Obowiązek wzajemnej pomocy małżonków a prawo pomocy

Stan faktyczny

W.C. (dalej: Skarżący) złożył skargę na decyzję Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w przedmiocie podatku od towarów i usług za I, II i III kwartał 2013 r. W odpowiedzi na wezwanie do uiszczenia wpisu od ww. skargi Skarżący wniósł o częściowe zwolnienie od kosztów sądowych oraz ustanowienie pełnomocnika, zaś dla uzasadnienia sformułowanego żądania wskazał, że nie posiada źródła dochodu ani majątku ruchomego lub nieruchomego, który mógłby spieniężyć w celu zapłaty kwoty wpisu; nie posiada też żadnych oszczędności, które mógłby przeznaczyć na ten cel ani zdolności kredytowej, która pozwoliłaby mu na zaciągnięcie pożyczki. Ponadto wskazał, iż aktualnie pozostaje na utrzymaniu I.C. (dalej: Żona), lecz jej dochody nie pozwalają na udzielenie mu większego wsparcia finansowego.

W oświadczeniu o stanie rodzinnym, majątku i dochodach podał, że zamieszkuje z Żoną i trójką dzieci. Pomiędzy małżonkami obowiązuje rozdzielność majątkowa. Skarżący jest właścicielem udziału w wysokości 5% we własności nieruchomości gruntowej zabudowanej domem mieszkalnym o pow. 200 m² oraz nieruchomości gruntowych (zajętych na poczet zobowiązań podatkowych). Ponadto posiada 35 udziałów w wartości nominalnej 3.500 zł w P. sp. z o.o. Nie posiada oszczędności ani innych przedmiotów wartościowych o wartości powyżej 5.000 zł. Z kolei jego Żona posiada dwa samochody, jest zatrudniona na umowę o pracę (obecnie przebywa na urlopie wychowawczym), zaś od maja 2021 r. prowadzi działalność gospodarczą (bez dochodów). Rodzina utrzymuje się z zasiłku rodzinnego i świadczenia 500 plus w łącznej kwocie 2.338 zł netto miesięcznie. Do zobowiązań Skarżący zaliczył: alimenty 500 zł, koszty utrzymania domu (internet, telefon, ubezpieczenia, prąd, woda, wywóz odpadów) 1.500 zł oraz zobowiązanie w podatku od towarów i usług będące przedmiotem zainicjowanego postępowania sądowoadministracyjnego w wysokości 193.468 zł. Jednocześnie Skarżący oświadczył, że ze sprzedaży sprzętu z majątku prywatnego uzyskuje dochody około 800-900 zł miesięcznie. Dodał, że nie ponosi kosztów utrzymania, które ponosi Żona oraz rodzice. Aktualnie jego koszty wynoszą ok. 700 zł: telefon ok. 30 zł (nieopłacone rachunki), jedzenie ok. 450 zł, ubrania ok. 170 zł, kosmetyki ok. 50 zł, alimenty 500 zł (zaległości w alimentach na sierpień 2021 r. wynoszą 4.996,20 zł). Żona w piśmie z sierpnia 2021 r. oświadczyła, że koszty utrzymania gospodarstwa domowego wynoszą ok. 4.400 zł, w tym: prąd 1.250 zł (zaległości za maj-lipiec), woda 50 zł (niezapłacony rachunek), śmieci ok. 90 zł, telefon, internet, TV ok. 200 zł (zaległość za lipiec), ubezpieczenie nieruchomości ok. 100 zł oraz jedzenie ok. 1.000 zł (w tym jedzenie dzieci ok. 600 zł), ubrania ok. 600 zł (w tym ubrania dzieci ok. 400 zł), kosmetyki ok. 150 zł, leki ok. 200 zł (w tym leki dzieci ok. 150 zł), szkoła dzieci ok. 750 zł.

Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Przesłanki przyznania prawa pomocy

Mając na uwadze przedstawiony stan faktyczny, WSA w Gorzowie Wielkopolskim wskazał, że stosownie do art. 245 § 1 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325, dalej: PostAdmU), prawo pomocy może być przyznane w zakresie całkowitym lub częściowym, co obejmuje zwolnienie tylko od opłat sądowych w całości lub w części albo tylko od wydatków albo od opłat sądowych i wydatków lub obejmuje tylko ustanowienie adwokata, radcy prawnego, doradcy podatkowego lub rzecznika patentowego i może polegać na zwolnieniu od poniesienia ułamkowej części opłat lub wydatków albo określonej ich kwoty pieniężnej. Z kolei, w myśl art. 246 § 1 pkt 2 PostAdmU, przyznanie prawa pomocy osobie fizycznej w zakresie częściowym następuje, gdy osoba ta wykaże, że nie jest w stanie ponieść pełnych kosztów postępowania, bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny. Zawarty w ww. przepisie zwrot „gdy wykaże” oznacza, że to na wnoszącym o przyznanie prawa pomocy spoczywa ciężar dowodu, że znajduje się on w sytuacji uprawniającej do skorzystania z prawa pomocy. To strona ma przekonać, że znajduje się w sytuacji, która uniemożliwia jej poniesienie kosztów postępowania. Powinna zatem należycie uzasadnić i udokumentować okoliczności, na które powołuje się we wniosku. Informacje na temat możliwości płatniczych powinny być na tyle szczegółowe, aby możliwa była ocena rzeczywistej kondycji finansowej strony. Dopiero wyczerpujący opis stanu majątkowego, finansowego i rodzinnego oraz realnych możliwości płatniczych pozwala sądowi określić i ocenić sytuację strony, która ubiega się o to prawo (postanowienie NSA z 20.1.2015 r., II OZ 13/15, Legalis).

Prawny obowiązek udzielania wzajemnej pomocy przez małżonków

W ocenie WSA w Gorzowie Wielkopolskim, okoliczności wskazane we wniosku nie uprawniają do uznania, że Skarżący nie jest w stanie sfinansować pełnych kosztów postępowania.

Przede wszystkim podnieść należy, że aktualny brak środków pieniężnych czy fakt pozostawania Skarżącego bez zatrudnienia nie stanowią automatycznie przesłanki do przyznania prawa pomocy we wnioskowanym zakresie. Orzekając o przyznaniu ww. prawa sąd powinien mieć na uwadze nie tylko osiągany dochód, ale również samą możliwość zarobkowania przez wnioskującego, a także posiadany majątek, czyli obiektywnie rozumianą zdolność do zdobycia potrzebnych środków finansowych. Zdaniem WSA w Gorzowie Wielkopolskim, Skarżący posiada realne możliwości zarobkowe, jest młody, nie wykazał żadnych przeciwwskazań zdrowotnych do podjęcia jakiegokolwiek stałego zatrudnienia.

Co więcej, sytuacja finansowa Skarżącego nie może być oceniana w oderwaniu od sytuacji majątkowej i możliwości płatniczych jego Żony. Wynika to z prawnego obowiązku udzielania wzajemnej pomocy przez małżonków i przyczynienia się do zaspokojenia stworzonej przez nich rodziny, znajdującego umocowanie w art. 23 ustawy z 25.2.1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1359, dalej: KRO) i art. 27 KRO. Zgodnie z ugruntowaną linią orzeczniczą sądów administracyjnych, nie stanowi okoliczności, w której to małżonek nie może pomóc w uiszczeniu kosztów postępowania, fakt istnienia pomiędzy małżonkami rozdzielności majątkowej małżeńskiej, a nawet nieprowadzenie przez małżonków wspólnego gospodarstwa domowego i pozostawania w separacji faktycznej. Dlatego ustalając dochód Skarżącego, należało uwzględnić sytuację finansową i majątkową jego Żony. Oczekiwanie pomocy ze strony państwa w postaci zwolnienia od kosztów możliwe byłoby jedynie wówczas jeśli osoba ta wykaże, że małżonek nie jest w stanie jej pomóc (postanowienie NSA z 27.3.2014 r., I OZ 211/14, Legalis).

W kontekście działalności gospodarczej prowadzonej przez Żonę Skarżącego, WSA w Gorzowie Wielkopolskim wskazał, że jeżeli podmioty gospodarcze osiągają przychody, jest kwestią wyboru, czy przeznaczą je na cele związane z prowadzeniem działalności czy pokrycie kosztów sądowych, a nakładom na działalność nie można przypisać pierwszeństwa przed kosztami sądowymi (postanowienie NSA z 21.7.2014 r., I FZ 239/14, Legalis). Od początku prowadzenia działalności Żona Skarżącego regularnie dokonywała dostaw i nabycia towarów oraz usług, co więcej, z miesiąca na miesiąc następował ich zdecydowany wzrost, co świadczy bez wątpienia o rozwoju firmy, a także o posiadaniu środków.

W odniesieniu zaś do wydatków ponoszonych przez Żonę Skarżącego nie sposób pominąć, że nie wszystkie wykazane wydatki należą do kosztów utrzymania koniecznego rodziny. Przede wszystkim nie stanowią takich wydatków chociażby czesne za prywatną szkołę dzieci czy abonament za N. Ponadto zauważyć należy, że znaczną część dochodów Żony Skarżącego pochłania spłata kredytu hipotecznego. O ile jednak obowiązek spłaty zobowiązań cywilnoprawnych ma wpływ na sytuację majątkową strony, to okoliczność ta nie przesądza o braku możliwości poniesienia jakichkolwiek kosztów postępowania. W judykaturze stwierdza się, że fakt spłaty kredytu czy pożyczki nie może wpłynąć na przyznanie prawa pomocy, ponieważ kwestia ich spłacania jest indywidualną sprawą podatnika i nie może skutkować przeniesieniem na Skarb Państwa ciężaru ponoszenia kosztów powstałych z tytułu prowadzonego postępowania sądowego (wyrok NSA z 3.6.2013 r., II FZ 281/13, Legalis).

Rozstrzygnięcie

W świetle powyższego, WSA w Gorzowie Wielkopolskim stwierdził, że Skarżący nie wykazał, że – pomimo wsparcia Żony – nie posiada i nie jest w stanie zdobyć środków pieniężnych na sfinansowanie udziału w postępowaniu sądowym bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny. Tym samym, na podstawie art. 246 § 1 pkt 2 PostAdmU oraz art. 258 § 2 pkt 7 PostAdmU, odmówiono przyznania prawa pomocy.

W analizowanym rozstrzygnięciu WSA w Gorzowie Wielkopolskim wypowiedział się na temat prawa pomocy w kontekście obowiązków spoczywających na małżonkach na gruncie KRO, tj. w szczególności – obowiązku udzielania wzajemnej pomocy, a także przyczynienia się do zaspokojenia potrzeb rodziny. Sąd ten przypomniał, że obowiązek wskazania przesłanek przyznania przedmiotowego prawa spoczywa na wnioskodawcy, zaś ich ocena należy każdorazowo do sądu i nie może odbywać się w oderwaniu od konkretnych okoliczności faktycznych sprawy, do których zaliczyć należy także sytuację majątkową i możliwości płatnicze małżonka wnioskodawcy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Lepiej przesłuchać zdalnie niż czekać na koniec covidu

Panie prezesie, polskie sądownictwo od kilku lat – powoli i z różnym skutkiem – wchodzi w informatyzację. W ostatnim czasie jej tempo przyspieszyła pandemia.

