, że nowy JPK przyniesie tyle problemów. Czasu na przygotowania wprawdzie było sporo, ale firmy w czasie epidemii miały inne zajęcia niż analiza klasyfikacji statystycznych – mówi dr Elżbieta Lis, radca prawny, doradca podatkowy, partner w Andersen Tax & Legal.
Zdaniem Anety Lech, doradcy podatkowego i wykładowcy Stowarzyszenia Księgowych w Polsce, problemy powoduje zwłaszcza to, że towary i usługi zostały pogrupowane w różny sposób. Części z nich trzeba szukać w załącznikach do ustawy o VAT, części w innych przepisach, np. o akcyzie czy w prawie farmaceutycznym. Ponadto na potrzeby nowych kodów należy stosować różne klasyfikacje: CN albo PKWIU.
Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting, przypomina, że kodami GTU należy oznaczać sprzedaż towarów i usług zaliczanych do tzw. wrażliwych (przy których jest większe ryzyko nadużyć). Przykładowo części samochodowych, urządzeń elektronicznych czy usług niematerialnych.
– Żeby nadać prawidłowe oznaczenie, trzeba dokładnie wiedzieć, co firma sprzedaje. Nie wystarczy ogólny opis na fakturze, np. „usługa IT” – podkreśla ekspert.
– Księgowi nie są w stanie bez pomocy przedsiębiorców przyporządkować kodów sprzedaży, gdyż wymaga to bardzo precyzyjnej znajomości zagadnień branżowych, w tym specyfiki produkcji czy zastosowanych technologii – dodaje Aneta Lech.
Kolejna sprawa: transakcje z podmiotami powiązanymi.
– Chodzi zarówno o powiązania kapitałowe, jak i osobowe. Przy księgowaniu faktury w JPK trzeba więc ustalić stopień pokrewieństwa między stronami – mówi Cezary Szymaś.
– W nowym JPK trzeba też oznaczać faktury objęte split payment. Nadaje im się kod MPP. Dotyczy to także nabywców. Muszą więc weryfikować, czy faktycznie transakcja powinna być rozliczona w split payment. To uciążliwy obowiązek – mówi Elżbieta Lis.
Eksperci podkreślają, że VAT-owskie ewidencje zawierają często dziesiątki lub setki tysięcy danych. O pomyłkę nietrudno. A za błąd w JPK grozi 500 zł grzywny. Z pierwotnej wersji nowych przepisów wynikało, że kary będą wymierzane automatycznie. Na szczęście dla podatników ustawa antykryzysowa zmieniła je na fakultatywne.
Kto może dostać karę za błąd w JPK: sam przedsiębiorca czy jego księgowy? Przepisy mówią o podatniku, grzywna zostanie więc nałożona na przedsiębiorcę. Więcej o tym pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 24 września 2020 r.
Pocieszające jest to, że przed wymierzeniem kary skarbówka da przedsiębiorcy szansę na poprawę. Z nowych przepisów wynika, że urzędnicy wezwą go do złożenia korekty. Jeśli zrobi ją w ciągu dwóch tygodni, sankcji nie będzie.
Niedozwolone postanowienia umowne w umowach kredytowych
Opis stanu faktycznego
Sąd Apelacyjny w Katowicach po rozpoznaniu sprawy z powództwa M.K. przeciwko (…) Spółce Akcyjnej w W. o zapłatę, na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach, zmienił zaskarżony wyrok i zasądził od pozwanej na rzecz powoda 82 842,31 zł.
Z uzasadnienia Sądu
Według § 3 art. 3851 KC nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu; w szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta.
Fakt złożenia przez powoda wniosku o udzielenie kredytu i dokonania przez niego wyboru oferty w walucie wymienialnej, otrzymania przed zawarciem umowy jej wzoru i wzoru załączników oraz informacji o ryzyku kursowym i stosownej przez bank tabeli kursów nie oznacza, że miał powód realny wpływ na ukształtowanie kwestionowanych w pozwie postanowień umowy. Zastosowanie umowy formularzowej w jej części ogólnej wprost temu przeczy.
Cel umowy, jakim było sfinansowanie zobowiązań powoda w Polsce determinował zgodnie z § 4 ust. 1 pkt 2 jej części ogólnej wypłatę kredytu w walucie polskiej, a wybór franka szwajcarskiego jako waluty kredytu – w myśl ust. 2 tego artykułu – zastosowanie obowiązującego w (…) SA w dniu realizacji zlecenia płatniczego kursu kupna franka dla określenia kwoty kredytu wypłaconego w złotych polskich. Z kolei wybór metody spłaty kredytu polegającej na pobieraniu środków z rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego oznaczał według § 22 ust. 2 pkt 1 części ogólnej umowy, że środki te pobierane będą w walucie polskiej w wysokości stanowiącej równowartość kwoty kredytu lub raty spłaty kredytu we frankach przy zastosowaniu kursu sprzedaży franka obowiązującego w (…) SA w dniu spłaty raty według bankowej tabeli kursów.
Błędne jest zatem stanowisko Sądu Okręgowego, który hipotetycznie zakładając abuzywność klauzul waloryzacyjnych, stwierdził że możliwa była spłata kredytu we frankach szwajcarskich wniosek taki wywodząc wyłącznie z ogólnej części umowy, a pomijając uwarunkowania wynikające z określenia w części szczegółowej umowy metody spłaty kredytu.
Uwzględnił Sąd Apelacyjny w rozważaniach postanowienie § 28 części ogólnej umowy, że w przypadku rozwiązania umowy o prowadzenie (…) lub umowy o prowadzenie rachunku walutowego, jeżeli z jednego z tych rachunków następowała spłata rat kredytu, kolejne spłaty rat kredytu będą dokonywane z rachunku technicznego, czyli zgodnie z § 22 ust. 2 pkt 3 (…) w walucie kredytu przez potrącenie wierzytelności z tytułu udzielonego kredytu z wierzytelnościami kredytobiorcy z tytułu środków zgromadzonych na rachunku technicznym.
W świetle tego unormowania, zmiana waluty spłaty kredytu z polskiej na szwajcarską mogła nastąpić dopiero wskutek rozwiązania umowy o prowadzenie rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego, a nie wprost w wyniku dyspozycji kredytobiorcy.
Po drugie, jak stanowił § 22 ust. 1 (…), spłata kredytu z rachunku technicznego wymagała od kredytobiorcy zapewnienia w dniu spłaty raty na tym rachunku środków w walucie obcej w wysokości co najmniej równej racie spłaty kredytu, czyli pomijając wyjątkowe okoliczności, których postępowanie w sprawie nie ujawniło, nabycia franków po rynkowym kursie sprzedaży, podczas gdy kwota kredytu udzielonego w złotych polskich ustalona została przy zastosowaniu bankowego kursu kupna franka.
