Postanowienie o zabezpieczeniu wydane na podstawie KPC nie może być podstawą umieszczenie w ośrodku w Gostyninie
Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o podjęcie uchwały mającej na celu rozstrzygnięcie istniejących w orzecznictwie sądowym rozbieżności w wykładni przepisów prawa:
Czy w postępowaniu toczącym się na podstawie PostZabPsychU przepisy art. 2 ust. 3 PostZabPsychU w zw. z art. 730 § 1 w zw. z art. 755 § 1 KPC mogą stanowić podstawę udzielenia zabezpieczenia poprzez umieszczenie uczestnika postępowania w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (dalej: Ośrodek)?
Zgodnie z art. 2 ust. 3 PostZabPsychU, w postępowaniu sądowym stosuje się odpowiednio przepisy KPC o postępowaniu nieprocesowym ze zmianami wynikającymi z PostZabPsychU, z tym że do środków odwoławczych wnoszonych przez osobę, której dotyczy postępowanie uregulowane w ustawie, nie ma zastosowania art. 368 KPC. Korzystając z tego odesłania sądy w postępowaniach toczących się na podstawie PostZabPsychU stosują art. 730 § 1 KPC, zgodnie z którym w każdej sprawie cywilnej podlegającej rozpoznaniu przez sąd lub sąd polubowny można żądać udzielenia zabezpieczenia oraz art. 755 § 1 KPC, na mocy którego, jeżeli przedmiotem zabezpieczenia nie jest roszczenie pieniężne, sąd udziela zabezpieczenia w taki sposób, jaki stosownie do okoliczności uzna za odpowiedni, nie wyłączając sposobów przewidzianych dla zabezpieczenia roszczeń pieniężnych. W 2019 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której przyjął, że w postępowaniu toczącym się na podstawie PostZabPsychU mają odpowiednie zastosowanie przepisy KPC o postępowaniu zabezpieczającym, niedopuszczalne jest jednak udzielenie zabezpieczenia przez umieszczenie osoby, której postępowanie dotyczy, w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (zob. uchwała SN z 30.1.2019 r., III CZP 75/18, Legalis).
Sąd Najwyższy podkreślił fundamentalne znaczenie wolności osobistej człowieka w porządku konstytucyjnym, wolności rozumianej jako wartość nadrzędnej, skoncentrowanej na prawach człowieka, jego godności, aktywności oraz indywidualizmie we wszystkich przejawach funkcjonowania. Nie można nikogo pozbawić wolności bez ustawy, bez określenia zasad i trybu, a w szczególności z odwołaniem się do analogii, odpowiedniego stosowania prawa albo wykładni rozszerzającej na niekorzyść. Wymagań tak określonych nie spełniają przepisy art. 755 § 1 i 21 w zw. z art. 730 KPC w zw. z art. 2 ust. 3 PostZabPsychU w zw. z art. 506 i art. 13 § 2 KPC. Sąd Najwyższy wskazał, że wprawdzie mogą zaistnieć sytuacje, w których izolacja uczestnika, w okresie po opuszczeniu zakładu karnego, a przed prawomocnym zakończeniem postępowania o umieszczenie w Ośrodku, stanie się uzasadniona albo nawet konieczna, jednak aby można ją było zastosować ustawodawca powinien wypełnić istniejącą lukę jasnymi i precyzyjnymi przepisami niebudzącymi żadnych wątpliwości konstytucyjnych.
RPO podzielając stanowisko Sądu Najwyższego wskazał, że sądy powszechne w swoim orzecznictwie nadal prezentują poglądy odmienne od wyrażonego w uchwale. W uzasadnieniach tych orzeczeń stwierdza się, że w tego rodzaju sprawach dochodzi do kolizji praw różnych osób chronionych w równym stopniu przez Konstytucję RP, czyli wolności osobistej uczestnika postępowania – art. 41 i 42 Konstytucji RP oraz życia, zdrowia i wolności seksualnej potencjalnych pokrzywdzonych przez uczestnika – art. 30, 38 i 47 Konstytucji RP. W ocenie sądów istotne jest także to, że pozbawienie wolności uczestnika na podstawie zabezpieczenia następuje na relatywnie krótki okres, może on przy tym odnieść korzyści z takiego rozstrzygnięcia, w postaci dalszego i skuteczniejszego leczenia oraz zapobiegnięcia popełnieniu kolejnego ciężkiego przestępstwa zagrożonego wieloletnią karą pozbawienia wolności. Natomiast skutki jego ewentualnych działań dla życia, zdrowia i wolności seksualnej innych osób mogą okazać się nieodwracalne i niepowetowane. W rezultacie wolność osobista uczestnika musi ustąpić przed doniosłością innych dóbr chronionych przez Konstytucję RP (zob. postanowienie SA w Szczecinie z 3.9.2019 r., I ACz 587/19; postanowienie SA w Szczecinie z 10.7.2019 r., I ACz 490/19).
Sąd Najwyższy orzekając w składzie 7 sędziów uznał, że w świetle art. 31 ust. 3 i art. 41 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 5 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z 4.11.1950 r., pozbawienie wolności musi być przewidziane w akcie prawnym rangi ustawowej, w sposób dostatecznie jasno i precyzyjnie określający przesłanki oraz kompetencje organu państwa w tym przedmiocie. W ocenie Sądu Najwyższego art. 730 § 1 w zw. z art. 755 § 1 KPC nie spełnia wskazanych standardów konstytucyjnych i konwencyjnych. Jak wyjaśniono, art. 2 ust. 3 PostZabPsychU, w zakresie nieuregulowanym w tej ustawie, odsyła do odpowiedniego stosowania przepisów KPC o postępowaniu nieprocesowym, czyli regulującym postępowanie co do istoty sprawy. Brak jest natomiast bezpośredniego odesłania do przepisów KPC o postępowaniu zabezpieczającym, które nie są przystosowane do orzekania w ramach zabezpieczenia, czyli przed wydaniem rozstrzygnięcia merytorycznego, o umieszczeniu osób w Ośrodku. Sąd Najwyższy wskazał, że przepisy postępowania zabezpieczającego nie określają podstawowych kwestii, w tym: zasad orzekania w tej materii, czasu umieszczenia tych osób w Ośrodku, czy kontroli właściwych organów. Niedopuszczalne jest stosowanie konstrukcji wielostopniowego odesłania, na skutek którego dochodzi do wydania postanowienia zabezpieczającego prowadzącego do większej ingerencji w wolność osobistą, niż na podstawie orzeczenia rozstrzygającego merytorycznie sprawę. Sąd Najwyższy wyjaśnił, że istniejącą lukę w prawie powinien wypełnić ustawodawca aktem normatywnym rangi ustawowej.
IP Box liberalnie rozumiany
Pierwszy z wnioskodawców to twórca oprogramowania dla serwisów streamingowych z filmami i muzyką. Pozwala dopasowywać publikowane tam reklamy i sugestie korzystania z serwisu do konkretnego użytkownika. Oprogramowanie identyfikuje płeć i upodobania użytkownika na podstawie jego zachowań w sieci. Następnie na podstawie specjalnego algorytmu tak dobiera treści promocyjne i reklamowe, by najlepiej trafić w gust takiego użytkownika.
Dyrektor KIS potwierdził w wydanej interpretacji, że taka działalność ma cechy nowatorskie i twórcze oraz że spełnia kryteria działalności badawczo-rozwojowej w rozumieniu przepisów o IP Box. Dochody takiego programisty mogą zatem podlegać stawce 5-proc.
Eksport wiedzy
Przychylną interpretację uzyskał także inny programista, tym razem tworzący produkty służące do monitorowania zdrowia. W upublicznionej wersji tego dokumentu utajniono szczegóły dotyczące konkretnego zastosowania. Zaznaczono jednak, że chodzi o produkty stosowane „jedynie w bogatych społeczeństwach zachodnioeuropejskich”. Wnioskodawca wyraźnie stwierdził, że „na rynku polskim podobne rozwiązania praktycznie nie istnieją”.
Efekty pracy programisty prawdopodobnie nie będą stosowane w naszym kraju, ale nie przeszkodziło to w wydaniu interpretacji potwierdzającej prawo do stosowania 5-proc. stawki PIT. Potwierdzono też prawo do zaliczenia do kosztów podatkowych wydatków tego programisty na telefon, internet i licencje na inne oprogramowania.
Fiskus okazał łaskawość także twórcy programów komputerowych obsługujących biznes zwykle dość surowo traktowany pod względem podatkowym, czyli branżę hazardową. Nabywcą oprogramowania jest bowiem firma prowadząca zakłady bukmacherskie.
Wygrany zakład
Samo oprogramowanie służy rozwojowi stron internetowych bukmachera, a także tworzeniu aplikacji na telefony, tablety itp. dla jego klientów. Także w tym przypadku efekt pracy programisty uznano za oryginalny efekt twórczej pracy i potwierdzono jego prawo do stosowania stawki PIT 5 proc.
Duże możliwości, mała skala
Przepisy o PIT oraz CIT przewidujące stosowanie 5-proc. stawki podatku premiującej innowacyjną działalność obowiązują od 1 stycznia 2019 r. W pierwszym roku skorzystało z niej tylko 1859 podatników. Tyle jednoosobowych firm wykazało IP Box w składanym w zeszłym roku rozliczeniu PIT za 2019 r. – wynika z danych MF.