Podoba się panu ten kierunek?

Oczywiście, że tak. Ten kierunek odpowiada potrzebom. Jeśli chodzi o informatyzację, słyszę zresztą głównie głosy bardziej entuzjastyczne. Od tego nie ma już ucieczki.

Rozprawy zdalne pana zdaniem zdają egzamin?

Z całą pewnością. Sam niemal od początku pandemii, tj. od kwietnia 2020 r., przeprowadziłem wiele takich rozpraw. Zresztą w moim referacie to dominujący model postępowania. Przymusu jednak nie ma. Jeśli ktoś nie chce takiej formy postępowania, to zawsze może stawić się w sądzie. Nie uważam i nie uważałem, że każda rozprawa nadaje się do zdalnego przeprowadzenia – większość jednak tak.

Bezpieczeństwo danych i IT w kancelarii prawnej radcowskiej/adwokackiej/notarialnej/ komorniczej. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Są tacy, którzy domagają się tradycyjnych postępowań?

Zdarzają się, oczywiście. Ale muszę powiedzieć, że większość pytanych chce korzystać z możliwości zdalnego udziału w procesie. Zdalne rozprawy sprawdzają się np. bardzo w przesłuchaniach świadków z zagranicy. W czasie pandemii do ich zeznań mogłoby w ogóle nie dojść. Niech pani zresztą zapyta pełnomocnika z Rzeszowa, czy chciałoby mu się dla 11 minut przemowy na rozprawie odwoławczej jechać 11 godzin w dwie strony do Wrocławia. Z doświadczenia powiem, że wolałby udział zdalny.

I nie ma żadnych kłopotów technicznych? Nie wierzę.

Tak dobrze to nie jest nigdzie i zresztą nigdy nie było. Stacje telewizyjne mające większe zasoby też mają na wizji problemy ze zdalnym prowadzeniem wywiadów. Czasem może się zdarzyć, że połączenie się rwie lub trudno jest się połączyć. To zależy od jakości łącza tego, kto się z nami łączy. Jeżeli mam na rozprawie trzy osoby i dwie nie mają problemów, a z jedną jest problem, to jasno pokazuje, że to problem z tą jedną osobą. Pamiętam zresztą przypadki, gdy przelogowanie na inne urządzenie powodowało u takiej osoby zaniknięcie kłopotów. Zresztą w tej materii wiosna 2020 to inne problemy niż listopad 2021, a nawet jesień 2020. Ogólny poziom edukacji w zakresie wideokonferencji wzrósł i ten wyższy poziom widać na tej zdalnej czy hybrydowej sali rozpraw.

Jeżeli chodzi z kolei o wiarygodność świadka, to są tacy świadkowie, których zdecydowanie powinniśmy mieć na sali rozpraw. Ale takich jest zdecydowana mniejszość. Decyzja, jak przesłuchiwać, zależy od sądu.

A osoby, które są nieporadne pod względem informatycznym, niemające dostępu do sprzętu, mogą się czuć wykluczone z prawa do sądu?

Uważam, że nie. Ja się informatyzacją zajmuję ponad 20 lat. Zawsze zwracam uwagę, z kim się stykamy, na ile taka forma procesu ma szansę się sprawdzić. Jeżeli ktoś chce przyjść na salę rozpraw, to ja jako sąd mu nie zabraniam, świadkowie, strony czy pełnomocnicy mają wybór i czasem przychodzą osobiście. Rozprawy zdalne to jednak nie jest sytuacja, gdy można użyć argumentu wykluczenia cyfrowego, nie zdarzyło mi się komuś odmówić osobistego udziału. Są jednak grupy zawodowe, na które państwo już lata temu nałożyło obowiązek kontaktu drogą internetową i przy nich w ogóle można mówić o nałożeniu obowiązku komunikacji elektronicznej.

Które z dzisiejszych informatycznych aktywności mają szansę pozostać w sądach po pandemii? Które byłyby pożądane? W końcu polskie sądy od wielu lat potrzebują wsparcia, jeśli chodzi o sprawność postępowania. Czas oczekiwania na wyrok z reguły się wydłuża.

Takich aktywności dziś wdrożonych jest wiele. Rozprawy zdalne, portale informacyjne, e-KRS czy wdrażany Krajowy Rejestr Zadłużonych. Przed pandemią zaczęło działać repozytorium dokumentów finansowych, które od marca 2018 do końca 2020 zdjęło z sądów ponad 1,1 mln spraw.

Z tych tylko pandemicznych moim zdaniem zarówno rozprawy zdalne, jak i doręczenia elektroniczne powinny zostać z nami na dłużej.

Z tymi portalami informacyjnymi to różnie bywa. Całkiem niedawno na skutek skarg pełnomocników pisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej”, że Portal Informacyjny Sądów Powszechnych zamaist pomóc, przeszkadza. Podobno zawiera błędy, na których ucierpieć mogą klienci. Ich katalog jest całkiem spory. A to już jest poważny zarzut.

Portale informacyjne sądów działają od lat. Pełnomocnicy korzystali z nich namiętnie. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości przygotował analizę ich działania i prowadził badania statystyczne wśród adwokatów. Odpowiadający wskazywali wtedy, że 70 proc. korzysta z nich codziennie, że 94 proc. ocenia ich wprowadzenie pozytywnie lub raczej pozytywnie. Takie oceny mieliśmy, ale to czas sprzed wprowadzenia doręczeń elektronicznych.

Po wprowadzeniu doręczeń pojawiły się problemy z oceną, tylko pytanie, czy portal zaczął działać inaczej?

Przepraszam, ale nie, technicznie działa jak przedtem. Pamiętajmy przy tym, że co do samych doręczeń, to pierwotny projekt ustawy przewidywał wprowadzenie doręczeń przez e-mail.

W trakcie prac sejmowych wprowadzono doręczenia przez portal. Co do błędów portalu, to fajnie byłoby poznać przykłady. Mam wrażenie, że nie o błędy techniczne portalu raczej chodzi. Problemy, jakie diagnozuję, to raczej niejednolitość praktyki, i to nie tylko w zakresie doręczeń, ale w ogóle prowadzenia portali. Nie tylko o sądy chodzi, bo znam też przypadek pełnomocnika, który w portalu odczytał, wiedział i nie zareagował, bo choć plik opisano, że jest to doręczenie przez Portal Internetowy, uznał, że mu doręczą jeszcze na papierze.

Co do sądów, to są takie, które publikują dokumenty, ale są też i takie sądy, które trzeba o to prosić. Do dziś nie mamy delegacji ustawowej w ustawie – Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz rozporządzenia określającego sposób prowadzenia portali przez sądy, nie tylko jako narzędzia doręczeń pełnomocnikom, a przypomnę, że w projektach już coś takiego było. Było na późnych etapach prac legislacyjnych wyrzucane. Stąd problemy w różnych praktykach. W pełni zgadzam się, że nie może być różnic w podejściu. Niestety usłyszałem, że są sądy, które wbrew obowiązkom wynikającym z przepisów od lat obowiązujących nie mają w swoich wewnętrznych systemach wszystkich dokumentów i ich nie publikują. Są takie, w których nie ma problemów.

Czyli powodzenie zależy od organizacji przedsięwzięcia?

Skoro w jednych sądach można coś zorganizować dobrze, można też i w innych. Prezesi sądów mogą próbować interweniować zawczasu. Wielu się udaje, co zresztą widać w statystykach i badaniach…

Co mogą szefowie w sądach? Czy to naprawdę od decyzji prezesów sądów zależy, czy system działa czy nie? Wydawać by się mogło, że system działa centralnie…

Prezes sądu zajmuje się swoim sądem, okręgiem czy apelacją. Wydaje zarządzenia. Dużo może, ale nie zastąpi ustawodawcy czy dysponenta budżetu. Ważne są też relacje prezesa i dyrektora sądu. U mnie jest nieźle, ale różnie z tym bywa. Zresztą wkrótce sytuacja się poprawi.

Dlaczego? I czy w krótce zmieni się na lepsze czy na gorsze?

Wracamy do Portalu w tym miejscu. 25 listopada uruchomiony zostanie dodatkowy widok dla pełnomocników do doręczeń. Sąd otrzyma bezpośrednio do swojego systemu potwierdzania odbioru przez adresata z portalu.

Na czym będzie polegał?

Dokumenty doręczane znajdą się w innym miejscu niż cała reszta, a skutek doręczeń będzie związany z odczytem tego dokumentu. Problem oznaczania czy nieoznaczania plików w ogóle straci zatem na znaczeniu. Można powiedzieć, że pełnomocnik dostanie taką swoistą elektroniczną kopertę z przesyłką i to, co jest w tej przesyłce, będzie doręczeniem.

A jesteście już gotowi do wprowadzenia tej zmiany? Pytam nie bez powodu bo u nas to już tradycja, że wprowadzamy rewolucję, a potem okazuje się, że to klapa… Męczą się wszyscy, a organizator zmiany umywa ręce i zwala winę np. na system lub wręcz gorzej, na jego użytkowników….

Jesteśmy na końcowym etapie prac. Wymagało to najpierw przystosowania systemów sądowych, a następnie wszystkich integracji, weryfikacji błędów z samym portalem. Na początku listopada był tylko jeden sąd, który nie dostosował się jeszcze do zmiany, choć powinien dawno temu. Podjęto decyzję, że takim razie najwyżej wdrożenie nie będzie stuprocentowe, co podziałało, i w końcu zakończyli. Pozostałe mają to już za sobą, wdrażanie zmian do sądowych aplikacji 400 sądów ma miejsce, więc wygląda, że termin spięcia wszystkiego przez wykonawcę będzie dotrzymany.

Który to sąd w Polsce jest tym ostatnim?

Nie odpowiem na to pytanie, bo nie chcę nikogo piętnować. Ale to wszystko nie jest zmianą tylko w portalu, ale w kilku systemach sądowych. A to nie jest prosta sprawa. Pokazuje to, tak jak wiele podobnych wcześniejszych sytuacji, że gdybyśmy mieli jednolity system biurowości sądowej, to większości kłopotów z integracją różnych systemów by nie było.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Płatność podatku nie jest mniej ważna od płatności rachunków

Okoliczności faktyczne

NSA po rozpoznaniu skargi kasacyjnej Skarżącej od wyroku WSA w Poznaniu z 19.11.2020 r., I SA/Po 106/20 w sprawie ze skargi na decyzję SKO w Kaliszu w przedmiocie ulgi płatniczej oddalił skargę kasacyjną.