Rozbieżność, jaka zarysowała się w orzecznictwie co do tego, czy klauzule dotyczące ryzyka kursowego określają, czy nie, główny przedmiot umowy nie ma w sprawie decydującego znaczenia. Kwestionowane postanowienia podlegać powinny były bowiem kontroli na gruncie unormowania art. 3851 § 1 KC również w przypadku uznania, a za tym opowiada się Sąd Apelacyjny w składzie rozpoznającym sprawę, że określają one główne świadczenia stron, gdyż nie zostały sformułowane jednoznacznie, skoro nie pozwalały powodowi na oszacowanie wysokości obciążających go w przyszłości świadczeń pozostawiając bankowi jednostronne ustalanie parametrów przeliczeniowych i zawiadamianie kredytobiorcy o wysokości należnych rat spłaty kredytu co najmniej 10 dni przed terminem płatności poszczególnych rat, co oznaczało, że o wysokości obciążającej kredytobiorcę raty dowiadywał się on dopiero z chwilą powzięcia informacji o jej potrąceniu z rachunku. Za przyjęciem, że określały klauzule waloryzacyjne główne świadczenia stron przemawia to, że ich wyeliminowanie z umowy wykluczało realizację jej funkcji związanej z ryzykiem kursowym.
W uchwale składu siedmiu sędziów z 20.6.2018 r. (III CZP 29/17, Legalis) Sąd Najwyższy wskazał, że oceny, czy postanowienie umowne jest niedozwolone (art. 3851 § 1 KC) dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy. Przepis art. 3852 KC wprawdzie stanowi wprost, że oceny zgodności postanowienia umowy z dobrymi obyczajami dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy, biorąc pod uwagę jej treść, okoliczności zawarcia oraz uwzględniając umowy pozostające w związku z umową obejmującą postanowienie będące przedmiotem oceny, jednakże w powołanej uchwale Sąd Najwyższy wyjaśnił, że art. 3852 KC powinien być wykładany rozszerzająco i stosowany również do oceny, czy postanowienie rażąco narusza interesy konsument
W orzecznictwie tego Sądu stwierdzano wielokrotnie, że mechanizm ustalania kursów waluty, który pozostawia bankowi swobodę, jest w sposób oczywisty sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta, a klauzula waloryzacyjna, która nie zawiera jednoznacznej treści, w rezultacie pozwala na pełną swobodę decyzyjną banku, jest klauzulą niedozwoloną w rozumieniu art. 3851 § 1 KC.
Odwołanie się w postanowieniach § 4 ust. 2 i § 22 ust. 2 pkt 1 części ogólnej umowy do tabeli kursowej pozwanego banku oznacza naruszenie równowagi kontraktowej stron, skoro o środkach waloryzacji kredytu i rat jego spłaty decydować może jednostronnie kredytodawca kształtując przez to wysokość własnych korzyści finansowych, a jednocześnie nieprzewidywalne dla kredytobiorcy koszty udzielonego mu kredytu.
Regulując mechanizm waloryzacji nie odwołują się te postanowienia do zobiektywizowanych, zewnętrznych w stosunku do stron kontraktu kryteriów ustalania kursu walutowego lecz pozostawiają określenie warunków waloryzacji kompetencji jednej z nich, mianowicie bankowi, przez co równowaga kontraktowa stron zostaje w sposób istotny zachwiana.
Zawarcie we wniosku o udzielenie kredytu oświadczenia kredytobiorcy, że jest on świadomy ryzyka związanego z kredytami zaciągniętymi w walucie wymienialnej i że ryzyko zmiany kursów poniesie oraz że został poinformowany o stosowaniu w rozliczeniach bankowych kursów waluty, jak również w tekście umowy oświadczenia kredytobiorcy, że został poinformowany o tym, iż ponosi ryzyko zmiany kursów waluty polegające na wzroście wysokości zadłużenia z tytułu kredytu i wysokości rat kredytu wyrażonych w walucie polskiej przy wzroście kursów waluty kredytu nie oznacza, że zrealizował pozwany ze szczególną starannością, jakiej wymagało wprowadzenie do długoterminowej umowy mechanizmu waloryzacji, obowiązek informacyjny w zakresie ryzyka kursowego, a kształtując treść klauzuli waloryzacyjnej zachował się w sposób lojalny wobec kredytobiorcy uwzględniając jego uzasadnione interesy.
Za niedozwolone uznać należało również postanowienia umowne przewidujące ustalenie kwoty kredytu wypłaconej w złotych na podstawie gotówkowego kursu kupna franka, a rat spłaty kredytu w złotych według gotówkowego kursu sprzedaży franka.
Uznając, że pozwany naruszył regulacje odnoszące się do wprowadzania niedozwolonych klauzul umownych, Sąd podkreślił, że naruszają te postanowienia w sposób rażący równowagę kontraktową stron na niekorzyść konsumenta, a także dobre obyczaje, które nakazują aby koszty przez niego ponoszone w związku z zawarciem i wykonaniem umowy stanowiły zapłatę za korzyść, jaką mu ta umowa przynosi, wiązały się z nią i z niej wynikały. Wyrok ten wpisuje się w aktualną linię orzeczniczą związaną z kredytami walutowymi.
Pojęcia „wejście w życie” i „obowiązywanie” (uchwały) są tożsame
Stan faktyczny
Rada Gminy podjęła uchwałę w sprawie ustalenia stawki opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi na nieruchomościach, na których znajdują się domki letniskowe lub innych nieruchomościach wykorzystywanych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe, wykorzystywanych jedynie przez część roku, położonych na terenie Gminy Wodzierady. W § 3 tej uchwały postanowiono, że wchodzi ona w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa (…), z mocą obowiązującą 1.1.2016 r.
Prokurator Rejonowy zakwestionował ww. uchwałę w części dotyczącej § 3, zarzucając naruszenie art. 4 ust. 1 i art. 5 ustawy z 20.7.2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1461 ze zm.; dalej AktyNormU). Zdaniem Prokuratora naruszenie powołanego wyżej przepisu art. 4 ust. 1 AktyNormU, wynikało z rozbieżności między postanowieniem uchwały wskazującym datę jej wejścia w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia, a tą częścią kwestionowanej uchwały, w której wskazano konkretną datę dzienną określającą początek jej obowiązywania – 1.1.2016 r. Zaskarżona uchwała budziła tym samym wątpliwości co do rzeczywistej daty jej wejścia w życie. To zaś stanowiło naruszenie zasady konstytucyjnej wynikającej z art. 2 Konstytucji RP, to jest zasady demokratycznego państwa prawnego.