Według wydanych 15 lipca 2019 r. oficjalnych objaśnień ministra finansów dla zastosowania preferencyjnego opodatkowania w tzw. IP Box, konieczne jest osiąganie dochodów podlegających opodatkowaniu w Polsce. Ani przepisy ustaw o PIT i CIT, ani te objaśnienia nie uzależniają zastosowania tej preferencji od wykorzystywania efektu prac programistów czy innych twórców w Polsce czy za granicą. Nie stawiają też ograniczeń w wykorzystywaniu efektów pracy badawczo-rozwojowej w żadnej branży gospodarki (w tym w reklamie czy biznesie hazardowym).
Numer interpretacji: 0115-KDIT2.4011.14.2021.2.HD, 0113-KDIPT2-2.4011.1069.2020.2.DA, 0115-KDIT2.4011.920.2020.2.RS
Zażalenie na nakazanie zapłaty sumy pieniężnej z tytułu utrudniania kontaktu dziecka z rodzicem
Dwa modele postępowania zażaleniowego
E.G. wniosła o zasądzenie na jej rzecz od A.P. – ojca ich wspólnego dziecka, kwoty 3,2 tys. zł. z tytułu naruszania przez niego obowiązków związanych z kontaktami z dzieckiem. Zgodnie z art. 59815 KPC, jeżeli osoba, pod której pieczą dziecko pozostaje, nie wykonuje albo niewłaściwie wykonuje obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy, uwzględniając sytuację majątkową tej osoby, zagrozi jej nakazaniem zapłaty na rzecz osoby uprawnionej do kontaktu z dzieckiem oznaczonej sumy pieniężnej za każde naruszenie obowiązku. Jeżeli osoba uprawniona do kontaktu z dzieckiem albo osoba, której tego kontaktu zakazano, narusza obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem w przedmiocie kontaktów z dzieckiem, sąd opiekuńczy zagrozi tej osobie nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej na rzecz osoby, pod której pieczą dziecko pozostaje, stosując odpowiednio przepis § 1. Sąd I instancji ustalił, że A.P. siedmiokrotnie naruszył nałożone przez sąd obowiązki i nakazał mu zapłatę 2,8 tys. zł. Gdy A.P. wniósł zażalenie Sąd Okręgowy w P. powziął wątpliwość: Czy w aktualnie obowiązującym stanie prawnym zażalenie na postanowienie w przedmiocie nakazania zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej osobie niewykonującej obowiązków wynikających z orzeczenia w przedmiocie kontaktów z dzieckiem rozpoznaje inny skład sądu I instancji czy sąd II instancji?
Do czasu wejścia w życie ZmKPC19 zażalenie na postanowienie w omawianym przedmiocie rozpoznawał sąd II instancji, natomiast od 7.11.2019 r., wprowadzono dwa warianty postępowania zażaleniowego obejmujące zamknięte katalogi zaskarżalnych orzeczeń, jeden do sądu wyższej instancji, drugi do składu tego samego sądu, czyli tzw. zażalenie poziome. Ani z art. 394 § 1 KPC ani art. 3941a § 1 KPC nie wynika, który model postępowania zażaleniowego jest właściwy wtedy, gdy możliwość zaskarżenia orzeczenia została przewidziana w przepisach szczególnych, czyli np. w art. 59816 § 3 KPC. Regulacje zawarte w art. 394 § 1 KPC i 3941a KPC są równorzędne, wobec czego nie można z żadnej z nich wyprowadzić wniosku, że wolą ustawodawcy było przyznanie prymatu zażaleniom poziomym bądź zażaleniom wnoszonym do sądu II instancji.
Intencje ustawodawcy
W uzasadnieniu pytania prawnego wskazano, że rozważając, który wariant postępowania zażaleniowego jest właściwy do rozpoznania zażalenia na postanowienie w przedmiocie nakazania zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej za niewykonywanie obowiązku wynikającego z orzeczenia w przedmiocie kontaktów, można odwołać się do art. 7674 § 11 KPC. Postępowanie toczące się w trybie art. 59816 KPC jest bowiem sui generis postępowaniem rozpoznawczym, ograniczonym jednak tylko do fazy wykonawczej (zob. uchwała SN z 22.5.2013 r., III CZP 25/13, Legalis). Postępowanie to ma na celu wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu, którego przedmiotem są kontakty z dzieckiem. Skoro w postępowaniu egzekucyjnym zażalenie rozpoznaje sąd, który wydał zaskarżone postanowienie, w składzie trzech sędziów, to zasadnym jest, by w postępowaniu zbliżonym do postępowania egzekucyjnego zażalenie również rozpoznawał ten sam sąd, który wydał zaskarżone postanowienie. Zdaniem Sądu z analizy rodzajów orzeczeń zaskarżalnych zażaleniem wnoszonym do sądu II instancji wynika, że intencją ustawodawcy było, aby sąd II instancji nie zajmował się kwestiami drobnymi, o nikłej wadze procesowej i stopniu komplikacji, lecz rozpoznawał zażalenia na orzeczenia, które decydują o bycie lub toku sprawy oraz kończą postępowanie. Może to oznaczać, że każde postanowienie, które nie kończy postępowania lub nie ma istotnego znaczenia dla biegu postępowania powinno być rozpoznane w postępowaniu zażaleniowym przez inny skład sądu I instancji.
Sąd wskazał, że można to zagadnienie rozwiązać w inny sposób – posługując się generalną zasadą postępowania cywilnego jaką jest rozpoznawanie zażaleń przez sąd II instancji, z uwagi na tradycyjnie dewolutywny charakter środków odwoławczych. Oznaczałoby to, że wprowadzenie na szerszą skalę zażaleń poziomych jest jedynie zwiększeniem liczby wyjątków od tej zasady.
Sąd Najwyższy uznał, że po nowelizacji KPC dokonanej ZmKPC19 zażalenie na postanowienie sądu I instancji przewidziane w art. 59816 § 3 KPC przysługuje do sądu II instancji.
Uzyskanie należnego odszkodowania w pełnej wysokości (compensatio lucri cum damno)
Stan faktyczny
W wyniku kolizji drogowej z udziałem powoda A.S., uszkodzeniu uległ samochód marki Mercedes Benz. Do kolizji doszło z winy kierującego samochodem marki Audi 80, który posiadał ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w (…) Towarzystwo Ubezpieczeń Spółce Akcyjnej z siedzibą w S. Na skutek zdarzenia w samochodzie A.S. uszkodzeniu uległy przednia i prawa część pojazdu. Szkoda miała charakter całkowity. W postępowaniu likwidacyjnym wypłacono 14 697 zł. tytułem kosztów naprawy oraz 713 70 zł. tytułem zwrotu kosztów związanych z holowaniem pojazdu. A.S. nie dokonał naprawy, sprzedał uszkodzony samochód za kwotę 4 000 zł.
Powód wniósł o zasądzenie od pozwanej Spółki kwoty 24 303 zł. tytułem należności głównej, odpowiadającej zdaniem powoda rzeczywistej wartości szkody, kwoty 625,67 zł., tytułem odsetek od wypłaconego z opóźnieniem w postępowaniu likwidacyjnym odszkodowania, kwoty 4 279,29 zł. – tytułem kosztów związanych z dwukrotnym przejazdem powoda z Niemiec do Polski celem załatwienia spraw związanych z wypłatą odszkodowania, kwoty 1 200 zł. tytułem kosztów poniesionych w związku z parkowaniem samochodu oraz kwoty 356,85 zł. tytułem kosztów sporządzonej opinii przez rzeczoznawcę PZM.
Stanowisko SR i SO
Sąd Rejonowy zasądził od pozwanej na rzecz powoda 1 556,85 zł. wraz z odsetkami, oddalając powództwo pozostałym zakresie. Sąd Rejonowy ustalił wartość pojazdu przed wypadkiem i wartość wraku. W tym celu dopuścił dowód z opinii biegłych, którzy ustalili, że wartość samochodu bezpośrednio przed uszkodzeniem wynosiła 26 100 zł., zaś w stanie uszkodzonym 8 000 zł. Koszt naprawy obliczyli na kwotę 34 580,20 zł. Wskazali przy tym, że różnica wartości pojazdu przed i po szkodzie wynosi 18 100 zł. Sąd Rejonowy podkreślił, że przy ustalaniu wysokości odszkodowania należy mieć na uwadze, iż naprawienie szkody ma zapewnić kompensację doznanego uszczerbku majątkowego, nie może jednak prowadzić do bezpodstawnego wzbogacenia poszkodowanego. Odszkodowanie należy się bowiem w graniach normalnego związku przyczynowego. W świetle powyższych okoliczności wskazał, że zaspokojenie roszczeń powoda winno nastąpić poprzez zapłatę kwoty wyrównującej uszczerbek majątkowy, wyrażający się różnicą pomiędzy wartością pojazdu przed i po uszkodzeniu. Sąd wyliczył wartość uszkodzonego auta na kwotę wskazaną przez biegłych, tj. 8 000 zł., nie zaś kwotę 4 000 zł., widniejącą w umowie sprzedaży. W związku z tym, że różnicę wartości pojazdu przed i po szkodzie stanowiła kwota mniejsza od tej wypłaconej przez pozwanego oraz uzyskanej ze sprzedaży wraku, Sąd Rejonowy oddalił powództwo tak w zakresie należności głównej, jak i odsetek. Nie znalazł również jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, że pozwana winna zwrócić powodowi koszty dwukrotnego przejazdu A.S. z Niemiec do Polski. Sąd Rejonowy wyraził stanowisko, że wyliczona przez powoda kwota nie została przez niego udowodniona, a ponadto powód nie wykazał, iż był zmuszony przyjechać do kraju wyłącznie celem załatwienia formalności związanych z postępowaniem likwidacyjnym.