W sprawie tej WSA oddalił skargę na decyzję w przedmiocie odmowy umorzenia zaległości z tytułu I i II raty podatku od nieruchomości za 2019 r.

Od powyższego wyroku pełnomocnik skarżącej wniósł skargę kasacyjną zarzucając naruszenie przepisów podatkowego prawa materialnego przez błędną jego wykładnię, tj. art. 67a § 1 pkt 3 ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1540 ze zm.; dalej: OrdPU), przez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że w sprawie nie zachodzi „ważny interes strony” uzasadniający umorzenie w całości bądź w części ustalonej I i II raty podatku od nieruchomości w sytuacji, gdy trudna sytuacja ekonomiczna Skarżącej, spowodowana całkowicie niezależnie od Skarżącej, to jest na skutek jej stanu zdrowia, uniemożliwiającego podjęcie pracy zarobkowej i konieczność utrzymywania się wyłącznie zaciągniętych w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych kredytów, stanowi „ważny interes strony”, a w konsekwencji uzasadnia umorzenie w całości zaległości z tytułu I i II raty podatku za 2019 r., gdyż brak przyznania ulgi w tym zakresie spowoduje wystąpienie zagrożenia dla zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych Skarżącej.

Deklaracje podatkowe z wyjaśnieniami. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Stanowisko NSA

NSA uznał, że skarga kasacyjna nie zasługiwała na uwzględnienie.

Sąd wskazał, że rozstrzygana w sprawie kwestia orzeczenia umorzenia zaległości podatkowych Skarżącej z tytułu podatku od nieruchomości była już przedmiotem orzekania przez NSA, który wyrokami z 28.3.2019 r., II FSK 3828/18, Legalis oraz z 9.6.2021 r., III FSK 3609/21, Legalis oddalił skargi kasacyjne.

Skład orzekający w niniejszej sprawie w pełni zaaprobował stanowisko wyrażone we wskazanych orzeczeniach i dlatego w dalszej części uzasadnienia oparł się na argumentacji zawartej w uzasadnieniu powyższego wyroku.

Przesłanki ulgi w spłacie zobowiązań

NSA przypomniał, że stosownie do art. 67a § 1 pkt 3 OrdPU organ podatkowy na wniosek podatnika, z zastrzeżeniem art. 67b OrdPU, w przypadkach uzasadnionych ważnym interesem podatnika lub interesem publicznym może realizować wskazaną w tym przepisie ulgę w spłacie zobowiązań podatkowych w postaci umorzenia zaległości podatkowej wraz z odsetkami za zwłokę. W przytoczonej regulacji przewidziane zostały zatem dwie przesłanki, przy zaistnieniu których organ podatkowy może w drodze decyzji zastosować ulgę podatkową; „ważny interes podatnika” lub „interes publiczny”, przy czym spójnik „lub” użyty w treści komentowanego przepisu wskazuje na alternatywę łączną, a tym samym konieczność wystąpienia w sprawie co najmniej jednej z przytaczanych przesłanek. Podkreślić należy, iż instytucja umorzenia zaległości podatkowej ma charakter uznaniowy w sensie dopuszczalności wyboru konsekwencji prawnych sytuacji opisanych w hipotezie normy prawnej. Stąd też w przypadku stwierdzenia, że w sprawie występuje którakolwiek z przesłanek określonych w art. 67a § 1 OrdPU (ważny interes podatnika lub interes publiczny albo obie przesłanki łącznie), organ w sposób uznaniowy podejmuje decyzję o wyborze alternatywy – czy przyznać podatnikowi ulgę w spłacie zobowiązań podatkowych, czy też nie. Treść przywołanego przepisu wyznacza zatem niejako dwie fazy postępowania podatkowego.

W pierwszym etapie postępowania organ podatkowy obowiązany jest ustalić, czy zachodzi przynajmniej jedna z wymienionych przesłanek zastosowania ulgi, co wymaga zgromadzenia niezbędnego dla tych ustaleń materiału dowodowego oraz przeprowadzenia jego właściwej oceny. Organ zobligowany jest również wskazać, jak (zwłaszcza w kontekście istniejącego stanu faktycznego) należy postrzegać rozumienie przesłanki „ważny interes podatnika” oraz „interes publiczny”. W tym zakresie granice obowiązków organu wyznaczają normy prawne zawarte w art. 122 OrdPU, art. 187 § 1 OrdPU oraz art. 191 OrdPU, jak również oczywiście właściwa wykładnia art. 67a § 1 OrdPU. W judykaturze nie budzi wątpliwości, iż na podstawie art. 67a § 1 OrdPU organ podatkowy może zastosować ulgę w spłacie zobowiązań podatkowych, jeżeli w indywidualnej sprawie w tym przedmiocie ustali i oceni zaistnienie przesłanki ważnego interesu podatnika lub interesu publicznego.

Ważny interes podatnika lub publiczny

W dalszej kolejności, w przypadku uznania, iż spełniona została jedna bądź obie z przesłanek, postępowanie podatkowe wkracza w kolejną fazę, w której organ dokonuje wyboru opcji decyzyjnej: zastosuje ulgę albo odmówi jej udzielenia. Przepis art. 67a § 1 pkt 3 OrdPU nie określa przy tym kryteriów wyboru rozwiązania decyzyjnego w przypadku ziszczenia się którejkolwiek z przesłanek umorzenia zaległości podatkowej. Użyte w tym przepisie określenie „może” oznacza, iż to organ samodzielnie dokonuje wyboru alternatywnego rozwiązania, co jednak nie świadczy, że dysponuje w tym zakresie zupełną dowolnością. Organu podatkowego nie może w tym zakresie zastąpić sąd administracyjny.

Stwierdzenie przez organ braku występowania przesłanek ważnego interesu podatnika lub interesu publicznego w zastosowaniu ulgi podatkowej powoduje, iż organ nie będzie dysponował wyborem rozstrzygnięcia, a decyzja będzie miała charakter związany.

Uznanie administracyjne nie podlega kontroli sądu

Rzeczone uznanie wyraża się zaś w możliwości negatywnego dla podatnika rozstrzygnięcia nawet przy ustaleniu występowania w sprawie przesłanek wskazanych w art. 67a § 1 pkt 3 OrdPU, co jednocześnie determinuje zakres sądowej kontroli rozstrzygnięć zapadłych na tle omawianej regulacji. Kontroli sądu nie podlega uznanie samo w sobie, lecz jedynie poprawność postępowania dowodowego oraz wyciągniętych zeń wniosków co do wypełnienia przez stan faktyczny danej sprawy zakresu pojęć niedookreślonych użytych w art. 67a § 1 pkt 3 OrdPU, co oznacza wyjęcie spod zakresu zainteresowań sądu kryteriów celowościowych czy słusznościowych.

W rozpoznawanej sprawie Sąd pierwszej instancji prawidłowo wskazał, że organy podatkowe nie przekroczyły granic uznania administracyjnego przyjmując, iż wniosek Skarżącej zasługuje na uwzględnienie. Zdaniem NSA słusznie stwierdzono że, analiza uzasadnienia obu decyzji prowadzi do wniosku, iż organy wydały decyzje po wnikliwej analizie ustalonych okoliczności faktycznych. W szczególności podkreślić należy, że Burmistrz Miasta i Gminy Ostrzeszów zasadnie stwierdził, że dostrzega trudną sytuację materialną, finansową i zdrowotną skarżącej i z tego powodu Skarżącej przyznano też ulgi podatkowe m.in. decyzją z 4.2.2020 r., kolejną ulgę podatkową w postaci rozłożenia IV raty zaległego podatku za 2019 r. na 7 rat płatnych od marca 2020 do września 2020 r. Sąd pierwszej instancji podkreślił, że Skarżąca była wielokrotnie zwalniana z obowiązku uiszczenia podatku od nieruchomości (I i II rata podatku za 2018 r., I rata podatku za 2017 r., cały 2016 r., 2015 r., 2014 r., 2013 r., 2012 r., 2011 r., i 2010 r.).

Słusznie w tym kontekście uznał Sąd pierwszej instancji, że umorzenie zaległości, a więc w istocie całkowita rezygnacja z podatku (I i II raty podatku od nieruchomości za 2019 r.) jest odstępstwem od konstytucyjnej zasady powszechności i równości opodatkowania. Prawidłowo uznano, że umorzenie kolejnych rat zaległości podatkowej byłoby niesprawiedliwe w stosunku do reszty społeczeństwa i naruszałoby zaufanie do organów. Trzeba bowiem zwrócić uwagę, że w zaskarżonym orzeczeniu Sąd dostrzegł, że Skarżąca bezsprzecznie znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. Jednak trudno nie zauważyć aspektów sposobu dysponowania przez Skarżącą środkami pieniężnymi, która podejmuje ryzykowane decyzje, skutkujące kolejnymi formami zadłużenia. Jak wskazał bowiem Sąd pierwszej instancji: „do wcześniejszych kredytów i zadłużenia na kartach kredytowych doszło jeszcze zadłużenie za niezapłaconą energię elektryczną i wodę”. Ponadto Skarżąca „priorytetowo traktuje inne zobowiązania płatnicze (abonament telefoniczny z Internetem, abonament w Cyfrowym Polsacie, spłaty ratalne kredytów i kart kredytowych), a w przypadku zobowiązań publicznoprawnych systematycznie występuje o ich umorzenie”.