W tej sytuacji Prokurator, wniósł o stwierdzenie nieważności zaskarżonej uchwały w części dotyczącej jej § 3. W odpowiedzi na skargę Rada Gminy W. uznała za zasadne stanowisko Prokuratora w części dotyczącej zawartego w § 3 uchwały sformułowania „po upływie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa (…) z mocą obowiązującą””, w pozostałym zaś zakresie wniosła o oddalenie skargi.
Stanowisko WSA w Łodzi
WSA uznał skargę za zasadną. Uchwała w sprawie ustalenia stawki opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi na nieruchomościach, na których znajdują się domki letniskowe lub innych nieruchomościach wykorzystywanych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe, wykorzystywanych jedynie przez część roku, położonych na terenie gminy, jako skierowana do wszystkich jej mieszkańców zobowiązanych do ponoszenia tego rodzaju opłat, jest aktem prawa miejscowego. Dlatego nie ma przeszkód, aby w razie stwierdzenia naruszenia prawa — stosownie do treści art. 147 § 1 PostAdmU w zw. z art. 94 ust. 1 SamGminU – Sąd mógł stwierdzić nieważność uchwały, mimo że od daty podjęcia aktu upłynął ponad rok.
Zgodnie z art. 40 ust. 1 SamGminU, gminie przysługuje prawo stanowienia aktów prawa miejscowego obowiązujących na obszarze gminy, przy czym w myśl art. 18 ust. 2 pkt 8 SamGminU podejmowanie uchwał w sprawach podatków i opłat należy do wyłącznej właściwości rady gminy, lecz tylko w granicach określonych w odrębnych ustawach. W § 3 uchwały Rada Gminy postanowiła, że wchodzi ona w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa (…) z mocą obowiązującą od 1.1.2016 r.
Zdaniem Sądu takie sformułowanie, w połączeniu z faktem, że przedmiotowa uchwała została opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa (…) 5.6.2015 r. (poz. 2349), oznacza, że można mieć wątpliwości czy weszła w życie po upływie 14 dni od daty jej ogłoszenia, czyli z dniem 19.6.2015 r., czy też z dniem 1.1.2016 r. Należy wskazać, że początek mocy obowiązującej uchwały oznacza jej wejście w życie. W ocenie Sądu taka regulacja jest nie do pogodzenia z zasadami demokratycznego państwa prawa, gdy chodzi o przepisy prawa miejscowego. Zgodnie z art. 4 ust. 1 AktyNormU akty prawne zawierające przepisy powszechnie obowiązujące, ogłaszane są w dziennikach urzędowych i wchodzą w życie po upływie 14 dni od ich ogłoszenia, chyba że dany akt normatywny określi termin dłuższy. Jak stanowi jednocześnie ust. 2 tego przepisu, w uzasadnionych przypadkach akty normatywne mogą wchodzić w życie w terminie krótszym niż 14 dni, a jeżeli ważny interes prawny państwa wymaga natychmiastowego wejścia w życie aktu normatywnego i zasady demokratycznego państwa prawnego nie stoją temu na przeszkodzie, dniem wejścia w życie może być dzień ogłoszenia aktu w dzienniku urzędowym. Natomiast art. 5 AktyNormU stanowi, że przepisy art. 4 AktyNormU nie wyłączają możliwości nadania aktowi normatywnemu wstecznej mocy obowiązującej, jeżeli zasady demokratycznego państwa prawnego nie stoją temu na przeszkodzie.
Nie ulega wątpliwości, że § 3 kwestionowanej uchwały pozostaje w sprzeczności z powołanymi przepisami. W myśl art. 88 ust. 1 Konstytucji RP warunkiem wejścia w życie ustaw, rozporządzeń oraz aktów prawa miejscowego jest ich ogłoszenie. Zasady i tryb ogłaszania aktów normatywnych określa AktyNormU. Z treści powołanego art. 88 ust. 1 Konstytucji RP wynika, że data ogłoszenia przepisu prawnego, w tym m.in. uchwały stanowiącej akt prawa miejscowego, jest datą początkową, od której może on wejść w życie. Powtórzeniem przepisu konstytucyjnego jest art. 42 SamGminU, zgodnie z którym zasady i tryb ogłaszania aktów prawa miejscowego określa przytaczana wyżej ustawa o ogłaszaniu aktów normatywnych i innych aktów prawnych, a w szczególności treść cytowanego wyżej art. 4 ust. 1 AktyNormU.
Biorąc powyższe pod uwagę Sąd podzielił argumentację skargi, że treść § 3 kwestionowanej uchwały zawiera nie tylko wewnętrzną sprzeczność, ale także narusza art. 4 ust. 1 AktyNormU. Data wejścia w życia aktu prawa miejscowego nie może budzić wątpliwości, czy też wprowadzać w błąd, godząc jednocześnie w wyrażoną w art. 2 Konstytucji RP zasadę demokratycznego państwa prawnego. W konsekwencji zaskarżoną regulację – jako sprzeczną z prawem – należało usunąć z obrotu prawnego. Pozbawienie ww. regulacji mocy prawnej oznacza, że kwestia wejście w życie uchwały będzie regulowana wprost cytowanym przepisem ustawy art. 4 ust. 1 AktyNormU (por. wyrok NSA z 6.4.2016 r., II FSK 490/14, Legalis).
Po raz kolejny w sądownictwie administracyjnym odniesiono się do zakresu pojęcia: „wejście w życie” i „obowiązywanie” aktu normatywnego (tu: uchwały). WSA w Łodzi pojęciom tym nadał równoważne znaczenie. Sąd przyjął, że początek mocy obowiązującej uchwały oznacza jej wejście w życie. Wejście w życie i uzyskanie mocy przez ustawę są zdarzeniami tożsamymi, polegającymi na rozpoczęciu od ich spełnienia się, prawnego kwalifikowania stosunków społecznych przez przepisy, które „weszły w życie” lub „uzyskały moc”. Ustawa nie może bowiem wejść w życie bez uzyskania przez nią mocy obowiązującej i odwrotnie – uzyskanie mocy obowiązującej oznacza wejście ustawy w życie (tak m.in. RIO w Gdańsku w uchwale z 7.5.2020 r., 135/g123/P/20, Legalis).