Sąd Okręgowy oddalił apelację. Podkreślił, że Sąd pierwszej instancji przy ustalaniu wysokości odszkodowania prawidłowo odliczył od wartości rzeczywiście poniesionej szkody uzyskaną przez poszkodowanego cenę sprzedaży wraku samochodu.
Stanowisko SN
Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Okręgowego w całości i zmienił wyrok Sądu Rejonowego zasądzając na rzecz powoda kwotę 4 959,85 zł. wraz z odsetkami i oddalając powództwo w pozostałym zakresie. Wyrok SO w sposób rażący narusza art. 361 KC – przez jego błędną wykładnię, której następstwem było także niewłaściwe zastosowanie zawartej w nim normy. Zgodnie z art. 361 KC, zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego wynikła szkoda. W powyższych granicach, w braku odmiennego przepisu ustawy lub postanowienia umowy, naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono.
Stosownie zaś do art. 436 § 2 zd. 1 KC, w razie zderzenia się mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody samoistny posiadacz mechanicznego środka komunikacji lub osoba, której posiadacz oddał środek komunikacji w posiadanie zależne mogą wzajemnie żądać naprawienia poniesionych szkód tylko na zasadach ogólnych.
W praktyce, tak jak to miało miejsce w rozpoznawanym przypadku, zdarza się, że zdarzenie powodujące szkodę przynosi poszkodowanemu (w tym przypadku – posiadaczowi mechanicznego środka komunikacji) pewną korzyść. Jeżeli korzyść taka pozostaje w normalnym związku przyczynowym z tym zdarzeniem, to najczęściej nie będzie można jej pomijać przy określaniu odszkodowania, stosując zasadę compensatio lucri cum damno. W niniejszej sprawie, mimo prawidłowego ustalenia przesłanek obowiązku odszkodowawczego i przypisania pozwanej (jako ubezpieczycielowi) odpowiedzialności za szkodę powstałą w majątku powoda, owa zasada została w sposób nieprawidłowy zinterpretowana i zastosowana – i w ten sposób rażąco naruszona. Sądy rozpoznające sprawę w sposób błędny i nieuzasadniony przyjęły, iż korzyść, jaką poszkodowany uzyskał w wyniku zdarzenia drogowego wynosiła łącznie 12 000 zł. Sądy obu instancji, ustalając wysokość należnego powodowi odszkodowania, dwukrotnie zaliczyły na poczet uzyskanej przez niego korzyści wartość wraku pojazdu – pierwszy raz, w ustalonej przez biegłych kwocie 8 000 zł., a drugi raz – w uzyskanej przez powoda ze sprzedaży wraku kwocie 4 000 zł.
Tymczasem zgodnie z zasadą compensatio lucri cum damno, jeżeli dana rzecz została zniszczona, ale przedstawia jeszcze pewną wartość majątkową, to na poczet odszkodowania należy zaliczyć wartość tej rzeczy. Skoro zatem wartość wraku pojazdu wynosiła 8.000 zł., to nieuprawnionym było ponowne ustalanie wartości tego wraku w oparciu o wysokość kwoty uzyskanej przez powoda z jego sprzedaży, a wynoszącej 4 000 zł., i sumowanie tych kwot. Doprowadziło to bowiem do uznania, że wartość uszkodzonego pojazdu wynosiła 12 000 zł., co nie znajduje żadnego uzasadnienia w realiach sprawy.
Powyższe skutkowało nie tylko błędnym stwierdzeniem, że wartość odszkodowania wypłaconego powodowi przez pozwaną na etapie postępowania likwidacyjnego przewyższała wartość poniesionej przez niego szkody, ale przede wszystkim pozbawieniem powoda możliwości uzyskania należnego mu odszkodowania w pełnej wysokości, określonej przepisami prawa.
W ocenie Sądu Najwyższego nie ulega wątpliwości, że naruszenie prawa, a dokładniej przepisu prawa materialnego w postaci art. 361 KC, miało charakter rażący. Doprowadziło ono bowiem do sytuacji, w której powód został pozbawiony możliwości uzyskania należnego mu odszkodowania w pełnej wysokości. Wskazywana przez SN zasada compensatio lucri cum damno może być zastosowana tylko wobec następstw zdarzenia zobowiązującego do wynagrodzenia szkody, a więc tylko wtedy, gdy uszczerbek i korzyść są wynikiem tego samego zdarzenia (tożsamość zdarzenia). Jej uzasadnieniem są m.in. względy słuszności. Zdarzenie szkodzące musi zatem stanowić konieczną przesłankę uzyskania korzyści przez poszkodowanego, a tak uzyskana korzyść podlega zaliczeniu na poczet odszkodowania tylko wówczas, gdy zaspokaja ten sam interes poszkodowanego powoda. Nie można jednak przyjąć, że w świetle ogólnych zasad ustalenia rozmiaru szkody zasada ta jest jedyną możliwą podstawą uwzględnienia korzyści uzyskanych przez poszkodowanego. Poszkodowany nie może z tytułu naprawienia szkody uzyskać więcej niż wynosi sama szkoda. Odszkodowanie ze swej natury ma przywrócić równowagę w majątku poszkodowanego. Nie powinno zatem prowadzić do uzyskania korzyści równoznacznych z bezpodstawnym wzbogaceniem.
Porozumienie stron o rozwiązaniu umowy o pracę a urlop wypoczynkowy
Rozstrzygnięcie SN
SN w sprawie z powództwa R. P. (dalej: Powód, Skarżący) przeciwko A. Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w W. (dalej: Pozwana) o sprostowanie świadectwa pracy i ekwiwalent, na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych 28.1.2021 r., na skutek skargi kasacyjnej Powoda od wyroku Sądu Okręgowego – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w S. z 4.1.2019 r., odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania.
Wyrok SO
W wyroku z 4.1.2019 r. SO – Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w S. oddalił apelację Powoda od wyroku Sądu Rejonowego – Sądu Pracy w G. z 8.6.2018 r., w którym SR oddalił powództwo o sprostowanie świadectwa pracy i ekwiwalent za urlop wypoczynkowy.
Skarga kasacyjna
Powyższy wyrok SO Powód zaskarżył skargą kasacyjną. W uzasadnieniu wniosku o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania wskazano na przyczyny przyjęcia skargi do rozpoznania określone w art. 3989 § 1 pkt 1 i 4 ustawy z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1575, dalej: KPC). Skarżący wskazał na „oczywistą zasadność skargi” w uwzględnieniu przywołanych naruszeń prawa procesowego i braków w treści uzasadnień do wyroków Sądów obu instancji w kwestiach decydujących dla rozstrzygania w sprawie. Zdaniem Skarżącego, nie do zaaprobowania jest sytuacja, w której w treści uzasadnienia nie zawierają się tak istotne elementy stanu faktycznego, jak rozmiar przysługującego Powodowi urlopu i czasokres jego wykorzystania, jak również okres korzystania ze zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy, w sprawie o ekwiwalent za niewykorzystany urlop wypoczynkowy i sprostowanie treści świadectwa pracy w zakresie informacji tego dotyczących. Są to – w ocenie Skarżącego – podstawowe okoliczności, które Sąd winien ustalić i zawrzeć w treści uzasadnienia, dając tak stronie, jak i organom odwoławczym możliwość kontroli wydanego rozstrzygnięcia. Tak w niniejszej sprawie się nie stało, braki dostrzeżone przez Powoda w uzasadnieniu Sądu I instancji i podniesione w apelacji, nie zostały usunięte przy orzekaniu przez Sąd Okręgowy, który w tym zakresie ustaleń Sądu I instancji nie uzupełnił i nie przedstawił w treści uzasadnienia.
Istotne zagadnienie prawne sprawy – w ocenie Skarżącego – dotyczy kwestii, czy skuteczna jest w świetle przepisów prawa pracy umowa, na mocy której pracownik zobowiązuje się do wykorzystania urlopu bez określenia ram czasowych i bez wskazania daty początkowej ani końcowej korzystania z urlopu oraz okresu umownego zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy za zachowaniem wynagrodzenia. Ponadto, czy w takiej sytuacji zobowiązanie pracownika do wykorzystania urlopu wypoczynkowego jest równoznaczne z udzieleniem mu tego urlopu przez pracodawcę i rozpoczęciem jego biegu, nawet wówczas gdy brak wyraźnego sprecyzowania okresu, w jakim wykorzystanie urlopu ma nastąpić i wymiaru tego urlopu. Następnie, czy pracownik, który zobowiązał się do wykorzystania urlopu, zobowiązany jest do podjęcia inicjatywy w zakresie faktycznego uzyskania tego urlopu i powinien uzyskać oddzielną zgodę pracodawcy na udzielenie urlopu, czy też inicjatywa w zakresie udzielenia urlopu w takim przypadku leży po stronie pracodawcy, a jeśli tak, to jakie działania powinien on podjąć, aby doprowadzić do skutecznego udzielenia urlopu pracownikowi. Skarżący oczekuje udzielenia odpowiedzi na powyżej sformułowane pytania w treści uzasadnienia wyroku SN.
Z uzasadnienia SN
SN w pierwszej kolejności wskazał, że skarga kasacyjna Powoda nie kwalifikuje się do przyjęcia jej do merytorycznego rozpoznania. Zgodnie z art. 3989 § 1 KPC, SN przyjmuje skargę kasacyjną do rozpoznania, jeżeli w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne, istnieje potrzeba wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów, zachodzi nieważność postępowania lub skarga kasacyjna jest oczywiście uzasadniona.