Udzielanie ulg w zakresie płatności zobowiązań publicznoprawnych objęte jest uznaniem administracyjnym. Sąd administracyjny kontroluje tę kwestię w aspekcie nieprzekraczania przez organ zakresu uznania administracyjnego wynikającego z ustawy.
W rozpoznawanej sprawie organy słusznie przyjęły, że przy ocenie możliwości udzielenia ulgi w płatności podatku od nieruchomości nie można pomijać tej okoliczności, że działanie takie ma charakter wyjątkowy. Nie może być tak, że zwolnienie z obowiązku płatności zobowiązań publicznoprawnych ma być uzasadnione tym, by możliwe było uregulowanie zobowiązań cywilnoprawnych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Zwolnienie z obowiązku odszkodowania w przypadku strajku

Stan faktyczny

C.S. zarezerwował lot z Salzburga do Berlina, przy czym długość lotu między tymi dwoma miastami nie przekracza 1500 km. Ów lot, który miał być obsługiwany przez Eurowings, został jednak odwołany z powodu strajku personelu pokładowego. Strajk stanowił konsekwencję negocjacji dotyczących układu zbiorowego pracy ze spółką dominującą względem Eurowings. Aby uzyskać postęp w negocjacjach i zwiększyć presję wywieraną na spółkę dominującą grupy, zapowiedź strajku rozszerzono na pracowników szeregu spółek zależnych, w tym Eurowings. Strajk został przedłużony, co spowodowało, że Eurowings musiała odwołać szereg zaplanowanych lotów, w tym lot C.S. Eurowings twierdził, że powodem odwołania lotu są „nadzwyczajne okoliczności” w rozumieniu art. 5 ust. 3 rozporządzenia (WE) Nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11.2.2004 r. ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylającego rozporządzenie (EWG) Nr 295/91 (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 46, s. 1; dalej: rozporządzenie 261/2004/WE). C.S. dochodził odszkodowania w wysokości 250 EUR na podstawie art. 7 ust. 1 lit. a) rozporządzenia 261/2004/WE, utrzymując, że strajk personelu pokładowego, który spowodował odwołanie jego lotu, nie stanowi „nadzwyczajnej okoliczności” w rozumieniu art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004/WE i odpowiedzialnością za niego można obciążyć Eurowings.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Stanowisko TSUE

Strajk

W przypadku odwołania lotu art. 5 rozporządzenia 261/2004/WE przewiduje, że pasażerowie, których to dotyczy, mają prawo do odszkodowania od obsługującego przewoźnika lotniczego, zgodnie z art. 7 ust. 1 rozporządzenia 261/2004/WE, chyba że zostali uprzednio poinformowani o odwołaniu z zachowaniem terminów przewidzianych w art. 5 ust. 1 lit. c) ppkt (i)–(iii) rozporządzenia 261/2004/WE. Artykuł 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004/WE zezwala jednak na to, aby obsługujący przewoźnik lotniczy został z tego obowiązku wypłaty odszkodowania zwolniony, jeżeli wykaże on, że odwołanie lotu jest spowodowane zaistnieniem „nadzwyczajnych okoliczności” których nie można było uniknąć, nawet gdyby podjęto wszelkie racjonalne środki (wyrok TSUE z 23.3.2021 r., C-28/20, Airhelp, Legalis).

Nadzwyczajne okoliczności

Trybunał przypomniał, że pojęcie „nadzwyczajne okoliczności” w rozumieniu art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004/WE należy poddawać wykładni ścisłej. Obejmuje ono zdarzenia, które ze względu na swój charakter lub źródło nie wpisują się w ramy normalnego wykonywania działalności danego przewoźnika lotniczego i nie pozwalają na skuteczne panowanie nad nimi. Trybunał zaznaczył, że te dwie przesłanki mają charakter kumulatywny, a ich poszanowanie wymaga przeprowadzenia oceny każdego przypadku z osobna (wyrok Airhelp, pkt 23, 24).

Z pkt 28 wyroku w sprawie Airhelp wynika, że strajk stanowi okres konfliktu w stosunkach między pracownikami a pracodawcą i jest on jednym z możliwych wyrazów rokowań. W związku z tym należy go postrzegać jako zdarzenie wpisujące się w ramy normalnego wykonywania działalności danego pracodawcy. Z orzecznictwa TSUE wynika, że dotyczy to również przypadku, gdy pracodawca jest przewoźnikiem lotniczym, ponieważ jest on stale konfrontowany z rozmaitymi różnicami stanowisk, a nawet konfliktami z członkami załogi lub z jej częścią (wyrok TSUE z 17.4.2018 r., C-195/17, od C‑197/17 do C‑203/17, C‑226/17, C‑228/17, C‑254/17, C‑274/17, C‑275/17, od C‑278/17 do C-286/17 i od C‑290/17 do C‑292/17 (sprawy połączone) Krüsemann i in., Legalis. Tymczasem środki dotyczące warunków pracy i wynagrodzenia personelu obsługującego przewoźnika lotniczego wchodzą w zakres normalnego zarządzania działalnością rzeczonego przewoźnika.

W związku z tym TSUE stwierdził, że strajk, którego cel ogranicza się do uzyskania od przedsiębiorstwa transportu lotniczego podwyżki wynagrodzenia personelu pokładowego, stanowi wydarzenie wpisujące się w ramy normalnego wykonywania działalności tego przedsiębiorstwa (wyrok Airhelp, pkt 30).

Grupa kapitałowa

Trybunał stwierdził, że w zakresie, w jakim zarówno polityka społeczna realizowana w ramach spółki dominującej, jak i określona przez nią polityka grupy mogą mieć wpływ na politykę i strategię społeczną spółek zależnych, strajku uruchamianego przez personel obsługującego przewoźnika lotniczego w ramach solidarności ze strajkiem realizowanym przez pracowników spółki dominującej (której przewoźnik ten jest spółką zależną), należy uważać za zdarzenie, które wpisuje się w ramy normalnego wykonywania działalności tego przewoźnika. Komisja Europejska stwierdziła, że konflikty społeczne obejmują różne części grupy przedsiębiorstw w trakcie negocjacji zbiorowych, co nie jest ani sytuacją niezwykłą, ani nieprzewidywalną.

Trybunał uznał, że strajk mający na celu dochodzenie realizacji postulatów płacowych lub postulatów w zakresie świadczeń socjalnych pracowników należy uznać za zdarzenie, które nie ma cech zdarzenia niepozwalającego obsługującemu przewoźnikowi lotniczemu na skuteczne nad nim panowanie (wyrok Airhelp, pkt 36). Dotyczy to również sytuacji, w której strajk jest wszczynany w ramach solidarności ze strajkującymi pracownikami spółki dominującej, w stosunku do której przewoźnik jest jedną z jej spółek zależnych.

Ze względu na to, że strajk stanowi dla pracowników prawo zagwarantowane w art. 28 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (2012/C 326/02) (Dz.Urz. UE C z 2012 r. Nr 326, s. 391; dalej: KPP), fakt, że powołują się oni na to prawo i w konsekwencji podejmują działania w tym zakresie, zdaniem TSUE, należy uznać za część systemu przewidywalnego dla każdego pracodawcy, w szczególności gdy taki strajk został wcześniej zapowiedziany. Zatem jeżeli związek zawodowy wzywa do strajku pracowników spółki dominującej, można przewidzieć, że pracownicy innych przedsiębiorstw należących do grupy kierowanej przez tę spółkę dominującą przyłączą się do strajku w ramach solidarności lub w celu obrony przy tej okazji własnych interesów.

Trybunał stwierdził, że ponieważ wystąpienie strajku stanowi zdarzenie przewidywalne dla pracodawcy, ma on co do zasady możliwość przygotowania się na nie i, w razie potrzeby, złagodzenia jego konsekwencji, tak że zachowuje on w pewnym stopniu panowanie nad zdarzeniami. Podobnie jest w przypadku, gdy strajk jest wszczynany przez pracowników obsługującego przewoźnika lotniczego w ramach solidarności z pracownikami jego spółki dominującej.

Strajk to zdarzenie zwyczajne

Reasumując TSUE orzekł, że art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004/WE należy interpretować w ten sposób, że strajk mający na celu dochodzenie realizacji podnoszonych przez pracowników postulatów płacowych lub postulatów w zakresie świadczeń socjalnych, rozpoczęty w odpowiedzi na wezwanie związku zawodowego pracowników obsługującego przewoźnika lotniczego w ramach solidarności ze strajkiem wymierzonym przeciwko spółce dominującej, w stosunku do której przewoźnik jest jedną z jej spółek zależnych, realizowany przez kategorię pracowników tej spółki zależnej, których obecność jest niezbędna dla realizacji lotu, i kontynuowany poza ramami czasowymi pierwotnie zapowiedzianymi przez związek zawodowy w wezwaniu do strajku, pomimo osiągnięcia w międzyczasie porozumienia ze spółką dominującą – nie jest objęty zakresem znaczeniowym pojęcia „nadzwyczajne okoliczności” w rozumieniu tego przepisu.

W analizowanym wyroku TSUE kolejny raz wyjaśnia zakres pojęcia „nadzwyczajne okoliczności” w rozumieniu art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004/WE, czyli przypadku w którym odpowiedzialność przewoźnika zostaje wyłączona, mimo odwołania lotu. Jednakże po raz pierwszy Trybunał rozpatrywał sytuację, w której strajk pracowników obsługującego przewoźnika lotniczego ma miejsce w związku ze strajkiem w spółce dominującej wobec tego przewoźnika (w niniejszej sprawie w Lufthansa AG). W niniejszym wyroku Trybunał uznał, że w ramy normalnego wykonywania działalności danego przewoźnika lotniczego wpisuje się to, że pracownicy spółki zależnej solidaryzują się w związku z wezwaniem przez związek zawodowy do strajku przeciwko spółce dominującej grupy. Zgodnie ze stanem faktycznym przystąpienie to miało wesprzeć żądania podwyżki wynagrodzeń personelu pokładowego spółki dominującej.

Z wyroku wynika, że skoro wystąpienie strajku stanowi zdarzenie przewidywalne dla pracodawcy, to ma on możliwość przygotowania się na nie, w tym podjęcia działań, które ograniczą negatywne konsekwencje tego strajku. Trybunał podkreślił, że nie ma znaczenia, czy jest to strajk wszczynany w odrębnym przedsiębiorstwie, czy tak jak w rozpatrywanej sprawie, w spółce zależnej w ramach solidarności z pracownikami spółki dominującej.

Uzasadniając swoje stanowisko Trybunał powołał się na konieczność zapewnienia skuteczność (effet utile) obowiązku wypłaty odszkodowania ustanowionego w art. 7 ust. 1 rozporządzenia 261/2004/WE. Dlatego TSUE uznał, że strajku pracowników obsługującego przewoźnika lotniczego nie można uznać za „nadzwyczajne okoliczności” w rozumieniu art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004/WE, jeżeli ten strajk związany jest z postulatami płacowymi lub w zakresie świadczeń socjalnych pracowników tego przewoźnika, które mogą być przedmiotem wewnętrznego dialogu w ramach grupy spółek, do których należy ten przewoźnik.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź
 

Kary za zaśmiecanie są zbyt niskie

Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego nie pozostawiają złudzeń. W 2020 r. z likwidacji dzikich wysypisk zebrano 71,2 tys. ton śmieci. Dla porównania rok wcześniej odpadów było znacznie mniej, bo zaledwie 25,66 tys. ton. Ubiegłoroczny wynik jest najgorszy od 2013 r., kiedy to zebrano 102,48 tys. ton śmieci.

Z danych wynika jednocześnie, że jednostkowa liczba zlikwidowanych nielegalnych wysypisk śmieci w 2020 r. była najniższa w ostatnich latach. Po raz pierwszy od 2010 r. nie przekroczyła 10 tys. i wyniosła 9972. Dla porównania w 2016 r. zlikwidowano ich ponad 15 tys., a w 2019 r. ponad 11 tys.

Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Zdaniem Felice Scoccimarro, prezesa spółki Amest Otwock, która działa w branży gospodarowania odpadami, zestawienie tych danych jasno wskazuje, że proceder nielegalnego składowania odpadów komunalnych pozostaje nierozwiązany.

– Trend potwierdzony w statystykach opublikowanych przez GUS jest niepokojący. Wydawało się bowiem, że w 2018 i 2019 r. sytuacja się ustabilizowała, bo w tym okresie rocznie uprzątano niewiele ponad 25 tys. ton śmieci. Tymczasem w 2020 r. ta ilość była niemalże trzykrotnie wyższa, a miejsc, z których usunięto nielegalne śmieci, było mniej. To może oznaczać, że dzikie wysypiska są coraz większe – zauważa Felice Scoccimarro.

Najwięcej nielegalnych śmieci z dzikich wysypisk udało się w 2020 r. zebrać w województwie łódzkim. Było to aż 39,68 tys. ton. Rok wcześniej tylko 2,87 tys. ton, co oznacza wzrost rok do roku o ponad 1280 proc. Z kolei ilość śmieci zebranych z nielegalnych wysypisk w Wielkopolsce wzrosła o 235 proc., a w województwie kujawsko-pomorskim o 143 proc. Nieznaczne spadki odnotowano tylko w trzech województwach: dolnośląskim, lubuskim i świętokrzyskim.

Z danych wynika, że z roku na rok spada liczba legalnych składowisk śmieci. W 2020 r. było ich 271, a dziesięć lat wcześniej działało ich aż 578.

Nielegalne wysypiska to nie tylko zagrożenie dla środowiska, krajobrazu i ludzi. Ich likwidacja pochłania też coraz więcej pieniędzy. Dla przykładu same tylko Lasy Państwowe każdego roku na ten cel wydają ok. 20 mln zł.

Jedną z przyczyn obecnej sytuacji mogą być niskie kary za śmiecenie w miejscach publicznych. Zgodnie z obowiązującym art. 145. kodeksu wykroczeń kara za tego rodzaju naruszenia to grzywna do 500 zł albo nagana.

Może się to jednak zmienić. W Ministerstwie Klimatu i Środowiska trwają prace nad zaostrzeniem kar, w tym za śmiecenie w lesie. Po nowelizacji grzywna ma wzrosnąć do 5 tys. zł.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Lista obecności to informacja publiczna

Stan faktyczny

WSA rozpoznał skargę na bezczynność Powiatowego Lekarza Weterynarii (dalej: PLW) w przedmiocie udostępnienia informacji publicznej i zobowiązał PLW do udzielenia informacji w zakresie pkt 2, w terminie 1 miesiąca od dnia zwrotu akt administracyjnych wraz z wyrokiem ze stwierdzeniem jego prawomocności. Stwierdził także, że bezczynność, której dopuścił się PLW nie miała miejsca z rażącym naruszeniem prawa.

W sprawie skarżąca zwróciła się do PLW o udostępnienie, w trybie dostępu do informacji publicznej następujących informacji:

  1. wysokości wynagrodzenia PLW i Głównego Księgowego;
  2. skanu listy obecności PLW oraz Głównego Księgowego za ostatni miesiąc;
  3. kierunku studiów ukończonych przez PLW oraz Głównego Księgowego wraz z nazwą szkoły wyższej;
  4. ilości nagród i premii przyznanych PLW oraz Głównemu Księgowemu w określonym we wniosku okresie.

W piśmie zatytułowanym „Informacja odpowiedź na wniosek o informację publiczną” organ przedstawił żądane informacje, ale w odniesieniu do pkt 2 wskazał, że informacje zawarte w listach obecności stanowią dane osobowe szczególnych kategorii, które podlegają wyjątkowej ochronie i nie są ogólnodostępne.

Skarżąca w skardze do WSA (w zakresie pkt 2 pisma) zarzuciła organowi nierozpoznanie jej wniosku.

Organ wniósł o oddalenie skargi.

Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Stanowisko WSA

Sąd uznał, że skarga jest zasadna.

Z przepisów ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2176 ze zm.; dalej: DostInfPubU) wynika, że wniosek o udzielenie informacji publicznej powinien być załatwiony albo przez udzielenie żądanych informacji (w formie czynności materialno-technicznej) albo przez wydanie decyzji o odmowie jej udostępnienia na podstawie art. 16 ust. 1 DostInfPubU albo przez zawiadomienie wnioskodawcy, że żądana informacja nie może być udzielona w trybie ustawy, albo przez wydanie decyzji o umorzeniu postępowania w sytuacji określonej w art. 14 ust. 2 DostInfPubU i per analogiam w sytuacji określonej w art. 15 ust. 2 DostInfPubU, gdy wnioskujący wycofa uprzednio złożony wniosek. Przepis art. 16 ust. 1 DostInfPubU ma przy tym zastosowanie tylko wówczas, gdy konieczna jest odmowa udzielenia informacji lub umorzenie postępowania i spełniony jest warunek przedmiotowy (informacja ma charakter informacji publicznej) i podmiotowy (podmiot jest zobowiązany do udzielenia informacji publicznej). Jeżeli zaś wnioskodawca żąda udzielenia informacji publicznej, które nie są informacjami publicznymi, lub takich informacji publicznych, w stosunku do których tryb dostępu odbywa się na odrębnych zasadach, organ nie ma obowiązku wydawania decyzji o odmowie udzielenia informacji, lecz zawiadamia wnoszącego, że żądane dane nie mieszczą się w pojęciu objętym przedmiotową ustawą lub, że jej przepisy nie znajdują zastosowania ze względu na odmienne tryby dostępu.

W konsekwencji, w określonych przypadkach na organie spoczywa obowiązek zawiadomienia wnioskodawcy o niedopuszczalności zastosowania trybu wnioskowego udostępnienia informacji publicznej, co jest uzasadnione w szczególności w następujących sytuacjach:

  1. informacja objęta żądaniem wniosku nie stanowi informacji publicznej;
  2. podmiot, do którego wniosek został złożony, nie posiada objętej jego żądaniem informacji publicznej;
  3. zasady i tryb udostępniania informacji publicznej zostały odmiennie określone w innych ustawach w rozumieniu art. 1 ust. 2 DostInfPubU;
  4. informacja publiczna została zamieszczona w BIP lub w centralnym repozytorium.

Na gruncie DostInfPubU o bezczynności można mówić, jeżeli wniosek o udzielenie informacji dotyczy informacji publicznej, a jego adresatem jest podmiot zobowiązany do jej udzielenia, który pozostaje w zwłoce w załatwieniu sprawy wniosku o udostępnienie informacji publicznej w formie i terminach określonych w DostInfPubU.

Zdaniem Sądu, w niniejszej sprawie PLW dopuścił się bezczynności w udostępnieniu informacji publicznej w zakresie udostępnienia list obecności PLW oraz Głównego Księgowego, a na taką ocenę wpływ miał zarówno charakter żądanej informacji, jak i sposób ustosunkowania się organu do wniosku skarżącej w tym zakresie.

Informacja w postaci list obecności PLW oraz Głównego Księgowego tego organu niewątpliwie stanowi informację publiczną i winna podlegać udostępnieniu. W orzecznictwie sądowoadministracyjnym nie ulega bowiem wątpliwości, że lista obecności pracownika organu administracji publicznej stanowi informację publiczną, gdyż dotyczy organizacji pracy w tym organie oraz służy weryfikacji sposobu, w jaki pracownik wywiązuje się ze swoich obowiązków w tym zakresie. Ujawnianie takich danych uzasadnione jest wymogiem bezwzględnej transparentności zasad funkcjonowania i organizacji pracy w organach administracji.

Uznanie przez organ, że żądana informacja stanowi informację publiczną nie powoduje automatycznego jej udostępnienia, ale wymaga zweryfikowania przesłanek ograniczających dostępność informacji, o których mowa w art. 5 ust. 1 i 2 DostInfPubU, a celem postępowania o udostępnienie informacji dotyczących osób fizycznych jest wyjaśnienie, czy osoby te pełnią funkcje publiczne w rozumieniu art. 5 ust. 2 DostInfPubU. Wówczas bowiem ograniczenia dostępności informacji nie mają zastosowania. Zastosowanie art. 5 ust. 2 DostInfPubU i odmowa udostępnienia informacji publicznej z powołaniem się na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy musi przybrać formę decyzji administracyjnej, stosowanie do regulacji art. 16 ust. 1 DostInfPubU.

Odpowiedzi udzielonej na wniosek skarżącej odnośnie żądania zawartego w pkt 2 wniosku nie można uznać za zgodne z DostInfPubU załatwienie sprawy, które zwalniałoby organ z zarzutu bezczynności w tym zakresie.

Forma odmowy udostępnienia informacji

W ocenie Sądu, treść odpowiedzi organu na żądanie pkt 2 wniosku nie stanowi rozstrzygnięcia będącego elementem składowym decyzji administracyjnej, a tym samym nie konstytuuje odmowy udostępnienia żądanych informacji w formie decyzji. Odpowiedź ta bowiem pozbawiona jest charakteru zindywidualizowanego, odnoszącego się do konkretnego wnioskodawcy, a opiera się o argument braku ogólnodostępności danych. W istocie, informacje zawarte w odpowiedzi organu odnośnie list obecności nie stanowią rozstrzygnięcia o żądaniu skarżącej, a raczej ogólne uwagi odnośnie charakteru danych objętych wnioskiem. W odpowiedzi tej nie sprecyzowano ani wyraźnego rozstrzygnięcia żądania (takiego jak „odmawia” udostępnienia), ani jego uzasadnienia. Nie zawarto w niej również pouczenia o prawie zaskarżenia, co w przypadku uznania odpowiedzi za decyzję odmowną pozbawiłoby skarżącą gwarancji procesowych przysługujących stronie.

To powoduje, że pisemna odpowiedź organu na wniosek skarżącej, przybrała w odniesieniu do wszystkich żądań wniosku, charakter czynności materialno-technicznej udostępnienia danych żądanych w pkt 1, 3 i 4 wniosku, a ogólną informację odnośnie pkt 2 wniosku. O ile odpowiedź na zapytania z pkt 1, 3 i 4 wniosku należało zaakceptować jako zgodną z wymogami DostInfPubU, o tyle odpowiedź na żądanie pkt 2 takich standardów nie spełniła. Odmowa udostępnienia informacji mających charakter publiczny winna nastąpić w formie decyzji administracyjnej, spełniającej wymogi art. 107 § 1 i § 3 KPA.