Niewątpliwie orzeczenie wprost wskazuje, by datę wejścia w życie prawa (obowiązywania prawa) określać jednoznacznie (raz). Zaznaczyć należy, że problem, do którego odnosi się orzeczenie i swego czasu dość powszechna praktyka organów uchwałodawczych w podwójnym określaniu daty wejścia w życie/obowiązywania przepisów uchwała wynikała z przyjęcia przez niektórych przedstawicieli doktryny, że pojęcia te nie są tożsame (tak np. S. Wronkowska, Podstawowe pojęcia prawa i prawoznawstwa, Poznań, 2005).
Niższy podatek dla prawnika, który przyjmie kolegę po fachu
O nowej formie rozliczenia prawniczego biznesu pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” 7 października 2020 r. Informowaliśmy, że projekt, który jest po pierwszym czytaniu w Sejmie, daje możliwość płacenia ryczałtu: prostego podatku liczonego od przychodu. Stawka dla adwokatów i radców prawnych wyniesie 17 proc. Pod warunkiem że wykonują wolny zawód. Z nowych przepisów wynika, że to działalność wykonywana osobiście „bez zatrudniania na podstawie umów o pracę, umów zlecenia, umów o dzieło oraz innych umów o podobnym charakterze osób, które wykonują czynności związane z istotą danego zawodu”.
Inne usługi
Jednocześnie nowelizacja przewiduje niższą stawkę ryczałtu dla przychodów z usług prawnych innych niż świadczonych w wolnych zawodach. Mają być obciążone tylko 15-proc. podatkiem.
Jakie usługi są „innymi niż świadczone w wolnych zawodach”? O to zapytaliśmy Ministerstwo Finansów. Odpowiedziało, że chodzi np. o „przychody osiągane przez radcę prawnego, który zatrudnia osoby wykonujące czynności związane z istotą tego zawodu”. Czyli innych prawników. Takie przychody opodatkujemy 15-proc. ryczałtem.
Skąd te różne stawki?
Zróżnicowanie wysokości stawek ryczałtu uzasadnia fakt ponoszenia wyższych kosztów przez podatnika w związku z zatrudnianiem osób wykonujących czynności związane z istotą danego zawodu, których to wydatków nie może uwzględnić przy obliczaniu należnego podatku. Opodatkowaniu ryczałtem podlega bowiem przychód, który nie jest pomniejszany o koszty jego uzyskania – czytamy w odpowiedzi Ministerstwa Finansów.
– Niełatwo wydedukować takie stanowisko z nowych przepisów, trzeba jednak przyznać, że jest korzystne dla prawników. Wystarczy, że przyjmą do swojej kancelarii aplikanta na zlecenie i już zyskują prawo do 15-proc. ryczałtu. Jeśli natomiast działają sami lub zatrudniają tylko sekretarkę albo księgową, mają 17-proc. podatek – mówi Marcin Borkowski, radca prawny i doradca podatkowy w kancelarii Borkowski i Wspólnicy.
Wszystko zależy od kosztów
Czy ryczałt jest atrakcyjny dla prawników? W artykule z 7 października eksperci podkreślali, że może być ciekawą alternatywą dla tych, którzy są teraz na 19-proc. podatku liniowym i mają niskie wydatki na działalność (pamiętając, że składki na ZUS odlicza się w obu wariantach). Bo tak naprawdę opłacalność nowej formy rozliczenia zależy od wysokości kosztów (które przy ryczałcie przepadają).
– Ryczałt może zainteresować na przykład prawnika, który działa jako tzw. in-house, czyli ma własną działalność, ale ściśle współpracuje z jedną firmą. Zapewnia mu ona z reguły biuro i całe wyposażenie: komputer ze specjalistycznym oprogramowaniem, telefon, materiały. Sam ponosi niewielkie wydatki na działalność, powinien więc przeliczyć, czy czasem nie opłaci mu się przejść na nowy podatek – mówi Marcin Borkowski.
– Ryczałt przysługuje też wspólnikom spółki cywilnej bądź jawnej. Jeśli zatrudnią w niej aplikanta, to zgodnie ze stanowiskiem resortu finansów mogą mieć prawo do 15-proc. stawki podatku, nie ponosząc dużych kosztów – podkreśla Marcin Borkowski. – Ryczałt będzie natomiast niekorzystny dla tych, którzy dużo wydają na swój biznes: wynajmują biuro, leasingują samochód, opłacają księgowość. A także dla osób, które są w pierwszym progu skali i płacą 17 proc. PIT.
Zaletą ryczałtu jest jego prostota. Wystarczy zapisywać przychody w ewidencji. Nie trzeba prowadzić księgi przychodów i rozchodów ani tym bardziej ksiąg rachunkowych.
Z projektu wynika, że nie ma przeszkód, aby radca prawny czy adwokat świadczył usługi opodatkowane ryczałtem na rzecz innych firm. Potwierdza to Ministerstwo Finansów. Nowelizacja podnosi też limit rocznych przychodów ryczałtowców: z 250 tys. do 2 mln euro.
Joanna Narkiewicz-Tarłowska, doradca podatkowy, dyrektor w PwC
Od Nowego Roku niektóre tzw. wolne zawody, w tym radcowie prawni i adwokaci, dostaną możliwość ryczałtowego opodatkowania. To prostsza w obsłudze i na pewno bezpieczniejsza forma rozliczenia. Powinni się nad nią zastanowić ci, którzy płacą podatek liniowy i mają niewielkie koszty działalności, zwłaszcza wtedy, gdy wydatki związane ze świadczonymi usługami pokrywa kontrahent. To wcale nierzadka sytuacja.
Opisane stanowisko Ministerstwa Finansów pokazuje też, że ryczałt może być alternatywą dla tych, którzy zatrudniają w swojej kancelarii innego prawnika. Okazuje się bowiem, że im przysługuje niższa stawka podatku.
Ryczałt będzie nieopłacalny, jeśli ponosimy wysokie koszty działalności. Nie ma też sensu go wybierać, jeśli jesteśmy w pierwszym progu skali podatkowej.
Etap legislacyjny: po pierwszym czytaniu w Sejmie
Wydatki na eksploatację mieszkania jako koszty uzyskania przychodów z działalności gospodarczej
Stan faktyczny
Podatnik jest zatrudniony w liceum ogólnokształcącym na stanowisku nauczyciela matematyki. Jest właścicielem mieszkania, w którym mieszka, zakupionego z zaciągnięciem kredytu hipotecznego, który spłaca jako osoba prywatna.
Podatnik rozważa otwarcie działalności gospodarczej w zakresie pozaszkolnych form edukacji (udzielania korepetycji z matematyki). Korepetycje udzielane będą tylko w tym mieszkaniu, w pokoju przeznaczonym do pracy (dalej: gabinet). Uczniowie korzystający z lekcji będą korzystać z przejścia w korytarzu oraz z toalety. W ramach świadczonych usług edukacyjnych jako integralną część świadczonej usługi podatnik zamierza częstować swoich uczniów napojami oraz przekąskami przygotowanymi w kuchni.