SN uznał, że Skarżący nie wykazał istnienia przesłanek przyjęcia skargi do rozpoznania określonych w art. 3989 § 1 pkt 1 i 4 KPC, nie przedstawił bowiem ani istotnego zagadnienia prawnego sprawy ani argumentacji wyjaśniającej, w czym wyraża się „oczywista zasadność” niniejszej skargi. Skarżący sprowadził uzasadnienie wniosku o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania z uwagi na oczywistą zasadność skargi do przedstawienia szeregu gołosłownych twierdzeń, w których zakwestionował prawidłowość zaskarżonego rozstrzygnięcia. Twierdzeń tych nie sprecyzował przez wskazanie naruszeń konkretnie określonych przepisów prawa. Poza prostym zaprzeczeniem stanowisku zaskarżonego wyroku SO w uzasadnieniu wniosku nie przedstawiono argumentacji, którą Skarżący wykazałby walor oczywistej zasadności jego skargi kasacyjnej.
Zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia
Następnie SN przypomniał, że Sąd drugiej instancji w uzasadnieniu swojego wyroku wskazał, że Powód zawarł z Pozwaną porozumienie, zgodnie z którym strony dokonują rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron z dniem 30.9.2016 r. Jednocześnie w treści porozumienia w punkcie 2 strony ustaliły, że Powód od 11.6.2016 r. zobowiązuje się wykorzystać urlop wypoczynkowy, a po jego wykorzystaniu do czasu ustania stosunku pracy Powód jest zwolniony z obowiązku świadczenia pracy, na co Pozwany wyraża zgodę. Porozumienie datowane na 28.5.2016 r. było w pełni zrozumiałe dla obu stron. Powód posiadał dokładną wiedzę o wymiarze posiadanego urlopu wypoczynkowego (w treści pozwu wskazał, że za rok 2014 r. urlop zaległy wynosił 3 dni, za rok 2015 – 26 dni, za rok 2016 – 20 dni). Po 11.6.2016 r. Powód nie występował z wnioskiem o udzielenie urlopu, ani nie zgłaszał gotowości do świadczenia pracy, co wskazuje, iż w tym okresie Powód realizował zawarte porozumienie. Według Sądu drugiej instancji literalna treść przedmiotowego porozumienia jest jasna – dwie strony: pracownik i pracodawca, podpisały deklarację na mocy, której pracownik zobowiązuje się wykorzystać w pozostałym mu okresie zatrudnienia całość urlopu. Takie porozumienie wyczerpuje z jednej strony konieczność złożenia wniosku o urlop przez pracownika (składając takie zobowiązanie pracownik jednoznacznie wyrażą chęć wykorzystania urlopu), a z drugiej strony zgodę pracodawcy na jego wykorzystanie (zgodę taką pracodawca także jednoznacznie wyraża podpisując przedmiotowe porozumienie). Nie budzi wątpliwości również fakt, że umowa o pracę łącząca strony nie została wypowiedziana przez pracodawcę, zaś doszło do jej rozwiązania w drodze porozumienia między stronami – w tej sytuacji nie można mówić o zastosowaniu regulacji z art. 1671 ustawy z 26.6.1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320, dalej: KP) i art. 362 KP. W związku z zawartym porozumieniem nie było konieczności wydania wyraźnego pisemnego polecenia wykorzystania urlopu czy też złożenia przez Powoda wniosku o urlop i jego akceptacji przez przełożonych. Wszystko to wyczerpywało bowiem zawarte przez strony porozumienie. Według Sądu drugiej instancji Powód swój urlop wykorzystał prawidłowo opierając się w tym zakresie o zapisy pkt 2 porozumienia z dnia 28.5.2016 r. Z treści tego zapisu wynika jednoznacznie zobowiązanie Powoda do wykorzystania urlopu wypoczynkowego, którego bieg rozpocznie się w dniu 11.6.2016 r. Jednocześnie zapis ten wskazuje na zgodę pracodawcy na wykorzystywanie urlopu wypoczynkowego (co jest równoznaczne z udzieleniem urlopu przez pracodawcę).
Stwierdzając, że nie zachodzą przyczyny przyjęcia skargi, określone w art. 3989 § 1 KPC, SN postanowił zgodnie z art. 3989 § 2 KPC, tj. odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania.
W analizowanym rozstrzygnięciu SN odniósł się do relacji pomiędzy okresem wypowiedzenia w przypadku rozwiązania umowy za porozumieniem stron, a prawem pracownika do urlopu wypoczynkowego i możliwością zwolnienia go z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia stosunku pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Jak wskazuje się w dotychczasowym orzecznictwie SN, możliwość ta ma swoje jednoznaczne legalne umocowanie w art. 362 KP, może dotyczyć każdego rodzaju umowy o pracę oraz całego okresu wypowiedzenia lub jego części (wyrok SN z 3.2.2016 r. II PK 339/14, Legalis). Bez znaczenia jest także okoliczność, która ze stron stosunku pracy rozwiązała umowę (pracownik czy pracodawca). Niemniej jednak przepis ten nie ma zastosowania w przypadku rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron, nie zaś w drodze wypowiedzenia złożonego przez jedną ze stron. Co z kolei nie oznacza, że w treści porozumienia strony nie mogą ustalić obowiązującego je okresu wypowiedzenia umowy o pracę i zasad świadczenia pracy w tym okresie, jak miało to miejsce w stanie faktycznym analizowanej sprawy.
Utrata kompetencji przez organ antymonopolowy
Stan faktyczny
W 2007 r. słowacki organ ochrony konkurencji wydał decyzję, w której stwierdził, że Slovak Telekom a.s. (dalej jako: ST) nadużyła pozycji dominującej w rozumieniu art. 102 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej z 25.3.1957 r. (Dz.U. z 2004 r. Nr 90, poz. 864[2]; dalej: TFUE). W 2009 r. Komisja przyjęła decyzję o wszczęciu przeciwko ST postępowania w rozumieniu art. 11 ust. 6 rozporządzenia Rady (WE) Nr 1/2003 z 16.12.2002 r. w sprawie wprowadzenia w życie reguł konkurencji ustanowionych w art. 101 i 102 TFUE (Dz.Urz. L z 2003 r. Nr 1, s. 1; dalej: RegKonkR) i art. 2 ust. 1 rozporządzenia Komisji (WE) Nr 773/2004 z 7.4.2004 r. odnoszącego się do prowadzenia przez Komisję postępowań zgodnie z art. 101 i 102 TFUE (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 123, s. 18; dalej: PostTFUER). Następnie rada urzędu antymonopolowego Republiki Słowackiej) zmieniła decyzję słowackiego organu ochrony konkurencji z 2007 r. (dalej: decyzja z 2009 r.). Organ ten nałożył na ST grzywnę w wysokości ok. 17 mln. euro za nadużycie pozycji dominującej poprzez przyjęcie strategii zaniżania marży między cenami detalicznymi usług telekomunikacyjnych a cenami hurtowymi połączeń wzajemnych.
Pytania prejudycjalne
- Czy art. 11 ust. 6 zd. 1 RegKonkR należy interpretować w ten sposób, że organy ochrony konkurencji państw członkowskich zostają pozbawione kompetencji do stosowania art. 101 i 102 TFUE, jeżeli Komisja wszczyna postępowanie w celu przyjęcia decyzji stwierdzającej naruszenie tych przepisów?
- Czy zasadę ne bis in idem, ustanowioną w art. 50 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (2012/C 326/02) z 26.10.2012 r. (Dz.Urz. UE C z 2012 r. Nr 326, s. 391; dalej: KPP) należy interpretować w ten sposób, że ma ona zastosowanie do naruszeń prawa konkurencji, takich jak nadużycie pozycji dominującej w rozumieniu art. 102 TFUE, za które Komisja i organ państwa członkowskiego nałożyły sankcje odrębnie i niezależnie w ramach wykonywania swoich kompetencji na podstawie art. 11 ust. 6 RegKonkR?
Podział kompetencji
Zgodnie z art. 11 ust. 6 zd. 1 RegKonkR organy ochrony konkurencji państw członkowskich tracą kompetencje w zakresie stosowania art. 101 i 102 TFUE, jeżeli Komisja wszczyna postępowanie w celu przyjęcia jednej z decyzji określonych w rozdziale III tego rozporządzenia, które mają na celu stwierdzenie naruszenia art. 101 i 102 TFUE. Zgodnie z art. 35 RegKonkR sformułowanie „organy ochrony konkurencji państw członkowskich” użyte w art. 11 ust. 6 zd. 1 RegKonkR odnosi się do wyznaczonych przez państwa członkowskie organów administracyjnych lub sądowych, które przygotowują i wydają decyzje stosujące art. 101 i 102 TFUE i nakazujące zaprzestanie naruszenia lub zarządzające środki tymczasowe, akceptujące zobowiązania lub nakładające grzywny, okresowe kary pieniężne lub inne kary przewidziane w ich krajowych przepisach prawa. Jednakże utraty kompetencji, przewidzianej w art. 11 ust. 6 RegKonkR, nie stosuje się do sądów państw członkowskich w takim zakresie, w jakim działają one jako sądy odwoławcze w sprawach dotyczących przywołanych decyzji. Natomiast ma ona zastosowanie w przypadkach, gdy na mocy krajowego prawa organ zwraca się do organu sądowego odrębnego od organu prowadzącego postępowanie. W takim przypadku, gdy spełnione są warunki określone w art. 11 ust. 6 RegKonkR, ten organ powinien wycofać swój wniosek skierowany do organu sądowego i zakończyć postępowanie krajowe.