Rażąca forma bezczynności

Sąd stwierdził, że bezczynność, której dopuścił się Powiatowy Lekarz Weterynarii w niniejszej sprawie, nie miała miejsca z rażącym naruszeniem prawa. Ustawodawca nie zdefiniował kryteriów stanu rażącego naruszenia prawa pozostawiając dokonanie kwalifikacji bezczynności lub przewlekłości uznaniu sądu orzekającego, a uznanie to cechuje brak sztywnych ram wartościowania danego stanu rzeczy i opiera się ono na analizie całokształtu okoliczności sprawy. Taka kwalifikacja będzie więc zasadna, gdy stan bezczynności czy przewlekłości jest oczywisty i nie daje się pogodzić z regułami demokratycznego państwa prawa. Jak podkreśla się w orzecznictwie, rażące naruszenie prawa musi posiadać dodatkowe cechy w stosunku do „normalnego” naruszenia prawa i wyraźnie odróżniać się wśród innych naruszeń prawa stanowiąc przypadek wyjątkowy na ich tle.

Sąd orzekający w niniejszej sprawie podzielił pogląd, zgodnie z którym orzeczenie o kwalifikowanej (rażącej) formie bezczynności powinno być zarezerwowane dla sytuacji szczególnych, oczywistych i niedających się w żaden sposób usprawiedliwić. Tymczasem dokonując oceny, czy z takim przypadkiem naruszenia prawa mamy do czynienia w kontrolowanej sprawie Sąd doszedł do wniosku, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, że nie można przypisać organowi celowej bezczynności (złej woli). Wskazać bowiem należy, że zachowując ustawowy 14-dniowy termin organ ustosunkował się do wniosku skarżącej w zakresie każdego z czterech punktów tego wniosku i udostępnił informacje żądane w punktach 1, 3 i 4. Natomiast nieudzielenie informacji wnioskowanej w pkt 2 wiązało się z mylnym przekonaniem organu o charakterze żądanych danych.

Omawiane orzeczenie to kolejne orzeczenie, w którym wprost wskazano jaki rodzaj informacji jest informacją publiczną. Ponadto Sąd odniósł się do formy prawnej odmowy udzielenie informacji publicznej: jeżeli jakieś dane są informacją publiczną, ale ze względów wynikających z ustawy (i tak przyjętych przez organ) nie podlegają udostępnieniu, to rozstrzygnięcie to musi przybrać formę decyzji, a nie zwykłego pisma. Dotyczy to także sytuacji, gdy wniosek o dostęp do informacji publicznej w pozostałej części jest rozpoznany poprzez materialno-techniczne udostępnienie informacji.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Oprogramowanie dla prawników to nie usługa elektroniczna dla VAT

Zgodnie z art. 109 ust. 3 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), podatnicy są obowiązani prowadzić ewidencję zawierającą dane pozwalające na prawidłowe rozliczenie podatku i sporządzenie informacji podsumowującej, w szczególności dane dotyczące rodzaju sprzedaży i podstawy opodatkowania, wysokości kwoty podatku należnego, w tym korekty podatku należnego, z podziałem na stawki podatku, kwoty podatku naliczonego obniżającego kwotę podatku należnego, w tym korekty podatku naliczonego, kontrahentów, dowodów sprzedaży i zakupów.

Szczegółowy zakres danych zawartych w ewidencji określają przepisy rozporządzenia Ministra Finansów Inwestycji i Rozwoju z 18.10.2019 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zawartych w deklaracjach podatkowych i w ewidencji w zakresie podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2019 r. poz. 1988 ze zm.; dalej: SzczegZakrDanDeklR). Przepisy te uległy zmianom 1.7.2021 r. Efektem było m.in. uchylenie § 10 ust. 4 pkt 2 SzczegZakrDanDeklR. Zgodnie z tym przepisem, w ewidencji sprzedaży do świadczenia usług telekomunikacyjnych, nadawczych i elektronicznych, o których mowa w art. 28k VATU (a więc świadczonych na rzecz nie-podatników) stosowane było oznaczenie „EE”. Od 1.7.2021 r. przepis ten już nie obowiązuje. Nie zmienia to faktu, że opisywaną w niniejszym opracowaniu interpretacją indywidualną warto jest się zainteresować z kilku względów.

Deklaracje podatkowe z wyjaśnieniami. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa

Podatnik stworzył pakiet oprogramowania przeznaczonego dla kancelarii prawnych i w ramach abonamentu świadczy usługi w zakresie dostępu do swojego systemu informatycznego. Świadczenie usług sprowadza się w praktyce nie tylko do udzielenia dostępu do oprogramowania, ale też wsparcia serwisowego klientów. Zasadniczym przeznaczeniem oprogramowania jest szeroko rozumiane wspomaganie pracy kancelarii. Produkt podatnika to kompleksowy system rozwiązujący elektroniczny obieg dokumentów skanowanych w kancelariach, takich jak korespondencja, protokoły, wnioski, zwrotki, zwroty, zwrotne potwierdzenia odbioru oraz inne dokumenty.

Oprogramowanie jest wdrażane u klientów podatnika przez techników, zajmujących się instalacją oprogramowania i przeszkoleniem klienta w zakresie jego użytkowania. Sprzedaż abonamentu jest usługą częściowo świadczoną drogą elektroniczną. Część prac związanych z udostępnieniem oprogramowania odbywa się zdalnie, poprzez udostępnienie pulpitu zdalnego. Sprzedaż abonamentu nie stanowi jednak dostawy produktu w formie cyfrowej. Sam produkt jest bowiem instalowany i uruchamiany bezpośrednio na urządzeniu (komputerze) klienta. Sprzedaż nie odbywa się za pomocą internetu lub sieci elektronicznej. Na stronie internetowej podatnika są dostępne informacje o możliwości zakupu oprogramowania, jednak wymaga to kontaktu klienta z obsługą podatnika. Sprzedaż nie jest też zautomatyzowana, oprogramowanie musi zostać wdrożone u każdego klienta indywidualnie, przez techników. Każdy klient musi zostać przeszkolony w zakresie korzystania z oprogramowania.

Podatnik nabrał wątpliwości, czy świadczona przez niego usługa stanowi usługę elektroniczną, o której mowa w art. 28k ust. 1 VATU.

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 14.10.2021 r., 0112-KDIL1-2.4012.323.2021.2.NF uznał, że ww. usługi nie stanowią usług elektronicznych w rozumieniu przywoływanych przepisów. Zatem nie podlegają na moment składania wniosku, oznaczeniu w ewidencji sprzedaży symbolem „EE”. Fiskus odwołał się w swoich wywodach do przepisów unijnych. Zaliczają one do usług elektronicznych m.in. dostawy produktów w formie cyfrowej. W świetle tego przepisu nie ma znaczenia sam proces twórczy polegający na wykonaniu produktu ani też to, czy dostawy dokonuje sam wytwórca produktu czy też dystrybutor tego produktu. O zakwalifikowaniu do usług elektronicznych przesądza sam fakt dokonania dostawy produktów cyfrowych.

Warunkiem koniecznym uznania usługi za usługę elektroniczną jest jednak także, aby była ona świadczona za pomocą internetu lub podobnej sieci elektronicznej. Warunek ten nie jest mimo to sam w sobie wystarczający do uznania usługi za usługę elektroniczną. Istotne jest też, aby realizacja usługi miała miejsce za pomocą internetu lub sieci elektronicznej. Świadczenie powinno być zautomatyzowane, udział człowieka niewielki a wykonanie bez wykorzystania technologii informatycznej niemożliwe.

Opisywane usługi nie spełniają zaś tych cech. Zbyt duży jest w nich udział człowieka (pracownika podatnika). Więc jako usługi niespełniające definicji usług elektronicznych, nie podlegają one oznaczaniu kodem „EE” w ewidencji sprzedaży.

Od 1.7.2021 r. oznaczenie „EE” zmieniło nieco swój charakter. Nie dotyczy już świadczenia usług telekomunikacyjnych, nadawczych i elektronicznych na rzecz konsumentów w kraju. A jedynie na rzecz podmiotów niebędących podatnikami, posiadających siedzibę, stałe miejsce zamieszkania lub miejsce pobytu na terytorium państwa członkowskiego innym niż terytorium kraju. A także WSTO w rozumieniu art. 2 pkt 22a VATU. Taki stan rzeczy potrwa zresztą jedynie do 31.12.2021 r. Po tej dacie, oznaczenie „EE” zostanie zastąpione przez „WSTO_EE”, stosowane w analogicznym zakresie czynności.

Nawiasem mówiąc, zadane przez podatnika pytanie może zostać uznane za dość zaskakujące. Oznaczenie „EE” odwoływało się m.in. do usług elektronicznych o których mowa konkretnie w art. 28k VATU. A więc świadczonych na rzecz konsumentów. W przypadku świadczeń na rzecz kancelarii prawnych, warunek ten i tak zasadniczo nie powinien być spełniony. Zwłaszcza, że tego rodzaju usługi nie mogą też korzystać ze zwolnienia, o którym mowa w art. 113 ust. 13 pkt 2 lit. a VATU. Więc każdy prawnik prowadzący kancelarię to podatnik VAT (bez względu na wysokość rocznego obrotu).

Dlaczego więc podatnik-wnioskodawca wystąpił o wydanie ww. interpretacji? Wygląda na to, że nie miał innego wyjścia. Pierwotnie złożył bowiem do Dyrektora KIS wniosek o wydanie WIS. Ten jednak uznał, że wniosek ten wykracza poza zakres wskazany w treści art. 42b ust. 2 pkt 3 i ust. 4 VATU i tym samym nie spełnia warunków do uzyskania wiążącej informacji stawkowej. Powoływany przez podatnika przepis § 10 ust. 4 pkt 2 SzczegZakrDanDeklR nie przywoływał bowiem klasyfikacji wymienionych w nim usług. Podobnie zresztą jak jego następca. Ta historia to kolejny przykład ułomności instytucji WIS związanej z dość jednowymiarowym stosowaniem przepisów przez Dyrektora KIS. Brak bezpośredniego odwołania w analizowanym przepisie do klasyfikacji statystycznej to recepta na odmowę wydania Wiążącej Informacji Stawkowej. Cierpieli na tym polu podatnicy zwłaszcza usiłujący ustalić stosowanie kodów GTU (np. GTU_12 dla usług niematerialnych). Na szczęście prawodawca poszedł po rozum do głowy i dziś przepisy SzczegZakrDanDeklR w zakresie usług niematerialnych powołują się już na klasyfikację statystyczną PKWiU. Bezpośrednio.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Surowe sankcje względem nielegalnych migrantów zatrzymanych na granicy RP