Wszystkie wymienione pomieszczenia (gabinet, korytarz, toaleta i kuchnia) oprócz wykorzystywania na potrzeby usług edukacyjnych będą jednocześnie wykorzystywane do prywatnych potrzeb podatnika lub na potrzeby wynikające ze stosunku pracy z liceum ogólnokształcącym (przygotowanie się do zajęć prowadzonych w szkole, prowadzenie zajęć zdalnych). Pomieszczenia te będą wykorzystywane przez podatnika w celach zarobkowych związanych z działalnością gospodarczą także poza czasem lekcji z uczniami, w szczególności do realizowania czynności takich jak: przygotowanie materiałów do lekcji, sprawdzenie rozwiązań zadań domowych uczniów, podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych (poprzez udział w kursach online, czytanie literatury fachowej), a także czynności organizacyjnych związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą (samodzielne prowadzenie księgowości, komunikacja z urzędami, czynności związane z promocją świadczonych przez siebie usług). Pozostałe pomieszczenia znajdujące się w mieszkaniu, czyli sypialnia oraz salon nie będą w żaden sposób związane z prowadzoną działalnością gospodarczą.
Podatnik złożył wniosek o wydanie interpretacji podatkowej, pytając, czy może zaliczyć do kosztów podatkowych – proporcjonalnie do powierzchni mieszkania wykorzystywanej dla celów działalności gospodarczej – wydatki związane z utrzymaniem i eksploatacją mieszkania: czynsz administracyjny, opłaty za prąd, internet oraz wodę i ogrzewanie centralne, a także część odsetek od prywatnego kredytu mieszkaniowego oraz amortyzację części lokalu. Zdaniem podatnika, odpowiedź jest twierdząca.
Stan prawny
W myśl ogólnego przepisu art. 22 ust. 1 PDOFizU „kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów”.
Jedynym przepisem, który wyraźnie wspomina o sytuacji wykorzystywania mieszkania także do działalności gospodarczej jest art. 22f ust. 4 PDOFizU, zgodnie z którym jeżeli tylko część nieruchomości jest wykorzystywana do prowadzenia działalności gospodarczej, to odpisów amortyzacyjnych dokonuje się w wysokości ustalonej od wartości początkowej nieruchomości odpowiadającej stosunkowi powierzchni użytkowej wykorzystywanej do prowadzenia działalności gospodarczej do ogólnej powierzchni użytkowej tej nieruchomości.
Stanowisko organu interpretującego
Organ uznał, że stanowisko podatnika jest prawidłowe, uzasadniając to następująco. W przypadku wykorzystywania w działalności gospodarczej lokalu mieszkalnego pomiędzy kosztami jego używania i eksploatacji a prowadzoną działalnością istnieje niezbędny związek przyczynowo-skutkowy między wydatkami a przychodem z tej działalności. Wydatki te mogą zatem, co do zasady, stanowić koszt uzyskania przychodów. Należy jednak zaznaczyć, że wydatki związane z używaniem i eksploatacją lokalu mieszkalnego mogą stanowić koszt uzyskania przychodów w prowadzonej działalności gospodarczej jedynie w takim zakresie, w jakim lokal jest wykorzystywany na potrzeby tej działalności.
Przepisy nie uzależniają możliwości zaliczenia tego rodzaju wydatków do kosztów uzyskania przychodów od wyodrębnienia – w dosłownym (fizycznym) sensie – pomieszczenia, w którym prowadzona jest działalność gospodarcza. Podatnik powinien określić, jaka część lokalu mieszkalnego faktycznie służy prowadzonej przez niego działalności gospodarczej, i wówczas może w odpowiednim udziale i w odpowiedniej proporcji zaliczyć poniesione wydatki do kosztów podatkowych. Dotyczy to:
– wydatków na czynsz administracyjny, opłat za prąd, internet oraz wodę i ogrzewanie centralne;
– odpisów amortyzacyjnych od wartości początkowej nieruchomości (od momentu ujęcia środka trwałego w ewidencji środków trwałych);
– odsetek od rat kredytu hipotecznego (pod warunkiem ich faktycznego zapłacenia na rzecz banku).
Interpretacja jest wielce korzystna dla podatnika. Korzystniejsza być nie może. Niewykluczone, że Dyrektor KIS zachwycił się tym, że nauczyciel chce odprowadzać podatek od udzielanych korepetycji. Wszak tajemnicą poliszynela jest to, że często prywatne korepetycje udzielane są w szarej strefie – bez zgłaszania osiąganego przychodu do opodatkowania. Piszemy o tym dlatego, że fiskus zajmuje z reguły ostrzejsze stanowisko wobec wydatków czynionych na mieszkanie wykorzystywane do celów mieszanych. Można napotkać przy tym tezę, że przy określaniu proporcji, w jakiej można rozpoznawać koszty, należy uwzględniać tylko powierzchnię, która służy wyłącznie do działalności gospodarczej (np. interpretacja z 28.3.2017 r., 1462-IPPB1.4511.120.2017.1.MJ, Legalis). Zauważmy, że w rozpatrywanej sprawie powierzchni takiej nie ma.
Można napotkać też twierdzenie, że zaliczenie wydatków do kosztów podatkowych zależy od tego, by podatnik w ramach podatku od nieruchomości zadeklarował część mieszkania jako objętą stawką przewidzianą dla nieruchomości związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, czyli stawką zdecydowanie najwyższą.
Nie należy więc ślepo kierować się powyższą interpretacją, bo przecież formalnie chroni ona tylko naszego nauczyciela matematyki. Co należy robić? Nie od rzeczy byłoby pójść w jego ślady, czyli także złożyć wniosek o wydanie indywidualnej interpretacji, a gdy byłaby mniej korzystna od powyższej – zaskarżyć ją do sądu.
Charakter prawny sprzeciwu od orzeczenia SKO
Stan faktyczny
Spółka Akcyjna jest użytkownikiem wieczystym nieruchomości Skarbu Państwa. Skarb Państwa – Starosta wypowiedział jej, ze skutkiem na dzień 31.12.2017 r., wysokość dotychczasowej opłaty rocznej i zaoferował z dniem 1.1.2018 r. opłatę w wysokości prawie 4-krotnie wyższą. W skierowanym do Samorządowego Kolegium Odwoławczego sprzeciwie Spółka zażądała ustalenia, że wypowiedzenie stawki opłaty rocznej jest nieuzasadnione. Orzeczeniem z 5.4.2018 r. SKO uwzględniło wniosek. Właściciel nieruchomości wniósł sprzeciw od tego orzeczenia.