Sformułowanie „wszczęcie przez Komisję postępowania” zawarte w art. 11 ust. 6 zd. 1 RegKonkR nie jest zdefiniowane ani w tym rozporządzeniu, ani w PostTFUER. W ocenie TSUE wyrażenie „wszczęcie przez Komisję postępowania”, zawarte w art. 11 ust. 6 zd. 1 RegKonkR, należy interpretować w ten sposób, że odnosi się ono, z formalnego punktu widzenia, do aktu Komisji, za pomocą którego informuje ona przedsiębiorstwo o swej woli wszczęcia postępowania w celu przyjęcia jednej z decyzji, o których mowa w rozdziale III tego rozporządzenia. Akt na podstawie którego Komisja informuje przedsiębiorstwo o swej woli wszczęcia postępowania w celu przyjęcia jednej z decyzji, wskazanych w rozdziale III RegKonkR, powinien wyraźnie wskazywać naruszenia art. 101 i 102 TFUE, jakich miało dopuścić się jedno lub więcej przedsiębiorstw w jednym lub kilku okresach oraz na jednym lub kilku rynkach produktów, a także jednym lub kilku rynkach geograficznych, których ten akt dotyczy.
Z decyzji z 2009 r. wynika, że Komisja wszczęła postępowanie przeciwko ST w związku z zarzucanymi nadużyciami pozycji dominującej na rynku usług hurtowego dostępu do szerokopasmowego Internetu. Komisja wskazała w tej decyzji w szczególności, że zarzucane praktyki noszące znamiona nadużycia dotyczyły zaniżania marży w odniesieniu do hurtowego uwolnionego dostępu do lokalnych pętli abonenckich i innych usług szerokopasmowego dostępu do Internetu i związanych z nimi usług detalicznych na Słowacji. Natomiast postępowanie przed słowackim organem ochrony konkurencji dotyczyło zarzucanego nadużycia pozycji dominującej przez ST na hurtowym i detalicznym rynku usług telefonicznych i usług dostępu do Internetu o niskiej przepustowości za pomocą połączenia komutowanego.
Trybunał orzekł, art. 11 ust. 6 zd. 1 RegKonkR należy interpretować w ten sposób, iż organy ochrony konkurencji państw członkowskich zostają pozbawione kompetencji do stosowania art. 101 i 102 TFUE wówczas, gdy Komisja wszczyna postępowanie w celu przyjęcia decyzji stwierdzającej naruszenie tych postanowień, pod warunkiem jednak, że ten formalny akt dotyczy tych samych naruszeń art. 101 i 102 TFUE, jakich miało dopuścić się to samo lub te same przedsiębiorstwa na tym samym lub tych samych rynkach produktów i tym samym lub tych samych rynkach geograficznych w tym samym lub w tych samych okresach, co naruszenia będące przedmiotem postępowania lub postępowań wszczętych wcześniej przez te organy.
Zasada ne bis in idem
Zasada ne bis in idem stanowi podstawową zasadę prawa Unii (wyrok TSUE z 15.10.2002 r., Limburgse Vinyl Maatschappij i in./Komisja, C‑238/99 P, C‑244/99 P, Legalis,C‑245/99 P, Legalis, C‑247/99 P, Legalis, od C‑250/99 P, Legalis do C‑252/99 P, Legalis i C‑254/99 P, Legalis, EU:C:2002:582, pkt 59). Zasada ta została również ustanowiona w art. 50 KPP w odniesieniu do postępowań i sankcji karnych.
W dziedzinie prawa konkurencji ta zasada zabrania ponownego karania lub ścigania przedsiębiorstwa z tytułu antykonkurencyjnego zachowania, za które zostało ono ukarane lub za które nie ponosi ono odpowiedzialności, jak uznano we wcześniejszej, niepodlegającej zaskarżeniu decyzji (wyrok TS z 14.2.2012 r., C‑17/10 Toshiba Corporation i in., EU:C:2012:72, pkt 94).
Trybunał orzekł, że zasadę ne bis in idem ustanowioną w art. 50 KPP należy interpretować w ten sposób, iż znajduje ona zastosowanie do naruszeń prawa konkurencji takich jak nadużycie pozycji dominującej w rozumieniu w art. 102 TFUE i zakazuje ona ponownego karania lub ścigania przedsiębiorstwa za antykonkurencyjne zachowanie, za które zostało ono ukarane lub za które nie ponosi ono odpowiedzialności, jak uznano we wcześniejszej, niepodlegającej zaskarżeniu decyzji. Zasada ta nie znajduje natomiast zastosowania wówczas, gdy wobec przedsiębiorstwa toczy się postępowanie i gdy zostaje ono ukarane odrębnie i niezależnie przez organ ochrony konkurencji państwa członkowskiego i przez Komisję za naruszenia art. 102 TFUE dotyczące odrębnych rynków produktów lub odrębnych rynków geograficznych lub gdy organ ochrony konkurencji państwa członkowskiego zostaje pozbawiony kompetencji na podstawie art. 11 ust. 6 zd. 1 RegKonkR.
Trybunał interpretował w niniejszym wyroku przepisy RegKonkR, które mają celu pozbawienie krajowych organów ochrony konkurencji ich kompetencji, celem ochrony przedsiębiorstwa przed postępowaniami prowadzonymi równolegle przez te organy i Komisję. Trybunał stwierdził, że z chwilą wszczęcia przez Komisję – na podstawie art. 11 ust. 6 zd. 1 RegKonkR – postępowania przeciwko jednemu lub kilku przedsiębiorstwom z powodu naruszenia art. 101 lub 102 TFUE, krajowe organy ochrony konkurencji zostają pozbawione kompetencji w zakresie ścigania tych przedsiębiorstw. Przy czym Trybunał doprecyzował, że to pozbawienie kompetencji dotyczy przypadku, gdy są to te same antykonkurencyjne zachowania, które miały zaistnieć na tych samych rynkach produktów i rynkach geograficznych w tym samym okresie lub tych samych okresach. Trybunał szczegółowo uzasadnił swoje stanowisko powołując się w tym zakresie na wykładnię systemową i celowościową.
W niniejszej sprawie przedmiotem postępowań prowadzonych przez Komisję i słowacki organ ochrony konkurencji przeciwko słowackiej spółce było zarzucane jej nadużycie pozycji dominującej jednak na odrębnych rynkach produktów. Zatem Trybunał uznał – z zastrzeżeniem ustaleń których powinien dokonać przez sąd odsyłający – że słowacki organ nie może zostać pozbawiony kompetencji do stosowania art. 101 i 102 TFUE. Tym samym zasada ne bis in idem nie ma w takiej sytuacji zastosowania.
Norweg i Brytyjczyk bez konieczności przedstawicielstwa podatkowego
Przedstawiciel podatkowy
Zgodnie z art. 18a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej: VATU), podatnicy nieposiadający siedziby działalności gospodarczej lub stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium państwa członkowskiego, podlegający obowiązkowi zarejestrowania się jako podatnik VAT czynny, obowiązani są do ustanowienia przedstawiciela podatkowego. Instytucja ta ma na celu zagwarantowanie wywiązywania się przez podmiot spoza UE z ciążących na nim zobowiązań podatkowych i prawidłowego ich rozliczania. Z założenia bowiem podmioty takie mogą niekoniecznie „znać się” na unijnym systemie VAT.
Z drugiej strony, obowiązku ustanowienia przedstawiciela podatkowego nie mają podmioty unijne (choć mogą to uczynić zgodnie z art. 18a ust. 2 VATU).
Co ważne, przedstawiciel podatkowy odpowiada solidarnie z podatnikiem spoza UE (acz zarejestrowanym do celów VAT na terytorium kraju) za zobowiązania podatkowe oraz w konsekwencji rozlicza VAT w imieniu i na rzecz tego podatnika. Przedstawiciel podatkowy nie wchodzi więc całkiem w buty podatnika – tym jest nadal podmiot zagraniczny. Fiskus podatkowy ma jednak prawo wyboru, od kogo (przedstawiciela czy podatnika) będzie dochodził podatku gdyby zobowiązanie nie zostało prawidłowo uregulowane.
Nie każdy może zostać przedstawicielem podatkowym (nie każdy zresztą z pewnością ma takie ambicje i marzenia, uwzględniając zasadę solidarnej odpowiedzialności wspomnianą wyżej). Może to być wyłącznie podmiot krajowy, zarejestrowany jako podatnik VAT czynny, spełniający określone kryteria co do braku zaległości podatkowych oraz nieskalaną przestępstwami skarbowymi kartoteką szerokiego spectrum osób fizycznych pełniących w takim podmiocie różne funkcje. Co wreszcie ważne, przedstawiciel podatkowy musi wykazywać określony stopień profesjonalizmu. Chodzi o posiadanie uprawnień do zawodowego wykonywania doradztwa podatkowego lub do usługowego prowadzenia ksiąg rachunkowych. Zasadniczo, nie może być więc przedstawicielem podatkowym np. spółka córka poza-unijnej spółki matki, jeśli nie spełnia ww. wymagań.
Bez dwóch zdań, obowiązek ustanowienia przedstawiciela podatkowego jest dodatkowym utrudnieniem administracyjnym dla podatników spoza UE. Przede wszystkim naraża podatnika na dodatkowe koszty oraz utrudnia proces rejestracji podatkowej (w jej trakcie należy złożyć do naczelnika urzędu skarbowego podpisaną umowę o przedstawicielstwo podatkowe). Z uwagi na solidarną odpowiedzialność, to też biznes „podwyższonego ryzyka” dla podmiotów świadczących tego rodzaju usługi.
Zgodnie z art. 18a ust. 3 VATU, minister właściwy do spraw finansów publicznych może określić, w drodze rozporządzenia, przypadki, w których nie ma obowiązku ustanawiania przedstawiciela podatkowego, uwzględniając konieczność zapewnienia prawidłowego rozliczenia podatku przez podmioty nieposiadające siedziby działalności gospodarczej lub stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium państwa członkowskiego. I z tego uprawnienia organ właśnie skorzystał.