Porównanie stanów prawnych

W obecnym stanie prawnym istnieją przesłanki, kiedy cudzoziemca w drodze decyzji można zobowiązać do opuszczenia terytorium RP i powrotu do kraju, z którego wyemigrował. Dotyczy to m.in. sytuacji, kiedy osoba ta nie legitymuje się ważnymi dokumentami uprawniającymi do wjazdu na obszar Polski, przebywa po wykorzystaniu dopuszczalnego okresu pobytu czy też dalsza egzystencja cudzoziemca w granicach RP stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego lub dla stosunków międzynarodowych innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej – art. 302 ustawy z 12.12.2013 r. o cudzoziemcach (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 35 ze zm.; dalej: CudzU). Nie każda jednak enumeratywnie wskazana w tym przepisie okoliczność skutkować będzie automatycznym i natychmiastowym wydaleniem cudzoziemca. Ze względów humanitarnych czy choćby faktu posiadania statusu uchodźcy, postępowanie w sprawie zobowiązania danego cudzoziemca do powrotu nie wszczyna się, a to, które zostało już zainicjowane podlega umorzeniu (art. 303 CudzU). Mocą ustawy z 14.10.2021 r. p zmianie ustawy o cudzoziemcach oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. poz. 1918) – katalog, kiedy nie przeprowadza się dalszego procedowania został rozszerzony o przypadek zatrzymania cudzoziemca niezwłocznie po przekroczeniu, wbrew przepisom prawa, granicy w rozumieniu art. 2 pkt 2 rozporządzenia nr 2016/399 Parlamentu Europejskiego i Rady z 9.3.2016 r. w sprawie unijnego kodeksu zasad regulujących przepływ osób przez granice (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 77, str. 1; dalej: Kodeks Graniczny Schengen). W momencie zatem pochwycenia obcokrajowca, który przedostał się nielegalnie na obszar RP, ukonstytuowano odrębną procedurę – komendant placówki Straży Granicznej właściwy ze względu na miejsce przekroczenia granicy sporządzać będzie odtąd protokół jej przekroczenia, przytaczający istotne dla sprawy dowody i okoliczności. Wraz z protokołem, w ramach prowadzonego postępowania administracyjnego komendant wyda postanowienie o opuszczeniu przez cudzoziemca terytorium RP (art. 303b CudzU). Wprowadzenie nowej instytucji ma na celu odformalizowanie oraz usprawnienie postępowań.

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

Zakaz ponownego wjazdu na terytorium RP na okres do 3 lat

Mocą postanowienia, cudzoziemiec będzie nie tylko zobligowany do opuszczenia RP i powrotu do swojego rodzimego kraju. Będzie również ciążył na nim zakaz ponownego wjazdu na terytorium Polski i innych państw obszaru Schengen w okresie od 6 miesięcy do 3 lat. Dodatkowo, dane cudzoziemca, wobec którego wydano przedmiotowe postanowienie zostaną zamieszczone w wykazie osób, których pobyt na terytorium RP jest niepożądany oraz przekazany do Systemu Informacyjnego Schengen. Od rozstrzygnięcia organu, cudzoziemiec ma prawo złożyć zażalenie do Komendanta Głównego Straży Granicznej. Jego wniesienie nie wstrzyma jednak wykonania postanowienia.

Bezskuteczne wnioskowanie o udzielenie ochrony międzynarodowej 

Cudzoziemiec, który dopuszczając się naruszenia prawa, został zatrzymany niezwłocznie po przekroczeniu granicy zewnętrznej w rozumieniu Kodeksu Granicznego Schengen, może mieć także trudność z uzyskaniem ochrony międzynarodowej określonej w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/32/UE z 26.6.2013 r. w sprawie wspólnych procedur udzielania i cofania ochrony międzynarodowej (Dz.Urz. UE L z 2013 r. Nr 180, str. 60).

Przejaw ostracyzmu w nowelizacji uwidacznia się w płaszczyźnie nowych uprawnień nadanych Szefowi Urzędu do Spraw Cudzoziemców – Szef Urzędu rozpatrując bowiem wniosek zdeprawowanego obcokrajowca, władny będzie pozostawić go bez rozpoznania. Zastosowanie tej instytucji nie będzie miało racji bytu jedynie w przypadku, gdy cudzoziemiec przybędzie bezpośrednio z terytorium, na którym jego życiu lub wolności zagrażało niebezpieczeństwo prześladowania lub ryzyko wyrządzenia poważnej krzywdy, przedstawi wiarygodne przyczyny nielegalnego wjazdu na terytorium RP oraz złoży wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej niezwłocznie po przekroczeniu granicy. Warto nadmienić, że podejmowana przez Szefa Urzędu decyzja co do udzielenia bądź nie ochrony międzynarodowej cudzoziemcowi, będzie mieściła się w zakresie uznania administracyjnego. Oznacza to zatem, że norma prawna implementowana na gruncie dodanego art. 33 ust. 1a do ustawy z 13.6.2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1108 ze zm.) nie obliguje Szefa Urzędu do pozostawienia wniosku o jej udzielenie bez rozpoznania, lecz daje mu prawo wyboru rozstrzygnięcia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Przedsiębiorcy potrzebują zrozumiałych przepisów prawa i ich jasnej interpretacji

Od kilku lat w Polsce obowiązuje prawo przedsiębiorców, które – przynajmniej z założenia – ma dawać solidne, prawne podstawy do budowania wzajemnego zaufania między przedsiębiorcami a administracją publiczną.

Zaufania nie buduje się jednak w oparciu o przepisy. Podstawą powinny być właściwe relacje na styku administracja–biznes, oparte na partnerstwie i umiejętności współdziałania. Jak wygląda praktyka? Niestety, wciąż nie brakuje przykładów, w których relacje administracji i przedsiębiorców można określać w różny sposób, ale z pewnością nie jako „partnerskie”. Co gorsza, współdziałania brakuje często nie tylko w relacjach między administracją i biznesem, ale również wewnątrz administracji, co skutkuje m.in. rozbieżnościami w sferze interpretacji przepisów. Przykładem może być tutaj m.in. rynek apteczny. W rozmowach z przedsiębiorcami działającymi w tej branży często można usłyszeć, że zawarta w prawie przedsiębiorców zasada kierowania się przez organy zaufaniem do przedsiębiorcy jest na tym rynku traktowana w wybiórczy sposób. Przedsiębiorcy narzekają również na brak współpracy pomiędzy poszczególnymi instytucjami na tym rynku, co prowadzi do chaosu i powoduje dezorientację u przedstawicieli biznesu. Jeden z problemów, na który zwracają uwagę, dotyczy franczyzy aptecznej. Okazuje się, że dwa organy – UOKiK i Główny Urząd Farmaceutyczny (GIF) – wydają sprzeczne decyzje. I tak UOKiK uznaje umowę franczyzy jako jedną z form współpracy pomiędzy przedsiębiorcami, natomiast GIF uznaje, że farmaceuta prowadzący działalność franczyzową został pozbawiony niezależności na rzecz sieci franczyzowej. Jakby tego było mało, to interpretacje lokalnych inspektoratów dotyczące takich samych umów franczyzowych różniły się w zależności od danego województwa. Efekt? Farmaceuci prowadzący apteki w modelu franczyzowym nie rozumieją, dlaczego tak się dzieje. Eksperci prawni, że zgodnie z prawem farmaceutycznym GIF powinien w tym zakresie uznać orzecznictwo UOKiK, który jest urzędem właściwym do orzekania w sprawach koncentracji i konkurencji. Niestety, tak się nie dzieje.

Ostatnio pojawiło się światełko w tunelu i szansa na uporządkowanie sytuacji. Główny Inspektorat Farmaceutyczny wydał komunikat, z którego wynika, że franczyzobiorca realnie działa na własny rachunek i jest niezależnym przedsiębiorcą. Ponadto, w inspekcji farmaceutycznej mają zostać wprowadzone rozwiązania, które pozwolą uniknąć rozbieżności w decyzjach podejmowanych przez poszczególne inspektoraty w podobnych sprawach. Nie powinno ulegać żadnej wątpliwości, że to UOKiK jest jedynym organem, który jest odpowiedzialny za interpretację przepisów o ochronie konkurencji i konsumentów. Tak też wynika z opublikowanego przez GIF komunikatu.

Miejmy nadzieję, że już niedługo przedsiębiorcy będą mogli działać bez obaw o to, że ktoś znowu wyda odmienną interpretację. Nie dotyczy to zresztą tylko rynku farmaceutycznego. Brak stabilności prawa od wielu lat pozostaje jedną z największych bolączek polskich przedsiębiorców.

*****

Krajowa Izba Gospodarcza jest największą niezależną organizacją biznesu w Polsce. Powstała w 1990 roku. Reprezentuje największą liczbę przedsiębiorców, łącząc 160 organizacji biznesowych.

Krajowa Izba Gospodarcza prowadzi monitoring działalności ustawodawczej Sejmu, przekazuje zbiór postulatów przedsiębiorców do rządu, parlamentu, Kancelarii Prezydenta i organów UE.

KIG prezentuje głos przedsiębiorców UE w postaci opinii i stanowisk środowiska biznesu na szczeblu unijnym wobec polityk lub projektów uregulowań prawnych. Formułowane przez KIG opinie powstają często w oparciu o badania wśród przedsiębiorców. Szereg projektów o tematyce unijnej, realizowanych przez KIG wspólnie z partnerami unijnymi oraz izbami członkowskimi KIG, przyczynia się do wzmocnienia zarówno pozycji izb gospodarczych jako reprezentantów środowiska przedsiębiorstw, jak i pozycji konkurencyjnej firm zrzeszonych w izbach.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Komentarz. Skonfiguruj Twój System Legalis! Sprawdź
Opinie dla „Rzeczpospolitej”

dr hab. Elżbieta Chojna-Duch prof. Uniwersytetu Warszawskiego

Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF) stwierdził, że rynkowe korzyści płynące z funkcjonowania aptek ogólnodostępnych w ramach franczyzy są niekwestionowane. Konkurencja w ramach różnych form prowadzenia działalności jest korzystna dla beneficjenta – pacjenta na rynku aptecznym. Wydaję się więc, że trwający od kilku lat konflikt między organami publicznymi w dziedzinie farmacji może się zakończyć. GIF nie neguje możliwości ani zasadności zawierania umów franczyzowych przez podmioty prowadzące aptekę ogólnodostępną, i to jest najważniejsze. Na pochwałę zasługuje przyjęcie wykładni prezesa UOKiK w zakresie grup kapitałowych, na co wskazano w opublikowanych wytycznych. Według art. 14 prawa przedsiębiorców organy nie powinny zmieniać utrwalonej praktyki. Kompetencje i zakres specjalizacji prezesa UOKiK są bowiem czytelnie uregulowane – zadaniem prezesa UOKiK jest upowszechnianie orzecznictwa w sprawach z zakresu ochrony konkurencji i konsumentów. Bezsprzecznie więc inspekcja farmaceutyczna jest związana wykładnią prezesa UOKiK. W wyroku z 15 kwietnia 2021 roku (sygn. II GSK 1197/20) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że do wniosku o zezwolenie na prowadzenie apteki ogólnodostępnej przedsiębiorca zobowiązany jest załączyć jedynie oświadczenie, w którym wymienione będą wszystkie podmioty powiązane z wnioskodawcą w sposób bezpośredni lub pośredni w rozumieniu ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Oświadczenie to składane jest pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. GIF w swych wytycznych przyznał, że ustawa – Prawo przedsiębiorców ma zastosowanie w prowadzonych przez organy administracji farmaceutycznej postępowaniach, co wcześniej bywało kwestionowane. Wytyczne realizują strategię wyrażoną w pakiecie ustaw uchwalonych 6 marca 2018 r., określonych jako konstytucja dla biznesu, wśród których szczególne miejsce zajęło prawo przedsiębiorców. Ten zestaw rozwiązań prawnych jest kompleksową regulacją zasad dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej, a ich celem w głównej mierze jest zapewnienie ochrony konstytucyjnie gwarantowanej zasady wolności gospodarczej. Przepisy prawa przedsiębiorców wyznaczają relacje przedsiębiorców z urzędami. Wyrażone w preambule i części ogólnej normy prawne wprowadzają zasady, które wiążą organy administracji publicznej. Od wejścia w życie przepisów minęły przeszło trzy lata i możliwa była już ocena skuteczności wprowadzonych rozwiązań. Wiele celów zostało osiągniętych – rozpoczęcie działalności gospodarczej stało się proste i możliwie odbiurokratyzowane. Bywa też, że te korzystne dla przedsiębiorców rozwiązania są ignorowane przez organy administracji publicznej nadal mimo podstaw prawnych i orzeczeń NSA. Jasne i przejrzyste zasady są również korzystne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, jego budżetu, ponieważ najskuteczniej ograniczają możliwość wystąpienia przez inwestorów z możliwymi roszczeniami.