Wyrokiem z 3.12.2018 r. Sąd Rejonowy oddalił powództwo Spółki przeciwko Skarbowi Państwa – Staroście o ustalenie, że wypowiedzenie opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości jest nieuzasadnione co do wysokości. Sąd Rejonowy uznał, że Skarb Państwa – Starosta wniósł sprzeciw z uchybieniem terminowi określonemu w art. 80 ust. 1-3 GospNierU. Jest to termin materialnoprawny, zawity i nieprzywracalny. Jego upływ powoduje, że wiążące staje się orzeczenie SKO, a strona traci uprawnienie do żądania przekazania sprawy do sądu. Konsekwencją wniesienia sprzeciwu z naruszeniem terminu, co sąd bierze pod uwagę z urzędu, jest oddalenie powództwa.
W apelacji od wyroku Fabryka zarzuciła, że orzeczenie to zostało wydane z naruszeniem art. 199 § 1 pkt 1 KPC i wniosła o jego zmianę przez odrzucenie pozwu. Apelacja Skarbu Państwa – Starosty została przez Sąd Rejonowy z uwagi na brak interesu prawnego pozwanego w jej wniesieniu.
Przy rozpoznawaniu apelacji powoda powstało zagadnienie prawne, które Sąd Okręgowy przedstawił do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu.
Wątpliwości Sądu Okręgowego
Sąd Okręgowy wskazał, że skutki wniesienia sprzeciwu od orzeczenia SKO w przedmiocie ustalenia wysokości opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste są rozbieżnie oceniane w orzecznictwie, gdyż jedne sądy w takich przypadkach oddalają powództwa użytkowników wieczystych, a inne odrzucają ich pozwy. Sąd Okręgowy przytoczył argumentację przytaczaną przez zwolenników obu stanowisk.
Stanowisko Sądu Najwyższego
Spór o zasadność podwyższenia dotychczasowej opłaty rocznej sprowadza się do kwestii, czy i o ile wartość nieruchomości wrosła albo czy i w jaki sposób zmienił się sposób korzystania z niej, mający znaczenie dla stawki, według której należy obliczać wysokość opłaty rocznej. Spór ten rozstrzygany jest w postępowaniu ukształtowanym jako dwustopniowe, mieszane, administracyjno-sądowe (podobne do obowiązującego w sprawach o rozgraniczenie, omówionego przez Sąd Najwyższy ostatnio w uchwale składu 7 sędziów z 30.10.2014 r., III CZP 48/14, Legalis). Ustawodawca nie określił jednoznacznie treści ani charakteru roszczenia mającego podstawę w art. 78 ust. 2 GospNierU, z którym użytkownik wieczysty występuje przeciwko właścicielowi nieruchomości, gdy ten złoży mu ofertę podwyższenia opłaty rocznej. Orzeczenie kolegium może się sprowadzać do oddalenia wniosku albo verba legis do „ustalenia nowej wysokości opłaty”.
Wniosek użytkownika wieczystego złożony do kolegium w związku z zakwestionowaniem podstaw oświadczenia o podwyższeniu mu opłaty za użytkowanie wieczyste nieruchomości (art. 78 ust. 2 w zw. z art. 80 ust. 2 GospNierU), inicjuje postępowanie o wydanie orzeczenia kształtującego stosunek prawny. Kształtujący charakter mają też orzeczenia wydawane w następstwie wniosku użytkownika wieczystego, podstawą do złożenia którego jest art. 73 ust. 2 w zw. z art. 81 ust. 1 GospNierU. Zgodnie z art. 80 ust. 1 GospNierU od orzeczenia kolegium właściciel nieruchomości lub użytkownik wieczysty mogą wnieść sprzeciw w terminie 14 dni od dnia doręczenia orzeczenia. Wniesienie sprzeciwu jest równoznaczne z żądaniem przekazania sprawy do sądu powszechnego właściwego ze względu na miejsce położenia nieruchomości.
O legitymacji do wniesienia sprzeciwu ustawodawca wypowiedział się jednoznacznie w art. 80 ust. 1 GospNierU. Sprzeciw mogą wnieść zarówno właściciel nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste, jak i użytkownik wieczysty, w zależności od tego, która ze stron stosunku użytkowania wieczystego uważa orzeczenie samorządowego kolegium odwoławczego za sprzeczne z prawem i godzące w jej interes. Charakter sprzeciwu od orzeczenia kolegium budzi wątpliwości. Trybunał Konstytucyjny, który rozważał ten problem w wyroku z 4.12.2006 r. (P 35/05, Legalis) i stwierdził, że „sprzeciw nie ma charakteru zwykłej czynności procesowej w toku instancji. (…) Jest żądaniem przekazania sprawy do sądu powszechnego, celem rozstrzygnięcia sporu cywilnoprawnego, a nadto powoduje utratę mocy orzeczenia samorządowego kolegium odwoławczego. Jednocześnie obliguje sąd powszechny do rozpoznania sprawy od początku, sankcją zaś za niedotrzymanie terminu materialnego – zgodnie z ustawą – jest oddalenie powództwa. Upływ zakreślonego terminu złożenia sprzeciwu wywołuje zatem skutki w sferze prawa materialnego”.