Norwegia i Wielka Brytania bez przedstawiciela
Rozporządzenie Ministra Finansów, Funduszy i Polityki Regionalnej z 23.2.2021 r. (Dz.U. z 2021 r. poz. 347) w sprawie braku obowiązku ustanawiania przedstawiciela podatkowego stanowi, że obowiązku ustanawiania przedstawiciela podatkowego nie ma podatnik, jeżeli posiada siedzibę działalności gospodarczej lub stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium Królestwa Norwegii lub Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Wskazanie tej drugiej kategorii geograficznej to oczywiście pokłosie BREXIT-u i zawartej między UE a Wielką Brytanią umowy (a konkretnie: protokołu w sprawie współpracy administracyjnej i zwalczania oszustw w dziedzinie podatku od wartości dodanej oraz w sprawie wzajemnej pomocy przy odzyskiwaniu wierzytelności dotyczących podatków i ceł). Można tu wskazać na osi czasu pewne „płynne przejście”. Wraz z opuszczeniem UE, podmioty z Wielkiej Brytanii zarejestrowane jako podatnicy VAT w Polsce nie muszą ustanawiać przedstawiciela podatkowego (choć stały się podmiotami poza-unijnymi).
Podmioty z siedzibą lub stałym miejscem prowadzenia działalności na terenie Norwegii do tej pory taki obowiązek miały. Pomimo tego, że również z Norwegią Unia Europejska zawarła stosowną umowę. Polski fiskus przypomniał sobie o tych ustaleniach i zdjął z tych podatników obowiązek posiadania przedstawiciela podatkowego.
Co ciekawe, moc prawna omawianego aktu prawnego obowiązuje od 1.1.2021 r. To dla podmiotów norweskich dość istotne. Nie zmienia to jednak faktu, że omawiany akt prawny zdejmuje z nich obowiązek posiadania przedstawiciela podatkowego. Nadal można jednak korzystać z tego rodzaju usług fakultatywnie. Oznacza to, że zawarte i niewypowiedziane do tej pory przez norweskie podmioty umowy przedstawicielstwa podatkowego nie tracą ważności z mocy prawa. Natomiast istnieje możliwość ich wypowiedzenia, co jednak wymaga podjęcia określonej aktywności.
Czy warto więc zrezygnować z przedstawiciela podatkowego? Trudno powiedzieć. Brak obowiązku korzystania z usług przedstawiciela podatkowego to z pewnością ułatwienie administracyjne. Ale pozostawienie przyzwyczajonego do skandynawskiej kultury podatkowej podmiotu samemu sobie w starciu z polskim fiskusem to nie jest pomysł szczególnie rekomendowany. Doświadczenia pokazują, że nie jest takim podmiotom łatwo zrozumieć na czym polegają realia polskiego VAT. Inna sprawa, że wystarczającym wsparciem będzie w tym wypadku doradca podatkowy niekoniecznie ponoszący solidarną odpowiedzialność za zobowiązania swojego norweskiego klienta (co powinno też znacząco odformalizować procedury i zmniejszyć koszty).
Na marginesie, przedstawiciel podatkowy może nadal przydać się importerom. Chodzi o sytuację wskazaną w art. 18d VATU. Oto bowiem importerzy towarów przeznaczonych do wywozu do innego kraju UE mogą korzystać ze wsparcia przedstawiciela podatkowego. Uwalnia to ich od obowiązku rejestracji do celów VAT. To jednak rozwiązanie wyjątkowe, zgodnie z art. 17 ust. 1b VATU to przedstawiciel podatkowy jest wówczas podatnikiem VAT (i działa w imieniu własnym). W tym miejscu warto też pamiętać o możliwości skorzystania ze zwolnienia z VAT importu towarów w ramach tzw. procedury celnej 42 zgodnie z § 4 rozporządzenia Ministra Finansów z 20.12.2013 r. w sprawie zwolnień od podatku od towarów i usług oraz warunków stosowania tych zwolnień (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1983 ze zm., dalej: ZwolVATR). Tam również przedstawiciel podatkowy może mieć swoją rolę do odegrania. Ale to temat na zupełnie inną historię.
Doprecyzowanie zakresu pomocy publicznej dla przedsiębiorców z powodu COVID-19
- Proponowane w PomPublPrzedU zmiany przede wszystkim precyzują warunki, jakie muszą spełniać przedsiębiorcy, aby otrzymać pomoc na ratowanie i restrukturyzację oraz tymczasowe wsparcie restrukturyzacyjne.
- Przedsiębiorcy będą mogli przeznaczyć część pomocy na usługi doradcze.
- Zmienione zostaną przepisy dotyczące wysokości oprocentowania pożyczki oraz sposobu jej zabezpieczenia.
Przedsiębiorcy uprawnieni do wsparcia
Ustawa PomPublPrzedU określa warunki, tryb i formy udzielania pomocy publicznej przedsiębiorcom na ich ratowanie, tymczasowe wsparcie restrukturyzacyjne i restrukturyzację. W omawianej nowelizacji zdecydowano się wprowadzić zmiany w przepisie art. 2 ustawy, tak aby nie było wątpliwości, jakie warunki musi spełniać przedsiębiorca, aby otrzymać pomoc. Zgodnie więc z proponowanym brzmieniem art. 2 PomPublPrzedU, pomoc może być udzielana, jeżeli przedsiębiorca:
- podjął działalność gospodarczą w danym sektorze w okresie co najmniej trzech lat przed dniem złożenia wniosku o udzielenie pomocy,
- nie wykonuje działalności gospodarczej w sektorach hutnictwa żelaza i stali, górnictwa węgla lub w sektorze finansowym,
- nie wykonuje działalności gospodarczej na rynku, na którym występuje lub może występować długookresowa strukturalna nadprodukcja.
Takiemu przedsiębiorcy pomoc na ratowanie i restrukturyzację będzie mogła być udzielana, jeżeli spełni ponadto warunki określone w art. 141 ust. 2 ustawy z 15.5.2015 r. Prawo restrukturyzacyjne (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 814 ze zm.) albo jeżeli okaże się niewypłacalny w rozumieniu art. 11 ustawy z 28.2.2003 r. Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1228 ze zm.).
Z kolei tymczasowe wsparcie restrukturyzacyjne może być udzielane przedsiębiorcy, spełniającemu wyżej wymienione warunki, będącemu mikro-, małym lub średnim przedsiębiorcą, w sytuacji, gdy, zgodnie z art. 11 ust. 2 PomPublPrzedU, całkowita wielkość udzielonej i wnioskowanej pomocy, udzielanej w ramach tego samego procesu restrukturyzacji, nie przekracza równowartości 10 000 000 euro według kursu średniego walut obcych ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski w dniu poprzedzającym dzień złożenia wniosku o udzielenie pomocy.
Co ważne, jeśli pomoc udzielana przedsiębiorcy miałaby być kontynuowana, to kontynuacja powinna następować w takiej samej formie, w jakie pomoc przyznano przedsiębiorcy pomoc początkowo (zmiany w art. 5 PomPublPrzedU). Dotyczy to sytuacji, gdy od dnia otrzymania pomocy nie minęło 10 lat. Przy czym termin ten liczy się od dnia wystąpienia najpóźniejszego z następujących zdarzeń: przyznania pomocy na ratowanie lub na tymczasowe wsparcie restrukturyzacyjne, zakończenia realizacji planu restrukturyzacji lub zaprzestania realizacji planu restrukturyzacji.
Pomoc na ratowanie można będzie przeznaczyć także na usługi doradcze
Dzięki doprecyzowaniu przepisu art. 15 ust. 1 PomPublPrzedU przedsiębiorcy, oprócz przeznaczenia pomocy na ratowanie na przeprowadzenie koniecznych do opracowania planu restrukturyzacji albo likwidacji firmy analiz, będą mogli przeznaczyć pomoc również na korzystanie z usług doradczych. Po kilku miesiącach funkcjonowania PomPublPrzedU uznano, że możliwość przeznaczenia pomocy na usługi doradcze pomoże tym przedsiębiorcom, którzy nie mają sprecyzowanych pomysłów, co do dalszego działania swojej firmy i nie widzą sposobów na jej ratowanie. Oczywiście ogólnym założeniem instrumentu pomocy na ratowanie jest zapewnienie przedsiębiorcy płynności w opłacaniu bieżących zobowiązań i zapewnienie dodatkowego czasu na przygotowanie planu restrukturyzacji. Możliwość skorzystania z profesjonalnych usług doradczych, może jednak znacząco pomóc ukierunkować kierunki niezbędnych działań naprawczych i właściwie ukierunkować pomoc na ratowanie.
Podwyższenie stopy oprocentowania pożyczki
Do PomPublPrzedU dodany zostanie art. 16 ust. 2a, zgodnie z którym stopa oprocentowania pożyczki na ratowanie przedsiębiorcy znajdującego się w trudnej sytuacji ekonomicznej, któremu pomoc na ratowanie została przedłużona na okres dłuższy niż 6 miesięcy, ulega podwyższeniu do wysokości nie mniejszej niż wysokość stopy bazowej opublikowanej przez Komisję Europejską na jej stronie internetowej, obowiązującej w dniu udzielenia pożyczki, powiększonej o 4,5 punktu procentowego.
Zgodnie z nowym brzmieniem art. 28 PomPublPrzed, po upływie dwunastu miesięcy od dnia udzielenia tymczasowego wsparcia restrukturyzacyjnego, stopa oprocentowania pożyczki także ulega podwyższeniu do wysokości nie mniejszej niż wysokość stopy bazowej opublikowanej przez Komisję Europejską na jej stronie internetowej obowiązującej w dniu udzielenia pożyczki, powiększonej o 4,5 punktu procentowego.