dr hab. Piotr Zapadka prof. UKSW

Wedle znanych mi danych z 2020 r. w Polsce funkcjonuje ok. 1300 sieci franczyzowych i ok. 80 tys. franczyzobiorców, którzy zatrudniają ok. 405 tys. osób. W sektorze farmaceutycznym również działają sieci franczyzowe. Niestety, w ostatnich latach organy administracji farmaceutycznej kwestionowały ten model. Problem dotyczył wadliwego uznania, że stosunek kontraktowy pomiędzy dawcą i biorcą franczyzy czynił ze stron tej umowy cywilnoprawnej podmioty wspólnie tworzące „grupę kapitałową”. Wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne (WIF-y) błędnie uznawały, że franczyza stanowi „grupę kapitałową” w rozumieniu przepisów ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, wbrew faktom, że franczyzobiorcy prowadzą działalność na własny rachunek i nie posiadają w swym kapitale udziału franczyzodawcy. Wydaje się, że komunikat Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (GIF) powinien odwrócić tę negatywną praktykę i zapewni poszanowanie dla prawa oraz ułatwi prowadzenie apteki w tym modelu. Co ważne, tak WIF-y, jak i GIF są zobowiązane do działania zgodnie z interpretacją UOKiK – wynika to z przepisów, ale też z wytycznych. GIF bardzo rozsądnie zauważył, że w przypadku biorców franczyzy mamy do czynienia z samodzielnymi przedsiębiorcami, a to w konsekwencji oznacza, iż stosunek prawny franczyzy winien być każdorazowo rozpoznawany, ponieważ nie można a priori zakładać powiązań w ramach rzekomej „grupy kapitałowej”. Automatyczne przyjmowanie, że biorca franczyzy jakoby tworzy a priori „grupę kapitałową” z dawcą franczyzy, w świetle tego komunikatu GIF, musi odejść w zapomnienie. Niestety, nadal jest mało prawomocnych wyroków w tych sprawach. Pozytywnie należy ocenić prawomocny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego – II GSK 1197/20 – z 15 kwietnia, który zawiera czytelne instrukcje dla WIF-ów i potwierdza prawidłowość działania podmiotów prowadzących apteki w ramach franczyzy. Sąd ten słusznie wskazał w uzasadnieniu, że organy nie mogą działać arbitralnie oraz w oderwaniu od przepisu, ponadto, są związane nie tylko przepisami prawa farmaceutycznego, ale też innych ustaw prawa administracyjnego. Dobrze zatem, że GIF sam przywołał ten wyrok w komunikacie, i należy oczekiwać, ze WIF-y będą się do niego stosowały i np. zaprzestaną kwestionowania prawdziwości oświadczeń przedsiębiorców. Natomiast patrząc na funkcjonowanie obrotu prawnego w ujęciu systemowym, a także na wartości i aksjologię działania administracji publicznej, ze szczególnym uwzględnieniem zasady budowania zaufania obywatela do państwa, niestety, negatywnie należy ocenić przywołanie w omawianym komunikacie GIF nieprawomocnych wyroków – jako sugerowanej przez GIF „ugruntowanej” linii orzeczniczej sądów administracyjnych – ponieważ ze swojej natury nie mogą one stanowić podstawy do wydawania rozstrzygnięć przez WIF-y. Szacunek dla stabilności obrotu prawnego wymaga, aby szczególnie organy administracji publicznej respektowały zasadę ostateczności i mocy wyroków dopiero prawomocnych, na których wydanie należy poczekać.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź

Polski Ład: Usługi finansowe mogą być opodatkowane VAT

Zgodnie z art. 43 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm., dalej: VATU), świadczenie szeregu usług finansowych korzysta ze zwolnienia z VAT. Katalog usług zwolnionych jest na tyle szeroki, że na start łatwiej wymienić te usługi finansowe, które literalnie podlegają efektywnemu opodatkowaniu VAT. Zwolnienie z VAT nie ma więc zastosowania do czynności ściągania długów, w tym factoringu, usług doradztwa finansowego oraz w zakresie leasingu (art. 43 ust. 1 pkt 15 VATU). A także do usług finansowych (w tym pośrednictwa) dotyczących praw i udziałów odzwierciedlających tytuł prawny do towarów, nieruchomości, praw rzeczowych i udziałów dających ich posiadaczowi prawo do korzystania z nieruchomości, czy wreszcie praw majątkowych, których instrumentami bazowymi są towary, mierniki i limity wielkości produkcji oraz uprawnienia do emisji zanieczyszczeń, i które mogą być zrealizowane poprzez dostawę towarów lub świadczenie usług innych niż zwolnione z podatku (art. 43 ust. 16 VATU).

Zwolnienie ww. usług z VAT rodzi istotne skutki przede wszystkim dla instytucji finansowych. Z oczywistych względów, nie mają one prawa do odliczenia podatku naliczonego związanego z dokonywanymi zakupami związanymi z prowadzoną działalnością zwolnioną (art. 86 ust. 1 VATU i wynikająca z niego zasada ogólna). Tracą więc ekonomicznie, a usługobiorcy usług finansowych niekoniecznie zyskują. Jeśli bowiem usługi finansowe są związane z działalnością opodatkowaną takich podmiotów, VAT byłby i tak neutralny.

Polski Ład – opcja opodatkowania

Przepisy ustawy podatkowej w ramach tzw. Polskiego Ładu dają instytucji finansowej możliwość rezygnacji ze zwolnienia usług finansowych z VAT. Niezbędne jest jednak, by podatnik był zarejestrowany jako podatnik VAT czynny oraz świadczył usługę na rzecz innego podatnika. A co równie ważne – by złożył naczelnikowi urzędu skarbowego pisemne zawiadomienie o wyborze opodatkowania ww. usług przed początkiem okresu rozliczeniowego, od którego rezygnuje ze zwolnienia.

Wybór „opcji opodatkowania” nie ma charakteru wieczystego. Niemniej, rezygnacja z opodatkowania i powrót do zwolnienia możliwe będą nie wcześniej niż po upływie dwóch lat, licząc od początku okresu rozliczeniowego, od którego podatnik wybrał opodatkowanie usługi finansowej. Wymaga to złożenia naczelnikowi urzędu skarbowego pisemnego zawiadomienia o rezygnacji z opodatkowania, przed początkiem okresu rozliczeniowego, od którego ponownie będzie korzystał ze zwolnienia. Ponownie opodatkowanie znów jest możliwe. Ale znów nie wcześniej niż po upływie dwóch lat, licząc od początku okresu rozliczeniowego, od którego instytucja finansowa ponownie korzysta ze zwolnienia.

Co ważne, oświadczenie o wyborze opcji opodatkowania jest jednostronne. Nie wymaga zgody kontrahentów.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

O jakie usługi chodzi?

Opcja opodatkowania ma dotyczyć następujących usług finansowych:

Nie jest to wyczerpujący katalog. Nie będzie więc opcji opodatkowania m.in. usług ubezpieczeniowych (art. 43 ust. 1 pkt 37 VATU) czy dostawy złota do NBP (art. 43 ust. 1 pkt 8 VATU).

Możliwość wyboru opcji opodatkowania VAT dla usług finansowych przewidziana została w przepisach unijnych. Jak do tej pory, korzysta z niej osiem państw członkowskich, więc stosunkowo niewiele. Ustawodawca nie kryje, że przyznanie podatnikom możliwości wyboru opodatkowania usług finansowych ma na celu zapewnienie większej neutralności podatku VAT w sektorze finansowym, co mogłoby stanowić dodatkową zachętę do lokowania w Polsce nowych inwestycji podmiotów z branży finansowej. To koleje po grupie VAT rozwiązanie podatkowe w ramach Polskiego Ładu, które ewidentnie sprzyja branży finansowej. Niech każdy czytelnik odpowie sobie sam na pytanie, z czego ta przychylność ustawodawcy wynika.

Co ważne, opcja opodatkowania nie dotyczy usług na rzecz konsumentów (osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej). To dobrze o tyle, że ceny tego rodzaju usług nie wzrosną (przynajmniej ze względu na VAT). Z drugiej strony, podmioty świadczące usługi finansowe tak dla przedsiębiorców jak i konsumentów staną przed koniecznością ewentualnego dualizmu rozliczeń. I mogą nie mieć nań ochoty zwłaszcza, że w takiej sytuacji odliczenie podatku naliczonego z tytułu niealokowalnych wydatków nadal możliwe będzie wyłącznie proporcją sprzedaży z art. 90 ust. 2 VATU (choć niewątpliwie wyższą, niż obecnie).

Co równie ważne, wybór opcji opodatkowania będzie musiał być konsekwentny. Instytucje finansowe nie będą mogły np. opodatkować usług udzielania pożyczek, jednocześnie zwalniając usługi depozytów. Decydując się na opcję opodatkowania, trzeba zagrać all in i opodatkować świadczenie wszystkich usług wymienionych w powyższym katalogu. W przynajmniej dwuletnim cyklu. Tak czy owak, opisywane rozwiązanie jest oczywiście fakultatywne. Nikt nikogo do niczego nie zmusza, więc do propozycji należy podejść z umiarkowanym – ale jednak – optymizmem.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Wypróbuj! Sprawdź