SN wskazał, że stanowisko TK powyższe budzi zastrzeżenia. Trzeba zauważyć, że sprzeciw uznany przez ustawodawcę za oświadczenie (pismo procesowe) będące nośnikiem powództwa podlegającego rozpoznaniu przez sąd. Taki charakter zachowuje bowiem wniosek użytkownika wieczystego, który inicjował postępowanie przed SKO. Sprzeciw jest oświadczeniem (pismem procesowym) będącym wyrazem niezadowolenia z orzeczenia wydanego przez samorządowe kolegium odwoławcze, składanym z zamiarem doprowadzenia do wzruszenia tego orzeczenia. Sutki powiązane przez ustawodawcę z wniesieniem sprzeciwu są właściwe wszystkim środkom zaskarżenia, których złożenie jest pewną szczególną czynnością procesową. Uprawniony do skorzystania ze środka zaskarżenia czyni to z zamiarem doprowadzenia do wzruszenia wydanego w jego sprawie orzeczenia, które uznaje za nieprawidłowe (bezpośredni cel zaskarżenia) i – jeżeli pozwala na to konstrukcja konkretnego środka zaskarżenia – do uzyskania w to miejsce rozstrzygnięcia, które będzie prawidłowe (pośredni cel zaskarżenia). W konsekwencji, sprzeciw można uznać za niesformalizowany środek prawny, quasi środek zaskarżenia, którego celem jest pozbawienie mocy orzeczenia kolegium i poddanie sporu rozstrzygnięciu przez sąd. W razie wniesienia sprzeciwu w terminie, orzeczenie kolegium traci bowiem moc, nawet gdy sprzeciw odnosi się tylko do jego części (art. 80 ust. 1 i 3 GospNierU). Do uznania pisma za sprzeciw wystarczy, że osoba wnosząca ten środek zmierza do wzruszenia orzeczenia kolegium, niezależnie od tego, w jakim zakresie nie godzi się z nim i czy przedstawiła zarzuty zdatne do zakwestionowania jego trafności. W tym zakresie konstrukcja sprzeciwu zbliża się do konstrukcji sprzeciwu od nakazu zapłaty wydanego w cywilnym postępowaniu upominawczym (art. 502 i n. KPC), czy do konstrukcji sprzeciwu od orzeczenia referendarza sądowego (art. 39822 i n. KPC). W taki też sposób o sprzeciwie od orzeczenia samorządowego kolegium odwoławczego w sprawach o aktualizację opłaty za użytkowanie wieczyste wypowiedział się SN w postanowieniu z 12.1.2005 r. (I CK 579/04, Legalis) i TK, który w wyroku z 6.5.2008 r. (SK 49/04, Legalis) stwierdził, że sprzeciw „nie pełni w tej procedurze funkcji pozwu (zgłoszenia roszczenia), tylko pełni funkcję swoistego odwołania rugującego z obrotu orzeczenie kolegium i przekazującego sprawę do rozpatrywania przez sąd powszechny”.
Termin do złożenia wniosku o aktualizację opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste ma niewątpliwie charakter materialny. Wątpliwości budzi jednak charakter terminu do wniesienia sprzeciwu od orzeczenia kolegium wydanego w sprawie zainicjowanej takim wnioskiem. W niektórych wypowiedziach doktryny i w orzecznictwie (w tym w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 4.12.2006 r., P 35/05, Legalis) także temu terminowi przypisano charakter materialnoprawny.
Stanowisko to nie może być uznane za prawidłowe. Skutki te polegają na uprawomocnieniu się orzeczenia kolegium wydanego w sprawie o aktualizację opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste. Są to skutki typowe dla upływu terminów do wniesienia większości środków zaskarżenia, których procesowy charakter nie budzi wątpliwości. Materialnoprawne konsekwencje takiego stanu rzeczy są pośrednie i wiążą się z tym, że w relacjach między stronami obowiązywać będzie norma prawna ustalona w niezaskarżonym orzeczeniu. Utratę mocy orzeczenia kolegium powoduje bowiem skuteczne wniesienie sprzeciwu, nie zaś wniesienie go po przewidzianym dla tej czynności terminie.
Skoro wniesienie sprzeciwu ma być uzewnętrznieniem woli doprowadzenia do wzruszenia orzeczenia kolegium i uzyskania rozstrzygnięcia sądu powszechnego w sporze w związku z aktualizacją opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste, to stanowcza ocena skuteczności jego wniesienia należy w całości do sądu, któremu akta sprawy wraz ze sprzeciwem muszą być przekazane, niezależnie od tego, w jaki sposób kolegium wstępnie ocenia zachowanie warunków dopuszczalności tego środka.
SN uznał, że ze względów systemowych należy opowiedzieć się za stanowiskiem o konieczności odrzucenia przez sąd sprzeciwu, wniesionego z naruszeniem przepisów określających przesłanki jego dopuszczalności, w tym i termin do jego wniesienia, a podstawą dla wydania takiego orzeczenia jest per analogiam art. 370 KPC.
Najnowsze orzecznictwo SN wskazuje wprost, że charakter prawny sprzeciwu od orzeczenia SKO zbliżony jest do środka zaskarżenia, a nie do pisma inicjującego postępowanie cywilne. Stanowisko to w komentowanym orzeczeniu zostało szczegółowo wyjaśnione.
Dla porządku wskazać należy, że niezależnie od tego, czy sprzeciw pochodzi od użytkownika wieczystego czy właściciela nieruchomości, powodem w sprawie cywilnej zawsze będzie użytkownik wieczysty, który zakwestionował dokonaną aktualizację opłaty. Dlatego w omawianym wyroku wygrana użytkownika wieczystego miała wyraz w oddaleniu powództwa (a po orzeczeniu SN: w odrzuceniu sprzeciwu).
Upadli przedsiębiorcy nie trafią już na bruk
Przesłanki otrzymania przywileju socjalnego
Przepisem określającym przesłanki, których łączne spełnienie warunkuje otrzymanie wsparcia jest art. 342a ust. 1 PrUpad, który stanowi: Jeżeli upadły jest osobą fizyczną i w skład masy upadłości wchodzi lokal mieszkalny albo dom jednorodzinny, w którym zamieszkuje upadły, a konieczne jest zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu, z sumy uzyskanej z jego sprzedaży wydziela się upadłemu kwotę odpowiadającą przeciętnemu czynszowi najmu lokalu mieszkalnego w tej samej lub sąsiedniej miejscowości za okres od dwunastu do dwudziestu czterech miesięcy. Powyższe oznacza, że nie wystarczy być przedsiębiorcą lub konsumentem, aby stać się beneficjentem dokonanej 30.8.2019 r. nowelizacji.
Sprzedaż nieruchomości
Ustawodawca w dyspozycji rzeczonego przepisu ustanawia równocześnie wymóg dla beneficjenta, aby przedmiotem sprzedaży była nieruchomości, w postaci lokalu mieszkalnego albo domu jednorodzinnego, której następstwem jest pozostawienie upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu bez schronienia. Z definicji legalnej zamieszczonej w art. 2 ust. 2 ustawy z 24.6.1994 r. o własności lokali (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 532 ze zm.) lokal mieszkalny jest to: (…) wydzielona trwałymi ścianami w obrębie budynku izba lub zespół izb przeznaczonych na stały pobyt ludzi, które wraz z pomieszczeniami pomocniczymi służy zaspokajaniu ich potrzeb mieszkaniowych, natomiast dom jednorodzinny, stosownie do art. 3 pkt 2a ustawy z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1333 ze zm.) określany jest jako: (…) budynek wolno stojący albo budynek w zabudowie bliźniaczej, szeregowej lub grupowej, służący zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych, stanowiący konstrukcyjnie samodzielną całość, w którym dopuszcza się wydzielenie nie więcej niż dwóch lokali mieszkalnych albo jednego lokalu mieszkalnego i lokalu użytkowego o powierzchni całkowitej nieprzekraczającej 30% powierzchni całkowitej budynku.