Zakres zabezpieczenia pożyczki
Doprecyzowaniu ulegną także przepisy dotyczące zabezpieczenia pożyczki na ratowanie. Zgodnie ze zmienionym brzmieniem przepisu art. 16 ust. 3, udzielenie pomocy na ratowanie może zostać uzależnione od ustanowienia na rzecz Skarbu Państwa, reprezentowanego przez ministra właściwego do spraw gospodarki, zabezpieczenia zwrotu tej pomocy wraz z odsetkami, którego wysokość jest uzależniona od rodzaju, stopnia płynności oraz sytuacji finansowo-ekonomicznej proponującego zabezpieczenie przedsiębiorcy znajdującego się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Zabezpieczeniem tym może być w szczególności hipoteka, zastaw cywilny lub rejestrowy, cesja wierzytelności, oświadczenie o poddaniu się egzekucji i weksel własny in blanco.
Nowe formy składania wniosków o pomoc
Dzięki planowanej nowelizacji PomPublPrzedU przedsiębiorcy zyskają nową możliwości elektronicznego składania wniosku o pomoc na ratowanie. Zmiana art. 19 umożliwi im także składanie wniosków za pomocą formularza elektronicznego dostępnego na stronie podmiotowej urzędu obsługującego ministra właściwego do spraw gospodarki albo stronie internetowej Agencji Rozwoju Przemysłu.
Ponadto w nowy sposób określany będzie dzień złożenia wniosku za pomocą tradycyjnej poczty, czyli odejście od dnia nadania wniosku w placówce pocztowej na rzecz dnia doręczenia wniosku do organu udzielającego pomocy.
Praca zdalna – jak ją uregulować na przyszłość?
Pandemia Covid-19 na stałe przedefiniuje naszą rzeczywistość. W prawie pracy czeka nas wyzwanie pracy zdalnej, dyskusja nad mobilnością pracowników oraz wizją zatrudnienia godną XXI wieku. Przed ustawodawcą i partnerami społecznymi stoi trudna dyskusja nad redefinicją części tradycyjnych instytucji kodeksu pracy.
Proponowany przez rząd projekt nowelizacji kodeksu pracy ma wprowadzić pracę zdalną jako trwałą instytucję kodeksową, powstał w dużej mierze na bazie obowiązujących przepisów o telepracy. Ma też je zastąpić. Takie rozwiązanie wydaje się bezpieczne – projektodawca założył, że oparcie się na funkcjonujących rozwiązaniach nie wzbudzi kontrowersji. Tak jednak nie jest. W dużej mierze wynika to z faktu, że w pracy zdalnej – zwłaszcza w epidemii – zaczęto dostrzegać istotny trend kształtujący przyszłość stosunków pracy. To, co w telepracy nie budziło gorących sporów, w przypadku pracy zdalnej może być kością niezgody. Mamy świadomość, że stawka jest dużo wyższa.
Tradycyjny model
W udostępnionych w sieci analizach pisze się o odejściu od tradycyjnego modelu przestrzeni biurowej. Czy za 20–30 lat myśl o biurowym zagłębiu warszawskiego Mordoru będzie wspomnieniem dawnego świata? To może zbyt śmiała wizja, ale – zwłaszcza w pandemii – jasne staje się, że w wielu profesjach nie ma konieczności świadczenia pracy w biurze. Jakkolwiek dziś jest postrzegana jako wyzwanie, zwłaszcza w kontekście kontroli i efektywności pracy, to dla pracodawców praca zdalna może być oszczędnością.
Wieszczy się większą niezależność wielu grup zawodowych poprzez zerwanie z tradycyjnym pojęciem miejsca pracy. Skutki mogą być dalekosiężne, wpłynie nawet na zmianę trendów urbanistycznych. Praca dla firm z dużych aglomeracji nie musi wymagać życia w nich. Tak już się dzieje, choć w ograniczonym zakresie. Covid-19 wymógł jednak na gospodarce poważniejszy test. Teraz przejść go ma ustawodawca, który nie chce i nie może pozostać w tyle.
Dyskusja nad zmianami w Kodeksie pracy siłą rzeczy nie ogranicza się tylko do pracy zdalnej. Projekt mówi, że wykonywanie jej w warunkach pracy zdalnej może być „całkowite” lub „częściowe”. W przypadku wprowadzenia pracy zdalnej przy zawarciu umowy o pracę pracownik nie posiada tzw. prawa do namysłu, tzn. nie może zrezygnować z tej formy wykonywania pracy w przewidzianym przez ustawę okresie. Pracodawca może w przyszłości prowadzić całość działalności z zastosowaniem pracy zdalnej.
W tradycyjnym modelu praca odbywa się w czasie i miejscu wyznaczonym przez pracodawcę. To pracodawca decyduje, jakimi narzędziami ma się posługiwać w swej pracy pracownik, a także gdzie ma ją wykonywać. Tradycyjny model i rozwiązania z kodeksu pracy orbitują właśnie wokół tradycyjnie postrzeganego miejsca pracy. W założeniu praca jest świadczona na obszarze władztwa pracodawcy i to pracodawca dba o zapewnienie należytej infrastruktury – tej niezbędnej do wykonywania pracy, ale także wyposażenia socjalnego. Prawo nakłada na pracodawcę obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa pracy, ale daje mu też realne narzędzia do nadzoru i kierownictwa. W zamian pracownik świadczy pracę podporządkowaną – jest zobowiązany wykonywać polecenia, a w czasie i miejscu pracy jest poddany kontroli pracodawcy. Ten może i powinien wymagać od pracownika określonych zachowań porządkowych, kontroluje sposób i jakość pracy oraz dysponuje narzędziami dyscyplinującymi (wymierza kary).
Opisany tu model tradycyjny staje się problematyczny, gdy mowa o pracy zdalnej. Wyjście pracy z przestrzeni zakładu pracy pracodawcy rodzi liczne pytania, które odnoszą się do istoty tradycyjnych instytucji prawa pracy.
Praca zdalna każe zapytać o granice zasady ekonomicznego ponoszenia kosztów świadczenia pracy przez pracodawcę. W tradycyjnym modelu koszt ten naturalnie spoczywa na pracodawcy, który wyposaża zakład pracy w niezbędną infrastrukturę (łącze internetowe, energia elektryczna, sprzęt komputerowy), lecz także rzeczy prozaiczne: środki higieny, napoje czy pomieszczenia socjalne. Gdzie ma przebiegać ta granica w przypadku pracy zdalnej? W dyskusjach ekspertów Rady Dialogu Społecznego żywo omawiana jest kwestia ekwiwalentów, które pracodawca winien płacić pracownikowi: ekwiwalent za energię czy internet. W Holandii dyskutowano nawet kwestię ekwiwalentu za papier toaletowy. Czy pracodawca powinien ponosić koszt doposażenia pomieszczeń, w których pracownik świadczy pracę zdalną? Teza wydaje się karkołomna, co nie znaczy, że się jej nie stawia. Projekt noweli nie jest satysfakcjonujący, bo ustawodawca tematu granic podziału ekonomicznych kosztów w zasadzie nie zamierza regulować.
Co z prywatnością?
Innym istotnym zagadnieniem jest kwestia dookreślenia podziału i granicy praw i obowiązków pracownika i pracodawcy. Stosowanie tradycyjnego modelu kontroli pracownika w warunkach pracy zdalnej nie jest możliwe bez ingerencji w dobra osobiste jego oraz członków jego rodziny. Pracodawca nie może przecież swobodnie kontrolować pracownika w jego domu. Siłą rzeczy zatem uprawnienia kontrolne pracodawcy muszą ulec ograniczeniu w starciu z prawem do prywatności.
I rzeczywiście – projekt zakłada, że pracodawca ma możliwość fizycznej kontroli wykonywanej pracy, BHP oraz konserwacji sprzętu, niemniej może się to odbywać za uprzednią zgodą pracownika. Projekt nie precyzuje jednak, czy brak takiej zgody pracownika będzie rodził konsekwencje prawne dla obydwu stron. Czy pracodawca może w takiej sytuacji wyciągnąć konsekwencje wobec pracownika, którego pracy nie może kontrolować wobec braku zgody?
Projekt milczy także w temacie kwestii zdalnego monitorowania pracy. Przepisy kodeksu pracy określają zasady stosowania monitoringu miejsca pracy (por. art. 222–223 kodeksu pracy). Zwraca uwagę jednak fakt, że przepisy te były tworzone z myślą o monitoringu na terenie zakładu pracy. Można przypuszczać, że wraz z rozwojem pracy zdalnej powstaną narzędzia służące efektywnemu monitorowaniu pracy zdalnej. Pytanie o granice stosowania narzędzi monitoringu w przestrzeni prywatnej pracownika pozostaje otwarte. Kwestia ta powinna być przedmiotem zainteresowania ustawodawcy.
Zagadnienia te już dzisiaj stawiane są przez pracodawców. W jaki sposób mogę zweryfikować czy pracownik jest w pracy? Czy możliwa jest kontrola trzeźwości podczas pracy zdalnej?
BHP a pracodawca
Niemałym problemem jest także wyraźny rozdźwięk między obowiązkami w zakresie zapewnienia BHP oraz realnymi narzędziami, jakimi dysponuje pracodawca. Na tym polu widać najwyraźniej odejście od tradycyjnego modelu. Pracodawca nie tylko traci możliwość kształtowania przestrzeni pracy, ale także nie ma możliwości swobodnej kontroli w domu pracownika. Nawet gdyby taką miał – trudno byłoby oczekiwać, że będzie możliwe jej efektywne wdrożenie. W tym kontekście przed ustawodawcą stoi trudne zadanie. W jakim bowiem zakresie podzielić między pracodawcę i pracownika odpowiedzialność za stworzenie bezpiecznych warunków wykonywania pracy zdalnej? Dotychczasowy model, w którym to pracodawca jest przede wszystkim odpowiedzialny za zorganizowanie i zagwarantowanie bezpieczeństwa wydaje się trudny do wdrożenia w warunkach pracy zdalnej. Zakładałby on pewną fikcję możliwości pracodawcy, powiązaną z rzeczywistą odpowiedzialnością prawną (w tym odpowiedzialnością cywilnoprawną za skutki wypadków przy pracy).
Autor jest radcą prawnym w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy.
Szyk rozwarty przy WNT niezgodny z przepisami unijnymi. I co teraz?
Zgodnie z art. 86 ust. 10b pkt 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej: VATU), podatek naliczony z tytułu WNT podlega odliczeniu w okresie, w którym powstał z tytułu tej czynności obowiązek podatkowy. Od 1.1.2017 r. jednak odliczenie uzależnione jest od spełnienia dwóch warunków:
- otrzymanie faktury dokumentującej transakcję w terminie trzech miesięcy od upływu miesiąca, w którym w odniesieniu do nabytych towarów powstał obowiązek podatkowy;
- uwzględnienie kwoty podatku należnego z tytułu WNT w deklaracji podatkowej, w której podatnik jest obowiązany rozliczyć ten podatek – nie później niż w terminie 3 miesięcy od upływu miesiąca, w którym w odniesieniu do nabytych towarów powstał obowiązek podatkowy.
Ww. przepisy znane są powszechnie jako emanacja zasady tzw. szyku rozwartego. Z uwagi na chroniczne problemy podatników w zakresie terminowego odbioru faktur dokumentujących skutkują one czasowym przynajmniej odejściem od zasady neutralności rozliczeń WNT. W praktyce, ta zwichrowana neutralność przybierać może m.in. następujące postaci:
- częstszą – zaskoczony faktem dokonania WNT podatnik otrzymał fakturę wystawioną 10.1.2020 r. przez kontrahenta unijnego dopiero 15.6.2020 r. Ma więc obowiązek ująć podatek należny poprzez korektę deklaracji za 1.2020 r. oraz podatek naliczony w deklaracji za 6.2020 r. Skutkuje to koniecznością zapłaty odsetek związanych z nieterminowym rozliczeniem podatku należnego, nieskompensowanego na czas podatkiem naliczonym;
- mniej częstą – podatnik nie jest zaskoczony faktem dokonania WNT w 1.2020 r. (ma świadomość, że w poprzednim miesiącu przybył do niego towar). Rozpoznaje więc WNT zgodnie z art. 20 ust. 5 VATU 15.1.2020 r., nie czekając na fakturę. Ta (wystawiona 3.1.2020 r.) przybywa jednak dopiero 1.6.2020 r. W międzyczasie podatnik dokonał więc korekty podatku naliczonego w deklaracji za 4.2020 r. zgodnie z art. 86 ust. 10g VATU. Rozlicza go ponownie w deklaracji za 6.2020 r. zgodnie z art. 86 ust. 10i VATU (gdy faktura wreszcie dotarła).
Od kilku lat trwał spór co do zgodności ww. przepisów z prawem unijnym. Organy podatkowe stały rzecz jasna na stanowisku, że „przepis jest przepis” i podatnicy muszą stosować się do krajowego porządku prawnego. Wojewódzkie sądy administracyjne były w tej materii podzielone. NSA nie zdążył się jednak w sprawie wypowiedzieć. A to dlatego, że WSA w Gliwicach (przyjmujący postawę konserwatywną) postanowieniem z 4.11.2019 r., I SA/Gl 495/19, Legalis zwrócił się do TSUE ze stosownym pytaniem prejudycjalnym.
Stanowisko TSUE
Wydając wyrok z 18.3.2021 r. w sprawie C-895/19 TSUE uznał, że przepisy VATU w ww. zakresie nie są zgodne z prawem unijnym. Poza tą konkluzją (która każdy jako tako śledzący podatkowe newsy już doskonale zna), warto jednak przyjrzeć się przywoływanym przez TSUE argumentom:
- po pierwsze – immanentną zasadą rozliczeń WNT jest możliwość odliczenia podatku naliczonego w tym samym okresie, w którym powstał obowiązek podatkowy. To warunek zachowania neutralności takich rozliczeń;
- po drugie – co prawda państwa członkowskie mogą przyjąć odstępstwa od tej zasady w imię większego dobra (tj. zwalczania oszustw podatkowych). Ale nie mogą w swych rozwiązaniach „wykraczać poza to, co konieczne” dla osiągnięcia swojego celu. A Polska właśnie wykroczyła;
- po trzecie – najistotniejsze dla odliczenia podatku naliczonego są przesłanki materialne odliczenia, a nie wymogi czysto formalne. A takim właśnie wymogiem jest zdaniem TSUE fakt otrzymania faktury dokumentującej WNT;
- po czwarte – nie jest zasadne z ww. względów obarczanie podatnika ciężarem VAT zwłaszcza, że z założenia przy WNT podatku się nie płaci;
- po piąte – co ważne, należy w tym całym zamieszaniu uwzględniać dobrą wiarę podatnika. A w polskim porządku prawnym nie ma ona znaczenia, skoro czasowa nie-neutralność działa w przypadku WNT „z automatu” niezależnie od tego, dlaczego podatek nie był rozliczony na czas (z reguły wynika to z opieszałości kontrahenta);
- po szóste wreszcie – neutralność rozliczeń jest cnotą wszystkich transakcji dla których stosuje się mechanizm odwrotnego obciążenia.
Nie wszyscy praktycy i podatnicy, w napięciu oczekujący na rozstrzygnięcie TSUE, wierzyli w szczęśliwe zakończenie problemu szyku rozwartego. Wbrew (uzasadnionym) przypuszczeniom niektórych, napięta sytuacja budżetowa w czasach pandemii nie skłoniła TSUE do odstąpienia od pryncypiów systemu VAT. I bardzo dobrze się stało. Brak neutralności przy rozliczeniach WNT to jeden z największych problemów praktycznych działów księgowych i jedna z głównych przyczyn niekończącego się składania korekt deklaracji.
Pytanie: co ww. wyrok oznacza w praktyce?
W zakresie samego WNT wydaje się, że w bieżących i przyszłych rozliczeniach można po prostu zapomnieć o szyku rozwartym. Prymat prawa wspólnotowego nad krajowym, w dodatku niezgodnym z unijnymi ramami jest tu wystarczającym argumentem. Organy podatkowe powinny ów argument akceptować, choć oczywiście sporów nie można wykluczyć.
Co do przeszłości, można rzecz jasna starać się o odzyskanie nadpłaty w postaci nienależnie wpłaconych odsetek (zgodnie z art. 72 § 2 pkt 1 ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1325 ze zm., dalej: OrdPU). Możliwe wydaje się także oprocentowanie takiej nadpłaty zgodnie z art. 78 § 1 OrdPU. Procedura ubiegania się o nadpłatę może być jednak skomplikowana i przyjąć różne formy (pamiętajmy chociażby o art. 74 OrdPU i nadpłacie powstałej w związku z wyrokiem TSUE). Różnić może się też poziomem zawiłości organizacyjnej. Wymagać może złożenia korekt deklaracji za wszystkie okresy, w których zaistniał szyk rozwarty. Pamiętajmy, że „przesunięcie” kwot podatku naliczonego wstecz formalnie poskutkuje zaległością za okres, z którego ten podatek „wyjmujemy”. Nie będzie więc to wszystko takie łatwe.
Nowe możliwości zyskają też podatnicy, w stosunku do których wydano ostateczne decyzje domiarowe w tym zakresie. Na podstawie art. 240 § 1 pkt 11 OrdPU mogą oni wznowić postępowanie w terminie miesiąca od publikacji sentencji wyroku.
Doskonale wiemy jednak, że szyk rozwarty (choć na minimalnie innych zasadach wynikających z art. 86 ust. 10b pkt 3 VATU) to także przypadłość rozliczeń w zakresie importu usług oraz nabyć towarów na terenie kraju od podatników niezarejestrowanych do celów VAT (np. w ramach dostaw z instalacją lub montażem). Omawiany wyrok TSUE nie dotyczy tych transakcji wprost. Ale też odwołuje się do neutralności rozliczeń wszystkich transakcji objętych odwrotnym obciążeniem. Zatem argument to niezły by ww. zasady stosować także dla importu usług czy nabyć z instalacją lub montażem. Choć szanse na sukces będą tu pewnie mniejsze. Przynajmniej jeśli chodzi o postępowania zwrotowe, na przyszłość ustawodawca planuje bowiem stosownie zmienić przepisy (oficjalnie przynajmniej dla importu usług), co wskazał w projekcie znanym jako SLIM VAT 2.
Właśnie, zmiana przepisów. Wyroki TSUE kontestujące zgodność przepisów krajowych z unijnymi mają to do siebie, że mniej lub bardziej precyzyjnie przeszczepione bywają wprost do przepisów VATU. Być może więc przy okazji prac nad SLIM VAT 2 pojawią się również nowe przepisy o WNT. Na to jednak musimy poczekać. Ciekawe, czy w międzyczasie czeka nas fala (choć to w obecnej sytuacji ogólnej niefortunne określenie) wniosków zwrotowych i walki podatników o odsetki.
Autor jest co do tego przekonany.