Wysokość kwoty na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych
Wysokość udzielanej upadłemu kwoty, która jest wydzielana ze sprzedaży nieruchomości, nie została określona kwotowo. W każdym przypadku jej ustalenie należy zatem do oceny sędziego-komisarza, który jednak w toku postępowania powinien mieć na względzie określone w art. 342a ust. 2 PrUpad okoliczności. Przed wszystkim jest zobligowany, aby uwzględnić: (…) potrzeby mieszkaniowe upadłego, w tym liczbę osób pozostających na jego utrzymaniu, zdolności zarobkowe upadłego, sumę uzyskaną ze sprzedaży lokalu mieszkalnego albo domu jednorodzinnego oraz opinię syndyka. W kontekście powyższego należy optować za stwierdzeniem, iż uzyskana kwota nie może być świadczeniem nazbyt wygórowanym, jak również rażąco niskim. Znajduje to uzasadnienie w jej zasadniczej funkcji, jaką jest stanowienie rekompensaty za okresowe pozostawanie bez domu lub mieszkania. Uzyskana suma w zbyt dużej wysokości prowadziłaby do bezpodstawnego bogacenia się dłużnika, zaś niedoszacowana, urągałaby godności człowieka, zmuszając upadłego do życia w warunkach uniemożliwiających egzystencję. Nadto, suma pieniężna w myśl art. 342a ust. 1 PrUpad powinna odpowiadać (…) przeciętnemu czynszowi najmu lokalu mieszkalnego w tej samej lub sąsiedniej miejscowości za okres od dwunastu do dwudziestu czterech miesięcy. Powyższe obliguje zatem sędziego-komisarza do dokonania analizy rynku nieruchomości, a następnie określenia uśrednionej kwoty, która musi nadto stanowić wystarczające wsparcie na zapłatę czynszu za okres od 12 do 24 miesięcy.
Procedura
Od strony formalnej procedura uzyskiwania opisanego przywileju socjalnego nie należy do zbyt skomplikowanych, bowiem sędzia-komisarz podejmuje czynności wyłącznie na wniosek upadłego. Do rzeczonego wniosku powinien również ustosunkować się syndyk, w szczególności odnosząc się do informacji dotyczących warunków życiowych wnioskodawcy. Na postanowienie w przedmiocie ustalenia kwoty wyodrębnionego czynszu, upadłemu służy zażalenie. Jego rozpoznanie należy do sądu rejonowego – sądu upadłościowego w składzie 3 sędziów. Z instytucji zażalenia mogą skorzystać zarówno upadły, jak również wierzyciele.
Podsumowanie
Bez cienia wątpliwości należy uznać, że ostatnia nowelizacja procedury upadłościowej, efektem której osoby fizyczne będące przedsiębiorcami, zostały włączone w krąg podmiotów uprawnionych do otrzymania kwoty na wynajem mieszkania lub lokalu po sprzedaży przez syndyka masy upadłości rzeczonych ruchomości, stanowi wyraz racjonalnego podejścia ustawodawcy do procedury upadłościowej, jak również jej uczestników. Instytucja określona w art. 342a PrUpad, jako reakcja na społeczną potrzebę uchronienia upadłych przed ewentualną bezdomnością oraz wynikłymi na jej kanwie przeciwnościami jest niezaprzeczalnie kolejnym przywoływanym następstwem nowelizacji procedury upadłościowej, który sprzyja ogłoszeniom upadłości.
Altanka bez podatku. A co z domkiem?
– W rodzinnych ogródkach działkowych jest zakaz zamieszkiwania. Można w nich postawić tylko mającą określone parametry altanę. Zdarza się jednak, że te warunki nie są przestrzegane – mówi Mateusz Sudowski, adwokat w Kancelarii Adwokackiej Jarosława Klimonta.
– Często na działkach są domy nadające się do całorocznego zamieszkiwania, a ich ceny sięgają 100–200 tys. zł. Fiskus może się zainteresować takimi transakcjami – mówi Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.
I tu pojawia się pytanie: jak je opodatkować? Przypomnijmy, że osoba uprawniona do korzystania z działki, czyli jej dzierżawca, jest właścicielem nasadzeń, urządzeń i obiektów znajdujących się na jej terenie. Spełniają one definicję rzeczy zawartą w kodeksie cywilnym. W razie wygaśnięcia prawa do działki za altanę, drzewa i krzewy działkowcowi przysługuje wynagrodzenie. Jego kwota jest określona w umowie z osobą, na którą przeniesiono prawo do działki. Tak wynika z ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych.
Zgodnie z ostatnimi orzeczeniami sądowymi i interpretacjami przy rozliczaniu wynagrodzenia ze sprzedaży nasadzeń, urządzeń i obiektów posadowionych na działce należy zastosować art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. d ustawy o PIT. Przepis ten mówi, że odpłatne zbycie rzeczy dokonane po upływie pół roku, licząc od końca miesiąca, w którym nastąpiło ich nabycie, nie skutkuje powstaniem przychodu.
Czy taka zasada obowiązuje także wtedy, gdy dzierżawca działki postawił na niej, niezgodnie z przepisami o rodzinnych ogrodach działkowych, dom mieszkalny? Czy też wtedy obowiązują przepisy o sprzedaży nieruchomości i nie płacimy podatku dopiero po pięciu latach od jej nabycia? O to zapytaliśmy Ministerstwo Finansów.
Resort przytoczył przepisy ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, z których wynika, że działkowiczowi nie przysługuje wynagrodzenie za wykonane niezgodnie z prawem obiekty. „Wybudowanie domu mieszkalnego stanowi podstawę do rozwiązania z dzierżawcą umowy, wydaje się więc, że wyklucza możliwość jego sprzedaży” – czytamy w odpowiedzi resortu finansów.
– Nie zmienia to faktu, że do takich transakcji dochodzi i są w świetle prawa ważne. Choć mogą rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą sprzedawcy wobec nabywcy – podkreśla Mateusz Sudowski.
Jak więc opodatkować taką transakcję? Eksperci uważają, że sprzedaż ponadnormatywnego domu należy rozliczyć tak jak zwykłej rekreacyjnej altanki. Czyli zastosować przepis o odpłatnym zbyciu rzeczy (po sześciu miesiącach nie ma przychodu i podatku).
– Samowola budowlana nie zmienia charakteru transakcji – mówi Grzegorz Gębka.
Trudno jednak przewidzieć, jak do niej podejdzie fiskus. Ministerstwo Finansów nie dało jednoznacznej odpowiedzi i samo przyznało, że nie znalazło żadnej interpretacji w sprawie domów mieszkalnych na terenie ROD.